 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-06-2006 14:55 | al-mara | wiara | NIgdy nie kwiestionowalam tego, czy Bog istnieje, czy tez nie. Ja jestem po prostu pewna, ze istnieje. Moja pewnosc jest irracjonalana i nie pasuje do tego serwisu, jest to jednak jakis swiatopoglad. Urodzilam sie w rodzinie katolickiej i choc na pewnym etapie zycia odbieglam od tej wiary (i juz nigdy do niej w pelni nie powrocilam), to jej podstawowe prawdy we mnie zostaly. Wierze, ze to Bog jest tworca tego wszytkiego, ale jednoczesnie pozostawil nas pozniej samych, dajac nam tak zwana wolna wole. Mozemy isc za nim, mozemy isc gdziekolwiek i to nie bedzie zle. Wazne jest kierowanie sie w zyciu etyka, moralnosc, ale nie ta sztuczna, tylko ta ktora plynie z glebi ludzkich potrzeb, ludzkiej natury. Jeden z moich ukochanym pisarzy Kurt Vonnegut, w swojej ksiazce "Kacia kolyska"(goraco polecam) napisal:"W takim razie pozostawiam tobie znalezienie sensu tego wszystkiego - powiedział Bóg I odszedł." Sadze, ze wlasnie tak moglo to wygladac. Stworzenie doskonalej i harmonijnej calosci, a nastepnie pozostawienie jej samej sobie, zeby rozwijala sie dalej i podazala w kierunku, ktory i tak bedzie dobry, bo kazda droga, ktora podazamy zgodnie z wlasnym rytmem, jest droga dobra. Droga boska...
|
| sabishi (246 punktów) | O ironio zacytowałaś Vonneguta - ateistę 
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
|
|
 | | Ocykan | > O ironio zacytowałaś Vonneguta - ateistę  No i co z tego, gdzie tu jakaś ironia? Czyż ateiści nie cytują słów Chrystusa lub wersetów z Biblii? W czym zresztą nic dziwnego, powiedzane jest przecież, że "nawet diabeł cytuje Pismo Święte". Wam co prawda, choć żeście bezbożni, do diabłów daleko. Ale robicie postępy...
|
|
| Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | To bardzo interesujące podejście. W swojej typowości. >NIgdy nie kwiestionowalam tego, czy Bog istnieje, czy tez nie. Ja jestem po prostu pewna, ze istnieje. Moja pewnosc jest irracjonalana i nie pasuje do tego serwisu, >jest to jednak jakis swiatopoglad. Rozumiem, że tę pewność na czymś jednak opierasz i że tym "czymś" nie jest np. kobieca intuicja, bo to słaba podstawa. A czy pasujesz do serwisu? To ocenią inni. Czy zaś jest to jakiś światopogląd? Obawiam się, że jeszcze nie (zbyt mało argumentów). >Urodzilam sie w rodzinie katolickiej i choc na pewnym etapie zycia odbieglam od tej >wiary (i juz nigdy do niej w pelni nie powrocilam), to jej >podstawowe prawdy we mnie zostaly. To bardzo typowy życiorys. Większość z nas rodzi się w takich właśnie rodzinach i potem przechodzi okres buntu, zwątpienia czy jak to nazwiemy. Interesujące jest to, co w Tobie zostało. Owe "prawdy". Czy nie chodzi tu przypadkiem o obyczajowość i rytualizm? Zechciej to wyjaśnić, proszę. >Jeden z moich ukochanym pisarzy Kurt >Vonnegut, w swojej ksiazce "Kacia kolyska"(goraco polecam) >napisal:"W takim razie pozostawiam tobie znalezienie sensu >tego wszystkiego - powiedział Bóg I odszedł." Sadze, ze >wlasnie tak moglo to wygladac. Załóżmy przez chwilę, że masz rację. Tak to mogło wyglądać. Na świecie jest całkiem sporo przypadków porzucania dzieci przez własne matki. Ale moralny osąd tychże matek jest jednoznaczny (bez względu na ich usprawiedliwienia). Czy zatem Bóg jest taką matką (przepraszam: ojcem)? Jak go zatem ocenić moralnie? Tak jak te matki? A jeśli tak, to jakie ma (Bóg) uprawnienia do osądzania nas (ludzi)? Piszesz o wolnej woli. Tak, człowiek ma coś takiego, i jest to wyłącznie jego atrybut. Ale w rozumieniu psychologii, a nie teologii. Bo jeśli naszą wolną wolą zajmą się teolodzy, to - zauważ - "rozgrzeszają" Boga (nie nas) ze wszystkich jego czynów jak i (głównie) zaniechań. Wszak człowiek jest wolny i robi co chce! Bóg się nie wtrąca, bo rozliczy nas później (na sądzie ostatecznym). Zauważ, że jest to bardzo typowe dla wszelkich religii (również niechrześcijańskich) - taka konstrukcja dogmatów wiary, aby idei (bogu/om) nie stała się krzywda. Następnie uzasadnia się to licznymi pismami, oczywiście "świętymi" (bo objawionymi - przez kogo?), z których niezbicie wynika, że... nic nie wynika. Pisma te są bowiem tworzone (świadomie lub nie - np. z fanatyzmu) w taki sposób, aby pasowały do każdej sytuacji; jeśli nie literalnie, to metaforycznie. Tak tworzone są również "proroctwa". A w ogóle - im więcej tajemnic, tym wiara jest atrakcyjniejsza i bardziej "chwytliwa". Ale za najważniejsze w Twoim poście zdanie uważam to: "Ważne jest kierowanie się w życiu etyką, moralnością, ale nie tą sztuczną, tylko tą która płynie z glębi ludzkich potrzeb" Trudno temu zaprzeczyć. Tylko, przy okazji, powstaje kilka pytań: Etyka jest zmienna, moralność tym bardziej, co z tym "fantem" zrobić? Czym jest owa "sztuczna moralność"? jeśli taki twór istnieje. Jak mają się "ludzkie potrzeby" (szczególnie sposoby ich zaspokajania) do moralności?
Zapewne niechcący masz rację. Moralność jest tworem człowieka i jest efektem "głębokiej potrzeby" zapewnienia sobie bezpieczeństwa we współżyciu z innymi. Jeśli bowiem, jako gatunek, jesteśmy skazani na życie stadne (społeczne), to tym samym musimy wyznaczyć sobie (innym też) normy tego współżycia. Inaczej się nie da bo się pozabijamy. Tylko, że moralność w takim ujęciu jest doskonale możliwa i bez jakiejkolwiek nadbudowy ideologicznej (bez boga/ów). Bóg/owie jest tylko sankcją dla mających zamiar odstąpić od ogólnie przyjętych reguł (swoistej umowy społecznej).
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| jarekland (142470 punktów) | >Moja pewnosc jest irracjonalana Tak, to prawda >i nie pasuje do tego serwisu, Porozmawiać zawsze można, tym bardziej że z Twojej wypowiedzi wynika że nie jesteś fanatyczką. >jest to jednak jakis swiatopoglad. Ja uważam że tak-świat nie jest czarno biały.
|
|
| Mario | To jest oczywiste że Bóg istnieje. Ta strona to jeden z większych zbiorów głupot w Internecie. Nie ma tutaj wartościowych informacji dla Ciebie. Nie próbuj dyskutować z ludźmi na tej stronie - bo to przebiegli oszuści. Żeby z Nimi dyskutować, musisz mieć odpowiednią wiedzę. Jak jej nie masz, to wmówią ci, że czarne to białe, a czerwone to zielone. Pozdrawiam Mario
|
|
 | | Gowfrog (113 punktów) | >Wierze, ze to Bog jest tworca tego wszytkiego, ale jednoczesnie pozostawil nas pozniej samych, dajac nam tak zwana wolna wole. Mozemy isc za nim, mozemy isc gdziekolwiek i to nie bedzie zle. Wazne jest kierowanie sie w zyciu etyka, moralnosc, ale nie ta sztuczna, tylko ta ktora plynie z glebi ludzkich potrzeb, ludzkiej natury. >Stworzenie doskonalej i harmonijnej calosci, a nastepnie pozostawienie jej samej sobie, zeby rozwijala sie dalej i podazala w kierunku, ktory i tak bedzie dobry, bo kazda droga, ktora podazamy zgodnie z wlasnym rytmem, jest droga dobra. Droga boska...
Ludzka natura nie jest jedynie szlachetna i dobra, a płynące z jej głębi potrzeby krzywdzą często innych ludzi. To ryzykowne twierdzić, że możemy iść gdziekolwiek, bo i tak będziemy zawsze podążać boską, dobrą drogą. A co z ludźmi, którzy obrali tzw. "złą"? Zbrodniarze, ludzie znęcający się nad innymi istotami? Zakładasz, że to wszystko nie ma znaczenia, bo i tak służy bogu, jest częścią jego planu? Każdy ma swój własny rytm, swoje własne pobudki, własne pomysły na życie - nie wszystkie pochwalam, wiele sprawia cierpienie, a Twoje słowa mogą stać się czyimś usprawiedliwieniem - wszak to jego potrzeby, do zrealizowania których obrał pewną metodę, być może polegała ona na zgwałceniu i zabiciu kilkunastu dziewczynek. Mam wrażenie, że to Ciebie nie dotyczy, ale powinnaś sprecyzować co dla Ciebie oznacza moralność, jaka jest etyka, którą się kierujesz i jakie są Twoje potrzeby. Co by nie było niedomówień. Pozdrawiam
|
|
 | | sabishi (246 punktów) | > To jest oczywiste że Bóg istnieje. Ta strona to jeden z większych zbiorów głupot w Internecie. Nie ma tutaj wartościowych informacji dla Ciebie.Skoro to taki zbiór głupot to po co wchodzisz na tą stronę> > Nie próbuj dyskutować z ludźmi na tej stronie - bo to przebiegli oszuści.Prawie poczułam się dotknięta 
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
|
|
| Nowak (136 punktów) | To ja sie bardzo czesto zastanawiam, czy Bóg istnieje, czy tez nie. Z jednej strony my po prostu musimy w cos wierzyc, wierzyc w to, ze jest cos ponad nami tzn. ludzmi. Przeciez ile jest tych wszystkich religii. Ile odlamow chrzescijanstwa. Przeciez jest jeden Bog, prawda?? Kazda kultura ma swojego Boga, my, katolicy wierzymy, ze jest jeden i Wszechmocny Bóg. Jeszcze chcialam dodac, ze nawet jesli Bóg mialby istniec, to dlaczego nie daje nam zadnych znakow?? Wiem, slyszalam juz to, ze kochacie go bezineteresownie, nie za to, co robi, tylko za to, ze jest i nas stworzyl, a tu jest juz jakas roznica. Z drugiej strony jednak, moze istnieje?? Kto to wie, my najprawdopodobniej nigdy sie tego nie dowiemy, a...jak umrzemy. Czy bedziemy widziec Chrystusa wyciagajacego do nas dłonie, czy tez nie?? Ja i tak nie wierze, w zadnego szatana, ani w zadnego Boga. A... jeszcze sobie mysle, ze (i bardzo duzo osob mi tak mowi) Bog to jest dobro objawiajace sie w naszych dobrych uczynkach, a szatan to nasze zle postepowanie. Dobra, koncze moja wyczerpujaca odpowiedz, wierze tylko w to, co istnieje. Wierze, ze jutro bedzie podobnie do poprzedniego dnia. P.S. Moze ... ach, koncze juz.
|
|
 | | realista (85 punktów) | > To ja sie bardzo czesto zastanawiam, czy Bóg istnieje, czy tez nie. Z jednej strony my po prostu musimy w cos wierzyc, wierzyc w to, ze jest cos ponad nami tzn. ludzmi.to że jakiś absolut nami steruje jest wręcz pewne Przeciez ile jest tych wszystkich religii. Ile odlamow chrzescijanstwa. Przeciez jest jeden Bog, prawda?? Odp. jest prosta nieważne czy jesteś chrześcijanką czy prawosławną to są wyznania kulturowe ukształtowane w danym regionie świata tak naprawdę to modlimy się do tego samego boga tylko w różny sposób po części sama sobie odp. na pytanie pisząc, że bóg jest jeden Kazda kultura ma swojego Boga, my, katolicy wierzymy, ze jest jeden i Wszechmocny Bóg. teras sama sobie zaprzeczyłaś Jeszcze chcialam dodac, ze nawet jesli Bóg mialby istniec, to dlaczego nie daje nam zadnych znakow?? Wiem, slyszalam juz to, ze kochacie go bezineteresownie, nie za to, co robi, tylko za to, ze jest i nas stworzyl, a tu jest juz jakas roznica. WIARA WIARA i jeszcze raz WIARA, co to była by za wiara gdyby każdy był pewien tego, w co wierzy to już niebyła by wiara a tak to wierząc przez całe życie tak naprawdę przechodzimy sprawdzian czy byliśmy wierni czy nie Z drugiej strony jednak, moze istnieje?? Kto to wie, my najprawdopodobniej nigdy sie tego nie dowiemy, a...jak umrzemy. wtedy się dowiemy  Czy bedziemy widziec Chrystusa wyciagajacego do nas dłonie, czy tez nie?? Ja i tak nie wierze, w zadnego szatana, ani w zadnego Boga. Też nie wiem, ale polecam ci Boską Komedię Dantego to może wyrobisz sobie na ten temat jakieś wyobrażenie  A... jeszcze sobie mysle, ze (i bardzo duzo osob mi tak mowi) Bog to jest dobro objawiajace sie w naszych dobrych uczynkach, a szatan to nasze zle postepowanie. wydaje mi się że w tym przypadku bardziej chodzi o sumienie
Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
|
|
|  | | Elfir | >>To ja sie bardzo czesto zastanawiam, czy Bóg istnieje, czy tez nie. Z jednej strony my po prostu musimy w cos wierzyc, wierzyc w to, ze jest cos ponad nami tzn. ludzmi.
Ja kiedys tez, ale mi przeszlo. Doszlam do wniosku, ze dla mojego zycia nie ma kompletnie znaczenia czy istnieje czy nie, a wiec odrzucaja bardziej nieprawdopodobne rozwiazanie wynika, ze go nie ma.
>to że jakiś absolut nami steruje jest wręcz pewne
Steruja nami warunki srodowiska, otaczajaca nas kultura i spoleczenstwo. W czym mialoby sie wyrazac sterowanie "absolutu"?
> Przeciez ile jest tych wszystkich religii. Ile odlamow chrzescijanstwa. Przeciez jest jeden Bog, prawda??
Dla Hindusow i Japonczykow nie jest to takie jednoznaczne. W zasadzie dla buddystow rowniez.
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Doszlam do wniosku, ze dla mojego zycia nie ma kompletnie znaczenia czy istnieje czy nie, a wiec odrzucaja bardziej nieprawdopodobne rozwiazanie wynika, ze go nie ma. Przypuszczam, że jeśli pragniesz dobra, piękna, prawdy i miłosierdzia, pragniesz tego samego i dążysz do tego samego co i teiści. Nie nazwa bowiem określa Boga, lecz jego przymioty. W takim wyobrażeniu zdania "wierzę w Boga" i odpowiednio "nie wierzę w Boga" nabierają znaczenia drugorzędnego i odnoszą się głównie do obrzędowości, która - jak sądzę - stanowi istotny (choć nie pierwszorzędny!) składnik światopoglądu teistycznego.
Stach M. G.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|