 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-05-2006 13:51 | Mariusz | Nadczłowiek Nietzschego | A więc,chciałem was zapytać jaki według was po przeczytaniu książek Nietzschego powinien być nadczłowiek,w waszym odczuciu oczywiście.Czy możliwe jest że ktoś taki poprostu jest? Po przeczytaniu Zaratustry i Antychrysta wyłonił mi się nadczłowiek,osoba która jest najlepsza z wszystkich ludzi tej Ziemi,pytanie tylko czy ktoś taki może powstać.Z całą pewnością wydaje mi się że nie...zawsze ktoś jest lepszy niż my sami w tym co robi i nie można być najlepszym... Co wy o tym sądzicie i czy ja dobrze zinterpretowałem filozofie Nietzschego? Chciałem też zapytać o pewien fragment,dokładnie chodziło w nim o wojne i lud wojenny. Więc Nietsche mówi o tym że człowiek winien być zniszczony a wojna powinna toczyć się ciągle,tylko dlaczego człowieka nalerzy niszczyć skoro to właśnie z człowieka wyrasta nadczłowiek? Dlaczego należy ciągle toczyć wojne,przecież wojna to zniszczenie,nie tworzenie? Jak ma wyglądać śmierć nadczłowieka i czy takie przeżycie śmierci jest możliwe,dla nadczłowieka który to jednak wywodzi się z człowieka który posiada instynkt zachowawczy i tak owy napewno w godzinie śmierci da o sobie znać? Jak nadczlowiek powinien reagować na miłość i na przyjaźń,Nietzsche pisze że przyjaciel powinien być najlepszym wrogiem,powiem szczerze nie zrozumiałem tych słów,czy ktoś może mi je objaśnić? Co wy o tym sądzicie,jak wy to zinterpretowaliście,czy Nietzsche był nadczłowiekiem,czy uwarzał się za takiego?
|
| Goriot (124 punktów) | > A więc,chciałem was zapytać jaki według was po> przeczytaniu książek Nietzschego powinien być nadczłowiek,w> waszym odczuciu oczywiście.Czy możliwe jest że ktoś taki> poprostu jest?Poczytaj jeszcze Nietzsche. W/g niego nadczłowiekiem był np. Napoleon Bonaparte - jakie cechy miał ? Hmm sam przywódca Francji okreslał się jako leniwy i inteligentny - i w tym jest setno sprawy. > Po przeczytaniu Zaratustry i Antychrysta wyłonił mi się> nadczłowiek,osoba która jest najlepsza z wszystkich ludzi> tej Ziemi, pytanie tylko czy ktoś taki może powstać.Z całą> pewnością wydaje mi się że nie...zawsze ktoś jest lepszy> niż my sami w tym co robi i nie można być najlepszym...Jasne że tak i o to w tym wszystkim chodzi. Mamy wciaz dażyc do ewolucji której ostatecznym ogniwem jest nadczłowiek. Tylko, że najpierw ten nadczłowiek ma zaistnieć w naszej głowie. To ma byc bodziec który zmusi nas do dziłania. Dzięki niemu mamy piąć sie wyzej i wyzej. Mamy być silni i sprawni do tego żeby poradzic sobie w życiu. Żeby nie być wciaz rolowanymi kretynami, których wykorzystuje religia, inni ludzie, bliscy etc. Mamy przede wszyskim żyć dla siebie. > Chciałem też zapytać o pewien fragment,dokładnie chodziło w> nim o wojne i lud wojenny.> Więc Nietsche mówi o tym że człowiek winien być zniszczony> a wojna powinna toczyć się ciągle,tylko dlaczego człowieka> nalerzy niszczyć skoro to właśnie z człowieka wyrasta> nadczłowiek?Niszczyć w sensie zwalczać w sobie człowieka, a budować na nim nadczłowieka. To trochę tak jakbys prowadził w sobie walkę z nałogiem będąc np. alkoholikiem. Jestes alkoholikiem i zwalczasz w sobie alkoholika żeby być trzeżwym. Niszczysz czlowieka żeby mógł powstac nadczłowiek. > Dlaczego należy ciągle toczyć wojne,przecież wojna to> zniszczenie,nie tworzenie?Bo wojna ćwiczy Twój organizm. Masz byc silny. Jesteś sam przeciw całemu światu. Ty jedyny, któremu przyświeca cel bycia nadczłowiekiem musisz gnić i dusić się wśród ludzi. To ciagła wojna, ciagła walka. Zresztą, chyba jak całe życie. > Jak ma wyglądać śmierć nadczłowieka i czy takie przeżycie> śmierci jest możliwe,dla nadczłowieka który to jednak> wywodzi się z człowieka który posiada instynkt zachowawczy> i tak owy napewno w godzinie śmierci da o sobie znać?Nie bardzo kapuje o co chodzi, a ksiazkę pożyczyłem i nie mam jak odszukac fragmentów o wojnie. Może cytat ? Albo trochę jaśniej to opisz. > Jak nadczlowiek powinien reagować na miłość i na> przyjaźń,Nietzsche pisze że przyjaciel powinien być> najlepszym wrogiem,powiem szczerze nie zrozumiałem tych> słów,czy ktoś może mi je objaśnić?Z reguly jest tak, że przyjaciel nam pomaga, wysluchuje, poklepuje po plecach i mówi - nie martw się, będzie dobrze. Ale jak zwykle to nic nie daje. Jest to tak samo utopijne jak pomaganie sobie w religii. Ewentualnie pomaga na krótką metę. Czy mozna tak cały czas isc przez życie ? Niby mozna jak nie popełnimy wcześniej samobójstwa. Dlatego najlepszy przyjaciel to wróg bo on nas ćwiczy do życia. Daje bodziec potrzebny do ockniecia się i walczenia. Wróg pokazuje że nie mamy byc śmieciami, które płyną z nurtem rzeki, ale mamy być tacy jak on sam - idziemy pod prąd. Mamy przewyższyc wszystkich, do tego stopnia żeby to oni byli pod nami. > Co wy o tym sądzicie,jak wy to zinterpretowaliście,czy> Nietzsche był nadczłowiekiem, czy uwarzał się za takiego?Mysle że należałoby się odwołać do życia Nietzsche. On wciaz borykal się z potwornym bólem głowy (miał guza i schizofrenie). W zasadzie jego filozofia to wyraz obudzenia sie z cierpienia jakie niosły mu te choroby. No i co ciekawe podobno bał się krów  bynajmniej tak twierdzą wrogowie Nietzsche. Z tych i innych powodów myśle, ze Niecki nie mógł uważać sie za nadczłowieka. Raczej za kogoś kto go zwiastuje - "kroplą za którą uderzy błyskawica". Stad pewnie też i pomysł na Zaratustrę (Zaratustra to imię proroka z madaizmu - religii persów, jesli dobrze pamietam).
Artur Goriot
|
|
 | | B.M. | >No i co ciekawe podobno bał się krów  bynajmniej tak twierdzą wrogowie Nietzsche. bynajmniej «wcale, zupełnie, ani trochę, zgoła (zwykle w połączeniu z następującą partykułą nie)» przynajmniej «partykuła podkreślająca w zdaniu to, na czym mówiącemu szczególnie zależy, co uważa on za minimum konieczne w jakiejś sytuacji; choć, choćby, chociaż, bodaj, co najmniej» Oba określenia za Słownikiem Języka Polskiego PWN Pozdrawiam
|
|
|  | | Goriot (124 punktów) | > >No i co ciekawe podobno bał się krów bynajmniej tak twierdzą wrogowie Nietzsche.> bynajmniej «wcale, zupełnie, ani trochę, zgoła (zwykle w połączeniu z następującą partykułą nie)»> przynajmniej «partykuła podkreślająca w zdaniu to, na czym mówiącemu szczególnie zależy, co uważa on za minimum konieczne w jakiejś sytuacji; choć, choćby, chociaż, bodaj, co najmniej»> Oba określenia za Słownikiem Języka Polskiego PWN > Pozdrawiam> k***a znów mnie na tym zlapaliście  co za nawyk... 
Artur Goriot
|
|
| skóra (112 punktów) | > Nietzsche pisze że przyjaciel powinien być> najlepszym wrogiem,Również czytałem Nietzschego. Jedynie Ecce homo i fragmenty innych dzieł. Dla mnie ten nadcżłowiek nie jest-co zapewne Ty też wiesz-bytem realnie istniejącym, mogącym się pojawić "TU".Nie znam na tyle jego twórczości, zapoznam się dogłębniej z tematem, odpowiem " z większym szczegółem"  Tak, przyjaciel jest albo musi być wrogiem. Przytoczę tu słowa hrabiego henryka Wottona z "Portretu Doriana Graya" Oskara Wilde'a, mówiącego,że wszyscy jego wrogowie cechują się niesamowitym zmysłem i intelektem. I o to chodzi. Przyjaciel, to nie osoba popierająca. To "szatan" i "demon" w jednej osobie. Wszystko oczywiście metaforycznie i z prawidłowym rozumeiniem terminów. Szatan czyli przeciwnik, denuncjuje wszelkie Twoje postępowanie "nielogiczne, trywialne, zmierzajace do twojej porażki" w ramach gry fair. gra "fair", ponieważ jest równocześnie "demonem", czyli z matki naszych języków, sanskrytu "bogiem". Bóg w tym sensie, dla mnie ateisty, jest synonimem inteligencji, nie IQ, w żadnym wypadku, lecz EQ, zdecydowanie EQ. Emocjonalnej inteligencji. Ponieważ posiadamy immanentny potencjał który pozwala na podejmowanie decyzji prożyciowych. Nie destrukcyjnych. Intuicja? Moze, ale nie zupełnie. To nie jest nic nadzwyczajnego jak by chciały religie różnego kroju i maści. Ja tego też nie wytłumaczę, lecz piszę co i jak czuję ()jako artysta). Nad człowiek, nadczłowiek? Wydaje mi się że jednak łącznie proponowane przez naszego Autora jest na miejscu. Co do wojny? Sądzę że to jest tak jak w Islamie z dżihadem. Z tym, że to "NAD" sugeruje transgresję dysonansów i konfliktów do wnętrza, bo cżłowiek to mózg, w wielkim uproszczeniu. Dopóki mózg funkcjonuje, jako całość człowiek żyje. Wszystko jest wynikiem konfiguracji fal, potem cząstek z nich powstających a te ...Ech, naraie na tym skończę. Reasumując jednak, Nadcżłowiek nie oznacza dla mnie Doskonałości. Oznacza Krytycyzm. Oznacza to, iż ludzie zaczną rozumieć innych, nie kontekstowo jak teraz, odbierajac selektywnie, z czego później są problemy, kłótnie i swary różnego typu. Krzysiek Skóra(Sosnowiec),jurand84@o2.pl,śląski PSR, VIVE Anarchy
|
|
| Fanatic | Hmm chyba juz ci Goriot wyjasnil wszystko i podpisze sie pod jego opinia. No bo jak np. masz problem to twoj "przyjaciel" poklepie cie po plechac powie "bedzie dobrze" ale ty nadal masz problem z ktorym bedziesz walczyl. Na wrogu nauczysz sie sily nie popelnisz juz takich bledow jakie raz popelniles. Pozatym "przyjaciol" nie da sie znalesc bo ja rozumiem to jako kogos kto bedzie ZAWSZE sluzyl pomoca i nigdy nie zostawi. Nie oszukujmy sie kazdy sie na czyms zlamie. Pozatym pamietacie to "Boze chron mnie przed przyjacielem bo z wrogiem sam sobie poradze" (czy jakos tak).
|
|
| Trepek (76 punktów) | Zbytnio nie powinienem zabierać głosu bo nie przeczytałem żadnego dzieła Fryderyka Nietsche tylko niektóre fragmenty. Ale Wy mówicie ,że taki człowiek dopiero może powstać. A to nie chodziło w tym wszystkim o to że tym nadczłowiekiem może stać się każdy z nas? Nadczłowieka poznajemy w sytuacjach ekstremalnych ,w których ktoś musi podjąć decyzję i jaka by ona nie była nigdy nie będzie mogłabyć usprawiedliwiona moralnie? I właśnie po tym,że dana osoba będzie gotowa przyjąć na siebie tą odpowiedzialność ,ten ciężar dla dobra ogółu, uczyni z niej nadczłowieka? No tak na przykładzie. Miałbyś np. do wyboru uratować od śmierci, weźmy na to taką Szymborską czy jakiegoś dresa. Co byś wybrał? Przyjmijmy ,że Szymborską. A czy poświęciłbyś 2 dresów 3 a może 10. Załóżmy 10 tak ale nie jedenastu. Dlaczego nie 11? Gdzie jest ta granica? W takich sytuacjach wszystko jedno jaką liczbę byś rzucił i tak nie usprawiedliwiłbyś tego czynu moralanie. Zawsze były by wątpliwości pomimo iż napewno uratowanie Szymborskiej przyniosło by większą korzyść dla ogółu. Według Fryderyka Nietsche właśnie chyba po tym się poznaje nadczłowieka? Po gotowości podjęcia trudnych decyzji i poniesienia za nie odpowiedzialności? Jego filozofia zakładała ideę unicestwienia wszelkich wartości, które hamują działania człowieka, narzucając mu poczucie winy. Mówiła,że nie można gloryfikować jednostek słabych takich jak np. jezus. Należy przywrócić temu co silne i pożyteczne należne mu miejsce w historii i społeczeństwie. Co Wy na to, trzyma się kupy czy nie?
|
|
 | | Goriot (124 punktów) | > Zbytnio nie powinienem zabierać głosu bo nie przeczytałem żadnego dzieła Fryderyka Nietsche tylko niektóre fragmenty. Ale Wy mówicie ,że taki człowiek dopiero może powstać. A to nie chodziło w tym wszystkim o to że tym nadczłowiekiem może stać się każdy z nas?Niestety, każdy nie moze bo gdyby każdy stał sie nadczłowiekiem to w/g Nietzsche już dawno bylibyśmy na wyzszym pułapie ewolucyjnym. > Nadczłowieka poznajemy w sytuacjach ekstremalnych ,w których ktoś musi podjąć decyzję i jaka by ona nie była nigdy nie będzie mogłabyć usprawiedliwiona moralnie? I właśnie po tym,że dana osoba będzie gotowa przyjąć na siebie tą odpowiedzialność ,ten ciężar dla dobra ogółu, uczyni z niej nadczłowieka? No tak na przykładzie. Miałbyś np. do wyboru uratować od śmierci, weźmy na to taką Szymborską czy jakiegoś dresa. Co byś wybrał? Przyjmijmy ,że Szymborską. A czy poświęciłbyś 2 dresów 3 a może 10. Załóżmy 10 tak ale nie jedenastu. Dlaczego nie 11? Gdzie jest ta granica? W takich sytuacjach wszystko jedno jaką liczbę byś rzucił i tak nie usprawiedliwiłbyś tego czynu moralanie. Zawsze były by wątpliwości pomimo iż napewno uratowanie Szymborskiej przyniosło by większą korzyść dla ogółu. Według Fryderyka Nietsche właśnie chyba po tym się poznaje nadczłowieka? Po gotowości podjęcia trudnych decyzji i poniesienia za nie odpowiedzialności?Jednak powinnieneś przeczytać Nietzsche - moze Cię to zdźiwi - ale on nie uratowałby ani Szymborskiej ani dresa. W/g niego nadczłowiek ma sie skupic sam na sobie, nie ma podejmować odpowiedzialnosci za innych i nie ma obarczać sie ich głupotą. On powiedziałby "Szymborska - byłaś za słaba ponieważ teraz trzeba Cię ratować. Dresie ty też jesteś mięczak i fajtłapa, bo bez mojej pomocy umrzesz". Na koniec dodałby - "nie chce obarczać się świadomoscią że jednego z Was uratowałem a drugiego nie. Umierajcie wiec oboje, bo to wasza wina - mnie w to nie mieszajcie". Niecki nie zbawia świata. On kaze byc trzeżwo myślacym. Masz tak władać swoim życiem żebyś nie popadał w tarapaty, a jeśli to już sie zdarzy, to musisz liczyc tylko na siebie i sam musisz się z nich wyciagnać. Jeśli nie - po prostu przegrywasz caaaałłłłeeeee życie. Czego akurat nie potrafią zrozumieć katolicy, bo jak trwoga to do boga...  > Jego filozofia zakładała ideę unicestwienia wszelkich wartości, które hamują działania człowieka, narzucając mu poczucie winy. Mówiła,że nie można gloryfikować jednostek słabych takich jak np. jezus. Należy przywrócić temu co silne i pożyteczne należne mu miejsce w historii i społeczeństwie. Co Wy na to, trzyma się kupy czy nie? Jak zamiast tego co napisałeś o dresie i poetce wstawisz to co ja o nich napisałem, a zakonczysz tak jak to zrobiłeś - to możemy śmiało napisać, że razem złożyliśmy to do kupy.  Pozdrawiam !! 
Artur Goriot
|
|
|  | | Trepek (76 punktów) | No ale to ja już w ogóle nie czaję. Skoro te wyzbycie się zasad moralnych i etycznych nie jest dla dobra ogółu (w tym zwykłych ludzi) tylko do własnych celów, to jaka jest pożyteczność tego nadczłowieka? Przecież jak twierdzicie że nadczłowiek jest dalszym etapem ewolucji człowieka, to przecież groziło by to chyba totalnym chaosem i anarchią nie?
|
|
| |  | | Goriot (124 punktów) | > No ale to ja już w ogóle nie czaję. Skoro te wyzbycie się zasad moralnych i etycznych nie jest dla dobra ogółu (w tym zwykłych ludzi) tylko do własnych celów, to jaka jest pożyteczność tego nadczłowieka? Przecież jak twierdzicie że nadczłowiek jest dalszym etapem ewolucji człowieka, to przecież groziło by to chyba totalnym chaosem i anarchią nie?Jeszcze raz proponuje, żebyś zapoznał sie z Nietzsche. Ja sugeruje (Nietzsche też), że nie byłoby czegoś takiego jak anarchia. Państwa mają ulec rozkładowi, a my mamy się cieszyć życiem. Do dnia dzisiejszego jesteśmy przez rządzących uciskani, i to musi się zmienić. Ludzie mają zacząć nadawać swojemu życiu sens własnymi rękami, a nie prawem, nakazami i powinnościami obywatelskimi jakie narzuca państwo. Kiedy państwa upadnie nie będzie anarchii. Nietzsche uczy żeby nie pomagać innym, i każe szanować swojego wroga. Wszystkich wrogów mamy mieć za najlepszych przyjaciół. Wręcz musimy ich pielęgnować. To dzięki nim jesteśmy silni etc. Takie myślenie prowadzi do nieświadomej harmonii i chyba o to chodziło Nieckiemu. To takie wymuszone dobro, jest tu chęć pięcia się wyżej, a także hmmm honor (ale akurat tego polecia Niecki nie trawił). Wątek o demokracji szlacheckiej powstał właśnie po to, żeby ukazać że anarchia nie była zła. Na świecie niestety przyjęło się, odwrotnie. Zobaczcie jak ogłupione jest nasze społeczeństwo które śpiewa np. taką zwrotkę: "Nierząd braci naszych cisnął, niemoc w ręku króla spala, a wtem trzeci maj zabłysnął, i nasza Polska powstała." To bardzo ładnie obrazuje poddaństwo wobec państwa. Król był słaby, a teraz będzie silny ponieważ na nowo lud ciemny poddał mu sie w konstytucji. Ograniczono nasze prawa i teraz nasz pan i władca jest nareszcie mocny. (na dzień dzisiejszy wyobraźcie sobie na tronie jedną z kaczek... nic dodać nic ująć. Prawda jest jedna - jesteś poddanym kaczuchy, czy tego chcesz czy nie). To dość długi watek, można pisać i pisać. Jeśli chcesz wiedzieć czy rzeczywiście byłby chaos to odsyłam do jakiejś książki o demokracji szlacheckiej (tylko wnioski wyciągnij sam, bowiem niemalże każdy historyk w państwie widzi boga), o... dzikim zachodzie (tak, tak, zgadza się - kowboje  ). Proponowałbym jeszcze coś o samurajach - myślę że gdyby Nietzsche był bliżej związany z Japonią, to dostrzegłyby w tych wojownikach ludzi bardzo wartościowych w kontekście drogi do nadczłowieka (oni szanowali wroga, a i śmierć samowolna nie była im obca) Pozdrawiam !!
Artur Goriot
|
|
|  | | Mariusz | No więc przeczytałem.Jest to ciekawe.Według mnie i jeśli miałbym się załorzyć to zapewne powiedziałbym że Nietzsche chodziło o nadczłowieka zrodzonego z człowieka! W Zaratustrze pisze że nauczy nas być człowiekiem.
Jednak czy nadczłowiekiem można się stać?Żeby być nadczłowiekiem trzeba się wyróżniać spośród ludzi,więc nie wiem czy dobrze mówie ale trzeba być dużo inteligentniejszym i silniejszym,ogólnie potężniejszym niż inni ludzie,czy to możliwe,zawsze znajdzie się ktoś lepszy!?
Nietzsche mówi o przyjacielu,wrogu,jednak czy człowiekowi,nadczłowiekowi,który z naturą będzie zgodny nie będzie potrzeba zwykłego przyjaciela? Nietzsche każe żyć samotnie,czy to możliwe?Skoro ludzka natura to bycie zwierzęciem stadnym?A nadczłowiek to także gloryfikacja i wyrzsze stadium ludzkiej natury.
Wojna przeciwko człowiekowi. Nie rozumiem tego troszke,to ma być wojna przeciwko sobie czyli swemu człowiekowi tam gdzieś w środku czy przeciwko ludzkiemu gatunkowi?
Jeżeli nadczłowiek ma gardzić etc. ludźmi to jak ma przeżyć swe życie,dajmy na to rodzina itd. jak ma się z ludzmi obchodzić?
|
|
| |  | | Goriot (124 punktów) | > No więc przeczytałem.Jest to ciekawe.Według mnie i jeśli miałbym się załorzyć to zapewne powiedziałbym że Nietzsche chodziło o nadczłowieka zrodzonego z człowieka!> W Zaratustrze pisze że nauczy nas być człowiekiem.Tak. > Jednak czy nadczłowiekiem można się stać?Żeby być nadczłowiekiem trzeba się wyróżniać spośród ludzi,więc nie wiem czy dobrze mówie ale trzeba być dużo inteligentniejszym i silniejszym,ogólnie potężniejszym niż inni ludzie,czy to możliwe,zawsze znajdzie się ktoś lepszy!?Jeśli zawsze znajdzie się ktoś lepszy to po co żyjesz ? Najlepszym wyjściem byłoby już na starcie palnąć sobie w łeb. A jeśli już postanowiłeś ciągnąć swój żywot to rób tak, aby być silnym i mocnym. > Nietzsche mówi o przyjacielu,wrogu,jednak czy człowiekowi,nadczłowiekowi,który z naturą będzie zgodny nie będzie potrzeba zwykłego przyjaciela?> Nietzsche każe żyć samotnie,czy to możliwe?Skoro ludzka natura to bycie zwierzęciem stadnym?A nadczłowiek to także gloryfikacja i wyższe stadium ludzkiej natury.Z tego co pamiętam to Nietzsche mówi, że naturą człowieka jest samotność, choć mogę się mylić. Jedno jest pewne - ja od roku żyje prawie zupełnie sam. I najlepsze jest to, że mam wrażenie iż moje życie zależy tylko ode mnie. Ja nim kieruje. Mogę tkwić w miejscu, chodzić do pracy/szkoły wracać i po prostu leżeć na kanapie - jeśli dałoby mi to satysfakcję - to czemu nie. Jednak gwarantuje że będąc samemu jest zupełnie inaczej - moim zdaniem lepiej. Należy tylko pamiętać żeby w porę sie z tego obudzić, tak żeby znaleźć sobie żonę, mieć dzieci i wieść życie normalnym spokojnym pędem. Wydaje mi się, że taka izolacja w pewnym okresie życia, na jakiś dłuższy czas może mieć dobry wpływ na człowieka. W końcu w życiu trzeba spróbować wszystkiego - badać granice  > Wojna przeciwko człowiekowi.> Nie rozumiem tego troszke,to ma być wojna przeciwko sobie czyli swemu człowiekowi tam gdzieś w środku czy przeciwko ludzkiemu gatunkowi?Najpierw jedno, później drugie. > Jeżeli nadczłowiek ma gardzić etc. ludźmi to jak ma przeżyć swe życie,dajmy na to rodzina itd. jak ma się z ludzmi obchodzić?No właśnie to dość ciężka sprawa. Nietzsche twierdzi, że od rodziny trzeba się odciąć, może to jest sposób ? Ja póki co stosuje taktykę z "pochwałą głupoty"  (czyt. jeśli ktoś twierdzi bzdury, mówi rzeczy niedorzeczne, to po prostu mu przytakuje i idę dalej. Nie warto tracić na kogoś takiego czasu, no może z małymi wyjątkami - czasem ktoś może być na "ciekawej" drodze - wtedy warto porozmawiać). Pozdrawiam !!
Artur Goriot
|
|
| |  | | less | Mariusz, jak chcesz coś zrozumieć więcej, to nie pytaj na forum, bo temat skomplikowany, szeroki, niejodnoznaczny, a poziom odpowiedzi żałosny. Jak w jakimś gimnazjum. Kup sobie "Obrona Nietzschego" Stanisława Łojka, "Nietzsche - biografia myśli" Rudiger Safranski i na koniec, bo najtrudniejsza "Nietzsche i filozofia" Gilles Deleuze. Wtedy Ci się coś rozjaśni. Tutaj nic albo prawie nic nie zrozumiesz.
|
|
| RudiMagx (280 punktów) | Przede wszystkim chcę zacząć od sprawy przykrej i niezręcznej. Uważam, że ktoś, kto chce porozmawiać o filozofii, powinien choć trochę dbać o styl swego pisania. Nie czepiam się pojedynczych błędów, bo na pewno i ja je często popełniam. Mariusz jednak trochę z tym przesadził. Co do koncepcji nadczłowieka, to nie umniejszając nieczego twórcom tego pojęcia, osobiście uważam je za całkiem poronione. Pomijając dyskusję nad tym, jaki miałby być ten nadczłowiek, zajmijmy się od razu jego jedną cechą. Weźmy inteligencję. Nadczłowiek nie może być kretynem albo nie przymierzając małpą. Musi być więc inteligentny. Na pewno inteligentniejszy niż przeciętny, bo jest przecież "nad". Tylko co to znaczy inteligentniejszy? Co to znaczy mądrzejszy? Czy inteligentniejszy jest ten, co w testach ma wyższe IQ, czy ten, co łapie aparat matematyczny teorii względności? Czy Stalin był inteligentniejszy od tych, których wysyłał do łagrów? Skoro naukowcy i biznesmeni zdychający w obozach Gułagu czy Treblinki byli tacy inteligentni, to jak mogli dać się wykiwać takiemu głupkowi? Jak Kirow, Żukow czy Koniew, wielcy stratedzy i dowódcy, mogli się obawiać Stalina. Może Stalin (Hitler, Napoleon, itd) miał spryt polityczny? Jeśli tak, to czy nie można tego nazwać specyficznym rodzajem inteligencji? A przykład obecnie panujących w USA i w Polsce? Czy są symbolami mądrości i inteligencji? A jednak to oni rządzą innymi a nie inni rządzą nimi. Myślę, że to bardzo skomlikowany temat, który raczej wykracza poza możliwości tego forum. Bardziej pasuje na niekończącą się dyskusję przy kawie  Moim marzeniem jest by jak najwięcej ludzi wątpiło, dociekało, podziwiało złożoność tego świata... Nie mam jednak złudzeń. Oni są zawsze w mniejszości. Ciekawym kamyczkiem do rozważań o "nad" mogą być badania nad zwierzętami. Otóż w czasie dostatku pożywienia i braku zagrożeń natura preferuje osobniki "głupie". Działają one na zasadzie: iść do koryta najkrótszą drogą i nażreć się do rozpuku. Nie tracą czasu i energii na jałowe poszukiwania nowych dróg, więc mają oczywistą przewagę ewolucyjną nad "inteligentami". Jeśli jednak wystąpią zagrożenia, brak pożywienia czy inne zmiany środkowiska, to przyzwyczajenie do chodzenia utartymi skrótami oznacza wyrok śmierci. Wtedy do głosu dochodzą cwaniaki, tropiciele i odkrywcy. Skoro nawet u zwierząt to, kto jest "nad" a kto "pod", może się zmienić choćby z powodu postawienia miski w labiryncie, to czy jest sens dyskutowac o tym, jak ma wyglądać nadczłowiek? Pzdr serdecznie 
www.rudimagx.republika.pl
|
|
 | | Goriot (124 punktów) | > Przede wszystkim chcę zacząć od sprawy przykrej i niezręcznej. Uważam, że ktoś, kto chce porozmawiać o filozofii, powinien choć trochę dbać o styl swego pisania. Nie czepiam się pojedynczych błędów, bo na pewno i ja je często popełniam. Mariusz jednak trochę z tym przesadził.Przecież rozmawiamy o Nietzsche, on kpił z kodu... > Co do koncepcji nadczłowieka, to nie umniejszając nieczego twórcom tego pojęcia, osobiście uważam je za całkiem poronione.Może najpierw jakiś argument ? > Pomijając dyskusję nad tym, jaki miałby być ten nadczłowiek, zajmijmy się od razu jego jedną cechą. Weźmy inteligencję.Ooo są argumenty ! > Nadczłowiek nie może być kretynem albo nie przymierzając małpą. Musi być więc inteligentny. Na pewno inteligentniejszy niż przeciętny, bo jest przecież "nad".Zgadza się musi być inteligentny. > Tylko co to znaczy inteligentniejszy? Co to znaczy mądrzejszy? Czy inteligentniejszy jest ten, co w testach ma wyższe IQ, czy ten, co łapie aparat matematyczny teorii względności? Czy Stalin był inteligentniejszy od tych, których wysyłał do łagrów? Skoro naukowcy i biznesmeni zdychający w obozach Gułagu czy Treblinki byli tacy inteligentni, to jak mogli dać się wykiwać takiemu głupkowi? Jak Kirow, Żukow czy Koniew, wielcy stratedzy i dowódcy, mogli się obawiać Stalina. Może Stalin (Hitler, Napoleon, itd) miał spryt polityczny? Jeśli tak, to czy nie można tego nazwać specyficznym rodzajem inteligencji? A przykład obecnie panujących w USA i w Polsce? Czy są symbolami mądrości i inteligencji? A jednak to oni rządzą innymi a nie inni rządzą nimi.Jak ja lubie pytania rodem z postmodernizmu. "Co znaczy inteligentny ?", "Co znaczy głupi ?" "skoro i jedno i drugie to abstrakcja i nie ma podstaw do oparcia wartosci". Słuchaj - Nietzsce przecież nie mówi - masz dojść do pułapu IQ 200. On twierdzi, że trzeba być inteligentnym do danej chwili/sytuacji. Po to masz ćwiczyc sie na wrogach, żeby Twoja inteligencja ich przewyższała. Jeśli moze byc tak w nieskończonosć to i lepiej. > Myślę, że to bardzo skomlikowany temat, który raczej wykracza poza możliwości tego forum. Bardziej pasuje na niekończącą się dyskusję przy kawie  Czemu ? Ja myśle że i bez kawy da się  No i mi smaku narobiłeś, lece do kuchni  > Moim marzeniem jest by jak najwięcej ludzi wątpiło, dociekało, podziwiało złożoność tego świata... Nie mam jednak złudzeń. Oni są zawsze w mniejszości.Widze, że przyświeca Ci prawdziwy postmodernistyczny cel. Dziwne że w związku z tym, nie podzielasz zdania Nietzsche. Zapominasz też o ważnej rzeczy którą ja obrazuje mniej więcej tak: Trzeba się urodzić Później uwierzyc w św. Mikołaja - następnie odrzucić Później w boga - następnie odrzucić Później trzeba zostać postmodernistą A na końcu stworzyć własne zachowania i idee, system wartości. Jesli postmodernizm przyświeca całemu Twojemu życiu, to nie ma ono sensu (stajesz się konformistą, albo o dziwno na wszystko jesteś nonkonformistą) - bo czy ma, czy nie, nikt nie może stwierdzić. No bo w oparciu o co ? hmm jedzenie jesz, czy powątpiewasz że byc moze jest ono zatrute ? > Ciekawym kamyczkiem do rozważań o "nad" mogą być badania nad zwierzętami. Otóż w czasie dostatku pożywienia i braku zagrożeń natura preferuje osobniki "głupie". Działają one na zasadzie: iść do koryta najkrótszą drogą i nażreć się do rozpuku. Nie tracą czasu i energii na jałowe poszukiwania nowych dróg, więc mają oczywistą przewagę ewolucyjną nad "inteligentami".Ahhaa > Jeśli jednak wystąpią zagrożenia, brak pożywienia czy inne zmiany środkowiska, to przyzwyczajenie do chodzenia utartymi skrótami oznacza wyrok śmierci. Wtedy do głosu dochodzą cwaniaki, tropiciele i odkrywcy.No a nadczłowieka ma być tym który do koryta dostaje sie najszybciej i tym który potrafi sobie poradzić w momencie gdy je zamkną. > Skoro nawet u zwierząt to, kto jest "nad" a kto "pod", może się zmienić choćby z powodu postawienia miski w labiryncie, to czy jest sens dyskutowac o tym, jak ma wyglądać nadczłowiek?Tak, bo jak wspomniałem nadczłowiek ma sie dopasować do sytuacji/chwili. Na tym polega życie. Kto nie da rady się szybko zmieniać, ten umiera. > Pzdr serdecznie  Również pozdrawiam !!
Artur Goriot
|
|
|  | | RudiMagx | > Na tym polega życie. Kto nie da rady się szybko zmieniać, ten umiera...Z tym akurat nie moge się zgodzić. Kiedyś zafascynował mnie temat przeżywalności rozbitków. Zauważyłem, że niejednokrotnie osoby w świetnej kondycji fizycznej i psychicznej, zaopatrzone we wszystko co potrzebne, znajdowane były martwe. Dla odmiany inni, nieprzygotowani na jakikolwiek wysiłek, pozbawieni realnej nadziei na ratunek, dawali sobie radę wykazując niespożyte wręcz i niewytłumaczlne zdolności do przetrwania. Za nic mieli hipotermię, głód, choroby czy pragnienie. Znajdowani byli niejednokrotnie w stanie urągającym wszelkiej wiedzy medycznej, bo wciąż żyli. Okazuje się, jest to nie tylko mój wniosek, ale potwierdzają to badania i eksperymenty, że część ludzi ma predyspozycje psychiczne do wyjścia z takich sytuacji obronną ręką. Jest to cecha bezużyteczna w normalnym życiu, ale jest. Ukazuje się dopiero w sytuacji prawdziwie ekstremalnej, nie da się jej testować, no chyba, żeby wmówić skutecznie badanemu, że jego życie jest zagrożone. Ci ludzie się nie zmieniają. Oni mają to w sobie. Są jakby nadludźmi ale sami o tym nie wiedzą. Nijak ma się to do teorii Nietzschego, tym bardziej, że nie ma jak się dowiedzieć, czy cecha ta jest dziedziczna. Ja stawiam, że nie  Inna sytuacja była w Gułagu czy obozach koncentracyjnych. Jedni przeżywali, bo się zmieniali, a inni właśnie dlatego, że nie. Ci pierwsi umierali już za życia, a tylko ci drudzy przeżywali naprawdę. Ugiąć się, by zwyciężyć, to nie to samo, co zmienić się by zwyciężyć  Pzdr serdecznie
|
|
| |  | | Goriot (124 punktów) | > Z tym akurat nie moge się zgodzić. Kiedyś zafascynował mnie temat przeżywalności rozbitków. Zauważyłem, że niejednokrotnie osoby w świetnej kondycji fizycznej i psychicznej, zaopatrzone we wszystko co potrzebne, znajdowane były martwe. Dla odmiany inni, nieprzygotowani na jakikolwiek wysiłek, pozbawieni realnej nadziei na ratunek, dawali sobie radę wykazując niespożyte wręcz i niewytłumaczlne zdolności do przetrwania. Za nic mieli hipotermię, głód, choroby czy pragnienie. Znajdowani byli niejednokrotnie w stanie urągającym wszelkiej wiedzy medycznej, bo wciąż żyli.Na podstawie czego to "badałeś ? > Okazuje się, jest to nie tylko mój wniosek, ale potwierdzają to badania i eksperymenty, że część ludzi ma predyspozycje psychiczne do wyjścia z takich sytuacji obronną ręką.Czegoś tu nie kapuje napisałeś "potwierdzają to badania i eksperymenty, że część ludzi ma predyspozycje psychiczne do wyjścia z takich sytuacji obronną ręką" - a także "niespożyte wręcz i niewytłumaczlne zdolności do przetrwania. Za nic mieli hipotermię, głód, choroby czy pragnienie. Znajdowani byli niejednokrotnie w stanie urągającym wszelkiej wiedzy medycznej, bo wciąż żyli".Napisałeś, że badania potwierdzają nadzwyczajne właściwosci psychiczne tych osób, a na potwierdzenie podałeś ich właściwosci fizyczne. Trochę to niejasne. Jesli miałeś na mysli to że Ci ludzie dzięki swojej psychice tak sie zdeterminowali, że wyzwolili z siebie dodatkowe pokłady energii potrzebnej do życia, to musze Cię zmartwic. Oni to zrobili w sytacji ekstremalnej, a od nadczłowieka cały czas wymaga się takiej gotowosci. Dlatego jego życie ma wygladać jak ciagła walka o przetrwanie. > Jest to cecha bezużyteczna w normalnym życiu, ale jest. Ukazuje się dopiero w sytuacji prawdziwie ekstremalnej, nie da się jej testować, no chyba, żeby wmówić skutecznie badanemu, że jego życie jest zagrożone.Ta cecha jest bardzo potrzebna w normalnym życiu. Chocby dlatego, że ludzie muszą uwierzyc w siebie. Na razie wierzą w bogą i myślą ze nic od nich nie zależy. Jeśli chodzi o Nietzsche to polecam go przeczytać - chyba, żeby wmówić skutecznie badanemu, że jego życie jest zagrożone. myśle że Niecki właśnie tak robi. > Ci ludzie się nie zmieniają. Oni mają to w sobie. Są jakby nadludźmi ale sami o tym nie wiedzą. Nijak ma się to do teorii Nietzschego, tym bardziej, że nie ma jak się dowiedzieć, czy cecha ta jest dziedziczna. Ja stawiam, że nie  No własnie to ma się bardzo do teori nadczłowieka. Każdy ma go w sobie a Nietzsche próbuje go z nas wyzwolić. On twierdzi, że religia, państwo i normy moralne uspilły go w nas. > Inna sytuacja była w Gułagu czy obozach koncentracyjnych. Jedni przeżywali, bo się zmieniali, a inni właśnie dlatego, że nie. Ci pierwsi umierali już za życia, a tylko ci drudzy przeżywali naprawdę.Dla nadczłowieka jest niewazne czy zmieniłby się, czy nie. Ważne że żyje. Tu nie chodzi o zmianę na lepsze badź gorsze. Tu chodzi o dopasowanie sie do sytauacji, tak żeby mieć z niej możliwie największe korzysci. > Ugiąć się, by zwyciężyć, to nie to samo, co zmienić się by zwyciężyćZbliżaja się mistrzostwa świata w piłce noznej wiec odpowiem po piłkarsku - Masz zdobyć trzy punkty, nie jest wazne jak grasz i ile bramek strzelisz.  Pozdrawiam !
Artur Goriot
|
|
| natalia | Nietszche sam daje odpowiedź np. nadczłowiekiem był Chrystus, to wydaje się byc całkiem sensowne.
|
|
 | | Trepek (76 punktów) | > Nietszche sam daje odpowiedź np. nadczłowiekiem był Chrystus, to wydaje się byc całkiem sensowne.Tu się napewno mylisz nawet tak najogólniejsze opracowania ,które używane są przez nauczycieli w liceach wyraźnie mówią ,że nie można gloryfikować tego co słabe a pierwszym przykładem słabości określa właśnie jezusa. Pozatym był jak najbardziej antychrzescijański. Więc mówienie, że uważał jezusa za nadczłowieka jest śmieszne. Chyba w liceum nie uważałaś
|
|
 | | Trepek (76 punktów) | > Nietszche sam daje odpowiedź np. nadczłowiekiem był Chrystus, to wydaje się byc całkiem sensowne.Tu się napewno mylisz nawet tak najogólniejsze opracowania ,które używane są przez nauczycieli w liceach wyraźnie mówią ,że nie można gloryfikować tego co słabe a pierwszym przykładem słabości określa właśnie jezusa. Pozatym był jak najbardziej antychrzescijański. Więc mówienie, że uważał jezusa za nadczłowieka jest śmieszne. Chyba w liceum nie uważałaś  Do moderatora (jakbyś mógł to usuń te moją wiadomość) znów dwa razy kliknąłem. pszepraszam za pierdołowatość)
|
|
| RudiMagx (280 punktów) | Wypowiadałem się już na temat nadczłowieka, ale naszło mnie, by dorzucić jeszcze jedną cegiełkę, tym razem z czysto biologicznego punktu widzenia. Pojęcie nadczłowieka jest najogólniej biorąc bez sensu. Tezy, że teraz człowiek jest mniej wytrzymały, uzależniony od cywilizacji, itp. to jedna wielka bzdura. Śledząc granice ludzkiej wytrzymałości stwierdzić można, że w dzisiejszym gatunku ludzkim, pozornie jednorodnym, są osobniki przystosowane do skrajnych wręcz warunków. Nie ma jednak osobników uniwersalnych! Nadczłowiek musiałby być uniwersalny, najlepszy pod każdym względem, a takiej możliwości nie ma. Nasz rodak, Banan ( Grzegorz Dominik) zanurkował na głębokość 208m. Normalny człowiek, choćby sobie żyły wypruł, nigdy czegoś takiego nie osiągnie. Ten nadczłowiek nie pokonałby jednak 45 letniej Lynne Cox, która dwa lata temu przepłynęła wpław milę wzdłuż wybrzeży Antarktydy (woda o temp. 0 stopni C) a wcześniej przepłynęła Cieśninę Magellana, Cieśninę Beringa i Bajkał. Oboje umarliby jednak próbując dorównać innemu naszemu rodakowi, Krzysztofowi Wielickiemu, który jest jednym z najszybciej wspinających się zdobywców gór wysokich. Wszyscy oni z kolei nie wyszliby żywi z pustynii, po tygodniu wędrówki bez kropli wody, w oślepiającym słońcu, czego dokonał Pedro Valencia. Po co te przykłady? By pokazać, że rozrzut możliwości fizycznych (że o intelektualnych nie wspomnę) jest w naszym pozornie jednorodnym gatunku bardzo duży. Jest to świetne zabezpieczenie na wypadek zmian środowiska. W którą stronę warunki się nie obrócą, czy to będzie oziębienie, czy ocieplenie, czy jeszcze inne atrakcje, zawsze znajdą się osobniki, które noszą w sobie zabezpieczenie właśnie na tą okoliczność. Pzdr serdecznie 
hominis est errare, insipientis in errore perseverare
|
|
 | | papa (168 punktów) |
>Po co te przykłady? By pokazać, że rozrzut możliwości fizycznych (że o intelektualnych nie wspomnę) jest w naszym pozornie jednorodnym gatunku bardzo duży.
przecież jest napisane: zwalczyc w sobie człowieka, stac sie innym gatunkiem.
>Jest to świetne zabezpieczenie na wypadek zmian środowiska. W którą stronę warunki się nie obrócą, czy to będzie oziębienie, czy ocieplenie, czy jeszcze inne atrakcje, zawsze znajdą się osobniki, które noszą w sobie zabezpieczenie właśnie na tą okoliczność.
A te, które nie zniosą takich warunków zginą. Wiec nadludźmi oni nie bedą.
Wszystkie odpowiedzi na Twoje rozwazania są wyzej...
|
|
|  | | RudiMagx (280 punktów) | Mętne to wszystko. Człowiek nie jest nadmałpą, tylko człowiekiem. Jak wyjdzie z niego nowy gatunek to nie będzie nadczłowiekiem tylko jakimś-tam-nowym-gatunkiem. Nie ma żadnych nadmałp, nadptaków ani nadmądrali. Nietzsche nie jest aż takim geniuszem ani świętym, by jego myśli okraszać zwrotami "tak jest napisane"  Pzdr serdecznie 
hominis est errare, insipientis in errore perseverare
|
|
| |  | | papa (168 punktów) | nie wymyslił zadnej w pipkę nazwy bo nadczłowiek wg niego swietnie pasował. Bo byl wg jego hierarchi nadczlowiek jest lepszy od czlowieka, jest wyzej od niego w pionie ewolucyjnym, wiec calkiem rozsadnym było nazwać go własnie w ten sposob, anie np homo sapiens sapiens sapiens. Ale watpie, ze Nietzschemu chodziło o nowy gatunek biologiczny, a raczej o ludzi z nową mentalnością.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|