Racjonalista - Strona głównaDo treści
Alternatywna nazwa ateizmu.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
08-06-2006 17:08kimak (2276 punktów)Alternatywna nazwa ateizmu.
Mam prośbę do forumowiczów. Od jakiegoś czasu zadaje sobie pytanie, jakim innym terminem można okreslić ateizm (racjonalizm chyba nie wyczerpuje tu problemu). Denerwuje mnie określanie siebie samego jako ateusza, bo jest to inaczej rzekłwszy światopogląd przeciwny teizmowi. Sugeruje to jakąś kontrę, walkę i spór z czymś, czemu trzeba zaprzeczyć, co niejako zatem istnieje. W moim ciasnym rozumku nie widzę natomiast potrzeby jakiegokolwiek odnoszenia się przy określaniu swojego światopoglądu do religii i wiary, nawet poprzez zaprzeczenie. Być może termin "ateista" pasuje do ludzi, którzy wierzyli, ale przestali na skutek różnych przyczyn. Ja natomiast nigdy nie wyznawałem żadnej religii i nie wierzyłem w żadnego boga, czy tez ducha, i nie widzę przyczyny, dla której miałbym jakąkolwiek religię zaszczycać swoim stosunkiem do niej. Ten temat dla mnie po prostu nie istnieje.
Proszę o jakieś propozycje. Może ktoś wymyśli jakiś nowy termin?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Teresa (2693 punktów)
>nie widzę przyczyny, dla której miałbym jakąkolwiek religię zaszczycać swoim stosunkiem do niej. Ten temat dla mnie po prostu nie istnieje.

Taka postawa nosi zdaje się nazwę indyferentyzmu religijnego.

www.google.pl/search?hl=pl&q=indyferentyzm&lr=
Elfir
Moze ladne polskie slowo "niewierzacy"?
plodzien (7378 punktów)
>>nie widzę przyczyny, dla której miałbym jakąkolwiek religię zaszczycać swoim stosunkiem do niej. Ten temat dla mnie po prostu nie istnieje.
>Taka postawa nosi zdaje się nazwę indyferentyzmu religijnego.
>www.google.pl/search?hl=pl&q=indyferentyzm&lr=
>

Gerald O'Collins SJ, Edward G. Farrugia SJ LEKSYKON pojęć teologicznych i kościelnych -
"Brak zainteresowania sprawami religijnymi wynikający ze zeświecczenia, braku właściwego religijnego wychowania albo osobistego zaniedbania w praktycznym wyznawaniu wiary w Boga..."

Tereso. Autorowi postu nie zależy na biczowaniu się, że w tej sprawie się zaniedbuje, czy też, że brakuje mu właściwego wychowania, jak sugeruje powyższa definicja. On poszukuje nazwy dla swojej postawy, której się nie wstydzi.
Pozdrawiam
Teresa (2693 punktów)
>Tereso. Autorowi postu nie zależy na biczowaniu się, że w tej sprawie się zaniedbuje, czy też, że brakuje mu właściwego wychowania, jak sugeruje powyższa definicja. On poszukuje nazwy dla swojej postawy, której się nie wstydzi.

Plodzieniu, jak sam wspomniałeś to jest definicja kościelna: Kościół ma prawo zastanawiać się dlaczego tylu ochrzczonych, czyli nominalnych chrześcijan, nie wydaje w dorosłym życiu "chrześcijańskich owoców".

Ale to jest problem o wiele bardziej poważniejszy, bo to jest unikanie zajęcia intelektualno- moralnego stanowiska wobec istotnych kwestii światopoglądowych przed zbadaniem tych kwestii, umyślne wymigiwanie się od tego.

Dobre sobie:
Ja natomiast nigdy nie wyznawałem żadnej religii i nie wierzyłem w żadnego boga, czy tez ducha, i nie widzę przyczyny, dla której miałbym jakąkolwiek religię zaszczycać swoim stosunkiem do niej.

Z tego wynika, że Kimak twierdzi, że "nie widzi przyczyny dla której miałbym jakąkolwiek religię zaszczycać swoim stosunkiem do niej" zanim zrobił wszystko co w jego mocy aby się dowiedzieć, czy "rzeczywiście jego brak stosunku do religii jest zaszczytny".

Jak powiedział o. Kloczowski OP:
"Jestem przeciwny indyferentyzmowi. Ten sprzeciw jest tezą nie tylko teologiczną -- to jest teza humanistyczna. Nie wiem, czy najwięksi mistrzowie Oświecenia uważaliby za najlepszy sposób bytowania człowieka, gdy żyje on w stanie pół-snu intelektualno-moralnego (na tym polega indyferentyzm). Człowiek ma prawo być niepokojonym. To też jest realizacja wolności religijnej. Ja -- jako duszpasterz i jako człowiek -- mam prawo do tego, aby mi nikt nie przeszkadzał w tym, że chcę kogoś zaniepokoić. Ktoś może powiedzieć, że religia jest w kościołach i tam ma pozostać. Nie! Bo człowiek nie jest tylko w kościele. Tam, gdzie jest człowiek -- tam jest prawo do religii."

www.mateusz.pl/ksiazki/dszp/dszp-16-Kloczowski.htm

placownik (17853 punktów)

>Jak powiedział o. Kloczowski OP:
> "Jestem przeciwny indyferentyzmowi. Ten sprzeciw jest tezą nie tylko teologiczną -- to jest teza humanistyczna. Nie wiem, czy najwięksi mistrzowie Oświecenia uważaliby za najlepszy sposób bytowania człowieka, gdy żyje on w stanie pół-snu intelektualno-moralnego (na tym polega indyferentyzm). Człowiek ma prawo być niepokojonym. To też jest realizacja wolności religijnej. Ja -- jako duszpasterz i jako człowiek -- mam prawo do tego, aby mi nikt nie przeszkadzał w tym, że chcę kogoś zaniepokoić. Ktoś może powiedzieć, że religia jest w kościołach i tam ma pozostać. Nie! Bo człowiek nie jest tylko w kościele. Tam, gdzie jest człowiek -- tam jest prawo do religii."

   Akceptuję stanowisko o. Kłoczowskiego. Pod jednym wszakże warunkiem. Że przedstawiciele KK będą mnie niepokoili osobiście, a nie za pośrednictwem publicznych mediów, czy aktów prawnych. Co tydzień, regularnie niepokoją mnie Świadkowie Jehowy. Niezmiennie, dowiedziawszy się, że nie jestem zainteresowany rozmową o roli Boga w moim życiu, życzą mi miłego dnia. Niezmiennie w odpowiedzi również życzę im tego samego.

   Mój dom położony jest w odległości 5 minut drogi od najbliższego kościoła. Żaden ksiądz, już od lat nie podjął trudu niepokojenia mnie w sprawie Dobrej Nowiny.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Teresa
>Żaden ksiądz, już od lat nie podjął trudu niepokojenia mnie w sprawie Dobrej Nowiny.

Jak to? Nawet chodząc po Kolędzie nie próbują?
placownik (17853 punktów)

>>Żaden ksiądz, już od lat nie podjął trudu niepokojenia mnie w sprawie Dobrej Nowiny.
>Jak to? Nawet chodząc po Kolędzie nie próbują?

   Osobiście? Chyba żartujesz. Dawniej nawiedzali mnie ministranci. Administracja parafialna (cześć jej i chwała) doszła chyba jednak do wniosku, że dla mojej skromnej osoby nawet czasu ministranta szkoda.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
plodzien (7378 punktów)
>Plodzieniu, jak sam wspomniałeś to jest definicja kościelna: Kościół ma prawo zastanawiać się dlaczego tylu ochrzczonych, czyli nominalnych chrześcijan, nie wydaje w dorosłym życiu "chrześcijańskich owoców".>
Na marginesie: No właśnie. Czy to nie dziwne, że jest aż tylu nominalnych jedynie chrześcijan?
Ale do rzeczy. Kościół ma prawo zastanawiać się. Razi jednak używanie tak mocno ocennych sformułowań. Nie można byłoby napisać, że indyferentyzm religijny wynikać może z braku (po co zaraz - właściwego) religijnego wychowania, albo osobistych przemyśleń (niekoniecznie zaniedbań)?
Tereso. Miłość i tolerancję Kościół teraz głosi. Tymczasem przytoczona definicja zakłada, że brak zainteresowania religijnego wynika w najlepszym wypadku z lenistwa czy głupoty (zaniedbanie).
Trzeba przyznać, że Kościół złagodniał niezwykle i nie nazwie już Kimaka dzikim - bo nie wyznaje Chrystusa, zaprzańcem i odszczepieńcem - bo wyznaje Chrystusa inaczej, Żydowinem - bo wyznaje judaizm.
Jednak z szacunkiem go nie traktuje i zapewne tylko brak dawnej pozycji nie pozwoli kościołowi potraktować Kimaka jak Łyszczyńskiego.

>Ale to jest problem o wiele bardziej poważniejszy, bo to jest unikanie zajęcia intelektualno- moralnego stanowiska wobec istotnych kwestii światopoglądowych przed zbadaniem tych kwestii, umyślne wymigiwanie się od tego.>
Czego Kimak unika, trudno mi powiedzieć. Może jednak nie chce zaszczycać jakiejkolwiek religii właśnie dlatego, że "zrobił wszystko co w jego mocy aby się dowiedzieć..........."? Przecież pisze, że nie wierzy, a nie, że nie zna.
Pozdrawiam
Teresa (2693 punktów)
>Na marginesie: No właśnie. Czy to nie dziwne, że jest aż tylu nominalnych jedynie chrześcijan?
>Ale do rzeczy. Kościół ma prawo zastanawiać się. Razi jednak używanie tak mocno ocennych sformułowań. Nie można byłoby napisać, że indyferentyzm religijny wynikać może z braku (po co zaraz - właściwego) religijnego wychowania, albo osobistych przemyśleń (niekoniecznie zaniedbań)?

Indyferentyzm to z definicji postawa zobojętnienia i braku zainteresowania wobec istotnych spraw. Ty natomiast piszesz o czymś innym.
Zapytałeś czy to nie dziwne, że jest aż tylu nominalnych jedynie chrześcijan...
Właśnie jest tak, dlatego, że ludzie nie chcą się zainteresować chrześcijaństwem, sądząc, iż dobrze je znają, a tymczasem nic o nim nie wiedzą.

"Mylą Boga, wprowadzając wielkie zamieszanie, ze zwornikiem przebrzmiałego porządku społecznego i moralnego. Według nich chrześcijaństwo to swego rodzaju humanitaryzmu dla osób mających religijny temperament.
Najgorsze jest to, że wiele osób w Kościele niewiele więcej o nim wie, a bycie chrześcijanami ich nudzi"

Hit sezonu. Chrześcijanin u progu n owego wieku,. L. J. Suenens.
Drobner
1. Odrywając kolejno wszystkie prefiksy ze słowa "atezim" dostaniemy kolejno: "teizm" oraz, niewiele mówiący: "izm". Nawet ładne: ja jestem "istą", bo mój światopogląd to "izm". Ale niepraktyczne.

2. Kłopot bierze się stąd, że bardzo trudno zdefiniować normalność. (Nota bene - to bardzo dobre określenie ateizmu!).

3. Pozostaje chyba tylko jedna propozycja: "realizm" (broń Boże nie "raelizm"!!).

Pozdrawiam serdecznie "realistów" i jeszcze serdeczniej "arealistów".
Drobner.
rozumek
Wierzący w Prawdę.
ollikm
Moim zdaniem, to o czym mówisz to antyteizm. Ateizm jest własnie brakiem wiary w istoty boskie i dotyczy w równym stopniu niewiary w IHWH jak i w Ozyrysa.
Inna sprawą jest, że "ciemny lud" nierozróżnia za bardzo tych pojęć. Najczęściej z rzesztą mylą je "pasterze", co uważam za celową manipulację.
rozumek
>Moim zdaniem, to o czym mówisz to antyteizm. Ateizm jest własnie brakiem wiary w istoty boskie i dotyczy w równym stopniu niewiary w IHWH jak i w Ozyrysa.
>Inna sprawą jest, że "ciemny lud" nierozróżnia za bardzo tych pojęć. Najczęściej z rzesztą mylą je "pasterze", co uważam za celową manipulację.
Oj, obawiam się, że chodzi o coś wręcz przeciwnego. Wiesz, że są ludzie wierzący we wszystkich bogów, a nawet krasnoludki? Tyle, że ci ludzie odróżniają fikcję od faktu.
ollikm
>Oj, obawiam się, że chodzi o coś wręcz przeciwnego. Wiesz, że są ludzie wierzący we wszystkich bogów, a nawet krasnoludki? Tyle, że ci ludzie odróżniają fikcję od faktu.

??!!?? Przykład proszę, bo wybacz, ale nie uwierzę.
rozumek
>??!!?? Przykład proszę, bo wybacz, ale nie uwierzę.
W co? W ludzi odróżniających fikcję od faktu? To strasznie jesteś NIE WIERZĄCY w siebie i innych.
Marcin Ollik (2038 punktów)
(zablokowany)
>>??!!?? Przykład proszę, bo wybacz, ale nie uwierzę.
>W co? W ludzi odróżniających fikcję od faktu? To strasznie jesteś NIE WIERZĄCY w siebie i innych.
W istnienie ludzi odrózniajacych fikcję od faktu (w ograniczony sposób) wierzę. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić jedynie istnienia człowieka wierzącego we wszystkich bogów (i krasnoludki)
rozumek
>W istnienie ludzi odrózniajacych fikcję od faktu (w ograniczony sposób) wierzę. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić jedynie istnienia człowieka wierzącego we wszystkich bogów (i krasnoludki)
No to sobie wyobraź, bo np.ja do nich należeę. Wierzę, że Chrystus
żył,ale nie widzę powodu,aby modlić się akurat do niego (wolę TEŻ do Sokratesa, Einsteina i wszystkich innych żyjących "wczoraj" i "dziś"). Bardzo też lubię bajki. Szczególnie te o krasnoludkach. Nie da się ich lubić, gdy podczas czytania/oglądania, nie wierzysz w ich treść.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
1. Wierzysz w BOSKOŚĆ Jezusa?
2. Wierzysz w: Ozyrysa, Persefonę, Światowida, Thora, Różowego Jednorożca... (i 10 000 innych istot nadprzyrodzonych?
3. Czytając bajki wierzysz w ich treść? Tzn. na przykład uznajesz za prawdziwy fakt, ze z 6 smerfów mozna otrzymać złoto?

Jestem pod wrażeniem.
rozumek
>1. Wierzysz w BOSKOŚĆ Jezusa?
Wierzę w BOSKOŚĆ każdego człowieka. W tym Twoją i moją.
>2. Wierzysz w: Ozyrysa, Persefonę, Światowida, Thora, Różowego Jednorożca... (i 10 000 innych istot nadprzyrodzonych?
A Ty nie wierzysz? To o czym piszesz?
>3. Czytając bajki wierzysz w ich treść? Tzn. na przykład uznajesz za prawdziwy fakt, ze z 6 smerfów mozna otrzymać złoto?
Skoro z 6 smerfów otrzymano złoto, to widocznie dało sie to w tej bajce zrobić, prawda? Jeśli spotkam kiedyś 6 smerfów, zapytam czy nie mają nic przeciwko zrobieniu z nich złota i jeśli się zgodzą, będę wiedzieć, jak stać się krezusem. Jeśli zdarzy się to na jawie, będzie SUPER. Wierzę, że ze wszystkiego, oprócz człowieka, da się zrobić wszystko. Nawet z małpy wielbłąda. Z człowieka, da się zrobić TYLKO filozofa robiącego ze smerfów złoto, lub głupka, robiącego z małp wielbłądy.
>Jestem pod wrażeniem.
Ja też. Gdyby nie to, nie warto byłoby żyć, bo nie byłoby czego się uczyć, czego/kogo poznawać i odrózniać.
realista (85 punktów)

>W co? W ludzi odróżniających fikcję od faktu? To strasznie jesteś NIE WIERZĄCY w siebie i innych.

Unikać Trolla


Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
rozumek
>>W co? W ludzi odróżniających fikcję od faktu? To strasznie jesteś NIE WIERZĄCY w siebie i innych.
>Unikać Trolla
A ja, i tak Cię lubię, "realisto". I radzę, żednych lęgnących się w Twojej głowie Trolli nie unikać. Może spróbuj je pokochać, odróżnić od siebie i dzięki temu, zarówno z siebie jak Troll, mieć jakiś (jekikolwiek) pożytek?
Pozdrawiam Cię serdecznie.
realista (85 punktów)

>A ja, i tak Cię lubię, "realisto". I radzę, żednych lęgnących się w Twojej głowie Trolli nie unikać. Może spróbuj je pokochać, odróżnić od siebie i dzięki temu, zarówno z siebie jak Troll, mieć jakiś (jekikolwiek) pożytek?
>Pozdrawiam Cię serdecznie.
>

Apeluje do wszystkich unikać TROLLA


Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
rozumek
>>Apeluje do wszystkich unikać TROLLA
Jesteś WIELKI. Wszyscy z zainteresowaniem słuchamy Twoich apeli. I wszyscy wyciągamy z nich stosowne wnioski. A Ty?
realista (85 punktów)

>Jesteś WIELKI. Wszyscy z zainteresowaniem słuchamy Twoich apeli. I wszyscy wyciągamy z nich stosowne wnioski. A Ty?

TROLLE też muszą być a co do apeli to nikt tego nie przyznał, ale łącznie na forum cię obserwuje i wiele osób jest do ciebie negatywnie nastawione po przez twoje dziwne wywody, więc jesteś tylko TROLLEM

UNIKAĆ TROLLA


Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
rozumek
>TROLLE też muszą być a co do apeli to nikt tego nie przyznał, ale łącznie na forum cię obserwuje i wiele osób jest do ciebie negatywnie nastawione po przez twoje dziwne wywody, więc jesteś tylko TROLLEM
>UNIKAĆ TROLLA
>
Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza

I wcale mi to nie przeszkadza, bo być takim "leniwym koniem" jak Ty, to bardzo przykre. Można liczyć tylko na jakiegoś "bąka", bąku.
realista (85 punktów)
>>
Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza

>I wcale mi to nie przeszkadza, bo być takim "leniwym koniem" jak Ty, to bardzo przykre. Można liczyć tylko na jakiegoś "bąka", bąku.

TAKĄ WYPOWIEDZIĘ POTWIERDZASZ TO ŻE JSTEŚ TROLLEM


Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
placownik (17853 punktów)

   Poczytaj wątek Może by tak... . Czy to przypadkiem nie o Tobie?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
rozumek
>TAKĄ WYPOWIEDZIĘ POTWIERDZASZ TO ŻE JSTEŚ TROLLEM
Tak kochanie. Tylko Trolle Wymieniają z Tobą poglądy. Czasem zmieniają się w atakujących Indian, więc musisz bardzo, bardzo uważać. Będziesz ostrożny?
realista (85 punktów)

>Tak kochanie. Tylko Trolle Wymieniają z Tobą poglądy. Czasem zmieniają się w atakujących Indian, więc musisz bardzo, bardzo uważać. Będziesz ostrożny?
>

Unikać trolla

Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
placownik (17853 punktów)

   Poczytaj wątek Może by tak... . Czy to przypadkiem nie o Tobie?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
kimak
>Moim zdaniem, to o czym mówisz to antyteizm. Ateizm jest własnie brakiem wiary w istoty boskie i dotyczy w równym stopniu niewiary w IHWH jak i w Ozyrysa.
Antyteizm to inaczej wojujący ateizm.
Mi natomiast zależy na znalezieniu określenia które charakteryzowałoby człowieka kierującego się rozumem, wiedzą, racjonalizmem, również uczuciami, ale nie pozostającego w jakimkolwiek związku z żadną z religii. Nie chciałbym się określać poprzez zaprzeczenie jako antyfaszysta, antykomunista , czy tez inny anty. Samo negatywne odniesienie do jakiegos zjawiska jest zbyt ubogie i niejako wtórne. Nie chcę nobilitować jakiejkolwiek religii poprzez stawianie siebie w opozycji.
Muzułmanin mówi - jestem muzułmaninem, katolik -jestem katolikiem i wszystko jest jasne. Dlaczego ja mam być anty-, albo a- ? To dla nich zaszczyt.
Poszukuję nazwy niezależnej, autonomicznej. Podoba mi się realista, choć może lepszy byłby hiperrealista, bo w końcu wśród wierzących mamy również mnóstwo realistów.
Wiem, że trochę to przypomina zadanie pt. zjeść ciastko i mieć ciastko, ale już nie z takimi problemami rozum dał sobie radę
Pozdrawiam
rozumek
>Wiem, że trochę to przypomina zadanie pt. zjeść ciastko i mieć ciastko, ale już nie z takimi problemami rozum dał sobie radę
Nie da rady, bo jakiej byś nazwy nie wymyślił, wierzący przypiszą ją sobie. Tak było z filozofią, realizmem i wszystkimi innymi postawami "nie anty". Niektórzy MUSZĄ być "anty" i muszą twierdzić, że to nie oni.
Drobner
>Nie da rady, bo jakiej byś nazwy nie wymyślił, wierzący przypiszą ją sobie. Tak było z filozofią, realizmem i wszystkimi innymi postawami (...)

Ja tam obstaję przy 'realizmie', nawet zawłaszczanym. Zawłaszczającm łatwo wykazać uzurpację. Oni to "teiści", "deiści", a na pewno "spirytualiści" (wierzący w duchy, dusze, istoty niematerialne itp. itd.), lub klasyfikując filozoficznie (uwaga: neologizm!): "metafizyści".

Choś bardzo mi się spodobało: jestem 'istą' - badam to tylko, co istnieje. (Definicja istnienia jest kluczowa w tym temacie!).

Pozdrawiam 'istów', 'teistów', 'ateistów', 'antyateistów' i tych, którzy sprzeciwiają się 'antyateizmowi'. (Ich przeciwników również!)

Anty-a-Drobner
rozumek
>Ja tam obstaję przy 'realizmie', nawet zawłaszczanym. Zawłaszczającm łatwo wykazać uzurpację. Oni to "teiści", "deiści", a na pewno "spirytualiści" (wierzący w duchy, dusze, istoty niematerialne itp. itd.), lub klasyfikując filozoficznie (uwaga: neologizm!): "metafizyści".
Obstaję przy tym samym, tyle że uzurpatorom nie warto niczego wykazywać, bo sami to realistom na codzień wykazują. A że nie potrafią wykazać samym sobie, to chyba ich prywatna sprawa. Im niczego wykazać się raczej nie da. Co realiście może przeszkadzać, że "metafizysta" łamie sobie głowę dochodząc, czy bogiem jest Chrystus, Zeus, czy może on sam?
realista (85 punktów)

>Nie da rady, bo jakiej byś nazwy nie wymyślił, wierzący przypiszą ją sobie. Tak było z filozofią, realizmem i wszystkimi innymi postawami "nie anty". Niektórzy MUSZĄ być "anty" i muszą twierdzić, że to nie oni.

UNIKAĆ TROLLA

Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
ollikm
A popatrz na nazwę portalu. Nie pasuje?
Poza tym pytanie brzmi: co chcesz określić? Swój stosunek do wiary w byty nadprzyrodzone czy światopogląd, którego ww. jest (mniej lub bardziej istotnym) elementem.
Pocierznicki (62 punktów)
>>Moim zdaniem, to o czym mówisz to antyteizm. Ateizm jest własnie brakiem wiary w istoty boskie i dotyczy w równym stopniu niewiary w IHWH jak i w Ozyrysa.
>Antyteizm to inaczej wojujący ateizm.
>Mi natomiast zależy na znalezieniu określenia które charakteryzowałoby człowieka kierującego się rozumem, wiedzą, racjonalizmem, również uczuciami, ale nie pozostającego w jakimkolwiek związku z żadną z religii. Nie chciałbym się określać poprzez zaprzeczenie jako antyfaszysta, antykomunista , czy tez inny anty. Samo negatywne odniesienie do jakiegos zjawiska jest zbyt ubogie i niejako wtórne. Nie chcę nobilitować jakiejkolwiek religii poprzez stawianie siebie w opozycji.
>Muzułmanin mówi - jestem muzułmaninem, katolik -jestem katolikiem i wszystko jest jasne. Dlaczego ja mam być anty-, albo a- ? To dla nich zaszczyt.
>Poszukuję nazwy niezależnej, autonomicznej. Podoba mi się realista, choć może lepszy byłby hiperrealista, bo w końcu wśród wierzących mamy również mnóstwo realistów.
>Wiem, że trochę to przypomina zadanie pt. zjeść ciastko i mieć ciastko, ale już nie z takimi problemami rozum dał sobie radę
>Pozdrawiam
Witam Cię szanowny "Kimaku". Odnoszę wrażenie że "chyba" zrozumiałem Twoje dociekanie!
Mówisz, Muzułmanin,Katolik, i Oni są dumni z tego. Ateistą, zwać się, też jest powód do dumy.
Człowiek, który zdobył ogrom wiadomości, iz tego ogrom wiedzy, że w tym nie ma miejsca dla
Boga, ma prawo zwać się "ATEISTĄ". Czy Ateista nie wierzy?, ależ tak, ateista jest wierzący,
jak każda inna żyjąca istota. Ateista wierzy w PRZYRODĘ , wiecznie żywą, odnawiającą się jak
w PERPETUM-MOBILE, że ludzie nie zniszczą ZIEMI, naszej "jedynej",że w porę się opamiętają,
zwolnią rozmnażanie się. To jest zadanie prawego "ATEISTY" A ci wszyscy Gnostycy, Agnostycy,
i różni deiści oraz izmy, to są ludzie słabej wiedzy lub obłudnicy, bo nie wierzą, ale udają że
wierzą. Zależnie od wiatrów polityki. Organizacje religijne, zwłaszcza te masowe,filozoficznie
tumanią ludzi, "swoich bliżnich", bo to jest ich sposób NA ŻYCIE. Żyja dobrze,prawda???
Nie będę się rozpisywał bo mnie to męczy, nie mam talentu do pisania. Pozdrawim Nestor


nestor-2
stormrider (206 punktów)

>. Nie chciałbym się określać poprzez zaprzeczenie jako antyfaszysta, antykomunista , czy tez inny anty. Samo negatywne odniesienie do jakiegos zjawiska jest zbyt ubogie i niejako wtórne. Nie chcę nobilitować jakiejkolwiek religii poprzez stawianie siebie w opozycji.
>Muzułmanin mówi - jestem muzułmaninem, katolik -jestem katolikiem i wszystko jest jasne. Dlaczego ja mam być anty-, albo a- ? To dla nich zaszczyt.
>Poszukuję nazwy niezależnej, autonomicznej. Podoba mi się realista, choć może lepszy byłby hiperrealista, bo w końcu wśród wierzących mamy również mnóstwo realistów.
>Wiem, że trochę to przypomina zadanie pt. zjeść ciastko i mieć ciastko, ale już nie z takimi problemami rozum dał sobie radę
>Pozdrawiam

Witam Odpowiedz mi na jedno pytanie; Dlaczego w ogóle chcesz Siebie jakoś nazwać, określić? W momencie gdy coś nazywasz pokazujesz, ze już to poznałeś a jak można poznać coś, co nieustannie pulsuje i ulega zmianom. ( No chyba że już nie żyjesz ). Cęć określania, nazywania tego co nas otacza, w tym nas samych, jest próbą zatrzymania, wybudowania trwałych fundamentów ( Na których moglibyśmy pewnie stanąć ) na wodzie...
Może po prostu bądź
kimak (2276 punktów)
>Witam Odpowiedz mi na jedno pytanie; Dlaczego w ogóle chcesz Siebie jakoś nazwać, określić? W momencie gdy coś nazywasz pokazujesz, ze już to poznałeś a jak można poznać coś, co nieustannie pulsuje i ulega zmianom. ( No chyba że już nie żyjesz ). Cęć określania, nazywania tego co nas otacza, w tym nas samych, jest próbą zatrzymania, wybudowania trwałych fundamentów ( Na których moglibyśmy pewnie stanąć ) na wodzie...
>Może po prostu bądź

A dlaczego Ty nazwałes siebie Stormriderem? Przecież to nick mówiący.Cała ludzka kultura to nazywanie, porzadkowanie, nadawanie znaczeń, tworzenie nowych wartości itp. Żeby w tym wszystkim sie poruszać trzeba to jakoś nazwać. A być to ja i tak jestem
Pozdrawiam



"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
stormrider (206 punktów)

>A dlaczego Ty nazwałes siebie Stormriderem? Przecież to nick mówiący.Cała ludzka kultura to nazywanie, porzadkowanie, nadawanie znaczeń, tworzenie nowych wartości itp. Żeby w tym wszystkim sie poruszać trzeba to jakoś nazwać. A być to ja i tak jestem

Dobrze by jednak było, nie nadawać aż takiej wagi sprawie nazwy. Palec wskazujący księżyc, nie jest księżycem... A swoją drogą, to rzeczywiście ciekawy problem, wyrośliśmy na tak "boskich" fundamentach, że wszystko co nie pasuje do boskiego schematu musi być "nie-boskie". A co jest pomiędzy, lub raczej obok boskiego i nie-boskiego, co jest trzecią formą ( trzecią płcią ) Może ontofilolog?
stormrider (206 punktów)
Albo filoontolog
zima_bez_ciastka
Postawa naturalna.
Pozdrawiam
Krypto
Jejku, po prostu agnostyk. To wcale nie takie trudne. Nie spotkaliście sie z takim określeniem? A może nie pasuje?
kimak (2276 punktów)
>Jejku, po prostu agnostyk. To wcale nie takie trudne. Nie spotkaliście sie z takim określeniem? A może nie pasuje?
Niestety nie . "Agnostycyzm - pogląd filozoficzny negujący całkowicie lub częściowo możliwość poznania obiektywnej rzeczywistości, kwestionujący możliwość wypowiadania się o istnieniu Boga." Słownik wyrazów obcych, PWN 1996.
Nie o to mi chodzi.
Pozdrawiam


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
zima_bez_ciastka
Wychodzi na to, że propozycja, by nazywać to 'postawa naturalną' nie odpowiada Ci z pewnego względu- chciałbyś mieć jedno zgrabne słówko na nazwanie pewnej całości. Czas ukuć termin, który nie byłby pochodną innych terminów!
Pomysł dobry. Słowo można dobrać, by było ładne (zwięzłe, zapadające w pamięć, brzmiące), a później zrobić kampanie upowszechniającą, co ono znaczy (znaczy się od razu przypisać mu definicje [ale nie taką wynikającą z przeczenia czemuś, ale z rozwoju poglądu, który później okazał się 'opozycyjny' względem teistów, a nie bazował na tym przeczeniu]). Słówko dałoby się znaleźć. Z jego definicją trzeba by się pobawić, by była zwarta i nieskomplikowana za mocno.
Co Ty na to?
Pozdrawiam
kimak (2276 punktów)
>Wychodzi na to, że propozycja, by nazywać to 'postawa naturalną' nie odpowiada Ci z pewnego względu- chciałbyś mieć jedno zgrabne słówko na nazwanie pewnej całości. Czas ukuć termin, który nie byłby pochodną innych terminów!
>Pomysł dobry. Słowo można dobrać, by było ładne (zwięzłe, zapadające w pamięć, brzmiące), a później zrobić kampanie upowszechniającą, co ono znaczy (znaczy się od razu przypisać mu definicje [ale nie taką wynikającą z przeczenia czemuś, ale z rozwoju poglądu, który później okazał się 'opozycyjny' względem teistów, a nie bazował na tym przeczeniu]). Słówko dałoby się znaleźć. Z jego definicją trzeba by się pobawić, by była zwarta i nieskomplikowana za mocno.
>Co Ty na to?
>Pozdrawiam
Bardzo dobrze to ująłeś/ujęłaś. Nie napisałbym bym tego lepiej. Takiego właśnie słowa poszukuję. Może to być coś zupełnie nowego, może już cos takiego istnieje. Ma być wartością samą w sobie, czymś wobec czego to wszelkie religie bądź inne postawy nieracjonalne wynikające z zabobonów, niewiedzy i głupoty, będą musiały zająć stanowisko.
Coś takiego udało się właśnie Darwinowi. W geście rozpaczy narodził się pomysł tzw. "inteligentnego projektu". Darwin obalił brednie biblijne (choć podobno sam był głęboko wierzący) i wierzącym zajęło naprawdę sporo czasu zanim podjęli rzuconą rękawicę. Ale jakby się nie starali, nigdy już nie będą głosicielami prawdy jedynej i objawionej.
Myślę, że czas by postawa człowieka poszukującego, wątpiacego, ale posługującego się rozumem i humanizmem znalazła sobie miano godne siebie, niekorespondujące w żaden sposób z ciemnotą, fałszem i zabobonem.
Pozdrawiam i dziękuję


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
gnothi (46 punktów)
>Ja natomiast nigdy nie wyznawałem żadnej religii i nie wierzyłem w żadnego boga, czy tez ducha, i nie widzę przyczyny, dla której miałbym jakąkolwiek religię zaszczycać swoim stosunkiem do niej. Ten temat dla mnie po prostu nie istnieje.

Powiadasz - nie istnieje? Dlaczego więc chcesz nazwać coś, co nie istnieje?

>Proszę o jakieś propozycje. Może ktoś wymyśli jakiś nowy termin?

Może trochę za długi, ale proszę bardzo: "szukający nazwy dla tematu, który nie istnieje" )

Pewnie Ci się nie podoba? Rozumiem. To.. może "jałowiec" (od "jałowość" - w domyśle "religijna"). I nie tylko religijna.

Zanim stworzysz nazwę, stwórz jakość - własną jakość - a nazwa stanie się nieistotnym cieniem. Nie jesteś w stanie niczego stworzyć, co nie byłoby zdeterminowane czymś, co istnieje.

Twój pomysł uważam za idiotyczny, próżny, niedojrzały - po prostu głupi. Wybacz.
kimak
>>Ja natomiast nigdy nie wyznawałem żadnej religii i nie wierzyłem w żadnego boga, czy tez ducha, i nie widzę przyczyny, dla której miałbym jakąkolwiek religię zaszczycać swoim stosunkiem do niej. Ten temat dla mnie po prostu nie istnieje.
>Powiadasz - nie istnieje? Dlaczego więc chcesz nazwać coś, co nie istnieje?
Ostrze Twojej riposty dosięgło Twego tyłka. Szukam nazwy dla określonego światopoglądu i postawy, a nie dla tematu. Proponuję czytać uważnie i ze zrozumieniem, ale tego właśnie zaprzestaje się w naszych szkołach uczyć. Nie mam już ochoty tłumaczyć, że ateizm to opozycja dla religii, która w żaden sposób nie jest dla mnie punktem odniesienia. Twój brak zrozumienia jest zniechęcający.
>>Proszę o jakieś propozycje. Może ktoś wymyśli jakiś nowy termin?
>Może trochę za długi, ale proszę bardzo: "szukający nazwy dla tematu, który nie istnieje" )
Bzdura. Patrz wyżej.
> Pewnie Ci się nie podoba? Rozumiem. To.. może "jałowiec" (od "jałowość" - w domyśle "religijna"). I nie tylko religijna.
Masz poczucie humoru charakterystyczne dla ludzi o wystarczająco wysokiej inteligencji, by wejść w Internet, ale zbyt niskiej, by uzytecznie z niego korzystać.
>Zanim stworzysz nazwę, stwórz jakość - własną jakość - a nazwa stanie się nieistotnym cieniem. Nie jesteś w stanie niczego stworzyć, co nie byłoby zdeterminowane czymś, co istnieje.
Tę jakość tworzą filozofowie, mysliciele, naukowcy, humaniści niezależni od głosu z kruchty. Byc może nazwa jest "nieistotnym cieniem", ale rzeczy trzeba nazywać, bo ponoć na początku było słowo . Mam ambiwaletne uczucia nazywając się ateistą, dlaczego - wyjaśniałem wyżej. Ale, jak mniemam, akt kreacji Ty pozostawiasz tzw. bogu. Twoja uwaga o tym, że każde dzieło ma korzenie w przeszłości jest tzw. prawdą wschodu, którą ze wzgledu na jej oczywistość wstyd już przytaczać. Ale może dla Ciebie to objawienie.
>Twój pomysł uważam za idiotyczny, próżny, niedojrzały - po prostu głupi. Wybacz.
Nie wiem, co złego jest w tym pomyśle, że pragnę znaleźć okreslenie na postawę człowieka niezależnego i racjonalnego, które nie bedzie w żaden sposób odnosiło sie do religii. Może własnie to?
Jeśli chcesz walczyć na tanie złosliwości, zachowaj je dla swoich bliskich. Ja sobie tego nie życzę.
>Pragnę przez to powiedzieć tylko tyle, że racjonaliści, ateiści, agnostycy (ale nie fanatyczni) i ich przeciwnicy (wierzący, ale nie fanatycy) - prowadzą grę w tej samej przestrzeni, lecz różnie ją postrzegają. Wierzący są tak samo potrzebni niewierzącym (do budowania koncepcji światopoglądowych) jak niewierzący wierzącym.
To są Twoje słowa (z innego postu). Doskonale ilustrują moje rozterki. JA nie gram w jednej przestrzeni z TOBĄ. Wybij to sobie z głowy. Religia jest mi tak potrzebna, jak złe zdarzenie, którego trzeba się wystrzegać. Nigdy ateista nie dogada się z wierzącym. Dlatego, by nie było nieporozumień, państwo deklaruje rozdzielność od Kościoła, ale Wy - katolicy o tym zapominacie, nigdy o tym nie pamiętaliscie.
Właśnie po to, byście nie usiłowali prać swoich brudów w naszym towarzystwie, potrzebna jest ta nazwa.
Powininem Ci właściwie podziękować za Twój post.
gnothi (46 punktów)
>Ostrze Twojej riposty dosięgło Twego tyłka.

Mój tyłek ma się dobrze. Rzeczywiście, niezbyt uważnie przeczytałem Twój pierwszy post i nie zrozumiałem właściwie Twojej intencji. Miałeś prawo poczuć się urażony moją propozycją nazwania (kłopotliwej dla Ciebie postawy światopoglądowej) terminem "jałowiec". Jak zauważyłeś, puszczałem tam "oczka". Potraktowałem tę część swojej wypowiedzi żartobliwie.

Nie powinienem też Twojego pomysłu oceniać w sposób, jaki uczyniłem w ostatnim wersie. Powinienem był po prostu stwierdzić, że "Twój pomysł, w moim przekonaniu, jest nieracjonalny", bez epitetów o ujemnym zabarwieniu. Przepraszam.

Nie widzisz potrzeby jakiegokolwiek odnoszenia się przy określaniu swojego światopoglądu do religii i wiary, ale czy jest to możliwe? Czy pojawiłoby się w Tobie pragnienie nazwania światopoglądu "bez boga, religii, duchów.." itd., gdyby pojęcia te, z ich rozległym znaczeniowo wachlarzem, nie funkcjonowały w Twojej świadomości w sposób mniej lub bardziej aktywny?

>Nie wiem, co złego jest w tym pomyśle, że pragnę znaleźć określenie na postawę człowieka niezależnego i racjonalnego, które nie będzie w żaden sposób odnosiło się do religii. Może właśnie to?

Ależ nic złego, tylko czy jest to możliwe?

>Nigdy ateista nie dogada się z wierzącym.

Ateista z wierzącym na pewno nie. Ale Ty, który reprezentujesz niezależną i racjonalną postawę światopoglądową na pewno tak.

"Dogadanie się" uniemożliwia dogmatyczność poglądów i przyjęte z góry założenie (najczęściej nieuświadomione), że jest to niemożliwe.

>Dlatego, by nie było nieporozumień, państwo deklaruje rozdzielność od Kościoła, ale Wy - katolicy o tym zapominacie, nigdy o tym nie pamiętaliście.

Poniosły Cię emocje. Nie jestem żaden "wy". Jestem wolnym człowiekiem nieograniczonym ani skostniałą instytucjonalną religijnością, ani światopoglądową deklaracją "wolnomyślicielstwa".

>Właśnie po to, byście nie usiłowali prać swoich brudów w naszym towarzystwie, potrzebna jest ta nazwa.

W odczuciu mego "ja" brudna jest forma, w jaką ubrałeś powyższą myśl..

Pozdrawiam.
kimak (2276 punktów)
Dziękuję za rzeczową i pozbawioną złośliwości odpowiedź.
Ustosunkuję sie do niej jutro, bo dziś niestety nie bardzo mam czas.
Przepraszam za ostry ton poprzedniej wypowiedzi.
Pozdrawiam


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
Raul71
W uproszczeniu - jeśli nie wierzysz w żadne dobre ani złe mzimu, to jesteś RACJONALISTĄ, a próba przypisania sobie racjonalnego myślenia przez jakiegokolwiek teistę jest irytująco śmieszna.
Każda wiara w cokolwiek już z założenia oparta jest na "przymusie" wierzenia, gdyż istnienie wszelkich "garbatych aniołków" wzmaga się tylko w prymitywnych umysłach i opiera się logice i racjonalnemu myśleniu.
Ja również nie wierzę w smerfy (nawet jak o nich czytam), co nie znaczy od razu, że jestem anty - smerfistą - zwyczajnie rozum nie pozwala oderwać się od rzeczywistości.
Nie każdy, kto nie wierzy w mity, legendy i bajki od razu musi być "anty" - ten przedrostek raczej należy się tym, którzy oprócz tego, że nie wierzą, odczuwają zagrożenie ze strony wierzących dla prawidłowego rozwoju myśli racjonalnej i usiłujących się temu przeciwstawiać.
Świat zbyt wiele cierpiał i nadal cierpi z powodu wszelkich teistów i innych ideologii bazujących na koncepcie "narodu wybranego". Dlatego ateizm jest raczej chlubną postawą, próbą czynnego oczyszczenia świata z wszelkich mrzonek teistycznych, spowalniających, lub wręcz uwsteczniających rozwój cywilizacyjny i zmierzaniem do Racjonalizmu.
Zagrożenie ze strony fanatyzmu religijnego cały czas daje o sobie znać, zwłaszcza w naszym ciemnym kraiku, więc racjonalistów nie stać na stricte bierną postawę i zwalczają je uświadamianiem poprzez poznanie źródła wszelkich mitów.
Ateizm, to trochę prymitywniejsza forma walki, gdyż operuje bronią "wyrwaną" z ręki teistów, lecz również jest potrzebny, przynajmniej w początkowej fazie dążenia do Racjonalizmu, więc ateistyczna postawa racjonalisty jest jak najbardziej wskazana
kimak (2276 punktów)
>Nie widzisz potrzeby jakiegokolwiek odnoszenia się przy określaniu swojego światopoglądu do religii i wiary, ale czy jest to możliwe? Czy pojawiłoby się w Tobie pragnienie nazwania światopoglądu "bez boga, religii, duchów.." itd., gdyby pojęcia te, z ich rozległym znaczeniowo wachlarzem, nie funkcjonowały w Twojej świadomości w sposób mniej lub bardziej aktywny?

Czy to jest mozliwe? Sam zadaje sobie takie pytanie. Ja chcę potraktować system wartości nieoparty na żadnej wierze jako stan naturalny, nie będący w opozycji do niczego. Przyznam jednak szczerze, ze wiara i religia tak głęboko zakorzeniły się w naszym społeczeństwie, że okreslić swój światopogląd i nie być "anty" jest strasznie trudno. Ale może jednak mozliwe...

>>Nigdy ateista nie dogada się z wierzącym.
>Ateista z wierzącym na pewno nie. Ale Ty, który reprezentujesz niezależną i racjonalną postawę światopoglądową na pewno tak.

Rozumiem, że bierzesz mnie "pod włos". Poczucie humoru to oznaka inteligencji .

>"Dogadanie się" uniemożliwia dogmatyczność poglądów i przyjęte z góry założenie (najczęściej nieuświadomione), że jest to niemożliwe.

Prawda.

>Jestem wolnym człowiekiem nieograniczonym ani skostniałą instytucjonalną religijnością, ani światopoglądową deklaracją "wolnomyślicielstwa".

Ja też nie lubię póz ani deklaracji na wyrost.

>>Właśnie po to, byście nie usiłowali prać swoich brudów w naszym towarzystwie, potrzebna jest ta nazwa.
>W odczuciu mego "ja" brudna jest forma, w jaką ubrałeś powyższą myśl..

Zdanie (moje) nacechowane dużą i negatywną emocjonalnością, zgadzam się. Powiem inaczej: po to, by "wierzący" nie robili sobie z "niewierzących" punktu odniesienia, potrzebna jest nowa nazwa charakteryzująca postawę niejako "podstawową", czyli pozbawioną wszelkich niepotrzebnych, nieuzasadnionych i nieudowadnialnych naleciałości szkodzących w trzeźwym i realistycznym pojmowaniu świata i ocenie rzeczywistości.
Pozdrawiam


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
gnothi (46 punktów)
>Czy to jest mozliwe? Sam zadaje sobie takie pytanie. Ja chcę potraktować system wartości nieoparty na żadnej wierze jako stan naturalny, nie będący w opozycji do niczego. Przyznam jednak szczerze, ze wiara i religia tak głęboko zakorzeniły się w naszym społeczeństwie, że okreslić swój światopogląd i nie być "anty" jest strasznie trudno. Ale może jednak mozliwe...

Przeczytałem przed chwilą artykuł Stanisława Obirka poświęcony Stanisławowi Lemowi. Na pewno zapoznałeś się z nim i na pewno odnalazłeś w jego treści odpowiedź na swoje pytanie..

Pozwolisz, że zacytuję tu za Obirkiem fragment wypowiedzi Lema:

Żyjemy obaj w niestycznych i nigdzie nie przecinających się uniwersach dyskursu. (...) Wszystkie rodzaje ludzkiej konfesji są mi jednakowo obce w tym prostym sensie, że jestem na każdą wiarę dokładnie tak samo niekonwertowalny. Oczywiście z racji elementarnej, że urodziłem się w katolickim kraju, musiałem nasiąknąć pierwiastkami katolicyzmu mocniej niż na przykład islamu. Możliwe, że pewne podstawowe fragmenty moich etycznych dociekań lub zasad są wywodliwe z chrześcijaństwa i musiałbym upaść na głowę, ażeby się takich wpływów wypierać. Niemniej estetyczne atrakcje wiar mogą być rozmaite, ale ich moc oddziaływania na mój światopogląd utrwalony rozumowo równa się zeru. Żadnej tego rodzaju opoki nie potrzebuję.

Autor tekstu: Stanisław Obirek; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4848

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że zarówno Ty jak i ja (i na pewno wiele, bardzo wiele innych osób) odnajduje w tej wypowiedzi wyraz własnej postawy światopoglądowej, z tym, że ja, podobnie jak Obirek jestem równie "niekonwertowalny" na światopogląd agnostyczny jak Ty (...) na religie.

>Rozumiem, że bierzesz mnie "pod włos". Poczucie humoru to oznaka inteligencji .

Nie, skądże. Jestem przekonany, że moglibyśmy się zaprzyjaźnić.
Tak myślę.
I tak "czuję". )

Pozdrawiam Cię. Uciekam, bo też mam duzo pracy.
Stal_Prawdy (83 punktów)
>Mam prośbę do forumowiczów. Od jakiegoś czasu zadaje
>sobie pytanie, jakim innym terminem można okreslić ateizm
>(racjonalizm chyba nie wyczerpuje tu problemu). Denerwuje
>mnie określanie siebie samego jako ateusza, bo jest to
>inaczej rzekłwszy światopogląd przeciwny teizmowi. Sugeruje
>to jakąś kontrę, walkę i spór z czymś, czemu trzeba
>zaprzeczyć, co niejako zatem istnieje. W moim ciasnym
>rozumku nie widzę natomiast potrzeby jakiegokolwiek
>odnoszenia się przy określaniu swojego światopoglądu do
>religii i wiary, nawet poprzez zaprzeczenie. Być może
>termin "ateista" pasuje do ludzi, którzy wierzyli, ale
>przestali na skutek różnych przyczyn. Ja natomiast nigdy
>nie wyznawałem żadnej religii i nie wierzyłem w żadnego
>boga, czy tez ducha, i nie widzę przyczyny, dla której
>miałbym jakąkolwiek religię zaszczycać swoim stosunkiem do
>niej. Ten temat dla mnie po prostu nie istnieje.
>Proszę o jakieś propozycje. Może ktoś wymyśli jakiś nowy
>termin?

Gdy urodziłeś się w rodzinie, gdzie w żadnego Boga się nie wierzy to możesz nazwać się urodzonym ateistą. Są dwa typy osób, które w Boga nie wierzą: ci, którzy już się urodzili z takim przekonaniem, i tacy, którzy dokonali z różnych przyczyn apostazji i mają wiarę innych gdzieś, lub tej wiary nienawidzą (tzw; poparta faktami nienawiść. Tak jest w moim przypadku). Moim zdaniem jesteś urodzonym ateistą, ale jakbyś chciał przejść na chrześcijaństwo to stanowczo nie polecam...
AstralStorm
Jak siebie nie nazywam racjonalistą, to w ramach żartu nazywam się probabilistą. Tzn. takim, co przydziela różnym możliwym zdarzeniom prawdopodobieństwa.

Jak nie chcesz ateisty, to możesz siebie nazywać inwerteistą.
Ryszard
może po prostu homo sapiens
rozumek
>może po prostu homo sapiens
Jeśli pozwolisz Ryszardzie, podpiszę się pod Twoją propozycją.
Belial (6 punktów)
Chyba najlepsze określenie to jednak RACJONALISTA.
rozumek
>Chyba najlepsze określenie to jednak RACJONALISTA.
Może i najlepsze, ale chyba zbyt szerokie. Aby być racjonalistą, trzeba nie tylko racjonalnie myśleć, ale także racjonalnie działać, czyli pogodzić się z tym, że wokół spotykasz ludzi o odmiennym (nieracjonalnym) światopoglądzie. A szukamy określenia samego światopoglądu, a nie wynikającego z niego działania.
Totus
>(...) Ten temat dla mnie po prostu nie istnieje.
A jaki jest Twój stosunek do ludzi wierzących? Nie dostrzegasz ich czy oni też nie istnieją?
kimak (2276 punktów)
>A jaki jest Twój stosunek do ludzi wierzących? Nie dostrzegasz ich czy oni też nie istnieją?

To bardzo dobre pytanie, ale chyba nie na ten wątek.
Nie sposób nie dostrzec w Polsce ludzi wierzących, tym bardziej że wielu z nich to moja najblizsza rodzina.
Proponuję jednak jeszcze raz założyć Ci nowy wątek, bo to może być przyczynek do ciekawej dyskusji. Tam chętnie sie wypowiem.
Pozdrawiam


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
stormrider (206 punktów)
Proponuję: "Akimak"
kimak (2276 punktów)
>Proponuję: "Akimak"

hue hue, mówiłem - zadnych "a-" i "anty-". Prosze uwazniej sledzic watek



"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365