 |
Ateiści przecierają szlak Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-06-2010 17:58 | Zella (1321 punktów) | Ateiści przecierają szlak
8 na 8 |
Agnostykom, sceptykom wolnomyślicielom,zdecydowanym ateistom potrzebne są do rozmów, dyskusji, swoich przemyśleń - nowe książki i artykuły napisane przez grupę tych , którzy publikują swoją wiedzę, przemyślenia i odpowiedzi na kierowane do nich pytania. Pytania oczywiście dotyczące przyczyn ich niedowierzania. Takiego typu publikacje są dla nas szczególnie ważne.Dobrze,że można znaleźć takie informacje w ogólnodostępnych czasopismach. W swoich wypowiedziach w Forum już kilka razy powoływałam się na "Politykę" Tym razem proponuję Politykę nr. 23(2759)z 5 czerwca 2010 r. Karol Jałochowski umieścił w tym numerze artykuł na temat odpowiedzi kilkudziesięciu ateistów, z Polski i ze Świata na pytania o przyczyny ich niedowierzania. Jest to istotne dla poznawania, w jaki sposób, ateiści przecierają szlak Przypomniano przy okazji anegdotę o matematyku Bernardzie Russellu, któremu Bóg zarzucił ateizm. Rusell odpowiedział Bogu: Cytat:Boże, dałeś mi mózg ,a zarazem żadnych dowodów na swoje istnienie, więc czego się spodziewałeś Jałochowski nawiązuje także do wydanego "Niezbędnika Ateisty", który jest zapisem filozofa i redaktora kwartalnika "Bez Dogmatu" -Piotra Szumlewiczaze spotkań z polskimi ateistami. Polecam lekturę artykułu z " Polityki" jeszcze jednym cytatem : Cytat:Chociaż agnostycy i ateiści nie otrzymali mentalnego kompasu od boskiego stwórcy, z powodzeniem odnajdują właściwy kurs moralny. " | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Agnostykom, sceptykom wolnomyślicielom,zdecydowanym ateistom potrzebne są do rozmów, dyskusji, swoich przemyśleń - nowe książki i artykuły napisane przez grupę tych , którzy publikują swoją wiedzę, przemyślenia i odpowiedzi na kierowane do nich pytania.
Może czas na Ateistyczne 10 przykazań?
>Takiego typu publikacje są dla nas szczególnie ważne.Dobrze,że można znaleźć takie informacje w ogólnodostępnych czasopismach.
Później można by jaką Ateistyczną Biblię spichcić.
|
|
 | 3 na 3 | Guzik (2020 punktów) |
> Może czas na Ateistyczne 10 przykazań? >>Takiego typu publikacje są dla nas szczególnie ważne.Dobrze,że można znaleźć takie informacje w ogólnodostępnych czasopismach. > Później można by jaką Ateistyczną Biblię spichcić.
Dziesięć to teraz za mało. Życie się tak skomplikowało, że i moralność musi być lepiej opisana. Weź np. nie kradnij! Większość katolików jest przekonanych, że wspólne, państwowe można kraść. Weźmy..., nie zabijaj! I znów mamy problem - z in vitro. Naszych ateistycznych przykazań musi być bardzo dużo, albo wcale. Gdyby nam nie namieszano w głowie różnymi normami, mielibyśmy prostszą drogę. Dziecko nie ma większego problemu w wybieraniu tego co dobre. Czuje to intuicyjnie. To ewolucja ustaliła co jest lepsze dla przetrwania jego i jego genu. Podobno samolubnego genu.
|
|
|  | 5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Naszych ateistycznych przykazań musi być bardzo dużo, albo wcale.
Przykazania to pewnego rodzaju aksjomatyka wszystkich moralnych tez (konsekwencji), które można z nich wywieść (w oparciu o nie uzasadnić). Podobnie jak w logice zbiór tych aksjomatów powinien być teoretycznie skończony, a praktycznie raczej niewielki. W przeciwnym razie zawsze grozić bezie tworzenie zasad moralnych ad hoc, do zaistniałej sytuacji (co wcale nie jest opcją nonsensowną: sytuacja ma rację, napisał Białoszewski). Ważne, żeby tego rodzaju zasady były dobrze (pod względem logicznym i pragmatycznym) sformułowane. Bóg powiedział ludziom różne rzeczy, ale nie bardzo przejmował się tym, jak zostanie zrozumiany. Rozmnażajcie się - ale nie wiadomo do jakiej skali, nie miejcie cudzych bogów przede mną - nic nie wspomniał o własnych bożkach, czcij matkę i ojca - ale nie powiedział, co zrobić z rodzicami-mendami i czy rodzice są w ogóle potrzebni do rozmnażania, itd. Przykazaniom brak kwantyfikacji, warunków brzegowych. Nic dziwnego, że człowiek szybko zorientował się, że poleganie na boskim prawie byłoby samobójstwem. Gdyby człowiek przestrzegał dekalog, dawno podzieliłby losy dinozaurów. Myśl, która utrzymuje nasz gatunek przy życiu, nie ma nic wspólnego z myśleniem w kategoriach religii. Tylko herezja utrzymuje nas przy życiu. A brzmi ona dla wszystkich, nawet dla świętych, tak samo: żyj tak, jakby boga nie było: możesz się modlić o chleb, ale upiec musisz go sam.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Później można by jaką Ateistyczną Biblię spichcić.www.racjonalista.pl/forum.php/s,118076 Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
|  | 2 na 2 |
| |  | 1 na 1 | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Żartowałem.Tyle to i ja wiem. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
 | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Później można by jaką Ateistyczną Biblię spichcić.Może Jezus by się nawrócił na naszą koncepcję ...
|
|
|  | 8 na 8 | Adamiak (36436 punktów) | > Może Jezus by się nawrócił na naszą koncepcję ...  Byłby to najlepiej opisany przypadek schizofrenika na schizofrenicznym forum. Mógłby otworzyć szkołę chodzenia po wodzie w ramach akcji pomocy powodzianom. I mnie by się przydało, jestem wędkarzem...
|
|
 | | zachaj (5239 punktów) |
> Później można by jaką Ateistyczną Biblię spichcić.
"Bóg urojony" to mój Stary Testament , czekam na Nowy ...
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >> Później można by jaką Ateistyczną Biblię spichcić. >"Bóg urojony" to mój Stary Testament , czekam na Nowy ... "Stary Testament" to bardzo dobra książka "Bóg urojony" też, ale miedzy nimi jest przebogata literatura. Polecam np. Biblię w ręku ateisty".
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
2 na 2 | Ocykan (3528 punktów) | >Karol Jałochowski umieścił w tym numerze artykuł na temat odpowiedzi kilkudziesięciu ateistów, z Polski i ze Świata na pytania o przyczyny ich niedowierzania.
Tylko niedowierzania?
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Chociaż agnostycy i ateiści nie otrzymali mentalnego kompasu od boskiego stwórcy, z >powodzeniem odnajdują właściwy kurs moralny.
Zarówno teizm, jak i ateizm czynią punktem odniesienia refleksji pewien historyczny nonsens. Chodzi jednak o to, że żaden rzeczywisty problem (z teologią i ateizmem włącznie) nie potrzebuje odwoływać się ani do istnienia, ani do nieistnienia boga (tzn. do przeszłości). Dlatego ateizm i teizm są równie naiwnymi koncepcjami. To tylko archeologia myślenia, również indywidualnego. Ateista kojarzy mi się z facetem, który zamiast chusteczki do nosa używa podkolanówek z pierwszej komunii i jest z tego bardzo dumny.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 2 na 2 | Appenzeller (3118 punktów) | >Ateista kojarzy mi się z facetem, który zamiast chusteczki do nosa używa podkolanówek z pierwszej komunii i jest z tego bardzo dumny.
Rozumiem, że chodzi ci o ateistów świecących światłem odbitym. Jednak ja znam i nieświecących. Jak ich nazywać? Nazwa ateista jest zaszłością: to jest tak, jak szukać poprawnego określenia dla ludzi niezbierających grzybów. Mamy inny pomysł?
|
|
|  | 3 na 3 | Medieval (3004 punktów) | Jak ich nazywać? Nazwa ateista jest zaszłością: to jest tak, jak szukać poprawnego określenia dla ludzi niezbierających grzybów. Mamy inny pomysł?
Fajne ! Ci którzy nie grają w golfa "niegolfiści", ci którzy nie chodzą do komunii św. "niekomuniści".
Odpowiadam na pytanie. Odwróćmy tego kota. Nazywajmy ich aracjonalistami. Siebie racjonalistami. To ktoś kto nie wierzy w tzw. siły nadprzyrodzone, nie wierzy że bozia podsłuchuje i naprawia wały. To wystarczy. Nie trzeba dekalogów, tak to tłumaczmy.
|
|
| |  | 2 na 2 | Guzik (2020 punktów) |
Odpowiadam na pytanie. Odwróćmy tego kota. Nazywajmy ich aracjonalistami. Siebie racjonalistami.
racjonalny - nieracjonalny a nie - aracjonalny
Może i określenie człowieka niewierzącego ateista jest prestarzałe, ale niewierzący też ma braki. Dyskutuje się o tym, że ateisci wierzą. np. w naukę, bo nie wszystko mogą zrozumieć. Wierzą jak np. ja - w człowieka... Może określenie się jako człowiek o światopoglądzie naukowym byłoby lepsze?
|
|
| | |  | | Medieval (3004 punktów) | > Odpowiadam na pytanie. Odwróćmy tego kota. Nazywajmy ich aracjonalistami. >Siebie racjonalistami. > racjonalny - nieracjonalny> a nie - aracjonalnyZgoda co do "racjonalny - nieracjonalny". Jednak zaproponowane przeze mnie racjonalista - aracjonalista wydaje mi się bardziej eleganckie niż racjonalista - nieracjonalista. Może jakaś bardziej kompetentna osoba wyjaśni dlaczego tak czuję ?
|
|
| | | |  | | Zella (1321 punktów) | > Odpowiadam na pytanie. Odwróćmy tego kota. Nazywajmy icharacjonalistami. >Siebie racjonalistami. >racjonalny - nieracjonalny >a nie - aracjonalny >Zgoda co do "racjonalny - nieracjonalny". Jednak zaproponowane przeze mnie >racjonalista - aracjonalista wydaje mi się bardziej eleganckie niż racjonalista - >nieracjonalista. Może jakaś bardziej kompetentna osoba wyjaśni dlaczego tak czuję ? ;-
Mnie także bardziej odpowiada łaciński przedrostek, czyli "a" ."Aracjonalista" jest więc określeniem bardziej eleganckim, bo tradycyjnym, związanym z używaniem łaciny w nazewnictwie. Tego zwyczaju pozostały resztki, właśnie m.in. kiedy tworzymy określenie przeciwstawne.Jest to po prostu zwyczaj, przyzwyczajenie, w naukowym nazewnictwie i nadal się utrzymuje.Dotyczy nazw pochodzenia łacińskiego.Racjonalista pochodzi od łac."racjo".
|
|
| | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > racjonalny - nieracjonalny > a nie - aracjonalny
Irracjonalny.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Zella (1321 punktów) | >> racjonalny - nieracjonalny >> a nie - aracjonalny >Irracjonalny.
Też, ale znaczenie trochę bardziej "dosadne", głębsze niż: aracjonalny. Przychylam się, po głębszym namyśle, do określenia :"nieracjonalny",bo jak wyżej wspomniałam, odchodzi się od łaciny!
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | >>> racjonalny - nieracjonalny >>> a nie - aracjonalny >> Irracjonalny. > Też, ale znaczenie trochę bardziej "dosadne", głębsze niż: aracjonalny.
Trudno, wiara jest irracjonalna.
|
|
| | | | |  | | Zella (1321 punktów) |
> Przychylam się, po głębszym namyśle, do określenia :"nieracjonalny",bo jak wyżej >wspomniałam, odchodzi się od łaciny!
Powyższe zdanie odnosi się do ogólnie pojmowania słowa oraz wcześniejszych nie tylko moich, wypowiedzi. Nie łączę je z racjonalistą- racjonalizmem w zastępstwie bardziej mocnego i zdecydowanego pojęcia :"ateizm"
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Może określenie się jako człowiek o światopoglądzie naukowym byłoby lepsze? Istnieje takie pod określeniem "naturalista ontologiczny" lub krócej "naturalista" .
|
|
| | |  | 2 na 2 | immune.ltd (1783 punktów) | Może określenie się jako człowiek o światopoglądzie naukowym byłoby lepsze? a dla mnie te wywody choć nie powiem błyskotliwe, są jednak pułapką myślenia. Życie i tak nam pokazuje, że stereotypy są trudne do zwalczenia i wymagają czasu. Nie mniej nie zmieniałbym obecnie funkcjonujących nazewnictw to nic nie wniesie  . Dla mnie ważne jest to, że myślimy i potrafimy bawić się słowem ...
|
|
| | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >racjonalny - nieracjonalny >a nie - aracjonalny
Można by się spierać. "Nie" przed rzeczownikiem oznacza negację, "a" - brak relacji.
>Może i określenie człowieka niewierzącego ateista jest prestarzałe, ale niewierzący też ma braki. Dyskutuje się o tym, że ateisci wierzą. np. w naukę, bo nie wszystko mogą zrozumieć. Wierzą jak np. ja - w człowieka... >Może określenie się jako człowiek o światopoglądzie naukowym byłoby lepsze?
Może wystarczy : człowiek o niezależnym umyśle?
|
|
| |  | | zachaj (5239 punktów) |
>Fajne ! Ci którzy nie grają w golfa "niegolfiści", ci którzy nie chodzą do komunii św. "niekomuniści".
"Niekomuniści" czyli co ? Demokraci ?
>Odpowiadam na pytanie. Odwróćmy tego kota. Nazywajmy ich aracjonalistami.
racjonalnie - irracjonalnie
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Rozumiem, że chodzi ci o ateistów świecących światłem odbitym. Jednak ja znam i nieświecących. Jak ich nazywać? Nazwa ateista jest zaszłością: to jest tak, jak szukać poprawnego określenia dla ludzi niezbierających grzybów. Mamy inny pomysł?
Pytanie bardzo dobre! Tylko czy koniecznie trzeba szukać nazwy dla nie wierzących w Boga. Niewierzący, ateista, czy bezbożnik są dobrymi nazwami. Istnieją też niewierzący agnostycy, choć prof. Stanosz mówi, że logicznie jest to niemożliwe. Istnieją też materialiści, choć jeden z forumowiczy oburzył się, że mogę go przypadkiem do materialistów zaliczać. On uważa, że jest idealistą - ateistą. Mamy całkiem dużą grupę racjonalistów. Osobiście nie uważam się za "naturalistę ontologicznego". Mnie określenie "naturalista" najbardziej satysfakcjonuje, ale jest tym problem. Niezbyt wiele osób wie co to określenie faktycznie oznacza oraz intelektualnie taka postawa jest trudniejsza od ateizmu, gdyż więcej trzeba przemyśleć dla uzyskania, tu koniecznej, spójności światopoglądowej. Ma natomiast tę zaletę, że jest programem pozytywnym /proponującym własne rozumienie świata/, a nie negatywnym przeczącym istnieniu bytów nadnaturalnych.
Pozdrawiam.
@@@
. >
|
|
| |  | 2 na 2 | Appenzeller (3118 punktów) | Czy idealista-ateista to nie jest, excuse my French, oksymoron? Od dawna nie ma w szkołach filozofii. Przyznam tutaj, że o tyle nie mam problemu z określeniem "ateista" (już niezależnie od jego niezręczności), że nie odczuwam często potrzeby określania się kompleksowego: mogę być zarazem ateistą, w jednej sprawie, i racjonalistą w drugiej, co się może, choć nie musi nakładać i nie szkodzi odczuwanej spójności światopoglądowej. Niezależnie od nich jestem neofitą narciarstwa zjazdowego  i akibicem sportowym. Ludzki mózg dużo umie znieść.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Czy idealista-ateista to nie jest, excuse my French, oksymoron? Moim zdaniem jest. Dlatego to anegdotyczne zdarzenie opisałem.
>Od dawna nie ma w szkołach filozofii. Natomiast weszła ogłupiająca religia. Natura nie znosi pustki. A zły pieniądz wypiera dobry.
>Przyznam tutaj, że o tyle nie mam problemu z określeniem "ateista" (już niezależnie od jego niezręczności), że nie odczuwam często potrzeby określania się kompleksowego: Nawet kiedyś należałem do Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli i przez większość ludzi znających mój światopogląd określany jestem jako ateista. Nie przeszkadza mi to wcale i dopóki ktoś nie zapyta, nie odczuwam potrzeby określania się kompleksowego.
>mogę być zarazem ateistą, w jednej sprawie, i racjonalistą w drugiej, co się może, choć nie musi nakładać i nie szkodzi odczuwanej spójności światopoglądowej. Coś nie bardzo rozumiem. Dla mnie racjonalizm i ateizm, a nawet "mój naturalizm" mogą być określeniami dopełniającymi i zupełnie nie szkodzą spójności światopoglądowej. Ale każdy z tych terminów posiada swoją siatkę znaczeniową i nawet gdy mają znaczenia zachodzące na siebie, to także mają znaczenia wyróżniające (swoiste) dla siebie.
>Ludzki mózg dużo umie znieść. Oj, może!
@@@ .
|
|
| |  | 5 na 5 | Guzik (2020 punktów) | określenie "naturalista" najbardziej satysfakcjonuje, ale jest tym problem. Niezbyt wiele osób wie co to określenie faktycznie oznacza oraz intelektualnie taka postawa jest trudniejsza od ateizmu, gdyż więcej trzeba przemyśleć dla uzyskania, tu koniecznej, spójności światopoglądowej.
Mnie się też to określenie bardzo podoba, ze względów, które pan podał. Mam swój przemyślany, spójny, światopogląd i nie musiałabym niczemu przeczyć, gdyby środowisko mnie do tego nie zmuszało. Niestety... muszę pana zmartwić. Konia z rzędem daję, że gdybym powiedziała: jestem naturalistką, 70% osób wzięłoby mnie po prostu za naturystkę, czyli nudystkę. Ha! Ha! Ha, w moim wieku!Ale byłby cyrk
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Niestety... muszę pana zmartwić. Konia z rzędem daję, że gdybym powiedziała:> jestem naturalistką, 70% osób wzięłoby mnie po prostu za naturystkę, czyli nudystkę.Właśnie o tym napisałem. > Ha! Ha! Ha, w moim wieku!Ale byłby cyrk  A co dopiero byłoby w moim wieku? Ale jak Pani dobrze wie, w Piśmie stoi o rzucaniu pereł przed wieprze, nie warto! Pozdrawiam. >
|
|
6 na 6 | Dorian (12 punktów) | > Karol Jałochowski umieścił w tym numerze artykuł na temat odpowiedzi kilkudziesięciu ateistów, z> Polski i ze Świata na pytania o przyczyny ich niedowierzania.I tu jest pies pogrzebany. Po co pytać "dlaczego Boga nie ma?" czy nie łatwiej "dlaczego Bóg miałby być?"?. Posługując się prostą metaforą, można by spytać: Dlaczego mam umyć podłogę? - Żebyś nie chodził po brudnej, natomiast na pytanie: Dlaczego nie mam myć podłogi? - Odpowiedź nie nasuwa się sama. Szukanie przyczyn wiary w boga jest z pewnością o wiele bardzie pomocne w celu znalezienia odpowiedzi na pytanie o ateizm. Myślę, że pomiędzy ateistą, a niewierzącym istnieje zasadnicza różnica. Ateista kojarzy mi się z osobą, która na każdym kroku pokazywać będzie swój brak wiary, wyszukiwać powody, dlaczego boga miałoby nie być? Niewierzący natomiast, to jak myślę osoba, która uznała brak boga za fakt, jak po prostu brak Świętego Mikołaja, rozterki duchowe jej niewiele obchodzą, boga nie ma i już.  Myślę, że najtrudniejsze jest ustawienie siebie w którejś z tych (trzech?) grup. PS. A po za tym witam wszystkich, jako że jest to mój pierwszy post na tym forum
|
|
 | 1 na 1 | Zella (1321 punktów) | > Karol Jałochowski umieścił w tym numerze artykuł na temat odpowiedzi kilkudziesięciu >ateistów, z >Polski i ze Świata na pytania o przyczyny ich niedowierzania. >I tu jest pies pogrzebany. Po co pytać "dlaczego Boga nie ma?" czy nie łatwiej.... itd.
Witam nowego "współforumowicza"! Wystąpienie pierwsze uważam za udane. Tak, takie są ewentualności . Z nazewnictwem wiernie oddającym zasady tematyki, a w naszym omawianym problemie :ateista czy niewierzący, jest mniej więcej tak jak napisałeś. Mamy wybór jak się określać. Jako autorka wątku serdecznie Cię pozdrawiam na "nowej drodze", po Forum! Zella
|
|
 | 2 na 2 | Appenzeller (3118 punktów) | >Myślę, że pomiędzy ateistą, a niewierzącym istnieje zasadnicza różnica.
Przede wszystkim serdecznie witam. A moim zdaniem, różnica jest taka, jak pomiędzy imadłem i śrubsztakiem, albo heblem i strugiem. Albowiem jest to tłumaczenie greckiego zwrotu znaczącego "bezbożny". Domyślam się nawet, skąd takie rozróżnienie. Dla celów walki religiotów ze zjawiskiem, wskazane było przeciwnika określić jako zajadłego fanatyka. A więc ateista, to brzmi poważniej niż niewierzący, taki Dawkins, najlepiej dodać "wojujący", aby nie było wątpliwości co do jego aktywności, i to pejoratywnie rozumianej. Z drugiej strony, powiedzmy uczciwie, stan niewierzenia w żadne bóstwa jest w świecie stanem mniejszościowym, a więc będzie wciąż nazywany w odniesieniu do stanu przeważającego. Fakt bajkowości wierzeń religijnych nic tu nie zmienia. Pozostaje tylko, jak mawia pewien guru pewnej sekty, siać. Rozum wygra kiedyś, bo jest warunkiem przeżycia, szczególnie pośród tego, co pozostanie po przyszłym rozwiązaniu problemu przeludnienia Ziemi. Ale to już inna bajka.
|
|
 | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) |
> PS. A po za tym witam wszystkich, jako że jest to mój pierwszy post na tym forum  Pierwszy i bardzo trafny. Już myślałem , że wszyscy nowi to z frondy.pl idą.
|
|
|  | 1 na 1 | immune.ltd (1783 punktów) | Pierwszy i bardzo trafny. Już myślałem , że wszyscy nowi to z frondy.pl idą.
Odnoszę od jakiegoś czasu takie samo wrażenie, aż mniej czasu poświęcać zacząłem temu forum. Minusy się mi posypały od nie wiadomo kogo hahah, ale jest nadzieja jeszcze ...
|
|
| |  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | >Pierwszy i bardzo trafny. Już myślałem , że wszyscy nowi to z frondy.pl idą. >Odnoszę od jakiegoś czasu takie samo wrażenie, aż mniej czasu poświęcać zacząłem temu forum. Minusy się mi posypały od nie wiadomo kogo hahah, ale jest nadzieja jeszcze ...
Wiesz co , może to dobrze ... Możliwe , że choć kilku z nich otworzy oczy nieco szerzej. Najbardziej szkodliwi są ci niereformowalni , którzy nie wnoszą niczego na forum , siejąc zamęt i zaśmiecając tematy swoim "spamem".
Gdyby nie byłoby różnicy zdań , forum szybko zamieniłoby się w towarzystwo wzajemnej adoracji ...
Ja też oberwałem kilka minusów , co ciekawe za wyrażenie swojego krytycznego zdania na temat pedofilii.
|
|
 | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Myślę, że pomiędzy ateistą, a niewierzącym istnieje zasadnicza różnica.> Ateista kojarzy mi się z osobą, która na każdym kroku pokazywać będzie swój brak wiary,Historia zna przypadki, gdy czyiś ateizm ujawniał się dopiero w pismach testamentowych. > wyszukiwać powody, dlaczego boga miałoby nie być?A więc być myślącym człowiekiem. Tu zgoda. Ale wtedy np. pisałby Boga z dużej litery. Gdyż w przypadku Boga żydów, chrześcijan i muzułmanów (religii monoteistycznych) jest to zarazem jego imię własne. Tak jak Baba Jaga. > Niewierzący natomiast, to jak myślę osoba, która uznała brak boga za fakt, jak po prostu brak Świętego Mikołaja, rozterki duchowe jej niewiele obchodzą, boga nie ma i już.  To jest indyferentyzm (obojętność) religijna, a nie niewiara, która wymaga też odrzucenia istnienia przedmiotu wiary. > Myślę, że najtrudniejsze jest ustawienie siebie w którejś z tych (trzech?) grup.Gdy ktoś musi się ustawiać. Ja mam swoje poglądy, które się w żadnej z wymienionych przez Pana grup się nie mieszczą, to co ze wtedy mną zrobić. Dopisać, czy udać, że nie istnieję? > PS. A po za tym witam wszystkich, jako że jest to mój pierwszy post na tym forum  Moje uszanowanie. Witam i oczekuję ciekawych i merytorycznych wypowiedzi! Proszę się byle czym nie zniechęcać, tylko stale swoją wiedzę pogłębiać. Warto! @@@ .
|
|
| Dorian (12 punktów) | Ach, dziękuję! Aż mi przyjemniej po tak entuzjastycznym powitaniu.
|
|
 | 3 na 3 | Zella (1321 punktów) | > Ach, dziękuję! Aż mi przyjemniej po tak entuzjastycznym powitaniu.  W Forum znajdziesz mądrych i sympatycznych ludzi! Ale miej się na baczności, bo o wpadki, czy krytyczne głosy też się obijesz! Z doświadczenia sądzę,że będzie Tobie i nam z Tobą na ogół ciekawie a i śmiesznie np. w Bazgrołach, ale nie tylko. Dowcipnisiów i złośliwych ripost będzie wiele ,ale zahartujesz się! Zaliczam się także do początkujących Forumowiczów i cieszę się,że spotkałam tu bardzo przyjazne osoby! Powodzenia! Zella
|
|
1 na 1 | bejo bejo (15 punktów) | Witam wszystkich serdecznie  Jak długo surfuję po necie, będzie już kilka dobrych lat, nigdy nie spotkałam żadnego serwisu, ani też żadnej strony nie widziałam, na której mówiłoby się tak wiele i tak chętnie o Bogu! To fantastyczne, to najlepszy dowód na to, że On istnieje  Któż bowiem normalny marnowałby swój czas dyskutując o czymś, czego nie ma? Z Bogiem!
|
|
 | 1 na 1 | Dorian (12 punktów) | >Któż bowiem normalny marnowałby swój czas dyskutując o czymś, czego nie ma?
A czegoś takiego jak chęć poznania nie ma? ;>
Z drugiej strony, to patrząc na maniaków tego rodzaju powiedziałbyś, że marsjanie istnieją, bo tyle osób poświęca swój czas dyskutując o nich?
|
|
|  | 1 na 1 | bejo bejo (15 punktów) |
> A czegoś takiego jak chęć poznania nie ma?Ejże, chęć poznania czego? Czegoś, czego nie ma?  ;>Z drugiej strony, to patrząc na maniaków tego rodzaju powiedziałabyś, że marsjanie istnieją, bo tyle osób poświęca swój czas dyskutując o nich? Marsjan nie wykluczam  Przyznasz jednak, że temat marsjan nie dorównuje w popularności Bogu, szczególnie na ateistyczno - racjonalnym forum. Irr-, a-, nie-, contraracjonalistka :-D
|
|
| |  | 1 na 1 | Dorian (12 punktów) | > Ejże, chęć poznania czego? Czegoś, czego nie ma?  Nie chęć poznania Boga, tylko prawdy, że go nie ma/jest.
|
|
| | |  | 1 na 1 | bejo bejo (15 punktów) | > >Ejże, chęć poznania czego? Czegoś, czego nie ma?  > Nie chęć poznania Boga, tylko prawdy, że go nie ma/jest.O tym też mój pierwszy post - na forum racjonalistów głównym tematem jest Bóg i tematy poboczne. To dla mnie wciąż zabawne. Tyle zachodu, żeby się na wzajem podbudowywać i utwierdzać w przekonaniu, ze czegoś nie ma. To jakiś niebezpieczny ten nieistniejący bóg, a mówią, ze to sama Miłość i Dobro...
|
|
| |  | | zachaj (5239 punktów) |
>Irr-, a-, nie-, contraracjonalistka :-D
A znasz Szatana ?
|
|
| | |  | 1 na 1 | bejo bejo (15 punktów) | >>Irr-, a-, nie-, contraracjonalistka :-D >A znasz Szatana ? > Nie osobiście. Podły typ.
|
|
 | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | > Jak długo surfuję po necie, będzie już kilka dobrych lat, nigdy nie spotkałam żadnego serwisu, ani też żadnej strony nie widziałam, na której mówiłoby się tak wiele i tak chętnie o Bogu!A byłaś na Opoce? A na Religii? A na stronach Świadków Jehowy? > To fantastyczne, to najlepszy dowód na to, że On istnieje  Nie da się ukryć, że istnieje zjawisko zwane "Bogiem". Ten wytwór ludzkiego umysłu to nie tylko postać owego "Boga", ale także cała związana z nim otoczka - a zatem ideologia, kosmogonia, nakazy i zakazy, obrzędy, legendy tudzież inne bardziej i mniej niewiarygodne opowieści. Oraz rozmaite zachowania ludzi, spowodowane wiarą w ów baśniowy świat z wykreowanym bohaterem, od pięknych i wzniosłych po wyjątkowo denne i paskudne. Jako że jest to zjawisko masowe, różni się jedynie liczbą i imionami bohaterów oraz szczegółami opowieści, warto o tym rozmawiać. > Któż bowiem normalny marnowałby swój czas dyskutując o czymś, czego nie ma?Jak to nie ma, kiedy jest. Zjawisko jest. > Z Bogiem!Witaj na forum Racjonalista.pl. Powtarzam - Racjonalista
|
|
|  | 1 na 3 | bejo bejo (15 punktów) |
> A byłaś na Opoce? A na Religii? A na stronach Świadków Jehowy?Byłam, ale tam temat Boga jest jak najbardziej zrozumiały, są to Jemu poświęcone strony i założone przez Jego wyznawców. Co najbardziej mnie tutaj zdziwiło i nieco rozśmieszyło, to to, że negując istnienie Boga poświęca Mu się tyle uwagi; ewentualnie zjawisku zwanemu Bogiem, jak to bardzo racjonalnie nazwałeś - jednak nie zmienia to faktu; że mowa o Bogu. > Ten wytwór ludzkiego umysłu to nie tylko postać owego "Boga", ale także cała związana z nim otoczka - a zatem ideologia, kosmogonia, nakazy i zakazy, obrzędy, legendy tudzież inne bardziej i mniej niewiarygodne opowieści. Oraz rozmaite zachowania ludzi, spowodowane wiarą w ów baśniowy świat z wykreowanym bohaterem, od pięknych i wzniosłych po wyjątkowo denne i paskudne. Jako że jest to zjawisko masowe, różni się jedynie liczbą i imionami bohaterów oraz szczegółami opowieści, warto o tym rozmawiać.No cóż, pozwól, że się z Tobą nie zgodzę (dziękuję  ) co do definicji Boga. Nie ulega najmniejszej wątpliwości natomiast, że ateizm jest wytworem ludzkiego umysłu (zdaje się, że tym się własnie ateiści szczycą)i tutaj mam pytanie: skoro hołdujecie potędze ludzkiego umysłu, która to musiała się ujawnić w nieskończenie większym stopniu stwarzając całą tę niesamowitą historię o odkupieniu, wykreowanym bohaterze, przykazaniach; angażując na przestrzeni wieków nawiedzonych pisarzy staro- i nowotestamentowych, ogromne masy ludzi itp; niż po prostu w stwierdzeniu: "boga nie ma", dlaczego i na jakiej podstawie, niech będzie, że racjonalnej, stwierdzacie, że wytwór Waszych umysłów miałby mieć większą rację bytu? Mam jeszcze jedno pytanie, korzystając z mojej bytności tutaj i bardzo liczę na odpowiedź, bo zawsze mnie to zastanawiało: jako, że była tu wcześniej mowa pół żartem, pół serio o stworzeniu Ateistycznych 10 przykazań i Ateistycznej Biblii, a także pojawił się cytat: > Chociaż agnostycy i ateiści nie otrzymali mentalnego kompasu od boskiego stwórcy, z> powodzeniem odnajdują właściwy kurs moralny.Skąd bierze się u Was ten właściwy kurs moralny i czym jest Wasza moralność? Z definicji moralność to zbiór zachowań przyjętych przez większość, ale rozumiem, że jeśli mielibyście się kierować głosem większości, to musielibyście przestać być ateistami, bo większość wierzy w jakiegoś boga (taki fakt). Jaki więc macie miernik moralności, jaki miernik dobra i zła? Te Ateistyczne 10 przykazań i biblia byłyby wytworem ludzkich umysłów, a ludzki umysł jest, jak wiadomo, omylny... > >Z Bogiem!> Witaj na forum Racjonalista.pl. Powtarzam - Racjonalista  No tak, racjonalista.pl  Powtarzam - z Bogiem!
|
|
| |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> No cóż, pozwól, że się z Tobą nie zgodzę (dziękuję ) co do definicji Boga.Proszę bardzo  > Nie ulega najmniejszej wątpliwości natomiast, że ateizm jest wytworem ludzkiego umysłuWłaściwie to wszystko jest wytworem ludzkiego umysłu. > dlaczego i na jakiej podstawie, niech będzie, że racjonalnej, stwierdzacie, że wytwór Waszych umysłów miałby mieć większą rację bytu?Pytasz o ateizm? Bo nie ma wymaga powoływania do życia zbędnych bytów. > Skąd bierze się u Was ten właściwy kurs moralny i czym jest Wasza moralność? Z definicji moralność to zbiór zachowań przyjętych przez większość, ale rozumiem, że jeśli mielibyście się kierować głosem większości, to musielibyście przestać być ateistami, bo większość wierzy w jakiegoś boga (taki fakt).Moralność nie wzięła się od żadnego boga. Została wypracowana przez tysiąclecia istnienia gatunku Homo sapiens sapiens, a nawet wcześniej. U zwierząt też znajdujemy swego rodzaju zachowania "moralne", a trudno podejrzewać, by szympans wierzył w boga... Ja Ci to pokażę prostymi słowami na przykładzie, bom nie filozofka, tylko prymitywny archeolog: Wyobraź sobie, że w dwóch sąsiadujących jaskiniach mieszkają dwie grupy neandertalczyków, nazwijmy przywódców grup A i B. Pewnego dnia grupa neandertalczyka A upolowała mamuta, a ci drudzy wrócili z polowania z pustymi rękami. Stoi sobie neandertalczyk B przed jaskinią i myśli: Upolowali mamuta, a my nie mamy nic. Może im go zabierzemy? E, lepiej nie, bo może się zdarzyć, że jutro my upolujemy mamuta, a oni nie i wtedy oni go nam zabiorą. Nie, zabieranie im mamuta jest nieopłacalne. A tymczasem neandertalczyk A myśli sobie: My mamy górę mięsa, wystarczy dla nas po dziurki w nosie i jeszcze dużo zostanie. To może dajmy im trochę tego mięsa, bo jak jutro oni coś upolują, a my nie, to wtedy może się z nami podzielą i nam się to opłaci. > Jaki więc macie miernik moralności, jaki miernik dobra i zła?Szeroko pojętą opłacalność. Tym neandertalczykom z grupy A zupełnie nie opłacało się zabijać osobnika z grupy B, bo wtedy grupa B zabiłaby któregoś z nich, a to przecież czysta strata, nieopłacalne. I ta opłacalność stopniowo ewoluowała, przekształcając się w zasady moralne: nie kradnij, nie zabijaj, wspomagaj bliźniego swego... > Te Ateistyczne 10 przykazań i biblia byłyby wytworem ludzkich umysłów, a ludzki umysł jest, jak wiadomo, omylny...Jak już wspomniałam, wszystko jest wytworem omylnego ludzkiego umysłu. > Powtarzam - z Bogiem!  No to niech Cię Ozyrys ma w opiece
|
|
| | |  | | bejo bejo (15 punktów) |
> >dlaczego i na jakiej podstawie, niech będzie, że racjonalnej, stwierdzacie, że wytwór Waszych umysłów miałby mieć większą rację bytu?> Pytasz o ateizm? Bo nie ma wymaga powoływania do życia zbędnych bytów.W czym powoływanie do życia zbędnych bytów miałoby ustępować niepowoływaniu ich? Skoro powołanie ich nastąpiło zgodnie z głoszoną przez Ciebie ewolucją opłacalności, najwidoczniej neandertalczyk stwierdził, ze opłaca mu się pomodlić do jakiegoś bożka bo wtedy ma bogatszy łów, czy też deszcz przestaje padać i może iść polować. W przeciwnym razie nie stworzyłby żadnego bożka, bo nie opłacałoby mu się marnować czasu na głupoty  To całkiem niezły dowód na rację bytu teizmu. Gdyby jednak wymyślony zbędny byt powstał z fundamentalnej potrzeby stworzenia do poznania stwórcy, ewentualnie nadbytu, jakiego istnienie intuicyjnie wyczuwał (my to nazywamy obrazem Boga zapamiętanym przez duszę w akcie stworzenia) to to byłby jeszcze lepszy dowód na istnienie Boga/bożka. > >Skąd bierze się u Was ten właściwy kurs moralny i czym jest Wasza moralność? Z definicji moralność to zbiór zachowań przyjętych przez większość, ale rozumiem, że jeśli mielibyście się kierować głosem większości, to musielibyście przestać być ateistami, bo większość wierzy w jakiegoś boga (taki fakt).> Moralność nie wzięła się od żadnego boga. Została wypracowana przez tysiąclecia istnienia gatunku Homo sapiens sapiens, a nawet wcześniej. U zwierząt też znajdujemy swego rodzaju zachowania "moralne", a trudno podejrzewać, by szympans wierzył w boga... Ja Ci to pokażę prostymi słowami na przykładzie, bom nie filozofka, tylko prymitywny archeolog:> Wyobraź sobie, że w dwóch sąsiadujących jaskiniach mieszkają dwie grupy neandertalczyków, nazwijmy przywódców grup A i B. Pewnego dnia grupa neandertalczyka A upolowała mamuta, a ci drudzy wrócili z polowania z pustymi rękami. Stoi sobie neandertalczyk B przed jaskinią i myśli:> Upolowali mamuta, a my nie mamy nic. Może im go zabierzemy? E, lepiej nie, bo może się zdarzyć, że jutro my upolujemy mamuta, a oni nie i wtedy oni go nam zabiorą. Nie, zabieranie im mamuta jest nieopłacalne.> A tymczasem neandertalczyk A myśli sobie:> My mamy górę mięsa, wystarczy dla nas po dziurki w nosie i jeszcze dużo zostanie. To może dajmy im trochę tego mięsa, bo jak jutro oni coś upolują, a my nie, to wtedy może się z nami podzielą i nam się to opłaci.> >Jaki więc macie miernik moralności, jaki miernik dobra i zła?> Szeroko pojętą opłacalność. Tym neandertalczykom z grupy A zupełnie nie opłacało się zabijać osobnika z grupy B, bo wtedy grupa B zabiłaby któregoś z nich, a to przecież czysta strata, nieopłacalne.> I ta opłacalność stopniowo ewoluowała, przekształcając się w zasady moralne: nie kradnij, nie zabijaj, wspomagaj bliźniego swego...Mam wrażenie, że przeceniasz "moralność" neandertalczyków. Idąc tym torem rozumowania powinniśmy mieć dziś pokój na świecie i życie mlekiem i miodem płynące, bo dlaczego ludzie mieliby postępować wbrew temu, co się im opłaca, a opłaca się przecież zgoda, pokój i podział "łupów"? Jest całkowicie odwrotnie, wygląda na to, że takie zewoluowane zasady moralne mamy teraz obecne wszędzie i bynajmniej nie głoszą one opłacalności dobra, ale egoizmu i dbania o własny tyłek - i tu się zgodzę, z czasów neandertalskich pochodzą, a nawet wcześniejszych. Generalnie uświadamiasz mi, że moralność ateisty jest równa moralności neandertalczyka. I tego najbardziej bym się obawiała
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Nie. Nie rozumiesz. Bogowie nie powstali z "dążenia stworzenia do poznania stwórcy", tylko z poszukiwań człowieka. Człowiek szuka wyjaśnień i nadziei, tak z grubsza ujmując. A kto im lepiej wytłumaczy trzęsienie ziemi, wylew Nilu, epidemię ospy czy obfitość plonów, niż jakiś bóg? Kto im da nadzieję, że jeśli będą żyć zgodnie z zasadami, trafią do raju/Walhalli/na Pole Trzcin? Non omnis moriar - największa nadzieja i marzenie ludzkości, począwszy od neandertalczyka. Każdy sobie szuka takiej drogi do nieśmiertelności, jak mu pasuje, a niektórzy nie szukają, bo im nie zależy. > Generalnie uświadamiasz mi, że moralność ateisty jest równa moralności neandertalczyka. I tego najbardziej bym się obawiała  Nie przeczytałaś uważnie. Moralność neandertalczyka wyewoluowała i przybrała z czasem bardziej wysublimowane formy. I teraz jest moralnością zarówno ateisty, jak i Twoją. Tylko Ty podpierasz się Bogiem, a mnie wystarczy świadomość, że moja moralność wzięła się po prostu z zasad współżycia międzyludzkiego, bez cudownych ingerencji w treść kamiennych tablic. Miłego dnia.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >takie zewoluowane zasady moralne mamy teraz obecne wszędzie i bynajmniej nie głoszą one opłacalności dobra, ale egoizmu i dbania o własny tyłek Dbanie o własny tyłek jest w obecnych czasach ze wszech miar opłacalne. Czasy się zmieniły, zauważ, nikt już nie poluje na mamuty. A ludzie łamiący zasady byli, są i będą.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > W czym powoływanie do życia zbędnych bytów miałoby ustępować niepowoływaniu ich?W zaśmiecaniu umysłu. pl.wikipedia.org/wiki/Brzytwa_Ockhama> Skoro powołanie ich nastąpiło zgodnie z głoszoną przez Ciebie ewolucją opłacalności, najwidoczniej neandertalczyk stwierdził, ze opłaca mu się pomodlić do jakiegoś bożka bo wtedy ma bogatszy łów, czy też deszcz przestaje padać i może iść polować.Ten mechanizm odpada, bo modły o deszcz nie są skuteczne. Źródła religii są inne. Polecam tu zwłaszcza prace Daniela Dennetta, jednego z największych żyjących filozofów. (Nawiasem mówiąc, takich rzeczy powinni uczyć w szkole a nie katechezy.)
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dobry pomysł - Dennett w szkołach  A powinni zacząć od kursu dla wszystkich nauczycieli (również, a może nawet przede wszystkim - akademickich, z filozofami na czele  ).
|
|
 | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Z Bogiem!
I powtarzaj to co 5 minut aby nie przestał istnieć.
|
|
|  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | >> Z Bogiem! >I powtarzaj to co 5 minut aby nie przestał istnieć.
Żaden bóg nie przetrwał straty swoich wiernych...
|
|
| |  | 1 na 1 | bejo bejo (15 punktów) | > >> Z Bogiem!> >I powtarzaj to co 5 minut aby nie przestał istnieć.> Żaden bóg nie przetrwał straty swoich wiernych...> Oprócz Tego, Który ich stworzył
|
|
|  | 1 na 1 | bejo bejo (15 punktów) | > > Z Bogiem!> I powtarzaj to co 5 minut aby nie przestał istnieć.> Dlaczego miałabym słuchać Twoich zaleceń? Kim jesteś?
|
|
 | 2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | > Witam wszystkich serdecznie  > Jak długo surfuję po necie, będzie już kilka dobrych lat, nigdy nie spotkałam żadnego serwisu, ani też żadnej strony nie widziałam, na której mówiłoby się tak wiele i tak chętnie o Bogu! To fantastyczne, to najlepszy dowód na to, że On istnieje  Tak zgadzam się , BÓG jest wspaniałomyślny stworzył Ateistów.
|
|
 | 2 na 2 | apud (4399 punktów) | > Witam wszystkich serdecznie  > Jak długo surfuję po necie, będzie już kilka dobrych lat, nigdy nie spotkałam żadnego serwisu, ani też żadnej strony nie widziałam, na której mówiłoby się tak wiele i tak chętnie o Bogu! To fantastyczne, to najlepszy dowód na to, że On istnieje Któż bowiem normalny marnowałby swój czas dyskutując o czymś, czego nie ma?> Z Bogiem!Jak sie nie wie o czym gadać to sie gada o czym sie wie...to jest racjonalność.
|
|
| hulajduszka (20 punktów) | > Czy idealista-ateista to nie jest, excuse my French, oksymoron?Czegos tu nie rozumiem, jesli ateizm to po prostu odrzucenie teizmu (po co dodawac zbedne ideologie?), to dlaczego idealista nie moglby byc rowniez ateista? Idealista epistemologiczny jak najbardziej moze odrzucac wszelkie bostwa, jak na przyklad nihilista, ktory upraszczajac nie wierzy w nic, a wiec i w wszelakie bostwa; czy idealista subiektywny nie moze byc ateista? (Po za tym czyz sceptyczne hipotezy wywadzace sie z idealizmu jak solipcyzm bodajze nie sa rowniez bliskie racjonalizmowi?) Czy Sokrates bedac idealista nie byl rowniez ateista? Przy okazji, witam serdecznie szanownych forumowiczow
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|