 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-11-2007 22:12 | Jarek Duda (1185 punktów) | Jeśli nie religia to co? | Skoro niedługo ma być takowa konferancja, jak się dowiedziałem na dzisiejszej inauguracji Krakowskiego PSR, to może warto to wstępnie przedyskutować w szerszym gronie... Pozdrawiam  Nooo... miałem napisać swoje zdanie osobno ... ale nie będe się wygłupiał...  No więc jak zwrócona była dziś uwaga - nastolatkowie mają dziś dużo większe prawo wyboru niż to się wydaje... Ja gdy słyszę słowo etyka ... no to jednak pierwsze skojarzenie - 'nuda'... Czego tam miało by się nauczyć zbuntowanego nastolatka? Savoir vivre? Mamy epokę internetu - generacja pocodlaczego... próba wciskania jakichś tradycji raczej tylko wzbudzi bunt... Owszem - można by też próbować pokazywać jakąś głębię tego wszystkiego dokoła, próbować uczyć otwartego myślenia, wywoływać ciekawe dyskusje... Myślę że dobrą podstawą takich rozmów - uczenia otwartości, wolności myślenia, tolerancji, byłoby pokazanie zupełnie innych perspektyw - jak różnorodne może być spojrzenie na świat - kulturoznawstwo, religioznawstwo... Wiem - religioznawstwo źle się kojarzy, ale możemy też używać argumentów że przecież grożą nam różne sekty, agresywne religie - takie zajęcia obiektywne, przeglądowe powinny uodparniać na to dzieciaki! Dalej zapropowanie młodzieży kulturoznawstwa, religioznawstwa ... myślę że większość to dużo bardziej zaciekawi niż perspektywa chodzenia na nudną religię - głównie tu powinniśmy zaatakować. Było rzucone że takie zajęcia, szczególnie dla licealistów, nie muszą się nawet przecież odbywać w danej konkretnej szkole. Gdyby zarejestrować w dużym mieście jednostkę która może tego uczyć, a przecież pełno jest chyba religioznawców nie pracujących w zawodzie, myślę że zaraz znalazłoby się sporo chętnych licealistów dla tej alternatywy religii ... i wszystko ruszyłoby jak lawina! Albo na przykład kilku nauczycieli, którzy mogą zaproponować kilku szkołom po kilka godzin tygodniowo dla chętnych... A silnym argumetnem żeby nam na to pozwolić jest to, że przecież tej obiecanej etyki praktycznie nie ma! pozdrawaiam raz jeszcze  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
W bardzo wielu wątkach postulowałam, żeby religii, jako takiej, pozbyć się ze szkół. Właśnie religioznawstwo uważam za bardzo dobry zamiennik. Moim zdaniem uczy sztuki wyboru oraz tolerancji. Przestaliśmy być "zaściankiem" Europy, zawsze słynęliśmy (podobno) z tolerancji. Naród jedynie katolicki, w nowoczesnej Europie, to kłam, oszustwo! Etyka daje pewne wskazówki, uczy sztuki wyboru, pokazuje prądy. Moim zdaniem, żaden bóg nie wstydziłby się człowieka postępującego etycznie. Na domiar, etyka jest "żywa". Próbuje tłumaczyć nowe zjawiska (czy nowe? - eutanazja), czyli, że jest bardziej uniwersalna.
Byłoby wspaniale, gdyby powstała taka idea - powołać ponadszkolne zajęcia z etyki. W pełni popieram.
Pozdrawiam.
"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić." - przysłowie armeńskie
|
|
1 na 1 | A.G. (1725 punktów) | Relizgioznastwo uwazam za bardzo dobre rozwiazanie z nastpujacych powodow: 1)uczy pokory i toleracji - na takich zajeciach pokazuje sie uczniom ze istanieje tyle swiatopogladow co ludzi na swiecie i w zasadzie nie ma tego jednego slusznego (jak to obecnie mam wmawia kosciol katolicki) 2)kazdy kulturalny czlowiek powiniem chocby z grubsza wiedziec cos o religiach - jakby nie bylo ksztaltowaly 9w zasadzie nadal ksztaltuja) zycie spoleczenstw praktycznie od poczatkow gatunku ludzkiego.
Jesli chodzi o inna funkcje religii - szukanie celu w zyciu to trudno znaleźć przedniot ktory by tego nauczyl - kazdy musi sobie sam z tym problemem poradzic (nie kazdy jednak to potrafi bez uciekania sie do religii)
|
|
2 na 2 | skowronek (86 punktów) | ...Osobiście uważam że religie należy zamienić na religioznawstwo. Niezależnie od tego w szkołach powinna się pojawić filozofia (jako przedmiot obowiązkowy). Uważam tak ponieważ filozofia jako nauka uczy przede wszystkim myśleć, a to jest współcześnie bardziej potrzebne dzieciom (i nie tylko im) niż lekcje wiary.
|
|
 | 1 na 1 | Zyga (1539 punktów) | >...Osobiście uważam że religie należy zamienić na religioznawstwo.
Czyż nie fajniejsze jest granie w piłkę, jazda na deskorolce... zamiast siedzenia na 9 godzinie lekcyjnej. Jak miałbym wybór, to zapewne wybrałbym rower. Z roweru jednak nici bo czeka mnie teraz jeszcze jedna godzina etyki i zadanie domowe z religioznawstwa,a logika podpowiada mi, że za chwile będę musiał na pamięć nauczyć się wszystkich filozofów, chronologicznie i to koniecznie z datami.
>Niezależnie od tego w szkołach powinna się pojawić filozofia (jako przedmiot obowiązkowy). Uważam tak ponieważ filozofia jako nauka uczy przede wszystkim myśleć, a to jest współcześnie bardziej potrzebne dzieciom (i nie tylko im) niż lekcje wiary.
Nie oszukujmy się filozofia nie nauczy myślenia. Będzie to przedmiot na którym dowiesz się, że Pitagoras żył w VI wieku. I jeszcze bardziej szkoła dzieciakom zbrzydnie. Z resztą... Jest już podobny przedmiot nazywa się matematyka. Uczą tam logicznego myślenia i uczą o Pitagorasie.
Wracając do tematu
>Jeśli nie religia to co? Odpowiedź jest bardzo prosta. 2 godziny więcej wolnego czasu - każdego tygodnia.
|
|
|  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | > >Czyż nie fajniejsze jest granie w piłkę, jazda na deskorolce... ...filozofia nie nauczy myślenia. ... I jeszcze bardziej szkoła dzieciakom zbrzydnie. >>Jeśli nie religia to co? >Odpowiedź jest bardzo prosta. 2 godziny więcej wolnego czasu - każdego tygodnia.
A może dać im czas wolny - wyłącznie wolny? Po co w ogóle zajmować się gówniarzami?
Może lepiej, by oni zajęli się nami?
|
|
| |  | 1 na 1 | Zyga (1539 punktów) | > A może dać im czas wolny - wyłącznie wolny? Po co w ogóle zajmować się gówniarzami? > Może lepiej, by oni zajęli się nami?
Obawiam się, że nie do końca o to mi chodziło. Zamykanie dzieciaków w szkole na 12h dziennie nie rozwiąże problemów, i nie widzę potrzeby zamieniania religii na etykę. To przedmiot w szkole niepotrzebny.
|
|
|  | 2 na 2 | sztejkat (4743 punktów) | >(...) >Nie oszukujmy się filozofia nie nauczy myślenia. Będzie to przedmiot na którym dowiesz się, że Pitagoras żył w VI wieku. >(...)
Tego uczy przedmiot o nazwie "historia filozofii". Fakt, filozofia bywa błędnie interpretowana jako historia filozofii. Zapewniam jednak że filozofia jako taka jest strasznie wkurzająca, denerwująca i wymuszająca nieprostolinijne myślenie. Miałem kurs właśnie filozofii na studiach - i powiem szczerze - słowo "Pitagoras" nie padło ani razu, podobnie jak daty.
Prawdziwa nauka filozofii jest tym, co jak myślę, młodzież w wieku buntowniczym polubi.
Tylko biada ich rodzicom - buntowniczy nastolatek z umiejętnością dowodzenia że "zielona trawa jest zielona jedynie subiektywnie, gdyż obiektywne poznanie jej zieloności pozostaje poza zasięgiem ludzkiego rozumu ubranego w zestaw jakże subiektywnych zmysłów..." i spór o dyskotekę w piątek w nocy...
Zamiast religii i filozofii równie, jak nie bardziej przydantne byłoby "wychowanie obywatelskie". Tylko nie WOS! Wychowanie obywatelskie to przedmiot gdzie poznaje się mechanizmy działania samorządów, mechanizmy współpracy z władzą, prawa i obowiązki obywateli oraz prawa i obowiązki władzy. To też przedmiot, w ramach którego prowadzi się praktyczne działania, na przykład organizując spotkania, wiece, itp, scierając się w ten sposób z codziennym stosowaniem prawa.
Pozdrawiam, Tomasz Sztejka
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | 1 na 1 | Zyga (1539 punktów) | > Miałem kurs właśnie filozofii na studiach - i powiem szczerze - słowo "Pitagoras" nie padło ani razu, podobnie jak daty.Jeżeli to by wyglądało tak jak przedstawiasz to świetnie. Niestety, tak może to wyglądać na studiach, a tam nie trzeba religii niczym zastępować bo jej nie ma. Sprawa dotyczy wcześniejszych lat nauki, a tam filozofia raczej by wyglądała jak historia filozofii > Zamiast religii i filozofii równie, jak nie bardziej przydantne byłoby "wychowanie obywatelskie". Tylko nie WOS! Wychowanie obywatelskie to przedmiot gdzie poznaje się mechanizmy działania samorządów, mechanizmy współpracy z władzą, prawa i obowiązki obywateli oraz prawa i obowiązki władzy. To też przedmiot, w ramach którego prowadzi się praktyczne działania, na przykład organizując spotkania, wiece, itp, scierając się w ten sposób z codziennym stosowaniem prawa.Taki przedmiot faktycznie by się przydał, ale (też) nie w latach gdy dzieciaki maja religię. Nie przesadzajmy z wpychaniem do gimnazjum filozofii i WO. Nie sądzę aby 8 latek był zainteresowany organizowaniem wieców
|
|
 | Acid Rain (524 punktów) (zablokowany) | Pomysł na filozofię bardzo mi się podoba, kładłbym tutaj nawet szczególny nacisk na logikę i logikę formalną.
HATE ME!
|
|
| prokaczystowska_racjonalistka | Jestem zdecydowanie za religioznawstwem. Mała dygresja-zdejmowanie krzyży ze scian i innych symboli religijnych,brak religii w szkole na rzecz etyki do nie jest nowoczesny pomysł. To stary pomysł wolnomyśliciela Józefa Wissarionowicza Stalina.
|
|
 | 2 na 2 | JATO (2644 punktów) | > To stary pomysł wolnomyśliciela Józefa Wissarionowicza Stalina.Na marginesie. W rzeczywistości ten pan nazywał się Josif Wissarionowicz Dżugaszwili (Иосиф Виссарионович Джугашвили)  . Stalin to pseudonim. ------------------------- Rzeczony wolnomyśliciel nie był prekursorem wyrzucenia religii ze szkół. Jego poprzednik i w jakimś sensie mistrz Władimir Iljicz Uljanow (Владимир Ильич Ульянов)  pseudonim Lenin nieco go wyprzedził twierdząc, ze religia to opium dla ludu. Ale i on nie był pierwszy. O ile się nie mylę wyprzedzili go francuscy Jakobini. Ku uciesze historii określali się jako Stowarzyszenie Przyjaciół Wolności i Równości (Société des amis de la liberté et de l'égalité)i stworzyli Komitet Ocalenia Publicznego. ------------------------- Niezależnie od zaszłości historycznych wywalenie indoktrynacji ze szkól ma jednak sens. Nie dotyczy to tylko religii ale i wszelkiego ideolo "prania mózgów" Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
|  | | Pan Tau (1237 punktów) | JATO napisał:Jego poprzednik i w jakimś sensie mistrz Władimir Iljicz Uljanow [...] pseudonim Lenin nieco go wyprzedził twierdząc, ze religia to opium dla ludu. [...] Oj, to chyba był Marks, nie Lenin: die Religion ist das Opium des VolksPoza tą drobną nieścisłością, masz oczywiście rację. 
"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postepowanie dobrych ludzi, to zasługa religii." S.Weinberg
|
|
| |  | | JATO (2644 punktów) | >ze religia to opium dla ludu... >Oj, to chyba był Marks, nie Lenin
Nie wiedzieć czemu zawsze kojarzyło mi się z Leninem. Przepraszam zatem za błąd merytoryczny. W swoim czasie mawiano "Jak to Lenin przewidział a Adnokamiencew potwierdził...". Tym samym jakaś taka projekcja. Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | 4 na 4 | kimak (2276 punktów) | >Mała dygresja-zdejmowanie krzyży ze scian i innych symboli religijnych,brak religii w szkole na rzecz etyki do nie jest nowoczesny pomysł. >To stary pomysł wolnomyśliciela Józefa Wissarionowicza Stalina.
Jak juz przestanie Ci się mylic państwo neutralne światopogladowo z Rosją Radziecką, to Ci postawię deser owocowy w nagrodę. A na razie - biegusiem do szkoły (najlepiej takiej bez krzyży na scianach).
"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić" Lech Janerka
|
|
|  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Jak już przestanie Ci się mylić państwo neutralne światopoglądowo z Rosją Radziecką...
To winno być wskazówką wejściową dla religiantów na tym forum.
|
|
 | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >zdejmowanie krzyży ze ścian >To stary pomysł Czyżby starszy niż ich wieszanie?
|
|
3 na 3 | Patty Matheson (2087 punktów) | Żeby religioznawstwo (wiedza o kulturze jest w niektórych szkołach) było traktowane na równi z etyką i religią (hehe, zabrzmiało, jakby w istocie cokolwiek mogło być na równi z religią), trzeba napisać nowe rozporządzenia w Ministerstwie i ustalić nowe programy nauczania i napisać podręczniki. Rozumiem, że zaproponujecie to panu Legutko? Rozwiązaniem szybszym i na wyciągnięcie ręki jest zachęcenie uczniów do etyki, który to przedmiot może faktycznie pomóc im w życiu bardziej niż jakakolwiek znajomość religii czy kultur świata (tyle że oni nawet nie wiedzą, jakie problemy mogą być poruszane na takich zajęciach). Zajęcia z etyki mogą być prowadzone poza szkołą, szczególnie w przypadku, gdy nie będzie 7 chętnych w szkole, może się zebrać grupa z kilku placówek i szkoły w porozumieniu ze sobą i np. z instytutem filozofii uniwersytetu zorganizować zajęcia właśnie tam. Naszym zadaniem może być choćby pomoc w tej koordynacji i wyszukiwanie chętnych do organizowania zajęć, i oczywiście zachęta młodych i rodziców (ulotki, spotkania informacyjne, lekcje pokazowe).
Pozdrawiam.
I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
|
|
 | | Jarek Duda (1185 punktów) | Problem w tym że jednak chyba pierwsze skojarzenie, to 'etyka = nuda'... Kwestia odpowiedniej reklamy - zaprezentowania młodzieży zajęć na przykład jako składających się z dyskusji na przeróżne tamaty - myślę że bez problemu można by do nich wcisnąć także prezentacje innych kultur, religii - właśnie jako przykłady innych norm etycznych - podstawę do porównawczej dyskusji.
Trzeba by zarazić tą ideą młodzież - ciekawe ulotki na tablicy ogłoszeń w szkole, prezentujące przykłady tematów do dyskusji, i zachęcające też wierzących ... może z linkiem na jakąś stronę na którą można więcej przeczytać i zadeklarować zainteresowanie ...
pozdrawiam
|
|
|  | 2 na 2 | Karolina (81 punktów) | > Problem w tym że jednak chyba pierwsze skojarzenie, to 'etyka = nuda'...Coś w tym jest. Jestem licealistką i uważam, że etyka - aby wnosiła coś do życia - nie powinna być obowiązkowa. A nauczanie jej w szkole w ogóle nie jest za dobrym pomysłem. Każdy przedmiot szkolny ma to do siebie, że stopień jego ciekawości zależy od nauczyciela. Nie wszyscy etycy są stworzeni do uczenia w szkołach, prawda? Istnieje prawdopodobieństwo, że mogliby tylko zniechęcić do etyki (ew. filozofii, etc.). Przedmioty tego typu są kontrowersyjnie - nauczyciel musi przecież określić, jaki światopogląd wyznaje, aby mówić od serca. Co innego religioznawstwo, to już bardziej "szkolny" przedmiot. Do tego doszłyby pewnie kartkówki, sprawdziany... (na religii już występują, tak słyszałam od mojej klasy  ). I na co to komu? Natomiast zajęcia (nie lekcje) z etyki poza szkoła - jak najbardziej. Dla chętnych. Chociaż osobiście uważam, że wystarczyłoby sięgnąć do dobrych książek lub choćby poczytać sobie to forum  Pozdrawiam
..::carpe diem::..
|
|
| |  | 2 na 2 | Jarek Duda (1185 punktów) | Książki książkami.. Budowanie światopoglądu samemu, nawet na podstawie dużej ilości materiału, jest jednak obarczone dużą dawką subiektywizmu, samopotwierdzania, wzmacniania własnych poglądów... Taka budowa spojrzenia na świat powinna być silnie konfrontowana, dyskutowana, pogłębiana - i takie zajęcia byłyby świetnym do tego miejscem, oczywiście pod warunkiem dojrzałego prowadzącego - który z jednej strony potrafiłby dobrze zainicjować, podtrzymać dyskusję, a z drugiej - nie znarzucał za bardzo swojego światopoglądu, pozwolił młodzieży samym dochodzić do błedów, spłycania ... pozdrawiam
|
|
| |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | > Jestem licealistką i uważam, że etyka - aby wnosiła coś do życia - nie powinna być obowiązkowa.Nie jest obowiązkowa, tak jak religia, ale daje dodatkowy stopnień na świadectwie. > A nauczanie jej w szkole w ogóle nie jest za dobrym pomysłem.A gdzie? Może to rodzice, w niejednym przypadku niezasługujący na takie miano, powinni uczyć tego dzieci we własnym zakresie? A może milusińscy winni się uczyć etyki w salkach katechetycznych? A może po prostu z telewizji, internetu i gier komputerowych? > Każdy przedmiot szkolny ma to do siebie, że stopień jego ciekawości zależy od nauczyciela. Nie wszyscy etycy są stworzeni do uczenia w szkołach, prawda? Istnieje prawdopodobieństwo, że mogliby tylko zniechęcić do etyki (ew. filozofii, etc.).Tak jest z każdym przedmiotem. Nie jest to argument przeciwko wprowadzaniu nowego, tylko za zrewidowaniem wszystkich nauczycieli. > Przedmioty tego typu są kontrowersyjnie - nauczyciel musi przecież określić, jaki światopogląd wyznaje, aby mówić od serca.Nie musi. Takie zajęcia zwykle odbywają się na zasadzie dyskusji, zresztą dobra katecheza też. Z tego powodu nie są one traktowane (jeszcze) jak normalne przedmioty. Nauczyciel etyki zaś nie musi mówić od serca, bo to nie ma być druga katecheza. Winien określić swój światopogląd, żeby uczniowie mieli tę świadomość na wszelki wypadek. > Co innego religioznawstwo, to już bardziej "szkolny" przedmiot.Ale po co? Kto chce nauczyć się czegoś o religiach - są książki, czasopisma. Nie wymaga to wielkiego wysiłku. To czysta wiedza. Podobnie zresztą jak inne "szkolne" przedmioty, z tym że tam nauczyciel ma co do roboty, bo - teoretycznie - tłumaczy niezrozumiałe kwestie i uczy, jak rozwiązywać problemy. > Do tego doszłyby pewnie kartkówki, sprawdziany... (na religii już występują, tak słyszałam od mojej klasy ). I na co to komu?To zależy od nauczyciela. Nie są to przedmioty obowiązkowe i również nie chciałabym, żeby były. Natomiast uważam, że z religioznawstwa byłoby więcej materiału na sprawdziany. I na co to komu? Tym bardziej, że tego materiału nie da się logicznie pojąć, jak np. matematyki, bo nie jest logiczny wcale. > Natomiast zajęcia (nie lekcje) z etyki poza szkoła - jak najbardziej. Dla chętnych.Tak to będzie teraz załatwiane, ponieważ zwykle jest za mało chętnych osób w szkole, a placówka ma obowiązek zorganizować zajęcia, więc robi to w porozumieniu z innymi szkołami. Najlepiej żeby były w instytutach filozofii itp. Zachęcam do wyszukiwania instytucji chętnych do zorganizowania międzyoddziałowych zajęć z etyki i powiadamiania szkół. > Chociaż osobiście uważam, że wystarczyłoby sięgnąć do dobrych książek lub choćby poczytać sobie to forum  Właśnie to jest chyba jedyny przedmiot, z "nauką" którego uczeń miałby najwięcej problemów. Łatwiej nie tyle trafić na książkę z czegokolwiek, niż z etyki, co innego przedmiotu się łatwiej nauczyć. Etyka to nie tylko systemy etyczne i teoria. To konfrontowanie się z innymi; to budowanie własnego systemu przez dyskusje i obserwację świata. Ile książek trzeba przeczytać, żeby to wszystko sobie ułożyć? A ile książek trzeba przeczytać, żeby dowiedzieć się czegoś o religiach? Jedną - "Ilustrowaną encyklopedię religii świata"? Pozdrawiam.
I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
|
|
| |  | 1 na 1 | JATO (2644 punktów) | > Jestem licealistką i uważam, że etyka - aby wnosiła coś do życia - nie powinna być obowiązkowa. A nauczanie jej w szkole w ogóle nie jest za dobrym pomysłem.> Każdy przedmiot szkolny ma to do siebie, że stopień jego ciekawości zależy od nauczyciela. Nie wszyscy etycy są stworzeni do uczenia w szkołach, prawda? Istnieje prawdopodobieństwo, że mogliby tylko zniechęcić do etyki (ew. filozofii, etc.).Proponuję poszerzyć listę i do listy nudnych i najlepiej nieobowiązkowych przedmiotów w liceum dołączyć: matematykę (trudna), fizykę (niezrozumiała), j. polski (nudny), historię (no to już super nuda, geografię (zbędna), biologię (szkodliwa ideologicznie), chemię (niebezpieczna), WF (może doprowadzić do kalectwa), Pozostałe, których nie znam (od tzw. "moich czasów nieco się zmieniło"). Z całym szacunkiem (nie lekceważę młodego wieku - wół nie zapomniał!)Skoro już tu jesteś, to znaczy, że wiesz do czego służy rozum.  Uważam, ze program nauczania ubożeje z roku na rok. Właśnie wprowadzenie czegoś co łączyłoby etykę filozofię i religioznawstwo (w zasadzie filozofia to łączy) bardzo by się przydało. Jeżeli zaczniemy tak do tego podchodzić ,to za parę pokoleń dorównamy USA, gdzie spora część społeczeństwa nie ma pojęcia o geografii własnego kraju a białe niedźwiedzie widuje w Warszawie i Moskwie. ------------------------ Nauczyciel filozofii może nauczać o systemie Kanta czy Schopenhauer'a będąc wielbicielem Nietzshe'go, buddysta może mówić o islamie a liberał o konserwatyzmie. w końcu dlaczego nie? Jedno jest pewne. etyki i religioznawstwa nie powinien uczyć katecheta. Myślę, że rabin byłby bardziej na miejscu (więcej obiektywizmu)  Dorzuciłem "+" z chęć myślenia i drugi "+" z sympatii. Pozdrawiam serdecznie JATO PS. Pismo Święte warto przeczytać, podobnie jak Koran. Pism Wedyjskich nie polecam, chyba, że są polskie tłumaczenia albo znasz sanskryt. Tedy warto. JT
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
|  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >może z linkiem na jakąś stronę na którą można więcej przeczytać i zadeklarować zainteresowanie
PSR tworzy taką stronę; mam nadzieję, że to będzie dobry projekt.
I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
|
|
| |  | Acid Rain (524 punktów) (zablokowany) | >PSR tworzy taką stronę; mam nadzieję, że to będzie dobry projekt. Również mam taką nadzieję, ale zdaję sobie sprawę że "nadzieja, matką..."
HATE ME!
|
|
| nieobecny | Chyba nikt nie zwrócił dotąd uwagi na jakże znamienne przeciwstawienie sobie etyki i religii (katolickiej) - albo etyka, albo religia (katolicka). Etyka (moralność) jako antonim religii  Jestem przeciw zastąpieniu lekcji katolicyzmu lekcjami religioznawstwa. Jestem przeciw jednemu i drugiemu, bowiem moim zdaniem szkoła nie może być miejscem, w którym rozpowszechnia się antynaukowe i antyrozumowe informacje.
|
|
 | 4 na 4 | Karolina (81 punktów) | >moim zdaniem szkoła nie może być miejscem, w którym rozpowszechnia się >antynaukowe i antyrozumowe informacje.
Religioznawstwo to antynaukowe informacje? A ja myślałam, że to jest nauka o religiach świata, czyli o faktach. O tym, gdzie jakie religie występują, na czym polegają, kto je wyznaje, itd. Ich istnienie jest faktem, nikt chyba nie będzie namawiał do wiary w nie.
..::carpe diem::..
|
|
 | | kimak (2276 punktów) | > Chyba nikt nie zwrócił dotąd uwagi na jakże znamienne przeciwstawienie sobie etyki i religii (katolickiej) - albo etyka, albo religia (katolicka). Etyka (moralność) jako antonim religii  Parę osób wpadło na to już przed Tobą.
"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić" Lech Janerka
|
|
| Mariusz Agnosiewicz | I ja od siebie parę słów dorzucę.
Przede wszystkim moim zdaniem tworzenie z etyki alternatywy dla katechezy opiera się na mylnej półprawdzie, że religia to w zasadzie nauka o tym, jak być dobrym, że religia to "udekorowana" etyka. Nie zgadzam się z tym i dlatego etyka jako alternatywa religii budzi moje istotne wątpliwości. Może być, ale nie jest to wybór optymalny. Dużo lepszym jest religioznawstwo. Jeszcze lepszym religioznawstwo z działem nie tylko o religiach świata ale i o podstawowych informacjach z teorii religii i krytyki religii. Najlepszą zaś alternatywą dla katechezy jest połączenie religioznawstwa i etyki plus może filozofii.
Taka jest moja koncepcja w każdym razie z pewnością warto rozwijać inne niż etyka alternatywy katechezy.
Z pewnością warto walczyć o to, że ta alternatywa jest dla ludzi chcących w szkole się uczyć (krytycznego myślenia) a nie być indoktrynowanym. Czyli że alternatywa między katechezą i tym drugim przedmiotem, to nie podział na uczniów wierzących i niewierzących, lecz na baranki boże i uczniów chcących myśleć samodzielnie.
Kolejna sprawa: jeśli się dyskutuje o tym czym jest etyka lub filozofia w szkole to warto sięgnąć do podstaw programowych dostępnych w internecie, opracowanych przez środę (dla etyki). Etyka i filozofia w szkole w żadnym razie nie mogą być lekcjami historii myśli etycznej i filozoficznej (koszmarne rozwiązanie), lecz nauką myślenia ukierunkowaną na refleksję moralną lub ogólną.
Kolejna sprawa. Musimy walczyć nie o organizowanie tych alternatywnych zajęć, lecz o sensowne organizowanie. Spychanie tego alternatywnego przedmiotu na 9-12 lekcję lub na zajęcia międzyszkolne nie jest żadnym rozwiązaniem problemu!
Jak najbardziej dopuszczalne są głosy racjonalistów, że w szkole nie ma miejsca zarówno na katechezę jak i religioznawstwo. U nas jednak na to nie miejsce i czas. Takie głosy są np. we Francji, gdzie społeczne znaczenie religii jest faktycznie dość niewielkie. Laicyści buntują się nawet przeciwko religioznawstwu w szkołach. Ale w Polsce znaczenie religii jest duże, więc i sensownie prowadzone religioznawstwo jest jak najbardziej na miejscu w polskiej szkole.
Mam nadzieję, że nasza konferencja wniesie tutaj sporo ciekawych przemyśleń i wiedzy. Zaproszeni są bowiem specjaliści bardzo doświadczeni w temacie. Serdecznie zapraszam!
|
|
1 na 1 | kamajkore (50 punktów) |
> Ja gdy słyszę słowo etyka ... no to jednak pierwsze> skojarzenie - 'nuda'...Wyprowadzanie ogólnych wniosków wyłącznie na podstawie własnego skojarzenia jest chyba dość ryzykowne...? Skąd pewność, że u większości nastolatków podobnego skojarzenia nie wywoła słowo "religioznawstwo"? Czy ogół Polaków odróżnia religioznawstwo od religii czy teologii? Wątpię szczerze...  A "kulturoznawstwo"...? Słowo "kultura" to już na 100% kojarzy się z nudą  > A silnym argumetnem żeby nam na to pozwolić jest to, że> przecież tej obiecanej etyki praktycznie nie ma!Jednak ze względów prawnych (jak przypuszczam) łatwiej jest przeprowadzić w tym momencie etykę "z teorii do praktyki" niż zaprowadzać religioznawstwo od zera. Rozpowszechnienie etyki jest po prostu celem bardziej realistycznym! A dla pokrzepienia serc dodam, że w moim LO (a było to w latach 1995-1999) lekcje etyki istniały w praktyce, prowadzone były niestety przez historyka - ale jednak.
|
|
Acid Rain (524 punktów) (zablokowany) | >głównie tu powinniśmy zaatakować. A w jaki sposób "zaatakować"?
>Gdyby zarejestrować w dużym mieście jednostkę która może Z czym? Z motyką na słońce? >tego uczyć, a przecież pełno jest chyba religioznawców nie >pracujących w zawodzie, myślę że zaraz znalazłoby się sporo >chętnych licealistów dla tej alternatywy religii ... i >wszystko ruszyłoby jak lawina! Teoretycznie. Nie sądzę aby jakikolwiek religioznawca rezygnował z aktualnej pracy na rzecz nowej i do tego jeszcze takiej. Z tą lawiną to dość doniośle powiedziane, ale nie mam podstaw by stwierdzić że rzeczywiście tak kiedyś by było. >Albo na przykład kilku nauczycieli, którzy mogą >zaproponować kilku szkołom po kilka godzin tygodniowo dla >chętnych... Już widzę te rzesze chętnych nawet non profit. >A silnym argumetnem żeby nam na to pozwolić jest to, że >przecież tej obiecanej etyki praktycznie nie ma! No i co z tego że nie ma? Widocznie nikt nie skorzystał z możliwości.
HATE ME!
|
|
1 na 1 | Stanisław G. (6808 punktów) | Szersze znaczenie od słowa "ETYKA" miałoby "Ja w społeczeństwie". Mieści to w sobie: -szeroko zasady współżycia społecznego: elementarne prawa, moralność, etyka, -świeckie uzasadnienie sensu dobra (Książka "Sens dobra: Wprowadzenie do etyki" autor Simon Blackburn), -wpływ uczuć na zachowania -relacje międzyludzkie: asertywność, komunikacja, -różnice osobowości i kultur (w tym religie) -role społeczne (dziecko, uczeń, rodzic, pracownik)
Takie zajęcia prowadzić może nie tylko filozof, także psycholog, socjolog. Absolwent pedagogiki- humanista, mając dobry podręcznik i pozytywne nastawianie do uczniów i zagadnienia, sprosta temu zadaniu. Każde powyższe zagadnienia można przygotować stosownie do możliwości odbiorców, od przedszkolaków po maturzystów. Odpytywanie i sprawdziany mogłyby obejmować to co prostsze z wyłożonego i przedyskutowanego z uczniami.
Biologia była podzielona w szkole podstawowej, za moich czasów na: botanikę, zoologię, naukę o człowieku. "Ja w społeczeństwie" może zupełnie inaczej być nazwane i obejmować różny program w poszczególnych grupach wiekowych. Może być prowadzone przez pedagoga- humanistę. Etyka zostało zapisane i może pozostać. Zasady etycznego postępowania można przedstawiać dostępnie nawet podczas zabaw przedszkolaków, uzasadniając je empatią i tworzeniem koleżeństwa, a nie gniewem Boga. Niewielu z tych co krytykują etykę przeczytało "Wprowadzenie do etyki". Zasady etyczne zmieniały się w czasie od "oko za oko, ząb za ząb" i nadal się zmieniają. Już teraz katolicka nauka "miłuj bliźniego swego, jak siebie samego" tłumaczona: traktuj innych tak, jak chciałbyś aby ciebie traktowano, nie uwzględnia osiągnięć świeckich nauk. Inna osoba może mieć inne pragnienia niż ja i traktowanie jej tak, jak ona chce być potraktowana, jest lepsze niż niż kierowanie się analogią jak bym chciał być traktowany. Życie wieczne lub niebo, oraz czyściec i piekło, te mity, legendy o Nazarejczyku, od samego początku jako legendy należy określać. Dziecko może być uczone od maleńkości innych uzasadnień sensu dobra przez osobę świecką, gdyż już wtedy jest zdolne do empatii- rozpoznaje nastroje matki. Ksiądz, katechetka nie zawierają małżeństw, nie mają dzieci, nie mają praktyki, a z wyższością pouczają innych w tych kwestiach. Ci co chwalą straszenie piekłem i obiecanki pośmiertnej wielkiej nagrody, powinni pomyśleć czy problemy wychowawcze w części nie wynikają z uświadamiania sobie hipokryzji nauczycieli moralności, przez młodzież. Ilu księży i katechetów wierzy w stworzenie przez 6 dni poprzez magiczne zaklęcie, a ilu przyzna że Biblia to zbiór przypowieści, że modlitwa ma służyć wyciszeniu i refleksji? Wielu pobożnych tak kocha Boga, że nie ma w swoim sercu miejsca dla człowieka. Świecka etyka uczy że sensem nie jest zasłużenie na zbawienie przyszłe, miłość do Istoty w Niebie, ale rozwój osobisty i życie społeczne. W jednym z postów uzasadnia się naukę religii nadawaniem sensu dla życia, ale czy to jest prawdziwe życie, czy tylko oczekiwanie na zbawienie, które może będzie a może nie. Tymczasem można żyć i kochać już w tym życiu. Cierpienia i trudności nie mijają także tych co wierzą. Wiara to ucieczka od życia na Ziemi danego przez Naturę, do marzeń o zbawieniu od Boga. .................
Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupim jeść i pić.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|