Racjonalista - Strona głównaDo treści
Giertych, Oriana i rozsądek.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
27-10-2006 22:00enfant (64444 punktów)Giertych, Oriana i rozsądek.
   Zauważyłem, że wszelkie pomysły ministra Giertycha wzbudzają protesty. Także i ja nie popieram większości jego idei, a przede wszystkim środowiska, z którego się wywodzi. Jednak zapamiętałe ataki na jego osobę są momentami totalnie głupie, nie poparte żadnymi racjonalnymi argumentami.
   
   Chciałbym jednak sprowokować dyskusję na temat konkretnej kwestii. Chodzi m.in. o zaostrzanie rygoru w szkołach i powoływanie specjalnych placówek wychowawczych. Przy okazji tego pomysłu, opozycja oczywiście z miejsca podniosła sprzeciwy (proszę nie pisać, że taka jest rola opozycji, bo to po prostu nieprawda). Mówiono jak zwykle o wychowaniu, o błędach, co zrobić, żeby nie dopuszczać do podobnych sytuacji. Bardzo ładnie. Niestety, w podobnych dyskusjach zawsze ocenia się sprawców, jako poszkodowanych przez "system oświaty", czy "wychowania". Podobne opinie wiążą się generalnie z opcją lewicową. Prawica, jako opcja przywiązana do porządku, żąda przede wszystkim kary dla sprawców. Jedyne sensowne argumenty docierają do mnie właśnie z tej drugiej opcji. Generalnie moje poglądy dryfują bardziej w lewo, jednak to jest jedna z tych sytuacji, które uczą dystansu do szufladek.
   
   Pojawia się pytanie: Czy musimy tkwić w podziale, który jednym każe tolerować i mozolnie reperować wszystko i być jak najbardziej pobłażliwym, a drugim nakazuje wszędzie widzieć podziały i wszystko odrzucać?! Nowy dwuosiowy podział (konserwatyzm-}liberalizm, socjalizm-}liberalizm) takze nie ułatwia systematyki. Kiedy nauczymy się ustalać swoje poglądy według klucza racjonalizmu, tak by były po prostu zdrowe, a nie wolnościowe (bo jak wolnościowiec ukarze bandytę?; czy będzie popierał patenty na oprogramowanie?), egalitarne (równość - dlaczego?; czy to sprawiedliwe?), konserwatywne (zachować wszystko, obojętnie czy jest dobre, czy złe?), itd.?! Czy nie zatracamy się głównie w usilnym szukaniu postępowości? Czy nie możemy uszanować pewnych słusznych, logicznych prawd? Czy nie ma absurdu w schylaniu się nad bandziorem i pomaganiu mu dla "dobra kolektywu"?
   
   Popieram w tym miejscu wielu intelektualistów prawicy, którzy widzą w obecnych trendach postępowości zagrożenie dla cywilizacji. Można by tu nadmienić również o Orianie Fallaci. Wiem, że temat wątku może wydawać się niejednoznaczny i rozmyty, tym niemniej zapraszam do dyskusji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

placownik (17853 punktów)

   Roman Giertych podkreślił, że wprowadzenie porządku w szkołach jest priorytetem resortu edukacji.

   Priorytetem ! I na tym w zasadzie bym skończył.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
enfant (64444 punktów)

>   Priorytetem ! I na tym w zasadzie bym skończył.

To ja poproszę, żebyś rozwinął. Z powyższego wynika, że bagatelizujesz ten ogromny problem polskiej oświaty.
placownik (17853 punktów)

   Polska oświata ma dziesiątki poważnych problemów. Wybór "wprowadzania porządku" jako priorytetu dyskwalifikuje kierownictwo resortu. Wprowadzanie porządku może być priorytetem przy pacyfikacji zamieszek lub przy zajmowaniu obcego terytorium. Póki co zamieszek w szkołach jeszcze nie ma, a co do terytorium to oświata rzeczywiście wydaje się być obcym terytorium dla Wielkiego Romana i spółki. Ale czy oni naprawdę muszą je zajmować?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
enfant (64444 punktów)
>   Polska oświata ma dziesiątki poważnych problemów. Wybór "wprowadzania porządku" jako priorytetu dyskwalifikuje kierownictwo resortu. Wprowadzanie porządku może być priorytetem przy pacyfikacji zamieszek lub przy zajmowaniu obcego terytorium. Póki co zamieszek w szkołach jeszcze nie ma, a co do terytorium to oświata rzeczywiście wydaje się być obcym terytorium dla Wielkiego Romana i spółki. Ale czy oni naprawdę muszą je zajmować?

Wydaje mi się, że z tym "priorytetem" miał na myśli to, że poświęci tej kwestii proporcjonalnie znacznie więcej czasu, niż poprzednicy. Nie chodziło mu o to, że najbardziej z wszystkich problemów skupi się właśnie na kwestii porządku.
Jeśli dobrze diagnozuję, to popieram ministra. Jeśli mylę się, to uważam, że to ideologiczne przewrażliwienie Giertycha - przecież generalnie się z nim nie zgadzam (atakuję tylko dogmatycznych jego przeciwników).
placownik (17853 punktów)

>Wydaje mi się, że z tym "priorytetem" miał na myśli to, że poświęci tej kwestii proporcjonalnie znacznie więcej czasu, niż poprzednicy.

   Nawet jeśli przyjąć tę interpretację wypowiedzi ministra i wicepremiera Giertycha, to poświęcanie czasu niewiele tu da. Tu trzeba poświęcić pieniądze. I to poświęcić raczej na cele, o których pisze Volrath. Do tego co pisze dorzuciłbym jeszcze konieczność przeanalizowania zalet i wad systemu gabinetowego. Moim zdaniem wady przeważają. System gabinetowy powoduje, że uczeń nie ma własnego kąta w szkole. Nie czuje się ani trochę odpowiedzialny za wygląd i stan pomieszczeń do których jest stale przemieszczany. Jest wiecznym koczownikiem biwakującym z całym swoim, często niemałym, dobytkiem na szkolnych korytarzach.

   Za pieniądze dla szkół w dużej mierze odpowiadają samorządy lokalne. Te pieniądze powinny stać się jednym z ważnych tematów kampanii wyborczej, która praktycznie nie istnieje. A jeśli jeszcze zaistnieje to tematem stanie się "wprowadzanie porządku w szkołach", a nie pieniądze na oświatę.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
enfant (64444 punktów)
>>Wydaje mi się, że z tym "priorytetem" miał na myśli to, że poświęci tej kwestii proporcjonalnie znacznie więcej czasu, niż poprzednicy.
>   Nawet jeśli przyjąć tę interpretację wypowiedzi ministra i wicepremiera Giertycha, to poświęcanie czasu niewiele tu da. Tu trzeba poświęcić pieniądze. I to poświęcić raczej na cele, o których pisze Volrath. Do tego co pisze dorzuciłbym jeszcze konieczność przeanalizowania zalet i wad systemu gabinetowego. Moim zdaniem wady przeważają. System gabinetowy powoduje, że uczeń nie ma własnego kąta w szkole. Nie czuje się ani trochę odpowiedzialny za wygląd i stan pomieszczeń do których jest stale przemieszczany. Jest wiecznym koczownikiem biwakującym z całym swoim, często niemałym, dobytkiem na szkolnych korytarzach.

Przecież wiadomo, że pisząc o czasie miałem na myśli nie tylko czas, ale rozmaite wysiłki (w tym finansowe) w tym kierunku. Cele, o których pisze Volrath są bezpośrednio związane z problemem bezpieczeństwa w szkołach. Wszystkie te postulaty podnosił minister Giertych. Niektóre wywołują burzę, więc nietrudno to zauważyć.
Wygląda więc na to, że zgadzasz się z Giertychem.

>   Za pieniądze dla szkół w dużej mierze odpowiadają samorządy lokalne. Te pieniądze powinny stać się jednym z ważnych tematów kampanii wyborczej, która praktycznie nie istnieje. A jeśli jeszcze zaistnieje to tematem stanie się "wprowadzanie porządku w szkołach", a nie pieniądze na oświatę.

Pieniędzy brakuje na wszystko. Dobrze, że w takiej sytuacji dyskutuje się przede wszytkim o systemie, strukturze. Dopiero wtedy można rozsyłać grosze na odpowiednie cele.
placownik (17853 punktów)

>Cele, o których pisze Volrath są bezpośrednio związane z problemem bezpieczeństwa w szkołach.

   Volrath pisał o:

>- likwidacja gimnazjów
>- zmniejszenie wielkości szkół i klas (obecnie łączy się szkoły w wielkie molochy, podobnie klasy - by obniżyć koszty)
>- danie większych praw nauczycielom, obecnie nauczyciel niewiele może, często to powoduje, że nie ma autorytetu
>- zmniejszenie głupiej biurokracji
>- więcej z budżetu na edukację

   Piszesz:

>Wygląda więc na to, że zgadzasz się z Giertychem.

   Jeżeli zamierza się tym wszystkim zająć, a nie "wprowadzaniem porządku w szkołach", to jestem jego gorącym zwolennikiem.

>Pieniędzy brakuje na wszystko.

   Są gminy bogate, są biedne. Jeżeli bogate wydadzą dodatkowe pieniądze na kamery i firmy ochroniarskie w szkołach (zgodnie z postulatami ministra Giertycha sprzed dwóch miesięcy) to będą to pieniądze, które można byłoby wydać w znacznie lepszy sposób. Choćby na opłacenie sensownych zajęć pozalekcyjnych.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Kornowski (835 punktów)
Rozwiązywanie wspomnianych przez Ciebie problemów edukacji przez Romana Edukatora przypomina walkę z efektem cieplarnianym poprzez zostawianie otwartych lodówek.

Zamiast sprawić by zwykłe szkoły przeciwdziałały powstaniu chuligaństwa proponuje się separację łobuzów. Zupełnie jak "naprawienie" układu chłodzenia silnika poprzez odłączenie lampki sygnalizującej zbyt wysoką temperaturę.

Nikt normalny nie kwestionuje - jak sugerują zwolennicy Gertycha - zakazu używania w czasie zajęć szkolnych komórek czy PSP, ale rozwiązanie tego problemu poprzez wprowadzenie zakazu wnoszenia go do szkół to kpina. Przykładowo w szkołach od wielu lat panuje zakaz stosowania używek, a założę się że większość palaczy wypaliła pierwszego papierosa w szkole. Dlaczego? Bo nikt nie potrafił tego zakazu wyegzekwować.

EDIT autor tej dyskusji jest zwolennikiem Gertycha i to takim który uważa, że "kto nie z nami ten 'probandyckie lewactwo'". Dziękuję za takie "zaklasyfikowanie" mnie i wielu innych rozmówców .
enfant (64444 punktów)
>Rozwiązywanie wspomnianych przez Ciebie problemów edukacji przez Romana Edukatora przypomina walkę z efektem cieplarnianym poprzez zostawianie otwartych lodówek.
>Zamiast sprawić by zwykłe szkoły przeciwdziałały powstaniu chuligaństwa proponuje się separację łobuzów. Zupełnie jak "naprawienie" układu chłodzenia silnika poprzez odłączenie lampki sygnalizującej zbyt wysoką temperaturę.

Łobuzy są nie tylko sygnałem ostrzegawczym, ale przede wszystkim problemem w sobie. Ból, lampka sygnalizująca, wysyłają komunikat, że coś jest nie tak - są pomocne. Mówią, że należy usunąć przyczynę patologii. Łobuzy to ludzie, nie są produktem społeczeństwa, lecz jego częścią - zbuntowaną przeciw jego regułom. Na ich zachowanie wpływ mają geny oraz otoczenie. Zgodzisz się chyba, że każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje czyny, chociaż w jakimś stopniu. Jeżeli jesteśmy tylko kreacją otoczenia, to tak naprawdę nikt nie jest odpowiedzialny za tragedie tego świata, za wyjątkiem pierwszych ludzi (ktoś musiał wymyślić złe wzorce). Powyższa teoria nie wydaje mi się sensowna. Człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje czyny, nawet jeśli na jego złe zachowanie duży wpływ miało otoczenie. Łobuz szkodzi otoczeniu, nie pozwala nie-łobuzom żyć tak, jak chcą: bije ich, gwałci, itd. Jak rozwiązać ten problem? Oczywiście, że prewencją. Musimy robić wszystko, żeby nie dopuścić do złobuzienia potencjalnego łobuza. Jednak jesteśmy tylko bodźcem - mamy jakiś tam wpływ, ale wszystko zależy od tego człowieka - jest wolny. Dlatego, gdy już wkroczy na drogę łobuzostwa, nie jesteśmy zobowiązani troszczyć się o niego, lecz o jego ofiary. Gdy już jest poza kontrolą, nie zresocjalizujemy go tak łatwo, musimy go odizolować. Trudno, lepiej poświęcić bandziora, niż jego otoczenie.

>Nikt normalny nie kwestionuje - jak sugerują zwolennicy Gertycha - zakazu używania w czasie zajęć szkolnych komórek czy PSP, ale rozwiązanie tego problemu poprzez wprowadzenie zakazu wnoszenia go do szkół to kpina. Przykładowo w szkołach od wielu lat panuje zakaz stosowania używek, a założę się że większość palaczy wypaliła pierwszego papierosa w szkole. Dlaczego? Bo nikt nie potrafił tego zakazu wyegzekwować.

Jestem przeciwny zakazowi używania komórek w szkołach. Natomiast, co do kwestii palenia w szkołach, to dzięki temu zakazowi palacze muszą się ukrywać ze swoim paleniem, co jest dobrem samym w sobie. W ten sposób sami się izolują (na ten moment) od reszty młodzieży - i bardzo dobrze. Niech się tam uduszą w tych kiblach.

>EDIT autor tej dyskusji jest zwolennikiem Gertycha i to takim który uważa, że "kto nie z nami ten 'probandyckie lewactwo'". Dziękuję za takie "zaklasyfikowanie" mnie i wielu innych rozmówców .

Kto tu kogo klasyfikuje?! Kto napisał, że jestem zwolennikiem Giertycha (a nie jakiegoś Gertycha, ludzie!)?! Nie popieram tego ministra, ale popieram jego hasła o porządku, wbrew opcji, do której jest mi generalnie bliżej, czyli lewicowej. Tak samo, jak nie popieram rasizmu i nacjonalizmu, ale widzę różnicę między nimi, a odważną krytyką islamu (ludzie są równi, ale nie religie - przykro mi, lewactwo kłamie). Tak nawiasem mówiąc, właśnie o kwestie poprawności politycznej i ślepoty w wybieraniu poglądów całymi doktrynami (tolerować wszystko, co się rusza, albo wszędzie widzieć hierarchie, itp.) chodziło w tym wątku. Giertych zdominował wątek, ale nic się nie stało. Ten przykład doskonale pokazuje zaślepienie lewicowców, a właśnie na lewicy zależy mi bardziej, niż na prawicy, dlatego czepiam się fundamentalistów lewicy, a nie fundamentalistów prawicy. I nie uznaję nikogo konkretnego za "probandyckiego lewaka". Jeśli czujesz, że moje sformułowanie dotyczy ciebie, to jest to już twój problem.
youzeq
Dwie moje znajome są nauczycielkami i mam dobry wgląd jak obecnie wyglądają problemy w szkołach, więc wiem co piszę.

Zakwalifikowałem cię do zwolenników Giertycha dlatego, iż jednym z postów udowodniłeś, że reprezentujesz ten sam światopogląd. A skoro reprezentujesz ten sam światopogląd to wrogiem Giertycha raczej nie jesteś.

>Łobuzy (...) nie są produktem społeczeństwa
To skąd się biorą? No tak zapomniałem że przecież są dziećmi Owsiaka (róbta co chceta) i probandyckiego lewactwa!

###############################

Co się tyczy chuligaństwa to ma ono źródło tam gdzie większość innych problemów: w zaprzeczeniu. Rodzice i nauczyciele twierdzą że ich ten problem nie dotyczy i ignorują wszelkie sygnały nie pasujące do tej zasady, do czasu aż nie dojdzie do tragedii. Jak do tego dodasz kompletny brak autorytetu nauczycieli (w wielu przypadkach niestety w pełni zasłuzony) to już wiesz czemu polskie szkoły wyglądają tak jak polskie szkoły.

PRZYKŁAD: nauczycielowi dość łatwo jest wykryć granie przez bluetooth na PSP czy SMSowanie, ale co on może zrobić? Kazać przyjść z ojcem, to on powie, że przecież komórka jest po to żeby utrzymywać łączność, lub że jego syn nie gra na lekcjach. Ten ojciec przeważnie jest zwolennikiem kary śmierci, i nie szczędzi pasa jak syn zbiją szybę, a więc nie pasuje do Twojego szablonu "probandyckiego lewaka". Ale nie będzie przecież słuchać jakiegoś belfra zarabiającego ułamek tego co on i powie dziecku że ma robić to samo.

O takich problemach Giertych nawet nie wie że istnieją, a nawet gdyby się dowiedział to by miał je gdzieś, bo przecież lepiej i łatwiej rzucać sloganami typu "zero tolerancji" niż rozwiązywać skomplikowane problemy społeczne.

PSP - mała, przenośna konsola do gier
enfant (64444 punktów)
>Dwie moje znajome są nauczycielkami i mam dobry wgląd jak obecnie wyglądają problemy w szkołach, więc wiem co piszę.

Przecież nie zgadzamy się, co do podejścia do problemu, a nie w tym, czy problem istnieje, czy nie - tu już przegiąłbyś ostro. A jeśli tak, to nie wiem, co twoje znajome mają do rzeczy. Nauczycielki z reguły nie mają siły użerać się z bydłem, co raczej jest argumentem na korzyść wiadomych zmian.

>Zakwalifikowałem cię do zwolenników Giertycha dlatego, iż jednym z postów udowodniłeś, że reprezentujesz ten sam światopogląd. A skoro reprezentujesz ten sam światopogląd to wrogiem Giertycha raczej nie jesteś.

Ten sam światopogląd? Nie wiedziałem, że Giertych jest ateistą, nietzscheanistą, zwolennikiem legalizacji aborcji, związków homoseksualnych, eutanazji, propagatorem laicyzacji, usunięcia zajęć religii i krzyży ze szkół, integracji europejskiej, ewolucjonistą i ogólnie promotorem swobody obyczajowej. To już wiem, dlaczego Młodzież Wszechpolska ma czerwone elementy na czarnych skórach - to po prostu anarchiści.
Kurczę, muszę się jeszcze poważnie zastanowić przed tymi wyborami.

>>Łobuzy (...) nie są produktem społeczeństwa
>To skąd się biorą? No tak zapomniałem że przecież są dziećmi Owsiaka (róbta co chceta) i probandyckiego lewactwa!

Wow! To Owsiak taki ogier? Niby róbta co chceta, ale ile można?
A ja myślałem, że łobuzy rodzą się tak, jak każde inne dziecko, tyle, że są z tych niegrzecznych i temperamentnych.

>###############################

*******************************

>Co się tyczy chuligaństwa to ma ono źródło tam gdzie większość innych problemów: w zaprzeczeniu. Rodzice i nauczyciele twierdzą że ich ten problem nie dotyczy i ignorują wszelkie sygnały nie pasujące do tej zasady, do czasu aż nie dojdzie do tragedii. Jak do tego dodasz kompletny brak autorytetu nauczycieli (w wielu przypadkach niestety w pełni zasłuzony) to już wiesz czemu polskie szkoły wyglądają tak jak polskie szkoły.

Brak autorytetu? Przecież ty chcesz ten autorytet całkowicie zdławić. Jak można budować respekt na prawie, które traktuje zwyrodnialca, jak świętą krowę?!

Chuligaństwo ma źródło... bla, bla...

Ma źródło w błędach rodziców? A rodzice popełniają błędy, bo ich rodzice popełnili jakiś błąd? I nikt nie jest winny popełnieniu błędu, bo winę możemy przekładać na poprzednie pokolenia, aż do Adama i Ewy? Sorry, to nie mój światopogląd. Nie wierzę w rajskie powiastki.
Nie do przyjęcia jest dla mnie również teza sugerująca, że tak naprawdę to nikt nie ma winy, wszyscy ludzie są z natury dobrzy, a jeżeli ktoś jest zły, to przez otoczenie (które, znowu, jest głupie, bo ktoś coś, a to coś inne coś, i tak do Big Bangu).
Ludzie są różni, wolni i odpowiedzialni za swoje czyny. Odpowiedzialni, bo nie wszystko jest dobre. Należy unikać złych postępków, a nie robić co się tylko chce i winę zwalać na otoczenie.

>PRZYKŁAD: nauczycielowi dość łatwo jest wykryć granie przez bluetooth na PSP czy SMSowanie, ale co on może zrobić? Kazać przyjść z ojcem, to on powie, że przecież komórka jest po to żeby utrzymywać łączność, lub że jego syn nie gra na lekcjach.

No przecież właśnie o to mi chodzi. O przepisy, które umożliwiają nauczycielom zrobienie czegoś.

>Ten ojciec przeważnie jest zwolennikiem kary śmierci, i nie szczędzi pasa jak syn zbiją szybę, a więc nie pasuje do Twojego szablonu "probandyckiego lewaka".

Ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem kary śmierci, a za probandyckiego lewaka i żadnego innego lewaka, się nie uważam. Za to zwolennicy kary śmierci pasują mi do szablonu tępego prawaczka, już szczególnie ci absolutnie przeciwni aborcji.

>Ale nie będzie przecież słuchać jakiegoś belfra zarabiającego ułamek tego co on i powie dziecku że ma robić to samo.

Ty widzisz co piszesz? Popierasz tymi słowami Giertycha, co jest przecież tragedią intelektualną, fiaskiem ideologicznym, zdradą sprawy lewackiej.

>O takich problemach Giertych nawet nie wie że istnieją, a nawet gdyby się dowiedział to by miał je gdzieś, bo przecież lepiej i łatwiej rzucać sloganami typu "zero tolerancji" niż rozwiązywać skomplikowane problemy społeczne.

Robi, co może jako minister. I ja go będę popierał w tych lepszych pomysłach i nie patrzył w legitymację.

>PSP - mała, przenośna konsola do gier

Wiem.
placownik (17853 punktów)

>Ludzie są różni, wolni i odpowiedzialni za swoje czyny.

   Święta racja. Tylko, że przychodząc na świat nie mają o tym zielonego pojęcia. Trzeba ich tego dopiero nauczyć. A najtrudniej nauczyć tego, aby byli wolni w sposób odpowiedzialny. A jak już tego się nauczą to wydaje im się, że tak było zawsze, że tacy się już urodzili. Zdolni, porządni, dobrze wychowani, wolni i odpowiedzialni. A ci którzy nie mieli szczęścia do wychowawców chętnie akceptują założenie, że zawsze byli tępi, nieporządni, źle wychowani i ubezwłasnowolnieni z powodu swej wrodzonej nieodpowiedzialności. Że po prostu tacy już są.

>Chuligaństwo ma źródło... bla, bla...

   Chuligaństwo ma podobne źródła co dobre wychowanie. Bla, bla... to okrutne spłycenie problemu.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
lipschitz (1674 punktów)
>Niestety, w podobnych dyskusjach zawsze ocenia się sprawców, >jako poszkodowanych przez "system oświaty", czy "wychowania"

Niestety, ale w konkretnych działaniach już się tego tak nie ocenia, jedynie dyskusja sprawia pozory, że ktoś sprawcę traktuje jak ofiarę systemu - nie traktuje. Nie słyszałem jeszcze o procesie, w którym złagodzono by karę np. z powodu wadliwego systemu edukacyjnego.

Wielu ludzi po prostu wyraża swój pogląd, że kiepski system kształcenia wpływa negatywnie na postawę młodzieży, podawane są konkretne przykłady, jednak nie są one wykorzystywane w działaniu.

Zabawne, że w kraju, w którym bicie dzieci jest powszechnie stosowaną karą, zarazem mówi się o rozpuszczonej młodzieży, ja bym raczej w tej sytuacji mówiłbym o zbuntowanej młodzieży. Kiedy zaczniemy rzeczywiście rozpuszczać naszą młodzież, dzieci, wtedy porozmawiamy o ewentualnym nadmiarze wolności.
mefta (480 punktów)
na wiesc o jakimkolwiek pomysle giertycha poprostu truchleje. zazwyczaj okazuja sie belkotaniem albo jakims pomylonym oderwanym od rzeczywistosci pomyslem. nie bede opisywala moich pogladow politycznych ani tego jak bardzo nie lubie giertycha i wierzejskiego.
jednak... co do 2 propozycji rozwiazan giertycha moglabym sie chyba przekonac. do jednego na pewno. uslyszalam i mam nadzieje ze sie nie przeslyszalam ze ow minister chce zlikwidowac gimnazja i za to mu chwala.
a w sprawie "izolacji jednostek aspolecznych" jak sie wyrazil naukowo posel cymanski moglabym sie nawet zastanowic. kiedy pierwszy raz o tym uslyszalam oburzylam sie bardzo. bo izolowanie uczniow za "jakies przewinienie" jest chore. za konkretne przewinienie owszem. jednak tu brakuje tak naprawde konkretnych propozycji wiele krzyku i nic. moim zdaniem nalezy usprawnic bardziej juz istniejace osrodki wychowawczo resocjalizacyjne. zatrudniajac naprawde fachowa kadre nie tylko dlatego ze maja studia ukonczone ale ludzi ktorzy znaja sie na tym.
wprowadzic jasny system karania, bo przeciez nie wolno tak samo karac za popchniecie pobicie czy za gwalt (kodeks rodzinno opiekunczy i karny powinny tez powinien byc przewietrzony).
jasne reguly umieszczania w takich osrodkach. i tu moim zdaniem rola szkoly powinna sprowadzac sie tylko do opinii o uczniu a o umieszczeniu w osrodku powinien decydowac niezalezny od szkoly (brak powiazan jakichkolwiek)organ czyli np sad rodzinny. zanim jednak by zdecydowal powinny byc konkretne opinie bieglych (psycholog pedagog socjolog) a takze slowo powinna miec policja. opinie te powinny efektem szczegolowego badania a nie tylko jednej rozmowy.
zanim jednak umiesciloby sie "zwyrodnialca" ( sposobalo mi sie brzmienie tego slowa) nalezy podjac wszelakie mozliwe kroki. a nie spychac go tak od razu do osrodka. bo to nie jest rozwiazaniem.
troszke wiecej pieniedzy przeznaczyc na profilaktyke, pedagogizacje rodzicow i pensje nauczycieli (moze to ich w koncu zmobilizuje do pracy mam na mysli czesc nauczycieli)zwiekszenie etatow dla pedagogow i psychologach w szkola. jednym slowem nie oszczedzanie gdzie sie da.

zastanawia mnie fakt ile teraz beda kosztowaly nowe osrodki czy szkoly skad na to pojda pieniadze i co sie stanie z dotychczasowymi.

owszem mysl dobra ale moze trzeba nieco ulepszyc to co juz jest bo na nowe to raczej nas nie stac. zatem jak beda konkretne i dobre rozwiazania to moze powiem ze giertys sie postaral. ale poki co jego rozwiazania sa pod publike. jest tragedia ciach jest rozwiazanie. a no i moze by wzieli pod uwage glosy tych co ze "zwyrodnialcami" pracuja i naleza nie tylko do lpr'u
pozdrawiam
Volrath (3440 punktów)
Na pewno pomysł zlikwidowania gimnazjum byłby bardzo dobry - jeśli Giertych postanowi go zrealizować i uda mu się to.

Co do pomysłu obostrzeń, karania itd. to mam mieszane uczucia.
Jestem za, ale to takie ciche i ostrożne za.

Po pierwsze obecnie to wygląda tak, że taki uczeń trafia do poprawczaka, w którym chyba częściej raczej się nie poprawia, wręcz przeciwnie - bardziej dziczeje. Poprawczaki już są w dodatku przepełnione.

Po drugie to raczej więcej by dały:
- likwidacja gimnazjów
- zmniejszenie wielkości szkół i klas (obecnie łączy się szkoły w wielkie molochy, podobnie klasy - by obniżyć koszty)
- danie większych praw nauczycielom, obecnie nauczyciel niewiele może, często to powoduje, że nie ma autorytetu
- zmniejszenie głupiej biurokracji
- więcej z budżetu na edukację
enfant (64444 punktów)
>Na pewno pomysł zlikwidowania gimnazjum byłby bardzo dobry - jeśli Giertych postanowi go zrealizować i uda mu się to.

To zdanie mówi bardzo dużo. Nie jesteś etatowym antygiertychem, a ich dotyczy w dużej mierze mój krytyczny wątek. Brawo!

>Co do pomysłu obostrzeń, karania itd. to mam mieszane uczucia.
>Jestem za, ale to takie ciche i ostrożne za.
>Po pierwsze obecnie to wygląda tak, że taki uczeń trafia do poprawczaka, w którym chyba częściej raczej się nie poprawia, wręcz przeciwnie - bardziej dziczeje. Poprawczaki już są w dodatku przepełnione.

Myślę, że wielu potencjalnych "mieszkańców" poprawczaka boi się tam trafić (czy trafić ponownie) - funkcja odstraszająca, niesłusznie odrzucana.
Poza tym, nie można myśleć w ten sposób, że lepiej nie karajmy, bo to nikomu bezpośrednio nie pomoże, znieśmy kary, bo zło i tak jest, a niczego nie rozwiążemy.

>Po drugie to raczej więcej by dały:
>- likwidacja gimnazjów

Szykuje się.

>- zmniejszenie wielkości szkół i klas (obecnie łączy się szkoły w wielkie molochy, podobnie klasy - by obniżyć koszty)

Giertych wspominał o tym.

>- danie większych praw nauczycielom, obecnie nauczyciel niewiele może, często to powoduje, że nie ma autorytetu

Giertych trąbi o tym od początku i ma konkretne projekty, krytykowane przez probandyckie lewactwo.

>- zmniejszenie głupiej biurokracji

Co masz na myśli?

>- więcej z budżetu na edukację

Więcej na kulturę, naukę, służbę zdrowia, itd. Tak można wymieniać. Obawiam się, że skarbiec jest pusty.
takajakas (1 punktów)
Wedlug mnie pomysl likwidacji gimnazjow jest niedorzeczny. Co to da? Na ksztaltowanie dzisiejsze mlodzieży nie wplywa przeciez tylko szkola - dobrze o tym wiecie. Swiat sie zmienil, to juz nie PRL. Wszelakie media oddzialuja destruktywnie na mlodziez i wszyscy o tym wiemy. Nie uplycajcie problemu. Zastanowcie sie glegoko nad tymi gimnazjami... Pytam wiec jeszcze raz: Co to da??????
Sama chodze do gimnazjum i widze co sie dzieje. Mlodzi ludzie wynosza duzo z domow, z podworek, spod monopolowego, bo nie wiedza kogo sluchac. A poza tym, wspomnijcie na to, ze dawnie o takich rzeczach po prostu sie nie mowilo. Spoleczenstwo taki bylo i jest. Zawsze znajda sie jakies "inne" osobniki. Sprawiedliwosc, czlowieczenstwo, dobro - to pojecia dobre dla dzieci. Jestescie dorosli - powinniscie o tym wiedziec. Czemu tak mowie? Bo widze co sie dzieje na swiecie i jacy sa ludzie, widze ze nie potrafia patrzec z perspektywy innej niz swoja. Wiem, sa idealisci, sa ludzie ktorzy jeszcze potrafia logicznie myslec, jednakze to tylko ulamek. Chcac by swiat byl zlozony tylko z tych "lepszych", musielibyscie znow podzielic spoleczenstwo na magnaterie i chlopstwo. Tak sie nie da. Tak nie mozna. Nie wstyd wam? moze tym "gorszym' tez nalezy sie szansa?
Mam nadziej, ze moje slowa nie pozostana bez odzewu. mlodziez tez mysli, przynajmniej ja.
Pandorra (1289 punktów)
>Wedlug mnie pomysl likwidacji gimnazjow jest niedorzeczny. Co to da? Na ksztaltowanie dzisiejsze mlodzierzy nie wplywa przeciez tylko szkola - dobrze o tym wiecie. Swiat sie zmienil, to juz nie PRL. Wszelakie media oddzialuja destruktywnie na mlodziez i wszyscy o tym wiemy. Nie uplycajcie problemu. Zastanowcie sie glegoko nad tymi gimnazjami... Pytam wiec jeszcze raz: Co to da??????
Wiemy, że na kształtowanie człowieka wpływa nie tylko szkoła, ale jednak ona też ma jakiś wpływ. W skrócie można powiedzieć, że w gimnazjach młodzież musi nagle zacząć znów walczyć o hierarchię w stadzie i stąd skrajne niekiedy zachowania. Nauczyciele nie znając uczniów reagują z opóźnieniem. W 8-letnich podstawówkach te problemy nie były tak jaskrawe i łatwiej było nad tym żywiołem zapanować. Poza tym co ma tu do rzeczy PRL? Sugerujesz, ze nie rozumiemy świata bo jesteśmy rodem z acien regime?
Nad gimnazjami zastanawiałam się długo i widze niewiele plusów. Moze powiesz nam konkretnie jakie to są zalety?

> Sprawiedliwosc, czlowieczenstwo, dobro - to pojecia dobre dla dzieci. Jestescie dorosli - powinniscie o tym wiedziec.
Nie są to pojęcia dobre dla dzieci. To pojęcia dobre dla ludzi. Może kiedyś nauczysz się je dostrzegać - serdecznie życzę, bo świat wtedy jest lepszy.

> Czemu tak mowie? Bo widze co sie dzieje na swiecie i jacy sa ludzie, widze ze nie potrafia patrzec z perspektywy innej niz swoja. Wiem, sa idealisci, sa ludzie ktorzy jeszcze potrafia logicznie myslec, jednakze to tylko ulamek. Chcac by swiat byl zlozony tylko z tych "leprzych", mosielibyscie znow podzielic spoleczenstwo na magnaterie i chlopstwo. Tak sie nie da. Tak nie mozna. Nie wstyd wam? moze tym "gorszym' tez nalezy sie szansa?

Oczywiście, że chcemy, żeby świat był złożony z samych "lepszych", ale nikt nie spodziewa się, ze taka utopia da sie wprowadzic w życie. Niby czemy ma nam być wstyd, ze chcemy, by ludzie byli lepsi? Czy mozesz to rozwinąć? Byłoby chyba wstyd, gdyby było odwrotnie. I co ma do rzeczy magneteria i chłopstwo? W obu tych klasach społecznych byli ludzie porządni i szlachetni oraz szuje. A ci "gorsi" (chociaz nie wiem do końca co przez to rozumiesz) mają szansę - nikt im nie odbiera możliwości kształcenia się i rozwoju - trzeba tylko, czy może "aż" - chcieć

>Mam nadzieję, ze moje slowa nie pozostana bez odzewu. mlodziez tez mysli, przynajmniej ja.
Któryś z filozofów - ze wstydem przyznaję, że nie pamiętam który, porównal życie do amfiteatru. Na początku człowiek siedzi w dolnych rzędach i nie wie co jest za nim. Z upływem lat siada coraz wyżej i widzi rzeczy, które przedtem były dla niego niewidoczne czy niezrozumiałe. Może kiedy przesiądziesz się do wyższych rzędów zobaczysz z perspektywy czasy, że gimnazja mają więcej wad niż zalet.
Cieszy mnie, ze młodzież myśli. Byłoby fajnie, gdyby jeszcze nie stosowała w dyskusji agresywnego tonu.
Pozdrawiam
PS - proszę - używaj prawego alta.
mefta (480 punktów)
>
Nie bardzo rozumiem o co chodzi w Twej wypowiedzi.

To mialo wskoczyć pod postem "takajakas" i nie wyszło przepraszam
pozdrawiam
enfant (64444 punktów)

>Nie bardzo rozumiem o co chodzi w Twej wypowiedzi.
>To mialo wskoczyć pod postem "takajakas" i nie wyszło przepraszam
>pozdrawiam

Jest OK, pięknie wyszło. Po prostu Pandorra odpowiedziała jej wcześniej, dlatego ty jesteś niżej. Jednak wasze posty zaczynają się w tym samym pionie, czyli dobrze zrobiłaś.
RedCypher
Dla autorki takajakas.
Zaskoczył mnie fakt spotkania na tym forum osoby chodzącej do ginnazjum, ale zaskoczyłaś pozytywnie. Pierwsze co mi rzuciło się w oczy to ładunek emocjonalny. Jednak kiedy wspomniałaś o szkole zrozumiałem to że nie jest Ci obojetne.

Co do komentarzy skierowanych do tekstu autorki takajakas. Każdego można skomentować tymi czy innymi słowami, ale przyjrzawszy sie innym powiem że to jest jeden z bardziej rzeczowych komentarzy. Autorka napisała co myśli, zajeła konkretne stanowisko, własne, a nie czyjesz. Może brak jej dobrej argumentacji i dyplomatycznego podejścia, bo wywaliła prosto z mostu to co myślała. Ale jej spostrzeżenia są trafne i tego nie da się odebrać wymawiając jej młody wiek.
Volrath (3440 punktów)
>Myślę, że wielu potencjalnych "mieszkańców" poprawczaka boi się tam trafić (czy trafić ponownie) - funkcja odstraszająca, niesłusznie odrzucana.

Funkcja odstraszająca na pewno jest - pytanie w jakim stopniu skuteczna i w jakim stopniu równoważy to, że w poprawczaku taki "mieszkaniec" mieszka z jemu podobnymi, a więc jeszcze bardziej się utożsamia z takimi jak on i zachowuje jak tacy jak on (czyli młodociani bandyci)...
Gdyby poprawczaki były mniejsze i byłaby zapewniona w nich dobra opieka psychologiczna, a nadzór był odpowiedni (czyli ogólnie warunki bardziej nastawione na to, żeby tak jak to jest w nazwie "poprawiać", a nie na to by tylko ukarać) to też byłoby na pewno lepiej i miałoby to większy sens.

Ale znów wszystko rozbija się o pieniądze, które są zwykle gubione po drodze lub trafiają nie tam, gdzie są potrzebne, ale do kieszeni nadmiernie rozbudowanego systemu biurokracji i zarządzania w naszym kraju (funkcje niektórych osób są redundantne, praca wykonywana kiepsko kontrolowana - więc urzędnicy potrafią sobie kawusie pić w pracy, a petenta traktować jak zło konieczne [lub nie zawsze konieczne - w końcu można wysłać go gdzieś indziej w warunkach gdzie funkcje są redundantne]). Przykład: NFZ pałace prawie sobie buduje, a służba zdrowia kuleje (zresztą sama w sobie jest słabo zorganizowana - bo żeby coś załatwić, na przykład badania, to trzeba przejść się po paru miejscach, a to jest oznaką, że funkcje są źle przydzielone lub/i redundantne).

>Poza tym, nie można myśleć w ten sposób, że lepiej nie karajmy, bo to nikomu bezpośrednio nie pomoże, znieśmy kary, bo zło i tak jest, a niczego nie rozwiążemy.

Ja tak nie myślę.
Tylko że za pobyt takiego młodocianego bandyty w poprawczaku ktoś płaci. Nie sam zainteresowany, nie jego rodzina, ale raczej państwo. I teraz pytanie czy takie wydawanie pieniędzy jest priorytetowe, czy lepszego efektu nie dałoby się osiągnąć niższym kosztem - inną metodą.
Owszem, karać moim zdaniem należy.
Ale optimum skuteczności metody nie leży na żadnym z końców - ani na "żadnych kar" ani na "za wszystko poprawczak" (i trzeba też rozważyć fakt, że są inne możliwości przeznaczania pieniędzy niż tylko na poprawczaki jeśli chodzi o walkę z aspołecznymi zachowaniami wśród młodzieży).
Należałoby się racjonalnie zastanowić gdzie jest optimum, a nie bez wyjaśnienia i powodu zwiększać lub zmniejszać kary - bo nie wiadomo czy efekt będzie ogólnie pozytywny czy nie, ja na przykład nie wiem tego, a Giertych argumentów nie podał.
Dlatego moje za jest takie słabe - mam poczucie, że kary przydałyby się trochę wyższe, przynajmniej nie tyle jak chodzi o zwiększanie już istniejących kar, ale jak chodzi o objęcie większej ilości czynów karami w postaci nadzoru kuratora lub poprawczaka.

Co do pozytywności efektu mam wątpliwości, nie potrafię ocenić czy zasada odstraszania zadziała wystarczająco dobrze.

>>- likwidacja gimnazjów
>Szykuje się.

Mam nadzieję, że się uda.
Chociaż różnych obietnic różne osoby z obecnego rządu składały wiele - więc nie spodziewam się że na pewno tak będzie.
Poczekamy, zobaczymy czy zrealizuje.

>>- zmniejszenie wielkości szkół i klas (obecnie łączy się szkoły w wielkie molochy, podobnie klasy - by obniżyć koszty)
>Giertych wspominał o tym.

Pytanie czy zrobi - pożyjemy, zobaczymy.

>>- danie większych praw nauczycielom, obecnie nauczyciel niewiele może, często to powoduje, że nie ma autorytetu
>Giertych trąbi o tym od początku i ma konkretne projekty, krytykowane przez probandyckie lewactwo.

Mam nadzieję, że je zrealizuje.

Nie twierdzę, że Giertych ma same tylko głupie pomysły i poglądy. I dobrze, że ma też takie dobre, gdyby wszystkie jego pomysły były beznadziejne to by było bardzo źle (pytanie tylko jak będzie z tych pomysłów realizacją - politycy lubią wiele obiecywać).

Ale od ministra edukacji wymagałbym jednak nieco więcej niż wymyślenie kilku oczywistych postulatów o których zrealizowaniu trąbi znaczna część nauczycieli od dłuższego już czasu (u mnie w domu często bywają nauczyciele, w końcu rodzice to nauczyciele).

>>- zmniejszenie głupiej biurokracji
>Co masz na myśli?

Na przykład jak uczeń ma oceny nie pozwalające na przejście do kolejnej klasy, to wychowawca musi zajmować się pisaniem "planu naprawczego". Może miałoby to sens gdyby klasy były małe, po kilkanaście osób. Natomiast w molochach nie ma to żadnego sensu - ot dodatkowa biurokracja i zajmowanie czasu nauczycielom.

>>- więcej z budżetu na edukację
>Więcej na kulturę, naukę, służbę zdrowia, itd. Tak można wymieniać. Obawiam się, że skarbiec jest pusty.

Też się tego obawiam. Pytanie: gdzie idą pieniądze z tych całkiem wysokich podatków?

Odpowiedź wydaje mi się prosta: funkcje wielu osób się powtarzają, niektórzy urzędnicy mają bardzo wysokie płace względem tego, co robią, służby zarządzające publicznymi pieniędzmi budują sobie z nich nowoczesne budynki i kupują nowoczesne wyposażenie gdy brakuje pieniędzy by przekazać je do niższego szczebla, wiele rzeczy jest tak skomplikowanych, że zamiast obsługi czegoś poprzez przyjście do jednego zajętego swoją pracą (bo rozliczanego z tego) urzędnika lub użycie strony www i elektronicznego podpisu, trzeba przebić się przez całą armię urzędników pijących kawusię w pracy i niezbyt skorych do przyjmowania petentów.
FailSafe (308 punktów)
ciekawa rzecz. Rzuć sobie okiem na dwa inne wątki - reforma szkolnictwa i o dzisiejszej młodzieży - znajdziesz tam sporo wynurzeń na interesujący cię temat. Ale skoro jest nowy wątek, to do rzeczy.

>Jednak zapamiętałe ataki na jego osobę są momentami
>totalnie głupie, nie poparte żadnymi racjonalnymi
>argumentami.

zgadza się, ale mnie to nie przeszkadza choćby z racji tego, że jedyny argument jakim dysponuje pan G. to bojówki za swoimi plecami. Każdy sposób dobry by ocalić się przed takimi wielkimi umysłami jak on ;-D

>   Chciałbym jednak sprowokować dyskusję na temat
>konkretnej kwestii. Chodzi m.in. o zaostrzanie rygoru w
>szkołach i powoływanie specjalnych placówek wychowawczych.

ja jestem przeciwny tworzeniu kolejnych specjalnych cudeniek, które mają jak za dotknięciem różdżki uleczyć wszystkie nasze problemy. Każdy system jest tak kiepski jak ludzie, którzy go pilnują i go administrują. Trzeba wymienić tych, którzy się nie nadają na swoje stanowiska a nie tworzyć nowy system = ergo nowe placówki = ergo nowe stanowiska. Jedynym trwałym efektem tego typu naprawiania błędów jest wzrost zatrudnienia w budżetówce i większe obciążenia podatkowe. Bo przecież "naprawianie" przebiega w bardzo wielu dziedzinach i na ogół się wiąże z nowymi instytucjami. To tak jak np. z wypadkami kierowców TIRów. Co zrobili aby temu zapobiec? Nową służbę - Inspekcję Transportu Drogowego. Dziś, do kontroli na drogach uprawniona jest więc już nie tylko policja, ale też ITD czy nawet żandarmeria. Aby osiągnąć korzyści, które przyniosła ITD, wystarczyło podnieść zatrudnienie w policji, co byłoby tańsze (bo są już struktury) i bardziej użyteczne (bo i policja jest bardziej użyteczna). Stosując tą analogię do naszej dyskusji, sądzę że zamiast tworzyć coś nowego, lepiej rozwinąć to co jest. Bo się zakopiemy pod kilotonami przepisów, artykułów, praw i innych bzdur!

>   
>   Popieram w tym miejscu wielu intelektualistów prawicy,
>którzy widzą w obecnych trendach postępowości zagrożenie
>dla cywilizacji. Można by tu nadmienić również o Orianie
>Fallaci. Wiem, że temat wątku może wydawać się
>niejednoznaczny i rozmyty, tym niemniej zapraszam do
>dyskusji.

pani Oriana to temat na osobną dyskusję. A temat wątku faktycznie rozmył się, bo początkowo niby wiedziałem o co chodzi a teraz już chyba nie . Ale co tam, będę improwizował...

nadmierna postępowość uwstecznia - to dość proste stwierdzenie, ale w tym paradoksie zawiera się chyba cała prawda o postępie . Najważniejszy jest umiar. Np. dać równouprawnienie gejom, ale nie zrobić ich nadprawnymi kosztem "straight's". Pozwolić kobietom żyć pełną piersią, ale nie wtłaczać facetów na miejsce ich podnóżków. Szukać balansu, złotego środka, równości, unikać skrajności. I tyle.

co do lewicy i prawicy, to dzisiaj coraz trudniej mówić o jednolitych obozach tego typu. Podziały przebiegają w sposób nie wynikający jasno z deklaracji ideowych partii. Liczy się doraźny zysk. Samo rozumienie liberalizmu i konserwatyzmu też nie jest jednoznaczne - dość wspomnieć, że w USA jest to stosowane dokładnie na odwrót niż u nas, co wynika z różnic kulturowych i doświadczeń politycznych. Ja od dawna już nie trzymam się jednego obozu, choć moja rodzina była zawsze antyczerwona i antyczerwonizm mam we krwi, czerwonej oczywiście, choć i lekko błękitnej . Od prawicy współczesnej i Polskiej, odstręczają mnie jej ograniczone horyzonty myślowe i zaściankowość. Prawica chce tworzenia muzeów i zamknięcia nas w skansenie, bo to jest dobre dla naszego ducha narodowego. Lewicy nie lubię, bo są zbyt liberalni - chcą znoszenia ograniczeń i tabu dla samego ich znoszenia, nie potrafią okreslić jasno punktu, którego nie można przekroczyć.

Ja mam własną, jednoosobową partię. Jesteśmy za aborcją (choć nie dostępną na każde życzenie), karą śmierci (dla najgorszych śmieci), minimalistycznym aparatem państwowym, niskimi podatkami, równouprawnieniem kobiet i gejów, dobrymi stosunkami z Niemcami i Rosją i wyekspediowaniem Leppera na Madagaskar.



Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...
mefta (480 punktów)
www.pardon.pl/artykul/109/giertych_oglosil

wprowadzenie godziny policyjnej dla dzieci owszem zgodze się. Ale 17- 18 latek ma chyba prawo powracac po godz. 22 z imprezy??
Obciążenie sprzedawcy za straty poniesione przez młodzika, któremu sprzedał alkohol czemu nie ale jak zweryfikować straty i jak rowziązać sprawe zakupu alkoholu przez nieletnich za pomocą pośrednika??
Zakaz korzystania z komórek podczas lekcji owszem no ale przerwa to czas prywatny ucznia więc tu nie uznałabym tego za zasadne.
Nagana za złe zachowanie już istnieje, co do nagany publicznej hhhmm ochrona danych osobowych a przede wszystkim konwencja praw dziecka się kłania.
"Trudne jednostki" już się meldują u pedagoga tylko nic z tego nie wynika...
Jak określić co jest "godnym strojem"?

Cóż jak zwykle wielka chmura mały deszcz. Nie wykazał się coś ten minister. Zamiast przedstawić konkretny program i rozwiązania przedstawił juz istniejące zasady. Znów będą głosy, że lewacy czepiają się dla zasady.
placownik

>Ale 17- 18 latek ma chyba prawo powracac po godz. 22 z imprezy??

   Imprezy dla 17-18 latków powinny się kończyć odpowiednio wcześniej. I nie wiem dlaczego traktuje się to w kategoriach represji, a nie bezpieczeństwa. Przecież wiadomo, że nocne wędrówki po niektórych rejonach naszych miast i osiedli można zaliczyć do zajęć z gatunku sportów ekstremalnych. Z kolei jeśli imprezą miałoby być prywatne spotkanie towarzyskie to niewiele stoi na przeszkodzie, aby powracającym z takich spotkań 17-18 latkom zapewnić opiekę osoby pełnoletniej.

   Pozdrawiam
mefta (480 punktów)
Czy nie miałeś 17- 18 lat? Ja mimo niepełnoletności wracałam często do domu po 22. I niekoniecznie była to libacja, gdzie raczono się winem i palono nałogowo maryche. koncerty zazwyczaj trwają do 22 nie licząc "bisów", częste dyskusje w mieszkaniu koleżanek przedłużały się do nocy, spacer z osobą ktorą bardzo się lubi , zbiorowe oglądanie filmów i wiele innych przykładów mogłabym mnożyć. Dodam, że konfliktów z prawem nie miałam, w szkole nieźle mi szło a w domu zawsze się mogliśmy dogadać co do mojego wolnego czasu.
placownik (17853 punktów)

>Ja mimo niepełnoletności wracałam często do domu po 22.

   Na przykład o 24? Jeśli można o 24, to dlaczego nie o 2. Mówiąc poważnie każdą taką sytuację należałoby rozpatrzeć indywidualnie. Jednak zawsze i rodzice i sami zainteresowani powinni mieć świadomość, że jest to sytuacja odbiegająca od normy. Dzisiaj tak nie jest.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
mefta (480 punktów)
>> Jednak zawsze i rodzice i sami zainteresowani powinni mieć świadomość, że jest to sytuacja odbiegająca od normy. Dzisiaj tak nie jest.
Tu się zgodzę. Dodam jednak, że kiedy wracałam po 22 zawsze w domu wiedzieli, gdzie jestem mimo, że nie było telefonów komórkowych. Otwarcie mówiłam, gdzie i z kim wychodzę. Być może zaufanie wzbudzał fakt, że u mnie niejedna nasiadówka nocna w domu była. Pamiętam jak raz skłamałam. Powiedziałam, że idę pobierać nauki z najtrudniejszej na świecie matematyki i pojechaliśmy na koncert KULTU. Kiedy wróciłam do domu spotkało mnie małe zaskoczenie. Nasze matki się jakoś zgadały i wyszło, że wszystkie uczymy się na wygnaniu.
enfant (64444 punktów)
Ty tak na serio?
placownik (17853 punktów)
>Ty tak na serio?

   Śmiertelnie poważnie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
enfant (64444 punktów)
>>Ty tak na serio?
>   Śmiertelnie poważnie.

I dość smutno.
RedCypher
Dołączam się do pytania kolegi: Ty tak na serio?

Czy rozsądne jest rozwiązanie z postawieniem strażnika przy osobach nieletnich wracajacych z wieczornych spotkań. Albo nałożenie ograniczeń czasowych na takie imprezy. Czy to jest dobre wyjście?

Młodzież pod okiem strażnika, a raczej nianki nie nauczy się podejmowania decyzji, nie poniesie konsekwencje własnych wyborów, dbania o bezpieczeństwo. Jak w takim razie może nauczyć się samodzielności. A jeśli tak jak piszesz "nianki" zostaną przydzielone. Kto to miałby być? Rodzice - brak im czasu już teraz na rozmowy z dziećmi. Nauczyciele - mają kiepskie pensje za prace w szkole. Policja - nie radzi sobie z kryminalistami m.in. tymi chuliganami którzy w grupkach napadają na innych to oni stwarzają w nocy niebezpieczeństwo.

Pomysł "nianiek" jest zarówno z założenia jak i realizacji nierealny. To jest według mnie zły pomysł.

Pomysł z "godziną policyjną" dla młodzieży jest jednym z punktów programu ministra Giertycha. Chodziło o godziny lekcyjne i łapanie wagarowiczów, ale jest bardzo prawdopodobne że będzie to dotyczyło też godzin nocnych. Nic jeszcze pewnego. Takie pomysły jeśli się nie myle były już wcześniej w wielu miastach stosowane. Tylko nigdy długo nie przetrwały. Osobiście jestem im przeciwny.
placownik (17853 punktów)

>Młodzież pod okiem strażnika, a raczej nianki nie nauczy się podejmowania decyzji, nie poniesie konsekwencje własnych wyborów, dbania o bezpieczeństwo. Jak w takim razie może nauczyć się samodzielności.

   Młodzież ma na naukę samodzielności cały boży dzień. Nie rozumiem w czym godziny nocne miałyby mieć przewagę nad dziennymi w szlifowaniu tej cennej cechy charakteru.

>A jeśli tak jak piszesz "nianki" zostaną przydzielone. Kto to miałby być? Rodzice - brak im czasu już teraz na rozmowy z dziećmi.

   Strzelasz gola do własnej bramki. Jeśli niepełnoletni, którego rodzic nie ma nawet czasu na rozmowę z nim, ćwiczy samodzielność w godzinach nocnych poza domem, to istnieje spore prawdopodobieństwo, nigdy pewność !, że może się to skończyć nienajlepiej.

>Pomysł z "godziną policyjną" dla młodzieży jest jednym z punktów programu ministra Giertycha.

   I jest to moim zdaniem jeden z niewielu jego dobrych pomysłów. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach, czyli w sposobie egzekwowania takiego zakazu (powinien być maksymalnie elastyczny) i w sankcjach za jego łamanie. Dla przykładu nie byłoby źle, gdyby właściciele lokali, lub organizatorzy imprez mogli być karani grzywną za zabawianie niepełnoletnich po godzinie 22:00. Mieszkam nieopodal klubu w którym młodzież licealna swobodnie "miesza się" z młodzieżą studencką. I czyni to najchętniej właśnie w godzinach nocnych. Uwierz mi, że nie wszyscy zdają ten nocny egzamin z samodzielności. Naprawdę wiem co mówię.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
enfant (64444 punktów)
Nie jestem pewien, czy twoje wyobrażenie optymalnego społeczeństwa spodobałoby się samemu społeczeństwu.
Tam, gdzie młodzi powinni mieć swobodę, ty chcesz włazić z konserwatywnymi butami. Natomiast, tam, gdzie trzeba odizolować szkodników, ty włazisz z pozytywistycznymi butami i chcesz majstrować przy wraku. To jakiś utopijny misz-masz.

>>Pomysł z "godziną policyjną" dla młodzieży jest jednym z punktów programu ministra Giertycha.

>I jest to moim zdaniem jeden z niewielu jego dobrych pomysłów.

Chyba nic bardziej niedorzecznego nie wyszło z ust Giertycha, oprócz antyaborcyjnych tyrad i oskarżenia okrągłostołowców o zdradę (choć i tu reakcje adwersarzy były głupkowate - nawoływania do dymisji, itd., przecież ma prawo mieć taką głupią opinię).
placownik

>Tam, gdzie młodzi powinni mieć swobodę, ty chcesz włazić z konserwatywnymi butami.

   Rozumiem, że swoboda ma dotyczyć samodzielnego decydowania o miejscu pobytu w godzinach nocnych. Czy rzeczywiście nie widzisz tutaj konieczności pewnych ograniczeń? A mówiąc ściśle - ograniczeń innych niż nakładane przez rodziców?

>Natomiast, tam, gdzie trzeba odizolować szkodników, ty włazisz z pozytywistycznymi butami i chcesz majstrować przy wraku

   Wraku? Szybko spisujesz ludzi na straty. Zbyt szybko. Ale nawet jeśli 15 latek jest wrakiem, to może warto byłoby się zastanowić kto do tego doprowadził. Bo chyba nie uważasz, że jest to przypadłość genetyczna.

   Pozdrawiam
enfant (64444 punktów)
>>Tam, gdzie młodzi powinni mieć swobodę, ty chcesz włazić z konserwatywnymi butami.
>   Rozumiem, że swoboda ma dotyczyć samodzielnego decydowania o miejscu pobytu w godzinach nocnych. Czy rzeczywiście nie widzisz tutaj konieczności pewnych ograniczeń? A mówiąc ściśle - ograniczeń innych niż nakładane przez rodziców?

Nie widzę. Nie widzę sensu w ograniczaniu młodzieży prawa do zabawy. Kiedy i gdzie mają imprezować? W domu starców? Właśnie w tym wieku muszą się wyszumieć. Nawet nie wiesz, jaki to dobry prewencyjny środek przeciw agresji. Gdyby wszyscy tak wyrzucali z siebie nadmiar energii, nie trzeba by było wprowadzać programu "Zero tolerancji". Niestety, jest już za późno.

>>Natomiast, tam, gdzie trzeba odizolować szkodników, ty włazisz z pozytywistycznymi butami i chcesz majstrować przy wraku
>   Wraku? Szybko spisujesz ludzi na straty. Zbyt szybko.

To zależy który. Ten co gwałci, na pewno. I to bardziej, niż 30-letni gwałciciel (tak!), bo ten może był normalny w wieku 15 lat. A jeśli ktoś w tak młodym wieku lubi sobie pogwałcić, to już nie pamięta niewinności - jest wrakiem.

>Ale nawet jeśli 15 latek jest wrakiem, to może warto byłoby się zastanowić kto do tego doprowadził. Bo chyba nie uważasz, że jest to przypadłość genetyczna.

Pewnie, że warto się zastanowić. Ale najpierw trzeba odizolować delikwenta, by szybko przerwać łańcuch wywraczania innych, przez wywraczonych.
mefta (480 punktów)
> Natomiast, tam, gdzie trzeba odizolować szkodników, ty włazisz z pozytywistycznymi butami i chcesz majstrować przy wraku. To jakiś utopijny misz-masz.
>>>
Czasem okazuje się, że poświęcenie czasu i sił na odrestaurowanie wraku przynosi zaskakujący efekt. Wystarczy uwierzyć we własne siły by pomóc komuś stać się innym.
enfant (64444 punktów)
>> Natomiast, tam, gdzie trzeba odizolować szkodników, ty włazisz z pozytywistycznymi butami i chcesz majstrować przy wraku. To jakiś utopijny misz-masz.
>>>>Czasem okazuje się, że poświęcenie czasu i sił na odrestaurowanie wraku przynosi zaskakujący efekt. Wystarczy uwierzyć we własne siły by pomóc komuś stać się innym.

Oj, tak, tak. Też mogę tak ładnie napisać. Wszystko mogę napisać.
mefta (480 punktów)

>Oj, tak, tak. Też mogę tak ładnie napisać. Wszystko mogę napisać.

Nie piszę, żeby pisać. Wszystkie moje posty opierają się na moi doświadczeniu życiowym i zawodowym. I dam sobie łape uciąć, że wiele można zmienić jak się chcę. Dodam, że nie pracuje w super firmie za bajeczną pensję. Często mi brakuje do 1. A za nadgodziny czyli bieganie za dzieciakami późnym wieczorem po parkach i wyciąganie ich z piwnic, gdzie dmuchają bańki z klejem nie są wliczane do pensji. Nie mam też żadnych znajomków na wysokich stołkach ani rodziny, która mogłaby załatwic posadkę od 8- 15.
Ale nie narzekam bo wiem, że na 30 dzieciaków choć 1 mogę uratować. Więc proszę nie zarzucaj mi, że ładnie piszę bom daleko i anonimowa
pozdrawiam
btw. Pomyśl czy takie samo zdanie będziesz wyrażał jak problem będzie dotyczył Twojego dziecka?
enfant (64444 punktów)
Oj, już nie chodzi o prawdziwość sensu twoich słów. Raczej o to, że to, po pierwsze, tylko piękne hasło, a o praktyce trzeba by powiedzieć więcej. A po drugie, naprawiajmy wraki w drugiej kolejności, najpierw izolujmy je, by nie wywraczyć niewinnych nówek.
mefta (480 punktów)
>Oj, już nie chodzi o prawdziwość sensu twoich słów.

Zaraz, zaraz. Skoro piszę to chyba istotne by pisać tylko prawdę. Przynajmniej dla mnie ma to wielkie znaczenie.

>Raczej o to, że to, po pierwsze, tylko piękne hasło, a o praktyce trzeba by powiedzieć więcej.
Przecież napisałam, że opieram się na doświadczeniach zawodowych. A to oznacza, że ja to przerabiałam temat na własnej skórze, raz nawet dosłownie. Poczytaj moje posty dokładniej. Nigdzie nie pisałam, że to łatwa praca w pięknie przystrojonym gabinecie i wszystko jak w książce idzie gładko. Sama nieraz myślałam, żeby to rzucić w cholere i poszukać czegoś lepszego, bardziej bezpiecznego, ale nie chcę bo jestem pracownikiem socjalnym i pedagogiem z WYBORU.

>A po drugie, naprawiajmy wraki w drugiej kolejności, najpierw izolujmy je, by nie wywraczyć niewinnych nówek.
Dla mnie nieważna jest kolejność, bo dla mnie każdy dzieciak to ta sama wartość. Łatwo jest pracować z Kasią z dobrego domu a zwyrodnialca zamknąć w zakładzie poprawczym. Jeśli teraz nie uzyska on pomocy to za kilka lat na przepustce wsadzi komuś nóż między żebra. I może to być to właśnie przykładowa (juz dorosła) Kasia.

Btw. Twój ton i poglądy przypominają mi starania o pracę, kiedy mówiłam potencjalnym pracodawcom co chciałabym robić i jak wykonywać daną pracę. Aż wstyd było patrzeć na tych dyrektorów i kierowniczki, którzy majać ciepłą posadkę zapominali o swych powinnościach. A dziś każdy się dziwi, że mając dwa kierunki chcę pracować za marne grosze. Ja mam satysfakcje.
pozdrawiam
mefta (480 punktów)
> Osobiście jestem im przeciwny.

Akurat do 14 a nawet 16 roku życia wprowadziłabym godziny policyjne, ale nie miałoby to do końca dotyczyć samych dzieci. Odpowiedzialność w pierwszej kolejności powinna dotyczyć rodziców lub opiekunów prawnych. W końcu to oni powinni dopilnować dzieci i zaintersować się gdzie chadzają po 22.
Mam np. jednego wychowanka 13 letniego, którego rodzice do dziś dnia nie zainteresowali się tym, że syn chodzi na świetlice. Zajęcia kończą się po 18 i mimo, że jest już ciemno rodziców to średnio interesuje, że syn wraca sam do domu.
RedCypher
>> Osobiście jestem im przeciwny.
>Akurat do 14 a nawet 16 roku życia wprowadziłabym godziny policyjne, ale nie miałoby to do końca dotyczyć samych dzieci.

Wyrażając ten sprzeciw miałem na myśli młodzież powyżej 16 roku życia, ale trudno mi określić sztywną granice. Ponieważ dla mnie liczy sie dojrzałość charakteru. Jedna nawet jeśli chodzi o młodszych to godzina policyjna nadal wydaje się niewłaściwym rozwiązaniem. To suchy przepis. Źle zinterpretowany prze wykonawców spowoduje negatywną reakcje młodych, wysoce prawdopodobne że będzie to wrogość.

Czy jestem sprzeciw przeciwko godziny policyjnej dla najmłodszych. W pierwotnej postaci, czyli wyłapywanie wszystkich poniżej 16 i na komisariat, to jestem przeciwny takiemu prawu.

Jednak myśle że należy wprowadzić pewne przepisy. Lepszym pomysłem jest odpowiednie wyszkolenie policji i straży miejskiej by działały suptelnie i z większą cierpliwością. Jakie powinny być dokładnie te działania tego nie wiem.

Jak ktoś będzie miał jakieś kreatywne pomyśły na młodzież w godzinach nocnych to chętnie wysłucham wszyskie sugestie? Tak poza tym trzeba określić te granicę wieku. Czy to ma dotyczyć osoby do 15 czy 16 lat? I jest coś jeszcze. Jak wymyślić sposób by to działało w różnych środowiskach? Dzielnica jednorodzinnych domków mieszkalnych to nie podupadające blokowisko.
sukulent (2309 punktów)

Sztuki teatralne trwają zwykle do 21-21.30, podobnie koncerty w filharmonii, że nie wspomne o konkursie szopenowskim. W moim mieście (Warszawa) powrót do domu zajmował mi wiecej niz godzinę - komunikacja miejska o tej porze to rzadka czkawka (co 20 minut).

Kiedy byłam w liceum zgubiłam sie w drodze powrotnej z teatru. Wsiadłam w tramwaj w odwrotnym kierunku. Kiedy się połapałam, byłam daleko od domu, odjechały ostanie tramwaje, wracałam komunikacją nocną z duszą na ramieniu, a widok Pałacu Kultury wywołał łzy radości - spod pałacu mogłam trafić nawet na piechotę. Dotarłam do domu o porze całkowicie nieprzyzwoitej, ojciec wybrał się na poszukiwania w niewiadomym kierunku - przed siebie, a mama piła kolejną mocną herbatę, która jej szkodziła na wszystko. Płakałam jak bóbr z ulgi, ze dotarłam do domu i ze wstydu, że naraziłam ich na taki stres.

Rozumiem, że masz dzieci.

Pozdrawiam


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka")

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365