 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-11-2007 21:32 | Sikorski (294 punktów) | Misja.
1 na 1 | Czy warto wysłać człowieka na Marsa w niedalekiej przyszłości? Istnieje wiele argumentów za i przeciw. Co sądzicie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Kelly (2051 punktów) | Jeśli będziemy pewni, że nic mu nie grozi, to czemu nie? Tyle że moim zdaniem powinniśmy zacząć od rozwiązywania problemów na Ziemi, a dopiero potem zająć się podbojami kosmosu.
|
|
 | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >Jeśli będziemy pewni, że nic mu nie grozi, to czemu nie? >Tyle że moim zdaniem powinniśmy zacząć od rozwiązywania problemów na Ziemi, a dopiero potem zająć się podbojami kosmosu.
nigdy nie rozwiążemy wszystkich problemów, zawsze jakieś zostaną.
a kto wie, może w kosmosie znajdziemy odpowiedzi na niektóre z pytań? i może te odpowiedz rozwiążą niektóre nasze problemy?
|
|
|  | | Kelly (2051 punktów) | > nigdy nie rozwiążemy wszystkich problemów, zawsze jakieś zostaną.Wiem. Ale jeśli mamy wydawać kosmiczne sumy na podbój kosmosu, to moim zdaniem lepiej przeznaczyć te środki na inwestowanie w nasz świat. Przynajmniej na razie. > a kto wie, może w kosmosie znajdziemy odpowiedzi na niektóre z pytań? i może te odpowiedz rozwiążą niektóre nasze problemy?Właśnie. MOŻE  .
|
|
| |  | | specto (57 punktów) | > Wiem. Ale jeśli mamy wydawać kosmiczne sumy na podbój kosmosu, to moim zdaniem lepiej przeznaczyć te środki na inwestowanie w nasz świat. Przynajmniej na razie.Sęk w tym, że te kosmiczne sumy nie zostałyby wydane na Jowiszu czy Plutonie  , ale właśnie na naszym świecie, a więc zostałyby zainwestowane na Ziemi.
Wiedząc, że nie wiesz wiesz więcej niż ten, który wierzy, że wie.
|
|
1 na 1 | krutki (1550 punktów) | > Czy warto wysłać człowieka na Marsa w niedalekiej przyszłości? To zależy jaki miałby być tego cel. > Istnieje wiele argumentów za i przeciw. Może przedstaw je.  Pozdrawiam 
Ośrodek trójmiejski
|
|
1 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >Czy warto wysłać człowieka na Marsa w niedalekiej >przyszłości? Zależy kogo. Znam parę osób...
|
|
| stilgar (7322 punktów) | > Czy warto wysłać człowieka na Marsa w niedalekiej> przyszłości? Istnieje wiele argumentów za i przeciw. Co> sądzicie?jesli mamy tam poleciec tam i z powrotem, to niekoniecznie. Ale zalozenie stalej bazy, kolonizacja... czemu nie oczywiscie teraz nie opłaca się budować na innych planetach kopalnii... ale jesli populacja takiej bazy przekroczy pewna granice, taniej bedzie produkowac rzeczy na miejscu, niz je tam dowozic... Piekny poczatek na podbój kosmosu
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | Warto. Warto wysłać by założyć tam stałą, samowystarczalną bazę. W innym celu nie warto. Kwestie naukowej eksploracji Marsa zdecydowanie skuteczniej załatwią maszyny. Człowiek jest zbyt delikatny i potrzebuje zbyt wiele środków pomocniczych by być na krótką metę efektywnym w takim środowisku. A po co nam tam stała baza? Jako ośrodek kolonizacji. A po co kolonizacja? By mieć "drugą szansę", jak coś zbyt nakwasimy tu, na Ziemi. No a tak poza tym : to super atrakcyjne wyzwanie. To takiej pracy zgłaszam się rekoma i nogami, za frajer. Tylko mam przykre wrażenie że jak dojdzie co do czego, niestety będę już za stary 
Tomasz Sztejka
|
|
 | | Jura | Spróbujcie badać takimi łazikami np. Puszczę Amazońską  Człowiek oczywiście lepiej nadaje się do takich badań niż maszyny. Może na miejscu analizować wyniki, działać niestandardowo, poradzić sobie z nieprzewidywanymi sytuacjami. Maszyny natomiast nadają się do zbierania "suchych" danych w niesprzyjającym środowisku. Tak więc jeśli chcemy się wziąć "na poważnie" za badania Marsa trzeba tam wysłać człowieka.
|
|
|  | | krutki (1550 punktów) | > Spróbujcie badać takimi łazikami np. Puszczę Amazońską Człowiek oczywiście lepiej nadaje się do takich badań niż maszyny. Zgadzam się. Puszczy akurat nie sposób badać maszynami, ale to głównie ze względu na gęstość roślinności, dość wysoką wilgotność powietrza, bardzo dużą różnorodność form życia itp. To porównanie chyba akurat nieco na wyrost. Mars, jak widać po zdjęciach satelitarnychczy wykonanych bezpośrednio przez łaziki to przede wszystkim jedna wielka "pusta", niemal jednorodna przestrzeń. Poza tym warunki są tam chyba jeszcze mniej przyjazne niż w Puszczy Amazońskiej.  > Może na miejscu analizować wyniki, działać niestandardowo, poradzić sobie z nieprzewidywanymi sytuacjami. Maszyny natomiast nadają się do zbierania "suchych" danych w niesprzyjającym środowisku.Tak, zgodzę się. Ale tak jak wyżej. Podejrzewam, że człowiek musiałby spędzić tam o wiele więcej czasu niż w takiej Puszczy. Przede wszystkim ze względu na ogromne "puste" przestrzenie i przez to o wiele skrupulatniejszą pracę. Choć to tak naprawdę okaże się na miejscu  No, ale to przecież nie od nas zależy i nic tu po nas. Czy tego chcemy czy nie, i tak do tego dojdzie.  Pozdrawiam  >
Ośrodek trójmiejski
|
|
| |  | 1 na 1 | Sikorski (294 punktów) | > Czy tego chcemy czy nie, i tak do tego dojdzie.  Czy ktoś się może orientuje kiedy?
|
|
 | | True_Q (1471 punktów) | Także wg mnie warto. Przede wszystkim to byłyby pierwsze kroki Człowieka w kolonizacji Układu Słonecznego (a kto wie może i kieeedyś dalej położonych ciał niebieskich). Przedsięwzięcie takie wymagałoby ogormnych nakładów finansowych - zgoda, ale równocześnie podejrzewam przyniosłoby nam sporą wiedzę inżynieryjną, która przydatna byłaby gdzie indziej. Kolonizacja innej planety to zawsze też zabezpieczenie przed kosmiczną katastrofą, która może Ziemię spotkać w przyszłości, jak to już się zdarzało. Sam bym się zgłosił na takiego kolonistę. Już sama podróż jest fascynująca - kilka miesięcy w ciasnym pomieszczeniu z tą samą kilkuosobową grupą ludzi i świadomość, że jeśli coś pójdzie nie tak szanse ratunku są znikome. Drastyczny test ludzkiej psychiki.
pozdrawiam
|
|
 | | Osobowość | >No a tak poza tym : to super atrakcyjne wyzwanie. To takiej pracy zgłaszam się rekoma i nogami, za frajer. Tylko mam przykre wrażenie że jak dojdzie co do czego, niestety będę już za stary To nie czekaj aż Ci kaszka manna spadnie z nieba, tylko bierz się już dziś do roboty. I zaproś do przedsięwzięcia tych, którzy nie będą jeszcze za starzy. Żadnej "mordy" nie doklejam, bo mówię poważnie.
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | Jestem, jak to się mówi "za wąski w uszach". Mój profil działania to inżynierka, i to nie specjalnie wybitna. NASA ma takich fachowców na pęczki, ESA nie chce nikogo spoza krajów członkowskich. Więc moje miejsce na Marsie byłoby dopiero w fazie intensywnej kolonizacji, a na to muszę poczekać.
Zresztą, co to, pomarzyć nie mogę na głos?...
Pozdrawiam.
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | | Osobowość | >Zresztą, co to, pomarzyć nie mogę na głos?... Jeszcze jak możesz. Tylko nie warto marzyć o czymś, czego nie ma się zamiaru zrealizować. Nie wiesz, że nie święci garnki lepią? A do realizacji marzeń nie ma lepszego fachu niż właśnie inżynierka. W końcu po to jest się inżynierem, żeby realizować marzenia. I to nie tylko własne. >Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | sztejkat (4743 punktów) | >Jeszcze jak możesz. Tylko nie warto marzyć o czymś, czego nie ma się zamiaru zrealizować.
Moim zdaniem warto. Tak dla higieny psychicznej. W kwestii rzeczywistości zawodowej realizuję się w stopniu najzupełniej satysfakcjonującym - tworzę odrobinę inteligentne przedmioty, czyli robię to co zawsze chciałem robić.
Lubię też pomarzyć, że na ziemi są krasnoludki i księżniczki z bajki, i czarodzieje. I że ufo przyleci, że rypnie bomba, i że będę bohaterem i z tą księżniczką... ten tego.
Oczyszcza to umysł ze stresu, rozwija wyobraźnię, trenuje umysł i emocje. Pozwala nie miotać się w życiu od bandy do bandy. Rzeczywistość nie wybacza pomyłek, raz powziętych decyzji nie można wycofać.
W sumie, gdyby nie ta tendencja do bezsensownych marzeń nie pisałbym na tym forum. Bo po co? Świata w ten sposób nie zmienię, ani ważyłbym się na to. Realistycznie rzecz biorąc moja obecność tu nie ma znaczenia.
Tomasz Sztejka
|
|
| | | |  | | Osobowośc | >Oczyszcza to umysł ze stresu, rozwija wyobraźnię, trenuje umysł i emocje. Pozwala nie miotać się w życiu od bandy do bandy. Rzeczywistość nie wybacza pomyłek, raz powziętych decyzji nie można wycofać. To jest potrzebne nie tylko do oczyszczenia, ale także do "trenowania" wyobraźni, a wiec do normalnej inżynierskiej pracy. Dla inżyniera chyba najważniejsze jest odróżnienie marzeń ziszczalnych od tych, których ziścić nie chce, lub których ziścić się nie da? Oprócz obrazu rzeczywistości, tych marzeń i sposobów na realizację ziszczalnych, inżynier (ten prawdziwy, a nie papierowy) nic innego chyba w głowie nie ma? >W sumie, gdyby nie ta tendencja do bezsensownych marzeń nie pisałbym na tym forum. Bo po co? Świata w ten sposób nie zmienię, ani ważyłbym się na to. Realistycznie rzecz biorąc moja obecność tu nie ma znaczenia. Mylisz się, bo ludzie wierzą w inżynierskie marzenia jak w rzeczywistość. Nie wolno nam ich zawieść. Nie wolno nam ich oszukiwać. Chcesz głośno marzyć "o krasnoludkach" , podaj się za poetę. Słowa poety ludzkiej wiary nie zmieniają. Te same słowa inżyniera to manipulacja. Nie wolno Ci głośno marzyć o niczym co nierealne. Oczywiście to, czy to akurat Ty wylądujesz na tym Marsie, nie ma żadnego znaczenia, wiec tyle Ci wolno. Pozdrawiam
|
|
| jola | >Czy warto wysłać człowieka na Marsa w niedalekiej >przyszłości? Istnieje wiele argumentów za i przeciw. Co >sądzicie?
Indoktrynowane matoły z NASA mogą sobie badać swój złom, który rozpieprza się od pierdnięcia byle muchy.
Aby latać poważnie trzeba najpierw wywalić te spalinowe duperelki rakietowe i skonstruować konkretny napęd, no i coś w stylu antygrawitacji, aby można było rozpędzać się z przyspieszeniem rzędu 1000g, a nie 1g.
|
|
 | 1 na 1 | Sikorski (294 punktów) |
>Aby latać poważnie trzeba najpierw wywalić te spalinowe duperelki rakietowe i skonstruować konkretny napęd, no i coś w stylu antygrawitacji, aby można było rozpędzać się z przyspieszeniem rzędu 1000g, a nie 1g.
Pewnie tak, tylko że który człowiek wytrzyma takie przeciążenie?
Pozdrawiam.
|
|
 | | nieobecny | A po co ci przeciążenia rzędu 1000g?! Uważasz, że dając się wystrzelić z karabinu maszynowego zalecisz dalej niż lecąc balonem?
|
|
|  | | jola | > A po co ci przeciążenia rzędu 1000g?! Uważasz, że dając się wystrzelić z karabinu maszynowego zalecisz dalej niż lecąc balonem?Pewnie. Jest prędkość ucieczki z pola grawitacyjnego masy, a chyba nie słyszałeś o przyspieszeniu ucieczki! Nawet czarna dziura nie zdoła zatrzymać rakiety jeśli ma odpowiednio silny ciąg. Grawitacja krzywi, a przyspieszenie równoważne jest, zatem prostujemy sobie zwyczajnie kawałek przestrzeni... Oblicz sobie siłę grawitacji takiej dziury, a zobaczysz.
|
|
| |  | 2 na 2 | sztejkat (4743 punktów) | Przykro mi Jolu, ale jeżeli rzeczona "dziura" przyciąga z przyspieszeniem 1000g to uciekając od niej z przyspieszeniem 1000g wszystkie przedmioty na pokładzie są poddawane przeciążeniu 2000g.
Według mojej obecnej wiedzy 20g dłużej niż kilkanaście sekund zabija. Jednym z elementów sukcesu promów kosmicznych było przejście na niższe przyspieszenia podczas startu, co pozwoliło na wysyłanie na orbitę bardziej "wiotkich" naukowców i przyrządy.
O "przyspieszeniu ucieczki" nie słyszałem.
"Prędkość ucieczki" też jest pewną ekwilibrystyką - zawsze chodzi o to, by bądź znaleźć się dość daleko od środka przyciągania by osłabiona odległością grawitacja dała nam ulecieć, bądź zasuwać po wyznaczonych przez nią linie "równego potencjału grawitacyjnego" tak szybko, by siła odśrodkowa zrównoważyła przyciąganie.
Grawitacja jest czynnikiem masy, stąd zakrzywia przestrzeń. Przyspieszenie nim nie jest - nawet bardzo przyspieszone ciało, gdy na zasadzie relatywizmu, ma większą bezwładność, ale nie wytwarza większego natężenia pola grawitacyjnego.
Tu uprzejmie proszę: panowie i panie fizycy, skorygujcie powyższe jeśli się mylę, bo co do tego akurat mam pewne wątpliwości.
Pozdrawiam.
Tomasz Sztejka
|
|
| | |  | | stilgar (7322 punktów) | IMHO jola jest zwyczajnym trollem, chyba nawet nie wie o czym pisze, wszystkie jej posty w tym temacie to jakiś pseudonaukowy bełkot.
dodatkowo, podawanie samych przyspieszen jest bez sensu, o niczym nie mówi!
przykładowo: poruszamy się w kierunku czarnej dziury z prędkością, powiedzmy, 100 km/s, niech czarna dziura działa na nas z przyspieszeniem 1g, niech nasz statek ma przyspieszenie 1g - no i co? dalej lecimy 100km/s w stronę dziury, przyspieszenia się zrównoważyły.
oczywiscie, jesli nasz statek ma odpowienio mocny silnik, to z odpowiednio dużym przyspieszeniem zrównoważymy prędkośc spadania i odlecimy bezpiecznie, spadanie na czarną dziurę nie różni się przecież od spadania na inne ciało od takiej samej masie.
Ale kiedy przekroczymy horyzont zdarzeń, nie ma dla nas nadziei - nasz statek musiałby osiągnąć prędkość większą od prędkości światła, aby się stamtąd uwolnić (to wynika chociażby z definicji horyzontu zdarzeń)
Teoretycznie istnieje ratunek - czarne dziury wypromieniowują energię grawitacyjną, nazywa się to parowaniem czarnych dziur. Poprzez odpowiednie umieszczenie w przestrzeni innych czarnych dziur, zwłaszcza takich, które obracają się wzdłuż własnych osi, możliwe byłoby odparowanie tej dziury, w którą wpadliśmy, zmniejszenie horyzontu i ucieczka
Oczywiście, to tylko uproszczenie teoretycznie - nikt nie wie, co sie dzieje pod horyzontem, możliwe, że nie byłoby już czego ratować.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | Kiedyś czytałem fajną analizę spadania na czarną dziurę.
Co tak na prawdę zabije załogę?
W rakiecie która spada swobodnie panuje nieważkość - jak w spadającej windzie, na orbicie, czy w locie po paraboli.
Więc na pierwszy rzut oka, załoga powinna przeżyć aż do momentu "łupnięcia" o powierzchnię takiego tworu.
W analizie tej przedstawiono, że załogę zabije gradient grawitacji. Po prostu przy tak dużym natężeniu i tak małych rozmiarach hipotetycznej czarnej dziury różnica w przyspieszeniu swobodnego spadku między głową a nogami człowieka w pewnym momencie będzie wystarczająco duża by go rozerwać na kawałki.
W wypadku czarnej dziury o masie 2x masy słońca (blisko dolnego limitu) odległość od środka gwiazdy przy której stopy zaciążą o 1g więcej niż głowa wynosi ok 5'000 km. Czyli niedużo, jednak dobrze ponad horyzontem zdarzeń który najprostsza teoria pozwala wyliczyć na ok 6km. A w odległości 1000km osiągamy urywające łeb 100g.
Powyższe zupełnie nie uwzględnia efektów relatywistycznych. No i oczywiście mogłem się gdzieś tęgo walnąć.
Pozdrawiam.
Tomasz Sztejka
|
|
| | | | |  | | Jazon (186 punktów) | > W wypadku czarnej dziury o masie 2x masy słońca (blisko dolnego limitu) odległość od środka gwiazdy przy której stopy zaciążą o 1g więcej niż głowa wynosi ok 5'000 km. Czyli niedużo, jednak dobrze ponad horyzontem zdarzeń który najprostsza teoria pozwala wyliczyć na ok 6km. A w odległości 1000km osiągamy urywające łeb 100g.Tak jest w przypadku małych czarnych dziur. W przypadku bardzo dużych czarnych dziur, takich jakie znajdują się w centrach galaktyk, załoga mogłaby spokojnie, bez groźby utraty głowy, zanurzyć się pod horyzont zdarzeń. pl.wikipedia.org/wiki/Supermasywna_czarna_dziura
|
|
 | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | > Aby latać poważnie trzeba najpierw wywalić te spalinowe duperelki rakietowe i skonstruować konkretny napęd, no i coś w stylu antygrawitacji, aby można było rozpędzać się z przyspieszeniem rzędu 1000g, a nie 1g.ale 1g to całkiem niezłe przyspieszenie po 100 sekundach lotu z 1g przelecisz 50 km po godzinie lotu z takim przyspieszeniem przelecisz prawie 65 tysięcy kilometrów i będziesz się poruszać z prędkością 36 km/s co oznacza, że przyspieszając tak przez godzine i wyłączając silniki, następnego dnia będziesz 5.6 mln km dalej. jako, że Słońce wedle mojej wiedzy jest oddalone 150 mln km, więc lecąc z taką prędkością dolecisz do naszej gwiazdy w ciągu 26 dni Odległość orbity Marsa od orbity Ziemi wynosi ok. 0.5 AU ( 1 AU = 150 mln km), więc jak łatwo obliczyć, odległośc Marsa od naszej planety waha się od 75 mln km do 375 mln km) Obliczenie ile będzie trwał lot w obu przypadkach pozostawiam jako pracę domową  Można też osiągnąć ciekawe wyniki zmieniając przyspieszenie i czas pracy silników. Dalej uważasz, że 1g to mało?
|
|
|  | | jola | > Obliczenie ile będzie trwał lot w obu przypadkach pozostawiam jako pracę domową Można też osiągnąć ciekawe wyniki zmieniając przyspieszenie i czas pracy silników.> Dalej uważasz, że 1g to mało?Maszyna ci się rozsypie od wibracji, i zderzeń z tajnymi tachionami których nie widzimy (albo widzimy jako 'cofane w czasie' antycząstki), a 'antygrawitacja' chroni przed wszystkim naraz i możesz szaleć jak UFO - zwrot o 180 stopni bez hamowania! No i paliwo trza wprost z próżni brać, no bo po co palić zapasy na rozpędzanie zapasów paliwa.  W ramach pracy domowej oblicz energię niezbędną do rozpędzania takiej bezbalastowej rakiety.
|
|
| |  | | stilgar (7322 punktów) | Nie zrozumiałem ani słowa z twojego postu.
Chcesz rozmawiać na poważnie, czy opowiadać bajki?
|
|
| | |  | | jola | > Nie zrozumiałem ani słowa z twojego postu.> Chcesz rozmawiać na poważnie, czy opowiadać bajki?Tak, masz rację, można bez antygrawitacji, ale wtedy trzeba rakietę efektem tunelowym przerzucać! Niezła szybkość, no i co?
|
|
| nieobecny | "Za" i "przeciw" zostały świetnie przedstawione w numerze specjalnym magazynu "Wiedza i Życie" pt. "Kosmos", w artykule "Mars za i przeciw": www.wiz.pl/main.php?go=1&op=4&id=32Ja uważam, że wysłanie ludzi na Marsa może przynieść korzyści, ale nie wynikające z obecności człowieka na tej planecie, a jedynie z rozwoju technologii wykorzystywanych następnie w tzw. życiu codziennym - jak to miało miejsce w przypadku wypraw na Księżyc. Kolonizowanie Marsa uważam za bezcelowe, bowiem osiedlenie ludzi na innej planecie naszego układu planetarnego odbyć się musi na jeden z dwóch sposobów: a) ludzie mieszkają w izolowanych od otoczenia kompleksach degenerując się szybciej niż przystosowując do nieziemskich warunków, b) kolonizację poprzedza stworzenie na Marsie atmosfery przypominającej ziemską. Zakładając, że nawet byłoby to możliwe, to trwałoby nie wiadomo jak długo i usunęłoby tylko jedną z różnic między Marsem i Ziemią, wcale nie najbardziej istotną z punktu widzenia przebywania ludzi na Marsie. Poza tym skolonizowany Mars nie uchroni ludzkości przed pewną zagładą wywołaną rozszerzaniem się Słońca, które pochłonie większość swojego układu planetarnego. Jeśli chcemy zachować nasz gatunek na czas dłuższy niż życie Słońca powinniśmy kolonizować planety podobne do Ziemi lub tworzyć sztuczne planety wokół innych gwiazd. Ale i tak znikniemy wraz z końcem naszego wszechświata
|
|
 | | stilgar (7322 punktów) |
> Kolonizowanie Marsa uważam za bezcelowewarto dodać, że na Antarktydzie panują przyjemniejsze warunki życia niż na Czerwonej Planecie. No i jakoś nikt nie chce tam mieszkać... > Poza tym skolonizowany Mars nie uchroni ludzkości przed pewną zagładą wywołaną rozszerzaniem się Słońca, które pochłonie większość swojego układu planetarnego.Ale może dać troche czasu - Słońce nie rozszerzy się z dnia na dzień, za to kiedy na Ziemi temperatury będą za duże nawet na biegunach, na Marsie zapewne będziemy mieć klimat umiarkowany... A potem można przenieść się na Europę - o ile wcześniej wywalimy z niej obecnych mieszkańców  > Jeśli chcemy zachować nasz gatunek na czas dłuższy niż życie Słońca powinniśmy kolonizować planety podobne do Ziemi lub tworzyć sztuczne planety wokół innych gwiazd. Ale i tak znikniemy wraz z końcem naszego wszechświata  > najpierw trzeba jakoś do tych gwiazd dolecieć... troche to jednak daleko... A co do końca wszechświata - jeśli nasz gatunek przetrwa do tego czasu, niewykluczone, że wynajdziemy jakiś sposób na stworzenie nowego wszechświata i przeniesienie się do niego, albo sposób na sprowokowanie spontanicznej kreacji materii - fizyka tego nie zabrania, więc czemu nie wywołać sobie Małego Wybuchu?
|
|
|  | | Marek | Co do artykuło z WiZ muszę się nie zgodzić. Argumenty "przeciw" były częściowo przesadzone: marsjański pył jakoś nie zaszkodził łazikom (a miałby być podobno zabójczy dla elektroniki). Podobnie jest z słabą grawitacją - astronauci na MIR czy ISS jakoś to przeżyli. Argument z dobą dłuższą o 0,5h co miało by bardzo męczyć astronautów jest też przesadzony. No i standardowy argument z zabójczymi mikrobami. To już są jakieś rojenia.
|
|
 | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | >(...) osiedlenie ludzi na innej planecie naszego układu planetarnego odbyć się musi na jeden z dwóch sposobów:
Jest jeszcze trzeci - można dostosować ludzi do warunków. Inżynieria genetyczne, cyborgizacja i inne podobne metody. Na dziś to SF, w przyszłości być może możliwe.
Tomasz Sztejka
|
|
1 na 1 | radek (767 punktów) | Najwiekszy problem to promieniowanie Gamma. Ma strasznie duza moc. Przy obecnej technologii nie ma skutecznych lekkich materialow, ktore zatrzymaly by te promieniowanie w przestrzeni kosmicznej. 2 lata eksponowania czlowieka przy naszej technologi na to promieniowanie to niechybna jego smierc, najczesciej na nowotwory.
Do ochrony czlowieka przed tym promieniowaniem trzeba uzywac materialow o duzej masie i gestosci a to zwieksza zuzycie paliwa podczas podrozy, ktore rowniez dodaje wagi calemu statkowi. Podroz odbywala sie bedzie etapami a pojazd zlozony zostanie z modulow na orbicie. Z tego co wiem problem ochrony przed tym promieniowanie nie jest jeszcze rozwiazany. Wyslanie czlowieka na Marsa na dzien dzisiejszy oznacza dla niego przedwczesna smierc. Musimy albo zwiekszyc predkosc skracajac czas podrozy, albo dac lepsza ochrone przed promieniowanie Gamma.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|