Mieszkam w małym polskim miasteczku. Ultrakatolickość wyznacza tu granice egzystencji. Szczęśliwie urodziłem się w okresie osłabienia Kościoła rzymskokatolickiego. PRL to nie był kraj moich marzeń , ale nie czuło się tej presji uwsteczniającego, tkwiącego w średniowieczu kleru. Teraz pełen goryczy czekam, jak cierpliwy Słowianin, że coś się zmieni. Nic Nicea nie zmieni, opus dei ? Patrzymy z dziećmi w szklany ekran propagandy i tylko lisie przebiegłe, socjotechniczne TV... . Te wszystkie maski muszą opaść, a komunikatywność połączy Europę z bogiem czy bez to nie ma znaczenia. My ludzie żyjemy chwilą , świat jest naszym domem a kosmos schronem. Wojna zniszczy ludzi, kosmos nas obudzi. |