Reklamy działają i to całkiem nieźle.
1. Zapamiętanie, zauważenie produktu przez konsumenta. Czasem nawet do stopniu utożsamiania marki z produktem (zwykle samoistne, ale ostatnio np. Cekol próbuje to sztucznie stworzyć i promuje określenie "cekolowanie", nie wiem czy istniejące wcześniej).
2. Przyzwyczajenie konsumenta do produktu - na zasadzie że człowiek woli coś, co zna, a taki produkt poznaje i widzi często w reklamie, więc większe jest prawdopodobieństwo, że potem po niego sięgnie, a nie po coś całkiem nie znanego.
3. Wpływ posługujący się metodą autorytetu - w reklamach często pojawiają się panowie w stroju stereotupowego naukowca lub lekarza itp. mówiący o nanogranulkach i innych cudach na kiju pozwalających produktowi być lepszym niż ten konkurencyjny (choć tak na prawdę nie jest wiele lepszy, jeśli wogóle jest lepszy). Dodatkowo czasem wykorzystywany jest autorytet (opinia) grupy wyrażana przez jakichś jej przedstawicieli w formie zbliżonej do wywiadu (np. z gospodynią domową czy pacjentem dentysty)
4. Efekt kontrastu - pokażemy jaki nasz produkt jest świetny na tle innych (np. używając naszego cudownie wszystko zmywa się samo, a u konkurencji nic się nie zmywa [co jest zresztą kłamstwem])
5. Czasami manipuluje się emocjami - by wzbudzić u człowieka dysonans poznawczy i jego redukcję w stylu (niektóre reklamówki nie ograniczają się do informacji że jak chcesz wspomóc akcję to wyślij smsa, ale są spotami pełnymi emocji, nastawionymi na wzbudzanie ich u widza): "tylko ktoś bez serca nie wspomorze akcji X pomagającej biednym dzieciom" i "nie jestem bez serca" więc "wysyłam sms pod 72XX", niektórzy nie potrafą przed sobą wytłumaczyć nie wysłania smsa nawet po tym jak już wcześniej wiele takich wysłali i czują się z tym po prostu źle, więc wysyłają kolejne - np. zawsze gdy zobaczą spot reklamowy (znaczna część jednak się przyzwyczaja, mechanizm habituacji powoduje, że wspomagają takie akcje tylko od czasu do czasu - reklamówki te są najskuteczniejsze gdy nie są zbyt częste, to tak samo jak żebrak który robi co kilkadziesiąt minut obchód tego samego obszaru i prosi tych samych ludzi - prawdopodobnie nie wielu wspomoże go więcej niż 2 razy w krótkim odstępie czasu).
6. Przerywanie filmu czy teleturnieju w prawie najlepszym momencie i puszczenie reklam też ma sens. Człowiek jest mniej odporny na manipulację w stanie silnego pobudzenia, a zdenerwowanie przerwaniem w takim momencie dodatkowo to pobudzenie zwiększa.
7. Reklamy dostosowuje się współcześnie nie tylko na podstawie demografii do danej grupy odbiorców w sensie wieku, rodzaju pracy, zasobności portwela itp., ale także na podstawie profilu psychologicznego grupy docelowej. Można wtedy znaleźć pewne słabości pewnej grupy osób, na przykład: można wykorzystać niepokój rodziców o to czy nie zaniedbują swojego dziecka (w końcu całe dnie pracują) wzbudzając w reklamie poczucie winy i podsuwając rozwiązanie - kupno produktu, np. zabawki. Można dopasować tekst reklamy do tego, jacy w znacznej części są ludzie w danej grupie docelowej - tak, by zadziałało.
8. Metoda na wypróbowanie w domu. Człowiek wtedy ulega zaangażowaniu oraz przyzwyczajeniu i są znacznie większe szanse, że nie odda danego na okres próby samochodu czy pralki itp., ale za niego zapłaci. Ktoś jednak musi poinformować o takiej niebywałej promocji (pralka za darmo na trzy miesiące itp.), reklama spełnia tą rolę.
9. Przeniesienie odpowiedzialności. Lepiej jest kupić każdą kolejną nowość np. jak chodzi o odchudzanie czy rzucanie papierosów itp. i zrzucić na nią odpowiedzialność po późniejszej ewentualnej porażce niż przyjąć ją na siebie (i zgodnie z prawdą stwierdzić, że jem za dużo słodyczy, nie ćwiczę, mam słabą wolę i nie mogę się powstrzymać etc.). Reklama czasem informuje o takich cudownych nowościach na odchudzanie czy rzucanie palenia.
Wiele osób sądzi, że na takie wpływy są odporni. Można tak sądzić świadomie, a podlegać manipulacji na poziomie nieświadomym. Na przykład większą ulgę przynoszą tabletki do bólu głowy znanej marki (były badania), a nawet placebo lepiej działa jeśli udaje znaną markę. I nie dzieje się to świadomie - bo świadomie nie wybieramy tego jak bardzo boli nas głowa.
|