 |
Kim był lub jest Jezus Chrystus ??? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-10-2006 14:04 | bogo141 (113 punktów) | Kim był lub jest Jezus Chrystus ??? | Zadałem kiedyś pytanie kim był lub jest JEZUS CHRYSTUS ?? Odpowiedź: ??????? 1. Ewangelie były adresowane do ludzi prostych, z których większość nie miała nawet pojęcia w którą stronę jest Jerozolima. Nikt z piszących nie przejmował się ścisłością historyczną, bo nikt się nie spodziewał, że kiedyś będzie można to zweryfikować. Że to, co pisze, będzie przepisywane i analizowane przez następne 2 tysiące lat. Opowieść o Jezusie miała być po prostu ludową legendą o Mesjaszu, który żył i nauczał. Nikomu nie przyszło do głowy zastanawiać się czy wiarygodne jest wyjaśnienie pobytu rodziny Jezusa w Betlejem (spis ludności, rzeź niewiniątek). Również poziom znajomości obyczajów żydowskich, jaki rysuje się w Ewangelii jest raczej marny. Ale to nie miało znaczenia dla pasterza, który wypasał owce na jakimś greckim pastwisku, gdzie dowiedział się o Bogu-człowieku. Liczyło się tylko przesłanie. 2. Jeden element szczególnie wskazuje na to, iż podłoże historyczne było dla autorów Ewangelii nieistotne. Tym elementem jest właśnie ich stosunek do Rzymian. Izrael w czasach Jezusa to był kraj okupowany, przy czym była to okupacja niezwykle krwawa, być może jedna z najbardziej brutalnych w dziejach. Również fanatyzm walczących o niepodległość Żydów był rekordowy (podczas powstania zanotowano największe zbiorowe samobójstwo w historii). I nagle powstaje historia Jezusa, który przychodzi na świat w Galilei (ten rejon był istną wylęgarnią fanatyków), podróżuje po całym kraju, naucza i uzdrawia. Nic nie wskazuje na to, że jest to kraj okupowany, wręcz przeciwnie: Rzymianie wydają się znośni, a naprawdę źli są żydowscy faryzeusze. W sensie historycznym jest to piramidalna bzdura. To coś takiego jakby napisać historię życia Polaka, który w czasie okupacji niemieckiej nie dostrzega żadnego problemu w obecności Niemców, za to o całe zło oskarża np. Armię Krajową. Nic dziwnego, że Żydzi uznają Nowy Testament za rodzaj bezpośredniej obelgi wymierzonej w ich naród. Tymczasem prawda jest taka, że w Ewangeliach Piłat to w porządku ziomal, który omal nie uratował Jezusa, ale ostatecznie spasował wobec zaciekłości wrednych Żydów. Dziś wiemy że ten Piłat to był prosty oprawca, który wysyłał na krzyż bez mrugnięcia powieką i pretekst nie był mu specjalnie potrzeby. 3. Nieprawdą jest jakoby o Jezusie świadczyły wiarygodne źródła pozachrześcijańskie. Najbardziej wiarygodnym źródłem powinien być Filon z Aleksandrii, który żył w tych czasach w Palestynie (zmarł w 45 n.e.), ale o chrześcijanach ani nazarejczykach nie słyszał. O Jezusie pisze Flawiusz w latach 70-94 n.e. (a więc wiele lat po). W "Dawnych Dziejach Izraela" podaje dokładnie: "W owym czasie pojawił się Jezus, człowiek wielkiej mądrości, jeśli go w ogóle można nazwać człowiekiem. Czynił cuda i nauczał ludzi, którzy chętnie przyjmowali prawdę, tak pozyskał dla siebie wielu Żydów i Greków. Był on Chrystusem. Gdy najprzedniejsi w państwie wydali Jezusa, a Piłat go ukrzyżował, ci, którzy go pierwsi umiłowali, nie wyrzekli się go. Na trzeci dzień ukazał im się znowu żywy, o czym, podobnie jak i o tysiącu innych cudów, świadczą jego wyznawcy-chrześcijanie, od niego wywodzący swą nazwę". Tekst ten, nazywany "Testimonium Flavianum" i jego wiarygodność jest bardzo wątpliwa. Mało prawdopodobne żeby Flawiusz podawał, że Jezus był Mesjaszem, czynił cuda i zmartwychwstał, bo to oznaczałoby, że był chrześcijaninem, a nie był nim z pewnością. Poza tym aż do III wieku nikt z pisarzy chrześcijańskich nie wspomina o tym zapisku, wręcz przeciwnie, Orygenes (zm. 254) zarzuca Flawiuszowi, że nie uznał mesjańskiego charakteru Jezusa. "Roczniki" Tacyta datuje się na 109-116 rok, zaś dzieła Swetoniusza na 120 rok. Obaj pisali o chrześcijanach, podając jedynie, że wywodzą się od Jezusa, którego uważają za mesjasza. 4. Źródła żydowskie, tj. kroniki talmudyczne wymieniają kilka osób które można kojarzyć z Jezusem, a którzy zostali straceni z woli Sanhedrynu, ale żaden z tych przekazów nie potwierdza wersji ewangelicznej, a i Kościół odcina się od nich twierdząc, że dotyczą kogoś innego. Naukowcy zazwyczaj wyodrębniają dwie postacie wzmiankowane w Talmudzie: jeden, imieniem Jeszu, syn Pandiry, żył ok. 80 roku p.n.e., drugi, Ben Stada ok. 100 n.e. Nieobecność postaci Jezusa we współczesnych mu dokumentach świadczy o tym, że za życia nie odgrywał większej roli i nikt prócz jego uczniów go nie zauważył. 5. Reasumując trudno jest uznać Jezusa za postać historyczną. Nie chodzi jednak o to, czy istniał czy też nie. Trudno byłoby wymyślić od początku do końca jakąś postać, a następnie bić się o nią do upadłego. Nie jest jednak postacią historyczną w tym sensie, że jego biografię rekonstruują jedynie Ewangelie. Nawet św. Paweł nie wspomina o niej zbyt wiele w Listach i Dziejach Apostolskich, gdyż tej biografii albo nie znał za dobrze albo nie była dla niego istotna. Źródłem nie są też Pseudoepigrafy, niefachowo określane jako Apokryfy, które jako późniejsze stanowią jedynie rodzaj ludowych baśni. Natomiast Ewangelię nie sposób uznać za źródło historyczne, gdyż przedstawia Jezusa nie jako człowieka, ale jako bóstwo. Nie występuje tu krytycyzm potrzebny do ukazania wiarygodnego obrazu człowieka. Takim samym sposobem postacią historyczną nie jest też Budda, Laozi albo Pitagoras, osoby również znane tylko z relacji własnych wyznawców (sporadycznie też panfletów, jak w przypadku Jezusa żydowski Toledoth Jeszuah). Tak jak w przypadku Jezusa zakłada się, że pewnie żyli, ale naukowa rekonstrukcja ich życia jest niemożliwa. 6. Stwierdzenie, że Jezus nie jest postacią historyczną nie jest atakiem na religię chrześcijańską. Sami chrześcijanie nie lubią mówić o Jezusie jako o człowieku z krwi i kości, tym samym wyłączając tę postać z ram historii. Był on synem bożym: wskrzeszał zmarłych, chodził po wodzie i zmartwychwstał (to zresztą wszystko kwestia wiary, a nie dowodów naukowych). I to by było na tyle. A może nie??? Może to tylko stek historyczych bzdur ?? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| szukacz | Czysta, prosta analiza śladów historycznych prowadzi donikąd. Ludzie niechętnie zmieniają swoją religię. W przypadku dużych grup społecznych zmiany następują pod wpływem silnej presji lub na skutek kryzysu społecznego. W przypadku jednostek , bardzo częstą przyczyną jest kryzys psychiczny. Ludzie dający początek nowej sekcie, czy religii, nie są wiarygodnymi świadkami. Współcześni członkowie sekt poświadczą, że ich guru potrafi uzdrawiać, czynić cuda. Z tego względu nie staram się analizować śladów historycznych religii w sposób bezkrytyczny. Zjawiska społeczne, a więc także te związane z powstaniem religii miały 2000 lat temu podobny charakter jak współcześnie i dlatego idąc tym tropem możemy odtworzyć zjawiska społeczne z sprzed tysięcy, przez porównanie zapisków historycznych do zjawisk współczesnych i sprawdzenie, czy istnieje między nimi podobieństwo. Identyfikacja zjawiska społecznego sprzed tysięcy lat, pozwala na jego rekonstrukcję. Analizę śladów historycznych należy zacząć od gruntownego poznania mechanizmów psychologicznych i socjologicznych powstawania współczesnych sekt.
Psycholog, analizując przebieg przestępstwa, potrafi opracować portret psychologiczny przestępcy. Podobnie możemy opracować portret psychologiczny postaci historycznych. Możemy więc opracować także portret psychologiczny postaci biblijnych. Taki portret pozwoli nam odpowiedzieć na pytanie, czy mamy do czynienia z postacią nadzwyczajną, czy zwyczajną, niezależnie od tego, co będą twierdzić historyczni świadkowie. Zwyczajny człowiek wygłaszający w dłuższym czasie jakieś idee popełni błąd niekonsekwencji. Analizując dokładnie wypowiedzi tejże osoby, wykryjemy te błędy i podważymy nieomylność tego człowieka i udowodnimy jego zwyczajność. Możemy także ocenić wiedzę człowieka sprzed tysięcy lat i w ten sposób zbadać, czy był postacią nadzwyczajną, czy zwyczajną. Przykłady metody rozumowania: -Czy człowiek, który zaprzeczał sam sobie, był postacią nadzwyczajną? -Umiejętność pisania 2000 lat temu nie była powszechna, ale czy analfabetę możemy uznać za osobę nadzwyczajną? -Dziś wiemy, że w odróżnieniu od tego co podaje Biblia, świat nie powstał około 5700 lat temu. Czy człowiek, który nie kwestionował w tym czasie zapisów starego testamentu był człowiekiem nadzwyczajnym? -Czy człowiek, który głosił teorie sprzeczne ze współczesną nam wiedzą psychologiczną był człowiekiem nadzwyczajnym? Polecam analizę przeprowadzoną przez B. Russell-a oraz proponuję samodzielne rozwinięcie tej analizy. Są ślady historyczne, które nasi przodkowie mogli sfałszować, ale są takie, których sfałszować nie potrafili, bo nie mieli takiej wiedzy jaką mamy współcześnie. To trochę podobnie do współczesnego przestępcy, który nie znając nowoczesnych metod kryminalistyki, nie potrafi zacierać śladów.
|
|
 | | bogo141 (113 punktów) | Bardzo to ciekawe co kolega Szukacz pisze.Proszę o rozwinięcie tych myśli. Jestem historykiem i niestety moja wiedza nie wybiega poza historię. Zawsze szukam źródeł historycznych i na nich opieram sie w dyskusji. PZDR
|
|
|  | | szukacz | Historia, to także to, co było rok temu. Opowieści członków sekt, to także historia.Czy można je interpretowac wprost? Należy je interpretować przez pryzmat psychologii sektyy. Czy mit należy interpretować wprost?- Chyba nie. Czy treści ksiąg świętych innych religii należy traktować wprost? Jeżeli to wszystko potraktujesz wprost, będziesz miał duże problemy.W tym przypadku nie można robić wyjątków. Rozwinięcie problemu ze względu na jego zakres jest w tym miejscu niemożliwe. Jeżeli dokładnie przeanalizujesz treść Ewangelii, to zauważysz, że są ze sobą sprzeczne w treści. Jeżeli zauważysz, bo cechą ludzi wierzących, niezależnie od religii, jest selektywny brak spostrzegawczości. To cecha każdego człowieka wierzącego - dotyczy tylko religii. Nasze spostrzeganie, zapamiętywanie jest podporządkowane naszej sferze emocjonalnej i naszej religii. Religia działa u każdego człowieka jak filtr. Aby się o tym przwekonać, porozmawiaj z wyznawcą innej religii.
|
|
| |  | | szukacz | Podam kilka przykładów filtrów. Człowiek zkochany nie widzi wad obiektu swojej miłości, a jeżeli mu je wskazać, to je bagatelizuje lub reaguje agresją. To samo dotyczy kibica sportowego i błędów popełnionych przez jego drużynę. Były badania, które wykazały, że kibic nie dostrzega wielu błędów swojej ulubionej drużyny. Zwróć uwagę na agresję kibiców i agresję wyznawców religii.
|
|
| | |  | | szukacz | W tym szaleństwie jest metoda. Świadomie lub nieświadomie dyskusje na tematy religijne sprowadza się na drogi, które prowadzą donikąd. Do takich należy prosta interpretacja śladów historycznych.Zmęczeni błądzeniem ludzie poddają się. Tymczasem rozstrzygnięcie można osiągnąc bardzo prostymi drogami.
|
|
| | | |  | | bogo141 (113 punktów) | >W tym szaleństwie jest metoda. >Świadomie lub nieświadomie dyskusje na tematy religijne sprowadza się na drogi, które prowadzą donikąd. Do takich należy prosta interpretacja śladów historycznych.Zmęczeni błądzeniem ludzie poddają się. >Tymczasem rozstrzygnięcie można osiągnąc bardzo prostymi drogami.
O jakim szaleństwie mówimy?Ja jestem zdrowy na ciele i umyśle.Pierwszy raz spotykam się z wytykiem że dyskusje na tematy religijne sprowadza się na drogi które prowadzą do nikąd.A ponoć należy do nich interpretacja śladów historycznych.Uff ktoś nie lubi historii.Rozumując tak jak ty , można dojść do wniosku że wszelkie badania historii są zbędne.Po cóż więc analiza faktów z okresu II wojny , wojny z Rosją , itp.No chyba że masz na myśli tylko religie? Ale co znowu jest w nich tak wyjątkowego że nie można ich analizować historycznie? O jakim rostrzygnięciu mówisz? Co jest prostą drogą?
|
|
| | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Ja jestem zdrowy na ciele i umyśle.To złudzenie. Jesteś tylko żle przebadany. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | |  | | bogo141 (113 punktów) | > >Ja jestem zdrowy na ciele i umyśle.> To złudzenie. Jesteś tylko żle przebadany.  HE HE !!!.   A może znasz lekarza który zrobi to dobrze? Jeżeli tak , daj namiary
|
|
| | | | |  | | szukacz | >O jakim rostrzygnięciu mówisz? Co jest prostą drogą? Przecież to już wyjaśniłem - stosując metody kryminalistyki, psychologii i socjiologii. Wykorzystac w tym celu materiały, które są ogólnie dostępne, jak np Biblia. O Dekalogu już była dyskusja. Wystarczy przeanalizować dostępne wersje Dekalogu pod wzgędem logicznym i psychologicznym, aby udowodnić, że autorem " D"nie jest Bóg, tylko ludzie, w dodatku ludzie o niskim poziomie wiedzy i nie myślący logicznie. Udowodnienie metodą historyczną faktu Mojżesza i Dekalogu jest nierealne. Stosując metody historyczne będziemy mieć problemy z autentycznością dowodów itd itp. Spory o fakty histoyczne można toczyć w nieskończoność. Szczególnie w kwestii religii. II Wojna Świaatowa, to czas niezbyt odległy. Mimo to interpretacja pewnych faktów nastręcza trudności.
|
|
| | | | | |  | | bogo141 (113 punktów) | >>O jakim rostrzygnięciu mówisz? Co jest prostą drogą? >Przecież to już wyjaśniłem - stosując metody kryminalistyki, psychologii i socjiologii. >Wykorzystac w tym celu materiały, które są ogólnie dostępne, jak np Biblia. >O Dekalogu już była dyskusja. >Wystarczy przeanalizować dostępne wersje Dekalogu pod wzgędem logicznym i psychologicznym, aby udowodnić, że autorem " D"nie jest Bóg, tylko ludzie, w dodatku ludzie o niskim poziomie wiedzy i nie myślący logicznie. >Udowodnienie metodą historyczną faktu Mojżesza i Dekalogu jest nierealne. >Stosując metody historyczne będziemy mieć problemy z autentycznością dowodów itd itp. >Spory o fakty histoyczne można toczyć w nieskończoność. Szczególnie w kwestii religii. >II Wojna Świaatowa, to czas niezbyt odległy. Mimo to interpretacja pewnych faktów nastręcza trudności. > Widzisz , nie rozmawiamy tutaj ani o Mojżeszu , ani o Dekalogu tylko o JCH.Stosując metody kryminalistyki, psychologii i socjiologii , można uzyskać konkretne odpowiedzi. Tylko że ja ich nie znam. Nie znam tych metod i nie potrafię tego zrobić. Znając odrobinę historii , podążam w tym kierunku.
|
|
| | |  | | bogo141 (113 punktów) | >Podam kilka przykładów filtrów. >Człowiek zkochany nie widzi wad obiektu swojej miłości, a jeżeli mu je wskazać, to je bagatelizuje lub reaguje agresją. Zgadzam się !!! >To samo dotyczy kibica sportowego i błędów popełnionych przez jego drużynę. Były badania, które wykazały, że kibic nie dostrzega wielu błędów swojej ulubionej drużyny. Zwróć uwagę na agresję kibiców i agresję wyznawców religii. A tu pozwolę sobie nie zgodzić się z tą opinią.Jestem kibicem i zawsze potrafię wytknąć błędy mojej drużyny ( piłkarskiej).Mam ich wiele po ostatnim meczu naszych orłów. Agresywność- to już inna para kaloszy.Kibice wyznawcy religii i ich przeciwnicy każdy w taki czy inny sposób jest agresywny.Oczywiście nie wszczyscy ,wielu jest takich z którymi można rozmawiać bez kłótni i złości.
|
|
| | | |  | | szukacz | To Ci się tylko tak wydaje. Chyba wiesz, co to są badania naukowe.Badania były prowadzone na dużych grupach. Ilość zauważonych błędów w drużynie ulubionej jest znacznie mniejsza niz w drużynie przeciwnej. Mnie nie interesuje to, co się Tobie wydaje. mnie interesują wyniki badań
|
|
| | | | |  | | bogo141 (113 punktów) | > To Ci się tylko tak wydaje. Chyba wiesz, co to są badania naukowe.Nic mi się nie wydaje ! A może wydaje mi się że nic mi się nie wydaje ? Tak się skałda ze nie nauczyli mnie co to są badania naukowe. Może opuściłem wykłady tego dnia ? A może miałem złych profesorów? Badania były prowadzone na dużych grupach. Ilość zauważonych błędów w drużynie ulubionej jest znacznie mniejsza niz w drużynie przeciwnej. Jakie badania i na jakich grupach ? Nie znam wyników tych badań. Nie do końca też im wierzę . Tego typu badania posiadają też pewien margines błędów. > Mnie nie interesuje to, co się Tobie wydaje.Bardzo mnie to cieszy.  mnie interesują wyniki badań. Oby były wiarygodne.Co do tego mam wątpliwości .
|
|
| | | |  | | szukacz | > Agresywność- to już inna para kaloszy.Kibice wyznawcy religii i ich przeciwnicy każdy w taki czy inny sposób jest agresywny.Oczywiście nie wszczyscy ,wielu jest takich z którymi można rozmawiać bez kłótni i złości. Mówimy o zjawiskach społecznych, a nie o szczegółach. Poczytaj o zjawiskach społecznych. Zjawiska szpołeczne - to nie szczegóły.
|
|
| |  | | bogo141 (113 punktów) | >Historia, to także to, co było rok temu. Opowieści członków sekt, to także historia.Czy można je interpretowac wprost? Należy je interpretować przez pryzmat psychologii sektyy. Właśnie - opowieści członków sekt to nie jest historia tylko mity, których nie należy brać dosłownie. Historią jest również chwila która minęła.Ale co udokumentowało tą chwilę?Zdjęcie , zapis rozmowy telefonicznej itp.?Źródła historyczne są wielorakie.Można z nimi się nie zgadzać , polemizować ale czy całkowicie negować?
>Czy mit należy interpretować wprost?- Chyba nie. >Czy treści ksiąg świętych innych religii należy traktować wprost? >Jeżeli to wszystko potraktujesz wprost, będziesz miał duże problemy.W tym przypadku nie można robić wyjątków.
Mitów nie można traktować wprost. A księgi religijne ? A tak na marginesie co to znaczy traktować wprost ??To znaczy zgadzać się z nimi bądź nie ? Wierzyc im ? Ufać ?Mam mieszane uczucia i dokładnie nie wiem co to znaczy: traktować wprost ( chociaż wcześniej pisałem że nie nalęzy tego robić w odniesieniu do mitów.)A jakie będę miał problemy ? Nie rozumiem
>Rozwinięcie problemu ze względu na jego zakres jest w tym miejscu niemożliwe. >Jeżeli dokładnie przeanalizujesz treść Ewangelii, to zauważysz, że są ze sobą sprzeczne w treści. Fakt .Tylko że nikt przy zdrowych zmysłach nie traktuje Ewangelii jako źródła historycznego. Ewangelia to całkiem inna sprawa.
>Jeżeli zauważysz, bo cechą ludzi wierzących, niezależnie od religii, jest selektywny brak spostrzegawczości. To cecha każdego człowieka wierzącego - dotyczy tylko religii. >Nasze spostrzeganie, zapamiętywanie jest podporządkowane naszej sferze emocjonalnej i naszej religii. Religia działa u każdego człowieka jak filtr. Aby się o tym przwekonać, porozmawiaj z wyznawcą innej religii.
Uważasz że ludzie wierzący cierpią na selektywny brak spostrzegawczości.No nie wiem.Spotkałem w swoim życiu wielu ludzi o różnych wyznaniach.Katolicy , prawosławni ,ewangelicy .itp.Jedno ( mimo różnic) ich łączyło- każdy i z osobna był przekonany że tylko on ma rację.
|
|
| | |  | | szukacz | Prowadzono takie badania. Jeżeli doprowadzić do spotkania dwóch wyznawców różnych religii, to niezależnie od poziomu inteligencji i wiedzy, są odporni w kwestii religii na argumenty strony przeciwnej. Dyskusja nie przynosi rezultatu. Problem nie dotyczy innych dziedzin życia, gdyż w innych kwestiach mogą się dogadać. Doświadczenie wslkazuje na patologiczny charakter zjawiska i defekt świadomości ludzi wierzących. Polega na selektywnym spostrzeganiu, zapamiętywaniu i interpretacji. To też jest przyczyną, że ludzie wybitni mogą być mimo swojej inteligencji wyznawcami prymitywnych sekt. R. Brodie nazywa to "Wirusem Umysłu"
|
|
| | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Jeżeli doprowadzić do spotkania dwóch wyznawców różnych religii, to niezależnie od poziomu inteligencji i wiedzy, są odporni w kwestii religii na argumenty strony przeciwnej. Dyskusja nie przynosi rezultatu. Problem nie dotyczy innych dziedzin życia, gdyż w innych kwestiach mogą się dogadać. To dotyczy nie tylko religii, ale wszelkich przekonań światopoglądowych, politycznych, dotyczących sposobów postępowania w jakiejś istotnej sprawie itp.. Przypadki zadeklarowania w wyniku dyskusji przyznania racji adwersarzowi są niezwykle rzadkie i dotyczą raczej osób, które już uprzednio zostały przez wydarzenia lub inne czynniki przygotowane mentalnie do tej zmiany. Wynika to po prostu z psychiki, z tego, że jakikolwiek pogląd przemyślany i przeżyty ma liczne i skomplikowane uwarunkowania - nie tylko racjonalne, lecz również ugruntowane w podświadomości. Zniecierpliwienie objawiające się stiwerdzeniem, że "ja podaję takie niepodważalne argumenty, a ten głupiec nie może, a raczej nie chce przyznać mi racji" jest bezsensowne. Nie tylko nie uwzględnia wspomnianej złożoności procesu zmiany przekonania, lecz również dowodzi braku samokrytycyzmu, uznania faktu, że przekonanie o sile własnej argumentacji na ogół jest jedynie wytworem naszej wyobraźni.
Stach M. G.
|
|
| |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Czy można je interpretowac wprost?> Czy mit należy interpretować wprost?> Czy treści ksiąg świętych innych religii należy traktować wprost?A czy "Wprost" można traktować wprost? 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | |  | | bogo141 (113 punktów) | > >Czy można je interpretowac wprost?> >Czy mit należy interpretować wprost?> >Czy treści ksiąg świętych innych religii należy traktować wprost?> A czy "Wprost" można traktować wprost?  > fides ex necessitate esse non debetJeżeli masz na myśli gazetę Wprost , to nigdy nie tarktowałem i nie traktuje jej wprost. PZDR
|
|
| |  | | igrek (174 punktów) | >Jeżeli dokładnie przeanalizujesz treść Ewangelii, to zauważysz, że są ze sobą sprzeczne w treści.
Skoro wchodzimy na tematy detektywistyczne to pozwolę sobie się udzielić. Ewangelie nie zaprzeczają sobie tylko się uzupełniają. Jeśli dwóch świadków zeznaje identycznie to znaczy, że ustalili wspólną wersję, żeby zeznania były wiarygodne, muszą się pojawić pewne różnice, bo przecież nie wszyscy stali wtedy w tym samym miejscu i patrzyli w tym samym kierunku. To raczej argument za prawdziwością ewangelii.
|
|
|  | | Kornowski (835 punktów) | Jezyus jest postacią historyczną, o której wspominano w licznych ówczesnych zapisach.
Zgodnie z tym co napisał Douglas Adams we wstępie do "Autostopem przez galaktykę" Jezus był człowiekiem, którygłosił "jak to wspaniale byłoby być miłym i uprzejmym wobec innych ludzi".
Jeśli założyć, że to co napisano o nim w innych źródłach to prawda, był to człowiek który uważał że bóg jest jeden, jest miłosierny, kocha nas takimi jakimi jesteśmy, nie potrzebuje pokalsku, a to czego od nas wymaga w zamian za to, że nas stworzył to szanowanie innych ludzi, którzy rónież są jego dziełem.
|
|
| |  | | szukacz | Przywódca s. Moon tez jest postacią historyczną i tez głosi podobne hasła. Lecz nie wszystko, co o nim głosi historia jest prawdą.
|
|
| |  | | plodzien (7378 punktów) | >Jezyus jest postacią historyczną, o której wspominano w licznych ówczesnych zapisach.> Inne źródła ledwie o nim wspominają. Wynika z nich, że był, że zmarł a teraz szerzy się nowa wiara. Podstawowym źródłem są ewangelie. A z nich wynika, że:
>... był to człowiek który uważał że bóg jest jeden, jest miłosierny, kocha nas takimi jakimi jesteśmy,> Kocha. Dlatego zapewne z bólem ale jednak wrzuci do piekła wszystkich, którzy nie kochają go bezwarunkowo >nie potrzebuje pokalsku,> "nie będziesz nikogo nazywał ojcem. Jeden jest tylko (ojciec) w niebie" > a to czego od nas wymaga w zamian za to, że nas stworzył to szanowanie innych ludzi, którzy rónież są jego dziełem.> E tam! Do poglądu, że Jezus był człowiekiem/symbolem miłości, przebaczenia i poszanowania innych ludzi przekonuje mnie forma w jakiej zwykł się był zwracać do słuchających. " Zaprawdę zaprawdę powiadam wam......" Ciekawe, czy sypał wówczas iskrzące spojrzenia i kiwał palcem wskazującym? Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Kornowski (835 punktów) | Tak jak napisałeś o Jezusie wiadomo na pewno, że żył i zmarł. Jednak trudno powiedzieć coś więcej, oddzielić legendę od prawdy.
Tym niemniej z najbardziej wiarygodnych pozareligijnych źródeł wynika, iż był on "wędrownym przywódcą zamkniętej, bliżej nieznanej sekty". Nie wiem ile w tym prawdy, ale coś mi mówi, że ten fragment z "wrzucaniem niewiernych do piekła" ktoś sobie dośpiewał na swój własny komercyjny użytek... Tak samo jak sprzedaż odpustów, dziesięcinę i kilka innych wynalazków.
|
|
| | | |  | | plodzien (7378 punktów) | >Tak jak napisałeś o Jezusie wiadomo na pewno, że żył i zmarł. >Jednak trudno powiedzieć coś więcej, oddzielić legendę od prawdy.> Zwłaszcza, że nie zostawił jednego pisanego słowa. Może nie umiał pisać, albo uznał, że nie warto bo i tak za chwilę wróci ustanowić jeszcze za tego pokolenia to swoje królestwo. Wszystko co wiemy - pisał ktoś inny. Na domiar złego - badania wskazują, że ci co rwali się do pisania nie znali go i nie słyszeli. >Tym niemniej z najbardziej wiarygodnych pozareligijnych źródeł wynika, iż był on "wędrownym przywódcą zamkniętej, bliżej nieznanej sekty". Nie wiem ile w tym prawdy, ale coś mi mówi, że ten fragment z "wrzucaniem niewiernych do piekła" ktoś sobie dośpiewał na swój własny komercyjny użytek... > Jeśli jednak założymy, że ci co o nim pisali (tzw. ewangeliści) coś tam wiedzieli to wychodzi, że rabbi Jezus wierzył w piekło jak najbardziej. I to wieczne. Mateusz przypisuje mu słowa, które sobie ułożył na okoliczność dnia sądu: "Idźcie ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny (tak, tak wieczny), który zgotowany jest diabłu i aniołom jego". A w innym miejscu też Mateusz przypisuje Jezusowi słowa: " ......i wrzucą ich w piec ognisty; tak będzie płacz i zgrzytanie zębów". I jak chrześcijanie wierzą w ten wzorzec moralny? Ech! Historia kryminologii zna przykłady paru gości, którzy czytając to byliby seksualnie podnieceni. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Kornowski (835 punktów) | Chrześcijanie za czasów Jezusa byli tajemniczą sektą, niechętną nowym. Ze względu na radykalne poglądy kwestionujące autorytet (ziemskich) władców zostali uznani za niebezpiecznych. Dopiero po śmierci Jezusa otworzyli się na innych. Nic nie wiadomo o sianiu paniki poprzez głoszenie piekła dla wszystkich, którzy się do nich nie przyłączą. Tyle kroniki.
Dziwne, skoro wszystkich innych czekała wieczna zagłada to, dlaczego ukrywali jedyną prawdziwą wiarę i nie próbowali nikogo ratować? Może dlatego, że wcale tak nie twierdzili a bajki o wiecznym potępieniu i sądzie ostatecznym to późniejsze wynalazki mające na celu strachem nakłonić ludzi do przyłączenia się do kościoła, albo usprawiedliwić nieludzki podbój Meksyku. Ilu mających zwątpienie postanowiło dalej być katolikami w obawie przed ewentualną wieczną karą?
****************** Nie da się też wykluczyć, że Jezus i jego ekipa... nie byli chrześcijanami, a członkami innej religii monoteistycznej, których ze względu na rozgłos katolicy "zaliczyli do swoich", choć mieli oni swoje własne, odrębne poglądy na świat duchowy.
Pozdrawiam
|
|
1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | A kim był Sherlock Holmes? A kim był Harry Potter? . I Jezus Crystus, i Sherlock Holmes, i Harry Potter - to tylko fikcyjne postacie powieści beletrystycznych. Niektóre z tych powieści nazwano ( z nie do końca jasnych przyczyn 'ewangeliami'. I tak już zostało........
Pzdr Drobner
|
|
 | | bogo141 (113 punktów) | >A kim był Sherlock Holmes? >A kim był Harry Potter? >. >I Jezus Crystus, i Sherlock Holmes, i Harry Potter - to tylko fikcyjne postacie powieści beletrystycznych. Niektóre z tych powieści nazwano ( z nie do końca jasnych przyczyn 'ewangeliami'. I tak już zostało........ >Pzdr >Drobner
Można i tak podejść do tego zagadnienia. Mniemam że jesteś szczęśliwym człowiekiem.Znasz odpowiedź-Kim był JCH. Stawiasz go na równi z Shelockiem i Potterem.Twoje prawo .Ja jednak poszukam jeszcze.Jakoś nie mogę sobie wyobrazić JCH rozwiązującego zagadki kryminalne latającego na miotle. To zbyt proste a ja nie lubię banałów i prostoty. Również pzdr !!!
|
|
|  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >Jakoś nie mogę sobie wyobrazić JCH rozwiązującego zagadki kryminalne latającego na miotle. To wyobraź sobie Jego chodzącego po wodzie, rozmnażającego chleby, uciszającego wiatry, rozmawiającego z diabłami.
>To zbyt proste a ja nie lubię banałów i prostoty. Nie zrozumiałeś mnie. Spróbuj dowiedzieć się o roli mitu w kulturze i mentalności ludzi. Ważna jest istota, przesłąnie mitu, nie jego bohaterowie.
>Również pzdr !!! I ja również pzdr. Drobner
|
|
| |  | | Kornowski (835 punktów) | >Nie zrozumiałeś mnie. Spróbuj dowiedzieć się o roli mitu w kulturze i mentalności ludzi. > No cóż z tymi mitami to jest tak, iż każdy może do nich dołożyć swoje 3 grosze, a potem nie wiadomo, czy naród wybrany wygoniono z Egiptu, czy też wręcz odwrotnie nie chciano ich puścić... Niektóre mity są fałszywe inne zawierają sporo prawdy. Przykładowo pewien zaczytany w Iliadzie pan odkrył ruiny Troi.
|
|
| | |  | | Drobner (19539 punktów) | I ja tak sądzę...
Drobner
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|