Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ewolucjonizm a Kreacjonizm-debata na Politechnice Gdańskiej

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
NapisanoAutorTytuł
09-02-2010 15:21ewamaria (230 punktów)Ewolucjonizm a Kreacjonizm-debata na Politechnice Gdańskiej
Ocena 2 na 2
Z okazji Dnia Darwina w dniu 12.02.2010 godz.17-20 na Politechnice Gdańskiej na Wydz. Mechanicznym w sali 228A I p odbędzie się debata "Ewolucjonizm a Kreacjonizm" z udziałem zaproszonych gości:
dr hab. Borysa Wróbla pracownika naukowego Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego
oraz
Pawła Bartosika pastora Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku

W imieniu trójmiejskiego oddziału PSR zapraszamy wszystkich chętnych

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

creato (44 punktów)
W iminiu BTK chciałbym zauwazyć, że ze strony kreacjonistów nie będzie występować ta osoba (czyli Paweł), którą podano w tym ogłoszeniu o czym doskonale organizatorzy wiedzą, jednak chyba ze względu na mały bałagan organizacyjny napisano tu tak jak napisano. Niestety też ze strony "racjonalistów" wszelkie dane odnośnie debaty otrzymaliśmy z dużym opóźnieniem względem obiecanych wcześniej terminów, co zresztą osoby zajmujące się organizacją tej debaty same potwierdzają w korespondencji email.
W każdym razie mam nadzieje, że w piatek wszystko będzie już 'dopięte na ostatni guzik' a debata będzie konstruktywna i rzeczowa.
TyDraniu (6569 punktów)
Moja uczelnia kompromituje się, dopuszczając tego typu debaty na swoim terenie.

Mam nadzieję, że przynajmniej Wydział Mechaniczny zarobi okrągłą sumkę za wynajem sali. Jakoś by to usprawiedliwiało tę sytuację.
10-02-2010 12:23 
 Ocena 3 na 3
creato (44 punktów)
>Moja uczelnia kompromituje się, dopuszczając tego typu debaty na swoim terenie.
>Mam nadzieję, że przynajmniej Wydział Mechaniczny zarobi okrągłą sumkę za wynajem sali. Jakoś by to usprawiedliwiało tę sytuację.

chciałem zauważyc, ze pomyslodawca i organizatorem tej debaty sa "racjonalisci" (i pewnie tez oni ponosza koszty wynajmu)
wiec jesli jest to komromitacja dla uczeli (a tym samym dla nauki) to spada to na
sumienie (ups ) "racjonalistow"
10-02-2010 12:41 
 Ocena 12 na 12
TyDraniu (6569 punktów)
Rozumiem, że w planach są kolejne debaty:

"Teoria bociana a rozmnażanie płciowe".
"Czy krasnoludki powodują kwaśnienie mleka?"
"Grawitacja a teoria płaskiej ziemi."
10-02-2010 14:52 
 Ocena-1 na 3
creato (44 punktów)
>Rozumiem, że w planach są kolejne debaty:
>"Teoria bociana a rozmnażanie płciowe".
>"Czy krasnoludki powodują kwaśnienie mleka?"
>"Grawitacja a teoria płaskiej ziemi."

porozmawiaj o tym ze swoimi kolegami "racjonalistami", my dostalismy tylko
od nich zaproszenie na ta debate jak jedna ze stron debaty,

zamiast twoich propozycji tematu proponuje:
"jak maszynie skladajac się tylko z materi (człowiek) może zależeć
na poznawnaiu prawdy i udawadnianiu innej maszynie swoich racji
- czyli poszukiwanie wartości wśród zderzjących się atomów"
webmaster (moderator)
>"jak maszynie skladajac się tylko z materi (człowiek) może zależeć na poznawnaiu prawdy i udawadnianiu innej maszynie swoich racji - czyli poszukiwanie wartości wśród zderzjących się atomów"
Dziecinne te wasze problemy, na poziomie XIXw. Jak problem w rodzaju: skąd bakteria wie, że człowiek kicha.
10-02-2010 19:41 
 Ocena-1 na 3
DeoGloria (-5 punktów)
>"Dziecinne te wasze problemy, na poziomie XIXw. Jak problem w rodzaju: skąd bakteria wie, że człowiek kicha."

Hm... bardzo mądra, przemyślana odpowiedź W taki sposób można odpowiadać właśnie dzieciom. "Masz dziecinne problemy", "jesteś jeszcze dzieckiem". To świadczy o Twoim rozumowaniu.
10-02-2010 19:43 
 Ocena-2 na 2
DeoGloria (-5 punktów)
Poza tym chciałem zaznaczyć, że wszelkie przygotowania do debaty ze strony Drogich Racjonalistów są niepoważne. Czyżbyście się czegoś obawiali? Że wasze "logiczne" rozumowanie zawiedzie? Że przepływy neuronów w Waszych mózgach się przegrzeją?
webmaster (moderator)
Ja osobiście tej debaty nie popieram, nie wiem jak przebiegają przygotowania. Natomiast najlepiej o mojej wypowiedzi świadczy fakt, że się specjalnie zarejestrowałeś aby odpowiedzieć Kreacjoniści po prostu mają sztuczne problemy wynikłe z niezrozumienia metody naukowej, dlatego tworzą bezsensowne problemy. Nazwałem je dziecinnymi, bo wynikają z błędów w rozumowaniu.
10-02-2010 20:53 
 Ocena 3 na 3
Godlewski (249 punktów)
>Poza tym chciałem zaznaczyć, że wszelkie przygotowania do debaty ze strony Drogich Racjonalistów są niepoważne. Czyżbyście się czegoś obawiali? Że wasze "logiczne" rozumowanie zawiedzie? Że przepływy neuronów w Waszych mózgach się przegrzeją?

A ja dodam jeszcze, że to wszystko z pomieszania nauki ze światem wartości, kreacjoniści nie rozumieją że nauka ma opisywać i tłumaczyć fakty, a nie wartościować. Próby przemycenia religijnego światopoglądu do nauki świadczy tylko o ubóstwie duchowym osób próbujących to robić.
Już jeśli chcą Wierzyc w swoje chimery to niech mają trochę charakteru trzymać się ich bez prób racjonalizowania ich.
10-02-2010 21:10 
 Ocena-1 na 3
creato (44 punktów)

>A ja dodam jeszcze, że to wszystko z pomieszania nauki ze światem wartości, kreacjoniści nie rozumieją że nauka ma opisywać i tłumaczyć fakty, a nie wartościować. Próby przemycenia religijnego światopoglądu do nauki świadczy tylko o ubóstwie duchowym osób próbujących to robić.
>Już jeśli chcą Wierzyc w swoje chimery to niech mają trochę charakteru trzymać się ich bez prób racjonalizowania ich.

Debata przeciez nie bedzie miala takiego tytulu jak napisalem, to byla tylko taka moja riposta na tematy z bocianem.
Co do wartosci w nauce to oczywiscie, ze nauka nie moze funkcjonowac bez podkladu filozoficzno-swiatopogladowego. Oj przepraszam, przeciez Josef Mengele pokazal, ze moze. Ale tak na serio o tym piszą też filozofowie nauki, ktorzy sa ateistami. Juz samo to, ze naukowiec operuje (bo musi) takiemi pojeciami jak prawda-falsz, racja lub jej brak czy poznanie dowodzi tak jest. Wiec nauka aby 'działac' musi wartosciowac, stawiać chocby sluszny i poprawny "opis i tlumaczenie faktow" nad blednym i niepoprawnym "opisem i tlumaczeniem faktow". A to jest już swiat wartosci dla ktorego w tylko materialistycznym swieci nie mam miejsca. Wiec rezygnujac z wartosci i pojec swiatpopogladowych nauka sama podcina galaz na ktorej siedzi.
10-02-2010 21:42 
 Ocena 4 na 4
Godlewski (249 punktów)
Ciekawe, że wspomniałeś o Mengele, bo to on w najbardziej skrajny sposób pomieszał naukę z wartościami światopoglądowymi robiąc eksperymenty na ludziach w celu ulepszena rasy panów, udowodnienia w sposób naukowy, że Aryjczyk są lepsi niż inni.

Przedmiot A ma większą masę niż przedmiot B - to jest naukowy neutralny światopoglądowo opis.

Przedmiot A ma większą masę niż przedmiot B dlatego sama natura wskazuje nam, że przedmiot a jest lepszy - to opis ideologiczny.

Lepiej nie mylić tych opisów.
10-02-2010 22:49 
 Ocena-1 na 1
creato (44 punktów)

>Przedmiot A ma większą masę niż przedmiot B - to jest naukowy neutralny światopoglądowo opis.

widac zupelnie mnie nie zrozumiles, mi chodzilo o cos takiego:

przedmiot A ma mase 20 kg
przedmiot B ma mase 10 kg

wniosek nr 1. "Przedmiot A ma większą masę niż przedmiot B"
wniosek nr 2. "Przedmiot B ma większą masę niż przedmiot A"

wiec wniosek nr 1 jest prawdziwy i jest tym samym bardziej wartosciowy niz wniosek nr 2,
wybieramy wniosek poprawny bo tylko dzieki poprawnym wnioskom mozemy cos prawidlowo poznac,
stwierdzenia poprawne maja wieksza wartosc niz niepoprawne


i jak widzisz tutaj pojawia sie logika, wartosciowanie czy tez w koncu dozenie czlowieka do poznania, odkrywania prawdy ktore to w swieci czysto materialnym nie maja racji bytu
11-02-2010 01:52 
 Ocena 5 na 5
Godlewski (249 punktów)
To Ty nie zrozumiałeś mnie, swoim postem dałeś kolejny przykład mieszania logiki i ideologii, ale nie zamierzam przekonywać Cię. Ryba nie widzi wody.
10-02-2010 21:35 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>zamiast twoich propozycji tematu proponuje:
>"jak maszynie skladajac się tylko z materi (człowiek) może zależeć
>na poznawnaiu prawdy i udawadnianiu innej maszynie swoich racji
>- czyli poszukiwanie wartości wśród zderzjących się atomów"

Odpowiadam:
Jest to spowodowane dążeniem systemu do samozachowania.
Po debacie, po herbacie.
creato (44 punktów)
>>zamiast twoich propozycji tematu proponuje:
>>"jak maszynie skladajac się tylko z materi (człowiek) może zależeć
>>na poznawnaiu prawdy i udawadnianiu innej maszynie swoich racji
>>- czyli poszukiwanie wartości wśród zderzjących się atomów"
>Odpowiadam:
>Jest to spowodowane dążeniem systemu do samozachowania.
>Po debacie, po herbacie.
>

maszyna nie moze operowac takimi pojeciami jak racja, wartosci czy logika
(oczywiscie logika nie mam tu na mysli binarnej logiki, tylko logike, gdzie
prawda ma wartosc, a nie jest to tylko stan)
wiec nawet zakladajac, ze dazy do samozachowania jak to napisales, to jak
wytlumaczyc, ze operuje pojeciami wykraczajacymi poza materialny swiat,

jesli jestes tylko materia (maszyna) twoja racja, twoj motyw aby odpisac na ten post
i kazde inne dzialanie nie ma absolutnie zadnej wartosci, i jest tak samo obojetny i bez
znaczenia jak uderzenie jednego kija w drugi
10-02-2010 23:05 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>maszyna nie moze operowac takimi pojeciami jak racja, wartosci czy logika
>(oczywiscie logika nie mam tu na mysli binarnej logiki, tylko logike, gdzie
>prawda ma wartosc, a nie jest to tylko stan)

Ależ nie krępuj się - tę Prawdę i tę Wartość od razu Dużymi Literami pisz .

>wiec nawet zakladajac, ze dazy do samozachowania jak to napisales, to jak
>wytlumaczyc, ze operuje pojeciami wykraczajacymi poza materialny swiat,

Zaburzeniami funkcjonowania .

>jesli jestes tylko materia (maszyna) twoja racja, twoj motyw aby odpisac na ten post
>i kazde inne dzialanie nie ma absolutnie zadnej wartosci, i jest tak samo obojetny i bez
>znaczenia jak uderzenie jednego kija w drugi

Bawi mnie - i to mi świetnie wystarcza .
webmaster (moderator)
>maszyna nie moze operowac takimi pojeciami jak racja, wartosci czy logika
Udowodnij swoją tezę, pośmiejemy się
10-02-2010 23:34 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>maszyna nie moze operowac takimi pojeciami jak racja, wartosci czy logika
>Udowodnij swoją tezę, pośmiejemy się
   Na razie śmieję się z cud ortografii.
11-02-2010 10:04 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>Rozumiem, że w planach są kolejne debaty:
>"Teoria bociana a rozmnażanie płciowe".
>"Czy krasnoludki powodują kwaśnienie mleka?"
>"Grawitacja a teoria płaskiej ziemi."
Dawkins nie ma oporów przed występowaniem w tego typu debatach i cierpliwie tłumaczy kolejnym ociemniałym sens neodarwinizmu. Ale, jak widać, w Polsce są mądrzejsi od niego, dla których tego typu "praca u podstaw" jest poniżej ich godności, a sama perspektywa dialogu jest przerażająco męcząca ...
11-02-2010 10:33 
 Ocena 4 na 4
TyDraniu (6569 punktów)
>Dawkins nie ma oporów przed występowaniem w tego typu debatach i cierpliwie tłumaczy kolejnym ociemniałym sens neodarwinizmu.

Dawkins robił to niejako zawodowo, jako że piastował katedrę "Public Understanding of Science" w Oxfordzie. Wygląda to zresztą na syzyfową pracę, ponieważ jeszcze żaden z adwersarzy Dawkinsa nie powiedział: "Zaczynam rozumieć twoje argumenty i wydaje mi się, że masz rację. Tak więc wycofuję się z moich wcześniejszych (błędnych) poglądów o ewolucji".

>Ale, jak widać, w Polsce są mądrzejsi od niego, dla których tego typu "praca u podstaw" jest poniżej ich godności, a sama perspektywa dialogu jest przerażająco męcząca ...

Wyrażę się jaśniej. Nie moja sprawa, jakie imprezy organizuje gdański ośrodek P.S.R. Prawdopodobnie dobrze, że organizuje cokolwiek. Ale jednak, przeciwstawianie ewolucji i kreacjonizmu wydaje mi się na równym poziomie z tematami, które podałem wyżej.
11-02-2010 11:39 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Dawkins robił to niejako zawodowo, jako że piastował katedrę "Public Understanding of Science" w Oxfordzie. Wygląda to zresztą na syzyfową pracę, ponieważ jeszcze żaden z adwersarzy Dawkinsa nie powiedział: "Zaczynam rozumieć twoje argumenty i wydaje mi się, że masz rację. Tak więc wycofuję się z moich wcześniejszych (błędnych) poglądów o ewolucji".

Zgadza się, ale...

>Wyrażę się jaśniej. Nie moja sprawa, jakie imprezy organizuje gdański ośrodek P.S.R. Prawdopodobnie dobrze, że organizuje cokolwiek. Ale jednak, przeciwstawianie ewolucji i kreacjonizmu wydaje mi się na równym poziomie z tematami, które podałem wyżej.

... w tego typu debatach nie chodzi o przekonanie adwersarza (ten i tak pozostanie w świecie swoich urojeń), a o wykazanie absurdalności jego twierdzeń publiczności.
11-02-2010 13:02 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
Masz rację. Niezbyt szczęśliwy tytuł debaty sugeruje, że chodzi o dwie równorzędne, konkurencyjne teorie ... Niepotrzebny handicap.
11-02-2010 19:33 
 Ocena-1 na 1
creato (44 punktów)
>Masz rację. Niezbyt szczęśliwy tytuł debaty sugeruje, że chodzi o dwie równorzędne, konkurencyjne teorie ... Niepotrzebny handicap.
>

w tym miejscu jako kreacjonista calkowicie sie z wami zgadzam
11-02-2010 20:56 
 Ocena 6 na 6
darlove (2804 punktów)
>>Masz rację. Niezbyt szczęśliwy tytuł debaty sugeruje, że chodzi o dwie równorzędne, konkurencyjne teorie ... Niepotrzebny handicap.
>>
> w tym miejscu jako kreacjonista calkowicie sie z wami zgadzam

Dla ścisłości należy dodać, że kreacjonizm jest bajką opartą na żydowskich mitach, a ewolucja potwierdzonym na miliony sposobów faktem.

W "The Improbability of God", artykule z Free Inquiry Magazine Volume 18, Number 3, Dawkins pisze:

But is there any evidence that evolution actually has happened? The answer is yes; the evidence is overwhelming. Millions of fossils are found in exactly the places and at exactly the depths that we should expect if evolution had happened. Not a single fossil has ever been found in any place where the evolution theory would not have expected it, although this could very easily have happened: a fossil mammal in rocks so old that fishes have not yet arrived, for instance, would be enough to disprove the evolution theory.

Tłumaczę dla niekumających:
Ale czy istnieje dowód na to, że ewolucja naprawdę się wydarzyła? Odpowiedź brzmi: tak. Dowody są przytłaczające. Miliony skamielin jest znajdywanych w dokładnie tych miejscach i dokładnie na tych głębokościach, na których powinniśmy się ich spodziewać, jeśli ewolucja miała miejsce. Nigdy nie znaleziono ani jednej skamieliny w miejscu, w którym teoria ewolucji by jej nie przewidywała, choć to przecież mogło było się bardzo łatwo zdarzyć; skamielina jakiegoś ssaka w skałach tak starych, że ryby jeszcze nie powstały/pojawiły się, na przykład, byłaby wystarczająca do tego, aby zdyskredytować całą teorię.

Czy kreacjoniści muszą być tacy głupi? To już pytanie ode mnie.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
12-02-2010 01:29 
 Ocena-1 na 3
creato (44 punktów)

>Ale czy istnieje dowód na to, że ewolucja naprawdę się wydarzyła? Odpowiedź brzmi: tak. Dowody są przytłaczające. Miliony skamielin jest znajdywanych w dokładnie tych miejscach i dokładnie na tych głębokościach, na których powinniśmy się ich spodziewać, jeśli ewolucja miała miejsce. Nigdy nie znaleziono ani jednej skamieliny w miejscu, w którym teoria ewolucji by jej nie przewidywała, choć to przecież mogło było się bardzo łatwo zdarzyć; skamielina jakiegoś ssaka w skałach tak starych, że ryby jeszcze nie powstały/pojawiły się, na przykład, byłaby wystarczająca do tego, aby zdyskredytować całą teorię.

widzisz, problemem dla ewolucjonistow jest to, ze wcale tak nie jest jak mowi (klamie) Dawkins,
ewolucja sugerowalaby znajdowanie skamienialosci coraz to bardziej rozwinietych organizmow,
powolny stopniowy ich rozwoj i coraz wieksze zroznicowanie,

tymczasem gatunki w zapisie kopalnym pojawiaja sie nagle, bez wczesniejszych form,
w bardzo szerokim spektrum gatunkow -- przykladem jest eksplozja kambryjska,
(oczywiscie, wymyslono rozne teorie aby ja dopasowac do ewolucji, jednak dosc marne,
a gdyby podobne marne teorie wymyslili kreacjonisci to zostaliby szybko wysmiani)

tutaj troche wiecej na ten temat:
creationism.org.pl/fakty/eksplozja_kambryjska
oraz tutaj
creationism.org.pl/fakty/dowody_kopalne

widac Dawkins nie zapoznal sie dobrze z materialem naukowym, skoro twierdzi to co twierdzi

natomiast calkiem rozsadnym wytlumaczniem jest tu kreacjonizm i potop
webmaster (moderator)
>natomiast calkiem rozsadnym wytlumaczniem jest tu kreacjonizm i potop
:D ale mamy z ciebie polewkę, dajesz! Nie macie nawet cienia dowodu na potop, nawet jednej spójnej hipotezy która by była lepsza od bajek z epoki brązu. Już samo istnienie skamielin kopalnych przeczy waszym tezom - ich tam nie powinno w ogóle być. Kreacjonizm to ideologia która każe swoim wyznawcom wierzyć w to, że pasterze owiec epoki brązu znali lepiej historię naturalną niż współcześni specjaliści Ideologia o tyle zabawna, że selektywna, bo już inne, równie 'dobre' poglądy tamtej epoki, nie znajdują waszego upodobania. A to wynika z tego, że po prostu zamiast się pogodzić z faktami, z pobudek religijnych tworzycie sobie zniekształcony obraz świata, który jest na siłę dopasowany do zbędnej hipotezy, że jakiś byt nieudolnie wykreował świat, ukrywając przy tym ślady swojego działania aby zmylić naukowców To jest nawet zabawniejsze od teorii spiskowych 9/11, bo tamci przynajmniej mają jakieś materialne artefakty i sensowne modele.
Co do 'eksplozji', kilkadziesiąt milionów lat to nie jest coś, co można określić jako 'nagłe', nawet w skali ewolucji. Po drugie, nie ma dowodów, że te organizmy nie istniały już wcześniej, możliwe że ze względu na budowę nie pozostawiły trwałych szkieletów (co do niektórych skądinąd wiadomo, że istniały wcześniej lub że wcześniej nie miały twardych szkieletów). Do tego trzeba dodać zlodowacenie tego okresu i zmianę składu wód morskich. Jednak nawet i w tej eksplozji widać stopniowe zmiany, a nie jakieś nagłe pojawienie się 'gotowców'. Do tego dochodzi efekt Signora-Lippsa i cała opowiastka kreacjonistów o bóstwie stawarzającym gotowe organizmy traci sens. To może był problem jakieś 30 lat temu, ale teraz jest to po prostu ciekawy przypadek szybkich zmian ewolucyjnych i ustala się jego dokładne przyczyny. Znów, już samo istnienie tej eksplozji przeczy tezom kreacjonistów o stworzeniu, pokazując że wymieranie i powstawanie gatunków nie musi trwać bardzo długo.
Dawaj dalej, mam cały katalog odpowiedzi na bajki kreacjonistów, a zabawa świetna :>
ewamaria (230 punktów)
>>natomiast calkiem rozsadnym wytlumaczniem jest tu kreacjonizm i potop
>:D ale mamy z ciebie polewkę, dajesz! Nie macie nawet cienia dowodu na potop, nawet jednej spójnej hipotezy która by była lepsza od bajek z epoki brązu. Już samo istnienie skamielin kopalnych przeczy waszym tezom - ich tam nie powinno w ogóle być. Kreacjonizm to ideologia która każe swoim wyznawcom wierzyć w to, że pasterze owiec epoki brązu znali lepiej historię naturalną niż współcześni specjaliści Ideologia o tyle zabawna, że selektywna, bo już inne, równie 'dobre' poglądy tamtej epoki, nie znajdują waszego upodobania. A to wynika z tego, że po prostu zamiast się pogodzić z faktami, z pobudek religijnych tworzycie sobie zniekształcony obraz świata, który jest na siłę dopasowany do zbędnej hipotezy, że jakiś byt nieudolnie wykreował świat, ukrywając przy tym ślady swojego działania aby zmylić naukowców To jest nawet zabawniejsze od teorii spiskowych 9/11, bo tamci przynajmniej mają jakieś materialne artefakty i sensowne modele.
>Co do 'eksplozji', kilkadziesiąt milionów lat to nie jest coś, co można określić jako 'nagłe', nawet w skali ewolucji. Po drugie, nie ma dowodów, że te organizmy nie istniały już wcześniej, możliwe że ze względu na budowę nie pozostawiły trwałych szkieletów (co do niektórych skądinąd wiadomo, że istniały wcześniej lub że wcześniej nie miały twardych szkieletów). Do tego trzeba dodać zlodowacenie tego okresu i zmianę składu wód morskich. Jednak nawet i w tej eksplozji widać stopniowe zmiany, a nie jakieś nagłe pojawienie się 'gotowców'. Do tego dochodzi efekt Signora-Lippsa i cała opowiastka kreacjonistów o bóstwie stawarzającym gotowe organizmy traci sens. To może był problem jakieś 30 lat temu, ale teraz jest to po prostu ciekawy przypadek szybkich zmian ewolucyjnych i ustala się jego dokładne przyczyny. Znów, już samo istnienie tej eksplozji przeczy tezom kreacjonistów o stworzeniu, pokazując że wymieranie i powstawanie gatunków nie musi trwać bardzo długo.
>Dawaj dalej, mam cały katalog odpowiedzi na bajki kreacjonistów, a zabawa świetna :>

Zapraszam serdecznie na dzisiejsza debatę: Stronę ewolucjonistyczną reprezentować będzie dr hab Borys Wróbel (UG i Sopockie Towarzystwo Naukowe), zaś kreacjonistyczną pastor Marek Kmieć z Wrocławia. Debata odbędzie się na PG wydz Mech. godz 17-20 s.228 I p
webmaster (moderator)
Niestety mam jakieś 1000 kilometrów za daleko..
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
>Niestety mam jakieś 1000 kilometrów za daleko..

Też mam daleko i bardzo żałuję, bo o tym będę pisał pracę licencjacką. mam nadzieję, ze będzie treść tej debaty dostępna w necie. Może ktoś będzie nagrywał i wrzuci coś na you tuba/
12-02-2010 13:37 
 Ocena 12 na 12
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
>natomiast calkiem rozsadnym wytlumaczniem jest tu kreacjonizm i potop

Tak się składa, że wczoraj wracałem do domu i potknąłem się o leżącą na ulicy Biblię. W wyniku upadku uderzyłem się mocno w głowę. Objawił mi się Buk i od dzisiaj jestem fanatycznym kreacjonistą. Ponieważ moja wiedza odnośnie potopu jest skąpa a głód wiedzy olbrzymi chciałbym się dowiedzieć:
1) jak duże było akwarium w arce, w którym Noe przechowywał wszystkie gatunki ryb słodkowodnych.
2) w jaki sposób gatunki endemiczne gatunki roślin i zwierząt żyjące w odległych częściach świata (np. w Australii) zostały teleportowane przez Buka z Azji.
3) jak długo ślimaki wędrowały z Azji do Ameryki.
4) czym była manna niebieska którą jadły pandy i inne zwierzęta o nietypowym jadłospisie, kiedy wędrowały na swoje dotychczasowe miejsce występowania.
12-02-2010 23:44 
 0 na 4
stachu1962 (-15 punktów)
>>natomiast calkiem rozsadnym wytlumaczniem jest tu kreacjonizm i potop
>Tak się składa, że wczoraj wracałem do domu i potknąłem się o leżącą na ulicy Biblię. W wyniku upadku uderzyłem się mocno w głowę. Objawił mi się Buk i od dzisiaj jestem fanatycznym kreacjonistą. Ponieważ moja wiedza odnośnie potopu jest skąpa a głód wiedzy olbrzymi chciałbym się dowiedzieć:
>1) jak duże było akwarium w arce, w którym Noe przechowywał wszystkie gatunki ryb słodkowodnych.

Może byś najpierw przeczytał choć raz krytykowany przez siebie tekst - a tam stoi jasno - "1 Moj. 7:15 I weszło do Noego, do arki, po parze z wszelkiego ciała, w którym było tchnienie życia." - czyli rybki zostały na zewnątrz.

>2) w jaki sposób gatunki endemiczne gatunki roślin i zwierząt żyjące w odległych częściach świata (np. w Australii) zostały teleportowane przez Buka z Azji.

Jest kilka ciekawych wyjaśnień (ale nauka idzie do przodu) - po potopie było zlodowacenie duża ilość lodowców uwięziła sporo wody, lustro mórz na tyle się obniżyło, że po płytszych (obecnie) miejscach a wtedy ponad powierzchnią wody - roztuptały się na wszystkie strony (zważ, że wtedy Bóg wprowadził płochliwość).
Jest też znana korelacja występowania pewnych grup zwierząt "na wylocie" prądów morskich. Po potopie mogły użyć mat dryfującej roślinności jak tratw do przemieszczania się.

>3) jak długo ślimaki wędrowały z Azji do Ameryki.

Podobnie - załapały się na darmowy transport (patrz powyżej)

>4) czym była manna niebieska którą jadły pandy i inne zwierzęta o nietypowym jadłospisie, kiedy wędrowały na swoje dotychczasowe miejsce występowania.
>

Jadłospis się zmienia - kiedyś mógł być inny; a w sytuacjach awaryjnych zwierzęta nie są tak wybredne (np. w czasie wojny, jak był niedobór mięsa drapieżniki w ZOO były karmione wefeteriańsko - i przeżyły.)

Pozdrowienia

Stachu
13-02-2010 12:02 
 Ocena 6 na 6
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
Dziękuje Ci bracie kreacjonisto że umocniłeś moją wiarę! jednak pytań mam ciągle mnóstwo:
>Może byś najpierw przeczytał choć raz krytykowany przez siebie tekst - a tam stoi jasno - "1 Moj. 7:15 I weszło do Noego, do arki, po parze z wszelkiego ciała, w którym było tchnienie życia." - czyli rybki zostały na zewnątrz.

Rybki słodkowodne zostały na zewnątrz arki w wodzie morskiej - tak też myślałem. Buk sprawił że ryby nieprzystosowane do życia w morzu nagle się do tego przystosowały.

>Jest kilka ciekawych wyjaśnień (ale nauka idzie do przodu) - po potopie było zlodowacenie duża ilość lodowców uwięziła sporo wody, lustro mórz na tyle się obniżyło, że po płytszych (obecnie) miejscach a wtedy ponad powierzchnią wody - roztuptały się na wszystkie strony (zważ, że wtedy Bóg wprowadził płochliwość).

To nasuwa mi drugie pytanie - jak wyglądały nogi roślin które tuptały po potopie na wszystkie strony świata. Z tą płochliwością to bardzo ciekawe stwierdzenie - musiała być ona naprawdę duża - tak wielka że zwierzęta przeskoczyły na wyspy, które nigdy kontaktu z lądem nie miały (np. wulkaniczne wyspy na środku oceanów) nawet po obniżeniu poziomu oceanów!

>Jadłospis się zmienia - kiedyś mógł być inny; a w sytuacjach awaryjnych zwierzęta nie są tak wybredne (np. w czasie wojny, jak był niedobór mięsa drapieżniki w ZOO były karmione wefeteriańsko - i przeżyły.)

Tak też myślałem! Niepotrzebnie ludzie się męczą karmiąc zwierzęta wg ich "naturalnej" diety. Słyszałem ponoć że koale w warunkach niedoboru pokarmu jedzą sobie schabowe!
Thorgal (-2 punktów)
Chciałbym serdecznie podziękować organizatorom tj. PSR (oddział Gdańsk) za wczorajsze spotkanie oraz zaproszenie nas (Biblijnego Towarzystwa Kreacjonistycznego) do udziału w debacie na Politechnice Gdańskiej.

Szczególne podziękowania dla dr hab Borysa Wróbla za udział i wysoki poziom kultury dyskusji oraz dla prowadzących: Marcina, Kuby oraz Pawła, którzy włożyli sporo pracy w to przedsięwzięcie.

Tych z Was, którzy nie byli na debacie informuję, że była ona filmowana (i to aż z pięciu kamer! Damy znać jak tylko materiał będzie można zamówić na DVD.

Pozdrowienia dla wszystkich.

pastor Paweł Bartosik
BTK, Gdańsk
13-02-2010 14:07 
 Ocena 15 na 15
apud (4399 punktów)
>Chciałbym serdecznie podziękować organizatorom tj. PSR (oddział Gdańsk) za wczorajsze spotkanie oraz zaproszenie nas (Biblijnego Towarzystwa Kreacjonistycznego) do udziału w debacie na Politechnice Gdańskiej.

A ja, wyrażam nadzieje, ze następna tego rodzaju impreza będzie poświęcona dyskusji nad problemami skuteczności zaklinania deszczu przez sejmowa modlitwę i metoda bicia w tam-tamy i składaniu ofiar z piwa bogu o imieniu Gwa Gwa. (to z Książki Ja Klaudiusz Roberta Gravesa)

W dyskusji wezmą udzial predstawiciele Polskiej Akademii Nauk, Konferencji Episkopatu Polskiego, i Samorzadnego, Niezaleznego Zwiazku Zawodowego Szamanow Afrykanskich.

Szczegolnie serdecznie zaproszeni powinni byc przedstawiciele PSR i racjonalisci.
13-02-2010 15:55 
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>A ja, wyrażam nadzieje, ze następna tego rodzaju impreza będzie poświęcona (...) składaniu ofiar z piwa bogu o imieniu Gwa Gwa.
...jak dotąd skromnie ukrywającemu się pod nickiem big_zyd...
14-02-2010 02:50 
 Ocena 5 na 5
pavvel (8272 punktów)
Składanie ofiar polegało będzie na piciu za Twoje zdrowie
13-02-2010 20:45 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
>Tych z Was, którzy nie byli na debacie informuję, że była ona filmowana (i to aż z pięciu kamer!
Co za rozrzutność ...!

>Damy znać jak tylko materiał będzie można zamówić na DVD.
Eureka !
15-02-2010 16:57 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>pastor Paweł Bartosik
>BTK, Gdańsk

    Thorgal. Niezły nick jak na pastora. Prawie jak Mojżesz.

Cytat:
Głównym bohaterem serii jest Thorgal Aegirsson, który wychowuje się wśród Wikingów, nie jest jednak jednym z nich. Thorgal jest bowiem "gwiezdnym dzieckiem" - jego przodkowie nie mieszkali na Ziemi - a tylko przez przypadek trafia jako niemowlę do kraju Wikingów. Oni też nadają mu imię - posłaniec Thora (Thorgal), boga piorunów i syn Aegira (Aegirson), władcy wód - ponieważ niemowlę znaleziono na brzegu morza po potężnym sztormie.


pl.wikipedia.org/wiki/Thorgal
13-02-2010 17:00 
 Ocena-3 na 5
stachu1962 (-15 punktów)
- tak też myślałem. Buk sprawił że ryby nieprzystosowane do życia w morzu nagle się do tego przystosowały.
Nawet byś się zdziwił, jak da się rybki słodkowodne przyzwyczaić do słonej wody i odwrotnie. W końcu mogły odtworzyć swoją populację z taplającej się tam i siam zapłodnionej ikry.

>To nasuwa mi drugie pytanie - jak wyglądały nogi roślin które tuptały po potopie na wszystkie strony świata.
No nie przesadzaj - rośliny odtwarzały swoje bytowanie z nasion i bulw/korzeni - jakbyś chwilę, choćby chwilę pomyślał, to doszedłbyś do wniosku, że to bardzo głupiutki zarzut.

>Z tą płochliwością to bardzo ciekawe stwierdzenie - musiała być ona naprawdę duża - tak wielka że zwierzęta przeskoczyły na wyspy, które nigdy kontaktu z lądem nie miały (np. wulkaniczne wyspy na środku oceanów) nawet po obniżeniu poziomu oceanów!

Oj nie wiesz jak wyglądało dno tuż po potopie - w końcu wtedy się co większe góry wypiętrzały, a co płytsze dna zapadały - tam przecież spłynęła cała ta nadmiarowa woda. Więc nie sądź dróg ich ewakuacji po dzisiejszej rzeźbie dna oceanicznego - choć pewne wskazówki w nim są zawarte.

>Tak też myślałem! Niepotrzebnie ludzie się męczą karmiąc zwierzęta wg ich "naturalnej" diety. Słyszałem ponoć że koale w warunkach niedoboru pokarmu jedzą sobie schabowe!

Tak, najlepsza metoda - rzucić skrajnym jaskrawie przesadzonym przykładem - ale w ten sposób nie ze mnie robisz ćwierćinteligenta. Koale mogły nabyć specfikacji pokarmowej, a wcześniej mieć nie tak krótką listę na swoim menu.

Odnoszę wrażenie, że cokolwiek opozycja by Ci nie napisała to i tak będziesz szukać dziury w całym - nie dlatego, że odpowiedzi nie byłyby sensowne, ale - zgaduję - dlatego, że po prostu nie chcesz uwierzyć. Stąd Twój problem po Twojej śmierci będzie polegał nie na tym, że nie przekonały Cię argumenty kreacjonistów, ale że nie nawróciłeś się do Zbawiciela (jeśli oczywiście tego do śmierci nie zrobisz). Czyli najważniejsze dla Ciebie obecnie nie jest dywagowanie nad potopem, ale to czy Jezus zmartwychwstał - jeśli tak - to masz dylemat: albo Mu zaufać, ale to pociąga zaufanie i Jego słowu, albo Go odrzucić - i wtedy sam odpowiesz za złamane przez Ciebie Boże Prawo.

Miłego zastanawiania się - Stachu
13-02-2010 17:58 
 Ocena-3 na 3
DeoGloria (-5 punktów)
Ja również podobnie jak Pastor Paweł Bartosik, dziękuję organizatorom za debatę oraz prelegentom.

Jeśli chodzi o samą debatę, no cóż... kto był i choć trochę potrafi używać Bożego daru czyli mózgu, to widział jak było... Ale trzeba przyznać, że Pan Borys mocno się starał obronić swoje wierzenia

pozdrawiam,
DeoGloria
13-02-2010 18:15 
 Ocena-1 na 1
stachu1962 (-15 punktów)
>Ale trzeba przyznać, że Pan Borys mocno się starał obronić swoje wierzenia
>pozdrawiam,

Mam podobne obserwacje. Pan Borys był na poziomie przeciwnikiem, miał parę argumentów, które wymagałyby podrążenia i zostawione tak sobie sprawiają wrażenie, że obronił swoją pozycję (np w temacie rzekomej ewolucji oka), ale totalnie mnie rozczarował w kwestii pytania skąd bierze się informacja dla wejścia na wyższe poziomy złożoności - wyjaśniająca nowe plany organów (z ang.: novelty)- jego wyjaśnienie "ze środowiska" - pokazuje, że albo nie zrozumiał pytania, albo nie znał odpowiedzi i chciał cokolwiek rzucić - bo ewidentnie pomylił kategorie. Pytanie było o informację w sensie kodu lub planu (w znaczeniu informatycznym) a on bardziej mówił o impulsie czy stymulacji, a to są kompletnie inne rzeczy. Bo gdzie np. w środowisku mamy informację o budowie maszyny molekularnej produkuującej ATP?

TYLKO inteligentny czynnik mógł ją zaprojektować.

Pozdro

Stachu
webmaster (moderator)
>TYLKO inteligentny czynnik mógł ją zaprojektować.
Czekam więc na dowód, że tylko 'inteligentny czynnik' może być odpowiedzialny za pojawienie się nowej informacji w naturze. Nie przegapię żadnej okazji do pośmiania się z kreacjonistów
13-02-2010 21:03 
 Ocena 11 na 11
spray (5875 punktów)
(...)
>TYLKO inteligentny czynnik mógł ją zaprojektować.
Aaaa... to się jednak Dawkinsa nie czytało, co ?
A jak się czytało, to się ni w ząb nie zrozumiało... jakby...
Cholerne zegarki! Na plażach ludzie je gubią nieodpowiedzialnie. Zupełnie nieodpowiedzialnie !
Potem nie wiadomo, czy plaża jest Przyczyną zegarka, czy zegarek Przyczyną plaży,co zauważył Big-zyd, czy może Znalazca decyduje (prawem znaleźnego), co jest pierwotne i niezmienne, a co wtórne i wątpliwe.
Ja tam jestem za tym, że chmury są formą życia pozagrobowego maszyn parowych, jak wynikało z jednej kłótni samych zainteresowanych, podsłuchanej przez Ijona Tichego. A chmury... jak to chmury - rzucają czasem cień na plażę i wtedy nie od razu widać, że znaleziony Rolex, to zwykła podróba.
I mamienie OCZU (sic!).
Z czego wynika, że i najdoskonalszą maszynę biologiczną nader łatwo za nos (ponoć mniej doskonały, ale za to bardziej złożony) wodzić.
13-02-2010 22:17 
 Ocena-2 na 2
stachu1962 (-15 punktów)
>(...)
>>TYLKO inteligentny czynnik mógł ją zaprojektować.
>Aaaa... to się jednak Dawkinsa nie czytało, co ?

Nie udawaj, że nie rozumiesz o co chodzi . Program SETI (Search for Extra-Terrestrial Intelligence) używa pewnych algorytmów odkrycia specyficznej złożoności, które byłyby dowodem, że źródłem ich jest inteligencja. I to nazywacie nauką.

Nawiasem mówiąc próby odcięcia się SETI od ruchu ID (w kwestii metodologii) spełzają na niczym.

Kiedy zaś my twierdzimy, że zastosowanie tych samych algorytmów do badania specyficznych słożoności np. w konstrukcji maszyn molekularnych wewnątrz komórek daje wynik: "źródłem ich musi być inteligencja" - to krzyczycie, że to nienaukowe.

Gdzie obiektywizm ?

Stachu
14-02-2010 22:44 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
>>(...)
>>>TYLKO inteligentny czynnik mógł ją zaprojektować.
>>Aaaa... to się jednak Dawkinsa nie czytało, co ?
>Nie udawaj, że nie rozumiesz o co chodzi .
Nie udaję, że nie rozumiem.
Jestem wręcz przekonana, że rozumiem, czemu dałam wyraz.

>Program SETI (Search for Extra-Terrestrial Intelligence) używa pewnych algorytmów odkrycia specyficznej złożoności, które byłyby dowodem, że źródłem ich jest inteligencja. I to nazywacie nauką.
Algorytmy odkrycia?
Co to jest "algorytm odkrycia" ?
Co to jest "złożoność , jako dowód inteligencji"? Zegarek? To Ty chyba jednak w SETI wierzysz bardziej, niż ja? Bo ja nie wierzę - ja tylko życzę powodzenia programowi SETI .
Wszystko Ci się pozajączkowało...

>Nawiasem mówiąc próby odcięcia się SETI od ruchu ID (w kwestii metodologii) spełzają na niczym.
Zastanawiające...

>Kiedy zaś my twierdzimy, że zastosowanie tych samych algorytmów do badania specyficznych słożoności np. w konstrukcji maszyn molekularnych wewnątrz komórek daje wynik: "źródłem ich musi być inteligencja" - to krzyczycie, że to nienaukowe.
>Gdzie obiektywizm ?
No, gdzie?
I gdzie ta inteligencja w konstrukcji maszyn molekularnych?
Kto twierdzi, że to inteligencja?

>Stachu

Stacha.
Stach Stasze oka nie wytasze. Może...
Toć to OKO !
Jakby to było, żeby takie precjozum wytachac... Passe...
15-02-2010 21:10 
 Ocena-1 na 1
stachu1962 (-15 punktów)
>Algorytmy odkrycia?
>Co to jest "algorytm odkrycia" ?

Którego ze słów nie rozumiesz? "algorytm" czy "odkrycia"? (może bardziej gramatycznie byłoby "wykrywania").

>Co to jest "złożoność , jako dowód inteligencji"? Zegarek? To Ty chyba jednak w SETI wierzysz bardziej, niż ja? Bo ja nie wierzę - ja tylko życzę powodzenia programowi SETI .

Czy ja coś wspominałem o zegarku? Może odpisujesz na kilka wątków na raz - to chyba nie mi się "pozajączkowało"

Żeby wprowadzić trochę nauki do tej dyskusji, proponuję obejrzenie argumentacji dr. Meyer'a na temat nieadekwatności NeoDarwinowskiej teorii opierania się głównie na mutacji w wyjaśnianiu pojawienia się informacji koniecznej dla rozwoju fenotypu.

www.metaca(*)nd_information_for_body_plans/

(Sorki, że po angielsku)

Bez dodania informacji (instrukcji syntezy i użycia odpowiednich białek) nie powstanie żadna nowa złożona struktura np. ucho. Jest to powszechne i testowalne doświadczenie nauki, że specyficzna złożoność nie jest generowana samorzutnie ani przez materię ani przez energię.

Pozdrawiam

Stachu
13-02-2010 23:21 
 Ocena 1 na 1
creato (44 punktów)

> podsłuchanej przez Ijona Tichego. A chmury...

kosmici w Ijonie Tichym za to wytlumaczyli jak powstalo zycie nia Ziemi
co ciekawe powstanie w ten sposob zycia byloby w/g ewolucji o wiele bardziej
prawdopodobne, wszak ile w takiej zupie bialka, weglowodorow, gotowych fragmentow DNA itp.
14-02-2010 19:00 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>TYLKO inteligentny czynnik mógł ją zaprojektować.
   To po jaką cholerę tak głupio wierzysz w jeszcze głupsze bajki o Zbawiduszku...

>Stachu
   ... Stachu?
15-02-2010 21:14 
 Ocena-1 na 3
stachu1962 (-15 punktów)
>>TYLKO inteligentny czynnik mógł ją zaprojektować.
>   To po jaką cholerę tak głupio wierzysz w jeszcze głupsze bajki o Zbawiduszku...
>>Stachu
>   ... Stachu?

Nie widzę logiki w Twojej wypowiedzi.

Jeśli zaś celem Twoim jest obrazić mnie lub mojego Stwórcę i Zbawiciela, to tak naprawdę tylko wydajesz o sobie tragiczne świadectwo moralnego ubóstwa i bezradności w kwestii merytorycznej.

Pozdrawiam (mimo wszystko)

Stachu
15-02-2010 22:15 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>>TYLKO inteligentny czynnik mógł ją zaprojektować.
>>   To po jaką cholerę tak głupio wierzysz w jeszcze głupsze bajki o Zbawiduszku...

>Nie widzę logiki w Twojej wypowiedzi.
   Może nie chcesz widzieć?
   Bo logika jest prosta: jeśli tylko jakiś "inteligentny czynnik" mógł zaprojektować Wszechświat, to musiałby być... zaje*iście i niepojęcie inteligentny, więc dlaczego miałby być jednocześnie aż tak głupi, by się przejmować akurat twoim zbawieniem?

   Przecie ma tyle roboty w dziesiątkach tysięcy miliardów galaktyk po sto miliardów gwiazd i nie mniej planet każda.
   I teraz pilnuj w każdej, żeby na czas wodór w hel się zamienił, albo inny azot nie przypalił, bo znowu trza będzie wietrzyć cały bałagan jakąś supernową.

   A tu na Ziemi już pora na tsunami i parę wulkaników trza odpalić, coby robaczki ziemskie nie zapomniały, że "Istnieję" i w związku z tym wrzuciły na tacę śmiesznie ubranemu ludzikowi z dziesięć złotych.

   Na paliwo do następnego Krakatała zbiera, czy jak?

   A tu jeszcze pilnować, czy jaki Stachu na Ziemi brzydkim słowem GO nie zlekceważy, jak się zatnie przy goleniu, albo innym wyrazem rzuconym na budowie despektu Mu nie narobił - bo wstyd na całą Galaktykę byłby puścić to płazem.

   A coraz więcej się na Ziemi buduje, oj coraz.
   I kościółków też - eskalacja jaka kosmiczna będzie, czy co?

   Może będzie lepiej, jak zmniejszycie zapomogi tacowe, to się opamięta gościu?
   Najlepiej Go restrykcjami załatwić, Inteligenta za dychę.

   Se go od cycka odstawicie, to i grozić przestanie.

   Pozdrawiam.
15-02-2010 23:19 
 Ocena-1 na 3
stachu1962 (-15 punktów)
>>>>TYLKO inteligentny czynnik mógł ją zaprojektować.
>>>   To po jaką cholerę tak głupio wierzysz w jeszcze głupsze bajki o Zbawiduszku...
>>Nie widzę logiki w Twojej wypowiedzi.
>   Może nie chcesz widzieć?
>   Bo logika jest prosta: jeśli tylko jakiś "inteligentny czynnik" mógł zaprojektować Wszechświat, to musiałby być... zaje*iście i niepojęcie inteligentny, więc dlaczego miałby być jednocześnie aż tak głupi, by się przejmować akurat twoim zbawieniem?

Odpowiedź jest prosta - bo mnie umiłował przed założeniem świata

A resztę kpin możesz sobie darować, bo Bóg jest nieporównywalny z tymi antropomorfizującymi paralelami, które może w zamyśle miały być śmieszne, ale wyszły raczej żałośnie.

Pozdro

Stachu
15-02-2010 23:40 
 Ocena 8 na 8
Kowalska (14008 punktów)
>Odpowiedź jest prosta - bo mnie umiłował przed założeniem świata

   Czyli my z nudów powstaliśmy. Ale to normalne. Większość dzieci tak powstaje. Albo z braku prądu. Wiecie, ciemno wtedy jest, i tak dalej... No co ja Wam będę mówiła, samo życie.

>A resztę kpin możesz sobie darować

   Tak zrobię. Chyba. Bo mnie diaboł kusi durś a durś, i nie wiem jak to się skończy.
15-02-2010 23:49 
 Ocena 4 na 4
J.Szulc (5723 punktów)

Kowalska, chodź Ty lepiej farmę budować na Facebook'u
"Głową muru nie przebijesz". Zresztą, szkoda Twojej głowy. Apostoł jesteś, czy co?
15-02-2010 23:59 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
> Kowalska, chodź Ty lepiej farmę budować na Facebook'u
>"Głową muru nie przebijesz". Zresztą, szkoda Twojej głowy. Apostoł jesteś, czy co?

A ja nie bedę niczego budowała. Ostatnio jak wykopałam coś łopatą, to potem znikło.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
16-02-2010 00:03 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Ja tam nie wiem, co Ty kopałaś, moja droga
Teraz wykopałabym chętnie paczkę "złotych" Davidow'ów
Powiem Ci jedni - jak nie spróbujesz... nie będziesz wiedzieć
15-02-2010 23:59 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>... dlaczego miałby być jednocześnie aż tak głupi, by się przejmować akurat twoim zbawieniem?
>Odpowiedź jest prosta - bo mnie umiłował przed założeniem świata
   Aha.
   To ty dość stary musisz być, no, ale pamięć ci dopisuje, widzę, i humor, stary...

>Stachu
   ... Stachu.
14-02-2010 10:07 
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ale trzeba przyznać, że Pan Borys mocno się starał obronić swoje wierzenia
Doprawdy urocze to nazywanie nauki "wierzeniami". Gdy wierzący chce niewierzącego obrazić, porównuje go do siebie. Pogratulować .
zachaj (5239 punktów)
>... potrafi używać Bożego daru czyli mózgu...

...niektórzy nie potrafią...
13-02-2010 18:36 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> w ten sposób nie ze mnie robisz ćwierćinteligenta.

Ty, nieboraku, na zaszczytne miano ćwierćinteligenta, to długie lata jeszcze pracował będziesz...

> Koale mogły nabyć specfikacji pokarmowej, a wcześniej mieć nie tak krótką listę na swoim menu.

Mogły, mogły - takie koale to wszystko mogą, byle starożytnym żydom trochę przyjemności sprawić.

>Odnoszę wrażenie, że cokolwiek opozycja by Ci nie napisała to i tak będziesz szukać dziury w całym - nie dlatego, że odpowiedzi nie byłyby sensowne, ale - zgaduję - dlatego, że po prostu nie chcesz uwierzyć. Stąd Twój problem po Twojej śmierci będzie polegał nie na tym, że nie przekonały Cię argumenty kreacjonistów, ale że nie nawróciłeś się do Zbawiciela (jeśli oczywiście tego do śmierci nie zrobisz). Czyli najważniejsze dla Ciebie obecnie nie jest dywagowanie nad potopem, ale to czy Jezus zmartwychwstał - jeśli tak - to masz dylemat: albo Mu zaufać, ale to pociąga zaufanie i Jego słowu, albo Go odrzucić - i wtedy sam odpowiesz za złamane przez Ciebie Boże Prawo.
>Miłego zastanawiania się - Stachu

Stachu, a zapytaj swojego lekarza prowadzącego, czy gejowskie pornole by Cię nie mogły wyleczyć?
13-02-2010 19:06 
 Ocena-1 na 3
creato (44 punktów)

>Stachu, a zapytaj swojego lekarza prowadzącego, czy gejowskie pornole by Cię nie mogły wyleczyć?

to ciekawe, ze "racjonalisci" (specjalnie w " bo uwazam, ze racjonalni to wcale nie sa) oskarzaja kreacjonistow
o niska inteligencje jednoczesnie piszac podobne teksty jak ten powyzej, ktore swiadcza i o braku kultury i o braku
inteligencji

ale widac tak sa edukowani przez swouch 'guru',
swego czasu np. pan Koraszewski napisal, ze chcialby byc dobrze wspominnany przez innych ludzi
po swojej smierci, ja mu zadalem pytanie na forum dlaczego, skoro jego i tak juz nie bedzie,
po 100 latach nie bedzie ludiz ktory by go pamietali, a w ogole to nie ma znaczeni bo caly on i inni
ludzie to w/g niego tylko zbiory atomow, tyle warte co kazdy inny zbior atomow jak kamien, zyrafa,
czy dowolna gwiazda, jego odpowiedz brzmiala ... "pal go szesc"
13-02-2010 19:24 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>to ciekawe, ze "racjonalisci" (specjalnie w " bo uwazam, ze racjonalni to wcale nie sa) oskarzaja kreacjonistow
>o niska inteligencje

Czy ja Ci w ogóle inteligencję jakąkolwiek gdzieś przypisałem?

>jednoczesnie piszac podobne teksty jak ten powyzej, ktore swiadcza i o braku kultury i o braku
>inteligencji

Przyjrzyj się własnej polszczyźnie, i zastanów się, jakie masz prawo kogokolwiek w kwestiach kultury i inteligencji pouczać, paramózgu bagienny.

>ale widac tak sa edukowani przez swouch 'guru',
>swego czasu np. pan Koraszewski napisal, ze chcialby byc dobrze wspominnany przez innych ludzi
>po swojej smierci, ja mu zadalem pytanie na forum dlaczego, skoro jego i tak juz nie bedzie,
>po 100 latach nie bedzie ludiz ktory by go pamietali, a wogole to nie ma znaczeni bo caly on i inni
>ludzie to w/g niego tylko zbiory atomow, tyle warte co kazdy inny zbior atomow jak kamien, zyrafa,
>czy dowolna gwiazda, jego odpowiedz brzmiala ... "pal go szesc"

Skoro pisał Koraszewski, to do niego, nie do mnie, swe Gorzkie Żale adresuj. I pracuj, pracuj nad językiem polskim nieustająco. Jeszcze ze dwadzieścia lat i - kto wie? - może uda Ci się nim choć raz poprawnie posłużyć .
13-02-2010 20:55 
 Ocena-1 na 3
creato (44 punktów)

>Czy ja Ci w ogóle inteligencję jakąkolwiek gdzieś przypisałem?

zastanawiam sie z jakimi ludzmi tak naprawde mamy tu do czynienia na tym forum,
czy sa to osoby , ktore chca rzeczowo i z kultura podyskutowac ??
czy tez mlodziez, ktora chce miec dobra zabawe, pokrzyczec,
wysmiac, "popisac" sie beznadziejnymi kpinami
13-02-2010 21:03 
 Ocena 8 na 8
awitu (7627 punktów)
>zastanawiam sie z jakimi ludzmi tak na prawde mamy tu do czynienia na tym forum,
>czy sa to osoby , ktore chca rzeczowo i z kultura podyskutowac ??

O czym? O tratwach dla słoni? Czy o wielkiej wyprawie ślimaków z Afryki na Borneo?
13-02-2010 23:24 
 Ocena 1 na 1
creato (44 punktów)

>O czym? O tratwach dla słoni? Czy o wielkiej wyprawie ślimaków z Afryki na Borneo?

i to niby usprawiadliwia teksty takie jak " czy gejowskie pornole by Cię nie mogły wyleczyć?" ??

jak sie nie chce z kims dyskutowac bo sie go uwaza, za niemadrego to sie z nim
nie dyskutuje po prostu i tyle, a nie rzuca jakies bluzgi
13-02-2010 23:35 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)
>i to niby usprawiadliwia teksty takie jak " czy gejowskie pornole by Cię nie mogły wyleczyć?" ??

E... wiesz ja tam gejowskich pornoli nie oglądam, jak już to wolę te w reżyserii Andrew Blake, więc chyba z kimś mnie pomyliłeś.

>jak sie nie chce z kims dyskutowac bo sie go uwaza, za niemadrego to sie z nim
>nie dyskutuje po prostu i tyle, a nie rzuca jakies bluzgi

A jakie ja to bluzgi rzuciłam? Nie wiedziałam że "słoń" czy "ślimak" zaliczają się do wulgaryzmów. Chyba naprawdę muszę kupić nowe słowniki.

Jak się ktoś domaga "rzeczowej i z kulturalnej dyskusji" to powinien, rzeczowe argumenty przedstawić, pisać zgodnie z regułami pisowni polskiej i nie mylić rozmówców.
creato (44 punktów)
>>i to niby usprawiadliwia teksty takie jak " czy gejowskie pornole by Cię nie mogły wyleczyć?" ??
>E... wiesz ja tam gejowskich pornoli nie oglądam, jak już to wolę te w reżyserii Andrew Blake, więc chyba z kimś mnie pomyliłeś.
>Jak się ktoś domaga "rzeczowej i z kulturalnej dyskusji" to powinien, rzeczowe argumenty przedstawić, pisać zgodnie z regułami pisowni polskiej i nie mylić rozmówców.

wystarczy, ze przeczytasz ten 'podwatek' od poczatku to bedziesz wiedzial o czym mowie, o co mi chodzilo
14-02-2010 00:58 
 Ocena 8 na 8
awitu (7627 punktów)
>wystarczy, ze przeczytasz ten 'podwatek' od poczatku to bedziesz wiedzial o czym mowie, o co mi chodzilo

Przykro mi, ale choćbym nie wiem ile wątków czy "podwatek-ów" przeczytała nigdy nie będę wiedział. Widzisz tak to już wyszło w tym procesie ewolucji, że jestem niezmiennopłciowa.

Jednak jeśli rozmawiasz ze mną, to odnoś się do moich słów a nie wypowiedzi innych rozmówców.
To co, jakieś rzeczowe argumenty na temat tratw dla słoni, lub Wielkiej wyprawy ślimaków.

Jaką wyporność miały te tratwy? Dla ułatwienia, przeciętna waga słonia to: 5 ton. Jakie rośliny mogą go na wodzie utrzymać?

Ile trwał ten wielki marsz ślimaków? Dla ułatwienia: przeciętna szybkość poruszania się ślimaka wynosi 7 cm/min. Odległość między Afryką, a Borneo (i teraz uwaga do wszystkich geografów i matematyków - bo jak wszem wiadomo to dwie moje piety achillesowe, jakbym się pomyliła to poprawić) wynosi mniej więcej: 6,5 tyś kilometrów.

Liczymy?
creato (44 punktów)

>Ile trwał ten wielki marsz ślimaków? Dla ułatwienia: przeciętna szybkość poruszania się ślimaka wynosi 7 cm/min. Odległość między Afryką, a Borneo (i teraz uwaga do wszystkich geografów i matematyków - bo jak wszem wiadomo to dwie moje piety achillesowe, jakbym się pomyliła to poprawić) wynosi mniej więcej: 6,5 tyś kilometrów.
>Liczymy?

forezja, zjawisko przenoszenia przez osobnika jednego gatunku przedstawiciela bądź przedstawicieli innego gatunku; spotykana u różnych grup zwierzęcych, np. duże, szybko pływające ryby (rekiny) przenoszą rybę podnawkę, ptaki wodne mogą przenosić przyczepione do kończyn dolnych ślimaki, liczne owady przenoszą przyczepione na powierzchni ciała larwy innych gatunków owadów bądź inne bezkręgowce (np. roztocze).
14-02-2010 18:23 
 Ocena 5 na 5
awitu (7627 punktów)

> forezjazjawisko przenoszenia przez osobnika jednego gatunku przedstawiciela bądź przedstawicieli innego gatunku;

A co przenosi słonie? Jakie gatunki ptaków migrują między Afryką a Borneo by przenieść owe ślimaki?
15-02-2010 01:56 
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)
>A co przenosi słonie? Jakie gatunki ptaków migrują między Afryką a Borneo by przenieść owe ślimaki?
Otóż Jehowa w swej Przenajświętszej Omnipotencji zatroszczył się o wszystko, czego Noe dopilnować nie miał szans. Po co przyklejać ptakom ślimaki, skoro wystarczy cud? Nie szukaj więcej haków na Teorię Wielkiego Potopu, gdyż wszystkie haki są Bogu znane i niczym go nie zaskoczysz. On wie, dlaczego w przeddynastycznym Egipcie nie zauważono żadnego Wielkiego Potopu. Oraz dlaczego Chińczycy ów Potop zignorowali, przechodząc sobie bezczelnie z kultury Yangshao w kulturę Longshan.
Tylko nie pytaj, dlaczego Bóg nie mógł zrobić jednego, wielkiego cudu i samemu zwierzątka teleportować do nieba na parę dni. Albo dlaczego po prostu nie wystrzelał piorunami ludzi, skoro chciał tylko grzesznych Homo Sapiens wymordować, oszczędzając faunę i florę. Otóż Jehowa może wszystko, dlatego może sobie także pozwolić na rażące braki w logicznym rozumowaniu i wyjątkową niegospodarność w zarządzaniu Boskimi mocami oraz zasobami hydrosfery.
15-02-2010 21:54 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
> forezja, zjawisko przenoszenia przez osobnika jednego gatunku przedstawiciela bądź przedstawicieli innego gatunku; spotykana u różnych grup zwierzęcych, np. duże, szybko pływające ryby (rekiny) przenoszą rybę podnawkę, ptaki wodne mogą przenosić przyczepione do kończyn dolnych ślimaki, liczne owady przenoszą przyczepione na powierzchni ciała larwy innych gatunków owadów bądź inne bezkręgowce (np. roztocze).
I Twoim zdaniem to ewolucjoniści chwytają się absurdalnych założeń, by podtrzymać swoje teorie? Przecież to nie my wymyśliliśmy pędzące kontynenty, pierścienie lodowe wokół Ziemi i nieredukowalną złożoność.
Kreacjonizm nie zasługuje na jakąkolwiek debatę, bo faktów nie da się przegłosować. Nawet jeśli zręczną sofistyką przekonasz audytorium, że człowieka stworzył Bóg, to nie zmieni to prawdziwej historii powstania człowieka. Ignorowanie dowodów nie sprawi, że te dowody znikną.
Mam pytanie - szczątki wczesnych hominidów są spreparowane, czy stanowią zapis kopalny wersji roboczych Homo Sapiens, sporządzanych przez Jehowę?
14-02-2010 09:57 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>zastanawiam sie z jakimi ludzmi tak naprawde mamy tu do czynienia na tym forum,
>czy sa to osoby , ktore chca rzeczowo i z kultura podyskutowac ??
W wypadku dyskusji z Tobą - trudno jest mówić rzeczowo, kulturę przy tym zachowując. Niestety.
14-02-2010 12:24 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>>czy sa to osoby , które chcą rzeczowo i z kultura podyskutować ??

jaki naród takie fora...

>Niestety.

Wlasnie.
13-02-2010 23:41 
 Ocena 5 na 5
spray (5875 punktów)
>(...) paramózgu bagienny.
Fuj!
Nie obrażamy obrażając, obrażamy dotkliwiej nie obrażając.
Paramózg bagienny jest - w moim odczuciu - raczej zabawnym określeniem kontekstu, ale w żadnym wypadku obrazą.
To tak a propos wątku Bożydara, którego serdecznie nie znoszę, ale często (czyli: nie zawsze) mu rację przyznaję, gdy ja po prostu ma...
13-02-2010 19:50 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)
Jeżeli ktoś twierdzi, że udało się przewieść wszystkie zwierzęta, bez upadków, i potem były one w tak dobrej kondycji, żeby się przez oceany przeprawiać, to zupełnie nie zna problemu transportu zwierząt.Wszyscy pamiętają, jak się skończyła próba wysłania szczeniaka w paczce.Dwa dni, miał wodę, pokarm i wentylację, a nie przeżył.
13-02-2010 19:55 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)
A woda? Powodziowa do picia się nie nadaje,zawsze po powodzi najważniejsze jest zapewnienie wody pitnej.Byk wypije do 100 l, a słoń czy nosorożec?
13-02-2010 20:39 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>A woda? Powodziowa do picia się nie nadaje,zawsze po powodzi najważniejsze jest zapewnienie wody pitnej.Byk wypije do 100 l, a słoń czy nosorożec?
Daj spokój. Nie przekonasz. No, chyba, że na drugie Ezechiel masz, czy coś w tym stylu. Ech, szkoda, że Miłującego już nie ma - fajnie byłoby ich poszczuć na siebie .
13-02-2010 20:59 
 Ocena 1 na 1
creato (44 punktów)
>A woda? Powodziowa do picia się nie nadaje,zawsze po powodzi najważniejsze jest zapewnienie wody pitnej.Byk wypije do 100 l, a słoń czy nosorożec?

"powodziowa woda" tylko o jakiej powodziowej wodzie mowisz,
chodzi o niekiedy wode gleboka na kilka kilometrow,
ta brudna wode z powodzi jaka znasz, ma najwyzej kilka metrow,

poza tym, padalo przez 40 dni, wtedy woda moga byc z opadow,
potem wszsytko sie uspokoilo i woda zaczela opadac,
a zawsze ta woda na gorze najszybciej sie oczysci (opad zanieczyszczen)
wiec nie bylo problemow z piciem takiej wody (pomijajac kwestia
zasolenia jakie wtedy bylo)
14-02-2010 16:44 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)
Woda powodziowa nie jest niezdatna do picia tylko z powodu zanieczyszczeń przemysłowych.Przede wszystkim niesie ze sobą wypłukaną glebę, szczątki roślin i zwierząt.To daje duże zanieczyszczenie mikrobiologiczne.Jeżeli mówimy o wodzie głębokości kilku kilometrów, to może to być tylko woda morska.W najlepszym wypadku sytuacja jak u ujścia Amazonki, gdzie miesza się woda słodka ze słoną, ale tam woda jest absolutnie niezdatna do picia.
creato (44 punktów)
>Woda powodziowa nie jest niezdatna do picia tylko z powodu zanieczyszczeń przemysłowych.Przede wszystkim niesie ze sobą wypłukaną glebę, szczątki roślin i zwierząt.To daje duże zanieczyszczenie mikrobiologiczne.Jeżeli mówimy o wodzie głębokości kilku kilometrów, to może to być tylko woda morska.W najlepszym wypadku sytuacja jak u ujścia Amazonki, gdzie miesza się woda słodka ze słoną, ale tam woda jest absolutnie niezdatna do picia.

chyba nie widzialas jaka "wode" pija zwierzeta, z kaluzy, blota pija i zyja

ujscie Amazonki jest dosc plytkie a woda caly czas sie porusza przez co zanieczyszczenia tak szybko nie opadaja

tak wiec sadze, ze zwierzeta z arki spokojnie mogly pic wode z zewnatrz (choc mowie, nie wiem jak to bylo wtedy z jej zasoleniem, ale rozwazamy tu tylko zanieczyszczenie)
14-02-2010 19:10 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)
Widziałam niejedno zwierzę, które padło po napiciu się z kałuży.Problemem jest mikrobiologiczne skażenie wody, w czasie powodzi dochodzi do jej zanieczyszczenie i gwałtownego namnażania się mikroorganizmów.
creato (44 punktów)
>Widziałam niejedno zwierzę, które padło po napiciu się z kałuży.Problemem jest mikrobiologiczne skażenie wody, w czasie powodzi dochodzi do jej zanieczyszczenie i gwałtownego namnażania się mikroorganizmów.

widzialem niejedno, ktore sie napilo i nie padlo, ani od razu ani pozniej
14-02-2010 22:50 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)
Na tę ilość zwierząt przynajmniej część musiała paść, a że było tylko po parze z gatunku..
14-02-2010 23:07 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>Na tę ilość zwierząt przynajmniej część musiała paść, a że było tylko po parze z gatunku..

Dlatego też możemy mówić o gatunkach wymarłych. One wymarły podczas potopu.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
14-02-2010 23:15 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)
To na arce było więcej gatunków niż obecnie żyjące?Przecież już te drugie nie miały by się jak zmieścić(trzeba pamiętać o wodzie i paszy)
14-02-2010 23:34 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)
>To na arce było więcej gatunków niż obecnie żyjące?Przecież już te drugie nie miały by się jak zmieścić(trzeba pamiętać o wodzie i paszy)

Oj, Ty niedowiarku! Wszak dla boga Boga to małe piwko było. Tym piwkiem wykarmił całą tę gadzinę.

Zresztą, weźmy rzecz na logikę - skoro nawet w Wielkim Guslarze poradzono sobie z nadmiarem hotelowych gości i to tak, że każdy w komforcie (oczywiście jak na warunki radzieckie, jak mniemam) mógł spędzić noc, to jaki to może być problem dla boga Boga? To taki dowód na prawdziwość mych słów!


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
13-02-2010 22:01 
 Ocena-1 na 1
kapitan AS (298 punktów)
>Wszyscy pamiętają, jak się skończyła próba wysłania szczeniaka w paczce.Dwa dni, miał wodę, pokarm i wentylację, a nie przeżył.

Na arce byli ludzie mogli się zwierzętami opiekować.
13-02-2010 23:45 
 Ocena 13 na 13
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Wszyscy pamiętają, jak się skończyła próba wysłania szczeniaka w paczce.Dwa dni, miał wodę, pokarm i wentylację, a nie przeżył.
>Na arce byli ludzie mogli się zwierzętami opiekować.

No, dobra. Niech będzie po Twojemu.

Na arce było ośmioro ludzi (Noe, Sem, Cham, Jafet + ich żony) - Rdz 7, 7; Rdz 7, 13*

Załoga arki przebywała na pokładzie:

-7 dni przed potopem - Rdz 7, 7-10 - ale uwaga! już w Rdz 7, 13 okazuje się, że Rdz 7, 7-10 to kłamstwo, bo Noe (wbrew temu, co było powiedziane wcześniej) wcale nie wszedł do arki na tydzień przed potopem, ale równo z nim

-40 dni samego potopu - Rdz 7, 17

-150 dni kiedy "wody stale się podnosiły" - Rdz 7, 24; Rdz 8, 3

-71 do 73 dni (kalendarz żydowski) tkwienia na górze Ararat - Rdz 8, 4-5

-40 dni do wypuszczenia kruka - Rdz 8, 6-7

-7 dni do drugiego wypuszczenia gołębicy - Rdz 8, 8-10

-7 dni dodatkowo, dla spokojności - Rdz 8, 12

-57 dni już nie wiadomo po co, ale skoro Bóg nie kazał, to nie wychodzili - Rdz 8, 13-19

RAZEM: 372 do 374 lub 379 do 381 dni.

Co skądinąd ni chuj się nie zgadza z równoległą rachubą podawaną przez samą Księgę Rodzaju : Rdz 7, 11 i Rdz 8, 13-14, zgodnie z którą Noe z załogą przebywali na pokładzie albo 364-6 albo 393-5 dni.
Ale kto by się tam matematyką przejmował skoro Pismo Święte jest.
Dodam z wrodzonej upierdliwości, że w Rdz 7, 2-3 Bóg każe Noemu zabrać po siedem par zwierząt czystych, zaś w Rdz 7, 9 i w Rdz 7, 15 okazuje się znienacka, że jednak tylko po parze wszelkiej gadziny, czystej czy nieczystej, było.

Mniejsza o to.
Jak rozumiem, uważasz, że 8 ludzi przez 364 do 395 dni było w stanie sprawować efektywną opiekę nad całą stłoczoną na statku menażerią słoni, żyraf, piesków preriowych, dziobaków, strusi, tygrysów, aligatorów, wilków, antylop, ropuch, bizonów, paziów królowej, mrówkojadów i miliona innych gatunków?

Kto zmienił Ci mózg w gówno???
Rodzice? Księża? Złe towarzystwo?

Może jeszcze nie jest za późno?
Może jakiś naprawdę dobry psychiatra jeszcze dałby radę Cię odratować?

*Biblia Tysiąclecia
14-02-2010 15:44 
 Ocena 3 na 3
Wojtek (3465 punktów)
>Kto zmienił Ci mózg w gówno???
>Rodzice? Księża? Złe towarzystwo?
>Może jeszcze nie jest za późno?
>Może jakiś naprawdę dobry psychiatra jeszcze dałby radę Cię odratować?
Dostaje Pan bana jednodniowego za obrażanie interlokutora. Zaprezentował Pan rynsztokowy poziom kultury, mam nadzieję, że po raz ostatni. Proponuję podchodzić do współrozmówców z szacunkiem, niezależnie od własnej, subiektywnej oceny ich kondycji mentalnej. Oszczędza to stresów.

Pozdrawiam




ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
15-02-2010 21:46 
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
No, dobra, przegiąłem.
Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.

Gorzkie żale przybywajcie, serca nasze przenikajcie.
Rozpłyńcie się ma źrenice, toczcie smutnych łez krynice.
Słońce, gwiazdy omdlewają, żałobą się pokrywają.
Płaczą rzewnie aniołowie, a któż żałość ich wypowie?
Opoki się twarde krają, z grobów umarli powstają.
Cóż jest, pytam co się dzieje? Wszystko stworzenie truchleje!
Na ból Męki Chrystusowej żal przejmuje bez wymowy.
Uderz, Jezu, bez odwłoki, w twarde serc naszych opoki!
Jezu mój, we krwi ran swoich, obmyj duszę z grzechów moich!
Upał serca swego schłodzę, gdy w przepaść Męki Twej wchodzę.

No, itd., itp.

Na usprawiedliwienie mego chamstwa powiem tylko, iż działałem w stanie Wyższej Irytacji, spowodowanej w ostatniej instancji - o ironio! - właśnie szacunkiem, z jakim podszedłem do rozmówcy, popełniony przezeń Ogłuszający Idiotyzm rzeczowo analizując na jego własnym gruncie.
Ale po pół godzinie tych Pobożnych Rachunków, to i Archaniołowie by się zapienili.
I tak zostałem kolejną Ofiarą Starego Testamentu .
15-02-2010 23:02 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>I tak zostałem kolejną Ofiarą Starego Testamentu .

Aleś powstał z martwych I nawet trzech dni ci to nie zajęło
15-02-2010 23:09 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>I tak zostałem kolejną Ofiarą Starego Testamentu .
>Aleś powstał z martwych I nawet trzech dni ci to nie zajęło
To się nazywa: Postęp!
stachu1962 (-15 punktów)

>Załoga arki przebywała na pokładzie:
>-7 dni przed potopem - Rdz 7, 7-10 - ale uwaga! już w Rdz 7, 13 okazuje się, że Rdz 7, 7-10 to kłamstwo, bo Noe (wbrew temu, co było powiedziane wcześniej) wcale nie wszedł do arki na tydzień przed potopem, ale równo z nim...

To chyba nie rozróżniasz środków stylistycznych w Biblii (to się dopiero nazywa fundamentalizmem ).
Oczywiście, że Noe z rodziną weszli 7 dni przed pierwszymi kroplami deszczu, ale w wersecie 13 jest inne użycie słowa "dzień". Podobnie jak w I rozdziale Księgi rodzaju masz 6 dni stwarzania plus siódmy na odpoczynek, a jednak w 2-gim rozdziale werset 4 napisane jest: "Taki były dzieje nieba i ziemi podczas ich stworzenia. w dniu kiedy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo."

Czyli werset 13 mówi ni mniej ni więcej, że: "w tym czasie weszli Noe z rodziną do arki. Znaczenie słowa "dzień" zależne jest od kontekstu.

Trzymaj się zasad hermeneutyki, a przejrzysz, że problemy nie tyle są z Bożym Słowem, a jedynie z ludźmi którzy nieporadnie próbują je odczytywać.

Pozdrowienia

Stachu
15-02-2010 22:44 
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
BUHAHAHAHA!!!

>To chyba nie rozróżniasz środków stylistycznych w Biblii (to się dopiero nazywa fundamentalizmem ).

A Ty rozróżniasz???

>Oczywiście, że Noe z rodziną weszli 7 dni przed pierwszymi kroplami deszczu, ale w wersecie 13 jest inne użycie słowa "dzień". Podobnie jak w I rozdziale Księgi rodzaju masz 6 dni stwarzania plus siódmy na odpoczynek, a jednak w 2-gim rozdziale werset 4 napisane jest: "Taki były dzieje nieba i ziemi podczas ich stworzenia. w dniu kiedy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo."
>Czyli werset 13 mówi ni mniej ni więcej, że: "w tym czasie weszli Noe z rodziną do arki. Znaczenie słowa "dzień" zależne jest od kontekstu.

Rzecz w tym, że w Biblii każde podane określenie czegokolwiek oznaczać może cokolwiek w zależności od potrzeb interpretatora.
I tak np. "niebawem" (Ap 22, 7) czy "chwila jest bliska" (Ap 22, 10), jak się szczęśliwie okazuje, w Bożej Rachubie oznacza już jakieś 2000 lat... ciekawe, co się za milion lat okaże... .
Nie będę się już znęcał nad tym, na podstawie jakiej to zasady hermeneutycznej chciałbyś utrzymywać, że np. w Rdz. 7, 11
W roku sześćsetnym życia Noego, w drugim miesiącu roku, siedemnastego dnia miesiąca, w tym właśnie dniu trysnęły z hukiem wszystkie źródła Wielkiej Otchłani i otworzyły się upusty nieba;
autor na jednym oddechu posługuje się dwiema różnymi rachubami, podając z jednej strony ścisłą datę dzienną, z drugiej zaś ględząc o 600 latach życia Noego.

>Trzymaj się zasad hermeneutyki, a przejrzysz, że problemy nie tyle są z Bożym Słowem, a jedynie z ludźmi którzy nieporadnie próbują je odczytywać.

Tak naprawdę istnieje tylko jedna zasada "hermeneutyki" uprawianej przez wierzących:
Jak już to wszystko zaczyna wyglądać nawet dla nas nazbyt kretyńsko, to wtedy mówimy, że "to należy rozumieć symbolicznie...", (czyli jak komu pasuje). - por. mój ulubiony przypis Biblii Tysiąclecia do Lb 22, 28:
Rozmowę z oślicą można rozumieć bądź dosłownie, bądź jako uzewnętrznienie przeżyć samego Balaama.

Dobra rada: jeśli już wiara jest Ci do czegoś koniecznie potrzebna, pozostań przy Tertulianowym Credo quia absurdum, ale daj sobie spokój z próbami dorabiania jej uzasadnień "naukowych". Inaczej umęczysz się jak wół, a i tak na koniec wylądujesz w pociesznej trupie nawiedzonych razem z ufologami i innymi chiromantami.

Pozdrowienia.
16-02-2010 18:52 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)
.
>A Ty rozróżniasz???
Czego chcesz od człowieka, jak on nie rozróżnia skrzeli od oskrzeli.
14-02-2010 16:23 
 Ocena 2 na 2
i.czaplicka (5782 punktów)
Ktoś z kreacjonistów dowodził, że większości gatunków zwierząt wystarczy pomieszczenie wielkości pudełka od butów,
14-02-2010 16:52 
 Ocena 5 na 5
Smith (10069 punktów)
>Ktoś z kreacjonistów dowodził, że większości gatunków zwierząt wystarczy pomieszczenie wielkości pudełka od butów,
To kreacjoniści projektują fermy drobiu?
14-02-2010 17:19 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>Ktoś z kreacjonistów dowodził, że większości gatunków zwierząt wystarczy pomieszczenie wielkości pudełka od butów,
>To kreacjoniści projektują fermy drobiu?

Może o bakterie albo pierwotniaki im chodziło? Czy Noe ratował bakterie?
14-02-2010 17:38 
 Ocena 5 na 5
Smith (10069 punktów)
>Może o bakterie albo pierwotniaki im chodziło? Czy Noe ratował bakterie?
Słyszałem, że to było tak.
Dinozaurów nie zabrał w każdym bądź razie.
14-02-2010 17:23 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)
Tak, i na arce był system odsalania wody, wymuszona wentylacja, system usuwania gnojowicy, automatyczne poidła.Tylko nie umiem sobie wyobrazić karmienia, np, kolibra.
Ptak trzymany w klatce niszczy upierzenie, jest niezdolny do lotu, więc i życia.Nawet dotykanie gołą dłonią może zniszczyć pióra np, jerzyka, są do tego specjalne rękawiczki.Jerzyki i jaskółki można karmić np, mięsem i karmą dla psów, ale wtedy nie wytworzą normalnego upierzenia i są niezdolne do lotu.
akurat jerzyki mogły by się unosić cały czas potopu w powietrzu, tylko co by jadły i piły?
14-02-2010 17:42 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>akurat jerzyki mogły by się unosić cały czas potopu w powietrzu, tylko co by jadły i piły?

   Normalnie. Piły wodę deszczową, a jadły muchy co się lęgły na tych zwierzątkach co padły.
Co do kolibrów też mam koncepcję. Ich wtedy jeszcze po prostu nie było.

   Swoją drogą to niezłego farta miał ten Noe, że wtedy Greenpeace jeszcze nie było. Nie popływałby długo z tymi zwierzątkami na pokładzie
14-02-2010 21:50 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)
Owady nie latają, kiedy pada deszcz.Kiedy pada w Polsce, jaskółki lecą np, do Anglii czy Holandii.Młode jaskółki i jerzyki mają zdolność hibernacji, kilka dni,mogą czekać na powrót rodziców. Deszcz trwający kilka tygodni i obejmujący całą kulę ziemską byłby wyrokiem śmierci.Mogę sobie wyobrazić jaskółki latające po arce i łapiące muchy.Jaskółka jest niezbyt szybka i bardzo zwrotna, może łapać muchy tylko w locie.Możliwy jest"najazd" na ścianę i złapanie spłoszonej muchy.Z jerzykami to niemożliwe.Są dużo szybsze, lecą z otwartym dziobem i jedzą co do dzioba wpadnie,wytwarza się nawet siła zasysająca powietrze do dzioba(kształt skrzydeł)
To fascynujące ptaki, muszę o nich trochę napisać, najwyżej mnie zrobią na szaro.
Nie potrafią chodzić, mogą wspinać się po murach.Pierwotnie gniazdowały na skałach, w czasach rzymskich przeniosły się całkowicie na budynki.Młody jerzyk ćwiczy skrzydła w gnieździe, podnosząc się na nich.Pierwszy lot jest równoznaczny z opuszczeniem gniazda i całkowitą samodzielnością.Ptak nie może już wrócić.Jak spadnie na ziemię, nie wystartuje o własnych siłach.Dorosłe ptaki, które spadły np, w czasie burzy, też nie potrafią wzbić się w powietrze, trzeba sprawdzić, czy nie są uszkodzone i podrzucić do góry.
Gdy młody jerzyk opuści gniazdo, to następny kontakt z gruntem będzie miał, gdy sam będzie gniazdo zakładał, nie pamiętam dobrze, ale ok 2-3 lat.Śpią dryfując na dużej wysokości(8 tys.m) odcinają dopływ krwi do połowy mózgu, druga nadzoruje lot.Piją uderzając o wodę i łapiąc krople.
Są to najszybsze ptaki w tej grupie wielkościowej, nieco szybsze są tylko większe gatunki, chyba dwa, i to niewiele.
14-02-2010 22:41 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>Owady nie latają, kiedy pada deszcz. Kiedy pada w Polsce, jaskółki lecą np, do Anglii czy Holandii.Młode jaskółki i jerzyki mają zdolność hibernacji, kilka dni,mogą czekać na powrót rodziców. Deszcz trwający kilka tygodni i obejmujący całą kulę ziemską byłby wyrokiem śmierci.Mogę sobie wyobrazić jaskółki latające po arce i łapiące muchy.Jaskółka jest niezbyt szybka i bardzo zwrotna, może łapać muchy tylko w locie.Możliwy jest"najazd" na ścianę i złapanie spłoszonej muchy.Z jerzykami to niemożliwe.Są dużo szybsze, lecą z otwartym dziobem i jedzą co do dzioba wpadnie,wytwarza się nawet siła zasysająca powietrze do dzioba(kształt skrzydeł)

   Z tego co mówią, to w arce nie padało i była strasznie duża. To może te jerzyki jednak dawały jakoś radę?...

   Ale wymądrzać się nie będę. Arki nie widziałam, a Jerzyka znam tylko jednego. To mój wujek. I fakt, ma straszliwą siłę zasysającą do dzioba, szczególnie na gorzałę.
14-02-2010 22:56 
 Ocena 2 na 2
i.czaplicka (5782 punktów)
Zwierzęta by się nie zmieściły na arce, nawet gdyby były ściśle upchane.Gdzie miejsce na latanie?
Na marginesie-kto potem uczył te zwierzęta chodzić?Mieli dla nich bieznie treningowe czy jak?Dla dużego zwierzęcia tak długie unieruchomienie to zaburzenia w krążeniu i śmierć, dla mniejszych co najmniej zaniki mięśniowe, przykurcz ścięgien itp.
15-02-2010 00:02 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>Zwierzęta by się nie zmieściły na arce, nawet gdyby były ściśle upchane.Gdzie miejsce na latanie?

   Jak już mówiłam, arka była ogromna. A poza tym, palec boży upcha wszystko co zechce. Mógł im zmienić parametry, ludziom i zwierzątkom.

>Na marginesie-kto potem uczył te zwierzęta chodzić?Mieli dla nich bieznie treningowe czy jak?Dla dużego zwierzęcia tak długie unieruchomienie to zaburzenia w krążeniu i śmierć, dla mniejszych co najmniej zaniki mięśniowe, przykurcz ścięgien itp.

   Na filmie pokazywali, że wszystko było OK. A to stary film był, bo chyba z 1956 roku. W dodatku włoski.
14-02-2010 17:48 
 Ocena 1 na 1
obcy gatunek (907 punktów)
>>Wszyscy pamiętają, jak się skończyła próba wysłania szczeniaka w paczce.Dwa dni, miał wodę, pokarm i wentylację, a nie przeżył.
>Na arce byli ludzie mogli się zwierzętami opiekować.
Biblijny opis potopu, nie można brać dokładnie, tak jak jest przedstawiony.
Opis potopu jest formą gatunku literackiego, gdzie zastosowano między innymi schemat: forma i treść - to tak ogólnie w tej kwestii.
14-02-2010 23:30 
 Ocena 5 na 5
awitu (7627 punktów)
>Biblijny opis potopu, nie można brać dokładnie, tak jak jest przedstawiony.
>Opis potopu jest formą gatunku literackiego, gdzie zastosowano między innymi schemat: forma i treść - to tak ogólnie w tej kwestii.

Obcy problem w tym, że jak widać są tacy którzy mało że traktują tą opowieść dosłownie, to jeszcze chcą z niej zrobić teorię naukową, której chcieliby nauczać na lekcjach biologii.
15-02-2010 09:14 
 Ocena 1 na 1
obcy gatunek (907 punktów)
Problem jest. Ciekawsza jest inna rzecz. Dosłownie, to ewentualnie biorą wierni. Natomiast, że tak powiem: duchowni - doskonale wiedzą, że nie bierze się tego dosłownie i akurat mają inne spojrzenie w tej kwestii.
Poruszałem, troszkę wcześniej, kwestię dosłowności biblii, ale w ramach przykładu, jak to ciekawie wygląda, podam małe przykłady.
1. Biblijny opis stworzenia ludzi, jest taki, jaki jest i tak go ewentualnie odbierają wierni. Natomiast patrząc od strony duchownych, to wygląda mniej więcej tak:
Opis: gatunek literacki - jest formą
Natomiast treścią jest: dawno, dawno temu na tej planecie istnieli ludzie. Ewa - symbol dla rodzaju żeńskiego, a Adam - symbol rodzaju męskiego. W jakiś sposób musieli powstać, a więc przez Boga ( który jest niepoznawalny, trudno tak naprawdę powiedzieć kim lub czym jest ). Obrazy Boga, są różne w zależności od religii, którą stworzyli i tworzą ludzie.
2. Kwestia Kaina i Abla.
Kain i Abel, jako osoby, nie istniały - to gatunek literacki ( forma ). Opis przedstawia kwestię istnienia dobra i zła ( przekazana treść )
3. Opis potopu jest również gatunkiem literackim. Formą jest zawarty opis biblijny potopu - a treścią, że jeżeli człowiek nie będzie dobry, to zło, które czyni człowiek, obróci się przeciwko człowiekowi i będzie niszczyć człowieka, tak jak potop .

Można teraz, porównać spojrzenia i zastanowić się, kto w co wierzy i dlaczego?

Czytając bajkę, o wilku i czerwonym kapturku, też można zacząć wierzyć, że tak było naprawdę - oraz, że wilki mówią ludzkim głosem.
Nie każdy, też musi wiedzieć, co to jest gatunek literacki itd.
creato (44 punktów)

> potem były one w tak dobrej kondycji
pomijajac w jakej byly kondycji, to przeciez nie musily byc to te same sztuki co na arce lecz kolejne ich pokolenia

a swoja droga widzelscie kiedys swiezo wykopany i napelniony wod sztuczny staw,
po roku czy dwoch jest tam juz duzo ryb, ktorych nikt tam przyniosl, nawet jesli
najblizsze zbiorniki wodne sa wiele kilometrow dalej ryby tam sie szybko pojawiaja,

oczywiscie jest na to proste wytlumaczenie, ale byc moze tak samo proste
jest wytlumacznie na rozprzestrzenianie sie zwierzat po potopie (po prostu nie wiemy
jakie wtedy dokladnie byly warunki)

to troche jak ta zagadka z wlamywaczem i Johnem, ktory nie raguje na wlamywacza,
choc jest w pelni zdrowy, swiadomy, w pelni zdrowia, nie spi itp , wlamywacz go widzi,
on widzi wlamywacza a jednak nic nie robi
14-02-2010 17:44 
 Ocena 3 na 3
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>po roku czy dwóch jest tam juz duzo ryb, ktorych nikt tam przyniosl, nawet jesli
>najblizsze zbiorniki wodne sa wiele kilometrow dalej ryby tam sie szybko pojawiaja,
Czy mógłbyś podać zrodło tej informacji? Bedzie głownym dowodem w sprawie o zwrot pieniedzy za moje wykształcenie.
14-02-2010 18:17 
 Ocena 1 na 1
creato (44 punktów)
>>po roku czy dwóch jest tam juz duzo ryb, ktorych nikt tam przyniosl, nawet jesli
>>najblizsze zbiorniki wodne sa wiele kilometrow dalej ryby tam sie szybko pojawiaja,
>Czy mógłbyś podać zrodło tej informacji? Bedzie głownym dowodem w sprawie o zwrot pieniedzy za moje wykształcenie.

forezja, zjawisko przenoszenia przez osobnika jednego gatunku przedstawiciela bądź przedstawicieli innego gatunku; spotykana u różnych grup zwierzęcych, np. duże, szybko pływające ryby (rekiny) przenoszą rybę podnawkę, ptaki wodne mogą przenosić przyczepione do kończyn dolnych ślimaki, liczne owady przenoszą przyczepione na powierzchni ciała larwy innych gatunków owadów bądź inne bezkręgowce (np. roztocze).

podobnie ptaki przenosza ikre
14-02-2010 18:37 
 Ocena 4 na 4
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>po roku czy dwóch jest tam juz duzo ryb, ktorych nikt tam przyniosl, nawet jesli
>najblizsze zbiorniki wodne sa wiele kilometrow dalej ryby tam sie szybko pojawaja
Widze ze forum działa na Ciebie inspirująco i motywująco.
zachaj (5239 punktów)
>
>po 100 latach nie będzie ludzi którzy by go pamiętali ...

Ale woda którą się podmywałem będzie mnie pamiętać , nawet rozcieńczona do

1 : 100000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

po co mi Twój bóg , mam homeopatię !!!!
13-02-2010 21:23 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
>>Odnoszę wrażenie, że cokolwiek opozycja by Ci nie napisała to i tak będziesz szukać dziury w całym - nie dlatego, że odpowiedzi nie byłyby sensowne, ale - zgaduję - dlatego, że po prostu nie chcesz uwierzyć. Stąd Twój problem po Twojej śmierci będzie polegał nie na tym, że nie przekonały Cię argumenty kreacjonistów, ale że nie nawróciłeś się do Zbawiciela (jeśli oczywiście tego do śmierci nie zrobisz). Czyli najważniejsze dla Ciebie obecnie nie jest dywagowanie nad potopem, ale to czy Jezus zmartwychwstał - jeśli tak - to masz dylemat: albo Mu zaufać, ale to pociąga zaufanie i Jego słowu, albo Go odrzucić - i wtedy sam odpowiesz za złamane przez Ciebie Boże Prawo.

>Stachu, a zapytaj swojego lekarza prowadzącego, czy gejowskie pornole by Cię nie mogły wyleczyć?
>
Big, przestań. Ty po prostu zły człowiek jesteś.
Nie wierzysz, bo nie chcesz. I dlatego dopiero po śmierci dowiesz się, co to znaczy mieć problem.
Naprawdę. Bo jeśli logicznie rozbierzesz takie zdanie:
"Czyli najważniejsze dla Ciebie obecnie nie jest dywagowanie nad potopem, ale to czy Jezus zmartwychwstał - jeśli tak - to masz dylemat: albo Mu zaufać, ale to pociąga zaufanie i Jego słowu, albo Go odrzucić - i wtedy sam odpowiesz za złamane przez Ciebie Boże Prawo.",
to jak byś nie kombinował, wychodzi, że masz przerąbane. Nie tylko Ty, zresztą...
Ale zawsze możesz się nawrócić. Przemyśl to !
webmaster (moderator)
>Nawet byś się zdziwił, jak da się rybki słodkowodne przyzwyczaić do słonej wody i odwrotnie.
A ty byś się zdziwił, jak niektóre gatunki są wrażliwe na zmianę składu wody. To jednak nie zmieni twoich wierzeń w bajkę o potopie - one są przecież silniejsze.

>No nie przesadzaj - rośliny odtwarzały swoje bytowanie z nasion i bulw/korzeni - jakbyś chwilę, choćby chwilę pomyślał, to doszedłbyś do wniosku, że to bardzo głupiutki zarzut.
No to się popisałeś wiedzą botaniczną Dajesz! Zarzut głupiutki? W sam raz na głupiutkie bajki o potopie.

>Oj nie wiesz jak wyglądało dno tuż po potopie
O mistrzu, ty za to wiesz!

>- w końcu wtedy się co większe góry wypiętrzały, a co płytsze dna zapadały - tam przecież spłynęła cała ta nadmiarowa woda.
Taaa.. Nadmiarowa woda, dobre, dajesz!

>Koale mogły nabyć specfikacji pokarmowej, a wcześniej mieć nie tak krótką listę na swoim menu.
A krasnoludki mogły pomóc Noemu zebrać różne małe robaczki, które by się biedne potopiły

>Stąd Twój problem po Twojej śmierci będzie polegał nie na tym, że nie przekonały Cię argumenty kreacjonistów, ale że nie nawróciłeś się do Zbawiciela (jeśli oczywiście tego do śmierci nie zrobisz).
Wy nie bronicie religii, wy ją skutecznie ośmieszacie Tak skutecznie, że trudno to robić lepiej. W imię bajek z Biblii jesteście w stanie negować każdy fakt, który wam nie pasuje, kłamać i przeinaczać, byle tylko dziecinna wersja waszej wiary obroniła się w waszych oczach.
Jezus nie powiedział sowa o potopie ani powstaniu życia, więc piszesz nie na temat.
13-02-2010 21:43 
 Ocena-2 na 4
stachu1962 (-15 punktów)

>Jezus nie powiedział sowa o potopie ani powstaniu życia, więc piszesz nie na temat.

Hmm, czyżby? Co powiesz na te wypowiedzi?:

(37) Albowiem jak było za dni Noego, takie będzie przyjście Syna Człowieczego. (38) Bo jak w dniach owych przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki, (39) i nie spostrzegli się, że nastał potop i zmiótł wszystkich, tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego. (40) Wtedy dwóch będzie na roli, jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. (Mt 24:37-40)

(4) On odpowiedział: Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? (5) I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. (Mt 19:4)

Wypowiedź ta umieszczona jest w kontekście definicji małżeństwa zawartej w Księdze Rodzaju. Czyli "od początku" jest bezpośrednim odniesieniem do szóstego dnia stworzenia. Zważ, że Jezus nie powiedział: "Czy nie czytaliście, że Stwórca po wielu tysiącach lat od stworzenia wyizolował mężczyznę i kobietę spośród człekokształtnych." - czy czegoś podobnego.

Chyba więc piszę na temat

Pozdro

Stachu
webmaster (moderator)
To są porównania, analogie, odwołania do już napisanych słów. Jezus często takiej konstrukcji używa na kartach NT. Ja miałem na myśli to, że nic więcej, nic nowego w tym temacie na powiedział.

>Zważ, że Jezus nie powiedział: "Czy nie czytaliście, że Stwórca po wielu tysiącach lat od stworzenia wyizolował mężczyznę i kobietę spośród człekokształtnych." - czy czegoś podobnego.
A ty zauważ, że z tego nie wynika, że świat ma 7 tyś lat i został stworzony w 6 dni
13-02-2010 23:28 
 Ocena-1 na 1
creato (44 punktów)
>To są porównania, analogie, odwołania do już napisanych słów. Jezus często takiej konstrukcji używa na kartach NT. Ja miałem na myśli to, że nic więcej, nic nowego w tym temacie na powiedział.

no ale , ze sie wykrecil .. marnie,
a jesli nawet to wykrecenie bylo szczere to niby coz by zmienilo gdyby Jezus cos nowego powiedzial ????
15-02-2010 00:56 
 Ocena 4 na 4
pavvel (8272 punktów)
Witam kolejnego specjalistę od bajek w Biblii zawartych.
Mnie już wałkowanie tych tematów znudziło, ale mam jedno pytanie, na które jeszcze żaden z dosłownych interpretatorów Biblii nie odpowiedział sensownie.

Chodzi mi o to jaki kolor skóry mieli Adam z Ewą i jak wytłumaczyć, że w tak krótkim czasie (według kreacjonistów to 6000lat) nastąpiło tak wielkie zróżnicowanie.

Mógłbyś mnie oświecić?
15-02-2010 21:39 
 Ocena-1 na 1
stachu1962 (-15 punktów)
>To są porównania, analogie, odwołania do już napisanych słów. Jezus często takiej konstrukcji używa na kartach NT. Ja miałem na myśli to, że nic więcej, nic nowego w tym temacie na powiedział.

Nie da się jednak uciec od oczywistego wniosku, że Jezus traktował historię Noego jako fakt historyczny.

>>Zważ, że Jezus nie powiedział: "Czy nie czytaliście, że Stwórca po wielu tysiącach lat od stworzenia wyizolował mężczyznę i kobietę spośród człekokształtnych." - czy czegoś podobnego.
>A ty zauważ, że z tego nie wynika, że świat ma 7 tyś lat i został stworzony w 6 dni

A co w tym dziwnego? - przecież on tyle ma i zdziwiłbyś się, gdybyś sprawdził skąd wziął się pomysł na miliardy lat (sprawdź pisma Karola Lyell'a).

Pozdro

Stachu
webmaster (moderator)
>Nie da się jednak uciec od oczywistego wniosku, że Jezus traktował historię Noego jako fakt historyczny.
Tak, bo był tylko człowiekiem. Bóg by w tej bajki nie wierzył
zachaj (5239 punktów)

>Tak, bo był tylko człowiekiem. Bóg by w tej bajki nie wierzył

:D hehe
21-02-2010 01:34 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>A ty zauważ, że z tego nie wynika, że świat ma 7 tys. lat i został stworzony w 6 dni.
>A co w tym dziwnego? - przecież on tyle ma i zdziwiłbyś się, gdybyś sprawdził skąd wziął się pomysł na miliardy lat (sprawdź pisma Karola Lyell'a).

Ja chętnie sprawdzę, że jednak czasu nie staje, wdzięczny będę, jeśli - skoro już je przestudiowałeś - zechcesz mi rzecz ułatwić poprzez wskazanie odnośnych fragmentów .

www.esp.or(*)inciples/facsimile/title3.html
geology.com//publications/lyell/
www.gutenberg.org/etext/6335
13-02-2010 22:32 
 Ocena 3 na 3
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
>Nawet byś się zdziwił, jak da się rybki słodkowodne przyzwyczaić do słonej wody i odwrotnie. W końcu mogły odtworzyć swoją populację z taplającej się tam i siam zapłodnionej ikry.

Przystosowanie się do życia w wodzie słodkiej/słonej to proces zwany potocznie EWOLUCJĄ i to nie w skali nie mikro a makro! Chyba stracę wiarę w ten kreacjonizm.

>W końcu mogły odtworzyć swoją populację z taplającej się tam i siam zapłodnionej ikry

TO zatem naprawdę był cud! Taplająca się "tam i siam" zapłodniona ikra pływała sobie nienaruszona w zburzonym, oceanie a potem cudownie trafiła do słodkowodnego jezioro, która nagle stało się słodkie (jeziora po potopie zostały przecież napełnione przez wodę z opadających oceanów).

>No nie przesadzaj - rośliny odtwarzały swoje bytowanie z nasion i bulw/korzeni - jakbyś chwilę, choćby chwilę pomyślał, to doszedłbyś do wniosku, że to bardzo głupiutki zarzut.

To jest bardzo mądry zarzut, bo większość nasion/bulw/korzeni nie wytrzyma pływania w oceanie przez teoretyczne 40 dni i nocy (a w praktyce znacznie dużej).

>Oj nie wiesz jak wyglądało dno tuż po potopie - w końcu wtedy się co większe góry wypiętrzały, a co płytsze dna zapadały - tam przecież spłynęła cała ta nadmiarowa woda. Więc nie sądź dróg ich ewakuacji po dzisiejszej rzeźbie dna oceanicznego - choć pewne wskazówki w nim są zawarte.

Ależ to wszystko tłumaczy - dno falowało w górę i w dół. W niektórych przypadkach 2km w górę a potem znowu w dół - zgodnie z wolą Buka, tak aby zwierzęta dostały się tam gdzie powinny być.

>Tak, najlepsza metoda - rzucić skrajnym jaskrawie przesadzonym przykładem - ale w ten sposób nie ze mnie robisz ćwierćinteligenta. Koale mogły nabyć specfikacji pokarmowej, a wcześniej mieć nie tak krótką listę na swoim menu.

Takich skrajnych przypadków jest całe mnóstwo i jak na złość większość z nich żyje na jakimś zadupiu, w częściach świata tak odległych od miejsca lądowania arki że już dalej po prostu znaleźć się nie mogły.

>Odnoszę wrażenie, że cokolwiek opozycja by Ci nie napisała to i tak będziesz szukać dziury w całym - nie dlatego, że odpowiedzi nie byłyby sensowne, ale - zgaduję - dlatego, że po prostu nie chcesz uwierzyć. Stąd Twój problem po Twojej śmierci będzie polegał nie na tym, że nie przekonały Cię argumenty kreacjonistów, ale że nie nawróciłeś się do Zbawiciela (jeśli oczywiście tego do śmierci nie zrobisz). Czyli najważniejsze dla Ciebie obecnie nie jest dywagowanie nad potopem, ale to czy Jezus zmartwychwstał - jeśli tak - to masz dylemat: albo Mu zaufać, ale to pociąga zaufanie i Jego słowu, albo Go odrzucić - i wtedy sam odpowiesz za złamane przez Ciebie Boże Prawo.

Kończąc z ironią i na serio:
Nie mieszajmy tu wiary i nauki - wielu ludzi wierzy w Boga/Zbawiciela ect. a należą do grona ewolucjonistów - mi chodzi tutaj tylko i wyłącznie o naukową weryfikację teorii ewolucji i inteligentnego projektu. Model kreacjonistyczny pretenduje do miana teorii naukowej. Jeżeli ma nią faktycznie być to powinien w spójny sposób tłumaczyć te proste fakty o których pisałem.
14-02-2010 16:33 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)
Choroby ryb to głównie fizyka i chemia wody, bardzo skomplikowane zagadnienie, nie znam się na tym bliżej.Każdy gatunek ma swoje wymagania, pstrąg nie przeżyje w jeziorze.Akwariowe to samo.Tak długo trwająca powódz musiała by zabić wszystkie ryby słodkowodne.
webmaster (moderator)
>Może byś najpierw przeczytał choć raz krytykowany przez siebie tekst - a tam stoi jasno - "1 Moj. 7:15 I weszło do Noego, do arki, po parze z wszelkiego ciała, w którym było tchnienie życia." - czyli rybki zostały na zewnątrz.
Twoja znajomość zoologii nie przewiduje istnienia np. delfinów słodkowodnych?

>Jest kilka ciekawych wyjaśnień (ale nauka idzie do przodu) - po potopie było zlodowacenie..
Mój drogi, ostatnie zlodowacenie skończyło się 11 tyś. lat temu (tzn. przed waszym początkiem świata, ale to tutaj szczegół) i było zbyt słabe na tego typu efekt.

>.. duża ilość lodowców uwięziła sporo wody, lustro mórz na tyle się obniżyło, że po płytszych (obecnie) miejscach a wtedy ponad powierzchnią wody - roztuptały się na wszystkie strony (zważ, że wtedy Bóg wprowadził płochliwość).
Kolejna bajka ad hoc.

>Po potopie mogły użyć mat dryfującej roślinności jak tratw do przemieszczania się.
j.w.

>>3) jak długo ślimaki wędrowały z Azji do Ameryki.
>Podobnie - załapały się na darmowy transport (patrz powyżej)
Znów, znajomość zoologii kuleje, ale nie będę kopał leżącego.

>Jadłospis się zmienia - kiedyś mógł być inny; a w sytuacjach awaryjnych zwierzęta nie są tak wybredne (..)
Podobnie, np. układ trawienny Koala pozwala na trawienie tylko liści eukaliptusa (i to nie wszystkich). Takich przykładów zwierząt jest bardzo wiele, więc się nie ośmieszaj takim tłumaczeniem ad hoc, że się nagle przystosowały.
13-02-2010 21:59 
 Ocena-1 na 1
stachu1962 (-15 punktów)

>Twoja znajomość zoologii nie przewiduje istnienia np. delfinów słodkowodnych?

Czy wiesz, że zasolenie oceanów rośnie. Czy wiesz, że 4000 lat temu było znacznie mniejsze? Czy wiesz, że stanowi to duuuży problem dla wiary w miliony - niemal miliardy lat istnienia oceanów? Minerały cały czas ulegają erozji i lądują w morzach i oceanach. (To tak na marginaesie delfinów słodkowodnych, które - jako ssaki ikrą się nie rozmnożą )
Poza tym delfin nie ma oskrzeli, oddycha płucami więc kąpiel w nieco bardziej słonej
wodzie nie jest dla niego tak drastyczna niż w przypadku ryb, które używają oskrzeli.

>Mój drogi, ostatnie zlodowacenie skończyło się 11 tyś. lat temu (tzn. przed waszym początkiem świata, ale to tutaj szczegół) i było zbyt słabe na tego typu efekt.

To zależy jak policzysz czas? Czy np. warstwami w lodowcach? Jeśli założysz, że jasny/ciemny pasek oznacza przejście zima - lato - to wyjdzie Ci dużo lat, ale jak zobaczysz, że te prążki mogą oznaczać ochłodzeni/ocieplenie w czasie ułamka roku, to wiek danego lodowca drastycznie spada. Niezależnego sposobu pomiaru dostarczyło odgrzebanie zaginionego w czasie drugiej wojny światowej samolotu wojskowego (miał dużo więcej "prążków" lodu nad sobą niż lat od II wojny światowej), a kiedy ona była to raczej wiemy.

>Podobnie, np. układ trawienny Koala pozwala na trawienie tylko liści eukaliptusa (i to nie wszystkich). Takich przykładów zwierząt jest bardzo wiele, więc się nie ośmieszaj takim tłumaczeniem ad hoc, że się nagle przystosowały.

Nie zrozumiełaś mojego argumentu - nie przystosowały się nagle, ale zawęziły swoją dietę od czasu potopu. Widzisz - kreacjoniści wierzą w mikroewolucję

Pozdro

Stachu
webmaster (moderator)
>Czy wiesz, że zasolenie oceanów rośnie. Czy wiesz, że 4000 lat temu było znacznie mniejsze? Czy wiesz, że stanowi to duuuży problem dla wiary w miliony - niemal miliardy lat istnienia oceanów?
Nie, to nie jest problem. Już kiedyś odpowiadałem na tą waszą hipotezę, nie chce mi się powtarzać bo obaj wiemy, że to ty manipulujesz faktami. Masz więc szansę zachować honor.

>Poza tym delfin nie ma oskrzeli, oddycha płucami więc kąpiel w nieco bardziej słonej wodzie nie jest dla niego tak drastyczna niż w przypadku ryb, które używają oskrzeli.
To wyjaśnienie ad hoc nie ratuje twojej hipotezy ad hoc o arce, bo tego typu przykłady zwierząt można mnożyć. Zmniejszenie zasolenia w czasie potopu też nic ci nie da, tylko odwróci ten problem. Kicha

>To zależy jak policzysz czas? Czy np. warstwami w lodowcach? Jeśli założysz, że jasny/ciemny pasek oznacza przejście zima - lato - to wyjdzie Ci dużo lat, ale jak zobaczysz, że te prążki mogą oznaczać ochłodzeni/ocieplenie w czasie ułamka roku, to wiek danego lodowca drastycznie spada.
Taaa.. ty wiesz lepiej ile lat ma Ziemia, bo tak ci napisali kapłani pasterzy owiec z epoki brązu Uwierzyłeś, więc to musi być prawda! Co tam wzajemnie wspierające się niezależne dowody, ja wiem lepiej bo tak mi wygodniej wierzyć

>Niezależnego sposobu pomiaru dostarczyło odgrzebanie zaginionego w czasie drugiej wojny światowej samolotu wojskowego (miał dużo więcej "prążków" lodu nad sobą niż lat od II wojny światowej), a kiedy ona była to raczej wiemy.
Typowa metoda manipulacji kreacjonistów: wyszukać jakiś tam nietypowy przypadek, zupełnie ignorując wyjaśnienia specjalistów i podać to jako argument przeciwko tysiącom niezależnie potwierdzonych wyników, licząc na to, że czytelnik jest idiotą i uzna to za argument na ich twierdzenia, na które sami nie mają cienia pozytywnego dowodu. Sprytne i nieuczciwe, ale tutaj musisz się bardziej postarać

>Nie zrozumiełaś mojego argumentu - nie przystosowały się nagle, ale zawęziły swoją dietę od czasu potopu. Widzisz - kreacjoniści wierzą w mikroewolucję
Zabiłeś swoją własną tezę, postulując ultra szybką ewolucję układu pokarmowego Pomijam już, że to znów wyjaśnienie wyssane z palca, ale ubaw z wami mam niezły Dajesz!
13-02-2010 23:34 
 Ocena-1 na 1
creato (44 punktów)
zauwaz, ze naukowcy tez sie ostatnio wielce osmieszyli,
poczynajac od grypy na ociepleniu konczac,

i co, wszyscy to "łykali", cały swiat naukowy stal murem za ociepleniem,
jeszcze rok temu ktos kto powatpiewal w ocieplenie byl uwazany za odludka
i antynaukowego dziwaka

jak widac, teorie sposkowe, albo raczej slepy stadny ped sa na porzadku
dziennym w "nauce", tak tez jest z ewolucja,
webmaster (moderator)
>poczynajac od grypy na ociepleniu konczac,
Twierdzisz, że nikt nie umarł na nową grypę? Twierdzisz, że klimat się nie ociepla? Akurat w tych tematach specjaliści nie są podzieleni, różne są tylko np. opinie co do skali zjawiska.

>i co, wszyscy to "łykali", cały swiat naukowy stal murem za ociepleniem, jeszcze rok temu ktos kto powatpiewal w ocieplenie byl uwazany za odludka i antynaukowego dziwaka
Nieprawda że cały, dyskusje się toczyły i toczą, bo właśnie w takich sytuacjach naukowiec możne zrobić karierę, wykazując coś, co inni pominęli lub podając nowy dowód.

>jak widac, teorie sposkowe, albo raczej slepy stadny ped sa na porzadku dziennym w "nauce", tak tez jest z ewolucja,
I to jest kolejna metoda manipulacji kreacjonistów. Działa tak: o! patrzcie, tu się mylili a tu mają podzielone zdania, aha, więc co do ewolucji też mogą się mylić a więc moja bajka o potopie wcale nie jest taka niedorzeczna. Tymczasem trzeba być ślepym aby nie widzieć, że kreacjoniści mylili się dużo częściej i są dużo bardziej podzieleni (trudno nawet zliczyć same odmiany kreacjonizmu).
14-02-2010 02:52 
 Ocena-1 na 1
creato (44 punktów)
>Twierdzisz, że nikt nie umarł na nową grypę? Twierdzisz, że klimat się nie ociepla? Akurat w tych tematach specjaliści nie są podzieleni, różne są tylko np. opinie co do skali zjawiska.

klimat sie raz ociepla, raz ochladza, i sa to naturalne cykle, nie wynikajace na pewno z dostarczania CO2 przez czlowieka do atmosfery,
a wlasnie na ludzkiej dzialalnosci i produkowanym przez ludzkosc CO2 cala bajka sie opierala, ze to niby to nasze CO2 tag gwaltownie podnosi temp.

co do swinskiej grypy to byla to zwykla i nawet dosc lagodna grypa, owszem, ludzie na nia umierali, tylko, ze jak teraz widac nie wiecej niz na kazda inna sezonowa grype

i nie chcialem pokazac, ze naukowcy sie czasem myla, bo to ludzka rzecz,
ale, ze moze istniec swiatowy spisek, lub swiatowy owczy bezmyslny ped za jakas niesprawdzona teoria,
i to wsrod naukowcow, ze tysiace naukowcow moze dopasowywac swoje wyniki do wczesniej postawionej teori

i do niedawna wcale nie byli podzieleni, a ci ktorym cos nie pasowalo, siedzieli cicho bojac sie o posady,
dopiero od pol roku otawrcie sie mowi, ze z tym ociepleniem moze jednak nie jest tak jak mowila dotychczasowa "wyrocznia" naukowcow
14-02-2010 02:57 
 Ocena 5 na 5
awitu (7627 punktów)

>ale, ze moze istniec swiatowy spisek, lub swiatowy owczy bezmyslny ped za jakas niesprawdzona teoria,

creato zlituj się. Jedna bzdura na jeden wątek... inaczej trzeba będzie tutaj profesora Zjadłjada jako moderatora zatrudnić.
14-02-2010 13:29 
 Ocena 1 na 1
creato (44 punktów)
>>ale, ze moze istniec swiatowy spisek, lub swiatowy owczy bezmyslny ped za jakas niesprawdzona teoria,
>creato zlituj się. Jedna bzdura na jeden wątek... inaczej trzeba będzie tutaj

tak odpowiedziec mozna na kazde rzeczowe argumenty,
przedstaw prosze gdzie niby napisalem nieprawde
14-02-2010 14:11 
 Ocena 7 na 7
awitu (7627 punktów)
>tak odpowiedziec mozna na kazde rzeczowe argumenty,
>przedstaw prosze gdzie niby napisalem nieprawde

creato dyskusji o klimacie na tym forum i (nie tylko tu była co niemiara), więc nie widzę sensu kolejny raz przytaczać ogólnie znanych i akceptowanych prawd o ociepleniu. Nie przekonują Cię, wierz dalej w naturalny(boży) proces.

Grypa jakakolwiek by nie była, nie jest i nie będzie lekką chorobą. Co roku powoduje tysiące zgonów. Zalicza się ją do najczęstszych przyczyn zgonów. Przypominam jednak, że w wypadku świńskiej grypy nie chodziło o śmiertelność, a o to, że stała się pandemią (nie mylić z epidemią). Problem z pandemiami jest właśnie taki, że pomimo niskiej śmiertelności, bo na poziomie 0,01 procenta, rozpowszechniają się tak bardzo, że stanowią poważne zagrożenie dla ludzkości. Kwestia w tym by tej pandemii nie pozwolić się rozwinąć za bardzo bo będziemy mieli powtórkę z 1918 r.

Co dalej pogadamy o tym że szczepionki powodują autyzm, czy o tym jak za pomocą wody leczyć raka? A może o chemtrailsach?

Wierz sobie w cokolwiek, tylko miejże litość, prezentuj jedną swą prawdę w wątku, a nie rozmawiając o jednej bzdurze, podpierasz się innymi, bo z rzeczowymi argumentami rady sobie nie dajesz. Tak możemy dyskutować sobie w nieskończoność. Chcesz rozmawiać o kreacjonizmie/ewolucjonizmie to się na tym skup.

PS. Uporałeś się już z tratwami dla słoni i Wielkim Marszem Ślimaków?
14-02-2010 15:40 
 Ocena 7 na 7
placownik (17853 punktów)

>Grypa jakakolwiek by nie była, nie jest i nie będzie lekką chorobą. Co roku powoduje tysiące zgonów. Zalicza się ją do najczęstszych przyczyn zgonów. Przypominam jednak, że w wypadku świńskiej grypy nie chodziło o śmiertelność, a o to, że stała się pandemią (nie mylić z epidemią). Problem z pandemiami jest właśnie taki, że pomimo niskiej śmiertelności, bo na poziomie 0,01 procenta, rozpowszechniają się tak bardzo, że stanowią poważne zagrożenie dla ludzkości. Kwestia w tym by tej pandemii nie pozwolić się rozwinąć za bardzo bo będziemy mieli powtórkę z 1918 r.

   Malutki off topic.

   Z tą pandemią to nie do końca jest tak. Na krótko przed ogłoszeniem przez WHO pandemii świńskiej grypy, organizacja ta zmieniła definicję pandemii. Zmiana polegała na usunięciu dwóch istotnych warunków, których spełnienie było dotychczas wymagane do ogłoszenia stanu pandemii.

   Tymi warunkami była wysoka zachorowalność i wysoki współczynnik zgonów. Świńska grypa tych warunków nie spełniała. A warunki te były o tyle ważne, że stan pandemii uprawniał do stosowania skróconych procedur testujących skuteczność i nieszkodliwość dopuszczanych do użytkowania szczepionek. W warunkach wysokiej zachorowalności i śmiertelności było to zrozumiałe. Chodziło o czas. Nie wolno było czekać.

   W sytuacji kiedy stopień zachorowalności i śmiertelności przestał być ważny, stało się zrozumiałe, że chodziło nie tylko o czas na wyczerpujące testy i badania, ale przede wszystkim o pieniądze, których nie trzeba było już na nie wydawać. Koncerny oszczędzały nawet na opakowaniach. Dostępne były wyłącznie ampułki zawierające kilka, czy nawet kilkanaście dawek szczepionki. Były to więc opakowania nadające się wyłącznie do szczepień masowych.

   To, że nie daliśmy się zrobić w konia koncernom farmaceutycznym, to jeden z niewielu jasnych punktów w działalności pani minister Ewy Kopacz.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
14-02-2010 15:49 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
Dziękuję placowniku, ja nie za często zaglądam do rubryk poświęconych polityce polskiego rządu. Nudzi mnie ten cyrk.

Odnośnie pandemii i problemów z nią związanych opierałam się na definicji Karlena z pracy z końca lat 90tych, a on tam właśnie pisał o niskiej śmiertelności jako kryterium charakteryzującym pandemię. Jakoś bardziej do mnie trafia jego tłumaczenie tej problematyki, niż przepychanki o pieniądze.

I wiesz ja raczej nie pisałam o szczepionkach, a o tym, że ten masowy strach przyczynił się jednak do tego, że ludzie podejmowali większe środki ostrożności, by się nie zarazić, a to przełożyło się na mniejszą zachorowalność.
14-02-2010 16:01 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>a on tam właśnie pisał o niskiej śmiertelności jako kryterium charakteryzującym pandemię.

   Czy jesteś pewna, że o niskiej? Byłoby to cokolwiek bez sensu.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
14-02-2010 16:08 
 Ocena 4 na 4
awitu (7627 punktów)
>   Czy jesteś pewna, że o niskiej? Byłoby to cokolwiek bez sensu.

Tak, wszak 0,01 procenta to niska śmiertelność. Zestawia jednak tę wartość, z wysoką zachorowalnością na grypę i specyfiką czasu gdy, te pandemie miały miejsce, np wojną odnośnie hiszpanki.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>a on tam właśnie pisał o niskiej śmiertelności jako kryterium charakteryzującym pandemię.
>   Czy jesteś pewna, że o niskiej? Byłoby to cokolwiek bez sensu.
Czytam, że masz rację, niska śmiertelność jest tylko jedną z cech choroby sprzyjającej pandemii. Ale to nie znaczy, że automatycznie jest typową cechą pandemii, zatem nie może stanowić charakteryzującego ją kryterium.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
14-02-2010 22:04 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
To poczytaj coś więcej poza Wikipedią, która jest raczej słabym źródłem wiedzy medycznej - co sami jej autorzy podkreślają.
15-02-2010 01:29 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>To poczytaj coś więcej poza Wikipedią, która jest raczej słabym źródłem wiedzy medycznej - co sami jej autorzy podkreślają.
Ty poczytaj choć Wikipedię, to może się tam doczytasz jakiegoś merytorycznego argumentu.

A zastrzeżenie do haseł medycznych Wikipedii dotyczy zastosowania tych informacji jako porad leczniczych.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
15-02-2010 01:49 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)
>Ty poczytaj choć Wikipedię, to może się tam doczytasz jakiegoś merytorycznego argumentu.

Tak merytorycznych jak Twoje? Dziękuję, nie, wolę pozostać przy zdrowych zmysłach.

Wolę książki, Wikipedię pozostawiam Tobie, czerp wiedzę do woli, doszukując się sensów ukrytych, teorii spiskowych, dopisuj sens partykułom i zaimkom, dodawaj je wedle uznania wszędzie gdzie Ci się podoba, tworząc swoje znaczenia czytanego tekstu, fobię wszak trzeba karmić by rosła. Powodzenia w hodowli życzę.

Zaledwie wczoraj chciałeś by dać Ci spokój, a dziś znów bredzisz? Za chwilkę znowu będziesz wszystkich informował, że Ci dowaliłam. Zdecyduj się, nie można zjeść ciasteczka i mieć ciasteczka.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Zaledwie wczoraj chciałeś by dać Ci spokój
Odpowiadałem w tym wątku placownikowi, a to Ty się włączyłaś.

W czymś jeszcze mogę Ci pomóc?


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
14-02-2010 22:26 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>...typową cechą pandemii...

Jeśli jakiś pandemonik
będzie łasił się na plusa,
dopadnie go parkinsonik
w farze św. Fiskusa.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jeśli jakiś pandemonik
>będzie łasił się na plusa,
>dopadnie go parkinsonik
>w farze św. Fiskusa.

Z Tobą może będzie gorzej,
z dawna mamy wszak na pieńku:
święty Jerzy nie pomoże,
jak Cię zduszę pomaleńku.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
15-02-2010 08:35 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Z Tobą może będzie gorzej,
>z dawna mamy wszak na pieńku:
>święty Jerzy nie pomoże,
>jak Cię zduszę pomaleńku.

Z Wątku, co to tylko "może"
oraz innych pandemików,
rośnie strach, jak z kury orzeł
w kojcu Braci Kanwawitów.
14-02-2010 22:56 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>niska śmiertelność jest tylko jedną z cech choroby sprzyjającej pandemii.

   To pociągnijmy jeszcze ten off topic.

   To zdanie jest niby prawdziwe. Lepiej byłoby powiedzieć, że wysoka śmiertelność nie sprzyja pandemii, czy ogólnie rzecz biorąc, rozprzestrzenianiu się choroby zakaźnej. Przykład - ebola.

   Z kolei sama umieralność, jak się wydaje, nie może być całkowicie pomijana przy podejmowaniu decyzji o ogłoszeniu stanu pandemii. Wynika przecież z tego szereg konsekwencji praktycznych. Wydawane są ciężkie pieniądze. Milionom ludzi podawany jest specyfik, którego działanie nie zostało w pełni przetestowane.

   W momencie ogłoszenia pandemii świńskiej grypy, umieralność na nią wynosiła poniżej 0,5%, podczas gdy na przykład dla SARS (w tym przypadku pandemii nie ogłoszono) początkowo osiągała 15%.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   To pociągnijmy jeszcze ten off topic.
Tak jest, Moderatorze.

>>niska śmiertelność jest tylko jedną z cech choroby sprzyjającej pandemii.
>   To zdanie jest niby prawdziwe. Lepiej byłoby powiedzieć, że wysoka śmiertelność nie sprzyja pandemii, czy ogólnie rzecz biorąc, rozprzestrzenianiu się choroby
I ja wolę konkrety, lecz kontekst nie zawsze na to pozwala. Tamto zdanie nie jest niby prawdziwe, a tylko ujmuje temat w sposób wskazujący na czym polegał błąd Twojej rozmówczyni.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
15-02-2010 06:55 
 Ocena 5 na 5
pavvel (8272 punktów)
Niska procentowo, wysoka w liczbach bezwzględnych.
Tak chyba najprościej.
placownik (17853 punktów)

>Tak chyba najprościej.

   I chwyta istotę rzeczy.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
creato (44 punktów)

>PS. Uporałeś się już z tratwami dla słoni i Wielkim Marszem Ślimaków?

forezja, zjawisko przenoszenia przez osobnika jednego gatunku przedstawiciela bądź przedstawicieli innego gatunku; spotykana u różnych grup zwierzęcych, np. duże, szybko pływające ryby (rekiny) przenoszą rybę podnawkę, ptaki wodne mogą przenosić przyczepione do kończyn dolnych ślimaki, liczne owady przenoszą przyczepione na powierzchni ciała larwy innych gatunków owadów bądź inne bezkręgowce (np. roztocze).
14-02-2010 18:28 
 Ocena 7 na 7
awitu (7627 punktów)
>>PS. Uporałeś się już z tratwami dla słoni i Wielkim Marszem Ślimaków?
> forezja, zjawisko przenoszenia przez osobnika jednego gatunku przedstawiciela bądź przedstawicieli innego gatunku;

Wow, znalazłeś hasełko w słowniku terminów biologicznych nijak, nie pasujące do pytania i tak się ucieszyłeś, że je musiałeś w dwóch* miejscach wkleić? Długo zajęło Ci kartkowanie tego słonika, teraz pokratkuj jeszcze trochę i może znajdziesz ptaki przenoszące słonie w pazurkach

Errata
*w trzech miejscach
14-02-2010 22:57 
 Ocena-1 na 1
creato (44 punktów)
>>>PS. Uporałeś się już z tratwami dla słoni i Wielkim Marszem Ślimaków?
>> forezja, zjawisko przenoszenia przez osobnika jednego gatunku przedstawiciela bądź przedstawicieli innego gatunku;
>Wow, znalazłeś hasełko w słowniku terminów biologicznych nijak, nie pasujące do pytania i tak się ucieszyłeś, że je musiałeś w dwóch* miejscach wkleić? Długo zajęło Ci kartkowanie tego słonika, teraz pokratkuj jeszcze trochę i może znajdziesz ptaki przenoszące słonie w pazurkach

nie wiem co bylo ze sloniami, moze odpowiedz jest jeszcze bardziej prosta
niz w przypadku slimakow, ryb itp

mysle, ze gdybyscie dostali odpowiedzi (nawet z ewolucjonistycznych podrecznikow)
na wszystkie takie watpliwosci, to i tak byscie nie zaakceptowali tego co nie pasuje
wam do waszego swiatopogladu,

natomiast w przypadku ewolucji takich luk sa cale polacie w jej teori,
i bez krytycyzmu ja przyjmujecie, bo pasuje wam, ze w niej nie ma Boga,
nie ma sądu, nie ma odpowiedzialnosci, nie ma rozliczenia
14-02-2010 23:14 
 Ocena 7 na 7
awitu (7627 punktów)
>nie wiem co bylo ze sloniami, moze odpowiedz jest jeszcze bardziej prosta
>niz w przypadku slimakow, ryb itp

Może, a może słonie miały skrzydła. A może to, a może siamto. I to jest właśnie odpowiedź, gdy kończy się wiedza. Ktoś tu się rzetelnych argumentów domagał i kulturalnej dyskusji.

>mysle, ze gdybyscie dostali odpowiedzi (nawet z ewolucjonistycznych podrecznikow)
>na wszystkie takie watpliwosci, to i tak byscie nie zaakceptowali tego co nie pasuje
>wam do waszego swiatopogladu,

Myśl, to przydatny proces. Ja jestem jednostką, nie mam świadomości zbiorowej, więc może Towarzyszu mówcie - "ty" zamiast "wy".

W tym leży problem, ja nie dostaję odpowiedzi, nikt mi ich nie objawia. Ja nie akceptuję czegoś co zostało napisane, objawione, powiedziane. Ja czytam, sprawdzam, porównuje wyniki badań.

>natomiast w przypadku ewolucji takich luk sa cale polacie w jej teori,
>i bez krytycyzmu ja przyjmujecie, bo pasuje wam, ze w niej nie ma Boga,
>nie ma sądu, nie ma odpowiedzialnosci, nie ma rozliczenia

Jakie połacie? Może w końcu konkrety, a nie hasełka? Zdecyduj się czy rozmawiamy tutaj o naukowych dowodach przemawiających za daną teorią czy o bogu. Jak o bogu to ja podziękuję. Szkoda mi czasu, pozostawię tą tematykę mistykom.
15-02-2010 06:58 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
Uczepiłaś się tych słoni. Bóg kreacjonistów na pewno stworzył słonie (jak i wszystko co potopu nie przeżyło)jeszcze raz - po potopie. Co to dla niego.
14-02-2010 15:04 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>dopiero od pol roku otawrcie sie mowi, ze z tym ociepleniem moze jednak nie jest tak jak mowila dotychczasowa "wyrocznia" naukowcow

   A cóż takiego stało się przed przed pół rokiem? Mój ulubieniec, profesor radiologii stosowanej Zbigniew Jaworowski, żyje tym tematem (i z niego) już blisko piętnaście lat!!!

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
creato (44 punktów)
>>dopiero od pol roku otawrcie sie mowi, ze z tym ociepleniem moze jednak nie jest tak jak mowila dotychczasowa "wyrocznia" naukowcow
>   A cóż takiego stało się przed przed pół rokiem? Mój ulubieniec, profesor radiologii stosowanej Zbigniew Jaworowski, żyje tym tematem (i z niego) już blisko piętnaście lat!!!

wyciek email z osrodka badawczego w UK oraz to, ze coraz wiecej naukowcow zaczlo
podwazac, ze to CO2 jest przyczyna ocieplenia, na obecnej zimie konczac

PS
moze to nie bylo dokladnie pol roku temu
16-02-2010 21:02 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>wyciek email z osrodka badawczego w UK

A ty czytałeś te maile, kolego? Bo- de facto- nic w nich szczególnego nie było
15-02-2010 23:55 
 Ocena-1 na 1
stachu1962 (-15 punktów)
>>Czy wiesz, że zasolenie oceanów rośnie. Czy wiesz, że 4000 lat temu było znacznie mniejsze? Czy wiesz, że stanowi to duuuży problem dla wiary w miliony - niemal miliardy lat istnienia oceanów?
>Nie, to nie jest problem. Już kiedyś odpowiadałem na tą waszą hipotezę, nie chce mi się powtarzać bo obaj wiemy, że to ty manipulujesz faktami. Masz więc szansę zachować honor.

Czytaj: "zabrakło mi argumentów" - udowodnij mi manipulację; żeby to zrobić musisz mieć dowody na zą wolę z mojej strony i świadome zatajanie prawdy... powodzenia w dowodzeniu

>Taaa.. ty wiesz lepiej ile lat ma Ziemia, bo tak ci napisali kapłani pasterzy owiec z epoki brązu Uwierzyłeś, więc to musi być prawda! Co tam wzajemnie wspierające się niezależne dowody, ja wiem lepiej bo tak mi wygodniej wierzyć

Zapominasz, że ludzie byli tylko (i aż) pośrednikami w spisywaniu Bożego objawienia. Stąd Jezusa słowa o tym, że: "... ani jedna 'jota' z Prawa (Pięcioksiąg Mojżesza) nie przeminie aż się wypełni." Co pociąga za sobą założenie o natchnieniu co do litery (w oryginale) tekstu biblijnego.

>Typowa metoda manipulacji kreacjonistów: wyszukać jakiś tam nietypowy przypadek, zupełnie ignorując wyjaśnienia specjalistów i podać to jako argument przeciwko tysiącom niezależnie potwierdzonych wyników, licząc na to, że czytelnik jest idiotą i uzna to za argument na ich twierdzenia, na które sami nie mają cienia pozytywnego dowodu. Sprytne i nieuczciwe, ale tutaj musisz się bardziej postarać

Jak Wam się nie zgadza, to: "nietypowy przypadek", a jak da się wcisnąć w paradygmat ewolucyjny - to "tysiące niezależnie potwierdzonych wyników".

>>Nie zrozumiałaś mojego argumentu - nie przystosowały się nagle, ale zawęziły swoją dietę od czasu potopu. Widzisz - kreacjoniści wierzą w mikroewolucję
>Zabiłeś swoją własną tezę, postulując ultra szybką ewolucję układu pokarmowego Pomijam już, że to znów wyjaśnienie wyssane z palca, ale ubaw z wami mam niezły Dajesz!

Nie postuluję tego co napisałeś, tylko twierdzę to, co wynika z założeń kreacjonizmu, a do czego ewolucjonizm dopiero teraz dochodzi, a mianowicie, że powolne małe mutacyjne zmiany kierowane doborem naturalnym nie dałyby szansy na przetrwanie większości gatunków w często szybko zmieniających się warunkach zewnętrznych. Stąd - przewidują kreacjoniści - Stwórca wbudował mechanizm szybkiego generowania zmian adaptacyjnych, aby dany organizm reagował na skrajne warunki zwiększoną szybkością mutacji odblokowujący zmiany, które pozwolą mu przeżyć (np. grubość i ilość sierści itp.). Kirschner i Gerhart (ewolucjoniści) przyznali, że takie mechanizmy istnieją, choć nie mają pojęcia skąd się wzięły i dlaczego ich samych nie wyciął dobór naturalny zanim przyniosły jakiekolwiek korzyści dla danego organizmu. Usiłują wpasować je w paradygmat ewolucyjny, ale cienko im to wyszło.

Pozdro - Stachu

P.S. Jeden doktor mikrobilog powiedział: "Największym wrogiem Teorii Ewolucji jest sama nauka, a zwłaszcza biologia molekularna." - Amen!
webmaster (moderator)
>Czytaj: "zabrakło mi argumentów" - udowodnij mi manipulację; żeby to zrobić musisz mieć dowody na zą wolę z mojej strony i świadome zatajanie prawdy... powodzenia w dowodzeniu
Więc jednak zamiast się przyznać, idziesz w zaparte. Nic tu nie muszę dowodzić, ty coś postulujesz więc czekamy na argumenty (czytaj: przeinaczanie faktów). Znam ten temat więc ciekaw jestem tylko w jakim stylu się wyłożysz

>Zapominasz, że ludzie byli tylko (i aż) pośrednikami w spisywaniu Bożego objawienia. Stąd Jezusa słowa o tym, że: "... ani jedna 'jota' z Prawa (Pięcioksiąg Mojżesza) nie przeminie aż się wypełni." Co pociąga za sobą założenie o natchnieniu co do litery (w oryginale) tekstu biblijnego.
Sam sobie przeczysz, bo nie wypełniasz tego prawa w całości, przyjąłeś sobie po prostu wygodne dla siebie fragmenty mitów pasterzy owiec epoki brązu, którzy bladego pojęcia o szerszym świecie nie mieli. Reszta to tylko dorabianie ideologii do dziecięcej wiary. Ja nie neguję waszej wiary, tylko hipokryzję.

>Nie postuluję tego co napisałeś, tylko twierdzę to, co wynika z założeń kreacjonizmu, a do czego ewolucjonizm dopiero teraz dochodzi, a mianowicie, że powolne małe mutacyjne zmiany kierowane doborem naturalnym nie dałyby szansy na przetrwanie większości gatunków w często szybko zmieniających się warunkach zewnętrznych.
I dlatego obserwujemy wymieranie gatunków, kiedy warunki się zmieniają. Ostatnio to się dzieje na naszych oczach. I tak samo obserwujemy powstawanie gatunków, też na naszych oczach. Natomiast zarówno mutacje jak i dobór naturalny kreacjonizm (po latach walki) przyjął wreszcie jako fakty, jak miło Poza tym mutacje nie muszą dawać małych zmian, bywa różnie, czasem jedna mutacja pozwala zmienić wygląd organizmu (np. kolor, wielkość itd.).

>Stąd - przewidują kreacjoniści - Stwórca wbudował mechanizm szybkiego generowania zmian adaptacyjnych, aby dany organizm reagował na skrajne warunki zwiększoną szybkością mutacji odblokowujący zmiany, które pozwolą mu przeżyć (np. grubość i ilość sierści itp.).
Matko, ale bujda. I ty w to wierzysz? Tak poważnie? Taki wyjaśnienia ad hoc pozwalają ci wierzyć w te bajki?

>Kirschner i Gerhart (ewolucjoniści) przyznali, że takie mechanizmy istnieją, choć nie mają pojęcia skąd się wzięły i dlaczego ich samych nie wyciął dobór naturalny zanim przyniosły jakiekolwiek korzyści dla danego organizmu.
Nie jest prawdą, że nie przynoszą żadnej korzyści, to jest kolejna metoda manipulacji z waszej strony. W końcu żeście przyznali, że oko mogło wyewoluować (i to dziesiątki razy niezależnie), więc idziesz ślepą uliczką.

>Usiłują wpasować je w paradygmat ewolucyjny, ale cienko im to wyszło.
Na razie to wy tu cienko piszczycie

>P.S. Jeden doktor mikrobilog powiedział: "Największym wrogiem Teorii Ewolucji jest sama nauka, a zwłaszcza biologia molekularna." - Amen!
Pffff... spójrz w lustro i powiedz: jestem uczciwym człowiekiem Na każdy cytat doktora mogę ci dać cytat profesora, to do niczego nie prowadzi.
16-02-2010 01:58 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Czy wiesz, że zasolenie oceanów rośnie. Czy wiesz, że 4000 lat temu było znacznie mniejsze? Czy wiesz, że stanowi to duuuży problem dla wiary w miliony - niemal miliardy lat istnienia oceanów?

Niby czemu? Nawiasem - w jakim czasie leży granica Twej akceptacji dowodów geologicznych? Bo, jak rozumiem, swe twierdzenia nt. przeszłego zasolenia mórz na jakowychś danych geologicznych opierasz (Biblia, zdaje się, nic o tym nie wspomina)? Czemu to dane geologiczne są cacy, gdy mówią o zasoleniu mórz 4000 lat temu, ale gdy mówią o 4 000 000 000 lat ewolucji życia, znienacka be się stają?

>Zapominasz, że ludzie byli tylko (i aż) pośrednikami w spisywaniu Bożego objawienia. Stąd Jezusa słowa o tym, że: "... ani jedna 'jota' z Prawa (Pięcioksiąg Mojżesza) nie przeminie aż się wypełni." Co pociąga za sobą założenie o natchnieniu co do litery (w oryginale) tekstu biblijnego.

Nie idź tą drogą, Stachu, nie idź tą drogą .

>Nie postuluję tego co napisałeś, tylko twierdzę to, co wynika z założeń kreacjonizmu, a do czego ewolucjonizm dopiero teraz dochodzi, a mianowicie, że powolne małe mutacyjne zmiany kierowane doborem naturalnym nie dałyby szansy na przetrwanie większości gatunków w często szybko zmieniających się warunkach zewnętrznych.

Bo nie dawały i przez to zdecydowana większość gatunków, jakie kiedykolwiek żyły na Ziemi - wymarła.
I wiadomo o tym od dawna.

>Stąd - przewidują kreacjoniści - Stwórca wbudował mechanizm szybkiego generowania zmian adaptacyjnych, aby dany organizm reagował na skrajne warunki zwiększoną szybkością mutacji odblokowujący zmiany, które pozwolą mu przeżyć (np. grubość i ilość sierści itp.).

Jakże się nie wzruszyć, widząc, że Towarzysz Stwórca reprezentował tym samym Słuszną Linię Przodujących Uczonych Radzieckich .

>P.S. Jeden doktor mikrobilog powiedział: "Największym wrogiem Teorii Ewolucji jest sama nauka, a zwłaszcza biologia molekularna." - Amen!

Jeden? Project Steve.
16-02-2010 02:06 
 Ocena 4 na 4
awitu (7627 punktów)
>Jeden? Project Steve.

Big czepiasz się. Wystarczy, że jeden powiedział inni uwierzyli To przecież ogólnie przyjęta "metoda naukowa" wśród kreacjonistów.
16-02-2010 02:27 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Big czepiasz się.

Nnnno, fakt... .
To pewnie przez to, że mi
>>Stwórca wbudował mechanizm szybkiego generowania zmian adaptacyjnych, aby dany organizm reagował na skrajne warunki zwiększoną szybkością mutacji odblokowujący zmiany, które pozwolą mu przeżyć (np. grubość i ilość sierści itp.)

A że warunki dyskusji ze Stachem1962 do normalnych nie należą, to od razu widać efekty.

16-02-2010 06:38 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>... od razu widać efekty.
>
   Nono, no.

14-02-2010 16:36 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)

>Poza tym delfin nie ma oskrzeli, oddycha płucami więc kąpiel w nieco bardziej słonej
>wodzie nie jest dla niego tak drastyczna niż w przypadku ryb, które używają oskrzeli
15-02-2010 01:12 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)
>

nie bądź taka zszokowana, widać że za młodu SeaQuestu nie oglądał i nie dowiedział się jak na delfiny oceaniczne wpływa słodka woda.

Kolejny raz powtarzam filmy sf uczą.
16-02-2010 20:54 
 Ocena 2 na 2
Ignorancja (4718 punktów)

>>Mój drogi, ostatnie zlodowacenie skończyło się 11 tyś. lat temu (tzn. przed waszym początkiem świata, ale to tutaj szczegół) i było zbyt słabe na tego typu efekt.(jeden z adwersarzy Stacha)
>To zależy jak policzysz czas? Czy np. warstwami w lodowcach? Jeśli założysz, że jasny/ciemny pasek oznacza przejście zima - lato - to wyjdzie Ci dużo lat, ale jak zobaczysz, że te prążki mogą oznaczać ochłodzeni/ocieplenie w czasie ułamka roku, to wiek danego lodowca drastycznie spada. Niezależnego sposobu pomiaru dostarczyło odgrzebanie zaginionego w czasie drugiej wojny światowej samolotu wojskowego (miał dużo więcej "prążków" lodu nad sobą niż lat od II wojny światowej), a kiedy ona była to raczej wiemy. (i Stach)

A tera ja:
Jak lodowce nie odpowiadają to może to Ci bardziej przypasuje:

www.polskieradio.pl/nauka/artykul.aspx?id=46288

I cały misterny plan z chronologią biblijną, w tym potopu, i zlodowacenia popotopowego już runął, czy jeszcze nie?

>TYLKO inteligentny czynnik mógł ją zaprojektować [maszynę molekularną - mój dopisek]. (stachu1962)

"Śmiertelni przypuszczają, że bogowie ro¬dzą się tak jak oni, że noszą ludzkie odzienie, mają ludzki głos i ludzką postać. Gdyby woły, konie lub lwy miały ręce i umiały malować i tworzyć posągi jak ludzie, malowałyby swoich bogów z ciałami podobnymi do własnych. Etiopowie twierdzą, że ich bogowie są czarni i mają nosy perkate. Trakowie zaś, że mają oczy Niebieskie i rude włosy". (Ksenofantes)

A inni śmiertelni przypuszczają, że jak do stworzenia zegarka, komputera, dolnopłuku, etc. nieodzowny był inteligentny projektant, tak i do stworzenia projektanta dolnopłuku niezbędny był inny projektant.
Tę skłonność zwie się antropomorfizmem.

A jak już przy potopie jesteśmy to poucz mnie proszę, albowiem sen mi z oczu spędza dylema wielka.
Otóż w słowie natchnionym czytamy:
Spośród wszystkich istot żyjących wprowadź do arki po parze, samca i samicę, aby ocalały wraz z tobą od zagłady. Z każdego gatunku ptactwa, bydła i zwierząt pełzających po ziemi po parze; niechaj wejdą do ciebie, aby nie wyginęły.Gen 6:19-20)

Potem, co prawda pan zmienił na chwilę zdanie:
A potem Pan rzekł do Noego: «Wejdź wraz z całą twą rodziną do arki, bo przekonałem się, że tylko ty jesteś wobec mnie prawy wśród tego pokolenia. Z wszelkich zwierząt czystych weź z sobą siedem samców i siedem samic, ze zwierząt zaś nieczystych po jednej parze: samca i samicę; również i z ptactwa - po siedem samców i po siedem samic, aby w ten sposób zachować ich potomstwo dla całej ziemi. (Gen. 7:1-3)

Ale część zwierzątek czystych się, jak widać, najwyraźniej zbuntowała (może ze względu na złe warunki lokalowe)
Noe wszedł z synami, z żoną i z żonami swych synów do arki, aby schronić się przed wodami potopu. Ze zwierząt czystych i nieczystych, z ptactwa i ze wszystkiego, co pełza po ziemi, po dwie sztuki, samiec i samica, weszły do Noego, do arki, tak jak mu Bóg rozkazał. (Gen. 7:7-9)

A potem:
Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu.(Gen. 8:20)
No i Noe żywotnie przyczynił się do wyginięcia zwierzątek czystych. Pozostały same nieczyste.
Ale Mojżeszowi jakiś czas później skądeś się wzięły jednak znowu zwierzątka czyste. Wyewoluowały jak rozumiem z tych nieczystych?
Kreacjoniści podnoszą często problem niedoboru czasowego przemawiającego podobno przeciwko teorii ewolucji.
A tu proszę nagle w galopującym tempie ze świni (nieczystej) wyewoluowała czysta owieczka, a może to był baranek ...


>"Kiedy zaś my twierdzimy, że zastosowanie tych samych algorytmów do badania specyficznych słożoności np. w konstrukcji maszyn molekularnych wewnątrz komórek daje wynik: "źródłem ich musi być inteligencja" - to krzyczycie, że to nienaukowe."(Stach)

Moment, domniemywam, że nie zastosowaliście takich samych algorytmów co SETI, gdyż te z programu SETI odnoszą się do czegoś innego. W takim razie, jak rozumiem stworzyliście nowe, na Wasze potrzeby. Czy aby one nie zostały tak skonstruowane, aby dały wynik: "źródłem musi być inteligencja"?


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
13-02-2010 22:33 
 Ocena-1 na 1
kapitan AS (298 punktów)
>Jest kilka ciekawych wyjaśnień (ale nauka idzie do przodu) - po potopie było zlodowacenie..
>Mój drogi, ostatnie zlodowacenie skończyło się 11 tyś. lat temu (tzn. przed waszym początkiem świata, ale to tutaj szczegół) i było zbyt słabe na tego typu efekt.

Zwierzęta mogły wędrować razem z człowiekiem. Człowiek jest na kontynencie amerykańskim i jest na australijskim nic nie zabraniało mu brać zwierząt. Zresztą również lądem same mogły przejść do Ameryki a Australia nie jest wcale tak mocno odizolowana i po wyspach można łatwo tam dotrzeć. A migracja roślin właśnie polega na tym że nasiona dryfują w oceanach albo ptaki je w odchodach przenoszą. Orzech kokosowy może dryfować 3 miesiące. Wiatr kilka kilometrów n. p. m. wieje bardzo mocno i przenosi różne pyłki roślin i takie zwierzęta jak pająki( oczywiście nie jakieś tarantule czy czarne wdowy). Zresztą w ten sposób roślinność i zwierzęta dostały się na Hawaje, które są oddalone o kilka tysięcy kilometrów od innych lądów.
webmaster (moderator)
>Czyżby racjonalista zaprzeczał ewolucji? Koala jedzą liście teraz delfiny słodkowodne są teraz. Kiedyś Koala mogły mieć inny układ trawienny i żywić się czymś innym.
Niczego to nie zmienia. Łopatologicznie: gatunków, których istnienie jest zależne od konkretnych warunków środowiskowych jest bardzo wiele. Zmiana tych warunków spowoduje ich wyginięcie.

>Wędrował sobie po ziemi natrafił na liście eukaliptusa, polubił je i przestał jeść inne rośliny.
:D Odpowiedź na poziomie kreacjonistycznej zoologii jak rozumiem.

>To samo z delfinami. Czy jest taka możliwość że najpierw były tylko słonowodne? A dopiero później stopniowo migrowały do wód słodkowodnych. Przecież życie wyszło z wody więc dlaczego nie mogło zmienić wody ze słonej na słodką.
Nie wiem co tam piszą w atlasach kreacjonistycznych, ale walenie to ssaki i zeszły z lądu do wód..

>Zwierzęta mogły wędrować razem z człowiekiem.
A krasnoludki? Też mogły! Łał, to wszystko wyjaśnia!

>Człowiek jest na kontynencie amerykańskim i jest na australijskim nic nie zabraniało mu brać zwierząt.
Ja bym tam śmiertelnie groźnych węży czy pająków nie zabierał na swoją łódkę.. Na Nową Zelandię pierwsi ludzie dotarli około roku 1300, macie problem A takich wysp jest więcej..

>Zresztą w ten sposób roślinność i zwierzęta dostały się na Hawaje, które są oddalone o kilka tysięcy kilometrów od innych lądów.
Nie jestem specjalistą na Hawajów, ale jedyne zwierzęta jakie tam znaleźli pierwsi odkrywcy to były foki, żółwie, ptaki i nietoperze. Nie było nawet węży, żadnych innych ssaków. Hmm, ciekawe czemu.. (podobnie jest z Nową Zelandią)

A sterta piłek po waszej stronie rośnie..
14-02-2010 09:46 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Może byś najpierw przeczytał choć raz krytykowany przez siebie tekst - a tam stoi jasno - "1 Moj. 7:15 I weszło do Noego, do arki, po parze z wszelkiego ciała, w którym było tchnienie życia." - czyli rybki zostały na zewnątrz.

Czyli w rybkach tchnienia życia nie ma?

>Jest kilka ciekawych wyjaśnień (ale nauka idzie do przodu) - po potopie było zlodowacenie duża ilość lodowców uwięziła sporo wody,

A gdzie ta woda jest dzisiaj? Ty ją w piwnicy uwięziłeś?

>lustro mórz na tyle się obniżyło, że po płytszych (obecnie) miejscach a wtedy ponad powierzchnią wody - roztuptały się na wszystkie strony (zważ, że wtedy Bóg wprowadził płochliwość).

Aha . Wcześniej żadna antylopa przed lwem nie uciekała? Nawiasem: cytat biblijny, że to właśnie wtedy Bóg wprowadził płochliwość, poproszę.

>Jest też znana korelacja występowania pewnych grup zwierząt "na wylocie" prądów morskich. Po potopie mogły użyć mat dryfującej roślinności jak tratw do przemieszczania się.

No, no... takie mamuty i bizony na tratwach z trawy... zapomniałeś dodać, że jeszcze po drodze przecież i paść się tą tratwą/trawą mogły... .

>Jadłospis się zmienia - kiedyś mógł być inny; a w sytuacjach awaryjnych zwierzęta nie są tak wybredne (np. w czasie wojny, jak był niedobór mięsa drapieżniki w ZOO były karmione wefeteriańsko - i przeżyły.

A źródła jakieś podasz?
16-02-2010 00:06 
 Ocena-1 na 1
stachu1962 (-15 punktów)

>Aha . Wcześniej żadna antylopa przed lwem nie uciekała?

Ano, nie.

Nawiasem: cytat biblijny, że to właśnie wtedy Bóg wprowadził płochliwość, poproszę.

Proszę uprzejmie:

1 Moj. 9:2
2. A bojaźń i lęk przed wami niech padnie na wszystkie zwierzęta ziemi i na wszelkie ptactwo niebios, na wszystko, co się rusza na ziemi i na wszystkie ryby morskie; wszystko to oddane jest w ręce wasze.
(BW)

Pozdro - Stachu
16-02-2010 00:24 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>Aha . Wcześniej żadna antylopa przed lwem nie uciekała?
>Ano, nie.
>Nawiasem: cytat biblijny, że to właśnie wtedy Bóg wprowadził płochliwość, poproszę.
>Proszę uprzejmie:
>1 Moj. 9:2
>2. A bojaźń i lęk przed wami niech padnie na wszystkie zwierzęta ziemi i na wszelkie ptactwo niebios, na wszystko, co się rusza na ziemi i na wszystkie ryby morskie; wszystko to oddane jest w ręce wasze.
>(BW)

A nie mieliście czegoś o wyporności arki albo trawy dla słonia napisać?
16-02-2010 00:36 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Aha . Wcześniej żadna antylopa przed lwem nie uciekała?
>Ano, nie.

Rozumiem: Bóg stworzył antylopy szybkimi i zwinnymi, choć tych cech początkowo wcale nie potrzebowały, już przewidując, że przyda im się to po Potopie. Bardzo Mądrze ze strony Boga.

>Nawiasem: cytat biblijny, że to właśnie wtedy Bóg wprowadził płochliwość, poproszę.
>Proszę uprzejmie:
>1 Moj. 9:2
>2. A bojaźń i lęk przed wami niech padnie na wszystkie zwierzęta ziemi i na wszelkie ptactwo niebios, na wszystko, co się rusza na ziemi i na wszystkie ryby morskie; wszystko to oddane jest w ręce wasze.

Jak to gdzie indziej niedawno pisałem: w Biblii wszystko może oznaczać wszystko, trzeba tylko chcieć. Cytowany fragment wyraźnie powiada, że wówczas Bóg ustanowił strach zwierząt przed ludźmi, ani słowa o ich strachu przed sobą nawzajem. Ale od czego hermeneutyka, no nie?

Wybacz zdrożną ciekawość - jesteś protestantem, jak mniemam?

Pozdrowienia.
16-02-2010 10:10 
 Ocena 8 na 8
Smith (10069 punktów)
>>>Aha . Wcześniej żadna antylopa przed lwem nie uciekała?
>>Ano, nie.
>Rozumiem: Bóg stworzył antylopy szybkimi i zwinnymi, choć tych cech początkowo wcale nie potrzebowały, już przewidując, że przyda im się to po Potopie. Bardzo Mądrze ze strony Boga.
A kości dinozaurów porozrzucał po to sprawdzić siłę wiary.
Takim subtelnym Hiobem poleciał w tych wypadkach.
16-02-2010 10:51 
 Ocena-1 na 1
stachu1962 (-15 punktów)
>>>Aha . Wcześniej żadna antylopa przed lwem nie uciekała?
>>Ano, nie.

>Rozumiem: Bóg stworzył antylopy szybkimi i zwinnymi, choć tych cech początkowo wcale nie potrzebowały, już przewidując, że przyda im się to po Potopie. Bardzo Mądrze ze strony Boga.

Nie widzę powodu do szyderstwa - Pan Bóg nie tylko jest mądry, ale i istnieje ponad czasem. N.p. zanim jeszcze stworzył czasoprzestrzeń miał w swej naturze osobę swojego Syna, gotową do tego, by w odpowiednim momencie przyjść na ziemię w ciele ludzkim i wziąć na siebie grzechy ludzi.

To, że przed upadkiem Adama i Ewy wszystkie zwierzęta były roślinożerne wynika z 1 rozdziału Genesis. Potem był upadek (rozdział 3) i przeklęcie ziemii. Ewidentnie dotknęło to nie tylko świata roślin (ciernie i osty nie były w pierwotnym stworzeniu), ale i świata zwierzęcego o czym mówi 8 rozdział listu do Rzymian.

>>Nawiasem: cytat biblijny, że to właśnie wtedy Bóg wprowadził płochliwość, poproszę.
>>Proszę uprzejmie:
>>1 Moj. 9:2
>>2. A bojaźń i lęk przed wami niech padnie na wszystkie zwierzęta ziemi i na wszelkie ptactwo niebios, na wszystko, co się rusza na ziemi i na wszystkie ryby morskie; wszystko to oddane jest w ręce wasze.
>Jak to gdzie indziej niedawno pisałem: w Biblii wszystko może oznaczać wszystko, trzeba tylko chcieć. Cytowany fragment wyraźnie powiada, że wówczas Bóg ustanowił strach zwierząt przed ludźmi, ani słowa o ich strachu przed sobą nawzajem. Ale od czego hermeneutyka, no nie?

Argument z milczenia - bardzo słaby - to, że nie jest napisane o strachu zwierząt przed innymi zwierzętami nie oznacza, że nie był on równocześnie wprowadzony.

>Wybacz zdrożną ciekawość - jesteś protestantem, jak mniemam?

Oczywiście, że jestem protestantem

>Pozdrowienia.

Również pozdrawiam

Stachu
16-02-2010 11:26 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>To, że przed upadkiem Adama i Ewy wszystkie zwierzęta były roślinożerne wynika z 1 rozdziału Genesis.
   A nie wynika z tego, czym się żywiły?

>Oczywiście, że jestem protestantem
   Ileż to jeszcze eufemizmów ludzie na tę samą słabość wymyślą...

>Stachu
   ... Stachu?
16-02-2010 21:07 
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie widzę powodu do szyderstwa - Pan Bóg nie tylko jest mądry, ale i istnieje ponad czasem. N.p. zanim jeszcze stworzył czasoprzestrzeń miał w swej naturze osobę swojego Syna, gotową do tego, by w odpowiednim momencie przyjść na ziemię w ciele ludzkim i wziąć na siebie grzechy ludzi.

Z czego jasno wynika, że już przed Stworzeniem założył Upadek człowieka i jego późniejsze Odkupienie. Co skądinąd nie przeszkodziło mu człowieka właśnie odpowiedzialnością za Upadek obarczyć i kazać mu (oraz reszcie Bogu ducha winnej przyrody) karę za niego cierpieć. Jako bonus Potopy różne, tudzież Deszcze Ognia i Siarki, że o Plagach Egipskich nie wspomnę, dorzucając. A dla wciąż nieprzekonanych jeszcze i Potępienie Wieczne.
Pogratulować wzorca etycznego .

>To, że przed upadkiem Adama i Ewy wszystkie zwierzęta były roślinożerne wynika z 1 rozdziału Genesis.

Jasne, że skoro tak wynika z 1 rozdziału Genesis, to dane kopalne, czy wiedza o fizjologii zwierząt muszą ustąpić . Rozumiem, że uzębienie albo układ trawienny hien czy lwów (dziś nieprzystosowane do pokarmu roślinnego) Bóg zmienił dopiero wraz z Upadkiem - cóż to dla niego. Trochę większy kłopot z tym, że nawet roślinożerna mućka wraz z trawą pochłania całe kilogramy glizd, mrówek czy pajączków, w tej trawie bytujących, ale i tu Bóg przed Upadkiem mógł jakieś filtry(?) stosować.
Jedno mnie ciekawi - jak kwestię skamieniałości takich np. tyranozaurów interpretujesz?
Widzę trzy wyjścia:
a) Tyranozaurów nigdy nie było, zaś Bóg porozmieszczał na Ziemi ich skamieniałości, by wypróbować Siłę Wiary swych zwolenników.
b) Tyranozaurów nigdy nie było, a ich rzekome "skamieniałości" to fałszerstwa ewolucjonistów z podszeptu szatańskiego pieczołowicie je preparujących i zakopujących, gdzie popadnie.
c) Tyranozaury istniały równocześnie z ludźmi, przy czym do Upadku bogobojnie wtrząchały rdest i macierzankę, po czym z jakichś powodów do arki się nie załapały.
Rozjaśnij, please .

>Potem był upadek (rozdział 3) i przeklęcie ziemii. Ewidentnie dotknęło to nie tylko świata roślin (ciernie i osty nie były w pierwotnym stworzeniu)

Doprawdy? Z Rdz 3, 18 wcale to nie wynika .

>ale i świata zwierzęcego o czym mówi 8 rozdział listu do Rzymian.

W karaniu nie grzeszył umiarem ten Twój Stwórca.

>Argument z milczenia - bardzo słaby - to, że nie jest napisane o strachu zwierząt przed innymi zwierzętami nie oznacza, że nie był on równocześnie wprowadzony.

Jasne - w ten sposób wprowadzić możesz, co Ci się żywnie spodoba - smoki, rusałki, Marsjan, elfy i bioprądy.
Ale mniejsza nawet o to.
Rzecz w tym, że sens Rdz 9, 2-3 jest jednak dość jasny: Bóg właśnie w celu wyróżnienia człowieka oddaje mu resztę stworzeń do dyspozycji i każe im się go bać. Twoja interpretacja jest z tym jaskrawo sprzeczna.

>>Wybacz zdrożną ciekawość - jesteś protestantem, jak mniemam?
>Oczywiście, że jestem protestantem

Zapytałem, bo przecie protestantyzm ma tak świetne tradycje interpretacji Biblii. Czemuż nie poczytasz Bojaźni i drżenia Soerena Kierkegaarda, Świętości Rudolfa Otto czy Fenomenologii religii Gerardusa van der Leeuwa, zamiast ośmieszać się brnięciem w coraz bardziej tragikomiczne absurdy urągające tyleż logice (a nawet zdrowemu, chłopskiemu rozumowi), co przytłaczającym świadectwom empirycznym?

Pozdrawiam.
16-02-2010 22:07 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Jedno mnie ciekawi - jak kwestię skamieniałości takich np. tyranozaurów interpretujesz?
>Widzę trzy wyjścia:
>a) Tyranozaurów nigdy nie było, zaś Bóg porozmieszczał na Ziemi ich skamieniałości, by wypróbować Siłę Wiary swych zwolenników.
>b) Tyranozaurów nigdy nie było, a ich rzekome "skamieniałości" to fałszerstwa ewolucjonistów z podszeptu szatańskiego pieczołowicie je preparujących i zakopujących, gdzie popadnie.
>c) Tyranozaury istniały równocześnie z ludźmi, przy czym do Upadku bogobojnie wtrząchały rdest i macierzankę, po czym z jakichś powodów do arki się nie załapały.
>Rozjaśnij, please .

Ta kwestia dawno już temu znalazła wyjaśnienie. Czy pamiętasz może słynną kreacjonistyczną stronę edukacyjną dla dzieci i młodzieży?

Otóż prof. Giraffenstein tłumaczy tam niezwykle jasno kwestię tyranozaurów:
Tyranozaury były roślinożerne,a ich ostre zęby służyły do rozdzierania liści
I dlatego, pomimo ich towarzystwa, Noe i współpasażerowie byli bezpieczni. Jeśli jakieś podejrzane źródła sugerowały ci odmienną wersję, pamiętaj- świeckie filmy kłamią

P.S. No i z tym wyginięciem dinozaurów to też bzdurna, świecka teoria- dinozaury przetrwały wraz z innymi zwierzakami i wciąż chodzą po naszej planecie

P.S.2
I żeby nie było, że pozostają jakiekolwiek wątpliwości- tłumaczą też, skąd kangury się wzięły w Australii i odpowiadają na całą masę innych ważnych pytań
16-02-2010 23:36 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)

>Otóż prof. Giraffenstein tłumaczy tam niezwykle jasno kwestię tyranozaurów:
Prof. Giraffenstein ździebko się myli.
>Tyranozaury były...
...mięsożerne
>a ich ostre zęby służyły do rozdzierania...
...wszelkiego mięsnego stworzenia. Jak to zauważył kolega big_zyd, Noe zapakował na arkę po siedem par zwierząt. Tyranozaury zeżarły po tuzinie zwierząt każdego rodzaju, wliczając w to i własnych krewnych. Mając na uwadze ich niezbyt szybki metabolizm, strawy starczyło im aż nadto.
>I dlatego, pomimo ich towarzystwa, Noe i współpasażerowie byli bezpieczni.
QED
17-02-2010 16:28 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>Otóż prof. Giraffenstein tłumaczy tam niezwykle jasno kwestię tyranozaurów:
>Prof. Giraffenstein ździebko się myli.

To niemozliwe, Profesor Giraffenstein nie może się mylić.

>>Tyranozaury były...
>...mięsożerne
>>a ich ostre zęby służyły do rozdzierania...
>...wszelkiego mięsnego stworzenia.

Dałaś się zmanipulować
Świeckie filmy kłamią
17-02-2010 07:42 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>P.S. No i z tym wyginięciem dinozaurów to też bzdurna, świecka teoria- dinozaury przetrwały wraz z innymi zwierzakami i wciąż chodzą po naszej planecie
Profesor Giertych od drzewek też tak twierdził
17-02-2010 08:18 
 Ocena 4 na 4
Pan Tau (1237 punktów)
Cytat:
[...] Pan Bóg nie tylko jest mądry, ale i istnieje ponad czasem. N.p. zanim jeszcze stworzył czasoprzestrzeń miał w swej naturze osobę swojego Syna [...]

I. Co znaczy "zanim", jeśli nie istnieje czas? Jak może coś zdarzyć się "zanim" zdarzy się coś innego, jeśli nie ma czasu?
II. W jaki sposób można istnieć poza czasem? Czy istnienie nie jest nierozerwalnie z czasem związane?
 
webmaster (moderator)
Ten cytat mówi o strachu zwierząt przed ludźmi (co zresztą nie jest prawdą), a nie zwierząt do innych zwierząt. A potem Noe żył do wieku 950 lat i tak się ta bajka kończy, dzieci idą spać.
17-02-2010 09:06 
 Ocena-1 na 1
stachu1962 (-15 punktów)
>Ten cytat mówi o strachu zwierząt przed ludźmi (co zresztą nie jest prawdą), a nie zwierząt do innych zwierząt.

A podstawy negownia tej tezy? Fakt, że nie uznajecie prawd objawionych nie czyni ich nieprawdziwymi. Można w nieskończoność łamać sobie głowę "skąd się ten świat materialny wziął?" albo przyjąć: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię." Nasze jest logiczniejsze, gdyż "wszystko co ZACZĘŁO istnieć musi mieć swoją przyczynę" - ponieważ świat nie jest wieczny, ale zaczął istnieć - musi mieć swoją logiczną przyczynę. Bóg, z definicji jest wieczny - więc nie musi mieć przyczyny, bo nigdy nie zaczął istnieć - więc nie jest tu wyjątkiem w regule (jak byście pewnie chcieli, żeby móc ten argument obalić ).

> A potem Noe żył do wieku 950 lat i tak się ta bajka kończy, dzieci idą spać.

Dziwi Cię, że ludzie przed potopem żyli po kilkaset lat? To dziwne, bo nauka zna "problem" długowieczności starożytnych ludzi i ich znacznie dłuższego dzieciństwa. Jak również przyznaje, że jest "problem" istnienia olbrzymów (zupełnie niepasujacych do schematu: Małe pochylone zmienia się w duże wyprostowane).
Przed potopem ludzie mieli pierwsze dziecko w zakresie od 62 - 182 lat! A czaszka z wiekim stale się zmienia! (między innymi rosną wały nadoczodołowe). Stąd czaszki (i szkielety) Neandertalczyków bardziej pasują do szczątków ludzi żyjących przed potopem niż do ogniwa pomiędzy człekokształtnymi a ludźmi. Stąd też doktor Jack Cuozzo po 20 latach badań nad starożytnymi ludźmi jest w stanie ujawnić, jak Darwiniści fałszowali dane, aby dopasować Neandertalczyka do łańcucha: człekokształtni - ludzie.

Przeczytaj również jak wiek ludzi po potopie "zjeżdża w dół" w miarę stabilizacji warunków popotopowych. (Rozdział 11 Genesis od wersetu 10-go).

"I poznacie prawdę a prawda was wyswobodzi!" Jana 8:32

Stachu
webmaster (moderator)
>Można w nieskończoność łamać sobie głowę "skąd się ten świat materialny wziął?" albo przyjąć: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię."
Wreszcie uczciwie przyznałeś, że twoja wiara wynika z lenistwa intelektualnego i jest zwykłym założeniem dla wygody. Pewnie, po co sobie łamać głowę skoro kapłani pasterzy owiec epoki brązu wiedzieli lepiej

>Nasze jest logiczniejsze, gdyż "wszystko co ZACZĘŁO istnieć musi mieć swoją przyczynę" - ponieważ świat nie jest wieczny, ale zaczął istnieć - musi mieć swoją logiczną przyczynę.
A niby skąd to wiesz? Obserwowałeś kiedyś powstawanie światów? Wiesz jakie prawa tym kierują? Nie wiesz, po prostu sobie założyłeś że są podobne to praw w naszym kosmosie, a nie musi tak być. "Nie wiemy jak się zaczął" to jest jedyna prawdziwa odpowiedź na dzień dzisiejszy (wstyd, aby ateiści uczyli was mówić prawdę..). A z tego, że ma jakąś przyczynę nie wynika, że ta przyczyna ma coś wspólnego z mściwym i zazdrosnym bóstwem wymyślonym przez Izraelitów.

>Bóg, z definicji jest wieczny - więc nie musi mieć przyczyny, bo nigdy nie zaczął istnieć - więc nie jest tu wyjątkiem w regule (jak byście pewnie chcieli, żeby móc ten argument obalić ).
"Z definicji" to żaden argument, nie ma tu co obalać, też sobie mogę przyjąć wygodne definicje.

>Dziwi Cię, że ludzie przed potopem żyli po kilkaset lat? To dziwne, bo nauka zna "problem" długowieczności starożytnych ludzi i ich znacznie dłuższego dzieciństwa. Jak również przyznaje, że jest "problem" istnienia olbrzymów (zupełnie niepasujacych do schematu: Małe pochylone zmienia się w duże wyprostowane).
Gołosłowie, nie masz cienia dowodu, że ludzie żyli kiedyś znacznie dłużej, ani że istnieli jacyś olbrzymowie.

>Przed potopem ludzie mieli pierwsze dziecko w zakresie od 62 - 182 lat! A czaszka z wiekim stale się zmienia! (między innymi rosną wały nadoczodołowe). Stąd czaszki (i szkielety) Neandertalczyków bardziej pasują do szczątków ludzi żyjących przed potopem niż do ogniwa pomiędzy człekokształtnymi a ludźmi.
Problem polega na tym, że zbadano DNA neandertalczyka - to nie byli ludzie. I cały twój argumencik idzie do kosza
17-02-2010 21:29 
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Ten cytat mówi o strachu zwierząt przed ludźmi (co zresztą nie jest prawdą), a nie zwierząt do innych zwierząt.
>A podstawy negownia tej tezy?

Zdrowy rozsądek. Logika. Dowody kopalne.

>Fakt, że nie uznajecie prawd objawionych nie czyni ich nieprawdziwymi.

Czynią je nieprawdziwymi niezgodność ze świadectwami empirycznymi, tudzież z elementarną logiką.

>Można w nieskończoność łamać sobie głowę "skąd się ten świat materialny wziął?" albo przyjąć: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię."

Można też przyjąć, że stworzyły go Gmyzie, Grzujce, Snyple i Brędziochy. Wszystko można .

>Nasze jest logiczniejsze,

BUHAHAHAHA!!!

>gdyż "wszystko co ZACZĘŁO istnieć musi mieć swoją przyczynę" - ponieważ świat nie jest wieczny, ale zaczął istnieć musi mieć swoją logiczną przyczynę.

Poczytaj sobie ten wątek. Idiotyzm takiego "rozumowania" został tam wykazany wielokrotnie, m. in. przeze mnie. Nie chce mi się powtarzać.

>Bóg, z definicji jest wieczny - więc nie musi mieć przyczyny, bo nigdy nie zaczął istnieć - więc nie jest tu wyjątkiem w regule (jak byście pewnie chcieli, żeby móc ten argument obalić ).

Jasne. Z definicji wieczne są także:

-Fumfasy
-Wąkle
-Dżudżunki
-Chrepcie
-Kłakwy
-Ziamry
-Dubincie
-Orpołki

...i wiele, wiele innych. Przecie muszą istnieć wiecznie i bez przyczyny, skoro taką mają definicję!!!

>Dziwi Cię, że ludzie przed potopem żyli po kilkaset lat? To dziwne, bo nauka zna "problem" długowieczności starożytnych ludzi i ich znacznie dłuższego dzieciństwa.

Jaka nauka?

>Jak również przyznaje, że jest "problem" istnienia olbrzymów

Aha. Już wiem - psychiatria .

>Przed potopem ludzie mieli pierwsze dziecko w zakresie od 62 - 182 lat!

Jakiś cień, już nie mówię: dowodu, ale poszlaki choćby?

>A czaszka z wiekim stale się zmienia!

Tobie najwyraźniej tak . Puszka mózgowa Ci czymś zarosła.

>Stąd czaszki (i szkielety) Neandertalczyków bardziej pasują do szczątków ludzi żyjących przed potopem

BUHAHAHAHA!!! Gdzie masz jakieś szczątki ludzi żyjących "przed potopem"?

>niż do ogniwa pomiędzy człekokształtnymi a ludźmi.

Naucz się, żałosny ignorancie, że nie ma i być nie może żadnego ogniwa pośredniego pomiędzy człekokształtnymi (Hominoidea) a ludźmi, skoro człowiek w najlepsze do człekokształtnych należy.

>Stąd też doktor Jack Cuozzo po 20 latach badań nad starożytnymi ludźmi jest w stanie ujawnić, jak Darwiniści fałszowali dane,

BUHAHAHAHA!!!
Dentysta-kreacjonista jest w stanie ujawnić? Do IPNu, PiSu czy innego CBA niech się z tym zgłosi, tam znajdzie wdzięczną publiczność .
Zresztą... czym Ty chcesz imponować? Kent Hovind nie takie rzeczy ujawniał .

>aby dopasować Neandertalczyka do łańcucha: człekokształtni - ludzie.

Neandertalczyk też do człekokształtnych należał.

>Przeczytaj również jak wiek ludzi po potopie "zjeżdża w dół" w miarę stabilizacji warunków popotopowych. (Rozdział 11 Genesis od wersetu 10-go).

Koczownicze baśnie z 1001 niemocy, nie są w nauce uznawane za argument za czymkolwiek.

>"I poznacie prawdę a prawda was wyswobodzi!" Jana 8:32

Co to ja o tym IPNie pisałem?...
17-02-2010 21:36 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>... Gmyzie, Grzujce, Snyple i Brędziochy.
   Brendziochy.

>Wszystko można .
   Ale nie przekręcać Imiona Brendziochów!    
17-02-2010 22:21 
 Ocena 1 na 1
Ignorancja (4718 punktów)
Co to są Brendziochy, ew. Brędziochy?
I Snyple i te inne fajnie brzmiące nazwy?

Mi po wrzuceniu w przegladarkę np. Snyple wychodzi: nypel rowerowy, ale przeczuwam, że nie o to chodzi...
Z Brendziochami też mi nie najlepiej poszło.

Jak chcecie Stachowi wytłumaczyć budowę wszechświata, poglądy na jego początki i inne trudne rzeczy (choć wprawdzie mało istotne w obliczu wieczności), gdy nie dajecie mu cennych i wyczerpujących wskazówek w tak, jak mniemam, ważnych kwestiach jak Brendziochy?


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
17-02-2010 22:29 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>>Bóg, z definicji jest wieczny - więc nie musi mieć przyczyny, bo nigdy nie zaczął istnieć - więc nie jest tu wyjątkiem w regule (jak byście pewnie chcieli, żeby móc ten argument obalić ).
>Jasne. Z definicji wieczne są także:
>-Fumfasy
>-Wąkle
>-Dżudżunki
>-Chrepcie
>-Kłakwy
>-Ziamry
>-Dubincie
>-Orpołki
>...i wiele, wiele innych. Przecie muszą istnieć wiecznie i bez przyczyny, skoro taką mają definicję!!!

   Nie masz racji Big, że się nabijasz. Nazwy, które wymieniłeś, to nazwy plemion, które żyły i przed i po Potopie. Geny tych plemion nosimy wszyscy, dlatego można powiedzieć, że są wieczne.

    I tak: FUMFASY - byli bardzo przyjacielscy, najczęściej kojarzyli się z kobietami z plemienia DŻUDŻUNKI, które potrafiły zaklinać deszcz. WĄKLE byli nerwowi i nie jedli mięsa. CHREPCIE mieszkali tylko w górach, zaś KŁAKWY to plemię, które ukochało niziny. ZIAMRY i DUBINCIE mieli najlepszych magów i przepowiadaczy. Potrafili uzdrowić nawet wzdętą kozę, o nadętym człowieku nie wspominając. ORPOŁKI zaś, byli zawołanymi drwalami i stolarzami. Nabardziej znanym przedstawicielem plemienia ORPOŁKÓW był Koszałek Opałek, kronikarz, dzięki któremu wiemy tyle o tych plemionach.

(Za Kowalskowipedią)
18-02-2010 08:17 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

> Jaka nauka?
Teologia.
>>Jak również przyznaje, że jest "problem" istnienia olbrzymów
>Aha. Już wiem - psychiatria .
Też.
>>Przed potopem ludzie mieli pierwsze dziecko w zakresie od 62 - 182 lat!
>Jakiś cień, już nie mówię: dowodu, ale poszlaki choćby?
No coś Ty. Jakie dowody, jakie poszlaki? Dowód masz w Biblii - Sara. Nie wiesz, że "jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści"? No!
17-02-2010 22:29 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)
>Dziwi Cię, że ludzie przed potopem żyli po kilkaset lat? To dziwne, bo nauka zna "problem" długowieczności starożytnych ludzi i ich znacznie dłuższego dzieciństwa. Jak również przyznaje, że jest "problem" istnienia olbrzymów (zupełnie niepasujacych do schematu: Małe pochylone zmienia się w duże wyprostowane).
>Przed potopem ludzie mieli pierwsze dziecko w zakresie od 62 - 182 lat! A czaszka z wiekim stale się zmienia! (między innymi rosną wały nadoczodołowe). Stąd czaszki (i szkielety) Neandertalczyków bardziej pasują do szczątków ludzi żyjących przed potopem niż do ogniwa pomiędzy człekokształtnymi a ludźmi. (Stach)

Matko, kto Ci to zrobił?

P.S.
Nie odpowiedziałeś mi w ważkiej sprawie rozwiązań technicznych błyskawicznego procesu ewoluowania świń nieczystych do czystych baranków w okresie popotopowym.
Nie będę sie upierać przy świniach i barankach. Mogą być wielbłądy i rogacizna, takie gnu np.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
18-02-2010 09:31 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
Jak każdemu to pytanie, to każdemu.
Stachu, odpowiedz mi jaki kolor skóry mieli według Ciebie Adam z Ewą?
A jak już to ustalisz, to wyjaśnij mi jak to się stało, że obecnie mamy taką różnorodność w tym zakresie.

A co do reguł, to ja słyszałem regułę, że krasnoludki są wieczne.
I tylko krasnoludki.
A że do tego są złośliwe i nerwowe, to tak się miedzy sobą prały, że Wielkie Bum się zrobiło i wszechświat powstał.
Jak widzisz nie jest tak jak Ty byś chciał i spróbuj to teraz obalić.

P.S. Tak prawdę mówiąc, to nigdzie o tym nie słyszałem, tylko sam to przed chwilą wymyśliłem. Ale to niczego nie zmienia. Teoria nadal nie do obalenia
18-02-2010 10:04 
 0 na 2
stachu1962 (-15 punktów)
>Jak każdemu to pytanie, to każdemu.
>Stachu, odpowiedz mi jaki kolor skóry mieli według Ciebie Adam z Ewą?
>A jak już to ustalisz, to wyjaśnij mi jak to się stało, że obecnie mamy taką różnorodność w tym zakresie.

To proste. Adam i Ewa byli prawdopodobie znacznie ciemniejszej karnacji niż Europeiczycy gdyż mieli geny odpowiedzialne tak za mniejszeą jak i większą ilości pigmentu w skórze. W drodze specjacji rasowej różne odgałęzienia ludzkości GUBIŁY informację genetyczną i tak mamy wyselekcjonowane białe, żółte, czerwone i czarne rasy.

Podobnie jak w przypadku zwierząt. Yaki (te azjatyckie - Nepal, Tybet) przystosowały się do życia w zimnym klimacie (gęsta sierść) i już nie przystosują się do klimatu gorącego jak np. Zebu. A tego ewolucjoniści nie lubią wspominać. Bo to dowodzi kreacjonistycznej perspektywy: Najpierw było dużo informacji genetycznej danej przez Stwórcę (w obrębie oryginalnie stworzonych rodzajó), a potem mieszanie i jej gubienie drogą specjacji. DOKŁADNIE przeciwne to co ichh teoria głosi - czyli rzekomy przyrost informacji genetycznej - BAJKI!

>A co do reguł, to ja słyszałem regułę, że krasnoludki są wieczne.
>I tylko krasnoludki.
>A że do tego są złośliwe i nerwowe, to tak się miedzy sobą prały, że Wielkie Bum się zrobiło i wszechświat powstał.
>Jak widzisz nie jest tak jak Ty byś chciał i spróbuj to teraz obalić.
>P.S. Tak prawdę mówiąc, to nigdzie o tym nie słyszałem, tylko sam to przed chwilą wymyśliłem. Ale to niczego nie zmienia. Teoria nadal nie do obalenia
>
Tu nie masz żadnego dowodu na Twoją teorię, a ja mam niepodważalne dowody w postaci spełnionych proroctw (to wspiera tezę o autorytecie Biblii - żadne tzw. święte księgi innych religii nie zawierają precyzyjnych proroctw, które by się wypełniły), archeologicznego potwierdzenia opisów biblijnych miejsc, postaci i wydarzeń oraz zmartwychwstanie (plus życie i cuda) Jezusa - wielu było takich, co się podjęło "naturalistycznego" wyjaśnienia tego faktu, ale PO ZAPOZNANIU SIĘ Z MATERIAŁEM DOWODOWYM duża część z nich zmieniła zdanie i stała się Chrześcijanami.

Nie martw się, tę wiedzę masz szansę jeszcze uzupełnić. Apostoł Paweł też był wrogiem Chrystusa, ale jedno z Nim spotkanie i stał się Jego gorliwym wyznawcą. O to się będę modlił dla Ciebie

Stachu
18-02-2010 10:19 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
> Adam i Ewa byli prawdopodobnie znacznie ciemniejszej karnacji niż Europeiczycy gdyż mieli geny odpowiedzialne tak za mniejszeą jak i większą ilości pigmentu w skórze. W drodze specjacji rasowej różne odgałęzienia ludzkości GUBIŁY informację genetyczną i tak mamy wyselekcjonowane białe, żółte, czerwone i czarne rasy.

> DOKŁADNIE - BAJKI!

To wystarczyłoby.

>Tu nie masz żadnego dowodu na Twoją teorię, a ja mam niepodważalne dowody w postaci spełnionych proroctw

Niepodważalnym dowodem poprawności mojej teorii jest istnienie wszechświata.
A i teoria Wielkiego Wybuchu raczej niewielu ma przeciwników.
Nikt nie potrafił do tej pory powiedzieć, jak to się stało.
I właśnie dzisiaj o poranku dane mi było objawienie - wszystko to za przyczyną krasnoludków.

> (to wspiera tezę o autorytecie Biblii - żadne tzw. święte księgi innych religii nie zawierają precyzyjnych proroctw, które by się wypełniły)
Jakie przepowiednie Nowego testamentu się spełniły?
Bo ja słyszałem, że niektórym coś o Starotestamentowych przepowiedniach wspominają.
Tylko, że nieładnie na żydowskie książki się powoływać odmawiając tego prawa samym żydom.

A o wyższości jednej książki nad drugą, to podyskutuj sobie z Illahim.
Podobny poziom argumentów prezentujecie.

> archeologicznego potwierdzenia opisów biblijnych miejsc, postaci i wydarzeń oraz zmartwychwstanie (plus życie i cuda) Jezusa - wielu było takich, co się podjęło "naturalistycznego" wyjaśnienia tego faktu, ale PO ZAPOZNANIU SIĘ Z MATERIAŁEM DOWODOWYM duża część z nich zmieniła zdanie i stała się Chrześcijanami.

Sam to wymyśliłeś, czy gdzieś przeczytałeś?

>Nie martw się, tę wiedzę masz szansę jeszcze uzupełnić. Apostoł Paweł też był wrogiem Chrystusa, ale jedno z Nim spotkanie i stał się Jego gorliwym wyznawcą. O to się będę modlił dla Ciebie

Aż tak mnie nie lubisz? A przecież starałem się nie być dosadny, mimo że się sam podkładasz.

>Stachu
Paweł
18-02-2010 22:08 
 Ocena-1 na 1
stachu1962 (-15 punktów)

>Niepodważalnym dowodem poprawności mojej teorii jest istnienie wszechświata.
>A i teoria Wielkiego Wybuchu raczej niewielu ma przeciwników.

Teoria Wielkiego Wybuchu - raczysz żartować. Jak eksplozja może stworzyć jakikolwiek świat? Grawitacja ściągnęła cząstki biegnące coraz dalej od siebie jakimś cudem skręcają ich tor? Baśnie!
A układ słoneczny z planetami obracającymi się wokół swych osi w różnych kierunkach? Jeden wybuch tego nie zrobi - stoi na przeszkodzie zasada zachowania momentu pędu.

>Nikt nie potrafił do tej pory powiedzieć, jak to się stało.

Przecież powiedziałem (cytując Tego, który nie tylko był świadkiem tego wszystkiego, ale i Sprawcą) - "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię!"

>Jakie przepowiednie Nowego testamentu się spełniły?
Chociażby zdrada Jezusa, Zburzenie Jerozolimy, fakt, że Piotr pożyje ładnych parę lat (o włos uniknął śmierci z rąk Heroda wkrótce po odejściu Jezusa do Ojca)...

>Bo ja słyszałem, że niektórym coś o Starotestamentowych przepowiedniach wspominają.
>Tylko, że nieładnie na żydowskie książki się powoływać odmawiając tego prawa samym żydom.
Coś masz jakieś niejasne pretensje; ale chyba nie do mnie - nie jestem antysemitą.
Wyrażaj się jaśniej proszę.

>A o wyższości jednej książki nad drugą, to podyskutuj sobie z Illahim.
>Podobny poziom argumentów prezentujecie.
Nie, bo Koran nie ma precyzyjnych proroctw jak Biblia - prześledź proroctwa chociażby dotyczące zburzenia Tyru (są artykuły w necie) - fascynujące! Liberałowie już nie mogą się wykręcić starym chwytem - "proroctwa spisano po wydarzeniach, jakie miały zapowiadać" - to się już nie broni historycznie - kto w takie wykręty wierzy ma mooocno nieaktualne dane.

>> archeologicznego potwierdzenia opisów biblijnych miejsc, postaci i wydarzeń oraz zmartwychwstanie (plus życie i cuda) Jezusa - wielu było takich, co się podjęło "naturalistycznego" wyjaśnienia tego faktu, ale PO ZAPOZNANIU SIĘ Z MATERIAŁEM DOWODOWYM duża część z nich zmieniła zdanie i stała się Chrześcijanami.
>Sam to wymyśliłeś, czy gdzieś przeczytałeś?
To ma być argument - rozumiem, że zabarakło ci odpowiedzi merytorycznej więc zasłaniasz się drwiną.

Stachu
19-02-2010 08:31 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
Stachu, gdy się czyta, to co wypisujesz, nie sposób nie drwić.
Ale nie lubię znęcać się nad ludźmi i dlatego ponawiam swoją propozycję: podyskutuj sobie z Illahim.
Zobaczysz jak to fajnie dyskutuje się z fanatykami dla którego stara książka jest większym autorytetem niż rzetelna nauka.

Pozdrawiam.

P.S. Zamiast się modlić ściągnij coś sobie i poczytaj.
19-02-2010 09:45 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>P.S. Zamiast się modlić ściągnij coś sobie i poczytaj.

Nie jestem pewna, czy to jest dobry pomysł.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
19-02-2010 09:58 
 Ocena-3 na 3
stachu1962 (-15 punktów)
>Zobaczysz jak to fajnie dyskutuje się z fanatykami dla którego stara książka jest większym autorytetem niż rzetelna nauka.

"Rzetelan Nauka" nie rozśmieszaj mnie bo zbrzydnę

Ile razy "rzetelna nauka" wycofywała się ze swoich buńczucznych twierdzeń?

Żadne z Biblijnych twierdzeń nie okazało się być fałszywym. Co prawda ludzkie rozumienie Biblijnego objawienia podlegało korektom.

Więc gdzie plewom do ziarna?

Każdy oryginał ma podróby - Waszym problemem jest traktowanie wszystkich religijnych ksiąg na jednym poziomie (tak samo Dawkins nie widzi różnicy między fundamentalizmami fałszywych religii a ewangelicznym chrześcijaństwem). Stąd Wasze ciągłe posiłkowanie się w walce z chrześcijaństwem odniesieniami do religii, które niewiele mają wspólnego z prawdziwą wiarą.

W końcu Jezus nie bez powodu powiedział: Ja jestem drogą, i prawdą i życiem; nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie" J 14,6
W ten sposób zanegował skuteczność zbawczą wszystkich religii.

Warto sprawdzić to twierdzenie, bo jeśli Jezus ma rację - obojętność czy wrogość wobec Niego ma skutki tragiczne - a nie jest rozsądną rzeczą ignorować ofertę zbawienia ZA DARMO!

Pozdrawiam

Stachu

A modlę się cały czas o Was - już nie jeden ateista się nawrócił - niektórzy PATRZĄC NA DOWODY PROJEKTU WE WSZECHŚWIECIE!
19-02-2010 10:08 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)
Stasiu, zablokowali Miłującego prawdę a ty teraz jak jaki bhuddysta sie reinkarnowales.
To grzech, Javę ciebie do tych 144000 nie wliczy.
A wiesz chociaż dlaczego 144000?
19-02-2010 10:14 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)

>Każdy oryginał ma podróby - Waszym problemem jest traktowanie wszystkich religijnych ksiąg na jednym poziomie (tak samo Dawkins nie widzi różnicy między fundamentalizmami fałszywych religii a ewangelicznym chrześcijaństwem).
Nie rozśmieszaj mnie. "Fałszywe religie", "ewangeliczne chrześcijaństwo"... Mam rozumieć, że wyłącznie to drugie jest prawdziwe? To lepiej spróbuj ponawracać muzułmanina. O, właśnie. Z Illahimem pogadaj. Dla mnie wszystkie mity są tyle samo warte - literatura, ot co.
>A modlę się cały czas o Was - już nie jeden ateista się nawrócił - niektórzy PATRZĄC NA DOWODY PROJEKTU WE WSZECHŚWIECIE!
Nie ma dowodów projektu. Ale dobrze, przyjmijmy, że jeśli to projekt, to... Takiej fuszerki jak żyję nie widziałam. Zdarzają się projektantom różne błędy, ale to, co widzimy, a co raczysz nazywać "projektem", to jeden wielki inżynieryjny idiotyzm. Takiego projektanta, co np. montuje siatkówkę tyłem do przodu, wywaliliby na zbitą twarz z każdej politechniki.
Módl się, jeśli chcesz... ale lepiej za siebie.
Cytat:
już nie jeden ateista się nawrócił

Już niejeden chrześcijanin został ateistą.
19-02-2010 14:27 
 Ocena-2 na 2
stachu1962 (-15 punktów)

>Nie ma dowodów projektu. Ale dobrze, przyjmijmy, że jeśli to projekt, to... Takiej fuszerki jak żyję nie widziałam. Zdarzają się projektantom różne błędy, ale to, co widzimy, a co raczysz nazywać "projektem", to jeden wielki inżynieryjny idiotyzm. Takiego projektanta, co np. montuje siatkówkę tyłem do przodu, wywaliliby na zbitą twarz z każdej politechniki.

Kolejny przykład ostrego obłędu. Chcesz cytować NIESAMOWITĄ konstrukcję oka jako przykład kiepskiego projektu!!!??? To ja bym Cię za to wywalił z politechniki (poza studiami teologicznymi skończyłem elektronikę na polibudzie w W-wie, więc wiem co to ścisłe myślenie).

Czy zadałeś sobie choć odrobinę (ODROBINĘ!) trudu, aby postudiować cud jakim jest narząd wzroku?

Oczywiście, że Projektant słusznie umieścił światłoczułe elementy za przepływem krwi bo to daje filtrowanie światła ultrafioletowego ( - zabójczego dla wzroku). W oczach takich ośmiornic siatkówka jest już bezpośrednio skierowana w stronę światła, bo woda morska spełnia rolę filtru UV.

Zamiast bezczelnie bluźnić przeciwko mądremu Stwórcy weź się za przestudiowanie wzroku dokładnie zamiast cytować ateistyczne blogi (jak mniemam).

Czy wiesz, że nasz narząd wzroku jest tak czuły, że byłby w stanie wykryć pojedyncze fonony? Ale żebyś nie miał ciągle szumu w obrazie widzianym są poprowadzone równoległe wiązki przewodzące światło kompensujące wybryki słabych sygnałów. Poza tym cała obsługa softowa zjawiska widzenia naszego mózgu jest zadziwiająca. Nasz mózg pracuje na bibliotekach obrazów. Powiedz to informatykowi, że się to tak ot bez programisty złożyło to Cię wyśmieje!
Popatrz na niezwykle złożony chemiczny proces zamiany światła na impulsy nerwowe. Projekt, projekt, od góry do dołu projekt.

A potem wyskakuje taki arogant, Dawkins, i krytykuje ludzki wzroku za "ślepą plamkę", (której nota bene wcale nie widzimy w codziennym użyciu wzroku - dlaczego? Przecież moglibyśmy chodzić całe życie z takimi irytującymi czarnymi albo białymi plamami z boku pola widzenia - i też by się dało żyć!); dalej krytykuje za to, że nie widzimy w ultrafiolecie i podczerwieni. Buduje "słomianą kukłę" w postaci przez siebie wymyślonego "idealnego wzroku" a potem krytykuje genialnego Stwórcę.

W/g tej logiki mój laptop na którym właśnie piszę nie jest zaprojektowany - bo czemu ma taką małą pamięć RAM i dysk, czemu nie ma rozdzielczości ekranu 10xFull HD? I czemu nie ma baterii żebym mógł całą drogę Gdańsk-Zakopane oglądać kreacjonistyczne filmy ?

Oczywiście, że każdy projekt jest kompromisem. Niektórych rzeczy nie potrzebuję (energożernej super HD matrycy - bo i tak nie dojrzę szczegółów tak precyzyjnego obrazu. Bateria nie może być za ciężka, itd. Tylko ZŁA WOLA lub IGNORANCJA sprawia, że nadal używacie oka jako przykładu złego projektu.

Ps. 94:9
9. Czy Ten, który uczynił ucho, nie słyszy? Czy nie widzi Ten, kto ukształtował oko?

Zobacz przeciwko komu bluźnisz.

Inne przejawy działań Projektanta:

Dlaczego woda jest najgęstsza w temperaturze 4 st. Celsjusza a nie w przejściu z cieczy w ciało stałe? (Projektant pomyślał o rybach w zimie);

Dlaczego mamy zęby mleczne do wieku, kiedy dzieciaki na ogół zaczęły zdawać sobie sprawę z konsekwencji upadków? Dlaczego nie wypadają wszystkie na raz? Dlaczego gdy zaczyna rosnąć stały ząb to korzeń mleczaka zaczyna się rozpuszczać, ale korzenie sąsiednich mleczaków już nie?

Dlaczego dziewczynki mają błony dziewicze? (hmmm patrzę na buteleczkę z dowolnym lekarstwem i folię ochronną - i się domyślam dlaczego).

Dlaczego siniaki się wchłaniają? Przecież nosić na skórze historię wszystkich urazów - to zysk darwinistyczny - coś jak naturalnie maskujące moro!

Dlaczego generator impulsów sterujących sercem jest poza mózgiem? Kto go tam umieścił?

Itd, itd,...

Heksyliony lat Wam nie starczy, żeby to się złożyło. A myślicie, że przez te niby 4 mld lat ewolucji na ziemi słońce stało w miejscu? Przecież wtedy było znacznie młodsze! Znaczny procent mniej emitowania energii! A na ziemi - lodówka! Jak teraz aktywność plam na słońcu robi takie zamieszani w klimacie, to cóż dopiero tak znacznie mniejsza emisja energii! (To jest tzw. paradoks słońca podniesiony przez Carla Sagana)

Pozdrowienia

Stachu
20-02-2010 07:43 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
Stachu.
Jeżeli uważasz, że masz coś ciekawego do powiedzenia - próbuj.
Ale nie w ten sposób. Takie pokrzykiwanie to sobie możesz na frondzie uprawiać.
Tutaj to nie przejdzie.

Ja - żeby sie nie rozdrabniać - wrzucam Ci hurtem dyszkę minusów.
I jeżeli zamierzasz utrzymać swój styl, ja będę konsekwentnie go oceniał.

Pozdrawiam.
20-02-2010 11:08 
 0 na 2
stachu1962 (-15 punktów)
>Stachu.
>Jeżeli uważasz, że masz coś ciekawego do powiedzenia - próbuj.
>Ale nie w ten sposób. Takie pokrzykiwanie to sobie możesz na frondzie uprawiać.
>Tutaj to nie przejdzie.
>Ja - żeby sie nie rozdrabniać - wrzucam Ci hurtem dyszkę minusów.
>I jeżeli zamierzasz utrzymać swój styl, ja będę konsekwentnie go oceniał.
>Pozdrawiam.

Hej,

Dziękuję za cenne uwagi i negatywy - otrzymane od człowieka z Twojej perspektywy są dla mnie komplementem.

Postaram się być jeszcze łagodniejszy w argumentacji. Jednak mógłbyś przyznać, że w porównaniu ze złośliwością, szyderstwem i ubliżaniem kolegów z Twojego obozu to i tak brzmię łagodnie jak baranek

A teraz do meritum: Czy jedyne Twoje uwagi dotyczą formy moich wypowiedzi? A co z merytoryczną zawartością - czyżbyś nie miał kontrargumentów?

Pozdrawiam

Stachu
20-02-2010 11:21 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
Merytorycznej zawartości w Twoich wypowiedziach jak na razie nie zauważyłem.
I proszę mnie w żadnym obozie nie zamykać.
Wiem żeś jest tu niedługo i mogłeś nie mieć okazji czytać zbyt wielu moich wypowiedzi. Jeżeli przypadkiem uda Ci się pobyć dłużej, to może będziesz miał okazję przekonać się, że próby skoszarowania mnie w jakiś obozach mogą mnie tylko śmieszyć.

P.S. Cytujemy tyle ile trzeba, a nie ile da się radę.
20-02-2010 12:53 
 Ocena-1 na 1
stachu1962 (-15 punktów)
>Merytorycznej zawartości w Twoich wypowiedziach jak na razie nie zauważyłem.

Hmm, zgrabna próba wywinięcia się - ale nie z nami takie Brunery Numer

Czekam na merytoryczne wyjaśnienie oczywistych przejawów projektu we wszechświecie.

mogę dorzucić jeszcze parę.

Stachu
22-02-2010 06:08 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)

>mogę dorzucić jeszcze parę.

Co jeszcze chcesz dorzucać?
To co już powiedziałeś i w jaki sposób to powiedziałeś wystarczy mi, żeby nie łudzić się, że dasz radę coś sensownego powiedzieć.

Ktoś kto kwestionuje cały dorobek nauki, bo mu się z jego interpretacją starożytnej książki nie zgadza nie jest dla mnie partnerem do dyskusji.

Nie chcesz czytać świeckich podręczników, to poczytaj choćby Michała Hellera.
To ksiądz, ale jednocześnie fizyk.
Nie zgadzam się z nim w poglądzie na świat, ale szanuję jego wiedzę.
Poczytaj sobie trochę, to może dostrzeżesz jak bardzo się kompromitujesz i wrócisz tu z nieco lepszymi argumentami.

Pozdrawiam
20-02-2010 11:51 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>Czy wiesz, że nasz narząd wzroku jest tak czuły, że byłby w stanie wykryć pojedyncze fonony? Ale żebyś nie miał ciągle szumu w obrazie widzianym są poprowadzone równoległe wiązki przewodzące światło kompensujące wybryki słabych sygnałów. Poza tym cała obsługa softowa zjawiska widzenia naszego mózgu jest zadziwiająca. Nasz mózg pracuje na bibliotekach obrazów. Powiedz to informatykowi, że się to tak ot bez programisty złożyło to Cię wyśmieje!
>Popatrz na niezwykle złożony chemiczny proces zamiany światła na impulsy nerwowe. Projekt, projekt, od góry do dołu projekt.
>A potem wyskakuje taki arogant, Dawkins, i krytykuje ludzki wzroku za "ślepą plamkę", (której nota bene wcale nie widzimy w codziennym użyciu wzroku - dlaczego? Przecież moglibyśmy chodzić całe życie z takimi irytującymi czarnymi albo białymi plamami z boku pola widzenia - i też by się dało żyć!); dalej krytykuje za to, że nie widzimy w ultrafiolecie i podczerwieni. Buduje "słomianą kukłę" w postaci przez siebie wymyślonego "idealnego wzroku" a potem krytykuje genialnego Stwórcę.

Porównujesz projektanta komputerów z doskonałym (bo w takiego chyba wierzysz) bytem, z absolutem?
Uznaję to porównanie za manipulację z Twojej strony, ale może faktycznie nie widzisz niestosowności zastosowania tej analogii (zastanów się czy aby to Ty teraz nie bluźnisz). Od doskonałego, wszechmocnego bytu, można by oczekiwać lepszych rozwiązań niż te, które mamy okazję obserwować. Nie tylko dotyczących fizycznej budowy organizmów, ale również tych związanych z całą "organizacją" tego świata. Naprawdę trzeba mieć wiele samozaparcia, aby obserwując okrutny świat przyrody, wysnuć przypuszczenie, że mógł on zostać stworzony przez istotę wszechmocną i doskonale dobrą.
Cały świat, jego niedoskonałości (np. mutacje, choroby), okrucieństwo interakcji pomiędzy organizmami są zaprzeczeniem idei chrześcijańskiego Boga.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
20-02-2010 12:50 
 Ocena-2 na 2
stachu1962 (-15 punktów)

>Porównujesz projektanta komputerów z doskonałym (bo w takiego chyba wierzysz) bytem, z absolutem?

>Uznaję to porównanie za manipulację z Twojej strony, ale może faktycznie nie widzisz niestosowności zastosowania tej analogii (zastanów się czy aby to Ty teraz nie bluźnisz).

Sam Jezus przeprowadzał analogie między np. ziemskimi ojcami a Ojcem niebieskim - zatem czuję się upoważniony do przeprowadzania analogii bo na Jego podobieństwo zostaliśmy stworzeni. Nie widzę powodu do wytaczania oskarżenia o manipulację

>Od doskonałego, wszechmocnego bytu, można by oczekiwać lepszych rozwiązań niż te, które mamy okazję obserwować. Nie tylko dotyczących fizycznej budowy organizmów, ale również tych związanych z całą "organizacją" tego świata. Naprawdę trzeba mieć wiele samozaparcia, aby obserwując okrutny świat przyrody, wysnuć przypuszczenie, że mógł on zostać stworzony przez istotę wszechmocną i doskonale dobrą.
>Cały świat, jego niedoskonałości (np. mutacje, choroby), okrucieństwo interakcji pomiędzy organizmami są zaprzeczeniem idei chrześcijańskiego Boga.

Tu macie notoryczny problem pominięcia ogromnie ważnego wydarzenia UPADKU PRARODZICÓW. Początkowe stworzenie było dobre, a nawet bardzo dobre. Coś się mocno popsuło po tym felernym dniu, gdy Ewa wyciągnęła rękę po zakazany owoc. Ziemia, roślinność i świat zwierzęcy zostały przeklęte - więc nie widzimy oryginalnego stworzenia, ale "stworzenie poddane znikomości" jak mówi 8-my rozdział listu do Rzymian.

Uwzględnicie to, a wszystko się znacznie lepiej poukłada.

Pozdrowienia

Stachu
20-02-2010 13:05 
 Ocena 7 na 7
Autografka (10638 punktów)

>Tu macie notoryczny problem pominięcia ogromnie ważnego wydarzenia UPADKU PRARODZICÓW. Początkowe stworzenie było dobre, a nawet bardzo dobre. Coś się mocno popsuło po tym felernym dniu, gdy Ewa wyciągnęła rękę po zakazany owoc. Ziemia, roślinność i świat zwierzęcy zostały przeklęte - więc nie widzimy oryginalnego stworzenia, ale "stworzenie poddane znikomości" jak mówi 8-my rozdział listu do Rzymian.
>Uwzględnicie to, a wszystko się znacznie lepiej poukłada.

Owszem, poukłada się, prócz jednego. Dlaczegóż to doskonale dobry Bóg pokarał za czyn Ewy wszystkie stworzenia?
A dokładniej - co takiego dobrego w tym widzisz? Bo ja nic.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
20-02-2010 13:15 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)

>Sam Jezus przeprowadzał analogie między np. ziemskimi ojcami a Ojcem niebieskim - zatem czuję się upoważniony do przeprowadzania analogii bo na Jego podobieństwo zostaliśmy stworzeni. Nie widzę powodu do wytaczania oskarżenia o manipulację

A Twój przestraszony możliwością popełnienia bluźnierstwa umysł, nie pozwala Ci nawet zastanowić się nad prawidłowością takich porównań. Widzę, że manipulacja leży u samych podstaw Twojej wiary - wszak, jak sam przyznajesz, uczysz się od Mistrza.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-02-2010 10:22 
 Ocena 3 na 3
obcy gatunek (907 punktów)
Przeglądam Twoją polemikę, przypominasz rybę, która rzuca się w sieci.
Mam pytanie do Ciebie. Poruszyłeś kwestię Ojca niebieskiego ( nawiązuje do tego, że jest jeden Ojciec, a ludzie są jego dziećmi ).
W związku z tym, skoro ludzie są dziećmi bożymi, to wiadomo, że dzieci są rodzaju męskiego i żeńskiego.
Wobec tego, istota zwana: kobietą - jest córką Boga. Natomiast, istota rodzaju męskiego: synem Boga. Z tego by wynikało, że ludzie są bogami - córkami Boga i synami Boga, a więc mogą tak o sobie mówić?
20-02-2010 12:57 
 Ocena 10 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Kolejny przykład ostrego obłędu.

Dałbyś już spokój tym introspekcjom, Stachu .

>Chcesz cytować NIESAMOWITĄ konstrukcję oka jako przykład kiepskiego projektu!!!???
>To ja bym Cię za to wywalił z politechniki (poza studiami teologicznymi skończyłem elektronikę na polibudzie w W-wie, więc wiem co to ścisłe myślenie).

Zacofanie technologiczne Polski, jak widzę, skądś się bierze .

>Czy zadałeś sobie choć odrobinę (ODROBINĘ!) trudu, aby postudiować cud jakim jest narząd wzroku?
>Oczywiście, że Projektant słusznie umieścił światłoczułe elementy za przepływem krwi bo to daje filtrowanie światła ultrafioletowego ( - zabójczego dla wzroku). W oczach takich ośmiornic siatkówka jest już bezpośrednio skierowana w stronę światła, bo woda morska spełnia rolę filtru UV.
>Zamiast bezczelnie bluźnić przeciwko mądremu Stwórcy weź się za przestudiowanie wzroku dokładnie zamiast cytować ateistyczne blogi (jak mniemam).
>Czy wiesz, że nasz narząd wzroku jest tak czuły, że byłby w stanie wykryć pojedyncze fonony? Ale żebyś nie miał ciągle szumu w obrazie widzianym są poprowadzone równoległe wiązki przewodzące światło kompensujące wybryki słabych sygnałów. Poza tym cała obsługa softowa zjawiska widzenia naszego mózgu jest zadziwiająca. Nasz mózg pracuje na bibliotekach obrazów. Powiedz to informatykowi, że się to tak ot bez programisty złożyło to Cię wyśmieje!
>Popatrz na niezwykle złożony chemiczny proces zamiany światła na impulsy nerwowe. Projekt, projekt, od góry do dołu projekt.
>A potem wyskakuje taki arogant, Dawkins, i krytykuje ludzki wzroku za "ślepą plamkę", (której nota bene wcale nie widzimy w codziennym użyciu wzroku - dlaczego? Przecież moglibyśmy chodzić całe życie z takimi irytującymi czarnymi albo białymi plamami z boku pola widzenia - i też by się dało żyć!); dalej krytykuje za to, że nie widzimy w ultrafiolecie i podczerwieni. Buduje "słomianą kukłę" w postaci przez siebie wymyślonego "idealnego wzroku" a potem krytykuje genialnego Stwórcę.
>(...)Tylko ZŁA WOLA lub IGNORANCJA sprawia, że nadal używacie oka jako przykładu złego projektu.

"Doświadczenia ujawniły zaskakujący fakt: człowiek zawdzięcza prawidłowe widzenie tylko sile swej wyobraźni. W rzeczywistości oko ludzkie jest z optycznego punktu widzenia chybioną konstrukcją.
Gdyby optyk, przyzwyczajony do wysokich wymogów jakościowych, obejrzał sobie obraz rzutowany na siatkówkę przez "aparat" fotograficzny naszego oka, byłby zapewne bardzo niezadowolony: zniekształcenia brzegowe są tu gorsze niż w dziecinnej lunecie, proste linie wydają się krzywe, kontury są zamazane przez obwódki w kolorach tęczy. Człowiek jednak, który stawia wysokie wymagania okularom, aparatom fotograficznym i mikroskopom, nie zauważa wcale tych niedostatków własnego "przyrządu" optycznego, system nerwowy bowiem tak znakomicie koryguje zniekształcenia, że obraz otaczającego świata wydaje się nam fotograficznie doskonały."

Vitus B. Droescher "Świat zmysłów" wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1971, s. 8
Więcej na ten temat: tamże, s. 8-80. Polecam.

Teraz pewnie zaczniesz twierdzić, że to nie doskonałość oka a doskonałość układu nerwowego dowodzi istnienia projektanta.
W każdym razie własnego dla ilustracji nie przywołuj. To nie jest dobry przykład .

>I czemu nie ma baterii, żebym mógł całą drogę Gdańsk-Zakopane oglądać kreacjonistyczne filmy?

Lubisz tylko te filmy, które znasz, ...inżynierze?

>Ps. 94:9
>9. Czy Ten, który uczynił ucho, nie słyszy? Czy nie widzi Ten, kto ukształtował oko?

O, właśnie, to ciekawe - te zmysły Stwórcy . Mógłbyś rozwinąć?

>Dlaczego woda jest najgęstsza w temperaturze 4 st. Celsjusza a nie w przejściu z cieczy w ciało stałe? (Projektant pomyślał o rybach w zimie);

Woda jest, jaka jest, żeby rybki miały w czym pływać. A zima jest po to, żeby dzieci mogły lepić bałwanki. Jak im Stacha pod ręką zabraknie. Człowieku - ile Ty masz lat?

>Dlaczego dziewczynki mają błony dziewicze? (hmmm patrzę na buteleczkę z dowolnym lekarstwem i folię ochronną - i się domyślam dlaczego).

Podzielże się tym domysłem .

>Dlaczego siniaki się wchłaniają? Przecież nosić na skórze historię wszystkich urazów - to zysk darwinistyczny - coś jak naturalnie maskujące moro!

Tych majaczeń to już, przyznam, w ogóle nie pojmuję. Że niby człowiek cętkowany miałby mieć lepiej na sawannie?
Przecie i tak cali czarni byli.

>A myślicie, że przez te niby 4 mld lat ewolucji na ziemi słońce stało w miejscu?

Przez jeden dzień - na pewno: Joz 10, 12-14 . Nawiasem - zobacz, Stachu, przy okazji kolegę Ci znalazłem .

>Przecież wtedy było znacznie młodsze! Znaczny procent mniej emitowania energii! A na ziemi - lodówka! Jak teraz aktywność plam na słońcu robi takie zamieszani w klimacie, to cóż dopiero tak znacznie mniejsza emisja energii! (To jest tzw. paradoks słońca podniesiony przez Carla Sagana)

Gdy Słońce było młodsze, było też i cięższe, bo promieniując przecie cały czas masę traci. To nie mogło pozostawać bez wpływu na orbitę Ziemi, która, jak należy się spodziewać, była niegdyś ciaśniejsza.
Dodatkowo sama Ziemia miała więcej wewnętrznego ciepła z rozpadu pierwiastków promieniotwórczych. Które zresztą do dziś pozostaje podstawą gospodarki Piekła .
20-02-2010 18:35 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>>Dlaczego dziewczynki mają błony dziewicze? (hmmm patrzę na buteleczkę z dowolnym lekarstwem i folię ochronną - i się domyślam dlaczego).
>Podzielże się tym domysłem .
No jakże? Nie wiesz? Żeby się nie wylało/wysypało (nie wiem wprawdzie, co, ale sądząc z analogii z buteleczką z lekarstwem, to o to chodzi)
20-02-2010 18:32 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Dzięki za dobrą rozrywkę. Rozbawiłeś mnie serdecznie.
21-02-2010 01:23 
 Ocena 5 na 5
pavvel (8272 punktów)
>Czy wiesz, że nasz narząd wzroku jest tak czuły, że byłby w stanie wykryć pojedyncze fonony?

Pojedyńcze fonony potrafisz dostrzec?
No, chłopie, teraz to już na prawdę zrobiłeś na mnie wrażenie.
18-02-2010 11:36 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
>W drodze specjacji rasowej różne odgałęzienia ludzkości GUBIŁY informację genetyczną i tak mamy wyselekcjonowane białe, żółte, czerwone i czarne rasy.
Stachu! Zlituj się. Nie ma "czerwonej rasy". Czytałeś za mało podręczników, za dużo Karola Maya.
Edit: zapomniałam dopisać, że w obecnej chwili znaczna część antropologów w ogóle kwestionuje pojęcie rasy. A Egipcjanie wyróżniali cztery rasy ludzi: Libijczyków, Nubijczyków, Azjatów i Egipcjan.
>Tu nie masz żadnego dowodu na Twoją teorię, a ja mam niepodważalne dowody w postaci spełnionych proroctw (to wspiera tezę o autorytecie Biblii - żadne tzw. święte księgi innych religii nie zawierają precyzyjnych proroctw, które by się wypełniły)
A któreż to proroctwa, jeśli łaska? Tylko poważnej odpowiedzi oczekuję, żadnego naciągania. I żadnych przykładów "proroctw", spisanych post factum.
>archeologicznego potwierdzenia opisów biblijnych miejsc, postaci i wydarzeń
Bo opisywali je świadkowie onych. Egipt był? Był. Świątynia Salomona była? Była. Najazd babiloński i zniszczenie Jerozolimy było? Było. Autorzy Biblii czasem pisali, co widzieli i wiedzieli. A niektóre rzeczy sobie wymyślili i tych żadna nauka nie jest w stanie potwierdzić.
>oraz zmartwychwstanie (plus życie i cuda) Jezusa
O, to to właśnie, z tym już gorzej, podobnie jak z rozmową Mojżesza z Jahwe i kilkoma innymi wstawkami nie z tej Ziemi. Nijak się tego potwierdzić metodami naukowymi nie da.
>wielu było takich, co się podjęło "naturalistycznego" wyjaśnienia tego faktu, ale PO ZAPOZNANIU SIĘ Z MATERIAŁEM DOWODOWYM duża część z nich zmieniła zdanie i stała się Chrześcijanami.
Z jakim MATERIAŁEM DOWODOWYM, jeśli łaska? Co uważasz za dowód na zmartwychwstanie?
>O to się będę modlił dla Ciebie
Możesz nawet ofiarę złożyć i kadzidło zapalić, to nic nie da.
>Stachu
Meret
18-02-2010 14:07 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)
>>Tu nie masz żadnego dowodu na Twoją teorię, a ja mam niepodważalne dowody w postaci >>spełnionych proroctw

   Eee dowody to to nie są Choćby było napisane, że 1906 lat po śmierci Chrystusa państwo z północy rozpocznie wielką wojnę i wytraci miliony Żydów, zawsze można by powiedzieć:
"Zbieg okoliczności", więc jeśli MOŻLIWE jest, że to przypadek, to to żaden dowód.

Cytat:
>A któreż to proroctwa, jeśli łaska? Tylko poważnej odpowiedzi oczekuję, żadnego naciągania. I żadnych przykładów "proroctw", spisanych post factum.

   Pozwól, że przytoczę kilka takich "zbiegów okoliczności"

"Kpł 26:23,32-33,38
23. Jeżeli i wtedy nie poprawicie się i będziecie postępować Mnie na przekór,
...
32. Ja sam spustoszę ziemię, tak że będą się zdumiewać wasi wrogowie, którzy ją wezmą w posiadanie.
33. Was samych rozproszę między narodami, dobędę za wami miecza, ziemia wasza będzie spustoszona, miasta wasze zburzone.
...
38. Zginiecie między narodami, pochłonie was ziemia nieprzyjacielska.
(BT)"

Spełniło się ? Na pewno nie jest to spisane po fakcie, nieprawdaż?

"Dz 15:15-18
15. Zgadzają się z tym słowa Proroków, bo napisano:
16. Potem powrócę i odbuduję przybytek Dawida, który znajduje się w upadku. Odbuduję jego ruiny i wzniosę go,
17. aby pozostali ludzie szukali Pana i wszystkie narody, nad którymi wzywane jest imię moje - mówi Pan, który to sprawia.
18. To są [Jego] odwieczne wyroki.
(BT)"

   Od czasu napisania tych słów, mnóstwo osób próbowało odbudować Świątynię w Jerozolimie.
W sumie wystarczyłoby tego dokonać, żeby wykazać mylność biblijnych przepowiedni. Po odbudowaniu Świątyni ma być pokój, wolność, miłość itd, itp. Słowem sielanka . Pierwsza lepsza lokalna wojna i nici z przepowiedni... Dziwnym zbiegiem okoliczności, w miejscu gdzie powinna ona stanąć, "usadowiła" się kopuła na skale i meczet Al-Aksa. Przypadek? Możliwe...

   I jeszcze "mała wzmianka", która według mnie jednoznacznie opisuje nasz "kochany" Kościół Rzymsko Katolicki, (Apokalipsa, rozdz. 17 i 18) :

"Ap 17:1,4,9,18
1. Potem przyszedł jeden z siedmiu aniołów, mających siedem czasz, i tak odezwał się do mnie: Chodź, ukażę ci sąd na Wielką Nierządnicę, która siedzi nad wielu wodami,
...
4. A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat, cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły, miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu.

...
9. Tu trzeba zrozumienia, o mający mądrość! Siedem głów to jest siedem gór tam, gdzie siedzi na nich Niewiasta.
...
18. A Niewiasta, którą widziałeś, jest to Wielkie Miasto, mające władzę królewską nad królami ziemi.
(pl.wikipedia.org/wiki/Siedem_wzgórz_Rzymu)
Ap 18:3,5-7
3. bo winem zapalczywości swojego nierządu napoiła wszystkie narody, i królowie ziemi dopuścili się z nią nierządu, a kupcy ziemi doszli do bogactwa przez ogrom jej przepychu.
...
5. bo grzechy jej narosły - aż do nieba, i wspomniał Bóg na jej zbrodnie.
6. Odpłaćcie jej tak, jak ona odpłacała, i za jej czyny oddajcie podwójnie: w kielichu, w którym przyrządzała wino, podwójny dział dla niej przyrządźcie



7. Ile się wsławiła i osiągnęła przepychu, tyle jej zadajcie katuszy i smutku! Ponieważ mówi w swym sercu: "Zasiadam jak królowa i nie jestem wdową, i z pewnością nie zaznam żałoby",
(BT)"

   Ciekawy zbieg okoliczności prawda ? Czy nie?

Cytat:
>>archeologicznego potwierdzenia opisów biblijnych miejsc, postaci i wydarzeń
>Bo opisywali je świadkowie onych. Egipt był? Był. Świątynia Salomona była? Była. Najazd babiloński i zniszczenie Jerozolimy było? Było. Autorzy Biblii czasem pisali, co widzieli i wiedzieli. A niektóre rzeczy sobie wymyślili i tych żadna nauka nie jest w stanie potwierdzić.

O to to Szkoda, że wielu kreacjonistów jak i ateistów nie zauważa tej prostej zależności.
Jeśli wszystko co tam napisano to prawda, to skąd tyle sprzeczności i wzajemnie wykluczających się twierdzeń? Jeśli wszystko to kłamstwo, skąd tyle rzeczy, które potwierdzają badania archeologiczne i źródła historyczne inne niż Biblia?

Cytat:
>>oraz zmartwychwstanie (plus życie i cuda) Jezusa
>O, to to właśnie, z tym już gorzej, podobnie jak z rozmową Mojżesza z Jahwe i kilkoma innymi >wstawkami nie z tej Ziemi. Nijak się tego potwierdzić metodami naukowymi nie da.

Potwierdzić się nie da ale i wykluczyć nie można. Jeśli nawet uznać naturalistyczny pogląd, że świadomość jest sumą składową molekuł, z jakich składa się nasz mózg, to wystarczy odtworzyć dokładną "kopię" czyjegoś ciała, atom po atomie i masz zmartwychwstanie. W tej chwili dla ludzkości to nieosiągalne ale technicznie możliwe, tym bardziej dla kogoś, kto zaprojektował każdy atom i uruchomił cały wszechświat.

Cytat:
>Z jakim MATERIAŁEM DOWODOWYM, jeśli łaska? Co uważasz za dowód na zmartwychwstanie?

Trochę koledzy kreacjoniści przesadzają z tymi "dowodami". Ja nie mam dowodów ale mam mocną przesłankę:
   Kiedy pojmano Jezusa, apostołowie uciekali, aż się za nimi kurzyło To według mnie naturalne, (wierzymy Ci Jezus i tak dalej ale bez przesady ). Po jego zmartwychwstaniu ( czy tam domniemanym zmartwychwstaniu), znacznie zmienili swoje postępowanie.
Oprócz Jana, wszyscy zginęli męczeńską śmiercią i wcale przed tym nie uciekali... (Można znów się spierać, czy wszyscy, bo nie każdy przypadek jest udokumentowany poza Biblią ale załóżmy, że połowa - niektóre są.) Według mnie, musiało wystąpić jakieś dramatyczne wydarzenie, które diametralnie zmieniło ich podejście. Oni sami (Dzieje ap., Listy) mówią, że widzieli zmartwychwstałego Jezusa i to nimi tak mocno wstrząsnęło. Osobiście nie widzę powodu, żeby im nie wierzyć

Cytat:
>>O to się będę modlił dla Ciebie
>Możesz nawet ofiarę złożyć i kadzidło zapalić, to nic nie da.

   Nie masz skąd tego wiedzieć Kto wie, może da ?

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
18-02-2010 14:24 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>>Możesz nawet ofiarę złożyć i kadzidło zapalić, to nic nie da.
>   Nie masz skąd tego wiedzieć Kto wie, może da ?
Nie mam skąd wiedzieć, ale mam mocną przesłankę
>Pozdrawiam
Pozdrawiam.
18-02-2010 14:31 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
>Nie mam skąd wiedzieć, ale mam mocną przesłankę

   Osz Ty ! Celne, celne, oczywiście plus

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
18-02-2010 15:03 
 Ocena 3 na 3
uxbridge (5980 punktów)
>   Pozwól, że przytoczę kilka takich "zbiegów okoliczności"
>"Kpł 26:23,32-33,38
>23. Jeżeli i wtedy nie poprawicie się i będziecie postępować Mnie na przekór,
> ...
>32. Ja sam spustoszę ziemię, tak że będą się zdumiewać wasi wrogowie, którzy ją wezmą w posiadanie.
>33. Was samych rozproszę między narodami, dobędę za wami miecza, ziemia wasza będzie spustoszona, miasta wasze zburzone.
> ...
>38. Zginiecie między narodami, pochłonie was ziemia nieprzyjacielska.
>(BT)"
>Spełniło się ? Na pewno nie jest to spisane po fakcie, nieprawdaż?
Spełniło się, co do słowa. Szczególnie Rzymianom, Babilończykom, Celtom, Jadźwingom, Madziarom, Inkom, Aztekom... Akurat Żydom też, chociaż w mniejszym stopniu - podobnie jak Polakom.
Tak w ogóle, to nie jest żadne proroctwo tylko zwykła groźba. Czym miał niby innym straszyć Jahwe cały naród?
Zresztą specjalnie się nie wysilił.
A jak jeszcze raz ktoś tutaj skrzywdzi dziwkę, to wrócę i wybiję was sukinsyny do ostatniego!
Clint Eastwood - "Bez przebaczenia"

18-02-2010 22:10 
 Ocena-2 na 2
stachu1962 (-15 punktów)
>A któreż to proroctwa, jeśli łaska? Tylko poważnej odpowiedzi oczekuję, żadnego naciągania. I żadnych przykładów "proroctw", spisanych post factum.

(O proroztwiach przeczytaj w mojej odpowiedzi Pawłowi.)
Teraz moje przesłanie do Was wszystkich drodzy Ateiści, bo w wielu postach piszecie podobne rzeczy, więc zbiorczo Wam odpowiem:
1. Pismo Święte NIE JEST ludzkim wymysłem nomadów w stylu: "jakby to ten Pan Bóg mógł wyglądać" ale samoobjawieniem Boga.
2. Powyższe wynika z ciągu: fakt zmartwychwstania Jezusa (za Jego twierdzenia, że jest Bogiem) potwierdza, żę nim był (jest) a jaki Bóg dałby sobie namieszać w tym co chciał ludziom zostawić jako spisane objawienie - więc NT mówi prawdę - NT powiązany jest ściśle ze ST. - zatem ST jest prawdą. (to bardzo skrócona argumentacja - jak włożycie trochę pracy to zobaczycie, że jedno wynika z drugiego.)
3. Nieprawdą jest, że nie znacie Boga - Wy Go już poznaliście tylko nie uznaliście Jego panowania nad sobą: list do Rzymian tak to ujmuje: Rz 1:19-21
19. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił.
20. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy.
21. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce.
(BT)
Usyszeliście: "...choć Boga POZNALI" - nie zaledwie: "mieli okazję poznać".

A teraz najfajniejsze - proroctwo również o Was!
To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca.
[Flp 2:5-11]
Mark Kielar, którego program teraz tłumaczę (i wolę to niż ciągłe odpisywanie na Wasze stałe szukanie dziury w całym) ujął to bardzo zgrabnie:
"W ostatecznym rozrachunku: możesz Go lubić, możesz Go kochać, możesz ignorować Go lub nienawidzić, ale tego możesz być pewnym - pewnego dnia ugniesz swoje kolano przed Jezusem Chrystusem i uznasz Go jako Boga i Króla, albo na twojej drodze do nieba, albo na twej drodze do wiecznego piekła."
I proszę nie piszcie mi "Znowu straszy piekłem" - przyjacielskie ostrzeżenie przed grożącym realnym niebezpieczeństwem nie jest straszeniem lecz ostrzeżeniem-przysługą.

Może dziwicie się dlaczego mamy tak różne spojrzenia - o tym też jest napisane, co prawda o przyszłości, ale takiej, która korzenie ma już w czasie obecnym:

2 Tes. 2:9-12
9. A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów,
10. I wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić.
11. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu,
12. Aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości.
(BW)
Wierzyć, że nic stworzyło wszystko, że wszystkie stałe fizyczne same ułożyły się IDEALNIE, aby możliwe było życie na ziemi w oparciu o węgiel (a piszę nie tylko o grawitacji ale i takich niuansach jak siły polaryzacji cząsteczki wody), wierzyć, że nieożywione samo stało się ożywione, a bałagan sam się porządkuje w coraz bardziej złożone struktury bez planu i inteligentnego źródła informacji, że nieświadomość wytworzyła świadomość, itd, itd - to można nazwć tylko jednym: OSTRY OBŁĘD.

Na koniec wracając do debaty z dr. Wróblem - wspomniał on, że stworzenie ma POZÓR projektu. Ja Wam podam przyczynę dlaczego stworzenie ma POZÓR makro-ewolucji (w końcu Bóg mógł sobie darować wszystkie naczelne):
Bóg powiedział w jaki sposób stworzył świat - nie chcecie Mu wierzyć - więc puścił Wam podkręconą piłkę: 1 Kor. 3:19
19. Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem. Napisano bowiem: On chwyta mądrych w ich własnej chytrości;
(BW)
ORAZ:
Ps. 18:26-27
26. Z pobożnym obchodzisz się łaskawie, Z nienagannym postępujesz nienagannie.
27. Z czystym okazujesz się czysty, A z przewrotnym postępujesz przewrotnie.
(BW)
To rodzaj doraźnego sądu, żebyście mieli zagwozdkę, ale w końcu zobaczyli - ta całą ewolucja to jedna wielka bzdura. A wtedy pozostanie Wam przyjść do Stwórcy i oddać Mu cześć, ... który z Was się odważy?

Tyle na jakiś czas. Może wkrótce się odezwę - na razie mam sporo pracy.

Pozdrawiam - z zapewnieniem modlitwy o Was - Stachu

>>Stachu
>Paweł
>
19-02-2010 11:21 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Teraz moje przesłanie do Was wszystkich drodzy Ateiści, bo w wielu postach piszecie podobne rzeczy, więc zbiorczo Wam odpowiem:1. Pismo Święte NIE JEST ludzkim wymysłem nomadów w stylu: "jakby to ten Pan Bóg mógł wyglądać" ale samoobjawieniem Boga.

I Stachu1962 daje na to Uroczyste Słowo Honoru .

>2. Powyższe wynika z ciągu: fakt zmartwychwstania Jezusa (za Jego twierdzenia, że jest Bogiem) potwierdza, żę nim był (jest) a jaki Bóg dałby sobie namieszać w tym co chciał ludziom zostawić jako spisane objawienie - więc NT mówi prawdę - NT powiązany jest ściśle ze ST. - zatem ST jest prawdą. (to bardzo skrócona argumentacja - jak włożycie trochę pracy to zobaczycie, że jedno wynika z drugiego.)

Brawo, Stachu . To było coś .
Ale można to samo ująć jeszcze krócej:
-skąd wiemy, że Pismo mówi prawdę?
-bo Jezus zmartwychwstał
-a skąd wiemy, że Jezus zmartwychwstał?
-bo tak mówi Pismo.
Gratulacje .

>3. Nieprawdą jest, że nie znacie Boga - Wy Go już poznaliście tylko nie uznaliście Jego panowania nad sobą: list do Rzymian tak to ujmuje: Rz 1:19-21
>19. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił.
>20. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy.
>21. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce.
>(BT)
>Usyszeliście: "...choć Boga POZNALI" - nie zaledwie: "mieli okazję poznać".

Eee, nie, Stachu - to było przecież o protestantach. To sobie poczytaj i nawróć się, nim Cię piekło pochłonie .

>A teraz najfajniejsze - proroctwo również o Was!To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca.
>[Flp 2:5-11]

A ja też mam o Tobie fajne Proroctwo!

"Zaprawdę , ci, którzy ukrywają
to, co zesłał im zesłał z Księgi,
i sprzedają to za niską cenę
-zaprawdę oni nie będą napełniać trzewi
niczym innym jak tylko ogniem
I nie przemówi do nich Bóg
w Dniu Zmartwychwstania,
i nie oczyści ich.
Dla nich kara będzie bolesna.
Oto ci, którzy kupili
błądzenie za drogę prostą,
i karę za przebaczenie!
Jakże oni muszą być wytrzymali na ogień!"
(Al-Quran, sura 2 "Krowa", wersy 174-175)

>(i wolę to niż ciągłe odpisywanie na Wasze stałe szukanie dziury w całym)

Pomyśl, że akurat ja czytając Ciebie szukam czegokolwiek całego w dziurze - od razu się lepiej poczujesz .

>"W ostatecznym rozrachunku: możesz Go lubić, możesz Go kochać, możesz ignorować Go lub nienawidzić, ale tego możesz być pewnym - pewnego dnia ugniesz swoje kolano przed Jezusem Chrystusem i uznasz Go jako Boga i Króla, albo na twojej drodze do nieba, albo na twej drodze do wiecznego piekła."

"Nie uwierzyli ci, którzy powiedzieli:
'Zaprawdę, Bogiem jest Mesjasz, syn Marii!'
Powiedz:
'Kto ma możność uczynić coś przeciw Bogu,
jeśli On zechce zgubić Mesjasza, syna Marii,
jak również Jego Matkę
i wszystkich, którzy są na ziemi?'
Do Boga należy królestwo niebios i ziemi,
i tego, co jest między nimi.
On stwarza to, co chce.
Bóg jest nad każdą rzeczą wszechwładny!
Powiedzieli żydzi i chrześcijanie:
'My jesteśmy synami Boga
i Jego umiłowanymi.'
Powiedz:
'Dlaczegoż więc On karze was
za wasze grzechy?
Przeciwnie, wy jesteście tylko ludźmi,
spośród tych, których On stworzył.
On przebacza temu, komu chce,
I On karze tego, kogo chce.
Do Boga należy królestwo niebios i ziemi
i to, co jest między nimi.
I do niego zmierza wędrowanie."
(Al-Quran, sura V "Stół zastawiony" wersy 17-18)

>I proszę nie piszcie mi "Znowu straszy piekłem" - przyjacielskie ostrzeżenie przed grożącym realnym niebezpieczeństwem nie jest straszeniem lecz ostrzeżeniem-przysługą.

Eee, czym Ty tam możesz postraszyć... Zobacz, gdzie idą plugawi protestanci .

>2 Tes. 2:9-12
>9. A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów,
>10. I wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić.
>11. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu,
>12. Aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości.
>(BW)

O! Znowu o protestantach!

>Wierzyć, że nic stworzyło wszystko,

To właśnie wierzyć w Boga.

> że wszystkie stałe fizyczne same ułożyły się IDEALNIE, aby możliwe było życie na ziemi

Stałe fizyczne nie są po to, aby możliwe było życie. W dupie je mają.

>wierzyć, że nieożywione samo stało się ożywione, a bałagan sam się porządkuje w coraz bardziej złożone struktury bez planu i inteligentnego źródła informacji, że nieświadomość wytworzyła świadomość, itd, itd - to można nazwć tylko jednym: OSTRY OBŁĘD.

Całkiem trafnie się zdiagnozowałeś . Bo najlepsze, że to wszystko stosuje się idealnie do wiary w Boga Żywego. Który przecie z niczego się bierze, sam się bez planu i inteligentnego źródła informacji uporządkował i posiada świadomość.

>19. Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem.

Grunt, to umieć się pocieszyć, prawda, Stachu?

CDN.
19-02-2010 13:01 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>ORAZ:
>Ps. 18:26-27
>27. A z przewrotnym postępujesz przewrotnie.(BW)

I znowu o protestantach... nudne już... .

> To rodzaj doraźnego sądu, żebyście mieli zagwozdkę, ale w końcu zobaczyli - ta całą ewolucja to jedna wielka bzdura.

Zgłoś się z tym do Akademii Szwedzkiej. Twe spostrzeżenia nt. biologii, fizjologii i - co za tym idzie - medycyny z pewnością docenione zostaną. Ale, ale... a nie masz Ty oporów przed korzystaniem z przychodni czy szpitali, gdzie uprawia się medycynę na bezbożnej teorii ewolucji opartą?

>A wtedy pozostanie Wam przyjść do Stwórcy i oddać Mu cześć, ... który z Was się odważy?

"Kiedy przychodzą do ciebie obłudnicy,
mówią:
'Zaświadczamy, że ty jesteś Posłańcem Boga!'
Bóg wie, że ty jesteś Posłańcem Jego
i Bóg świadczy, że obłudnicy są kłamcami.
Oni wzięli sobie przysięgi swoje za puklerz
i odsunęli się od drogi Boga.
Zaprawdę złe jest to, co oni uczynili!
Albowiem oni uwierzyli,
a potem stali się niewiernymi.
Pieczęć została nałożona na ich serca
i oni nie pojmują.
Kiedy na nich patrzysz,
podobają ci się ich postacie;
a kiedy oni mówią,
to słuchasz ich słów,
a oni są jakby słupami podpartymi
Oni uważają, że każdy krzyk jest przeciw nim.
Oni są nieprzyjaciółmi,
przeto wystrzegaj się ich!
Niech ich Bóg zwalczy!
Jakże oni zostali oszukani!
A kiedy im się mówi:
'Przychodźcie!
Posłaniec Boga
będzie prosił o przebaczenie dla was'
- oni odwracają głowy
i widzisz jak się odsuwają,
nadęci pychą.
Wszystko jedno, czy będziesz prosił dla nich o przebaczenie,
czy też nie będziesz o nie prosił
- nie przebaczy im Bóg.
Bóg nie prowadzi drogą prostą
ludzi szerzących zepsucie."
(Al-Quran, sura 63 "Obłudnicy", wersy 1-6).

>Tyle na jakiś czas.

Starczy .

>Może wkrótce się odezwę - na razie mam sporo pracy.

Praca jest karą - Rdz 3, 17-19 .

>Pozdrawiam - z zapewnieniem modlitwy o Was - Stachu

Lepiej nie, Stachu. Wiem, do kogo się w istocie modlisz .

Bywaj zdrów. Hmmm... zdrów... .
18-02-2010 12:51 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
>
>To proste. Adam i Ewa byli prawdopodobie znacznie ciemniejszej karnacji niż Europeiczycy gdyż mieli geny odpowiedzialne tak za mniejszeą jak i większą ilości pigmentu w skórze.

Rasisci jesteście!
Ja mam inne pytanie, mianowicie jaka religie wyznawali Adam i Eva?
20-02-2010 07:51 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
Muzułmanie twierdzą, że islam
apud (4399 punktów)
>>
>Tu nie masz żadnego dowodu na Twoją teorię, a ja mam niepodważalne dowody w postaci spełnionych proroctw ,
>
...

Jaja se robi ten Stachu czy jak?
19-02-2010 21:58 
 Ocena 9 na 9
Andrzej.51 (15814 punktów)
Część pierwsza mojej wypowiedzi:

>Fakt, że nie uznajecie prawd objawionych nie czyni ich nieprawdziwymi. Można w nieskończoność łamać sobie głowę "skąd się ten świat materialny wziął?" albo przyjąć: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię."

Oczywiście, sam fakt, iż my nie uznajemy "prawd objawionych", nie czyni ich nieprawdziwymi. One same siebie uczyniły nieprawdziwymi.

Bo cóż to są, te Wasze prawdy objawione.
Te prawdy objawione Wam rzekomo przez judeochrześcijańskiego Boga zawarte są ponoć w pewnym szacownym i dość opasłym dziele zwanym Biblią. To tam rzekomo - tak przecież nieustannie twierdzicie - znajduje się nieomylne słowo boże, prawda jedyna i niepodważalna, bo objawiona przez samego Boga. To Biblia właśnie, dzieło bez błędów, natchnione werbalnie przez Boga, w całości słowo po słowie, kropka po kropce i przecinek po przecinku, jest ponoć nośnikiem prawdy objawionej.
To rzekomo Bóg niemal przedyktował słowo po słowie cały tekst biblijny, niemal prowadził ręce skrybów, którzy pisali wyłącznie to, co on sobie życzył.

Jako przykładny kreacjonista bronisz poglądu, że to właśnie Bóg stworzył świat.
Skoro zatem twierdzisz, iż "na początku Bóg stworzył niebo i ziemię", to przyjrzyjmy się, jak przedstawia się ta konkretnie "prawda objawiona".
Zobaczmy jak według Starego Testamentu Wasz judeochrześcijański Bóg stwarzał świat. Jak wiemy biblijny opis stworzenia świata znajduje się w Księdze Rodzaju zwanej również - najprawdopodobniej bezzasadnie - Pierwszą Księgą Mojżeszową.

Otóż Bóg nie raz, ale dwa razy stwarzał świat. Ledwo skończył pierwsze tworzenie świata - trwające łącznie z odpoczynkiem jedynie siedem dni - natychmiast przystąpił do drugiego tworzenia, mimo że świat stworzony przez niego za pierwszym razem nadal sobie istniał. Bo w Starym Testamencie są aż dwa początki świata.
Pewnie teraz - o czym nie wiemy - mamy dwa światy w jednym?!

Zacznijmy od pierwszego stworzenia świata:

(1) Pierwszego dnia Bóg stworzył niebo i ziemię, a potem zaraz stworzył światłość i oddzielił ją od ciemności. I tę światłość nazwał dniem, a ciemność nocą. Nie wiadomo za bardzo, jak stworzył i dzień i noc, skoro jeszcze nie stworzył słońca, ale dla Boga widać wszystko jest możliwe.

(2) Drugiego dnia Bóg uczynił sklepienie pośród wód, a następnie oddzielił wody pod sklepieniem od wód nad sklepieniem, a sklepienie to nazwał niebem (mimo, że to niebo stworzył już pierwszego dnia).

(3) Trzeciego dnia Bóg oddzielił wody od suchego lądu, wody nazwał morzem, a suchy ląd - ziemią. I tworząc tak sobie dalej stworzył trawę zieloną i drzewa owocowe. I wszystko, co stworzył bardzo mu się podobało.

(4) Czwartego dnia Bóg stworzył na niebie dwa wielkie światła, tj. słońce i księżyc, a do tego jeszcze gwiazdy, by oddzielały dzień od nocy. A zrobił tak pomimo, iż już pierwszego dnia oddzielił światłość od ciemności nazywając światłość dniem, a ciemność nocą. Może w takim razie niepotrzebnie stworzył słońce, bo i tak dzień już był stworzony i oddzielony od nocy - ale niech już tak będzie. Komuż w końcu miałoby szkodzić robienie tego samego dwa razy. W każdym bądź razie to, co Bóg stworzył czwartego dnia także mu się podobało.

(5)Piątego dnia Bóg stworzył ptaszki i rybki, i wielkie potwory, a tak bardzo mu się to podobało, iż zażyczył sobie, by one się rozmnażały.

(6) Szóstego zaś dnia stworzył Bóg bydło płazy i dzikie zwierzęta, i nadal mu się to podobało.
A na koniec postanowił stworzyć człowieka "na obraz nasz, podobnego do nas" (Rdz 1, 26). Wynika z tego, że Bóg wyglądał tak samo jak człowiek, którego stworzył, a chodzi tu zdecydowanie o podobieństwo co najmniej fizyczne.
Jak Bóg postanowił, tak też uczynił - i stworzył człowieka jako mężczyznę i jako kobietę.
I pobłogosławił im, i nakazał im się rozmnażać (mimo, iż o to rozmnażanie miał później do człowieka pretensje), i czynić sobie poddanymi wszystkie ptaszki, rybki i zwierzątka, i ziemię też. I wszystko, co stworzył, bardzo się Bogu podobało.

I tu pojawia się istotny problem (dotyczy to szóstego dnia pierwszego procesu stwarzania świata), a właściwie nie jeden, lecz co najmniej trzy problemy:
Po pierwsze: Bóg postanowił stworzyć "człowieka" (mowa jest tu o liczbie pojedynczej) - i wyraźnie to komuś oznajmił, nie za bardzo jednak wiadomo komu - tymczasem stworzył za jednym zamachem dwójkę ludzi, to jest parę: mężczyznę i kobietę. Dlaczego nagle zmienił pierwotne postanowienie - tego niestety również nie wiemy.
Po drugie: Jak doskonale wiemy - i Ty zapewne też zdajesz sobie z tego sprawę - gatunek ludzki jest dymorficzny, a to oznacza, że mężczyzna dość znacznie odróżnia się od kobiety i to nie tylko pod względem fizycznym. Skoro zatem Bóg stworzył człowieka, to jest mężczyznę i kobietę, zatem zasadne jest pytanie jak rozumieć ukształtowanie każdej z tych istot "na obraz i podobieństwo Boga".
I po trzecie: Dla każdego bez wyjątku współczesnego czytelnika oczywiste jest - dla ateisty również - iż co najmniej naiwne jest przypisywanie Bogu jakichkolwiek quasi-ludzkich cech. Jestem głęboko przekonany, iż żaden współczesny człowiek - myślę tu oczywiście o osobach wierzących - tak sobie Boga nie wyobraża, a zapewne też Bóg tak sobie samego siebie nie wyobraża.
Czy zatem możliwe jest, by przynajmniej ten fragment dzieła tworzenia mógł być wyrazem nieomylnego słowa Bożego. Czy możliwe jest, by słowa, o których piszę ("uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas") Bóg komukolwiek "podyktował"?

(7) A siódmego dnia Bóg odpoczął. Bo tworząc świat zmęczył się, bo stworzyć świat zapewne nie jest łatwo.
Z tego też powodu bogowie też się nieraz męczą.

I tak Bóg zakończył pierwsze stwarzanie świata. Ale nie na próżno Bóg jest Bogiem, postanowił więc po raz drugi stworzyć świat, mimo że świat już był stworzony.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
19-02-2010 22:45 
 Ocena-1 na 3
stachu1962 (-15 punktów)

>A na koniec postanowił stworzyć człowieka "na obraz nasz, podobnego do nas" (Rdz 1, 26). Wynika z tego, że Bóg wyglądał tak samo jak człowiek, którego stworzył, a chodzi tu zdecydowanie o podobieństwo co najmniej fizyczne.

Andrzeju! Popełniasz elementarne błędy w odczytywaniu tekstu Biblii. Nie wiem, czy to ignorancja, czy zła wola, czy ogromne uprzedzenie do Biblii lub Boga Biblii.
Weź dobrą książkę o zasadach interpretacji, środkach stylistycznych użytych w Biblii - postudiuj i nie wypisuj takich rzeczy, bo to wstyd!

Kiedy ktoś przy Tobie mówi "pękam ze śmiechu" z pewnością nie oburzasz się, iż kłamie, bo nie widzisz wychodzących na wierzch wnętrzności - widzisz? umiesz rozpoznawać środki stylistyczne w języku potocznym - czemu więc NIE CHCESZ ich rozpoznać w tekście biblijnym?

>Po pierwsze: Bóg postanowił stworzyć "człowieka" (mowa jest tu o liczbie pojedynczej) - i wyraźnie to komuś oznajmił, nie za bardzo jednak wiadomo komu - tymczasem stworzył za jednym zamachem dwójkę ludzi, to jest parę: mężczyznę i kobietę. Dlaczego nagle zmienił pierwotne postanowienie - tego niestety również nie wiemy.
Człowieku - ręce i nogi opadają! Ty nie wiesz, że Adam oznacza po hebrajsku ludzkość (tak jak po angielsku "man" to człowiek ale i mężczyzna). Jest tu użyta synekdocha. Synekdocha - to figura stylistyczna kiedy część odpowiada całości lub odwrotnie. W tym przypadku Adam całej ówczesnej ludzkości. Twoje wyliczanie: 'tu jeden a tu dwoje' to kompletny strzał kulą w płot.

>Po drugie: Jak doskonale wiemy - i Ty zapewne też zdajesz sobie z tego sprawę - gatunek ludzki jest dymorficzny, a to oznacza, że mężczyzna dość znacznie odróżnia się od kobiety i to nie tylko pod względem fizycznym. Skoro zatem Bóg stworzył człowieka, to jest mężczyznę i kobietę, zatem zasadne jest pytanie jak rozumieć ukształtowanie każdej z tych istot "na obraz i podobieństwo Boga".

"Obraz i podobieństwo" to środek stylistyczny o nazwie hendiadys (jedna rzecz oddana dwoma słowami) i nawet dziecko domyśliłoby się, że nie chodzi o podobieństwo fizyczne. Fakt, że mamy zdolność doceniania piękna, abstrakcyjnego ujmowania rzeczywistości i tworzenia konstrukcji teoretycznych, wolę, wyższe uczucia, etc, etc - to są cechy na podobieństwo Boga - spróbuj tak podyskutować z szympansem jak ze mną (już widzę te złośliwe komentarze innych forumowiczów).

>I po trzecie: Dla każdego bez wyjątku współczesnego czytelnika oczywiste jest - dla ateisty również - iż co najmniej naiwne jest przypisywanie Bogu jakichkolwiek quasi-ludzkich cech. Jestem głęboko przekonany, iż żaden współczesny człowiek - myślę tu oczywiście o osobach wierzących - tak sobie Boga nie wyobraża, a zapewne też Bóg tak sobie samego siebie nie wyobraża.

Bóg się niby męczy - daj spokój...

Antropopatyzm jest też środkiem stylistycznym użytym w Biblii - ludzkimi uczuciami przypisywanymi sobie Bóg daje znać ludziom jak im poszło (np. rozczarowali Go,... niby nie - bo jest wszystkowiedzący wiec nic Go nie zaskoczy - ale powiedzieć im "rozczarowaliście mnie" - daje im do zrozumienia, że nawalili) - jest taka dobra książka nawet za darmo online "Figures of Speach" (o ile dobrze pamiętam tytuł) Ethelberta Bullingera.
Przeczytaj - to skończysz szybko z tą "radosną twórczością".

Pozdrawiam

Stachu
21-02-2010 20:41 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>A na koniec postanowił stworzyć człowieka "na obraz nasz, podobnego do nas" (Rdz 1, 26). Wynika z tego, że Bóg wyglądał tak samo jak człowiek, którego stworzył, a chodzi tu zdecydowanie o podobieństwo co najmniej fizyczne.
>Andrzeju! Popełniasz elementarne błędy w odczytywaniu tekstu Biblii. Nie wiem, czy to ignorancja, czy zła wola, czy ogromne uprzedzenie do Biblii lub Boga Biblii.

Nie wydaje mi się, bym popełniał jakikolwiek błąd.
I nie może tu być mowy o żadnej mojej ignorancji, złej woli czy też uprzedzeniu do Twojego Boga. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
W Księdze Rodzaju jest wyraźnie napisane:
A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka a Nasz obraz, podobnego Nam (Rdz 1, 26).
Ja czytać umiem i wiem, co oznacza słowo "podobny", czy też ogólnie: "podobieństwo".
Zgodnie ze słownikiem języka polskiego przez "podobieństwo" należy rozumieć "wspólność pewnych cech dwu albo więcej osób, przedmiotów itp."

Nie w tym jednak rzecz. Ty bowiem, czego mogłem się spodziewać, nie zrozumiałeś tego, co napisałem.
Jest oczywiste, że żaden Bóg nigdy żadnych słów o stworzeniu człowieka doń podobnego nie wypowiedział. Te słowa są wymysłem autora (a może autorów), który tę uroczą skądinąd bajeczkę wymyślił. I tyle.

Napisałem przecież bardzo wyraźnie i powtórz to teraz:
>I po trzecie: Dla każdego bez wyjątku współczesnego czytelnika oczywiste jest - dla ateisty również - iż co najmniej naiwne jest przypisywanie Bogu jakichkolwiek quasi-ludzkich cech. Jestem głęboko przekonany, iż żaden współczesny człowiek - myślę tu oczywiście o osobach wierzących - tak sobie Boga nie wyobraża, a zapewne też Bóg tak sobie samego siebie nie wyobraża.
>Czy zatem możliwe jest, by przynajmniej ten fragment dzieła tworzenia mógł być wyrazem nieomylnego słowa Bożego. Czy możliwe jest, by słowa, o których piszę ("uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas") Bóg komukolwiek "podyktował"?
W ten sposób dałem wyraźnie do zrozumienia, iż - moim oczywiście zdaniem - jakiekolwiek sugestie o "stworzeniu świata przez Boga", czy też o "boskim pochodzeniu" ksiąg biblijnych lub ich "objawionym charakterze" należy włożyć między bajki.
Ty natomiast tego nie zrozumiałeś, gdyż - ku memu wielkiemu zdziwieniu - odpisałeś m.in.:
>Bóg się niby męczy - daj spokój...

>Weź dobrą książkę o zasadach interpretacji, środkach stylistycznych użytych w Biblii - postudiuj i nie wypisuj takich rzeczy, bo to wstyd!

Ja umiem czytać, a przy czytaniu kieruję się własnym rozumem. Literaturę w tym zakresie dobieram sobie sam.

>>Bóg postanowił stworzyć "człowieka" (mowa jest tu o liczbie pojedynczej) [...] tymczasem stworzył za jednym zamachem dwójkę ludzi, to jest parę: mężczyznę i kobietę.
>Człowieku - ręce i nogi opadają! Ty nie wiesz, że Adam oznacza po hebrajsku ludzkość (tak jak po angielsku "man" to człowiek ale i mężczyzna).

Naciągasz.
"Adam" po hebrajsku oznacza "człowieka" - w liczbie pojedynczej - a nie "ludzkość".
W języku hebrajskim słowo adam (adom) oznacza "czerwony", od koloru ziemi, z której pierwszy człowiek został ulepiony. W takim właśnie znaczeniu (adam = człowiek) słowo to używane jest w Starym Testamencie, zaś w pierwszych jego rozdziałach traktowane jest zazwyczaj jako imię własne - "Adam".

>>Jak doskonale wiemy [...] gatunek ludzki jest dymorficzny, a to oznacza, że mężczyzna dość znacznie odróżnia się od kobiety i to nie tylko pod względem fizycznym. Skoro zatem Bóg stworzył człowieka, to jest mężczyznę i kobietę, zatem zasadne jest pytanie jak rozumieć ukształtowanie każdej z tych istot "na obraz i podobieństwo Boga".
>"Obraz i podobieństwo" to środek stylistyczny o nazwie hendiadys (jedna rzecz oddana dwoma słowami) i nawet dziecko domyśliłoby się, że nie chodzi o podobieństwo fizyczne.

Pomijasz - wydaje mi się, że celowo - istotne fragmenty mojej wypowiedzi, a z tych, do których się odnosisz, wycinasz niektóre słowa.
Piszesz mianowicie, iż
>nawet dziecko domyśliłoby się, że nie chodzi o podobieństwo fizyczne
sugerując w ten sposób, iż według mnie chodzi "wyłącznie" o podobieństwo fizyczne.
Tymczasem ja nigdzie tak nie napisałem.
W zacytowanym powyżej fragmencie mojej wypowiedzi napisałem dokładnie, "że mężczyzna dość znacznie odróżnia się od kobiety i to nie tylko pod względem fizycznym".
Ponadto, opisując szósty dzień stwarzania świata (w swojej wypowiedzi ten fragment pominąłeś) napisałem, że "chodzi tu zdecydowanie o podobieństwo co najmniej fizyczne.
Wyraźnie zatem napisałem, iż podobieństwo fizyczne jest jedynie jednym z podobieństw człowieka do Boga (lub odwrotnie: Boga do człowieka).

>[...] spróbuj tak podyskutować z szympansem jak ze mną (już widzę te złośliwe komentarze innych forumowiczów).

Tego nawet nie warto komentować.
Jak na razie rozmawiam z Tobą, ale to pewnie nie to samo.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
21-02-2010 20:42 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Dla każdego bez wyjątku współczesnego czytelnika oczywiste jest - dla ateisty również - iż co najmniej naiwne jest przypisywanie Bogu jakichkolwiek quasi-ludzkich cech. Jestem głęboko przekonany, iż żaden współczesny człowiek - myślę tu oczywiście o osobach wierzących - tak sobie Boga nie wyobraża, a zapewne też Bóg tak sobie samego siebie nie wyobraża.
>Antropopatyzm jest też środkiem stylistycznym użytym w Biblii - ludzkimi uczuciami przypisywanymi sobie Bóg daje znać ludziom jak im poszło (np. rozczarowali Go,... niby nie - bo jest wszystkowiedzący wiec nic Go nie zaskoczy - ale powiedzieć im "rozczarowaliście mnie" - daje im do zrozumienia, że nawalili)

Cóż Ty tu wypisujesz? Mylisz kolejność, pewnie znowu celowo.
Piszę o tym, że to Bóg zdecydował "stworzyć człowieka na swój obraz". Oznacza to, iż stworzonego przez siebie człowieka wyposażył w swoje cechy: wygląd zewnętrzny (???) i jakieś cechy charakteru.
Ty natomiast nagle stwierdzasz, iż to Bóg przypisał sobie ludzkie cechy (piszesz o uczuciach).

Jak Ty to wymyśliłeś. Kiedy w akcie tworzenia i bezpośrednio po nim (bo o tym piszemy) człowiek rozczarował Boga, kiedy człowiek nawalił?
A z tym antropopatyzmem też chyba coś pomieszałeś?

Piszesz, iż Bóg jest wszystkowiedzący.
Termin "wszystkowiedzący (wszechwiedzący) Bóg" należy rozumieć tak, iż w każdej chwili Bóg wie co się stało w przeszłości, co dzieje się w teraźniejszości i co stanie się w przyszłości.
Można sobie oczywiście wyobrazić, iż Bóg wie jedynie, co stało się w przeszłości i co dzieje się w teraźniejszości. Nie wie natomiast, bo nie potrafi przewidywać (być może zrezygnował z tego świadomie), co stanie się w przyszłości. W takim jednak przypadku Bóg nie jest wszechwiedzący, lub też inaczej: jego wszechwiedza jest istotnie ograniczona.

A. Przyjęcie absolutnej wszechwiedzy Boga zakłada, iż stwarzając człowieka Bóg doskonale wiedział, że ludzkość zgrzeszy, wobec czego on (tzn. Bóg) tę ludzkość zgładzi wykorzystując do tego potop (uwzględniam tu opowieść o Noe). Co w takim razie chciał osiągnąć? Dlaczego tworzył, by potem unicestwiać? Czy w tym aspekcie można w ogóle bronić "tezy" o nieograniczonej miłości Boga do człowieka.
B. Niewiele tu w ogólnym obrazie Boga jest w stanie zmienić przyjmowanie (dość powszechne) tzw. wolnej woli człowieka. Jeśli bowiem Bóg nie wie, co zrobi człowiek wyposażony w wolną wolę, to jego wszechwiedza jest jednak ograniczona, a i jego miłość do człowieka bynajmniej w tym aspekcie nie jest nieograniczona. Jeśli zaś wie, co zrobi człowiek wyposażony w wolną wolę, to wracamy do punktu A.
Którą zatem wersję wybierasz?

>Przeczytaj - to skończysz szybko z tą "radosną twórczością".

Jestem głęboko przekonany, a to moje przekonanie jest równoznaczne absolutnej pewności, że to nie ja uprawiam radosną twórczość.

>Pozdrawiam
Ja również pozdrawiam


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
19-02-2010 21:59 
 Ocena 10 na 10
Andrzej.51 (15814 punktów)
Część druga mojej wypowiedzi:

Okazało się bowiem nagle, że w stworzonym świecie "nie było żadnego krzewu polnego na ziemi ani nie wyrosło żadne ziele polne, bo Pan Bóg nie spuścił deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał rolę" (Rdz 2, 5).

Niezrozumiałe jest to zdanie, bo przecież bóg już to wszystko stworzył, i człowieka nawet szóstego dnia stworzył. Jak zatem się nagle stało, że nie stworzył tego, co stworzył? Nie zaryzykuję oczywiście w tym miejscu stwierdzenia, że nawet Bóg nie znał odpowiedzi na na top fundamentalne pytanie. Bóg bez wątpienia doskonale wiedział co robi przystępując do drugiego stwarzania świata.

Na początek zatem (jeśli można nadal mówić o jakimś początku) ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi. A ten człowiek na razie był tylko mężczyzną, mimo iż kobieta też już była, ale stworzona przez Boga w pierwszym tworzeniu świata. Mimo wszystko nie mam pewności, czy właśnie wtedy na ziemi było już dwóch mężczyzn i jedna kobieta.

A potem Bóg zasadził ogród w Edenie i tam umieścił człowieka, którego stworzył (chodzi tu raczej o tego mężczyznę, którego stworzył w drugim akcie tworzenia). I sprawił Bóg, że drzewka wyrosły w ogrodzie. A wśród tych drzewek było również stworzone przez Boga drzewo poznania dobra i zła, ale to inna opowiastka, więc ją zostawmy.

A potem Pan Bóg stwierdził, że niedobrze jest, by człowiek, czyli mężczyzna był sam, więc utworzył mu z ziemi dzikie zwierzątka, które już przedtem stworzył, i wszelkie ptaszki, które też już wcześniej stworzył. Wyraźnie zatem stworzył je po raz drugi, niemniej nie jest to zupełnie oczywiste.

Lecz czegoś nadal było mężczyźnie brak (i nie dziwię mu się), a i sam Bóg czuł niedosyt. Uśpił zatem Bóg tego mężczyznę, wyjął mu jego żebro (czyżby go okaleczył -?), i z tego żebra ukształtował Bóg kobietę i dał ją mężczyźnie, mimo, że już wcześniej stworzył przecież kobietę, która była z mężczyzną.

I tak oto zakończyło się drugie stwarzanie świata, w którym - co ciekawe - Bóg tworzył wszystko w odwrotnej kolejności, niż za pierwszym razem. Być może takie dwukrotne stwarzanie świata, czy też dwa niezależne stwarzanie świata, było czymś uzasadnione.
Niestety, przyczyny dwukrotnego stwarzania świata przez Boga nie zostały w Księdze Rodzaju wyjaśnione. Nie zechciał Bóg wytłumaczyć, co spowodowało, iż musiał dwukrotnie stwarzać świat.
Ja osobiście - szczerze to przyznaję - przyczyny takiego postępowania Boga nie znam.

>Nasze jest logiczniejsze, gdyż "wszystko co ZACZĘŁO istnieć musi mieć swoją przyczynę" - ponieważ świat nie jest wieczny, ale zaczął istnieć - musi mieć swoją logiczną przyczynę.

Tak jest. Wykazałem powyżej w miarę jednoznacznie, że Wasze jest logiczniejsze. I logiczna była również przyczyna, a przez tę "przyczynę" należy zapewne rozumieć Boga-stworzyciela. Logiczne, jak widać, było wszystko - i pierwsze i drugie stwarzanie świata. I Bóg był logiczny dwa razy - nie wiedzieć czemu - stwarzając świat. Nie jest oczywiście ważne, że nikt tego nie rozumie.
Nie wiem sam, czy mam się śmiać, czy płakać, czytając to właśnie Twoje zdanie.

A teraz poważnie.
Jest oczywiste - przynajmniej dla tych, którzy starają się logicznie myśleć - że opis stworzenia świata, a dokładniej - dwa niezależne od siebie opisy stwarzania świata, wyszły spod piór dwóch autorów piszących niezależnie od siebie. Każdy z nich przed wieloma setkami lat opisał stworzenie świata tak, jak sam je rozumiał i tłumaczył, oraz - co oczywiste - dzieło to przypisał bogu, którego uznawał, bo inaczej wyobrazić sobie tego nie potrafił.
Współczesna nauka pierwszego z tych autorów (tj. autora pierwszego opisu stwarzania świata) nazywa Kapłanem, drugiego zaś - Jahwistą. Pierwszego z nich odróżniamy po tym, iż nazywał on swojego Boga mianem "Elohim", drugiego zaś po tym, że zwał swego Boga "Jahweh" ("Jahwe").
Można łatwo zauważyć, iż w polskich wydaniach Księgi Rodzaju słowo "Elohim" tłumaczone jest jako "Bóg", zaś słowo "Jahwe" - jako "Pan Bóg" (widać wyraźnie, iż w drugim opisie stwarzania świata słowa "Pan Bóg" zastępują w pewnej chwili słowo "Bóg" z pierwszego opisu).

Dodać tu oczywiście należy, iż obie wersje stworzenia świata są z sobą wzajemnie sprzeczne.
Absolutnie niemożliwe jest zatem, by Bóg każdemu z tych autorów "podyktował" inną wersję stworzenia świata.
Bo też - co oczywiste - nic nikomu Bóg nie dyktował.

Jeśli jednak ty nadal uznajesz, że Bóg stworzył świat, to napisz mi:
a) czy Bóg stwarzał świat raz, czy też dwa razy, lub też;
b) która z powyższych wersji stwarzania świata jest prawdziwa: pierwsza, czy też druga - a może obie są prawdziwe, lub też obie nieprawdziwe;
c) jak w tym aspekcie rozumiesz pojęcie "prawdy objawionej" przez Boga (czym według ciebie jest "nieomylne słowo Boże");
d) czy możliwe jest, by obowiązywały dwie sprzeczne z sobą "prawdy objawione" (czy "nieomylne słowo Boże" może być de facto "omylnym słowem Bożym")?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
19-02-2010 23:16 
 Ocena-2 na 4
stachu1962 (-15 punktów)
>Część druga mojej wypowiedzi:Okazało się bowiem nagle, że w stworzonym świecie "nie było żadnego krzewu polnego na ziemi ani nie wyrosło żadne ziele polne, bo Pan Bóg nie spuścił deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał rolę" (Rdz 2, 5).

Ciąg dalszy WIELKIEGO nieporozumienia:

W Biblii na porządku dziennym są retrospekcje, zmiany perspektywy, raporty uogólniające (np. niekoniecznie musiało być 5000 ludzi nakarmionych w czasie cudu z rozmnożeniem jedzenia mogło być 5021)i wiele innych normalnych zabiegów literackich.

Jest to jednak pole do czepiania się czepialskich. (czemu dajesz wyraz w swych postach)

Andrzeju, cytujesz teorię źródeł, od której współczesna biblistyka coraz bardziej się gremialnie odwraca - nawet w kolebce "wyższej krytyki tekstu" jaką są Niemcy. Więc masz dane spóźnione o ładnych parę dekad.

Co do rzekomych dwóch opisów - to nie są to sprzeczne opisy, ale komplementarne. Najpierw jest ogólny szkic jak to było (raport) a potem "zoom" obiektywu jedzie do rajskiego ogrodu, gdzie Pan Bóg sam zdecydował umieścić roślinność dla swojego ukoronowania stworzenia czyli ludzi. (Nie jest napisane, że na całej ziemi jeszcze nie było ani jednej roślinki). Tu po prostu zaczyna się precyzyjniejszy opis tego co pierwszy rozdział opisał z grubsza. Nie ma sprzeczności.

W ogóle teoria źródeł jest tak naiwna - liczą ilość użytych słów tam i siam i wychodzi im - "O! to musiało pochodzić z innego źródła". A autor mógł mieć po drodze wylew albo dającą inną perspektywę podróż - i zmienił trochę styl. (To działo się i z naszymi wieszczami ) Oczywiście są pewne źródła które zostały włączone w tekst biblijny, ale nie na taką skalę jak wypisywali liberałowie ze szkoły Wellhausena.

>Bo też - co oczywiste - nic nikomu Bóg nie dyktował.
Poczytaj jak Jeremiasz dyktował Baruchowi tekst proroctw. Król to spalił, ale Jeremiasz jeszcze raz te proroctwa dyktował swojemu sekretarzowi. To tylko przykład, który pokazuje, że Bóg suwerennie zachował w Piśmie to co chciał, aby było zapisane.

Natchnienie nie jest verbatim dyktowaniem ale PROWADZENIEM ludzkiego autora przez Ducha Świętego: 2 Piotr. 1:20-21
20. Przede wszystkim to wiedzcie, że wszelkie proroctwo Pisma nie podlega dowolnemu wykładowi.
21. Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym.
(BW)
Zrób studium słowa "natchnieni" w grece to doznasz olśnienia!

>Jeśli jednak ty nadal uznajesz, że Bóg stworzył świat, to napisz mi:
>a) czy Bóg stwarzał świat raz, czy też dwa razy, lub też;

RAZ

>b) która z powyższych wersji stwarzania świata jest prawdziwa: pierwsza, czy też druga - a może obie są prawdziwe, lub też obie nieprawdziwe;

Obie są prawdziwe - komplementarne a nie sprzeczne.

>c) jak w tym aspekcie rozumiesz pojęcie "prawdy objawionej" przez Boga (czym według ciebie jest "nieomylne słowo Boże");

66 ksiąg Starego i Nowego Testamentu w Językach oryginalnych.

>d) czy możliwe jest, by obowiązywały dwie sprzeczne z sobą "prawdy objawione" (czy "nieomylne słowo Boże" może być de facto "omylnym słowem Bożym")?

nie jest omylne, bo nie jest sprzeczne - więcej sceptycyzmu do Twoich maluczkich metod poznawczych niż do wiecznego Słowa Bożego !

>
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog


BZDURA - nauka, nauka i jeszcze raz nauka - bo potwierdza tylko to co Biblia mówi (pod warunkiem, że jest nauką, a nie propagandą na usługach wrogiej filozofii )

Pozdrawiam

Stachu
21-02-2010 21:05 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
>W Biblii na porządku dziennym są retrospekcje, zmiany perspektywy, raporty uogólniające (np. niekoniecznie musiało być 5000 ludzi nakarmionych w czasie cudu z rozmnożeniem jedzenia mogło być 5021)i wiele innych normalnych zabiegów literackich.

Skoro sam przytaczasz ten przykład nakarmienia pięciu tysięcy ludzi przez Jezusa, to przyjrzyjmy się bliżej temu rzekomemu cudowi.
Zobaczmy na początek ilu ludzi nakarmił Jezus pięcioma chlebami i dwoma rybami:
a) według Marka Jezus nakarmił pięć tysięcy mężczyzn (Mk 6, 44);
b) według Mateusza, Łukasza i Jana - około pięć tysięcy mężczyzn (Mt 14, 21; Łk 9, 14; J 6, 10);
c) Mateusz informuje, że oprócz mężczyzn posiłek ten spożyły również kobiety (ilości kobiet nie wymienia), pozostali ewangeliści o kobietach nie wspominają.

Między "pięć tysięcy" a "około pięć tysięcy" (np. 5021 lub 5176) istnieje dość duża różnica. Wskazuje to, iż albo Bóg nie umiał liczyć, albo Markowi podyktował co innego, niż pozostałym ewangelistom. Co wybierasz?

Zresztą to nie jedyne różnice, jakie w tym opowiadaniu występują między poszczególnymi ewangeliami. Różnie bowiem ewangeliści określają, kto był "właścicielem" owych chlebów i ryb:
d) według synoptyków pokarm ten był własnością Jezusa i apostołów (Mk 6, 38; Mt 14, 17; Łk 9, 13);
e) według Jana pokarm ten należał do jakiegoś chłopca (J 6, 9).

Inaczej również mężczyźni ci zostali posadzeni na trawie do zjedzenia posiłku:
f) według Marka ludzie usiedli w grupach po stu i pięćdziesięciu (Mk 6, 40);
g) według Łukasza - w grupach po mniej więcej pięćdziesięciu;
h) Mateusz i Jan nie precyzują w jakich grupach ludzie spożywali posiłek.

Różnice są dość widoczne.
Tak zatem w tym przypadku przedstawia się owa "prawda objawiona przez Boga", owo "nieomylne słowo Boże".
Ty natomiast nazywasz te różnice "retrospekcjami", "zmianami perspektywy", "raportami uogólniającymi" i "innymi normalnymi zabiegami literackimi".
No cóż, można i tak.

Ale to wszystko nieistotne. Historia o nakarmieniu "pięciu tysięcy" jest bowiem nieautentyczna. Jest ona tak zwanym "dodatkiem redakcyjnym", ludową legendą. Wzorem dla niej była krótka opowieść z Drugiej Księgi Królewskiej, w której prorok Eliasz nakarmił setkę mężczyzn dwudziestoma bochenkami chleba (2 Krl 4, 42-44).
Nikogo zapewne nie dziwi, że w przypadku Jezusa chlebów było tylko pięć, zaś mężczyzn aż pięć tysięcy. Jezus bowiem musiał dokonywać większych cudów, niż Eliasz.

Dla zamknięcia tego wątku dodam jeszcze, bo zapewne nie zdajesz sobie z tego sprawy, iż równie nieautentyczne jest drugie cudowne nakarmienie mężczyzn przez Jezusa - tym razem było ich tylko cztery tysiące, zaś chleba - siedem bochenków (Mk 8, 1-9 i 8, 17-21; Mt 15, 32-38 i 16, 8-10).

>Jest to jednak pole do czepiania się czepialskich. (czemu dajesz wyraz w swych postach)

W swoich postach daję wyraz - w miarę moich skromnych możliwości - aktualnego stanu wiedzy na temat szeroko rozumianych zagadnień związanych z Nowym Testamentem. To oczywiście nie jest żadne "czepianie się". Zdaję sobie jednak sprawę z tego, iż to co piszę, jest dla Ciebie niewygodne.
Masz jednak niepowtarzalną okazję czegoś się wreszcie dowiedzieć. Bo jak na razie, to uprawiasz radosną twórczość.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
21-02-2010 21:06 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Co do rzekomych dwóch opisów - to nie są to sprzeczne opisy, ale komplementarne. Najpierw jest ogólny szkic jak to było (raport) a potem "zoom" obiektywu jedzie do rajskiego ogrodu, gdzie Pan Bóg sam zdecydował umieścić roślinność dla swojego ukoronowania stworzenia czyli ludzi.

Z całą stanowczością stwierdzam, iż nie masz racji. Dla każdego, kto czytając Biblię kieruje się tzw. zdrowym rozsądkiem, ma odwagę rozumieć to, co jest w niej napisane, a na dodatek potrafi odtrącić narzucone przez jego Kościół ograniczenia, jest ze wszech miar oczywiste, iż w Księdze Rodzaju mamy do czynienia z dwoma, a nie z jednym opisem stworzenia świata przez Boga. Te opisy znacznie się między sobą różnią i pod żadnym względem nie można uznawać, iż drugi opis jest jedynie uzupełnieniem czy też rozwinięciem pierwszego.

Oto podstawowe różnice (niezgodności) pomiędzy tymi opisami:

(1) Kolejność aktów twórczych Boga.
Odnosząc to wyłącznie do kolejności stwarzania roślin i istot żywych należy stwierdzić, iż w pierwszym akcie tworzenia Bóg stworzył najpierw trawy i drzewa, później istoty żywe w wodach, później ptaki, następnie bydło, płazy i dzikie zwierzęta, na koniec zaś parę ludzi: mężczyznę i kobietę.
Natomiast w drugim akcie tworzenia Pan Bóg stworzył najpierw mężczyznę, później zasadził ogród w Edenie, a w nim drzewa, później stworzył dzikie zwierzęta i ptaki, a dopiero na końcu uśpił mężczyznę i z jego żebra stworzył kobietę.

Trudno tych różnic nie dostrzegać.

(2) Różnice w imionach Boga.
Napisałem o tym w jednym z moich poprzednich postów.

(3) Różnice w sposobie tworzenia.
W pierwszym akcie tworzenia Bóg (Elohim) postępuje następująco: najpierw wyraża swoje życzenie ("Niech się stanie..."), a następnie tworzy ("I stworzył Bóg..."). Autor (Kapłan) używa słowa bara = tworzyć z niczego.
W drugim akcie tworzenia Pan Bóg (Jahweh) "lepi" człowieka i zwierzęta, tak jak garncarz, który lepi z gliny garnki (zobacz w Biblii Tysiąclecia przykładowo: Rdz 2, 7 i Rdz 2, 19). Tym razem autor (Jahwista) używa słowa jacar = lepić (nie używa słowa bara - pojęcie tworzenia z niczego jest mu obce).

Przeczytaj uważnie wersety Rdz 2, 2-7, by się przekonać, że w Księdze Rodzaju mamy do czynienia z dwoma kolejno po sobie występującymi aktami stwarzania świata.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
21-02-2010 21:07 
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)
>W ogóle teoria źródeł jest tak naiwna - liczą ilość użytych słów tam i siam i wychodzi im - "O! to musiało pochodzić z innego źródła". A autor mógł mieć po drodze wylew albo dającą inną perspektywę podróż - i zmienił trochę styl. (To działo się i z naszymi wieszczami ) Oczywiście są pewne źródła które zostały włączone w tekst biblijny, ale nie na taką skalę jak wypisywali liberałowie ze szkoły Wellhausena.

Czytałem co nieco na temat niemieckiego teologa Juliusa Wellhausena (przełom XIX i XX wieku) i doskonale rozumiem, dlaczego krytykujesz jego twórczość.
Wellhausen był jednym z pierwszych badaczy (obok K. Grafa z XIX wieku - bodaj jego nauczyciela), który dowiódł, iż Pięcioksiąg powstał w rezultacie długotrwałego (wielowiekowego) procesu literackiego, a na jego ostateczny kształt miały liczne wcześniejsze źródła.
Przedstawił szereg argumentów przemawiających przeciwko teorii, iż to Mojżesz był autorem Pięcioksiągu. Przesunął datę jego powstania na kilka wieków po Mojżeszu, a konkretnie na ok. VI wiek p.n.e., podczas gdy Mojżesz (o ile w ogóle był postacią historyczną) sytuowany jest w XIV-XIII wieku p.n.e.
Był również Wellhausen jednym z pierwszych teologów (obok takich znakomitości, jak Strauss, Bousset czy też Bultmann), którzy zanegowali tożsamość Jezusa historycznego z Jezusem Nowego Testamentu, a ponadto w swoich pracach negatywnie oceniał rozłam (schizmę) we wczesnej gminie "chrześcijańskiej".
Jestem przekonany, że z tych właśnie powodów obdarzasz Wellhausena dość dużą niechęcią i negujesz jego naukowe osiągnięcia, co niewątpliwie pogłębia dodatkowy fakt, iż tworzył on pod wyraźnym wpływem Hegla i ogólnie rozumianej teorii ewolucjonizmu.
I teraz już prawie wszystko jasne.

Piszesz, że "są pewne źródła, które zostały włączone w tekst biblijny, ale nie na taką skalę jak wypisywali liberałowie ze szkoły Wellhausena".

Masz tylko 50 % racji. Bo rzeczywiście są pewne źródła, które zostały włączone w tekst biblijny. Ale na tym twoja "racja" się kończy.
Źródła są ponoć cztery, ale nie tylko o ich ilość tu chodzi. Rzecz bowiem w tym, iż z faktu, że Pentateuch powstawał na przestrzeni wielu setek lat i jest niejako zlepkiem informacji pochodzących z kilku źródeł wynika szereg występujących w nim powtórzeń. W tym konkretnym przypadku pod pojęciem powtórzeń rozumie się występowanie wielu podwójnych (tzw. dubletów), a nawet potrójnych opowieści o tych samych zdarzeniach, niejednokrotnie znacznie sprzecznych z sobą.

Bezcelowe jest wypisywanie wszystkich powtórzeń i niezgodności (oczywiście wyłącznie z Pięcioksięgu, bo inne księgi ST też ich sporo posiadają), gdyż samo tylko ich wyliczenie z podaniem odwołania do odnośnych wersetów biblijnych zajęłoby co najmniej kilka obszernych postów. Zapewne też granice cierpliwość i wyrozumiałości moderatorów zostałyby wtedy znacznie przekroczone.
Niemniej wymienię dla przykładu kilka bardziej znanych powtórzeń i różnic: dwa niezależne akty stwarzania świata, dwa dekalogi, dwie informacje o ilości par zwierząt, które Noe miał wprowadzić do arki, różne okresy trwania potopu, dwie różne przyczyny nadania nazwy miastu Berszeba, różne informacje o sprzedaży Józefa (kto i komu), itd., itp.

Czy wobec tych ciągłych powtórzeń i sprzeczności - których zaledwie niewielką część tu wymieniłem - można w ogóle mówić o tym, że Biblia jest wyrazem objawionego słowa Bożego, czy można w ogóle mówić o nieomylnym słowie Bożym?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
21-02-2010 21:08 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Bo też - co oczywiste - nic nikomu Bóg nie dyktował.
>Poczytaj jak Jeremiasz dyktował Baruchowi tekst proroctw. Król to spalił, ale Jeremiasz jeszcze raz te proroctwa dyktował swojemu sekretarzowi. To tylko przykład, który pokazuje, że Bóg suwerennie zachował w Piśmie to co chciał, aby było zapisane.

Podajesz przykład z Księgi Jeremiasza. Zapomniałeś jednak dodać, iż najpierw Bóg podyktował co nieco Jeremiaszowi (Jr 35, 1 i 35, 12), a następnie nakazał mu to spisać (Jr 36, 1-4 - zacytuję Ci ten werset nieco poniżej). Szkoda, że nie napisałeś, jak ta rozmowa wyglądała, gdzie się odbyła, jak wyglądał Bóg w czasie tej rozmowy, jak długo to trwało, jakim języku się porozumiewali, czy Jeremiasz widział Boga, czy tylko go słyszał, itd.

>Natchnienie nie jest verbatim dyktowaniem ale PROWADZENIEM ludzkiego autora przez Ducha Świętego: 2 Piotr. 1:20-21
>20. Przede wszystkim to wiedzcie, że wszelkie proroctwo Pisma nie podlega dowolnemu wykładowi.
>21. Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym.

Twierdzisz, że Bóg nic nikomu nie dyktował, gdy ż natchnienie nie jest werbalnym dyktowaniem, lecz prowadzeniem ręki autora przez Ducha Świętego. Przytaczasz w tym celu słowa apostoła Piotra. Nie wyjaśniasz jednak, a i sam Piotr również tego nie wyjaśnił, od kogo uzyskał informację, na czym polega natchnienie. A może Piotr sam to sobie wymyślił?

Faktem jest jednak, że od czasu do czasu Bóg co nieco ludziom dyktował i z ludźmi rozmawiał. Dla przykładu z Adamem i Ewą, z Noem, Abrahamem (Abramem), Mojżeszem i wieloma innymi.
W tym jednak przypadku lepiej sięgnąć do wspomnianego przez Ciebie fragmentu z Księgi Jeremiasza opisującego, jak Bóg dyktował co nieco Jeremiaszowi, a ten później przedyktował to Baruchowi. A zatem Bóg coś jednak dyktował!
Oto zapowiadany przeze mnie powyżej wersety z Księgi Jeremiasza według - dla odmiany - Biblii Warszawsko-Praskiej 1997:
W czwartym roku panowania Jojakima [...] Pan przemówił do Jeremiasza w te słowa: Weź zwój i zapisz w nim to wszystko, co powiedziałem ci o Jerozolimie, o Judzie oraz o wszystkich innych narodach - od czasu gdy zacząłem do ciebie przemawiać: od dni Jozjasza są do dzisiaj. [...] Wezwał tedy Jeremiasz syna Neriasza, Barucha, który pod dyktando Jeremiasza zapisał w zwoju wszystkie słowa, jakie Pan skierował do niego (Jr 36, 1-2.4 - BW-P).

>Zrób studium słowa "natchnieni" w grece to doznasz olśnienia!

A jeśli zrobię studium słowa "natchnieni" w jężykach polskim, rosyjskim i francuskim, to czy też doznam olśnienia? Czy ewentualne doznanie olśnienia zależy od języka, w którym człowiek się porozumiewa, czy też jest od niego niezależne?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
21-02-2010 21:11 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Jeśli jednak ty nadal uznajesz, że Bóg stworzył świat, to napisz mi:
>>a) czy Bóg stwarzał świat raz, czy też dwa razy, lub też;
>RAZ

Wedle Księgi Rodzaju Bóg stwarzał świat dwa razy. A tak naprawdę - to ani raz!!!

>>b) która z powyższych wersji stwarzania świata jest prawdziwa: pierwsza, czy też druga - a może obie są prawdziwe, lub też obie nieprawdziwe;
>Obie są prawdziwe - komplementarne a nie sprzeczne.

Żadna z nich nie jest prawdziwa!
Obie wersje z Księgi Rodzaju bynajmniej nie są komplementarne, lecz są wzajemnie sprzeczne.

>>c) jak w tym aspekcie rozumiesz pojęcie "prawdy objawionej" przez Boga (czym według ciebie jest "nieomylne słowo Boże");
>66 ksiąg Starego i Nowego Testamentu w Językach oryginalnych.

Nie pytałem Cię, które księgi biblijne są według Ciebie księgami objawionymi, ale jak rozumiesz pojęcie prawdy objawionej w aspekcie różnic pomiędzy dwiema wersjami stworzenia świata (i nie tylko między nimi).

>>d) czy możliwe jest, by obowiązywały dwie sprzeczne z sobą "prawdy objawione" (czy "nieomylne słowo Boże" może być de facto "omylnym słowem Bożym")?
>nie jest omylne, bo nie jest sprzeczne - więcej sceptycyzmu do Twoich maluczkich metod poznawczych niż do wiecznego Słowa Bożego !

Kilka przykładów innych sprzeczności w Biblii (poza sprzecznością obu wersji stworzenia świata) podałem Ci powyżej. Jeśli chcesz, mogę podać więcej.

>>Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
>BZDURA - nauka, nauka i jeszcze raz nauka - bo potwierdza tylko to co Biblia mówi (pod warunkiem, że jest nauką, a nie propagandą na usługach wrogiej filozofii )

Bez komentarza. Bo nawet nie warto.

>Pozdrawiam
>Stachu

Ja też pozdrawiam. Andrzej


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
19-02-2010 22:01 
 Ocena 8 na 10
Andrzej.51 (15814 punktów)
Część trzecia mojej wypowiedzi:

>Bóg, z definicji jest wieczny - więc nie musi mieć przyczyny, bo nigdy nie zaczął istnieć - więc nie jest tu wyjątkiem w regule (jak byście pewnie chcieli, żeby móc ten argument obalić ).

Ależ to nie my mamy ten Twój pseudo-argument obalać. To Ty powinieneś go nam udowodnić. Jeśli oczywiście potrafisz.
My w ogóle nie mamy zamiaru niczego takiego obalać, a tym samym nie chcemy Ci nic udowadniać.

(1) Warunkiem niezbędnym do udowodnienia czegokolwiek jest posiadanie o tym czymś (kimś) dostatecznie wystarczających informacji. Stwierdzenie to obowiązuje również w przypadku konieczności przeprowadzenia jakiegokolwiek dowodu dotyczącego istnienia bytu absolutnego. w sposób jednoznaczny go określających (definiujących). Tymczasem Ty nie podałeś jak dotąd ani jednej cechy określającej w jakikolwiek sposób Twojego Boga, odróżniającej go w sposób jednoznaczny od innych bytów oraz - co ważne - popartych dostatecznie wiarygodnym źródłem, czy też źródłami (znasz takie źródła?). Co w związku z tym mamy udowadniać? Jakich udzieliłeś nam informacji na temat Twojego Boga? Czy w jakikolwiek sposób go zdefiniowałeś?

W tym jednak konkretnym przypadku ewentualna próba obalenia Twojego pseudo-argumentu głoszącego, iż "Bóg jest wieczny, więc nie musi mieć przyczyny, bo nigdy nie zaczął istnieć", jest z oczywistych względów równoznaczna z udowodnieniem, iż Bóg nie istnieje. Każdy logicznie myślący człowiek doskonale zdaje sobie sprawę, że nikt nie jest w stanie udowodnić nieistnienia jakiegoś bytu. Tym bardziej zatem niemożliwe jest udowodnienie nieistnienia bytu nieistniejącego.

Nikt nie jest w stanie w sposób naukowy odnieść się do Twojego niby-argumentu, bo jego treści nie da się ani udowodnić, ani też obalić. Bo słowa, z których ten niby-argument zbudowałeś nic nie oznaczają.
Tych słów nie można nawet nazwać zdaniem. Bo to nie jest zdanie, lecz jedynie pewien zestaw słów nie przedstawiający sobą żadnej wartości poznawczej. Do tego quasi-zdania nie można odnieść żadnych naukowych pojęć. Nie można go w sposób naukowy analizować.

Jak w związku z tym mamy sobie cokolwiek udowodnić.

(2) Słowa, które napisałeś, nie dają nikomu żadnej możliwości przeprowadzenia ich weryfikacji lub falsyfikacji, czyli nie jest możliwe ich potwierdzenie lub obalenie w konfrontacji z doświadczeniem zmysłowym.
Słów, które napisałeś:
>Bóg, z definicji jest wieczny - więc nie musi mieć przyczyny, bo nigdy nie zaczął istnieć
nie można powiązać z jakąkolwiek obserwacją, której wynik mógłby być ich sprawdzianem (czyli brak jest możliwości dokonania ich potwierdzenia lub falsyfikacji, między innymi, a może przede wszystkim dlatego, że są one w sprzeczności z naszą dobrze ugruntowaną wiedzą o świecie).

Wszelkie wypowiedzi zawierające w sobie pojęcie "byt absolutny" ("bóg") - czyli byt niepoznawalny przez człowieka - lub wychodzące od tego pojęcia, nie są uznawane ani za prawdziwe, ani za fałszywe. One tylko opisują czyjeś odczucia i przekonania, ale ani opisywać, ani wyjaśniać świata nie mogą, bo nie głoszą o nim nie tylko żadnych prawd, lecz nawet żadnych fałszów.

(3) Samo myślenie o Bogu nie czyni realnym jego istnienia, ani też domniemanego istnienia nie czyni ani odrobinę bardziej prawdopodobnym. Oczywiście - przez analogię - myślenie, że nie ma Boga, nie czyni realnym jego nieistnienia ...
Z takich prawd oczywistych trzeba sobie zdawać sprawę.
Nie mam pewności, czy Ty chcesz to zrozumieć.

>"I poznacie prawdę a prawda was wyswobodzi!" Jana 8:32

Zasmucę Cię. Tych słów Jezus najprawdopodobniej nigdy nie wypowiedział. Te słowa zostały mu włożone w usta przez autora czwartej ewangelii.

Pozdrawiam Cię.

>Stachu
Andrzej.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
19-02-2010 23:26 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> One tylko opisują czyjeś odczucia i przekonania, ale ani opisywać, ani wyjaśniać świata nie mogą, bo nie głoszą o nim nie tylko żadnych prawd, lecz nawet żadnych fałszów.
Podoba mi się lapidarna formuła, jakiej użył (w całkiem innej zresztą sprawie) Wolfgang Pauli: Not even wrong.
20-02-2010 12:25 
 0 na 2
stachu1962 (-15 punktów)
>Część trzecia mojej wypowiedzi:>Bóg, z definicji jest wieczny - więc nie musi mieć przyczyny, bo nigdy nie zaczął istnieć - więc nie jest tu wyjątkiem w regule (jak byście pewnie chcieli, żeby móc ten argument obalić ).
>Ależ to nie my mamy ten Twój pseudo-argument obalać. To Ty powinieneś go nam udowodnić. Jeśli oczywiście potrafisz.

Z kilku postów wynika, że nie załapujecie. Więc po kawałku:

Kiedy piszę "Bóg z definicji jest wieczny" nie oznacza, że moją arbitralną definicją chcę ustalać atrybuty Boga. (Stąd wszystkie argumenty o definiowaniu krasnoludków czy czego podobnego są totalnie chybione).
To do czego się odnoszę to prawa logiki: Bóg, który nie byłby wiecznym musiałby mieć początek i byt, który go stworzył; a ten z konieczności musiałoby być wyższym od tego co stworzył - więc Stwórca takiego boga byłby prawdziwym Bogiem. Nie do pomyślenia jest Bóg, którego kiedyś nie było.

Argument, który przytoczyłem rozwala Dawkinsowską demagogię "Kto zaprojektował Projektanta?", bo pokazuje, że Projektant, jako byt wieczny nie potrzebuje swojego projektanta natomiast wszystko co zaistniało domaga się przyczyny, a jak jeszcze jest specyficznie złożone - to i projektanta.

>My w ogóle nie mamy zamiaru niczego takiego obalać, a tym samym nie chcemy Ci nic udowadniać.

Nie zamierzacie obalać tego argumentu bo jest nie do obalenia
To tylko deklaracja Twojej porażki

>(1) Warunkiem niezbędnym do udowodnienia czegokolwiek jest posiadanie o tym czymś (kimś) dostatecznie wystarczających informacji. Stwierdzenie to obowiązuje również w przypadku konieczności przeprowadzenia jakiegokolwiek dowodu dotyczącego istnienia bytu absolutnego. w sposób jednoznaczny go określających (definiujących). Tymczasem Ty nie podałeś jak dotąd ani jednej cechy określającej w jakikolwiek sposób Twojego Boga, odróżniającej go w sposób jednoznaczny od innych bytów oraz - co ważne - popartych dostatecznie wiarygodnym źródłem, czy też źródłami (znasz takie źródła?). Co w związku z tym mamy udowadniać? Jakich udzieliłeś nam informacji na temat Twojego Boga? Czy w jakikolwiek sposób go zdefiniowałeś?

Ze względu na naszą skończoność (w porównaniu z bytem Boga, który próbujemy objąć naszymi maleńkimi rozumkami) musimy polegać na Bożym objawieniu Jego natury. Ważnym punktem objawienia Bożego jest informacja - tu Cię zaskoczę - o nas, że żyjemy w skażeniu grzechem. To znaczy, że również nasze poznanie będzie niedoskonałe; stąd porażka dojścia do tego kim jest Bóg drogami: zaczynając od rozumu czy świata stworzonego.
Musimy wyjść od danych, jakie o sobie objawił Bóg.
Pismo Święte jest Jego słowem m.in. objawiającym prawdę o Nim. Jest ono dostatecznie wiarygodne, że największy sceptyk na świecie nie będzie miał wymówki w dniu sądu, iż Bóg nie dał mu wystarczających dowodów na prawdziwość Biblii. Jak włożysz pracę (przeczytaj książki Josh'a MacDowell'a byłego sceptyka, a obecnie apologety chrześcijańskiego) to będziesz mieć wystarczające powody by mieć zaufanie do Biblii.

>W tym jednak konkretnym przypadku ewentualna próba obalenia Twojego pseudo-argumentu głoszącego, iż "Bóg jest wieczny, więc nie musi mieć przyczyny, bo nigdy nie zaczął istnieć", jest z oczywistych względów równoznaczna z udowodnieniem, iż Bóg nie istnieje.

Absolutnie nie.

>Każdy logicznie myślący człowiek doskonale zdaje sobie sprawę, że nikt nie jest w stanie udowodnić nieistnienia jakiegoś bytu. Tym bardziej zatem niemożliwe jest udowodnienie nieistnienia bytu nieistniejącego.

Poszedłeś w ślepą uliczkę. Nie domagam się dowodu na nieistnienie jakiegoś bytu. Utrącam tylko twierdzenie, że skoro wszystko musi mieć swoją przyczynę to i Bóg też musi mieć swoją przyczynę. Ten argument (z resztą przedstawiony dawno przez św. Tomasza z Akwinu) wymaga korekty, którą przedstawiłem "że wszystko, co zaczęło istnieć wymaga swojej przyczyny."

>Nikt nie jest w stanie w sposób naukowy odnieść się do Twojego niby-argumentu, bo jego treści nie da się ani udowodnić, ani też obalić. Bo słowa, z których ten niby-argument zbudowałeś nic nie oznaczają.

Tak byś chciał. To przeczytaj jeszcze raz i jeszcze raz, a w końcu pojmiesz

>Tych słów nie można nawet nazwać zdaniem. Bo to nie jest zdanie, lecz jedynie pewien zestaw słów nie przedstawiający sobą żadnej wartości poznawczej.

Ups, gdzie są poloniści, żeby zaprotestować wobec Twojego zarzutu?

>Do tego quasi-zdania nie można odnieść żadnych naukowych pojęć. Nie można go w sposób naukowy analizować.

Czyżby?

>Jak w związku z tym mamy sobie cokolwiek udowodnić.
>(2) Słowa, które napisałeś, nie dają nikomu żadnej możliwości przeprowadzenia ich weryfikacji lub falsyfikacji, czyli nie jest możliwe ich potwierdzenie lub obalenie w konfrontacji z doświadczeniem zmysłowym.

Co masz na myśli mówiąc o doświadczeniu zmysłowym? Czy logiczny ciąg rozumowania czy myślowy eksperyment? Chyba zaczynasz mieszać kategorie nauk doświadczalnych i dowodzenia filozoficznego.

>Słów, które napisałeś:
>>Bóg, z definicji jest wieczny - więc nie musi mieć przyczyny, bo nigdy nie zaczął istnieć
>nie można powiązać z jakąkolwiek obserwacją, której wynik mógłby być ich sprawdzianem (czyli brak jest możliwości dokonania ich potwierdzenia lub falsyfikacji, między innymi, a może przede wszystkim dlatego, że są one w sprzeczności z naszą dobrze ugruntowaną wiedzą o świecie).

Tak, ewidentnie mieszasz kategorie nauk. No i nie przesadzaj z tą "dobrze ugruntowaną wiedzą" niegdyś nauka dumnie twierdziła, że z brudu lęgną się robale a w śmieciach myszy - oraz, że upuszczanie złej krwi leczy z wielu chorób. Już się z tego wycofała. Czas pokaże z czego jeszcze się wycofa. Makro-Ewolucja jest moim następnym typem .

>Wszelkie wypowiedzi zawierające w sobie pojęcie "byt absolutny" ("bóg") - czyli byt niepoznawalny przez człowieka - lub wychodzące od tego pojęcia, nie są uznawane ani za prawdziwe, ani za fałszywe. One tylko opisują czyjeś odcz
20-02-2010 16:29 
 Ocena 10 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Kiedy piszę "Bóg z definicji jest wieczny" nie oznacza, że moją arbitralną definicją chcę ustalać atrybuty Boga.

Otóż właśnie to robisz.
Masz potrzebę, żeby takie cóś jak Bóg sobie istniało, a ponieważ w zgodzie z logiką ni cholerę jej zaspokoić się nie da, Boga definiujesz sobie tak, że z definicji logiczny być nie musi. I uważasz prostodusznie, że coś załatwiłeś.

>(Stąd wszystkie argumenty o definiowaniu krasnoludków czy czego podobnego są totalnie chybione).

Są jak najbardziej na miejscu, ponieważ któż Ci może zabronić tę zabawę kontynuować ad mortem defecatam i do wiecznego Boga dodawać równie wieczne Gmyzie, Grzujce, Snyple i Brędziochy (ups! pardon, Adamiak - Brendziochy, oczywiście)? Jak szaleć, to szaleć!

>To do czego się odnoszę to prawa logiki:

Błogosławieni Ubodzy Duchem .

>Bóg, który nie byłby wiecznym musiałby mieć początek i byt, który go stworzył; a ten z konieczności musiałoby być wyższym od tego co stworzył - więc Stwórca takiego boga byłby prawdziwym Bogiem.

A to czemu? Mógłby być "fałszywym" Bogiem poprzedniej generacji, stworzonym przez "fałszywego" Boga jeszcze wcześniejszego i tak ad infinitum.

>Nie do pomyślenia jest Bóg, którego kiedyś nie było.

Eee... słyszałem o paru . Mam wymieniać?

>Argument, który przytoczyłem rozwala Dawkinsowską demagogię

Nie ma to jak dobre samopoczucie .

>"Kto zaprojektował Projektanta?", bo pokazuje, że Projektant, jako byt wieczny nie potrzebuje swojego projektanta natomiast wszystko co zaistniało domaga się przyczyny,

Chyba już zalecałem, byś zajrzał do tego wątku.
Tam, w identycznym błędnym kole, od dłuższego czasu miota się niejaki Parys. W zasadzie można już zacząć robić zakłady, kiedy odwiozą go do Tworek.
Napiszę Ci to samo, co i Parysowi.
Twoje "rozumowanie" sprowadza się do pokracznego paralogizmu:
Świat, skoro jest, nie jest wieczny, więc jest Bóg. A Bóg, skoro jest, jest wieczny.
Gratulacje . Burnyje apłodismienty . Apoteoza .

>a jak jeszcze jest specyficznie złożone - to i projektanta.

Jak Cię nie kochać, Stachu, gdy powyższym sam swego Boga obalasz . Coś tak nieskończenie i specyficznie złożonego jak Bóg, przecie nie może istnieć bez Projektanta, nieprawdaż?

>Nie zamierzacie obalać tego argumentu bo jest nie do obalenia
>To tylko deklaracja Twojej porażki

Bełkotu się nie obala. Z definicji .

>Ze względu na naszą skończoność (w porównaniu z bytem Boga, który próbujemy objąć naszymi maleńkimi rozumkami) musimy polegać na Bożym objawieniu Jego natury.

Którym?

>Ważnym punktem objawienia Bożego jest informacja - tu Cię zaskoczę - o nas, że żyjemy w skażeniu grzechem.

Mów za siebie, Stachu, mów za siebie .

>Musimy wyjść od danych, jakie o sobie objawił Bóg.

Który?

>Pismo Święte jest Jego słowem m.in. objawiającym prawdę o Nim.

Pismo Święte jest zapisem wyobrażeń starożytnych Żydów. A jakie masz powody, by np. nowożytnych Nepalczyków w dziedzinie metafizyki dyskryminować?

>Jest ono dostatecznie wiarygodne, że największy sceptyk na świecie nie będzie miał wymówki w dniu sądu, iż Bóg nie dał mu wystarczających dowodów na prawdziwość Biblii.

Znów mam Ci Koran cytować, nt. Twej żałosnej przyszłości pośmiertnej?

> Utrącam tylko twierdzenie, że skoro wszystko musi mieć swoją przyczynę to i Bóg też musi mieć swoją przyczynę.

Utrącam... he, he , niezłe .

>Ten argument (z resztą przedstawiony dawno przez św. Tomasza z Akwinu) wymaga korekty, którą przedstawiłem "że wszystko, co zaczęło istnieć wymaga swojej przyczyny."

Zobacz nieco wyżej. A tak poza wszystkim - ulegasz arystotelesowsko-tomaszowemu złudzeniu pojedynczych ciągów przyczynowo-skutkowych. Ale o tym może innym razem.

>>Nikt nie jest w stanie w sposób naukowy odnieść się do Twojego niby-argumentu, bo jego treści nie da się ani udowodnić, ani też obalić. Bo słowa, z których ten niby-argument zbudowałeś nic nie oznaczają.
>Tak byś chciał. To przeczytaj jeszcze raz i jeszcze raz, a w końcu pojmiesz

Rozumiem, że właśnie taką metodą wbijano Ci Boga do głowy? Inaczej kolacji nie dawali?

>>Tych słów nie można nawet nazwać zdaniem. Bo to nie jest zdanie, lecz jedynie pewien zestaw słów nie przedstawiający sobą żadnej wartości poznawczej.
>Ups, gdzie są poloniści, żeby zaprotestować wobec Twojego zarzutu?

Andrzej.51 miał zapewne na myśli zdanie jako synonim sądu w filozoficznym sensie.

>>Do tego quasi-zdania nie można odnieść żadnych naukowych pojęć. Nie można go w sposób naukowy analizować.
>Czyżby?

No, pewnie, Stachu. Naukowcy z białostockiej Akademii Medycznej nie takie analizy robili . Ale to papiści są...ups!

> No i nie przesadzaj z tą "dobrze ugruntowaną wiedzą" niegdyś nauka dumnie twierdziła, że z brudu lęgną się robale a w śmieciach myszy - oraz, że upuszczanie złej krwi leczy z wielu chorób. Już się z tego wycofała. Czas pokaże z czego jeszcze się wycofa.

W nauce, w odróżnieniu od religii, istnieje mechanizm rozpoznawania sądów fałszywych i odrzucania ich.

>Makro-Ewolucja jest moim następnym typem .

Tu już można się tylko roześmiać perliście.
21-02-2010 21:12 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Ależ to nie my mamy ten Twój pseudo-argument obalać. To Ty powinieneś go nam udowodnić. Jeśli oczywiście potrafisz.
>Z kilku postów wynika, że nie załapujecie.

Rozumiem z tego, że Ty wszystko załapujesz. To Ty mądry niesłychanie jesteś!

>Kiedy piszę "Bóg z definicji jest wieczny" nie oznacza, że moją arbitralną definicją chcę ustalać atrybuty Boga. (Stąd wszystkie argumenty o definiowaniu krasnoludków czy czego podobnego są totalnie chybione).

A dlaczego nie wolno definiować "krasnoludków czy czegoś podobnego". Ty jednym słowem: "wieczny" zdefiniowałeś swojego Boga Jahwe.
Mój przyjaciel powiedział mi niedawno, że jego Bóg (też przez duże "B") nazywa się Rationis. Prawda, że pięknie się nazywa!
Mój przyjaciel oraz wielu, bardzo wielu jego przyjaciół wierzą w niego. Mój przyjaciel twierdzi, że dawno, bardzo dawno temu ten jego Bóg stworzył świat. Kiedyś ponoć ten Bóg powiedział mojemu przyjacielowi, że żaden Jahwe nie istnieje, gdyż jest tylko wymysłem jakichś starożytnych plemion semickich. Ten Bóg w jakimś objawieniu powiedział również mojemu przyjacielowi, że to On jest Bogiem jedynym i wiecznym. Istnieje od zawsze i będzie istniał do skończenia świata, a nawet jeszcze dłużej.
Udowodnij, że mój przyjaciel nie ma racji. Udowodnij, że Bóg mojego przyjaciela i przyjaciół mojego przyjaciela nie istnieje i nie stworzył świata.

>To do czego się odnoszę to prawa logiki:

E! Żartujesz. Prawa logiki i wiara?

>Nie do pomyślenia jest Bóg, którego kiedyś nie było.

Sam to sobie wymyśliłeś?

>Argument, który przytoczyłem rozwala Dawkinsowską demagogię "Kto zaprojektował Projektanta?", bo pokazuje, że Projektant, jako byt wieczny nie potrzebuje swojego projektanta natomiast wszystko co zaistniało domaga się przyczyny, a jak jeszcze jest specyficznie złożone - to i projektanta.

Twierdzisz zatem, ze Bóg jest wieczny i nie potrzebuje projektanta, czyli innego Boga, który by go zaprojektował. Wszystko inne natomiast nie jest wieczne, więc potrzebuje projektanta, i to bóg właśnie jest tym projektantem.
I w ten właśnie sposób - jak twierdzisz - rozwalasz Dawkinsowską demagogię.
No popatrz. To Ty mądry jesteś!

A może - spróbuj zastanowić się nad tym - to nie Bóg stworzył człowieka, lecz człowiek stworzył Boga na obraz i podobieństwo swoje. Podoba Ci się to. Bo mnie tak. I to bardzo!

>>My w ogóle nie mamy zamiaru niczego takiego obalać, a tym samym nie chcemy Ci nic udowadniać.
>Nie zamierzacie obalać tego argumentu bo jest nie do obalenia

Pisałem coś na ten temat. Nie zaskoczyłeś mnie tym.

>>Tymczasem Ty nie podałeś jak dotąd ani jednej cechy określającej w jakikolwiek sposób Twojego Boga, odróżniającej go w sposób jednoznaczny od innych bytów oraz - co ważne - popartych dostatecznie wiarygodnym źródłem, czy też źródłami (znasz takie źródła?). Co w związku z tym mamy udowadniać? Jakich udzieliłeś nam informacji na temat Twojego Boga? Czy w jakikolwiek sposób go zdefiniowałeś?
>Ze względu na naszą skończoność (w porównaniu z bytem Boga, który próbujemy objąć naszymi maleńkimi rozumkami) musimy polegać na Bożym objawieniu Jego natury.

Nie uchylaj się od odpowiedzi. Postaraj się jakoś. Może Ci się uda. Zdefiniuj wreszcie jakoś tego swojego Boga!
Piszesz, że mamy maleńkie rozumki. Czyżbyś nie wierzył w geniusz człowieka? A szkoda.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
21-02-2010 21:14 
 Ocena 8 na 8
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Pismo Święte jest Jego słowem m.in. objawiającym prawdę o Nim. Jest ono dostatecznie wiarygodne,

Byłbym osobiście bardzo ostrożny z głoszeniem wiarygodności Biblii, zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. W przeważającej mierze - skupiam się tu głównie nad Nowym Testamentem - to pismo nie jest wiarygodne! I nie jest to tylko moje zdanie.

>>Każdy logicznie myślący człowiek doskonale zdaje sobie sprawę, że nikt nie jest w stanie udowodnić nieistnienia jakiegoś bytu. Tym bardziej zatem niemożliwe jest udowodnienie nieistnienia bytu nieistniejącego.
>Poszedłeś w ślepą uliczkę. Nie domagam się dowodu na nieistnienie jakiegoś bytu. Utrącam tylko twierdzenie, że skoro wszystko musi mieć swoją przyczynę to i Bóg też musi mieć swoją przyczynę.

I słusznie. Bóg nie musi mieć i nie ma swojej przyczyny. Bo Boga też nie ma.

>>Tych słów nie można nawet nazwać zdaniem. Bo to nie jest zdanie, lecz jedynie pewien zestaw słów nie przedstawiający sobą żadnej wartości poznawczej.
>Ups, gdzie są poloniści, żeby zaprotestować wobec Twojego zarzutu?

Ale co z tym wspólnego mają poloniści? Tu przecież nie chodzi ani o podmiot, ani o orzeczenie, ani też o inne dopełnienia i okoliczniki.

>>Do tego quasi-zdania nie można odnieść żadnych naukowych pojęć. Nie można go w sposób naukowy analizować.
>Czyżby?

Tak. Nie można. Przecież to takie oczywiste.

>>Słów, które napisałeś:
>>>Bóg, z definicji jest wieczny - więc nie musi mieć przyczyny, bo nigdy nie zaczął istnieć
>>nie można powiązać z jakąkolwiek obserwacją, której wynik mógłby być ich sprawdzianem (czyli brak jest możliwości dokonania ich potwierdzenia lub falsyfikacji, między innymi, a może przede wszystkim dlatego, że są one w sprzeczności z naszą dobrze ugruntowaną wiedzą o świecie).
>Tak, ewidentnie mieszasz kategorie nauk.

Aż trudno pojąć, iż nie potrafisz zrozumieć, że nie jesteś w stanie udowodnić czegokolwiek, co ma jakikolwiek związek z Twoim Bogiem.

>No i nie przesadzaj z tą "dobrze ugruntowaną wiedzą"

Wątpisz w nią? A do jakiejś szkoły to Ty w ogóle chodziłeś? A jeśli tak, to po co? Przecież niczego mądrego Cię tam nie nauczono. Czyżbyś to właśnie chciał mi powiedzieć?

>niegdyś nauka dumnie twierdziła, że z brudu lęgną się robale a w śmieciach myszy - oraz, że upuszczanie złej krwi leczy z wielu chorób. Już się z tego wycofała. Czas pokaże z czego jeszcze się wycofa. Makro-Ewolucja jest moim następnym typem .

Powiedz, czy Ty aby nie wstydzisz się tych bzdetów wypisywać?
Być może, że kiedyś "nauka" takie rzeczy głosiła. Nie wiem, nie sprawdzałem tego. Domyślam się jednak, że w szkole Cię tego nie uczono. Niezbitym jednak faktem jest, że od dawna już nauka takich rzeczy nie głosi.
Ta nauka, którą tak krytykujesz, dostarczyła Ci do domu komputer, przed którym teraz siedzisz i czytasz ze złością moje wypowiedzi. Ta nauka wprowadziła do Twojego garażu samochód, którym codziennie jeździsz do pracy. To ta krytykowana przez Ciebie nauka postawiła na lotnisku w Warszawie samolot, którym w przeciągu kilkunastu godzin docierasz do Nowego Jorku.

Na Twoją niewybredną złośliwość (łagodnie to nazwałem) odpowiem następująco:
Otóż Ty niezłomnie wierzysz (bo chrześcijanie od prawie dwóch tysiącleci w to wierzą), że Maria, matka Jezusa, wieczną dziewicą była, zarówno ante partum, jak i in partu, a także na dokładkę post partum, pomimo że w wielu miejscach Nowego Testamentu mowa jest o tym, że Jezus miał liczne rodzeństwo, tj. czterech braci i prawdopodobnie tyleż sióstr.
Ty nadal wierzysz, że zaszła ona w ciążę (jak mówisz: poczęła Jezusa) ponieważ "Duch Święty zstąpił na nią i moc Najwyższego zacieniła ją" (według Łk 1, 35).
Ty nadal wierzysz w to, że żaden mężczyzna (myślę tu o Józefie) nie miał jakiegokolwiek związku z urodzeniem się Jezusa, pomimo że wielokrotnie w NT Józef nazywany jest ojcem Jezusa, a Jezus - jego synem.
Ty nadal wierzysz, że w Starym Testamencie znajduje się bardzo wiele tzw. "przepowiedni" dotyczących Jezusa, chociaż już od dawna wiadomo, iż żadna z tych tzw. "przepowiedni" Jezusa nie dotyczy.
Ty nadal wierzysz, że Jezus był synem dziewiczej matki i jednocześnie potomkiem Dawida poprzez Józefa, który według Ciebie ojcem Jezusa nie był. Wierzysz w to Dawidowe pochodzenie Jezusa, pomimo iż oba drzewa genealogiczne prowadzą nie do Marii, ale wprost do Józefa, który - powtarzam to - według Ciebie ojcem Jezusa nie był.

Ty nadal wierzysz w to, że Nowy Testament jest "dziełem objawionym przez Boga" i wyraża "nieomylne słowo Boże", pomimo iż przeróżne manuskrypty Biblii, którymi aktualnie dysponujemy, to jest egzemplarze owego nieomylnego słowa Bożego, różnią się między sobą i to wielokrotnie w sposób znaczący, zaś ilość tych różnic przekracza liczbę czterystu tysięcy.
Oto Twoje dzieło objawione, oto Twoje nieomylne słowo Boże. Zamiast oryginalnego, "natchnionego" tekstu dysponujemy tysiącami różniących się między sobą wariantów.
Który z tych wariantów jest zatem wyrazem owego nieomylnego słowa Bożego? A któż to wie.
Jak to zatem możliwe, że Bóg nie potrafił nawet zadbać, by jego dzieło, owa prawda jedyna i niepodważalna, jego słowo ludzkości objawione, będące zapewne w boskim zamyśle dziełem o niemożliwej do przecenienia wartości, dotrwało do dzisiejszych czasów w wersji oryginalnej, bez jakichkolwiek różnic i wariantów?
Jak to możliwe, byśmy zamiast jednego, nieomylnego słowa bożego otrzymali teksty odbiegające od siebie setkami, tysiącami, a nawet setkami tysięcy różnic?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
20-02-2010 12:30 
 Ocena-1 na 1
stachu1962 (-15 punktów)
Ups, ucięło mi poprzednią odpowiedź, więc kontynuuję:

>>Wszelkie wypowiedzi zawierające w sobie pojęcie "byt absolutny" ("bóg") - czyli byt niepoznawalny przez człowieka - lub wychodzące od tego pojęcia, nie są uznawane ani za prawdziwe, ani za fałszywe. One tylko opisują czyjeś odczucia i przekonania, ale ani opisywać, ani wyjaśniać świata nie mogą, bo nie głoszą o nim nie tylko żadnych prawd, lecz nawet żadnych fałszów.

Pod warunkiem, że ten Byt sam nie zaingeruje w naszą czaso-przestrzeń manifestując swoją realność jak to było np. z przyjściem Jezusa Chrystusa.

>>"I poznacie prawdę a prawda was wyswobodzi!" Jana 8:32
>Zasmucę Cię. Tych słów Jezus najprawdopodobniej nigdy nie wypowiedział. Te słowa zostały mu włożone w usta przez autora czwartej ewangelii.

He, he, to mówią źródła "dobrze poinformowane"? Wiesz, ja wierzę w Boga, który nie pozwoliłby na namieszanie w Jego wypowiedziach. Zważ, że Jezus przyszedłszy na ziemię nie złapał się za głowę i nie powiedział rabinom: "coście mi tu do pism świętych podokładali? Ta księga nie powinna być w kanonie, ani ta, a tej nie uwzględniliście..." - nic podobnego. Traktował kanon Hebrajski jako Boże autorytatywne słowo (i używał go nie tylko w polemice z opozycją, ale i w argumentacji przeciw kusicielowi). Podobnie odchodząc nie musiał spisać uczniom listy ksiąg Nowego Testamentu jakie chciał, aby znalazły się w kanonie - był spokojny, że Duch Święty je zgromadzi - tak jak to już raz zrobił w przypadku ST.

>Pozdrawiam Cię.
Również pozdrawiam.

Stachu
20-02-2010 17:05 
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Pod warunkiem, że ten Byt sam nie zaingeruje w naszą czaso-przestrzeń manifestując swoją realność jak to było np. z przyjściem Jezusa Chrystusa.

Albo cesarzy japońskich... Byka... Łabędzia... Złotego Deszczu... .

>Wiesz, ja wierzę w Boga, który nie pozwoliłby na namieszanie w Jego wypowiedziach.

Dobry z Ciebie muzułmanin, dobry... .

>Zważ, że Jezus przyszedłszy na ziemię nie złapał się za głowę i nie powiedział rabinom: "coście mi tu do pism świętych podokładali? Ta księga nie powinna być w kanonie, ani ta, a tej nie uwzględniliście..." - nic podobnego.

Ciekawość tylko, czy Jezus był katolikiem, prawosławnym czy protestantem, bo to różne te kanony są... .

> Traktował kanon Hebrajski jako Boże autorytatywne słowo

Aha! Protestantem! Jasne - w końcu, cóż to dla Boga z góry zaplanować reformę Marcina Lutra. Nie pytam, po co kazał swym wyznawcom przez 1500 lat uznawać pisma fałszywe, no bo przecie Niezbadane są Jego Wyroki... .

>(i używał go nie tylko w polemice z opozycją, ale i w argumentacji przeciw kusicielowi).

I jak, kusiciel dał się przekonać?

>Podobnie odchodząc nie musiał spisać uczniom listy ksiąg Nowego Testamentu jakie chciał, aby znalazły się w kanonie - był spokojny, że Duch Święty je zgromadzi -

O to zawsze można być spokojnym .

>tak jak to już raz zrobił w przypadku ST.

Nie bądźmy drobiazgowi i wybaczmy Duchowi te 1500 lat pomyłek .
Cóż to jest wobec Bożej Wieczności .
21-02-2010 10:25 
 Ocena 6 na 6
pavvel (8272 punktów)

>Ciekawość tylko, czy Jezus był katolikiem, prawosławnym czy protestantem,

Żydem był.
21-02-2010 10:40 
 Ocena 10 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Ciekawość tylko, czy Jezus był katolikiem, prawosławnym czy protestantem,
>Żydem był.
Ale Żydem katolickim, prawosławnym czy protestanckim?
21-02-2010 21:17 
 Ocena 12 na 12
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Wszelkie wypowiedzi zawierające w sobie pojęcie "byt absolutny" ("bóg") - czyli byt niepoznawalny przez człowieka - lub wychodzące od tego pojęcia, nie są uznawane ani za prawdziwe, ani za fałszywe. One tylko opisują czyjeś odczucia i przekonania, ale ani opisywać, ani wyjaśniać świata nie mogą, bo nie głoszą o nim nie tylko żadnych prawd, lecz nawet żadnych fałszów.
>Pod warunkiem, że ten Byt sam nie zaingeruje w naszą czaso-przestrzeń manifestując swoją realność jak to było np. z przyjściem Jezusa Chrystusa.

A czy masz na to jakikolwiek wystarczająco wiarygodny dowód (lub dowody), iż ten Twój Bóg "zamanifestował swoją realność jak to było np. z przyjściem Jezusa Chrystusa". Oczywiście - co jest zrozumiałe samo przez się - myśląc o wystarczająco wiarygodnym dowodzie nie biorę pod uwagę tego, co na ten temat podaje Nowy Testament, który absolutnie nie spełnia kryterium, o którym piszę.

>>>"I poznacie prawdę a prawda was wyswobodzi!" Jana 8:32
>>Zasmucę Cię. Tych słów Jezus najprawdopodobniej nigdy nie wypowiedział. Te słowa zostały mu włożone w usta przez autora czwartej ewangelii.
>He, he, to mówią źródła "dobrze poinformowane"?

Jakie? Nowy Testament, a szczególnie czwarta ewangelia, na to miano nie zasługuje.

>Wiesz, ja wierzę w Boga, który nie pozwoliłby na namieszanie w Jego wypowiedziach.

W moim poprzednim poście napisałem Ci, że Bóg pozwolił jednak na to, że namieszano w jego wypowiedziach. Wynika z tego, iż Bóg w którego wierzysz nie spełnia Twoich oczekiwań.

>[Jezus] traktował kanon Hebrajski jako Boże autorytatywne słowo (i używał go nie tylko w polemice z opozycją, ale i w argumentacji przeciw kusicielowi).

O jakim kusicielu myślisz? Czy możesz to wyjaśnić?

>Również pozdrawiam.
I ja także.

>Stachu
Andrzej.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
15-02-2010 19:54 
 Ocena 15 na 15
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Ponieważ moja wiedza odnośnie potopu jest skąpa a głód wiedzy olbrzymi chciałbym się dowiedzieć:
>1) jak duże było akwarium w arce, w którym Noe przechowywał wszystkie gatunki ryb słodkowodnych.

Podzielam Twój olbrzymi głód wiedzy i spieszę z odpowiedzią. Nie przyniesie ona jednak rozwiązania nękających Cię problemów - nad czym szczerze ubolewam - ale dostarczy kolejnych pytań i wątpliwości. Wniosek z tego taki, że i moja wiedza na temat potopu jest skąpa, mimo że przewertowałem odnośne kartki Starego Testamentu i zadałem sobie niemało trudu, by rzecz całą zrozumieć i rozwikłać.

Wprawdzie stachu1962 udzielił Ci przede mną odpowiedzi również i na powyższe pytanie, z której wynika, że "rybki zostały na zewnątrz", ale pozwolę sobie nie zgodzić się z nim i przedstawić swoją wersję.

Problem, który poruszasz w pierwszym pytaniu jest wielce dyskusyjny.
Ponieważ potop był następstwem ulewnych deszczów trwających ponoć czterdzieści dni i nocy, zatem doszło do zmieszania się wód słonych (morza i oceany) z wodami słodkimi (rzeki, jeziora, woda deszczowa). W takiej słodko-słonej wodzie nie było dobrych warunków do życia ryb i innych stworzeń żyjących dotąd w wodach słonych (bo nowe środowisko stało się dla nich za mało słone, a za bardzo słodkie), jak i tych, które do czasu potopu żyły w wodach słodkich (przez analogię bowiem nowe środowisko stało się dla nich za mało słodkie, a za bardzo słone).
Mam nadzieję, że jak na razie moje rozumowanie jest poprawne.

Gdyby zatem Noe wraz ze swą rodziną nie podjął jakichś stosownych działań, to zapewne wyginęłyby i jedne i drugie stworzonka, tj. te słodko- i te słonowodne. A skoro nie wyginęły, bo przecież rybki różne żyją sobie do dzisiaj, to niewątpliwie Noe wybudował dla nich różne akwaria i zabrał je na arkę.
Trudno wobec tego zrozumieć, dlaczego w Starym Testamencie nie ma nawet zdania na ten temat i cały problem zachowania przy życiu stworzeń wodnych został w nim pominięty.

Najprawdopodobniej Noe nie miał większego problemu z zachowaniem przy życiu jakichś małych rybek, czy choćby nawet rekinów, bo zapewne kilka odpowiednio dużych akwariów dla nich zbudował i jakoś je na swej arce umieścił.
Największy problem miał Noe z wielkimi ssakami słonowodnymi, to jest z wielorybami, bo dla nich również mieszanina wodna słodko-słona okazałaby się nieco za bardzo słodka i jednocześnie nieco za mało słona. Skoro zatem one - te wieloryby, znaczy się - przeżyły potop, bo przecież żyją sobie nadal szczęśliwie i pływają w morzach i oceanach, to prawdopodobnie Noe jakoś im pomógł. A pomóc mógł im tylko przez zbudowanie wielkiego akwarium, które umieścił na swojej arce i w którym znalazła się para wielorybów: samiec wielorybek i samica wielorybka.

Jak tak wielkie akwarium zmieściło się na arce, tego nie wiem, nie mówiąc o tym, że nie wiem również, czy najpierw Noe umieścił owe akwarium w arce, a dopiero później wieloryby jakoś się do niego przedostały, czy też odwrotnie: najpierw wielorybia parka wpłynęła do akwarium, a dopiero później Noe, niewątpliwie z pomocą synów, umieścił to akwarium w arce. O technicznej stronie zagadnienia - szczególnie w tym drugim przypadku - nawet nie mam odwagi myśleć.

Nie udało mi się zatem udzielić odpowiedzi na dręczące Cię pytanie, a nawet dostarczyłem kolejnych pytań i wątpliwości.

>2) w jaki sposób gatunki endemiczne gatunki roślin i zwierząt żyjące w odległych częściach świata (np. w Australii) zostały teleportowane przez Buka z Azji.

Bóg (obstaję przy pisowni przez "g" na końcu) ma swoje metody, również teleportacji. To kolejny problem, który nie został w ST omówiony, a jako dość skomplikowany wymaga gruntownej analizy. Nie wydaje mi się również, by poprawna była odpowiedź, której udzielił stachu1962. Należałoby założyć, że zwierzątka te zostały teleportowane po potopie z Azji np. do Australii podobnie jak przed potopem z Australii do Azji, ale w przeciwnym kierunku. Mam nadzieję, że odpowiedź ta w zupełności Cię satysfakcjonuje.

>3) jak długo ślimaki wędrowały z Azji do Ameryki.

Należy przyjąć średnią prędkość ślimaka około 100 centymetrów na godzinę przez nie więcej niż 16 godzin na dobę. Resztę policz sobie sam.
Natomiast dla żółwi lądowych przyjmuje się średnią prędkość około 10-20 metrów na godzinę (zależnie od gatunku i wielkości żółwia), ale te wędrowały tylko 10-12 godzin na dobę. Są bardziej leniwe od ślimaków.

>4) czym była manna niebieska którą jadły pandy i inne zwierzęta o nietypowym jadłospisie, kiedy wędrowały na swoje dotychczasowe miejsce występowania.

Odpowiedź jest oczywista: miały one wystarczające zapasy żywności, które zabrały z sobą, gdy jeszcze przed potopem wędrowały ze swoich dotychczasowych miejsc występowania do arki. Zwierzęta te, a szczególnie pandy i niedźwiadki koala, należą do bardzo zaradnych i potrafią zatroszczyć się o wyżywienie nawet na znaczny okres czasu. Wybierając się w daleką podróż zawsze zabierają ze sobą duże zapasy żywności. Wyjaśnienie tego zjawiska - szczególnie w przypadku niedźwiadków koala - jest powszechnie znane: one po prostu nie lubią trzeźwieć!

Pozdrawiam Cię.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
16-02-2010 09:02 
 Ocena 6 na 6
obcy gatunek (907 punktów)
Andrzeju, przedstawię inne spojrzenie na kwestię biblijnego potopu.
Mała podróż w przeszłość i spojrzenie oczami człowieka tamtego okresu. Człowiek tamtego okresu, miał inne wyobrażenie, czy postrzeganie świata, od tego dzisiejszego.
Dla człowieka, tamtego okresu, świat oznaczał: kawałek ziemi, na którym żył, lub był wstanie przebyć i tak postrzegał cały świat. Patrząc w ten sposób, to mały obszar ziemi, był całym światem. W momencie zalania fragmentu ziemi, dla tego człowieka, oznaczało zalanie całej ziemi, a więc potopu, który ogarnął całą ziemię. Opisując, czy przekazując ustnie potomnym, zdarzenie potopu, przekazane zostało na takim poziomie, jakim był dany człowiek, a więc fragment zalania danego fragmentu ziemi, był jednoznaczny z zalaniem całej planety. Opis biblijnego potopu jest gatunkiem literackim, który nie służy w religii do przekazania, szczegółowej wiedzy naukowej o potopie świata, oraz o uratowanych takich, czy innych zwierzątkach itd., bo mam wątpliwości, czy człowiek tamtego okresu, znał nazewnictwo wszystkich poszczególnych zwierząt, którym posługiwano się później lub dzisiaj itd.
Służy do przekazania za pomocą tej opowieści, treści o istnieniu dobra i zła itd.
Pięcioksiąg Mojżesza też powstawał na przestrzeni kilkunastu wieków.
16-02-2010 22:35 
 Ocena 14 na 14
Andrzej.51 (15814 punktów)
Witam Cię!
Moja wypowiedź (będąca odpowiedzią na post Aleksandra Głowackiego) miała charakter żartobliwy. Nawet pobieżne jej przeczytanie tego dowodzi. Miałem zatem prawo przypuszczać, że tak zostanie ona odebrana przez tych, którzy zechcą ją przeczytać.
Z Twojej odpowiedzi wyciągam jednak wniosek - wydaje mi się, że poprawny - że potraktowałeś moją wypowiedź całkiem serio, co - przyznaję - wprawiło mnie w niemałe zdziwienie.
Skoro jednak życzysz sobie poważnej dyskusji na temat biblijnego potopu, a w szerszym kontekście na temat sposobu odczytywania i rozumienia Biblii, to z przyjemnością służę swoją skromną osobą.

Znam dość dobrze pewne szacowne i dość opasłe dzieło zwane Biblią. Zarówno Stary, jak i Nowy Testament, przy czym ten drugi jakby nieco lepiej (zdaję sobie sprawę, że pisząc te słowa do najskromniejszych raczej zaliczyć się nie mogę - ).
Na tym forum wypowiadam się głównie w wątkach tematycznie związanych z chrześcijaństwem. Z oczywistych względów moimi oponentami są w zdecydowanej mierze chrześcijanie, tj. zarówno katolicy, jak i świadkowie Jehowy. Z tego też powodu we wszystkich dyskusjach z nimi staram się traktować to, co przedstawia Biblia w sposób literalny. Powód jest - jak mi się wydaje - dość oczywisty. Otóż Biblia dosłownie rozumiana świadczy w bardzo wielu przypadkach przeciwko temu, co głosi Kościół, co umieścił w wymyślonych przez siebie dogmatach i czym od dwóch tysięcy lat miesza w głowach milionom swych bezkrytycznych wyznawców.

Według chrześcijan Biblia jest wyrazem nieomylnego słowa bożego, jest pismem natchnionym przez Boga. Spisana została ponoć przez ludzi działających z boskiej inspiracji i piszących niejako w jego imieniu. Oznacza to - ni mniej, ni więcej - że w Biblii spisanej wprawdzie ludzką ręką znalazło się jednak "słowo w słowo" to, czego życzył sobie Bóg.

Wróćmy zatem do biblijnego potopu.
Pewnego dnia kapryśny, niemniej dobry i kochający ludzi Bóg nagle stwierdził, "że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe" (Rdz 6, 5 - BT), mimo iż to on stworzył ludzi, a nawet wielce był zadowolony ze swej pracy. Postanowił zatem: "Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem" (Rdz 6, 7- BT). Cel swój zadecydował zrealizować za pomocą powszechnego potopu: "Ja zaś sprowadzę na ziemię potop, aby zniszczyć wszelką istotę pod niebem, w której jest tchnienie życia; wszystko, co istnieje na ziemi, wyginie" (Rdz 6, 17- BT).

Skoro zatem dobry Bóg zaplanował zgładzić życie na ziemi, to tak należy to rozumieć. Przy założeniu ściśle literalnego odbioru Biblii nie ma zatem podstaw uznawać - tak jak Ty to czynisz - iż opisany w ST potop był jedynie jakąś lokalną powodzią spowodowaną długotrwałymi opadami deszczu. Ani jeden fragment Księgi Rodzaju, ani jedno zdanie czy nawet pojedyncze słowo na to nie wskazuje.

A teraz poważnie.
Zapewne spytasz, co tak naprawdę ja o tym myślę. Odpowiadam zatem: myślę podobnie, jak Ty.
I to wszystko.
Pozdrawiam Cię.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
17-02-2010 08:38 
 Ocena 7 na 7
obcy gatunek (907 punktów)
Witaj Andrzeju,
Wyjaśniam małe nieporozumienie. Akurat, czytam Twoje wypowiedzi i wiem, że są pisane w formie żartobliwej i tak odbieram. Czytając Twoje wypowiedzi, to już dawno zauważyłem, że jesteś osobą, która ma wiedzę w tym zakresie, bo to widać.
Natomiast ja, w pewien sposób podłączyłem się do Twojej wypowiedzi, która była z jednej strony wypowiedzią do Ciebie ( podzieliłem się swoim spostrzeżeniem w tej kwestii i uzupełniłem Twoją żartobliwą wypowiedź, adresowaną do kogoś innego, swoją formą wypowiedzi )- a z drugiej strony, moja wypowiedź, była adresowana, do tych, co tak dosłownie biorą opisy biblijne i chcą wmówić innym różne dziwne absurdy. Nawet przez chwilę, nie przyszło mi do głowy, że traktujesz opis potopu biblijnego w takiej formie, jak jest przedstawiony w opisie biblijnym.
Mój błąd, bo wyszło tak, że potraktowałem Twój wpis poważnie i że była, to uwaga do Ciebie itd.
Doskonale od dawna już wiem, czytając Twoje wpisy, że mamy podobne podejście w patrzeniu na opisy zawarte w biblii.

Pozdrawiam Cię.
apud (4399 punktów)
>>Ponieważ moja wiedza odnośnie potopu jest skąpa a głód wiedzy olbrzymi chciałbym się dowiedzieć:
>>1) jak duże było akwarium w arce, w którym Noe przechowywał wszystkie gatunki ryb słodkowodnych.
>Podzielam Twój olbrzymi głód wiedzy i spieszę z odpowiedzią.

Ja tez, spieszę z odpowiedzią.
Wyobraz sobie Titanica i juz. Przecież ta arka w żadna gore lodowa nie przywaliła, co potwierdza jeszcze bardziej teorie kreacjonizmu.
PS
Z bambusa ale to tylko detal techniczny.
15-02-2010 12:33 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

>natomiast calkiem rozsadnym wytlumaczniem jest tu kreacjonizm i potop

   To on, ten potop, to on był w kambrze?

   Pozdrawiam
   PS Prosiłbym o odpowiedź w języku polskim. Dasz radę?

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
17-02-2010 08:59 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>   To on, ten potop, to on był w kambrze?
Był. Wielka transgresja morska rozpoczęła się w dolnym kambrze, a maksimum osiągnęła w środkowym. Potem wody zaczęły się cofać. No, zgadza się co do litery Tylko skąd Noe wziął to bydło, ptaki i te takie inne stworzenia, skoro zwierząt lądowych jeszcze nie było... E tam, to nie nasze zmartwienie, niech się Noe martwi, skąd je wziąć.
17-02-2010 12:01 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Tylko skąd Noe wziął to bydło, ptaki i te takie inne stworzenia, skoro zwierząt lądowych jeszcze nie było...
No problema
Jak pan Bóg dopuści to i z kija wypuści
zachaj (5239 punktów)

>Dawkins nie ma oporów przed występowaniem w tego typu debatach i cierpliwie tłumaczy kolejnym ociemniałym sens neodarwinizmu.

Za to go podziwiam , ja nie mam nerwów.
13-02-2010 20:09 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Rozumiem, że w planach są kolejne debaty:
>"Czy krasnoludki powodują kwaśnienie mleka?"

   To akurat zostało już udowodnione. Pastor Żan Żak Le Pier w 1898 złapał jednego krasnoludka w swoim gospodarstwie. Po kilkugodzinnych torturach ten mały złoczyńca przyznał się do wszystkiego. Pastor był wstrząśnięty. Najbardziej zaś jego żona, gdy ujrzała go rozmawiającego z białą myszką.

   W czasie niedzielnego nabożeństwa pastor w obawie o zdrowie wiernych zakazał im picia mleka do odwołania.

Dzieciom też.

(Za Kowalskowipedią)
14-02-2010 10:06 
 Ocena-3 na 3
DeoGloria (-5 punktów)
Drodzy ewolucjoniści, ja z zupełnie innej beczki. Uważam, że Wasze życie jest smutne. Wolicie uwierzyć w rzeczy tak skomplikowane, sprzeczne i nie potwierdzone w 100% i być na wieki potępieni w ogniu piekielnym niż uwierzyć w prawdomówne Słowo naszego Stwórcy i Pana i cieszyć się wiecznym życiem w Raju. Żal mi was, naprawdę. Będę się modlił do Najwyższego o wasze dusze. Zastanówcie się, co będzie z Wami po smierci? Jeśli nic, to czy Wasze życie nie jest pożałowania godne? Mnie osobiście obrażałoby porownywanie do małp, szympansów i innych zwierzątek! A jak to słusznie zauważył Pastor Marek Kmiec na debacie "Ewolucjoniści mają o wiele większą wiarę od kreacjonistów wierząc w takie rzeczy"!!!

pozdr,
DeoGloria
14-02-2010 14:37 
 Ocena 9 na 9
Kowalska (14008 punktów)
>Drodzy ewolucjoniści, ja z zupełnie innej beczki.

   "A teraz coś z zupełnie innej beczki" to Monty Python. Nie mieszajmy pojęciowo dwóch różnych systemów walutowych. To już "Miś". A "Miś" i Monty Python w jednej beczce to za dużo nawet dla najbardziej zatwardziałego racjonalisty.

>Uważam, że Wasze życie jest smutne.

   To smutne.

>Wolicie uwierzyć w rzeczy tak skomplikowane, sprzeczne i nie potwierdzone w 100% i być na wieki potępieni w ogniu piekielnym niż uwierzyć w prawdomówne Słowo naszego Stwórcy i Pana i cieszyć się wiecznym życiem w Raju.

   To wystarczy że uwierzę i już mam bilet do raju? To ja w takim razie już wierzę. Racjonalnie jest mieć jakąś drugą opcję na wypadek śmierci.

>Żal mi was, naprawdę. Będę się modlił do Najwyższego o wasze dusze.

   Pozwolę sobie w imieniu nas wszystkich podziękować za troskę. Ile się należy? Można kwartalnie uiszczać czy trzeba co miesiąc?

>Zastanówcie się, co będzie z Wami po smierci? Jeśli nic, to czy Wasze życie nie jest pożałowania godne?

   A jeśli po śmierci niczego nie ma, to czy Wasze starania nie są pożałowania godne?

>Mnie osobiście obrażałoby porownywanie do małp, szympansów i innych zwierzątek!

   Przecież to nasi bracia mniejsi!

>A jak to słusznie zauważył Pastor Marek Kmiec na debacie "Ewolucjoniści mają o wiele większą wiarę od kreacjonistów wierząc w takie rzeczy"!!!

   Chyba na odwrót?.....
14-02-2010 23:20 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
> A "Miś" i Monty Python w jednej beczce to za dużo nawet dla najbardziej zatwardziałego racjonalisty.
Tu potrzeba cynika. Przyjdzie Diogenes to wszystkich wyrzuci.
14-02-2010 14:43 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)
>Uważam, że Wasze życie jest smutne.
Jak chcesz, to sobie uważaj, co Ci się podoba.
>Żal mi was, naprawdę.
Nie rozpłacz się.
>Będę się modlił do Najwyższego o wasze dusze.
Dziękuję, ale nie skorzystam. Pamiętaj, żeby w tych modlitwach mnie starannie omijać.
>Mnie osobiście obrażałoby porownywanie do małp, szympansów i innych zwierzątek!
Nie moja wina, żeś obrażalski.
papa.
14-02-2010 15:27 
 Ocena 9 na 9
awitu (7627 punktów)
Och widać, że wiedza to jednak dla Ciebie zbyt skomplikowana dziedzina, skoro z całego dorobku Pascala przyswoiłeś sobie jedynie jego zakład(ostrzegam, uważaj po forum szaleje policja antypiracka, jeszcze plagiatowanie Ci zarzucą)
14-02-2010 15:30 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)
A mnie zasmucają takie zatrute umysły, jak Twój. To jest przerażające.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
webmaster (moderator)
>Będę się modlił do Najwyższego o wasze dusze.
Dobra, super, to ty się módl, tylko na litość boską, nie wtrącajcie się do nauki! Nie bądźcie hipokrytami tylko przyznajcie jak uczciwi kreacjoniści (tak, są tacy), że po prostu wierzycie Biblii a reszta nie ma dla was znaczenia. Nie mieszajcie pojęcia prawdy z błotem, bo tylko ośmieszacie swoją religię.
14-02-2010 20:07 
 Ocena 5 na 5
obcy gatunek (907 punktów)
>Drodzy ewolucjoniści, ja z zupełnie innej beczki. Uważam, że Wasze życie jest smutne. Wolicie uwierzyć w rzeczy tak skomplikowane, sprzeczne i nie potwierdzone w 100% i być na wieki potępieni w ogniu piekielnym niż uwierzyć w prawdomówne Słowo naszego Stwórcy i Pana i cieszyć się wiecznym życiem w Raju. Żal mi was, naprawdę. Będę się modlił do Najwyższego o wasze dusze. Zastanówcie się, co będzie z Wami po smierci? Jeśli nic, to czy Wasze życie nie jest pożałowania godne? Mnie osobiście obrażałoby porownywanie do małp, szympansów i innych zwierzątek! A jak to słusznie zauważył Pastor Marek Kmiec na debacie "Ewolucjoniści mają o wiele większą wiarę od kreacjonistów wierząc w takie rzeczy"!!!
>pozdr,
>DeoGloria
Znowu straszenie, potępieniem w ogniu piekielnym.
Czas na kawę.
14-02-2010 20:32 
 Ocena 11 na 11
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Drodzy ewolucjoniści, ja z zupełnie innej beczki. Uważam, że Wasze życie jest smutne.
Moje życie jest dokładnie takie samo jak Twoje, składa się i z radości, i ze smutków - jak każdego człowieka. Różnica między nami polega na tym, że ja nie potrzebuję wiary w żadne nadprzyrodzone byty, nie zawracam sobie głowy jakimiś bogami.

>Wolicie uwierzyć w rzeczy tak skomplikowane, sprzeczne i nie potwierdzone w 100% i być na wieki potępieni w ogniu piekielnym niż uwierzyć w prawdomówne Słowo naszego Stwórcy i Pana i cieszyć się wiecznym życiem w Raju.
Dla mnie osiągnięcia nauki są bardziej przekonywujące niż to, co napisano w świętych księgach. Ty "masz" inaczej.

>Żal mi was, naprawdę.
A mnie Ciebie nie żal - jeśli jest Ci dobrze z tym i nie masz żadnych wątpliwości - cieszę się. Pamiętaj jednak, że Bóg wie nawet o cieniu wątpliwości w Twoim sumieniu. Już w tym momencie przestajesz być osobą wierząca, choćbyś nie wiem jak odrzucał tę myśl od siebie.

>Będę się modlił do Najwyższego o wasze dusze.
O mnie możesz się modlić, nie mam nic przeciwko temu. Ani mnie to grzeje, ani ziębi.

>Zastanówcie się, co będzie z Wami po smierci?
Przekonam się.
Bóg oceni moje postępowanie w życiu a nie entuzjazm w oddawaniu mu czci. Bóg ceni ludzi dumnych, dociekliwych, sceptycznych a nie niewolników, ślepo wykonujących rozkazy.

>Jeśli nic, to czy Wasze życie nie jest pożałowania godne?
Czy żyjesz tylko dla tego, czego spodziewasz się po śmierci? Ja - nie.

>Mnie osobiście obrażałoby porownywanie do małp, szympansów i innych zwierzątek!
Mnie nie, przecież nasze linie rozdzieliły się dosyć dawno, to są nasi kuzyni, którzy poszli inną ścieżką i nie dostąpili łaski "oświecenia".
Pochodzę z przestrzeni kosmicznej a urodziłem się w sercu gwiazdy.
Jestem potomkiem istot, które opuściły swoją ojczyznę, Afrykę.
Jestem dzieckiem Ziemi - Człowiekiem.

Pozdrawiam - Zbyszek

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
15-02-2010 21:33 
 Ocena 7 na 7
lotrek (14275 punktów)
>Żal mi was, naprawdę.
Nie żałuj, raczej zazdrość. Przede wszystkim komfortu psychicznego, że nie musimy wierzyć w jakiś nieistniejące byty. Że nie daliśmy się zindoktrynować ludziom, których zawodem jest "pranie mózgów" dla pieniędzy. Pieniędzy, dzięki którym usiłują zdobyć dobra doczesne (tego wiecznie im za mało) i władzę nad narodami. Że "nie daliśmy się zwariować". I tego cudownego luzu, że nie jest się "uzależnionym" od tego opium dla ubogich, jakim jest każda religia. Powiedziałbym, że to jest CUD...gdybym w cuda wierzył. Jedno mam zmartwienie, że nie mam komu za to wszystko dziękować....sam sobie więc dziękuje .

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
16-02-2010 18:26 
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Z cyklu: zabawy chrześcijańskie:

BARANEK

Jak dobrze być barankiem
i bardzo wczesnym rankiem wybiegać na polankę
i śpiewać sobie tak:
be be be kopytka niosą mnie,
be be be jak dobrze żyć się chce.


>Drodzy ewolucjoniści, ja z zupełnie innej beczki.

Widzę, widzę .

>Uważam, że Wasze życie jest smutne.

Na szczęście czasem wpadnie jaki DeoGloria i rozweseli skutecznie .

>Wolicie uwierzyć w rzeczy tak skomplikowane, sprzeczne i nie potwierdzone w 100%

I to mówi ktoś, kto sobie na co dzień operuje Grzechami, Łaskami, Duchami Świętymi, Odkupieniami i Życiami Wiecznymi. Pogratulować .

> i być na wieki potępieni w ogniu piekielnym niż uwierzyć w prawdomówne Słowo naszego Stwórcy i Pana i cieszyć się wiecznym życiem w Raju.

Eee tam, jako ateista mogę być względnie spokojny (Łk 12, 47-48). Ty zaś, bluźniercza parodio Prawdziwego Chrześcijanina, za to, że Matki Bożej nie czciłeś, zaiste Przechlapane mieć będziesz .

>Żal mi was, naprawdę.

Tyle lat czekałem, aż kto się użali nade mną . Ale warto było .

>Będę się modlił do Najwyższego o wasze dusze.

A butków nie zamocz!

>Zastanówcie się, co będzie z Wami po smierci?

Nijak nie chce mi wyjść nic innego, jak to, że to samo, co przed życiem.

>Jeśli nic, to czy Wasze życie nie jest pożałowania godne?

Żeby się dobrze bawić, nie potrzebuję czuć się Pępkiem Wszechświata.

>Mnie osobiście obrażałoby porownywanie do małp, szympansów i innych zwierzątek!

Jak tak Twe wypociny poczytam, odnoszę wrażenie, że to raczej szympansy mogłyby czuć się takim porównaniem dotknięte... .

>A jak to słusznie zauważył Pastor Marek Kmiec na debacie

Pastor z definicji słusznie zauważa. Na to go hodujecie .

>"Ewolucjoniści mają o wiele większą wiarę od kreacjonistów wierząc w takie rzeczy"!!!

I znowu wierzący usiłuje niewierzących obrazić poprzez porównanie do siebie. Sam powiedz: czy można być bardziej ŻAŁOSNYM?
18-02-2010 11:45 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>Uważam, że Wasze życie jest smutne.
Z wzajemnością. Nieustanne baczenie, czy aby nie obraziłam/em pana stwórcę wszechobecnego wypinając tyłek w kierunku dajmy na to północno zachodnim musi być stresujące.
Proponuję unikać pokłonów niczym ognia piekielnego.

>Wolicie uwierzyć w rzeczy tak skomplikowane, sprzeczne i nie potwierdzone w 100% i być na wieki potępieni w ogniu piekielnym niż uwierzyć w prawdomówne Słowo naszego Stwórcy i Pana i cieszyć się wiecznym życiem w Raju.

Droga Chwało boga, dostrzegam pewne nieścisłości w Twym zobrazowaniu problemu.

1. Skomplikowanie rzeczy.
Tuszę, że masz tu na myśli np. dorobek naukowy. Zaiste jako silnie wierzący w stwórcę wszystkiego, także tych wszystkich skomplikowaności (kod genetyczny, procesy termojądrowe w gwiazdach, fotosynteza, etc.)musisz na drodze logicznej konsekwencji przyjąć, że stwórca jest w takim razie jeszcze bardziej skomplikowany.
Wyobrażasz sobie choćby jego DNA?
Tyle w kwestii wiary w rzeczy skomplikowane.

2. Sprzeczność.
Słowo stwórcy pana, czy prawdomówne to bym się sprzeczała, za to na pewno siermiężnie spisane, rozumiem, że przysparza pewnych trudności w pojęciu ich sensu, a raczej bezsensu. Gorąco zatem namawiam do lektury wpisów na tutejszym forum. Odnajdziesz podanych jak na tacy sporo sprzeczności w wykładach stwórcy pana.

3. Niepotwierdzonie w 100%. (dziwne wyrażenie)
Mógłbyś podać zaawansowanie (procentowo) prac przewodu dowodowego na potwierdzenie istnienia stwórcy pana?
Przypominam, nie chodzi o wiarę tylko o Corpus Delicti przestępstwa, w tym wypadku naszego. Poprosim uniżenie o takowe.
A może chociaż potrafisz przedstawić dowody na egzystencję piekła i raju?
Czyżbyś właśnie wrócił z odwiedzin, w ramach rekonesansu, z któregoś z tych uroczych zakątków?
Mają kablówkę?


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
17-02-2010 09:24 
 Ocena 5 na 5
pavvel (8272 punktów)
Popieram.
Dodam tylko, że w lodówce mleko nie kwaśnieje, bo krasnoludki nie potrafią otworzyć lodówki.
asriel (90 punktów)
blip.tv/search?q=Debata+Ewolucjonizm-Kreacjonizm+

tutaj znajduje się nagranie z debaty zamieszczone przez STN.
Abdu (1208 punktów)
>blip.tv/search?q=Debata+Ewolucjonizm-Kreacjonizm+
>tutaj znajduje się nagranie z debaty zamieszczone przez STN.

Kokarda dyskutanta z prawej to element rytuału debaty, czy strój własny?

Wróć do listy wątków działu Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365