Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego robimy cos, czego pozniej zalujemy??

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
05-06-2006 21:49Nowak (136 punktów)Dlaczego robimy cos, czego pozniej zalujemy??
Wyobrazcie sobie, ze jest jakas sytuacja... Idziecie sobie np. przez park i przypuscmy, ze zaczyna padac deszcz. Stwierdzacie, ze idziecie do domu. Rozumiecie mnie juz trochę? Dobrze, jeszcze jeden przyklad... Jestescie w restauracji i macie do wyboru lod albo... cos do picia. Ja np. bardzo dlugo bym sie wahala. Wy tez na pewno zawsze sie w pewnej sytuacji wahacie. Nie wiecie, jaka bedzie Wasza ostateczna decyzja. Ja zawsze sobie mysle, ze juz ktos lub cos juz to wie, ze gdzies to musi byc "zapisane". Np. ja rano sobie obiecuje, ze bede sie bardzo dlugo uczyc, a co sie na koncu dnia okazuje? Ze nawet nie zajrzalam do ksiazki. Biegalam sobie, jezdzilam na rowerze itp. Nastepny dzien. Mowie sobie, ze bede sie uczyc i jednoczesnie sie zastanawiam, czy na koncu dnia rowniez bede miala wyrzuty, ze nawet nie zrobilam pracy domowej. Cos, moim zdaniem, w tym jest, cos musi byc. Normalnie chyba tego nie zauwazamy, ale ...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

realista (85 punktów)
Po prostu jesteś człowiekiem, który wierzy w przeznaczenie to dobrze, bo łatwiej będzie ci się pogodzić z nieuniknioną śmiercią,. A może po prostu wierzysz w sztuczności świata, że on tak naprawdę nie istnieje, istnieją tylko świadomości i rozum, które to są podłączone do jednego wielkiego rozumu ( Bóg), który to steruje naszymi wszystkimi poczynaniami, w jakim celu? I odnośnie tego mam do ciebie takie pytanie:, jeśli gdzieś w głębi puszczy na totalnym odludziu przewróci się drzewo i nie będzie tam żadnego człowieka któr mógłby to zobaczyć albo usłyszeć to czy to drzewo tak naprawdę się przewróciło?

Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
Volrath (3440 punktów)
Też to zauważyłem.
Może to wynika z niejednolitości umysłu?
Z tego, że niby jest scalony, ale z autonomicznych części się składa i czasem może przeważać jeden aspekt, a czasem inny.
zima_bez_ciastka
Nie wszystkie pragnienia, którymi się kierujemy są świadome.
Stąd później rozterki świadomości pytającej samą siebie- co ja zrobiłem? dlaczego tak właśnie?
Pozdrawiam
pkowalski
Przy dzisiejszym humorze, to proponuję lekturę "Wilka stepowego" Hessego, z prostym, ale przydatnym odkryciem, że nie jesteśmy psychologiczną jednością. Że tkwią w nas różne, podświadome i często sprzeczne pragnienia (to akurat bardzo słusznie stawiał freudyzm). A to co wygrywa, może i jest jakoś zapisane ale niekoniecznie tak, by być dla nas zrozumiałym. Co piszę, też sobie solennie obiecując, by robić rzeczy bardziej pożyteczne, niż dyskutowanie na forum...
rozumek
Swiadczy to o tym, że jesteś człowiekiem. Swiadczy również o tym, że jesteś człowiekiem młodym (niedojrzałym). Człowiek MA wolną wolę i bardzo, bardzo szeroki wybór tego, co wybierze. Człowieka cechuje również działanie celowe. Nauka ma sens (nie jest bezcelowa), ale jakim cudem młody człowiek miałby to czuć (wiedzieć)? Przecież dopiero się tego uczy. Zanim się nauczysz, ciągle będziesz w rozterce między pragnieniami (jazda na rowerze itp.), a działaniami celowymi. Nie ma sensu żałować tego, czego się NIE zrobiło. Kiedyś trzeba będzie zrobić (im szybciej tym lepiej) i tyle. Trzeba się cieszyć z tego co się zrobiło i nie robić tego, czego żałowałoby się później przez całe życie.
PS. Realiści wiedzą, że drzewa przewracają się TAKŻE wtedy, gdy NIKT tego nie widzi i nie słyszy. Wiedzą również, że dyskusje na kazdym forum mają sens, bo nie ma lepszego źródła nauki niż dyskusje. Pytanie tylko, kto czego CHCE się nauczyć i czy tego akurat uczyć się warto.
realista (85 punktów)
>PS. Realiści wiedzą, że drzewa przewracają się TAKŻE wtedy, gdy NIKT tego nie widzi i nie słyszy. Wiedzą również, że dyskusje na kazdym forum mają sens, bo nie ma lepszego źródła nauki niż dyskusje. Pytanie tylko, kto czego CHCE się nauczyć i czy tego akurat uczyć się warto.
>

To było tylko nawiązanie do Filozofii Biskupa Georga Berkeleya nie musisz sobie tak bardzo brać tego do serca. Chodziło mi bardziej do poruszenia wodzy fantazji pani, Nowak na temat Przeznaczenia czy ono naprawdę istnieje czy może nie. W takim razie mam do ciebie takie pytanko, jeśli jesteś tak pewny tego drzewa to powiedz mi, jakiego koloru jest trawa w okresie swojego najlepszego bujnego rozkwitu????

Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
rozumek
>>To było tylko nawiązanie do Filozofii Biskupa Georga Berkeleya nie musisz sobie tak bardzo brać tego do serca. Chodziło mi bardziej do poruszenia wodzy fantazji pani, Nowak na temat Przeznaczenia czy ono naprawdę istnieje czy może nie. W takim razie mam do ciebie takie pytanko, jeśli jesteś tak pewny tego drzewa to powiedz mi, jakiego koloru jest trawa w okresie swojego najlepszego bujnego rozkwitu????
>
Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza

1) Niczego nie "biorę sobie do serca", bo mam tam wszystko, czego potrzebuję ja i ktokolwiek inny.
2) Oczywiście, trawa w okresie najlepszego rozkwitu, ma kolor trawy w okresie jej najlepszego rozkwitu. To realiści też wiedzą. Wiedzą wszystko, BO nie wiedzą niczego.
realista (85 punktów)

>2) Oczywiście, trawa w okresie najlepszego rozkwitu, ma kolor trawy w okresie jej najlepszego rozkwitu. To realiści też wiedzą. Wiedzą wszystko, BO nie wiedzą niczego.
>

kolor kolor jaki to kolor?


Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
rozumek
>>2) Oczywiście, trawa w okresie najlepszego rozkwitu, ma kolor trawy w okresie jej najlepszego rozkwitu. To realiści też wiedzą. Wiedzą wszystko, BO nie wiedzą niczego.
>>kolor kolor jaki to kolor?
>
Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza

Łatwo się dowiesz, gdy zobaczysz.
realista (85 punktów)

>Łatwo się dowiesz, gdy zobaczysz.
>

Chcę się dowiedzieć od ciebie a może chcesz zasugerować, że nie wiesz, więc przyznajesz rację, co do zawalonego drzewa zaprzeczyłeś sam sobie gdyż napisałeś, że to jest pewne a teraz sam nie wiesz, jaki jest kolor trawy, więc musisz przyznać, że co do tego drzewa to też niewiadomo?

Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
rozumek
>>Łatwo się dowiesz, gdy zobaczysz.
>>Chcę się dowiedzieć od ciebie a może chcesz zasugerować, że nie wiesz, więc przyznajesz rację, co do zawalonego drzewa zaprzeczyłeś sam sobie gdyż napisałeś, że to jest pewne a teraz sam nie wiesz, jaki jest kolor trawy, więc musisz przyznać, że co do tego drzewa to też niewiadomo?
>
Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza

Mnie wiadomo. Tobie najwyraźniej nie. Szkoda, bo inni chętnie dowiedzieliby się nie ode mnie, ale od Ciebie. Nie uważasz, że nie tylko Ty możesz czegoś CHCIEĆ?
realista (85 punktów)

>Mnie wiadomo. Tobie najwyraźniej nie. Szkoda, bo inni chętnie dowiedzieliby się nie ode mnie, ale od Ciebie. Nie uważasz, że nie tylko Ty możesz czegoś CHCIEĆ?
>

Twoje kontrargumenty są stosunkowo na niskim poziomie dalsza rozmowa nie ma jakiegokolwiek sensu gdyż stwierdziłem, że mam do czynienia z sofistą, który to wszelkimi sposobami unika odp. na proste pytanie byłbyś dobrym politykiem zapisz się do Młodzieży Wszechpolskiej( od czegoś trzeba zacząć) POZDRAWIAM i do zobaczenia na zawsze

Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
rozumek
>>zapisz się do Młodzieży Wszechpolskiej( od czegoś trzeba zacząć) POZDRAWIAM i do zobaczenia na zawsze
Posłucham rady, gdy zechcę zrobic coś, czego można potem żałować.
A teraz zapiszę się do młodzieży wszechpolskiej, bo tam przyjmują wszystkich (nie tylko mnie i Ciebie, ale także innych podludzi).
realista (85 punktów)

>A teraz zapiszę się do młodzieży wszechpolskiej, bo tam przyjmują wszystkich (nie tylko mnie i Ciebie, ale także innych podludzi).

Cóż za ocena szczególnie z tymi podludzmi jednak Wszechpolscy nie są dla ciebie z takim podejściem i poglądami zrobiłbyś na pewno karierę w Wafen SS (nie odp. na pytanie) pozdrawiam

Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
rozumek
>>A teraz zapiszę się do młodzieży wszechpolskiej, bo tam przyjmują wszystkich (nie tylko mnie i Ciebie, ale także innych podludzi).
>Cóż za ocena szczególnie z tymi podludzmi jednak Wszechpolscy nie są dla ciebie z takim podejściem i poglądami zrobiłbyś na pewno karierę w Wafen SS (nie odp. na pytanie) pozdrawiam
Myślisz, że ci z Wafen SS też woleli być z podludźmi niż przeciw? A to ci dopiero odkrycie! Opatentuj.
realista (85 punktów)

>Myślisz, że ci z Wafen SS też woleli być z podludźmi niż przeciw? A to ci dopiero odkrycie! Opatentuj.

Chodziło mi tu akurat o TWOJE twierdzenie, bo ty w ogóle uważasz, że podludzie jeszcze istnieją twoi ziomkowie z ss też tak uważali. Powinieneś pseudo zmienić z rozumek na nierozumek od tej pory cię unikam, bo mam do czynienia z ewidentnym trollem

Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
rozumek
>>Myślisz, że ci z Wafen SS też woleli być z podludźmi niż przeciw? A to ci dopiero odkrycie! Opatentuj.
>Chodziło mi tu akurat o TWOJE twierdzenie, bo ty wogule uważasz, że podludzie jeszcze istnieją twoi ziomkowie z ss też tak uważali.
Wszyscy tak uważają. Szczególnie tacy podludzie jak ja. Na kontaktach z Toba raczej mi nie zależy. Wolę ich unikać.
lipschitz (1674 punktów)
Według mnie to kwestia hierarchi i wzorców, które je tworzą. Gdyby jazda na rowerze należała według wzorca do najpożyteczniejszych działań, konflikt by nie wystąpił.

Pewne rzeczy, działania, uważamy za ważniejsze od innych, na jakiej podstawie? Podstawa jest różna, np. w ogóle nie kwestionujemy konieczności nauki, wykształcenia się, wszyscy mówią o tym, jakie to bardzo ważne, a my sami widzimy też, jakie to może być korzystne - dobra, lepiej płatna praca, więcej władzy, pewne przywileje.

Istnieje więc wzorzec zachowań, wiele takich wzorców, i są one usytuowane najwyżej w naszej hierarchi - intelektualnie.

Wzorzec może dotyczyć przeróżnych zachowań, nauki, chodzenia do kościoła, dobroczynności, seksualności, mógł zostać nam wpojony wprocesie wychowania i edukacji, mógł powstać na podstawie doświadczenia. Kiedy chcesz być dobrym muzykiem i dowiesz się, że wymaga to wielu godzin ćwiczeń, bo wszyscy dobrzy muzycy mówią ci jak wiele ćwiczyli, powstaje wzór - "jak być dobrym muzykiem". Jeżeli muzyka lub jej otoczka jest rzeczywiście ważna, pragnienie silne, ten wzór usytuuje się wyżej w hierarchi. Od tej pory, każde odpuszczenie ćwiczeń będzie traktowane jak zaprzepaszczanie celu do którego się dąży.

Nie wynika to wcale z dwoistości ludzkiej natury, lecz ze sposobu życia, który tą dwoistość tworzy - do chwili, kiedy nie ukształtują się pierwsze wzorce jesteśmy wolni od tego rodzaju konfliktów, podobnie jak 6 letnie dzieci, choć oczywiście zdarza się, że niektóre z nich już wiedzą co powinny uczynić w pierwszej kolejności.

Nasze wzorce są także różne, tzn. jeden człowiek może mieć odmienne wzorce od drugiego człowieka. Dla ciebie ważna może być nauka, ale ktoś, kto nie skończył żadnej szkoły i dorobił się na np. na handlu, np. jeszcze w czasach dziecięcych umiał dobrze prosperować i miał z tego nie małe profity, na tle rówieśników był zdecydowanie zaradniejszy, nigdy nie przeżywa konfliktu związanego z koniecznością ukończenia szkoły, może posługiwać się innym wzorcem, że lepiej zająć się od razu zarabianiem, szukać pomysłów, zdobywać praktykę niż tracić czas na długoletnie studia, których celem jest i tak ten sam efekt, czyli posiadanie zasobnego konta. Wzorce mogą być różne, np. nigdy nie ucz się tego, co cię nie pasjonuje, lepiej nie kończ żadnej szkoły, niż kończ ją nie mając do niczego pasji, rób to co kochasz, jeżeli kochasz rower zwiąż swoje życie z tym wynalazkiem

Nie sugeruję jednak, że wzorce miałyby być czymś złym lub, że niektóre z nich są złe. Zwracam jedynie uwagę na sam konflikt, wyrzut, który jest wynikiem nierealizowanego wzorca.

Osobiście nie kierowałbym pretensji w stronę przejażdzki rowerowej czy spotkania z przyjaciółmi w klubie, zło jakie z tego wynika ma miejsce jedynie na tle wzorca, który nie jest realizowany. Przyjrzałbym się raczej samemu wzorcowi, zburzył tabu jakie wokół niego zbudowała nasza psychika i zastanowił się dlaczego cel, który wyznacza nie jest tak pasjonujący jak wspomniana przejażdzka. Z reguły, kiedy powstaje konflikt, uwaga kieruje się w przeciwną stronę i często naturalne oraz zdrowe czynności zostają potępione, zaczynają być uważane za złe, bo przeszkadzające w realizacji wzorca. Jednak według mnie najczęściej istnieje konieczność zbadania co jest nie tak z moim wzorcem, że nie potrafi rozpalić mnie tak, jak rozpalają inne działania.

Być może po prostu trzeba zmienić szkołę, zajęcie, podejść do życia od innej strony, być może jest to prosty sygnał, że realizuje się martwe założenia. Najwyraźniej uciekamy od czegoś, nie lubimy tego, męczy to nas. Być może w ogóle nie interesują nas pobierane nauki, być może chcemy być muzykami tylko z powodu dostrzeganych korzyści, nadziei na bycie sławnym, znanym, lubianym, być może chodzi tylko o sam status społeczny, ale muzyka wcale nas nie pasjonuje, no może nie więcej niż przeciętnego słuchacza radiowych programów muzycznych.

Myślę, że człowiek z pasją, w ogóle nie przeżywa tortur związanych ze swoim priorytetowym zajęciem, w jego wypadku może istnieć innego rodzaju problem, np. ma niewiele czasu właśnie na rowerek, park, rodzinę, choć w tym wypadku lubi tak to, czym się zajmuje jak i to, na co już brakuje mu czasu. Tacy ludzie czasem modlą się o 36 godzinną dobę

Stwierdzenie, że zajmuję się w życiu czymś, co mnie zupełnie nie interesuje, to spory sukces, nawet jeżeli nie ma alternatywy i trzeba zadanie ukończyć. Pozwala to zapoczątkować rozglądanie się za czymś, co będzie interesujące, pojawia się świadomość, że przecież można spędzać życie na działaniach, które się lubi robić. Wielu ludzi kończy szkoły, po czym zajmuje się w życiu czymś zupełnie odmiennym od tego, czego się w nich nauczyli, lekarze zostają muzykami, muzycy pracują w biurze, ślusarze handlem, i myślę, że jest niestety niezwykle rzadkim przypadek, kiedy realnie, a nie jedynie intelektualnie, ktoś kończy szkołę i zarazem lubi ją, lubi nauki które pobiera.

Po przeanalizowaniu tych wszystkich zawiłości, może się okazać, że konflikt znika, dajcie komuś miliard, a raz dwa pozbędzie się konfliktu pomiędzy szkołą a jazdą na rowerze Ta sytuacja także ukazuje, co tak naprawdę jest w tym wszystkim najważniejsze, oczywiście nie w każdym przypadku,bo pewnie nie jeden z ludzi i za 10 mld nie oddałby swojej pasji, niektórzy przecież są raczej gotowi doprowadzić się do ruiny niż porzucić to, co kochają robić, np. Gauguin, ale i pewnie wielu malarzy, muzyków, fizyków o których nigdy już nie usłyszymy, bo nie zapisali się w ludzkiej pamięci jako jednostki wybitne.

Pytałbym się-dlaczego nie lubię tego, co jest takie ważne dla mnie i dał spokój rekreacjiMoże się to skończyć celibatem, głodówkami, ograniczeniem ruchu, czyli wyzbywaniem się z życia naturalnych, zdrowych odruchów. Według mnie jest to kwestia umiejętnego angażowania tego, co naturalne i zdrowe, w zajęcia, które będziemy realizujemy.
O idealne połączenie być może trudno, ale przynajmniej konflikt zniknie, a całe zło zacznie spadać na prawdziwego sprawcę naszych dylematów-wzorzec.
rozumek
>Istnieje więc wzorzec zachowań, wiele takich wzorców, i są one usytuowane najwyżej w naszej hierarchi - intelektualnie.
Kompletnie się z Tobą nie zgadzam (z całym wywodem). Żadne wzorce nie są ważne. Liczy się tylko intelekt, prowadzący do szczęśliwego i dostatniego życia. Własnym, a nie cudzym kosztem. To cudzym, nigdy szczęśliwe nie jest. Niezależnie od tego, czy żyjesz kosztem rodziców (ze spadku po nich), dzieci (z zasiłku na ich gromadkę), czy swoich "niewolników". Głupia sprawa, ale "niewolnicy" częściej bywają szczęśliwymi ludźmi niż ich "panowie", bo to "panowie" zależni są od "niewolników", a nie odwrotnie. Nowego "pana", żadna sztuka znaleźć. Uczyć się trzeba i warto wyłącznie po to, żeby ZNAĆ wszelkie wzorce (możliwości) i wiedzieć czyim chce się być "niewolnikiem".
lipschitz (1674 punktów)
Nie rozwodziłem się na temat ważności, czy nieważności wzorców, stwierdziłem pewien fakt, że realizując jakiś cel posługujemy się wzorcem, który ten cel pozwala osiągać. Osobiście nie przykładam wagi do wzorców, ale nie w sensie odrzucania wszystkich, co uważam za niezbyt rozsądne, lecz w ich doborze. Mogę wykonać pewną czynność na wiele sposobów, mogę mieć opracowaną metodę lub posłużyć metodą kogoś innego - nieważność wzorca wynika z bezproblemowego odrzucenia starej metody, jeśli pojawiła się, w mojej ocenie, lepsza.

Trzymanie się tych samych wzorców przez całe życie uważam także za brak rozsądku, nie są one rzeczywiście aż tak ważne, aby któryś z nich miał być niepodważalny i wieczny, jednak samo posługiwanie się wzorcem jest zwyczajnym faktem spotykanym w każdym obszarze naszego życia, tak funckjonuje fabryka, drobny kupiec, szkoła, kuchnia itd.

Wzorce zachowań stanowią pewną skostniałą strukturę, w której staramy się wygodnie ulokować, mamy 20 lat i wiemy już jak żyć, i to jest według mnie problem. Istnieje nieuświadomione dążenie do jakiś ostatecznych prawd, jakby zupełnie pomijano w tym naturę życia, które jest w nieustającym ruchu, które jest twórcze, czyli rodzi nowe okoliczności, zjawiska, rzeczy. Nie podążamy za tym życiem, zatrzymujemy się na poziomie jakiejś dogmatycznej ideologii z jej wiecznymi prawdami, i w tym ujęciu po prostu muszą one być fałszywe.

Chodziłoby więc o uwalnianie się od tej statyczności, ale chyba już tyle wystarczy
rozumek
No to Twój wywód był bardzo nieprecyzyjny, choć bardzo długi. Wzorce służą do tego, żeby je wykorzystywać i ROZWIJAĆ, a nie przewracać do góry nogami. Chyba, że powstały w oparciu o błędne założenia, a takich "wzorców", też mamy sporo.
Paweł B (199 punktów)
Zeby najpierw poczuc przyjemnosc z robienia tego czegos

moze to jakis mechanizm samoregulacji sieci neuronowej - po kilku takich "robieniach" mozg wywarza zalety / wady danego ostepowania i z zaleznosci od tego ocenia dane zachowanie jako lepsze / gorsze. moze takie "robienie czegos czego sie zaluje" jest zwykla nauką...
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Lód albo coś do picia... Hmmm... Czy drugie nie jest zakończeniem pierwszego?
mo.ko (49 punktów)
Dlaczego robimy cos, czego pozniej zalujemy?

Moze jestesmy istotami, ktore, z nadmiaru wolnego czasu, robia glupstwa, zeby miec co robic i troche sobie pozalowac? hobby?

Jak to inaczej wytlumaczyc??!

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365