Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie do ateistów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
12-06-2010 18:37paczenko (3 punktów)Pytanie do ateistów
Ocena 2 na 4
Jako że jestem nowym użytkownikiem na początku chciałbym się ze wszystkimi przywitać, a następnie zadać jedno nurtujące mnie od dłuższego czasu pytanie: na czym polega ateizm? na zaprzeczeniu istnieniu Boga? Na wiedzy, że Boga nie ma, czy na wierze w to, że Bóg nie istnieje?
Dotychczas spotkałem się głównie z odpowiedziami typu: nie ma dowodów na istnienie Boga, to Bóg nie istnieje. Z drugiej strony można powiedzieć, że nie ma także dowodów na nieistnienie Boga. Jednak przy pierwszym pytaniu mógłbym polemizować.
ale wracając do tematu jak to jest? Skoro ateiści nie mogą na 100% wiedzieć, że Boga nie ma(bo moim zdaniem nikt takiej wiedzy mieć nie może), to czy to oznacza że ateizm to wiara w nieistnienie Boga?
Dodam tylko że jestem katolikiem, oraz to że liczę na kulturalną dyskusję.
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

12-06-2010 19:06
 Ocena 11 na 11
ktośtam (650 punktów)Odp: Pytanie do ateistów.
Polecam Dawkinsa. Jako katolik zapewne się nasłuchałeś o tym, że to "wojujący ateista" który "pluje jadem", ale kiedy przeczytasz "Boga urojonego", sam przekonasz się że to nieprawda. A i zapewne znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania.

>Skoro ateiści nie mogą na 100% wiedzieć, że Boga nie ma(bo moim zdaniem nikt takiej wiedzy mieć nie może), to czy to oznacza że ateizm to wiara w nieistnienie Boga?

M. in. to pytanie jest w wymienionej przeze mnie książce dokładnie omówione. Nie mam 100% pewności że nie ma wróżek, krasnoludków, nie ma magicznego czajniczka krążącego w pasie planetoid i wysyłającego proroków na Ziemię - no powiedz, na jakiej podstawie miałbym powiedzieć: wiem że to nie istnieje?

Zapewne słyszałeś podobną odpowiedź milion razy, ale tak uczciwie powiedz: jeśli uważasz że wiara w Boga jest jakoś istotnie różna od wiary w czajniczek, może należałoby zacząć od wyjaśnienia czemu?
Toma Cruz (390 punktów)
>Zapewne słyszałeś podobną odpowiedź milion razy, ale tak uczciwie powiedz: jeśli uważasz że wiara w Boga jest jakoś istotnie różna od wiary w czajniczek, może należałoby zacząć od wyjaśnienia czemu?


Jest zasadnicza różnica: wiara w Boga jest badana pod różnymi względami (psychologiczny,socjologiczny, teologiczny), z kolei tego, kto wierzy w latający czajniczek wysyłają od razu do wariatkowa. Przepraszam za banał, ale jeśli ktoś porównuje czajniczek i wiarę w niego do Boga i wiary w Boga, to raczej nie czeka na dyskusję, tylko czatuje na szansę wyśmiania kogoś.
21-06-2010 17:04 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Jest zasadnicza różnica: wiara w Boga jest badana pod różnymi względami (psychologiczny,socjologiczny, teologiczny), z kolei tego, kto wierzy w latający czajniczek wysyłają od razu do wariatkowa.
Mam wrażenie, że on pytał, czym się różni wiara w Boga od wiary w czajniczek, a nie o to, czym się różnią podejścia do obu tych wiar. Owszem, podejścia się różnią - człowiek wierzący w Boga jest traktowany poważnie, a wierzącemu w czajniczek nakreślą kółko na czole. Dlaczego? przecież nie dlatego, że jedna jest racjonalna, a druga nie - obie są równie irracjonalne. Po prostu wynika to z bagażu historii - jedna wiara się przyjęła, druga nie i w związku z tym traktowana jest jak swoisty folklor i dziwactwo. Ale fundamentalnych różnic pomiędzy nimi nie ma.
>...nie czeka na dyskusję, tylko czatuje na szansę wyśmiania kogoś.
To możliwe, ale wcale nie tak pewne.
12-06-2010 19:15
 Ocena 13 na 13
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Dodam tylko że jestem katolikiem, oraz to że liczę na kulturalną dyskusję.

Szanowny Panie Katoliku, ja aby dowiedzieć, się na czym polega istota katolicyzmu, to pomimo wychowania w tej kulturze, musiałem kilkaset książek przeczytać, a Pan chciałby abyśmy na tym forum wyjaśnili Panu istotę ateizmu, to niemożliwe. Poza rozważaniami teoretycznymi, w których możliwe jest ukształtowanie człowieka (w procesie socjalizacji) bez Boga, to praktycznie ateizm jest długotrwałym procesem intelektualnym. Już odrzucenie Boga wbrew presji rodzinnej i środowiskowej jest trudne, a do tego dochodzi proces udzielenia, najpierw sobie, a później i innym, odpowiedzi dlaczego to robię i dlaczego tak myślę .
Oczywiście, że spotka Pan ateistów, którzy wierzą, że Bóg nie istnieje i ich wiara jest równoważna z tą, że istnieje, ale są oni w mniejszości. Większość poszukując odpowiedzi światopoglądowych potrafi wyartykułować i uzasadnić swoje poglądy.

A teraz co do Boga (zastrzegam, że nie jestem ateistą, tylko naturalistą ontologicznym), to wszelkie dowody spoczywają na twierdzącym, a nie na przeczącym. To nie jest tak, że ktoś może mnie zapewnić słowem honoru, że istnieją krasnoludki, a ja mam mu udowodnić, że one nie istnieją.
Całe życie poszukiwałem Boga. Poszedłem nawet jako dorosły człowiek na studia teologiczne i nie znalazłem również tam najmniejszej przesłanki weryfikowalnej naukowo za Jego istnieniem. W mojej prywatnej bibliotece znajduje się kilkadziesiąt książek uczonych próbujących uzasadnić swoją wiarę. Mnie nie potrafili przekonać, ale może sięgnie Pan do nich i przedstawi nam ich argumenty, abyśmy tu mogli podyskutować, a nie opowiada nam tu bajeczek, że mógłby Pan polemizować.
Proszę o jakieś poważne argumenty za Pańską wiarą i zobaczymy, czy są niepodważalne.

Jak na razie żaden fideista (czy teista) takowych nam nie przedstawił.

Pozdrawiam.


Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

@@@
.
12-06-2010 19:41
 Ocena 15 na 15
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Widzisz to jest tak, że ateista mówi "boga prawdopodobnie nie ma" bo nie można udowodnić nieistnienia. To po stronie tych co wierzą powinien istnieć dowód, ale też go nie ma. Nie sposób przeprowadzić dowodu na to , że krasnoludki nie istnieją.
By być precyzyjnym należy powiedzieć, że krasnoludków prawdopodobnie nie ma, mimo tego, że były bohaterami wielu legend i to w różnych krajach i opisane w różnych książkach.
Nie ma żadnych dowodów na to co opisane jest w Biblii. Mało tego Biblia jest w olbrzymiej części sprzeczna z wiedza historyczną. Wszystko wskazuje na to, że opowiadania w niej zawarte pochodzą z innych, istniejących wcześniej wierzeń.
Biblia nie może więc być dowodem na istnienie boga chrześcijan.
Od powstania Biblii w latach 80-300 naszej ery była wielokrotnie zmieniana.
Wiedzę na ten temat znajdziesz bez trudu na portalu Racjonalista a także w dyskusjach w dziale religie.
Ateista jest przekonany,że żadnego boga nie ma. Agnostyk dopuszcza istnienie jakiegoś boga ale nie jest to ani Bóg chrześcijan, ani innych monoteistycznych wyznań (niemonoteistycznych też).
Pozdrawiam
12-06-2010 20:20 
 Ocena 6 na 6
zolv (1640 punktów)
>Widzisz to jest tak, że ateista mówi "boga prawdopodobnie nie ma" bo nie można udowodnić nieistnienia. To po stronie tych co wierzą powinien istnieć dowód, ale też go nie ma. Nie sposób przeprowadzić dowodu na to , że krasnoludki nie istnieją.
>By być precyzyjnym należy powiedzieć, że krasnoludków prawdopodobnie nie ma, mimo tego, że były bohaterami wielu legend i to w różnych krajach i opisane w różnych książkach.

Ten akapit - esencja. Plus Uwielbiam porównania z krasnoludkami. Mało tego. Sądzę, że dowodów na istnienie złych i dobrych krasnoludków jest więcej niż na istnienie bogów. Zawsze sobie o tym przypominam gdy nie mogę znaleźć kluczy, komórki albo portfela lub też gdy na chodniku znajduję 10gr. To wszystko te małe dobre i złe krasnoludki.

"Wszyscy mamy 3 matki: biologiczną, matematykę i nadzieję"
12-06-2010 19:42
 Ocena 11 na 11
sztejkat (4743 punktów)
Wiele można racjonalizować, dyskutować, dowodzić.

W zasadzie chodzi o to, że jako ateista nie wierzę w boga. Kropka. Nie wierzę, nie czuję boga, nie rozmawiam z nim. Z wielkim trudem 'rozumiem' akt wiary, doświadczany przez ludzi wierzących. Piszę w cudzysłowie, bo.... w zakresie zdolności rozumu i ducha ateisty nie mieści się 'akt wiary'. Jest to więc takie samo rozumienie, z jakim 'rozumiem' przyjemność jaką sprawia kotu zżeranie myszy. Potrafię opisać, przeanalizować, ale nie potrafię doświadczyć.

W Polsce większość ateistów, także ja, to ateiści nawróceni. Tacy, którzy przez lata wykonywali czynności religijne, tacy, którym czasem wydawało się, że wierzą. Tacy, którzy odkrywają w pewnym wieku, że nie dosyć, że teraz nie ma w nich wiary to tak naprawdę nigdy nie było. Co więcej - nigdy jej nie pragnęli, nigdy nie była dla nich światłem w ciemności, pożądanym stanem ducha, ukojeniem.

Wiem, z opinii i opowiadań innych osób, że prawdziwa i głęboka wiara wiąże się z pewnością, odczuwaniem i osobistym współistnieniem z bogiem. Nie z bogiem, jako rozumowym abstraktem, którego bytu lub niebytu można dowodzić z mniejszą lub większą swadą, ale bogiem jako rzeczywiście obecną osobą. Obecność boga zawsze i wszędzie, jego nadrzędna wola i miłość są równie rzeczywiste jak trawa czy piasek pod stopami.

Dla ateisty równie oczywistym i rzeczywistym jest to, że boga nie ma.

Drugą, i na tym forum - nieodłączną - stroną ateizmu jest rozum. Stąd poszukiwanie wszędzie i zawsze rozumowych uzasadnień, rozumowa analiza, logika, szukanie wyjaśnień najprostszych, empiryzm. Czyli - racjonalizm.

Jednak w stosunku do bytów nadrzędnych racjonalizm może mieć różny stosunek. Deizm, agnostycyzm, ignostycyzm, apateizm, a także odmiany teizm agnostyczny.
Patrz pl.wikipedia.org/wiki/Agnostycyzm . Tam także znajdziesz wiele innych poglądów na sprawę bytu nadrzędnego, w większości nawiązujących swoim uzasadnieniem i wywiedzeniem do zasad racjonalizmu.

Formalnie jednak nic nie broni ateiście być skrajnym bezmózgim idiotą, posługującym się wiarą, przesądami, uprzedzeniami i używającym mózgu tylko i wyłącznie po to by wiatr nie hulał mu w pustce między uszami.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
zachaj (5239 punktów)
>Jako że jestem nowym użytkownikiem na początku chciałbym się ze wszystkimi przywitać, a następnie
>zadać jedno nurtujące mnie od dłuższego czasu pytanie: na czym polega ateizm? na zaprzeczeniu
>istnieniu Boga?

Racjonalny ateizm mówi nam , że występuje wysokie prawdopodobieństwo na nieistnienie Boga (boga) i nikła możliwość na Jego istnienie.

Jeżeli przyjmiesz istnienie super-istoty która stworzyła Wszechświat , jednak nie czyni cudów i nie ingeruje w życie człowieka to pierwszy krok aby zostać ateistą. Kolejnym krokiem jest pogodzenie się z faktem , że brak Jego ingerencji powoduje brak potrzeby Jego istnienia. Zanim się obejrzysz stwierdzisz - Jestem ateistą i wcale nie jest mi z Tym źle

Pozdrawiam
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
> Jeżeli przyjmiesz istnienie super-istoty która stworzyła Wszechświat , jednak nie czyni cudów i nie ingeruje w życie człowieka to pierwszy krok aby zostać ateistą. Kolejnym krokiem jest pogodzenie się z faktem , że brak Jego ingerencji powoduje brak potrzeby Jego istnienia. Zanim się obejrzysz stwierdzisz - Jestem ateistą i wcale nie jest mi z Tym źle
>

placownik (17853 punktów)Odp: Pytanie do ateistów

>ale wracając do tematu jak to jest? Skoro ateiści nie mogą na 100% wiedzieć, że Boga nie ma(bo moim
>zdaniem nikt takiej wiedzy mieć nie może), to czy to oznacza że ateizm to wiara w nieistnienie Boga?

   Dla mnie to jest wybór i nie ma to niczego wspólnego z wiarą. Wybór ani lepszy ani gorszy od Twojego. Skoro jednak deklarujesz się jako katolik, to musisz wiedzieć, że Twój wybór tym różni się od mojego, że dokonując go, dokonujesz tym samym setek, jeśli nie tysięcy, wyborów, których ktoś już dokonał za Ciebie, często bez Twojego świadomego udziału. Te wybory, to na przykład koncepcja Trójcy Świętej, transsubstancjacji, grzechu pierworodnego, Sądu Ostatecznego, piekła, raju, zastrzeżenia kapłaństwa wyłącznie dla mężczyzn, chrztu domacicznego itp. itd. A wszystkie one w sposób logiczny z Twego pierwotnego wyboru (przypomnę - ani lepszego, ani gorszego od mojego) nie wynikają.

   Jest nad czym się zastanowić?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
15-06-2010 13:01 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Po "jest nad czym się zastanawiać?" często następuje cisza. Można zgadywać, czy zapełniają ją intensywne myśli, czy też pytanie okazało się nieprzyjemne dla rozmówcy. Tym niemniej Placowniku twoje zachęty do refleksji są zazwyczaj bardzo wartościowe
Klapaucjusz (3379 punktów)
Ateizm - odrzucenie teizmu lub stanowisko, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie bóstw.

Wystarczyłoby sprawdzić w wiki i nie zadawałbyś pytań typu:

>na czym polega ateizm? na zaprzeczeniu istnieniu Boga?
>Na wiedzy, że Boga nie ma, czy na wierze w to, że Bóg nie istnieje?
>czy to oznacza że ateizm to wiara w nieistnienie Boga?

Ateizm to prosty pogląd. Trudności w jego zrozumieniu wynikają jedynie z faktu, że nijak nie pasuje do wizji ludzi religijnych.
Jeżeli choć na chwilę zapomnisz (tak tylko dla testu), że jesteś teistą to problem zniknie i wszystko będzie jasne.
No ale trzeba chcieć.
13-06-2010 12:09 
 Ocena 2 na 2
Arita (459 punktów)

>Jeżeli choć na chwilę zapomnisz (tak tylko dla testu), że jesteś teistą to problem zniknie i wszystko będzie jasne.

Chyba nie da się. Próbowałam kiedyś w drugą stronę. Dla mnie 'bytów' różnorakich nie ma, bo istniejący stan rzeczy, jest naturalny. W moim odczuciu inaczej być nie może i nigdy nie było. Teista może odbierać to podobnie (chyba)- dla niego świat pełen cudów - będzie normalny i logiczny. I dlatego nie pojmują, że "wiara w nieistnienie bóstw" jest tym samym dla nas, co dla nich "wiara w nieistnienie" Rumburaka, wampirów i krasnoludków.


Polską rządzi stara baba, kołtun i kler /Maciej Maleńczuk
13-06-2010 12:32 
 Ocena 2 na 2
Klapaucjusz (3379 punktów)
>Chyba nie da się. Próbowałam kiedyś w drugą stronę. Dla mnie 'bytów' różnorakich nie ma, bo istniejący stan rzeczy, jest naturalny.
Chodziło mi jedynie o wykonanie czegoś w rodzaju eksperymentu myślowego.
Uznanie roboczo że jakiś niekreślony bóg istnieje i nadanie mu jakiś podstawowych cech jak to że jest stwórca wszechświata jest przecież wykonalne i tylko o to chodzi.
Tak samo nie widzę problemu założyć roboczo że żadnych bóstw nie ma.
Wystarczy wtedy sprawdzić który pogląd łatwiej obronić.
To jest proste.

Teiści bardzo często odrzucają już na starcie taki eksperyment myślowy, bo mają głęboko zaszczepioną potrzebę wiary. Mówią że czują się wtedy jak ktoś obdarty z uczuć.
No cóż. Indoktrynacja od dziecka robi swoje.
14-06-2010 00:13 
 Ocena 6 na 6
Autografka (10638 punktów)

>Teiści bardzo często odrzucają już na starcie taki eksperyment myślowy, bo mają głęboko zaszczepioną potrzebę wiary. Mówią że czują się wtedy jak ktoś obdarty z uczuć.

Teiści nie podejmują się też takiego myślowego eksperymentu z uwagi na zakorzenioną w ich umysłach bojaźń przed popełnieniem bluźnierstwa. Zaprzeczenie istnieniu bóstwa niewątpliwie takowym jest.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Często jest to bojaźń przed utratą obietnic, które opierają się na bóstwie. W przypadku chrześcijaństwa - szczególnie życie wieczne.
15-06-2010 13:49 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Często jest to bojaźń przed utratą obietnic, które opierają się na bóstwie. W przypadku chrześcijaństwa - szczególnie życie wieczne.

To zapewne też, ale chodziło mi raczej o rodzaj pierwotnego lęku przed strzałem z pioruna wypuszczonego przez obrażone bóstwo.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
15-06-2010 14:23 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dawne czasy... W sumie nawet lubię tych baaardzo nielicznych dzikusów, którzy po prostu boją się burzy, a nie sadowią się w raju na kredyt swojej głupoty.
KarolG (2892 punktów)
Na początek zacytuję Bertranda Russell'a:
"Czy agnostycy są ateistami?

Nie. Ateista, tak jak Chrześcijanin, uważa że m o ż n a stwierdzić czy Bóg istnieje czy też nie. Chrześcijanin uważa że można stwierdzić że jest Bóg; ateista, że można stwierdzić że nie ma. Agnostyk odracza osąd, mówiąc że nie ma wystarczających podstaw ani dla potwierdzenia ani dla zaprzeczenia. Jednocześnie, agnostyk może uważać że istnienie Boga, chociaż nie niemożliwe, jest bardzo nieprawdopodobne; może uważać je za tak nieprawdopodobne że nie jest warte rozważania w praktyce. W takim przypadku on nie jest daleko od ateizmu. Jego stanowisko może być takie, które ostrożny filozof miałby w stosunku do bogów starożytnej Grecji. Gdybym był proszony o udowodnienie że Zeus i Posejdon i Hera i reszta Olimpijczyków nie istnieje, nie wiedziałbym jak znaleźć rozstrzygające argumenty. Agnostyk może uważać że Chrześcijański Bóg jest tak samo nieprawdopodobny jak pozostali Olimpijczycy; w takim przypadku jest on, z praktycznych powodów, w zgodzie z ateistą."


Formalnie rzecz biorąc powinienem o sobie powiedzieć, że jestem silnym agnostykiem. Jasne, że nie mam dowodów na nieistnienie Boga chrześcijan. Również nie mam dowodów na nieistnienie bogów innych religii (podejrzewam, że Ty też nie). Nie mogę więc, ze 100% pewnością, powiedzieć "Boga nie ma". Jednakże, prawdopodobieństwo istnienia Boga określam jako bardzo, bardzo małe. Skąd ta ocena się wzięła to temat na inną dyskusję, mogę cię jednak zapewnić, że wypracowanie jej zajęło mi kilka lat.
Skoro uważam prawdopodobieństwo istnienia Boga na nikłe, racjonalnie (i praktycznie) jest uznać, że nie istnieje.
Niestety, osobiste doświadczenie mówi mi, że większość społeczeństwa nie zna słowa agnostyk. W takim razie lepiej powiedzieć o sobie "jestem ateistą", bo różnica między określeniem "silny agnostyk" a "ateista", to niuans.


Thank god, I'm the atheist
lipschitz (1674 punktów)
W dużej mierze kwestia uczciwości. Nie jesteśmy pewni wielu rzeczy, ale nie czynimy z niepewności pewności. To uczciwe podejście. Nie masz pojęcia, czy bóg istnieje, ale swoje nadzieje zamieniasz w pewność oszukując samego siebie i innych.

Stwierdzając, że boga nie ma, trzymasz się faktów - bo nie ma go, nawet jeśli jest, nie mówisz komuś, że być może masz 10 zł, których nie masz, bo możliwe jednak, że gdzieś są, w starych spodniach, pod łóżkiem itp. Nie mówisz, bo nie miałoby to najmniejszego sensu - wiesz, być może mam, może ktoś je zgubił u mnie, ale nie wiem gdzie miałbym szukać.

Czy istnieje sprawcza, inteligentna siła dająca początek życiu? Trzeba być uczciwym, aby coś takiego zbadać, więc gdyby się okazało, że bóg jednak istnieje, to odkryje to właśnie osoba uczciwie dociekająca prawdy, osoba zdolna ustalać fakty i faktów się trzymać.
rexus (2343 punktów)
Zamknij się w sobie. Stwórz własny wyimaginowany świat w którym będziesz bogiem. Jeśli jesteś dostatecznie inteligenty zrozumiesz czemu bóg jest bez sensu.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Jako że jestem nowym użytkownikiem na początku chciałbym się ze wszystkimi przywitać, a następnie
>zadać jedno nurtujące mnie od dłuższego czasu pytanie: na czym polega ateizm? na zaprzeczeniu
>istnieniu Boga? Na wiedzy, że Boga nie ma, czy na wierze w to, że Bóg nie istnieje?
>Dotychczas spotkałem się głównie z odpowiedziami typu: nie ma dowodów na istnienie Boga, to Bóg nie
>istnieje. Z drugiej strony można powiedzieć, że nie ma także dowodów na nieistnienie Boga. Jednak
>przy pierwszym pytaniu mógłbym polemizować.
>ale wracając do tematu jak to jest? Skoro ateiści nie mogą na 100% wiedzieć, że Boga nie ma(bo moim
>zdaniem nikt takiej wiedzy mieć nie może), to czy to oznacza że ateizm to wiara w nieistnienie Boga?
>Dodam tylko że jestem katolikiem, oraz to że liczę na kulturalną dyskusję.
>Pozdrawiam

Choć Tobie najbliżej do Carnapa to polecam mistrzów Russella i Dawkinsa.

Otóż jedyny, o ile się orientuję, nieobalony dowód na istnienie Boga to ontologiczny argument Goedela.

Co to jest ateizm dowiesz się chociażby z Wikipedii. To nie jest wiara w to, że nie ma Boga, tylko światopogląd, który głosi, iż Boga nie ma. Tak jak Laplace powiedział Napoleonowi, ale pewnie o tym nie wiesz bo gdybyś wiedział, to nie zakładałbyś tego wątku.

A jeśli chodzi o tych co domniemają, że Boga może nie być to jest taki jeden Kohelet Gość, który wszystkie kobiety miał, wszystkie skarby miał i dalej nie wiedział czy jest jakaś dusza co idzie do nieba, czy nie. Piękny wzór.

Mogę Ci zadać trzy pytania i poprosić o odpowiedź, bo jestem ciekaw co myśli o tym katolik?

1. Czy zgadzasz się z Frossardem, że tylko osoba, która jest zbyt słaba/leniwa itp. by sama zreformować siebie i swoje postępowanie w duchu kościoła chce reformować kościół?
2. Jeśli tak, to czy uważasz, że Jezus byłby zadowolony z Crimen Solititationis? Dlaczego to jest słuszne?
3. Jeśli nie, to gdzie widzisz granicę reformacji?

Z góry dziękuję za odpowiedzi, bo jestem ciekaw co o tym myślą wierzący.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Piotrek_84 (631 punktów)
>Jako że jestem nowym użytkownikiem na początku chciałbym się ze wszystkimi przywitać, a następnie
>zadać jedno nurtujące mnie od dłuższego czasu pytanie: na czym polega ateizm?

Przykro mi, ale pytanie adresujesz w niewłaściwy sposób, gdyż ateiści nie mają standardowej księgi mądrości, a więc w konsekwencji dla każdego ateisty ateizm znaczy co innego ^^

Pozdrawiam.

P.S.

Niestety istnieją też i ateiści, którzy myślą, że to ich umysł jest taką standardową księgą i uparcie będą twierdzić, że to tylko ich pogląd na ateizm jest tym właściwym ^^
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Gratuluję! Udało ci się podpuścić tutejszych "racjonalistów" i "ateistów", aby po raz n-ty zabrali głos w wątku założonym przez trolla, i to w temacie, który - jak po raz n-ty deklarują - zupełnie ich nie interesuje, czyli w temacie istnienia/nieistnienia "Boga".

Ode mnie masz plusa!



Preparat zawiera w składzie kompleks sylimarynowo-fosfolipidowy o zawartości 30% flawonolignanów w przeliczeniu na sylibinę.
20-06-2010 19:23 
 Ocena 2 na 2
Klapaucjusz (3379 punktów)
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nie dyskutowałem na temat istnienia/nieistnienia "Boga".


Preparat zawiera w składzie kompleks sylimarynowo-fosfolipidowy o zawartości 30% flawonolignanów w przeliczeniu na sylibinę.
20-06-2010 23:05 
 Ocena 2 na 2
Klapaucjusz (3379 punktów)
>Nie dyskutowałem na temat istnienia/nieistnienia "Boga".
Ale zabrałeś głos w temacie w którym bóg był tematem przewodnim.
A sam powyżej innym zarzuciłeś:
>[..]i to w temacie, który - jak po raz n-ty deklarują - zupełnie ich nie interesuje, czyli w temacie istnienia/nieistnienia "Boga".

Nic do Ciebie nie mam i zgadzam się ze stwierdzeniem że zbyt łatwo sprowokować tutaj dyskusje jałowe jaką między innymi jest dyskusja o bogu, ale pozwól że każdy będzie decydował sam o czym chce dyskutować. Jeżeli nie lubisz takich dyskusji to nie musisz ich śledzić.
Mnie już fakt że jest bardzo dużo wpisów w wątkach prowokatorów i zwykłych trolli nie dziwi. Dziwi co najwyżej że dyskutanci z większym stażem od czasu do czasu dają się nabrać.
Wystarczy przecież założyć wątek który jest związany z tematami bóstw, wstrętnych ateistów, aborcji, homoseksualizmu i nagle mamy wysyp wypowiedzi.
To jest tak przewidywalne że nie dziwię się że niektórzy to wykorzystują.

No ale są oczywiście wyjątki od reguły. Każdy sam pewnie posiada własne reguły według których decyduje się zabrać głos w danym temacie. Nie zawsze te powody są wyraźnie widoczne i wypominanie komuś że zabrał głos w danym temacie nie musi być uzasadnione.
Dla mnie dla przykładu dyskusja w temacie gdzie jest mowa o bóstwach jest z reguły jałowa, ale bywają sytuacje gdy decyduję się jednak zabrać głos. Bywają wątki w których wyraźnie widać że ktoś ideą bóstwa próbuje uzasadnić jakieś zupełnie inne stwierdzenia. Że warto wierzyć, że warto wspierać kościół itd. Według mnie w takich wątkach warto zabrać głos, nawet jeżeli będzie trzeba od czasu do czasu wspomnieć o jałowym temacie bóstw.
Nie toleruję zwłaszcza dyskutantów którzy przychodzą tutaj nawracać na swoją wiarę. Warto takich sprowadzić do parteru bo gotowi są uznać że będą mogli tutaj bez przeszkód nawracać na te swoje bajki.
Warto powtarzać do znudzenia że nikt tutaj nie walczy z bogiem (bo czegoś takiego nie ma), ale z tym aby nie przyznawać specjalnych uprawnień ludziom którzy o tych bóstwach opowiadają. Istnieje zawsze możliwość że ktoś pierwszy raz usłyszy o co tak naprawdę chodzi tym wstrętnym ateistom.

Przy okazji mam dla Ciebie dobrą radę. Ukrywaj wpisy tych których uznajesz za trolle. Zapewniam Ciebie że już po kilkunastu takich operacjach nie będziesz musiał przeglądać aż tak dużo wpisów w których dyskusja jest o niczym.
Co prawda co chwila pojawiają się nowi, ale nie trzeba być specjalnie domyślnym aby wyłapać takich nawet po jednym wpisie.

Pozdrawiam.
Liss (2003 punktów)

>zadać jedno nurtujące mnie od dłuższego czasu pytanie: na czym polega ateizm? na zaprzeczeniu
>istnieniu Boga? Na wiedzy, że Boga nie ma, czy na wierze w to, że Bóg nie istnieje?

Przytoczę definicje: "Myślenie magiczne,przekonanie że za pomocą odpowiednich symboliki,gestów,modlitwy itp.
można oddziaływać na rzeczywistość;występuje u ludów prymitywnych i dzieci,podłoże przesądów i zabobonów.
W moim skromnym zdaniu, ateizm to pozbycie się właśnie takiego sposobu rozumowania.

>Dotychczas spotkałem się głównie z odpowiedziami typu: nie ma dowodów na istnienie Boga, to Bóg nie
>istnieje. Z drugiej strony można powiedzieć, że nie ma także dowodów na nieistnienie Boga.

Największym dowodem na nie istnienie boga/bogów jest brak jakichkolwiek dowodów na istnienie jakiegokolwiek boga,pomimo prób trwających od tysięcy lat .

>Dodam tylko że jestem katolikiem.
Jeszcze ?
20-06-2010 16:16 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Dotychczas spotkałem się głównie z odpowiedziami typu: nie ma dowodów na istnienie Boga, to Bóg nie
>>istnieje. Z drugiej strony można powiedzieć, że nie ma także dowodów na nieistnienie Boga.
>Największym dowodem na nie istnienie boga/bogów jest brak jakichkolwiek dowodów na istnienie jakiegokolwiek boga,pomimo prób trwających od tysięcy lat .

Pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem.
Dowody na nieistnienie - zależą od Boga. Na przykład, dla mnie największym dowodem na nieistnienie katolickiego Boga jest istnienie Kościoła Katolickiego.
Wszak, gdyby istniał i miał wpływ na rzeczywistość, to nigdy by nie pozwolił, aby tak niecna instytucja przez tyle wieków w Jego imieniu tyle zła uczyniła.
Dodam tylko że jestem nominalnym katolikiem.

Pozdrawiam.

@@@
.
20-06-2010 16:50 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
>(...)Największym dowodem na nie istnienie boga/bogów jest brak jakichkolwiek dowodów na istnienie jakiegokolwiek boga(...)

Tak jako ciekawostkę podam, że "Uniwersalny Leksykon Bóstw" ISBN-83-85414-30-4 wymienia około 22'000 różnych bóstw.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
Sidian (21 punktów)
Ponizszy post jest tylko i wylacznie moim zdaniem, nie cytuje tu nikogo madrzejszego ode mnie. Jest czyms, do czego doprowadzily mnie moje wlasne przemyslenia.

Wiara jako taka jest wspolnym dla pewnej grupy ludzi zestawem wierzen. W jego znaczenie dla danego spoleczenstwa czy zrodla jego pochodzenia nie bede sie zaglebial, bo nie jest mi to do niczego w tym momencie potrzebne. Chce tylko pokazac odmiennosc wiary od ateizmu. Ateizm jest najbardziej prywatnym i subiektywnym pogladem, jaki istnieje, bo dotyczy kazdego czlowieka z osobna. Gdyby nie bylo religii, to kazdy bylby ateista na swoj sposob, bo ateizm to tak naprawde wiedza samego siebie. Jest efektem krytycznego spojrzenia na swiat i jego reguly, ktorych logicznym wnioskiem jest zaprzeczenie istnienia sily wyzszej kierujacej naszymi losami. Nie mowie tu tylko o bogach, bo takich wierzen jest wiecej (np. przeznaczenie).

Ateizm nie jest przeciwienstwem religii. Jesli religia jest bogiem, to ateizm nie jest szatanem. Ateizm jako taki nie wchodzi w dyskusje z religia, bo zwyczajnie nie ma wspolnych tematow. Obecna dookola nas "walka" religii z ateizmem jest (znow wedlug moich obserwacji) efektem kolejnych prob ingerencji swiata religii w swiat ateistow. Kazdego czlowieka obowiazuje kilka kodeksow, ktore niejako definiuja jego istnienie w spoleczenstwie (kodeks moralny, prawa spisane itp.). W zalozeniu systemy te powinny byc od siebie niezalezne i nie powinny sie przenikac, jednak nie od dzisiaj istnieje presja srodowisk religijnych na przemycanie pewnych zasad pochodzacych z kanonu odpowiedniego dla grup religijnych do prawa stanowionego. Wiele z tych zasad jest niezgodnych z pogladami ateistycznymi i podejsciem do swiata opartym na logice i krytycznym ocenianiu docierajacych do nas informacji. O ile moj ateizm nie zaklada walki z religijna zaraza na kazdym kroku, o tyle wiem, ze religia z ateizmem walczyc na kazdym kroku bedzie zawsze.

Ateizm nie polega wiec tylko na zaprzeczaniu istnienia tego czy innego boga, ale na uwaznej obserwacji i analizie otaczajacego nas swiata. Brak bogow w tym swiecie jest najczestszym efektem takiego wlasnie myslenia. Ateizm to zaprzeczenie wiary i pochwala wiedzy.

Za to religia to wlasnie to, co napisales: wiara w to, ze cos istnieje, chociaz nie istnieje dowod na istnienie tego czegos. Gdybys spojrzal na te kwestie z logicznego punktu widzenia, dostrzeglbys ze nie mozna dowiesc istnienia czegos tylko dlatego, ze nie ma dowodu przeciw.

Bardziej codziennie i moze z dowcipem powiem tak: istnieje dowod na to, ze w zamknietym systemie opartym na aksjomatach nie mozna pewnych aksjomatow dowiesc. Ten dowod przekreslil zycie niejednego matematyka, ale poniewaz dotyczylo to matematyki a nie religii, to nikt nie splonal na stosie.

EDIT: Ach, jeszcze jedno. Ateiste od wierzacego rozni jeszcze to, ze tylko ateista moze byc naprawde dobrym i bezinteresownym czlowiekiem. Wierzacego mozna zawsze posadzic o to, ze zbiera sobie punkty do nieba .

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365