Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pan i pani Szmydt

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
08-05-2024 21:16romaro (25211 punktów)Pan i pani Szmydt
Ocena 5 na 5
Emilia Szmydt "mocno walczyła" o awans męża. Tomasz Szmydt też walczył - o formalne umieszczenie żony w ministerstwie sprawiedliwości. Jest coś, co rzuca nowe światło na to, do jakich dokumentów i informacji mógł mieć dostęp sędzia Szmydt. Historia awansu uciekiniera na Białoruś jest silnie sprzężona z aferą hejterską w ministerstwie sprawiedliwości. Stała za nią "Mała Emi", która prawie przez trzy lata ściśle współpracowała z wysokimi urzędnikami ministerstwa Ziobry.

6 maja Tomasz Szmydt ujawnił się jako zbieg na Białoruś. Jego wystąpienie w reżimowych mediach to klasyczna ustawka. Sędzia pochwalił Białoruś jaki "otwarty i przyjazny kraj". I napadł na swoją ojczyznę za prowadzenie "przez władze RP niesprawiedliwej i krzywdzącej polityki wobec Republiki Białorusi i Federacji Rosyjskiej". Szczegółów nie podał.
Szmydt to sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, orzekał w Wydziale ds. Informacji Niejawnych, rozstrzygał sprawy dotyczące certyfikatów bezpieczeństwa.
Premier Tusk mówił we wtorek, że "relacje sędziego z Białorusinami mają długą historię, nie jest to kwestia ostatnich miesięcy, musi budzić nasz najwyższy niepokój. Musimy mieć świadomość, że służby, w tym przypadku białoruskie, pracowały z osobą, która miała dostęp bezpośredni do ministra sprawiedliwości, która była odpowiedzialna za niszczenie systemu sędziowskiego w Polsce, która miała dostęp do informacji, do których żaden wywiad nie może mieć dostępu".

Historia awansu Szmydta jest silnie sprzężona z aferą hejterską w ministerstwie sprawiedliwości. Stała za nią "Mała Emi" - Emila Szmydt. Co rzuca nowe światło na to, do jakich jeszcze dokumentów i informacji mógł mieć dostęp Szmydt. Bo "Mała Emi" prawie przez trzy lata, do połowy 2018 r., ściśle współpracowała z hejterami, czyli wysokimi urzędnikami ministerstwa Ziobry, neo-KRS, nowymi sędziami Sądu Najwyższego i nowymi prezesami sądów. I robiła to razem ze Szmydtem. - Mnie nie było w grupie „Kasta" na WhatsAppie ([tu się hejterzy dogadywali, kogo i jak dopaść i zniszczyć], ale wiem, co tam się działo, bo dostawałam niektóre screeny z rozmów od sędziego Cichockiego lub czytałam je w telefonie męża, który sam mi je pokazywał - opowiadała "Mała Emi" "Wyborczej".

A co Pani Szmydt pokazywała Panu Szmydt? Bo miała co pokazywać i przekazywać. Jak nam opowiadała, miała np. dokumenty ze spraw dyscyplinarnych sędziów. - Była lista sędziów i prawników, którzy wiosną 2018 r. pojechali do Brukseli na spotkanie z Komisją Europejską, z wiceprzewodniczącym Timmermansem.

Przeważnie były to dokumenty ze stemplami i ręcznymi uwagami, np. ministra Piebiaka, w żaden sposób nie zamazane. Mogłam z nimi zrobić, co chciałam.
Pan Szmydt był żonie pomocny: "Jak np. nie wiedziałam, jak coś napisać, bo nie jestem prawnikiem, to często konsultowałam się z mężem. Doradzał mi, jak coś poprawnie sformułować".
Ministerialne dokumenty dostawał od Pani Szmydt choćby Wojciech Biedroń z portalu wPolityce.pl braci Karnowskich. Dziś odcinają się od Szmydta, nie pamiętają go. Ale w intenecie nic nie ginie i można odnaleźć ekskluzyne wywiady ze Szmydtem w portalu Karnowskich. Interesujące, że mimo tych żelaznych wręcz dowodów Karnowscy próbują udawać, że nic ich ze Szmydtem nie łączyło.
Wiedzą już, że zdrajca może ich pogrążyć?

Pani Szmydt utrzymuje, że robiła to dla Pana Szmydta. - Wiedzieli [w ministerstwie], że bardzo mi zależy na karierze męża. Kuba [Iwaniec, bliski współpracownik Łukasza Piebiaka, wiceministra u Ziobry] mi obiecał, że Tomek zostanie w ministerstwie i albo awansuje, albo dostanie delegację do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Dlatego tak mocno o to walczyłam - opowiadała nam.
I wywalczyła: został dyrektorem prawnym w KRS i dostał delegację do NSA.
A Pan Szmydt walczył o Panią Szmydt. Zeznał w sądzie, że rozmawiał z Piebiakiem o umieszczeniu żony formalnie u Ziobry. Bo nieformalnie już pracowała na cały etat.

I pomyśleć, że to ekipa Kaczyńskiego chciała politycznie "zabić" Tuska komisją o ruskich wpływach.
A ludzie służb specjalnych Kaczyńskiego się upierali, że mieli Pegasusa, bo chcieli łapać szpiegów.

wyborcza.p(*)inisterstwa-ziobry-moglam.html
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.



Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365