 |
Chrześcijanie jak ... koniak? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-06-2006 00:27 | Gosia (9452 punktów) | Chrześcijanie jak ... koniak? | "46% Polaków uważa, że chrześcijaninem jest także ten, kto przyjmuje tylko niektóre prawdy wiary - wynika z sondażu OBOP," Przyznam się, że zupełnie tego nie rozumiem.Brzmi to tak, jakby można być trochę w ciąży... Według chrześcijan prawdy wiary są wszak objawione, dane od Boga, a tu prawie połowa respondentów uważa się za prawowiernych przestrzegając tylko niektórych zasad.Nie dostrzegają bezsensu takiego podejścia do wiary? Wybiórczo wierzący? Kojarzy mi się to z koniakiem: Nowak przestrzega wszystkich zasad wiary - jest pięciogwiazdkowym chrześcijaninem, itd... Pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| joice | >"46% Polaków uważa, że chrześcijaninem jest także ten, >kto przyjmuje tylko niektóre prawdy wiary - wynika z >sondażu OBOP," >Przyznam się, że zupełnie tego nie rozumiem.Brzmi to tak, >jakby można być trochę w ciąży... >Według chrześcijan prawdy wiary są wszak objawione, dane od >Boga, a tu prawie połowa respondentów uważa się za >prawowiernych przestrzegając tylko niektórych zasad.Nie >dostrzegają bezsensu takiego podejścia do wiary? Wybiórczo >wierzący? >Kojarzy mi się to z koniakiem: Nowak przestrzega wszystkich >zasad wiary - jest pięciogwiazdkowym chrześcijaninem, itd... >Pozdrawiam.
ja znam mase mlodch ludzi,ktorzy mienia sie chrzescijanami,tylko dlatego ze 'to filozofia milosci' wiekszosc z nich uwaza,ze juz samo 'milowanie bliznich' zapewni ci miejsce w niebie,ze w gruncie rzeczy tylko o to jezusowi chodzilo.a poza tym 'drugs, seks & rock'n'roll'!!!
|
|
| Przemek K. | A ja sobie przypominam zabawę w ankietę na ulicy, wedle której ponad 10 procent odpytywanych twierdziło, że Trójca Święta to św. Józef, Maryia i Jezus. Wraz z odpowiedziami, że to Bóg-Ojciec, Maryja i Jezus, dawało to nawet ponad 50%. W społeczeństwie, w którym teoretycznie 97% jest katolikami... (A jakoś wątpię, by akurat na ulicy przypadkiem pojawili się sami ateiści, czy agnostycy.)
Wydaje mi się, że świadomość wiary chrześcijańskiej (w ogólności), czy katolicyzmu (w szczególności) jest u nas płytka. Owszem, są osoby zaangażowane i zainteresowane (tu zresztą nie tylko z perspektywy wierzących, ale i ateistów). Większości wystarczy jednak taka zewnętrzna wiara -- chodzi się czasem do kościoła, ma się za sobą katolicki ślub, wzrusza się przy słowach Jana Pawła II i tyle. Powiedziałbym, że to takie chrześcijaństwo konformistyczne -- wypada być chrześcijaninem, więc się "jest", gdyby wypadało być animistą, też by się było. Kiedyś nawet słyszałem "katolika", który nie dostrzegał, że w swoich moralnych postawach (do których głośno się przyznawał), niemal dosłownie cytuje satanistów. Tyle, że on nazywał to 'katolicyzmem' i święcie wierzył, że tak właśnie jest. Powiem więcej -- chętnie cytował Radio Maryja i czytywał "prasę katolicką".
|
|
| ariadna (352 punktów) |
>prawie połowa respondentów uważa się za >prawowiernych przestrzegając tylko niektórych zasad.Nie >dostrzegają bezsensu takiego podejścia do wiary? Wybiórczo >wierzący? >Kojarzy mi się to z koniakiem: Nowak przestrzega wszystkich >zasad wiary - jest pięciogwiazdkowym chrześcijaninem, itd...
Wybiórczo wierzący... Mam wrażenie, że to powszechne zjawisko. Właściwie dlaczego nie? Tak najwygodniej, ma się poczucie samodzielnego myślenia. Z jednymi naukami Kościoła się zgadzamy, z innymi nie, wybieramy te, które nam akurat pasują. Trochę tego, trochę tamtego, może nawet coś z innej religii (przecież Bóg jest jeden, tylko wyznawany na wiele sposobów, a zatem nie łamiemy pierwszego przykazania Bożego). Wierzący, dokonując łamańców umysłowych, wytłumaczy sobie wszystko. Np. uważająca się za katoliczkę kobieta mieszkająca z mężczyzną (bez ślubu) będzie twierdziła, a także on będzie ją przekonywał, że to nie grzech, bo przecież się kochają, a to najważniejsze, wszak JCh nakazał się miłować, itd. Nie dziwi mnie takie podejście, niektóre zasady religii są nieżyciowe, nie sposób kierować się nimi bezwzględnie. Dlatego tak wielu ludzi stosuje podwójne standardy w głębokim przekonaniu, że postępują uczciwie, a jeśli nawet pojawią się wątpliwości jest przecież spowiedź. Wydaje mi się, że dla Kościoła nie ma znaczenia, ilu "gwiazdkowym" chrześcijaninem jest Nowak. Nowak ma przede wszystkim przestrzegać przykazań kościelnych (głównie piątego). Dlatego tak nerwowo reaguje Kościół na określenie "wierzący niepraktykujący", przytaczając jako analogię opowiastkę o niepraktykującym nudyście. Ma ona być miażdżącym argumentem, ukazującym bezsens twierdzenia, jakoby można było wierzyć, lecz nie praktykować. Sprytnie. Przecież z wierzącego niepraktykującego nie ma żadnego pożytku (czyt. żadnej kasy).
|
|
| Totus | > Przyznam się, że zupełnie tego nie rozumiem.Brzmi to tak,> jakby można być trochę w ciąży...Zgadza się. Można zapładniać słowem. > Według chrześcijanProsi się by sprecyzować chrześcijan. Jeżeli według najprostrzej z obowiązujących definicji są to ludzie "posiadający chrzest" to napisałaś: "według ludzi polanych wodą", a w naszym kraju uzasadniony byłby dopisek "w dzieciństwie". > prawdy wiary są wszak objawione, dane od Boga,Bo prawda jest boska w swej naturze, przecież wiesz o tym, wiesz? > a tu prawie połowa respondentów uważa się za> prawowiernych przestrzegając tylko niektórych zasad.Życie człowieka niezgodne z naturą potępia się samo przez się, niektórzy o tym wiedzą a inni w to tylko wierzą, albo wydaje im się, że wierzą. > Nie dostrzegają bezsensu takiego podejścia do wiary?Nie. > Wybiórczo wierzący?Tak > Kojarzy mi się to z koniakiem: Nowak przestrzega wszystkich> zasad wiary - jest pięciogwiazdkowym chrześcijaninem, itd...Czyli nie uczestniczy w nabożeństwach katolickich, nieprawdaż? > Pozdrawiam.Ja również.
|
|
 | | Gosia (9452 punktów) | Prawdę powiedziawszy, chodziło mi o bardziej ogólne podejście do sprawy. Wierzący wybierają sobie zasady wiary i nie widzą w tym absurdu! Każdy sądzi po sobie.Jeśli podejmuję jakąkolwiek decyzję to godzę się z wynikającymi z niej konsekwencjami.Wszystkimi.Tego uczono mnie od dziecka. A tu wierzący tworzą sobie wiarę taką jaka jest im wygodna, stwarzają Boga na swoją miarę i podobieństwo i nadal uważają się za wiernych.Przecież nawet pobieżna lektura ksiąg, które uważają za święte, powinna uzmysłowić im absurdalnośc takiego podejścia do sprawy.A tu nic! Żadnego konfliktu sumienia... To jest właśnie dla mnie niepojęte. Pozdrawiam.
|
|
|  | | nefretete (17 punktów) | Ale przecież wiara w Boga to jedno, a zasady to drugie. Mogę wierzyć w Boga, a równocześnie nie zgadzać się z kościelnymi zasadami. w kościele katolickim obowiązkiem jest coniedzielne uczestnictwo we mszy św., ale czy muszę zgodzić się z kazaniem głoszonym przez księdza, który głosi przeszłanki antysemickie? Wierzyć to nie znaczy iść ślepo za jakimiś bzdurnymi zasadami, kóre przecież zostały stworzone przez człowieka. Moim zdaniem najważniejszy jest dekalog i tego należy się trzymać. Kościół tworzą ludzie. A ludzie jak wiadomo mogą się mylić. Zgadzam się z Tobą, że: >Jeśli podejmuję jakąkolwiek decyzję to godzę się z wynikającymi z niej konsekwencjami.Wszystkimi. Ale cyz dacyzja była dobra niech osądzi Bóg, nie ludzie. Pozdrawiam
|
|
| |  | | Gosia (9452 punktów) | > Ale przecież wiara w Boga to jedno, a zasady to drugie.
Czyżby? Czym wobec tego jest wiara?
>Mogę wierzyć w Boga, a równocześnie nie zgadzać się z kościelnymi >zasadami. Możesz.Ale nie możesz uważać się za katoliczkę.
w kościele katolickim obowiązkiem jest coniedzielne uczestnictwo >we mszy św., ale czy muszę zgodzić się z kazaniem głoszonym przez >księdza, który głosi przeszłanki antysemickie? >
Kazanie księdza uważasz za zasady wiary?
Nie oceniam wierzących,próbuję tylko zrozumieć w co tak naprawdę wierzą. Pozdrawiam.
|
|
| |  | | truthsearcher (437 punktów) | Moim zdaniem najważniejszy jest dekalog i tego należy się trzymać.
1. Nie bedziesz mial bogow cudzych przede mna. - bog jest zazdrosny. 2.nie bedziesz bral imienia pana boga swego na daremno. - jakie jest jego imie jahwe bog allach. 3.pamietaj aby dzien swiety swiecic. - dla mnie zaden dzien nie jest swiety. 4czcij ojca i matke swoja. - ok 5. nie zabijaj. - a pedofila ktory zgwalcil komus corke. 6.nie cudzoloz. - bez komentarza. 7.nie kradnij- ok 8.nie klam- a jesli mam dobre intencje nie chce czyjegos cierpienia. 9. nie pozadaj zony blizniuego. - bez komentarza. 10. ani żadnej rzeczy ktora jego jest.- w zazdrosci nie ma nic zlego byle bys nie podejmowal haniebnych czynow.
|
|
|  | | Totus | > Wierzący wybierają sobie zasady wiary i nie widzą w tym absurdu!Może coś nie jest w porządku z tymi zasadami wiary? > Każdy sądzi po sobie.Jeśli podejmuję jakąkolwiek decyzję to godzę się z wynikającymi z niej konsekwencjami.Wszystkimi.Tego uczono mnie od dziecka.Świadomość konsekwencji wymaga wysiłku intelektualnego na który np. Ciebie stać. Jednakże są osoby o różnym stopniu ubóstwa intelektualnego (żyjące mniej lub bardziej w grzechu), które nie są ukształtowane by zrozumieć i przyjąć racjonalną argumentację. Dla tych osób podatnych z natury stanu na wiarę w Boga-Opiekuna podaje się wytyczne postępowania przez religijną manipulację i umysłowe zastraszenie. Dojrzali rodzice uczą i umoralniają swoje dzieci poprzez wskazywanie rozumnych wartości inne dzieci np. z rodzin silnie katolickich tego szczęścia nie mają i dorastając w aurze niepojętości bożych wyroków i obłudzie dnia codziennego oddalają się od szansy zmartwychwstania w mglistym, dalekim, niepojętym Bogu zgłębianym przez rzesze klechów, których ten stan jest jedyną szansą na jak najdłuższą kontynuację ich pasożytniczego procederu osłabiającego nas jako społeczeństwo. > A tu wierzący tworzą sobie wiarę taką jaka jest im wygodna, stwarzają Boga na swoją miarę i podobieństwo i nadal uważają się za wiernych.To jest w pewnym sensie symbioza ludzi w duchu zrzucających winę wzajemnie na siebie. Księża udawanie uzasadniają potrzebami wiernych, a wierni wierzą w zmodyfikowane ochłapy prawdy a potem mają pretensje do Boga. To moralne bagno to takie sprzężenie negatywne, które z zewnątrz przypomina dobro. Ktoś kto nie wie czym jest dobro a pragnie go jak większość ludzi daje się złapać w to opium, w ten usypiacz sumień, w świat pogańskich majaczeń i sama zauważasz jak jest on potężny bo: > Przecież nawet pobieżna lektura ksiąg, które uważają za święte, powinna uzmysłowić im absurdalnośc takiego podejścia do sprawy.A tu nic! Żadnego konfliktu sumienia...Oszukane, zwiedzione i uśpione sumienie nie funkcjonuje - jest ślepe na podszepty rozumu, a kiedy ktoś zaprasza do pokoju ze światłem, jak Ty w powyższym zdaniu, to boi się wejść - tak działa szatańska blokada. Jeżeli chciała byś rozpoznać ofiarę satanizmu zadaj jej pytanie: "Czy wyroki Boskie są niepojęte?" > To jest właśnie dla mnie niepojęte.Nie ma nic zakrytego czego Umysł(Duch) nie byłby w stanie przeniknąć rozumem(świętością) i wyjawić ani nić tajemnego o czym by się nie miano dowiedzieć. Pobieżne przeczytanie Ewangelii też nie wystarczy, albowiem po wnikliwym, chcąc odgadnąć zamiar autora (przejąć nazwany boskim punkt widzenia) wszystko zaczyna układać się w logiczną całość. Za ciasną bramą jest człowiek, który odkrywszy sumienie zanegował Bogów cudzych przed sobą przyjmując to za podstawowy akt ku wyzwoleniu wolności sumienia i przyjęciu zdolności do miłości bliźniego jak siebie samego. Pytanie: Co na to katolicy? Co na to wierzący innych wyznań? Co na to Gosia? Zgadzasz się z tym co piszę? W odpowiedzi na te kluczowe pytania, być może jest odpowiedź na Twoje wątpliwości. W każdym razie jeżeli pojawi się po drodze pytanie komu zależy by ludzie byli ignorantami, krzywdzili się wzajemnie i ulegali manipulacjom w tym ludzi pokroju Hitlera, Stalina czy innego formatu bulterierom, populistycznym burakom, czy klonom kojarzącym się z klozetem przez co niechętnie widzianym na salonach to pozostań mężna w tym ucisku. Ciebie nie ma na czarnej liście.
|
|
| |  | | bezsenność w sieci | A co czyni człowieka prawdziwym chrześcijaninem? To że tak się nazywa, czy to jak postępuje? Bardzo często gdy pytam katolika czy choć raz przeczytał Biblie, kręci nosem i odpowiada mi że nie bawi się w teologie. To jest paranoja, prawdziwych katolików jest mało, reszta tylko ich udaje (z przyzwyczajenia, z nacisków rodziny, presji najbliższej społeczności - w szczególności tereny wiejskie). Wielu odchodzi od Kościoła z powodu niektórych księży, ich poglądów, płycizny jaką reprezentują (np. nie udzielenie pogrzebu samobójcy). Spotkałem się z poglądami u niektórych pseudokatolików że Jezus nie był Żydem (ktoś chciał pogodzić antysemityzm z wiarą katolicką). Można to często usłyszeć w Radiu Maryja. Osoby prowadzące audycje tłumaczą się że to nie ich poglądy tylko niektórych słuchaczy. A co jeśli zadzwoniłby pedofil i opowiadał jaką przyjemność sprawia mu obcowanie z dzieckiem. Nie jestem zwolennikiem cenzury ale takich rzeczy nie można emitować... Lekarstwem na Kościół jest jego ubóstwo!
Według mnie prawdziwy katolik powinien brać czynny udział w życiu Kościoła, mieć udział w jego kształtowaniu, tępić głupotę, obiektywnie oceniać decyzje Kościoła, księży, wyrażać głośno swój sprzeciw jeśli ma gruntowne argumenty!
|
|
| | |  | | joice |
>Według mnie prawdziwy katolik powinien brać czynny udział w życiu Kościoła, mieć udział w jego kształtowaniu, tępić głupotę, obiektywnie oceniać decyzje Kościoła, księży, wyrażać głośno swój sprzeciw jeśli ma gruntowne argumenty! czy uwazasz ze JP2 postepowal wobec tego slusznie kryjac skandale pedofilskie zboczencow w sutannach?
|
|
| | | |  | | vibrator | Co to znaczy "obiektywnie oceniać"?? Obiektywny może być baton czekoladowy wystawiony na słońce, który swoją prędkością topnięcia zmierzy nam przekazywaną przez słońce energię cieplną i temperaturę powietrza. Jak podejrzewam, według Biblii słowo "chrześcijanin" oznaczało człowieka, który wierzy w jednego Jahwe skrytego w niebie, nad którym nie ma innych Bogów, człowieka wyznającego cały szereg zasad, poddającego się licznym obrządkom jako członek społeczności... i tak dalej, i tak dalej. Jednak na przestrzeni długich lat potoczne znaczenie tego słowa ulegało ciągłym zmianom. W średniowieczu słowa "Chrześcijanin" używało się jako synonimu licznych przymiotników, "prawy", "cywilizowany". Czy to znaczy, że Chrześcijanie uważali się za lepszych od innych, nie-chrześcijan?? Czy można powiedzieć, że do powinności prawdziwego katolika należy "tępienie głupoty", skoro kościół usilnie i jawnie przez długie wieki wstrzymywał propagowanie oświaty, określając niektóre księgi jako szkodliwe dla wiary? Jak można tępić "głupotę" samemu przyjmując nieodpowiedni lub niepewny punkt odniesienia. Na ziemi nie ma dobra i zła, tylko dylematy, a po każdym wyborze odnajdziemy szczyptę wynikłych z nich przypadków, których nie ujmą żadne uprzednie kalkulacje. Słowo "chrześcijanin" czy "katolik", nie może być rozumowane tak obszernie jak dawniej - czasem jest tylko świadectwem odziedziczenia pewnych przyzwyczajeń, niedzielnego szwędania się do kościoła i wysłuchiwania banałów prawionych przez ludzi, którzy nie mieli nigdy wiele styczności z poruszanymi przez nich samych kwestiami.
Chcę powiedzieć jedno- nie ma wielu ludzi, którzy znają wszystkie zasady wiary. Nie ma nikogo, kto wszystkie te zasady stosuje. Zależnie od stopnia świadomości i zrozumienia religii, którą wyznajemy, tworzymy własną wizję Boga, raju i samych siebie... wiernych ( lub niewierzących ). Wydaje mi się, że religia dawno przestała być nośnikiem wartości etycznych. Dziś na świecie jest sześć miliardów Bogów - każdy stworzył świat w innym, naszym własnym języku
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|