Racjonalista - Strona głównaDo treści
Neuroteologia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
02-11-2003 18:10JoannaNeuroteologia
Cykl o neuroteologii trochę mnie zaniepokoił. Fakt - nie przeczytałam jeszcze całości, pozostaję zresztą pod wrażeniem rozległości tematu i Twojej orientacji w nim, mam jednak kilka wątpliwości. Jako że nie zajmowałam się tym problemem do tej pory, mogą wydać Ci się amatorskie, ale trudno.
Jak wiesz, skłaniam się jeśli nie ku relatywizmowi (kulturowemu i poznawczemu), to na pewne ku kulturologicznemu punktowi widzenia, dlatego też uważam, że ustalenia naukowe, jako również uwikłane w system kulturowy również powinny być podejrzliwie obejrzane - czy i na ile realizują pewnien ogólny model (por.np. Foucault). Dla mnie obiektywizm jest postulatem, nie faktem. Dlatego też - już odnosząc się do tego, o czym piszez w tekście - uważam, że kierunek relacji, związku między "rzeczami" czy zdarzeniami nie musi spełniać warunku przyczyny i skutku (zresztą nie wierzę w taki redukcjonizm, nigdy nie ma jednej przyczyny, zjawiska są zawsze multigenetyczne). Jeśli zatem sztuczne drażnienie mózgu powoduje uczucia mistyczne, to według mnie wcale nie oznacza to, że te drugie mają status wyłącznie omamów - może świadczyć, że mózg wytworzył te chemiczne związku właśnie dlatego, że stykał się często z zewntrznymi zjawiskami wywyłującymi takie reakcje, analogicznie jak dzieje się, gdy powstają nowe połęcznia między neuronami, gdy "ćwiczy" się umysł. Innymi slowy - wpierw jest "rzecz" czy czynność - potem reakcja mózgu.
Po drugie, to że można wywołać złudzenie nie świadczy o tym, że odniesienie stanowi "zero ontologiczne", że nie ma "w ogóle" rzeczywistego odniesienia dla złudnego stanu - to, że ludzie w pewnych okolicznościach mają np. fatamorganę i widzą oazę na pustyni, ktorej w
tym momencie nie ma, nie znaczy, że w ogóle nigdy nie ma oaz na pustyni. Zatem w żadnym razie nie jest to dowód na nieistnienie np. Boga.
I wreszcie - jeśli można sztucznie wywołać stan mistyczny, to co z racjonalizmem? Jaki jest jego status? O nim też przesądza chemia mózgu? Wiadomo przecież, choćby z badań neurologów takich jak Łuria czy Sachs, że wystarczy mikrouszkodzenie mózgu, by z inteligenta zrobić imbecyla.
To tylko luźne uwagi, nie wątpię zresztą, że znajdziesz na nie kontrargumenty (zaznaczm raz jeszcze, nie jestem znawcą tego tematu).
Tak czy siak, bardzo inspirujący ten Twój tekst (a raczej teksty)!!!
Bardzo pozdrawiam.

Mariusz Agnosiewicz
> Jak wiesz, skłaniam się jeśli nie ku relatywizmowi (kulturowemu i poznawczemu), to na pewne ku kulturologicznemu punktowi widzenia,

Wiem, szanuje Twoj punkt widzenia, ale sie z nim nie zgadzam.

> dlatego też uważam, że ustalenia naukowe, jako również uwikłane w system kulturowy również powinny być podejrzliwie obejrzane

Oczywiscie, ustalenia naukowcow sa najbardziej podejrzliwie ogladane przez samych naukowcow oraz przez naukowo usposobionych filozofow nauki, w ramach metodologii nauk empirycznych. Żadne ustalenia i przemyslenia humanistyczne nie sa tak krytycznie ogladane, weryfikowane i poddawane probom, jak ustalenia nauk empirycznych.
Uwazam, ze o jakichs uwarunkowaniach kulturowych nauki nalezy mowic z najwyzsza ostroznoscia, aby nie popasc w postmodernistyczna jalowosc

Przechodząc do sedna:
Oczywiscie ja nie twierdzilem, ze to jest laboratoryjny dowod nieistnienia boga i spraw nadnaturalnych, a jedynie, ze to jest tego typu argument, który taki wniosek czyni racjonalnym.
Nie mozna absolutnie porownywac regeneracji polaczen neuronalnych do istnienia obszarow stymulujacych doznania religijne. To sa calkiem rozne skale odniesien. Uszkodzony mozg ma zdolnosci regeneracyjne, ale przeciez jak komus odlupia kawalek mozgu to on sie nie naprawi. to juz bylby cud. za doznania religijne odpowiadaja pewne obszary w mozgu, a neurony to tylko komoreczki.
Ale oczywiscie masz racje, ze takie uksztaltowanie i predyspozycje mozgu zapewne wynikaja z oddzialywania srodowiskowego nan w czasie ewolucji. Tyle ze natura tego oddzialywania coraz lepiej jest tlumaczona racjonalnie, czyli naturalistycznie. Nie ma potrzeby dokladania do tego wyjasnien supernaturalistycznych, jesli oczywiscie nie chcemy popadac w irracjonalizm.
Sytuacja jest taka, ze wiemy iz reakcje te mozemy wywolac calkiem natualnie, stad racjonalnym jest poszukiwanie naturalnych przyczyn calosci tego. To jest postawa naukowa. Natomiast przyczyny pozanatualne sa tylko postulatem, poboznym zyczenie, na ktore nie ma zadnych dowodow, a wiele wskazuje przeciwko nim. Dla mnie nie ma tutaj pytania: "czy", ale jest "jak".
Zero ontologiczne: oczywiscie racja, tez tak sadze, ale sa znacznie prostsze wyjasnienia niz bog czy swiat nadnaturalny. oddzialywania na mozg powodujeca takie reakcje sa calkowicie natualne. twierdzenie przeciwne, jest poznawczo jalowe.
O przyczynach i argumentach na ten temat pisalem w tekstach na str. nr m.in. 1955, 2116, 2153 i 2077

> I wreszcie - jeśli można sztucznie wywołać stan mistyczny, to co z
> racjonalizmem? Jaki jest jego status? O nim też przesądza chemia
> mózgu?

Oczywiscie racjonalizm jest korelatem naszego aparatu poznawczego. To jednak, ze potrafimy myslec i dzialac skutecznie i trafnie wynika stad, ze poszukujemy i odkrywamy to co mistyfikuje i znieksztalca nasze myslenie, korzystajac przy tym z pewnych protez technicznych. Mamy to dzieki nauce (a czesciowo takze filozofii, zwlaszcza na wczesniejszych etapach wedrowki od mythosu do logosu). Racjonalizm nie jest abstraktem i absolutem, ale tez nie jest omamem.

> Wiadomo przecież, choćby z badań neurologów takich jak Łuria czy Sachs, że wystarczy mikrouszkodzenie mózgu, by z inteligenta zrobić imbecyla.

Oczywiscie wiadomo, ze uszkodzenie mozgu moze calkiem zmienic nasza osobowosc. Ale nie przeszadzajmy z tymi mikrouszkodzeniami. Wiadomo, ze nasz mozg jest moze dokonywac samoregeneracji. To nie tylko mozliwosc regeneracji polaczen uszkodzonych neuronow, ale takze neurogeneza, czyli powstawanie nowych neuronow z komorek macierzystych. Samonaprawda mozgu, badania nad tym, sa obecnie bardzo silnie rozwijana dziedzina neurobiologii. Kolejna zasluga nauki w walce z tym co znieksztalca nasze myslenie oraz procesy poznawcze.
Pozdrawiam
Mariusz
avenarius
Co by się stało, gdyby neurofizjologia odkryła w mózgu ośrodek odpowiedzialny za przekonanie, że się odkryło prawdę? Jego pobudzenie sprawiałoby, że człowiek przerywa badanie (także naukowe) i uznaje wyniki, które już uzyskał za ostateczne rozwiązanie problemu?

Następnie możnaby (hipoteza, oczywiście!) wykazać, że "w wyniku najrozmaitsych uwarunkowań egzo- i endogennych", ośrodek ten jest u niektórych ludzi aktywny w sytuacji, gdy formułują np. zdanie: skoro wiadomo, że inny człowiek odpowiednią stymulacją może wywołać te przeżycia, to skąd wiadomo, że i wszystkie inne nie mają równie przyziemnej proweniencji?
Czy nie byłoby to coś w rodzaju "głosu Boga" (Rozumu)?

Domyslam się, że przewaga wiernego tegoż Boga polega na innych (oprócz przekonaniowych) argumentach za poprawnością wniosków. Ale namysł nad tymi argumentami też jest śledzony przez wolteriańskie bóstwo, które na skojarzenia "pozytywistyczne" może reagować wciskając odpowiedni przycisk.
alek królik (1 punktów)
ahoj, to mój pierwszy post tutaj.

>Oczywiscie, ustalenia naukowcow sa najbardziej podejrzliwie ogladane przez samych naukowcow oraz przez naukowo usposobionych filozofow nauki, w ramach metodologii nauk empirycznych. Żadne ustalenia i przemyslenia humanistyczne nie sa tak krytycznie ogladane, weryfikowane i poddawane probom, jak ustalenia nauk empirycznych.

problem w tym, że ustalenia metodologów dotyczą co najwyżej sposobu prezentacji nauki, tak w społeczności naukowej jak i wobec laików, zaś niewiele mają wspólnego z f**ktycznie uprawianymi badaniami przyrodniczymi.

spójrz chociażby, jak wiele ukrytych założeń jest wbudowywanych w antyteistyczną interpretację wyników "neuroteologii"; jesteś w stanie się ich pozbyć? zejść do naturalistycznych poziomów interpretacji (tzn. tylko tych wymuszonych przez budowę aparatu kognitywnego człowieka - czy to od strony biologicznej, czy choćby kantowskich kategorii)? oczywiście nie.

jaki zatem może być znaczenie Twojej centralnej tezy "neuroteologii"? kryterium weryfikacyjne (a la Carnap) wysiada, bo to nie jest prosta obserwacja fizykalna. kryterium Wittgensteinowskie o użyciu... no ok, widzimy jak używasz, i widzimy że jest to związane z pewną obsesją antyreligijną

szczególnie że te same dane przez np. ks. prof M. Hellera zostały zinterpretowane zupełnie odwrotnie.

>Oczywiscie ja nie twierdzilem, ze to jest laboratoryjny dowod nieistnienia boga i spraw nadnaturalnych, a jedynie, ze to jest tego typu argument, który taki wniosek czyni racjonalnym.

nie czyni. najpierw mówisz o praktyce laboratoryjnej - empirycznej, a potem chcesz się wybronić czystą racjonalnością?

>racjonalnie, czyli naturalistycznie. Nie ma potrzeby dokladania do tego wyjasnien supernaturalistycznych,

a dlaczego wyjaśnienie hmm teistyczne jest supernaturalistyczne? bardzo wąsko pojmujesz zatem pojęcie boskości. nawet europejska tradycja racjonalizmu potrafiła spojrzeć szerzej. Spinoza? Lebniz? Wolf? Kant?

i nic już nie powiem o tradycjach dalekiego wschodu i afryki.

niech Bóg ma Cię w swej opiece,
Gdy cały świat napawa się pokojem, człowiek wytworny ma u boku miecz
- He Yenxi

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365