Racjonalista - Strona głównaDo treści
Uwierz mi..nie ufaj nikomu..

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
30-01-2008 09:30Leszek (260 punktów)Uwierz mi..nie ufaj nikomu..
Ocena 2 na 2
Witam.
Tym razem postanowiłem przytoczyć fragment artykułu, na który natknąłem się podczas przeglądania wiadomości...wydaje się dość interesujący w swej treści, pozwalam sobie na przytoczenie fragmentu:

"W przeprowadzanych między 27 a 30 listopada 2007 r. międzynarodowych badaniach nastrojów, instytuty badawcze zrzeszone w prestiżowym Gallup International Association zadawały m.in. pytanie o poziom zaufania do przywódców religijnych. Polskie dane okazały się, jak mówią eksperci, szokujące - czytamy w najnowszym "Tygodniku Powszechnym".
Tylko 8,8 proc. mieszkańców naszego kraju deklaruje zaufanie do władzy religijnej. W Europie Zachodniej słabszy wynik zanotowały jedynie Austria (6 proc.), Dania (7 proc.), Islandia (4 proc.), Luksemburg (5 proc.), Norwegia (5 proc.) i Szwecja (3 proc.). W Niemczech poziom ten wyniósł 30 proc., w Irlandii – 42 proc., w Belgii, co ciekawe, aż 26 proc. W uważanych za antyklerykalne Czechach – 7 proc. Wynik zbliżony do Polski (8 proc.) zanotowała Bośnia i Hercegowina - piszą Michał Kuźmiński i Maciej Muller.(...)
Dane pokazują, że zaufanie do liderów życia religijnego spada. We wspomnianych badaniach ISKK z 2002 r. swojemu biskupowi ufało 45 proc. respondentów, episkopatowi – 42 proc., proboszczowi – 56 proc. Równocześnie brak zaufania do proboszcza deklarowało 8,2 proc.

W 2006 r. podobne badania ISKK przeprowadził w stolicy. Tu "bardzo duże" zaufanie wobec swojego biskupa deklarowało tylko 15 proc. warszawiaków ("duże" – 26,3 proc.)."
(wiadomosci.onet.pl/1682620,11,item.html)

Wnioski każdy z nas może wyciągnąć sam ale..nasuwa się pytanie, jak naprawdę było dotychczas, co było nieprawdziwe- wyniki badań, czy też baliśmy się udzielać prawdziwych odpowiedzi przez co obraz zaufania do "przywódców religijnych" (patrz KK) był nieco zafałszowany? A może jeszcze coś innego?
Pozdrawiam
Leszek
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

J.Szulc (5723 punktów)

Witam również -
Szkoda, że nie mogę przeczytać całego artykułu.
Co do postawionego pytania, to uważam, że my, jako respondenci, nie odpowiadaliśmy szczerze i zgodnie z prawdą.
Wygodniej było reprezentować poglądy ogólnie akceptowalne i tyle.
Poza tym, czy wielu zastanawiało się?
Myślę, że powoli nadchodzi refleksja. Szybkość z jaką żyjemy też ma na to wpływ. Rozluźniają się granice moralne, więc też łatwiej nie zawracać sobie głowy wymogami wiary.
Poza tym, zaczęto (mniej więcej) otwarcie mówić o problemach w samym Kościele, jako instytucji - choćby sprawa molestowania.
Myślę, że to czas najwyższy, żeby głośniej mówić o racjonalizmie, o innym podejściu, niż tylko to wdrukowane od wieków.
I cała nadzieja (zaczynam bać się tego słowa ) w tym, że nie będziemy, jak KK kilka wieków temu - nie zaczniemy wdzierać się w świadomość "na chama", że nasza praca będzie sukcesywna, spokojna a co za tym idzie, ugruntowana i precyzyjna.
Co o tym sądzisz?

Pozdrawiam.

To, co za nami i przed nami, to drobiazg w porównaniu z tym, co tkwi w nas.
G.K. (1679 punktów)
> Witam również -
>Szkoda, że nie mogę przeczytać całego artykułu.


wiadomosci.onet.pl/1682620,11,item.html

Wystarczyło usunąć nawias. Teraz link działa.

Pozdrawiam
01-02-2008 12:37 
 Ocena 2 na 2
Leszek (260 punktów)
Witam ponownie.
Przepraszam na wstępie za niezbyt dobrze skopiowanego linka do przytoczonego artykułu.

>Co do postawionego pytania, to uważam, że my, jako respondenci, nie odpowiadaliśmy szczerze i zgodnie z prawdą.
>Wygodniej było reprezentować poglądy ogólnie akceptowalne i tyle.

Co prawda to prawda, niekiedy odpowiedzi mogą być rzeczywiście nie do końca szczere, chociaż wydaje mi się, że tego typu podejrzenia nie powinny być decydującymi w naszych rozważaniach, "ufajmy" , że były szczere..

>Poza tym, czy wielu zastanawiało się?

Może to lepiej, że odpowiedzi padały bez zastanawiania się, wtedy wydają się być bardziej szczere, mniej pokrętne.

Granice moralne faktycznie zaczynają chyba przybierać podobne kształty do "granic unijnych", co raz odważniej prezentujemy poglądy nawet te niewygodne dla innych, co raz odważniej mówimy o tematach tabu, można by tylko się zastanowić, gdzie są granice tych "granic"..

>Poza tym, zaczęto (mniej więcej) otwarcie mówić o problemach w samym Kościele, jako instytucji - choćby sprawa molestowania.

Pomimo to, uważam, że w dalszym ciągu KK zbyt wstydliwie i z ogromnym oporem rozmawia o rzeczach oczywistych. A chwilami zbyt łapczywie stara się umacniać swoją pozycję w kraju. Poprzez takie zachowania być może traci swoich zwolenników. Niekiedy pewne wstydliwe sprawy - jak to ktoś tu już zauważył - są zamiatane pod dywan, zwierzchnicy nabierają wody w usta i zdają się uważać, że czas goi rany...wg mojej oceny takie milczenie nie do końca jest dobrym rozwiązaniem, co nie znaczy, że jestem zwolennikiem rozdrapywaniem ran i biadolenia bez końca. Czasy ciemnogrodu pomaleńku się kończą, społeczeństwo jest co raz bardziej wyedukowane i nie ma sensu straszenie wilkiem...

>I cała nadzieja (zaczynam bać się tego słowa ) w tym, że nie będziemy, jak KK kilka wieków temu - nie zaczniemy wdzierać się w świadomość "na chama", że nasza praca będzie sukcesywna, spokojna a co za tym idzie, ugruntowana i precyzyjna.

I o to chodzi......ale dodałbym jeszcze - aby praca nasza była szanowana...abyśmy potrafili szanować pracę innych...

Pozdrawiam serdecznie
Leszek
01-02-2008 17:10 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Witam.
Jak widać, nasze poglądy w tym temacie są bardzo, bardzo zbliżone, jeśli nie takie same.
Jednak w kwestii "rozdrapywania ran" muszę coś dopowiedzieć.
Otóż, nie chodzi mi o piętnowanie spraw, które zostały rozwiązane. Chodzi mi o to, żeby w ogóle zostały rozwiązane. Inaczej problem wraca jak bumerang.
Jeśli dzieje się coś złego w samym Kościele, jako instytucji, trzeba chyba zrobić z tym porządek. Wtedy nie ma do czego wracać.
Sprawę poszanowania popieram.
Nie raz, tu na Forum, pisałam o tym, że nie należy niczego robić "na siłę', bez empatii w stosunku do innych.
Są ludzie, którzy nie wyobrażają sobie życia bez wiary i Kościoła, są też i tacy, którzy są "trochę ślepi". Każdemu jednak należy się uszanowanie jego wartości i poglądów.
Masz rację - chcę, żebyś szanował mnie, więc powinnam tym samym odpłacić się Tobie.
I dlatego cały czas optuję za etyką w szkołach, a nie gloryfikowaniem jedynej, słusznej religii kk.

Ciepło pozdrawiam.

To, co za nami i przed nami, to drobiazg w porównaniu z tym, co tkwi w nas.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Witam.

Witaj.
Czytałem ten artykuł i przyznam, że też byłem bardzo zaskoczony wynikami badań.
A przyczyny takiego stanu rzeczy? Myślę, że jest ich bardzo wiele. O części z nich napisała już koleżanka J.Szulc. Ale są i inne.

1. Zacznę może od najmniej istotnej (pozornie), tj. od metodologii.
W badaniach społecznych jest tak, że ich wynik jest silnie skorelowany ze sposobem zadania pytania. I tak na, zdawało by się, dwa niemal identycznie brzmiące pytania możemy otrzymać zupełnie różne odpowiedzi. Nie wiem o co pytano w badaniach wcześniejszych, nie wiem też jak brzmiały pytania zadane obecnie. Jeśli jednak nie były to pytania identyczne, może to być przyczyną rozbieżności wyników (nawet znacznej).
Istotne jest również kto i w jakim celu pyta.

2. Istnieje bardzo duża rozbieżność pomiędzy naszą religijnością (która jest w swej miażdżącej większości fasadowa i obrzędowa; ludyczna), a możliwościami percepcji otaczającej nas rzeczywistości (głównie dostęp do informacji). To, że są ludzie gotowi "umrzeć" za wiarę nie oznacza, że są gotowi "umierać" za biskupa czy proboszcza. Zwłaszcza, że hierarchowie zdają się robić wszystko, aby to zaufanie stracić (aspiracje polityczne, obrona archaicznych zasad moralnych, ostentacyjne życie "ponad stan", afery seksualne). O ile jeszcze w początkach minionego wieku osoba duchowna uosabiana była z doktryną wiary, o tyle obecnie widoczny jest gołym okiem ogromny dysonans pomiędzy tymi pojęciami.

3. Pamiętajmy też o tym, że wciąż żyje i ma się nieźle pokolenie, dla którego Kościół był swego czasu ostoją wolności i symbolem oporu przeciwko dyktaturze komunistycznej. Była to jedyna działająca legalnie organizacja stojąca w jawnej opozycji do panującego systemu. To musiało skutkować zaufaniem, bez względu na wyznawany faktycznie światopogląd. Niedawna próba lustracji polskiego Kościoła pokazała jak bardzo się wówczas mylono. I zaufanie spadło.

4. Spory wpływ ma też zjawisko "atomizacji" społeczeństwa czyli rozpadu tradycyjnych więzów społecznych. Skutkuje to m.in. mniejszą presją wywieraną przez rodzime środowisko na jednostkę czy rodzinę. A więc odpada kwestia strachu przed "opinią publiczną" - jesteśmy coraz bardziej anonimowi i coraz bardziej niezależni od grup nacisku; mamy też coraz większy wpływ na wybór środowiska, w którym żyć chcemy.

5. Nie pomijałbym też zjawiska coraz większej powszechności średniego i wyższego poziomu wykształcenia sprzyjającego samodzielnemu wyciąganiu wniosków z obserwowanej rzeczywistości. Tu umieściłbym też proces postępującej laicyzacji oraz zjawisko rewolucyjnych wręcz przemian obyczajowych (w tym: upadek tradycyjnych autorytetów).

To chwilowo tyle, co mi się nasuwa na myśl tak ad hoc.

Pozdrawiam gratulując trafności tematu.

fides ex necessitate esse non debet
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Dane pokazują, że zaufanie do liderów życia religijnego
>spada.
Kuriewni prędzej sobie języki poodgryzają niż przyznają, że tak jest w istocie. Żniwo zbiera kościelna (ad dokładnie stosowana w KRK) zasada zamiatania pod dywan. W pewnym momencie dywan nie leży już płasko a czyni się na nim bardzo widoczny garb. Tym samym gawiedź zaczyna ciekawie ów dywan podnosić i wszystkie brudy zaczynają być widoczne. Reszta. A reszta to już skutek.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
31-01-2008 17:45 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>zasada zamiatania pod dywan. W pewnym momencie dywan nie leży już płasko a czyni się na nim bardzo widoczny garb. ...

to w końcu cud zamienić dywan w wielbłąda.
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>to w końcu cud zamienić dywan w wielbłąda.
Jako się rzecze. Nie pierwszy Ci on ten cud i nie ostatni!
Pozdrawiam. JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
a taaaakkkk?
hep, czkawka.

powtórzę się: nie jest w stanie ufać nikomu taka osoba która nie ufa sobie.

co do kościoła i jego przedstawicieli, to mnie uderzyło pozytywnie bardzo coś. swego czasu, gdy jeszcze afera Paetza była świeża, w tefau wypowiadał się pewien zwierzchnik arcybiskupa. no i traf chciał, że gość TAK rozsądnie gadał że heja normalnie. szacuneczek.
31-01-2008 17:07 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

A co to? Zabrakło odwagi, żeby się przedstawić?
To nie dyskusyjne forum Onet.pl. Błąd. Język też jakiś taki nie polski.
I jeszcze jedno - czy ktoś tu powiedział/napisał, że wszyscy w KK to dranie i idioci? Nie tak dawno poznaliśmy lepiej sylwetkę jednego z uczciwszych w tej instytucji.
Jednak, gdy spadła mu zasłonka z oczu... odszedł.
To chyba też coś znaczy, prawda?

To, co za nami i przed nami, to drobiazg w porównaniu z tym, co tkwi w nas.
T a l a r e k
>A co to? Zabrakło odwagi, żeby się przedstawić?
A dlaczego zaraz zabrakło odwagi?
To czyste lenistwo, nie chciało mi się logować, a komentarz nie wszedł za 1 razem i tyle.
Talarek. Proszę bardzo. Przedstawiam się. A jaaaaak!
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Wnioski każdy z nas może wyciągnąć sam

Nie każdy. Warto o nich napisać. Otóż wnioskiem z tego jest znany fakt z historii, że ludzie są coraz mądrzejsi - jest to zresztą oczywiste, bo nauka się rozwija i cywilizacja, więc dzieci wiedzą więcej niż dzieci dawniej, zresztą wszyscy ludzie wiedzą więcej i więcej rozumieją, np. wiedzą już, że mgławice często okazują się galaktykami, że Księżyca nie da się ukraść.

Jak to jest możliwe, że w XXI w. tylu jeszcze ludzi ufa religijnym ciemniakom?!

doku
02-02-2008 16:22 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...ludzie są coraz mądrzejsi - jest to zresztą oczywiste, bo nauka się rozwija i cywilizacja, więc dzieci wiedzą więcej niż dzieci dawniej, ...

więcej wiedzieć nie znaczy być mądrzejszym. nie wiadomo, czy w płaszczyźnie gatunkowej homo sapiens już się nie zasapał...
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>więcej wiedzieć nie znaczy być mądrzejszym

prawda to, nowa wiedza bez nowych wynalazków... ale nowe wynalazki dowodzą już mądrości

doku
diogenes (42753 punktów)
>"W przeprowadzanych między 27 a 30 listopada 2007 r.
>międzynarodowych badaniach nastrojów,...

badanie nastrojów? to ci dopiero...a czym to sie różni od badania pogody? wartość tych badań równa się wartości prognozy pogody na przyszły miesiąc. nie postawiłbym na nią złamanego szeląga...
www.wolnyswiat.pl (97 punktów)
(zablokowany)
LINKI DO ULOTEK Z MOJEJ STRONY www.wolnyswiat.pl :

www.wolnyswiat.pl/17h.html (O KATOLICKIEJ ORGANIZACJI RELIGIJNEJ...)

www.wolnyswiat.pl/18h.html (MORDY KOR)

www.wolnyswiat.pl/19h.html (KOR A NIEPODLEGŁOŚĆ, DEMOKRACJA...)

www.wolnyswiat.pl/20h.html (ILE DLA KOR...)

www.wolnyswiat.pl/21h.html (O WOJTYLE WYJĄTKOWO... BO RACJONALNIE)

www.wolnyswiat.pl/22h.html (O OCHRONIE ŻYCIA... (ABORCJA))

www.wolnyswiat.pl/23h.html (KONKURS NA NOWE WIERZENIA)

www.wolnyswiat.pl/24h.html (ATEIZM KONTRA RELIGIJNOŚĆ)

Polecam także moje wątki:

www.faktyimity.pl
>Forum
>Kościół i Wiara
>O Wojtyle wyjątkowo... bo racjonalnie

www.faktyimity.pl
>Forum
>Polityka
>MOŻE BYĆ NA KOGO GŁOSOWAĆ, TYLKO NIE MA KTO...

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365