 |
Inne Wszechswiaty, a moze tylko dodatkowe wymiary Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-12-2007 15:15 | radek (767 punktów) | Inne Wszechswiaty, a moze tylko dodatkowe wymiary | To bardzo proste doświadczenie jest wykonywane od dwustu lat. Ustawmy naprzeciwko siebie dwa ekrany, a w pierwszym zróbmy wąską pionową szczelinę. Skierujmy teraz na szczeliną strumień świtała. Na drugim ekranie ujrzymy... Białą pionową kreskę od światła przechodzącego przez szczelinę.
Teraz zamiast jednej szczeliny zrobimy dwie. Kiedy skierujemy na nie strumień światła, zobaczymy... Dwie pionowe kreski? Nie. Będzie to cały szereg jaśniejszych i ciemniejszych pasków. Ale gdy skierujemy strumień światła na cztery szczeliny, otrzymamy dwukrotnie mniej pasków niż poprzednio. Co druga kreska zostanie wygaszona. Im więcej szczelin, tym mniej pasków? Dlaczego?
Zwykle efekt ten tłumaczy się wzajemnym oddziaływaniem dwóch fal światła przechodzącego przez szczeliny, Fale się sumują, więc w pewnych miejscach wzmacniają, w innych zaś wygaszają nawzajem. Stąd bierze się szereg jasnych i ciemnych pasków na ekranie. Nazywamy to zjawisko interferencją światła, a powstające paski prążkami interferencyjnymi.
Co złego w tym wyjaśnieniu?
Wszystko się zgadza pod warunkiem, że założymy falowy charakter światła. Od czasów Einsteina wiemy jednak, że światło jest strumieniem cząstek zwanych fotonami. Jak można wyjaśnić to zjawisko wzajemnym oddziaływaniem materialnych fotonów.
Teoria korpuskularna nie jest taka prosta. W zależności od sytuacji cząstki wykazują wiele właściwości falowych. Mogą też interferować ze sobą wzajemnie. W tym wypadku mamy do czynienia z interferencją fotonów. Nietrudno sobie wyobrazić, że w taki czy inny sposób muszą na siebie oddziaływać, tworząc w efekcie prążki interferencyjne.
Tylko czy to wytłumaczenie jest prawdziwe? Czy właśnie tak się dzieje?
Jednym ze sposobów na ujawnienie prawdy jest eliminacja wszelkich oddziaływań pomiędzy fotonami. Trzeba wziąć wąziutki strumień pojedynczych fotonów. Udało się to wykonać doświadczalnie. Utworzono bardzo cienką wiązkę światła, utworzoną przez liniowy strumień fotonów. Oczywiście zamiast ekranu należało zastosować detektory, w dodatku tak czułe, aby wychwyciły nawet pojedynczy foton.
W ten sposób całkowicie wyeliminowano interferencję między cząstkami, które przedostawały się przez szczeliną pojedynczo, jedna za drugą. A detektory rejestrowały miejsca, w których fotony zderzyły się z ekranem. I po kilku godzinach rezultat w ktorym pojedyncze fotony trafiały w ekran tylko w niektórych miejscach, do innych nigdy nie docierały. Zachowywały się dokładnie tak, jak widziany dla nas szerszy snop światła. A przecież to był strumień pojedynczych fotonów, żadne inne cząstki nie mogły z nimi interferować. Niemniej interferencja musiała zachodzić, bo zaobserwowano zwykłe prążki interferencyjne. Powstało więc pytanie: z czym interferuje pojedynczy foton?
To doświadczenie wykonano z prawdziwymi fotonami skierowanymi na prawdziwe detektory. I zaobserwowano interferencję.
Wiec co interferowało z fotonami? Musiały to być inne fotony, tylko skąd?
Detektory nie wykazały obecności jakichkolwiek innych fotonów. Więc skąd się wzięły? Interferencja pojedynczych fotonów dowodzi, , iż rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona od tego, co obserwujemy w naszym wszechświecie, czy wymiarze. Jeżeli zachodzi interferencja mimo wyeliminowania wszelkich czynników mogących ją powodować, oznacza to, że interferujące fotony należą do innego wszechświata, czy wymiaru. Mamy więc dowód na jego istnienie. Jest to zarazem dowód, że inne wszechświaty, czy wymiary oddziałują na nasz wszechświat.
Mam do tego obrazki, ale nie jestem pewny, czy moge je tu wrzucic.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| TyDraniu (6569 punktów) | Nie było innych fotonów, wszechświatów czy wymiarów. Po prostu każdy foton przechodził przez obie szczeliny jednocześnie  .
|
|
 | | RTFM | > Nie było innych fotonów, wszechświatów czy wymiarów. Po prostu każdy foton przechodził przez obie szczeliny jednocześnie .> Czy przechodzil to tak do konca nie wiadomo tak sie to chyba opisowo tlumaczy. Fizyka kwantowa nie dostarcza tlumaczenia jak sie po prostu to dzieje tylko przewiduje takie efekty. Nie jestem fizykiem (dlatego nie obraze sie jak mnie jakis fizyk poprawi  ,ile mi wiadomo to z fotonami wiaze sie funkcje prawdopodobienstwa jego lokalizacji . Przechodzenie przez 2 szczeliny jednoczesnie wynika z fundamentalnej zasady Heisenberga. Gdyby probowac jakos zaobserwowac przez ktora szczeline przechodzi foton(inaczej mowiac odzialywac z fotonem) to wzor prozkow juz by sie nie pokazal.
|
|
 | | radek (767 punktów) | Mysle, ze nie zrozumiales tego doswiadczenia od momentu "Jednym ze sposobow ..." Chcialem bardzo dolaczyc obrazki, ale sie chyba nie da.
|
|
|  | | RTFM | > Mysle, ze nie zrozumiales tego doswiadczenia od momentu "Jednym ze sposobow ..."> Chcialem bardzo dolaczyc obrazki, ale sie chyba nie da.sory za te spamowanie ale nie moglem sie powstrzymac  . Czy przypadkiem te dowiadczenie nie poddaje watpliwosc to iz fotony nie musza interferowac miedzy soba wystarczy ze robia to same z soba. Innymi slowy ze jest to cecha samej czastki , a nie wynik odzialywan z innymi. Czyli taka czastka ma "wiedze" o wszystkich scenariuszach ...
|
|
|  | | TyDraniu (6569 punktów) | >Mysle, ze nie zrozumiales tego doswiadczenia od momentu "Jednym ze sposobow ..."
Tak się składa, że z wykształcenia jestem fizykiem i takich rzeczy nie trzeba mi tłumaczyć... Może sporo już zapomniałem, ale jednak mam przygotowanie teoretyczne z kwantówki.
I raczej nie uznaję teorii interferujących wszechświatów, jeżeli istnieją prostsze wyjaśnienia.
|
|
| |  | | radek (767 punktów) | W takim razie uzyles sporego skrotu myslowego w swoim poprzednim komentarzu. Przywolujac to doswiadczenie chodzilo mi o pokazanie, ze cos interferuje z fotonem, ze strumienia. Tlumaczone to jest w ten sposob ze foton interferuje sam ze soba, ale nikt nie wie, gdzie to sie odbywa. Ty natomiast napisales, ze elektron przechodzi przez 2 dziury i zasugerowales jego korpuskularny charakter w tym zjawisku, a tlumaczac to zjawisko przeskakuje sie na jego falowy charakter, bo twierdzenie, ze cos jest w 2 miejscach nie jest logicznie spojne (stosuje sie wiec dualizm). Po drugie twoje zdanie nie sugeruje w sposob jasny ze foton interferuje sam ze soba. Przyjmujac nawet, ze foton interferuje sam ze soba, czyli fala przechodzi przez dwie dzury na raz i pozniej "naklada" sie na siebie to gdzies ta interferencja zachodzi, a przeciez strumienie sa oddzielone od siebie w naszej przestrzeni. Co wiecej przyjmuje sie, ze przestrzen nie ma tu nic do rzeczy i co gorsza czas rowniez. Jednak jak sie zrobi takie zalozenia to rownie dobrze mozna zalozyc, ze interferencja zachodzi w innym wymiarze albo Wszechswiecie co nie oznacza oczywiscie, ze jest to prawda.
Wszystko sie wiec "przyjmuje". Bo jak spobujemy namierzyc ten elektron to okaze sie ze jednak przechodzi przez jedna dziure. Mamy wiec inna fizyke tu a inna tam i zapewne jeszcze inna w swiecie duzych odleglosci. Nasze zmysly tzw sensorium i logika naszego swiata moze nam nie dac szansy poznac jak to jest. Tak jak slepa ryba nie wiec co to kolor.
Jezeli dwoch fizykow rozmawialo by miedzy soba to ja rozumiem ze mozna takie skroty stosowac. Ja jednak z fizyki nie zyje i zalezalo mi na analizie niespojnosci i pokazaniu, ze mamy problem, ze swiatem mikroskopowym i nie tylko.
|
|
| @ffe? | Mam jeszcze jedno pytanie; gdzie, poza doświadczeniem Younga, można zaobserwować ową interferencję naszych fotonów z fotonami z innych wszechświatów? Bo jeśli tylko tam, to dlaczego tylko tam?
|
|
| stilgar (7322 punktów) | to doświadczenie było dokładnie opisane i wyjaśnione w którymś z numerów Wiedzy i Życia
tak jak już niektórzy wspomnieli, foton potrafi interferować nawet z samym sobą.
To samo doświadczenie można wykonać używając wskaźnika laserowego i filtrów polaryzacyjnych. Jeśli jedną szczelinę spolaryzujemy w jedną stronę, a drugą w przeciwną i potem odpowiednio ustawiając (bądź nie ustawiając) filtr za szczelinami, można zaobserwować pojawianie i znikanie prążków. Nie pamiętam dobrze calego opisu, ale wnioski z niego były dokładnie takie jak napisałem - fotony interferują same ze sobą, bo przechodzą przez obie szczeliny naraz - próba detekcji, przez którą przeszły szczelinę (filtry polaryzacyjne) prowadzi do zaniku interferencji, bo fotony muszą się wtedy "zdecydowac" na jedną ze szczelin.
Wiem, że nie jest to łatwe do zrozumiena, ba, wydaje sie paradoksem... ale takie są fakty. Nikt nie mówił, że fizyka kwantowa jest łatwa i oczywista.
a jeśli fotony z równoległego wszechświata oddziaływałyby na nasz, nie uważasz, że taka interferencja powinna zachodzić częściej? Np. nawet przy pojedynczej szczelinie? Moim zdaniem, jeśli pojedyncza szczelina nie powoduje interferencji, a dwie tak, to znaczy, że przyczyną interferencji jest ta druga szczelina, a nie inny wszechświat.
|
|
 | | RTFM | a to samo dzieje z innymi czastkami: elektronami na przyklad?
Dziwne tlumaczenie maja fizycy jak cos odbywa sie "za naszymi plecami" to snuja bajki podobnie prawdopodobne jak przenikanie sie swiatow. Nie zmienia to faktu ze i tak nie wiemy i nigdy sie nie dowiemy co sie dzieje wewnatrz tej "czarnej skrzynki" - jakie sa rzeczywiscie mechanizmy , co najwyzej mozemy opisywac rezultat i przewidywac.
Gdzies czytalem ze elektrony potrafia sie rozrosnac do kilku metrow tzn. ta chmura elektronowa jak to okreslaja fizycy. Zastanawiam sie jesliby mozna bylo zobaczyc taki elektron np bombardujac go innymi mniejszymi czastkami - kwarkami i generujac fotony ktore by jakos niosly informacje o wygladzie.
|
|
|  | | stilgar (7322 punktów) | >a to samo dzieje z innymi czastkami: elektronami na przyklad?
tak, elektrony potrafią robić te same sztuczki
|
|
| jola | >Wiec co interferowało z fotonami? >Musiały to być inne fotony, tylko skąd? >Detektory nie wykazały obecności jakichkolwiek innych >fotonów. Więc skąd się wzięły?
Jasne, a te szczeliny pewnie były w próżni powycinane.
Fotony są duże, czy malutkie?
jaka będzie tu interferencja: | = <----- szczelina grubości d | | | odległość między szczelinami = 10d | | = <----- druga szczelina |
|
|
 | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) |
> Fotony są duże, czy malutkie?pl.wikipedia.org:W 2007 roku fizycy z toruńskiego uniwersytetu: Wojciech Wasilewski, Piotr Kolenderski i Robert Frankowski ogłosili, że zbadali kształt fotonu. Wykorzystywane przez nich źródło emitowało najczęsciej obłe fotony o długości ok. 45 mikrometrów.[1]. W przybliżeniu jeden na sześć fotonów miał kształt garbów wielbłąda i długość 65 mikrometrów. W 1 mikrometrze mieści się około 10000 atomów ułożonych obok siebie. To całkiem sporo. Trzeba nadmienić jednak, że wielkość fotonów zależy od ich długości fali. Pozdrawiam. A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
|
|
|  | | jola | > Wykorzystywane przez nich źródło emitowało najczęsciej obłe fotony o długości ok. 45 mikrometrów. W przybliżeniu jeden na sześć fotonów miał kształt garbów wielbłąda i długość 65 mikrometrów.To jakiś żart. Jaki fizyk opisuje takie rzeczy za pomocą tak idiotycznych porównań: 'garbate fotony'  Jest tam napisane co oni tam badali - co było źródłem fotonów? 45 mikrometrów - taka długość fali odpowiada podczerwieni.
|
|
| |  | | LeonMamon |
Foton też jest falą, a więc może mieć coś w rodzaju sinusoidalnych garbów. Lubię takie proste obrazowe porównania. pozdr
|
|
| |  | | Marian (5438 punktów) |
> To jakiś żart.> Jaki fizyk opisuje takie rzeczy za pomocą tak idiotycznych porównań: 'garbate fotony' > Jest tam napisane co oni tam badali - co było źródłem fotonów?> 45 mikrometrów - taka długość fali odpowiada podczerwieni. Źródłem był oczywiście laser. Eksperyment miał na celu zmierzenie spektralnej macierzy gęstości (czy może poprawniej – jej elementów macierzowych), co przez odwrotną transformatę Fourier przekłada się na kształt. Pozdrawiam. A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
|
|
1 na 1 | Marian (5438 punktów) |
Moje stanowisko jest mniej więcej takie, jak niektórych przedmówców: foton interferuje sam ze sobą – dosłownie. Foton nie jest jakąś punktową cząstką, czy też malutką, twardą kuleczką (przepraszam, za trywializację) – to wzbudzenie (kwant) pola elektromagnetycznego. Nie ma nic nowego ani zagadkowego w tym, że fala przechodzi przez dwie szczeliny jednocześnie, albo jest w dwóch (i więcej) miejscach naraz.
Pozdrawiam.
A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
|
|
 | | radek (767 punktów) | Ok zgoda - fala z jednej szczeliny moze interferowac z fala z drugiej szczeliny i jest to ta sama fala. Z tym, ze my tu mamy fale skierowana w dwoch strumieniach rownolegle do siebie to, gdzie sie ta interferencja odbywa. Bo jak swiatlo sie rozchodzi we wszystkich kierunkach to rozumiem.
|
|
|  | | stilgar (7322 punktów) | >Ok zgoda - fala z jednej szczeliny moze interferowac z fala z drugiej szczeliny i jest to ta sama fala. Z tym, ze my tu mamy fale skierowana w dwoch strumieniach rownolegle do siebie to, gdzie sie ta interferencja odbywa. Bo jak swiatlo sie rozchodzi we wszystkich kierunkach to rozumiem.
Równolegle? Chyba zapomniałeś o zjawisku dyfrakcji.
|
|
| |  | | radek (767 punktów) | Dokladnie, czas sie bic w piers.
|
|
| | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Cytat: "Przyszłość nauki: w zakrzywionej przestrzeni wykreślić linię prostą tak, by nie złamać ołówka". .
|
|
| | | |  | | radek (767 punktów) | > Cytat: "Przyszłość nauki: w zakrzywionej przestrzeni wykreślić linię prostą tak, by nie złamać ołówka".
Ja to rozumiem, ze bedziemy sie miotac z uwagi na nasze sensorium. Matematyka daje nam pewne mozliwosci, ale "zaciera" roznice miedzy rzeczywistoscia i abstrakcja. Matematyka wiec z przyjaciela fizyki "robi sie" jej wrogiem przynajmnie w srodowisku, ktory stanowi nasz umysl.
Z ewolucyjnego punktu widzenia jest zrozumiale, ze pewne memy zyly ze soba w symbiozie a tu sie nagle zmienilo otoczenie i zaczynaja "rywalizowac". Oczywiscie oba beda trwaly w "populacji" bo sa stabilne z punktu widzenia ESS, ale czy nie pojawia sie wlasnie jakas inna nauka lub nauki "powoli zaczyna rozprzestrzeniac sie w populacji". My to ciagle nazywamy fizyka, ale fizyka kwantowa to moze juz nie jest fizyka.
|
|
| | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Matematyka więc z przyjaciela fizyki "robi się" jej wrogiem przynajmniej w środowisku, które stanowi nasz umysł.
Rzecz w tym, iż nie tylko przyjacielem czy wrogiem. Robi się coraz pełniej jedynym uprawnionym jej wyrazicielem. Mówiąc obrazowo, fizyka staje się niema, w jej imieniu przemawia matematyka.
Nie jest to ani źle, ani dobrze. To po prostu rozwój.
|
|
| | | | | |  | | radek (767 punktów) | Matematyka oprocz niespornych korzysci z niej plynacych ma i swe ciemne strony. Naleza do nich miedzy innymi nieskonczonosci, a takze fakt ze da sie za jej pomoca opisac wszystko zarowno to co rzeczywiste jaki i to co jest iluzja. I nie bylo by w tym nic zlego, gdyby te modele matematyczne mozna bylo empirycznie weryfikowac. Wlasnie po to potrzebny jest odpowiedni balans miedzy fizyka, a matematyka.
|
|
 | | uxbridge (5980 punktów) | >Nie ma nic nowego ani zagadkowego w tym, że fala przechodzi przez dwie szczeliny jednocześnie, albo jest w dwóch (i więcej) miejscach naraz.
Owszem, to jest dosc zagadkowe ale mozna sie z tym pogodzic i masz racje mowiac ze to nie stanowi wielkiego problemu. Prawdziwe paradoksy MK nie biora sie z kwestii istnienia ukladu kwantowego (w tym wypadku fotonu) w wielu rownoleglych stanach (w tym wypadku podrozujacego dwiema drogami). Problem pojawia sie gdy dokonujemy pomiaru i nagle wszystkie inne stany ktore do tej pory mogly miec wplyw na uklad znikaja. I zostaje stan ktory faktycznie zmierzylismy. W naszym wypadku mamy foton podrozujacy dwiema drogami. I fajnie, przeszedl przez obie szczeliny i zamierza udac sie tam gdzie kaze mu interferencja. Ale my ZANIM dotrze do ekranu wstawiamy na jednej z jego drog detektor pozwalajacy stwierdzic przez ktora szczeline "faktycznie" przeszedl. I w tym momencie cala interferencja znika NATYCHMIAST nie dbajac o czas i przestrzen. Nawet jesli detektor go nie zarejestrowal, to foton i tak "zmienia zdanie" podazajac w inny punkt ekranu niz do tej pory. Z dwoch drog pozostaje jedna, ta ktora stwierdzilismy. Fundamentalne pytanie na ktore nie mamy odpowiedzi (a raczej pytanie na ktore kazda z interpretacji MK odpowiada inaczej) to: GDZIE i KIEDY dokonala sie redukcja funkcji falowej? W rzeczywistosci? To mamy problem z pozaczasowa kolaboracja stanow. W naszym umysle? To wtedy jest problem z definicja rzeczywistosci. Koncepcja wielu swiatow radzi sobie z tym mowiac, ze kazdy ze stanow (drog) istnieje w odrebnym wszechswiecie a my dokonujac pomiaru przekonujemy sie w ktorym z nich jestesmy. Gdy obserwujemy interferencje to tak naprawde obserwujemy lekkie "zazebianie" sie czesci z tych rownoleglych swiatow. To pozwala obronic koncepcje spojnej rzeczywistosci i lokalnosci kosztem bagazu filozoficznego postulujacego istnienie nieskonczenie wielu odrebnych rzeczywistosci. Co kto lubi.
|
|
|  | | stilgar (7322 punktów) | >>Nie ma nic nowego ani zagadkowego w tym, że fala przechodzi przez dwie szczeliny jednocześnie, albo jest w dwóch (i więcej) miejscach naraz. >Owszem, to jest dosc zagadkowe ale mozna sie z tym pogodzic i masz racje mowiac ze to nie stanowi wielkiego problemu.
jak fala na wodzie przechodzi przez szczeliny tez jest to zagadkowe?
>Koncepcja wielu swiatow radzi sobie z tym mowiac, ze kazdy ze stanow (drog) istnieje w odrebnym wszechswiecie a my dokonujac pomiaru przekonujemy sie w ktorym z nich jestesmy. Gdy obserwujemy interferencje to tak naprawde obserwujemy lekkie "zazebianie" sie czesci z tych rownoleglych swiatow. To pozwala obronic koncepcje spojnej rzeczywistosci i lokalnosci kosztem bagazu filozoficznego postulujacego istnienie nieskonczenie wielu odrebnych rzeczywistosci. Co kto lubi.
Zazębianie? Z tego co sie orientuje w teorii wieloświata jest powiedziane, że światy ze sobą nie reagują w żaden sposób. Ale to oczywiście teoria.
Mniejsza na razie o interferujące fotony - gdyby wszechświaty ze są oddziaływały, powinno to być obserwowalne także w makroskali - gwiazdy i inne ciężkie obiekty z równoległych światów powinne tworzyć zaburzenia w naszej przestrzeni. Czyżby tajemnicza ciemna materia i ciemna energia?
|
|
|  | | wolny | >W naszym wypadku mamy foton podrozujacy dwiema drogami.
Nie ma czegoś takiego w QM, tam są całki po krzywych (po możliwych trajektoriach), później jest to 'ważone', i otrzymujemy wynik statystyczny, i tylko statystyczny.
> GDZIE i KIEDY dokonala sie redukcja funkcji falowej? W rzeczywistosci?
Redukcja matematycznej funkcji? Nie ma takich procesów w przyrodzie.
Foton jest tylko rejestrowanym zdarzeniem, a faktycznie są tam tylko ciągłe fale i stąd zasada Huygensa, i podstawa QM: zasada najmniejszego działania. Jest jeszcze kwant działania (związany z h) i stąd znikanie tego obrazka interferencyjnego. Polaryzacja, kręt, czy też ten moment magnetyczny (spinowy np.) się obraca... i takie tam różne zagadki.
Zwyczajna kombinatorka geometryczna to załatwia, a nie jakieś takie zasrane nieoznaczone duperelki (w zasadzie całkiem poprawne, ale tylko statystyczne z natury).
|
|
|  | | carpentarius (57 punktów) | >Koncepcja wielu swiatow radzi sobie z tym mowiac, ze kazdy ze stanow (drog) istnieje w odrebnym wszechswiecie a my dokonujac pomiaru przekonujemy sie w ktorym z nich jestesmy. Gdy obserwujemy interferencje to tak naprawde obserwujemy lekkie "zazebianie" sie czesci z tych rownoleglych swiatow. To pozwala obronic koncepcje spojnej rzeczywistosci i lokalnosci kosztem bagazu filozoficznego postulujacego istnienie nieskonczenie wielu odrebnych rzeczywistosci. Co kto lubi.
Koncepcja wielu swiatow? - jestem za. Koncepcję tę jako jedną z interpretacji mechaniki kwantowej znałem dużo wcześniej, ale dopiero po jej świetnym przedstawieniu w książce "Struktura rzeczywistości" (David Deutsch - polecam) doceniłem jej przewagę nad innymi interpretacjami. W zdecydowanie najbardziej elegancki sposób radzi sobie z "fotonem i szczelinami". Ale to co mnie chyba przekonało to tłumaczenie skąd bierze się niezwykła moc obliczeniowa komputerów kwantowych.
Dlaczego komputer kwantowy z kilkudziesięcioma q-bitami przy np. rozkładzie dużych liczb na czynniki radzi sobie lepiej niż superkomputer z milionami tranzystorów? Zgaduje? Otóż klasyczny komputer wykonuje kolejne kroki algorytmu rozkładu na czynniki szeregowo (nawet przy częściowym zrównolegleniu np. tysiącach procesorów rozkład obecnie używanych w kryptografi dużych liczb może trwać latami lub setkami lat). Komputer kwantowy, z odpowiednim algorytmem kwantowym, korzysta z tego, że istnieje dowolna ilość światów równoległych, które są niemal identyczne z naszym - istnieje w nich identyczny komputer kwantowy ale przetwarza w danym momencie inne dane, a wyniki tego równoległego przetwarzania, przy spełnieniu pewnych warunków, możemy odczytać w naszym świecie. Czyli (upraszczając) jeśli np. trzeba sprawdzić czy dana duża liczba dzieli się przez miliard miliardów różnych liczb, zamiast sprawdzać je po kolei, w miliardach równoległych światów miliardy identycznych komputerów sprawdzają podzielność, każdy komputer sprawdza tylko jedną, inną liczbę. Te miliardy innych światów różnią się od naszego tylko stanem q-bitów, dlatego też funkcje falowe tych światów są do siebie bardzo podobne i interferują ze sobą pozwalając na uzyskanie wyników obliczeń z innych światów w naszym świecie. Multiwszechświat świetnie też moim zdaniem tłumaczy cechę nielokalności Mechaniki kwantowej (paradoks EPR "oddziaływanie na odległość"). Tych "za" jest więcej. Zainteresowanych odsyłam do ww. książki.
|
|
1 na 1 | smelig (435 punktów) | Właściwie mamy dwie hipotezy do wyboru: 1. Foton czy też elektron przechodzi przez obydwie szczeliny jednocześnie i interferuje sam ze sobą jako fala prawdopodobieństwa jego występowania. 2. Foton lub elektron przechodzi przez jedną szczelinę ale wie o drugiej. Inaczej zachowuje się, gdy otwarta jest jedna szczelina a inaczej wtedy, gdy otwarte są obie. Pierwszy przypadek jest z dziedziny mechaniki kwantowej i nie będę się nim tu zajmował. Drugi przypadek jak i wiele innych zagadek z cząstkami łatwo wytłumaczyć przy założeniu, że cząstki w 4D są liniami ciągłymi. Skąd cząstki mogą znać najbliższą okolicę a także najbliższą przyszłość dokładnie tak jak przeszłość? Ponieważ na wyobraźnię najlepiej działa prosty przykład, rozpatrzmy proste prawa geometrii nici leżącej na nierównej powierzchni. Zauważmy, że nitka jest tworem długim i ciągłym, dlatego na pozycję fragmentu nici w danym miejscu powierzchni wpływ ma całe otoczenie tego fragmentu i cała długość nici. Inaczej zachowuje się kulka, którą umieścimy na takiej powierzchni. Po prostu stoczy się w najniższe miejsce w okolicy i tam pozostanie. W przypadku nitki znaczenie tu mają wszystkie nierówności znajdujące się zarówno z przodu i z tyłu jak i te po bokach. Jeśli pominiemy tarcie, wtedy spostrzeżemy, że nitki mogą zajmować miejsce na powierzchni tylko w pewien określony sposób uwzględniający wszelkie górki i dołki w najbliższej okolicy. Im dalej są nierówności, tym mniejsze mają znaczenie na przebieg. Jeśli cząstki zachowują się w taki a nie inny sposób, to tylko dlatego, że ich linie w 4D przebiegają właśnie według praw podobnych do nici leżących na giętkiej i cienkiej błonie. Jak pociąg jadący po szynach, cząstka nie ma innej możliwości ruchu. Szyny także nie mogą przebiegać dowolnie. Tory kolejowe przebiegające przez łańcuch górski zawsze projektowane są tak, aby miały łagodny i optymalny przebieg. Niekoniecznie muszą one przebiegać tylko dolinami, ale także poprzez stoki a nawet grzbiety wzniesień, jeśli tak wynika z ukształtowania łańcucha górskiego. Budowniczowie takiej kolei zanim zabiorą się do budowy, muszą najpierw poznać mapę całej okolicy i nie jest dopuszczalne, aby budowali tory nie wiedząc, co jest przed nimi i po bokach. Na przebieg torów mają wpływ wszystkie okoliczne nierówności, także te, których pociąg jeszcze nie przejeżdżał. Pociąg, znajdując się w ruchu, będzie jakby uwzględniał wcześniej wszystko to, co jest przed nim i w każdej chwili uwzględnia to co jest wokół niego. Łatwo spostrzeżemy teraz, skąd cząstki "wiedzą", jaka jest ich najbliższa przyszłość i skąd mają rozeznanie w najbliższej okolicy. Ma tutaj znaczenie cała okolica zarówno przestrzenna jak i "czasowa" i "energetyczna". No cóż. Hipoteza trywialna ale czy nie ciekawa? Bez swobodnej gry wyobraźni nie byłaby możliwa żadna praca twórcza. Jesteśmy jej niewypłacalnymi dłużnikami. -Carl Jung
|
|
 | | uxbridge (5980 punktów) | W interpretacjach MK przynajmniej od od czasów nierówności Bella mamy do wyboru lokalność albo realizm. Jeśli założymy że rzeczywistość (jakoś ją trzeba jeszcze zdefiniować) jest niezależna od naszych obserwacji, to musimy przyjąć że obiekty kwantowe kolaborują ze sobą na odległość. Innymi słowy, że cząstka "wie" jaki jest stan całego układu bez względu na jego rozmiary. To podejście prezentuje np. koncepcja Bohma, który twierdzi że istnieje jakiś "potencjał kwantowy" łączący natychmiast cząstki układu i informujący o jego stanie. W tej interpretacji, funkcja falowa jest bytem realnym, wynikającym z potencjału kwantowego i "sterującym" cząstką jak pilotem. To byłoby zbliżone do twojej koncepcji. Bohm ma tą przewagę, że pokazuje jak z jego teorii wynikają (obliczeniowo) te same wnioski co z MK. Więc musiałbyś zrobić to samo co Bohm, bo inaczej twoja koncepcja odpada w przedbiegach. Słabością teorii Bohma (i twojej przy okazji) jest fakt, że ten potencjał kwantowy jest równie przydatny jak demon co popycha cząstki gdzie trzeba. Chociaż oddziałuje ze wszystkim i na dowolną odległość natychmiastowo, ale bezpośrednio nie można go zaobserwować. Ani wykorzystać, a przecież przekazuje olbrzymie ilości informacji bez opóźnienia. Na dodatek mechanizm jego odziaływania z cząstkami nie jest określony. Służy tylko do tego żebyśmy czuli się lepiej, wiedząc że "coś" kieruje cząstkami. Ale tego "cosia" już nie określa. Niczego więc nie "wyjaśnia" i w dodatku powołuje nowy dziwny byt. To się przytrafia teoriom fizycznym, tylko one oferują zwykle coś w zamian. Tzn. dają wyniki zgodne z dotychczas niewyjaśnionymi doświadczeniami i pozwalają przewidzieć nowe zjawiska do zaobserwowania. Teoria Bohma nie mówi niczego nowego ponad to co znamy z MK. Ani nie oferuje mechanizmów do jej weryfikacji. Dla mnie, nie wnosi niczego ani z fizycznego ani z filozoficznego punktu widzenia. Teoria wielu światów (TWS) stosuje sprytny wybieg, mówiąc że wszystko jest realne i nie ma nadświetlnej komunikacji ale każdy przypadek dzieje się równolegle w wielu światach. Zachowuje więc i realizm i lokalność i przyczynowość - to co lubimy. Można ją jednak skrytykować z tych samych pozycji, mówiąc że TWS nie pokazuje jaki jest mechanizm komunikacji między światami i dlaczego nie możemy ich obserwować stale, a jedynie w subtelnych doświadczeniach interferencyjnych. Chociaż Deutsch twierdzi że obmyślił doświadczenie które może dowieść jej poprawności przy założeniu bagatela, że będziemy dysponowali myślącymi maszynami wyposażonymi w kwantową pamięć.
|
|
|  | 1 na 1 | smelig (435 punktów) | > To się przytrafia teoriom fizycznym, tylko one oferują zwykle coś w zamian. Tzn. dają wyniki zgodne z dotychczas niewyjaśnionymi doświadczeniami i pozwalają przewidzieć nowe zjawiska do zaobserwowania.Dawni astronomowie wyznawali regułę, że "wszystko obraca się wokół Ziemi". Idea wydawała się słuszna. Tylko planety jakby niezupełnie chciały się do niej stosować. Nie wiadomo, dlaczego, niektóre nawet się czasami cofały. Lecz zamiast ją odrzucić, astronomowie wymyślili dodatkowe reguły by wyjaśnić wędrówkę planet. Według punktu widzenia zbliżonego do Twojego Kopernik nie odkrył nic nowego ponieważ dotychczasowe reguły przewidywały ruchy planet zadziwiająco dokładnie. Choć było to niezwykłe osiągnięcie, opierało się na zupełnie błędnej koncepcji. I ów częściowy sukces na długo zatrzymał postęp w astronomii. Sensowne dobranie współczynników w równaniach daje nam iluzję prawdy i odwleka jej poznanie, ponieważ nie pozwala nam na ujrzenie fałszu pierwszym rzutem oka. pozdrawiam Prawda jest prosta, fałsz jest powikłany, niepewny w swoim rozwoju i pełen wybiegów. Głos natury jest jasny, głos kłamstwa - dwuznaczny, zagadkowy, tajemniczy". -Jan Meslier
|
|
| |  | | uxbridge (5980 punktów) | >Według punktu widzenia zbliżonego do Twojego Kopernik nie odkrył nic nowego ponieważ dotychczasowe reguły przewidywały ruchy planet zadziwiająco dokładnie. Choć było to niezwykłe osiągnięcie, opierało się na zupełnie błędnej koncepcji. I ów częściowy sukces na długo zatrzymał postęp w astronomii. To zly przyklad i nie odpowiada mojemu stanowisku. Jest roznica miedzy Bohmem a Kopernikiem. Kopernik wprowadzajac swoja teorie uzyskal dwie rzeczy (a raczej chcial uzyskac). Wyjasnic pewne niedokladnosci poprzedniej teorii (a Bohm odtworzyl te same wyniki), oraz pozbyc sie z teorii dodatkowych bytow (epicykli). Bohm dodatkowy byt wprowadzil (potencjal kwantowy) i nic w zamian nie uzyskal. A w zasadzie uzyskal, zludne wrazenie ze jak juz mamy (w zasadzie nazwiemy) cos co pociaga za sznurki to jest to "wyjasnienie". W dodatku Kopernik nie zawahal sie swoja teoria zakwestionowac dotychczasowych pogladow filozoficznych. A Bohm przeciwnie, staral sie przywrocic "zdroworozsadkowe" spojrzenie na mikroswiat w opozycji do "dziwacznych" nowinek kwantowych. Inna rzecz ze zasluga Kopernika polega raczej na zmianie sposobu myslenia w nauce (kwestionowanie dogmatow) niz na rzeczywistym osiagnieciu. Jego teoria bowiem ani nie byla dokladniejsza od Ptolemeuszowej ani prostsza, bo w efekcie musial rowniez wprowadzic epicykle.
|
|
|  | | carpentarius (57 punktów) | >Chociaż Deutsch twierdzi że obmyślił doświadczenie które może dowieść jej poprawności przy założeniu bagatela, że będziemy dysponowali myślącymi maszynami wyposażonymi w kwantową pamięć. > Gdzie mogę znaleźć coś więcej o tym doświadczeniu? Pozdrawiam
|
|
| |  | | uxbridge (5980 punktów) | > >Chociaż Deutsch twierdzi że obmyślił doświadczenie które może dowieść jej poprawności przy założeniu bagatela, że będziemy dysponowali myślącymi maszynami wyposażonymi w kwantową pamięć.> >> Gdzie mogę znaleźć coś więcej o tym doświadczeniu?> PozdrawiamSeria wywiadów przeprowadzonych w latach 80-tych z wybitnymi fizykami w BBC wydana u nas pod wspólnym tytułem "duch w atomie"
|
|
 | | LeonMamon |
Nitka na błonie - bardzo ciekawe ( i przy okazji - znalazłem tu rozwiązanie pewnego swojego problemu  ). Mam tylko taką uwagę: - nitka jednak ma mętne pojęcie o otoczeniu po bokach. Jeżeli wytniemy błonę poza nitką, nitka położenia nie zmieni. Odtworzyć dokładnie powierzchni na podstawie jej kształtu się nie da. (Ale - czy nitce wystarczy jedna "krzywa podparcia" o zerowej szerokości? Analogicznie do zamiany płaszczyzny pod kulą w punkt? Hm... chyba jednak nie ) Robi się znacznie ciekawiej, jeżeli błona jest w ciągłym ruchu - wtedy powyższe grymasy tracą sporo gruntu pod nogami  .
|
|
| radek (767 punktów) | Tak troche z innej beczki. Czy w 3 wymiarowej przestrzeni istnieje techniczna mozliwosc empirycznego udowodnienia , ze instnieje 4 wymiar. Inaczej czy mozecie sobie wyobrazic jakies zjawisko lub doswiadczenie, takie aby przekonalo ono innych, ze 4 wymiar istnieje.
|
|
 | 1 na 1 | smelig (435 punktów) | > Tak troche z innej beczki.> Czy w 3 wymiarowej przestrzeni istnieje techniczna mozliwosc empirycznego udowodnienia , ze instnieje 4 wymiar. Inaczej czy mozecie sobie wyobrazic jakies zjawisko lub doswiadczenie, takie aby przekonalo ono innych, ze 4 wymiar istnieje.Dowód dowodowi nierówny. Dla jednego jakieś zjawisko jest dowodem, dla drugiego zaledwie poszlaką a dla trzeciego w ogóle niczym. Dla ortodoksy religijnego wszelkie zjawiska zgodne z jego religią są dowodami natomiast wszystko inne jest bzdurą i bełkotem. Podobnie w nauce. Nieraz możesz przedstawiać tysiąc dowodów i... szkoda twojego czasu i fatygi. Lepszy ten, co szuka a nie znalazł, niż ten, co nie szukał a twierdzi, że nie ma.
|
|
 | | RTFM | > Tak troche z innej beczki.> Czy w 3 wymiarowej przestrzeni istnieje techniczna mozliwosc empirycznego udowodnienia , ze instnieje 4 wymiar. Inaczej czy mozecie sobie wyobrazic jakies zjawisko lub doswiadczenie, takie aby przekonalo ono innych, ze 4 wymiar istnieje.ja bym stawial na zakrzywienie promieni swietlnych przy masywnych obiektach astronomicznych. Tym bardziej ze nie wykryto jeszcze czastki - "grawitonu" czy jak sie to nazywa odpowiedzialnej za przenoszenie odzialywania grawitacyjnego. Tlumaczy sie wiec to zakrzywieniem czasoprzestrzeni. Moze to jest argument za istnieniem innych wymiarow ...
|
|
|  | | jola | > ja bym stawial na zakrzywienie promieni swietlnych przy masywnych obiektach astronomicznych. Tym bardziej ze nie wykryto jeszcze czastki - "grawitonu" czy jak sie to nazywa odpowiedzialnej za przenoszenie odzialywania grawitacyjnego. Tlumaczy sie wiec to zakrzywieniem czasoprzestrzeni. Moze to jest argument za istnieniem innych wymiarow ...  Popatrz w centrum galaktyki, tam jest cd o masie 3 milionów Słońc, a skrzywienia brak (nie stwierdzono zniekształceń obrazu orbit pobliskich gwiazd). Widziałeś wirtualne fotony przenoszące oddziaływania elektryczne? Magnes też świeci, przez blachy aluminiowe?
|
|
| |  | | RTFM |
>Popatrz w centrum galaktyki, tam jest cd o masie 3 milionów Słońc, a skrzywienia brak (nie stwierdzono zniekształceń obrazu orbit pobliskich gwiazd).
nie uwazasz ze odleglosc miedzy gwiazdami a zrodlem zakrzywienia jest zbyt mala. Przypadek o ktorym mowisz to mikrosoczewkowanie grawitacyjne. Efekt w tym zjawisku w postaci przesuniecia nie bedzie widoczny. Trudno jest zaobserwowac w ogóle cokolwiek, jak juz to niewielkie pojasnienia obiektu. Piszac o zakrzywieniach mialem na mysli te efekty ktore sa powodowane przez kwazary obiekty znacznie ciezsze niz 3 miliony slonc .
|
|
| | |  | | jola | >nie uwazasz ze odleglosc miedzy gwiazdami a zrodlem zakrzywienia jest zbyt mala. Przypadek o ktorym mowisz to mikrosoczewkowanie grawitacyjne. Efekt w tym zjawisku w postaci przesuniecia nie bedzie widoczny. Trudno jest zaobserwowac w ogóle cokolwiek, jak juz to niewielkie pojasnienia obiektu. Piszac o zakrzywieniach mialem na mysli te efekty ktore sa powodowane przez kwazary obiekty znacznie ciezsze niz 3 miliony slonc .
Światło ugina się tak samo z obu stron soczewki: przed i za.
Kwazary raczej odpadają, nie jest nawet pewne gdzie one są, czym są, i ile ważą:
Albo są bardzo daleko i są powiększone przez soczewkę galaktyki (+ciemna materia),
są całkiem blisko (pochodzą z tych galaktyk macierzystych - niby soczewek), a ich światło jest czerwone z przyczyn lokalnych (duża masa i grawitacja, otoczona chmurami gazu, plazmy, itp.).
|
|
 | | jola | >Tak troche z innej beczki. >Czy w 3 wymiarowej przestrzeni istnieje techniczna mozliwosc empirycznego udowodnienia , ze instnieje 4 wymiar. Inaczej czy mozecie sobie wyobrazic jakies zjawisko lub doswiadczenie, takie aby przekonalo ono innych, ze 4 wymiar istnieje.
Gdyby był taki ślad, każdy gnojek w szkole wiedziałby o tym.
Geometria wielowymiarowych światów (czy nawet tej czasoprzestrzeni) jest bezwartościowa i szkodliwa w fizyce, bo później przychodzą takie fujary i trąbią o multiwszechświatach w szczelinach, zamiast przyjąć do wiadomości, że te 'super nowoczesne teorie' są jedynie prowizorką.
Teoria musi być jednoznaczna, i nie potrzebuje odrębnej interpretacji, a zwłaszcza kilku całkowicie różnych, i jednocześnie równoważnych!
|
|
|  | 1 na 1 | smelig (435 punktów) |
> Gdyby był taki ślad, każdy gnojek w szkole wiedziałby o tym.Nie uważasz, że jest to dość infantylne podejście do nauki? Gdyby wszystkie nasze zdroworozsądkowe wyobrażenia o Wszechświecie były poprawne, nauka odkryłaby jego sekrety tysiące lat temu. Celem nauki jest jednak odrzucenie zjawiskowej warstwy obiektów i poznanie ich natury. Gdyby wygląd i istota były tym samym, nauka okazałaby się niepotrzebna...Natura nie dba zbytnio o nasz zdrowy rozsądek... -Michio Kaku autor Hiperprzestrzeni
|
|
 | | TyDraniu (6569 punktów) | > Czy w 3 wymiarowej przestrzeni istnieje techniczna mozliwosc empirycznego udowodnienia , ze instnieje 4 wymiar. Inaczej czy mozecie sobie wyobrazic jakies zjawisko lub doswiadczenie, takie aby przekonalo ono innych, ze 4 wymiar istnieje.Istnieją teorie, zakładające istnienie dodatkowych, ciasno zwiniętych wymiarów ( Wiki). Problem w tym, że wtedy - jeżeli przestrzeń jest 4-wymiarowa - grawitacja w mikroskali powinna zmieniać się z sześcianem odległości. Przeprowadzano takie eksperymenty (bardzo głośne medialnie kilka lat temu), jednak takiego efektu nie wykryto.
|
|
|  | | LeonMamon | Dodatkowe wymiary... Przy pomocy TYLKO współrzędnych x, y, z, t nie jest możliwy dokładny opis obiektu fizycznego. Potrzebne są jeszcze inne parametry, jak np. określenie obrotów cząsteczki - i stąd potrzeba wymiarów "zwiniętych w kółeczka".
|
|
| carpentarius (57 punktów) | PYTANIE: Jeśli koncepcja wielu światów miałaby być poprawną interpretacją mechaniki kwantowej, to czy z MK wynikają jakieś ograniczenia co do tych światów? np.: czy wystarczy skończona ich liczba, a jeśli nieskończona to przeliczalna czy continuum? czy każdy musi zawierać taką samą ilość masy-energii, itp.?
Na marginesie: Mam jeszcze z tą koncepcją mały problem natury niezbyt naukowej. Jeśli jest tak, że istnieją wszystkie światy, które są fizycznie możliwe, to oznacza to, że istnieją światy, które są gorszym piekłem niż możemy sobie wyobrazić. Trochę trudno mi to zaakceptować.
|
|
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Wiec co interferowało z fotonami?
Kwantowa teoria pola wyjaśnia to zjawisko. Interferują ze sobą różne "warianty" fotonu. Każda cząstka składa się z niemal nieskończonej liczby "możliwości", które można z grubsza ułożyc w ciąg wariantów o coraz większym prawdopobieństwie. Kiedy obserujemy cząstkę, obserwujemy zwykle ją w postaci jednego z najbardziej prawdopodobnych wariantów. W przypadku interferenji pojedynczego fotonu wystarczy policzyć intrferencję dwóch nabardziej prawdopodobnych wariantów.
Jest to bardzo prosta, ale bardzo nieintuicyjna (z punktu widzenia kategorii Kanta) zasada całej fizyki kwantowej, a więc cecha natury, jaką natura jest naprawdę, a nie jaką nam się wydaje przez pryzmat czasu, przestrzeni, przyczyny i innych kategorii. Otóż, tak jak (to ttylko analogia) położenie każdej pojedynczej kopki pod mikroskopem pokazuje nam całą swoją złożoność przestrzenną, tak samo historia każdej cząstki elementarnej pod mikroskopem fizyki kwantowej pokazuje nam całą swoja złożoność czasową. Tak jak kropka składa się z miliardów cząsteczek, tak historia składa się z miliardów wariantów (przebiegu historii) o różnym prawdopodobieństwie wystąpienia. czysty przypadek decyduje o tym, który wariant historii zaobserwujemy. Dopóki jednak "nikt" nie zauważy (nie nastąpi oddziaływanie) żadnego z wariantów, dopóty wszystkie te warianty interferują ze sobą.
>Musiały to być inne fotony, tylko skąd?
To ten sam foton
>Interferencja pojedynczych fotonów dowodzi, , iż >rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona od tego, co >obserwujemy w naszym wszechświecie
Nie ma innego
>interferujące fotony należą do innego wszechświata, czy >wymiaru. Mamy więc dowód na jego istnienie.
Wniosek jest fałszywy
doku
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|