 |
Lewicowa walka o pracownika Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-11-2024 16:54 | zeniu73 (6483 punktów) | Lewicowa walka o pracownika
2 na 2 | Szarley mi tłumaczył, że zakaz handlu w niedzielę to ochrona pracowników (tych sklepowych, bo większość innych zawodów musi w niedziele pracować).
Polska lewica chce kasjerkom załatwić 24.12. wolne (przy czym kładzie wagę aby ten dzień nazwano Boże Narodzenie a nie 24. grudnia) a w zamian podarować trzy dodatkowe niedziele handlowe 🤣🤣🤣
Bez lewicy świat byłby zbyt smutny 🤣 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | szarley (54906 punktów) | >Szarley mi tłumaczył, że zakaz handlu w niedzielę to ochrona pracowników (tych sklepowych, bo >większość innych zawodów musi w niedziele pracować).
Drobna nieścisłość. Zdecydowana większość pracowników ma niedziele i święta wolne I, doprawdy, dostrzegam różnicę między pracą konieczną w niedzielę a pracą, którą można wykonać w inny dzień, tak jak dostrzegam różnicę w niedzielnej pracy aktora w teatrze i sklepowej
>Polska lewica .... .... praktycznie nie istnieje Nie ma w Polsce liczącej się partii, która miałaby hasła lewicowe w stylu dawnej PPS czy niemieckiej Starej Damy z czasów jej lewicowości
>chce kasjerkom załatwić 24.12. wolne (przy czym kładzie wagę aby ten dzień nazwano >Boże Narodzenie a nie 24. grudnia)
" - to kiedy obchodzicie wigilię - 24 grudnia towarzyszu generale - To jeszcze przed świętami? " Cytat z Barei. Polska "lewica"
>a w zamian podarować trzy dodatkowe niedziele handlowe Bo nie jest lewicą
Przy okazji polecam Agorę (nr 48) wywiad z Ryszardem Petru, który użalając się nad smutnym losem i nędzą polskich przedsiębiorców głosi, że koszta (dla PKB) wolnej wigilii to 4 - 6 mld zł!! "Kolejny dzień wolny uderzy w polskie rolnictwo i przemysł" Ciekawe jak? Bydło trzeba nakarmić i wydoić każdego dnia, a przemysł przeważnie organizuje pracę tak, żeby wigilia była wolna i to jest już od lat Sam Petru deklaruje, że zawsze w wigilię pracuje Ciekaw czy stawiłby się do pracy w święto Maryi - Świętej Bożej Rodzicielki o 6 rano
"firmy mają już dokładnie zaplanowany ten dzień, ułożone grafiki , WYPŁACONE WYNAGRODZENIA" (podkreślenie moje)
Do tego dochodzi użalanie się nad losem właścicieli sklepów, dla których wigilia to dzień największych obrotów !!! Przecież klienci czekają na ten dzień, żeby kupić nowe meble, lampy, lodówki, zeszyty do szkoły, samochód, farby do remontu domu, drewno na opał, nawozy, opony, płetwy i nowe koło do taczki, a nawet zrobić zapasy cukru, kaszy, konserw i makaronu.
Owszem, każde rozwiązanie ma swoje gorsze strony 1 Wiele sklepów będzie czynnych, ale trzeba będzie zapłacić pracownikom dodatek za pracę w święta 2 Taki sam dodatek trzeba będzie zapłacić pracownikom w ruchu ciągłym i dyżurującym 3 Wieeeeelu ludzi będzie robić zakupy żywności na zapas, wzrośnie marnotrawstwo Mnie osobiście martwi brak jakiejkolwiek debaty na argumenta, pośpiech i niechęć do kompromisu Wielu ludzi obudzi się z ręką w nocniku, kiedy w (dla wielu wolną od lat wigilię) trzeba będzie kupić bułki, ale sklepy z nawozami, spokojnie mogą być w tym dniu zamknięte.
W mojej wsi fryzjerka w wigilię nie pracuje "żadna klientka nie odkłada robienia fryzury na ten dzień"
Pozdrawiam
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
 | 2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) |
>W mojej wsi fryzjerka w wigilię nie pracuje "żadna klientka nie odkłada robienia fryzury na ten dzień"
I to jest doskonałe podsumowanie całości wątku i idiotyzmu polskiego Sejmu: żeby Sejm, sowicie opłacany, zajmował się takimi bzdetami, jak praca fryzjerki w małej wsi. To, czy ktoś będzie pracował w niedzielę i święta, to powinno być w decyzji właściciela, a nie Sejmu. Jeśli komuś się to opłaca (bo są klienci) - to pracuje. W innych przypadkach nie. I do czego tu ogólnokrajowe przepisy oraz zmuszanie ludzi do pracy lub nie-pracy? Oczywiście ktoś jeszcze będzie te tysiące sklepów kontrolował... i nie za darmo, ma się rozumieć... Ale żeby musieli kontrolować w dni wolne od pracy? To się nie godzi, a przynajmniej nie za zwykłą stawkę.
Sejm pochyla się z rozczuleniem nad pracownikami handlu (Czy aby napewno? Nie chodzi tu o pozyskanie elektoratu?), gdy tymczasem polska produkcja zbrojeniowa leży i nie ma kto tym się zająć... No bo Sejm jest tak zapracowany, że na takie drobiazgi, jak bezpieczeństwo kraju, nie ma już czasu... Zrozumcie tych zapracowanych polityków, no proszę...
|
|
|  | | szarley (54906 punktów) | Przykre, że nikt nie szuka rozsądnego kompromisu Prawo jest niezbędne tam, gdzie zawodzi zwykła kultura i rozsądek. Właściciel firmy zatrudniającej ok. 50 pracowników w Warszawie kilka lat temu uznał, że wigilia jest czarnym dniem w kalendarzu i firma ma pracować. (Czas pracy 8 - 16) Ponieważ większość pracowników to "słoiki", niewielu dotarło do domów na wigilijną wieczerzę. Oczywiście postępował zgodnie z prawem i zgodnie z prawem kilka miesięcy później musiał zamknąć firmę. Szkoły i uczelnie mają wolne. Małe usługowe firmy, małe banki pracują krócej, przemysł w większości i tak stoi, odpracowuje się wigilię w sobotę lub wszyscy pracownicy biorą urlopy, nic się nie stanie jeśli casto... też się zamknie, ale już zmuszanie do zamykania spożywczaków jest grubym nieporozumieniem. Oczywiście prawo nie może rozgraniczać sklepów bo w casto pojawią się pączki po 30 zł/szt i firma ogłosi się spożywczakiem (Brico jest pocztą). Kurierom do paczek włoży się po herbatniczku i będą rozwozić żywność. Nie wiem ilu klientów w wigilię wieczorem odwiedza bary mD, nie sprawdzałem, tam i tak będą pracowali, bo to "gastro"nomia. Masz rację, ustawy to niewłaściwa droga, lepiej budować kulturę społecznych stosunków. Kilka lat temu głośno było o łamaniu pracowniczych praw przez jedną z sieci sklepów. Pracowników nie ochroniło żadne prawo, to klienci zaczęli omijać chrząszcza. > >W mojej wsi fryzjerka w wigilię nie pracuje "żadna klientka nie odkłada robienia fryzury na ten dzień"> I to jest doskonałe podsumowanie całości wątku i idiotyzmu polskiego Sejmu: żeby Sejm, sowicie opłacany, zajmował się takimi bzdetami, jak praca fryzjerki w małej wsi.Nie taka znów mała  > To, czy ktoś będzie pracował w niedzielę i święta, to powinno być w decyzji właściciela, a nie Sejmu.Gdyby tak było, to kurierzy rozwożący paczki do paczkomatów pracowaliby w Nowy Rok od 6-tej rano. > Jeśli komuś się to opłaca (bo są klienci) - to pracuje.Jeśli jest właścicielem firmy, to żadna ustawa nie zabrania mu pracować kiedy chce. Jeśli jest najemnym pracownikiem to pracuje kiedy opłaca się to właścicielowi. Rynek rozwiązuje takie problemy dopiero wtedy, kiedy jest równowaga między kapitałem a pracą. Jeśli bezrobocie jest na poziomie 4 - 6% żadna ustawa nie jest potrzebna Dziś nie jest potrzebna, dziś wystarczy, że pracodawcy uświadomią sobie, że nie zastąpią sami kilkudziesięciu pracowników Trzeba jednak być świadomym, że wielu ludzi w Polsce pamięta czasy bezrobocia na poziomie (lokalnie) 30%. Niektórym pracodawcom trudno wyzwolić się z myślenia że im wszystko wolno, tak jak tym, którzy w komunistycznym państwie nauczyli się że mienie pracodawcy mogą wynosić z fabryk też trudno zmienić myślenie. > Sejm pochyla się z rozczuleniem nad pracownikami handlu (Czy aby napewno? Nie chodzi tu o pozyskanie elektoratu?), gdy tymczasem polska produkcja zbrojeniowa leży i nie ma kto tym się zająć...Nie wiem na ile Polsce potrzebna jest zbrojeniowa produkcja, być może wcale, na pewno trzeba poprawić obronność kraju. 1 ZMNIEJSZYĆ wydatki na armię !!!!! To już powinno pomóc
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > Przykre, że nikt nie szuka rozsądnego kompromisu> Prawo jest niezbędne tam, gdzie zawodzi zwykła kultura i rozsądek.> Właściciel firmy zatrudniającej ok. 50 pracowników w Warszawie kilka lat temu uznał, że wigilia jest czarnym dniem w kalendarzu i firma ma pracować. (Czas pracy 8 - 16) Ponieważ większość pracowników to "słoiki", niewielu dotarło do domów na wigilijną wieczerzę.> Oczywiście postępował zgodnie z prawem i zgodnie z prawem kilka miesięcy później musiał zamknąć firmę.Nie przypuszczam, aby to z uwagi na wigilię nastąpiło. Tym niemniej właśnie na tym polega życie, że raz się coś udaje, a innym nie. I "pomoc" państwa tylko utrudnia i tak skomplikowane życie. > Szkoły i uczelnie mają wolne. Małe usługowe firmy, małe banki pracują krócej, przemysł w większości i tak stoi, odpracowuje się wigilię w sobotę lub wszyscy pracownicy biorą urlopy, nic się nie stanie jeśli casto... też się zamknie, ale już zmuszanie do zamykania spożywczaków jest grubym nieporozumieniem. Oczywiście prawo nie może rozgraniczać sklepów bo w casto pojawią się pączki po 30 zł/szt i firma ogłosi się spożywczakiem (Brico jest pocztą). Kurierom do paczek włoży się po herbatniczku i będą rozwozić żywność. Nie wiem ilu klientów w wigilię wieczorem odwiedza bary mD, nie sprawdzałem, tam i tak będą pracowali, bo to "gastro"nomia.> Masz rację, ustawy to niewłaściwa droga, lepiej budować kulturę społecznych stosunków. Kilka lat temu głośno było o łamaniu pracowniczych praw przez jedną z sieci sklepów. Pracowników nie ochroniło żadne prawo, to klienci zaczęli omijać chrząszcza.No i prawidłowo. Działaność gospodarcza polega na tym, że klienci dobrowolnie komuś za coś płacą, a nie pod przymusem, jak sobie życzy państwo. > >>W mojej wsi fryzjerka w wigilię nie pracuje "żadna klientka nie odkłada robienia fryzury na ten dzień"> >I to jest doskonałe podsumowanie całości wątku i idiotyzmu polskiego Sejmu: żeby Sejm, sowicie opłacany, zajmował się takimi bzdetami, jak praca fryzjerki w małej wsi.> Nie taka znów mała  Wieś z zasady jest mała. Nawet duża wieś... jest mała. Inaczej zostałaby miastem  > >To, czy ktoś będzie pracował w niedzielę i święta, to powinno być w decyzji właściciela, a nie Sejmu.> Gdyby tak było, to kurierzy rozwożący paczki do paczkomatów pracowaliby w Nowy Rok od 6-tej rano.Gdyby się na to godzili, to w czym problem? Pielęgniarki w szpitalu też tak pracują. > >Jeśli komuś się to opłaca (bo są klienci) - to pracuje.> Jeśli jest właścicielem firmy, to żadna ustawa nie zabrania mu pracować kiedy chce. Jeśli jest najemnym pracownikiem to pracuje kiedy opłaca się to właścicielowi.To coś niespotykanego w świecie? > Rynek rozwiązuje takie problemy dopiero wtedy, kiedy jest równowaga między kapitałem a pracą. Jeśli bezrobocie jest na poziomie 4 - 6% żadna ustawa nie jest potrzebna Dziś nie jest potrzebna, dziś wystarczy, że pracodawcy uświadomią sobie, że nie zastąpią sami kilkudziesięciu pracownikówNo i wszystko chyba w porządku? Nie trzeba angażować do tego Sejmu. > Trzeba jednak być świadomym, że wielu ludzi w Polsce pamięta czasy bezrobocia na poziomie (lokalnie) 30%. Niektórym pracodawcom trudno wyzwolić się z myślenia że im wszystko wolno, tak jak tym, którzy w komunistycznym państwie nauczyli się że mienie pracodawcy mogą wynosić z fabryk też trudno zmienić myślenie.No i komunizm okazał się niesłuszną ideą... (Choć kto wie, mamy UE...) > >Sejm pochyla się z rozczuleniem nad pracownikami handlu (Czy aby napewno? Nie chodzi tu o pozyskanie elektoratu?), gdy tymczasem polska produkcja zbrojeniowa leży i nie ma kto tym się zająć...> Nie wiem na ile Polsce potrzebna jest zbrojeniowa produkcja, być może wcale, na pewno trzeba poprawić obronność kraju.Też nie wiem. Ale ja mogę nie wiedzieć, natomiast rządzący krajem powinni to wiedzieć. > 1 ZMNIEJSZYĆ wydatki na armię !!!!!> To już powinno pomócTego też nie wiem  Ale to nie moja działka. Ja chciałbym tylko wiedzieć, że wybrańcy narodu wiedzą.
|
|
| | |  | | szarley (54906 punktów) | > >Przykre, że nikt nie szuka rozsądnego kompromisu> >Prawo jest niezbędne tam, gdzie zawodzi zwykła kultura i rozsądek.> >Właściciel firmy zatrudniającej ok. 50 pracowników w Warszawie kilka lat temu uznał, że wigilia jest czarnym dniem w kalendarzu i firma ma pracować. (Czas pracy 8 - 16) Ponieważ większość pracowników to "słoiki", niewielu dotarło do domów na wigilijną wieczerzę.> >Oczywiście postępował zgodnie z prawem i zgodnie z prawem kilka miesięcy później musiał zamknąć firmę.> Nie przypuszczam, aby to z uwagi na wigilię nastąpiło.Myślisz, że dobrze traktował pracowników? Jeśli nie poradził zrozumieć, że "słoik" chce być w domu na wigilii to zapewne nie zamawiał pizzy, kiedy zostawiał pracowników w nadgodzinach W warunkach wysokiego bezrobocia mógł, w Warszawie kilka lat temu już nie > >Masz rację, ustawy to niewłaściwa droga, lepiej budować kulturę społecznych stosunków. Kilka lat temu głośno było o łamaniu pracowniczych praw przez jedną z sieci sklepów. Pracowników nie ochroniło żadne prawo, to klienci zaczęli omijać chrząszcza.> No i prawidłowo. Działaność gospodarcza polega na tym, że klienci dobrowolnie komuś za coś płacą, a nie pod przymusem, jak sobie życzy państwo.Dobre słowo "dobrowolnie" Co jeśli sprzedawca jest pozbawiony dobrowolności? Np przez ekonomiczny przymus? > >>To, czy ktoś będzie pracował w niedzielę i święta, to powinno być w decyzji właściciela, a nie Sejmu.> >Gdyby tak było, to kurierzy rozwożący paczki do paczkomatów pracowaliby w Nowy Rok od 6-tej rano.> Gdyby się na to godzili, to w czym problem?To samo dobre słowo "dobrowolność" Nie jest dobrze żyć w kraju, w którym pracownik może nie zgodzić się na nic, lub musi zgadzać się na wszystko. M.in. dlatego wolałem zawsze pracować w spółdzielczych strukturach, bo wszystko opierało się na dobrowolności. > Pielęgniarki w szpitalu też tak pracują.Taki fach wybrały już wybierając szkołę > >Rynek rozwiązuje takie problemy dopiero wtedy, kiedy jest równowaga między kapitałem a pracą. Jeśli bezrobocie jest na poziomie 4 - 6% żadna ustawa nie jest potrzebna Dziś nie jest potrzebna, dziś wystarczy, że pracodawcy uświadomią sobie, że nie zastąpią sami kilkudziesięciu pracowników> No i wszystko chyba w porządku? Nie trzeba angażować do tego Sejmu.Przecież to napisałem  Może (!) trzeba by było tworzyć prawa, gdyby bezrobocie było dwakroć wyższe, lub dwakroć niższe > >Nie wiem na ile Polsce potrzebna jest zbrojeniowa produkcja, być może wcale, na pewno trzeba poprawić obronność kraju.> Też nie wiem. Ale ja mogę nie wiedzieć, natomiast rządzący krajem powinni to wiedzieć.> >1 ZMNIEJSZYĆ wydatki na armię !!!!!> >To już powinno pomóc> Tego też nie wiem Ale to nie moja działka. Ja chciałbym tylko wiedzieć, że wybrańcy narodu wiedzą.Wystarczy przyjrzeć się budżetowi MON Ile idzie na szkolenie a ile na emerytury dla wojskowego puzonisty
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | |  | | zeniu73 (6483 punktów) |
>Myślisz, że dobrze traktował pracowników?
Państwo powinno tworzyć warunki do dobrego życia a nie układać życie. Bo układanie życia kończy się zazwyczaj tak jak zawsze: porażką.
Zamiast przez parę czarnych owiec wysrywać gówniane prawo, które ogranicza każdego ( również tego, kto ma Wigilię w dupie i wolałby zarobić w ten dzień) lepiej by było umożliwić warunki aby wszyscy byli zadowoleni.
I tak można by było po pierwsze umożliwić DOBROWOLNĄ pracę w każdy dzień roku oraz NAKAZAĆ temu, kto chciałby z obcej siły roboczej skorzystać w niedzielę czy święta, zapłacić sowicie za tę usługę.
Kontrola czy praca odbywa się dobrowolnie i czy jest zgodnie w prawem wynagradzana, nie była by droższa i bardziej biurokratyczna niż aktualne rozwiązanie.
No ale po co się wysilać, jak można wysrać coś, wyborcy powiedzieć że to czekolada a on (wyborca) łyknie jak pelikan i się będzie cieszył, że jego pan to jednak spoko gościu bo dba o wypoczynek (no chyba, że pelikan pracuje na stacji, w kinie czy poczcie - wtedy nie potrzebuje odpoczynku bo pelikan z kasy w Biedronce musi się przecież w niedzielę odchamić, zatankować i wysłać paczkę).
|
|
| | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >I tak można by było po pierwsze umożliwić DOBROWOLNĄ pracę w każdy dzień roku oraz NAKAZAĆ temu, kto chciałby z obcej siły roboczej skorzystać w niedzielę czy święta, zapłacić sowicie za tę usługę.
To samo słowo "dobrowolność"
>Kontrola czy praca odbywa się dobrowolnie Jeśli odbywa się dobrowolnie, to wszystko jest OK
Problem w tym, że ja nie zawsze wierzę w dobrowolność umów dwóch nierównych ekonomicznie stron
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | |  | | zeniu73 (6483 punktów) |
>Problem w tym, że ja nie zawsze wierzę w dobrowolność umów dwóch nierównych ekonomicznie stron
I to legitymuje zakaz dla wszystkich? Żebyś ty czuł się lepiej?
Bo masz przeczucie, że koncern może wykorzystać, wolisz zakazać pracownikom pracy zamiast stworzyć mechanizm, żeby koncern mógł zarobić, nie miał ochoty na oszukiwanie a pracownik mógł dobrowolnie zarobić?
Można i tak. Najważniejsze jest przecież własna moralność i odczucia 🤣
|
|
| | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >>Problem w tym, że ja nie zawsze wierzę w dobrowolność umów dwóch nierównych ekonomicznie stron >I to legitymuje zakaz dla wszystkich?
Nie. czytaj co napisałem
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | |  | | zeniu73 (6483 punktów) | >>>Problem w tym, że ja nie zawsze wierzę w dobrowolność umów dwóch nierównych ekonomicznie stron >>I to legitymuje zakaz dla wszystkich? >Nie. czytaj co napisałem
Już parę razy o tym dyskutowaliśmy. Za każdym razem twoja deklaracja, że w sumie to nie masz nic przeciwko żeby praca w niedzielę była dozwolona jest bardzo cienka i na koniec reasumujesz jak wyżej: nie wierzę, że może być lepiej (bo koncern wyzyska) więc lepiej pozostańmy przy zakazie.
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >>>>Problem w tym, że ja nie zawsze wierzę w dobrowolność umów dwóch nierównych ekonomicznie stron >>>I to legitymuje zakaz dla wszystkich? >>Nie. czytaj co napisałem >Już parę razy o tym dyskutowaliśmy. Za każdym razem twoja deklaracja, że w sumie to nie masz nic przeciwko żeby praca w niedzielę była dozwolona jest bardzo cienka i na koniec reasumujesz jak wyżej: nie wierzę, że może być lepiej (bo koncern wyzyska) więc lepiej pozostańmy przy zakazie.
Jeśli uwierzę w pełną dobrowolność pracy w święta, będę jak najbardziej za zakazem jakichkolwiek regulacji
Przywołałem wywiad z p. Petru, uwierzę, jeśli 1 stycznia o 6 rano stawi się trzeźwy i wyspany w swoim poselskim biurze
Ty się stawisz?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | |  | | zeniu73 (6483 punktów) | >>>>>Problem w tym, że ja nie zawsze wierzę w dobrowolność umów dwóch nierównych ekonomicznie stron >>>>I to legitymuje zakaz dla wszystkich? >>>Nie. czytaj co napisałem >>Już parę razy o tym dyskutowaliśmy. Za każdym razem twoja deklaracja, że w sumie to nie masz nic przeciwko żeby praca w niedzielę była dozwolona jest bardzo cienka i na koniec reasumujesz jak wyżej: nie wierzę, że może być lepiej (bo koncern wyzyska) więc lepiej pozostańmy przy zakazie. >Jeśli uwierzę w pełną dobrowolność pracy w święta, będę jak najbardziej za zakazem jakichkolwiek regulacji
Czyli najpierw chcesz uwierzyć a potem będziesz dążył do zmiany prawa.
Czy każde paragraf tak się tworzy? Najpierw wiara a później prawo?
>Przywołałem wywiad z p. Petru, uwierzę, jeśli 1 stycznia o 6 rano stawi się trzeźwy i wyspany w swoim poselskim biurze >Ty się stawisz?
Ja, mój drogi pracowałem przez 12 lat (do 2021) w pracy, w której przepracowałem KAŻDE święto i większość niedziela (szychty po 12 godzin). A wiesz dlaczego? Bo były ekstra płacone. Ma szczęście, ktoś, kto stworzył prawo, które mi ta to pozwalało uwierzył, że będę to robił dobrowolnie 🤣
Tak na marginesie: twoj stwór semantyczny "zakaz regulacji" to nowa wersja "zakazu zakazów"? 😁
|
|
| | | | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >>Jeśli uwierzę w pełną dobrowolność pracy w święta, będę jak najbardziej za zakazem jakichkolwiek regulacji >Czyli najpierw chcesz uwierzyć a potem będziesz dążył do zmiany prawa. A Ty inaczej?
>>Przywołałem wywiad z p. Petru, uwierzę, jeśli 1 stycznia o 6 rano stawi się trzeźwy i wyspany w swoim poselskim biurze >>Ty się stawisz? >Ja, mój drogi pracowałem przez 12 lat (do 2021) w pracy, w której przepracowałem KAŻDE święto i większość niedziela (szychty po 12 godzin). A wiesz dlaczego? Bo były ekstra płacone.
No i super! Wszyscy inni też dobrowolnie? W Twoim kraju nawet małe sklepiki są w niedziele zamknięte
Miałeś ekstra płacone właśnie dlatego, że nikt NIE CHCIAŁ do pracy przyjść, bo inni CHCIELI mieć święta, nie narzekaj, skoro sam chciałeś i nieźle zarabiałeś
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | zeniu73 (6483 punktów) |
>A Ty inaczej?
No jak ja bym mial stworzyć jakieś prawo to bym brał pod uwagę fakty, zdrowy rozsądek, racjonalność, wykonalność itp.
>No i super! >Wszyscy inni też dobrowolnie?
Nie. Pracownicy stacji benzynowej nie. Oni nie muszą odpoczywać.
>W Twoim kraju nawet małe sklepiki są w niedziele zamknięte
Tak. To pozostałość po 1956. >Miałeś ekstra płacone właśnie dlatego, że nikt NIE CHCIAŁ do pracy przyjść, bo inni CHCIELI mieć święta, nie narzekaj, skoro sam chciałeś i nieźle zarabiałeś
Tak, ponadto miałem płacone bo mi nie ZABRONIŁ pracować, argumentując to moim dobrem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >>A Ty inaczej? >No jak ja bym mial stworzyć jakieś prawo to bym brał pod uwagę fakty, zdrowy rozsądek, racjonalność, wykonalność itp.
1 Nie stanowię prawa 2 Fakty są takie, że zdecydowana większość ludzi w Polsce chce w wigilię być z rodziną a nie w pracy do 22
>>No i super! >>Wszyscy inni też dobrowolnie? >Nie. Pracownicy stacji benzynowej nie. Oni nie muszą odpoczywać. Pracownicy castoramy też?
>>W Twoim kraju nawet małe sklepiki są w niedziele zamknięte >Tak. To pozostałość po 1956. jakoś sobie radzicie
>>Miałeś ekstra płacone właśnie dlatego, że nikt NIE CHCIAŁ do pracy przyjść, bo inni CHCIELI mieć święta, nie narzekaj, skoro sam chciałeś i nieźle zarabiałeś >Tak, ponadto miałem płacone bo mi nie ZABRONIŁ pracować, argumentując to moim dobrem. Miałeś ekstra płacone właśnie dlatego, że nikt NIE CHCIAŁ do pracy przyjść, bo inni CHCIELI mieć święta, nie narzekaj, skoro sam chciałeś i nieźle zarabiałeś Podtrzymuję
>
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | zeniu73 (6483 punktów) |
>2 Fakty są takie, że zdecydowana większość ludzi w Polsce chce w wigilię być z rodziną a nie w pracy do 22
Dlatego trzeba wszystkim innym zabronić pracy w wigilię. Po co stworzyć prawo, które pozwoliło by mniejszości pracować a większości świętować.
Wygodniej wytrzeć sobie mordę większością i być dumnym z własnej moralności.
>>>No i super! >>>Wszyscy inni też dobrowolnie? >>Nie. Pracownicy stacji benzynowej nie. Oni nie muszą odpoczywać. >Pracownicy castoramy też?
Nie. Oni należą do uprzywilejowanej większości, która spędza święta z rodziną. Nawet jak nie chcą.
>>>W Twoim kraju nawet małe sklepiki są w niedziele zamknięte >>Tak. To pozostałość po 1956. >jakoś sobie radzicie
Ze wszystkim można sobie poradzić. Glosy, żeby te archaiczne prawo zreformować są coraz bardziej głośne.
No i na przykład są wyjątki. Bo sklepiki na dworcach kolejowych mogą być otwarte.
Czyli w mieście wyzyskać nie masz prawa ale na dworcu już tak. No chyba, że na dworcu kolejowym istnieje jakiś inny świat, gdzie pracownicy chcą pracować w niedziele.
>Podtrzymuję
Wiem, że podtrzymujesz bo bardzo rzadko dopuszczasz inne argumenta. Zazwyczaj nie dyskutujesz ino monologujesz i pozostajesz przy swoim zdaniu.
Za to jak ty chcesz zmienić zdanie oponenta to potrafisz latami gadać o jednym i tym samym i powtarzać, że oponent nic nie rozumie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >>2 Fakty są takie, że zdecydowana większość ludzi w Polsce chce w wigilię być z rodziną a nie w pracy do 22 >Dlatego trzeba wszystkim innym zabronić pracy w wigilię.
Czytaj, co napisałem
Odwróć swój argument. "ponieważ Zeniu chce pracować w Nowy Rok na 1-szej zmianie, to wszyscy inni też powinni"
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | zeniu73 (6483 punktów) | >>>2 Fakty są takie, że zdecydowana większość ludzi w Polsce chce w wigilię być z rodziną a nie w pracy do 22 >>Dlatego trzeba wszystkim innym zabronić pracy w wigilię. >Czytaj, co napisałem >Odwróć swój argument. "ponieważ Zeniu chce pracować w Nowy Rok na 1-szej zmianie, to wszyscy inni też powinni"
Nie. Ponieważ Zeniu chce pracować w Nowy Rok to powinien móc.
I prawo, które by na to pozwalało, nie zmuszało by WSZYSTKICH innych automatycznie, jak to insynuujesz.
To zwykła, podwórkowo-kółkoróżanćowa erystyka, którą stosujesz. Zupełnie jak byś był politykiem kłamiącym w twarz wyborcy 🤣
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | >>Odwróć swój argument. "ponieważ Zeniu chce pracować w Nowy Rok na 1-szej zmianie, to wszyscy inni też powinni" >Nie. Ponieważ Zeniu chce pracować w Nowy Rok to powinien móc.
Jestem ZA! Pod warunkiem, że zapewnisz tym, którzy pracować nie chcą dzień wolny OK?
Jak wyobrażasz sobie pracę produkcyjnej taśmy? Zeniu chce pracować, setka ludzi chce mieć wolne.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | zeniu73 (6483 punktów) |
>Jestem ZA! Pod warunkiem, że zapewnisz tym, którzy pracować nie chcą dzień wolny >OK? >Jak wyobrażasz sobie pracę produkcyjnej taśmy? >Zeniu chce pracować, setka ludzi chce mieć wolne.
Jeśli setka nie chce a ja chcę to właściciel firmy oblicza czy opłaca mu się otwierać fabrykę żebym mógł robić pracę dla jednego człowieka czy się nie opłaca.
Tak pracowałem podczas ferii. Od poniedziałku do piątku normalnie. Przy taśmie złożonej z 4 ludzi. Robiliśmy fotele dla VW. W sobotę przychodziłem i pracowałem przy prasie sam, produkując zawiasy. 3 ludzi, którzy pracowali ze mną przy taśmie zostało w domu.
Tak samo sklepy. Szef pyta ludzi, oblicza czy się opłaca i albo otwiera w niedzielę albo nie.
Oczywiście można też powiedzieć, że się nie da i po prostu stworzyć prawo zakazujące pojedynczym gałęziom handlu pracy w niedziele a innym nie. Bo jedni muszą odpocząć a inni nie bo ci co odpoczywają muszą w niedziele kupić od tych co odpocząć nie muszą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54906 punktów) | >>Jestem ZA! Pod warunkiem, że zapewnisz tym, którzy pracować nie chcą dzień wolny >>OK? >>Jak wyobrażasz sobie pracę produkcyjnej taśmy? >>Zeniu chce pracować, setka ludzi chce mieć wolne. >Jeśli setka nie chce a ja chcę to właściciel firmy oblicza czy opłaca mu się otwierać fabrykę żebym mógł robić pracę dla jednego człowieka czy się nie opłaca.
I jeśli mu się nie opłaca, to Zeniu i tak siedzi w domu
>Tak pracowałem podczas ferii. Od poniedziałku do piątku normalnie. Przy taśmie złożonej z 4 ludzi. Robiliśmy fotele dla VW. >W sobotę przychodziłem i pracowałem przy prasie sam, produkując zawiasy. 3 ludzi, którzy pracowali ze mną przy taśmie zostało w domu.
Jak wiele stanowisk pracy może obsłużyć jedna osoba?
>Tak samo sklepy. Szef pyta ludzi, oblicza czy się opłaca i albo otwiera w niedzielę albo nie. I, jak rozumiem Twoją ideę, pyta też pracowników, czy chcą przyjść do pracy?
>Oczywiście można też powiedzieć, że się nie da i po prostu stworzyć prawo zakazujące Czytaj, co napisałem
Napisałeś, że dobrze zarabiałeś w święta. Gdyby nie regulacje czyniące je dniami wolnymi, zarobiłbyś jak w zwykły czarny dzień.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | Dyskusja się już potoczyła beze mnie  Trudno. I tak się wypowiem  > >>Przykre, że nikt nie szuka rozsądnego kompromisu> >>Prawo jest niezbędne tam, gdzie zawodzi zwykła kultura i rozsądek.> >>Właściciel firmy zatrudniającej ok. 50 pracowników w Warszawie kilka lat temu uznał, że wigilia jest czarnym dniem w kalendarzu i firma ma pracować. (Czas pracy 8 - 16) Ponieważ większość pracowników to "słoiki", niewielu dotarło do domów na wigilijną wieczerzę.> >>Oczywiście postępował zgodnie z prawem i zgodnie z prawem kilka miesięcy później musiał zamknąć firmę.> >Nie przypuszczam, aby to z uwagi na wigilię nastąpiło.> Myślisz, że dobrze traktował pracowników?Nie mam pojęcia. I nawet mnie to nie interesuje. To sprawa między pracownikami, a pracodawcą. (Jak pracodawca nadmiernie będzie wykorzystywał pracowników, to odejdą i on padnie. A jak pracownicy nadmiernie będą kombinowali, to ich pracodawca wywali. I tyle.) A na pewno nie między państwem, a innymi. Jak państwo będzie zaglądać wszystkim do garnków, to się na tym wyłoży. No, bo nie da się zajrzeć do miliona garnków jednocześnie, a nawet po kolei  Państwo powinno stanowić warunki jak najbardziej ogólne, a nie jak najbardziej szczegółowe. > Jeśli nie poradził zrozumieć, że "słoik" chce być w domu na wigilii to zapewne nie zamawiał pizzy, kiedy zostawiał pracowników w nadgodzinachTakże pewnie im nie zmieniał pieluch... a powinien, prawda? > W warunkach wysokiego bezrobocia mógł, w Warszawie kilka lat temu już nie> >>Masz rację, ustawy to niewłaściwa droga, lepiej budować kulturę społecznych stosunków. Kilka lat temu głośno było o łamaniu pracowniczych praw przez jedną z sieci sklepów. Pracowników nie ochroniło żadne prawo, to klienci zaczęli omijać chrząszcza.> >No i prawidłowo. Działaność gospodarcza polega na tym, że klienci dobrowolnie komuś za coś płacą, a nie pod przymusem, jak sobie życzy państwo.> Dobre słowo "dobrowolnie"Słowo jest dobre, ale nie jest jednoznaczne  I nigdy nie będzie. > Co jeśli sprzedawca jest pozbawiony dobrowolności? Np przez ekonomiczny przymus?Na tym polega życie na tej planecie. Każde zwierzę jest pod przymusem ekonomicznym. Jak jest głodne, to nie może iść spać, tylko musi szukać jedzenia. Podobnie mają ludzie... A socjalizm uparł się, żeby to zmienić  > >>>To, czy ktoś będzie pracował w niedzielę i święta, to powinno być w decyzji właściciela, a nie Sejmu.> >>Gdyby tak było, to kurierzy rozwożący paczki do paczkomatów pracowaliby w Nowy Rok od 6-tej rano.> >Gdyby się na to godzili, to w czym problem?> To samo dobre słowo "dobrowolność"Ale bez przesady. Bo jak by kurierzy uparli się, że nie będą jeździli firmowymi samochodami, bo im się logo nie podoba, to właściciel też ma ulec? > Nie jest dobrze żyć w kraju, w którym pracownik może nie zgodzić się na nic, lub musi zgadzać się na wszystko.> M.in. dlatego wolałem zawsze pracować w spółdzielczych strukturach, bo wszystko opierało się na dobrowolności.Aż dziw bierze, że spółdzielczość nie zagarnęła całej gospodarki... Coś jednak musi być nie tak z tą formą działalności  Powiedz co. > >Pielęgniarki w szpitalu też tak pracują.> Taki fach wybrały już wybierając szkołęA inni do emerytury nie mogą sobie darować wybranego kierunku zawodu?  Prawie każdy robi, jak te pielęgniarki. Więc w czym problem? > >>Rynek rozwiązuje takie problemy dopiero wtedy, kiedy jest równowaga między kapitałem a pracą. Jeśli bezrobocie jest na poziomie 4 - 6% żadna ustawa nie jest potrzebna Dziś nie jest potrzebna, dziś wystarczy, że pracodawcy uświadomią sobie, że nie zastąpią sami kilkudziesięciu pracowników> >No i wszystko chyba w porządku? Nie trzeba angażować do tego Sejmu.> Przecież to napisałem  No czyli znów dyskutujemy, żeby sobie podyskutować  > Może (!) trzeba by było tworzyć prawa, gdyby bezrobocie było dwakroć wyższe, lub dwakroć niższeNie! Prawa nie należy stanowić z uwagi na bezrobicie lub niedobór ludzi, a z uwagi na logikę i "sprawiedliwość". Prawo powinno być ogólne i możliwe do zastosowania w większości sytuacji. A nawet we wszystkich sytuacjach, ale to ostatnie może być trudne. Nie można zmieniać prawa co chwila, bo się sytuacja godpodarcza zmiania co chwila. Koniunkturalne prawo to żadne prawo. > >>Nie wiem na ile Polsce potrzebna jest zbrojeniowa produkcja, być może wcale, na pewno trzeba poprawić obronność kraju.> >Też nie wiem. Ale ja mogę nie wiedzieć, natomiast rządzący krajem powinni to wiedzieć.> >>1 ZMNIEJSZYĆ wydatki na armię !!!!!> >>To już powinno pomóc> >Tego też nie wiem Ale to nie moja działka. Ja chciałbym tylko wiedzieć, że wybrańcy narodu wiedzą.> Wystarczy przyjrzeć się budżetowi MON Ile idzie na szkolenie a ile na emerytury dla wojskowego puzonistyTo też nie moja sprawa. Od tego są politycy i urzędnicy, biorą pieniądze właśnie dlatego, że powinni się znać na tym co robią. A że się nie znają i mimo tego się im płaci... to jest właśnie naszą wspólną głupotą, całego narodu. Taki przykład "demokracji", ale negatywnej
|
|
| | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >Myślisz, że dobrze traktował pracowników?> Nie mam pojęcia. I nawet mnie to nie interesuje. To sprawa między pracownikami, a pracodawcą.(Jak pracodawca nadmiernie będzie wykorzystywał pracowników, to odejdą i on padnie. No i padł, kiedy niemal wszyscy nagle złożyli wymówienia Na marginesie, po 1989 polskim przedsiębiorcom dłuuuugi czas zajęło nabycie przekonania, że wiedza, doświadczenie i lojalność pracowników są kapitałem firmy. Niektórzy nauczyli się tego boleśnie od Francuzów, Niemców czy Brytyjczyków, którzy w Polsce zbudowali im konkurencję > Państwo powinno stanowić warunki jak najbardziej ogólne, a nie jak najbardziej szczegółowe.A trochę ściślej? Czy limitowanie czasu pracy, prawo do urlopu, itp są jeszcze ogólne czy już zbyt szczegółowe? > No czyli znów dyskutujemy, żeby sobie podyskutować Nie. Rozmawiamy właśnie o tym. O granicach. Jeśli państwo określa, że powyżej 40 godzin pracy tygodniowo należy się wyrównanie lub nadgodziny, to czy to jeszcze ogół, czy szczegół? > >Jeśli nie poradził zrozumieć, że "słoik" chce być w domu na wigilii to zapewne nie zamawiał pizzy, kiedy zostawiał pracowników w nadgodzinach> Także pewnie im nie zmieniał pieluch... a powinien, prawda?Nie musi, ale w wielu firmach jest taki miły zwyczaj, że kiedy pracownik dostaje polecenie zostać na drugą zmianę, to ma prawo do obiadu na koszt pracodawcy. Karl Godula (najskuteczniejszy przedsiębiorca w historii ludzkości) 200 lat temu wprowadził bezpłatną lekarską opiekę dla pracowników, nawet leki były na koszt pracodawcy. Większy "socjalizm" jak dziś. Dlaczego? "A jaki mam pożytek z chorego pracownika?" Niestety do dziś wielu pracodawców nie rozumie że jest to w ich interesie! Był tu na forum jeden Gorilla, który twierdził, że pracownik nie powinien dostawać wynagrodzenia za urlop bo skoro nie pracuje.... Znam pracodawców, którzy tę zasadę stosują do dziś, zapominając, że prawo do urlopu nie jest wymysłem żadnych socjalistów, ale PRACODAWCÓW. Jest we wspólnym interesie. Na szkoleniach dla spółdzielców, zawsze podkreślam, że żadna PIPa nie może sprawdzić ile godzin pracują, czy mają przerwy, urlopy, wolne niedziele itp, ale w statucie mają zapisać, że spółdzielnia ma pracować 10,5 miesiąca w roku, a potem wszyscy jadą na Zanzibar, bo zmęczony pracownik co najwyżej gówno zrobi. Jeśli zostawiasz pracownika na "rolkę" i mnie dasz mu obiadu, to nie będzie wydajnie pracował. Proste. > >>No i prawidłowo. Działaność gospodarcza polega na tym, że klienci dobrowolnie komuś za coś płacą, a nie pod przymusem, jak sobie życzy państwo.> >Dobre słowo "dobrowolnie"> Słowo jest dobre, ale nie jest jednoznaczne I nigdy nie będzie.Krupp i Krause (młodzieniaszkiem nie jesteś, możesz wiedzieć o kim mowa) nigdy nie będą równoprawnymi partnerami. Kogo powinno chronić państwo? Silniejszego czy słabszego? Kiedy? Czy dopiero wtedy kiedy Borowiecki znajdzie uciętą rękę i będzie się użalał "tyle się płótna zmarnowało"? > >Co jeśli sprzedawca jest pozbawiony dobrowolności? Np przez ekonomiczny przymus?> Na tym polega życie na tej planecie. Każde zwierzę jest pod przymusem ekonomicznym. Jak jest głodne, to nie może iść spać, tylko musi szukać jedzenia. Podobnie mają ludzie... A socjalizm uparł się, żeby to zmienić  Równie dobrze można napisać, że liberalizm dąży do powrotu niewolnictwa. (Tu akurat znam przykłady, kiedy państwo ścigało zbiegłych z latyfundiów pracowników i przemocą doprowadzało ich do "panów") > >>>Gdyby tak było, to kurierzy rozwożący paczki do paczkomatów pracowaliby w Nowy Rok od 6-tej rano.> >>Gdyby się na to godzili, to w czym problem?> >To samo dobre słowo "dobrowolność"> Ale bez przesady. Bo jak by kurierzy uparli się, że nie będą jeździli firmowymi samochodami, bo im się logo nie podoba, to właściciel też ma ulec?A jeśli pracodawcy spodoba się 20-godzinna dniówka?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > No i padł, kiedy niemal wszyscy nagle złożyli wymówieniaCzyli wszyscy są szczęśliwi  I, jak widać, nie potrzeba do tego przepisów państwowych. Można? Można  > Na marginesie, po 1989 polskim przedsiębiorcom dłuuuugi czas zajęło nabycie przekonania, że wiedza, doświadczenie i lojalność pracowników są kapitałem firmy. Niektórzy nauczyli się tego boleśnie od Francuzów, Niemców czy Brytyjczyków, którzy w Polsce zbudowali im konkurencjęZachodni sąsiedzi tak sumiennie uczyli polskich przedsiębiorców, że np. z wiodącego w produkcji cukru państwa staliśmy się jego importerem. Bo cukrownie padły (znaczy nie licząc tych, których właścicielami są obecnie zachodnie firmy...). Metody tego uczenia nie były uczciwe, ale zwycięzców się nie sądzi. Nie podawaj więc przykładów uczenia nas przez Zachód  To, że jesteśmy w gospodarce najczęściej głupi, to nie znaczy, że inni z dobroci nas czegoś chcą nauczyć. Chcą nas nauczyć dla własnej korzyści... > >Państwo powinno stanowić warunki jak najbardziej ogólne, a nie jak najbardziej szczegółowe.> A trochę ściślej?Trochę ściślej, to bym powiedział, jakbym się na tym znał. Na szczęście nie muszę się znać, bo to nie moja dziedzina. I w związku z tym nie chciałbym czytywać setek stron przepisów na najgłupszy temat. Starczyłoby mi kilka, kilkanaście stron. I to na ważne tematy. A dziś nawet prawnik nie jest w stanie znać się na prawie, a najwyżej na wąskiej jego dziedzinie. > Czy limitowanie czasu pracy, prawo do urlopu, itp są jeszcze ogólne czy już zbyt szczegółowe?Limitowanie czasu pracy, prawo do urlopu i jeszcze kilka rzeczy można by zawrzeć najwyżej na kilkunastu stronach, a nie na setkach stron. Mam nadzieję, że sam widzisz idiotyczność sytuacji, gdzie do obliczenia przysługującego komuś urlopu potrzeba specjalisty od HR. Nie wspomną już obliczaniu zarobków, bo tu potrzebny jest kolejny specjalista  > >No czyli znów dyskutujemy, żeby sobie podyskutować> Nie. Rozmawiamy właśnie o tym. O granicach. Jeśli państwo określa, że powyżej 40 godzin pracy tygodniowo należy się wyrównanie lub nadgodziny, to czy to jeszcze ogół, czy szczegół?Zawarłeś tą myśl w 1 zdaniu. A Państwo potrzebuje do tego samego pewnie z kilkadziesiąt stron drobnym maczkiem. I ta liczba stron systematycznie rośnie. To gdzie leży ta granica?  > >>Jeśli nie poradził zrozumieć, że "słoik" chce być w domu na wigilii to zapewne nie zamawiał pizzy, kiedy zostawiał pracowników w nadgodzinach> >Także pewnie im nie zmieniał pieluch... a powinien, prawda?> Nie musi, ale w wielu firmach jest taki miły zwyczaj, że kiedy pracownik dostaje polecenie zostać na drugą zmianę, to ma prawo do obiadu na koszt pracodawcy.Zdecyduj się: albo to jest "miły zwyczaj", albo "ma prawo". Bo te wyrażenia są sprzeczne. > Karl Godula (najskuteczniejszy przedsiębiorca w historii ludzkości)Już nie przesadzajmy  > 200 lat temu wprowadził bezpłatną lekarską opiekę dla pracowników, nawet leki były na koszt pracodawcy.Wolno mu było, nie miał zakazu?  Właśnie w tym widać doskonale różnicę między socjalizmem, a kapitalizmem: w socjaliźmie każdy pracodawca coś musi (i dlatego często się buntuje, bo nie zawsze go stać), a w kapitaliźmie może, choć nie musi. Pracodawca może nawet wprowadzić darmowe wycieczki na księżyc, jeśli go na to stać. Przeciętnego pracodawcy nie stać na wszystko. Bo to taki sam człowiek, jak i pracownik. Tylko trochę zaradniejszy. Ale nie zawsze aż tak zaradny, żeby móc pracownikom opłacać wszelkie fanaberie. > Większy "socjalizm" jak dziś. Dlaczego? "A jaki mam pożytek z chorego pracownika?"> Niestety do dziś wielu pracodawców nie rozumie że jest to w ich interesie!Rozumie, rozumie... tylko nie każdy pracodawca ma kopalnię złota. Niektórzy ciężko pracują i muszą myśleć, aby firma wiązała koniec z końcem. > Był tu na forum jeden Gorilla, który twierdził, że pracownik nie powinien dostawać wynagrodzenia za urlop bo skoro nie pracuje....A to nie jest jakby logiczne? Moim zdaniem pracownik mógłby nawet mieć pół roku wolnego, gdyby tylko chciał. To sprawa pracownika. Dlaczego pracodawca ma płacić za pracę, której nie ma? > Znam pracodawców, którzy tę zasadę stosują do dziś, zapominając, że prawo do urlopu nie jest wymysłem żadnych socjalistów, ale PRACODAWCÓW. Jest we wspólnym interesie. Na szkoleniach dla spółdzielców, zawsze podkreślam, że żadna PIPa nie może sprawdzić ile godzin pracują, czy mają przerwy, urlopy, wolne niedziele itp, ale w statucie mają zapisać, że spółdzielnia ma pracować 10,5 miesiąca w roku, a potem wszyscy jadą na Zanzibar, bo zmęczony pracownik co najwyżej gówno zrobi.A pracodawca, który się wykosztuje na wycieczkę na Zanzibar, będzie musiał zamknąć firmę. Dzięki czemu pracownicy będą mieli najbliższy rok urlopu. Wypoczną  Ja bym wolał myśleć interesami stron, a nie przekrzykiwać się, że pracownik ma do czegoś prawo. Mają pewne interesy i trzeba się dogadać tak, aby te interesy wzajemnie się uzupełniały. I tyle. > Jeśli zostawiasz pracownika na "rolkę" i mnie dasz mu obiadu, to nie będzie wydajnie pracował. Proste.A jak pracodawca będzie szafował swoimi pieniędzmi, to będzie musiał zamknać firmę. Kto na tym skorzysta? Pracownicy? > > >>>No i prawidłowo. Działaność gospodarcza polega na tym, że klienci dobrowolnie komuś za coś płacą, a nie pod przymusem, jak sobie życzy państwo.> >>Dobre słowo "dobrowolnie"> >Słowo jest dobre, ale nie jest jednoznaczne I nigdy nie będzie.> Krupp i Krause (młodzieniaszkiem nie jesteś, możesz wiedzieć o kim mowa) nigdy nie będą równoprawnymi partnerami. Kogo powinno chronić państwo? Silniejszego czy słabszego?Nikogo. Powinno wprowadzać jak najbardziej równe traktowanie wszystkich stron. Nie zawsze się da, to wiem. Ale próbować nie zawadzi. Wprowadzanie prawa chroniącego kogokolwkiek powoduje, że ta strona staje się silniejszą i wykorzystuje tą niby wcześniej silniejszą. Tak sie właśnie dzieje obecnie z pracownikami.
|
|
| | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >Na marginesie, po 1989 polskim przedsiębiorcom dłuuuugi czas zajęło nabycie przekonania, że wiedza, doświadczenie i lojalność pracowników są kapitałem firmy. Niektórzy nauczyli się tego boleśnie od Francuzów, Niemców czy Brytyjczyków, którzy w Polsce zbudowali im konkurencję> Zachodni sąsiedzi tak sumiennie uczyli polskich przedsiębiorców, że np. z wiodącego w produkcji cukru państwa staliśmy się jego importerem. Bo cukrownie padłyZapewne fabryka tarpanów w Poznaniu też by padła, gdyby nie kupił jej VW > (znaczy nie licząc tych, których właścicielami są obecnie zachodnie firmy...). Metody tego uczenia nie były uczciwe,Jak widać wolny rynek nie zawsze uczciwością stoi > Chcą nas nauczyć dla własnej korzyści...Zdziwiłoby mnie, gdyby było inaczej > Limitowanie czasu pracy, prawo do urlopu i jeszcze kilka rzeczy można by zawrzeć najwyżej na kilkunastu stronach, a nie na setkach stron. Mam nadzieję, że sam widzisz idiotyczność sytuacji, gdzie do obliczenia przysługującego komuś urlopu potrzeba specjalisty od HR. Nie wspomną już obliczaniu zarobków, bo tu potrzebny jest kolejny specjalista  Zgadzam się. Ale nie tego dotyczyło moje pytanie. > >>No czyli znów dyskutujemy, żeby sobie podyskutować> >Nie. Rozmawiamy właśnie o tym. O granicach. Jeśli państwo określa, że powyżej 40 godzin pracy tygodniowo należy się wyrównanie lub nadgodziny, to czy to jeszcze ogół, czy szczegół?> Zawarłeś tą myśl w 1 zdaniu. A Państwo potrzebuje do tego samego pewnie z kilkadziesiąt stron drobnym maczkiem. I ta liczba stron systematycznie rośnie. To gdzie leży ta granica?  O nią pytam. Czy 8-godzinny dzień pracy to ogół czy szczegół, czy państwo powinno określać ten przepis. > >Nie musi, ale w wielu firmach jest taki miły zwyczaj, że kiedy pracownik dostaje polecenie zostać na drugą zmianę, to ma prawo do obiadu na koszt pracodawcy.> Zdecyduj się: albo to jest "miły zwyczaj", albo "ma prawo". Bo te wyrażenia są sprzeczne.Miłym zwyczajem jest że ma prawo  > >Karl Godula (najskuteczniejszy przedsiębiorca w historii ludzkości)> Już nie przesadzajmy  Jeśli zwykły leśniczy staje się najbogatszym człowiekiem ówczesnych Niemiec..... > >200 lat temu wprowadził bezpłatną lekarską opiekę dla pracowników, nawet leki były na koszt pracodawcy.> Wolno mu było, nie miał zakazu?  Dokładnie. I miał w tym interes. Przywołałem przykład kopalni Barbara Jednak wielu przedsiębiorców tego interesu nie widzi. Niemieckie prywatne górnictwo nie powołało "barbary" i bywały dni z setkami ofiar Na słabej organizacji pracy, niskiej wydajności traci nie tylko przedsiębiorca. > >Większy "socjalizm" jak dziś. Dlaczego? "A jaki mam pożytek z chorego pracownika?"> >Niestety do dziś wielu pracodawców nie rozumie że jest to w ich interesie!> Rozumie, rozumie... tylko nie każdy pracodawca ma kopalnię złota.Widziałem takich, którzy mają kopalnie złota. > >Był tu na forum jeden Gorilla, który twierdził, że pracownik nie powinien dostawać wynagrodzenia za urlop bo skoro nie pracuje....> A to nie jest jakby logiczne?Moim zdaniem pracownik mógłby nawet mieć pół roku wolnego, gdyby tylko chciał. To sprawa pracownika. Dlaczego pracodawca ma płacić za pracę, której nie ma? To ja jednak zostanę zwolennikiem 1000 - stronicowego kodeksu pracy i regulacji czasu przerw na siku zamiast likwidacji płatnych urlopów > >Znam pracodawców, którzy tę zasadę stosują do dziś, zapominając, że prawo do urlopu nie jest wymysłem żadnych socjalistów, ale PRACODAWCÓW. Jest we wspólnym interesie. Na szkoleniach dla spółdzielców, zawsze podkreślam, że żadna PIPa nie może sprawdzić ile godzin pracują, czy mają przerwy, urlopy, wolne niedziele itp, ale w statucie mają zapisać, że spółdzielnia ma pracować 10,5 miesiąca w roku, a potem wszyscy jadą na Zanzibar, bo zmęczony pracownik co najwyżej gówno zrobi.> A pracodawca, który się wykosztuje na wycieczkę na Zanzibar, będzie musiał zamknąć firmę.Skoro nie jest na tyle zaradny, żeby się takiej wycieczki dorobić.... > >Jeśli zostawiasz pracownika na "rolkę" i mnie dasz mu obiadu, to nie będzie wydajnie pracował. Proste.> A jak pracodawca będzie szafował swoimi pieniędzmi, to będzie musiał zamknać firmę. Kto na tym skorzysta? Pracownicy?Po jednym obiedzie musi zamknąć firmę? W prywatnych nawet niewielkich firmach też widzę szafowanie pieniędzmi, zatrudnianie znajomych, luksiurne samochody, drogie wyjazdy, to jakoś jedna pizza dla pracownika który ma zostać 8 godzin dłużej w pracy....
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >>Na marginesie, po 1989 polskim przedsiębiorcom dłuuuugi czas zajęło nabycie przekonania, że wiedza, doświadczenie i lojalność pracowników są kapitałem firmy. Niektórzy nauczyli się tego boleśnie od Francuzów, Niemców czy Brytyjczyków, którzy w Polsce zbudowali im konkurencję> >Zachodni sąsiedzi tak sumiennie uczyli polskich przedsiębiorców, że np. z wiodącego w produkcji cukru państwa staliśmy się jego importerem. Bo cukrownie padły> Zapewne fabryka tarpanów w Poznaniu też by padła, gdyby nie kupił jej VWTylko fabryce Tarpanów nikt nie nałożył ograniczeń w produkcji (bo pewnie nie było czego ograniczać  ). A cukrowniom już tak... I cofnięto to, jak tylko polskie cukrownie podupadły. > >(znaczy nie licząc tych, których właścicielami są obecnie zachodnie firmy...). Metody tego uczenia nie były uczciwe,> Jak widać wolny rynek nie zawsze uczciwością stoi> >Chcą nas nauczyć dla własnej korzyści...> Zdziwiłoby mnie, gdyby było inaczejCzyli z punktu widzenia Polski nie należy holubić zagranicznych firm, a samemu zabrać się do pracy. I to nie takiej pracy, gdzie hołubi się pracowników, tylko takiej, gdzie pozwala się urosnąć polskim firmom. Wtedy one będą mogły hołubić tychże pracowników (bo będzie je już na to stać). > >>>No czyli znów dyskutujemy, żeby sobie podyskutować> >>Nie. Rozmawiamy właśnie o tym. O granicach. Jeśli państwo określa, że powyżej 40 godzin pracy tygodniowo należy się wyrównanie lub nadgodziny, to czy to jeszcze ogół, czy szczegół?> >Zawarłeś tą myśl w 1 zdaniu. A Państwo potrzebuje do tego samego pewnie z kilkadziesiąt stron drobnym maczkiem. I ta liczba stron systematycznie rośnie. To gdzie leży ta granica?  > O nią pytam. Czy 8-godzinny dzień pracy to ogół czy szczegół, czy państwo powinno określać ten przepis.> >>Nie musi, ale w wielu firmach jest taki miły zwyczaj, że kiedy pracownik dostaje polecenie zostać na drugą zmianę, to ma prawo do obiadu na koszt pracodawcy.> >Zdecyduj się: albo to jest "miły zwyczaj", albo "ma prawo". Bo te wyrażenia są sprzeczne.> Miłym zwyczajem jest że ma prawo  A stąd już tylko jeden krok do wprowadzenia stosownych przepisów i karanie za nie stosowanie się do "miłego zwyczaju". Z czasem więc ten miły zwyczaj przerodzi się w mniej miły (bo zagrożony karą) przepis... Tak właśnie rozwija się państwo i jego prawodawstwo. > >>Karl Godula (najskuteczniejszy przedsiębiorca w historii ludzkości)> >Już nie przesadzajmy  > Jeśli zwykły leśniczy staje się najbogatszym człowiekiem ówczesnych Niemiec.....Najbogatszymi ludźmi najczęściej stają się zwykli kiedyś ludzie  Szczególnie w ostatnich czasach, gdzie technika i technologia umożliwia rzeczy, które się nie śniły naszym przodkom. > >>200 lat temu wprowadził bezpłatną lekarską opiekę dla pracowników, nawet leki były na koszt pracodawcy.> >Wolno mu było, nie miał zakazu?  > Dokładnie. I miał w tym interes.Jakby dzisiejsi pracodawcy mieli w czymś interes, to też by to robili. Widocznie nie mają interesu. > Przywołałem przykład kopalni Barbara> Jednak wielu przedsiębiorców tego interesu nie widzi. Niemieckie prywatne górnictwo nie powołało "barbary" i bywały dni z setkami ofiar> Na słabej organizacji pracy, niskiej wydajności traci nie tylko przedsiębiorca.To się tak prosto mówi, stojąc z boku. Załóż przedsiebiorstwo i pokaż, jak się powinno postępować. Wtedy uwierzę  > >>Większy "socjalizm" jak dziś. Dlaczego? "A jaki mam pożytek z chorego pracownika?"> >>Niestety do dziś wielu pracodawców nie rozumie że jest to w ich interesie!> >Rozumie, rozumie... tylko nie każdy pracodawca ma kopalnię złota.> Widziałem takich, którzy mają kopalnie złota.Ale nie pokazałeś im, jak mają postępować, żeby być tak wielkim przedsiębiorcą, jak Ty?  > >A to nie jest jakby logiczne?> Moim zdaniem pracownik mógłby nawet mieć pół roku wolnego, gdyby tylko chciał. To sprawa pracownika. Dlaczego pracodawca ma płacić za pracę, której nie ma?> To ja jednak zostanę zwolennikiem 1000 - stronicowego kodeksu pracy i regulacji czasu przerw na siku zamiast likwidacji płatnych urlopówZostań. Popieram. Jest wolność. Tylko nie przymuszaj innych, żeby uważali tak samo. > >>Znam pracodawców, którzy tę zasadę stosują do dziś, zapominając, że prawo do urlopu nie jest wymysłem żadnych socjalistów, ale PRACODAWCÓW. Jest we wspólnym interesie. Na szkoleniach dla spółdzielców, zawsze podkreślam, że żadna PIPa nie może sprawdzić ile godzin pracują, czy mają przerwy, urlopy, wolne niedziele itp, ale w statucie mają zapisać, że spółdzielnia ma pracować 10,5 miesiąca w roku, a potem wszyscy jadą na Zanzibar, bo zmęczony pracownik co najwyżej gówno zrobi.> >A pracodawca, który się wykosztuje na wycieczkę na Zanzibar, będzie musiał zamknąć firmę.> Skoro nie jest na tyle zaradny, żeby się takiej wycieczki dorobić....> >>Jeśli zostawiasz pracownika na "rolkę" i mnie dasz mu obiadu, to nie będzie wydajnie pracował. Proste.> >A jak pracodawca będzie szafował swoimi pieniędzmi, to będzie musiał zamknać firmę. Kto na tym skorzysta? Pracownicy?> Po jednym obiedzie musi zamknąć firmę?A dlaczego tylko jeden obiad? To przecież, jak wspomniałeś, "miły zwyczaj", z zwyczaj lubi się powtarzać, bo jest miły... Zresztą zależy też od liczby pracowników. No i od czegoś trzeba zacząć: tu obiadek, tam wycieczka (jak sam zauważasz), jeszcze jakieś benefity... Na czym zakończyć dobroczynną działalność?
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >Zapewne fabryka tarpanów w Poznaniu też by padła, gdyby nie kupił jej VW> Tylko fabryce Tarpanów nikt nie nałożył ograniczeń w produkcji (bo pewnie nie było czego ograniczać ). A cukrowniom już tak... I cofnięto to, jak tylko polskie cukrownie podupadły.Kolejny argument na rzecz spółdzielczości. Popatrz na rynek mleka, na którym spółdzielnie sobie świetnie radzą. > Czyli z punktu widzenia Polski nie należy holubić zagranicznych firm, a samemu zabrać się do pracy.Też, ale wolny rynek polega na konkurencji także z obcym kapitałem. Inaczej jest tak mniej wolny a bardziej ograniczony przez państwo. > I to nie takiej pracy, gdzie hołubi się pracowników, tylko takiej, gdzie pozwala się urosnąć polskim firmom. Wtedy one będą mogły hołubić tychże pracowników (bo będzie je już na to stać).1 Pracowników nie trzeba hołubić, wystarczy płacić za robotę i szanować 2 To czy firmy mają dużo czy mało pieniędzy NIE MA ŻADNEGO WPŁYWU NA PŁACE! Już kiedyś słyszałem, że firmy nie mogą dobrze płacić, bo właściciele płacą wysoki PIT. PIT znacząco obniżono, a płace nie wzrosły. Na wzrost płac nie ma nawet wpływu wzrost wydajności pracy. Jedyne co wymusza wzrost płac, to spadek bezrobocia > >>Zawarłeś tą myśl w 1 zdaniu. A Państwo potrzebuje do tego samego pewnie z kilkadziesiąt stron drobnym maczkiem. I ta liczba stron systematycznie rośnie. To gdzie leży ta granica?  > >O nią pytam. Czy 8-godzinny dzień pracy to ogół czy szczegół, czy państwo powinno określać ten przepis.Podtrzymuję pytanie > >>Zdecyduj się: albo to jest "miły zwyczaj", albo "ma prawo". Bo te wyrażenia są sprzeczne.> >Miłym zwyczajem jest że ma prawo  > A stąd już tylko jeden krok do wprowadzenia stosownych przepisów i karanie za nie stosowanie się do "miłego zwyczaju". Z czasem więc ten miły zwyczaj przerodzi się w mniej miły (bo zagrożony karą) przepis... Tak właśnie rozwija się państwo i jego prawodawstwo.Powtórzę: prawo nie jest potrzebne tam, gdzie wystarcza kultura. Nikt nie upomni się o takie prawo, jeśli pracodawcy sami zrozumieją, że głodny pracownik źle pracuje Polskie prawo ściga pracownika za kradzież mienia pracodawcy. Też zlikwidować ten przepis? > >>>Karl Godula (najskuteczniejszy przedsiębiorca w historii ludzkości)> >>Już nie przesadzajmy  > >Jeśli zwykły leśniczy staje się najbogatszym człowiekiem ówczesnych Niemiec.....> Najbogatszymi ludźmi najczęściej stają się zwykli kiedyś ludzie...... poda warunkiem, że umrze stara ciotka i zostawi mln $ > >>>200 lat temu wprowadził bezpłatną lekarską opiekę dla pracowników, nawet leki były na koszt pracodawcy.> >>Wolno mu było, nie miał zakazu?  > >Dokładnie. I miał w tym interes.> Jakby dzisiejsi pracodawcy mieli w czymś interes, to też by to robili. Widocznie nie mają interesu.Bo wyręcza ich państwo > >Na słabej organizacji pracy, niskiej wydajności traci nie tylko przedsiębiorca.> To się tak prosto mówi, stojąc z boku. Załóż przedsiebiorstwo i pokaż, jak się powinno postępować. Wtedy uwierzę  Niemal całe życie to robiłem i teraz mam spokojną starość  Trzeba było zaprojektować zabezpieczenia dla budowanej lub rozbudowywanej kopalni - skrzykiwałem kilku ludzi, zakładałem spółdzielnię i jechaliśmy na pół roku do Turcji, Chile, Indonezji, Rosji... Oczywiście w Europie też pracowaliśmy, choć nie ten rozmach Przeważnie pracownicy wybierali mnie prezesem > >>>Większy "socjalizm" jak dziś. Dlaczego? "A jaki mam pożytek z chorego pracownika?"> >>>Niestety do dziś wielu pracodawców nie rozumie że jest to w ich interesie!> >>Rozumie, rozumie... tylko nie każdy pracodawca ma kopalnię złota.> >Widziałem takich, którzy mają kopalnie złota.> Ale nie pokazałeś im, jak mają postępować, żeby być tak wielkim przedsiębiorcą, jak Ty?  Ale widziałem jak traktują pracowników. To nie zależy od majętności pracodawcy > >>A to nie jest jakby logiczne?> >Moim zdaniem pracownik mógłby nawet mieć pół roku wolnego, gdyby tylko chciał. To sprawa pracownika. Dlaczego pracodawca ma płacić za pracę, której nie ma?> >To ja jednak zostanę zwolennikiem 1000 - stronicowego kodeksu pracy i regulacji czasu przerw na siku zamiast likwidacji płatnych urlopów> Zostań. Popieram. Jest wolność. Tylko nie przymuszaj innych, żeby uważali tak samo.Przykro mi, ale jeśli ktoś będzie chciał zabrać pracownikom ich podstawowe prawa, to będę go przymuszał. Taki jest mój zbyt ważny interes. > >Po jednym obiedzie musi zamknąć firmę?> A dlaczego tylko jeden obiad? To przecież, jak wspomniałeś, "miły zwyczaj", z zwyczaj lubi się powtarzać,Jeśli będzie się powtarzał, to przedsiębiorca splajtuje. Nie z powodu obiadu, ale z powodu: - rażącego spadku wydajności pracy (praca 16 godzin dziennie przestaje być efektywna) - konieczności (i kosztów) szkolenia nowego pracownika > bo jest miły... Zresztą zależy też od liczby pracowników. No i od czegoś trzeba zacząć: tu obiadekOwszem, jeśli pracownik dostaje polecenie: "zostajesz w pracy dodatkowe 8 godzin" Ty byś swojemu pracownikowi nie zamówił kateringu? > , tam wycieczka (jak sam zauważasz),Czegoś rażąco nie doczytałeś Zanzibar jest dla właścicieli firmy  > jeszcze jakieś benefity... Na czym zakończyć dobroczynną działalność?Na poziomie koniecznym do zapewnienia sobie lojalności pracownika - bezcennego kapitału każdej firmy Jedynie przy łopacie możesz pracownika zmienić każdego dnia. Na taśmę w fabryce samochodów trzeba się szkolić kilka miesięcy a to kosztuje!
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >>>A jak pracodawca będzie szafował swoimi pieniędzmi, to będzie musiał zamknać firmę. Kto na tym skorzysta? Pracownicy? >>Po jednym obiedzie musi zamknąć firmę? >A dlaczego tylko jeden obiad? To przecież, jak wspomniałeś, "miły zwyczaj",
Ten medal ma dwie strony. Jeśli pracodawca nie czuje żadnego obowiązku zadbania o pracownika, kiedy go zostawia na rolce, to pracownik, kiedy nie dostanie polecenia zostania dłużej pójdzie do domu, nawet jeśli jest to magazynier, który ma załadować wysyłkę, a przewoźnik się spóźni i podstawi transport o 13.50. Miłym zwyczajem pracownika jest zostać w pracy trochę dłużej, żeby dokończyć pracę, nawet po godzinach.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Miłym zwyczajem pracownika jest zostać w pracy trochę dłużej, żeby dokończyć pracę, nawet po godzinach.Zaraz, zaraz. Czy tu jest mowa o odpowiedzialności robola za prawidłowe działanie i interes przedsiębiorstwa?  Co jeszcze? Może odpowiedzialność pracodawcy za los robola? To byłoby wbrew prawom natury i woli bogów.  Każdy garnie tylko do siebie i każdy odpowiedzialny jest tylko za siebie. Przecież to jest fundament waszej religii. youtu.be/5VCiU1osa3w
|
|
| | | | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >Miłym zwyczajem pracownika jest zostać w pracy trochę dłużej, żeby dokończyć pracę, nawet po godzinach.> Zaraz, zaraz.> Czy tu jest mowa o odpowiedzialności robola za prawidłowe działanie i interes przedsiębiorstwa?>  Nie wpierdalaj się do merytorycznej rozmowy kulturalnych ludzi Co znaczy, na przykładzie mojego domu "nieuznawanie własności"? Co znaczy, na przykładzie mojego domu "nieuznawanie władzy właściciela"? Stoisz przed moim domem, nie płacę na ciebie haraczu, nie podpisałem go , I CO DALEJ? I CO DALEJ !!!!!!!!!!! Prosto, jasno, po polsku, bez krętactwa i novomowy Na przykładzie mojego domu, bo otoczone kolczastym drutem posiadłości twoich rodziców mnie nie interesują
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Nie wpierdalaj się do merytorycznej rozmowy kulturalnych ludziJak ta "kultura" wygląda po zdjęciu masek? Wiem już coś o tym  . youtu.be/5VCiU1osa3w
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | Co znaczy, na przykładzie mojego domu "nieuznawanie własności"? Co znaczy, na przykładzie mojego domu "nieuznawanie władzy właściciela"? Stoisz przed moim domem, nie płacę na ciebie haraczu, nie podpisałem go , I CO DALEJ?
I CO DALEJ !!!!!!!!!!!
Prosto, jasno, po polsku, bez krętactwa i novomowy Na przykładzie mojego domu, bo otoczone kolczastym drutem posiadłości twoich rodziców mnie nie interesują
Nie pisz o kulturze, skoro twoje chamstwo pozwala ci nie odpowiadać na sprowokowane przez ciebie pytania Nie pisz o kulturze, skoro twoje chamstwo nakazuje ci zmyślanie rozmówcy, że gnębi zmyślonych "roboli" Nie pisz o kulturze, skoro twoje chamstwo pozwala ci rodzoną matkę nazywać zwierzęciem, bo chroni swoje mieszkanie przed złodziejami
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >Miłym zwyczajem pracownika jest zostać w pracy trochę dłużej, żeby dokończyć pracę, nawet po godzinach.> Zaraz, zaraz.> Czy tu jest mowa o odpowiedzialności robola za prawidłowe działanie i interes przedsiębiorstwa?>  > Co jeszcze?> Może odpowiedzialność pracodawcy za los robola?> To byłoby wbrew prawom natury i woli bogów.  > Każdy garnie tylko do siebie i każdy odpowiedzialny jest tylko za siebie.> Przecież to jest fundament waszej religii.Oooo... świetny wpis!!! Tak właśnie wygląda działalność gospodarcza z punktu widzenia pracownika  Nie mówię, że zawsze, ale b. często. Niezależnie, czy dostanie pizzę lub obiad, czy nie. Szanowny Szarleyu, proszę to przeczytać kilka razy i nawet wydrukować sobie "ku pamięci"  Ten wpis jak najbardziej potwierdza moje zapatrywania, że warto szanować pracowników... ale bez przesady  Bardziej należy szanować swoją firmę tudzież siebie. Dopiero na drugim miejscu pracowników... Inna kolejność najczęściej odbija się negatywnie na firmie. Niezależnie, czy jest bezrobocie, czy też nie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Bardziej należy szanować swoją firmę tudzież siebie. Dopiero na drugim miejscu pracowników...Pierwsze miejsce jest już zarezerwowane dla Ameryki. Amerika First pl.wikipedia.org/wiki/America_FirstW kolejce można ustawić się dopiero od miejsca drugiego, choć patrząc na innych to tak naprawdę na bardzo odległym od pierwszego miejscu. Twoja doktryna to nic nowego, ta koncepcja została już dawno wymyślona i jest pomyślnie sosowana od stuleci. Prowadzi co prawda do wielu nieporozumień między ludźmi ale kogo to obchodzi? Dzięki za ten wpis, bo to jest uchylenie prawdziwego oblicza waszej "kultury", o której mówi szarley. Sądzę, że gdybyśmy temat podrążyli to "bez przesady" moglibyśmy całkiem fajnie rozwijać, może nawet do poziomu braku jakiegokolwiek szacunku.  No bo zastanów się. Czy potrzeby twojej rodziny nie są ważniejsze od życia jakiegoś tam głupiego robola? Będziesz się rozczulał, żeby w efekcie niczego w życiu nie osiągnąć i nic nie zrealizować? youtu.be/5VCiU1osa3w
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >Bardziej należy szanować swoją firmę tudzież siebie. Dopiero na drugim miejscu pracowników...> Pierwsze miejsce jest już zarezerwowane dla Ameryki.> Amerika First> pl.wikipedia.org/wiki/America_First> W kolejce można ustawić się dopiero od miejsca drugiego, choć patrząc na innych to tak naprawdę na bardzo odległym od pierwszego miejscu.> Twoja doktryna to nic nowego, ta koncepcja została już dawno wymyślona i jest pomyślnie sosowana od stuleci.> Prowadzi co prawda do wielu nieporozumień między ludźmi ale kogo to obchodzi?> Dzięki za ten wpis, bo to jest uchylenie prawdziwego oblicza waszej "kultury", o której mówi szarley.> Sądzę, że gdybyśmy temat podrążyli to "bez przesady" moglibyśmy całkiem fajnie rozwijać, może nawet do poziomu braku jakiegokolwiek szacunku.  > No bo zastanów się. Czy potrzeby twojej rodziny nie są ważniejsze od życia jakiegoś tam głupiego robola? Będziesz się rozczulał, żeby w efekcie niczego w życiu nie osiągnąć i nic nie zrealizować?Zastanów się: czy potrzeby rodziny robola nie są ważniejsze, niż jakiegoś tam głupiego byznesmena? PS. To donikąd nie prowadzi
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > PS. To donikąd nie prowadzi  Wiem co jednak prowadzi dokąś. Równowaga interesów. Ciężko jest stworzyć równowagę, bo każdy próbuje przechylać sprawiedliwość na swoją stronę. Muszą istnieć granice systemowe i te granice muszą wszystkich obejmować. W społeczeństwie nikt nie może uwolnić się od systemu. Każdy kto jakimś cudem ominie system i uwolni się od jego zasad, stanie się pasożytem społecznym. Możemy się spierać o to jaki system społeczny jest najkorzystniejszy ale wolność od systemu jest niedopuszczalna a przynajmniej do momentu, dopóki jesteśmy istotami społecznymi. Gdy zmienimy się w totalnych indywidualistów, że obok nas albo po nas choćby Armagedon, wtedy nie będzie żadnych zasad i żadnego systemu. Kultura wciąż się waha, do totalnych indywidualistów do totalnych kolektywistów. Zazwyczaj umiarkowany środek przynosi wszystkim najwięcej korzyści. Powinniśmy zatem również w sposób umiarkowany oceniać innych ludzi i nigdy nie zapominać, że każdy żeby żyć musi jeść. youtu.be/5VCiU1osa3w
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > Oooo... świetny wpis!!! Tak właśnie wygląda działalność gospodarcza z punktu widzenia pracownikaNie, taka postawa pracowników to rzadkość, podejście jest typowe dla kogoś, kto nigdy nie pracował, a jedynie drze się, żeby mu nasypać do miski za samo istnienie > Szanowny Szarleyu, proszę to przeczytać kilka razy i nawet wydrukować sobie "ku pamięci" Ten wpis jak najbardziej potwierdza moje zapatrywania, że warto szanować pracowników... ale bez przesady  Warto szanować pracowników, podobnie jak warto szanować pracodawcę > Bardziej należy szanować swoją firmę tudzież siebie. Dopiero na drugim miejscu pracowników...Bardziej należy szanować swoją rodzinę, swój prywatny czas, tudzież siebie. Dopiero na drugim miejscu pracodawcę
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > >Oooo... świetny wpis!!! Tak właśnie wygląda działalność gospodarcza z punktu widzenia pracownika> Nie, taka postawa pracowników to rzadkość, podejście jest typowe dla kogoś, kto nigdy nie pracował, a jedynie drze się, żeby mu nasypać do miski za samo istnienieTo ile w Polsce jest milionów tego rzadkiego zjawiska? Ja znam osobiście dziesiątki, jeśli nie setki sztuk  (być może mam pecha) > >Szanowny Szarleyu, proszę to przeczytać kilka razy i nawet wydrukować sobie "ku pamięci" Ten wpis jak najbardziej potwierdza moje zapatrywania, że warto szanować pracowników... ale bez przesady  > Warto szanować pracowników, podobnie jak warto szanować pracodawcęPrzychylam się do tego poglądu. I dodam tylko, że jedni od drugich są zależni oraz jedni bez drugich niewiele zdziałają. Jednakże, z racji obowiązującej demokracji oraz zwykłej matematyki (na jednego pracodawcę przypada zwykle setki, jeśli nie więcej pracowników) to pracownicy współcześnie są "przewodnią siłą narodu" i jeśli trzeba wspierać słabszą stronę (tak tu ktoś się kiedyś wyraził, choć ja nie jestem przekonany...), to kto jest tą "słabszą"?  > >Bardziej należy szanować swoją firmę tudzież siebie. Dopiero na drugim miejscu pracowników...> Bardziej należy szanować swoją rodzinę, swój prywatny czas, tudzież siebie. Dopiero na drugim miejscu pracodawcęChyba, że ktoś jest pracodawcą... to ma problem
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >>Oooo... świetny wpis!!! Tak właśnie wygląda działalność gospodarcza z punktu widzenia pracownika> >Nie, taka postawa pracowników to rzadkość, podejście jest typowe dla kogoś, kto nigdy nie pracował, a jedynie drze się, żeby mu nasypać do miski za samo istnienie> To ile w Polsce jest milionów tego rzadkiego zjawiska? Ja znam osobiście dziesiątki, jeśli nie setki sztuk (być może mam pecha)Takiego jak Hamerlik? Nikt. Facet prowadził własną firmę i przestał w niej pracować, teraz mieszka w luksiurnej dzielnicy Berlina, na wakacje lata do Peru i ... żyje w nędzy. Pracował 16 godzin na stojąco bez wody w oparach toksyn w dzień po zawale serca (sic!) Nie.... takiego robocopa, nie znajdziesz Oczywiście, że wielu ludzi chciałoby jeść nie pracując, ja też  A i Ciebie ośmielam się do listy dopisać. Ja zresztą już pracować nie muszę, na swoją starość zapracowałem, dziś pracuję bardziej dla satysfakcji. Nie o tym jednak pisałem. Zdecydowana większość pracowników jeśli trzeba zrobić coś ponad obowiązek (np zostać dłużej, żeby dokończyć załadunek) po prostu zostaje. Oczywiście następnego dnia zgłaszają to szefowi i (całkiem słusznie) za dodatkową pracę dostają dodatkowy, proporcjonalny pieniądz, niewielu znam takich, którzy o 14.00 zostawią wpółzaładowany samochód i zamkną magazyn. Znam też firmy (prywatne) w których właściciel ogłasza zysk firmy i wypłaca pracownikom nagrodę od tego zależną i każdy który tak robi uważa, że to świetny sposób na poprawę... własnych finansów. > >>Szanowny Szarleyu, proszę to przeczytać kilka razy i nawet wydrukować sobie "ku pamięci" Ten wpis jak najbardziej potwierdza moje zapatrywania, że warto szanować pracowników... ale bez przesady  > >Warto szanować pracowników, podobnie jak warto szanować pracodawcę> Przychylam się do tego poglądu. I dodam tylko, że jedni od drugich są zależni oraz jedni bez drugich niewiele zdziałają.Czy to ja Cię przekonałem do socjalizmu skoro cytujesz Daszyńskiego? > Jednakże, z racji obowiązującej demokracji oraz zwykłej matematyki (na jednego pracodawcę przypada zwykle setki, jeśli nie więcej pracowników) to pracownicy współcześnie są "przewodnią siłą narodu"Nie zgadzam się z Tobą. Gdybyś miał rację, w Polsce istniałaby silna lewicowa partia, która zawsze mogłaby liczyć na 6 mln głosów najemnych pracowników. Tak nie jest. Poza tym dzisiejszy przekrój społeczeństwa jest nieco inny niż w czasach Marxa. Trudno zaliczyć do proletariatu wysoko kwalifikowanych specjalistów, którzy stanowią coraz większą grupę ludzi, Bardzo liczna jest grupa samodzielnych pracowników - samopracodawców i to już nie sklepowych pracujących na fikcyjnym samozatrudnieniu, ale specjalistów (takich jak ja) Bardzo nieliczną jest (w XIX wieku dominująca wśród pracodawców) klasa posiadaczy - próżniaków. Właściciele drobnych firm, którzy chyba już zatrudniają więcej pracowników niż wielki przemysł, są ludźmi pracy, nie próżniactwa. > i jeśli trzeba wspierać słabszą stronę (tak tu ktoś się kiedyś wyraził, choć ja nie jestem przekonany...), to kto jest tą "słabszą"?  W układzie pracodawca - pracownik, niemal zawsze słabszy jest pracownik, ale przypomnę co napisałem kiedyś w rozmowie z Tobą: jestem zwolennikiem równowagi między kapitałem a pracą. Podstawowym kryterium lewicowości jest dla mnie (to mój prywatny pogląd) wyrównywanie szans na dostęp do wędki a nie do ryby. Czy dzisiejsza lewica się z tym zgadza? Nie, ponieważ walczy z dorożkarzami w Krakowie, którzy gwałcą konie, z hodowlą lisów i monopolem kobiet na posiadanie macicy
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Bardzo liczna jest grupa samodzielnych pracowników - samopracodawców i to już nie sklepowych pracujących na fikcyjnym samozatrudnieniu, ale specjalistów (takich jak ja)W świecie tajemnicy kapitału i tajemnicy tożsamości w necie można ogłosić praktycznie wszystko co się chce. Fajnie sobie wyobrażasz świat ale co to wyobrażenie ma do rzeczywistości tego nie wie nikt, bo nikt w obliczu powszechności tajemnic nie poradzi niczego ustalić i zweryfikować. Jedno jest pewne, nigdy myślami nie będę podążał za twoimi wyobrażeniami, nawet jeśli będziesz święcie wierzył, że są obrazem najprawdziwszej prawdy. Poznałem się już trochę na ludzkich wizjach służących własnemu interesowi. Jak nie dotknę, nie zobaczę, nie włożę własnej ręki w dziurę po włóczni, nigdy nie uwierzę w twoje słowa. Zmysliles to, żeby szczepiąc u innych taki obraz rzeczywistości, ogarniać swoje biznesy. Nie ma żadnych podstaw to tych twierdzeń. To są wszystko wymysły, żeby nie nazwać tego kłamstwami. Zakładam, że w to wierzysz, bo tak działa psyche, że wierzy w to co się opłaca wierzyć. youtu.be/5VCiU1osa3w
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >>Bardzo liczna jest grupa samodzielnych pracowników - samopracodawców i to już nie sklepowych pracujących na fikcyjnym samozatrudnieniu, ale specjalistów (takich jak ja) >W świecie tajemnicy kapitału i tajemnicy tożsamości w necie można ogłosić praktycznie wszystko co się chce. I dlatego ty możesz pipcyć, że nie zarabiasz na stręczycielstwie swoich dzieci
>Fajnie sobie wyobrażasz świat ale co to wyobrażenie ma do rzeczywistości tego nie wie nikt, bo nikt w obliczu powszechności tajemnic nie poradzi niczego ustalić i zweryfikować.
Nie zweryfikuję, ile bierze twoja żona za pokaz seksu z psem
>Poznałem się już trochę na ludzkich wizjach służących własnemu interesowi. Zapewne, popatrzyłeś do lustra
>Jak nie dotknę, nie zobaczę, nie włożę własnej ręki w dziurę po włóczni, nigdy nie uwierzę w twoje słowa. Wisi mi to Wystarczy, że ja "wierzę" że pracowałeś w dzień po zawale serca w oparach toksyn 16 godzin na stojąco, albo, że bank dał ci kredyt na bezwartościową działkę
>Zmysliles to, żeby szczepiąc u innych taki obraz rzeczywistości, ogarniać swoje biznesy. Zmyślone przez debila, ponoć z Berlina Uwierzę w twój adres jeśli powtórzysz przy ludziach swoje kłamstwa. Nie? Więc kłamiesz, że mieszkasz przy Herthastr. Zresztą innym razem piszesz, że mieszkasz w robotniczym hotelu a jeszcze innym, że w niedogrzanej piwnicy
>To są wszystko wymysły, żeby nie nazwać tego kłamstwami. Dokładnie, wszystko co piszesz
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Nie zweryfikuję,Pisząc tu, że aktualnie zwiększa się samozatrudnienie i nie z powodu śmieciowych umów, służących ominięciu prawa pracy, pogorszeniu życia robola, żeby ubogacić rody właścicieli, lecz z powodu ekspresji przedsiębiorczości i wzrastającej niezależności wśród wciąż rozwijających się roboli, oglaszasz rozproszenie kapitału. W rzeczywistości NIC, zaden znak w niebie i na Ziemi, poza twoim ogłoszeniem, tego nie potwierdza. Wprost przeciwnie wszystkie znaki na Ziemi i w niebie informują o pogłębiającej się koncentracji kapitału. Świat, który niedawno należał do 5% ludzkości wkrótce będzie należał do 1% jeśli już nie należy. Wciąż słyszy się o tym, że Musk zarabia w sekundę miliony dolarów na przedsięwzięciach, o istnieniu których nawet nie wie i że najęty do roboty robol staje się coraz bardziej zależny i bezsilny. Więc o czym ty gadasz? youtu.be/5VCiU1osa3w
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) |
> Oczywiście, że wielu ludzi chciałoby jeść nie pracując, ja też A i Ciebie ośmielam się do listy dopisać. Ja zresztą już pracować nie muszę, na swoją starość zapracowałem, dziś pracuję bardziej dla satysfakcji.Nie musisz mnie dopisywać  Prawie nigdy nie pracowałem w pracy, która by nie była moim hobby  Nie potrafiłbym chyba przychodzić do pracy, która jest tylko pracą, żeby jeść. Tzn. kiedyś, za młodu, pracowałem na wakacjach kopiąc jakieś rowy  Ale już potem zawsze pracowałem przy czymś, co mnie interesowało prywatnie. I nie musiałem się zastanawiać czy pracować więcej czy mniej. Pracowałem i w pracy, i w domu. Niektórzy twierdzą, że to nie zdrowo i nazywa się pracoholizmem. Ja mam ciut inne zdanie na ten temat. > Nie o tym jednak pisałem. Zdecydowana większość pracowników jeśli trzeba zrobić coś ponad obowiązek (np zostać dłużej, żeby dokończyć załadunek) po prostu zostaje. Oczywiście następnego dnia zgłaszają to szefowi i (całkiem słusznie) za dodatkową pracę dostają dodatkowy, proporcjonalny pieniądz, niewielu znam takich, którzy o 14.00 zostawią wpółzaładowany samochód i zamkną magazyn. Znam też firmy (prywatne) w których właściciel ogłasza zysk firmy i wypłaca pracownikom nagrodę od tego zależną i każdy który tak robi uważa, że to świetny sposób na poprawę... własnych finansów.Domyślam się też, że jeśli firma ma straty, to też właściciel ogłasza... i wszyscy się zrzucają?  > >>>Szanowny Szarleyu, proszę to przeczytać kilka razy i nawet wydrukować sobie "ku pamięci" Ten wpis jak najbardziej potwierdza moje zapatrywania, że warto szanować pracowników... ale bez przesady  > >>Warto szanować pracowników, podobnie jak warto szanować pracodawcęNajprościej nie rozgraniczać, kto kogo ma szanować, a traktować się po ludzku. > >Przychylam się do tego poglądu. I dodam tylko, że jedni od drugich są zależni oraz jedni bez drugich niewiele zdziałają.> Czy to ja Cię przekonałem do socjalizmu skoro cytujesz Daszyńskiego?  Jakbym wiedział, że to Daszyński, to bym się wycofał z tego postulatu  > >Jednakże, z racji obowiązującej demokracji oraz zwykłej matematyki (na jednego pracodawcę przypada zwykle setki, jeśli nie więcej pracowników) to pracownicy współcześnie są "przewodnią siłą narodu"> Nie zgadzam się z Tobą. Gdybyś miał rację, w Polsce istniałaby silna lewicowa partia, która zawsze mogłaby liczyć na 6 mln głosów najemnych pracowników. Tak nie jest.No nie jest, bo ta "lewicowa partia" to tylko z nazwy jest lewicowa. Ale to byłby temat na osobną i długa rozmowę. > Poza tym dzisiejszy przekrój społeczeństwa jest nieco inny niż w czasach Marxa. Trudno zaliczyć do proletariatu wysoko kwalifikowanych specjalistów, którzy stanowią coraz większą grupę ludzi, Bardzo liczna jest grupa samodzielnych pracowników - samopracodawców i to już nie sklepowych pracujących na fikcyjnym samozatrudnieniu, ale specjalistów (takich jak ja) Bardzo nieliczną jest (w XIX wieku dominująca wśród pracodawców) klasa posiadaczy - próżniaków. Właściciele drobnych firm, którzy chyba już zatrudniają więcej pracowników niż wielki przemysł, są ludźmi pracy, nie próżniactwa.Jestem pod wrażeniem  > >i jeśli trzeba wspierać słabszą stronę (tak tu ktoś się kiedyś wyraził, choć ja nie jestem przekonany...), to kto jest tą "słabszą"?  > W układzie pracodawca - pracownik, niemal zawsze słabszy jest pracownik, ale przypomnę co napisałem kiedyś w rozmowie z Tobą: jestem zwolennikiem równowagi między kapitałem a pracą. Podstawowym kryterium lewicowości jest dla mnie (to mój prywatny pogląd) wyrównywanie szans na dostęp do wędki a nie do ryby. Czy dzisiejsza lewica się z tym zgadza? Nie, ponieważ walczy z dorożkarzami w Krakowie, którzy gwałcą konie, z hodowlą lisów i monopolem kobiet na posiadanie macicyNie da się z zasady wyrównać szans na dostęp do wędki. No chyba, że wszyscy pracownicy przekształcą się w pracodawców. Ale to bez sensu. Po prostu niektóre nierównowagi muszą zostać nierównowagami. I tyle. To podobnie, jak sytuacja, że pieszy jest mniej chroniony przy zderzeniu niż kierowca. Tak jest i tak będzie. I nie ma co z tym walczyc. Jedynie co niektórzy próbuja na tym zbic kapital. Podobnie, jak na lewicowosci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > Prawie nigdy nie pracowałem w pracy, która by nie była moim hobby  Zazdroszczę, mnie się udawało, dopóki zdrowie służyło, ale za wyjątkiem ciężkiej pracy nauczyciela (mój błąd, że się dałem namówić), większość zawodowego życia dawała sporą satysfakcję. Od lat niestety nie zjeżdżam do kopalń i pracuję głownie przy kompie > >Nie o tym jednak pisałem. Zdecydowana większość pracowników jeśli trzeba zrobić coś ponad obowiązek (np zostać dłużej, żeby dokończyć załadunek) po prostu zostaje. Oczywiście następnego dnia zgłaszają to szefowi i (całkiem słusznie) za dodatkową pracę dostają dodatkowy, proporcjonalny pieniądz, niewielu znam takich, którzy o 14.00 zostawią wpółzaładowany samochód i zamkną magazyn. Znam też firmy (prywatne) w których właściciel ogłasza zysk firmy i wypłaca pracownikom nagrodę od tego zależną i każdy który tak robi uważa, że to świetny sposób na poprawę... własnych finansów.> Domyślam się też, że jeśli firma ma straty, to też właściciel ogłasza... i wszyscy się zrzucają?  Bywa i tak, np obecnie w Azotach w Kędzierzynie, ale udział pracowników w zyskach opłaca się pracodawcom. Ci, z którym rozmawiam niemal zgodnie to potwierdzają Oczywiście nie dotyczy to kombinatów zatrudniających tysiące ludzi, ale do setki, okazuje się skuteczne > >>Przychylam się do tego poglądu. I dodam tylko, że jedni od drugich są zależni oraz jedni bez drugich niewiele zdziałają.> >Czy to ja Cię przekonałem do socjalizmu skoro cytujesz Daszyńskiego?  > Jakbym wiedział, że to Daszyński, to bym się wycofał z tego postulatu  Czuję żart. A na poważnie, jest setka merytorycznych różnic między poglądami socjalisty - Daszyńskiego, a chujwikogo - Czarzastego, czy PZPRowskich aparatczyków, którzy też mieli pełne gęby socjalizmu. Oczywiście inne czasy, inne postulaty, dziś nikt nie podważa prawa pracownika do emerytury, ale w czasach Daszyńskiego PPS postulowała... inwestowanie emerytalnych składek np w czynszowe kamienice. (Do dziś stoją tzw "kamienice ZUSowskie" w Chorzowie) PPS inicjowała spółdzielczość mieszkaniową, spożywców, pracy, które dobrze się miały dopóki "lewizna" PZPR ich nie znacjonalizowała > Nie da się z zasady wyrównać szans na dostęp do wędki.Całkowicie się nie da, ale można znacząco ten dostęp poprawić z korzyścią dla całego społeczeństwa, także dla klasy przedsiębiorców. Dziś najważniejszą wędką jest wykształcenie. Firmy potrzebują coraz lepiej wykształconego personelu* > No chyba, że wszyscy pracownicy przekształcą się w pracodawców.Przez niemal całą moją pracę w kopalniach mi się to udawało pracownik = współwłaściciel firmy > Ale to bez sensu. Po prostu niektóre nierównowagi muszą zostać nierównowagami. I tyle.Byle w granicach rozsądku. Janko muzykant się kłania. Nierównowagi w poziomie życia są motywacją do pracy, jednak jeśli ta praca nie daje szans na zmniejszenie nierównowagi, to po co pracować? Jeśli widzę jakim autem jeździ lekarz i mam szansę zapracować na medyczne studia dziecka (które ma zainteresowanie i zdolności), to będę pracował jeszcze więcej, żeby moje dziecko dostało wędkę i też mogło taki samochód kupić. Jeśli nie mam na to żadnych szans, a raczej jeśli większość społeczeństwa nie ma na to szans, to po kija harować? * Personelu, załogi, kadry... a nie zasobów ludzkich  Te same studia w Warszawie nazywają się "zarządzanie zasobami ludzkimi" a w Pradze "personalistika". Jest różnica
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | |  | | szarley (54906 punktów) | CD > >Nie jest dobrze żyć w kraju, w którym pracownik może nie zgodzić się na nic, lub musi zgadzać się na wszystko.> >M.in. dlatego wolałem zawsze pracować w spółdzielczych strukturach, bo wszystko opierało się na dobrowolności.> Aż dziw bierze, że spółdzielczość nie zagarnęła całej gospodarki... Coś jednak musi być nie tak z tą formą działalności Powiedz co.Kilka przyczyn: 1 Sprawdza się w niewielkich grupach (choć największa spółdzielnia pracy liczy kilkadziesiąt tysięcy spółdzielców) 2 Nie dysponuje kapitałem na budowę rafinerii, hut, wielkich fabryk 3 W Polsce została skutecznie ośmieszona 3.1 najpierw przez propagatorów państwowej spółdzielczości z PZPR (wiem, oxymoron) 3.2 przez ideowych potomków Balcerowicza, którzy się po prostu spółdzielczości boją . Spółdzielczość oznacza pojawienie się mocnej, licznej klasy niższej średniej - niezależnej od polityków i wielkiego i średniego biznesu. Solorz może korumpować polityków, ale musi chodzić na ich smyczy, ja, mając 10 chłopa w drużynie mam polityków w d.pie. Nawet PIPę, mogę spuścić w kiblu Pracowałem w inżynierskich biurach, w których współprojektowaliśmy budowę lub rozbudowę kopalń. Głównym kapitałem jest tu kiepełe konstruktorów. Wraz z kilkoma fachowcami odeszliśmy z prywatnego biura zakładając własne, spółdzielcze i okazało się, że na samochód nie trzeba oszczędzać latami. W Czeskiej republice prawo bardziej sprzyja spółdzielniom i np wielu lekarzy zakłada spółdzielcze przychodnie, których urządzanie i utrzymanie jest moc tańsze, a przez to zyski większe przy niższych cenach. Informatyczną obsługę banków pełnią spółdzielnie okularników. Dziwię się, że w Polsce, grupy samodzielnych specjalistów wolą pracować na cudzym zamiast na swoim, ale tu zapewne przyznasz mi rację, przyczyną jest durnota polityków, którzy spółdzielczość objęli tomami zbędnej ustawodawki. No i propaganda zajedno komunistów jak i liberałów > >>Pielęgniarki w szpitalu też tak pracują.> >Taki fach wybrały już wybierając szkołę> A inni do emerytury nie mogą sobie darować wybranego kierunku zawodu? Prawie każdy robi, jak te pielęgniarki. Więc w czym problem?Czasem mam wrażenie, że chciałbyś, żeby wszyscy, na polecenie pracodawcy pracowali 7 dni w tygodniu > >Wystarczy przyjrzeć się budżetowi MON Ile idzie na szkolenie a ile na emerytury dla wojskowego puzonisty> To też nie moja sprawa. Od tego są politycyTy ich wybrałeś. Ja nie mam w Polsce wyborczych praw Nie polemizuję z tym, z czym się zgadzam
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) |
> >>M.in. dlatego wolałem zawsze pracować w spółdzielczych strukturach, bo wszystko opierało się na dobrowolności.> >Aż dziw bierze, że spółdzielczość nie zagarnęła całej gospodarki... Coś jednak musi być nie tak z tą formą działalności Powiedz co.> Kilka przyczyn:> 1 Sprawdza się w niewielkich grupach (choć największa spółdzielnia pracy liczy kilkadziesiąt tysięcy spółdzielców)> 2 Nie dysponuje kapitałem na budowę rafinerii, hut, wielkich fabryk> 3 W Polsce została skutecznie ośmieszona> 3.1 najpierw przez propagatorów państwowej spółdzielczości z PZPR (wiem, oxymoron)> 3.2 przez ideowych potomków Balcerowicza, którzy się po prostu spółdzielczości boją .> Spółdzielczość oznacza pojawienie się mocnej, licznej klasy niższej średniej - niezależnej od polityków i wielkiego i średniego biznesu. Solorz może korumpować polityków, ale musi chodzić na ich smyczy, ja, mając 10 chłopa w drużynie mam polityków w d.pie. Nawet PIPę, mogę spuścić w kiblu To chyba nie w Polsce.... > Pracowałem w inżynierskich biurach, w których współprojektowaliśmy budowę lub rozbudowę kopalń. Głównym kapitałem jest tu kiepełe konstruktorów. Wraz z kilkoma fachowcami odeszliśmy z prywatnego biura zakładając własne, spółdzielcze i okazało się, że na samochód nie trzeba oszczędzać latami. W Czeskiej republice prawo bardziej sprzyja spółdzielniom i np wielu lekarzy zakłada spółdzielcze przychodnie, których urządzanie i utrzymanie jest moc tańsze, a przez to zyski większe przy niższych cenach. Informatyczną obsługę banków pełnią spółdzielnie okularników.Co kraj, to obyczaj. > Dziwię się, że w Polsce, grupy samodzielnych specjalistów wolą pracować na cudzym zamiast na swoim, ale tu zapewne przyznasz mi rację, przyczyną jest durnota polityków, którzy spółdzielczość objęli tomami zbędnej ustawodawki. No i propaganda zajedno komunistów jak i liberałówOooooo... to jednak widzisz zbędną biurokrację i tomy przepisów? Bo już się obawiałem, że słabo widzisz... Te tomy obejmują nie tylko spółdzielnie  Naprawdę. > >>>Pielęgniarki w szpitalu też tak pracują.> >>Taki fach wybrały już wybierając szkołę> >A inni do emerytury nie mogą sobie darować wybranego kierunku zawodu? Prawie każdy robi, jak te pielęgniarki. Więc w czym problem?> Czasem mam wrażenie, że chciałbyś, żeby wszyscy, na polecenie pracodawcy pracowali 7 dni w tygodniuJeśli chcę zrobić zakupy akurat w niedzielę, to oczywiście  Ale na poważnie: niektórzy muszą, a niektórzy nie. Ci co muszą, to co mają zrobić? A ci, co nie muszą, powinni po prostu dogadać się z pracodawcą. A nie zatrudniać do negocjacji państwo wraz z policją i czym tam jeszcze uzbrojonym (urzędy skarbowe na ten przykład). Bo na tym korzystają tylko politycy i urzędnicy. A zarówno pracownicy, jak i pracodawcy tracą (bo powstają kolejne tomy przepisów). > >>Wystarczy przyjrzeć się budżetowi MON Ile idzie na szkolenie a ile na emerytury dla wojskowego puzonisty> >To też nie moja sprawa. Od tego są politycy> Ty ich wybrałeś. Ja nie mam w Polsce wyborczych prawJa mam, ale rzadko korzystam  Bo miałem też matematykę w szkole i wiem, że mój wpływ na rezultat wyborów jest bliski zeru. > Nie polemizuję z tym, z czym się zgadzamW różnych rzeczach się zgadzamy, tylko trudno nam to przyznać publicznie
|
|
| | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >>>M.in. dlatego wolałem zawsze pracować w spółdzielczych strukturach, bo wszystko opierało się na dobrowolności.> >>Aż dziw bierze, że spółdzielczość nie zagarnęła całej gospodarki... Coś jednak musi być nie tak z tą formą działalności Powiedz co.> >Kilka przyczyn:> >1 Sprawdza się w niewielkich grupach (choć największa spółdzielnia pracy liczy kilkadziesiąt tysięcy spółdzielców)> >2 Nie dysponuje kapitałem na budowę rafinerii, hut, wielkich fabryk> >3 W Polsce została skutecznie ośmieszona> >3.1 najpierw przez propagatorów państwowej spółdzielczości z PZPR (wiem, oxymoron)> >3.2 przez ideowych potomków Balcerowicza, którzy się po prostu spółdzielczości boją .> >Spółdzielczość oznacza pojawienie się mocnej, licznej klasy niższej średniej - niezależnej od polityków i wielkiego i średniego biznesu. Solorz może korumpować polityków, ale musi chodzić na ich smyczy, ja, mając 10 chłopa w drużynie mam polityków w d.pie. Nawet PIPę, mogę spuścić w kiblu> To chyba nie w Polsce....Oczywiście, że w Polsce też. PIP nie ma prawa kontrolować pracy właściciela firmy > >Dziwię się, że w Polsce, grupy samodzielnych specjalistów wolą pracować na cudzym zamiast na swoim, ale tu zapewne przyznasz mi rację, przyczyną jest durnota polityków, którzy spółdzielczość objęli tomami zbędnej ustawodawki. No i propaganda zajedno komunistów jak i liberałów> Oooooo... to jednak widzisz zbędną biurokrację i tomy przepisów?O tym juź rozmawialiśmy > >Czasem mam wrażenie, że chciałbyś, żeby wszyscy, na polecenie pracodawcy pracowali 7 dni w tygodniu> Jeśli chcę zrobić zakupy akurat w niedzielę, to oczywiścieA sam pracujesz 7 dni w tygodniu? każdego tygodnia? > Ale na poważnie: niektórzy muszą, a niektórzy nie. Ci co muszą, to co mają zrobić?Nikt nie musi I nikt nie pracuje 7 dni w tygodniu Każdą pracę da się tak zorganizować, żeby pracownik miał czasem wolny dzień > A ci, co nie muszą, powinni po prostu dogadać się z pracodawcą.Dogadać się można z partnerem do rozmów
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
1 na 1 | okragly (21676 punktów) |
> Polska lewica chce kasjerkom załatwić 24.12. wolne (przy czym kładzie wagę aby ten dzień nazwano> Boże Narodzenie a nie 24. grudnia)przesilenie słoneczne to najważniejsze święto w raju (w naszej szerokości geograficznej), zawsze je świętowaliśmy i nie pracowaliśmy pl.wikipedia.org/wiki/Stonehenge jest temu poświęcony, postawiony w epoce kamienia czyli raju
potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
|
|
2 na 2 | Berzerac (5671 punktów) |
>Polska lewica chce kasjerkom załatwić 24.12. wolne (przy czym kładzie wagę aby ten dzień nazwano >Boże Narodzenie a nie 24. grudnia) a w zamian podarować trzy dodatkowe niedziele handlowe
Jest tak, że Wigilia i Sylwester są zwykłymi dniami, nie świętami. Ale mówimy tutaj o pracy, nie o służbie. Mnie zdarzało się służyć w różne święta, które dla innych były ważne. Nie byłem np na weselu kuzynki, gdyż wychodziła za mąż akurat w wybory. 24 grudnia nie jest dniem wolnym dla przestępców. Nie wyobrażam sobie, aby np policjant, żołnierz w tym dniu zrobił sobie wolne. Wracając do tematu, o ile dla mnie zwykłym dniem jest Sylwester (zabawa zaczyna się ok. północy) to chociaż nienawidzę świąt, uważam że Wigilia powinna być dniem wolnym od pracy. Dlaczego? Ano dlatego, że z przygotowaniem uroczystej wieczerzy wiąże się mnóstwo pracy w kuchni. Nie wyobrażam sobie, aby kobiety wracając z pracy - dajmy na to o 16.00, zdążyły dla rodziny przygotować Wigilię.
Kiedyś przyszło mi pracować w Wigilię na popołudniówce w ochronie centrum handlowego. Na kamerach widziałem, jak kilku debili o godz. 19.00 szarpało drzwi sklepu.
|
|
| Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Polska lewica chce kasjerkom załatwić 24.12. wolne (przy czym kładzie wagę aby ten dzień nazwano> Boże Narodzenie a nie 24. grudnia) a w zamian podarować trzy dodatkowe niedziele handloweZnowu ohydny komunizm a jest udowodnione i też naucza się o tym w przymusowych szkołach, że dla kapitalizmu nie ma alternatywy. Na wolnym rynku gdy kapitalista żąda od najemnego robola, żeby ten pracował w niedzielę i święta, to robol ma na te żądania wywalone i mówi kapitaliście, że mu się nie chce i nie będzie pracował. Jeśli się nie dogadają, to robol bierze tobołek i wybiera inną pracę spośród tysięcy ofert jakie na niego czekają, gdzie nikt nie żąda od niego pracy w niedzieli a wprost przeciwnie oferuje mu 6 miesięcy urlopu w roku. youtu.be/5VCiU1osa3w
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|