 |
życie po życiu w nowym życiu - reinkarnacja Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-09-2010 10:28 | tucha (25 punktów) | życie po życiu w nowym życiu - reinkarnacja
-2 na 2 | przez niemal całe życie, cyklicznie nachodzi mnie pytanie o reinkarnację... zastanawia mnie czy jest ona możliwa i czy naprawdę nasza dusza odradza się co jakiś czas w innym ciele... miałoby to sens, jedno życie to naprawdę mało żeby poznać świat, rozwinąć świadomość, zwłaszcza, że niektórzy biorą się za to dość późno... innym aspektem mogą być sny i przeczucia, wiedza którą mamy nie wiadomo do końca skąd, lęki które pamiętamy od dzieciństwa... jest wielu fachowców od hipnozy ale czy można im ufać? czy nie powiedzą nam tego co chcemy słyszeć? umysł ludzki nadal jest zagadką, a są tacy co lubią to wykorzystać... eh... czy kiedyś tego się dowiem? poczuję? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | coreless (16088 punktów) |
Reinkarnacja? Chyba nie masz litości?! Mnie tylko nadzieja śmierci trzyma przy życiu. Wizja ponownych narodzin, a tym bardziej życia wiecznego mogłaby mi odebrać wszelką nadzieję na lepszą przyszłość i mnie po prostu zabić. Stanowczo protestuję! Za nic nie dam sobie odebrać przywileju śmierci!
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
 | -2 na 4 | tucha (25 punktów) | Ależ mam litość  nie łam się cykl reinkarnacji nie jest wieczny, wszystko co ma swój początek ma jakiś koniec... no skoro wizja ponownych narodzin Cię zabija to może ją porzuć, bo inaczej przyspieszysz ten cykl... ponoć samobójcy wypadają z tego koła i stają się złymi bytami coś na kształt demonów... nie łam się odbębnisz jeszcze parę wcieleń i będzie OK  poza tym to co wypracujesz dziś może zwróci Ci się w przyszłym życiu?
|
|
|  | | coreless (16088 punktów) |
Kto mówi o samobójstwie? Przecież mówiłem, że nadzieja śmierci trzyma mnie przy życiu. Co innego, gdybym żywił przekonanie, że po śmierci mogę zostać nie wiadomo kim/czym. Wtedy z pewnością straciłbym wszelką nadzieję. A teraz? Jest śmierć - jest nadzieja! 
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
| |  | | tucha (25 punktów) | ale ja nie sugeruję że chcesz sobie w łeb palnąć, po prostu gra skojarzeń (chorych skojarzeń widać), piszesz o śmierci, a mi się przypomniało że jest jedna opcja śmierci która przerywa krąg... nic ponad to
|
|
|  | 3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | > poza tym to co wypracujesz dziś może zwróci Ci się w przyszłym życiu? Czyli coś jak w tym kawale "pożycz mi 10 tys., a oddam ci w przyszłym życiu"?
Pozwól na małą sugestię - nie uważasz, że bardziej poszerzysz swoją wiedzę o takich sprawach na forach, które się zajmują tematyką paranormalną i pokrewną? Są tam spece od reinkarnacji, czakramów, OOBE, PSI, LD, SRE, BRE itd., którzy ci wszystko dokładnie wytłumaczą, włącznie z tym którego anioła spotkasz na siódmym kręgu nieba po prawej stronie przy parapecie i jak wypędzić szatana domowym sposobem.
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zauważ, że samobójcy zawsze mają najgorzej, gdyż psują zabawę kapłanom zaświatowych religii. Cóż było by bardziej logicznego jak tylko się natychmiast zabić dla tęskniącego za rajem chrześcijanina, czy zmęczonego ziemskim cierpieniem buddyjskiego mnicha? Ale nie... Przecież nie o to chodzi. U większości chrześcijan i buddyjskich mnichów podświadomość szepcze o tym, że zaświaty to bzdura. A skąd o tym wie podświadomość? Mamy zmieniającą się milionów lat Ziemię, układy nerwowe i ich oprogramowanie. Owo oprogramowanie jest dość atawistyczne, często odczuć miłość do twierdzeń fizyki kwantowej. Lecz przy takim przyziemnym pasożycie jak wiara w nieśmiertelność "duszy" (kosztem prawdziwego świata), nawet nasz prosty program mózgowy jest profesorem wszechwiedzy.
|
|
 | | MUZGOJAD (276 punktów) | Nie pisz tak, bo jeszcze ktoś to sobie weźmie do serca.
|
|
2 na 2 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Uważam, że w kwestii "poczuć" świat stoi przed nami otworem i nie da ci się nudzić
|
|
6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | > czy naprawdę nasza dusza odradza się co jakiś czas w innym ciele... Czy mógłbyś zdefiniować co masz na myśli pisząc "dusza".
|
|
 | | tucha (25 punktów) | Kurde ciężko zdefiniować jednoznacznie czym jest dusza a czym ona nie jest... jest ona jakimś bytem, jest ona jakąś świadomością, jest czymś co sprawia że jesteśmy tym czym jesteśmy... jeśli masz jakąś definicję duszy chętnie poczytam
|
|
|  | 10 na 10 | Alicja Duda (25557 punktów) | > jeśli masz jakąś definicję duszy chętnie poczytam  Nie mam. Dlatego pytam. W moim przekonaniu coś takiego jak dusza jest tworem wyobraźni.
|
|
| |  | | tucha (25 punktów) | miałam nadzieję, że masz... no cóż może jest wytworem wyobraźni może nie... moja wyobraźnia ją jednak spłodziła i jakoś sobie razem tak lat parę żyjemy... czy mogę Cię prosić abyś powiedziała dlaczego sądzisz że to wytwór wyobraźni?
|
|
| | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >miałam nadzieję, że masz... no cóż może jest wytworem wyobraźni może nie... moja wyobraźnia ją jednak spłodziła i jakoś sobie razem tak lat parę żyjemy... czy mogę Cię prosić abyś powiedziała dlaczego sądzisz, że to wytwór wyobraźni? Jest to taki sam twór jak duchy czy różne bóstwa- nie ma dowodu na ich istnienie.
|
|
| | | |  | -2 na 2 | tucha (25 punktów) | ale nie ma też dowodu na nieistnienie... Richard Dawkins napisał taką książkę "Bóg Urojony" w pierwszej części przedstawia argumenty przeciw istnieniu Boga i na Jego istnienie... no ale wracając do wątku, w takim razie dlaczego różni ludzie są na różnych etapach rozwoju duchowego/wewnętrznego, dlaczego jednych obchodzą zagadnienia tego typu innych nie? czyli że jak? czy to kwestia wyobraźni?
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Richard Dawkins napisał taką książkę "Bóg Urojony" w pierwszej części przedstawia argumenty przeciw istnieniu Boga i na Jego istnienie... Udowodnić można jedynie istnienie nie można udowodnić nieistnienia. Udowodnij nieistnienie krasnoludków.
>duchowego/wewnętrznego, dlaczego jednych obchodzą zagadnienia tego typu innych nie? czyli że jak? czy to kwestia wyobraźni? Konstrukcji psychicznej, indoktrynacji od wczesnego dzieciństwa....
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Vytautas (4394 punktów) | >Jest to taki sam twór jak duchy czy różne bóstwa- nie ma dowodu na ich istnienie. Prawidłowo podana definicja powinna zawierać najpierw opis sytuacji, w której dany byt jest postrzegany, a dopiero potem wprowadza się jego nazwę. Zaczynanie definicji od nazwy to budowa domu rozpoczęta od dymu z komina. Człowiek ma świadomość swego istnienia, czyli jaźń, odczuwa wrażenia zmysłów, rozwiązuje problemy itp. To są zjawiska psychiczne. Nazwa pochodzi od greckiego ψυχή [psyche] -- dusza. Tak od wieków te zjawiska nazywano i tak je nazywa się dalej, są przecież psychologowie i psychiatrzy. Zjawiska psychiczne są funkcją układu nerwowego, głównie mózgu. Większość religii utrzymuje, że dusza jest nieśmiertelna, że żyje po śmierci jej 'właściciela'. To dopiero jest wymysłem -- nieśmiertelność duszy, a nie jej istnienie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | >... Człowiek ma świadomość swego istnienia, czyli jaźń, odczuwa wrażenia zmysłów, rozwiązuje problemy itp. To są zjawiska psychiczne. Nazwa pochodzi od greckiego ψυχή [psyche] -- dusza. Tak od wieków te zjawiska nazywano i tak je nazywa się dalej... Czy nie lepiej, dla jasności, termin "dusza" stosować tylko w sensie religijnym, metafizycznym, natomiast jako odpowiednika "psyche" używać po prostu słowa psychika.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >>... Człowiek ma świadomość swego istnienia, czyli jaźń, odczuwa wrażenia zmysłów, rozwiązuje problemy itp. To są zjawiska psychiczne. Nazwa pochodzi od greckiego ψυχή [psyche] -- dusza. Tak od wieków te zjawiska nazywano i tak je nazywa się dalej... >Czy nie lepiej, dla jasności, termin "dusza" stosować tylko w sensie religijnym, >metafizycznym, natomiast jako odpowiednika "psyche" używać po prostu słowa psychika > >. A cóż to takiego ów sens religijny, czyli metafizyczny? Dusza, to dusza i już. Metafizyczny to po polsku nadprzyrodzony, czyli taki, który do przyrody nie należy. Czyżby według Ciebie istniało coś, co nie należy do przyrody, więc nie istnieje? Mojej duszy w taką paranoję nie wpychaj, nie rób jej takiej krzywdy, ja ją kocham i cenię ponad wszystko.
|
|
| | | | | | |  | | rysiek (4593 punktów) | Nigdzie nie twierdziłem że istnieje coś co nie istnieje. Chodziło mi tylko o uniknięcie niejasności terminologicznej. Przez ludzi wierzących, a przypuszczam że w większości wypadków w tzw. potocznym rozumieniu, termin dusza kojarzony jest z jego religijnym znaczeniem.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >Nigdzie nie twierdziłem że istnieje coś co nie istnieje. Jeżeli twierdzisz cokolwiek o jakimkolwiek bycie nadprzyrodzonym, to twierdzisz, że on istnieje. Mówiąc, że krasnoludki wcale nie noszą czerwonych czapeczek też twierdzisz, że krasnoludki istnieją. >Chodziło mi tylko o uniknięcie niejasności terminologicznej. Przez ludzi wierzących, a przypuszczam >że w większości wypadków w tzw. potocznym rozumieniu, termin dusza kojarzony jest >z jego religijnym znaczeniem. Mówiąc o religijnym znaczeniu terminu 'dusza' masz na myśli duszę nieśmiertelną. Otóż dusza istnieje i nieśmiertelna nie jest. Używając terminów 'dusza' i osobno 'psychika', otwierasz furtkę do uznawania bredni o nieśmiertelności za prawdę.
|
|
| | | | | | | | |  | | kognitywista (3391 punktów) | > Jeżeli twierdzisz cokolwiek o jakimkolwiek bycie nadprzyrodzonym, to twierdzisz, że on istnieje. Mówiąc, że krasnoludki wcale nie noszą czerwonych czapeczek też twierdzisz, że krasnoludki istnieją. Ależ krasnoludki jak najbardziej istnieją i oczywiście czapeczki mają najczęściej czerwone. Tyle tylko, że istnieją w bajkach. Nie wiem za bardzo, co postulujesz ? Nie mówienie o znaczeniach ? Rysiek tylko chce rozmawiać o znaczeniach. Dusza istnieje w wierzeniach, istnieje w literaturze, w wyobraźni ... nie istnieje tylko w świecie fizycznym. Rzeczywistość jest bogatsza niż to się wydaje upartym redukcjonistom.
>Otóż dusza istnieje i nieśmiertelna nie jest. Używając terminów 'dusza' i osobno 'psychika', otwierasz furtkę do uznawania bredni o nieśmiertelności za prawdę. Nie bójmy się duszy. Jest ona tym o czym myślą i mówią ludzie religijni. Nie wymażemy tego faktu z rzeczywistości. Natomiast warto systematyzować pojęcia tak, jak to proponuje Rysiek
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >> Jeżeli twierdzisz cokolwiek o jakimkolwiek bycie nadprzyrodzonym, to twierdzisz, że on istnieje. Mówiąc, że krasnoludki wcale nie noszą czerwonych czapeczek też twierdzisz, że krasnoludki istnieją. >Ależ krasnoludki jak najbardziej istnieją i oczywiście czapeczki mają najczęściej czerwone. Tyle tylko, że istnieją w bajkach. Nie wiem za bardzo, co postulujesz ? Nie mówienie o znaczeniach ? Rysiek tylko chce rozmawiać o znaczeniach. Dusza istnieje w wierzeniach, istnieje w literaturze, w wyobraźni ... nie istnieje tylko w świecie fizycznym. Rzeczywistość jest bogatsza niż to się wydaje upartym redukcjonistom. >>Otóż dusza istnieje i nieśmiertelna nie jest. Używając terminów 'dusza' i osobno 'psychika', otwierasz furtkę do uznawania bredni o nieśmiertelności za prawdę. >Nie bójmy się duszy. Jest ona tym o czym myślą i mówią ludzie religijni. Nie wymażemy tego faktu z rzeczywistości. Natomiast warto systematyzować pojęcia tak, jak to proponuje Rysiek
Istotą naszego sporu jest rozumienie słowa 'istnieć'. Ty je rozumiesz jako istnienie w świecie idei. Dla Ciebie na początku było słowo. Redukcjoniści, jak nas nazywasz, stosują się do brzytwy Ockhama, nie mnożą bytów ponad konieczność. Istnieje to, czego istnienie zostało uprzednio udowodnione. Doświadczalnie lub teoretycznie. Zaprawdę, powiadam Ci, ten pogardzany przez Ciebie i innych pięknoduchów świat fizyczny jest jedynym, jaki istnieje. W języku widać straszliwy bałagan. W zdaniu "Istnieje dom, w którym mieszkam", oraz "Istnieją krasnoludki", orzeczenia powinny być wyrażane dwoma innymi czasownikami. Z drugiej strony po co używać zwolenników logicznego myślenia raz racjonalistami, raz redukcjonistami? Tym bałaganem żywią się krętacze wymyślający rozmaite sofizmaty. Twego zachwytu tym bałaganem nie podzielam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zauważyłeś ciekawe zjawisko  Nazwałbym to "bałaganem pseudoleczniczym". Gdy pojawia się problem, na przykład związany z własną śmiertelnością, osoby (post)religijne wysypują na ziemię wszelkie myślowe śmieci jakie znajdą. Gdy już niczego zza nich nie widać, uważają, iż problem znikł. A dla zabicia czasu traktują jak prawdę objawioną etykietę na jakiejś butelce wyrastającej z chaotycznego wzgórka nie spójnych wobec siebie opadów. Struś - wedle legend - chowa głowę w piasek gdy coś mu zagrozi. Większość Homo sapiens rozrywa przepełnione worki na śmieci nieprzemyślanych idei i rozrzuca je wokół siebie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | > Istotą naszego sporu jest rozumienie słowa 'istnieć'. Ty je rozumiesz jako istnienie w świecie idei. >Dla Ciebie na początku było słowo. Absolutnie nie sugeruję ani wyższości słowa nad przedmiotem ani jego mocy przyczynowej. Jestem zwolennikiem usystematyzowania pojęć. Jeśli się dublują - stosujemy brzytwę Ockhama. Jeśli zaś nie posiadają żadnego odpowiednika, pozbywanie się ich jest zubażaniem naszej przestrzeni pojęciowej. Nie jestem redukcjonistą ale bynajmniej nie jestem też żadnym platonikiem, nawet naukowym (jak Penrose). Uważam, że pojęcia są wtórne do materii i wymagają umysłu, by istnieć, a umysł dla swojego istnienia wymaga materialnego mózgu. Ale jeśli coś istnieje w świecie idei to znaczy , że istnieje w świecie idei a nie - że nie istnieje. Istnieją wtorki czy nie ? Istnieje sonata księżycowa ?
>Redukcjoniści, jak nas nazywasz, stosują się do brzytwy Ockhama, nie mnożą bytów ponad konieczność. Istnieje to, czego istnienie zostało uprzednio udowodnione. Doświadczalnie lub teoretycznie. Zaprawdę, powiadam Ci, ten pogardzany przez Ciebie i innych pięknoduchów świat fizyczny jest jedynym, jaki istnieje. Co z wtorkami i notowaniami giełdowymi ? Czy to już metafizyka, w którą próbujesz mnie wrobić ?
>Z drugiej strony po co używać zwolenników logicznego myślenia raz racjonalistami, raz redukcjonistami? Właśnie po to, że istnieją racjonaliści nie podzielający radosnego redukcjonizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >Co z wtorkami i notowaniami giełdowymi ? Czy to już metafizyka, w którą próbujesz mnie wrobić ? O wtorkach, notowaniach giełdowych, czy rachunku różniczkowym słowa 'istnieją' używamy w jeszcze innym znaczeniu, niż mówiąc o krasnoludkach.
|
|
| | |  | 2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | >miałam nadzieję, że masz...
Niestety , zasmucę Cię , w tym konkretnym wymiarze niczym nie różnimy się od innym zwierząt.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >>miałam nadzieję, że masz... >Niestety , zasmucę Cię , w tym konkretnym wymiarze niczym nie różnimy się od innym zwierząt. Przesadziłeś, różne zwierzęta mają różną psychikę, czyli duszę. My mamy lepszy wzrok niż psy i lepiej rozwiązujemy problemy (czyli myślimy). Psy za to mają lepszy węch, a to też część psychiki.
|
|
| | | | |  | | zachaj (5239 punktów) | >>>miałam nadzieję, że masz... >>Niestety , zasmucę Cię , w tym konkretnym wymiarze niczym nie różnimy się od innym zwierząt. > Przesadziłeś, różne zwierzęta mają różną psychikę, czyli duszę. My mamy lepszy wzrok niż psy i lepiej rozwiązujemy problemy (czyli myślimy). Psy za to mają lepszy węch, a to też część psychiki.
Tak , tylko ja uważam , że coś takiego jak metafizyczna "dusza" nie istnieje dlatego napisałem o braku różnicy. Oczywiście rozbudowana psychika to najważniejsza z cech , które odróżnia nas od zwierząt.
Psy więcej informacji otrzymują z narządu węchu niż z wzroku. Nie rozróżniają też barw.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >Oczywiście rozbudowana psychika to najważniejsza z cech , które odróżnia nas od zwierząt. To Ty nie jesteś zwierzęciem? A korzonek masz? A listki?
|
|
| | | | |  | | i.czaplicka (5782 punktów) | > My mamy lepszy wzrok niż psy Charty maja lepszy wzrok niż ludzie
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie sądzę. Z pewnością nie widzą kolorów.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | i.czaplicka (5782 punktów) | Widza, choć w nieco węższym zakresie.(wpisz w google- widzenie kolorów, psy, jest sporo artykułów) Na dodatek badanie były robione na "zwykłych" psach. Nie spotkałam się z wynikami badan na chartach. Jedno było chyba na charciku włoskim, ale to nie do końca "prawdziwy" chart. Charty są wyjątkowe, ponieważ gonią "na oko". Dobrze widza obiekty poruszające się, zwłaszcza w poziomie. Zresztą jak wszystkie drapieżniki. Zostały w większej mierze drapieżnikami niż inne psy- silny instynkt pogoni, krotki, zajmujący mało miejsca przewód pokarmowy. Wyścigowe greyhoundy maja inne EKG i obraz krwi niż zwykle psy. Uwaga, mało lekarzy o tym wie. Znam przypadki opisania zdrowych greyhoundów jako będących na granicy śmierci. Różnice są tez w wstępowaniu pierwszej cieczki- czasem w wieku 3-3,5 roku. Chociaż u psów wyścigowych w wyniku selekcji to przyspieszono. Ale u borzoi, saluki, innych starych ras ta cieczka jest b, późno. I odstępy mogą być ok, roku-półtora. Były teorie, ze charty pochodzą od wilka abisyńskiego, nie wiem, czy potwierdzone. Mam te psy ponad dwadzieścia lat. Potrafią rozpoznać obiekty z dużej odległości, kiedy człowiek nie radzi sobie nawet za pomocą lornetki. Moje psy zawsze dobrze widziały po ciemku, dopiero w wieku ok, 12 lat przestawały widzieć w nocy. Karen Blixen uważała, ze maja ludzkie ludzkie poczucie humoru. Cos w tym jest, przynajmniej ich widzenie świata jest bardziej ludzkie niż innych psów.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Widzę, że znasz się na psach. Miło poczytać i się czegoś dowiedzieć. Jednakże z określeniem, który gatunek zwierząt ma najlepszy wzrok mamy chyba ogromny problem. Pod wieloma względami nikt nie pobije sokoła i jego kuzynów. Wiele kotowatych to arcymistrze widzenia. Mają nawet kamery podczerwone. Człowiek też nie jest ze swoimi oczami ciamajdą. Naszą siłą jest nie tylko rozpoznawanie barw, ale też postrzeganie w trójwymiarze.
I teraz jak to ocenić? Co jest lepsze? Widzieć z bardzo daleka tak jak wiele ptaków? Znakomicie rozpoznawać kolory i faktury, tak jak ludzie? Widzieć trójwymiarowo, ale mieć stosunkowo wąski kadr widzenia (też my)? Czy też widzieć w nocy, i do tego w podczerwieni (jak kot)?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) |
> I teraz jak to ocenić? Co jest lepsze? Widzieć z bardzo daleka tak jak wiele ptaków? Znakomicie rozpoznawać kolory i faktury, tak jak ludzie? Widzieć trójwymiarowo, ale mieć stosunkowo wąski kadr widzenia (też my)? Czy też widzieć w nocy, i do tego w podczerwieni (jak kot)?Potrzeba matką wynalazku. Innymi słowy - w tym wypadku szczególnie - byt określa świadomość. Dla kota lepiej widzieć po kociemu, dla krowy po krowiemu, a dla człowieka - po ludzku. Ciekawy problem semantyczny. Tak a propos tegoż problemu: Eskimosi mają ponad sto nazw śniegu. Nazw, nie żadnych dopełnień nazwy. Czy to czegoś nie wyjaśnia, nawet gdy nie wiemy, ile nazw maja koty na gatunek znany nam pod jedną nazwą, np. mysz polna, albo kura domowa. Ale już po łacinie apodemus agrarius i cura domestica. Zaraz... a ile jest ludzkich języków, narzeczy i dialektów? A czy nie jest ważne jak coś brzmi? Czy to też nie powoduje, jak widzimy świat? Ot, na przykład : miłość. Niby pozytywne skojarzenia, ale jakieś takie mlaskające i śliskie. Ale : amor... omdlewająco zniewalająca nie-śmierć ? A-mor mors, mortis aah!... moor...* Na początku było słowo i słowo było u Boga. No. To weźmy się za słowo, a być może słowo okaże się naszym Bogiem. Nasze własne słowo!!! Jeśli ktoś chce inaczej, to zaraz dam mu w pysk! Czyli po mordzie. W rożu. I to wcale nie słowem. Różą tyż nie  ________________ *tzw. mała śmierć
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bardzo ciekawe. Różne słowa narzucają różne obrazy nie tylko swoim "czystym" znaczeniem, ale też brzmieniem. Ciekawe jest też to, jak inne języki widzi się z perspektywy innych języków. Zupełnie trywialne (albo i wręcz wulgarne) słowa po włosku mogą się wydawać jakiemuś turkowi romantyczne i w drugą stronę... Wielu Hindusów mówi na przykład po angielsku, niebawem anglohinduski stanie się najważniejszą wersją tego języka... Tymczasem jednak angielski z Indii jest niemal w 100% dopasowany do wrażliwości i eskpresji mieszkańców Subkontynentu. Ma inną składnię, inne idiomy, często śmieszne i dziwaczne dla kogoś z Londynu... Kiedyś Homo sapiens mieli jeden język, ale się rozeszli i ich przygody odmieniały ich mowę. U Eskimosów jest wiele słów na określenie barw śniegu, a u Arabów na kolory piasku (stany pustyni?). Hindusi uczucie wiążą ze smakiem. Uczucie, emocję się je. Może być też barwą i dźwiękiem. Posiadają więcej określeń na doznania zmysłowe, w tym seksualne, które zanim przyszli purytańscy brytyjczycy były normą w ich świecie. I tak dalej - to ciekawe tematy. Za tym wszystkim kryje się ta sama przeszłość i pewne uniwersalne cechy mózgu, które sprawiają, że obok różnorodności istnieje zbiór silnych podobieństw pomiędzy Polakiem, Aborygenem, Chińczykiem... Swoją drogą słyszałem, że Eskimosi nie mają aż tylu śniegów. Jakiś naukowiec romantyk rzucił takie info w eter i tak się spodobało, że żyje własnym życiem. Ale, tak czy siak, mogę więcej powiedzieć o śniegu niż mieszkańcy Maroka
|
|
| | |  | 6 na 6 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | >czy mogę Cię prosić abyś powiedziała dlaczego sądzisz że to wytwór wyobraźni? Bo nie istnieje. Jest to urojona hipoteza świadomości, dodatkowo zawinięte w jakieś z tyłka wzięte rozważania religijne. Jeśli nie wiesz o co mi chodzi to poczytaj o eterze, został on wymyślony dlatego, że ludzie nie mogli pojąć pewnych rzeczy i ich działania.
Dusza została wymyślona, bo ludzie nie mogli pojąć działania mózgu. Tak samo jak proste ładunki elektryczne itp. tworzą obraz na moim monitorze, tak samo proste ładunki w mózgu tworzą to, co nazwać można człowiekiem. Więc po co hipoteza duszy? Bo paru oszołomów nie może sobie poradzić z tym, że po śmierci zjedzą ich robale?
Bez względu na to co o tym sądzisz dusza nie istnieje i nie zacznie istnieć i nic z tym zrobić nie możesz...
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Vytautas (4394 punktów) | >Dusza została wymyślona, bo ludzie nie mogli pojąć działania mózgu. Tak, ale to trochę późniejsze rozumienie. Zauważ, że słowo 'dusza' ma wspólny rdzeń z 'dyszeć, oddychać'. Tak musieli wierzyć pogańscy Słowianie. Według ich wierzeń oddech oddzielał się od człowieka, czy zwierzęcia oddychającego i wędrował po świecie (zaświatów nie wymyślili), przeżywał także swego gospodarza. Ryby duszy nie miały, no bo czym miałyby oddychać? Wodą? Niemożliwe. Starożytni Grecy mieli dwa słowa tłumaczone jako dusza, duch. Jedno było związane z oddechem -- πνέυμα [pneuma], a drugie z jaźnią, ψυχή [psyche]. Od πνέυμα mamy teraz pneumatykę, a od ψυχή psychologię i psychiatrię. Co do działania mózgu chyba jeszcze do XVIII w. zjawiska psychiczne wiązano z innymi organami wewnętrznymi. Miłość w sercu, nastrój w wątrobie, tylko nienawiść w mózgu. Poza tym mózg miał służyć do chłodzenia krwi. W starożytnym Egipcie mózg usuwano z mumifikowanych zwłok. Tam duszy nie było, więc nie był potrzebny. Utrwalenie przez mumifikację reszty ciała zapewniało duszy nieśmiertelność.
|
|
1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Reinkarnacja to druga nazwa choroby Alzheimera. Nie wierzysz? Poczytaj o niej.
Pozdrawiam
Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
|
|
 | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >Reinkarnacja to druga nazwa choroby Alzheimera. Nie wierzysz? Poczytaj o niej. Reinkarnacją byłoby przeniesienie duszy, a więc mózgu do innego ciała, czyli przeszczep mózgu. Tego, o ile wiem, nie potrafią jeszcze najlepsi chirurdzy. Choroba Alzheimera to niszczenie kory mózgowej przez wadliwie funkcjonujący układ immunologiczny, to jedna z chorób autoimmunologicznych. Z reinkarnacją nie ma to nic wspólnego.
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | 100% reinkarnacja według definicji - w ciele jest inna osoba niż była wcześniej.
Pozdrawiam
Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
|
|
| |  | | Vytautas (4394 punktów) | >w ciele jest inna osoba niż była wcześniej. Celem odróżniania znaczenia słów ciało i osoba jest nadzieja, że ktoś, kto to słyszy, lub czyta pomyśli sobie: "O Jezu, jaki on mądry, ja nic z tego, co on mówi, nie rozumiem!".
|
|
| | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Prawdę mówiąc oczekiwałem, że "tucha" się wypowie. Dla wierzących w duszę choroby wiążące się z "degeneracją osobowości", to ogromny problem do interpretacji.
Pozdrawiam
Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
|
|
| | | |  | | tucha (25 punktów) | co rozumiesz przez degradację osobowości? Tylko chorobę Alzheimera? czy wiara w duszę jest czymś złym? czy jest szczytem głupoty i naiwności?
wiele spraw na świecie się dzieje nie wszystko potrafimy zrozumieć i wytłumaczyć, czasem upraszczamy to aby potem to zbagatelizować, masz rację degradacja osobowości przez np. schizofrenię może być problemem interpretacyjnym, kiedy ktoś mi kiedyś powiedział że gdzieś tam u kogoś w rodzinie jest osoba chora psychicznie pomyślałam "biedy człowiek, zmaga się sam z sobą, mózg płata mu figle", ale czasem też patrzyłam na to jak na chorobę właśnie duszy...
|
|
| | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Z tego, co mi wiadomo, tylko w szamańskich systemach religijnych dusza może chorować. W całej reszcie nie może (w tym w tych z reinkarnacją).
Pozdrawiam
Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Niestety, oni miewają zabawny wytrych. Wielu "uczonych" hinduizmu i buddyzmu twierdzi, iż super doskonała istota przypomina sobie wszystkie byty którymi była i one cieszą się istnieniem. Religijne cukierki bardzo łatwo się lepi.
|
|
2 na 2 | Iwona Przybyła (801 punktów) | >przez niemal całe życie, cyklicznie nachodzi mnie pytanie o reinkarnację... zastanawia mnie czy >jest ona możliwa i czy naprawdę nasza dusza odradza się co jakiś czas w innym ciele...
nie pasuje mi tutaj "co jakiś czas"
> miałoby to >sens, jedno życie to naprawdę mało żeby poznać świat, rozwinąć świadomość, zwłaszcza, że niektórzy >biorą się za to dość późno...
życie jest tylko jedno i aż jedno. Skąd wiesz, że ktoś kto rozwija świadomość wie coś więcej od tego, co jej nie rozwija? Przeszłość i przyszłość to tylko wygodnictwo, które sobie wymyśliliśmy, by ogarniać czas. Co innego pamięć i nadzieja - one są coś więcej warte.
>innym aspektem mogą być sny i przeczucia, wiedza którą mamy nie >wiadomo do końca skąd, lęki które pamiętamy od dzieciństwa...
Każdy nosi w sobie wiedzę, ale społeczeństwo ciągle wali Cię po głowie, żeby siedzieć cicho, nie wychylać się, nie przeszkadzać, nie mówić. Lepiej się dostosować niż zginąć - tak powtarzają. A wiesz dlaczego? Bo lubią kimś rządzić, wydawać rozkazy. Sny i przeczucia niosą w sobie informację. Intuicja poprzedza władzę rozumu.
jest wielu fachowców od hipnozy ale >czy można im ufać?
Po co ufać komukolwiek?
> czy nie powiedzą nam tego co chcemy słyszeć?
Jasne. Zależy, z której strony poczują pieniądze.
umysł ludzki nadal jest zagadką, a >są tacy co lubią to wykorzystać... eh... czy kiedyś tego się dowiem? poczuję?
Moim zdaniem niczego nigdy się nie dowiesz. I dobrze. Po co wiedzieć? Wiedza i niewiedza to całkiem podobne stany umysłu.
|
|
 | | tucha (25 punktów) | dlaczego nie pasuje co jakiś czas? to prawda nie wiem co wiedzą i czują inni, ale czasem mam wrażenie, że moja wiedza i postrzeganie nie wykształciły się jeszcze całkowicie... czasem po prostu wydaje mi się że to co stanowi sedno mnie, to czego nie mogę dotknąć ani zmierzyć, moja świadomość, musi przyjść tu jeszcze raz, raz jeszcze rozwinąć się bardziej... może i przeszłość i przyszłość są wygodnictwem ale dzięki nim odnajdujemy się w pewnej przestrzeni, owszem pamięć i nadzieja, a zwłaszcza nadzieja są dużo warte. Społeczeństwo chyba nigdy nie lubiło wolnomyślicieli. Zapewne wielu zostało stłamszonych gdyż byli zbyt słabi by walczyć o siebie Intuicja poprzedza władzę rozumu? No ok, ale skąd mamy intuicję? dlaczego niektórzy z nas boją się czegoś śmiertelnie od kiedy sięgają pamięcią? Dobrze czasem komuś zaufać.... Czasem chce się dowiedzieć a czasem wiedza mnie przeraża, ale samo poszukiwanie jej może być fascynujące
|
|
|  | 3 na 3 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) |
>to prawda nie wiem co wiedzą i czują inni, ale czasem mam wrażenie, że moja wiedza i postrzeganie nie wykształciły się jeszcze całkowicie... czasem po prostu wydaje mi się że to co stanowi sedno mnie, to czego nie mogę dotknąć ani zmierzyć, moja świadomość, musi przyjść tu jeszcze raz, raz jeszcze rozwinąć się bardziej... To są tylko i wyłącznie twoje prywatne urojenia...
>Intuicja poprzedza władzę rozumu? No ok, ale skąd mamy intuicję? Z podświadomego działania mózgu, sygnałów, które gdzieś tam są, ale do nas nie docierają. Przykładowo można rozpoznać kłamcę za pomocą intuicji, gdyż osoba ta daje nam nieświadomie sygnały, które nieświadomie rozpoznajemy i zapala się czerwone światełko "zaraz, coś tu jest nie tak...", nie pamiętam co to dokładnie było, wzrok, mruganie?
>dlaczego niektórzy z nas boją się czegoś śmiertelnie od kiedy sięgają pamięcią? Niektóre lęki są podobno zaprogramowane, pająki, węże itp. Strach przed zwłokami też chyba jest zaprogramowany...
No chyba, że mówisz o czymś innym, to postaram się to wyjaśnić, byle by to nie były jakieś religijne bzdety.
|
|
|  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
>Intuicja poprzedza władzę rozumu? No ok, ale skąd mamy intuicję? dlaczego niektórzy z nas boją się czegoś śmiertelnie od kiedy sięgają pamięcią?
Moja intuicja mi podsuwa takie wyjaśnienie: bo w równoległym wszechświecie wydarzyło się coś złego, ale nasza pamięć wyłącza się w naszym wszechświecie na chwilę wcześniej - nim to się wydarzyło. Nie pamiętasz więc tych dramatycznych wydarzeń, bo są tak traumatyczne, że wolisz je zakopać.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ewolucja nie toczyła się w równoległym wszechświecie, a z niej biorą się atawizmy. Nie ma też specjalnych, równoległych wszechświatów psychicznych (duchowych?). Wogóle nie wiadomo czy są, ale jakby były, to nie byłyby dopasowane do mięska mózgu.
|
|
| | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Ewolucja nie toczyła się w równoległym wszechświecie, a z niej biorą się atawizmy. Nie ma też specjalnych, równoległych wszechświatów psychicznych (duchowych?).To jasne. Wieloświat jeszcze jestem w stanie wziąć pod uwagę, ale wielobyt to już zbyt wiele. > Wogóle nie wiadomo czy są, ale jakby były, to nie byłyby dopasowane do mięska mózgu.Ładnie: mięsko mózgu
|
|
7 na 7 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > przez niemal całe życie, cyklicznie nachodzi mnie pytanie o reinkarnację... zastanawia mnie czy jest ona możliwa i czy naprawdę nasza dusza odradza się co jakiś czas w innym ciele...Dusza nie istnieje. Jak miałoby się odradzać coś, co jest równie realne jak flogiston? Czy jeśli wyłączysz komputer, to czy jego procesy wewnętrzne są w stanie po atomach powietrza przenieść się do innego komputera, który właśnie uruchamiamy? > miałoby to sens, jedno życie to naprawdę mało żeby poznać świat,No i co z tego? "Jedno życie to za mało by okrążyć ziemię milion razy jadąc na deskorolce, więc musi istnieć reinkarnacja, by tego dokonać." > rozwinąć świadomość, zwłaszcza, że niektórzybiorą się za to dość późno...A czyja to wina?  > innym aspektem mogą być sny i przeczucia, wiedza którą mamy nie wiadomo do końca skąd,Eee... błędna interpretacja zdarzeń przez rządny duchowych wrażeń mózg? > lęki które pamiętamy od dzieciństwa...To wina pamięci a nie reinkarnacji  > jest wielu fachowców od hipnozy ale czy można im ufać?Tak, przy odrobinie chęci można samemu się zahipnotyzować, ale co to ma wspólnego z nieistniejącą duszą i flogistonem? > czy nie powiedzą nam tego co chcemy słyszeć?Ale co ma do tego hipnoza? > umysł ludzki nadal jest zagadką, a są tacy co lubią to wykorzystać... eh... czy kiedyś tego się dowiem? poczuję?Jest parę książek na ten temat, manipulacje umysłem, psychologia itp, na prawdę łatwo się tego dowiedzieć, ale nie, bo lepiej pisać bzdury na blogach i forach
|
|
 | -1 na 3 | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >przez niemal całe życie, cyklicznie nachodzi mnie pytanie o reinkarnację... zastanawia mnie czy jest ona możliwa i czy naprawdę nasza dusza odradza się co jakiś czas w innym ciele...> Dusza nie istnieje.Czy "dusza nie istnieje" nie znaczy czasami tyle samo, co "Alpha Phoenicis nie istnieje"? Istnieje tylko dusza! Reszta to próba przejęcia władzy nad ludźmi. > Czy jeśli wyłączysz komputer, to czy jego procesy wewnętrzne są w stanie po atomach powietrza przenieść się do innego komputera, który właśnie uruchamiamy?Na szczęście nikt nie jest komputerem. To, że znajdujemy się w wielkim komputerze nie oznacza, że sami jesteśmy komputerami. Raczej jesteśmy podzespołami, a te mogę się rozwijać, powiększać swoje rozmiary, przenosić z jednego komputera do drugiego. Czemu by nie? > "Jedno życie to za mało by okrążyć ziemię milion razy jadąc na deskorolce, więc musi istnieć reinkarnacja, by tego dokonać."reinkarnacja istnieje po to, by się rozwijać. > Eee... błędna interpretacja zdarzeń przez rządny duchowych wrażeń mózg?A Twój mózg czego jest rządny? > Jest parę książek na ten temat, manipulacje umysłem, psychologia itp, na prawdę łatwo się tego dowiedzieć, ale nie, bo lepiej pisać bzdury na blogach i forach Nie zawsze można się z tych książek dowiedzieć czegoś mądrego. Moim zdaniem książki na temat manipulacji nie są zbyt wiele warte. Znacznie więcej siły daje osobiste doświadczenie odmiennych stanów świadomości. Ale to dość ryzykowne - nie polecam.
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dlaczego nie założysz, że manipulowali ludźmi ci, którzy wymyślili reinkarnację i zastosowali ją jako dogmat buddyzmu i hinduizmu? Czym pozyskali twoje zaufanie? Może atrakcyjnością ich kłamstwa?
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Dlaczego nie założysz, że manipulowali ludźmi ci, którzy wymyślili reinkarnację i zastosowali ją jako dogmat buddyzmu i hinduizmu? Czym pozyskali twoje zaufanie? Może atrakcyjnością ich kłamstwa?
Zakładając to, o czym piszesz, czy przypadkiem nie dojdziemy do stwierdzenia, że wszystko może być kłamstwem? Może po prostu założyć, że istnieje coś w co warto wierzyć, niezależne od ludzkiego umysłu? Droga do prawdy? Nawet jeśli to urojenie to czy naprawdę uważasz, że religie to samo zło? Czy może zło istnieje też poza wiarą? Czy jest różnica między człowiekiem, który zachwyca się światem, widząc w nim rękę Boga, a człowiekiem, który zachwyca się światem, widząc w nim naukę?
Nie wiem, co jest właściwe, a co niewłaściwe. Nie wiem, gdzie przebiega granica, ale chyba warto wierzyć w siebie i ufać swojemu wewnętrznemu głosowi. Oczywiście pod warunkiem, że pracujemy nad własnym rozwojem, wzbogacamy się, uczymy.
Ja już na tym forum wyczerpałam swoje siły i zamiary. Była to strata czasu, jak zwykle to bywa na forach, ale z drugiej strony warto czynić obserwacje i wyciągać wnioski. I nie wpadać w towarzystwa wzajemnej adoracji - lepiej się z kimś nie zgadzać i szukać kompromisu. Może dlatego Sokrates wybrał Ksantypę?
Żegnam się i kłaniam nisko, Iwona Przybyła
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem w różnych odmianach filozofii indyjskiej i buddyjskiej (nie we wszystkich) tkwi zasadniczy błąd mówiący o tym, że człowiek zawiera w sobie cały wszechświat, abstrahując już od tego na ile wszechświat traktowany jest jako złudzenie bądź nie (indyjska prakriti nie jest złudzeniem i dopiero z puruszą tworzy (oznacza) brahmana). Człowiek nie ma w sobie całego wszechświata, jest jego drobną częścią. Intuicje człowieka wyrosły z pogoni za uzyskaniem potomstwa, za zaspokojeniem głodu i za snem. Nie warto ufać intuicjom, a już z pewnością nie oznaczają one reprezentatywnej części wszechświata. Wiem o czym mówię - nie lubię filozofii, ale lubię myśleć.
|
|
| | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | Zgadzam się, ale w takim razie czym jest wszystko to, co spotykamy na swojej drodze, jak nie rodzajem intuicyjnego poznania? Rozumiem, że ślepa wiara w intuicję prowadzi do paranoi w rodzaju ufo i różnych majaczeń - sama miałam taki etap w życiu, jak pewnie większość ludzi. Natomiast intuicja dzielona z racjonalnym poznaniem chyba ma już sens, a nawet jest niezbywalną częścią naszego istnienia.
Nie wierzę w racjonalizm jako zaufanie wyłącznie rozumowemu poznaniu. Coś takiego nie dość, że nie istnieje to jeszcze prowadzi do ideologii.
|
|
6 na 6 | Mateusz (879 punktów) | Mnie kiedyś też nachodziły myśli o reinkarnacji (chociaż rozumianej w nieco innym wymiarze, który to spróbuję przedstawić), ale się z nich szczęśliwie(?) oczyściłem. Najpierw założenia: Jest moim zdaniem wielce prawdopodobnym, że wszechświat - tzn. ogół znanej, ale również czysto teoretycznej przestrzeni nie jest jednorazowym zdarzeniem i ma swoich braci, siostry i kuzynów, a może nawet rodziców. Przychylam się do takiej właśnie "hipotezy", pomimo iż zdaję sobie sprawę z oczywistej metodologicznej trudności, jaką jest niemal całkowita niesprawdzalność jej zasadności. Wiem również, że powinienem się trzymać faktów, przy tworzeniu wszelakich konstrukcji myślowych, lecz to założenie stanowi bardzo estetyczne twierdzenie - swoiste przedłużenie peryferyjności naszej egzystencji i roli w świecie. Kontynuując, w mnogości wszechświatów pojawiać się powinny światy bliźniacze, gdzie wszystkie parametry i prawa są jednakowe. Tu występuje kolejna krypto-supozycja, a mianowicie, że tychże uniwersów będzie no przynajmniej nieskończoność (bo czemu nie?). Wnioskowanie przeprowadziłem następujące: jeżeli istnieje nieskończona liczba prób, można uznać, że każdy obiekt istniejący w jednym kosmosie zostanie powielony w innym, z zachowanie zgodności kwantowej, czy jakiejkolwiek innej - chociażby molekularnej; skoro tak, jednako powinna by się pojawiać moja świadomość w różnych wszechświatach, bo jako konsekwencja procesów chemicznych jest przywiązana do konkretnego stanu zorganizowania materii, co z kolei stanowiłoby bezsprzecznie pewien rodzaj reinkarnacji; niestety, skoro mój umysł (materialnie) może pojawiać się w różnych miejscach jednocześnie, bez podziału świadomości, znaczy to, że albo istnieje jakiś, jak dla mnie, mocno naciągany czynnik uniemożliwiający jej transfer/podział albo świadomość jako taka nie jest zjawiskiem jednostkowym (patrz: dusza), lecz przelotnym auto-rzutowaniem ośrodków poznawczych mózgu na siebie; nie potrafiąc wymyślić unikatowego czynnika, którego nie sposób byłoby równolegle utworzyć w odrębnym, choć identycznym świecie, skłonić się pozostaje do drugiej opcji, czyli obdarcia siebie samego z wątpliwego przywileju myślenia, że jest się "zjawiskiem powtarzalnym" , nieprzerywalnym i jednym w całym swoim życiu; Ktoś mógłby powiedzieć, że kwestia bycia "jednym i tym samym" na przestrzeni czasu, to oczywista iluzja, bo wystarczy popatrzeć na siebie sprzed lat, żeby stwierdzić, iż było się innym człowiekiem. Nie o to jednakże chodzi, a o naturę samo-świadomości, która bywa postrzegana jako, owszem zmienna, lecz równocześnie niezaprzeczalnie jednolita. Konkluzja narzuciła mi się jakoś spontanicznie później, kiedy akurat nie miałem o tym myśleć i uderzyła mnie swoją prostotą. Świadomość jest jak wciąż zmieniający pozycję ludek, narysowany w rogu zeszytu i wprawiony w ruch szybkością iluzorycznych zmian, jakim pozornie podlega. Inaczej, pierwotne domniemanie, o którym tu mowa, a zakładające, że mój byt wewnętrzny będzie trwały i "mój własny (czyli tego kogoś, gdy to piszę)" w całej rozciągłości życia, to nic innego jak zwykłe, mylne wrażenie, nie związane ze stanem rzeczy, któremu byłoby teoretycznie przypisane. Wniosek wydaje mi się słuszny, dlatego też go prezentuję. Przytoczone rozumowanie łączy się z nim nierozerwalnie, jako jego naturalne źródło i jego brak byłby troszeczkę nieodpowiedni, toteż je załączyłem, ale doskonale wiem, że jest takie, hmm... rozbudowane, powiedzmy  . Skoro jednak wniosek trafił mi do gustu, a nie mam na razie alternatywy dla sposobu jego udowodnienia, to musi wystarczyć. Jestem oczywiście otwarty na krytykę, ale samego wniosku, bo mankamentów uzasadnienia i bez niej jestem świadom. PS To mnożenie światów, którego nie unikałem można łatwo ominąć. Zamiast używać całych wszechświatów by zrobić kopię mózgu danego człowieka, da się przyjąć za narzędzie hipotetyczny replikator komórek nerwowych. Uprzedzam uwagi typu - to nie dość dokładne, trzeba odwzorować spiny cząsteczek i inne niemożliwe do powtórzenia informacje o stanie materii i energii - przypominam, że ludzie, jako istoty posiadające hipotetycznie niepodzielną świadomość, mimo ogromnych zmian, tak jakościowych, jak i ilościowych zachodzących w obszarze mózgu, musieliby pozostawać tacy sami, co oznaczałoby że dusza (użyje tego określenia bo wiadomo chyba o co mi chodzi) nie jest czymś "ścisłym" w swej budowie i ma ogromny wręcz margines błędu. Duszy, czy też jednostkowej samoświadomości - jakby tego nie nazywać, nie da się jednak obronić kwestionując mój wcześniejszy, mający swe zalety, choć przerośnięty dowód  PS 2.0 Konsekwencja narzuca się sama i dotyczy tematu wątku - żeby nie było, że nie na temat napisałem - reinkarnacji być nie może. PS 3.0 Wyraz "dusza" został użyty w znaczeniu, które nie obejmuje nieśmiertelności. Przepraszam, że post jest taki długi
|
|
2 na 2 Xion (501 punktów) (zablokowany) | Ja mam tylko nadzieję, że w przyszłym wcieleniu zdołasz poznać inne znaki przestankowe niż tylko wielokropek i pytajnik. Mimo że nie są one tak, powiedzmy, "refleksyjne" jak te dwa.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >...nachodzi mnie pytanie o reinkarnację...
Nachodzenie nie ma raczej pozytywnych konotacji. Jeśli nachodzi mnie taka lub inna menda, wyrzucam ją za drzwi. Jeśli nachodzi mnie pytanie, nie ma konieczności, aby na nie odpowiedzieć: nie mój biznes. W materii, o której mowa, liczą się tylko pytania, które stawiamy osobiście. Pytanie o reinkarnację to coś jak pukanie do drzwi pijanego sąsiada lub świadka Jehowy.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | natalia_88poz (817 punktów) | Według mnie reinkarnacja nie istnieje. Kiedyś żyłam nadzieją, że jest to możliwe.. Długowieczność czy nieśmiertelność jest w zasięgu ręki oczywiście - naukowcy za jakieś 40 lat dadzą nam przepis  Ale póki co nie ma co się łudzić i wymyślać sztuczne wyjścia jak np: reinkarnację tylko po to, by oszukać samego siebie, co wynika z lęku przed śmiercią. Myślę, że należy być hedonistą w każdym tego słowa znaczeniu, przeżyć życie jak najlepiej, z radością i wyczerpać je maksymalnie, nie popadać w zabobony, a wtedy nawet nie pomyśli się o tym, że chciałoby się żyć raz jeszcze, bo w końcu wszystko się nudzi, a świat nigdy nie będzie idealny, nawet gdyby go każdy chciał w 1 małym procencie ulepszyć - takie ja mam odczucie. pozdrawiam 
"Im mniej mają ludzie rozumu i wiedzy, tym większą okazują żarliwość w sprawach wiary" Jan Meslier - "Testament".
|
|
1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie ma czegoś takiego jak dusza. Jest mózg, którego "podzespoły" wytwarzają w nas wrażenie świadomości. Gdy uszkodzisz poważnie mózg świadomość zmienia się, lub zanika. Gdy mózg umiera, świadomość danej jednostki nieodrwacalnie się kończy. Są natomiast geny, nie mające nic wspólnego z "hotelikiem po śmierci" dla Homo sapiens. Myśliciele Wschodu, ale też i Grecy pisząc o reinkarnacji mieli niekiedy znakomitą intuicję dotyczącą rozkładu atomów i ich ponownego upożądkowania. Zaczynali bełkotać, gdy pojawiały im się dusze i "pośmiertne hoteliki". Reinkarnacja bez "wędrówki dusz" (tych nie ma, ani w miejscu, ani w ruchu) jak najbardziej istnieje. Każdy kto je jajecznicę, może się przekonać obserwując talerz
|
|
 | 1 na 1 | orchidea78 (385 punktów) | Wiara w kolejne wcielenie, pomaga pogodzić się z końcem życia na tym "padole łez". Brak zgody na definitywny koniec, powoduje snucie niestworzonych historii na temat "życia po życiu".Daje to nadzieję (płonną, co prawda), że jeszcze możliwe dokończenie spraw rozpoczętych. Niektórzy mają potrzebę wiary w taką iluzję.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiem. Ale gdy żyje się fałszywymi pragnieniami traci się czas potrzebny na realizaję prawdziwych pragnień. Prosty przykład - ktoś chce żyć dłużej? No to czemu daje pieniądze na klepanie mantr zamiast na szkoły i laboratoria medyczne? Pomyśl - gdyby pieniądze i czas ludzki przeznaczany na religijne gusła trafiały do rąk naukowców i do dobrych szkół marzenie o przedłużeniu życia byłoby znacznie bardziej spełnione, niż dzieje się to obecnie.
Z mojej perspektywy nie tyle długość życia jest ważna, co jego jakość. Bardzo chciałbym móc czytać książki bez zaświatów, humanistyczno - egzystencjalnych pytań o sens śmiertelnego życia. Bardzo chciałbym sztuki NIERELIGIJNEJ.
|
|
| |  | 1 na 1 | orchidea78 (385 punktów) | Należy najlepiej jak to możliwe, wykorzystywać czas, jaki mamy. A wyobrażenia ,dotyczące "życia wiecznego", traktować jedynie jako marzenia (tak na marginesie, sądzę że to byłaby raczej kara, niż nagroda) Gdy się skupimy na dniu dzisiejszym,wykorzystamy maksymalnie zdolności, jakie każdy, przecież ma, to takie podejście pomoże nam w realizacji postawionych sobie celów Aby wierzyć w reinkarnację, niezbędna jest wiara w duszę. Nie ma faktów świadczących o jej istnieniu, wszelkie, zatem, dociekania na ten temat pozbawione są realnych podstaw.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Życie wieczne już teraz stało się karą dla dobrze zorganizowanych marzycieli ze wspaniale rozwiniętym aparatem przemocy.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Każdy kto je jajecznicę, może się przekonać obserwując talerz...
Czy chodzi o to, że materia kury staje się ludzkim ciałem, że, jak to mawiają Niemcy der Mensch ist, was er isst?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Chodzi o to, że jajko jest ślicznym symbolem "reinkarnacji" genów.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Nie ma czegoś takiego jak dusza. Jest mózg, którego "podzespoły" wytwarzają w nas wrażenie świadomości.Skąd ta pewność? > Gdy uszkodzisz poważnie mózg świadomość zmienia się, lub zanika. Gdy mózg umiera, świadomość danej jednostki nieodrwacalnie się kończy....bo doświadczasz tylko śmierci innych ludzi, a nie swojej. To, że ja w innym świecie umieram nie oznacza, że umieram w tym. Powiedzmy, że w innym świecie ktoś uszkodził mi mózg, ale w tym świecie nadal żyję, posiadam świadomość i jestem tą samą osobą. Jestem jednym bytem, ale moje kopie w formie holograficznej funkcjonują w innych światach. > Są natomiast geny, nie mające nic wspólnego z "hotelikiem po śmierci" dla Homo sapiens.To, co NA 100% ISTNIEJE zależy od tych, co trzymają ster władzy. Tyle wiem z całą pewnością, a reszta to cisza. > Myśliciele Wschodu, ale też i Grecy pisząc o reinkarnacji mieli niekiedy znakomitą intuicję dotyczącą rozkładu atomów i ich ponownego upożądkowania.sic! > Zaczynali bełkotać, gdy pojawiały im się dusze i "pośmiertne hoteliki".Być może po prostu nie rozumiemy tego, co wypływa z podświadomego kanału innych ludzi. Warto jednak brać to pod uwagę i analizować. > Reinkarnacja bez "wędrówki dusz" (tych nie ma, ani w miejscu, ani w ruchu) jak najbardziej istnieje. Każdy kto je jajecznicę, może się przekonać obserwując talerz  Bzdura.
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie bzdura, lecz kwestia terminologii. Dzięki genom po śmierci mrówki pojawia się nowa mrówka, ale bez wędrującej duszy. Odbywa się w to dużo bardziej złożony sposób. I nie dla mrówki. To mrówka wynika z tego procesu. Wydaje mi się, że słowo "nie zgadzam się" jest bardziej na miejscu niż słowo "bzdura". Ale to nie moja sprawa... Cytat:>Nie ma czegoś takiego jak dusza. Jest mózg, którego "podzespoły" wytwarzają w nas wrażenie świadomości.
Skąd ta pewność? A byłaś kiedyś w szpitalu? Albo czytałaś jaki wpływ mają uszkodzenia mózgu na zmiany naszej świadomości? Kiedyś zupełnie nie wiedziano "jak działa człowiek". I z biegiem czasu odkryto, iż na przykład ma krwiobieg i serce. Teraz odkrywamy mózg. W pełni materialne "serce" naszego myślenia, naszych emocji, naszej osobowości. Cytat:...bo doświadczasz tylko śmierci innych ludzi, a nie swojej. To, że ja w innym świecie umieram nie oznacza, że umieram w tym. Powiedzmy, że w innym świecie ktoś uszkodził mi mózg, ale w tym świecie nadal żyję, posiadam świadomość i jestem tą samą osobą. Jestem jednym bytem, ale moje kopie w formie holograficznej funkcjonują w innych światach. A co z kopiami holograficznymi muchy, smrodu z toalety i kawałka jezdni? Po co ta kseromania? Być może istnieją wszechświaty równoległe, ale bynajmniej nie po to, aby konserwować naszą psychikę ponad jej naturalny wymiar czasowy. Nasza psychika jest w pełni związana z materią naszego wszechświata. I druga rzecz - gdy umiera bliźniak, jego brat wcale nie posiada świadomości denata. Cytat:To, co NA 100% ISTNIEJE zależy od tych, co trzymają ster władzy. Tyle wiem z całą pewnością, a reszta to cisza. Bywa, że ster władzy nad nami trzymają nasze atawistyczne lęki rozgrzanie przez silnie eskapistyczne nurty religijno - filozoficzne. Cytat:Być może po prostu nie rozumiemy tego, co wypływa z podświadomego kanału innych ludzi. Warto jednak brać to pod uwagę i analizować. Rozumiem, że ludzie chodzą do kościołów głównie po "obietnicę zmartwychwstania". Biorę to pod uwagę i analizuję. Co oczywiście nie oznacza, iż podziwiam ludzi, którzy wymyślili sobie boga głównie dla eskapistycznego hoteliku. Nie jest to też żaden "podświadomy kanał". Prosty, prymitywny deal.
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Nie bzdura, lecz kwestia terminologii. Dzięki genom po śmierci mrówki pojawia się nowa mrówka, ale bez wędrującej duszy. Odbywa się w to dużo bardziej złożony sposób. I nie dla mrówki. To mrówka wynika z tego procesu. Wydaje mi się, że słowo "nie zgadzam się" jest bardziej na miejscu niż słowo "bzdura". Ale to nie moja sprawa...Ciekawe spostrzeżenie, bo ostatnio właśnie zastanawiałam się nad mrówkami  Przepraszam za "bzdurę", faktycznie "nie zgadzam się" jest bardziej na miejscu. > Skąd ta pewność?[/cytat]> A byłaś kiedyś w szpitalu? Albo czytałaś jaki wpływ mają uszkodzenia mózgu na zmiany naszej świadomości? Kiedyś zupełnie nie wiedziano "jak działa człowiek". I z biegiem czasu odkryto, iż na przykład ma krwiobieg i serce. Teraz odkrywamy mózg. W pełni materialne "serce" naszego myślenia, naszych emocji, naszej osobowości.Hmmmm... To, co odkrywamy jest tym, co chcemy odkryć. Wg mnie rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona i zakłada możliwość istnienia alternatywnych punktów widzenia. Wydaje mi się, że odpowiednie byłyby słowa A. Osieckiej " To wszystko z nudów wysoki sądzie, to wszystko z nudów". Nie twierdzę, że zaufanie nauce to zły kierunek. Twierdzę tylko, że nie jedyny możliwy i warto zachować do niego duży dystans. > A co z kopiami holograficznymi muchy, smrodu z toalety i kawałka jezdni? Po co ta kseromania? Być może istnieją wszechświaty równoległe, ale bynajmniej nie po to, aby konserwować naszą psychikę ponad jej naturalny wymiar czasowy. Nasza psychika jest w pełni związana z materią naszego wszechświata.Jaka kseromania? Byt jest jeden - ten, który ma świadomość,tj. ten, w którym "jesteś". Reszta może być holografem. Zgadzam się, że nasza psychika jest związana z materią naszego wszechświata, ale jej dopełnieniem może być dusza. Dusza i ciało jako jedność, dążenie do wyzwolenia swojego potencjału, nadania kierunku i celu. > I druga rzecz - gdy umiera bliźniak, jego brat wcale nie posiada świadomości denata.Nie rozumiem. Możesz jaśniej? Chyba, że to żart  > Cytat:To, co NA 100% ISTNIEJE zależy od tych, co trzymają ster władzy. Tyle wiem z całą pewnością, a reszta to cisza. > Bywa, że ster władzy nad nami trzymają nasze atawistyczne lęki rozgrzanie przez silnie eskapistyczne nurty religijno - filozoficzne.To możliwe. Skąd się biorą lęki? > Cytat:Być może po prostu nie rozumiemy tego, co wypływa z podświadomego kanału innych ludzi. Warto jednak brać to pod uwagę i analizować. > > Rozumiem, że ludzie chodzą do kościołów głównie po "obietnicę zmartwychwstania".Nie zauważyłam tej tendencji. Niektórzy chodzą po prostu, by się wyciszyć, niektórzy by poczuć więź ze wspólnotą, której chcą być częścią. Pewnie i są tacy, co liczą na zmartwychwstanie, ale nie sądzę, by było ich dużo. Kościoły pustoszeją, więc walka wydaje mi się bezzasadna. Kto po nich przejmie kasę? Państwo, biznes? Na jakich zasadach? Na uczciwości i sprawiedliwości? Nie sądzę. > Biorę to pod uwagę i analizuję. Co oczywiście nie oznacza, iż podziwiam ludzi, którzy wymyślili sobie boga głównie dla eskapistycznego hoteliku. Nie jest to też żaden "podświadomy kanał". Prosty, prymitywny deal.Co nazywasz prymitywnym dealem? Pracę z podświadomością? Jacy ludzie wymyślili sobie Boga? Nie przypadkiem Ci sami, co teraz wymyślają ateizm? To tylko zmiana ośrodka władzy - dla zabawy, dla zapełnienia nudy. Mnie to nie interesuje. Wolę sobie wątpić.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Nie zauważyłam tej tendencji. Niektórzy chodzą po prostu, by się wyciszyć, niektórzy by poczuć więź ze wspólnotą, której chcą być częścią. Pewnie i są tacy, co liczą na zmartwychwstanie, ale nie sądzę, by było ich dużo. Kościoły pustoszeją, więc walka wydaje mi się bezzasadna. Kto po nich przejmie kasę? Państwo, biznes? Na jakich zasadach? Na uczciwości i sprawiedliwości? Nie sądzę. To dlaczego Msza Święta to głównie misterium zmartwychwstania? To wcale nie jest normalne dla wszystkich religii. Hinduiści na przykład lubują się w opisie piękna swoich bogów, a nie w powtarzaniu historii (conajmniej raz na tydzień), jak to bozie im dała życie wieczne przybiwszy się do krzyża... Cytat:Hmmmm... To, co odkrywamy jest tym, co chcemy odkryć. Wg mnie rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona i zakłada możliwość istnienia alternatywnych punktów widzenia. Wydaje mi się, że odpowiednie byłyby słowa A. Osieckiej " To wszystko z nudów wysoki sądzie, to wszystko z nudów". Nie twierdzę, że zaufanie nauce to zły kierunek. Twierdzę tylko, że nie jedyny możliwy i warto zachować do niego duży dystans Nauce można ufać, lub nie, ale wymyślanie sobie ziszczaczy pragnień (np. zmartwychwstanie przez ukrzyżowanego boga) to nie jest alternatywa dla nauki. Cytat:Jaka kseromania? Byt jest jeden - ten, który ma świadomość,tj. ten, w którym "jesteś". Reszta może być holografem. Zgadzam się, że nasza psychika jest związana z materią naszego wszechświata, ale jej dopełnieniem może być dusza. Dusza i ciało jako jedność, dążenie do wyzwolenia swojego potencjału, nadania kierunku i celu. Dlaczego kawałek mięska w czaszcze miałby się powielać "w innym wymiarze", a moja chustka do nosa nie? Cytat:Nie rozumiem. Możesz jaśniej? Chyba, że to żart Istnienie naszej kopii nie oznacza wspólnoty świadomości. Widać to na przykładzie bliźniaków jednojajowych. Ten sam kod genetyczny i w związku z tym te same uwarunkowania genetyczne. A jednak dwa w pełni niezależne organizmy. Jeden nie żyje w drugim. Żaden żart, tylko prosta obserwacja z mojej strony. Cytat:Co nazywasz prymitywnym dealem? Pracę z podświadomością? Jacy ludzie wymyślili sobie Boga? Nie przypadkiem Ci sami, co teraz wymyślają ateizm? To tylko zmiana ośrodka władzy - dla zabawy, dla zapełnienia nudy. Mnie to nie interesuje. Wolę sobie wątpić. Ateizmu się nie wymyśla. Starczy rozejrzeć się wokół siebie. Oczywiście pytanie o boga nie ma sensu, tak samo jak o to, czy świat to zielony kalosz. Dzielenie ludzi na kaloszowców i bezkaloszowców tak naprawdę nie ma sensu. Lecz trapi nas kaloszomania. Ateizm nie jest żadnym światopoglądem. Wystarczy istnieć i być uczciwym wobec swoich spostrzeżeń, aby być ateistą. To żaden sukces. To tylko normalność.
|
|
2 na 2 | Dudii (129 punktów) | Zakładając, że świat to pępek wszechświata, a ludzie to "gatunek wybrany", że posiadamy w sobie coś więcej (niematerialną duszę) niż inne zwierzęta, że jesteśmy wyjątkowi, że świat jest dla nas, jako tako sensowny się wydaje pogląd o wędrówce dusz. Wydaje się sprawiedliwy. Bo tak oto cierpienia życia doczesnego, doznane krzywdy zostaną nam wynagrodzone w następnym. Niespełnione pragnienia zostaną spełnione. Za zło wyrządzone zostaniemy ukarani. Pogląd ten jest sprawiedliwszy od poglądu, że dane nam jest jedno życie, a po nim niebo lub piekło- w zależności od stopnia posłuszeństwa wobec nakazów boskich. Reinkarnacja to pogląd sprawiedliwszy- to wielokrotne narodziny w różnych warunkach. Ale.. Powtórzę za moim ulubionym komikiem "To piękne.. To poetyckie.. To daje nadzieję.. Ale nie istnieje." Przez samo pragnienie, aby coś istniało, przez myśl że coś byłoby sprawiedliwe, to coś nie zaistnieje. Pomyśl wokół czego kręcą się nasze lęki i pragnienia. Miłość, rodzicielstwo, dobrobyt.. To czego doświadczamy lęki, nadzieje i wiele innych uczuć nie jest czymś niezwykłym w świecie zwierzęcym. I wokół tego kręci się życie innych zwierząt. Z żalem więc reasumuję- nie jesteśmy wyjątkowi. Nie ma żadnego "tam". Nie będzie żadnego wyrównania strat, żadnej rekompensacji cierpienia, nie jesteśmy aż tak ważni. Niczym guru pozwalam sobie więc na wygłoszenie rad : Wylecz się z siebie. Żyj tu i teraz.
|
|
 | | tucha (25 punktów) | żyję tu i teraz a jednocześnie wrodzona ciekawość każe mi myśleć o "tam"  nie jesteśmy wyjątkowi... no może nie... ale po co jesteśmy?
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jakbyś żyła tu i teraz wiedziałabyś, że nie ma "tam". To tak jak obejrzeć pięć minut filmu, nie zrozumieć go i myśleć o innym, o którym opowiedział plotkarz oszust nienawidzący Słońca i depczący trawę.
Pytasz "po co jesteśmy?". Znamy już odpowiedź. Są geny, które podlegają mutacjom, my jesteśmy efektem ich drogi. Jeśli na pytanie "po co jesteśmy" musi paść odpowiedź przecząca skończoności naszego bytu (a tak często bywa), to nie jest żadne pytanie, lecz narkotyk spreparowany przez nasze lęki i plotkarzy depczących trawę, którzy starają się zrobić wszystko, aby nie żyć tu i teraz.
|
|
|  | 1 na 1 | Dudii (129 punktów) | > ..ale po co jesteśmy?Dlaczego istniejemy, dlaczego się narodziliśmy.. Odpowiem tak: Nie w celu poszukiwania odpowiedzi na pytanie "Po co jesteśmy?" ... Choć oczywiście my możemy sobie taki cel postawić i do niego dążyć.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Na te pytania już odpowiedziano. Urodziliśmy się po to, aby przenieść dalej geny. Jesteśmy dla nich mostem. Cały nasz orgaznizm był ulepszany przez ślepy nurt płynącego czasu dla tej jednej funkcji - dorosnąć, przeżyć, podać geny potomstwu, zadbać aby nie umarło przed wiekiem rozrodczym. Wspieranie wnuków też wchodzi w grę.
Dla tego istniejemy, dla tego się narodziliśmy. Przy okazji możemy też robić inne rzeczy, jeśli chcemy.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nieliczni filozofowie (większość była i jest rozmodlona) zauważali pewien paradoks polegający na odwróceniu pojęć. Dla osoby religijnej najwyższą cnotą jest rola ślepo posłusznego niewolnika. A niewolnik nie odpowiada za swoje czyny. Bez tego nie byłoby inkwizycji, tortur i wojen religijnych. Jednakże człowiek religijny miał (i ma - Irak choćby) poczucie, że masakra jest dobra w imię prawdy. Uprawia wojnę o miłość. Czasem nie zabija, ale dyskryminuje w swoich myślach, na swoim stanowisku pracy wszystkich tych, którzy czują się wolni od baśni o bogu. Szacunek dla rzeczywistości jest dla osoby religijnej grzechem. W Indiach, w najbardziej monoteizującym nurcie hinduizmu czczącym Krisznę, powiada się, że jeśli ktoś choć raz zachwyci się pięknem otaczającego świata (na przykład zachodem Słońca), będzie przeklęty. Należy myśleć i mówić tylko o Krisznie, cały czas powtarzać jego imię. Wszystko inne nie ma wartości, ludzie zajęci innymi rzeczami, niż mówienie "Kriszna, Kriszna, Kriszna..." są jak bezrozumna mgła. I to, zdaniem osób nie patrzących na piękno Ziemi dla pielęgnowania urojeń jest najwyższą cnotą, dobrem etc. Dodam, gwoli sprawiedliwości, iż w Indiach każdy bóg panteonu jest rozumiany na wiele sposobów, zatem nie każdy jegomość z rzeźbą Kriszny Gopala na swoim ołtarzyku będzie aż tak okropnie eskapistyczny. Swoją drogą parę godzin temu dowiedziałem się, że jadę na długo do Indii. Kupiłem dobry cyfrowy rejstrator dźwięku i będę nagrywał wielkich mistrzów nie cenionych przez będące na dorobku społeczeństwo. Technika jest cudowna. Dzięki czemuś tak małemu jak telefon komórkowy być może przyczynię się do zgromadzenia bezcennych materiałów fonograficznych. Kto wie? Może będą z tego nawet płyty? Najbardziej mam apetyt na ragę Marwę graną na cytrze (rudra winie) przez mistrza Asaada Ali Khana i dedykowaną... pięknu zachodzącego Słońca
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Dudii (129 punktów) | Rewolta, podbój, wojna o sprawiedliwość, o prawdę, o miłość. Obawiam się, że człowiekiem nie kierują tak szlachetne pobudki. Nie terroryzuje się bliźniego, w imię miłości do niego. Człowiek uprawia wojnę o siebie. Wzniosłe idee zaprzęga do służby instynktom, stają się orężem najzwyklejszych, przyziemnych ludzkich pragnień. Jeśli wierzy w zaświaty pragnie na dodatek, aby w ostatecznym rozrachunku otrzymać przepustkę do nieba. Człowiek taki pragnie więc zjednoczenia z Brahmanem i na ziemi, i po śmierci. Weźmy pod lupę średniowiecznego homo sapiens, który staje przed dylematem natury ekonomicznej "Lepszy wróbel w garści, czy gołąb na dachu?". Bierze on udział w mającym mu zapewnić zbawienie marszu o wyswobodzenie Ziemi Świętej z rąk niewiernych, w prawej dłoni dzierżąc miecz skierowany ku poganinowi, lewa sięga po dobra Antiochii nie Antiochii. ( A i.. ups, nawet zaprzyjaźnionego Konstantynopola.  ) Sprytnie.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Do tego, skoro już Homo sapiens sobie wmówił Jahwe i inne Jezusy, to wmówienie sobie iż grabienie i gwałcenie to rzecz zacna nie jest trudne. Już dawno powstała maksyma "cel uświęca środki".
|
|
 | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Piękna wypowiedź  . Ale owe marzenia, które "należy odrzucić z żalem" są raczej ohydne, gdy się nad tym zastanowić. Snują je ignoranci, którzy nie widzą otaczającego ich piękna, dla których kępka włosów na własnym pępku jest ważniejsza od gwiazd.
|
|
|  | | tucha (25 punktów) | że tak nieśmiało zapytam, czy możesz sprecyzować jaką grupę ludzi masz na myśli pisząc ignoranci? nie bardzo rozumiem, jak można tak rozdzielać te dwie kwestie, tj. czy jeśli ktoś zastanawia się nad czymś więcej niż "co zjem na kolację w ten piękny księżycowy wieczór" to zaraz nie dostrzega piękna otaczającego go świata, to się da pogodzić przecież, tak jak życie tu i teraz z myśleniem o czymś co może istnieć "tam"... kurde ludzie robią się coraz bardziej jednokierunkowi....
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ignorantami nazywam osoby, które tak bardzo wierzą w zaświatowe "tam" iż dla swoich potrzeb zaczynają zniekształcać sygnały dochodzące z rzeczywistości.
|
|
| | |  | | tucha (25 punktów) | aha.. no ok, ale czy nie można sobie myśleć o tamtym a jednocześnie dostrzegać rzeczywistości? jakoś obrałeś (tak mi się zdaje) taką postawę że jak ktoś widzi jedno to nie może zauważać drugiego, coś na zasadzie jak ktoś jest chemikiem to nie może się interesować no nie wiem, np. religioznawstwem, bo to inny, sprzeczny do tego co robi codziennie kierunek
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tu zachodzi inne zjawisko. Chodzi o miejsce w którym żyjemy. Jeśli ktoś zajmuje się matematyką głównie po to, aby być chemikiem, nie można o nim powiedzieć, iż jest tak samo matematykiem, jak chemikiem. Pytanie o to, co jest tak naprawdę naszym domem, naszą rzeczywistością jest ogromnie istotne. O ile można zajmować się wieloma rzeczami na raz, życie w dwóch rzeczywistościach owocuje ograniczeniem władz umysłowych, a przede wszystkim chaosem emocjonalnym. Pomyśl, jak niebezpieczne dla naszych uczuć jest czekanie na coś co nie istnieje, i o czym przypuszczamy, że nie istnieje, a jednak kosztem realnego otoczenia staramy się sobie to wmówić poprzez ukierunkowaną na "Jedynie Słuszny Cel" autosugestię.
Powiesz, że ktoś kto tylko "marzy" nie tworzy owej autosugestii. Cóż, ludzie są różni. Ale jeśli ktoś łączy pojęcie celu (sensu) istnienia z własną nieskończonością w czasie, to nie jest to tylko marzenie, lecz niebezpieczna narkotyczna autohipnoza.
|
|
|  | | Dudii (129 punktów) | Owe marzenia- marzenia wiecznego gdziekolwiek bylebycia, marzenia bycia istotą wyjątkową nie wydają mi się ohydne. Szept " być, byle być" nazwałabym raczej głosem instynktu przetrwania. Mówię sobie z żalem, (i bez żalu z powodu odczuwania tego żalu,  że nie ma żadnego "tam".) Mówię z żalem po czym spoglądam na otaczający mnie świat. I zachwycam się. Smutek z powodu naszego krótkiego istnienia na tym "padole łez" nie implikuje u mnie płaczliwością. Smutek nie wyklucza radości. (W moim przypadku) uważam to za zdrowe uczucie- ten żal.  Nazywanie tego pragnienia ohydnym, zakrawa mi na chrześcijańską wojnę wydaną naszej naturze, naszym "grzesznym" instynktom. Niektórym to pragnienie przymyka oczy na błędy logiczne, na dowody, ale nie posuwałabym się do nazywania go ohydnym.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Problem tkwi w tym, że chęć bycia wiecznym wcale nie jest naturalna. Instynkt przetrwania nie działa tak abstrakcyjnie. A jeśli chodzi o żal - każda emocja może być piękna i inspirująca, byleby nie przesadzać.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Niczym guru pozwalam sobie więc na wygłoszenie rad : Wylecz się z siebie. Żyj tu i teraz.  Mógłbyś wyjaśnić, co miałeś na myśli? My może i nie jesteśmy wyjątkowi, ale świadomość jest z pewnością czymś wyjątkowym. Życie bez świadomości życia byłoby nic nie warte, choć może i piękniejsze.
|
|
|  | | Dudii (129 punktów) | > Mógłbyś wyjaśnić, co miałeś na myśli?Mogłabyś, mogłabyś.. Pisząc "wylecz się z siebie" miałam na myśli uświadomienie sobie swojego miejsca w świecie. Świadomość związku ze światem ożywionym, z bycia jego częścią. Uciszenie głosu gatunkowego szowinizmu, który szepcze nam "Egzystencja innych zwierząt może i dobiegnie końca, ale nie nasza, nie nasza bo my posiadamy nieśmiertelną duszę, która śmierć ciała przetrwa.." Pisząc "żyj tu i teraz" miałam na myśli koncentrację uwagi na świecie doczesnym, na troskach dnia codziennego. Energię, którą ludzie przeznaczają na dociekanie co się z nimi stanie po śmierci można spożytkować lepiej- na przykład na działania, które poprawią naszą obecną sytuację.  Czym jest świadomość? Jakie zwierzęta posiadają świadomość? Dlaczego "z pewnością" jest czymś wyjątkowym"?
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > > Mógłbyś wyjaśnić, co miałeś na myśli?> Mogłabyś, mogłabyś..a to przepraszam > Pisząc "wylecz się z siebie" miałam na myśli uświadomienie sobie swojego miejsca w świecie. Świadomość związku ze światem ożywionym, z bycia jego częścią. Uciszenie głosu gatunkowego szowinizmu, który szepcze nam "Egzystencja innych zwierząt może i dobiegnie końca, ale nie nasza, nie nasza bo my posiadamy nieśmiertelną duszę, która śmierć ciała przetrwa.."Wydaje mi się, że szowinizm łączy się ze światem męskim. Ciało jest wehikułem i chyba warto je tak postrzegać. > Pisząc "żyj tu i teraz" miałam na myśli koncentrację uwagi na świecie doczesnym, na troskach dnia codziennego.To takie modne "żyj tu i teraz", nawet Tusk już tym hasłem rzuca. > Energię, którą ludzie przeznaczają na dociekanie co się z nimi stanie po śmierci można spożytkować lepiej- na przykład na działania, które poprawią naszą obecną sytuację.  Po śmierci będzie "pośmierć". To jedno jest pewne. > Czym jest świadomość? Jakie zwierzęta posiadają świadomość? Dlaczego "z pewnością" jest czymś wyjątkowym"?Wydaje mi się, że świadomość jest wszędzie i we wszystkim. Jest czymś wyjątkowym, o ile człowiek nauczy się z niej korzystać i ucieknie od manipulacji.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Dudii (129 punktów) | > To takie modne "żyj tu i teraz", nawet Tusk już tym hasłem rzuca.
No, skoro już nawet Tusk nim rzuca to rzeczywiście, musi być bardzo modne.
> Wydaje mi się, że świadomość jest wszędzie i we wszystkim.
Aha.
|
|
| Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >nasza dusza odradza się
Co to jest dusza?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | tucha (25 punktów) | to chyba najczęstsze pytanie i najtrudniejsza odpowiedź
|
|
|  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >to chyba najczęstsze pytanie i najtrudniejsza odpowiedź
Bo jeśli dusza jest jakąś pochodną mojego umysłu czyli materii to reinkarnacja musiałaby się dać udowodnić w naukowy sposób. W przeciwnym wypadku nawet gdyby zachodziła to dusza musiałby być transcendentna wobec ciała, więc jej istnienie dla nas nie byłoby istotne, gdyż nasze "ja" opierają się na wspomnieniach, które niestety są immanentne i nie mogłyby się zawierać w duszy.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jednocześnie nic nie wskazuje na to, dla jakiego powodu materia neuronów mózgu Homo sapiens miałaby mieć transcendentną mgiełkę, zaś kamień, czy kubek wody nie. Gdy zaś mamy transcendentną mgiełkę wokół wszystkiego widzimy wydumany bezsens takiego globalnego echa, na jakie nie ma żadnych dowodów, i żadnych przesłanek, ani powodów, aby istniało (poza obietnicami życia po własnej śmierci zawartymi w narkotykach religii).
|
|
| | |  | | Dudii (129 punktów) | Z czego wynika ta chęć, skoro nie jest pochodną instynktu przetrwania? Jest tak powszechna więc upatrywałam jej źródeł w naszej biologii. Postrzegałam to pragnienie jako wywodzące się od instynktu naszych przodków, mobilizującego do troski o to, aby przeżyć noc, zimę, kilka zim. Nasze życie, dawniej "krótkie, zwierzęce, bez słońca", stało się dłuższe, pewniejsze. Myśl ludzka zaczęła więc wybiegać daleko w przyszłość. Narodziło się pragnienie, aby być dłużej, wiecznie.. Chętnie poznam Twoje "nienaturalne" wyjaśnienie owego pragnienia.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>nasza dusza odradza się >Co to jest dusza?
Dusza jest elementem ducha świata, wszechświata, wieloświata.
|
|
 | | Dudii (129 punktów) | >Co to jest dusza?
Mówią, że jest. Mówią, że tylko niektóre organizmy są w nią wyposażone. Mówią, że wiedzą jaki jest jej los po śmierci ciała. Fakt, że nie wiedzą czym jest nie przeszkadza im jednak w wyznawaniu przekonania, że jest..
Dziwny jest ten świat.
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | > (...) zastanawia mnie czy jest ona możliwa (....)Od strony technicznej reinkarnacja wymaga, by choć część procesów świadomości (pamięć, umiejętności itp): - była kontynuowana po fizycznym zniszczeniu mózgu; - była zdolna do "posadowienia" się w innym, nowo powstającym mózgu, a przynajmniej wywarcia znaczącego wpływu na jego rozwój. Istnieją pewne fizyczne przesłanki wynikające z - trzeba przyznać że z mającej w tym miejscu gigantyczne luki i niepewności - teorii kwantowej pozwalające na snucie takich przypuszczeń. en.wikipedia.org/wiki/Quantum_mindPozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|