Racjonalista - Strona głównaDo treści
Depresja u dzieci i młodzieży.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
09-10-2025 18:17Lolek_Salambek (2665 punktów)Depresja u dzieci i młodzieży.
Przez media przetaczają się informacje na temat depresji u dzieci i młodzieży oraz prób samobójczych podejmowanych przez tychże. Przekazywane są w szczególności informacje, że te bardzo niepokojące zjawiska uwarunkowane są głównie hejtem z jakim dzieci i młodzież doświadczają w szczególności ze strony rówieśników.
Chciałbym podzielić się pewnymi refleksjami dotyczącymi tych zjawisk.
W moim przekonaniu ważnym aczkolwiek niejako przemilczanym czynnikiem wpływającym na te zjawiska jest tak zwany wyścig szczurów, który dotyczy głównie dorosłych ale moim zdaniem przenosi się również na dzieci i młodzież.
Takie jest moje odczucie.
Chciałbym jeszcze te problemy odnieść do czasów gdy ja byłem dzieckiem/młodzieńcem.
Mam obecnie 56 lat więc moje dzieciństwo i młodość przypadło na drugą połowę lat siedemdziesiątych oraz częściowo na lata osiemdziesiąta. Jak wszyscy wiemy były to czasy PRL-u.
O ile obecnie w szkołach pracują psychologie szkolni to w tamtych czasach ich nie było. Był tylko pedagog – zwykle pani pedagog.
Z tamtych czasów pamiętam Panią Pedagog z mojej podstawówki. Utkwiło mi w pamięci to, że:
- była to Pani w wieku przedemerytalnym
- w jej pokoju bardzo intensywnie była odczuwalna woń dymu papierosowego
- Pani ta jako narzędzia pracy używała między innymi linijki, którą biła Uczniów „po łapach”.
Takie to były realia.
Natomiast w kwestii samego hejtu.
Myślę, że wtedy miał on nieco inną postać niż obecnie. A mianowicie przejawiał się on między innymi wyzywanie dzieci/młodzieży, która w jakimś sensie odstawała od normy – określenie typu: grubas, zezol, rudy, kurdpel etc.
Takie wyzwiska były na porządku dziennym.
W mojej ocenie tamte czasy odznaczały się również tym, że zarówno w szkole jak i „na podwórku” było bardzo dużej przemocy fizycznej – jak na przykład w postaci tak zwanych „bijatyk”.
Mając 7 lat, w czasie „dogrywki na pięści” po meczu piłki nożnej z przeciwnikiem o dwa lata starszym i o głowę wyższym; zostałem tak pchnięty na glebę, że miałem pękniecie ręki w trzech miejscach. Nie obeszło się bez gipsu na tę rękę.
Pamiętam też, że jako mniej więcej ośmiolatek; gdy zostałem parę razy poobijany przez rówieśników czy nieco starszych; szybko nauczyłem się, żeby pewnym osobnikom schodzić z drogi i najlepiej jak najszybciej oddalać się z miejsc gdzie oni się pojawiali.
„Magicznym” miejscem była również toaleta szkolna. Wejście tam w czasie przerwy groziło tym, że zostanie się pobitym. Zdarzały się również takie zachowania, że silniejsze osobniki „fundowali słabeuszom” akcje pod tytułem umieszczenie głowy w muszli klozetowej. Miałem to szczęście, że tego nie doświadczyłem jakkolwiek słyszałem o takich sytuacjach.
Innymi słowy – w tamtych czasach był również bardzo dotkliwy heit i moim zdaniem znacznie większa niż obecnie przemoc fizyczna w środowisku młodych ludzi.
Jeden mój kolega powiedział kiedyś już jako dorosły człowiek: „tę naszą podstawówkę nie trudno było skończyć ale trudno było ją przeżyć”.
Czy w tamtych czasach zdarzały się próby samobójcze wśród młodocianych? Osobiście nie słyszałem o takich przypadkach. Należy jednak pamiętać, że obecnie żyjemy w czasach dużo lepszego przepływu informacji niż w tamtych czasach.

Co o tym sądzicie Drodzy Internauci?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

romaro (25211 punktów)
>Z tamtych czasów pamiętam Panią Pedagog z mojej podstawówki. Utkwiło mi w pamięci to, że:
>- była to Pani w wieku przedemerytalnym
Brutalny gest - "po łapach" - dyscyplina, która dziś budzi sprzeciw, ale kiedyś była codziennością. Jaki chłopak w tamtych czasach tego nie doświadczył? We mnie rzucano nawet kluczami, ale i to było nic w porównaniu... Była taka belferka..., oż qrwa jak jej nienawidziłem, bardziej niż księdza, który na spowiedzi - odesyłając mnie do ławki - nakazał wrócić gdy sobie przypomnę czy się... masturbuję, ale to opowieść na inny czas. Dość powiedzieć, że więcej mnie ani w kościele, ani na religii nie zobaczył. Wracając do tej psychopatki: - Ta upodobała sobie stawiać delikwenta przed się, po czym chwytala za baki i podnosiła delikwenta. A wielka baba była.
A co do bicia... Zawsze byłem ambitny i w kasze nie dałem se dmuchać. Takie czasy były...
Lolek_Salambek (2665 punktów)
....Wracając do tej psychopatki: - Ta upodobała sobie stawiać delikwenta przed się, po czym chwytala za baki i podnosiła delikwenta. A wielka baba była.....

---------------
A tak przez ciekawosc - "za baki" - w sensie ze za policzki? Mozesz to doprecyzowac?

A z drugiej strony - takie byly czasy: przemoc rowiesnicza wobec dzieci/mlodziezy jak i w pewnym stopniu "usankcjonowana" przemoc swiata doroslych wobec dzieci - przemoc domowa to zupelnie inny temat, zarowno w kontekscie tamtych lat jak i obcnie.

Teraz mamy skrajnosc w druga strone - slyszymy w mediach ze uczniowie sa tak rozbestwieni ze urzadzaja sobie na lekcjach zabawe w "obijanie" nauczyciela i krecenia z tego filmu.
A juz to zeby obecnie nauczyciel uderzyl ucznia - nawet przyslowiowym klapsem - to absolutnie niemozliwe - odpowiedzialnosc karna etc

Slyszalem tez ze maja byc wprowadzone regulacje prawne zabraniajace nauczycielom w jakikolwiek sposob dotknac ucznia - na przyklad podac mu reke mowiac "gratuluje".





S pozdravem, Wojownik Stokrotka
10-10-2025 12:35 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>....Wracając do tej psychopatki: - Ta upodobała sobie stawiać delikwenta przed się, po czym chwytala za baki i podnosiła delikwenta. A wielka baba była.....
>---------------
>A tak przez ciekawosc - "za baki" - w sensie ze za policzki? Mozesz to doprecyzowac?

Baki mogą oznaczać zbiorniki paliwa (np. w motocyklach lub samochodach). W niektórych regionach "baki" mogą też oznaczać puszki po piwie... W dziecięcym języku lub gwarze mogą to być wymyślone słowa. I tak właśnie było w naszej szkolnej gwarze. Baki - tak nazywaliśmy "baczki", "bokobrody" - owłosienia po bokach twarzy.

>A juz to zeby obecnie nauczyciel uderzyl ucznia - nawet przyslowiowym klapsem - to absolutnie niemozliwe - odpowiedzialnosc karna etc
I słusznie. Nie biłem własnych dzieci i nie pozwoliłbym by "nawet" nauczyciel uderzył moje wnuki. Zasada jest prosta - nie potrafisz sobie poradzić z dziećmi nie bijąc ich? - Zmień zawód, bo się po prostu nie nadajesz.

>Slyszalem tez ze maja byc wprowadzone regulacje prawne zabraniajace nauczycielom w jakikolwiek sposob dotknac ucznia - na przyklad podac mu reke mowiac "gratuluje".
Masz jakiś konkretny przykład? Bo jeżeli nie, to szkoda powielać bzdury
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Masz jakiś konkretny przykład? Bo jeżeli nie, to szkoda powielać bzdury

----------------
Romaro - odpowiadam na twoje pytanie.

Temat wiaze się z zagadnieniem tak zwanego "zlego dotyku".
Znalalzłem w internecie taki informacje (maja one charakter niejako podsumowania zasad obowiązujących w tym zakresie w Polsce).

CYTAT
Kiedy dotyk jest dopuszczalny:
• Sytuacje kryzysowe:
Gdy uczeń stwarza zagrożenie dla siebie lub innych, np. w trakcie bójki, lub gdy jest w stanie silnego wzburzenia emocjonalnego, które może prowadzić do niebezpiecznych zachowań.
• Obrona konieczna:
Nauczyciel ma prawo interweniować, by powstrzymać przemoc fizyczną skierowaną przeciwko niemu lub innemu uczniowi. Może to obejmować złapanie ucznia za rękę, by odebrać mu niebezpieczny przedmiot, jednak reakcja musi być współmierna do zagrożenia.

Kiedy dotyk jest zakazany:
• Naruszenie nietykalności cielesnej:
Popychanie, szarpanie, uderzanie, szturchanie, przytrzymywanie czy pociąganie za włosy to przykłady zachowań naruszających nietykalność cielesną ucznia i są zabronione.
• Bez powodu:
Nauczycielowi nie wolno naruszać nietykalności fizycznej ucznia bez uzasadnionego powodu, np. na podstawie własnego uznania.
• Odwet po ustaniu zagrożenia:
Jeśli zagrożenie minęło (np. uczeń już nie zamierza powtórzyć agresywnego zachowania), nauczyciel nie ma prawa reagować siłą fizyczną.

Ważne zasady:
• Ostateczność:
Fizyczna interwencja powinna być stosowana jako ostateczność, gdy inne metody zawiodły.
• Proporcjonalność:
Działania muszą być proporcjonalne do zagrożenia i ograniczone do niezbędnego minimum.
• Odpowiedzialność:
Nauczyciel ponosi odpowiedzialność za swoje czyny i musi działać w sposób zgodny z prawem, z poszanowaniem praw ucznia.
• Przepisy:
Nauczyciele muszą być świadomi granic swojego autorytetu i obowiązujących ich praw, aby uniknąć poważnych konsekwencji prawnych.
KONIEC CYTATU

Znalazlem również w internecie nastepujace informacje:

oko.press/ostroznosc-histeria-kazdy-dotyk-zly-nauczyciele-ktorzy-boja-sie-dotykac-uczniow-szkodza-rozwojowi
Tamże:

CYTAT
Brytyjskie Towarzystwo Psychologiczne: nauczyciel musi dotykać uczniów
Od konferencji "Dotyk w szkole" Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego ktoś mógłby oczekiwać rozważań, jak zmniejszyć groźbę molestowania seksualnego, lepiej kontrolować zachowania nauczycieli, ograniczając ich kontakt fizyczny z uczniami.
Tymczasem było dokładnie odwrotnie. Psychologowie rozwojowi, neuropsychologowie i terapeuci, jednym głosem wołali:"Unikanie kontaktu fizycznego z uczniami/uczennicami może prowadzić do zwiększania ich podatności na molestowanie seksualne". Jeśli boisz się dotknąć dziecka, które jest radosne, smutne albo przestraszone, czynisz mu krzywdę i utrudniasz rozwój.
Psycholog dziecięcy Sean Cameron twierdził wręcz, że uciekanie od kontaktu z dzieckiem jest de facto formą psychologicznego nadużycia (psychological abuse).
"Doznania dotykowe odgrywają ogromną rolę w rozwoju mózgu" - mówił prof. Francis McGlone, szef wydziału afektywnej neurobiologii na uniwersytecie Johna Mooresa w Liverpool. "Dotyk nie jest po prostu dobry, jest absolutnie kluczowy. Odmawianie go dziecku jest jak zabieranie mu tlenu. Dowody są jednoznaczne - mówię tu o twardych danych neurobiologii". Obecni na konferencji nauczyciele/ki słuchali/ły z mieszanymi uczuciami. Niby zalecenia ministerstwa edukacji wskazują na "sytuacje, w których kontakt fizyczny z uczniem jest wskazany, ale w praktyce w wielu szkołach - wprost lub pośrednio - zniechęca się do tego nauczycieli".>>
KONIEC CYTATU



S pozdravem, Wojownik Stokrotka
10-10-2025 15:01 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>"Doznania dotykowe odgrywają ogromną rolę w rozwoju mózgu" - mówił prof. Francis McGlone, szef wydziału afektywnej neurobiologii na uniwersytecie Johna Mooresa w Liverpool. "Dotyk nie jest po prostu dobry, jest absolutnie kluczowy. Odmawianie go dziecku jest jak zabieranie mu tlenu. Dowody są jednoznaczne - mówię tu o twardych danych neurobiologii". Obecni na konferencji nauczyciele/ki słuchali/ły z mieszanymi uczuciami. Niby zalecenia ministerstwa edukacji wskazują na "sytuacje, w których kontakt fizyczny z uczniem jest wskazany, ale w praktyce w wielu szkołach - wprost lub pośrednio - zniechęca się do tego nauczycieli".>>KONIEC CYTATU

To, co powiedział prof. McGlone, uderza w samo sedno napięcia między neurobiologiczną wiedzą a instytucjonalną praktyką i nauczyciele i nauczycielki, słuchając tych słów, muszą je filtrować przez gęstą sieć regulacji, obaw i społecznych napięć. Nie mniej poniższy cytat nie wskazuje nawet blisko znacznie na postawioną przez Ciebie tezę:
>Slyszalem tez ze maja byc wprowadzone regulacje prawne zabraniajace nauczycielom w jakikolwiek sposob dotknac ucznia - na przyklad podac mu reke mowiac "gratuluje".
Dość głęboko rezonujesz z dramaturgią systemów, dlatego mój wpis dotyczył podania konkretnego przykładu.

PS
Nie traktuj zbyt osobiście moich odpowiedzi. Taki mam styl.
Szczerze pozdrawiam
Lolek_Salambek (2665 punktów)

> Dość głęboko rezonujesz z dramaturgią systemów, dlatego mój wpis dotyczył podania konkretnego przykładu.
----------
Romero - wybacz ale ja jestem prostym chłopem że wsi i nie kumam o Ci się rozchodzi e tym zdaniu



>PS
>Nie traktuj zbyt osobiście moich odpowiedzi. Taki mam styl.
>Szczerze pozdrawiam
------------
Spoko
Pełen luz - zero naprężeń



S pozdravem, Wojownik Stokrotka
10-10-2025 17:07 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>> Dość głęboko rezonujesz z dramaturgią systemów, dlatego mój wpis dotyczył podania konkretnego przykładu.
>----------
>Romero - wybacz ale ja jestem prostym chłopem że wsi i nie kumam o Ci się rozchodzi e tym zdaniu
Wykształciuchy gadają, a ja - też prosty chłop - widzę, że to wszystko pic na wodę, dlatego poprosiłem o przykład
Lolek_Salambek (2665 punktów)

>Wykształciuchy gadają, a ja - też prosty chłop - widzę, że to wszystko pic na wodę, dlatego poprosiłem o prrzyklad

----------
Co jest "piciem na wodę"
?



S pozdravem, Wojownik Stokrotka
10-10-2025 17:37 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>>Wykształciuchy gadają, a ja - też prosty chłop - widzę, że to wszystko pic na wodę, dlatego poprosiłem o prrzyklad
>----------
>Co jest "piciem na wodę"
>?
To:
>Slyszalem tez ze maja byc wprowadzone regulacje prawne zabraniajace nauczycielom w jakikolwiek sposob dotknac ucznia - na przyklad podac mu reke mowiac "gratuluje".

Twierdzisz, że słyszałeś, więc pytam - Kto ma wprowadzić regulacje zabraniające podawania ręki?

Prawdę powiedziawszy, moment, w którym musimy lub powinniśmy uścisnąć rękę drugiej osoby, dla wielu jest problematyczny. Więc kto wie, może i warto uregulować to prawnie.
Lolek_Salambek (2665 punktów)

>Prawdę powiedziawszy, moment, w którym musimy lub powinniśmy uścisnąć rękę drugiej osoby, dla wielu jest problematyczny. Więc kto wie, może i warto uregulować to prawnie.

-----------
Był to przekaz Pani Dyrektor w szkole gdzie byłem nauczycielm.
A kto może wprowadzić
- być może minister edukacji w karcie nauczyciela
+ albo Sejm w kodeksie karnym.

Nie znam się na prawie.





S pozdravem, Wojownik Stokrotka
10-10-2025 19:01 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>>Prawdę powiedziawszy, moment, w którym musimy lub powinniśmy uścisnąć rękę drugiej osoby, dla wielu jest problematyczny. Więc kto wie, może i warto uregulować to prawnie.
>-----------
>Był to przekaz Pani Dyrektor w szkole gdzie byłem nauczycielm.

A moje zdanie było zwykłą prowokacją: pytaniem o granice regulacji, nie postulatem ustawy o uściskach dłoni. Zamiarem było odsłanięcie absurdu nadregulacji, pokazujący napięcie między gestem a przymusem - zakazem/nakazem
10-10-2025 19:17 
 Ocena 1 na 1
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>>>
>A moje zdanie było zwykłą prowokacją: pytaniem o granice regulacji, nie postulatem ustawy o uściskach dłoni. Zamiarem było odsłanięcie absurdu nadregulacji, pokazujący napięcie między gestem a przymusem - zakazem/nakazem

---------
No to mnie przekręciles kawalarzu
😊


S pozdravem, Wojownik Stokrotka
Lolek_Salambek (2665 punktów)

>Prawdę powiedziawszy, moment, w którym musimy lub powinniśmy uścisnąć rękę drugiej osoby, dla wielu jest problematyczny. Więc kto wie, może i warto uregulować to prawnie.


---------
Podanie ręki to wielowiekowa tradycja w bardzo wielu społeczeństwsch naszej cywilizacji choć nie higieniczna.



S pozdravem, Wojownik Stokrotka
Tschosncovaty (211 punktów)
>Przez media przetaczają się informacje na temat depresji u dzieci i młodzieży oraz prób
>samobójczych podejmowanych przez tychże. Przekazywane są w szczególności informacje, że te bardzo
>niepokojące zjawiska uwarunkowane są głównie hejtem z jakim dzieci i młodzież doświadczają w
>szczególności ze strony rówieśników.
>Chciałbym podzielić się pewnymi refleksjami dotyczącymi tych zjawisk.
>W moim przekonaniu ważnym aczkolwiek niejako przemilczanym czynnikiem wpływającym na te zjawiska
>jest tak zwany wyścig szczurów, który dotyczy głównie dorosłych ale moim zdaniem przenosi się
>również na dzieci i młodzież.
>Takie jest moje odczucie.
>Chciałbym jeszcze te problemy odnieść do czasów gdy ja byłem dzieckiem/młodzieńcem.
>Mam obecnie 56 lat więc moje dzieciństwo i młodość przypadło na drugą połowę lat siedemdziesiątych
>oraz częściowo na lata osiemdziesiąta. Jak wszyscy wiemy były to czasy PRL-u.
>O ile obecnie w szkołach pracują psychologie szkolni to w tamtych czasach ich nie było. Był tylko
>pedagog - zwykle pani pedagog.
>Z tamtych czasów pamiętam Panią Pedagog z mojej podstawówki. Utkwiło mi w pamięci to, że:
>- była to Pani w wieku przedemerytalnym
>- w jej pokoju bardzo intensywnie była odczuwalna woń dymu papierosowego
>- Pani ta jako narzędzia pracy używała między innymi linijki, którą biła Uczniów "po
>łapach".
>Takie to były realia.
>Natomiast w kwestii samego hejtu.
>Myślę, że wtedy miał on nieco inną postać niż obecnie. A mianowicie przejawiał się on między innymi
>wyzywanie dzieci/młodzieży, która w jakimś sensie odstawała od normy - określenie typu:
>grubas, zezol, rudy, kurdpel etc.
>Takie wyzwiska były na porządku dziennym.
>W mojej ocenie tamte czasy odznaczały się również tym, że zarówno w szkole jak i "na
>podwórku" było bardzo dużej przemocy fizycznej - jak na przykład w postaci tak zwanych
>"bijatyk".
>Mając 7 lat, w czasie "dogrywki na pięści" po meczu piłki nożnej z przeciwnikiem o dwa
>lata starszym i o głowę wyższym; zostałem tak pchnięty na glebę, że miałem pękniecie ręki w trzech
>miejscach. Nie obeszło się bez gipsu na tę rękę.
>Pamiętam też, że jako mniej więcej ośmiolatek; gdy zostałem parę razy poobijany przez rówieśników
>czy nieco starszych; szybko nauczyłem się, żeby pewnym osobnikom schodzić z drogi i najlepiej jak
>najszybciej oddalać się z miejsc gdzie oni się pojawiali.
>"Magicznym" miejscem była również toaleta szkolna. Wejście tam w czasie przerwy groziło
>tym, że zostanie się pobitym. Zdarzały się również takie zachowania, że silniejsze osobniki
>"fundowali słabeuszom" akcje pod tytułem umieszczenie głowy w muszli klozetowej. Miałem
>to szczęście, że tego nie doświadczyłem jakkolwiek słyszałem o takich sytuacjach.
>Innymi słowy - w tamtych czasach był również bardzo dotkliwy heit i moim zdaniem znacznie
>większa niż obecnie przemoc fizyczna w środowisku młodych ludzi.
>Jeden mój kolega powiedział kiedyś już jako dorosły człowiek: "tę naszą podstawówkę nie trudno
>było skończyć ale trudno było ją przeżyć".
>Czy w tamtych czasach zdarzały się próby samobójcze wśród młodocianych? Osobiście nie słyszałem o
>takich przypadkach. Należy jednak pamiętać, że obecnie żyjemy w czasach dużo lepszego przepływu
>informacji niż w tamtych czasach.
>Co o tym sądzicie Drodzy Internauci?
Zakład pogrzebowy to dobry biznes 😂
10-10-2025 07:16 
 Ocena 3 na 3
panTeista (6808 punktów)
>>Co o tym sądzicie Drodzy Internauci?
>Zakład pogrzebowy to dobry biznes 😂

Wycinaj zdania do których się nie odnosisz.
10-10-2025 12:40 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Wycinaj zdania do których się nie odnosisz.
Zastanawiam się, czy to złośliwość czy niechlujstwo przemawia przez delikwenta, który raczy nas takim sposobem wypowiadania się.
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Zakład pogrzebowy to dobry biznes



-------------------
Uwazam ze akurat schorzenia depresyjne maja malo wspolnego z tym biznesem; w tym sensie ze buznes ten "krecilby sie" i bez depresji albowiem w zyciu czlowieka pewne jest to ze umrze.

Choc sa tacy ktorzy wierza ze Bog zstapi z niebios i ludzie pojda prosto do raju bez koniecznosci umierania.



S pozdravem, Wojownik Stokrotka

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365