Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kot marnotrawny i wniebowzięta Kunegunda

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
18-08-2008 22:21Koraszewski (82900 punktów)Kot marnotrawny i wniebowzięta Kunegunda
Ocena 8 na 10
Kot marnotrawny państwa Jasińskich miał jakieś inne imię, ale na co dzień nazywano go kotem marnotrawnym ponieważ otrzymali go jako małego kociaka a trzeciego dnia wymknął się z domu i zaginął. Powrócił po kolejnych trzech dobach, kiedy opłakano go już, w głębokim przekonaniu, iż zginął pod kołami samochodu lub w innych dramatycznych okolicznościach.
Pani domu zabiła na jego cześć trzy białe myszki, czyli wyjęła przeznaczoną na obiad wołową polędwicę i odkroiła mu z niej kawał znacznie przekraczający możliwości małego kotka. Czego nie zjadł kot zjadła suka, a pan domu otworzył do obiadu butelkę świetnego wina. Uczta pozostała w pamięci na zawsze, a kot nazywany był odtąd kotem marnotrawnym i często można było usłyszeć pytanie: „czy kot marnotrawny dostał mleko” lub inne podobne.
Suka też miała jakieś imię, ale ktoś z gości nazwał ją kiedyś Kunegundą i tak już zostało.
Wniebowzięcie Kunegundy miało miejsce w kilka lat po powrocie kota marnotrawnego, w wigilię Bożego Narodzenia, gdy w domu państwa Jasińskich odbywało się wielkie przyjęcie, goście pili drinki przed kolacją, a pani domu wyszła z kuchni, aby pełnić honory domu. Jeden z gości poszedł do kuchni po popielniczkę, wrócił na palcach i tajemniczo szepnął, żeby wszyscy cicho poszli za nim. Scena w kuchni była rzeczywiście piękna – na brzegu kuchennego stołu stał równo pokrojony pieczony indyk, nad indykiem stał kot marnotrawny i wprawnie zrzucał łapką plasterek po plasterku prosto do pyska Kunegundy. Kunegunda była wniebowzięta i do rzeczywistości przywrócił ją dopiero przeraźliwy i niczym nie usprawiedliwiony wrzask pani domu.
Przypomniałem sobie tę historię ostatniego piątku, kiedy to dzwony kościołów zapowiadały jakieś wniebowzięcie, powodując nieopatrznie gwałtowne wyładowania atmosferyczne.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zulka (2198 punktów)
Genialne historie. Słodkie i zabawne.
Nasza Suka Przybłęda też miała podobne "wniebowzięcie". Przyjechała do nas Rodzina. Ponieważ był piękny dzień, cały różnorodny prowiant do zakąskowania wody ognistej został wyniesiony i ustawiony pod jabłonką. Oprócz różnych innych wiktuałów leżało tam podwójne pęto kiełbasy Gospodyni wiedziała że "pieski są grzeczne i nic nie ruszą hi hi". Nasza Suka (znerwicowana, po ciężkich przejściach - do tej pory ma ataki paniki przed burzą i pewnie miewała niejednokrotnie brzuch przyschnięty z głodu do krzyża) nie wytrzymała Uznała zapewne że jedzenia jest tak dużo że z czystym sumieniem może się "podzielić".
Najzabawniejszy był widok Mojej Mamy biegającej po podwórku. Przodem pędziła Sunia z kiełbasą powiewającą po obu stronach pyska a za nią Jej Pani głośno krzycząca że "jeszcze się piesek pochoruje". "Piesek" przeżył, zjadł całą kiełbasę sam, nie podzielił się nawet odrobiną z pozostałymi dwoma. Nawet swojemu "ulubionemu synkowi" nic nie dała "pokraka jedna". Za to Goście jeszcze długo "chorowali ze śmiechu" wspominając ten ucieszny obrazek...
lotrek (14275 punktów)
Historia przepiękna i świetnie napisana. Pozwoliłem sobie ją rozesłać do rodzinnych "psiarzy". Pozdrawiam
J.Szulc (5723 punktów)

Dobre, imć Koraszewski.
Wydaje mi się jednak, że jednym zdaniem poszedł pan chyba o krok za daleko.
Jednak dzwony wywołujące nawałnice... hm, też dobre. Czy jednak równoważy całościowe znaczenie tego ostatniego zdania?
Zastanawiające...

Pozdrawiam.
qxyzqxzy (15 punktów)
Ktoś porzucił persa w starszym wieku, 3 miesiące błąkał się pod blokiem w końcu go wziąłem i pojechałem do weterynarza. Odpchliliśmy go, odrobaczyliśmy. Ten kot ma cudowną osobowość, ale trochę zdziczał. Niestety nie mogę go zatrzymać, gdyż mam już jedną kotkę-despotę, która uwielbia wdawać się w bójki z innymi kotami na dworzu a jak go zobaczyła to chciała go zjeść żywcem. Mieszkam w centrum Polski, mogę go nawet przywieźć na rozsądną odległość, jeśli ktoś chciałby go wziąć. Te dwa koty są swoimi skrajnościami jak ying i yang.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365