 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-05-2006 14:23 | donia (11 punktów) | ......... | mam dopiero 14 lat...moi rodzice wychowywali mnie w wierze katolickiej,,,szczerze,, to zastanawiam sie czy ja w ogóle jestem wierząca..może chodze do kościoła tylko żeby mieć swięty spokój od rodziców;p możliwe...nie wiem..raczej wierze..ale..mozna wierzyc a nie praktykowac tej wiary!?!?moja katechetka mówi że nie...co o tym myslicie,,,dla mnie..mszy niedzielne są dość nudne..w kółko to samo..taka rutyna...
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| lipschitz (1674 punktów) | Jeżeli zamierzasz zagrać bezbłędnie etiudę, nie martwiąc się to, czy aby się nie pomylisz, w ogóle już nie rozważając aspektu niezręczności, podobnie jak to czynią np. dobrzy pianiści, musisz ćwiczyć - czyli wykonać tysiące powtórzeń tej samej czynności, aż któregoś dnia nie myśląć wiele, po prostu odegrasz ją jakby to uczynił komputer - automatycznie, bez zacięcia (no chyba, że jest to Windows 98  . Dlatego też powtarzamy pewne rytuały, do znużenia, zamęczenia, aż w końcu nie wiedząc czemu zaczniemy zachowywać się w odmienny niż do tej pory sposób, reagować zgodnie z wyuczonym obrządkiem, jego moralnością. Wielu ludzi odrzuca nauki kościelne, ale nie umie odrzucić moralności, którą wynieśli z tych nauk, gdyż silnie tkwi ona już w ich umysłach, mózgach, zdarza się, że i w umysłach tzw. ateistów  Jest raczej oczywiste, że nacisk na obrządek będzie położony w sposób szczególny, jeżeli ktoś znienacka, każdego dnia przez miesiąc będzie pukał cię w głowę, to potem przez kolejny rok, na widok uniesionej ręki odruchowo będziesz się uchylać, w tym rzecz - nie musisz się z czymś zgadzać, aby potem zachowywać się zgodnie z tym
|
|
 | | AstralStorm (558 punktów) | > czyli wykonać tysiące powtórzeń tej samej czynności, aż któregoś dnia nie myśląć wiele, po prostu odegrasz ją jakby to uczynił komputer - automatycznie, bez zacięciaWłaśnie na tym wiara nie polega. > Dlatego też powtarzamy pewne rytuały, do znużenia, zamęczenia, aż w końcu nie wiedząc czemu zaczniemy zachowywać się w odmienny niż do tej pory sposób, reagować zgodnie z wyuczonym obrządkiem,Tu się zgodzę. > jego moralnością.Chyba mentalnością, bo moralności w ramach rytuału jeszcze nikt nie nauczył. Szczególnie Kościół Katolicki.  > Jest raczej oczywiste, że nacisk na obrządek będzie położony w sposób szczególny, jeżeli ktoś z nienacka, każdego dnia przez miesiąc będzie pukał cię w głowę, to potem przez kolejny rok, na widok uniesionej ręki odruchowo będziesz się uchylać, w tym rzecz - nie musisz się z czymś zgadzać, aby potem zachowywać się zgodnie z tym Właśnie na tym polega sedno polakatolicyzmu. Rytuał, pusty, znaczenie wypłukane setki lat temu. Oczywiście to stwierdzenie działa i w drugą stronę. Można się z czymś zgadzać, a nie zachowywać się z tym zgodnie. Oba podejścia moim zdaniem to jakiegoś rodzaju fałsz.
|
|
| rozumek | Praktykowanie tej wiary, to kochanie bliźniego, jak siebie samego (i ani odrobinę mniej, czy bardziej). Chodzenie do kościoła niewielki ma z tym związek. Ale, skoro nie chodząc, masz kogoś (rodziców) urazić, to niestety musisz decydować: Kogo kochasz bardziej? Która z decyzji będzie gorsza? Myślę, że chwilowo lepiej jednak chodzić. A najlepiej poszukać rady u rodziców.
|
|
| Losek | To nie jest nic dziwnego, ani niezwykłego, że w Twoim wieku masz wątpliwości, że msze bywają dla Ciebie nudne. Ja mam prawie 3 x tyle lat, i uważam się za człowieka głęboko wierzącego, chodzę do kościoła i spowiedzi regularnie, ale muszę przyznać, że jak byłem w Twoim wieku, to też mnie rodzice zmuszali do katechezy i mszy, a teraz jestem im wdzięczny. Powiedz mi lepiej co zrobić, żeby moje dzieci, tak jak ty chodziły do kościoła, jak to osiągnąć? Zmuszać, namawiać? Osobiście staram się dawać przykład, ale czy to wystarczy? Pozdrawiam.
|
|
 | | DoNIa |
> Powiedz mi lepiej co zrobić, żeby moje dzieci, tak jak ty chodziły do kościoła, jak to osiągnąć? Zmuszać, namawiać? Osobiście staram się dawać przykład, ale czy to wystarczy?> Pozdrawiam.z nimi porozmawiac wytłumaczyc im..opowiedziec im o sobie ..o tym ze ty tez nie chciałes w ich wieku uczęszczać.A teraz jakie masz korzysci "duchowe" z tego iz twoi rodzice cie zmuszali.One muszą zrozumieć sens uczęszczania..W naszym wieku jest wiele ciekawniejszych rzeczy niz uczeszczanie do koscioła..Dla mnie samej jest to nudne a jestem w takim wieku gdzie potrzebuje rozrywki.życze powodzenie i zrozumienia.strzałka!!
|
|
 | | DoNIa |
> Powiedz mi lepiej co zrobić, żeby moje dzieci, tak jak ty chodziły do kościoła, jak to osiągnąć? Zmuszać, namawiać? Osobiście staram się dawać przykład, ale czy to wystarczy?> Pozdrawiam.> z nimi porozmawiac wytłumaczyc im..opowiedziec im o sobie ..o tym ze ty tez nie chciałes w ich wieku uczęszczać.A teraz jakie masz korzysci "duchowe" z tego iz twoi rodzice cie zmuszali.One muszą zrozumieć sens uczęszczania..W naszym wieku jest wiele ciekawniejszych rzeczy niz uczeszczanie do koscioła..Dla mnie samej jest to nudne a jestem w takim wieku gdzie potrzebuje rozrywki.życze powodzenie i zrozumienia.strzałka!!
|
|
| berenika | Myśle że każdy w twoim wieku ma takie problemy. Zastanów się czy czasem nie wmawiasz sobie że msza nie ma dla ciebia sensu i że chodzisz do kościoła dla spokoju... Zastanów się nie nad "programem" mszy ale nad sensem. Dodatki typu ogłoszenia parafialne moga być rzeczywiście nudne ale zastanów się nad biblią Chystusem i nad apostołami którzy mu uwierzyli i kontunuowali jego dzieło. Nie chodżdo kościoła ale do Kościoła. To zasadnicza różnica. I zastanów się po co sią modlimy... To też jest niezły temat. I dziwny...
|
|
 | | Elfir | > zastanów się nad biblią Chystusem i nad apostołami którzy mu uwierzyli i kontunuowali jego dzieło.
A czy do tego jest potrzebne chodzenie na msze? Mozna samemu czytac Biblie.
Ja tez nudzilam sie jak mops na mszach, lubilam jedynie spiewanie. Przestalam chodzic, odmowilam przyjecia bierzmowania stwierdzajac, ze trudno brac mnie za swiadomego czlonka kosciola rzymskokatolickiego. Zaczelam czytac o innych wyznaniach majac nadzieje, ze znajde cos bardziej odpowiadajacego mojemu swiatopogladowi. Oczywiscie zaczelam czytac Biblie, no i powoli dochodzilam do wniosku, ze religia do niczego nie jest mi potrzebna, niczego nie wyjasnia. I tak poprzez protestantyzm przeszlam do anostycyzmu a potem do ateizmu. Matka tego nie rozumiala, ale nie miala argumentow mogacych mnie przekonac, ze ma slusznosc. Teraz praktycznie tylko ona chodzi z calej rodziny do Kosciola, ale chyba bardziej z nawyku niz z potrzeby.
|
|
|  | | ryba (15 punktów) | > > zastanów się nad biblią Chystusem i nad apostołami którzy mu uwierzyli i kontunuowali jego dzieło.> A czy do tego jest potrzebne chodzenie na msze? Mozna samemu czytac Biblie.I nic z niej nie zrozumiec. Można oczywiście KK potraktowac jako jako źródło przemocy symbolicznej, a księży, zakonników itp.  jako osoby zawsze przekazujące skrzywiony, dopasowany do przyjętej perspektywy sposób myślenia i rozumienia. Jednakże dopóki Biblia jest księgą podstawową dla chrześcijan nie można jej interpretować w kategoriach innych niż przez chcrześcijan podawanych. Podstawowa zasada antropologii. > Ja tez nudzilam sie jak mops na mszach, lubilam jedynie spiewanie. Przestalam chodzic, odmowilam przyjecia bierzmowania stwierdzajac, ze trudno brac mnie za swiadomego czlonka kosciola rzymskokatolickiego.Jeśli samemu do świadomości sie nie dąży i nad nią nie pracuje, można liczyc tylko na objawienie. > Matka tego nie rozumiala, ale nie miala argumentow mogacych mnie przekonac, ze ma slusznosc. Teraz praktycznie tylko ona chodzi z calej rodziny do Kosciola, ale chyba bardziej z nawyku niz z potrzeby.Spokojnie z takimi osądami. pozdrawiam
|
|
| |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >>A czy do tego jest potrzebne chodzenie na msze? Mozna samemu czytac Biblie. >I nic z niej nie zrozumiec.
A czy do przeczytania i zrozumienia całej reszty literatury światowej także potrzebni są interpretatorzy? Czy do lektury "Koziołka Matołka" potrzebny dziecku jest ksiądz w roli objaśniacza? Nie dajmy się zwariować!
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | |  | | ryba | >A czy do przeczytania i zrozumienia całej reszty literatury światowej także potrzebni są interpretatorzy? Czy do lektury "Koziołka Matołka" potrzebny dziecku jest ksiądz w roli objaśniacza? Jeśli ktoś nie rozumie czegoś, potrzeba tylko jakiejs pomocnej dloni, która może coś rozśwetlic. W przypadku "Koziołka Matołka" - lektury dla dzieci mógłby być to rodzic, w przypadku "Doliny lalek" - ciocia z dużego miasta, w przypadku osoby poszukującej świadomie sensu w religii katolickiej poprzez Biblię - mógłby to byc ksiądz lub inna osoba uważana za eksperta w tej dziedzinie.
|
|
| | | |  | | Elfir | >> w przypadku osoby poszukującej świadomie sensu w religii katolickiej poprzez Biblię - mógłby to byc ksiądz lub inna osoba uważana za eksperta w tej dziedzinie.
Problem, ze ekspertami nie zawsze sa katolicy czy nawet chrzescijanie. Oni maja bardziej krytyczne spojrzenie i ich interpretacje bywaja kompletnie odmienne. Gdyby Bogu zalezalo na prawidlowej interpretacji podyktowalby bardziej przejrzyste i konsekwentne dzielo.
|
|
| | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Gdyby Bogu zalezalo na prawidlowej interpretacji podyktowalby bardziej przejrzyste i konsekwentne dzielo.
Nie mógł tego zrobić, bo wtedy nie byłoby żadnej tajemnicy, a co za tym idzie - wiary. Byłaby WIEDZA, a nie o to chodzi.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|