 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-09-2008 11:06 | Adamiak (36436 punktów) | CU czyli: do zo
7 na 7 | Zauważam od pewnego czasu, że ludzie urodzeni już w epoce komputerów- po 80 roku, znaczy- mają mniejszą zdolność rozumienia tekstów, pisanych trochę bardziej złożoną niż potoczna, polszczyzną. Obserwuję to również na tym forum. Modnym stało się (w tym pokoleniu tylko?) używanie skrótów w rodzaju: "nara"; "narka"; "zw"; "do zo" czy innych, że o emotikonach nie wspomnę. Nie uważam tego za zły obyczaj, szczególnie w erze "esemesowej", gdzie sama nazwa (sms), czyli "krótka wiadomość tekstowa" z definicji (i objętości) limituje nadmierną kwiecistość zwierzeń, lecz uważam, iż dużo lepiej wybrzmiewają takie skróty w kontekście bardziej złożonej językowo wypowiedzi, niż artykułowane tylko jako "kompozycja skrótów". Do tego postu skłoniły mnie refleksje z kilku... rozmów, które trudno dyskusjami nazwać, charakteryzujących się niezrozumieniem bardziej złożonych tekstów, że o podtekstach nie wspomnę... a czasami wręcz z tegoż niezrozumienia wynikające. Niekiedy trudno jest podjąć merytoryczną dyskusję z kimś, kto nie rozumie zdań złożonych i w nich podtekstów- ogólnie: bogatej polszczyzny- a dysponuje przy tym ogromną, z nutką arogancji, pewnością siebie, wynikającą, np., z bezbłędnego opanowania "środowiska Windows" czy innych, równie "urokliwych jak francowatych elementów szybkiej obsługi klawikordu komp.". Taki osobnik wie, że "plug-in" to rozszerzenie, lecz nie odniesie tego do swej erudycji, używa "caps lock" by wykrzyczeć swe racje, ale nie użyje prawego "alta", by te racje stały się przyjazne dla oka; lubi "przeciągnij i upuść", ale przeciąga ponad miarę i upuszcza nie tam (na forum), gdzie trzeba; myśli, że "download" jest the best a nie wie, że to "gówno prawda"...eh! Nie wiem, na ile trafne jest kojarzenie tych faktów z epoką komputerów i sms-ów, lecz dostrzegam tu zależność między brakiem ogólnego oczytania a nadmiarem skrótów wymuszanych, niejako, przez multimedia, i "tworzących" w ten sposób pokolenie (?) sms-owe. Pozdrawiam wszystkich tak popularnym jak zrozumiałym dla ogółu": CU !- wersja dla mniej "kumatych": cu to (fonetycznie z angielskiego) siiju = see you = do zo = do zobaczycha = miłego dnia, czego wszystkim szczerze życzę  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | lotrek (14275 punktów) |
> Modnym stało się (w tym pokoleniu tylko?)Nie do końca....moda modą, ale wszystko zależy od "poziomu" tej młodzieży, środowiska w jaki przebywa a raczej się wywodzi. Znam takich, co czasami używają takich słów i zwrotów dla "jaj" i okazjonalnie. Są pewne plusy, takie "skróty" zastępują inne, różne k..., c...., b..... A są środowiska, dla których słowa te ( zwane wulgaryzmami) są językiem potocznym. Osobnicy z tych środowisk nie zajmują się, jak piszesz "merytoryczną dyskusją", bo nawet nie wiedzą "czym się to je". Masz rację pisząc: Cytat: Nie wiem, na ile trafne jest kojarzenie tych faktów z epoką komputerów i sms-ów, lecz dostrzegam tu zależność między brakiem ogólnego oczytania a nadmiarem skrótów wymuszanych, niejako, przez multimedia, i "tworzących" w ten sposób pokolenie (?) sms-owe.
Brak ogólnego oczytania jeszcze się pogłębi, gdy Ministerstwo Edukacji zaakceptuję "bryki" i rożnego rodzaju ściągi z literatury. I filmy nakręcone np. naszych klasyków też mają w tym swój udział. To nara...
|
|
 | 1 na 1 | Myflowers (2721 punktów) | > >Modnym stało się (w tym pokoleniu tylko?)> Nie do końca....moda modą, ale wszystko zależy od "poziomu" tej młodzieży, środowiska w jaki przebywa a raczej się wywodzi. Znam takich, co czasami używają takich słów i zwrotów dla "jaj" i okazjonalnie. Są pewne plusy, takie "skróty" zastępują inne, różne k..., c...., b..... A są środowiska, dla których słowa te ( zwane wulgaryzmami) są językiem potocznym. Osobnicy z tych środowisk nie zajmują się, jak piszesz "merytoryczną dyskusją", bo nawet nie wiedzą "czym się to je".> Masz rację pisząc:> Cytat: >Nie wiem, na ile trafne jest kojarzenie tych faktów z epoką komputerów i sms-ów, lecz dostrzegam tu zależność między brakiem ogólnego oczytania a nadmiarem skrótów wymuszanych, niejako, przez multimedia, i "tworzących" w ten sposób pokolenie (?) sms-owe.
> Brak ogólnego oczytania jeszcze się pogłębi, gdy Ministerstwo Edukacji zaakceptuję "bryki" i rożnego rodzaju ściągi z literatury. I filmy nakręcone np. naszych klasyków też mają w tym swój udział. To nara...Heyka ! Z bryków to już korzystają młodzi od lat, zamiast z biblioteki. Niestety, muszę przyznać z bólem, że i nauczyciele - poloniści również. A MEN doskonale o tym wie, bo bryki mają akceptację właśnie MEN - u. Uczniowie też spotykają się z takimi "michałkami" ze strony polonistów, jak np: że topos to nie motyw, że z literatury mówiącej o śmierci nie da się ułożyć toposu, bo śmierć jest tak bardzo różnie opisywana, mazurek Dąbrowskiego to nie taniec, "Szał namiętności" Podkowińskiego nie przedstawia żywiołu uczuć i .... już mi się nie chce więcej bzdur wymieniać. Dodam tylko jeszcze, że uczeń, który udowodni , że ma rację - mówiąc językiem współczesnym, ma "przechlapane". No i sama ilość godzin języka polskiego w szkole - czasem cztery, a czasem nawet tylko dwie tygodniowo. Nic dziwnego, ze jeżeli dziecko z domu nie wyniesie chęci do czytania - czytać na pewno nie będzie. P.S. Uczeń dopuszczony do matury nie wie, kto napisał Antygonę, więc o czym my tu piszemy? W takim razie: Nara...
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
|
|
 | | Adamiak (36436 punktów) | >>Modnym stało się (w tym pokoleniu tylko?) >Nie do końca....moda modą, ale wszystko zależy od "poziomu" tej młodzieży, >>środowiska w jaki przebywa a raczej się wywodzi . Znam takich, co czasami używają takich słów i zwrotów dla "jaj" i okazjonalnie. Są pewne plusy, takie >>"skróty" zastępują inne, różne k..., c...., b..... A są środowiska, dla których słowa te ( zwane wulgaryzmami) są językiem potocznym. Osobnicy z tych środowisk nie zajmują się, jak piszesz "merytoryczną dyskusją", bo nawet nie wiedzą "czym się to je".>
Nie do końca zgadzam się na "decydujący wpływ środowiska" w upraszczaniu sobie życia skrótami wszelkiego typu, chyba, że za środowisko przyjmiemy również powszechność netu. Sam wychowałem się w środowisku...mało intelektualnym, by nie powiedzieć dość marginesowym, lecz fakt, że znam realia, slang, specyficzny honor czy zwyczaje "0,5 światka" nie znaczy, iż utożsamiam się z tą, podgrupą społeczną. Owszem, znajomość takiego, przedmiejskiego folkloru dość znacznie ubarwia widzenie świata, lecz... ubarwia właśnie, a nie ogranicza.
Obserwuję jednocześnie znaczną mizerię w artykułowaniu myśli wśród "pokolenia po 80 roku" nie tylko ze środowisk ubogich intelektualnie, lecz u tych z "dobrych, środowiskowo rodzin". Krótko mówiąc, dostrzegam sporą nagminność takich "uproszczonych zachowań".
Więc znaczący odsetek "skrótowców werbalnych" upatruję w powszechności i dostępności mediów, powodujących "upakowanie" jak największej ilości informacji w jak najmniejszym "pliku".
|
|
|  | | lotrek (14275 punktów) |
>Więc znaczący odsetek "skrótowców werbalnych" upatruję w powszechności i dostępności mediów, powodujących "upakowanie" jak największej ilości informacji w jak najmniejszym "pliku". >
Masz całkowitą rację, pamiętam jak jeszcze 8-10 lat temu rozmowy przez "komórkę" były bardzo drogie, więc z konieczności wszyscy pisali SMSy. I każdy starał się, by w 160 znakach zmieścić jak najwięcej treści. Tak samo z mailami, skrzynki pocztowe miały małą pojemność, więc wszystko się miniaturyzowało. Pewnie pamiętasz, jaki problem był z wysyłanie załączników. A zdolna młodzież nauczyła się radzić z tymi utrudnieniami i pewnie coś z tego zostało. Jeszcze o lekturach.. rozumiem młodzież i polonistów, korzystających z "bryków". Edukację pobierałem w latach sześćdziesiątych i jak sobie pomyśle ile od tego czasu napisano nowych książek i to często bardzo dobrych, które należało by przeczytać, to czasem ogarnia mnie przerażenie. Życia brakuję, by temu wszystkiemu sprostać. A przecież są jeszcze inne rzeczy, które należałoby poznać. Dlatego też młodzież ( i nie tylko) radzi sobie jak może.
|
|
3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) | . > Pozdrawiam wszystkich tak popularnym jak zrozumiałym dla ogółu": CU !- wersja dla mniej "kumatych": cu to (fonetycznie z angielskiego) siiju = see you = do zo =- jako mniej kumata, dziękuję za "tłumaczenie". Muszę tez wytłumaczyć się trochę... chyba. Nie mam nic przeciw temu specyficznemu slangowi pod warunkiem, że używają go ludzie tylko w określonym środowisku, i tylko w ograniczonym stopniu. Jeśli młody człowiek chce podkreślić w ten sposób swoją przynależność do określonej grupy - proszę bardzo. Powinien jednak znać na tyle język oraz kulturę, o grzeczności nie wspomnę przez grzeczność, żeby umieć się znaleźć w każdym towarzystwie. Niedopuszczalnym wręcz jest dla mnie tolerowanie takiego zachowania w szkole, jak również pozwalanie na czerpanie wiedzy literackiej ze "skrótowców". To samo z "zapożyczeniami" językowymi. Co do emotikonów, to czasem lubię ich używać... dla podkreślenia nastroju, o wywołanie jakiego chodzi mi w mojej wypowiedzi. Tym niemniej nie pozwoliłabym sobie użyć tej "nowoczesności" w wypowiedzi poważnej i zasadniczej. Konkluzja? Dbajmy o własne rodziny. Mówmy po polsku, czytajmy... nie tylko dzieciom  Pozdrawiam po swojemu - serdecznie.
|
|
3 na 3 | matragon (2557 punktów) | > Pozdrawiam wszystkich tak popularnym jak zrozumiałym dla ogółu": CU !- wersja dla mniej "kumatych": cu to (fonetycznie z angielskiego) siiju = see you = do zo => do zobaczycha = miłego dnia, czego wszystkim szczerze życzę trzeba było jeszcze dodać pozdrowienie w wersji dla wierzących : "pochwa !" (skrótowe : "pochwalony") P.S. "Cu" dla mnie i tak pozostanie miedzią ...
Michał 'matragon' Worgacz NiE TRAĆMY UFNOŚCi W NiEWYRAŻALNĄ ŁASKĘ iMPULSU TWÓRCZEGO
|
|
1 na 1 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | Mącicie Adamiak  Jak byłeś młodszy to nie omijałeś czytając książkę wypełniaczy? Znaczy opisów krajobrazu nic nie wnoszących do akcji? Mam odmienne odczucia dotyczące wielu forumowiczów... Czytam i czytam długaśny post pełen tekstu i zupełnie pozbawiony treści i co? Nic - strata czasu  Nie ma to związku chyba z wiekiem, ale ze stanem łepetyny. Ostatnio czytałem odpowiedź na mój post młodego forumowicza - nic nie zrozumiałem - forumowicz użył trudnych (właśnie poznanych) słów dla zamaskowania tego, że nie ma nic do powiedzenia. Dla odmiany młodzi ludzie używają chętnie smsowych wypowiedzi z krótkim i jasnym przekazem - to lubię  Wzorem czytelności wypowiedzi na forum są dla mnie (raczej nie młodzieńcy) placownik, Andrzej51, Beatus i bozena  Pozdrawiam J.S. (z poddasza)
|
|
 | | Adamiak (36436 punktów) | > Jak byłeś młodszy to nie omijałeś czytając książkę wypełniaczy? Znaczy opisów krajobrazu nic nie wnoszących do akcjiOmijałem, choć nie wszystkie; część wypełniaczy ma spore znaczenie w nadawaniu kolorytu lub urealnieniu akcji. Przynajmniej mnie bardziej "przenosiły" w świat myśli autora. > Nie ma to związku chyba z wiekiem, ale ze stanem łepetyny. Ostatnio czytałem odpowiedź na mój post młodego forumowicza - nic nie zrozumiałem - forumowicz użył trudnych (właśnie poznanych) słów dla zamaskowania tego, że nie ma nic do powiedzenia.>Nie całkiem o znajomość trudnych słów mi chodzi, bardziej o umiejętność ich używania w kontekście i nie pisałem o pozerstwie, lecz erudycji. > Dla odmiany młodzi ludzie używają chętnie smsowych wypowiedzi z krótkim i jasnym przekazem - to lubię  Też to lubię, jeśli- prócz sms-owych wypowiedzi- jest zdolność do sformułowania zdania złożonego. > Wzorem czytelności wypowiedzi na forum są dla mnie (raczej nie młodzieńcy) placownik, Andrzej51, Beatus i bozena >Zgadzam się i mogę kilku dorzucić... (zamiast "bozenki"), lecz szkoda, że nie pozwoliłeś mi się wysilić, sam dając asa do ręki  To u nich właśnie występuje to, czego brakuje "sms-owej młodzieży": duża erudycja ogólna + zdolność do syntetycznej wypowiedzi jako rezultat tejże erudycji, w odróżnieniu od tak krótkich jak mętnych sms-ów zamiast .Więc teraz pytanie: w jakim znaczeniu "> Mącicie Adamiak " ?...bo chciałbym szczerze odpowiedzieć  Pozdrawiam.
|
|
4 na 4 | sztejkat (4743 punktów) | Zapewne zauważyłeś też, że zmieniła się rola słowa pisanego, zmieniło się znaczenie spotkań towarzyskich itp.
List, no cóż, kiedyś to był list. Ręcznie wydłubany, często pisany "na brudno" a następnie przepisany. Otrzymywało się taki parę razy do roku i tyleż razy nań odpisywano. Było dość czasu by przeczytać go razy kilka.
Książka, o to było coś. Słowo pisane było równe prawdzie i wiedzy.
Dziś jest zupełnie inaczej - listy na papierze piszą osoby dobrze po 60-tce. Reszta chwyta bądź za telefon, bądź używa poczty elektronicznej lub jej form pochodnych.
Telefon, Skype, komórka - zmieniły rozmowę z wyprawy "na plotki" w coś podręcznego. Serie krótkich, dorywczych rozmów miast kunsztownych spotkań z zabawianiem gości rozmową na czele.
List wędruje do adresata parę minut miast parę tygodni. Rozmawia się natychmiast.
Pisanie stało się popularne - w klawiaturę klepią i humaniści i ci, którzy gdyby żyli lat wstecz kilkadziesiąt, pałaliby do pióra zdecydowaną odrazą. Pisanie po prostu przestało być elitarne. Księgarnie są zawalone wydaniami praktycznie czegokolwiek co da się czytać bez zbytniego bólu głowy, niezależnie od wartości estetycznych i merytorycznych. Książka przestała być wyrocznią.
Pisanie straciło więc dwa z istotnych elementów : powolność i elitarność.
Stąd, miast być miejscem wycyzelowanej dysputy stało się li tylko sposobem na przekazywanie informacji. Możliwie najszybciej, w możliwie najprostszej ( bo przez to jednoznacznej ) formie.
Wspominasz o podtekstach - śmiem zarzucić i Tobie, że wielu z nich nie widzisz. Podtekst budowany jest na skojarzeniach, które, niestety muszą być wspólne. Czas, gdy pisanie należało do działań elity minął - a tym samym "z czym co się kojarzy" stało się bardzo różnorodne. Stąd trudność w rozumieniu podtekstów i naturalna poniekąd tendencja do ich eliminowania.
Niby wszyscy wychowaliśmy się w tym samym kraju, w zbliżonym czasie. Różnic w kodach kulturowych niemal nie ma. A jednak to "niemal" może być przyczyną wielu nieporozumień, wzajemnych urazów itp. Mając to na uwadze zdecydowałem by celowo ignorować nieprzychylne podteksty - nie raz naciąwszy się na różnicach w interpretacji nieświadomie kogoś uraziłem, a i czasem sam czułem się urażony.
Trzecią zmianą jaka pojawiła się zarówno w sferze pisma jak i przekazu werbalnego jest ilość.
Codziennie stykasz się zapewne z dużo większą ilością tekstów pisanych i wysłuchujesz dużo więcej tekstów mówionych niż w latach młodzieńczych. I zapewne przyznasz mi rację, że większość z nich to "treści puste".
Dawno temu odbyłem kurs tak zwanego "szybkiego czytania". Docelowym tempem było około 2 sekund na stronę. Ze sporą częścią tekstów dawało się to zrobić, zachowując około 90% rozumienie treści. Jedyne, co się temu nie poddało, to zapis matematyczny.
Wspominam o tym, by zaznaczyć, jak wiele informacji w tekstach, zarówno pisanych jak i mówionych należy do, jakby to rzec, "opakowania" właściwej informacji. W sytuacji zalewu słów ludzie w sposób naturalny szukają sposobu na jak najszybsze "odpakowanie" właściwego przekazu. Stąd często teksty zbytnio "opakowujące" informację są po prostu odrzucane.
Oczywiście cierpi na tym jakość "opakowania" - to jest forma wypowiedzi. Pytanie tylko, czy utrata zbędnych z punktu widzenia przekazu informacji ozdobników jest wadą, czy też może zaletą.
Jest też i druga strona medalu - często bywa tak, że miast "odpakować" informację, ściska się ją w skróty i skojarzenia charakterystyczne dla środowiska i kontekstu w którym toczy się rozmowa. Wypowiedź staje się krótsza, bardziej zwarta i o dziwo, przekazująca dość informacji by obie strony się porozumiały. W tej sytuacji nie ma zmiłuj - jeśliś spoza środowiska niewiele zrozumiesz.
Sztuka czytelnego pisania stała się czymś zupełnie innym niż niegdyś - tekst przede wszystkim musi prowadzić nie tyle myśl, co wzrok czytającego tak, by ułatwić mu odrzucenie informacji już znanych, wyszukanie tez i uzasadnień jakie pragnie się wskazać.
Dla mnie, szczególnie w dysputach internetowych, właśnie ta forma staranności liczy się najbardziej - bo dzięki niej mogę jednym rzutem oka wyłapać istotne elementy wypowiedzi. Lity blok tekstu, niezależnie od ilości zdań złożonych, podtekstów, form eleganckich i pięknych ... znika. Nie ma go. Nie istnieje, bo nie da się go dostrzec w zalewie znaków.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
 | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | Odpowiadasz ładnym esejem (?) na mój felietonik (?) i- prócz: podoba mi się- zgadzam się z Twoim punktem widzenia, choć to, iż jest zbieżny z moim, jest tylko jednym z elementów aprobaty  By nie było zbyt pięknie, zacytuję: > Wspominasz o podtekstach - śmiem zarzucić i Tobie, że wielu z nich nie widzisz. Podtekst budowany jest na skojarzeniach, które, niestety muszą być wspólne. Czas, gdy pisanie należało do działań elity minął - a tym samym "z czym co się kojarzy" stało się bardzo różnorodne. Stąd trudność w rozumieniu podtekstów i naturalna poniekąd tendencja do ich eliminowania.>......i pozwolę sobie na inną ocenę tego zjawiska po to, by konsensus nie był zbyt podejrzany  Rozgraniczyłbym podteksty w ogólnym tego słowa znaczeniu, których rozumienie zależne jest od erudycji "renesansowej" oraz oczytania "uniwersalnego" (które miałem na myśli w tytułowym poście), od sztuki dostrzegania "drugiego dna" w postach środowiskowych, tekstach ścisłych "kółek zainteresowań" czy komunikacji w enklawach społecznych różnego typu. Zdaje mi się, iż pierwszy rodzaj rozumienia gry słów czy podtekstów ułatwia/umożliwia nawigację we wszystkich rodzajach "środowisk werbalnych", podczas gdy zawężenie erudycji w związku z sms- owym nawykiem "pakowania plików", daje swobodę rozumienia tylko w wyraźnie określonych enklawach mentalnych czy wiekowych. > Oczywiście cierpi na tym jakość "opakowania" - to jest forma wypowiedzi. Pytanie tylko, czy utrata zbędnych z punktu widzenia przekazu informacji ozdobników jest wadą, czy też może zaletą.>To zależy, jak zwykle, od urody aplikacji przy wadze "nagiej prawdy", oraz, banalnie... de gustibus ...  Czasami misterny czar "opakowania" jest treścią samą w sobie bez względu- lub: pomimo- mizerii netto... przynajmniej dla mnie  Pozdrawiam z miłym akcentem na "tarę"
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|