Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozpatrywanie możliwości

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
28-07-2006 20:05zima_bez_ciastkaRozpatrywanie możliwości
Witam.
Najpierw kilka słów tytułem wyjaśnienia. Pożywką dla moich myśli był krótki fragment dyskusji w jednym z wątków. Zaczęło się od rzucenia anegdoty Hawkinga. Opowiada on o zorganizowanej przez KK konferencji naukowej (i dla ludzi z KK), na której wygłaszał wykład o początkach wszechświata. Został on pochwalony przez papieża, co go strasznie rozśmieszyło, gdyż w swoim wykładzie przedstawiał on teorię matematyczną, według której chwili zero nie było, nie da się jej uchwycić choćby sie było niewiadomo jak jej blisko. Jest to sprzeczne z religijnym przekazem o stworzeniu, tak jak miałby wyglądać według katolików. Rozbawiła go ignorancja tych, którzy go słuchali.
Cóż, teoria jak teoria, ale mogli nie udawać, że rozumieją.
Dziwnym trafem punkt stworzenia jest rzeczą szczególną. O ile wiem wszyscy wierzący zakładają, że bóg, jakby się według nich nie nazywał, stworzył wszechświat. Natomiast prawie zawsze pytanie o początki istnienia boga uważają za świętokradztwo. Co też się okazało. W każdym bądź razie zostałem odesłany ostatecznie do literatury (link do dyskusji w internecie www.diamet(*).edu.pl/?l=1&p=deb7&m=17&ik=12 oraz pism filozofów wymienionych z imienia). I tu właśnie zaczęła się zabawa.
Powiedzmy, że osoba z ateistycznymi zapatrywaniami przygląda się religijnej ceremonii. Jakie są jej odczucia? Wyraźnie widzi niekonsekwencje działań ludzi, która tak naprawdę jest konsekwencją działania pod wpływem 'prawd' religijnych. Kiedy jeszcze ktoś usiłuje jej wytłumaczyć, że wszystko jest w porządku, nabiera niesmaku.
Tak się właśnie ma sprawa z bogiem. I z filozofowaniem o bogu. Na przykład ów link prowadzi do dyskusji o bogu. Są to rozprawy o moralności nierelatywnej, którą dla niepoznaki nazywa się bogiem (moralność ta bowiem potrzebuje zewnętrznego do wszechświata punktu widzenia, który pozwalałby poznać wszelkie konsekwencje czynów, przez co można przypisać im ostateczną wartość), albo tuningowanie filozoficzne boga skradzionego religjantom. Nie twierdzę przy tym, że rozważania o moralności są bezowocne, po prostu nie podoba mi się używanie słowa bóg zamiast określonego zbioru zasad.
To, co napisałem, to dopiero połowa drogi. Trzeba jeszcze pokazać, że sprawy związane z bogiem można rozważać inaczej, może lepiej, trafniej. Jak do tego podeszłaby osoba o ateistycznym śwaitopoglądzie zmuszona do czegoś takiego? Otóż wyszłaby od rzeczy, które wiemy, że są.
Wszechświat istnieje i rządzi się swoimi prawami. Jedynym punktem styku między bogiem a wszechświatem głoszonym przez wszystkie religie i wiary, jest akt stworzenia. I tyle. Reszta to roważanie, jak by to mogło być, a nie mając przesłanek.
Jeśli ktoś rozważa sytuacje, w której przypisuje bogu różne przymioty, na przykład: dobry, wszechmocny, wszechwiedzący czy wieczny, to zachodzi podejrzenie, że ma źródło wiedzy, które mu pomaga wybrać cechy jakie przypisuje bogu. Jest tych możliwych cech nieskończenie wiele i nie sposób wybrać akurat takie. A te przeze mnie wymienione są szczególne- religjanckie. Religjanci są bowiem tym źródłem informacji, które w niesamowity wręcz sposób dostarcza informacji o bogu. Robi to przy pomocy teorii interwencji- otóż bóg po stworzeniu kontaktował się z ludźmi, lub coś zmieniał we wszechświecie (interweniował), stąd wiedza o nim. Dalej idąc, stąd wniosek, że kiedy łączy się boga z moralnością, z pewnymi szczególnymi atrybutami, to tak naprawdę wchodzi się w skórę religjanta. Jeśli samemu jest się obiektywnym, to jest to tylko rozpatrywanie możliwości. Jeśli zaś jakaś wiara wypacza rozważanie, to kim się jest? Fałszerzem? Kaznodzieją?
Tak więc zostawiam czytelnika z pytaniem czy warto mieszać boga do filozofii. I na jakich zasadach.
Pozdrawiam

Sapczyńska (39 punktów)

>Zaczęło się od rzucenia anegdoty Hawkinga. Opowiada on o
>zorganizowanej przez KK konferencji naukowej (i dla ludzi z
>KK), na której wygłaszał wykład o początkach wszechświata.
>Został on pochwalony przez papieża, co go strasznie
>rozśmieszyło, gdyż w swoim wykładzie przedstawiał on teorię
>matematyczną, według której chwili zero nie było, nie da się
>jej uchwycić choćby sie było niewiadomo jak jej blisko.
Tak się składa, że teoria o stworzeniu świata przez Boga w sposób chyba wszystkim znany jest symbolem i papiez na pewno o tym wie
>Powiedzmy, że osoba z ateistycznymi zapatrywaniami
>przygląda się religijnej ceremonii. Jakie są jej odczucia?
>Wyraźnie widzi niekonsekwencje działań ludzi, która tak
Jakie to mianowicie wyraźne niekonsekwencje działań widzi ateista w zachowaniu wierzacych?
quasar (219 punktów)
>Tak się składa, że teoria o stworzeniu świata przez Boga w sposób chyba wszystkim znany jest symbolem i papiez napewno o tym wie
Na jakiej podstawie papieże nabrali tego przekonania? Czy objawił im to duch święty, czy też musieli uznać wagę dowodów naukowych?
Ludzi mordowano, bo odważyli się podważyć literalny charakter nauk kościelnych (tej i wielu innych). Dopasowywanie jej teraz na siłę do poziomu aktualnej wiedzy, byle uzasadnić swoją chorą potrzebę posiadania boga jest parszywe i żałosne. Czyż autorzy Biblii nie byli przekonani o prawdziwości przekazywanych przez siebie treści?
Sapczyńska (39 punktów)

>Ludzi mordowano, bo odważyli się podważyć literalny charakter nauk kościelnych (tej i wielu innych). Dopasowywanie jej teraz na siłę do poziomu aktualnej wiedzy, byle uzasadnić swoją chorą potrzebę posiadania boga jest parszywe i żałosne.
PARSZYWE I ZALOSNE jest więc też pokładanie wszystkiego tylko w rozumie.
Zauwazylam, że wszystko co myślą wierzący jest parszywe i żałosne a ateiści sa niesamowicie cudowni i wspanialomyslni!!
joice (259 punktów)

>Zauwazylam, że wszystko co myślą wierzący jest parszywe i żałosne a ateiści sa niesamowicie cudowni i wspanialomyslni!!
wypisujesz strasznie skrajne osady,czyzby brak spelnienia w zyciu osobistym?
stormrider (206 punktów)
>>Zauwazylam, że wszystko co myślą wierzący jest parszywe i żałosne a ateiści sa niesamowicie cudowni i wspanialomyslni!!
>wypisujesz strasznie skrajne osady,czyzby brak spelnienia w zyciu osobistym?

Po prostu biel i czerń to ulubione kolory niektórych osób -Bóg już ich takimi stworzył


Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy, a tym który wierzy, że wie
W.Stoczkowski
joice (259 punktów)

>PARSZYWE I ZALOSNE jest więc też pokładanie wszystkiego tylko w rozumie.
dopiero po powtornym przeczytaniu zakłuło mnie w oczy to chore stwierdzenie...
czy ty rozumiesz wydziek uzytych tutaj okreslen?
uzasadnij ,dlaczego twierdzisz ze racjonalistyczne podejscie do swiata jest 'parszywe i zalosne'
jesli uzasadnisz to logicznie,powstrzymam sie przed nazwaniem twej osoby tymi okreseniami.
Pawlosky (44 punktów)
Istnieje wielka różnica między ateistami a teistami.
Mają oni zupełnie różne punkty widzenia.

Jak wiemy istnieją tylko interpretacje.
Ateista zobaczy pewną prawdę na swój sposób, a teista na swój.

>Na jakiej podstawie papieże nabrali tego przekonania? Czy objawił im to duch święty, czy też musieli uznać wagę dowodów naukowych?

Oto przykład dwóch punktów widzenia. Ale nie jedynych punktów.

Ludzi mordowano, bo odważyli się podważyć literalny charakter nauk kościelnych (tej i wielu innych). Dopasowywanie jej teraz na siłę do poziomu aktualnej wiedzy, byle uzasadnić swoją chorą potrzebę posiadania boga jest parszywe i żałosne.

Ja widzę tutaj pewną niekonsekwencję.
Najpierw wspominasz o mordach ludzi, którzy sprzeciwiali się kościołowi, potem sam złościsz się na papieży i na Kościół.
Postawa oko za oko, ząb za ząb.
Takim sposobem nie rozmawiamy, ale walczymy.
W ten sposób na nic się nie zda nasza "rozmowa".

omnes qui acceperint gladium, gladio peribunt
zima_bez_ciastka

>Tak się składa, że teoria o stworzeniu świata przez Boga w sposób chyba wszystkim znany jest symbolem i papież na pewno o tym wie
Według przedstawianej przez Hawkinga teorii (nie jest ona jakoś szczególnie prawdopodobna, ale według pewnego stanu wiedzy możliwa [stan wiedzy na tamtą konferencje, nie wiem czy byłaby prawdopodobna teraz]) nie ma czegoś takiego jak początek. Stworzenie zajść nie mogło. A więc i stworzyciela być nie mogło.
Ale właściwie nie w tym rzecz. Rzecz w ignorancji słuchających.
>>Powiedzmy, że osoba z ateistycznymi zapatrywaniami
>>przygląda się religijnej ceremonii. Jakie są jej odczucia?
>>Wyraźnie widzi niekonsekwencje działań ludzi, która tak
>Jakie to mianowicie wyraźne niekonsekwencje działań widzi ateista w zachowaniu wierzacych?
Twoje pytanie jest bardzo szerokie /różne religie, 'zwykłe' życie wierzących, aspekty życia religijnego/. Czy mógłbym prosić o sprecyzowanie? Możliwości są zbyt duże.
O niekonsekwencji napisałem mając na myśli w szczególności przyjmowanie idei boga z wziętymi z sufitu cechami. I dalej idąc, czczenie go w dziwaczny sposób, jakby był nadętym bufonem tej czci potrzebującym by zachować zdrowie psychiczne.
Pozdrawiam
Pawlosky (44 punktów)
>Cóż, teoria jak teoria, ale mogli nie udawać, że rozumieją.
(O ludziach KK)

>Dopasowywanie jej (..), byle uzasadnić (...) chorą (!) potrzebę posiadania boga jest parszywe i żałosne.
>czyzby brak spelnienia w zyciu osobistym?
>PARSZYWE I ZALOSNE jest (...) pokładanie wszystkiego tylko w rozumie
>zakłuło mnie w oczy to chore stwierdzenie...

>powstrzymam sie przed nazwaniem twej osoby tymi okreseniami.
Szantaż emocjonalny.

>przyjmowanie idei boga z wziętymi z sufitu cechami
Jakie cechy ma ten prawdziwy Bóg?

>czczenie go w dziwaczny sposób, jakby był nadętym bufonem tej czci potrzebującym by zachować zdrowie psychiczne.

Zobaczcie ile wy tu określeń użyliście, żeby pokazać jaki to kościół jest (...). Nie tylko zresztą kościół, JEDNO dotyczy ateistów.

Tym sposobem widzę "po drugiej stronie" tylko wasze obrażone miny.
Spróbujcie wyjść z tego wszystkiego w czym siedzicie!
(Nie zrozumcie mnie źle, ale lekki dystans do życia).

Pozdrowienia .


omnes qui acceperint gladium, gladio peribunt
zima_bez_ciastka
>>Cóż, teoria jak teoria, ale mogli nie udawać, że rozumieją.
>(O ludziach KK)
Tak.

>>przyjmowanie idei boga z wziętymi z sufitu cechami
>Jakie cechy ma ten prawdziwy Bóg?
Dobre pytanie dla ateisty
Rzecz jednak w tym, że przyjmując jakąś cechę za boską musisz mieć uzasadnienie (skąd się wzięła).

>>czczenie go w dziwaczny sposób, jakby był nadętym bufonem tej czci potrzebującym by zachować zdrowie psychiczne.
>Zobaczcie ile wy tu określeń użyliście, żeby pokazać jaki to kościół jest (...). Nie tylko zresztą kościół, JEDNO dotyczy ateistów.
To okropne. Ale nie mogę się powstrzymać i spytam, które były na miejscu?

>Tym sposobem widzę "po drugiej stronie" tylko wasze obrażone miny.
Nie obrażam się łatwo.
>Spróbujcie wyjść z tego wszystkiego w czym siedzicie!
>(Nie zrozumcie mnie źle, ale lekki dystans do życia).
Podobno mam dystans do życia.
Pozdrawiam
Pawlosky (44 punktów)
>>przyjmowanie idei boga z wziętymi z sufitu cechami
>>Jakie cechy ma ten prawdziwy Bóg?
>Dobre pytanie dla ateisty
>Rzecz jednak w tym, że przyjmując jakąś cechę za boską musisz mieć uzasadnienie (skąd się wzięła).

Ok, ale jeżeli przyjmę, że Myszka Miki ma czarny nos to jakie jest tego uzasadnienie?

>>>czczenie go w dziwaczny sposób, jakby był nadętym bufonem tej czci potrzebującym by zachować zdrowie psychiczne.
>>Zobaczcie ile wy tu określeń użyliście, żeby pokazać jaki to kościół jest (...). Nie tylko zresztą kościół, JEDNO dotyczy ateistów.
>To okropne. Ale nie mogę się powstrzymać i spytam, które były na miejscu?

Moim zdaniem żadne obraźliwe określenie nie jest na miejscu.
Żadne nie ma uzasadnienia.

Pozdrawiam również .

omnes qui acceperint gladium, gladio peribunt
zima_bez_ciastka
>>>przyjmowanie idei boga z wziętymi z sufitu cechami
>>>Jakie cechy ma ten prawdziwy Bóg?
>>Dobre pytanie dla ateisty
>>Rzecz jednak w tym, że przyjmując jakąś cechę za boską musisz mieć uzasadnienie (skąd się wzięła).
>Ok, ale jeżeli przyjmę, że Myszka Miki ma czarny nos to jakie jest tego uzasadnienie?
Nie uważasz, że to co napisałeś, to intelektualne obniżanie lotów? Chyba, że wypowiadasz się sarkastycznie o bogu, wtedy popieram na całej linii.
Nie uchylę się jednak od odpowiedzi- albo oglądałeś tę kreskówkę (bądź ktoś, kto ją oglądał ci powiedział) i widziałeś ów nosek, albo zmyślasz.

>>>>czczenie go w dziwaczny sposób, jakby był nadętym bufonem tej czci potrzebującym by zachować zdrowie psychiczne.
>>>Zobaczcie ile wy tu określeń użyliście, żeby pokazać jaki to kościół jest (...). Nie tylko zresztą kościół, JEDNO dotyczy ateistów.
>>To okropne. Ale nie mogę się powstrzymać i spytam, które były na miejscu?
>Moim zdaniem żadne obraźliwe określenie nie jest na miejscu.
>Żadne nie ma uzasadnienia.
Chyba, że jest trafione.
Prawdę należy znosić, choćby była najbardziej bolesna.

Pozdrawiam
PS. Poza tym ja z rzadka przesadzam. A jeśli już, to i tak zwykle zostawiam sobie furtkę trybu warunkowego, więc trudno się obrazić.
Pawlosky (44 punktów)
>>Ok, ale jeżeli przyjmę, że Myszka Miki ma czarny nos to jakie jest tego uzasadnienie?
>Nie uważasz, że to co napisałeś, to intelektualne obniżanie lotów? Chyba, że wypowiadasz się sarkastycznie o bogu, wtedy popieram na całej linii.
Nie wypowiadam się sarkastycznie o Bogu, jeżeli takie coś popierasz na całej linii to jest to zniewaga.
Faktycznie, źle to napisałem.

>Nie uchylę się jednak od odpowiedzi- albo oglądałeś tę kreskówkę (bądź ktoś, kto ją oglądał ci powiedział) i widziałeś ów nosek, albo zmyślasz.
To był przykład.

>>Moim zdaniem żadne obraźliwe określenie nie jest na miejscu.
>>Żadne nie ma uzasadnienia.
>Chyba, że jest trafione.
Czyli wg. ciebie obraza jest uzasadniona, gdy jest trafiona?

>PS. Poza tym ja z rzadka przesadzam. A jeśli już, to i tak zwykle zostawiam sobie furtkę trybu warunkowego, więc trudno się obrazić.
To nie zmienia postaci rzeczy. Ale ok. Ja tylko przedstawiłem sytuację. Co wy z tym zrobicie to już wasza sprawa.

Pozdrawiam

omnes qui acceperint gladium, gladio peribunt
Pietrosian (27 punktów)

>>>Moim zdaniem żadne obraźliwe określenie nie jest na miejscu.
>>>Żadne nie ma uzasadnienia.
>>Chyba, że jest trafione.

A może tak miast obrażać sie nazwjem nic nie znaczącymi ogólnikami i bulwersować niemi, spróbowali by państwo dojść do porozumienia? I nie ma tu nic do rzeczy trafność obelgi, skoro nic nie oznacza, jak w tym przypadku.

Bo jeżeli człowiek żyje godnie, dobrze i myślnie, jego postawa jest prawidłowa. Niezależnie od szczegółów wyznaniowych.

Co do wątku. Zgodze się, że opisywane w Biblii stworzenie świata jest symboliczne.

Ja raczej nie potrafię stwierdzić, jak nastąpił początek świata, czy nastąpił wybuch materii, czy był początek, i czy to zawsze isniało. Być może prawdy nie jesteśmy w stanie odgadnąć, a nawet nie weszliśmy na jej trop, tak jest dla nas niepojęta. Nie wpadli państwo na to?

Pomyłek KK komentować nie będę, nie znam sprawy, a i wziąć trzeba pod rozwagę, że zdarzają się każdemu. Nie dyskredytuje to Kościoła w moich oczach.
TyDraniu (6569 punktów)
>Co do wątku. Zgodze się, że opisywane w Biblii stworzenie świata jest symboliczne.
>Ja raczej nie potrafię stwierdzić, jak nastąpił początek świata, czy nastąpił wybuch materii, czy był początek, i czy to zawsze isniało. Być może prawdy nie jesteśmy w stanie odgadnąć, a nawet nie weszliśmy na jej trop, tak jest dla nas niepojęta. Nie wpadli państwo na to?

Prawda niepojęta, której mali ludzie nie są w stanie pojąć, istnieje jedynie w Biblii. W nauce praktycznie nie istnieje coś takiego jak Prawda przez duże P. Wiemy bardzo dużo o początkach Wszechświata, chociażby z analizy mikrofalowego promieniowania tła, czy też z obserwacji kwazarów. Mamy w ręku FAKTY, możemy dyskutować jedynie o interpretacji tych faktów.
Andrys
>Prawda niepojęta, której mali ludzie nie są w stanie pojąć, istnieje jedynie w Biblii. W nauce praktycznie nie istnieje coś takiego jak Prawda przez duże P. Wiemy bardzo dużo o początkach Wszechświata, chociażby z analizy mikrofalowego promieniowania tła, czy też z obserwacji kwazarów. Mamy w ręku FAKTY, możemy dyskutować jedynie o interpretacji tych faktów.

Tak z ciekawości spytam, skąd pomysł, że taka prawda przez duże P znajduje się w Biblii, hm? Nie obraź się ale, ponieważ jestem z tych, jak to nazwałeś "malutkich", zadam pytanie - na jakiej podstawie?. Wydaje mi się, z całym szacunkiem dla Twojej wiary, że powinieneś sobie przeczytać o samym akcie wiary. Ponadto nie sądzę byś Ty dysponował dowodami, tej wielkiej litery P w Biblii. Pamiętaj, że spora część rzeczy w Księdze Rodzaju to pomysły zaczerpnięte z innych kultur, nierzadko starszych. I są na to dowody przez duże P. Ponadto nauka rozwija się i nie stoi w miejscu, ale nikt nie wie wszystkiego od razu. Skoro nie ma takich prawd 'P' to dlaczego działa Ci telewizor, Twój procesor i skąd prąd elektryczny w Twoim domu. Jakim cudem jeździsz samochodem etc, etc. Problem w tym, że nikt nie ma patentu na prawdę absolutną. Jeżeli zaś jesteś chrześcijaninem, osobą wierzącą i jest Ci z tym dobrze, to osobiście się z tego cieszę, bo dlaczego by nie. Ale w moich oczach nie czyni Cię to większym, wyższym ode mnie czy innych "z nieco innej opcji". Jednym słowem nie jesteś przez to "dużym" człowiekiem. Pozdrawiam Cię i choć sam nie jestem wierzący, to niech Ci Bóg Twój błogosławi.
Kowalski (1 punktów)
>>Tak się składa, że teoria o stworzeniu świata przez Boga w sposób chyba wszystkim znany jest symbolem i papież na pewno o tym wie

Symbolem czy nie, chyba nie jest to obecnie najważniejsze. Bardziej interesujące może byc czy wcześniej był czas czy nie. Odpowiedz jest prosta. NIE, nie było czasu ale dla stworzeń. Załóżmy że "Bóg" tworzył od podstaw swoje stworzenia. Bóg może im wtedy powiedziec że wcześniej nie było niczego. Tak samo jak rodzi się dziecko. Dla niego czas zaczyna się z chwilą gdy się rodzi.

Ciekawą tezę na powstanie wszechświata mieli kiedyś Rosjanie. Twierdzlili ono że nasz wszechświat miał początek ale swoją energię musiał zaczerpnąc z innego wcześniejszego wszechświata. To znaczy że to proces "wieczny". Poszczególne wszechświaty mają swój "lokalny" czas tak samo jak każda gwiazda ale globalnie proces powstawania nowych wszechświatów i umierania starych jest nieskończony lub też posiada czas jednakże różnica pomiędzy czasem wszechświata a globalnym procesem jest tak duża że można tan czas nawac wiecznością.
truthsearcher (437 punktów)
>Tak się składa, że teoria o stworzeniu świata przez Boga w sposób chyba wszystkim znany jest symbolem i papiez na pewno o tym wie

Powinien sie jeszcze dowiedziec ze Bog takze jest pewnym biblijnym symbolem. uosabia pewne cnoty, wartosci i dobra, ktore owczesni ludzie uznawali za najwazniejsze. ( nie wszyscy ludzie oczywiscie).
rozumek
>Tak więc zostawiam czytelnika z pytaniem czy warto mieszać
>boga do filozofii. I na jakich zasadach.
Niestety, tak się "porobiło", że ten prawdziwy (Bóg), to sam się do filozofii wmieszał, bo to właśnie on stworzył nie tylko Wszechświat, ale także filozofów. Do filozofii, nie warto mieszać tylko tych bożków, których wykreowali "filozofowie", czyli teiści. I jedynie wokół nich, nie ma po co odprawiać nabożeństw. Szczególnie w tzw. kosciołach, zamiast w życiu, czyli wśród filozofów. Nie ma też po co sobie wmawiać, że jak jakikolwiek papież, raz pomylił Boga z Jezusem, a własny rozum (ducha) z Bogiem i w związku z tym (dzięki temu) został papieżem, to nie może już w prawdziwego uwierzyć (zostać filozofem). Może, a moim zdaniem, JPII właśnie do takich papieży należał. Myślisz, że on, do końca życia wierzył w boga osobowego, chwilę zero i to wszystko, o wiarę w co pomawiasz wszystkich katolików? Mnie się zdaje, że gdy uwierzył w prawdziwego, za późno było na zmianę wyznania. A co do moralności, to owszem, ona jest "domeną" filozofów i choć mówić o niej można wyłącznie w relacjach międzyludzkich, to relatywna jest wyłącznie w odniesieniu do czasu, a nie ludzi (jednostek, które ją realizują i których dotyczy). W odniesieniu do społeczeństwa i Świata (Boga), relatywna nie jest. Nie wiem jak Ty, ale ja, zawsze wiem, czy postępuję moralnie wobec innych i czy inni "odpłacają" mi tym samym.
Nihilia (115 punktów)

> O
>ile wiem wszyscy wierzący zakładają, że bóg, jakby się
>według nich nie nazywał, stworzył wszechświat. Natomiast
>prawie zawsze pytanie o początki istnienia boga uważają za
>świętokradztwo.
Może ich umysłom wystarczy "Bóg był zawsze"?

>Powiedzmy, że osoba z ateistycznymi zapatrywaniami
>przygląda się religijnej ceremonii. Jakie są jej odczucia?
Znudzenie, myślenie o niebieskich migdałach, złość na siebie i zerkanie na zegarek co 5 sekund.

Bóg z Testamentu w filozofii? Imo zbytnio ociera się o teologię.
truthsearcher (437 punktów)
>Może ich umysłom wystarczy "Bóg był zawsze"?
Przed pojawieniem sie wszechswiata o ile naukowcom wiadomo czasu nie bylo, wiec okreslenia ,,zawsze,, czy ,,nigdy,, chyba nie sa adekwatne.
Andrys (6 punktów)
Hej! Przeczytałem Twój wątek i odpowiedzi na nie, jednak obawiam się, że zaszła tu pewna niekonsekwencja. Jeżeli ten post czytają fizycy to bardzo proszę o poprawienie mnie. Otóż Hawking, jak sam wspomina w książce, nie tyle śmiał się co był zadowolony, iż Papież nie znał dokładnie, lub wcale, tematu jego wystąpienia na konferencji. Po drugie, z tego co mi jest wiadome, Hawking w swym rozważaniu, odnosił się pojęcia czasoprzestrzeni skończonej, lecz pozbawionej brzegów, czyli faktycznie nie posiadającej początku, lecz jako możliwości. Nadmienię przy tym, że jest to możliwość tego typu, jak choćby istnienie wszechświatów równoległych, Wszechświata fluktuującego czy Wszechświata z pojedynczej domeny. Ryzykownym jest przyjmowanie tego typu rozważań jako pewników. Podobnie jak złośliwym jest uznawanie, że ktoś nie rozumie o czym mówi Hawking, gdyż sam nie jestem pewien czy byłbyś w stanie zrozumieć. Zresztą mało kto to potrafi.
Co się zaś tyczy Boga i Twojego wywodu odnośnie mordowanych ludzi przez Kościół. Wydaje mi się to nie na miejscu. Faktem jest, że historia Kościoła i jego dzisiejszy całokształt jest wytworem (tylko po części!) ludzi, których moglibyśmy delikatnie i potocznie nazwać - psychicznymi. Jeśli jednak ktoś jest wierzący lub postrzega Kościół, wiarę i religię (w moim pojęciu to trzy oddzielne rzeczy, aczkowliek mjące wspólne płaszczyzny), jako idee mu potrzebne i autorytarne, to jeśli nie narzuca niczego innym, jego prawo i sprawa. Pozdrawiam.


Nie ma mądrych tam, gdzie mądrość nie istnieje.
TyDraniu (6569 punktów)
>Otóż Hawking, jak sam wspomina w książce, nie tyle śmiał się co był zadowolony, iż Papież nie znał dokładnie, lub wcale, tematu jego wystąpienia na konferencji. Po drugie, z tego co mi jest wiadome, Hawking w swym rozważaniu, odnosił się pojęcia czasoprzestrzeni skończonej, lecz pozbawionej brzegów, czyli faktycznie nie posiadającej początku, lecz jako możliwości. Nadmienię przy tym, że jest to możliwość tego typu, jak choćby istnienie wszechświatów równoległych, Wszechświata fluktuującego czy Wszechświata z pojedynczej domeny. Ryzykownym jest przyjmowanie tego typu rozważań jako pewników. Podobnie jak złośliwym jest uznawanie, że ktoś nie rozumie o czym mówi Hawking, gdyż sam nie jestem pewien czy byłbyś w stanie zrozumieć. Zresztą mało kto to potrafi.

Zgadza się. Pan zima bez ciastka dopuścił się tu pewnej manipulacji. Zresztą, Hawking napisał, że był zadowolony dlatego, bo nie chciał podzielić losu Galileusza . Tak więc jest to ewidentny żart. O zadowoleniu, śmiechu z ignorancji wysokich urzędników kościoła nie ma tu mowy.

To jest cały akapit z tej książki:
Pod koniec konferencji papież przyjął jej uczestników na specjalnej audiencji. Powiedział nam wówczas, że swobodne badanie ewolucji wszechświata po wielkim wybuchu nie budzi żadnych zastrzeżeń, lecz od zgłębiania samego wielkiego wybuchu należy się powstrzymać, gdyż chodzi tu o akt stworzenia, a tym samym akt Boży. Byłem wtedy bardzo zadowolony, iż nie znał on tematu mego wystąpienia na konferencji - mówiłem bowiem o możliwości istnienia czasoprzestrzeni skończonej, lecz pozbawionej brzegów, czyli nie mającej żadnego początku i miejsca na akt stworzenia. Nie miałem najmniejszej ochoty na to, by podzielić los Galileusza, z którego postacią łączy mnie silna więź - uczucie swoistej identyfikacji, częściowo z racji przypadku, który sprawił, że urodziłem się dokładnie 300 lat po jego śmierci!
waligóra (961 punktów)
>Tak więc zostawiam czytelnika z pytaniem czy warto mieszać
>boga do filozofii. I na jakich zasadach.

Alfred Whitehead powiedział, że cała nowożytna filozofia świata zachodniego to tylko
dopiski do filozofii Platona. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, platonizm i neoplatonizm wyznaczał i wyznacza ramy filozoficznych dyskusji.
Jeśli chodzi o Boga to nie muszę dodawać że chrześcijańska teologia została ukształtowana
pod wpływem filozofii Platona. Całe pokolenia filozofów wczesnochrześcijańskich budowało
swym słowem i czynem obraz Boga. Boga którego idea zawsze była związana z pewnym filozoficznym tłem. I odwrotnie filozofia wielokrotnie nawiązywała i nawiązuje do idei Boga.
Dlaczego tak się dzieje ? Ponieważ Bóg dla filozofii jest ideą, najdoskonalszą ideą - można powiedzieć jest atraktorem myśli, a jak wspomniałem na początku filozofia zawsze pragnęła wyjść z jaskini Platona i ujrzeć tę najdoskonalsze idee.
I jeszcze jedno, został wspomniany Hawking oraz koncepcje początku wszechświata.
Tak na marginesie koncepcji początków wszechświata jest wiele, jednak żadna nie jest
obowiązująca, ponieważ jak powszechnie wiadomo nie mamy jak narazie spójnej teorii
kwantowej grawitacji ,czy jakby to zwać "Teorii Wszystkiego" - tak więc trudno mówić o
konflikcie między fizyczną a religijną teorią początku świata. Wydaje mi się że podnoszenie tej raczej humorystycznej opowiastki Hawkinga do rangi konfliktu jest nieporozumieniem.
Chciałbym tylko jeszcze dodać, że Platonizm jest filozofią która zaczyna mieć coraz większy wpływ na naukę. Dzieje sie tak ponieważ formalizm matematyczny zaczyna dominować w
fizyce, a wystarczy tylko powiedzieć że między ideami matematyki a ideami Platonskimi
zachodzi ogólnie mówiąc relacja izomorfizmu.
greg13 (187 punktów)
Witam
Odsyłam do książki pt KIEDY BOGOWIE ZSTĄPILI NA ZIEMIĘ autora nie pomnę wydawnictwo AMBRA
Autor ma świra na punkcie meteorytów w kontekście historii Starego Testamentu, ale przytacza wiele ciekawych legend ze starożytności i niektóre pokrywają się z legendami Starego Testamentu ( np. o Gilgameszu) może Cię to zaciekawi pozdrawiam Greg13
greg13 (187 punktów)
>Witam
>Odsyłam do książki pt KIEDY BOGOWIE ZSTĄPILI NA ZIEMIĘ autora nie pomnę wydawnictwo AMBRA
>Autor ma świra na punkcie meteorytów w kontekście historii Starego Testamentu, ale przytacza wiele ciekawych legend ze starożytności i niektóre pokrywają się z legendami Starego Testamentu ( np. o Gilgameszu) może Cię to zaciekawi pozdrawiam Greg13

Autor to Alan F. Alford - przypomniałem sobie

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365