W zasadzie wszystko się zgadza. Zastrzeżenia powstają w związku z faktem, że te budujące pouczenia JPII (i innych klerykałów) sformułowano w ten sposób, że ich wykonanie nie wymaga od papieża żadnych kosztów czy choćby zobowiązań moralnych. Np. sprzeciw wojnie, nawet gdy dotyczy działań przeciw krajowi, w którym chrześcijanie są dyskryminowani (Iran), jak dotąd nie stwarza problemu przeciwstawienia zasad interesowi własnemu. W krajach bowiem arabskich katolicy stanowią tak znikomą mniejszość pozbawiona perspektyw, że potępienie wojny nic kleru nie kosztuje. Inaczej już sprawa przedstawia się w Irlandii Północnej, lub w konflikcie serbsko-chorwackim. Nie wiem, czy i jak się w sprawie tych dwu konfliktów wypowiadał JPII, ale bp. Stepinac, który popierał rzeź prawosławnych Serbów (1942-44) został uznany przez niego świętym. Wątpliwości co do rygorystycznego traktowania przykazania "nie zabijaj" nasuwa również stanowisko Piusa XI wobec napaści Mussoliniego na Abisynię, oraz św. Piusa XII wobec agresji hitlerowskiej przeciw ZSRR, o czym dokładniej pisze w swoich książkach Deschner, a co pośrednio obciąża również JPII. O ile bowiem papieże dystansowali się od wojen światowych toczonych pomiędzy krajami "chrześcijańskimi", to perspektywa zmuszenia abisyńskich schizmatyków do uznania prymatu papieskiego i krucjata przeciw zagrażającemu watykańskim interesom komunizmowi powodowały inne interpretacje rzezi. Inny przykład taniego moralizatorstwa, to potępienie aborcji i antykoncepcji. JPII pouczał Chińczyków, Hindusów i kogo tam jeszcze, w warunkach gdy sam nie miał zamiaru podjąć odpowiedzialności za skutki przeludnienia. Prawił kazania o potrzebie wyrzeczeń na korzyść biednych wiedząc, że i tak nikt jego nierealnych żądań nie wypełni i w związku z tym, ani Watykanu, ani jego samego nie dotkną skutki ograniczenia użytkowania dóbr i udogodnień cywilizacyjnych konieczne do tego, by zaspokoić potrzeby ubogich. Propagandyści bowiem obliczają jedynie, ile potrzeba pieniędzy, by zakupić żywność, pomijają zaś fakt, że dostarczenie jej miliardowi ludzi to przedsięwzięcie administracyjne, logistyczne, technniczne i technologiczne na skalę niespotykaną w dziejach ludzkości. Koszty realnego przeprowadzenia takiej akcji są tak wielkie, że bez drastycznego obniżenia poziomu życia krajów rozwiniętych niemożliwe do osiągnięcia.
Stach M. G.
|