 |
Na wagsy z reli - metodą drobnych kroczków... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-01-2008 18:57 | Mączka (431 punktów) | Na wagsy z reli - metodą drobnych kroczków...
4 na 4 | Przypuszczam, że w Polsce nie uda się prędko wyrzucić religii ze szkół, ale można już teraz zacząć osłabiać jej hegemonię, co z pewnością przyspieszy proces świecczenia szkoły. Oto kilka praktycznych sposobów na zmniejszenie dolegliwości niekatolika korzystającego z publicznej edukacji: 1. Przed zapisem do szkoły powinno się wyrażać chęć/niechęć do posyłania dziecka na religię. (tak już jest) następstwem zdobytej w ten sposób wiedzy powinno być, motywowane wzgledami psychologicznymi (dobro dzieci i realizacja ich potrzeby afiliacji i bycia w grupie) proponowanie nieuczęszczającym na religię skierowania do jednej klasy. Nie trzeba długo wyjaśniać, jak wielki ciężar psychiczny spadłby z tych dzieci, gdyby nie były pojedynczymi, podejrzanymi "odmieńcami", tylko grupką o własnym toku zajęć. Powinno się OBLIGATORYJNIE proponować rodzicom niekatolickich dzieci taką opcję. 2. Ponieważ w szkołach praktycznie nie ma etyki, niekatolickie dziecko, wbrew konstytucji, ujawnia swoje poglady na temat wiary poprzez niezapisane miejsce na świadectwie w rubryce religia/etyka. Oczywiście to puste miejsce może być powodem dyskryminacji. Można by było je zapełnić zwracając się do kuratorium z deklaracją nauczania dziecka etyki w systemie home schoolingu, czyli edukacji domowej. Domowa edukacja, uwienczona egzaminem zapewnianym przez państwową oświatę, jest w Polsce dopuszczalna prawnie. Można by uczyć dziecko etyki w domu, przeegzaminować pod koniec roku przez nauczyciela - etyka - i miałoby stopień na świadectwie, i nie miałoby miejsca faktyczne łamanie jego prawa do nieujawniania stosunku do religii. 3. Nadzieją, i to ogromną, jest bon oświatowy. Przypuszczam, że gdyby szkoły zaczęły pomiędzy sobą konkurowac o kasę idacą za uczniem, nagle zaczęłyby składać oferty w stylu: U nas jest etyka! U nas religia tylko na pierwszych i ostatnich godzinach! - bo jest wielki rynek na taką ofertę i zdrowa konkurencja by to obnażyła w całej okazałości!  Jeśli macie jakieś inne pomysły albo uwagi czy informacje na temat, który poruszyłam, będę wdzięczna za komentarze! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Marian (5438 punktów) | >(...) proponowanie nieuczęszczającym na religię skierowania do jednej klasy. Nie sądzę, żeby był to dobry pomysł. Według mnie, tworzy to nadmierną segregację, podobnie jak szkoły jednowyznaniowe. Nic tak nie uczy tolerancji, jak różnorodność.
>2. Ponieważ w szkołach praktycznie nie ma etyki, niekatolickie dziecko, wbrew konstytucji, ujawnia swoje poglady na temat wiary poprzez niezapisane miejsce na świadectwie w rubryce religia/etyka. Oczywiście to puste miejsce może być powodem dyskryminacji. Wprowadzenie zajęć z etyki nic w tej kwestii nie zmieni. Będzie miał na świadectwie skreślony napis „religia” co również może być powodem dyskryminacji. Szczerze mówiąc jestem za etyką w szkole (choć preferowałbym zamiast tego filozofię), ale nie jako alternatywą dla religii. Sugestia, że jeśli nie chodzisz na religię, to trzeba Cię uczyć etyki jest według mnie absurdalna. Religia nie jest alternatywą dla etyki, ani etyka dla religii; to dwie różne rzeczy. Nie widzę powodów dla których uczestnik zajęć pt. religia, nie powinien uczestniczyć również w zajęciach pt. etyka. Na dobrą sprawę, gdyby religia była przedmiotem, na którym przekazuje się rzetelną wiedzę o religiach, nie widziałbym powodu również w drugą stronę; z tymże taki przedmiot zwyczajowo nazywa się religioznawstwem.
>3. Nadzieją, i to ogromną, jest bon oświatowy. Tu się w pełni zgadzam. Konkurencja prawie zawsze jest dobra.
Pozdrawiam.
A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
|
|
 | 2 na 2 | Mączka (431 punktów) | Oświeciłeś mnie w pewnym względzie i, jak często bywa, wiedza okazała się gorzka. Byłam przekonana, że po to na świadectwie jest napis etyka/religia na którym NIE WOLNO NIC KREŚLIĆ, żeby uczeń mający stopień w tej rubryce mógł zachować dyskrecję co do przedmiotu, z którego otrzymał ten stopień. A tu, jak się okazuje, gruba krecha w odpowiednim miejscu od przyciaga uwagę ogladacza świadectwa od razu, krzykliwie i ewidentnie... Sorry, po prostu za często wydaje mi się, że w polskiej rzeczywistosci jest mniej podłości, niz może być, zakładam jakąś, mimo wszystko, humanitarność decydentów i ich, choćby minimalny, wzgląd na konstytucje, prawa człowieka, prawa dziecka do nie bycia dyskryminowanym...  Co do segregacji wynikającej z proponowania dzieciom niekatolickim chodzenia do jednej klasy, to jest w tym część racji, ale nie do końca. Segregacja kojarzy mi się z przymusowym odzdzielaniem. Ja napisałam o propozycji kierowanej do rodziców. Kto nie chce, by jego dziecko doświadczało segregacji chodząc do klasy z wielona niekatolikami, może się nie zgodzić na propozycję i ... zaryzykować, że jego dziecko doświadczy dyskryminacji w klasie zdominowanej przez Jedynie Słuszną. To prawda, w zakładanej sytuacji mamy wybór "między dżumą a cholerą": między możliwą segregacją a równie prawdopodobną dyskryminacją. Segregacja może chronić od dyskryminacji i vice versa. Chciałabym, żeby pozwolono jednak rodzinom wybierać, co wolą: Czy wolą posłać dziecko do klasy z większą ilością dzieci podobnych do niego i zapewnić mu tym samym wiekszy komfort psychiczny, czy w imię niesegregacji wysyłać je w roli samotnego rycerza/rycerki pod pręgierz prawdopodobnej dyskryminacji. Powinien być wybór między dżumą segregacji a cholerą dyskryminacji. Tak sądzę. I ja dla swojego dziecka wybrałabym dżumę, bo wyżej cenię dobre samopoczucie w przyjaznym środowisku niż poprawnościowe dążenie do "bratania się z parobkiem". Segregacja i tak zresztą nasyępuje w szkolnictwie publicznym w momencie, kiedy dziecko zdaje do gimnazjum: tylko najlepsi, najbystrzejsi, dostają się do renomowanych szkół, tylko umuzykalnieni do muzycznych, krzepcy do sportowych i wyrasta linia demarkacyjna między dziećmi o różnych zdolnościach... Myslę, że nie nalezy bać się tego, że jesteśmy różni i pozwolić ludziom kultywować swoją różność w odpowiadającym im towarzystwie. Segregacja, w wersji soft, jest wszędzie i nie ma w tym nic szczególnie złego. Żartobliwie rzecz ujmując: my też stwarzamy zaczątki segregacji, supiając się na stronie Racjonalisty - przecież jest tyle stron, czyż więc nie byłoby sprawiedliwie, żebyśmy odwiedzali też "Hodowców chomików", "Kobiety z powiększonym biustem" i pozwalali filatelistom zamieszczać tu posty o cennej serii znaczków z Królową Wiktorią?..
|
|
|  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) |
Samo istnienie nawet możliwości posłania dziecka do specjalnej klasy dla dzieci rodziców niereligijnych sugeruje, że te dzieci są w jakiś sposób inne, że nie powinny się zadawać z dziećmi rodziców katolickich, czy innych wyznań. Ponadto jestem niemal pewien, że gdyby powstała gdzieś taka klasa, to od razu przypięto by jej etykietkę „bezbożnej” czy coś w tym rodzaju, co mogłoby powodować jeszcze większą dyskryminację dzieci z tej klasy, przez dzieci z innych klas. Wydaje mi się, że jest to raczej próba obejścia problemu, niż jego rozwiązania. Powstawanie tego typu grup jest wręcz pożywką dla dyskryminacji. Ateiści są podobno jedną z najbardziej nienawidzonych mniejszości, tuż obok Żydów i homoseksualistów, ale ludzie, którzy twierdzą, że nienawidzą ateistów, na ogół po prostu żadnego nie znają. Fakt, że jest do spory problem. Dziecko może trafić do bardzo silnie antagonistycznie nastawionej grupy i musi być dostatecznie silne psychicznie, żeby przetrwać i nie dać się zdominować. Nie mam żadnego prostego rozwiązania tego problemu, ale wydaje mi się, że segregacja to krok w niewłaściwym kierunku.
Pozdrawiam.
A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
|
|
| |  | 3 na 3 | Mączka (431 punktów) | Ale z tych kilkorga dzieci w każdym roczniku, które nie będą chodzić na religię (tak wieszczą statystyki), nie powstałaby osobna klasa, tylko klasa katolicko-niekatolicka. Zaletą jej byłby fakt, ze niekatolicy byliby tu równie silnie reprezentowani jak katolicy i nie byłoby mowy o powszechnym "huzia!" na samotnego odmieńca. A tak w ogóle, pięknie by było, gdyby po prostu pozwolono ludziom wybierać, stworzono taka możliwość i zobaczono, czy będą chętni, czy nie. Chyba, że ortodoksja katolików sięgnęłaby takich zenitów, ze rodzice katoliccy wypisywaliby dzieci z klasy z dużym odsetkiem niekatolików. Szczerze mowiąc, nie sądzę, by tak postępowali. Ale rada bym była, gdyby wreszcie zrobiono jakiś krok w stroną niekatolików. Bo w tej chwili jest tylko dyskryminacja, bez żadnych propozycji konstruktywnego rozwiązania/łagodzenia problemu. Pozdr. również
|
|
| | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) |
Ten pomysł mi się znacznie bardziej podoba. Tylko nie wiem jak byłoby z jego realizacją od technicznej strony. To musiałoby być pewnie jakieś zalecenie dla dyrektorów szkół, żeby starać się grupować dzieci z rodzin „mniejszościowych”.
Pozdrawiam.
A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
|
|
| Tuuli (3 punktów) | Hm... A co z takimi, którzy nie chcą chodzić na religię, a... muszą? Religia powinna być oddzielona od szkoły grubą linią, ale znając nasze "niezwykle oświecone społeczeństwo" prędko tak się nie stanie...
|
|
 | | Mączka (431 punktów) | >Hm... A co z takimi, którzy nie chcą chodzić na religię, a... muszą? >Religia powinna być oddzielona od szkoły grubą linią, ale znając nasze "niezwykle oświecone społeczeństwo" prędko tak się nie stanie...
Hm... Jak to "Nie chcą a muszą"? Chodzi o takich, których rodzice zapisują nie dając wyboru? Tak się często zdarza, ale to jest problem na linii rodzice/dziecko, a nie na linii dziecko/religia. Trzeba sobie uświadomić, choć ciążko to przyznać, że najwieksze "kuku" robią nam właśni rodzice, przymuszając do obrzędów dla nas nieakceptowalnych. Takiej postawy rodzicielskiej nie zmieni miejsce wykładania katechezy. Jeśli rodzice są apodyktyczni i wymyślą sobie, że ich dziecko będzie religijne, tak czy siak wymuszą na nim chodzenie do, powiedzmy, salki katechetycznej, na msze i udział w sakramentach. Bardzo sensownie zauważasz, że oddzielenie religii od szkolnictwa byłoby ważnym sygnałem wolności światopogladowej w Polsce, i że to niezwykle trudna akcja. Dlatego warto wymyślać sposoby, jakby, kamyk po kamyku, skruszyć ten monolit!
|
|
| Mączka (431 punktów) | Jest nowy trop, propozycja PO: religia na maturze bez stopnia z religii na świadectwie. Co o tym myślicie? Ja w pierwszej chwili ucieszyłam się, bo to by zmniejszyło rozmiar dyskryminacji niekatolików (teraz bez oceny, a więc ze znamiennym pustym miejscem niekonstytucyjnie informującycm o światopoglądzie). Po chwili jednak zreflektowałam się, przewidując dalszy scenariusz wydarzeń: 1. Kościół godzi się na propozycję, religia wchodzi na maturę, schodzi ze świadectwa. 2. Kościól wszczyna larum o "przywrócenie cofniętego przez zgniłych liberałów stopnia z religii na świadectwie". Oczywiście KK przedstawia rzecz tak, jakby stopień z religii na świadectwie był tam z natury przyrośnięty i trwał cale wieki, i nagle przyszli źli oligarchowie, którzy bezprawnie zabrali to "niezbywalne prawo", dokładnie tak, jak Stalin i komuniści, co kiedyś też "wyrzucali Pana Boga ze szkół". Taka to będzie retoryka. 3. Najwięksi konkurenci PO (no, chyba, że by to było SLD), chcąc "przypunktować" u konserwatywnych wyborców, podchwycą ten ton, pokazując, jak to PO "walczyła z kościołem" i obiecując, że oni przywróca odwieczny ład, a więc bezczelnie zabrany stopień z reli na świadectwie. Za to KK poprze ich w wyborach. Readumując: KK nie można wpuszczać na żaden nowy teren. KK co dotknie, to uważa za swoje. Nie odda raz zdobytych pozycji, najwyżej się z nich na chwilę, strategocznie, wycofa. I tak, jeśli się wpuści KK na teren zwany maturą, to oczywiscie KK tam się zainstaluje na wieki - a zainstalowanie się na świadectwie, raz nabyte, szybko przywróci. W ten sposób rozszerzy swoja hegemonię. Naiwniacy sadzący, że KK dotrzyma paktów i zamieni stopień na świadectwie na maturę z reli myla się, bo KK nie dotrzymuje paktów tylko chce mieć wszystko naraz - i na ogół ma, co chce...
|
|
 | | Jankowski (30 punktów) | Najlepszym rozwiązaniem byłoby całkowite zlikwidowanie religii z szkół publicznych. Ponieważ szkoła publiczna należy od instytucji państwowej a nie kościelnej. Państwo w żadnym wypadku nie powinno faworyzować jakiejś religii natomiast jeśli chodzi o lekcja religii to moim zdaniem powinna one odbywać się w kościele. Niestety społeczeństwo polskie jest jakie jest i nie pozwoli zrobić kroku w przód. Cieszy mnie jedynie to ze coraz więcej młodych osób odrzuca religie i przyjmuje krytyczne spojrzenie na wiarę. Pozdrawiam wszystkich niewierzących
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | Niestety sprzeciw wobec matury z religii jest ideologiczny, żadnych argumentów. Co to komu szkodzi, że wierzący chce sobie zdać maturę z religii, jeśli chce potem studiować teologię? Przypominam że można zdawać także z innych religii, nie tylko z chrześcijaństwa. Co to obchodzi niewierzących? Niepojęte, ale to chyba brak tolerancji!
pozdrawiam
|
|
|  | | TyDraniu (6569 punktów) | >Co to komu szkodzi, że wierzący chce sobie zdać maturę z religii, jeśli chce potem studiować teologię?
I tu masz rację, bo w sumie dlaczego religia nie mogłaby być opcjonalnym przedmiotem maturalnym?
|
|
1 na 1 Ludomir Tulko (317 punktów) (zablokowany) |
Narzekający na religię w szkole zwykle biorą śluby kościelne, chrzczą i bierzmują swoje dzieci, zostają rodzicami chrzestnymi i organizują pogrzeby kościelne. Ludzie co innego deklarują, a co innego robią. Najprawdopodobniej nie inaczej jest na Forum Racjonalisty. Przestańcie narzekać na religię w szkole, bo Wam nie wierzę.
Ludomir Tulko
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|