Przejawy głębokiej erudycji pojawiają się coraz rzadziej. Lista lektur powszechnie obowiązujących każdego humanistę staje się coraz odleglejszym wspomnieniem. Hasło powszechnej dostępności książki zostało zastąpione ideą powszechnej edukacji akademickiej, gdzie celem jest jedynie "obdarzenie każdego, kto nie opiera się zbyt mocno, dyplomem ukończenia wyższej uczelni". Statystyki siłą rzeczy nie uwzględniają poziomu wiedzy, erudycji ani inteligencji - mówią za to o wielkim sukcesie w postaci gwałtownego wzrostu liczby studiujących. Tyle że obecność wielkiej masy na uczelniach ma też skutki negatywne. Tak studiujących, jak władze akademickie jednoczy bowiem ten sam cel, osiągany niekoniecznie czystymi metodami. Jest nim interes - pisze w PRZEGLĄDZIE POLITYCZNYM (62-63) Jan Tomkowski z Instytutu Badań Literackich PAN. [za: Tygodnik. Powszechny] |