Racjonalista - Strona głównaDo treści
Problem z pojęciem Boga

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
03-07-2006 00:00KoleśProblem z pojęciem Boga
Zastanawia mnie czy niektórzy ludzie,którzy twierdzą, że Bóg istnieje nie nadużywają tego pojęcia.Niejeden ogranicza znaczenie tego terminu do cech Istoty,o której mówi doktryna chrześcijańska lub islamska.Ale dla niektórych wiara w Boga to tyle co wiara w to,że niezależnie od konstrukcji naszego umysłu i naszych zmysłów rzeczywistość ma SENS.Gdyby przyszłość pokazała,że swego rodzaju Absolutem są byty matematyczne,a wśród nich pewien nadrzędny proces ,część natychmiast okrzyknęłaby to odkryciem Boga. A co gdyby Hegel miał rację?A co z koncepcjami Siankary?

DawidKarolkiewicz (984 punktów)
Byty matematyczne? Ciekawe. Czekam na więcej. Szczerze pozdrawiam
Koleś
Pytasz o byty matematyczne?Czytałem,że niektórzy fizycy sympatyzują z poglądem,że podstawowym elementem tworzącym naszą rzeczywistość jest informacja.Również Stanisław Lem stwierdził w jednym z wywiadów iż myśli,że świat ma wiele wspólnego z informatyką.Od tego mały kroczek do metafizycznych spekulacji o tym,że to matematyka jest językiem Przyrody.Pierwsi w historii poruszyli ten problem chyba pitagorejczycy ponad 2 tys.lat temu.
Totus
Na czym miałby polegać związek istoty ludzkiej z bytem matematycznym? Jakie cechy istoty ludzkiej pogłębiły by zarówno relację jak i korzyści z niej płynące?
Marian (5438 punktów)
>Gdyby przyszłość pokazała,że swego rodzaju Absolutem są byty matematyczne,a wśród nich pewien nadrzędny proces ,część natychmiast okrzyknęłaby to odkryciem Boga.
Sugerujesz, że ktoś mógłby twierzić, że np. jakiś tensor nieskończenie wymiarowy jest bogiem? I może jeszcze modlić się do niego? Rozumiem, że dla wielu ludzi matematyk jest niczym kapłan nieznanej religii mówiący równie niezrozumiale, jak ksiądz na kazaniu, ale nie przesadzajmy..
>Również Stanisław Lem stwierdził w jednym z wywiadów iż myśli,że świat ma wiele wspólnego z informatyką.
No cóż, ma. Obecnie niektórzy (w tym ja) uważają Wszechświat za komputer, który ciągle oblicza swój stan, a prawa Natury za programy komputerowe. To bardzo fajna interpretacja.
>Od tego mały kroczek do metafizycznych spekulacji o tym,że to matematyka jest językiem Przyrody.
>Nie trzeba tu żadnych metafizycznych spekulacji. Matematyka jest językiem (matematyka, to właściwie sposób rozumowania; język jest tylko jej częścią), w którym my rozumiemy przyrodę. Jest tu subtelna różnica; np. spinory nie istnieją w przyrodzie (bo to tylko pojęcie), ale pozwalają uprościć pewne zagadnienia i rachunki, prowadzące do zrozumienia pewnych praw (zapisanych na ogół matematycznie).
Totus
>(bo to tylko pojęcie), ale pozwalają uprościć pewne zagadnienia i rachunki, prowadzące do zrozumienia pewnych praw (zapisanych na ogół matematycznie).
Twierdzisz, że powyższy proces nie zachodzi w przyrodzie, więc gdzie?
Marian (5438 punktów)
>>(bo to tylko pojęcie), ale pozwalają uprościć pewne zagadnienia i rachunki, prowadzące do zrozumienia pewnych praw (zapisanych na ogół matematycznie).
>Twierdzisz, że powyższy proces nie zachodzi w przyrodzie, więc gdzie?
W umyśle człowieka Jak napisałem, matematyka to metoda, sposób rozumowania.
Koleś
Chciałem tylko zasugerować,że znalazłoby się wielu,którzy termin ''Bóg'' byliby skłonni przypisać rzeczywistości odmiennej od wizji np.chrześcijańskiej byle tylko znależć uzasadnienie tego,że ich religijność miała sens.Co do bytów matematycznych nie można chyba wykluczyć,że mogą istnieć niejako same w sobie niazależnie od konstrukcji naszych umysłów.Mam pytanie-ile wspólnego z ideą bytów matematycznych ma tzw.dowód Godla na istnienie Boga,czy ktoś mógłby mi go prosto wytłumaczyć
Marian (5438 punktów)
>wielu,którzy termin ''Bóg'' byliby skłonni przypisać rzeczywistości odmiennej od wizji np.chrześcijańskiej byle tylko znależć uzasadnienie tego,że ich religijność miała sens.
Być może masz rację. I podobnie jest właśnie z rzeczonym dowodem Godla na istnienie boga:

Trzy aksjomaty:
1. Nadzbiory klas pozytywnych są pozytywne.
2. Tylko dana klasa, lub jej dopełnienie są pozytywne.
3. Iloczyn wszyskich klas pozytywnych jest sam pozytywny.

Godel z tych aksjomatów wyprowadził twierdzenia:
1. Żadna klasa pozytywna nie jest pusta.
2. Summum bonum istnieje.
3. Co najwyżej jeden byt jest summum bonum.

Następnie zapewne "nazwijmy ten byt, który jest summum bonum bogiem".. Jest to kolejny dowód "na siłę". Nie mam pojęcia jak on to wyprowadził z tych aksjomatów, ani nie wiem co to znaczy, że klasa jest pozytywna, więc trudno mi zweryfikować ich poprawność. Moja łacina troche kuleje, ale summum bonum oznacza zdaje się "najwyższe dobro". To twierdzenie jest analogiem (w moim rozumieniu) twierdzenia, że byty mają różne dobro, zatem istnieje byt, który posiada największe dobro - bóg. Prosty kontrargument: nazwijmy ten byt, który jest summum bonum jednorożcem, zamiast bogiem. Jednorożec istnieje!
rozumek
Bardzo rzeczywistość komplikujecie i upraszczacie JEDNOCZEŚNIE.
1) cała matematyka to twór ludzki, a nie boski,
2)matematykę zawsze rozwijaliśmy (my ludzie) i nadal to robimy,
3)jedynie matematyka daje nam możliwość precyzyjnego porozumiewania się między sobą (o słowa mówione, a nie informatyczne, zawsze się spieraliśmy i nadal będziemy spierać),
4)rzeczywistość, to nie istnienie (trwanie), ale dzianie się i działanie (poruszanie w czasoprzestrzeni),
5)rzeczywistość, może żadnego sensu nie ma, ale dojrzewanie człowieka do tworzenia (zarówno nowego życia, jak nowych teorii naukowych i nowych dzieł sztuki) dla większości z nas, sens posiada i to głęboki.
6)ci, którzy sensu życia nie potrafią znaleźć, poszukują w kościołach sensu trwania, przetrwania, rozmnożenia się i zmartwychwstania po przetrwaniu i rozmnożeniu,
7)ci, którzy sens życia widzą w dojrzewaniu do nowych zadań, chcac nie chcąc, znajdują wreszcie i Boga (w pełni zgodnego z tym chrześcijańskim, ale nie zaczerpniętego z żadnej religii), więc na zmartwychwstawanie nie muszą liczyć (już za życia, żyją wiecznie, więc śmierci ani się nie obawiają, ani do niej nie dążą, ani nie liczą na zmartwychwstawanie).
I tyle. Czy Bóg istnieje? Istnieje, tyle że wierzącym, bardzo trudno go odnaleźć. JPII, mimo wiary odnalazł, ale czy każdy wierzący (a choćby i każdy kardynał) jest w stanie podążyć jego śladem (wystarczająco dojrzeć, MIMO wiary)?
Koleś
Przede wszystkim chodziło mi o to czy pojęcie Boga warto ograniczyć do bytu osobowego,posiadającego takie cechy jak wszechmoc,wszechwiedza,dobroć czy można też tak określać zasadę wszechświata,jeśli się w nią wierzy.Spora część ludzi na Zachodzie odrzuca wiele dogmatów religijnych i ich wiara jest niejako synkretyczna:podoba im się idea reinkarnacji,uznają świętość Natury itp..Myślę,że wielu wierzących należałoby spytać w co tak naprawdę wierzą,kim (czym?) jest dla nich Bóg. Wielu tradycyjnych katolików po usłyszeniu odpowiedzi powiedziałoby:twój Bóg to już nie mój.Czy będąc ateistą nie wierze lub zaprzeczam tylko istnieniu Boga religii monoteistycznych czy czemuś jeszcze?Ksiądz Twardowski stwierdził w jednym z wywiadów,że sympatyzuje z teologią negatywną,że o Bogu bardzo dużo nie wiemy-ale w takim razie ile wspólnego ma Wielka Tajemnica z dogmatami wiary?

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365