 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-06-2006 12:56 | rozumek | stan posiadania | Zwracam się głównie do wierzących, niezależnie od tego, czy uważają się za racjonalistów, czy nie koniecznie. Co, Waszym zdaniem, macie takiego cennego, czego innym brakuje? Pytam, bo zgodnie z moimi obserwacjami, są to jedynie kompleksy (wyższości wobec innych wyznań, oraz niższości wobec Chrystusa i jego "następców") i braki (wolnej woli, rozeznania co dobre, a co złe, wyobraźni...). Jakimi "wartosciami" chcecie się tak koniecznie z innymi podzielić i w jakim celu obdzielacie nimi wszystkich współobywateli? |
| JOICE | >Zwracam się głównie do wierzących, niezależnie od tego, >czy uważają się za racjonalistów, czy nie koniecznie. Co, >Waszym zdaniem, macie takiego cennego, czego innym brakuje? >Pytam, bo zgodnie z moimi obserwacjami, są to jedynie >kompleksy (wyższości wobec innych wyznań, oraz niższości >wobec Chrystusa i jego "następców") i braki (wolnej woli, >rozeznania co dobre, a co złe, wyobraźni...). Jakimi >"wartosciami" chcecie się tak koniecznie z innymi podzielić >i w jakim celu obdzielacie nimi wszystkich współobywateli?
pytalam sie oststnio wielu mlodych ludzi,dlaczego wierza w boskosc chrystusa? zdecydowana wiekszosc twierdzila,ze wierzy czy nie wierzy,to nie o to chodzi a o co w takim razie pytalam? co uprawnia was do nazywania sie chrzescijanami? no i wiekszosc tych mlodych ludzi przedstawiala argumenty w stylu 'bo to religia milosci' itp... no sorry...ale i bez religii przy odrobinie empatii do ludzi osiagniemy ten sam efekt( milowania bliznich) a wybiorcze czytanie 'slowa bozego' wybiorcza argumentacja powinny byc przez duchownych pietnowane jako oszustwa. jak mozna wierzyc polowicznie? albo sie wierzy w kreacje czlowieka z prochu ziemi,w potopy,plagi,zmartwychwstania albo wierzy sie w to co mowi NAUKA hipokryzja jest mieszanie swych przekonan ( naukowych i religijnych np) wychodzi z tego bezksztaltny twor,ktory chrzescijaninem nazwac sie wrecz NIE POZWALA
|
|
 | | rozumek | >no i wiekszosc tych mlodych ludzi przedstawiala argumenty w stylu 'bo to religia milosci' itp... >no sorry...ale i bez religii przy odrobinie empatii do ludzi osiagniemy ten sam efekt( milowania bliznich) Będzie to efekt całkowicie przeciwny. Wierzącym w Chrystusa, nie chodzi o to, by miłować bliźnich. Im chodzi o to, aby to ich miłowano. Bez wzajemności. Im, zamiast bliźnich, "poręczniej" kochać Chrystusa i u niego na wzajemność zasługiwać, bo od bliźnich, znacznie mniej jest wymagający. Młodzi wierzą dokładnie w to, w co wierzyć są uczeni.
|
|
|  | | bezsenność w sieci | >Będzie to efekt całkowicie przeciwny. Wierzącym w Chrystusa, nie chodzi o to, by miłować bliźnich. Im chodzi o to, aby to ich miłowano. Bez wzajemności. Czyli liczą na miłowanie wszystkich oprócz chrześcijan, swoich współwyznawców ??
|
|
| |  | | rozumek | >>Będzie to efekt całkowicie przeciwny. Wierzącym w Chrystusa, nie chodzi o to, by miłować bliźnich. Im chodzi o to, aby to ich miłowano. Bez wzajemności. >Czyli liczą na miłowanie wszystkich oprócz chrześcijan, swoich współwyznawców ?? Liczą na wszystkich, którzy potrafią na miłóść bliźniego zapracować, czyli na wszystkich (równiież bezimiennych i tępionych przez nich samych) prawdziwych nastepców Chrystusa.
|
|
|  | | sininen |
> Będzie to efekt całkowicie przeciwny. Wierzącym w Chrystusa, nie chodzi o to, by miłować bliźnich. Im chodzi o to, aby to ich miłowano. Bez wzajemności.Bardzo Cię przepraszam, jestem chrześcijanką - młodą bo młodą i o jeszcze nie do końca ukształtowanym światopoglądzie - ale mimo wszystko, przynajmniej na razie, za taką się uważam. Nie obrażaj proszę ani mnie, ani innych chrześcijan, dla których to co napisałeś to potwarz. Każdemu zależy na akceptacji drugiego człowieka, nawet Tobie i to jest owszem postawa egoistyczna, ale i powszechna. Taka zasada wzajemności, ja Ci dam miłość, akceptację, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa -Ty być może dasz mi to samo ( jest to bardziej podświadomy sposób myślenia). Ale, jak już powiedziałam, jest to zachowanie bardzo ludzkie, lub nawet dotyczące wszystkich zwierząt stadnych. Nie można przypisywać jej tylko i wyłącznie chrześcijanom. Poza tym każdy prawdziwy wierzący powie Ci, że jeśli nie obchodzą Cię inni ludzie, niewiele jesteś wart. > Im, zamiast bliźnich, "poręczniej" kochać Chrystusa i u niego na wzajemność zasługiwać, bo od bliźnich, znacznie mniej jest wymagający.Znacznie trudniej jest kochać Boga niż ludzi. Nikt na prawdę nie wie, czego Bóg wymaga. Dowiemy się po śmierci  > Młodzi wierzą dokładnie w to, w co wierzyć są uczeni.A z tym się akurat zgodzę. I z tego właśnie powodu często tak na prawdę nie wiedzą w co wierzą.
|
|
| |  | | Karolkiewicz | >> Nie obrażaj proszę ani mnie, ani innych chrześcijan, dla których to co napisałeś to potwarz.
Dlaczego każda próba krytyki spotyka się z zarzutem "obrazy uczuć religijnych" ? Paranoja. KIedy nadejdzie czas rzeczowej dyskusji i zakończenia tej kilkusetletniej farsy?
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Znacznie trudniej jest kochać Boga niż ludzi. Nikt na prawdę nie wie, czego Bóg wymaga. Dowiemy się po śmierci  A może z tego powodu właśnie łatwiej kochać boga? Nie wiadomo czego bóg oczekuje, więc dostosowuje się swoje postępowanie do własnych interpretacji jego oczekiwań. Tak przynajmniej postępują w dużej mierze katolicy. > A z tym się akurat zgodzę. I z tego właśnie powodu często tak na prawdę nie wiedzą w co wierzą.Gdybyś sama naprawdę wiedziała w co wierzysz, przestałabyś. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | sininen (72 punktów) |
>Gdybyś sama naprawdę wiedziała w co wierzysz, przestałabyś. >Pozdrawiam.
A więc, bardzo proszę, o uświadomienie mnie (szczerze, jestem bardzo ciekawa Twojego zdania)
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > A więc, bardzo proszę, o uświadomienie mnie (szczerze, jestem bardzo ciekawa Twojego zdania)
Najogólniej- w boga, którego sama idea jest wewnętrznie sprzeczna. Chcesz szczegółów- spojrzyj sobie na inne dyskusje o istnieniu vs nieistnieniu boga.
|
|
| |  | | rozumek | > Nie obrażaj proszę ani mnie, ani innych chrześcijan, dla których to co napisałeś to potwarz. Co jest dla Ciebie potwarzą? To, że to ja należę do chrześcijańskiego koscioła, a nie katolicy? Żadna sztuka do niego wstąpić. Wystarczy wystąpić z innych. Każdemu zależy na akceptacji drugiego człowieka, nawet Tobie Mnie się nic nie należy. Na szczęście, potrafię sobie na wszystko ZAPRACOWAĆ. >Znacznie trudniej jest kochać Boga niż ludzi. Nikt na prawdę nie wie, czego Bóg wymaga. Dowiemy się po śmierci Chrześcijanie wiedzą to za życia (po to mają dekalog, ze szczególnym uwzglednieniem trzech pierwszych przykazań). I za życia żyją wiecznie. >>Młodzi wierzą dokładnie w to, w co wierzyć są uczeni. >A z tym się akurat zgodzę. I z tego właśnie powodu często tak na prawdę nie wiedzą w co wierzą. Wiedzą, wiedzą. Wierzą w Jezusa, a nie w siebie (osobiście i wzajemnie).
|
|
| bezsenność w sieci | > Co, Waszym zdaniem, macie takiego cennego, czego innym brakuje?Skąd ten wniosek? Post pachnie trollem
|
|
 | | rozumek | > >Co, Waszym zdaniem, macie takiego cennego, czego innym brakuje?> Post pachnie trollem  Ale tylko, gdy przyjrzeć mu się REALNIE.
|
|
| aalaaskaa (68 punktów) | >Zwracam się głównie do wierzących, niezależnie od tego, czy uważają się za racjonalistów, czy nie koniecznie. Co, Waszym zdaniem, macie takiego cennego, czego innym brakuje?
Jeśli czujesz się wybrakowany to nie zrzucaj odpowiedzialności za to na innych ludzi - sam się w taki stan wpędziłeś i tylko Ty za niego odpowiadasz.
>Pytam, bo zgodnie z moimi obserwacjami, są to jedynie kompleksy (wyższości wobec innych wyznań, oraz niższości wobec Chrystusa i jego "następców") i braki (wolnej woli, rozeznania co dobre, a co złe, wyobraźni...).
Czy ateizm jest warunkiem koniecznym i wystarczającym, aby być wolnym od wymienionych wad? Czy to wiara warunkuje ich wystąpienie?
A co do wolnej woli, to akurat wyznanie, do którego najbardziej się przyczepiłeś, głosi, że Bóg obdarzył ludzi wolną wolą i się do ich życia nie wtrąca.
>Jakimi "wartosciami" chcecie się tak koniecznie z innymi podzielić i w jakim celu obdzielacie nimi wszystkich współobywateli?
Normalni ludzie - niezależnie od wyznania lub jego braku - chcą się dzielić z innymi ludźmi radością życia, po to, żeby tę radość zwiększać. Skoro nie chcesz, to nie musisz w tej wymianie uczestniczyć.
Zastanawiam się tylko czy dostrzegasz hipokryzję swoich przekonań - masz do ludzi pretensje, że w coś wierzą, bo uważasz, że tracą wolną wolę, a jednocześnie sam chcesz ich wolną wolę ograniczać, narzucając brak wiary. Zero konsekwencji.
Jeśli chodzi o wybór wyznania, sądzę, że decyzja ta musi uwzględniać nasze duchowe preferencje. Dla mnie na przykład najlepszy jest buddyzm, co nie oznacza, że jest on najlepszy dla wszystkich. Niektórzy ludzie najlepiej odnajdują się w tradycjach chrześcijańskiej, muzułmańskiej czy żydowskiej, opartych na koncepcji Stwórcy. Rzeczą niezwykłej wagi jest wybranie takiego systemu religijnego, który uznamy za najodpowiedniejszy dla nas. [Dalajlama]
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | Czy gdyby Twój znajomy żył w ogłupiającym systemie totalitarnym i wychowany w nim, twierdził że tak mu dobrze, powiedziałabyś mu: "ok, Twój wybór", czy starałabyś się przekonać że w demokratycznych państwach żyje się jednak lepiej?
W większości przypadków w Polsce wiara nie jest wynikiem własnego wyboru, a skutecznego prania mózgu, nierzadko od wczesnego dzieciństwa. I jeszcze pół biedy, jeśli to ogłupianie udziela się tylko zainteresowanym. Gorzej, kiedy moja rodzina patrzy na mnie krzywo, kiedy mówię że jestem ateistą, kiedy odpalam publiczną TV, a tam "Ziarno", "Słowo na niedzielę", "Dzień pielgrzyma", "Plebania" i inne telenowele, w których każda przyzwoita rodzina chadza co niedzielę do kościółka, a kto w boga nie wierzy, ten od razu Schwarzcharakter, następnie relacje ze mszy świętych, orędzia Glempa, sprawozdania z Watykanu, etc., w dodatku rządzi nami partia wyznająca jawnie katolicki system wartości (PiS) i dopuszcza do rządzenia bandę niedouczonych ekstremistów religijnych (LPR)
Nie dziw się że próbujemy czasem przekonać ludzi do porzucenia wiary w bóstwa. W przeciwieństwie do katolskich teistów, my naszego ateizmu nie narzucamy, chociaż to już chyba ostatni dzwonek kiedy pownniśmy zacząć na poważnie wnioskować o burzenie świątyń i karanie za indoktrynację w sprzecznym ze zdrowym rozsądkiem światopoglądzie, jeśli nie chcemy, by Polska była takim krajem III-go świata.
|
|
|  | | bezsenność w sieci | >Nie dziw się że próbujemy czasem przekonać ludzi do porzucenia wiary w bóstwa. W przeciwieństwie do katolskich teistów, my naszego ateizmu nie narzucamy, chociaż to już chyba ostatni dzwonek kiedy pownniśmy zacząć na poważnie wnioskować o burzenie świątyń i karanie za indoktrynację w sprzecznym ze zdrowym rozsądkiem światopoglądzie, jeśli nie chcemy, by Polska była takim krajem III-go świata.
A kto broni Ci zmienić kanał, ja tak robię... A z tym ateizmem to czujesz się jak wyrwany z Matrix-a? Jeśli sam po pewnym etapie życia stałeś się ateistą to nie martw się o innych (zarzucasz takie działanie Kościołowi a popierasz podobne metody w drugą stronę) i nie zachowuj jak misjonarz ateizmu w kraju III świata.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >A kto broni Ci zmienić kanał, ja tak robię...
Nie mam wielkiego wyboru. Poza tym TVP jest opłacana przez podatników, wiesz? W Polsce płaci się haracz pt. ABONAMENT R-TV. I na co idzie ten abonament? Na kretyńską KRRiT, która zajmuje się cenzurą obyczajową (czytaj: nie puszcza programu z homoseksualistami w roli głównej, dzieła kinematografii współczesnej emituje nierzadko wykastrowane z istotnych scen, które uzna za gorszące z powodu wystającego kawałka cycka, a o 20:00 pokaże brutalną i krwawą "Passion of Christ"), programy wartościowe dla ludzi o IQ 80 lub niższym, oraz religijny syf.
1. Płaci za to podatnik. 2. TV to tylko przykład. Kiedy wyciszam wszystko w domu, słyszę dzwony kościoła, bandę fałszujących oszołomów (bo głośniki z kościoła wystawione na zewnątrz i odpalone na maxa), kiedy kupuję gazetę- papież to, papież tamto. Odpalam onet- a tam Giertych i PiSiory katoliczą aż miło, tak wpieprzając swoją religię do polityki, że nawet co niektórym duchownym przestaje się to podobać.
>A z tym ateizmem to czujesz się jak wyrwany z Matrix-a?
Żebyś wiedziała.
>Jeśli sam po pewnym etapie życia stałeś się ateistą to nie martw się o innych (zarzucasz takie działanie Kościołowi a popierasz podobne metody w drugą stronę)
Innych? Ja się martwię o siebie. O to, że płacone przeze mnie podatki nie pójdą na rozwój infrastruktur, pomoce dydaktyczne, zabezpieczenia socjalne, ale na kolejne kościółki, wizyty papieża (tudzież jego pomniki), czy zaopatrzenie wszystkich szkół ponadpodstawowych w encykliki papieskie.
> i nie zachowuj jak misjonarz ateizmu w kraju III świata.
Ktoś musi zacząć.
|
|
| | |  | | bezsenność w sieci | >a dzień okazji o 20:00 pokaże brutalną i krwawą "Passion of Christ"), programy wartościowe dla ludzi o IQ 80 lub niższym, oraz religijny syf. Nie wiem po co tu ta polityka jest do tego inny dział. Obrażając innych nie pomożesz sobie... Poziom Twoich niektórych wypowiedzi pozostawia wiele do życzenia.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nie wiem po co tu ta polityka jest do tego inny dział.
Czasem rozmowa schodzi na takie tematy. Nie zawsze da się tego uniknąć.
>Obrażając innych nie pomożesz sobie... >Poziom Twoich niektórych wypowiedzi pozostawia wiele do życzenia.
Czy Wy, teiści, naprawdę umiecie się tylko obrażać? Dotknęło Cię to, co powiedziałem? Czy jeśli nazwę crapem programy religijne, odnosisz mój epitet od razu do siebie? Trudno, nie taki był mój zamiar. Nawiasem mówiąc, poziom TVP jest dziś naprawdę żenujący i cytowana przez Ciebie wypowiedź miała na celu obrazową krytykę tejże, a nie Ciebie, czy innych telewidzów (no, może troszkę...).
Co do poziomu moich wypowiedzi: przez długi czas mocno przejeżdżałem się na nadmiernej grzeczności. Teraz staram się wyważać uprzejmość z dosadnością. Oczywiście, nie musisz ze mną dyskutować, jeśli nie chcesz.
|
|
| | | | |  | | rozumek | >Co do poziomu moich wypowiedzi: przez długi czas mocno przejeżdżałem się na nadmiernej grzeczności. Teraz staram się wyważać uprzejmość z dosadnością. Oczywiście, nie musisz ze mną dyskutować, jeśli nie chcesz. Tolerancja, polega niestety na walce z nietolerancją. I albo tolerancyjni "narzucą" swoją tolerancję nietolerancyjnym, albo będzie odwrotnie. Niestety, to głównie teiści są nietolerancyjni. Narzucają innym własnego Boga i wrzeszczą, że na tym właśnie tolerancja polega. Nie rób drugiemu, co Tobie nie miło, ale nie rób też tego, co miło wyłacznie Tobie (a jemu - nie). Nie da się mówić o katolikach bez mieszania w to polityki, bo zbyt upolitycznili swoje wyznanie (wierzą już wyłącznie w politykę i polityków).
|
|
 | | rozumek | >>Zwracam się głównie do wierzących, niezależnie od tego, czy uważają się za racjonalistów, czy nie koniecznie. Co, Waszym zdaniem, macie takiego cennego, czego innym brakuje? >Jeśli czujesz się wybrakowany to nie zrzucaj odpowiedzialności za to na innych ludzi - sam się w taki stan wpędziłeś i tylko Ty za niego odpowiadasz. Zanim poczujesz się wybrakowany i braki naprawisz, trzeba chyba o tych brakach dowiedzieć się od niewybrakowanych. Pomóż, proszę! >Czy ateizm jest warunkiem koniecznym i wystarczającym, aby być wolnym od wymienionych wad? Czy to wiara warunkuje ich wystąpienie? Wiara w siebie i innych, zdecydowanie jest warunkiem koniecznym i wystarczającym do pozbycia się wymienionych wad. Wiara katolicka, wystąpienie tych warunków niesłychanie utrudnia. Nie ma to bezpośredniego związku ani z Chrystusem, ani ateizmem. MA bezpośredni związek z katolikami i ich "naukami". >A co do wolnej woli, to akurat wyznanie, do którego najbardziej się przyczepiłeś, głosi, że Bóg obdarzył ludzi wolną wolą i się do ich życia nie wtrąca. Ale katolicy się wtrącają. >>Jakimi "wartosciami" chcecie się tak koniecznie z innymi podzielić i w jakim celu obdzielacie nimi wszystkich współobywateli? >Normalni ludzie - niezależnie od wyznania lub jego braku - chcą się dzielić z innymi ludźmi radością życia, po to, żeby tę radość zwiększać. Wolę zwiększać nie z katolikami (nie przeciw sobie i innym). >Skoro nie chcesz, to nie musisz w tej wymianie uczestniczyć. Ależ chcę. Chcę tylko, żeby katolicy wymieniali się wyłacznie między sobą (żeby mnie z wymiany wyłaczyli, jeśli nie mają niczego do zaoferowania). >Zastanawiam się tylko czy dostrzegasz hipokryzję swoich przekonań - masz do ludzi pretensje, że w coś wierzą, bo uważasz, że tracą wolną wolę, a jednocześnie sam chcesz ich wolną wolę ograniczać, narzucając brak wiary. Nie wydaje mi się, aby istnieli ludzie w nic nie wierzący. Mówiąc o ludziach wierzących, mam na myśli wierzących w cokolwiek innego, oprócz własnego światopogladu, czyli wierzących w innego Boga, niż Bóg wszystkich ludzi (rozum). Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek, cokolwiek oprócz ograniczenia wolnej woli, mógł komukolwiek narzucić. Mnie wystarczyłoby odzyskanie własnej (ograniczanej nie przez jakiś tam wierzących, ale przez całkiem konkretnych katolików). Jestem przeciw wszelkim systemom filozoficznym (religijnym), bo jestem ZA filozofią systemów, wymagającą nauki przez całe życie.
|
|
|  | | aalaaskaa (68 punktów) | Notorycznie sam sobie zaprzeczasz, co zdecydowanie zniechęca do kontynuowania dyskusji. Najpierw: > Pomóż, proszę!A potem: > Chcę tylko, żeby katolicy wymieniali się wyłacznie między sobąA pisząc: > Mówiąc o ludziach wierzących, mam na myśli wierzących w cokolwiek innego, oprócz własnego światopogladuudowodniłeś, że pojęcie światopoglądu jest Ci obce. Informuję Cię zatem, że religia/wyznanie jest częścią składową światopoglądu - a jak mi nie wierzysz to zajrzyj np. do encyklopedii. Głębia dwóch kolejnych myśli tak mnie poraziła, że nie mam siły na komentarz: > Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek, cokolwiek oprócz ograniczenia wolnej woli, mógł komukolwiek narzucić.> Jestem przeciw wszelkim systemom filozoficznym (religijnym), bo jestem ZA filozofią systemów, wymagającą nauki przez całe życie.Kończę czytanie tego wątku z przekonaniem, że słusznie wybrałeś pseudonim i faktycznie masz coś z Kubusia Puchatka...  Utwierdziłam się też w przekonaniu, że nie ma nic gorszego niż ludzie, którzy oburzają się na wady innych, a nie widzą, że sami mają identyczne. Choć François de La Rochefoucauld pięknie napisał, że Hipokryzja to hołd składany cnocie przez występek, to nadal denerwują mnie wszelkie jej przejawy, a zwłaszcza ci, którzy głośno skarżą się na zamachy na swoją wolność, a jednocześnie oburza ich wolność innych. Według mnie jedynie ci, którzy są skłonni obdarzyć wszystkich taką samą wolnością, jakiej pragną dla siebie, zasługują na to, by być wolnymi. Nie chcę być opatrznie zrozumiana, więc dodam na zakończenie, że jestem za pełnym rozdziałem państwa i kościoła, oburza mnie wydawanie pieniędzy z moich podatków na jakieś tam świątynie, jestem przeciwna nauczaniu religii w szkole (skoro nie wszystkie religie są w programie, to nie powinno być żadnej), uważam, że wszyscy, którzy zakłócają ciszę nocną powinni być karani tak samo... itd. Przede wszystkim jednak jestem przekonana, że każdy, dopóki nikogo nie krzywdzi, ma prawo żyć tak, jak mu się podoba i wierzyć w co mu się podoba. Niekoniecznie musimy usuwać cudze zbrodnie przy pomocy własnych. [George Bernard Show]
|
|
| |  | | rozumek | > Notorycznie sam sobie zaprzeczasz, co zdecydowanie zniechęca do kontynuowania dyskusji.> Najpierw:> >Pomóż, proszę!> A potem:> >Chcę tylko, żeby katolicy wymieniali się wyłacznie między sobąNo, jeśli wymiana ma polegać na tym, że ja im oddam swoją wolną wolę, a oni mnie wyłącznie "słowo Boże", które nie do nich należy...Wymieniaj się, ale wyłącznie pod warunkiem, że masz cokolwiek na wymianę. Pisząc o brakach, sugerujesz, że jakieś dostrzegasz (stąd prośba o ich wskazanie). > A pisząc:> >Mówiąc o ludziach wierzących, mam na myśli wierzących w cokolwiek innego, oprócz własnego światopogladu> udowodniłeś, że pojęcie światopoglądu jest Ci obce. Informuję Cię zatem, że religia/wyznanie jest częścią składową światopoglądu - a jak mi nie wierzysz to zajrzyj np. do encyklopedii.Po co mam tam zaglądać? Wolę "zajrzeć" do własnej głowy. Znam własny światopoglad i wierzę w niego, choć TYLKO ten światopogląd, a nie jakąkolwiek religię wyznaję otoczeniu. Nie wydaje mi się także, aby mój światopogląd znikał, gdy niczego słowami nie wyznaję. Załóżmy, że mam do czynienia z głuchymi analfabetami (nie mogę niczego im wyznać). Czy zobowiązuje mnie to do przyjęcia ich światopoglądu za własny, czyli rezygnacji z własnego? Czy zobowiązuje mnie to do rżnięcia przed otoczeniem głupa i działań skierowanych przeciwko sobie i innym? Czy zobowiązuje mnie to do ogłuchnięcia i rezygnacji z czytania, czyli pomylenia własnego światopoglądu ze światopoglądem głuchych analfabetów? A może zobowiązuje do "zeżarcia wszystkich rozumów" i pełnienia roli Boga wobec wszystkich głuchych analfabetów? > Głębia dwóch kolejnych myśli tak mnie poraziła, że nie mam siły na komentarz:> >Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek, cokolwiek oprócz ograniczenia wolnej woli, mógł komukolwiek narzucić.> >Jestem przeciw wszelkim systemom filozoficznym (religijnym), bo jestem ZA filozofią systemów, wymagającą nauki przez całe życie.Cieszę się, że zostałeś wreszcie (jak ja) porażony głebią odwiecznej ludzkiej filozofii. > Kończę czytanie tego wątku z przekonaniem, że słusznie wybrałeś pseudonim i faktycznie masz coś z Kubusia Puchatka...  > Utwierdziłam się też w przekonaniu, że nie ma nic gorszego niż ludzie, którzy oburzają się na wady innych, a nie widzą, że sami mają identyczne. Choć François de La Rochefoucauld pięknie napisał, że Hipokryzja to hołd składany cnocie przez występek, to nadal denerwują mnie wszelkie jej przejawy, a zwłaszcza ci, którzy głośno skarżą się na zamachy na swoją wolność, a jednocześnie oburza ich wolność innych. Według mnie jedynie ci, którzy są skłonni obdarzyć wszystkich taką samą wolnością, jakiej pragną dla siebie, zasługują na to, by być wolnymi.Cieszę się, że podzielasz te myśli i dajesz mi prawo do mojej własnej wiary i mojej własnej wolnej woli. Nadal żałuję, że katolicy nie są skłonni podążyć Twoim tropem. > Nie chcę być opatrznie zrozumiana, więc dodam na zakończenie, że jestem za pełnym rozdziałem państwa i kościoła, oburza mnie wydawanie pieniędzy z moich podatków na jakieś tam świątynie, jestem przeciwna nauczaniu religii w szkole (skoro nie wszystkie religie są w programie, to nie powinno być żadnej), uważam, że wszyscy, którzy zakłócają ciszę nocną powinni być karani tak samo... itd.> Przede wszystkim jednak jestem przekonana, że każdy, dopóki nikogo nie krzywdzi, ma prawo żyć tak, jak mu się podoba i wierzyć w co mu się podoba.A oczywiście, brak rozdzielenia państwa od kościoła, zeżeranie naszych podatków przez katolików i mieszanie w głowach naszym dzieciom nikogo nie krzywdzi, więc katolicy są cacy (przecież ich nieposkromione apetyty, to nie ich, ale pana Boga zasługa i wina)
|
|
| | |  | | aalaaskaa (68 punktów) |
>Po co mam tam zaglądać? Wolę "zajrzeć" do własnej głowy.
Właśnie widzę, że tylko to robisz. Problem w tym, że z próżnego to i Salomon nie naleje... Ale powodzenia.
|
|
| | | |  | | rozumek | >>Po co mam tam zaglądać? Wolę "zajrzeć" do własnej głowy. >Właśnie widzę, że tylko to robisz. Skoro do katolickich w żaden sposób "zajrzeć" się nie daje, zanim któryś z nich kogoś nie zamorduje lub czegoś wartosciowego komuś nie zniszczy... >Problem w tym, że z próżnego to i Salomon nie naleje... Ale powodzenia. Toteż z Twojej do mojej głowy, niczego przelać raczej się nie uda. I życzenia powodzenia na nic chyba się nie zdadzą, ale dziękuję. Powodzenia w niszczeniu i deptaniu wszystkiego, co w bliźnich wartościowe!
|
|
| sininen |
Jeśli przyjmujemy, że Chrystus jest Bogiem, to raczej przyznanie jego wyższości nad nami nie jest przejawem żadnych kompleksów, ale prostą konsekwencją przyjętego porządku świata. Co do kompleksu wyższości nad innymi, to chyba przypadłość wszystkich religii, a im są one młodsze tym kompleks silniejszy  . Jako że nasza już się troche starzeje, zaczyna "spuszczać z tonu". Co do wolnej woli to mamy ją. Niestety sami ją sobie odbieramy, ale nie przez sam fakt, że wierzymy. Jest to raczej spowodowane wiarą naszych babć, mam, cioć. Tak naprawde to strach przed odrzuceniem, lub zastraszenie przez KK karą ( niestety). Trzeba mieć dużo odwagi żeby przyznać się do ateizmu lub zmiany wiary. Ale i to już sie powoli zmienia. Co do chęci nawracania to, no cóż, jak człowiek uważa, że coś jest dla niego dobre, to chce się tym podzielić. Ale podzielić wcale nie znaczy narzucić. Z reguły osoby najgłośniej krzyczące, że są chrześcijanami, a cała reszta jest zła wyrządzają najwięcej krzywd nie tylko innym, ale i swojej wierze, której ponoć bronią. Tacy ludzie z reguły widzą swoją wyższość w samym fakcie bycia wierzącym. Zapominają o tym co jest istotą ich wiary ( ich czyny z reguły tej istocie zaprzeczają). I to jest bardzo denerwujące.
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | Hmm, "reguła" pisze się przez "U". Przepraszam, ale jestem wyczulony na ortografię. Pozdrawiam ciepło.
|
|
|  | | sininen (72 punktów) | >Hmm, "reguła" pisze się przez "U". Przepraszam, ale jestem wyczulony na ortografię. Pozdrawiam ciepło. A ja bardzo przepraszam, jestem dyslektykiem - czasem nie każdy swój błąd zauważam. Postaram się poprawić.
|
|
 | | rozumek | > Jeśli przyjmujemy, że Chrystus jest Bogiem, to raczej przyznanie jego wyższości nad nami nie jest przejawem żadnych kompleksów, ale prostą konsekwencją przyjętego porządku świata. Co do kompleksu wyższości nad innymi, to chyba przypadłość wszystkich religii, a im są one młodsze tym kompleks silniejszy .Ale oni nie przyjmują wyższości Chrystusa, tylko wyższość tego, co wciska im do głowy KRK. I w ten sposób, nabawiają się kompleksów, bo od dziecka wiedzą, że wszystkie ich myśli są "nieczyste", więc żadnej z nich nie mogą ujawnić innym.
|
|
| Stal_Prawdy (83 punktów) | >Zwracam się głównie do wierzących, niezależnie od tego, >czy uważają się za racjonalistów, czy nie koniecznie. Co, >Waszym zdaniem, macie takiego cennego, czego innym brakuje? >Pytam, bo zgodnie z moimi obserwacjami, są to jedynie >kompleksy (wyższości wobec innych wyznań, oraz niższości >wobec Chrystusa i jego "następców") i braki (wolnej woli, >rozeznania co dobre, a co złe, wyobraźni...). Jakimi >"wartosciami" chcecie się tak koniecznie z innymi podzielić >i w jakim celu obdzielacie nimi wszystkich współobywateli?
Chrześcijanie i Żydzi mają wręcz poczucie wyższości wobec innych wyznań i często to poczucie demonstrują, jak choćby przed wieloma wiekami, gdy mieczem nawraci Pogan i innych wyznawców rodzimych wiar Europy i teraz, gdy Żydzi mordują Palestyńczyków. A sami Judeochrześcijanie uważają się za istoty podległe nie istniejącej postaci, uważanej za niesłychanie doskonałą i brak im właśnie wspomnianej przez ciebie wolnej woli i wyobraźni. Chrześcijanie nie stworzyli żadnej idei, tylko podkradli ją Grekom, a komunizm i nazizm (moje ukochane idee) utworzyli ateiści, który wiedzieli jak ten świat uporządkować. Jeśli chrześcijanin mówi co, że jego poprzednicy coś wymyślili to nie wierz mu, bo oni na pewno ukradli to innym. Oni są niskokreatywnymi złodziejami. Ludzie nic nie warci.
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Zwracam się głównie do wierzących, niezależnie od tego, >>czy uważają się za racjonalistów, czy nie koniecznie. Co, >>Waszym zdaniem, macie takiego cennego, czego innym brakuje? >>Pytam, bo zgodnie z moimi obserwacjami, są to jedynie >>kompleksy (wyższości wobec innych wyznań, oraz niższości >>wobec Chrystusa i jego "następców") i braki (wolnej woli, >>rozeznania co dobre, a co złe, wyobraźni...). Jakimi >>"wartosciami" chcecie się tak koniecznie z innymi podzielić >>i w jakim celu obdzielacie nimi wszystkich współobywateli? >Chrześcijanie i Żydzi mają wręcz poczucie wyższości wobec innych wyznań i często to poczucie demonstrują, jak choćby przed wieloma wiekami, gdy mieczem nawraci Pogan i innych wyznawców rodzimych wiar Europy i teraz, gdy Żydzi mordują Palestyńczyków. A sami Judeochrześcijanie uważają się za istoty podległe nie istniejącej postaci, uważanej za niesłychanie doskonałą i brak im właśnie wspomnianej przez ciebie wolnej woli i wyobraźni. Chrześcijanie nie stworzyli żadnej idei, tylko podkradli ją Grekom, a komunizm i nazizm (moje ukochane idee) utworzyli ateiści, który wiedzieli jak ten świat uporządkować. Jeśli chrześcijanin mówi co, że jego poprzednicy coś wymyślili to nie wierz mu, bo oni na pewno ukradli to innym. Oni są niskokreatywnymi złodziejami. Ludzie nic nie warci.
Jeśli mam być szczery, to dziwny mi się wydajesz. Niby brat w niewierze, a jednak przejawiasz skrajniejszą od mojej nietolerancję religijną prawdopodobnie w dużej mierze z pobudek nacjonalistycznych, które dla mnie są już jednym wielkim nieporozumieniem.
Nie zjadę Cię za zamiłowanie do komunizmu i nazizmu tylko dlatego, że formalnie idee obu światopoglądów były całkiem szczytne (chociaż ten drugi tylko dla wybranych nacji). Jak to jednak w życiu bywa- chciano dobrze, wyszło jak zawsze. Utopijnych z założenia systemów nie można wprowadzać w życie, bo potem mogą wyniknąć prawdziwe kłopoty.
Co do chrześcijan- chciałbym powiedzieć że masz całkowitą rację i nieraz przeklinam w myślach tę grupę religiantów, która juz od mojego przyjścia na świat bruździ mi w życiu; nie można odmawiać im każdego etycznego i śćiśle naukowego inventum, bo troszkę sami powymyślali w swej całej historii.
Ze są chrześcijanie złodziejami? Jeśli spojrzeć na duchowieństwo KrK- faktycznie. Nie złodziejstwo jednak jest moim zdaniem najbardziej podłe z tej strony. Najgorsze jest to że duchowieństwo i pokolenia wierzących tworzą kolejne pokolenia ludzi z wypranymi mózgami, a te następne, itd.
Cóż, to by było na tyle. Pozdrawiam.
|
|
 | | rozumek | >Jeśli chrześcijanin mówi co, że jego poprzednicy coś wymyślili to nie wierz mu, bo oni na pewno ukradli to innym. Oni są niskokreatywnymi złodziejami. Ludzie nic nie warci. A ja wierzę, że bardzo wiele jest wart i prawdziwy chrześcijanin i prawdziwy komunista (niezaleznie od wyznania). Nazista (niezaleznie od wyznania) nic nie jest wart. To jemu nie wierzę i od niego wolę trzymać się z daleka. Nawet gdy wyznaje mi swoje chrześcijaństwo, a co dopiero, gdy tak otwarcie jak Ty, deklaruje zapędy nazistowskie.
|
|
| Edyta | Myślę, że wierzące osoby nie mają żadnych kompleksów. Prawdziwa wiara to nie jakaś idea, która miałaby sycić czyjekolwiek ego, poprawiac komuś humor i odrywać go od wszystkich innych ludzi. Wręcz przeciwnie prawdziwa wiara pomaga kochać nawet złoczyńcę. Nie ma tez tutaj uniżoności wobec Jezusa... to Przyjaciel, nie Pan. Z tym, że trudno jest naprawde wierzyć. Nie wystarczy chodzić do Kościoła, nie wystarczy za wszelką cenę starac się być dobrym.. wiara to może, po części jakaś decyzja.. trudno powiedzieć, ale z pewnością aby uwierzyć w Boga trzeba mieć oczy i uszy otwarte i bardzo uważać... i modlic się.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|