Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wigilia świąt Bożego Narodzenia.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
30-11-2006 17:45Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)Wigilia świąt Bożego Narodzenia.
W naszej tradycji wigilia świąt Bożego Narodzenia jest dniem szczególnym.
I to nie tylko ze względów religijnych. Raczej kulturowych - w sensie bardzo ogólnym.
Obyczaj nakazuje, aby na wigilijnej wieczerzy znalazło się jedno wolne nakrycie dla nieprzewidzianego gościa. Ale obyczaj ten mówi również o tym (co już jest mniej znane, popularne), by do stołu zapraszać wszystkich tych, którzy własnego stołu z różnych przyczyn nie mają.
Chciałem zapytać:
- jak to wygląda w Waszych domach?
- czy zaprosicie do stołu np. "znajomych" bezdomnych z "waszego" śmietnika? Ludzi, których codziennie widzicie, którzy, być może, codziennie Wam się kłaniają (to też znamienne, że nie odwrotnie).
Jak już powiedziałem, abstrahuję od kontekstów religijnych. Ale nie ukrywam, że interesują mnie w sposób szczególny opinie osób wierzących (bez względu na wyznanie); wszak to oni głoszą "jedynie słuszne prawdy etyczne".
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Thorvoy (6588 punktów)
Ja spędzam święta z rodziną, raczej się nudzę, ale ogólnie jest sympatycznie. Bez rewelacji, lecz miło.

Bezdomnych moja rodzina nie zaprasza.
Maciej Szuba (83 punktów)
U mnie także bez żadnych nadzwyczajnych wydarzeń. Nie ma na szczęście żdnego śpiewania kolęd, ani spraszania bezdomnych. Świąt nie przeżywam za bardzo, raczej traktuję jako należny mi czas wolny po semestrze szkolnym.
Wigilia jako taka jest mi obojętna, często czekam, kiedy się skończy, bo mi nie smakuje to tradycyjne jedzenie. A potem to składanie życzeń... Nie wiem, jak u Was, ale u mnie to najgorsza część świąt. Przydają się umiejętności tzw. "kupieckiej grzeczności".
Kajka (129 punktów)
Ja traktuję Wigilię jak święto rodzinne, uroczysty obiad, dawanie sobie prezentów jakby wszyscy mieli urodziny Ponieważ cała moja rodzina uwielbia śpiewać i muzykować spiewamy razem kolędy.

Kwestia zapraszanie ubogich czy bezdomnych jest cęścią religijną tego święta, ponieważ żadne nakazy czy religijne sugestie mnie nie dotyczą nie wyobrażam sobie zaprosić kogos obcego na to święto.
Petite Violette (273 punktów)
Wigilie spedzamy z tesciowa i z jej partnerem zyciowym.
Wigilie organizujemy u tesciowej, ale ja gotuje. Probuje kazdego roku ugotowac potrawy z roznorodnych krajow, Meksyk, Liban, i w tym roku bedzie japonske Shabu shabu (japonska fondue). I kazdego roku choinke u tesciowej dekorujemy inaczej, zmieniamy tematyke kolorystyczna. Wymieniamy prezenciki o polnocy, jeszcze troche pogadamy i potem z mezem wracamy do domu.
Raczej nikomu by nie przyszlo do glowy zaprosic na rodzinne swieto bezdomnego.
Pozdrawiam.

Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
Zyga (1539 punktów)
Dodatkowe nakrycie było od zawsze - jak tylko sięgam pamięcią - jednak prawda jest taka, że bezdomny, który by zapukał raczej by dostał "kanapkę na wynos".

Z ciekawości zapytam w tym roku rodziców czy planują zaprosić podwórkowego kloszarda.
Thorvoy (6588 punktów)
Do nas raz tylko zapukał jakiś nieszczęśnik, z 10 lat temu już było.

Dostał (na wynos) od mojej mamy i babci solidny kawał pieczeni, parę groszy i najlepsze życzenia. Uważam że to było całkiem do rzeczy.

Nie wiem jak wcześniej, ale później już nikt taki się w naszych progach nie pojawiał.
Pandorra (1289 punktów)
Nigdy nie mieliśmy w domu dodatkowego nakrycia. Jakoś mi sie to wydawało nadmiernie sentymentalne.
Zapraszanie obcych do domu jest już działaniem obliczonym na efekt. Dla bezdomnych można byc dobrym cały rok, a nie nagle klajstrować sobie sumienie jednorazową akcją. Swoją drogą nie znam nikogo, kto by stosował sie do tego obyczaju.
Pozdrawiam
Thorvoy (6588 punktów)
>Zapraszanie obcych do domu jest już działaniem obliczonym na efekt.

Tia, dzień dobroci dla tych, którym się nie powiodło. A przez następne 364 (365) dni "spieprzaj dziadu".

> Dla bezdomnych można byc dobrym cały rok, a nie nagle klajstrować sobie sumienie jednorazową akcją.

O to właśnie chodzi. Niestety, ludzie czują się lepsi, kiedy pomogą właśnie w tym jednym dniu, ale nie mają wyrzutów jeśli odmówią żebrzącej babuleńce w jakimkolwiek innym czasie.

> Swoją drogą nie znam nikogo, kto by stosował sie do tego obyczaju.

Ja też, dlatego dziwi mnie że jest on jeszcze pamiętany.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Moja wigilia jest standardowa (tylko trochę wódki się leje, bo mam rodzinę na wsi - świetni ludzie). Nigdy do meg domu podczas Wigilii nie zapukał żaden bezdomny.Szczerze mówiąc nie wiem, jak bym się zachował....

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
>Moja wigilia jest standardowa (tylko trochę wódki się leje, bo mam rodzinę na wsi - świetni ludzie). Nigdy do meg domu podczas Wigilii nie zapukał żaden bezdomny.Szczerze mówiąc nie wiem, jak bym się zachował....

Ja czułbym paskudne skrępowanie. Ta osoba chyba zresztą też, chociaż diabli mogą wiedzieć. Pojawia się też kolejne pytanie: co PO Wigilii? Wszyscy lecą do ciepłych wyrek, a pana bezdomnego wywalamy za drzwi na mróz? Ok, kolacja z biedakiem odwalona, a teraz wypad?

Psiakrew, naprawdę głupia sytuacja.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
I oto pojawia nam się wspaniały problem moralny: Nakarmić i wyrzucić (mając wyrzuty sumienia i wiedząc, że koleś zdaje sobie sprawę z naszego spokojnego snu) czy olać sprawę?

Jest jedno wyjście: Po kolacji cała rodzina udaje się na Pasterkę (taka msza późną nocą w wigilię) i wychodzi z domu razem z ów bezdomnym. Oczywiście wcale nie musimy do kościoła docierać.

Pozytyw:
a) Sprawa teoretycznie załatwiona (nie wyrzucamy kolesia - sytuacja wymaga tego, aby wyszedł razem z nami)
b) kościół się w końcu na coś przyda

Negatyw:
a) za ch*** wafla nie rozwiązuje to problemu
b) i tak idąc spać pomyślisz o tym bezdomnym....

Pozdrawiam.

P.S. Nie wierzę i nie stosuję tego, co wymieniłem powyżej. To czysta teoria.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Thorvoy (6588 punktów)
Ciekawe rozwiązanie.

Najlepiej żeby biednych u nas w ogóle nie było, ale na to specjalnie wpływu nie mamy.
IQ955 (2355 punktów)
>Najlepiej żeby biednych u nas w ogóle nie było, ale na to specjalnie wpływu nie mamy.
Ależ mamy - zajrzyj do wątku orgazmicznego.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Vendetta (62 punktów)
U moim domu wgilia jest jak na obecne katolickie czasy dość dziwna.
Z racji bliskości zamieszkania spędzana jest zawsze z rodziną mojego ojca, w której większość to ateiści.

1. Nie ma dzielenia się opłatkiem, bo nie ma opłatka. Zamiast tego jest toast kieliszkiem wina w ramach rozpoczęcia i wtedy własnie składane są życzenia.
2. Nikt nie przestrzega postu. Rodzinka ryb i warzyw nie uznaje za jedzenie, więc zawsze jest jakieś ekstra mięsne i antypostne danie.
3. Przy stole nie dyskutuje się o bożym narodzeniu tylko raczej temat (zawsze) schodzi na temat religioznawstwa i tego jak to jest w innych religiach w tym czasie. Przeciągaja się one zazwyczaj do późnej nocy.
4. Ale za to kolędy sa puszczane. Matka pochodzi z katolickiej rodziny - opłatek dała wyrzucicć, post i szopkę z Jezusem też, ale kolęd się uczepiła i nie chce puścić.
5. Dla bezdomnego jeżeli takowy pojawiłby się, przygotowywana jest wcześniej paczka z jedzeniem, która jest mu wreczana w drzwiach wraz z życzeniami wesołych świąt.
6. Mimo uczęszczania na religię na pasterkę nie chodzę. Wraz ze znajomymi, którzy również to olewają spotykamy się gdzieś o tej porze, składamy życzenia, rozmawiamy, wygłupiamy etc...

Kiedyś taki sposób spędzania wigili wydawał mi się dosyć dziwny. W szkole podstawowej miałam straszny żal do rodziców o to, że inne dzieci opowiadają o tym jak to się u nich fragemnt Biblii czyta, robi potrawy jakieś tam specjalne postne, kolędy śpiewa stojąc przed szopką z Jezusem, a potem wspólnie idzie na pasterkę. Teraz jakoś mi to nie przeszkadza. Zawsze wigilia wyglądała w ten sposób, więc jakoś nie wyobrażam sobie inne.
Thorvoy (6588 punktów)
Aj-waj, jak mawią Indianie, taką wigilię to ja bym chciał.
Vendetta (62 punktów)
Hehehe

Teraz nie mam żadnych zastrzeżeń co do tego. Ale wyobraź sobie moje samopoczucie na religii w szkole, zwłaszcza jak miałam 7-8 lat. Ksiądz jak usłyszał moją relację z obchodzenia tegoż święta to mało z krzesła nie spadł. Bo wiadomo mając 7 lat nie zdawałam sobie sprawy z tego, że ktoś to może uznać za nienormalne/niemoralne, coś co dla mnie było codziennością. Zawsze na religii czułam się jak uczeń drugiej kategorii, te spojrzenia z politowaniem były dość frustrujące dla małego dziecka. Ale cóż, jakoś żyję mimo iż szatan mieszka u mnie w domu jak to ksiądz rodzicom kiedyś powiedział. Tragedia mnie nie spotkała ani boski potop na oczyszczenie również
Thorvoy (6588 punktów)
Oj, tak, księża lubią mówić jak to w domostwach, odbiegających od katolickiego standardu, zamieszkuje chrześijańskie uosobienie zła. Bardzo to niekonfliktowe...
Beatus (2528 punktów)
W dzień wigilijny zachowuję ścisły post do kolacji. To znaczy po prostu nie jem nic. Nie dlatego, że KK tak nakazuje. Umyśliłam sobie z rozmaitych powodów, że będę tak robić i robię. Jeśli wigilię spędzam we własnym domu i wiem, ze ktoś będzie ją spędzał sam, lub w ogóle nie ma gdzie pójść, zapraszam taką osobę. Musi to być znana mi osoba. Nie biegam między śmietnikami w poszukiwaniach. Dzięki temu obyczajowi spędziłam kiedyś wigilię w składzie - prawosławna, mahometanin, ateista i niby katolik, tj. ja. Wigilia była po katolicku, wszystkim się podobało. Na stole zawsze jest dodatkowe nakrycie. Jeśli zapukałby ktoś do moich drzwi, oceniłabym gabaryt i możliwości bojowe przybysza oraz domowników. Lęk przed obcymi, norma. Jeśli test wypadłby negatywnie dałabym coś na wynos. Jeśli pozytywnie, zaprosiłabym do domu, wykąpała, przebrała, nakarmiła, przenocowała. Zadzwoniłabym do znajomych z pytaniem o jakieś domy opieki itp. Zaraz po świętach umieściłabym tam bezdomnego i postarałabym się pomóc mu w szukaniu pracy. Już kiedyś coś takiego zrobiłam, ale nie przy okazji wigilii. Prawda jest taka, że większość bezdomnych chce być bezdomnymi i wcale nie potrzebują powrotu na łono społeczeństwa. No ale większość nie znaczy każdy.
Jeśli spędzam wigilię u rodziny lub znajomych, nie dyskutuję i nie wtrącam się w ich zasady. Jeśli wigilia jest u ateistów i na stole znajduje się mięso, po prostu go nie jem. Nie robię z tego tragedii bo i nie ma powodu.
Pozdrawiam
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Dziękuję wszystkim za interesujące wypowiedzi.
Chociaż jest ich niewiele (szkoda), to ich różnorodność pozwala na próbę stworzenia logicznie spójnego obrazka. Naszego stosunku do tradycji, obyczaju, konwenansu.
Dla mnie najciekawszym spostrzeżeniem jest wyraźne przeniesienie akcentu z uwarunkowań kulturowych na psychologiczne aspekty wigilijnej obrzędowości. To daje do myślenia.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam i życzę spokojnych Świąt bez niemiłych niespodzianek.


fides ex necessitate esse non debet
D.Sprenglewski (426 punktów)
Trochę późno odpwiadam, ale ponoć liczą się intencej
U mnie jest około 12 potraw (niekoniecznie polskich) oraz wolne nakrycie, choć nigdy nikt nie pukał do drzwi (przynajmniej od kiedy pamietam). Takie elementy tradycji, a nie wiary. Zapraszać, nie zapraszamy. Wigilia itp, to dla mnie (i mojej rodziny) święto rodzinne więc obcym raczej nie dajemy zaproszeń. Od skończenia 18 lat dołączyłem również do pijaczy wina i wódki (oczywiście w rozsądnych ilościach). Opłatek jest, ale to przyzwyczajenie ze starych lat bycia podpożądkowanym silnie wierzącej babci.
Kolend nie ma, ale śpiewanie co roku jest obowiązkowe, z tym, że "sto lat" - niefart chciał, że mam urodziny z jakimś kolesiem, który się urodził 2000 lat temu. Katolikiem nie jestem, więc bardziej obchodzę swoje urodziny niż Wigilię itp.

Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt.

Wróć do listy wątków działu Kultura

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365