 |
Sprawiedliwość społeczna - istnieje coś takiego? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-10-2006 15:38 | FailSafe (308 punktów) | Sprawiedliwość społeczna - istnieje coś takiego? | Co sądzicie na temat sprawiedliwości społecznej? Czy coś takiego w ogóle może istnieć? Czy jest jakaś jedna, uniwersalna sprawiedliwość czy generalnie mówienie o sprawiedliwości dotyczącej wielkich grup ludzkich - społeczeństw jest wewnętrzną sprzecznością? Spójrzmy na to praktycznie, czyli jak termin ten jest używany, bo chyba bardziej praktycznej praktyki w tej dziedzinie to już nie uświadczymy  Sprawiedliwość społeczna to takie coś, co tłumaczy przyczyny dawania jakichś zasobów - głównie finansowych ludziom, którzy są ich pozbawieni. S.S. (sprawiedliwość społeczna - przepraszam za taki brzydko kojarzący się skrót, ale nie chce mi się tego pisać w formie pełnej...) tłumaczy czemu pieniądze powinni dostawać ludzie, którzy ich nie zarobili. S.S. chce by wspomagać biednych, nieszczęśliwych, pokrzywdzonych przez los. S.S. każe wspomagać rolników, gorników, pielęgniarki itd. W dawaniu nie ma oczywiście nic złego i pod tym kątem S.S. jest piękną rzeczą. Jednak aby dać, należy najpierw zabrać i tutaj S.S. równierz zawiera pewne schematy działań. Zabierać należy oczywiście tym którzy coś mają - na ogół bogatym przedsiębiorcom, ew. klasie średniej (jeśli w danym kraju się wykształciła). Czy jest jednak sprawiedliwe zabierać tym, którzy się czegoś sami dorobili? Pomijam tutaj złodziei i krętaczy, ale weźmy pod uwagę zwykłych przedsiębiorców, którzy tyrają (nie wszyscy oczywiście) po x godzin dziennie by zapracować na siebie, swoją rodzinę, polityków oraz tych, którzy są pod opieką S.S. Czy zabieranie im wypracowanych zasobów ma cokolwiek wspólnego ze sprawiedliwością? Czy jest to sprawiedliwe wobec nich? A może sprawiedliwość działa tylko w jedną stronę? biednym się daje, bo im się należy. Ok. Ale czy rzeczywiście S.S. jest równoznaczna z tym, że wszyskim się należy niezależnie od tego co z siebie dają? Wg. powszechnie przyjętej praktyki, S.S. głosi że wszystkim się należy wszystko. A czy nie byłoby sprawiedliwie, gdyby należało się tylko tym, którzy na to zasłużyli? Co jest bardziej sprawiedliwe? Czy używanie tego słowa ma w ogóle sens? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| fidelio (48 punktów) | . OCZYWIŚCIE ŻE MA!!! Ja o-piewca i głosiciel Sprawiedliwości Społecznej proponuje pójść dalej! Zabrać to, co ktoś zarobił ciężką pracą (fizyczną bądź umysłową) i oddać bardziej potrzebującym - to dobiero początek drogi!!! Jakim prawem istnieją ludzie zdolniejsi od nas?! Przecież to woła o pomstę do nieba! Należy wyrównać wszystkie szanse! Nie może być przecież tak, że już na starcie w podstawówce jeden ślęczy nad czytanką 2 godziny i nic nie pojmuje, a drugi ledwo zerknie i zna ją na pamięć. Przecież to jest upokarzające. Hasło na 2007 r - MÓZGI NOWORODKÓW Z JEDNEJ FORMY! Nic to. A ci ładniejsi? To też trzeba ukrócić. Taka lafirynda jedna z drugą ma lepiej ledwo jej cycki urosną! Mało, że porządnym chłopcom w głowach mąci, to jeszcze większe szanse na dobrą pracę i bogatego męża. Przetrącić takiej nóżkę lub rącztę na wstępie, wtedy można mówić o sprawiedliwości. Z pracowitymi - też wielka ściema. Kombinatorzy bez litości w sercach. Mogliby oddać parę groszy na biednych zamiast wkładać w fundusze inwestycyjne. Pieniądz się marnuje, a oni i tak sobie radzą. NIE MA SPRAWIEDLIWOŚCI W TYM KRAJU.
|
|
| Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Czy coś takiego w ogóle może istnieć?
Może, ale to bardzo trudne; wręcz nierealne.
>Czy jest jakaś jedna, uniwersalna sprawiedliwość?
Nie.
>Sprawiedliwość społeczna to takie coś, co tłumaczy przyczyny dawania jakichś zasobów - głównie finansowych ludziom, którzy są ich pozbawieni. S.S. tłumaczy czemu pieniądze powinni dostawać ludzie, którzy ich nie zarobili.
Zgoda. Tylko, że uzasadnienia stanowią ok. 1%. Reszta, to demagogia i populizm.
>W dawaniu nie ma oczywiście nic złego i pod tym kątem S.S. jest piękną rzeczą.
Wręcz przeciwnie; szczególnie w aspekcie s.s..
>Jednak aby dać, należy najpierw zabrać [...]
Można również zarobić. Ale to znacznie trudniejsze.
>Czy zabieranie im wypracowanych zasobów ma cokolwiek wspólnego ze sprawiedliwością?
Ani im, ani "zwykłym" ludziom pracy.
>Biednym się daje, bo im się należy. Ok.
Nie, nie O.K. Bieda nie jest warunkiem wystarczającym do wyciągania ręki po cudze; nie jest wystarczającym powodem do rozdawnictwa.
>A czy nie byłoby sprawiedliwie, gdyby należało się tylko tym, którzy na to zasłużyli?
W pewnym sensie tak.
>Czy używanie tego słowa ma w ogóle sens?
I tak i nie. Jeśli s.s. potraktujemy tak, jak rozumieją to partie lewicowe (komuniści, socjaliści, socjaldemokraci) i typowo populistyczne, to sensu to nie ma. Żadnego. Jeśli zaś za s.s. uznamy konieczność niezbędnej pomocy ludziom, którzy nie z własnej winy zostali pozbawieni środków do życia i jakichkolwiek perspektyw na rozwój i samodzielną egzystencję, to sens jest oczywisty. Naszym (ale nie tylko naszym) nieszczęściem jest to, że s.s. jest rozumiana wyłącznie jako hasło wyborcze; taki nic nieznaczący slogan, za którym stoi ogromne marnotrawstwo publicznych środków przeliczanych na głosy wyborcze.
Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | FailSafe (308 punktów) | > >Jednak aby dać, należy najpierw zabrać [...]> Można również zarobić. Ale to znacznie trudniejsze.ale kiedy się umie zarabiać, to już człowiekowi sprawiedliwość społeczna potrzebna nie jest, no nie?  > >Biednym się daje, bo im się należy. Ok.> Nie, nie O.K. Bieda nie jest warunkiem wystarczającym do wyciągania ręki po cudze; nie jest wystarczającym powodem do rozdawnictwa.mnie do tego przekonywać nie musisz, ale obserwujac co się dzieje... mam wątpliwości. I to wcale nie tylo o "biedę" mi chodzi - bo bieda to bieda a s.s. wykorzystywana jest przez ludzi nie zasobnych, którzy jednak niekoniecznie są biedni. > >A czy nie byłoby sprawiedliwie, gdyby należało się tylko tym, którzy na to zasłużyli?> W pewnym sensie tak.a w jakim nie?
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
|  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > ale kiedy się umie zarabiać, to już człowiekowi sprawiedliwość społeczna potrzebna nie jest, no nie?  Tak. Ale ja miałem na myśli rozdawnictwo państwowe (bo tak rozumiem Twój tekst) oparte o wcześniejsze zabieranie innym. Tymczasem państwo posiada sporą część podmiotów gospodarczych w swoim ręku, a więc ma możliwości zarobkowania. Tymczasem do firm państwowych też trzeba dopłacać!!! Z naszych kieszeni. > >>A czy nie byłoby sprawiedliwie, gdyby należało się tylko tym, którzy na to zasłużyli?> >W pewnym sensie tak.> a w jakim nie?To zależy od rozumienia pojęcia "zasługa". Np. nieuleczalną chorobę lub wrodzone kalectwo trudno określić mianem "zasługi"; jednak takim ludziom pomocy nikt będący przy zdrowych zmysłach raczej nie odmówi. Natomiast wątpliwości mogą pojawić się np. w przypadku ludzi choćby i ciężko pracujących ale mnożących się jak króliki. No, bo niby dlaczego Ty czy ja mamy utrzymywać cudze dzieci (płacić za nie swoją przyjemność  )? Pozdrowienia.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | | FailSafe (308 punktów) | > >ale kiedy się umie zarabiać, to już człowiekowi sprawiedliwość społeczna potrzebna nie jest, no nie?  > Tak. Ale ja miałem na myśli rozdawnictwo państwowe (bo tak rozumiem Twój tekst) oparte o wcześniejsze zabieranie innym. Tymczasem państwo posiada sporą część podmiotów gospodarczych w swoim ręku, a więc ma możliwości zarobkowania. Tymczasem do firm państwowych też trzeba dopłacać!!! Z naszych kieszeni.no tak, zgadzam się, podobnie rozumuję. > >>>A czy nie byłoby sprawiedliwie, gdyby należało się tylko tym, którzy na to zasłużyli?> >>W pewnym sensie tak.> >a w jakim nie?> To zależy od rozumienia pojęcia "zasługa". Np. nieuleczalną chorobę lub wrodzone kalectwo trudno określić mianem "zasługi"; jednak takim ludziom pomocy nikt będący przy zdrowych zmysłach raczej nie odmówi. Natomiast wątpliwości mogą pojawić się np. w przypadku ludzi choćby i ciężko pracujących ale mnożących się jak króliki. No, bo niby dlaczego Ty czy ja mamy utrzymywać cudze dzieci (płacić za nie swoją przyjemność )?właśnie! jako osoba nie majaca problemów materialnych i mogąca sobie pozwolić na pewne zbytki uważam, że jestem w jakimś stopniu odpowiedzialny za ludzi, którzy mają gorzej. Moim zdaniem ludzie silniejsi muszą się opiekować słabszymi, ale wszystko musi mieć swoje granice. Jestem w stanie pomóc jakiejś grupie potrzebujacych, ale co innego jak czynię to z własnej woli a co innego jak jacyś politycy wyliczają mi ile to się należy nierobom (bo wśród obecnych bezrobotnych jedynie część stanowią ci, którzy rzeczywiście szukają pracy a nie tylko płacy) i innym "pokrzywdzonym". Uważam więc, że solidarność tak, ale ograniczona. Nie może być tak, że mówi się że osoba której się nic nie chce zasługuje na to samo co pracujący od świtu do zmierzchu! Z tym rozmnażaniem też słusznie ująłeś. Nie ma się co dziwić że się płodzą, skoro to nie na nich później spada odpowiedzialność ale na państwo i podatników.
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
| | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >...mówi się że osoba której się nic nie chce zasługuje na to samo co pracujący od świtu do zmierzchu! ... W podobnym tonie wypowiadają się pozostali dyskutanci wykazując tym nieznajomość tematu. W cytowanym bowiem zdaniu przedstawiono wypaczony obraz tego, co należy rozumieć przez ss. Tymczasem, jak wskazuje etymologia słowa sprawiedliwość, pojęcie to oznacza po prostu postępowanie zgodnie z prawem bez wnikania w kwestię, jak wyglądają przepisy tego prawa, dodatek zaś "społeczna" objaśnia, że ograniczamy się do tych przepisów prawa, które regulują sprawy bytowe. W tym rozumieniu, jeżeli stanowiący przepisy prawne zadecydują, że wszystkim należy zapewnić taki sam poziom dochodów, ss rzeczywiście będzie wyglądała tak, jak w cytowanym zdaniu. Tyle, że takich zasad ss nie stanowiono nawet w najbardziej radykalnych komunach - jak np. pierwotna gmina chrześcijańska w Jerozolimie, czy niektóre wspólnoty religijne istniejące na terenie USA. Oczywiście w takim rozumieniu ss powstaje z kolei kwestia tego, czy "sprawiedliwe" są wspomniane przepisy prawne, tzn. czy przepisy te są zgodne - i tu są możliwe różne warianty - z "prawem naturalnym". czy - w rozumieniu innych ludzi - z "ogólnie akceptowanym poczuciem sprawiedliwości", czy z wyrażoną w głosowaniu wolą większości, tradycją odziedziczoną po przodkach itd. W moim przekonaniu regulacje prawne w dziedzinie socjalnej winny być ustalane w oparciu o rozumiane demokratycznie powszechne poczucie, które jednak należy poddać korekcie dyktowanej przez wskazania ekonomii i socjologii, a ss to po prostu konsekwentne realizowanie tych wskazań. I tak np. w społeczeństwie średniowiecznym, akceptowano bez zastrzeżeń nierówność stanów, oraz zasady wynikające z ewnagelii. Stąd nie buntowno się przeciw pańszczyźnie, lecz przeciw np. tzw. prawu pierwszej nocy (ius primae noctis), czy przeciw zwiększaniu ponad możliwości ludzkie czasu pracy na pańskim, przeciw wykorzystywaniu chłopów dla zaspokojenia pańskich fanaberii itp. Jak dalece różne może być dla poszczególnych ludzi wyobrażenie o ss. miałem możność przekonać się w rozmowie ze wspominającym swoje lata okupacyje robotnikiem przymusowym w III Rzeszy. Wyraził się on bowiem o "swoim" bauerze, iż był "sprawiedliwy", a na pytanie na czym ta jego sprawiedliwość polegała, wyjaśnił: "bił tylko wtedy, gdy naprawdę coś źle wykonałem".
Stach M. G.
|
|
| | | |  | | allit (71 punktów) |
> W tym rozumieniu, jeżeli stanowiący przepisy prawne zadecydują, że wszystkim należy zapewnić taki sam poziom dochodów, ss rzeczywiście będzie wyglądała tak, jak w cytowanym zdaniu. tak, tylko, że nie zawsze o wypełnieniu treści pojęcia sprawiedliwości społecznej decydowały przepisy obowiązujące, a wręcz można pokusić się o stwierdzenie, że prawie nigdy o tym nie decydowały konwencje, normy ludzkie była to przewżnie sfera moralności(w rozumieniu Fullera) czy prawa naturalnego, z zastrzeżeniem, że każdy ideał(jakim jest z pewnością p.n.)należy do określonej epoki i do kreślonego społeczeństwa( p.n. o zmiennej treści), dlatego też myślę, że sprawiedliwość społeczna stała zwykle w opozycji do prawa stanowionego i była jego czynnikiem korygującym też nie zgadzam się z twierdzeniem, że sprawiedliwość społeczna jest równoznaczna z nakazem: wszystkim po równo, bo można wyróżnić wiele odmian, wszystkim wedle zasług, wszystkim wedle możliwości, wszystkim wedle przedatności(danego osobnika)... > W moim przekonaniu regulacje prawne w dziedzinie socjalnej winny być ustalane w oparciu o rozumiane demokratycznie powszechne poczucie, które jednak należy poddać korekcie dyktowanej przez wskazania ekonomii i socjologii, a ss to po prostu konsekwentne realizowanie tych wskazań. tylko, że to powszechne poczucie nie jest takie powszechne jak się z pozoru wydaje >I tak np. w społeczeństwie średniowiecznym, akceptowano bez zastrzeżeń nierówność stanów, oraz zasady wynikające z ewnagelii. akceptowali ci którzy z tego wynosili korzyści >Jak dalece różne może być dla poszczególnych ludzi wyobrażenie o ss. miałem możność przekonać się w rozmowie ze wspominającym swoje lata okupacyje robotnikiem przymusowym w III Rzeszy. Wyraził się on bowiem o "swoim" bauerze, iż był "sprawiedliwy", a na pytanie na czym ta jego sprawiedliwość polegała, wyjaśnił: "bił tylko wtedy, gdy naprawdę coś źle wykonałem". tylko, że to jest podobna sytuacja jak z porywaczem i ofiarą, też istnieje specyficzna więź, ale czy to chyba raczej wynika z faktu odizolowania i przewartościowania zasad, którymi człowiek kieruje się na codzień, w człowieku odzywa się p-otrzeba przystosowania.... > Stach M. G.
|
|
| | | |  | | FailSafe (308 punktów) | > W podobnym tonie wypowiadają się pozostali dyskutanci wykazując tym nieznajomość tematu.po to dyskutujemy by się nauczyć czegoś nowego  > W cytowanym bowiem zdaniu przedstawiono wypaczony obraz tego, co należy rozumieć przez ss.chyba nie zrozumiałeś mojego postu. Moim zdaniem generalnie idea ss jest wypaczona sama w sobie bo próbuje osiągnąć cele przeciwstawne. A poza tym mówimy o realiach, które też są wypaczone  > Tymczasem, jak wskazuje etymologia słowa sprawiedliwość, pojęcie to oznacza po prostu postępowanie zgodnie z prawem bez wnikania w kwestię, jak wyglądają przepisy tego prawa, dodatek zaś "społeczna" objaśnia, że ograniczamy się do tych przepisów prawa, które regulują sprawy bytowe.bardzo płytkie - nie obraź się - rozumienie określenie sprawiedliwość społeczna. Gdybym uważał, że wszystko sprowadza się do definicji słownikowej nie zakładałbym tematu  > W tym rozumieniu, jeżeli stanowiący przepisy prawne zadecydują, że wszystkim należy zapewnić taki sam poziom dochodów,przepisy są w tym przypadku wtórne wobec idei sprawiedliwości społecznej. Mówimy tu o ideach, które mogą się dopiero zamienić w prawo ustanowione. > W moim przekonaniu regulacje prawne w dziedzinie socjalnej winny być ustalane w oparciu o rozumiane demokratycznie powszechne poczucie, które jednak należy poddać korekcie dyktowanej przez wskazania ekonomii i socjologii, a ss to po prostu konsekwentne realizowanie tych wskazań.ss nie ma nic wspólnego z tym o czym piszesz. Jest wręcz tego zaprzeczeniem. Przynajmniej jeśli chodzi o ss stosowaną  > I tak np. w społeczeństwie średniowiecznym, akceptowano bez zastrzeżeń nierówność stanów, oraz zasady wynikające z ewnagelii. Stąd nie buntowno się przeciw pańszczyźnie, lecz przeciw np. tzw. prawu pierwszej nocy (ius primae noctis), czy przeciw zwiększaniu ponad możliwości ludzkie czasu pracy na pańskim, przeciw wykorzystywaniu chłopów dla zaspokojenia pańskich fanaberii itp.hmm... znawcą tematu nie jestem, ale z tego co wiem to bunty chłopskie były bardzo częste i nie wszystkie wybuchały przeciwko ius primae noctis, z tego prostego powodu, że pan na ogół konsumował jedynie niewielką część małżeństw swoich poddanych, bo nie każda kobieta mu się podobała, bo nie miał tyle czasu itd. Stąd problem ten dotyczył jedynie niewielkiej części ludzi, podczas kiedy właśnie ciężary ekonomiczne (podatki w pieniądzach i rzeczach) wywoływały niezadowolenie. Dochodziły też dodatkowe elementy, np. niezadowolenie z długich wojen itd. > Jak dalece różne może być dla poszczególnych ludzi wyobrażenie o ss. miałem możność przekonać się w rozmowie ze wspominającym swoje lata okupacyje robotnikiem przymusowym w III Rzeszy. Wyraził się on bowiem o "swoim" bauerze, iż był "sprawiedliwy", a na pytanie na czym ta jego sprawiedliwość polegała, wyjaśnił: "bił tylko wtedy, gdy naprawdę coś źle wykonałem".nie sądzę by to o czym mówisz było przykładem ss. Nie każda sprawiedliwość lub pseudosprawiedliwość są od razu sprawiedliwością społeczną. Jak uwięzisz kogoś w piwnicy i będziesz go przez kilka lat codziennie tłukł, to też powie, że jesteś sprawiedliwy bo go tłuczesz ale jeść mu dajesz. To jest przykład na ułomność naszej psychiki i parę innych rzeczy ale nie na ss.
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
| | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Zwróć jedynie uwagę na drobny fakt, że to prawo jest tworzone (przez polityków) pod kątem dopasowania go do wyznawanej idei sprawiedliwości społecznej, a nie odwrotnie!!!
Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | | allit (71 punktów) | >Zwróć jedynie uwagę na drobny fakt, że to prawo jest tworzone (przez polityków) pod kątem dopasowania go do wyznawanej idei sprawiedliwości społecznej, a nie odwrotnie!!! i co z tego?
|
|
| | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >i co z tego?
Jeśli dokładnie przeczytasz post p. Głąbińskiego, to moja odpowiedź (jemu) będzie równocześnie odpowiedzią dla Ciebie.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| Piotr Patucha (2279 punktów) | > Zabierać należy> oczywiście tym którzy coś mają - na ogół bogatym> przedsiębiorcom, ew. klasie średniej (jeśli w danym kraju> się wykształciła).Bogaci przedsiębiorcy stanowią klasę średnią. A pokusę, aby dobrać się do kieszeni bogaczom, odczuwają prawie wszyscy, nawet inni bogacze. Pamiętaj: od przybytku głowa nie boli, a słowa "człowiek człowiekowi wilkiem" są zawsze na czasie.  > Co jest bardziej sprawiedliwe? Czy używanie tego słowa ma w> ogóle sens?Wyrażenie "sprawiedliwość społeczna" ma wiele znaczeń. Zanim go użyjesz, powinieneś przedstawić jego definicję. > Czy jest jednak sprawiedliwe zabierać tym, którzy się> czegoś sami dorobili?Podejrzewam, że sprawiedliwość społeczna to taka sytuacja, w której wszyscy są zadowoleni. Natomiast " zabieranie bogatym i rozdawanie ubogim" jest kwestią obarczoną wieloma nieporozumieniami. Przecież ci bogatsi mogą i rzeczywiście korzystają z dobrodziejstw opieki socjalnej, darmowego naucznia oraz dróg i chodników sponsorowanych z budżetu. Każdy przedsiębiorca rozumie sens wpłacania podatków do kasy państwowej. Problem zaczyna się wtedy, gdy wysokość świadczeń przekracza granicę, za którą ich działalność przestaje być opłacalna. Martwi mnie przesąd, który od kilkudziesieciu lat istnieje w świadomości zbiorowej, wedle którego główną funkcją "prywaciarzy" powinno być "groszoróbstwo" i opłacanie sektora państwowego. Bo przecież szpitale biedne, a nauczyciele, którzy spalają się w misji edukowania narodu, zarabiają tyle, co sprzątczki. Biedni urzędnicy toną w papierach, bo zamiast nowych etatów, ludzie chcą "taniego państwa". Dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, żeby najpierw zrobić porządek w finansach instutucji sektora publiczego, które są niewłaściwie zarządzane i miast ułatwiać, utrudniają tworzenie nowych firm oraz funkcjonowanie istniejących. A przecież głównie od prosperowania sektora prywatnego zależy wysokość PKB per capita oraz HDI w każdym kapitalistycznym państwie. Kapitaliści wiedząc o tym, że są traktowani jak mlekodajne krowy, zaczynają coraz głośniej mówić o etatyzmie i populizmie, który sprawia, że woleliby zatrudnić się w roli pracowników, niż płacić potworne opłaty w ZUS i Urzędzie Skarbowym, tylko po to, aby trafić do cuchnącego łóżka na korytarzu państwowego szpitala, posłać dzieci do przepełnionej szkoły lub spotkać się z uśmieszkiem pogardy ze strony urzędnika pracującego w marmurowym Urzędzie Miejskim. Stosy papierów, obelg i upokorzeń - to jeden z owoców antykapitalistycznej mentalności, która produkuje złudzenia sprawiedliwości społecznej w postaci ponad miarę rozbudowanej administracji i fatalnie zarządzanych instytucji publicznej użyteczności. Forsa ze składek podatników jest całkiem duża, lecz sposoby jej inwestowania budzą poważne podejrzenia. Wolałbym, aby powstawało coraz więcej prywatnych szkół(czysty układ dla obu stron), szpitali(chętnie zapłacę prywatnym ubezpieczycielom) oraz organizacji pozarządowych, w których ludzie mogliby realizowac swoje pasje i zrzucić część zobowiązań z barek wypasionego Lewiatana. Pamiętaj: społeczeństwo obywatelskie charakteryzuje się tym, że ilość prywatnych inicjatyw przekracza wartość inicjatyw rządowych. Wskazówką mogą być słowa J.F. Kennedy'ego "Nie pytaj co kraj może zrobić dla ciebie. Zapytaj co ty możesz zrobić dla kraju."
|
|
 | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Wyrażenie "sprawiedliwość społeczna" ma wiele znaczeń. Zanim go użyjesz, powinieneś przedstawić jego definicję.To po pierwsze! > Wolałbym, aby powstawało coraz więcej prywatnych szkół (czysty układ dla obu stron), szpitali (chętnie zapłacę prywatnym ubezpieczycielom) oraz organizacji pozarządowych, w których ludzie mogliby realizowac swoje pasje i zrzucić część zobowiązań z barek wypasionego Lewiatana.Ja też. Pod warunkiem, że nie będę na siłę "uszczęliwiany" - za moje pieniądze. Ale jak wytłumaczyć ludziom, że nic nie jest za darmo??? Ani tzw. darmowa opieka społeczna, ani edukacja, ani ochrona zdrowia? Przecież ktoś musi za to zapłacić (a najpierw zarobić)! I płacimy wszyscy. Jedni więcej, drudzy mniej. Tych drugich jest znacznie więcej niż pierwszych, a koszty są jakie są. Co zrobić? Ano, dołożyć tym pierwszym jeszcze więcej do płacenia. Bo ich na to stać. Bo oni i tak sobie poradzą. Z tym, że jak przyjdzie co do czego, to i jedni, i drudzy otrzymają świadczenia tej samej jakości. Z jednego "wora". Bo tak jest "sprawiedliwie". (O tym pisałeś.) A jak wytłumaczyć, że nic im się nie należy????? To tylko wierzchołek góry lodowej zwanej Sprawiedliwością Społeczną. To temat nawet nie na doktorat, a na habilitację (opasłe tomisko wyszłoby z tego). Jestem rencistą (z racji stanu zdrowia). Mam poniżej 700 zł/mies. netto (po ponad 25. latach pracy). Powinienem przyłączyć się do chóru niezadowolonych. I się przyłączam. Ale nie dlatego, że uważam się za skrzywdzonego przez opaczne rozumienie sprawiedliwości społecznej, że bogaci płacą/dają za mało, lecz dlatego, że moje państwo marnotrawi moje pieniądze. Głównie na pensje (wcale nie małe, w zależności od szczebla) dla nikomu niepotrzebnej armii urzędników, dla których petent jest największą przeszkodą "w pracy". O innych wydatkach związanych z "blichtrem" władzy nawet nie wspomnę, a o patologiach, to już wcale. Oczywiście radzę sobie "inaczej". Ale czy tak być powinno? Argument "jednakowych żołądków" zupełnie do mnie nie trafia. Jest absurdalny. Co więc jest sprawiedliwe? O tym też już pisaliśmy obaj i to nie raz - prywatyzacja, liberalizm, demokracja i społeczeństwo obywatelskie. Niech każdy z nas sam decyduje o własnym losie za własne pieniądze. Zaraz odezwą się "obrońcy państwa solidarnego": "Ubezpieczenia i składki muszą być obligatoryjne, bo przecież są ludzie, którzy dobrowolnie nigdy ich nie zapłacą". Ergo: zostaną na marginesie społecznej opieki w sytuacji krytycznej. Mało tego, na marginesie pozostanie też ich rodzina. Tylko, że każdy z nas posiada wolność wyboru (rodzina też) i jeśli tak się dzieje, to nie jest to wina tych, którzy - w konsekwencji - i tak muszą za to zapłacić. Przepraszam za chaotyczność myśli i gigantyczne uproszczenia, ale piszę ad hoc i liczę na to, że większość czytelników (a Ty szczególnie  ) zrozumie moje intencje. > Wskazówką mogą być słowa J.F. Kennedy'ego "Nie pytaj co kraj może zrobić dla ciebie. Zapytaj co ty możesz zrobić dla kraju."I są one świętsze niż Biblia. Tylko jak sprawić, aby wszyscy uznali je za własne??? Serdecznie pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | mefta* | Zanim postanowiłam coś napisać zastanawiałam się czy istnieje sprawiedliwośc społeczna jakkolwiek definiowa. Marksiscie uważali, że sprawiedliwość to przedewszystkim równość. Chętnie bym się zgodziła jednak nasze realia pokazują niestety coś zupełnie innego. Jestem owszem zgodna z poglądem, że społeczeństwo powinno mieć równy dostęp do wszystkiego (edukacja, opieka zdrowotna, socjalna, prawo...) ale inną sprawą jest to jak społeczeństwo to wykorzysta. Jedni będą robić lewe inetersy by się dorobić, inni ciężko pracować by coś osiagnąć a jeszcze inni nadużywać tego co im dane. Kiedy broniłam pracy licencjackiej o mały włos zostałabym oblana, bo miałam inne poglądy iż promotor i pani recenzent. pisałam o systemie pomocy społecznej i to chciałabym podać jako przykład "równości społecznej". Każdy obywatel Polski ma prawo do korzystania z pomocy co gwarantuje mu ustawa o pomocy społecznej(zapisane niby jest,że tylko w trudnej sytacji). Co się jednak okazuje, że oprócz tego, że ustawa kulawa to jeszcze uczy kombinatorstwa i złodziejstwa, tak złodziejstwa. Bo dlaczego jedni potrafią sobie radzić kończyć szkoły, pracować uczciwie a inni moga całe życie sobie przebimbać na zasiłku?? Przecież na to idą moje pieniądze i ja się nie zgadzam z ich wydatkowaniem. Wystarczy, że delikwent chleje na potęge a już opieka społeczna go utrzymuje. On nie musi pracować, żeby się codzień napić, nie musi podjąc pracy ani też leczenia bo przecież my obywatele go utrzymamy za to tylko, że jest obywatelem:D naszego kraju. Moim zdaniem pomoc społeczna powinna wkraczać w momencie naprawdę trudnym jak np. utrata rodzica, utrata pracy, niepełnosprawnosc i inne naprawdę ciężkie sytuacje życiowe. A w momencie, gdy następuje trudna sytuacja na życzenie delikwenta to owszem opieka powinna pomóc ale w aktywizacji i mobilizacji człowiekowi (praca socjalna min.) a nie uzależniać go od wygodnictwa i kombinatorstwa. Dla mnie w takim przypadku sprawiedliwość społeczna nie istnieje, bo ja nie chcę, żeby z moich pieniędzy był utrzymywany ktoś, dla kogo takiego życie jest wygodne bo nie musi nic z siebie dawać. Oczywiście przypadków można mnożyć. zastanawiam się tylko nad tym dlaczego wciąż źle patrzy się na tego, który czegoś ciężko się dorobiła nie na tego co całe życie potrafi kombinować za cudze pieniądze i zamiast złodziejem nazywany jest ofiarą systemu. gggggggrrrrrrrr
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|