Racjonalista - Strona głównaDo treści
pamiętliwość

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
07-06-2006 11:42mo.ko (49 punktów)pamiętliwość
po jakim czasie da się zapomnieć o wyrządzonych krzywdach
? o wyrządzonych komuś bliskiemu...
da się w ogóle?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rozumek
>po jakim czasie da się zapomnieć o wyrządzonych
>krzywdach
>? o wyrządzonych komuś bliskiemu...
>da się w ogóle?
>
Da się, ale tylko o tych wyrządzonych komuś najbliższemu, czyli samemu sobie.
mo.ko (49 punktów)
a dlugo trzeba czekac?

wiem, glupie pytanie...

wszystko w swoim czasie, prawda?
rozumek
>a dlugo trzeba czekac?
>wiem, glupie pytanie...
>wszystko w swoim czasie, prawda?
Najlepiej nie czekać i NATYCHMIAST krzywdę sobie wynagrodzić. Tylko nie krzywdź innych, bo tego NIGDY nie zapomnisz.
mo.ko (49 punktów)

>Najlepiej nie czekać i NATYCHMIAST krzywdę sobie wynagrodzić. Tylko nie krzywdź innych, bo tego NIGDY nie zapomnisz.

no to juz za pozno...
ryba
>>po jakim czasie da się zapomnieć o wyrządzonych
>>krzywdach
>>? o wyrządzonych komuś bliskiemu...
>>da się w ogóle?
>>Da się, ale tylko o tych wyrządzonych komuś najbliższemu, czyli samemu sobie.

Nie uważam, zeby to w ten sposób działało. Jeśli czlowiek krzywdzi kogokolwiek w tym samego siebie, krzywda na zawsze w osobie skrzywdzonej pozostanie. Jeśli byłoby inaczej oznaczałoby to, że jesteśmy w stanie cofnąć czas. Odwrócił to co sie już wydarzyło jeden Koleś Superstar.
pozdrawiam
rozumek
>>>po jakim czasie da się zapomnieć o wyrządzonych
>>>krzywdach
>>>? o wyrządzonych komuś bliskiemu...
>>>da się w ogóle?
>>>Da się, ale tylko o tych wyrządzonych komuś najbliższemu, czyli samemu sobie.
>Nie uważam, zeby to w ten sposób działało. Jeśli czlowiek krzywdzi kogokolwiek w tym samego siebie, krzywda na zawsze w osobie skrzywdzonej pozostanie. Jeśli byłoby inaczej oznaczałoby to, że jesteśmy w stanie cofnąć czas. Odwrócił to co sie już wydarzyło jeden Koleś Superstar.
To DZIAŁA w ten sposób, bo krzywdząc innych, krzywdzimy przede wszystkim samych siebie. Gdy zdamy sobie z tego sprawę, przestajemy i każdy samemu sobie wszystkie samemu sobie wyrządzone krzywdy wybacza. Wybacza dzięki temu, że pamięta o tych, które kiedyś wyrządził. Pamiętanie przebiegu zdarzeń, to nie to samo, co pamiętanie krzywd (brak przebaczenia). Wręcz przeciwnie. Każdy z nas, to Koleś Superstar. Przynajmniej potencjalnie.
ryba
>Pamiętanie przebiegu zdarzeń, to nie to samo, co pamiętanie krzywd (brak przebaczenia). Wręcz przeciwnie. Każdy z nas, to Koleś Superstar. Przynajmniej potencjalnie.

Chodziło mi o pewne konsekwencie wyrządzonych krzywd, których nie jesteś w stanie kontrolować, a które są jak mikrourazy, niezauważalne prawie - dopiero w odpowiedniej perspektywie.
To trochę jak z dziewictwem - tracąc je zyskujemy coś, ale niemożliwym jest powrócenie do stanu sprzed jego utracenia (odzyskanie dziewictwa wzamian za oddanie odniesionego zysku).
pzdr
rozumek
>To trochę jak z dziewictwem - tracąc je zyskujemy coś, ale niemożliwym jest powrócenie do stanu sprzed jego utracenia (odzyskanie dziewictwa wzamian za oddanie odniesionego zysku).
No i dobrze, bo tak się człowiek uczy. Byle nie stracić zbyt wiele, zbyt wcześnie.
mo.ko (49 punktów)
>To DZIAŁA w ten sposób, bo krzywdząc innych, krzywdzimy przede wszystkim samych siebie. Gdy zdamy sobie z tego sprawę, przestajemy i każdy samemu sobie wszystkie samemu sobie wyrządzone krzywdy wybacza.

"przebaczenie jest jak woda, bez której nie da sie zyc.jesli nie mamy go dla siebie i innych, nasze wnetrze staje sie cmentarzyskiem pelnym niepochowanych trupow."

CZAS NAJWYZSZY JE POCHOWAC!
ryba
>po jakim czasie da się zapomnieć o wyrządzonych
>krzywdach
>? o wyrządzonych komuś bliskiemu...
>da się w ogóle?

Nie da się zapomnieć. Jeśli człowiek krzywdzi i dręczy go coś (przy założeniu, że człowiek ma sumienie były by to wyrzuty sumienia) zapomnienienie przyjdzie. Ulgę odczuwa się jedynie w przypadku uzyskania czyjegos przebaczenia. A żeby wybaczyć samemu sobie trzeba się pogodzić z tym, że jest się w stanie krzywdzić, a jednocześnie nie robić tego więcej.

pozdrawiam
lipschitz (1674 punktów)
Problem według mnie wynika z naszego idealizmu. Będziemy ranić i będziemy ranieni, nie powinniśmy uważać, że rodzimy się doskonali lub, że osiągamy tą doskonałość w jakimś okresie życia. Rozpamiętywanie urazów, według mnie dotyczy konfliktu pomiędzy właśnie tymi idealistycznymi wizjami człowieka, a zapamiętanym faktem, który zdecydowanie obala ową wizję człowieka idealnego.

"Nie popadaj w złość, złość jest zła, krzywdzi ludzi". Całkiem mądrze, ale na jakiej podstawie utożsamiamy się z wizją człowieka niepopadającego w złość? Przecież popadamy w nią. Jasne, że gdybyśmy nie popadali, wtedy jest szansa, że ukazane korzyści płynące z idei mogłyby mieć miejsce, ale fakty są inne - jesteśmy złośliwi, zachłanni, skłonni kłamać by odnieść korzyść, oszukać ciocię, że zjedliśmy spory posiłek niż wyznać, iż nie smakuje nam jej kuchnia

Skąd wiesz, czy coś jest złe? Mówi o tym twój ideał, czy po prostu dostrzegłeś, że zadałeś komuś ból i teraz się z nim utożsamiasz? W tym drugim wypadku, kiedy realnie widzi się skutki własnych czynów i ma świadomość szkód jakie się wyrządziło, prawdopodobnie będzie to ostatnie tego rodzaju działanie w naszym życiu. Mogłeś się 20 lat wyśmiewać z innych ludzi dlatego, że są zbyt niscy, grubi, łysi, opowiadać dowcipy, które poniżały innego człowieka i bawić się przy tym znakomicie. Wystarczy jednak jedna refleksja, raz dostrzeżone cierpienie, wejście w nie, być może doświadczone na własnej skórze, by cały proces ubliżania zaczął wygasać.

Tego efektu nie osiągnię się odnosząc się do ideału, bo co z tego, że ideał mówi o nieużywaniu przemocy, jeżeli człowiek jest jej pełen. Musi się więc zwracać w kierunku przemocy, tu kierować swoją uwagę, a nie w kierunku ideału, ideał nie ukazuje skutków działania, a jego jedynym oddziaływaniem staje się wewnętrzny konflikt, który skupi całą uwagę. Ludzie mają wspaniałą ideę - nie zabijaj, czy nie zabijają?

Nie jesteśmy supermądrzy od urodzenia, lecz dojrzewamy ucząc się na błędach, lub nie dojrzewamy ucząc się jak te błędy powtarzać w nieskończoność. Trzeba jasno sobie powiedzieć kim się jest i zająć się faktem, który w nas żyje i decyduje o tym, że jesteśmy jacy jesteśmy. Idealizm sprowadza na manowce, jego treści są po prostu zawsze puste - bądź dobry, nie kłam, nie rań, świat ma tak samo wiele cnotliwych formuł, co kłamstwa i cierpienia, głoszą je potem ci, którzy swoim czynem im zaprzeczają - politycy to naprawdę wdzięczny temat, by zrozumieć ową pokręconą moralność, dochodzą do władzy poprzez nieprawdziwe obietnice, po czym zajmują się tworzeniem społecznych zasad życia i nie wydaje się, abyśmy mieli się czymś różnić od nich

Fantastyczną sprawą jest odkrycie w sobie tego braku ideału, dostrzeganie wprost skutków własnych działań, gdyż z chwili na chwilę człowiek przemienia się, zaprzestaje ranić, poniżać, głupio żartować. Jakie wtedy może mieć wyrzuty? Rozpaczać nad swoją dziecięcą przeszłością? Mam mieć wyrzyty sumienia, że kiedyś paliłem, gdy dzisiaj nie palę? Nie - mam wyrzuty sumienia, kiedy dany proces nie wygasł, mam je gdyż jestem palaczem, lub złośliwcem, despotą, kłamcą, i ideał - zaprzeczenie siebie.

Chciałem powiedzieć jedynie tyle, że wyrzut jest konfliktem pomiędzy ideą tego kim być się powinno, a tym kim się jest rzeczywiście, i skupienie uwagi na problemie wymaga skupienia na tym, co jest, a nie na tym, co być powinno. Inaczej uczymy się jak nie rozwiązywać swoich problemów, a nie rozwiązując ich będą się one utrwalały. Wyrzuty sumienia nie opuszczą nas nigdy lub stwardniejemy i staniemy się bezwzględni, bo ileż można żyć z tym konfliktem? Ta twardość to także sposób na jego rozwiązanie.
rozumek
> Ludzie mają wspaniałą ideę - nie zabijaj, czy nie zabijają?
Nie wszyscy mają taką ideę w odniesieniu do społeczeństwa. Niektórzy wiedzą, że społeczeństwo ma wybór: pozwolić zabijać ludzi, albo pozwolić im zabijać bandytów.
lipschitz (1674 punktów)
Nie wszyscy mają tę ideę, ale niemal wszyscy mają "jakąś" ideę. To przykład, mozna wyznawać brak przemocy, pogodę duchę, pracowitość itd. Zawsze jest coś, według mnie coś, co odwraca uwagę od faktu. I szczęść boże każdemu skupionemu na fakcie
mo.ko (49 punktów)
> Rozpaczać nad swoją dziecięcą przeszłością? Mam mieć wyrzyty sumienia, że kiedyś paliłem, gdy dzisiaj nie palę? Nie - mam wyrzuty sumienia, kiedy dany proces nie wygasł, mam je gdyż jestem palaczem, lub złośliwcem, despotą, kłamcą, i ideał - zaprzeczenie siebie

SWIETA RACJA !!!!
swiecki45 (54 punktów)
Zawsze sie pamieta.Pozostaje kwestia naprawienia krzywdy.Wowczas pamietajac nie musimy miec poczucia winy.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365