 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-06-2010 00:48 | ooman (90 punktów) | Świadomy ateizm | Witam! Ponieważ jestem nowy na forum, chciałbym zapoczątkować nowy temat - świadomy ateizm. Interesuje mnie wasze podejście do ateizmu, skąd wynika, dlaczego odeszliście od religii (na ile porzucenie religii stanowiło bunt, a w jakim stopinu była to przemyślana, dojrzała decyzja). na ile znacie religię, z której odeszliście, Czy rozumiecie, dlaczego ludzie wierzą, czy może was to nie obchodzi?? Interesuje mnie także, jaką rolę gra ateizm w waszym życiu, jako rodziców. Czy wychowując dzieci totalnie przemilczacie temat religii, czy moży tłumaczycie dzieciom dlaczego jesteście ateistatmi i czy potraficie obronić swój światopogląd (w konfrontacji np z obecnością lekcji religii w szkole)? Dodatkowo czy czynicie starania, by Wasze dzieci odziedziczyły ateizm? Czy uświadamiacie im dlaczego ludzie wierzą w boga itp., czy tłumaczycie im, że wiara w jakieś coś może być zostąpiona zdroworozsądkowym podejściem do życia, a pojęcie wyższego celu życia tak naprawdę nie istnieje (nie neguję tu nadawania sensu życia samemu sobie przez samego siebie). Czy jako ateiści-racjonaliści potraficie być tolerancyjni wobec wierzących??? a może jest to po prostu oksymoron...
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Jakoś nie bardzo lubię się spowiadać i mam przeczucie, że wielu Forumowiczów tę niechęć podziela. Może gdybyś sam najpierw ustosunkował się do poruszanych kwestii, bardziej przypominałoby to rozmowę?
|
|
1 na 1 | orchidea78 (385 punktów) | Trzeba dorosnąć-dziecku ciężko wytłumaczyć, że nie ma postępować tak, jak jego rówieśnicy.Wiadomo przecież, że potrzebna jest wiedza, by bronić swojego punktu widzenia. Trzeba dojrzeć, by świadomie zanegować powszechny ,w naszym kraju, punkt widzenia. Takie są moje przemyślenia...
|
|
 | 1 na 1 | Guzik (2020 punktów) | Ja też nie lubię się spowiadać. Powiem ci tylko, ze wychowałam troje dzieci w środowisku katolików. Nigdy ich nie staszyłam karą, piekłem, grzechem. Uczyły się stopniowo, co jest dobre a co złe. Przyklad był decydujący. A środowisko? Nie całkiem udało mi się odciąc od jego wpływów, niestety.
|
|
2 na 2 | Sidian (21 punktów) | > Interesuje mnie wasze podejście do ateizmu, skąd wynika, dlaczego odeszliście od religii (na ile> porzucenie religii stanowiło bunt, a w jakim stopinu była to przemyślana, dojrzała decyzja). na ile> znacie religię, z której odeszliście, Czy rozumiecie, dlaczego ludzie wierzą, czy może was to nie> obchodzi??Kilka ciekawych pytan. Sam powinienem je sobie zadac jakis czas temu. W sumie odpowiadam nie tylko Tobie, ale rowniez sobie. Odrzucalem boga w partiach - w pierwszej kolejnosci z powodu buntu porzucilem kosciol, zostajac przy bogu. Jako osoba zafascynowana historia nie mialem innego wyjscia  . Pozniej, kiedy naprawde zaczalem ksztaltowac swoj swiatopoglad swiadomie i bez wsparcia innych, poddawalem krytycznej analizie wszystko, co mnie otacza. W koncu, kiedy wreszcie doszedlem do kwestii boga ogarnal mnie strach. Rozum podpowiadal mi z jednej strony, ze powinienem te idee odrzucic w calosci, ale z drugiej strony zastanawialem sie, czy bede w stanie byc dobrym czlowiekiem bez kregoslupa moralnego dziesieciu przykazan. Dlugo zastanawialem sie nad tym i w koncu doszedlem do wniosku, ze nawet jesli nie, to bede soba, a to wazniejsze niz wiara we wrozki. Nie potrafie Ci powiedziec, dlaczego ludzie wierza, moge Ci powiedziec, dlaczego ja wierzylem i dlaczego wierzy wiekszosc katolikow, ktorych znam. Powodem wiary jest przede wszystkim strach. Ludzie boja sie smierci, tego, co bedzie po niej i przede wszystkim boja sie stac o wlasnych nogach, bo w ich przekonaniu to od boga czerpia sile, by pokonywac zyciowe przeszkody. Na pytania o dzieci nie odpowiadam, bo jeszcze nie mam  . > Czy jako ateiści-racjonaliści potraficie być tolerancyjni wobec wierzących??? a może jest to po> prostu oksymoron...Jestem absolutnie tolerancyjny wobec wierzacych dopoki nie probuja mnie nawracac. W tym miejscu moja tolerancja sie konczy. Probowalem dyskutowac, ale z wierzacymi dyskutowac sie nie da - wierzacy nie mysla racjonalnie w sprawach wiary i nie potrafia przyznac komukolwiek racji w dyskusji na ten temat. Zwlaszcza ateiscie. Najgorsze nawracanie, ktore zreszta odczuwam na codzien i ktore doprowadza mnie do szalu, to nawracanie przez prawo. Katolicy co i rusz przemycaja swoje pomysly do prawa stanowionego (a to in vitro nie mozna, a to aborcja nielegalna, bo zaraz nawet plemniki beda ludzmi) obejmujac nimi wszystkich, rowniez tych, ktorzy sie z ich swiatopogladem nie zgadzaja. Ja traktuje jednak swoj ateizm jako element koncepcji, a nie koncepcje sama w sobie. Ateizm jest tylko wynikiem zaprzeczenia wiary, swiadomego wyboru logiki w codziennym zyciu.
|
|
 | | Ania... (14138 punktów) | Odrzucalem boga w partiach - w pierwszej kolejnosci z powodu buntu porzucilem kosciol, zostajac przy bogu. Jako osoba zafascynowana historia nie mialem innego wyjscia  . Pozniej, kiedy naprawde zaczalem ksztaltowac swoj swiatopoglad swiadomie i bez wsparcia innych, poddawalem krytycznej analizie wszystko, co mnie otacza. W koncu, kiedy wreszcie doszedlem do kwestii boga ogarnal mnie strach. Rozum podpowiadal mi z jednej strony, ze powinienem te idee odrzucic w calosci, ale z drugiej strony zastanawialem sie, czy bede w stanie byc dobrym czlowiekiem bez kregoslupa moralnego dziesieciu przykazan. Dlugo zastanawialem sie nad tym i w koncu doszedlem do wniosku, ze nawet jesli nie, to bede soba, a to wazniejsze niz wiara we wrozki. Podobnie u mnie. Nie był to bunt. Raczej poczucie, że w tej całej hecy coś nie gra - i to bardzo. A potem zaczęłam szukać tego, co mi nie grało i odkrywałam, że paskudnych spraw jest więcej niż tych dobrych. Przeszłam etap herezji w nurcie chrześcijańskim, deizmu (bardzo krótkiego) i ateizm jest od tej pory moim stałym poglądem. > Nie potrafie Ci powiedziec, dlaczego ludzie wierza, moge Ci powiedziec, dlaczego ja wierzylem i dlaczego wierzy wiekszosc katolikow, ktorych znam. Powodem wiary jest przede wszystkim strach. Ludzie boja sie smierci, tego, co bedzie po niej i przede wszystkim boja sie stac o wlasnych nogach, bo w ich przekonaniu to od boga czerpia sile, by pokonywac zyciowe przeszkody.Możliwe. A możliwe i nawet bardziej prawdopodobne, że to efekt uboczny. Wierzymy, bo nie szukamy odpowiedzi. Wierzymy, bo powiedziano nam kiedyś, że tak trzeba. Wierzymy, bo wmówiono nam, że bez tego czeka nas rozpacz. > Na pytania o dzieci nie odpowiadam, bo jeszcze nie mam .The same. Ale myślę, że temat religii będzie się przewijał w moim domu. Postaram się dzieci nauczyć myślenia. Jeśli same zdecydują na pewne kroki - uszanuję je, tak samo jak moja mama szanowała moje wybory. > >Czy jako ateiści-racjonaliści potraficie być tolerancyjni wobec wierzących??? a może jest to po> >prostu oksymoron...Potrafimy. Tolerujemy dzwony szarym świtem, procesje na ulicach i pełno kapliczek i kościołów za nasze państwowe pieniążki. No dobra - to ostatnie mnie złości.
|
|
8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Witam! >Ponieważ jestem nowy na forum, chciałbym zapoczątkować nowy temat - świadomy ateizm. >Interesuje mnie wasze podejście do ateizmu, skąd wynika, dlaczego odeszliście od religii Znowu kolejna wrzuta! Jestem Wacek bardzo religijny facet, ale bardzo interesuje mnie jak mogą istnieć tacy głupole, którzy w Boga nie wierzą. Tylko bez wygłupów proszę! Grzecznie proszę wytłumaczcie się z waszej pychy i czy przypadkiem wasza choroba nie jest zaraźliwą.
A ja ciągle czekam aż pojawi się pierwszy - średnio inteligentny i trochę oczytany - teista, który powie: przedstawiam wam swoje argumenty i proszę o ich podważenie. Tylko takich w seminariach i katolickich / nareszcie/ uczelniach brak. Jak już nie możesz studiować niczego, a jesteś religijny, to z błogosławieństwem proboszcza na teologię cię przyjmą. Tak, jestem bardzo tolerancyjny, gdyż Kościół łączy dużą i siłę i dużą głupotę, a z głupimi i silnymi lepiej nie zadzierać.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zgadzam się w pełni. Ale trochę ciężko wyobrazić sobie teistę, który po "nieodpartych argumentach" odniesie się uczciwie do repliki.
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Zgadzam się w pełni. Ale trochę ciężko wyobrazić sobie teistę, który po "nieodpartych argumentach" odniesie się uczciwie do repliki. Gdyby to był pierwszy naiwny, ale mamy w tylko w ostatnim miesiącu kilka bardzo podobnych prób. Typowo katolicka ociężałość umysłowa. Przecież chociażby zajrzał do kilku naszych ostatnich dyskusji na forum, nie mówię już o przeczytaniu publikowanych na portalu artykułach i na tej podstawie przygotował tą prowokację w miarę inteligentnie. Takie wrzuty, to kpina z nas. Niech się głupole popisują tu swoją elokwencją, to niczym poważniejszym zajmować się nie będą.
Zastanawiałem się Panie Jacku, czy samemu nie założyć nowego nicka i nie pobronić trochę teizmu. Przecież jest znanych przynajmniej kilku w miarę poważnych myślicieli broniących teistycznej postawy. Można by wytoczyć ich działa. Ale nie, tu wyskoczy seminarzystka, czy czy seminarzysta, wrzuci swoje ple-ple i więcej się nie pojawi.
Najwyższy poziom teistów jaki na naszym forum spotkałem, to był pan Lewandowski i pani Tereska. Poziom dosyć średni, ale przy tej mizerii, to aż tęsknię za nimi.
Pozdrawiam.
@@@ . >
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Można by założyć taki wątek: "Obalanie mocnych argumentów", gdzie na przemian, ty i ja, wymyślalibyśmy mocne "dowody" na teizm i obalali. Raz ja, raz ty. I inni, gdyby się chcieli włączyć do zabawy. Z mojej perspektywy jest jedno ale - otóż latem będę raczej oderwany od sieci, ale mam jeszcze czas do 6 lipca. Zatem, jak masz ochotę, otwórz taki wątek i podaj pierwszą wyrafinowaną obronę boga. Ja postaram się to twoje twierdzenie obalić i sam też coś wymyślę.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Można by założyć taki wątek: "Obalanie mocnych argumentów", gdzie na przemian, ty i ja, wymyślalibyśmy mocne "dowody" na teizm i obalali. Raz ja, raz ty. I inni, gdyby się chcieli włączyć do zabawy. Z mojej perspektywy jest jedno ale - otóż latem będę raczej oderwany od sieci, ale mam jeszcze czas do 6 lipca. Zatem, jak masz ochotę, otwórz taki wątek i podaj pierwszą wyrafinowaną obronę boga. Ja postaram się to twoje twierdzenie obalić i sam też coś wymyślę.
Jest to możliwe, ale od np. września ze względu na mój czas /też urlop, wyjazdy itp./, lub nawet października - rok akademicki większe zainteresowanie czytelników - a dla mnie ta mała dydaktyka - tu uprawiana - jest ważną.
@@@ .
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dobrze  Więc możemy spróbować od września w imię świadomego ateizmu  . Chyba, że będę w Indiach wtedy i nie będę miał czasu na internet. Jeśli tak, to za rok.
|
|
5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Masz książkę, w którą wierzysz i uczysz tego dzieci. Twój argument - "bo tak trzeba, bo inni tak robią". Jeśli rzeczywistość temu przeczy - "lepiej się nie zagłębiać, lub czekać na krętaczy, którzy powiedzą "to wielka tajemnica wiary"". Co jest "wielką tajemnicą wiary"? Że ktoś wymyślił sobie nieśmiertelność w zamian za obrzędy? To żadna tajemnica, atrakcyjny towar i w pełni przyziemne, handlowe podejście. Ogromnie doceniłbym teistę, który przeczuwa jakiegoś boga i chce mu podziękować, nie zaś pragnie dealu aby żyć wiecznie.
Idąc dalej - weź sobie inne księgi - Odyseę, Koran, Mahabharatę, I - Ching. Dlaczego w nie nie wierzysz i nie uczysz ich dzieci? Skąd wybór takiej a nie innej pozycji literackiej. Bóg tak pokierował? Paszport? Dowód osobisty?
Moim zdaniem obok przypieczętowanych krawawą niekiedy tradycją urojeń nie ma żadnego argumentu na "wielką tajemnicę wiary", która wcale nie jest tajemnicą. Jestem ateistą dlatego, że szanuję prawdę. To, że dwa tysiące lat temu było niewolnictwo, nie oznacza, że je popieram. To, że ktoś się wymądrzał 1500 lat nie oznacza, że miał rację, gdyż wspierał pokrycie towaru w dealu o nieśmiertelność. Wszechświat nie jest jałową dekoracją dla gatunku Homo sapiens. Jeśli wierzysz w chrześcijaństwo, masz dogmat Dnia Sądu. Wszystko zniknie, aby odbyła się loteria jednego gatunku ssaków. Ów gatunek uważa siebie za ważniejszy, niż wszystko co go otacza. A to wszystko to tryliony gwiazd. Nie umiem być tak arogancki, gdyż szanuję prawdę. Bycie ateistą to między innymi wybór etyczny.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >dlaczego odeszliście od religii...
Czy przez głowę nie może ci przejść, że nigdy się w niej nie było? Jeśli w biografii człowieka nie ma incydentu z klerem i kropidłem, to nikomu bóg się nie objawia. Na dobrą sprawę bóg istnieje jako święta czwórca: ojciec, syn, duch święty i proboszcz. Wszyscy są współistotni, ale współistotniejszy jest oczywiście proboszcz, bo bez niego nikomu przez myśl nie przejdą pozostałe istoty.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | lotrek (14275 punktów) | > świadomy ateizm.Najpierw sprecyzuj co przez to rozumiesz. Pewnie myślisz, że jak się ktoś naćpa i widzi Latającego Potwora Spaghetti to od razu zostaje człowiekiem wierzącym, jak nie przymierzając niejaki Jurek zwany przez niektórych Markiem? I zamiast tu urządzać przesłuchanie, czy inną spowiedź wielkanocną poczytaj stare nasze wątki w różnych działach, albo też udaj się do Hyde Parku po nauki do Osnowy 
"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
|
|
 | | ooman (90 punktów) | > >świadomy ateizm.> Najpierw sprecyzuj co przez to rozumiesz. Pewnie myślisz, że jak się ktoś naćpa i widzi Latającego Potwora Spaghetti to od razu zostaje człowiekiem wierzącym, jak nie przymierzając niejaki Jurek zwany przez niektórych Markiem? I zamiast tu urządzać przesłuchanie, czy inną spowiedź wielkanocną poczytaj stare nasze wątki w różnych działach, albo też udaj się do Hyde Parku po nauki do Osnowy  > "Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"Przedewszystkim małe sprostowanie z mojej strony i przeprosiny, ze oczekuje na spowiedz... Jestem ateista z wyboru, wychowanym w duchu katolickim. Poprzez ten watek chcialem zobaczyc ilu ludzi ma podobne doswaidczenia do moich, czy pogladu na przyszlosc. Kwestia wychowania dzieci: swoich jeszcze nie posiadam, ale jestem ciekawy jakie sa wasze doswiadczenia w tej sprawie. swiadomy ateizm - wsrod ateisci sa ludzie niewierzacy, ktorzy nie maja zielonego pojecia o tym czym jest tak naprawde religia, wiara, nie znaja podstaw dominujacego w ich otoczeniu wyznania. w ten sposob mozliwe ze nie sa wstanie przekazac swoim dzieciom, dlaczego postawa ateistyczna jest postawa wlasciwa. w konsekwencji dorastaja mlodzi nieuswiadomieni atesci, ktorzy, lub ktorych dzieci, moga miec tendencje do wtornej "chrystianizacji" (wychowywali sie bez obecnosci boga, ale i bez wiedzy na jego temat, dlatego w przyszlosci patrzac na "szczesliwych ludzi wierzacych" moga odczuwac tesknote do swiata kierowanego przez wyzsza sile, nadajacej sens zyciu). tak wiec swiadomy ateizm do dla mnie postawa negujaca obecnosc jakiegokolwiek boga, ale jednoczesnie umiejetnosci przekazania takiego swiatopogladu na kolejne generacje kwestia tolerancji dla osob wierzacych - bedac ateista nie potrafie neutralenie patrzec na osoby wierzacem jest mi ich zal, czasami wywoluja we mnie wscieklosc podsumuwujac, sorki za zamieszanie
|
|
|  | 1 na 1 | lotrek (14275 punktów) |
>Jestem ateista z wyboru, wychowanym w duchu katolickim. Jak większość i są to rzeczy tak oczywiste, że nikomu nie chce się poważnie gadać na ten temat.
>Kwestia wychowania dzieci: Cóż dzieci...nikt nie rodzi się wierzącym. W miara dorastania dostarcza się im coraz więcej wiedzy o ludziach, którzy potrafią wierzyć w jakieś niebyty, o różnych religiach i kościołach. W szkole trzeba zapowiedzieć wychowawcom i nauczycielom, że sobie nie życzymy żadnej indoktrynacji religijnej, ani też kontaktów dzieciaka z funkcjonariuszami pana B. W moim królewskim grodzie spotyka się to ze zrozumieniem a co do ewentualnych zaczepek kolegów, to mój dziewięcioletni wnuk świetnie sobie sam radzi nie tylko na macie (od trzech lat uprawia karate), ale też i w klasie. W szkole nie uczą religioznawstwa, więc samemu trzeba poczytać na ten temat, by móc wiedzę przekazać dzieciom. I tak to leci...
"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
|
|
| zachaj (5239 punktów) |
>Czy jako ateiści-racjonaliści potraficie być tolerancyjni wobec wierzących??? ...
Nie potrafimy - jesteśmy. Nie potrafię być tolerancyjny do fanatyków - według mnie to chorzy i niebezpieczni ludzie , którzy powinni być izolowani od społeczeństwa.
|
|
1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | >Witam! >Ponieważ jestem nowy na forum, chciałbym zapoczątkować nowy temat - świadomy ateizm. >Interesuje mnie wasze podejście do ateizmu, skąd wynika, dlaczego odeszliście od religii ...
Dlaczego Cie to interesuję ? Jaki jest Twój punkt widzenia ?
A jeżeli chcesz się dowiedzieć o ludziach z forum , wystarczy zerknąć do archiwum i poczytać , znajdziesz tam wszystko co chcesz wiedzieć. Ja tak zrobiłem zanim się odezwałem.
|
|
| oportunista (1711 punktów) | Doświadczenie życiowe mnie uczy, że nie ma nic pewnego na świecie w którym żyjemy, niczego nie dostajemy na zawsze, ani na nic nie można sobie zagwarantować monopolu. Sami musimy uporządkować sobie swoje sprawy z Bogiem czy bez, nikt za nas samych, w sposób satysfakcjonujący, tego nie zrobi. Posiadamy wewnętrzną potrzebę bycia akceptowanym w grupie, dostosowujemy się więc do potrzeb funkcjonowania w niej, możemy przyjmować jej zasady bezmyślnie i bezkrytycznie, zapewni nam to wygodną egzystencję. Możemy też myśleć i krytycznie podchodzić do zasad, próbować je kształtować, ryzykujemy wtedy wydalenie z grupy, albo stanąć możemy na piedestale jako reformatorzy. Wyboru ostatecznie dokonujemy sami, ostatecznych autorytetów co jest właściwe a co nie nie ma.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|