Niejaki Casey Wadowski wyraźnie napisał, że nie zna się na niczym. W tym upatruje swoją przewagę nad tymi, którzy znają przynajmniej podstawy fizyki, geologii i biologii. Pozostałości powodzi łatwo odróżnić od pozostałości lodowca. Jeżeli komuś się nie chce poczytać popularnonaukowych książek, to niech chociaż obejrzy ślady wody i lodu na swoim podwórku. Ślady epoki lodowcowej widać u nas do dziś, śladów gigantycznego potopu (rzekomo po epoce lodowcowej) - nikt nie widział. Wyobraźmy sobie fale kilometrowej wysokości, tysiąckilometrowych długości, pędzące z prędkością 600 km/godz - ślad chyba by został? (likwidując moreny polodowcowe he he)  Po co zawracać głowę banialukami? Pozdr
|