 |
Wielgus, Kwaśniewski... i jak to zrobili Czesi Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-01-2007 10:41 | Balkowski (5685 punktów) | Wielgus, Kwaśniewski... i jak to zrobili Czesi | Sprawa ewentualnej współpracy bp Wielgusa - a zwłaszcza kolejne wersje wydarzeń wg głównego zainteresowanego, modyfikowane w miarę jak ujawniane są akta i poprzednia wersja staje się nie do utrzymania, przypominają do złudzenia aferę Kwaśniewskiego z Ałganowem. Dla przypomnienia - nasz prezydent najpierw nie znał Ałganowa, potem już znał - tylko nie utrzymywał z nim kontaktów od ładnych paru lat, a na końcu kiedy się okazało że jednak utrzymywał to tylko na gruncie tenisa i kontaktów prywatnych. No i fajnie, sprawa została wg polskich realiów dokumentnie wyjaśniona, bo nikt nie złapał go za rękę jak np. przekazuje mu jakąś grubą teczkę. Zresztą nawet gdyby tak się stało to pewnie okazałyby się to fotki z wspólnego tenisa Podobną metamorfozę (bo nie ośmielam się nazwać tego kłamstwem  ) przechodzą ostatnio argumenty obrońców biskupa. Najpierw nie było żadnych kontaktów z SB - kiedy się okazało że jednak były to oczywiście tylko standardowe w sprawie paszportu, a jak wyszło że przeszedł szkolenie agenturalne to nadal nie oznaczało że z niego kiedykolwiek skorzystał. Nie wiem jak to się skończy i jaka będzie sytuacja za parę godzin, na razie wygląda na to wystarczającą laurką ma być dla niego to że "miał opory" i że "nie zrealizował do końca żadnego z zadań". Szkoda że nikt nie wpadł na to że sprawę można rozwiązać tak jak Havel który po oskarżeniu o współpracę z czeską bezpieką po prostu powiedział co się zdarzyło, w jakiej sytuacji i co podpisał a czego nie podpisał. Podejrzewam że dlatego tak łatwo mu poszło że mało co podpisał i nie musiał się tego potem wstydzić. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| plodzien (7378 punktów) | > Podobną metamorfozę (bo nie ośmielam się nazwać tego> kłamstwem ) przechodzą ostatnio argumenty obrońców> biskupa. Najpierw nie było żadnych kontaktów z SB - kiedy> się okazało że jednak były to oczywiście tylko standardowe> w sprawie paszportu, a jak wyszło że przeszedł szkolenie> agenturalne to nadal nie oznaczało że z niego kiedykolwiek> skorzystał. Nie wiem jak to się skończy i jaka będzie> sytuacja za parę godzin, na razie wygląda na to> wystarczającą laurką ma być dla niego to że "miał opory" i> że "nie zrealizował do końca żadnego z zadań". >Motywem jego działania było dobro kościoła. Ocenił słusznie przecież, że "katolicyzm w wydaniu polskim jest wsteczny i zacofany". Chciał to chłop zmienić tak, bo inaczej nie było sposobu. Pozdrawiam
|
|
| nieobecny | Największe problemy z moralnością mają w Polsce urzędnicy KK. Są to tak duże problemy, że nie pozwalają im zauważyć, iż stosowanie polityki strusia przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Tę samą politykę KK stosuje wobec swoich urzędników, którzy cokolwiek świeckiegomają na sumieniu - złodziei, malwersantów, pedofilów, rozpustników, hazardzistów itd. A może zresztą to ja się mylę i udawanie głupka wcale nie jest źle odbierane przez wyznawców KK?
|
|
-1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52274 punktów) | >Sprawa ewentualnej współpracy bp Wielgusa (...) przypominają do złudzenia aferę Kwaśniewskiego z Ałganowem. Nie może być w Polsce dobrze skoro jest taki odbiór społeczny i porównuje się próbę politycznej prowokacji i "dążenie do umoczenia na siłę wrogiego polityka" z zachowaniami człowieka małego formatu najpierw dążącego wstrętnymi metodami do zrobienia kariery, a później obłudnie - wraz z przyjaciółmi - tłumaczącym się z tego. Arcybiskup Wielgus najprawdopodobniej niewiele uczynił złego swoim kolegom przez współpracę z SB. A moralny format tego hierarchy zdecydowanie predystynuje go do sprawowania takiej funkcji w polskim kościele. Życzę dobrego samopoczucia katolikom, to przecież tylko "kwestia smaku". Przy okazji patrzyłem z zażenowaniem, jak człowiek - w moim odbiorze - dużego formatu ks. Boniecki (red. nacz. Tygodnika Powszechnego) tłumaczył zaistnałą sytuację. PS. A Kwaśniewskiego też specjalnie nie lubię i za wzór moralności i przyzwoitości nikomu bym nie przedstawił.
|
|
 | | Balkowski (5685 punktów) | >Nie może być w Polsce dobrze skoro jest taki odbiór społeczny i porównuje się próbę politycznej prowokacji i "dążenie do umoczenia na siłę wrogiego polityka" z zachowaniami człowieka małego formatu najpierw dążącego wstrętnymi metodami do zrobienia kariery, a później obłudnie - wraz z przyjaciółmi - tłumaczącym się z tego. Nie wiem czy dobrze zrozumiałem. W każdym razie, nie próbuję oceniać tego czy i do jakiego stopnia sprawa Kwaśniewski-Ałganow była prowokacją. Nawet jeśli (prawdopodobnie) nią była to mętne tłumaczenie się naszego prezydenta nasuwało przypuszczenie że sprawa jest na tyle brudna że nie chciał powiedzieć o co naprawdę chodzi i wolał iść w zaparte.
Ja tylko porównuję linię obrony zastosowaną w obu przypadkach i jest ona zaskakująco podobna - polega ona na zaprzeczaniu w żywe oczy - najpierw znajomości czy kontaktów, potem ich charakteru, teraz szkodliwości itd. Przed chwilą próbowałem wysłuchać oświadczenia KK w tej sprawie i jak widać sprawa się rozwija. Przemawiający w imieniu KRK najpierw próbował zdyskredytować wszystkie dokumenty na podstawie tego że w którymś z nich jest pomyłka w dacie habilitacji Wielgusa (więc w domyśle są w nich same kłamstwa i lepiej dać sobie spokój z tą sprawą). Po namyśle - kiedy pewnie sam usłyszał jak brzmi to co właśnie powiedział - próbował zmienić istotę problemu kierując się w stronę "domniemania niewinności" i tego że nikt nie udowodnił że W. wyrządził komuś szkodę.
|
|
|  | -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52274 punktów) | @@@
>Ja tylko porównuję linię obrony zastosowaną w obu przypadkach i jest ona zaskakująco podobna - polega ona na zaprzeczaniu w żywe oczy - najpierw znajomości czy kontaktów, potem ich charakteru, teraz szkodliwości itd. Chyba się zgadzamy, proszę przeczytać moj dopisek, ale zawsze będę odróżniał nawet taką krętacką obronę przed niesłusznym atakiem, jaką nam zaprezentował "tylko prezydent", a obłudnym matactwem "autorytetów moralnych".
Gratuluję wszystkim katolikom tego umoczenia ich w "moralnym szambie". Tym bardziej, że nie dotyczy ona tylko arcybiskupa, ale także wielu innych hierarchów - jego hipokryzję usprawiedliwiających. Warto tu zauważyć, że do tego, aby rozgrzeszyć - Boga znającego i chyba poprzez to bogobojnego kapłana - a innych potępiać konieczną jest chyba specjalna katolicka moralność. To co oni z tym g.... wyprawiają, zamiast szybko sprzątnąć, jest obrzydliwe.
Może ja jestem spaczony, ale znacznie łatwiej - choć to też wstrętne - byłoby mi wybaczyć świeckiemu, który ze względów ideowych, donosił na jego zdaniem "podejrzane typy", od donoszenia młodego klechy donoszącego wówczas "ze względów patriotycznych" (dla karierki), a dzisiaj nie mającego cywilnej odwagi do przyznania się do tego. A później do przeproszenia wszystkich i chyba jednak, dla dobra Kościoła, do zrezygnowania z dalszej kariery.
Na szczęście mnie to błoto tylko w niewielkim stopniu dotyczy. Ale jednak dotyczy - jestem Polakiem.
Panie Balkowski, nie wiem czy wiernym należy się tu współczucie, ale jednak im współczuję. Pozdrawiam serdecznie.
|
|
| Pandorra (1289 punktów) | Kto, kto mieni się autorytetem moralnym po pierwsze w ogóle nie powinien zadawać się ze służbami specjalnymi w charakterze donosiciela. Po drugie, jeżeli już ten smutny fakt miał miejsce, należało mieć odwagę uczciwie się przyznać do tego. W obecnych śmierdzących przepychankach traci i sam Wielgus i instytucja, którą reprezentuje. A przeciez żona cezara powinna byc poza wszelkim podejrzeniem. Tymczasem z zewnątrz wyglądamy na kraj moralnej zapaści. I tak chyba jest...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|