Racjonalista - Strona głównaDo treści
Podatkowa demokracja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
06-01-2008 16:21Pawel Kozycz (7 punktów)Podatkowa demokracja
PODATKOWA DEMOKRACJA jako odpowiedz na dynamiczne cywilizacyjne oczekiwania i zmiany rozwoju spoleczno-ekonomicznego.
Zarys ,sugestia do dyskusji i przemyslen nad propozycja systemu automatycznego permanetnego zbierania wnioskow glosow-opinii podatnikow.
Proponuje aby wszyscy podatnicy mieli(prawo juz maja w instytucji skarg i wnioskow)) ulatwiona droge do bardziej konkretnego wyrazania opinii o tym na jakie cele publiczne przeznaczyc swoj udzial w podatkach. Kazdy obywatel posiadalby prawo do minimalnej ilosci glosow w ciagu roku np o wartosci 10x100zl +ilosc takich glosow zalezna od wysokosci zaplaconego podatku. Owe glosy bylyby traktowane jako wnioski do dalszego bardziej wnikliwego propublicznego rozpatrzenia przez wladze( "jury")- czyli te glosy nie maja byc dokladnymi zobowiazujacymi przekazami czy darowiznami pienieznymi do dokladnej realizacji.
Te glosy bylyby przekazywane tzw droga bankomatowa - podatkowe karty bankomatowe, czeki podatkowe,bankomatowe(bankomaty -w ktorych wystepowalyby dodatkowe funkcje transferu tych glosow-pieniedzy) przekazywanie tych glosow-pieniedzy na konta przedsiewziec instytucji publicznych,homebankig,gsm ale zwykla poczta tez moglaby wspierac ten system. Kazdy posiadalby swoiste konto podatkowe za pomoca ktorego (z wyzej opisanymi narzedziami przekazu) moglby wysylac owe glosy-wnioski do instytucji publicznych czy prywatnych ktore konkurowalyby o te glosy-pieniadze.
Rola wladz panstwowych(na roznych poziomach) byloby dalsze usprawnianie tego systemu przesylu opinii glosow wnioskow. Instytucje prywatne bankowe,telekomunikacyjne,prasowe czy inne moga byc wsparciem w tych zmianach.Wladze(na roznych poziomach) odpowiadalyby za wlasciwe przetwarzanie tych glosow-wnioskow, wybieranie najbardziej efektywne propubliczne instytucje czy przedsiewziecia-miedzynarodowe tez- i wsparcia ich rzeczywistymi pieniedzmi w wysokosci zaleznej od ilosci otrzymanych przez nie tych np 100zlotowych glosow.
Do roznych przedsiewziec publicznych mozna tu zaliczyc min : system emerytur,system szkolnictwa,systemu zdrowia, konkretne (malutkie czy wielkie)inicjatywy: lokalne, miedzynarodowe, charytatywne,badawcze,ekologiczne,rozwojowe itd.
Tak jak w systemie kont bakowych obywatele beda mogli przekroczyc limit oddanych glosow o np 20% ale z informacja ze to moze wplynac na ogolna podwyzke podatkow -takie swoiste srednio wazone referendum- ankieta informacja o opiniach dotyczaca wysokosci podatkow dla wladz.Oczywisce bylaby odpowiednia wstawka z odwrotnym zapytaniem do obywatela o ile glosow ( np. minus 5x100zl) czy procent obnizyc podatki.
Oczywiscie wladze nie musza realizowac kazdego glosu czy opinii ale ten system zmusi strony(podatnikow i wladz) do wiekszego, sprawnego liczenia sie z wydatkami, zgodnie z publicznymi i obywatelskimi postulatami, wnioskami.
Oczywiscie w proponowanym systemie stale wprowadzane bylyby wszelkie mozliwe usprawnienia czy zmiany.Wystarczy go zaczac stosowac,wystartowac go!
Nie bede tu wywazal otwartych drzwi starajac sie przekonywac o dawaniu szerszych prawnych szans do aktywizowania roli obywateli w wspieraniu,inicjowaniu interesow, przedsiewziec publicznych.Podstawy prawne juz sa: instytucja skarg i wnioskow(Kodeks Postepowania Administarcyjnego) jest, teraz wystarczy dobra proobywatelska wola, pracowitosc i decyzja wladz panstwowych czy politycznych do wprowadzania i usprawniania proponowanego przeze mnie systemu, ktory moze miec uniwersalny zasieg, ekonomiczna-spoleczna sile oddzialywania zarowno lokalnie jak i miedzynarodowo.

Rowniez na poziomie Unii Europejskiej( ale nie tylko! przy tworzeniu globalnej polityki miedzynarodowej bilateralnej czy multilateralnej) mozna byloby wprowadzic proponowany wyzej system -okreslajac wstepnie limity wzajemnych wyplywu z danego panstwa owych glosow pieniadzy- skierowany bezposrednio do wszystkich obywateli panstw zainteresowanych ta wspolpraca. Ow system daja dodatkowa szanse w staraniach na drodze przetworzania swiata w jedna cywilizacyjna wioske, jedna zalage.

Moja propozycja nie ma za zadanie zastapienie systemu darowizn(zreszta on tez wymaga zmian, ktore ulatwilyby podatnikom przekazywanie pieniadzy) czy kompletnego zastapienia wladz panstwowych w kierowaniu, gospodarowaniu funkcjonowaniem instytucji publicznych, ale uzupelnieniem dodtakowym narzedziem,szansa dla wladz i obywateli w podejmowaniu bardziej spojnych,uzytecznych decyzji we wspolnym interesie.

Ten proponowany system to lepsza (usprawniona - cybernetycznie)odmiana panstwowej,publicznej "lewej nogi" ktora jest uzupelnieniem dla tej prawej prywatnej(wolny rynek) w ogolnym kroczeniu do przodu w rozwoju spoleczno gospodarczym cywilizacyjnym.To dodatkowa mozliwosc i szansa kierowania rozwojem bardziej bezposrednio zwiazanym z potrzebami potencjalem kazdej instytucji prywatnej czy panstwowej, kazdego z nas.

Swoje rozwazania dotyczacych przemian polityczno-gospodarczych w roznych formach przedstawialem wczesniej( w takich tematach jak np:rola administarcji w demokratycznym procesie rozwoju cywilizacyjnego, spoleczne aspekty w mechanizmie rozwoju kosumpcji, wplyw aktywnego udzialu na aspiracje spoleczne ...itd). Obecna propozycja najbardziej wychodzi na przeciw aktulnemu stanu polityki i technologii przesylu informacji.

Na podobne temat przedstawilem rowniez rozwazania dodatkowe uwagi na ten temat wwersji anngielskiej pod tytulem. Tax voting opinion colector system
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

@ffe?
Ten numer przeszedłby tylko pod warunkiem faktycznej pełnej zbieżności interesów obywateli i państwa. Ale ten warunek spełniony nie jest i być nie może.
Pawel Kozycz (7 punktów)
>Ten numer przeszedłby tylko pod warunkiem faktycznej pełnej zbieżności interesów obywateli i państwa. Ale ten warunek spełniony nie jest i być nie może.
>
Propozycja demokracji podatkowej nie zamierza do kompletnego zastapienia panstwowych zadan, powinnosci i potrzeb wszystkimi potrzebami czy zachciankami pojedynczych osob.
Jak zostalo nadmienione ze w co niektorych elementach sa wspolne interesy panstwa czy obywatela. I wlasnie mojej w mojej propozycji chodzi o "wycisniecie" co sie da z tych zbieznych interesow w celu wykorzystania wszystkich mozliwych szans,pretekstow,inicjatyw do aktywizowania rozwoju.
Po drugie propozycja moja ma bardziej charakter statystyczny a nie narzucanie wladzom sztywnego systemu odpowiadania na kazde zachcienki obywateli. Chodzi tu o zbieranie bardziej dokladnych, bardziej zkalkulowanych"zwaloryzowanych" informacji( kupujac cos np za zlotowke jest jak oddawaniem glosu z czyms ). A tym zbieraniem i usprawnieniem tego zbierania "zwaloryzowanych" informacji o potrzebach publicznych obywateli moze sie zajac np GUS. Zadaniem wladz takich czy innych bedzie wyciaganie wlasciwych wnioskow, decyzji, wlasciwe, bardziej "zwaloryzoewane"liczenie sie z potrzebami obywateli. Chyba ze ze tych wladz nie interesuja potrzeby obywateli, w koncu interesy,potrzeby publiczne ich wyborcow.
sztejkat (4743 punktów)
>10x100zl +ilosc takich glosow zalezna od
>wysokosci zaplaconego podatku

Czyli obecnie nieakceptowalna zasada bogatszy=ważniejszy.

Wziąłeś pod uwagę, że zasadniczo ludzie nie chcą płacić podatków? Mam dość przykre przeczucie, że praktycznie każdy wolałby dodatkową stówę w kieszeni niż dodatkowy głos jeden spośród milionów.

Jeśli widzisz formę głosowań jako permanentną, wówczas jak przewidujesz rozwiązania w sytuacji nadpłaty podatku lub niedopłaty? Jak widzisz rozwiązanie zwrotu nadużytych głosów?

Od strony technicznej mieszasz tu trzy systemy:
- transferów finansowych
- rozliczeń fiskalnych
- systemu głosowania

Każdy z tych systemów ma inne wymagania prawne i techniczne. Wykorzystanie obserwacji przepływów finansowych jest stosunkowo proste. Jednak zaliczenie ich na poczet podatków już takie nie jest. W chwili obecnej większość zatrudnionych wpłaca zaliczkę podatku za pośrednictwem pracodawcy. Dysponowany głos musi więc dokonać transferu ze środków już zapłaconych do US, jednak ciągle nie rozliczonych, jako że rozliczenie nastąpi dopiero z rocznym rozliczeniem PIT. I skucha.

System głosowania wymaga wiarygodnego przywiązania głos-uprawniony obywatel. W sytuacji "kart podatkowych" trudno zagwarantować środki techniczne wystarczające do zachowania tego przywiązania. Dodatkowo zasada demokratyczna przewiduje że głosowania powszechne są tajne, tj. nie może być możliwe ustalenie kto na co głosował. W proponowanej sytuacji zasada ta ulega złamaniu, gdyż konieczne jest przywiązanie opłaty do transferu i osoby.

A jak zapatrujesz się na koszty operacyjne takiego systemu? Przelewy, płatności kartą itp kosztują sporo i to nie całkiem bez powodu. Nadzieję na to że banki i inne instytucje transferowe zorganizują system za darmo można włożyć między bajki.

Technicznie stworzyłbyś system rozproszony, a więc co prawda niezawodny ale niemalże zupełnie niekontrolowalny i poddający się dość łatwo chwilowym i lokalnym manipulacjom.

Jako system poznawania woli społeczeństwa jest to bez sensu - niepotrzebnie kosztowne badanie statystyczne. Póki system taki nie będzie miał mocy obligowania rządu do realizacji celów przezeń wskazanych, póty będzie to kolejna kosztowna statystyka.

Jeśli zaś będzie to system obligujący, wówczas jego techniczna słabość bezpieczeństwa będzie poważnym problemem.

W obecnym systemie z ochroną przed fałszowaniem głosów mamy do czynienia raz na parę lat. W Twoim systemie konieczny byłby ciągły nadzór. Trudne.

Co do aktywacji - masz rację, byłby to jakiś bodziec.

Myślę jednak że dużo prostszym sposobem, biorąc pod uwagę obecny stan organizacji państwa, jest systematyczne zwiększanie owego 1% na organizacje społeczne, poszerzanie puli organizacji o jednostki budżetowe (komisariaty policji, straży itp.) i promowanie bardziej klasycznych form działania, jak obywatelska inicjatywa ustawodawcza, które w dobie swobodnego przepływu informacji (net) uzyskują nowy potencjał działania.

Ale ogólnie - fajny pomysł na techniczną demokrację bezpośrednią.

Pozdrawiam.

Tomasz Sztejka
salek (4701 punktów)
>Ale ogólnie - fajny pomysł na techniczną demokrację bezpośrednią.
Fajny? Gościu odwala kawał nikomu niepotrzebnej, ba! - szkodliwej roboty, a Ty żarty sobie stroisz...
sztejkat (4743 punktów)
> szkodliwej roboty, a Ty żarty sobie stroisz...
Nie żartowałem w żadnym momencie.


Tomasz Sztejka
salek (4701 punktów)
>> szkodliwej roboty, a Ty żarty sobie stroisz...
>Nie żartowałem w żadnym momencie.
Hm.. Niestety tego właśnie się obawiałem...

Nie sądzę, byś żartował wskazując ewidentne dziury zarówno od strony koncepcji, jak i implementacji systemu zbierania opinii społecznej o budżecie. Już koncepcja takiego systemu jest idiotyczna, ponieważ do opiniowania wydatków niezbędna jest wiedza, której gros społeczeństwa po prostu nie posiada. Nie rozumiem zatem, jak można rozumieć określenie powyższego potworka jako 'fajny pomysł' inaczej, niż jako kpina...

Natomiast pomysł, aby 1% zwiększyć i poszerzyć o komisariaty, myśliwce i emerytury jest co najmniej pocieszny.
sztejkat (4743 punktów)
>(...)Już koncepcja takiego systemu jest idiotyczna, ponieważ do opiniowania wydatków niezbędna jest wiedza, której gros społeczeństwa po prostu nie posiada.

Nie czuję się kompetentny do określania KTO taką wiedzę posiada a KTO nie posiada. Nie uważam też, by odpowiednie było odgórne dzielenie ludzi na takie kategorie, no bo niby kto miałby to robić? Jaśnie oświecony ktośtam? Podział na tych co mogą opiniować (zważ, opiniować, nie decydować bezpośrednio) i tych którym tego nie wolno jest delikatnie mówiąc deprawujący.

Czym różni się system proponowany przez kolegę od dzisiejszej formy demokracji?

Na moje nie wiele - dziś, mając równie mierne kompetencje w dziedzinie oceny kandydatów do władzy, wybieramy KTO ma decydować o wydatkach, i niemalże natychmiast po wyborze tracimy nad tymi ludźmi i ordynowanymi wydatkami kontrolę.

O zgodności programów wyborczych z rzeczywistością chyba też warto wspomnieć.

W wersji proponowanej część kontroli cały czas pozostawałaby w rękach wyborców. Prostych, egoistycznych i pozbawionych kompetencji. Jednak to dla tych ludzi, dla mnie i dla ciebie, działa władza. Nasz klient-nasz pan, prawda?

>Nie rozumiem zatem, jak można rozumieć określenie powyższego potworka jako 'fajny pomysł' inaczej, niż jako kpina...

Podobną kpiną są wybory do parlamentu. Większość z nas, pominąwszy oczywiście Ciebie, ma mierne pojęcie o tym kto jest kim, o tym jak wygląda przeliczanie głosów na miejsce w parlamencie, wreszcie mało kto spamięta jak przebiegała kariera poszczególnych kandydatów i jak wywiązują się oni z zadań i składanych obietnic. Niekompetenta masa wybiera jakże kompetente władze. Doprawdy, kpina...

Pomysł kolegi skutkuje też CIĄGŁĄ aktywacją społeczeństwa. Jak wygląda moja aktywność polityczna dobrze wiem - nie wygląda. Taki bodziec byłby dobry, bym bardziej przejął się działaniami i strukturą władzy, bym też wreszcie wziął w niej bardziej świadomy udział.

>Natomiast pomysł, aby 1% zwiększyć i poszerzyć o komisariaty, myśliwce i emerytury jest co najmniej pocieszny.
>

Cieszę się że Cię rozbawiam. Nie ma to jak dawka śmiechu o poranku.

W zeszłym roku próbowano opędzlować mi piwnicę. Mój jeden procent to około stówy. Z pełną świadomością mógłbym go przekazać na rzecz osiedlowego komisariatu, a nawet dorzucić co nieco. Wiele to nie da, ale może MOJA dodatkowa stówa nieco by poprawiła MOJE bezpieczeństwo. Dziś mogę? Może mogę, ale jestem za leniwy by wyjść z taką inicjatywą.

Bodziec i ułatwienie - tego trzeba.

Proste jak budowa cepa, moim zdaniem.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
salek (4701 punktów)
> Nie czuję się kompetentny do określania KTO taką wiedzę posiada a KTO nie posiada. Nie uważam też, by odpowiednie było odgórne dzielenie ludzi na takie kategorie, no bo niby kto miałby to robić? Jaśnie oświecony ktośtam? Podział na tych co mogą opiniować (zważ, opiniować, nie decydować bezpośrednio) i tych którym tego nie wolno jest delikatnie mówiąc deprawujący.

Kto mówi o odgórnym dzieleniu ludzi na kategorie? Obecnie wskazuje się 'tych lepszych' w wyborach powszechnych, jednak władza zawsze deprawuje.. ale na to raczej nic nie poradzimy.
Każdy może posiąść tę wiedzę, ale nie każdemu się chce. Metody konstruowania budżetu są jawne, dane do tego potrzebne w większości też. Wybrani - przynajmniej, jak zauważyłeś, pozornie - są odpowiedzialni za tę konstrukcję. I jest to system lepszy, niż budzet konstruowany bez praktycznie żadnej kontroli czy koordynacji - a to własnie sedno różnicy pomiędzy istniejącym, a proponowanym systemem, w którym to obywatele wskazywaliby komu i ile należy wypłacić.

> Podobną kpiną są wybory do parlamentu. Większość z nas, pominąwszy oczywiście Ciebie, ma mierne pojęcie o tym kto jest kim [...]

Powiedz mi sam.. czy powinienem się obrazić?

Proponujesz zatem, aby ta niekompetentna masa, ci prości, egoistyczni i pozbawieni kompetencji wyborcy decydowali również o tak delikatnej sprawie, jak budżet? Proponowałbym rozpoczęcie sprawdzenia tej metody od własnego biznesu - niech o wydatkach i przychodach Twojej firmy decydują demokratycznie Twoi pracownicy.

I teraz powiedz mi jeszcze, że nie jest to zabawne... o ile idiotyzmy są zabawne.

> Pomysł kolegi skutkuje też CIĄGŁĄ aktywacją społeczeństwa. Jak wygląda moja aktywność polityczna dobrze wiem - nie wygląda. Taki bodziec byłby dobry, bym bardziej przejął się działaniami i strukturą władzy, bym też wreszcie wziął w niej bardziej świadomy udział.

Czy mógłbyś - Ty lub kolega - opisać jak działałby taki system? Jak często możnaby wprowadzać modyfikację dysponowania podatkiem, czy też - na czym polegałaby CIĄGŁOŚĆ aktywności społeczeństwa (przypominam - budzet konstruowany jest jedynie raz do roku)? Czy mógłbyś przedstawić przykładowy scenariusz w systemie na okoliczność zdarzeń z ostatnich paru miesięcy (czyli - pielęgniarki, lekarze, górnicy)? Zakładamy oczywiście że obowiązuje system z demokratycznym podziałem kasy.

> >Natomiast pomysł, aby 1% zwiększyć i poszerzyć o komisariaty, myśliwce i emerytury jest co najmniej pocieszny.
> >
> Cieszę się że Cię rozbawiam. Nie ma to jak dawka śmiechu o poranku.

Nie, no znowu żartujesz. Rozbawił mnie koleś otwierający wątek. Twój wkład to zaledwie przyklask idiotyzmowi, po - szczerze przyznam - kilku konstruktywnych krytykach. Dziwne jednak, że nie wyciągnąłeś z nich wniosków. Niestety obaj do spółki nieco mnie nastraszyliście - co prawda daleka do tego droga, ale w końcu jakiś idiota mógłby spróbować to wdrożyć...

> W zeszłym roku próbowano opędzlować mi piwnicę. Mój jeden procent to około stówy. Z pełną świadomością mógłbym go przekazać na rzecz osiedlowego komisariatu, a nawet dorzucić co nieco. Wiele to nie da, ale może MOJA dodatkowa stówa nieco by poprawiła MOJE bezpieczeństwo. Dziś mogę? Może mogę, ale jestem za leniwy by wyjść z taką inicjatywą.

Jaki ten świat byłby prosty... Jak budowa cepa. Wystarczy trochę dać i już można poczuć się lepiej. SMSik - i obywatelski obowiązek spełniony, a i jakby bezpieczniej się zrobiło...

[rotfl] po prostu.

Rozumiem, że skoro na spacer do urny raz na cztery lata po przyjrzeniu się kandydatom jesteś zbyt leniwy, ale nie będziesz jeżeli trzeba co najmniej raz do roku przeanalizować stos papierów i zdecydować o podziale swoich podatków? Może mniej abstrakcyjnie, przekazałbyś tę stówę dopiero po tym jak próbowano opędzlować Ci piwnicę? I do tego całość dozwolonej kwoty? Zastanawiające... Kiedy przekazałbyś i skąd wziąłbyś stówę na straż pożarną? A wojewódzki szpital zespolony, czy wspominane już emerytury i myśliwce? Własnie dlatego taka propozycja jest zabawna - fundujesz albo każdemu ciężką robotę pamiętania o wszystkich potencjalnych wydatkach oraz rozważania ich zasadności i wysokości (również sobie, a podobno leniwy jesteś ), albo wszystkim kompletny bałagan w budzecie gdzie każdy podmiot ma albo kupę kasy, albo przymiera głodem (najpewniej to drugie, ponieważ kołdra krótka, lud głupi, a jego łaska na pstrokatych mediach jeździ). Funkcjonowanie finansów państwa, gdy każdy może zmienić dyspozycję w każdej chwili i to bez żadnego ładu można sobie wyobrazić - przynajmniej ja, podobnież wyjątek, potrafię. Nawet obejrzeć można, wystarczy przyjrzeć się dokładnie obrazkowi, który wymalowałeś - dałeś stówę policji, bo 'zrobili' Ci piwnicę? Fajnie, tylko jednocześnie straż pożarną możemy rozwiązać, bo w tym roku mało chałup spłonęło i nie było dawców. Nie wspominając o klientach, którzy na podstawie telewizyjnych wiadomości dysponowaliby swoją kasę dziś lekarzom, a za chwilę górnikom - i ten bałagan byłby najciekawszy. Nie ten dostanie kasę, kto potrzebuje i ile potrzebuje, ale ten, kto najgłośniej się wydziera.. I najlepsze byłoby, że na bałagan nie ma winnych - wszyscy mogą mieć pretensję tylko do siebie!

> Bodziec i ułatwienie - tego trzeba.
Zatem należy stworzyć papierowy bodziec (niekoniecznie sensowny), a następnie stworzyć mechanizm umożliwiający skorzystanie z tegoż bodźca. Potem można dołożyć drugi mechanizm - jeszcze większy, jeszcze kosztowniejszy, ale ułatwiający. Zgadza się. To proste jak budowa cepa. Tylko co to jest 'dziura budzetowa' i dlaczego płacimy tak wysokie podatki?

Ten sam cel dałoby sie osiągnąć co najmniej dwiema(trzema) innymi, znacznie mniej kosztownymi metodami. Nie wspominając o konstrukcji najprostszej, że najlepszym bodźcem byłoby pozostawienie ludziom zarobionych pieniędzy, a ułatwieniem po prostu brak zbędnych barier...
sztejkat (4743 punktów)
Zdaje się nie zauważyłeś na przykład tego z wypowiedzi autora wątku:
Cytat:

Owe glosy bylyby traktowane jako wnioski do dalszego bardziej wnikliwego propublicznego rozpatrzenia przez wladze( "jury")- czyli te glosy nie maja byc dokladnymi zobowiazujacymi przekazami czy darowiznami pienieznymi do dokladnej realizacji


>(...)
>Kto mówi o odgórnym dzieleniu ludzi na kategorie?

Zakładam, pewnie niefortunnie, że skoro według Ciebie ludzie nie są dość kompetentni by wyrażać swoje zdanie w kwestii budżetu to KTOŚ inny musi być kompetentny. Ergo, kto musi dokonać tego podziału.

>(...) są odpowiedzialni za tę konstrukcję.

Doprawdy?

Ach, zapomniałem, ponoszą tak zwaną "odpowiedzialność polityczną". No tak. Multum polityków potraciło majątki z jej powodu.

>(...)proponowanym systemem, w którym to obywatele wskazywaliby komu i ile należy wypłacić.

Zwróć uwagę, że kolega, i ja także, nie proponował stuprocentowego i obligatoryjnego rozdziału środków według głosów obywateli, lecz jako "mocną sugestię". Nie jest to więc, jak twierdzisz, konstrukcja budżetu, lecz jego opiniowanie. Na bieżąco.

>>(...)
>Powiedz mi sam.. czy powinienem się obrazić?

Znaczy, wolałbyś stwierdzenie że masz mierne pojęcie o tym kto jest kim?

>Proponujesz zatem, aby ta niekompetentna masa, ci prości, egoistyczni i pozbawieni kompetencji wyborcy decydowali również o tak delikatnej sprawie, jak budżet?

Dokładnie. Ponieważ nie uważam ich za niekompetentną masę. (próbowałem ironizować, w kontekście twoje wypowiedzi). W końcu, jak sam stwierdzasz, to ich pieniądze są wydawane, więc to chyba uczciwe, że to oni powinni decydować o tym jak to się dzieje.

>Proponowałbym rozpoczęcie sprawdzenia tej metody od własnego biznesu - niech o wydatkach i przychodach Twojej firmy decydują demokratycznie Twoi pracownicy.(...)

Słyszałeś o czymś takim jak spółki pracownicze? Państwo jest bliższe takiej spółce (udziałowcy pracują na wspólny zysk) niż modelowi "Twoja firma".

>> Pomysł kolegi skutkuje też CIĄGŁĄ aktywacją społeczeństwa. (...)
>Czy mógłbyś - Ty lub kolega - opisać jak działałby taki system? Jak często możnaby wprowadzać modyfikację dysponowania podatkiem, czy też - na czym polegałaby CIĄGŁOŚĆ aktywności społeczeństwa

Cytat:

(....)
Te glosy bylyby przekazywane tzw droga bankomatowa - podatkowe karty bankomatowe, czeki podatkowe,bankomatowe
(....)


Czyli najprawdopodobniej tak często, jak często wpłaca się zaliczkę na poczet podatku. A więc miałbyś taką możliwość raz w miesiącu. Zakładam tu, że uregulowano by w jakiś w miarę kompromisowy sposób problemy o których wspomniałem.

Ponieważ, jak proponowano, system ten byłby ciałem doradczym wobec budżetu, całość budżetu musiałaby być rozplanowana mniej więcej tak:

P - planowany, roczny przychód
{Ri} - planowany rozdział kosztów na i-te przedsięwzięcie
SUM(Ri) = (1-k)*P

gdzie k - względny udział kwoty dysponowanej przez system doradczy. Myślę, że około 2.5% byłoby na początek rozsądną wartością.

Wraz z miesięczną zaliczką wpływa głos. Zaliczka jest księgowana, wraz z głosem, a część k-ta kwoty zaliczki rozdzielana jest zgodnie z życzeniem głosującego.

Oczywiście jest to najbardziej trywialny model. Model bardziej złożony mógłby uwzględniać trend długoletni, na przykład rozdzielając kolejną część budżetu według wartości środkowej głosów z paru poprzednich lat.

I choć budżet konstruowany jest raz w roku, to pieniądze spływają i są wydawane w sposób ciągły.

Jeśli chodzi o górników, lekarzy, pielęgniarki itp, być może udałoby im się zaabsorbować całe 2.5%. A na pewno mogliby odzyskać WŁASNE 2.5% głosując tak, by skierować je na własne potrzeby.

>(...) - co prawda daleka do tego droga, ale w końcu jakiś idiota mógłby spróbować to wdrożyć...

Dziękuję. Bo widzisz, ja chętnie bym spróbował.

>(...) już można poczuć się lepiej. SMSik - i obywatelski obowiązek spełniony, a i jakby bezpieczniej się zrobiło...

Czyli lepiej nie dać? Tylko co? Pójść się poskarżyć? Zresztą nie miałem na myśli żadnego obywatelskiego obowiązku, tylko prostacki egoizm - potrzebuję, płacę, dostaję. Ma głęboko w d... obywatelskie obowiązki.

>[rotfl] po prostu.

Przynajmniej nie będziesz musiał odkurzać podłogi.

Co do reszty. Przeczytaj co napisałem wyżej, o sposobie podziału.

Wiesz, chciałbym by wreszcie uwierzono, że potrafimy o siebie zadbać. Że nie koniecznie trzeba za nas myśleć. Że potrafimy sami zdecydować, i sami, każdy z osobna, ponieść konsekwencje własnych decyzji.

>(...) Nie wspominając o konstrukcji najprostszej, że najlepszym bodźcem byłoby pozostawienie ludziom zarobionych pieniędzy, a ułatwieniem po prostu brak zbędnych barier...

Acha. Czyli, twierdzisz, że jeżeli ludzie mają decydować jak wydawać ich pieniądze po tym jak się je im już zabierze, to jest to złe i głupie, tak? Rotfl? Jeśli natomiast nie zabierać im tych pieniędzy i pozostawić im kwestie wydatków to jest to mądry i najlepszy pomysł? Jeśli mają decydować o kształcie budżetu to źle, ale jeśli ten sam procent, o którym mieliby decydować, zabrać z budżetu i pozostawić im do dyspozycji, to dobrze?

Owszem - jest różnica, w kosztach. I tu masz rację. System z kontrolowanym społecznie budżetem zmusza jednak do wydawania środków na cele społeczne. System z pozostawianiem pieniędzy w rękach podatników, przy dzisiejszym prawie (patrz - szpitalom nie wolno różnicować usługi w zależności od tego czy pacjent płaci czy nie) kierowanie środków na cele społeczne jest celowo ograniczone.

Masz też rację, stwierdzając że ludzie kierowaliby środki tam, gdzie głośniej krzyczą. Dziś politycy w mediach zajmują się kąsaniem i warczeniem. W proponowanym systemie, chcąc uzyskać środki na cele polityczne musieliby zadbać o doinformowanie obywateli. Czyli o edukację. Nie pokażesz, nie nauczysz - nie ma kasy. Moim zdaniem to byłoby dobre.

Choć pewnie w tej kwestii jestem zbyt naiwny.


Tomasz Sztejka
salek (4701 punktów)
> Zdaje się nie zauważyłeś na przykład tego z wypowiedzi autora wątku:
> Nie jest to więc, jak twierdzisz, konstrukcja budżetu, lecz jego opiniowanie. Na bieżąco.

Wypowiedź zauważyłem. Zauważyłem także:
Cytat:
Jako system poznawania woli społeczeństwa jest to bez sensu - niepotrzebnie kosztowne badanie statystyczne. Póki system taki nie będzie miał mocy obligowania rządu do realizacji celów przezeń wskazanych, póty będzie to kolejna kosztowna statystyka.


Jak to rozumieć? Albo będzie obligowało, albo niepotrzebne... Postulujesz zbudowanie niepotrzebnego i kosztownego systemu? Jak rozumieć 'wiążącą opinię o budżecie nie będącą konstrukcją', czy też 'mocną sugestię'? Może naiwny jestem, ale IMO albo muszę coś zrobić, albo nie muszę, tertium non datur. Więc jednak konstrukcja lub współudział, a dalej patrz wyżej...

> [...] Ergo, kto musi dokonać tego podziału.

Cieszę się, że bardzo wnikliwie analizujesz posty, na które odpowiadasz.

> Słyszałeś o czymś takim jak spółki pracownicze? Państwo jest bliższe takiej spółce (udziałowcy pracują na wspólny zysk) niż modelowi "Twoja firma".

Słyszałem. Rozumiem zatem, iż uważasz eksperyment za zasadny?

Słyszałem też, że istnieje tylko jedna organizacja mająca gorsze wyniki ekonomiczne niż spółka pracownicza. To państwo demokratyczne. Nie muszę też chyba tłumaczyć, że 'gorsze wyniki ekonomiczne' w wypadku państwa demokratycznego oznaczają po prostu mniejszą efektywność.. czyli wyższe koszty... czyli wyższe podatki. Stąd państwu demokratycznemu należałoby zabrać zarządzanie wszystkim, co nie jest państwu absolutnie niezbędne!

Natomiast kolega powyżej tłumaczy że należy powołać w ramach tegoż państwa kolejnego potworka, na dodatek kosztownego i bez wpływu na rzeczywistość..

> Czyli najprawdopodobniej tak często, jak często [...] pieniądze spływają i są wydawane w sposób ciągły.

'System doradczy' opiniujący na zasadzie sugestii nie do odrzucenia? Czyli jak się nie kręć, dochodzimy co najmniej do współudziału w konstruowaniu. Jak widzę również chcesz komplikować ów model - jakieś trendy, jakieś części.. I jakoś nie widzę elementu, który mógłby powiedzieć: 'Panowie, mylicie się, na zdrowie już jest dość kasy, ale nie ma na bezrobotnych!'. Jeżeli jednak jest (ów organ doradczy), i ów mógłby moje decyzje olać i zrobić po swojemu, to jaki miałbym wpływ na prace tego organu? Taką samą jak na Sejm - dzisiaj?

Więc po co przepłacać? OBOS zbierze opinię tak samo, po Sejmie spłynie to jak po kaczce.. Tylko kilku tysięcy etatów nie ma.

> Jeśli chodzi o górników, lekarzy, pielęgniarki itp, być może udałoby im się zaabsorbować całe 2.5%.

Świetnie. Tylko co odpalisz policji? Ja pisałem o krótkiej kołdrze i budzecie opartym o kompromisy, a Ty jak widzę nie zrozumiałeś, że właśnie obawiam się tego, że pielęgniarki zdołałyby przekonać ludzi do odpisania im całej kwoty - tylko oznacza to brak kasy dla nauczycieli, lekarzy czy maszynistów. I na tym właśnie polegałby ów społecznie sterowany potworek - na całkowitym braku przewidywalności...

> Mam głęboko w d... obywatelskie obowiązki.

Widzisz, ja też. Tylko z uwagi na mój prywatny egoizm wlokę swoje cztery litery pod urnę i głosuję na jakiegoś barana - tylko po to, żeby nie dorwał się do koryta jeszcze większy baran. A że mierny ze mnie znawca.. Cóż robić. Odfiltrowanie baranów trochę potrwa.
Swoją drogą, sam też mógłbyś pomóc

> Co do reszty. Przeczytaj co napisałem wyżej, o sposobie podziału.

Czytałem i to dwukrotnie. Nadal nie wykazałeś, że tak skonstruowany budzet będzie cokolwiek lepszy niż istniejący - poza chwilowym poprawieniem samopoczucia obywateli. Nie wykazałeś także, że mylę się co jego niestabilności i nieprzewidywalności. Nie będę nawet traktowany jak dorosły, bo moją decyzję nadal mogłoby poprawić jakieś gremium! Po cholerę mi taki bękart!? Namawiam do przeczytania i przemyslenia kawałka, który chyba pominąłeś.

> Wiesz, chciałbym by wreszcie uwierzono, że potrafimy o siebie zadbać. Że nie koniecznie trzeba za nas myśleć. Że potrafimy sami zdecydować, i sami, każdy z osobna, ponieść konsekwencje własnych decyzji.

Boh ty moj.. Jakbym samego siebie czytał... Tylko nie rozumiem, po co chcesz budować system do głosowania nad budzetem, zamiast na ten przykład gardłować za prywatną służbą zdrowia czy osobistymi zabezpieczeniami emerytalnymi? Widzisz, zawsze jest tak, że jeżeli masz złotówkę wydać sam, a wydać ją via budżet, to większą siłę nabywczą ma ta którą wydałeś sam. Nawet policzono, jak bardzo większą (o ile pamiętam, 1$ samemu to 1.40$ via budżet - to dla danych w Stanach, zapewne się to zmienia). To norma - i dlatego każdy, kto rozsądnie myśli musi prać ubranie każdorazowo, gdy ktoś wyjeżdza z pomysłem, że jak trzeba coś zrobić, to potrzeba państwową agencję. Poprawmy - musiałby, gdyby takie idiotyzmy nie były tak częste.

Zwłaszcza, gdy pomysł dotyczy nie wydawania pieniędzy, a dyrektyw dotyczących ich wydawania. System z kontrolowanym społecznie budzetem zmusza do wydawania na cele popularne, a nie społeczne. Jeżeli obecny system jest zły, ponieważ prawo jest złe - to może należy zmienić prawo? Na przykład na takie, gdzie szpital jest takim samym interesem, jak na przykład budka z piwem (przykład oczywiście nieco przesadzony, ale dobrze oddaje tendencję). Gdzie kasę za ubezpieczenie zdrowotne odprowadzam tam, gdzie będę lepiej obsłuzony, a leczyć będę się tam, gdzie mi wygodniej, a nie muszę skorzystać z łaski jedynego, drogiego i dostarczającego marnej jakości usług ubezpieczyciela. Gdzie... i tak dalej, i tak dalej.. Tylko jak spowodować, aby cała kasa nie szła przez jedno koryto?

Wadom wbudowanym w roztrząsany system najlepsza edukacja nie pomoże, niestety...

Pozdrawiam,
Pawel Kozycz (7 punktów)

>Natomiast kolega powyżej tłumaczy że należy powołać w ramach tegoż państwa kolejnego potworka, na dodatek kosztownego i bez wpływu na rzeczywistość..
Mowilem o juz wybranych wladzach politycznych,ktore mialyby do wykorzystania dodatkowe narzedzie SLUCHANIA OPINII OBYWATELI PODATNIKOW(jezeli chace ich sluchac)

Po pierwsze nie proponowalem nowej czapy do kontroli proponowanej swoistej podatkowej instytucji wnioskow obywatelskich. Do kierownia, wyciagania wlasciwych wnioskow, zbierania takich czy innych uwag czy wnioskow obywateli sa powolane do tego powolywane juz organy polityczne czy administaracyjne. Jest to poprostu ich prawo jak i obowiazek.

Po drugie chodzi mi tu o usprawianie,systematyzowanie systemu zbierania opinii,uwag,wnioskow milionow obywateli,podatnikow . Gdzie wg juz starozytnego systemu deokracji atenskiej aktualne traktowanie wladzy publicznej juz dzisiaj nie wystarcza.
Jezeli rzeczywiscie bedziemy powazniej traktowac panstwo jako rzyczypospolita a nie kawalek sukna o ktore tak zaciekle gralismy, gramy czy gralibysmy. Gdzie rola obywateli ograniczona jest i mialaby byc do wybierania tych najlepszych graczy''patriotow''.

Po trzecie wlasnie w moim proponowany systemie chodzi o nie sztywne ustalanie zdrowej granicy kompetencji po miedzy tzw mozliwosciami,potrzebami publicznymi a prywatnymi.
Glownym tlem polityki wspolczesnej jest lewicowe lub prawicowe spojrzenie na rozdziel publicznej sfery od prywatnej. Kto ma tego rozdzialu dokonac czy jest on juz ostateczny,ktora partia jest godna tego ostatecznego rozdzialu. Jak do tej pory zadna nie otrzymala ostatecznego.
Kto jak nie obywatele najlepiej widza na co zwrocic uwage w realizacji ich potrzeb i mozliwosci(publicznym sektorze tez bo ten sektor jest dla obywateli a nie tylko dla wladz).
Wlasnie zeby uniknac tych kwadratowych(lewica kontra prawica) decyzji ile na panstwo ile na prywatny rynek, ten system proponuje bardziej zresorowany mechanizm analizowania srodkow i wydatkow z puntu widzenia rzeczywistych mozliwosci i potrzeb kazdego obywatela, podatnika na tle publicznego,prywatnego ujecia stanu gospodarki krajowej jaki swiatowej.
salek (4701 punktów)
>Mowilem o juz wybranych wladzach politycznych,ktore mialyby do wykorzystania dodatkowe narzedzie SLUCHANIA OPINII OBYWATELI PODATNIKOW(jezeli chace ich sluchac)
A jeżeli nie chce? Trzeba go zapewne zmusić.. ale tak, żeby nie był zmuszony (bo w przypadku z wymuszeniem mamy tzw. pożar w burdelu, a w takim bez budżetówka opinie wywali do kosza i zrobi po swojemu). Operację najlepiej przeprowadzić jakimś prawodawstwem, które usankcjonuje system odpytywania społeczeństwa jak dzielić podatki. System będzie oczywiście lepszy, i to nie byle jak, a cybernetycznie - bo każdy system, który podejmuje działania o oparciu o rozproszenie decyzji w warunkach braku wiedzy zarówno o potrzebach, jak i decyzjach współdecydujących jest niewątpliwie lepszy. Kolego, czy na pewno zdajesz sobie sprawę, co proponujesz?

>Po pierwsze nie proponowalem nowej czapy do kontroli proponowanej swoistej podatkowej instytucji wnioskow obywatelskich.
>Po drugie chodzi mi tu o usprawianie,systematyzowanie systemu zbierania opinii,uwag,wnioskow milionow obywateli,podatnikow.
W którym momencie mówiłem o 'czapie' ponad takowym systemem? Rozumiem, iż uważasz system usprawniający itepe wniosków opinii itede na miliony klientów za utworzony i funkcjonujący za darmo.

>Po trzecie..
Masz niesamowity talent do generowania bełkotliwej propagandy. Na pierwszy rzut oka to nawet wygląda na sensowne!
Pawel Kozycz
>>Mowilem o juz wybranych wladzach politycznych,ktore mialyby do wykorzystania dodatkowe narzedzie SLUCHANIA OPINII OBYWATELI PODATNIKOW(jezeli chace ich sluchac)
>A jeżeli nie chce? Trzeba go zapewne zmusić..

Wlasnie o chodzi mi o szukanie sprawniejszych rozwiazan w PRAWIE(obowiazkow dla wladz politycznych a nie obowiazkow obywateli)do kontaktow, wyrazania opinii obywateli.

Na wolnym rynku potrzeb najglupsi klienci wplywaja(glosami-pieniedzmi- o takie glosy w wersji tzw publicznej,podatkowej mi chodzi ) na to jakie uslugi im sie naleza.

Poszukuje rozwiazan dla mniej gryzacych sie korelacji w ukladzie pomiedzy tzw publiczna sfera(ktora jest w koncu dla obywateli a nie wladz) a prywatnym sektorem czy rynkiem.
Co w sumie generalnie chodzi w dzisiejszej polityce, gdzie sie poszukuje,proponuje rozwiazania w sferze na ile moze albo nie panstwo ingerowac-wspierac- w zaspokajaniu potrzeb obywateli,podatnikow,klientow.
salek (4701 punktów)
Chyba coś mi umknęło.. Szukasz rozwiązań - pięknie, ale czy szukałeś przyczyn ?

Ech, przemowy wprost wyjęte z ust I sekretarza, usługi się należą, sektor prywatny, państwo zaspokające potrzeby klienta... Łza się w oku kręci...

Socjalizm - ustrój, w którym bohatersko walczy się z problemami, nieznanymi w każdym innym systemie.
09-02-2008 21:27 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Socjalizm - ustrój, w którym bohatersko walczy się z problemami, nieznanymi w żadnym innym systemie.

   Cytat: "Socjalizm: stać nas na to, czego nie ma; kapitalizm: nie stać nas na to, co jest".

   Ale kobyłka u płota...
.
Pawel Kozycz
>>Socjalizm - ustrój, w którym bohatersko walczy się z problemami, nieznanymi w żadnym innym systemie.
>   Cytat: "Socjalizm: stać nas na to, czego nie ma; kapitalizm: nie stać nas na to, co jest".
>   Ale kobyłka u płota...
>.
>
Wlasnie decyzje o tym czy bardziej socjalistycznie ma byc kapitalistycznie chce przekazac nie jakiemus sekratarzowi czy liberalowi liberalowi ale obywatelom, podatnikom (wlascicielom ich pieniedzy) i niekomu wiecej.
13-02-2008 23:20 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
Błądzić jest rzeczą ludzką; tkwić w błędzie - głupotą.
Pawel Kozycz
>Błądzić jest rzeczą ludzką; tkwić w błędzie - głupotą.
Stale bede sie trzymal tej glupoty ze klient,obywatel wie lepiej na co jego peniadze(glosy-podatki) przeznaczane. Rola politykow jest jak najlepsze zarzadzaniem serwisem dla obywatela wg zasady KLIEN NASZ PAN.
salek (4701 punktów)
>>Błądzić jest rzeczą ludzką; tkwić w błędzie - głupotą.
>Stale bede sie trzymal tej glupoty ze klient,obywatel wie lepiej na co jego peniadze(glosy-podatki) przeznaczane. Rola politykow jest jak najlepsze zarzadzaniem serwisem dla obywatela wg zasady KLIEN NASZ PAN.
Wprost nie znajduję słów uznania dla Twego zrozumienia... Wskaż mi miejsce, w którym twierdziłem iż ta 'głupota', to głupota.

Życzyłbym sobie, abyś zamiast propagandowego pustosłowia wyjaśnił raczej ów tajemniczy mechanizm, dzięki któremu moje pieniądze przepuszczone przez budżet sterowany w opisany, cybernetycznie podobno doskonały sposób będa zarządzane lepiej, niż zrobiłbym to sam. Jak na razie wskazania bezpodstawności zarzutów do proponowanego systemu nawet nie próbowałeś podważyć.
Pawel Kozycz
>>>Błądzić jest rzeczą ludzką; tkwić w błędzie - głupotą.
>>Stale bede sie trzymal tej glupoty ze klient,obywatel wie lepiej na co jego peniadze(glosy-podatki) przeznaczane. Rola politykow jest jak najlepsze zarzadzaniem serwisem dla obywatela wg zasady KLIEN NASZ PAN.
>Wprost nie znajduję słów uznania dla Twego zrozumienia... Wskaż mi miejsce, w którym twierdziłem iż ta 'głupota', to głupota.
>Życzyłbym sobie, abyś zamiast propagandowego pustosłowia wyjaśnił raczej ów tajemniczy mechanizm, dzięki któremu moje pieniądze przepuszczone przez budżet sterowany w opisany, cybernetycznie podobno doskonały sposób będa zarządzane lepiej, niż zrobiłbym to sam. Jak na razie wskazania bezpodstawności zarzutów do proponowanego systemu nawet nie próbowałeś podważyć.

A ja zyczylbym nie tak czarno-bialo doktrynalnie spogladac na moje sugestie czy propozycje. Temat jest otwarty wszelkie posuwajace do przodu postepy w ukladzie stosunkow klient obywatel.
Moim celem jest danie jak najwiekszych praw kazdemu z osobna obywatelowi a jednoczesnie klientowi w decydowaniu na co jego pieniadze,glosy maja pojsc. Nie zyczylbym sobie zeby dalej w obecnie panujacym przestarzalym systemie politycznym byly podejmowane decyzje w tym temacie.
Wlasnie rynek to demokracja, gdzie za pieniadzem-glosem obywateli,klientow- ida wlasciwe(na wlasciwym poziomie)uslugi.
To co proponuje mozna okreslic tez jako miekka komercjalizacja uslug publicznych gdzie uslugobiorca-obywatel,majac stale prawo dostepu do tych uslug,klient decyduje gdzie(na taki czy inny szpital itd) swoje!pieniadze,podatki wydac a uslugodawcy maja byc zmuszeni o zabieganie o nie.
Nie potrzeba byc expertem by kupic (oddac glos) chleb, wesprzec-oplacic takie czy inne uslugi,ktorymi obywatel,klient jest zainteresowany. To wlasnie klient-obywatel ma byc filarem rzadu swiatowego-dzisiaj tylko globalne ujecie tematu moze dawac jakies efekty.
Rola politykow ma byc wlasciwe sprawne uslugowywanie(jak zarzadu na gieldzie papierow wartosciowych) na rzecz tego systemu,ktorego mozna zatytulowac KLIENT NASZ PAN.
salek (4701 punktów)
Prosiłem o ustosunkowanie się do zarzutów, a dostałem kolejny kawałek propagandy. Szkoda zatem gadać o owym 'świetnym' pomyśle. Błagam tylko, przed wdrożeniem wypróbuj go na zwierzętach... co prawda juz mi ich szkoda.
Pawel Kozycz
>Prosiłem o ustosunkowanie się do zarzutów, a dostałem kolejny kawałek propagandy. Szkoda zatem gadać o owym 'świetnym' pomyśle. Błagam tylko, przed wdrożeniem wypróbuj go na zwierzętach... co prawda juz mi ich szkoda.

Ja juz ustosunkowalem sie negatywnie do twojej sugestii: ze obywatele to za glupie zwierzeta,ktore nic nie maja do powiedzenia na temat na co maja swoje zarobione piniedze(podatki-miekka komercjalizacja wybranych uslug publicznych)wydac, ze system bankowy, obecny system wladzy nie ma szans na wydajne wprowadzanie usprawnien w przeplywie informacji o potrzebach uslugobiorcow(obywateli,podatnikow).
Temat jest otwarty(i niedokonczony-techniki, metody wprowadzenia pomyslu) na nowe! sugestie i nowe! lepsze! pomysly-moze sie nie rozumiemy. Mozesz mi okreslic konkretniej o jakie zarzuty do moich(otwartych na wszelkie uwagi)pomyslow ci chodzi.
Wiem ze przedstawiony przezemnie model,pomysl na usprawnienia na linii obywatel-klient nie musza byc ostatecznie najwspanialsze-sa one prowokacja, impulsem do wyciagania jakis dalszych propozycji, uwag czy wnioskow na tematy (mozna to nazwac) obywatelsko-rynkowe. Jestem w stanie przyjac kazde pomysly(moga byc kompletnie sprzeczne z moimi)jazeli i ktore mialyby usprawnic stosunki polityczno-ekonomiczne na swiecie. Jezeli masz lepsze, usprawniajace pomysly w tym temacie to czekam odpowiedz.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365