 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-09-2006 15:31 | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | Trzy grzechy | Gdy mówisz "Bóg tak chce" popełniasz trzy grzechy: - lenistwa, bo nie myślisz, - pychy, bo sądzisz, że znasz myśli i zamiary Boga, - bluźnierstwa, bo dyktujesz Bogu co ma robić i myśleć. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Atarax | >Gdy mówisz "Bóg tak chce" >popełniasz trzy grzechy: >- lenistwa, bo nie myślisz,
Ależ myślę. Właśnie myślę, że Bóg tak chce i dlatego to mówię.
>- pychy, bo sądzisz, że znasz myśli i zamiary Boga,
Nie. Bo ja tylko MAM NADZIEJĘ, że znam wolę Boga, przynajmnie w tym stopniu w jakim raczył ją nam objawić.
>- bluźnierstwa, bo dyktujesz Bogu co ma robić i myśleć.
Nie, odgadywanie czy domyślanie się czyichkolwiek zamiarów nie jest równoważne z ich dyktowaniem.
|
|
 | | suvorov (82 punktów) | Ale to co mówisz nie dotyczy stwierdzenia
- "bóg tak chce" tylko stwierdzenia - "zgaduję że bóg w którego ja wierzę tak chce i mam nadzieję że dobrze odczytuję jego wolę".
A takie sformułowanie jest dużo słabszym w ustach człowieka np. przykładającego zapałkę do stosu, zapytanego dlaczego stojący na nim człowiek musi zginąć. Ludzie mówiący takim językiem chyba nie byliby do tego zdolni. Zatem twój przekład z narzecza pychy na narzecze pokory języka teistycznego chyba jest chybiony...
lasciate ogni speranza
|
|
|  | | Jarek (418 punktów) | >Ale to co mówisz nie dotyczy stwierdzenia >- "bóg tak chce" >tylko stwierdzenia >- "zgaduję że bóg w którego ja wierzę tak chce i mam nadzieję że dobrze odczytuję jego wolę". > lasciate ogni speranza
Witajcie Polecam poczytać Woltera, o odczytywaniu woli boga, Powiastki Filozoficzne "Zadig czyli los - Powieść wschodnia" Pozdrawiam
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | >Ależ myślę. Właśnie myślę, że Bóg tak chce i dlatego to mówię.
Nie zastanawiasz się nad rzeczywistymi przyczynami, tylko od razu odwołujesz się do boga.
>Nie. Bo ja tylko MAM NADZIEJĘ, że znam wolę Boga, przynajmnie w tym stopniu w jakim raczył ją nam objawić.
A coś Ci bóg objawił? Bo ja stawiam dolce przeciw orzechom że NIE.
>Nie, odgadywanie czy domyślanie się czyichkolwiek zamiarów nie jest równoważne z ich dyktowaniem.
Tu się zgadzam.
|
|
|  | | greg13 (187 punktów) | >>Ależ myślę. Właśnie myślę, że Bóg tak chce i dlatego to mówię. >Nie zastanawiasz się nad rzeczywistymi przyczynami, tylko od razu odwołujesz się do boga. >>Nie. Bo ja tylko MAM NADZIEJĘ, że znam wolę Boga, przynajmnie w tym stopniu w jakim raczył ją nam objawić. >A coś Ci bóg objawił? Bo ja stawiam dolce przeciw orzechom że NIE. >>Nie, odgadywanie czy domyślanie się czyichkolwiek zamiarów nie jest równoważne z ich dyktowaniem. >Tu się zgadzam. Skomentuję to tak: Jeżeli ja mówię do Boga to znaczy, że się modlę, A jeżeli Bóg mówi do mnie, to znaczy że mam shizofrenię!?!? O czym tu gadać chore poprostu! Przy takim toku rozumowania, świat, który odkryła Alicja po drugiej stronie lustra wydaje się być oazą logiki i spokoju!!!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam Greg13
|
|
 | | Nihilia (115 punktów) | >>Gdy mówisz "Bóg tak chce" >>popełniasz trzy grzechy: >>- lenistwa, bo nie myślisz, >Ależ myślę. Właśnie myślę, że Bóg tak chce i dlatego to mówię. >>- pychy, bo sądzisz, że znasz myśli i zamiary Boga, >Nie. Bo ja tylko MAM NADZIEJĘ, że znam wolę Boga, przynajmnie w tym stopniu w jakim raczył ją nam objawić. >>- bluźnierstwa, bo dyktujesz Bogu co ma robić i myśleć. >Nie, odgadywanie czy domyślanie się czyichkolwiek zamiarów nie jest równoważne z ich dyktowaniem.
No, a jakie masz podstawy, żeby myśleć, co Ci Bóg konkretnie każe??
|
|
|  | | greg13 (187 punktów) | >>>Gdy mówisz "Bóg tak chce" >>>popełniasz trzy grzechy: >>>- lenistwa, bo nie myślisz, >>Ależ myślę. Właśnie myślę, że Bóg tak chce i dlatego to mówię. >>>- pychy, bo sądzisz, że znasz myśli i zamiary Boga, >>Nie. Bo ja tylko MAM NADZIEJĘ, że znam wolę Boga, przynajmnie w tym stopniu w jakim raczył ją nam objawić. >>>- bluźnierstwa, bo dyktujesz Bogu co ma robić i myśleć. >>Nie, odgadywanie czy domyślanie się czyichkolwiek zamiarów nie jest równoważne z ich dyktowaniem. >No, a jakie masz podstawy, żeby myśleć, co Ci Bóg konkretnie każe?? To tak samo jak z panią od jęz. polskiego, która pyta: "...co autor miał na myśli..." Sam kiedyś fraszkę na ten temat napisałem: "Pada śnieg, chodniki już zasypane, piszę wiersz, by udowodnić pani kochanej, co autor myślał w tej chwili, pada śnieg, O już odśnieżyli..." W momencie pisania tej fraszki myślałem czy wyłączyłem żelazko, czy nie??? No i co??? Kto zgadł co myślałem i jaka była moja wola??? Chore, mówię wam chore to jest! Choć pewnie nieliczni się nie zgodzą!!! Co ty na to kolego Suvorov??? A pozatym Pozdrawiam wszystkich niezwykle serdecznie Greg13
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nikt nie zgadnie, ale interpretacji można zrobić setki. Gdyby ten tekst pojawił się w Biblii, pewnie zostałby uznany za jakieś proroctwo. Prawdopodobnie już nawet spełnione!
|
|
 | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >>- lenistwa, bo nie myślisz, >Ależ myślę. Właśnie myślę, że Bóg tak chce i dlatego to mówię. Czyli mówisz, że myślisz, "że bóg tak chce" abyś myślał "że bóg tak chce". Wybacz mi, ale dla mnie to dowód na to, że nie myślisz. Tak, poza tym, to skąd wiesz czego chce bóg? Hę..? Jesteś może jego namiestnikiem, przez niego właśnie mianowanym a nie przez ludzi? Zadziwiający przykład zarozumiałości.
>>- pychy, bo sądzisz, że znasz myśli i zamiary Boga, >Nie. Bo ja tylko MAM NADZIEJĘ, że znam wolę Boga, przynajmnie w tym stopniu w jakim raczył ją nam objawić. A skąd masz ową nadzieję, skoro w ogóle nie znasz boga a właściwie znasz go tylko z cudzych opowiadań? Jeżeli on istnieje i swoim jestestwem obejmuje cały kosmos, to twoja nadzieja, że go znasz jest nic nie warta, gdyż ty nawet maciupeńkiego fragmentu Ziemi nie jesteś w stanie objąć.
>>- bluźnierstwa, bo dyktujesz Bogu co ma robić i myśleć. >Nie, odgadywanie czy domyślanie się czyichkolwiek zamiarów nie jest równoważne z ich dyktowaniem. "Bóg tak chce" - to nie jest domyślanie się, to twierdzenie, wręcz nakazujące.
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
|
|
| sceptyżaba (279 punktów) | > Gdy mówisz "Bóg tak chce"> popełniasz trzy grzechy:> - lenistwa, bo nie myślisz,> - pychy, bo sądzisz, że znasz myśli i zamiary Boga,> - bluźnierstwa, bo dyktujesz Bogu co ma robić i myśleć.A ja myślałem, że uprawiam wtedy wysoce rozwinietą sofistykę.  Pozdrawiam
|
|
 | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | Hmmm... Jedno nie wyklucza drugiego. 
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
|
|
| Agnies | A jakie są zalety, kiedy tak mówisz?
|
|
 | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | Opowiedz, ba ja nie widzę żadnych. 
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
|
|
 | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >A jakie są zalety, kiedy tak mówisz? Po pierwsze - nie "kiedy" tylko "gdy", bo chyba o takie znaczenia ci chodzi. Po drugie - mówienie samo z siebie, takie czy jakiekolwiek inne, nie ma żadnych zalet. Posumowanie - źle sformułowane pytanie. "Dobrze sformułowane pytanie to połowa odpowiedzi" - nie pamiętam kto to powiedział.
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
|
|
| igrek (174 punktów) | >Gdy mówisz "Bóg tak chce" >popełniasz trzy grzechy:
Grzechy z punktu widzenia człowieka czasem różnią się od tych z punktu widzenia Boga. Jakoś nie używam tego określenia zbyt często, a jeśli już to brzmi ono "Bóg tak chciał", czyli w czasie przeszłym.
>- lenistwa, bo nie myślisz,
Myślę, gdybym nie myślał to pewnie zaczął bym przeklinać wszystko wokół i szukał milionów powodów, zrzucając winę na wszystko i wszystkich wokół. Tak się składa, że pod wpływem emocji człowiek rzadko myśli logicznie, więc stwierdzenie "Bóg tak chciał", jest jak najbardziej przejawem myślenia.
>- pychy, bo sądzisz, że znasz myśli i zamiary Boga,
Nie znam myśli i zamiarów Boga, jeśli jednak na coś pozwolił, to widocznie taka była jego wola - to chyba logiczne?
>- bluźnierstwa, bo dyktujesz Bogu co ma robić i myśleć.
Jak już wspomniałem to stwierdzenie odnosi się do czasu przeszłego, więc nie może być mowy o dyktowaniu Bogu czegokolwiek.
Pozdrawiam.
|
|
 | | bonifacio | >Grzechy z punktu widzenia człowieka czasem różnią się od tych z punktu widzenia Boga. A czy Ty znasz punkt widzenia Boga?
>Jakoś nie używam tego określenia zbyt często, a jeśli już to brzmi ono "Bóg tak chciał", czyli w czasie przeszłym. To niczego nie zmienia. Bóg jeśli istnieje jest ponadczasowy, dla niego nie istnieje czas. Jest "zawsze i wszędzie".
>Tak się składa, że pod wpływem emocji człowiek rzadko myśli logicznie, więc stwierdzenie "Bóg tak chciał", jest jak najbardziej przejawem myślenia. Z tego wynika, że raczej niemyślenia właśnie.
>Nie znam myśli i zamiarów Boga, jeśli jednak na coś pozwolił, to widocznie taka była jego wola - to chyba logiczne? No, niezupełnie. Bo niby skąd mamy wiedzieć na co pozwala i jaka jest jego wola. Jeżeli coś się wydarzyło, to wcale nie oznacza, że na to pozwolił.
>Jak już wspomniałem to stwierdzenie odnosi się do czasu przeszłego, więc nie może być mowy o dyktowaniu Bogu czegokolwiek. Tak jak powiedziałem. Jeśli istnieje, to jest ponadczasowy. Nasze poczucie czasu nic nie znaczy wobec niego.
Pozdrawiam.
|
|
|  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | "bonifacio" to ja.
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
|
|
|  | | igrek (174 punktów) | >A czy Ty znasz punkt widzenia Boga?
Nie znam, skoro jednak ludzie różnie interpretują grzechy, to zakładam, że Bóg musi mieć swój punkt widzenia.
>To niczego nie zmienia. Bóg jeśli istnieje jest ponadczasowy, dla niego nie istnieje czas. Jest "zawsze i wszędzie".
Niestety my nie i dlatego mówię o tym co było.
>Z tego wynika, że raczej niemyślenia właśnie.
Może zatem wytłumaczysz mi jak powinien wyglądać przejaw myślenia.
>No, niezupełnie. Bo niby skąd mamy wiedzieć na co pozwala i jaka jest jego wola. Jeżeli coś się wydarzyło, to wcale nie oznacza, że na to pozwolił.
Jeśli się wydarzyło to znaczy, że na to pozwolił. Mnie to wystarczy.
>Tak jak powiedziałem. Jeśli istnieje, to jest ponadczasowy. Nasze poczucie czasu nic nie znaczy wobec niego.
Tak jak już wspomniałem dla nas czas istnieje a ja mówię o tym co z mojego punktu widzenia jest przeszłością.
|
|
| |  | | madej | Witam Jak można mówić że zna się myśli boga jak nie potrafimy poskładać własnych myśli, zdanie zmieniamy co wypowiedź, nie jesteśmy w stanie zapanować nad własnymi emocjami to jak możemy poznać czyjeś myśli, czy odczytywać wolę. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Zyga (1539 punktów) | Jak widać można. Stojąc w obliczu trzęsień ziemi, powodzi i innych kataklizmów, patrząc na śmierć tysięcy niewinnych ludzi powiedzieć "bóg tak chciał". Co więcej, z postów można wywnioskowć, że przejawem myślenia jest twierdzenie "nasz wszechmogący pan, który jest czystą miłością i dobrocią, pozwolił na śmierć milionów niewinnych. On tak chciał. On wie co jest najlepsze. Te niemowlęta porywane przez wiatr/wodę na oczach matek to wola naszego pana który jest mądrością"
Zakładając, że pozwolił = chciał, jak to ma miejsce w tym wątku... Przejawem myślenia jest wniosek chciał = sadysta (delikatnie mówiąc) A co za tym idzie skoro doszedłem do takiego wniosku to pewnie tego chciał skoro mi pozwolił.
|
|
| | | |  | | ariadna (352 punktów) | > Co więcej, z postów można wywnioskowć, że przejawem myślenia jest twierdzenie "nasz wszechmogący pan, który jest czystą miłością i dobrocią, pozwolił na śmierć milionów niewinnych. On tak chciał. On wie co jest najlepsze. Te niemowlęta porywane przez wiatr/wodę na oczach matek to wola naszego pana który jest mądrością"I na to wierzący znajdą wyjaśnienie. Mistrzynią jest pewna uczestniczka tego forum, która na podobny zarzut stwierdziła kiedyś (w komentarzu do jakiegoś artykułu), że być może wszechmocny Bóg pozwolił na śmierć niemowlęcia, bo wiedział, że w przyszłości to dziecko będzie mordercą, a więc profilaktycznie wyeliminował zło.  Niesamowite! W swej nieskończonej mądrości i dobroci wszechmocny Bóg dokonuje czynów, których my ludzie nie rozumiemy, ale wszystko co robi jest dobre, musimy tylko wierzyć i zaufać. Tak to w skrócie wygląda. Widać więc jakich łamańców myślowych dokonują wierzący, żeby usprawiedliwić zło na świecie. Zawsze też można stwierdzić, że to robota szatana.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Szkoda tylko że: - wszystkich morderców nie zabija - w ogóle dopuszcza do powstania takiego płodu
Domyślam się że taki argument w rozmowie z tą osobą został już wystosowany, ale czy zmusił ją do przemyśleń?
|
|
| | | | | |  | | ariadna (352 punktów) |
> Domyślam się że taki argument w rozmowie z tą osobą został już wystosowany, ale czy zmusił ją do przemyśleń?Owszem, był podobny argument, ale liczyć na przemyślenia tej osoby? Nie sądzę. Tego betonu nic nie skruszy. Zawsze pada odpowiedź, sprowadzająca się do tego, co już napisałam: Bóg tak chciał; nie znamy boskich zamierzeń; nie nam, ludziom, to oceniać etc. W ferworze walki taka osoba wrzuca jeszcze kilka cytatów tzw. ojców Kościoła, żeby polemika sprawiała wrażenie merytorycznej, a kiedy zaczynają jej puszczać nerwy, miażdży  adwersarza słynnym: nie rozumiesz ...
|
|
| | | | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | > a kiedy zaczynają jej puszczać nerwy, miażdży adwersarza słynnym: nie rozumiesz ...Nie zapominając oczywiście o dodaniu "żal mi Ciebie" jak domniemam
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | I nie zrozumiesz, jeśli sam nie będziesz chciał!
|
|
| | | | |  | | superkuku (191 punktów) |
> I na to wierzący znajdą wyjaśnienie. Mistrzynią jest pewna uczestniczka tego forum, która na podobny zarzut stwierdziła kiedyś (w komentarzu do jakiegoś artykułu), że być może wszechmocny Bóg pozwolił na śmierć niemowlęcia, bo wiedział, że w przyszłości to dziecko będzie mordercą, a więc profilaktycznie wyeliminował zło. Niesamowite! W swej nieskończonej mądrości i dobroci wszechmocny Bóg dokonuje czynów, których my ludzie nie rozumiemy, ale wszystko co robi jest dobre, musimy tylko wierzyć i zaufać. Tak to w skrócie wygląda. Widać więc jakich łamańców myślowych dokonują wierzący, żeby usprawiedliwić zło na świecie. Zawsze też można stwierdzić, że to robota szatana.A jaka jest Twoja odpowiedź na pytanie: skąd bierze się zło na świecie? Czyżbyś znalazła odpowiedź? Ciekaw jestem Twoich łamańców myślowych.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | A jaka jest Twoja odpowiedź? Zło jako takie nie istnieje. Jest sposobem odbioru pewnych sytuacji, zdarzeń.
Dla Ciebie wielkim złem byłoby zabicie Twojego brata. Dla Twoich znajomych byłoby to przykre. Dla miasta w którym żyjesz, trochę smutnawe przez ułamek sekundy, bo jednak kolejny nekrolog w gazecie to z reguły nic wesołego. Dla świata- w zasadzie zupełnie obojętne. Wrogowie Twojego brata uznaliby jego śmierć za wydarzenie pozytywne (DOBRE).
Zło i dobro absolutne nie istnieją. Pojęcie dobra i zła są wyłącznie kwestią reakcji organizmu na określone zmiany w środowisku. Wsio.
|
|
| | | | | | |  | | superkuku (191 punktów) | >A jaka jest Twoja odpowiedź? Zło jako takie nie istnieje. Jest sposobem odbioru pewnych sytuacji, zdarzeń. >Dla Ciebie wielkim złem byłoby zabicie Twojego brata. Dla Twoich znajomych byłoby to przykre. Dla miasta w którym żyjesz, trochę smutnawe przez ułamek sekundy, bo jednak kolejny nekrolog w gazecie to z reguły nic wesołego. Dla świata- w zasadzie zupełnie obojętne. Wrogowie Twojego brata uznaliby jego śmierć za wydarzenie pozytywne (DOBRE). >Zło i dobro absolutne nie istnieją. Pojęcie dobra i zła są wyłącznie kwestią reakcji organizmu na określone zmiany w środowisku. Wsio. Yhm. Tak uważają buddyści - dobro i zło są biegunami tego samego zjawiska. Pozostaje tylko usiąść i siedzieć i kontemplować pustkę, albo coś podobnego.
Moim zdaniem jest to kłamstwo Szatana. On chciałby, żeby ludzie nie wiedzieli czym jest dobro, a czym zło. Relatywizm moralny jest jego mistrzowską sztuczką, by ujarzmić najinteligentniejsze umysły. Problem polega na tym, że prawda jest objawiona nie w sposób intelektualny, ale jest podana tak, by nawet prostak mógł ją przyjąć. Prawdę przyjmuje się na wiarę. Moje zwiastowanie Tobie, Dobrej Nowiny jest dla Ciebie momentem wyboru pomiędzy Bogiem, a Szatanem. Jezus umarł za Twoje grzechy, możesz to przyjąć lub odrzucić.
Dobrem jest to, co jest zgodne z wolą Boga, a złem to, co jest sprzeczne z Jego wolą. Masz wybór.
Serdeczne pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Yhm. Tak uważają buddyści - dobro i zło są biegunami tego samego zjawiska. Pozostaje tylko usiąść i siedzieć i kontemplować pustkę, albo coś podobnego.Akurat kontemplowanie pustki to dla mnie zwyczajna strata czasu, niemniej buddyści całkiem głupi nie są.  > Moim zdaniem jest to kłamstwo Szatana. On chciałby, żeby ludzie nie wiedzieli czym jest dobro, a czym zło. Relatywizm moralny jest jego mistrzowską sztuczką, by ujarzmić najinteligentniejsze umysły.Proszę Cię, daruj sobie. Mimo że napisałeś "moim zdaniem" (ristekp`!) trąci to nawiedzonym kazalnictwem, którego słyszałem w życiu za dużo. Tego typu teksty nie przejdą w rozmowie na Racjonaliście, ponieważ opierają się na teistycznej wierze, której racjonalności teraz przydałoby się dowieść (nikomu się nie udało jeszcze). > Problem polega na tym, że prawda jest objawiona nie w sposób intelektualny, ale jest podana tak, by nawet prostak mógł ją przyjąć.Nie jest objawiona w żaden sposób. Na tym cały witz polega, mój drogi. > Prawdę przyjmuje się na wiarę.Nie. Wiarę przyjmuje się na wiarę. > Moje zwiastowanie Tobie, Dobrej Nowiny jest dla Ciebie momentem wyboru pomiędzy Bogiem, a Szatanem.Tu nie ma mowy o wyborze. Jeśli ktoś zwiastuje mi że 2+2=5, czarne jest białe, a słonie latają *, i będę potępiony, jeśli tego nie przyjmę mogę go tylko wyśmiać. > Jezus umarł za Twoje grzechy, możesz to przyjąć lub odrzucić.Oj, musiałbyś tylko odrobinkę wgryźć się w historię forum żeby wiedzieć że z takimi tekstami to nie do nas. > Dobrem jest to, co jest zgodne z wolą Boga, a złem to, co jest sprzeczne z Jego wolą. Masz wybór.A Ty wiesz co jest zgodne z wolą boga? A czy Ty jesteś pewien że wierzysz we właściwego boga? Skoro Szatan podobno jest doskonałym kłamcą, może podaje się za boga, w którego wierzysz i do którego się modlisz? > Serdeczne pozdrawiam.Ja również. * Tak samo udowodnione, jak istnienie boga.
|
|
| | | | | | | | |  | | superkuku (191 punktów) |
A zastanawiałeś się nad tym jakie są konsekwencje przyjęcia takiego relatywizmu etycznego? Jeśli pójdziesz za buddystami, to zakończysz na tym, że uznasz jakiegoś guru i przestaniesz myśleć racjonalnie. Jeśli uczepisz się racjonalizmu, to co stanie się wyznacznikiem Twoich wyborów etycznych? Prawa człowieka? Na jakim fundamencie budujesz? Jaki jest sens egzystencji bez Boga i silnego fundamentu etycznego? Chciałbyś jakichś zblazowanych sadystycznych(de Sade) igraszek?
>A Ty wiesz co jest zgodne z wolą boga? A czy Ty jesteś pewien że wierzysz we właściwego boga? Skoro Szatan podobno jest doskonałym kłamcą, może podaje się za boga, w którego wierzysz i do którego się modlisz?
Zgodne z wolą Boga jest to, co jest objawione w Biblii. Wierzę w to, że mój Bóg jest prawdziwy. Ty też wierzysz, że Twój światopogląd jest prawdziwy, choć wielu ludziom wyda się irracjonalny. Nie istnieje żadna wiedza, która nie opierałaby się na jakiejś wierze. Zawsze wybierasz to, w co chcesz wierzyć.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >A zastanawiałeś się nad tym jakie są konsekwencje przyjęcia takiego relatywizmu etycznego? Jeśli pójdziesz za buddystami, to zakończysz na tym, że uznasz jakiegoś guru i przestaniesz myśleć racjonalnie.
Dlatego nie trzymam z buddystami.
> Jeśli uczepisz się racjonalizmu, to co stanie się wyznacznikiem Twoich wyborów etycznych?
Część przyjętych norm kulturowych i zasady w rodzaju "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe", czy wybór mniejszego zła.
> Prawa człowieka? Na jakim fundamencie budujesz? Jaki jest sens egzystencji bez Boga i silnego fundamentu etycznego?
Wystarczy fundament etyczny, niekoniecznie oparty na wierze w boga.
> Chciałbyś jakichś zblazowanych sadystycznych(de Sade) igraszek?
Chciałbyś żebym odpowiedział twierdząco?
>Zgodne z wolą Boga jest to, co jest objawione w Biblii. Wierzę w to, że mój Bóg jest prawdziwy. Ty też wierzysz, że Twój światopogląd jest prawdziwy, choć wielu ludziom wyda się irracjonalny.
Zwłaszcza tym, którzy mają poważne problemy, jeśli poprosić ich o uzasadnienie słuszności ich światopoglądu, albo choć tylko udowodnienie na chłopski rozum istnienia przedmiotu ich wiary.
>Nie istnieje żadna wiedza, która nie opierałaby się na jakiejś wierze. Zawsze wybierasz to, w co chcesz wierzyć.
Tak? 2+2=4. Mogę kupić trochę jabłuszek, odstawić na bok dwa, dodać do nich drugie dwa i przeliczyć wszystkie odstawione. Tadaaa. Mamy cztery. Nie zostaje wiele miejsca na wiarę. Większość dziedzin naukowych opiera się na tym samym.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | superkuku (191 punktów) |
>> Jeśli uczepisz się racjonalizmu, to co stanie się wyznacznikiem Twoich wyborów etycznych? >Część przyjętych norm kulturowych i zasady w rodzaju "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe", czy wybór mniejszego zła. >Wystarczy fundament etyczny, niekoniecznie oparty na wierze w boga.
Zastanawiałeś się jakie jest źródło takiej etyki? Jaka jest trwałość i siła takiego postępowania? Jezus nazwał to budawaniem domu na piasku, a wiarę nazwał budowaniem domu na skale. Gdy przyjdzie burza, dom na piasku rozpadnie się, ale dom na skale pozostanie niewzruszony, bo ma silny fundament. Nie kręci Cię to, żeby być tak silnym?! Twarde podstawy daje Jezus. Nie zachwieje się ten, kto wierzy. Dzięki jasno ustalonym kryteriom postępowania, Bóg dał nam sposobność trenowania swojego charakteru i nieustannego pokonywania Szatana. Ludzie, których etyka nie jest jasno zdefiniowana i do tego, nie opiera się na Świętości nie posiadają żadnego kręgosłupa etycznego, bo ich zasady mogą w każdej chwili dowolnie ewoluować, bo nie mają żadnego stałego punktu odniesienia. Dla wierzących takim punktem odniesienia jest to, co powiedział Bóg.
>>Nie istnieje żadna wiedza, która nie opierałaby się na jakiejś wierze. Zawsze wybierasz to, w co chcesz wierzyć. >Tak? 2+2=4. Mogę kupić trochę jabłuszek, odstawić na bok dwa, dodać do nich drugie dwa i przeliczyć wszystkie odstawione. Tadaaa. Mamy cztery. Nie zostaje wiele miejsca na wiarę. Większość dziedzin naukowych opiera się na tym samym.
Żadna z nauk humanistycznych nie posiada tak prostych rozwiązań dla 2+2. Skąd wiesz, że posiadasz dwa jabłka, a może tylko Ci się wydaje, że je posiadasz? Jeśli zmysły Cię zawodzą, to być może posiadasz ich więcej. Do jakiego stopnia liczba, a więc jakieś oznaczenie, odpowiada faktycznej ilości tego, co posiadasz? Czy każdy Twój rozmówca rozumie oznaczenie 2? Na jakiej podstawie uważasz, że on, pod pojęciem 2 rozumie to samo, co Ty? Czy 2+2 zawsze musi dawać wynik 4? Jeśli przyjmiemy, że liczba 2 oznacza coś innego, niż Tobie się wydaje, to wynik wcale nie musi być 4. Nauki humanistyczne, a szczególnie filozofia, poszukują sensu wszystkiego, ale nie znajdują żadnych wiążących odpowiedzi. Twój światopogląd jeśli opiera się na nauce, także obraca się w dziedzinie wiary. Nie tylko dlatego, że nie istnieje żadne filozoficzne osadzenie intelektualne, które w sposób niepodważalny uzasadniłoby sens istnienia i niepodważalność "prawd" naukowych, ale także dlatego, że jesteś skazany na wiarę w prawdziwość odkryć rozmaitych uczonych, którzy ciągle popełniają błędy, fałszują, lub po prostu idą błędną ścieżką.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Zastanawiałeś się jakie jest źródło takiej etyki? Jaka jest trwałość i siła takiego postępowania? Jezus nazwał to budawaniem domu na piasku, a wiarę nazwał budowaniem domu na skale. Gdy przyjdzie burza, dom na piasku rozpadnie się, ale dom na skale pozostanie niewzruszony, bo ma silny fundament. Nie kręci Cię to, żeby być tak silnym?!Kręci. Dlatego korzenie ściśle teistyczne należy odrzucić. > Twarde podstawy daje Jezus.Twarde podstawy daje rozum i chęć przetrwania. Przy okazji: możesz nie prawić w ten sposób? Bo naprawdę skręca mi żołądek. > Nie zachwieje się ten, kto wierzy. Dzięki jasno ustalonym kryteriom postępowania, Bóg dał nam sposobność trenowania swojego charakteru i nieustannego pokonywania Szatana.Taki wszechmocny, zamiast zmieść Szatana, żeby ludziom było dobrze, daje im tylko możliwość opierania mu się. Super. > Ludzie, których etyka nie jest jasno zdefiniowana i do tego, nie opiera się na Świętości nie posiadają żadnego kręgosłupa etycznego, bo ich zasady mogą w każdej chwili dowolnie ewoluować, bo nie mają żadnego stałego punktu odniesienia.To właśnie dobrze, prawda? Nie ulec degradacji, a EWOLUOWAĆ. Na tym to wszystko polega, misiu. Na ewoluowaniu, a nie staniu w miejscu. > Dla wierzących takim punktem odniesienia jest to, co powiedział Bóg.A dla niewierzących nie.  > Żadna z nauk humanistycznych nie posiada tak prostych rozwiązań dla 2+2.Bo to nauki humanistyczne i z założenia są sztuką dla sztuki. Można dyskutować o tym, czy drzewo padające w lesie, gdzie nikt nie jest tego świadkiem powoduje hałas, czy też nie. Tylko KOGO TO WŁAŚCIWIE OBCHODZI? Czy to coś nam daje? > Skąd wiesz, że posiadasz dwa jabłka, a może tylko Ci się wydaje, że je posiadasz? Jeśli zmysły Cię zawodzą, to być może posiadasz ich więcej.Zakładam że jestem zdrowy na umyśle i wiem co mam. > Do jakiego stopnia liczba, a więc jakieś oznaczenie, odpowiada faktycznej ilości tego, co posiadasz?Do dokładnego, wyrażonego w liczbie naturalnej. > Czy każdy Twój rozmówca rozumie oznaczenie 2?Jeśli nie jest idiotą, albo nawiedzonym humanistą- tak, każdy. > Na jakiej podstawie uważasz, że on, pod pojęciem 2 rozumie to samo, co Ty? Czy 2+2 zawsze musi dawać wynik 4? Jeśli przyjmiemy, że liczba 2 oznacza coś innego, niż Tobie się wydaje, to wynik wcale nie musi być 4.No tak, jeśli przyjąć że 2 oznacza 1 , to wynik będzie równy 3. Tylko że wtedy w działaniu nie mamy 2+2, tylko 2+1. Czy licząc jabłka i mając po kolei w głowie, będziesz sobie ustalał że jedno jabłko nazwiesz koniem, czy parą skarpet? > Nauki humanistyczne, a szczególnie filozofia, poszukują sensu wszystkiego, ale nie znajdują żadnych wiążących odpowiedzi. Twój światopogląd jeśli opiera się na nauce, także obraca się w dziedzinie wiary.Obraca się w dziedzinie empirii, zamiast wiary w słowa, które ktoś kiedyś napisał/powiedział, a których sensowność jest wyjątkowo kwestionowalna. > Nie tylko dlatego, że nie istnieje żadne filozoficzne osadzenie intelektualne, które w sposób niepodważalny uzasadniłoby sens istnienia i niepodważalność "prawd" naukowych, ale także dlatego, że jesteś skazany na wiarę w prawdziwość odkryć rozmaitych uczonych, którzy ciągle popełniają błędy, fałszują, lub po prostu idą błędną ścieżką.Zupełnie jak teiści. Poza tym naukowcy mają jedną przewagę. Nie uznają sensu istnienia, bo ten jako taki nie istnieje. Sens jest pojęciem, który sami stworzyliśmy, żeby opisać pewne uporządkowanie w czasie, lub przestrzeni. Niepodważalność prawd naukowych potwierdza możlwość ich sprawdzenia (dowolnego!). A co potwierdza prawdy "objawione"? NIC. > Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Totus | Jeśli można: > Kręci. Dlatego korzenie ściśle teistyczne należy odrzucić.Lub adoptować przez wciskanie im w wirtualne usteczka racjonalnych poglądów, aż się nimi udławią co jest jednym z podstawowych przesłań Apokalipsy. Jako ateista i racjonalista nie musisz się bać Boga NT bo do zdrowych On nie przychodzi. W pełni zdrowi o tym wiedzą i mogą z lekarzami grać w piłkę, a nie prosić o terapię czy radę w kwestiach własnego "ja". > >Twarde podstawy daje Jezus.> Twarde podstawy daje rozum i chęć przetrwania. Przy okazji: możesz nie prawić w ten sposób? Bo naprawdę skręca mi żołądek.Uświadom sobie zbieżność Twoich i Jezusa poglądów w tej kwestii. Czy to możliwe? A jednak. > > Nie zachwieje się ten, kto wierzy. Dzięki jasno ustalonym kryteriom postępowania, Bóg dał nam sposobność trenowania swojego charakteru i nieustannego pokonywania Szatana.> Taki wszechmocny, zamiast zmieść Szatana, żeby ludziom było dobrze, daje im tylko możliwość opierania mu się. Super.Nie można ludzi siłą nakłaniać do czytania ze zrozumieniem, mieczem i przemocą szarpać się z debilizmem na którym żeruje Bestia, lepiej stopniowo otwierać jej raz zadaną ranę przybliżając ją do sensu chrześcijańskiego krzyża, który dokąd pozostaje tajemnicą dla najmniejszego z ludzi dotąd Świat pozostaje w zagrożeniu, że dopuszcza by taki delikwent stąpał po tej samej Ziemii co My. > > Ludzie, których etyka nie jest jasno zdefiniowana i do tego, nie opiera się na Świętości nie posiadają żadnego kręgosłupa etycznego, bo ich zasady mogą w każdej chwili dowolnie ewoluować, bo nie mają żadnego stałego punktu odniesienia.> To właśnie dobrze, prawda? Nie ulec degradacji, a EWOLUOWAĆ. Na tym to wszystko polega, misiu. Na ewoluowaniu, a nie staniu w miejscu.No i co będziesz teraz kreacjonistą? Będziesz dokonywał rozumnej autokorekty a za nią zmieniał całe śrowisko dostosowując do swoich potrzeb? Rozumiesz skutki oparcia etyki na Rozumie ewoluującego w nim kreatora, który ingeruje i modyfikuje geny do swoich potrzeb? Czy uważasz, że światopogądy nie oparte na świętości Rozumu oraz ich reprezentantów należy zaciekle zwalczać by pozostać Sobą? Chcesz tego co ja? Chcesz sprawiedliwości? Chcesz Prawa? Odrzucić będzie chyba głupio i wręcz nie sposób. > >Dla wierzących takim punktem odniesienia jest to, co powiedział Bóg.> A dla niewierzących nie.  Witam serdecznie obie strony. > >Żadna z nauk humanistycznych nie posiada tak prostych rozwiązań dla 2+2.> Bo to nauki humanistyczne i z założenia są sztuką dla sztuki. Można dyskutować o tym, czy drzewo padające w lesie, gdzie nikt nie jest tego świadkiem powoduje hałas, czy też nie. Tylko KOGO TO WŁAŚCIWIE OBCHODZI? Czy to coś nam daje?Każdy ma prawo do rozrywki intelektualnej byle z umiarem. > > Skąd wiesz, że posiadasz dwa jabłka, a może tylko Ci się wydaje, że je posiadasz? Jeśli zmysły Cię zawodzą, to być może posiadasz ich więcej.> Zakładam że jestem zdrowy na umyśle i wiem co mam.Co niby masz?  Kulturę? Poprawność polityczną? Znajomość ortografii? Czy chęć udowodnienia w zabawnych dyskusjach, że tajemnica optymalizacji systemu obywatelskiego jest ukryta w układzie aminokwasów?  > > Do jakiego stopnia liczba, a więc jakieś oznaczenie, odpowiada faktycznej ilości tego, co posiadasz?> Do dokładnego, wyrażonego w liczbie naturalnej.Bywały czasy kiedy nas numerowano do przesady. To nie są miłe wspomnienia. > > Czy każdy Twój rozmówca rozumie oznaczenie 2?> Jeśli nie jest idiotą, albo nawiedzonym humanistą- tak, każdy.Rozumiem, że chodzi ci nie o humanistę tylko nawiedzonego miłośnika trenów tudzież Sienkiewicza, bagatelizującego skandaliczny stosunek własny i społeczeństwa do matematyki. > No tak, jeśli przyjąć że 2 oznacza 1 , to wynik będzie równy 3. Tylko że wtedy w działaniu nie mamy 2+2, tylko 2+1.Czy nie rozumiesz, że prawa matematyki nie obowiązują w świecie chorób umysłowych? Niby zgodnie z jakim prawem muzułmanin czy katolik Cię skrycie nienawidzi? > Obraca się w dziedzinie empirii, zamiast wiary w słowa, które ktoś kiedyś napisał/powiedział, a których sensowność jest wyjątkowo kwestionowalna.Bo kamień węgielny nie jest z węgla, a w kieliszku to jednak nie krew. A opłatek to zwykły wypiek z ciasta. A tak w ogóle to czarny kot nie przynosi nieszczęścia i karty tarota to nie wyrok śmierci. Niemożliwe???  więc czemu ludzie nadal w to wierzą? Po co im szamani wyznaczający optymalny czas na samobójstwo? > Zupełnie jak teiści. Poza tym naukowcy mają jedną przewagę. Nie uznają sensu istnienia, bo ten jako taki nie istnieje. Sens jest pojęciem, który sami stworzyliśmy, żeby opisać pewne uporządkowanie w czasie, lub przestrzeni.Co wolisz pokój czy wojnę na świecie? Masz ochotę sobie postrzelać do żywych ludzi? To Cię kręci? Weźmy takie prawo do życia - jest sens o nie walczyć? Kto ma prawo do życia żyjący czy zmarli i nienarodzeni? Kto na tym padole łez czarne nazywa białym? Jest sens by nadal mącił czy go dopadniesz ze mną i spuścimy mu lanie? Zapraszam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Lub adoptować przez wciskanie im w wirtualne usteczka racjonalnych poglądów, aż się nimi udławią co jest jednym z podstawowych przesłań Apokalipsy.Jej przesłania akurat nie są istotne dla tematu > Jako ateista i racjonalista nie musisz się bać Boga NT bo do zdrowych On nie przychodzi.Po co mi to mówisz, skoro w niego nie wierzę? > >Twarde podstawy daje rozum i chęć przetrwania. Przy okazji: możesz nie prawić w ten sposób? Bo naprawdę skręca mi żołądek.> Uświadom sobie zbieżność Twoich i Jezusa poglądów w tej kwestii. Czy to możliwe?Tylko biblijny Jezus podchodzi do swych słów z niemałą dozą hipokryzji. Jasne, niech żyje rozum... tylko żeby za bardzo z niego nie korzystać. > Nie można ludzi siłą nakłaniać do czytania ze zrozumieniem, mieczem i przemocą szarpać się z debilizmem na którym żeruje Bestia, lepiej stopniowo otwierać jej raz zadaną ranę przybliżając ją do sensu chrześcijańskiego krzyża, który dokąd pozostaje tajemnicą dla najmniejszego z ludzi dotąd Świat pozostaje w zagrożeniu, że dopuszcza by taki delikwent stąpał po tej samej Ziemii co My.A po co siłą? Przecież WSZECHMOGĄCY bóg potrafiłby bezboleśnie przemówić do ludzi, żeby skumali. Potrafiłby, prawda? > No i co będziesz teraz kreacjonistą?Nie. > Będziesz dokonywał rozumnej autokorekty a za nią zmieniał całe śrowisko dostosowując do swoich potrzeb?A po co? > Rozumiesz skutki oparcia etyki na Rozumie ewoluującego w nim kreatora, który ingeruje i modyfikuje geny do swoich potrzeb?A czy Ty rozumiesz o czym prawisz? > Czy uważasz, że światopogądy nie oparte na świętości Rozumu oraz ich reprezentantów należy zaciekle zwalczać by pozostać Sobą? Chcesz tego co ja? Chcesz sprawiedliwości? Chcesz Prawa? Odrzucić będzie chyba głupio i wręcz nie sposób.Tak, właśnie. > Witam serdecznie obie strony.Joł, jak mawiają ziomale. > Każdy ma prawo do rozrywki intelektualnej byle z umiarem.Nawet bez umiaru można. Pytanie, czy to zawsze ma sens. > Co niby masz? Kulturę?Czasem. > Poprawność polityczną?Rzadko. > Znajomość ortografii?Z całą pewnością. I jabłuszka. > Czy chęć udowodnienia w zabawnych dyskusjach, że tajemnica optymalizacji systemu obywatelskiego jest ukryta w układzie aminokwasów?  Ładnie to ująłeś. Tak, to też mam. > Bywały czasy kiedy nas numerowano do przesady. To nie są miłe wspomnienia.Ale system działał. Nieistotne dla jakich potrzeb. > Rozumiem, że chodzi ci nie o humanistę tylko nawiedzonego miłośnika trenów tudzież Sienkiewicza, bagatelizującego skandaliczny stosunek własny i społeczeństwa do matematyki.Przecież mówię, że nawiedzonego.  > Czy nie rozumiesz, że prawa matematyki nie obowiązują w świecie chorób umysłowych?> Niby zgodnie z jakim prawem muzułmanin czy katolik Cię skrycie nienawidzi?Eppur si muove. > Bo kamień węgielny nie jest z węgla, a w kieliszku to jednak nie krew.Ano. > A opłatek to zwykły wypiek z ciasta.Zawsze lubiłem go podżerać. Jeden z pozytywnych aspektów tradycji katolickich. > A tak w ogóle to czarny kot nie przynosi nieszczęścia i karty tarota to nie wyrok śmierci. Niemożliwe??? więc czemu ludzie nadal w to wierzą?No właśnie... > Po co im szamani wyznaczający optymalny czas na samobójstwo?Dobre pytanie. > Co wolisz pokój czy wojnę na świecie?Pokój. > Masz ochotę sobie postrzelać do żywych ludzi?Nigdy o tym nie myślałem. Nie, raczej nie. > To Cię kręci?Nie wiem, nie próbowałem. > Weźmy takie prawo do życia - jest sens o nie walczyć? Kto ma prawo do życia żyjący czy zmarli i nienarodzeni?Odpowiedź w miarę oczywista, ale... w jakim celu mnie o to pytasz? > Kto na tym padole łez czarne nazywa białym?Na trzy-cztery. Te-iś-ci! > Jest sens by nadal mącił czy go dopadniesz ze mną i spuścimy mu lanie?Ogół religiantów? Ręce nam poodpadają. > Zapraszam.  Dzięki, przyniosę ciasteczka.
|
|
| | | | | |  | | ariadna (352 punktów) |
>A jaka jest Twoja odpowiedź na pytanie: skąd bierze się zło na świecie? >Czyżbyś znalazła odpowiedź? Ciekaw jestem Twoich łamańców myślowych.
No dobrze, zaspokoję Twoją ciekawość... Nie muszę jednak dokonywać łamańców myślowych, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Odpowiedź jest prosta i w istocie banalna: zło było, jest i będzie, bez zastanawiania się skąd i po co. To zupełnie jak odpowiedź wierzącego skąd się wziął Bóg, nieprawdaż?
|
|
| | | | | | |  | | superkuku (191 punktów) | >>A jaka jest Twoja odpowiedź na pytanie: skąd bierze się zło na świecie? >>Czyżbyś znalazła odpowiedź? Ciekaw jestem Twoich łamańców myślowych. >No dobrze, zaspokoję Twoją ciekawość... Nie muszę jednak dokonywać łamańców myślowych, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Odpowiedź jest prosta i w istocie banalna: zło było, jest i będzie, bez zastanawiania się skąd i po co. To zupełnie jak odpowiedź wierzącego skąd się wziął Bóg, nieprawdaż?
Nie. Pytanie skąd wziął się Bóg, jest czysto teoretyczne. Zło, to często cierpienie. Cierpienie dotyka każdego z nas bardzo realnie. Każdy próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki jest sens tego zła, które go dotyka gdy zdarza się jakaś tragedia życiowa. My, chrześcijanie, wierzymy, że Bóg ma jakiś plan dotyczący naszego życia i widzi wszystko, także to, czego my zobaczyć nie możemy, a więc rzeczywistość po naszej śmierci. Wierzymy, że kiedyś zostanie nam to objawione. Wiemy, że Bóg nas kocha i cierpienie zostanie w jakiś sposób, sprawiedliwie wynagrodzone.
Życie po śmierci może nie mieścić Ci się w głowie, ale nie znaczy to, że ono nie istnieje.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Wiemy, że Bóg nas kocha i cierpienie zostanie w jakiś sposób, sprawiedliwie wynagrodzone.
Nie. Obawiam się że nie masz moralnego prawa powiedzieć "wiemy". Co najwyżej: "wierzymy".
>Życie po śmierci może nie mieścić Ci się w głowie, ale nie znaczy to, że ono nie istnieje.
Wiele urojonych bytów może nie mieścić się w głowie. Czy to więc dowód na ich istnienie?
|
|
| | | | | | | | |  | | superkuku (191 punktów) | >> Wiemy, że Bóg nas kocha i cierpienie zostanie w jakiś sposób, sprawiedliwie wynagrodzone. >Nie. Obawiam się że nie masz moralnego prawa powiedzieć "wiemy". Co najwyżej: "wierzymy".
"Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy"(Paweł z Tarsu), zatem skoro wierzę w Boga, to wiem, że zostanę zbawiony. Nie codzi tu o to, że mam nadzieję, ale, że mam pewność.
>>Życie po śmierci może nie mieścić Ci się w głowie, ale nie znaczy to, że ono nie istnieje. >Wiele urojonych bytów może nie mieścić się w głowie. Czy to więc dowód na ich istnienie?
A czy ja próbuję udowadniać istnienie Boga? Wręcz przeciwnie. Biblia mówi, że zbawienia dostąpią ci, którzy uwierzą, a nie ci, którzy zostaną do czegoś przekonani. Uwierzyć można pomimo tego, że coś wydaje się na pozór nieprawdopodobne i irracjonalne. Historie o Tomaszu, Abrachamie, Noem i wielu innych, świadczą o tym, że Bóg ceni sobie bardziej wiarę, która istnieje POMIMO tego, że okoliczności przemawiają za czymś z tą wiarą sprzecznym. Ograniczasz swój sposób postrzegania rzeczywistości, jeśli odrzucasz to, co nie mieści Ci się w głowie. Zamykasz swój umysł i zamiast być wolnym, stajesz się niewolnikiem swoich ograniczeń.
Głupotą byłoby udowadnianie istnienia Boga metodami ułomnej, ludzkiej logiki. To nie jest możliwe, bo to my jesteśmy od Boga zależni, a On jest ponad nami. Wyprowadzanie dowodów logicznych w tej sprawie jest śmieszne.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >"Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy"(Paweł z Tarsu), zatem skoro wierzę w Boga, to wiem, że zostanę zbawiony. Nie codzi tu o to, że mam nadzieję, ale, że mam pewność.
Z całym szacunkiem- pieprzenie. Wiara to WIARA, pewność to PEWNOŚĆ. Przykro mi to mówić, ale Twój autorytet miał skrzywione pojmowanie pewnych pojęć. Wiara to najwyżej PRZYPUSZCZENIE tego, czego się spodziewamy.
>A czy ja próbuję udowadniać istnienie Boga? Wręcz przeciwnie. Biblia mówi, że zbawienia dostąpią ci, którzy uwierzą, a nie ci, którzy zostaną do czegoś przekonani.
Nie widzisz jak robią Cię w jajo?
> Uwierzyć można pomimo tego, że coś wydaje się na pozór nieprawdopodobne i irracjonalne. Historie o Tomaszu, Abrachamie, Noem i wielu innych, świadczą o tym, że Bóg ceni sobie bardziej wiarę, która istnieje POMIMO tego, że okoliczności przemawiają za czymś z tą wiarą sprzecznym.
Świadczą tylko o tym że ktoś napisał że bóg ceni sobie bardziej wiarę.
> Ograniczasz swój sposób postrzegania rzeczywistości, jeśli odrzucasz to, co nie mieści Ci się w głowie. Zamykasz swój umysł i zamiast być wolnym, stajesz się niewolnikiem swoich ograniczeń.
Każdy jest niewolnikiem swoich ograniczeń. Nawet Tobie wystarczy przyłożyć mocno czymś ciężkim w głowę i całą Twoją świadomość, wraz z wiarą w boga, diabli biorą. Twoje ciało Twoją twierdzą. I więzieniem. Nie zmienisz tego.
> Głupotą byłoby udowadnianie istnienia Boga metodami ułomnej, ludzkiej logiki. To nie jest możliwe, bo to my jesteśmy od Boga zależni, a On jest ponad nami. Wyprowadzanie dowodów logicznych w tej sprawie jest śmieszne.
Zabawne, a Tomcio Akwinata próbował. Uznajesz że jest śmieszny? Jako teista, powinieneś go raczej lubić. Poza tym to właśnie swym ułomnym, ludzkim rozumem pojmujesz boga, tylko że logiki używasz tam gdzie Ci to jest wygodne. Hipokryzja religiantów, mój drogi. HIPOKRYZJA.
>Pozdrawiam.
Również pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | > "Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy"(Paweł z Tarsu), zatem skoro wierzę w Boga, to wiem, że zostanę zbawiony. Nie codzi tu o to, że mam nadzieję, ale, że mam pewność.Oczywiście zupełnie niezależnie od tego jak będziesz postępował i co zrobisz. > A czy ja próbuję udowadniać istnienie Boga? Wręcz przeciwnie. Biblia mówi, że zbawienia dostąpią ci, którzy uwierzą, a nie ci, którzy zostaną do czegoś przekonani. Uwierzyć można pomimo tego, że coś wydaje się na pozór nieprawdopodobne i irracjonalne. Historie o Tomaszu, Abrachamie, Noem i wielu innych, świadczą o tym, że Bóg ceni sobie bardziej wiarę, która istnieje POMIMO tego, że okoliczności przemawiają za czymś z tą wiarą sprzecznym. Ograniczasz swój sposób postrzegania rzeczywistości, jeśli odrzucasz to, co nie mieści Ci się w głowie. Zamykasz swój umysł i zamiast być wolnym, stajesz się niewolnikiem swoich ograniczeń.1 - Nie myl postrzegania z interpretacją. Postrzegamy to samo a interpretujemy rozmaicie, bądź racjonalnie (nie mnożąc bytów na daremno), albo magicznie (tłumacząc niewytłumaczalne czymś jeszcze bardziej niewytłumaczalnym). > Głupotą byłoby udowadnianie istnienia Boga metodami ułomnej, ludzkiej logiki. To nie jest możliwe, bo to my jesteśmy od Boga zależni, a On jest ponad nami. Wyprowadzanie dowodów logicznych w tej sprawie jest śmieszne.Właśnie w ten sposób "udowadniasz" istnienie boga, uznając niemożność przeprowadzenia dowodu, za "dowód" jego istnienia. Właśnie w ten sposób cudowna "logika" wiary może udowodnić, lub obalić co tylko zechce. "Logiki" socjalizmu i komunizmu są równie doskonałe. Miały skąd czerpać wzorce. > Pozdrawiam.Właśnie. 
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
|
|
| | | | | | | | | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | > "Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy"(Paweł z Tarsu), zatem skoro wierzę w Boga, to wiem, że zostanę zbawiony. Nie codzi tu o to, że mam nadzieję, ale, że mam pewność.Oczywiście zupełnie niezależnie od tego jak będziesz postępował i co zrobisz. > A czy ja próbuję udowadniać istnienie Boga? Wręcz przeciwnie. Biblia mówi, że zbawienia dostąpią ci, którzy uwierzą, a nie ci, którzy zostaną do czegoś przekonani. Uwierzyć można pomimo tego, że coś wydaje się na pozór nieprawdopodobne i irracjonalne. Historie o Tomaszu, Abrachamie, Noem i wielu innych, świadczą o tym, że Bóg ceni sobie bardziej wiarę, która istnieje POMIMO tego, że okoliczności przemawiają za czymś z tą wiarą sprzecznym. Ograniczasz swój sposób postrzegania rzeczywistości, jeśli odrzucasz to, co nie mieści Ci się w głowie. Zamykasz swój umysł i zamiast być wolnym, stajesz się niewolnikiem swoich ograniczeń.Nie myl postrzegania z interpretacją. Postrzegamy to samo a interpretujemy rozmaicie, bądź racjonalnie (nie mnożąc bytów na daremno), albo magicznie (tłumacząc niewytłumaczalne czymś jeszcze bardziej niewytłumaczalnym). > Głupotą byłoby udowadnianie istnienia Boga metodami ułomnej, ludzkiej logiki. To nie jest możliwe, bo to my jesteśmy od Boga zależni, a On jest ponad nami. Wyprowadzanie dowodów logicznych w tej sprawie jest śmieszne.Właśnie w ten sposób "udowadniasz" istnienie boga, uznając niemożność przeprowadzenia dowodu, za "dowód" jego istnienia. Właśnie w ten sposób cudowna "logika" wiary może udowodnić, lub obalić co tylko zechce. "Logiki" socjalizmu i komunizmu są równie doskonałe. Miały skąd czerpać wzorce. > Pozdrawiam.Właśnie. 
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
|
|
| | | | | | | |  | | ariadna (352 punktów) |
>Każdy próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki jest sens tego zła, które go dotyka gdy zdarza się jakaś tragedia życiowa.
Nie, nie każdy...
>My, chrześcijanie, wierzymy, że Bóg ma jakiś plan dotyczący naszego życia i widzi wszystko, także to, czego my zobaczyć nie możemy, a więc rzeczywistość po naszej śmierci. Wierzymy, że kiedyś zostanie nam to objawione. Wiemy, że Bóg nas kocha i cierpienie zostanie w jakiś sposób, sprawiedliwie wynagrodzone.
Całe szczęście, że używasz formułki: "my chrześcijanie wierzymy". Dalszego ciągu nie komentuję, kręcisz się w kółko, klepiąc to samo, nuda...
>Życie po śmierci może nie mieścić Ci się w głowie, ale nie znaczy to, że ono nie istnieje.
A gdzie magiczna formułka? Zdanie powinno brzmieć: my chrześcijanie wierzymy, że istnieje życie po śmierci... Co do mojej głowy i pomieszczenia w niej czegokolwiek wyjaśniam, że wyobraźnię mam nieograniczoną i z łatwością mogę sobie wkręcić bajkę o życiu po śmierci, a nawet snuć wizje pobytu w raju. Z tym, że nie odczuwam takiej potrzeby. Żegnam.
|
|
| | | | | | |  | | greg13 (187 punktów) | > >A jaka jest Twoja odpowiedź na pytanie: skąd bierze się zło na świecie?> >Czyżbyś znalazła odpowiedź? Ciekaw jestem Twoich łamańców myślowych.> No dobrze, zaspokoję Twoją ciekawość... Nie muszę jednak dokonywać łamańców myślowych, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Odpowiedź jest prosta i w istocie banalna: zło było, jest i będzie, bez zastanawiania się skąd i po co. To zupełnie jak odpowiedź wierzącego skąd się wziął Bóg, nieprawdaż?To tak jak z zapytaniem:"a dlaczego?" i odpowiedzią:"bo tak!" ariadno - trochę Ci się nić poplątała, bardzo kiepski argument  Pozdrawiam Greg13
|
|
| | | | | | | |  | | ariadna (352 punktów) | > >>A jaka jest Twoja odpowiedź na pytanie: skąd bierze się zło na świecie?> >>Czyżbyś znalazła odpowiedź? Ciekaw jestem Twoich łamańców myślowych.> >No dobrze, zaspokoję Twoją ciekawość... Nie muszę jednak dokonywać łamańców myślowych, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Odpowiedź jest prosta i w istocie banalna: zło było, jest i będzie, bez zastanawiania się skąd i po co. To zupełnie jak odpowiedź wierzącego skąd się wziął Bóg, nieprawdaż?> To tak jak z zapytaniem:"a dlaczego?" i odpowiedzią:"bo tak!"> ariadno - trochę Ci się nić poplątała, bardzo kiepski argument  > Pozdrawiam> Greg13To tylko porównanie. Często spotykałam się z właśnie taką odpowiedzią na pytanie o Boga: był, jest i zawsze będzie. To jest dopiero kiepski argument, nie sądzisz? I taką samą odpowiedź zastosowałam odnośnie pytania o zło na świecie: było, jest i zawsze będzie. To się nazywa sarkazm, Gregu13. Tak trudno to zrozumieć?
|
|
| | | | | | | | |  | | greg13 (187 punktów) | > >>>A jaka jest Twoja odpowiedź na pytanie: skąd bierze się zło na świecie?> >>>Czyżbyś znalazła odpowiedź? Ciekaw jestem Twoich łamańców myślowych.> >>No dobrze, zaspokoję Twoją ciekawość... Nie muszę jednak dokonywać łamańców myślowych, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Odpowiedź jest prosta i w istocie banalna: zło było, jest i będzie, bez zastanawiania się skąd i po co. To zupełnie jak odpowiedź wierzącego skąd się wziął Bóg, nieprawdaż?> >To tak jak z zapytaniem:"a dlaczego?" i odpowiedzią:"bo tak!"> >ariadno - trochę Ci się nić poplątała, bardzo kiepski argument  > >Pozdrawiam> >Greg13> To tylko porównanie. Często spotykałam się z właśnie taką odpowiedzią na pytanie o Boga: był, jest i zawsze będzie. To jest dopiero kiepski argument, nie sądzisz?Tak tu się zgadzam > I taką samą odpowiedź zastosowałam odnośnie pytania o zło na świecie: było, jest i zawsze będzie. To się nazywa sarkazm, Gregu13.Sarkazm, sarkazmem, ale nie odpowiedziałaś na pytanie: > >>>Czyżbyś znalazła odpowiedź? Ciekaw jestem Twoich łamańców myślowych.A tą odpowiedzią, przepraszam sarkazmem, tylko wdajesz się w nikomu niepotrzebne "łamańce myślowe" i brniesz w zaparte odkręcając wątek w inną stronę i oprócz sarkazmu nikt nie poznał Twojego zdania, na postawione pytanie > Tak trudno to zrozumieć?No właśnie, tak trudno odpowiedzieć??? Pozdrawiam serdecznie i więcej uśmiechu z siebie życzę podobno pomaga  Greg13
|
|
| | | | | | | | | |  | | ariadna (352 punktów) |
> Sarkazm, sarkazmem, ale nie odpowiedziałaś na pytanie:> >>>>Czyżbyś znalazła odpowiedź? Ciekaw jestem Twoich łamańców myślowych.Nie Ty zadałeś to pytanie, więc dlaczego, z uporem maniaka, domagasz się na nie odpowiedzi? Zresztą, już dawno na nie odpowiedziałam, więc przestań histeryzować.  > A tą odpowiedzią, przepraszam sarkazmem, tylko wdajesz się w nikomu niepotrzebne "łamańce myślowe" i brniesz w zaparte odkręcając wątek w inną stronę i oprócz sarkazmu nikt nie poznał Twojego zdania, na postawione pytanieSąd wiesz, że nikomu niepotrzebne? Czyżbyś znał zdanie wszystkich uczestników tego wątku? Pocieszny jesteś...  > > Tak trudno to zrozumieć?> No właśnie, tak trudno odpowiedzieć???Odpowiadasz pytaniem na pytanie - to znak, że dyskusja stała się jałowa i nie ma dalszego sensu.  > Pozdrawiam serdecznie i więcej uśmiechu z siebie życzę podobno pomaga  > Greg13Również serdecznie pozdrawiam i życzę jeszcze więcej uśmiechu "z siebie" (cokolwiek to znaczy) - Tobie z pewnością pomoże
|
|
| | | | | | | | | | |  | | greg13 (187 punktów) | > >Sarkazm, sarkazmem, ale nie odpowiedziałaś na pytanie:> >>>>>Czyżbyś znalazła odpowiedź? Ciekaw jestem Twoich łamańców myślowych.> Nie Ty zadałeś to pytanie, więc dlaczego, z uporem maniaka, domagasz się na nie odpowiedzi? Zresztą, już dawno na nie odpowiedziałam, więc przestań histeryzować.>  Bo lubię się czepiać czasami  > >A tą odpowiedzią, przepraszam sarkazmem, tylko wdajesz się w nikomu niepotrzebne "łamańce myślowe" i brniesz w zaparte odkręcając wątek w inną stronę i oprócz sarkazmu nikt nie poznał Twojego zdania, na postawione pytanie> Sąd wiesz, że nikomu niepotrzebne? Czyżbyś znał zdanie wszystkich uczestników tego wątku? Pocieszny jesteś...>  Oczywiście, że nie znam, ale może większości niepotrzebne... Wiem czepiam się dalej  > >> Tak trudno to zrozumieć?> >No właśnie, tak trudno odpowiedzieć???> Odpowiadasz pytaniem na pytanie - to znak, że dyskusja stała się jałowa i nie ma dalszego sensu.>  Tak odpowiadać pytaniem na pytanie to nieładnie mea culpa  > >Pozdrawiam serdecznie i więcej uśmiechu z siebie życzę podobno pomaga  > >Greg13> Również serdecznie pozdrawiam i życzę jeszcze więcej uśmiechu "z siebie" (cokolwiek to znaczy) - Tobie z pewnością pomoże  > Mi zawsze pomaga, bo potrafię się sam z siebie śmiać i jeśli palnę czasem jakąś bzdurę do śmieje się z mojej gafy do rozpuku, czego i tobie serdecznie życzę, naprawdę pomaga, pozwala rozładować nerwy i spokojnym okiem i myślą na swą głupotę popatrzeć  Serdecznie pozdrawiam  Greg13
|
|
| | | |  | | ugaguga (134 punktów) | Oj , na kilometr czuć siarką. Iście szatańska to retoryka.Pewnikiem jakiś demon Cię opętał i teraz jad przez Twoją klawiaturę w niewinne duszyczki racjonalistów sączy
|
|
| |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >>A czy Ty znasz punkt widzenia Boga? >Nie znam, skoro jednak ludzie różnie interpretują grzechy, to zakładam, że Bóg musi mieć swój punkt widzenia. Poważny błąd. Bóg, po prostu, wszystko wie, więc nie ma żadnego punktu widzenia. Punkt widzenia może mieć tylko ktoś, kto nie wie wszystkiego, czyli człowiek. .... We wszystkich swoich wypowiedziach prezentujesz punkt widzenia człowieka, czyli tego, który nie wie wszystkiego, zwłaszcza o powstawaniu w jego mózgu "punktów widzenia". Aby mieć "punkt widzenia" trzeba mieć choćby odrobinę wiedzy na dany temat. O bogu (jeżeli w ogóle istnieje) nikt nie posiada choćby ociupiny wiedzy. Cała "wiedza" na ten temat została stworzona wyłącznie przez ludzi. Zapisy w świętych księgach o wiedzy i przesłaniach przekazanych przez jakiekolwiek/jakichkolwiek boginie/bogów zostały dokonane przez ludzi na podstawie świadectw (słownych) ludzi właśnie. Czyli warte są tyle samo co jakiekolwiek inne niesprawdzalne zapisy dokonane ludzką ręką. Bóg (jeśli jest) obejmuje cały wszechświat, ty nawet maciupeńkiego kawałka ziemi "objąć" i zrozumieć nie możesz, więc nie mów, że cokolwiek o nim wiesz. Tym bardziej o jego zamiarach.
Pozdrawiam i życzę odrobinę więcej pokory.
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
|
|
| | |  | | igrek (174 punktów) | >Poważny błąd. Bóg, po prostu, wszystko wie, więc nie ma żadnego punktu widzenia. Punkt widzenia może mieć tylko ktoś, kto nie wie wszystkiego, czyli człowiek.
Dlaczego od razu błąd? Bóg nie jest człowiekiem, zatem z punktu widzenia człowieka, czyli między innymi mojego, ma swój punkt widzenia, bez względu na to jak to nazwiesz.
>We wszystkich swoich wypowiedziach prezentujesz punkt widzenia człowieka, czyli tego, który nie wie wszystkiego, zwłaszcza o powstawaniu w jego mózgu "punktów widzenia".
Zgadza się, ty też prezentujesz swój punkt widzenia, a ja uważam że jest on odmienny od mojego.
>Aby mieć "punkt widzenia" trzeba mieć choćby odrobinę wiedzy na dany temat. O bogu (jeżeli w ogóle istnieje) nikt nie posiada choćby ociupiny wiedzy. Cała "wiedza" na ten temat została stworzona wyłącznie przez ludzi. Zapisy w świętych księgach o wiedzy i przesłaniach przekazanych przez jakiekolwiek/jakichkolwiek boginie/bogów zostały dokonane przez ludzi na podstawie świadectw (słownych) ludzi właśnie. Czyli warte są tyle samo co jakiekolwiek inne niesprawdzalne zapisy dokonane ludzką ręką.
Dziwi mnie zatem, że jesteś człowiekiem a twój punkt widzenia jest odmienny od punktu widzenia innych ludzi. A wiedza o Bogu, no cóż biblia jest pisana przez ludzi ale natchniona przez Boga - czy to nie wyjaśnia kilku kwestii?
>Bóg (jeśli jest) obejmuje cały wszechświat, ty nawet maciupeńkiego kawałka ziemi "objąć" i zrozumieć nie możesz, więc nie mów, że cokolwiek o nim wiesz. Tym bardziej o jego zamiarach.
O Bogu można poczytać w biblii a o jego zamiarach w apokalipsie św. Jana.
>Pozdrawiam i życzę odrobinę więcej pokory.
I nawzajem.
|
|
| | | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >A wiedza o Bogu, no cóż biblia jest pisana przez ludzi ale natchniona przez Boga - czy to nie wyjaśnia kilku kwestii? Jasne, w ten sposób wyjaśniłeś wszystko. Absolutnie. Poczytaj ciut niżej.
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
|
|
| | | | |  | | igrek (174 punktów) | Chciałeś przedyskutować kwestię grzechu, więc przedstawiłem ci moją własną opinię, a to że nie pokrywa się ona z twoją to według mnie nie jest powód żeby w to mieszać Einsteina, w końcu on był fizykiem a nie teologiem.
|
|
| | | | | |  | | greg13 (187 punktów) | >Chciałeś przedyskutować kwestię grzechu, więc przedstawiłem ci moją własną opinię, a to że nie pokrywa się ona z twoją to według mnie nie jest powód żeby w to mieszać Einsteina, w końcu on był fizykiem a nie teologiem.
Ale był także zdeklarowanym ateistą !!!
|
|
| | | | |  | | igrek (174 punktów) | Chciałeś przedyskutować kwestię grzechu, więc przedstawiłem ci moją własną opinię, a to że nie pokrywa się ona z twoją to według mnie nie jest powód żeby w to mieszać Einsteina, w końcu on był fizykiem a nie teologiem.
|
|
| | | | | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >Chciałeś przedyskutować kwestię grzechu, więc przedstawiłem ci moją własną opinię, a to że nie pokrywa się ona z twoją to według mnie nie jest powód żeby w to mieszać Einsteina, w końcu on był fizykiem a nie teologiem. Właśnie o to chodzi, naukowcy myślą logicznie (na ogół), teolodzy magicznie (zawsze). Dlatego ci pierwsi nie potrzebują boga a ci drudzy nie mogą się bez niego obejść.
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
|
|
| | | | | | |  | | igrek (174 punktów) | >Właśnie o to chodzi, naukowcy myślą logicznie (na ogół),
A jednak Einstein wymyślił teorię względności leżąc pod drzewem i patrząc na słońce (fantazjował). Choć to nie jest na sto procent pewne, bo podobno znaleziono zapiski sugerujące że pomysł pochodził od jego żony, a on tylko go opracował.
>teolodzy magicznie (zawsze).
Teolodzy wymyślili całą masę nauk o bogu, w tym objawienia, świętych itd. Więc się z tobą zgodzę. Jeśli zaś chodzi o teistów, to wierzą w prawdomówność biblii, a to nie ma nic wspólnego z "magią".
>Dlatego ci pierwsi nie potrzebują boga a ci drudzy nie mogą się bez niego obejść.
To poniekąd logiczne, bo Bóg nie zajmuje się problemami naukowców.
|
|
| | | | | | | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >>Właśnie o to chodzi, naukowcy myślą logicznie (na ogół), >A jednak Einstein wymyślił teorię względności leżąc pod drzewem i patrząc na słońce (fantazjował). >Choć to nie jest na sto procent pewne, bo podobno znaleziono zapiski sugerujące że pomysł pochodził od jego żony, a on tylko go opracował. Te wypowiedzi wynikają z niezrozumienia procesu "odkrywania". To nie stało sie "nagle", to był proces trochę dłuższy a wnioski wypływały ze żmudnego wyprowadzania i przekształcania równań matematycznych. Czyli żona była jego muzą. Zainspirowała, ale "całą resztę" musiał sam zrobić.
>Teolodzy wymyślili całą masę nauk o bogu, w tym objawienia, świętych itd. Więc się z tobą zgodzę. Jeśli zaś chodzi o teistów, to wierzą w prawdomówność biblii, a to nie ma nic wspólnego z "magią". Czyżby teolodzy nie byli teistami ??? !!! Myślenie magiczne to myślenie nielogiczne, życzeniowe, oparte nie na faktach tylko na imaginacjach. Nie jest magią, chociaż ta też opiera się na takim myśleniu.
>>Dlatego ci pierwsi nie potrzebują boga a ci drudzy nie mogą się bez niego obejść. >To poniekąd logiczne, bo Bóg nie zajmuje się problemami naukowców. To poniekąd logiczne, bo bóg nie istnieje.
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
|
|
| | | | | | | | |  | | igrek (174 punktów) | >Czyżby teolodzy nie byli teistami ??? !!!
Jedno nie jest jednoznaczne z drugim. Teista wierzy w Boga, a teolog tworzy nauki, lub naucza o Bogu, co nie znaczy, że musi w niego wierzyć.
> >To poniekąd logiczne, bo Bóg nie zajmuje się problemami naukowców. >To poniekąd logiczne, bo bóg nie istnieje.
Ani ja nie potrafię dowieść, że Bóg istnieje, ani Ty, że nie, więc może po prostu uszanujemy swoje poglądy?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Umiałbyś uszanować poglądy ludzi, którzy twierdziliby że jesteś kulawym bobrem? Przecież nie udowodnisz im że NIE jesteś. Wyobraź sobie teraz, że stanowią oni większość, tak jak ateiści mają wokół siebie masę teistów, którzy próbują wmówić że rządzi nami Wielki Brat.
Przykro mi, ja nie umiem szanować takich poglądów, mogę je co najwyżej akceptować w mniejszym lub większym stopniu.
|
|
| | | | | | | | |  | | igrek (174 punktów) | Skoro Einstein uważany jest tutaj za autorytet, to pozwolę sobie przytoczyć kilka jego wypowiedzi:
"Jesteśmy w sytuacji małego dziecka wchodzącego do olbrzymiej biblioteki wypełnionej książkami w wielu językach. Dziecko wie, iż ktoś musiał napisać te książki. Ale nie wie jak. Nie rozumie ono języków, w których książki te zostały napisane. Dziecko niewyraźnie dostrzega tajemniczy porządek w układzie ksiąg, ale nie wie co to jest. Taki, wydaje mi się, jest stosunek nawet najbardziej inteligentnej istoty ludzkiej do Boga."
"Moja religia polega na pokornym podziwie tego nieograniczonego wyższego ducha, który objawia się w drobnych szczegółach jakie jesteśmy w stanie dostrzec naszymi wątłymi i słabymi umysłami. To głęboko emocjonalne przekonanie o obecności wyższej rozumnej mocy, która jest objawiona w niepojętym wszechświecie, kształtuje moje wyobrażenie Boga."
"Im bardziej zgłębiam naukę, tym bardziej wierzę w Boga."
To są wypowiedzi Einsteina. Ateistą był wcześniej czy potem?
|
|
|  | | Agnies | >>Nie znam myśli i zamiarów Boga, jeśli jednak na coś pozwolił, to widocznie taka była jego wola - to chyba logiczne? >No, niezupełnie. Bo niby skąd mamy wiedzieć na co pozwala i jaka jest jego wola. Jeżeli coś się wydarzyło, to wcale nie oznacza, że na to pozwolił. 1. Jeżeli dał człowiekowi wolną wolę (wierzymy igreku?) to oznacza, że zrzucił na niego odpowiedzialność za jego czyny! 2. Bonifacio czy to Ty masz umieć ocenić czy coś jest dobre a coś złe przy założeniu 1 ?
|
|
| |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >1. Jeżeli dał człowiekowi wolną wolę (wierzymy igreku?) to oznacza, że zrzucił na niego odpowiedzialność za jego czyny! >2. Bonifacio czy to Ty masz umieć ocenić czy coś jest dobre a coś złe przy założeniu 1 ? Ufff.... dopiero dziś tu zajrzałem. Na wszystkie posty na pewno nie odpowiem. Odpowiedzialność za czyny to jedno, kwantyfikacja dobre-złe to drugie. Jedno rozdzielne od drugiego. W zasadzie niezależne, choć poczucie odpowiedzialności wymaga umiejętności dokonywania ocen i wyborów co jest złe a co nie. Gdyby tak się wgłebić, to "Bóg tak chce" jest zaprzeczeniem "Bóg dał wolną wolę". Pierwsze rozgrzesza, drugie wręcz przeciwnie. Jakiś dziwnie nielogiczny jest ten Bóg, albo raczej ludzkie (czytaj bardzo ułomne) wyobrażenie o nim.
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
|
|
| | |  | | Totus (1201 punktów) | > Gdyby tak się wgłebić, to "Bóg tak chce" jest zaprzeczeniem "Bóg dał wolną wolę".> Pierwsze rozgrzesza, drugie wręcz przeciwnie. Właśnie gdyby, to wychodzi, że Bóg NT chce abyśmy byli samodzielni na jego podobieństwo. Po to daje nam wzorzec Człowieka, abyśmy w Nim i przez Niego zdefiniowali dobro i zło i dalej mogli przez to dokonać wolnego wyboru typu "istnieć albo się unicestwić", "być albo nie być". > Jakiś dziwnie nielogiczny jest ten Bóg, albo raczej ludzkie (czytaj bardzo ułomne) wyobrażenie o nim.No i jest taki Bóg, który chce abyś istniał, abyś wybrał życie. Stara się być Bogiem ludzi ułomnych, wychodzi im na przeciw, zaprasza i zachęca do Siebie. Zaproszeni nie wiedzą, że chce powalczyć z ich ułomnością w istocie jej samej. Zjawia się w Duszy ułoma by prowadzić go za rękę jak na to zasługuje kazdy kaleka i ułom lub wyleczyć. Charakterystyczną cechą Jego języka jest zastąpienie odstraszającego określenia "ułom" o ileż bardziej przyjaznym, pro-terapeutycznym jakim jest niewątpliwie "dziecko Boże". Wszyscy jesteśmy "dziećmi Bożymi". Jeżeli jest ktoś kto tak nie uważa niech stanie przed Synem Bożym i z nim porozmawia. Jeżeli uda mu się ten "egzamin z życia" (podobno jeszcze nikomu się nie udało!!!) to wtedy odpowie na pytanie Agnies: "Jakie są pozytywy w powiedzeniu, że "Bóg tak chce"" Bóg NT, drogi Andrzeju nas umiłował, oj umiłował i pyta: > Gdy mówisz "Bóg tak chce" popełniasz trzy grzechy:> - lenistwa, bo nie myślisz,Aghh, aż mnie w boku zakłuło. Nie myślę? > - pychy, bo sądzisz, że znasz myśli i zamiary Boga,Są inne od Twoich? > - bluźnierstwa, bo dyktujesz Bogu co ma robić i myśleć.No powiedz, że znasz Go lepiej ode mnie. Nazwałeś przecież Jezusa bluźniercą. Czekam.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Właśnie gdyby, to wychodzi, że Bóg NT chce abyśmy byli samodzielni na jego podobieństwo. Po to daje nam wzorzec Człowieka, abyśmy w Nim i przez Niego zdefiniowali dobro i zło i dalej mogli przez to dokonać wolnego wyboru typu "istnieć albo się unicestwić", "być albo nie być".A nie zechciał, żebyśmy w razie czego mogli być bezkarni na jego podobieństwo? > No i jest taki Bóg, który chce abyś istniał, abyś wybrał życie.> Stara się być Bogiem ludzi ułomnych, wychodzi im na przeciw, zaprasza i zachęca do Siebie. Zaproszeni nie wiedzą, że chce powalczyć z ich ułomnością w istocie jej samej.> Zjawia się w Duszy ułoma by prowadzić go za rękę jak na to zasługuje kazdy kaleka i ułom lub wyleczyć.Przestań wnerwiać ludzi swoją kazalniczą gadką. Sorry, ale nie dzierżę, gdy ktoś autorytatywnie wypowiada się o każdym aspekcie bytu, którego nawet istnienia nie jest w stanie dowieść. > Charakterystyczną cechą Jego języka jest zastąpienie odstraszającego określenia "ułom" o ileż bardziej przyjaznym, pro-terapeutycznym jakim jest niewątpliwie "dziecko Boże".Super. Fajnie sobie nazwał dziecko, które skrzywdził, pozwalając mu żyć jako warzywku. > Wszyscy jesteśmy "dziećmi Bożymi". Jeżeli jest ktoś kto tak nie uważa niech stanie przed Synem Bożym i z nim porozmawia.Spoko, zorganizuj jakiś kongres z tym gościem i pogadamy. > Jeżeli uda mu się ten "egzamin z życia" (podobno jeszcze nikomu się nie udało!!!)[...]O, czyżby przypadkiem nikt nie wrócił opowiedzieć o swoim wyniku z egzaminu? > [...] to wtedy odpowie na pytanie Agnies:> "Jakie są pozytywy w powiedzeniu, że "Bóg tak chce""> Bóg NT, drogi Andrzeju nas umiłował, oj umiłował i pyta:> >Gdy mówisz "Bóg tak chce" popełniasz trzy grzechy:> >- lenistwa, bo nie myślisz,> Aghh, aż mnie w boku zakłuło. Nie myślę?Aghh, aż mi się ziewnęło. Tak. > >- pychy, bo sądzisz, że znasz myśli i zamiary Boga,> Są inne od Twoich?A ktokolwiek je zna, że tak o to pytasz? > >- bluźnierstwa, bo dyktujesz Bogu co ma robić i myśleć.> No powiedz, że znasz Go lepiej ode mnie.> Nazwałeś przecież Jezusa bluźniercą.> Czekam.  Tak dobrze go znasz? To poproś o autograf, bo zbieram ostatnio.
|
|
| | | | |  | | Totus | > Przestań wnerwiać ludzi swoją kazalniczą gadką. Sorry, ale nie dzierżę, gdy ktoś autorytatywnie wypowiada się o każdym aspekcie bytu, którego nawet istnienia nie jest w stanie dowieść. . Możesz mnie potargać. > Super. Fajnie sobie nazwał dziecko, które skrzywdził, pozwalając mu żyć jako warzywku.Właśnie skrzywdziłby gdyby na to pozwolił. > Spoko, zorganizuj jakiś kongres z tym gościem i pogadamy.Słucham. > O, czyżby przypadkiem nikt nie wrócił opowiedzieć o swoim wyniku z egzaminu?O co chcesz zapytać? > Tak dobrze go znasz? To poproś o autograf, bo zbieram ostatnio.O ile wiem gość nie ma ręki by go nią napisać. Z resztą nie jest lepiej.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > . Możesz mnie potargać.Chciałbyś. > Właśnie skrzywdziłby gdyby na to pozwolił.Nie rozumiem. > >Spoko, zorganizuj jakiś kongres z tym gościem i pogadamy.> Słucham.Czego słuchasz? Zorganizuj jakieś spotkanie. > >O, czyżby przypadkiem nikt nie wrócił opowiedzieć o swoim wyniku z egzaminu?> O co chcesz zapytać?Nie, to tylko takie, adresowane do Ciebie, retoryczne pytanie. > >Tak dobrze go znasz? To poproś o autograf, bo zbieram ostatnio.> O ile wiem gość nie ma ręki by go nią napisać.Podobno może wszystko. Może? > Z resztą nie jest lepiej.  > jw.
|
|
| | | | | | |  | | greg13 (187 punktów) |
> >O ile wiem gość nie ma ręki by go nią napisać.> Podobno może wszystko. Może?Idąc dalej, a może stworzyć tak wielki kamień, którego nie potrafiłby udźwignąć???
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Oj, nie wymagajmy od boga rzeczy niemożliwych, chcę tylko z nim pogawędzić.
|
|
| | | | | | | | |  | | greg13 (187 punktów) | > Oj, nie wymagajmy od boga rzeczy niemożliwych, chcę tylko z nim pogawędzić.  Tak tak ja też bym chciał... Już raz to pisałem: jeśli Ty mówisz do Boga to zanaczy, że się modlisz, ale jeśli Bóg mówi do Ciebie to większość powie Ci, że masz schizofrenię... Niestety drogi przyjacielu czy tak, czy tak stoimy na przegranej pozycji, w końcu to my jesteśmy ci źli, którzy dowarzyli się zadawać niewygodne pytania i to w stosunku do takich jak my trzeba stosować doktrynę z dzieła pt. "Młot na czarownice" Mówię Ci na stosie Nas spalą, ale sami jesteśmy sobie winni  Pozdrawiam jak zwykle serdecznie  Greg13
|
|
| | | | | | |  | | Totus | >>Właśnie skrzywdziłby gdyby na to pozwolił. >Nie rozumiem. Otóż to. W pełnym brzmieniu winno być: "Nie rozumiem Cię Panie Jezu, ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona "Dusza" moja" >Czego słuchasz? Zorganizuj jakieś spotkanie. Tyle, że nie wiem dokładnie ile słów potrzeba, nie liczyłem. >Podobno może wszystko. Może? Jako obiekt Jego zainteresowania możliwe, że Słowem uczyni Cię na swoje podobieństwo. O ile wiem "duchy" nie podnoszą kamieni, co innego jeśli użyczymy im swoich rąk. Podobno się opłaca. Zauważ na prostym przykładzie: Jeśli dwóch z Was nie będzie X-ami to cechy towarzyszące X-eństwu między Wami się nie pojawią. Tyle w telegraficznym albo jak wolisz reporterskim skrócie. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > "Nie rozumiem Cię Panie Jezu, ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona "Dusza" moja"Niektórzy nie są w stanie zrozumieć tyle, by umieć poprosić. Ludzie naprawdę bywają nieźle krzywdzeni przez geny. > >Czego słuchasz? Zorganizuj jakieś spotkanie.> Tyle, że nie wiem dokładnie ile słów potrzeba, nie liczyłem.??? > Jako obiekt Jego zainteresowania możliwe, że Słowem uczyni Cię na swoje podobieństwo.> O ile wiem "duchy" nie podnoszą kamieni, co innego jeśli użyczymy im swoich rąk.A, super. Więc bóg nie robi niczego, używa tylko praw przyrody, naszych rąk... To czemu/komu on w ogóle jest potrzebny? > Podobno się opłaca. Zauważ na prostym przykładzie:> Jeśli dwóch z Was nie będzie X-ami to cechy towarzyszące X-eństwu między Wami się nie pojawią.A dlaczego nie w drugą stronę? Tak by było łatwiej, a wszechmocna bozia chyba może... wszystko?  > Tyle w telegraficznym albo jak wolisz reporterskim skrócie.> Pozdrawiam.Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | > Niektórzy nie są w stanie zrozumieć tyle, by umieć poprosić. Ludzie naprawdę bywają nieźle krzywdzeni przez geny.Znowu wszystko na geny? Przecież mogę Ci stanąć na drodze ku Jezusowi w banalny sposób rzucając klątwę (hehe), że jest on nie pojęty (pieczęć_1), że jakakolwiek wiedza o nim jest niedostępną za życia dla Ciebie tajemnicą(pieczęć_2) itp, itd > A, super. Więc bóg nie robi niczego, używa tylko praw przyrody, naszych rąk... To czemu/komu on w ogóle jest potrzebny?Chrześcijański Model Człowieka oparty na Prawie Naturalnym jest potrzebny całej ludzkości przy założeniu, że pragnie ona realnej (=obiektywnej) sprawiedliwości czy np. racjonalizacji współżycia społecznego itp. > >Podobno się opłaca. Zauważ na prostym przykładzie:> >Jeśli dwóch z Was nie będzie X-ami to cechy towarzyszące X-eństwu między Wami się nie pojawią.> A dlaczego nie w drugą stronę? Tak by było łatwiej, a wszechmocna bozia chyba może... wszystko?  Czyżbyś wolał poddaństwo jakiejś wyimaginowanej istocie? Mówią, że człowiek w naturze swej chce być wolny. A w kwestii wyimaginowanych istot generowanych przez obłąkanych na pęczki chyba jesteś ateistą, jesteś? Atakując Boga NT atakujesz antropoteizm i koncepcje docierania do człowieka w jego chorobie umysłowej, którą jest wiara w istotę opiekuńczą przez zabieg ogłoszenia się jej Synem (Najwyższym Autorytetem Moralnym dla chorego człowieka). Ależ tu jestem niedyskretny, tfu, tfu, kopnięta cenntralnie w nery tajemnica wiary. Chciałbyś o tym pogadać przy stoliku z Terlikowskim na TVP1_wizji?  Wszyscy niby coś tam wiemy jak mawiają na każdym kanale medialne autorytety ale zobaczyć to na własne oczy?!!  Brrr Wracając do tytuowego zapytania autora wątku: - Czy mówienie: "Oto wola boska (NT)" jest grzechem? Gdy mówisz "Bóg [NT - wpis mój] tak chce" popełniasz trzy grzechy: - lenistwa, bo nie myślisz, Tak, za wyjątkiem osoby która wie co mówi i potrafi przekazać tę wiedzę. Odbiorca, który o tym wie może z uśmiechem przytaknąć. - pychy, bo sądzisz, że znasz myśli i zamiary Boga, Tak, za wyjątkiem zgodności sądu z obiektywną rzeczywistością. Odbiorca, który rozumie Twój system wartościowania nie zarzuci Ci pychy. - bluźnierstwa, bo dyktujesz Bogu co ma robić i myśleć. Tak, za wyjątkiem kiedy jesteś osobą boską NT, sługą Jezusa, siebie samego, który jesteś wolnym człowiekiem. Inny wolny człowiek (Anioł NT) może zakwestionować wolność mówcy jeżeli bredzi, a szczególnie gdy powołuje się na służbę Bogu NT. Zgodzisz się? > Pozdrawiam.Również i odpisując doceń mój czas. Podobnie pozdrawiam jeszcze raz autora wątku z nadzieją, że się ustosunkuje do mojej powyższej wypowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Znowu wszystko na geny? Przecież mogę Ci stanąć na drodze ku Jezusowi w banalny sposób rzucając klątwę (hehe), że jest on nie pojęty (pieczęć_1), że jakakolwiek wiedza o nim jest niedostępną za życia dla Ciebie tajemnicą(pieczęć_2) itp, itdWięc jak można mówić o nim cokolwiek? > Chrześcijański Model Człowieka oparty na Prawie Naturalnym jest potrzebny całej ludzkości przy założeniu, że pragnie ona realnej (=obiektywnej) sprawiedliwości czy np. racjonalizacji współżycia społecznego itp.O ile sprawiłbyś, że całej ludzkości wydawałby się jednakowo słuszny. > Czyżbyś wolał poddaństwo jakiejś wyimaginowanej istocie?> Mówią, że człowiek w naturze swej chce być wolny.Dlatego jestem ateistą. > A w kwestii wyimaginowanych istot generowanych przez obłąkanych na pęczki chyba jesteś ateistą, jesteś? Atakując Boga NT atakujesz antropoteizm i koncepcje docierania do człowieka w jego chorobie umysłowej, którą jest wiara w istotę opiekuńczą przez zabieg ogłoszenia się jej Synem (Najwyższym Autorytetem Moralnym dla chorego człowieka). Ależ tu jestem niedyskretny, tfu, tfu, kopnięta cenntralnie w nery tajemnica wiary. Chciałbyś o tym pogadać przy stoliku z Terlikowskim na TVP1_wizji? Nie, nie lubię telewizji. > Wszyscy niby coś tam wiemy jak mawiają na każdym kanale medialne autorytety ale zobaczyć to na własne oczy?!! BrrrMiło byłoby. > Tak, za wyjątkiem osoby która wie co mówi i potrafi przekazać tę wiedzę. Odbiorca, który o tym wie może z uśmiechem przytaknąć.WIE, co mówi, a nie WIERZY co mówi. Grzech. > - pychy, bo sądzisz, że znasz myśli i zamiary Boga,> Tak, za wyjątkiem zgodności sądu z obiektywną rzeczywistością. Odbiorca, który rozumie Twój system wartościowania nie zarzuci Ci pychy.Jeśli system wartościowania jest pyszny... pycha pychą zostaje. Grzech. > - bluźnierstwa, bo dyktujesz Bogu co ma robić i myśleć.No dobra, to już trochę naciągane. Jeśli mówisz o czyichś zamiarach, niezależnie czy słusznie, czy nie, ciężko żebyś tym samym je dyktował. > Zgodzisz się?Jak widzisz.  > Również i odpisując doceń mój czas.Doceniam. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Totus | > Więc jak można mówić o nim cokolwiek?Zgodnie z tym co napisałem trzeba rozwiać klątwę czyli symbolicznie połamać pieczęcie. > O ile sprawiłbyś, że całej ludzkości wydawałby się jednakowo słuszny.Tylko samodzielnym istotom rozumnym, wchodzisz w to? > Dlatego jestem ateistą.A myślisz, że ja to niby kto. Jezus z pewnością wolałby byś widział w nim człowieka a nie Syna Bożego. > Nie, nie lubię telewizji.To program w niedzielę o 12-tej "Między Ziemią a Niebem". > >Wszyscy niby coś tam wiemy jak mawiają na każdym kanale medialne autorytety ale zobaczyć to na własne oczy?!! Brrr> Miło byłoby.Jak również miło zrozumieć dlaczego faceta brutalnie skasowano i czego pamiątką jest droga krzyżowa. To rodzący się ustrój obywatelski - drogi kolego a średniowiecze to odpowiedź na to tych, którzy o tym wiedzieli i mieli zbyt wiele do stracenia by wprost o tym nauczać. Średniowiecze to rozwleczona w czasie agonia chorego systemu, który je poprzedzał. Choroba z której organizm społeczny, jesli ją przeżyje wyjdzie zdrów. Nie wiem czy wiesz ale gdzieniegdzie dobiega ono końca. Zbyt wiele ludzie wycierpieli by powstrzymywać jego koniec. Nie powiesz mi chyba, że średniowiecze możemy uznać za okres aktualnie już zamknięty w dziejach świata? Nie żartuj. > WIE, co mówi, a nie WIERZY co mówi. Grzech.O ile wiem naukowcy nie grzeszą opierając się na wiedzy potwierdzalnej w doświadczeniu? > Jeśli system wartościowania jest pyszny... pycha pychą zostaje. Grzech.Być Racjonalistą to być pysznym? Zawierzyć Rozumowi to grzech? A może to zbyt daleko idący skrajny radykalizm? > Pozdrawiam.Serdecznie
|
|
| | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Zgodnie z tym co napisałem trzeba rozwiać klątwę czyli symbolicznie połamać pieczęcie.Ahaaaaa...  > >O ile sprawiłbyś, że całej ludzkości wydawałby się jednakowo słuszny.> Tylko samodzielnym istotom rozumnym, wchodzisz w to?To nie wystarczy. > >Dlatego jestem ateistą.> A myślisz, że ja to niby kto.Chwilami się zastanawiam. > Jezus z pewnością wolałby byś widział w nim człowieka a nie Syna Bożego.Kto tam faceta wie. > To program w niedzielę o 12-tej "Między Ziemią a Niebem".Ok. Dzięki. > Nie powiesz mi chyba, że średniowiecze możemy uznać za okres aktualnie już zamknięty w dziejach świata? Nie żartuj.Formalnie zamknięty od Kolumba (najpowszechniej uznana przez historyków data zakończenia średniowiecza). Nieformalnie- cóż... Jak widać. > O ile wiem naukowcy nie grzeszą opierając się na wiedzy potwierdzalnej w doświadczeniu?Dobrze wiesz. > Być Racjonalistą to być pysznym? Zawierzyć Rozumowi to grzech?Sam tak nie uważam, choć pewnie dla wielu jestem z tego względu grzesznikiem. > A może to zbyt daleko idący skrajny radykalizm?E, tam.  Pozdrawiam.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|