 |
Ile zmutowanych genów posiadamy? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-02-2008 23:57 | A.G. (1725 punktów) | Ile zmutowanych genów posiadamy?
1 na 1 | Mam następujące pytanie: każdy z nas posiada geny po ojcu i po matce (w proporcjach mniej więcej pół na pół). Spotkałem się kiedyś z twierdzeniem, że pośród tych genów istnieje powien procent genów zmutowanych. Czy ktoś wie jaki procent naszego genomu stanowią geny zmutowane i na ile ta wartość jest stała? Z moich obliczeń wyszło mi coś takiego: wspólny przodek człowieka i szympansa zył mniej więcej 5-7 mln lat temu (przyjmijmy że 6mln), z szympansem dzielimy 98% materiału genetycznego (człowiek ma o ile dobrze pamiętam ma 3mld par zasad, czyli od szympansa różni nas 60mln). Jeśli przyjmę, że człowiek/malpolud/szympans może spłodzić potomstwo w wieku 15 lat, to od czasu kiedy zył wspólny przodek człowieka i szympansa minęło 400 tys pokoleń. Wynika z tego, że w każdym pokoleniu zmieniło się 150 par zasad co daje 0.000005% całego genomu. W powyższych obliczeniach wykorzystałem genetykę i ewolucję "od końca" (zwykle podobieństwa genetyczne pomiędzy gatunkami wykorzystuje się do ustalenia kiedy zył ich wspólny przodek). W każdym razie czy może ktoś rzucić trochę światła na tę sprawę? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 |
1 na 1 | Kurak (74 punktów) | Głównym błędem twoich obliczeń jest dziwne założenie o liniowości owej ewolucji.
Niezależnie od tego, jaki procent genów zostałby w taki sposób zmieniony, nie działoby się to przecież u jednego osobnika - u każdego członka nowego pokolenia mogłyby pojawić się zupełnie inne zmiany. Owe osobniki mogłyby się ze sobą nawzajem krzyżować akumulująć "nowe geny", przy okazji doboru naturalnego selekcjonując te korzystne.
Szybkość z jaką zachodzi zmiana kodu genetycznego nie jest stałą i podejrzewam, że znacznie większy wpływ niż prawdopodobieństwo mutacji miałoby na nią np. pojawienie się nowego drapieżnika, co zmuszałoby do selekcji cech ułatwiających bronienie się przed nim.
|
|
 | | A.G. (1725 punktów) | >Głównym błędem twoich obliczeń jest dziwne założenie o liniowości owej ewolucji. >Niezależnie od tego, jaki procent genów zostałby w taki sposób zmieniony, nie działoby się to przecież u jednego osobnika - u każdego członka nowego pokolenia mogłyby pojawić się zupełnie inne zmiany. Owe osobniki mogłyby się ze sobą nawzajem krzyżować akumulująć "nowe geny", przy okazji doboru naturalnego selekcjonując te korzystne.
Wartość jaka mi wyszła jest oczywiście pewnym przybliżeniem czymś w rodzaju wartości średniej. Oczywiście, że u jednego osobnika tych mutacji może być więcej a u drugiego mniej
>Szybkość z jaką zachodzi zmiana kodu genetycznego nie jest stałą i podejrzewam, że znacznie większy wpływ niż prawdopodobieństwo mutacji miałoby na nią np. pojawienie się nowego drapieżnika, co zmuszałoby do selekcji cech ułatwiających bronienie się przed nim.
Zmiany kodu genetycznego (mutacje) powinny zachodzić mniej więcej w stałym tempie (plus minus), pojawienie się nowego drapieżnika powinno tylko zwiększyc tempo selekcji genów, a nie wpływać na samo tempo pojawiania się mutacji.
|
|
|  | | Kurak (74 punktów) | > Zmiany kodu genetycznego (mutacje) powinny zachodzić mniej więcej w stałym tempie (plus minus), pojawienie się nowego drapieżnika powinno tylko zwiększyc tempo selekcji genów, a nie wpływać na samo tempo pojawiania się mutacji.> Dodatkowa presja selekcyjna prowadziłaby jednak do szybszej zmiany genotypu, gdyż zmiany byłyby tą presją "ukierunkowane", w odróżnieniu od w gruncie rzeczy stochastycznego dryfu genetycznego. Większa zmiana genotypu w tym samym czasie zawyżałaby Twoje obliczenia, co dość jednoznacznie pokazuje, że średnio mają się one do szacowania, nawet dość oględnego, tempa mutacji na pojedynczego osobnika, co chciałem złośliwie wytknąć  Co do samego tempa mutacji ciężko mi cokolwiek konkretnego powiedzieć, choć ilość różnorodnych czynników mogących powodować mutację każe mi sądzić, że raczej nie jest ono stałe. Temat w zasadzie ciekawy, pozdrowienia
|
|
| |  | 2 na 2 | tiktaalik (77 punktów) | A jednak przyjmuje się koncepcję, że tempo określonych mutacji jest w przybliżeniu stałe i wysuwa stąd ideę zegara molekularnego. Cytat:Tempo z jakim w genach akumulują się mutacje zmieniające aminokwasy określonych białek jest stałe w czasie. Podobnie określone tempo mają zmiany w sekwencjach rybosomowego RNA, synonimiczne zmiany sekwencji kodujących (mutacje ciche - ang. silent) i zmiany sekwencji niekodujących. Zjawisko to może być wykorzystane jako zegar molekularny, przy czym szybciej różnicujące się sekwencje, do mierzenia zjawisk mniej odległych w czasie. Stopień dywergencji między dwoma gatunkami oddaje czas trwania ich niezależnej ewolucji. Trwa debata, czy tempo zegara molekularnego jest szybsze w czasie przyspieszonej ewolucji (radiacja adataptywna) czy wolniejsze podczas stazy.
|
|
| | |  | | Kurak (74 punktów) | Codziennie dowiadujemy się czegoś nowego. Jeśli nie byłoby to problemem, to chętnie poznałbym źródło owych informacji, celem dalszego samodokształcenia. Plusik
|
|
1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | A gdyby złapać problem od innej strony. Ile czasu (pokoleń) trzeba by wytworzyć fizycznie różniącą się (wyraźne różnice) od początkowego zestawu psów rasę psa. Później porównać genomy. Nie potrafię odpowiedzieć, co trzeba zrobić, by rasa stała się nowym gatunkiem, ale w ten sposób można przynajmniej oszacować prędkość zachodzących zmian. W porównaniu do tego skamieniałości człowieka nie dają zbyt wiele materiału do analizy. Nie wiadomo też, jak się rozkładały okresy ewolucyjnej stagnacji i przyspieszenia. Pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|