Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pochwała ulicy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
19-01-2008 17:23diogenes (42753 punktów)Pochwała ulicy
Ocena 2 na 2
polska stoi przed kolejną fala strajków. dowód na to, że państwo jest niewydolne, że dialog społeczny, jeśli nawet ma miejsce, to jest nieskuteczny. wydaje mi się, że jest to efektem nieudolności władzy, jej nieprzygotowania do roli, jaką ma pełnić. jeśli ktoś chce np. zgłosić projekt unijny musi przedstawić drobiazgowy plan i rozliczyc sie co do grosza i dnia. partie polityczne zamiast biznes-planów zwodzą wyborców kampanią. dobierają się do władzy i wtedy widać, że nie mają nic albo niewiele do zaproponowania. wybrany w takim systemie sejm jest (jako całość) nieudolny, kolejny rząd - śmieszny (np. minister oświaty zamiast pogonić klechów ze szkół, zmniejszyć szkoły, klasy, wprowadzić system szkół zawodowych itp. wraca do problemu... mundurków). tak więc ludziom pozostaje ulica jako forma bezpośredniej demokracji (bo pośrednia okazuje się być iluzją). gwizdki, klekotki, blaszane beczki, brukowa kostka...

wybory wyłaniają rząd, ale dopiero ulica zmusza go do myślenia. ponieważ cenię myślenie - cenię również ulicę.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

@ffe?
>wybory wyłaniają rząd, ale dopiero ulica zmusza go do
>myślenia. ponieważ cenię myślenie - cenię również ulicę.
>

Należałoby więc cenić także szarańczę czy powódź - zmuszają rządy do myślenia w takim samym stopniu jak ulica.
19-01-2008 21:48 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Należałoby więc cenić także szarańczę czy powódź - zmuszają rządy do myślenia w takim samym stopniu jak ulica.

niektórzy w ogóle definiują myślenie jako rozwiązywanie problemów. weź pod uwagę, że powodzie nie są tylko zjawiskami naturalnymi, ale są często efektem głupoty ludzi (zezwolenia na budowę w dolinach rzek chociażby)
@ffe?
>niektórzy w ogóle definiują myślenie jako rozwiązywanie problemów. weź pod uwagę, że powodzie nie są tylko zjawiskami naturalnymi, ale są często efektem głupoty ludzi (zezwolenia na budowę w dolinach rzek chociażby)
>

Jako tez działania ulicy są nie tylko efektem lepszego czy gorszego myślenia ludzi. Również jet to zjawisko naturalne.
21-01-2008 13:29 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Jako tez działania ulicy są nie tylko efektem lepszego czy gorszego myślenia ludzi. Również jet to zjawisko naturalne.

ludzie nie wychodzą na ulicę po to, aby mysleć. również wyjście na ulicę nie jest wyłącznie "konkluzją" jakiegoś rozumowania. kołem zamachowym historii mogą byc ceny schabu.
J.Szulc (5723 punktów)

Trudno nie zgodzić się z tym, co piszesz. Niezadowolenie społeczeństwa widać właśnie , jak to nazywasz, na ulicy, owszem.
Nie masz jednak czasem wrażenia, że taka forma, jak dla mnie skrajna i ostateczna, ostatnio bywa chyba nadużywana?
Nasi (do niedawna jedni z nas) obwarowują się w swoich urzędach i mają gdzieś to, co do niedawna tak ochoczo oferowali. Głos z ulicy można zagłuszyć dźwiękoszczelnymi oknami. Rodzą się wtedy dwie racje . Czy można zgłupieć na jakimś tam poziomie? Zapomnieć, co obiecywało się wcześniej? Hm, jak widać można.
Takie mamy rządy, jakim jesteśmy krajem.
Chaos i prywata - coś Ci to przypomina?
A swoją drogą... żal.

Pozdrawiam.


To, co za nami i przed nami, to drobiazg w porównaniu z tym, co tkwi w nas.
20-01-2008 21:25 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
Jesli mozna sie wtracic. Ja tez pochwalam "ulice". Ile lat mozna zyc z tego, co obiecuja polytycy (PiSownia celowa)? Czy tak trudno zrozumiec, ze przez lata nie zrobiono nic dla zwyklych ludzi? Co maja oni zrobic? W koncu to jest takze ich kraj. A kraj jest po to miedzy innymi, aby chronic obywateli, ktorym - czesto takze z nie swojej winy - noga sie powinela.

Zamiast dzialan rzeczywistych, mamy pozoranctwo. Ale czy moze byc inaczej, jesli glosuje sie na partie, kadencja (czytaj: czas na grabiez) konczy sie po 4 latach i nie ma zadnej kontroli nad pasozytami w sejmie? Przeciez oni moga robic, co tylko chca. Spac na sesjach, zglaszac totalne glupoty, inicjowac modlitwy w Parlamencie, jezdzic i skladac holdy dyktatorom, obnosic sie ze swa falszywa poboznoscia... a z drugiej strony mamy takze lewicowych bossow, ktorzy zawra nawet pakt z Krk, aby tylko pozostac u koryta i za bardzo sie nie narazic na gniew wyborcow (przeciez kasa musi plynac). Przy tym kreca lody za kulisami. Ciekawy jestem, czy cos takiego by przeszlo w PE, zwlaszcza takie sklerykalizowanie.

Slowem, kontrola suwerena, czyli Narodu, ogranicza sie do wrzucenia kartki co 4 lata. Nie ma rozliczen. Ale mozna sie domyslec dlaczego. Kazda ekipa bowiem robi to samo. Jesli idzie o pieniazki, nie ma znaczenia, czy to lewica, prawica (choc ta jest bardziej zaklamana) - wszyscy graja do jednej bramki.

Inna sprawa, ze do polityki lgna miernoty. I trudno sie temu dziwic. System gwarantuje im bezkarnosc. A to wspaniala wiadomosc dla cwaniaczkow wszelkiej masci. Poslem moze byc kazdy jelop, byle byl w partii, ktora sie do koryta dostanie. Nawet moze zostac taki pajac Premierem lub innym marszalkiem. Ale tutaj jest jeszcze cos gorszego. Pamietacie Buzka? Pamietacie Maryjana? Jeden profesor, a drugi doktor. Na ich przykladzie bylo wspaniale widac, ze uczonosc nie idzie w parze z madroscia.

Aby ten syf zmienic w cos, co bedzie przyjazne dla obywatela, trzeba radykalizmu. Gledzenie, ze bedziemy latac prawo, mozna sobie miedzy bajki wlozyc. To jest wezel gordyjski i tylko ciecie moze tutaj cos dac. Osobiscie (i nie obchodzi mnie, co sie niektorym w glowach po tych slowach zalegnie) spalilbym cale polskie, glupie na kazdym kroku, prawo i wprowadzil prawo obcych krajow, wyzej rozwinietych. Pracowalbym nad polskim prawem w miedzyczasie, ale nie zatrudnialbym do tego cymbalow, ludzi z lapanki (a tak jest dzisiaj), tylko ludzi, ktorzy maja praktyczna wiedze w danej dziedzinie, a takze teoretykow. Slowem: teoria i praktyka razem. Tak skonstruowalbym prawo od zera, wzorujac sie na prawie panstw zachodnich.

Nie lubie poprawiac prac idiotow. Takie prace wrzucam od razu do kosza. I tyle.

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
27-01-2008 17:26 
 Ocena 1 na 1
Sycz (227 punktów)
.
>Aby ten syf zmienic w cos, co bedzie przyjazne dla obywatela, trzeba radykalizmu. Gledzenie, ze bedziemy latac prawo, mozna sobie miedzy bajki wlozyc. To jest wezel gordyjski i tylko ciecie moze tutaj cos dac. Osobiscie (i nie obchodzi mnie, co sie niektorym w glowach po tych slowach zalegnie) spalilbym cale polskie, glupie na kazdym kroku, prawo i wprowadzil prawo obcych krajow, wyzej rozwinietych. Pracowalbym nad polskim prawem w miedzyczasie, ale nie zatrudnialbym do tego cymbalow, ludzi z lapanki (a tak jest dzisiaj), tylko ludzi, ktorzy maja praktyczna wiedze w danej dziedzinie, a takze teoretykow. Slowem: teoria i praktyka razem. Tak skonstruowalbym prawo od zera, wzorujac sie na prawie panstw zachodnich.
>Nie lubie poprawiac prac idiotow. Takie prace wrzucam od razu do kosza. I tyle.
>
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.


Witam
Ja już się poddałem. Nie widze szans na poprawę sytuacji. Nie podczas mojego życia.
Wyszedłem i nie wracam. Na razie drzwi zamknąłem na klucz, ale klucza jeszcze nie wyrzucam.

Beirut
SzamanGniewko (353 punktów)
>polska stoi przed kolejną fala strajków. dowód na to, że
>państwo jest niewydolne, że dialog społeczny, jeśli nawet
>ma miejsce, to jest nieskuteczny. wydaje mi się, że jest to
>efektem nieudolności władzy, jej nieprzygotowania do roli,
>jaką ma pełnić.
A ja zaryzykuję tezę, że to obywatele nie dorośli do wymogów współczesnego państwa stąd każda próba przejęcia w Polsce władzy przez dane ugrupowanie polityczne musi kończyć się - w większym lub mniejszym stopniu - flirtem z demagogią.

Każda partia która zamiast "obietnic" przedstawi "biznes plan" zostanie zakrzyczana przez konkurentów i odrzucona przez społeczeństwo. Stąd nawet po zdobyciu władzy każda partia będzie uczestniczyć w "chocholim tańcu" z wyborcami. Taki kraj, cóż zrobić.

Be yourself,
no matter what they say!
21-01-2008 13:51 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>A ja zaryzykuję tezę, że to obywatele nie dorośli do wymogów współczesnego państwa stąd każda próba przejęcia w Polsce władzy przez dane ugrupowanie polityczne musi kończyć się - w większym lub mniejszym stopniu - flirtem z demagogią.

to nie jest tak, że gdzieś w obłokach abstrakcji unosi się "współczesne państwo", do którego pielgrzymujemy pod kierunkiem kolejnych ekip. realistyczna polityka musi zacząć od tego, co jest, od pewnego spisu z natury. a my mamy polskę tusków, rydzyków, kaczyńskich, glempów, lepperów,... i całej (o wiele ważniejszej) anonimowej reszty. jest ponadto miedzynarodowy kontekst, który jest równie istotny. mnie osobiście drażni fundament tej retoryki: sam napisałeś o przejęciu władzy . wciąż mamy coraz bardziej nerwowe spektakle owego przejmowania władzy (dla władzy) i związanych z nia profitów. a przecież ludzie czekają na systemowe rozwiązania ich życiowych problemów. czekają na pomoc, a nie na kolejny spektakl demokracji, czyli wybory. politycy zachowują się bardziej jak medialne gwiazdy, a nie jak ludzie, którzy coś potrafią zmienić. co zmieniło w służbie zdrowia a lbo w szkołach, że debatę tuska z kaczyńskim widziało milony ludzi? był to sukces medialny, ale -w dłuższej skali- nie polityczny. sukcesy polityczne trzeba mierzyć skutecznością rozwiązywania społecznych problemów.
21-01-2008 16:40 
 Ocena 1 na 1
SzamanGniewko (353 punktów)
>>A ja zaryzykuję tezę, że to obywatele nie dorośli do wymogów współczesnego państwa stąd każda próba przejęcia w Polsce władzy przez dane ugrupowanie polityczne musi kończyć się - w większym lub mniejszym stopniu - flirtem z demagogią.
>wciąż mamy coraz bardziej nerwowe spektakle owego przejmowania władzy (dla władzy) i związanych z nia profitów. a przecież ludzie czekają na systemowe rozwiązania ich życiowych problemów. czekają na pomoc, a nie na kolejny spektakl demokracji, czyli wybory. politycy zachowują się bardziej jak medialne gwiazdy, a nie jak ludzie, którzy coś potrafią zmienić. co zmieniło w służbie zdrowia a lbo w szkołach, że debatę tuska z kaczyńskim widziało milony ludzi? był to sukces medialny, ale -w dłuższej skali- nie polityczny. sukcesy polityczne trzeba mierzyć skutecznością rozwiązywania społecznych problemów.
Ależ na tym właśnie polega demokracja! Przecież od zawsze urządzano jeden wielki spektakl dla ludu. Siła każdego polityka leży w umiejętności przekonania do swoich poglądów takiej ilości społeczeństwa by wystarczyło to na sprawowanie władzy. Nie wystarczy mieć w głowie świetnego planu, trzeba go jeszcze umieć sprzedać. Problemem współczesnej polityki nie są osoby(politycy) medialne, tylko fakt że poza umiejętnością sprzedania swojej własnej osoby nie mają jeszcze wizji państwa.

Dziś kupujemy ładne opakowanie z nijakim produktem w środku. Nie uda się nam kupić dobrego produktu bez politycznego marketingu więc jesteśmy skazani na to gówno. Problemem nie są medialne debaty i retoryczne figury stosowane z zapałem godnym lepszej sprawy tylko że za tą piękną fasadą nic nie ma.


Be yourself,
no matter what they say!
21-01-2008 16:57 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Siła każdego polityka leży w umiejętności przekonania do swoich poglądów

rozróżnijmy poglądy (formułowane w zdaniach oznajmujących twierdzenia) od recept, których celem jest rozwiązywanie problemów i konfliktów społecznych. mnie np. mniej interesują poglądy polityków, ale ich recepty, tzn. pomysły na zmiany - owszem. no bo co np. w sferze poglądów miałby mi do zaproponowania klęczący przed sarkofagiem jana pawła 2. tusk?
21-01-2008 17:23 
 Ocena 1 na 1
SzamanGniewko (353 punktów)
>>Siła każdego polityka leży w umiejętności przekonania do swoich poglądów
>rozróżnijmy poglądy (formułowane w zdaniach oznajmujących twierdzenia) od recept, których celem jest rozwiązywanie problemów i konfliktów społecznych. mnie np. mniej interesują poglądy polityków, ale ich recepty, tzn. pomysły na zmiany - owszem. no bo co np. w sferze poglądów miałby mi do zaproponowania klęczący przed sarkofagiem jana pawła 2. tusk?
Ale właśnie nie do końca masz rację. No bo jaką będzie miał wiarygodność dajmy na to Piotr Ikonowicz który pisałby, że najlepszą receptą na uzdrowienie gospodarki będzie jej deregulacja? Albo jakiś zupełnie nieznany polityk który daje gotowe recepty choć nikt nie zna jego poglądów na szereg spraw? Trzeba poznać i poglądy i recepty by móc już na wstępie skonfrontować pomysły z przekonaniami.

Masz natomiast całkowitą rację gdy zwracasz uwagę na fakt, że zwykła medialna przepychanka na idee nie tylko nie daje nam rzeczywistego obrazu polityków ale wręcz zaciera między nimi różnice. Gdy po raz kolejny słyszymy ze wszystkich politykierskich ust, że trzeba walczyć z korupcją, nakarmić głodnych, budować domy i autostrady czy reformować kraj to zwyczajnie nie che się chodzić na te wybory.

Be yourself,
no matter what they say!
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>państwo jest niewydolne, że dialog społeczny, jeśli nawet
>ma miejsce, to jest nieskuteczny

Jest nie tylko nieskuteczny, ale bezsensowny. Podam przykład. Celnicy chcą 1500 zł a rząd chce im dać 500 zł. Kto ma rację? Dlaczego nie dyskutuje się na ten temat? Czy Polacy są niedolni do dyskutowania i negocjowania?

Największym dla mnie absurdem jest brak argumentów. Każda ze stron powinna mieć przed sobą strukturę budżetu państwa i pokazywać: "proszę spojrzeć, tyle pieniędzy idzie z budżetu na płace dla celników, tyle dla policji, tyle na dotacje dla górnictwa, tyle dla PKP... tyle zarabiają kolejarze, tyle nauczyciele w szkołach, tyle urzędnicy... tyle pieniędzy idzie na służbę zdrowia, tyle na ochronę przyrody, tyle na wojsko... proponujemy tutaj zaoszczędzić; tym zabrać, bo dostają za dużo; tutaj w ogóle przestać płacić, niech zostaną tylko prywatni...

Dialog społeczny w obecnych warunkach możliwy jest tylko pod warunkiem, że jawnie będzie się dyskutować o strukturze wydatków budżetowych - porównywać, zestawiać, oceniać czy to sprawiedliwe, czy coś nie jest marnowaniem pieniędzy podatników...

doku
Panteiści Podmiot (6818 punktów)
>wybory wyłaniają rząd, ale dopiero ulica zmusza go do
>myślenia.

Nie słyszałem aby w manifestacjach ulicznych domagano się myślenia, za to słyszałem co władza powinna zrobić.
Czasem władza spełnia roszczenia, czasem podaje się do dymisji. Niekiedy lud obala władze i przejmuje ją, by przekonać się że ktokolwiek rządzi (choćby sam lud) są powody do protestów.

Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365