Ściśle biorąc, humanistycznych zasad. Wprawdzie tylko niektórych, ale można by z tego ukręcić czort wie, ile wątków.
Na początek taka zasada: gdy natkniesz się na problem, należy spróbować go wyjaśnić, następnie przedyskutować, następnie wyciągnąć wnioski - dopiero później działać, byle nie pochopnie.
Jedzie humanista autem. Przez litość nie każę mu zapieprzać setką przez osiedle, starczy, gdy ma na blacie zwykłą pięćdziesiątkę, co i tak zbyt wiele na osiedle. Więc on sobie jedzie, dojeżdża do ściany, przy której trzeba skręcić. Co robi humanista? Oczywiście, hamuje, naciskając pedał.
I oto pedał hamulca włazi mu bez oporu do podłogi, auto jedzie dalej. Znaczy, humanista natknął się na problem. Co więc on zrobi, ten humanista? Rzecz jasna, przystąpi do rozwiązywania problemu w sposób humanistyczny. Ten sposób ma bowiem zakodowany niemal w genach, wytrenowany i wytresowany do granic doskonałości.
Po pierwsze, humanista spróbuje problem wyjaśnić, czyli wciśnie ten pedał ze trzy kolejne razy z identycznym skutkiem, w tym jedynie celu, by zyskać potwierdzenie: fakt, rzeczywiście jest problem.
Po drugie, humanista rzuci pytanie: "co jest, do cholery?!" - jako zaproszenie do ewentualnej dyskusji. Z kim, Bóg raczy wiedzieć.
Po trzecie, zapyta głośno: "Boże, co robić?" Znaczy to, że dyskusję prowadził z samym Panem Bogiem.
Co do wniosków, to raczej nie zdoła ich już wyciągnąć, ponieważ do tego czasu auto ze sześć razy odbyłoby drogę do ściany, podczas gdy jeden raz całkowicie wystarcza.
Skutki, z podobną litością, pominę. Zastanowię się za to, jak by postąpił na jego miejscu człowiek, z którego nikt nie robił człowieka, znaczy, taki dzikus.
Myślę sobie, że dzikus natychmiast po wciśnięciu hamulca do podłogi, a nawet jeszcze w trakcie tego wciskania, po prostu by się rozejrzał. Gdyby zobaczył choćby mały prześwit w tej ścianie, cokolwiek, piaskownicę bez dzieci, płotek ogródków działkowych - ten dziki człowiek już by jechał w tę stronę. Potem, kiedy by już wysiadł z auta i kopnął je ze złością w błotnik, podsumowałby wszystko od razu: "k**, hamulec nawalił!"
Ja nie chcę twierdzić, że powinniśmy wracać do dzikiego stanu. .
|