 |
Naziści... czy oni są naprawdę? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-07-2006 19:22 | olka (60 punktów) | Naziści... czy oni są naprawdę? | Wczoraj oglądałam film 'FANATYK' o człowieku, który pochodził z dość ortodoksyjnej żydowskiej rodziny, jednak im był starszy tym bardziej negował sens judaizmu. Z czasem stał się zagorzałym neonazistą. Szybko zyskiwał popularność w kręgach skin-headów, jego działalność zataczała coraz szersze kręgi. Słuchałam z wielkim zainteresowaniem jego wypowiedzi; wywodów na temat Żydów, podziałów rasowych (na samym szczycie biali - aryjczycy, 'na samym dole' - czarni, po środku zaś azjaci, arabowie, natomiast Żydzi - są pasożytami, chorobą, która toczy cały świat), jego uzasadnień dlaczego właśnie Żydzi są źli, dlaczego powinno się ich 'zlikwidować' itp. Szczerze mówiąc byłam wstrząśnięta, film wywarł na mnie ogromne wrażenie. Ja osobiście spotkałam się z niechęcią do Żydów, która najczęściej jednak wypływała z zawiści, ponieważ 'mają oni pieniądze, są wbrew pozorom świetnie sytuowanymi ludźmi; itd., ale nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się poznać osobście żadego neo-nazisty. Być może wynika to z tego, że obracam się w kręgach ludzi podobnych do mnie (jeżeli chodzi o tego typu poglądy) - a może - ludzie boją się głośno mówić o swoim antysemityzmie. Jak myślicie? Czy Wam zdarzyło się poznać jakiegoś neonazistę? Ale takiego prawdziwego, który kocha Hitlera, naprawdę jest za likwidacją narodu żydowskiego... ?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Mariusz Agnosiewicz | > Wczoraj oglądałam film 'FANATYK'No tak, film jest faktycznie poruszający i niesamowicie głęboki. Swego czasu oglądałem go w tv. Polecam: www.filmweb.pl/FilmDescriptions?id=32049#32049Wielu ludzi nie krępuje się ze swoim antysemityzmem. Czasami odkrywałem, że niektórzy moi dość inteligentni znajomi są antysemitami, więc problem z pewnością istnieje. Nazisty osobiście nie poznałem. Jakoś nie obracają się oni w moim środowisku
|
|
 | | Stal_Prawdy (83 punktów) | > >Wczoraj oglądałam film 'FANATYK'> No tak, film jest faktycznie poruszający i niesamowicie głęboki. Swego czasu oglądałem go w tv. Polecam: www.filmweb.pl/FilmDescriptions?id=32049#32049> Wielu ludzi nie krępuje się ze swoim antysemityzmem. Czasami odkrywałem, że niektórzy moi dość inteligentni znajomi są antysemitami, więc problem z pewnością istnieje. Nazisty osobiście nie poznałem. Jakoś nie obracają się oni w moim środowisku > Polecam również film "Więzień Nienawiści" i "Romper Stomper".
|
|
| bezsenność w sieci | Poszukaj w Internecie...Tego jest mnóstwo. W TV słyszałem o stronie na amerykańskim serwerze gdzie znajduje się polska lista "wrogów białej rasy". Są tam dokładne dane łącznie ze zdjęciem. Z tego co wypowiadał się jeden dziennikarz (jest na liście) koszmar trwa nadal a z zablokowaniem strony był, (jest? nie mam świeżych danych) problem. Przed wyborami, tam gdzie mieszkam, skinheadzi roznosili ulotki LPR-u...
|
|
| jarcio (1198 punktów) | Ideologie raz powołane do życia działają juz pózniej same. Dawne wierzenia nigdy w zasadzie nie umierają. Schodzą na margines, ale mimo to wciąż mają swoich nielicznych wyznawców i tak już chyba pozostanie. Na ten przykład herezja Albigensów przejawia się w skrajnych odłamach ruchu feministycznego. Podobnie ideologia nazizmu dla pewnej grupy bedzie zapewne jeszcze długo żyła - ale rzecz w tym by nie wypuścić jej poza margines społeczny. Kwestia nie leży w samej ideologii, a raczej człowieku, który wszakże już kiedyś w ten obłęd uwierzył.
|
|
| rozumek | Ależ, nazistów (i wszelkich "chorych" światopoglądów) jest znacznie więcej, niż osób szczerze i otwarcie wyznających otoczeniu ten światopogląd. Ci "nieszczerzy" są przy tym o wiele groźniejsi od szczerych. Nie tylko dlatego, że działają w konspiracji (zwykle nawet przed sobą), ale także dlatego, że mnożą tych zdeklarowanych. Opisywany przez Ciebie człowiek, z wszelką pewnością, w jawny nazizm, uciekł nie od judaizmu jako takiego, ale od jego nazistowskich wyznawców (Chrystus też uciekł, ale nie po to, żeby przewodzić innym nazistom). Niezależnie od wszelkich prawd wiary, wszelkich słusznych z załozenia religii, tylko naziści wyznają jakichkolwiek bogów, oprócz jednego jedynego prawdziwego i wspólnego wszystkim ludziom, czyli rozumu. Tylko oni wyznają wspólny, czyli cudzy rozum i tylko oni nagminnie, z premedytacją i całkiem jawnie, łamią w ten sposób pierwsze przykazanie dekalogu. Niewątpliwie, zawsze jest im to "wynagradzane" przez Boga, którego tak kłamliwie wyznają.
|
|
 | | MaLk__ | >Ależ, nazistów (i wszelkich "chorych" światopoglądów) jest znacznie więcej, niż osób szczerze i otwarcie wyznających otoczeniu ten światopogląd. Ci "nieszczerzy" są przy tym o wiele groźniejsi od szczerych. Nie tylko dlatego, że działają w konspiracji (zwykle nawet przed sobą), ale także dlatego, że mnożą tych zdeklarowanych.
Taaa, najgorsi są ci naziści, co nawet nie wiedzą, że są nazistami i nie zachowują się jak naziści. Coś w stylu schizofrenii bezobjawowej. Podobnie antysemici - to chyba prof. Legutko został takowym ukrytym antysemitą, co to wiadomo, że antysemitą jest, choć w jego życiu nikt nigdy nie znalazł nic, co świadczyłoby o antysemityzmie - ale przecież wiadomo, że antysemitą jest, bo nim musi być.
Ale na szczęście my, kierując się dobrymi wzorami z czasów sowieckich uzmysłowimy im, że są nazistami/antysemitami i że muszą się leczyć.
|
|
|  | | rozumek | >Ale na szczęście my, kierując się dobrymi wzorami z czasów sowieckich uzmysłowimy im, że są nazistami/antysemitami i że muszą się leczyć. Niczego im (i sobie samemu?) nie dowiedziesz, choćbyś kierował się nie wiem jakimi komunistycznymi czy katolickimi wzorcami. Młodzież Wszechpolska to naziści (tolerują tylko własną doskonałość i zwalczać będą każdego, kto nieco mniej od nich doskonały, bo np. urodził się garbaty albo czarny), a ludzie pomawiający ich o antysemityzm (a nie nazizm), to naziści innego rodzaju. Nazista niezwykle rzadko dostrzega własny nazizm, bo zwykle zbyt zajęty jest dowodzeniem go wszystkim innym. Ludzie wolni od nazizmu, niczego nazistom nie udowodnią, bo nie będą im niczego dowodzić. Zupełnie im wystarczy, że widzą nazizm u wszystkich nazistów, a sami są od niego wolni (dlatego wolą uczestniczyć w Paradach Równości, niż Paradach Przeciw Młodzieży Wszechpolskiej). Nazista nie tylko NIE MUSI się leczyć, ale też nikt nie zamierza do leczenia go przymuszać. Co innego zachęcać i zapobiegać szerzeniu się nazizmu (niezależnie od tego, czy jest to nazizm żydowski, niemiecki, polski, katolicki, czy jakikolwiek inny). Bądź uprzejmy nie robić ze wszystkich równych Tobie nazistów, bo całkiem sporo ludzi od niego wolnych.
|
|
| Smakuś (100 punktów) | oglądałem ten film, był świetny, nazisty nie spotkałem,sądze że większość ich filozofii jest oparta jednak na obskuranctwie, głupocie.A ten przypadek z Żydem antysemitą jest bardzo symptomatyczny- kiedyś byłem katolikiem teraz gdy jestem agnostykiem wręcz nienawidzę tej religii;podobnie ten Żyd gdy utracił wiarę w boga, dodatkowo ich religia wygląda mi na bardziej ortodoksyjną, więc miał więcej powodów do nienawiści, poza tym antysemityzm ma podatny grunt ze względu na odmienność Żydów.Swoją drogą dzięki tej odmienności udało się im przetrwać jako naród, choć chyba tacy np. Fenicjanie choć zlali się z innymi narodami mają dziś więcej potomków od współczesnych im Żydów.Wiecie coś na temat statusu Żyda neofity w społeczności żydowskiej, bo to ciekawy temat. We wspomnianym filmie ciekawa była fascynacja tą religią głównego bohatera, którą również podzielam.Pzdr.
CoToStopka?
|
|
 | | rozumek | >- kiedyś byłem katolikiem teraz gdy jestem agnostykiem wręcz nienawidzę tej religii; W tej religii, podobnie jak w judaizmie, nie ma niczego złego, czy fałszywego. Zło tkwi wyłacznie w ich ogłupianych przez wspólnoty wyznawcach. Ani żadnej religii, ani jej wyznawców (przecież to ludzie jak Ty) nie warto nienawidzić, bo to nieRACJONALNE. Warto nienawidzić głupotę wyznawców i WYŁĄCZNIE tę głupotę zwalczać. Deklarując nienawiść do ludzi (albo konkretnej ich religii), sam robisz z siebie równego im głupca. Szczęśliwie, inne Twoje posty głupocie przeczą, więc nie wierzę, że nienawidzisz religię. Nienawidzisz wyłącznie głupotę jej wyznawców, więc bądź uprzejmy, nie robić nam tu żadnych fałszywych wyznań.
|
|
|  | | olka (60 punktów) | >W tej religii, podobnie jak w judaizmie, nie ma niczego złego, czy fałszywego. Zło tkwi wyłacznie w ich ogłupianych przez wspólnoty wyznawcach. Warto nienawidzić głupotę wyznawców i WYŁĄCZNIE tę głupotę zwalczać. - no właśnie - to nie religia jest głupia, tylko jej wyznawcy nie potrafią racjonalnie się z nią obchodzić. 'FANATYK' porusza bardzo ważny problem - ortodoksję samą w sobie. Bo przecież to ona powoduje, że bohater filmu popada z jednej skrajności w drugą. Religia jest jedną z tych spraw, które nalezy ściśle kontrolować, szczególnie jeśli chodzi o dzieci, gdyż to własnie one są najbardziej narażone na jej 'szkodliwe działanie' (patrz: film) Jeśli jesteśmy wierzący - nieważne w jakiego boga - podchodźmy do wiary z dystansem...
|
|
| |  | | rozumek | >Jeśli jesteśmy wierzący - nieważne w jakiego boga - podchodźmy do wiary z dystansem... Wierzmy w ludzki rozum (również ten dziecięcy) i uczmy dzieci rozumieć Biblię i otaczający je wszechświat, a nie bezmyślnie modlić się do niej i nas samych (cudzych bożków, jeśli w jakichś wierzymy, i jakichś cenimy wyżej, od własnego i własnych dzieci rozumu).
|
|
| |  | | Orcio (481 punktów) | Tak? A z jakim dystansem podchodzicie do wiary w rozum? I czy ona jest wspólna czy nie wspólna dla wszystkich ludzi bo z tych różnych postów trudno wywnioskować co na ten temat ostatecznie sądzicie.
|
|
| | |  | | olka (60 punktów) | > A z jakim dystansem podchodzicie do wiary w rozum? Właściwie to jest bardzo dobre pytanie, a dobre dlatego, że chyba wcześniej się nad tym nie zastanawiałam... W każdym razie dystans do wiary w rozum jest z pewnością (w moim przypadku oczywiście) duuuużo mniejszy niż ten do wiary w bogów...
|
|
| | | |  | | Orcio (481 punktów) | >> A z jakim dystansem podchodzicie do wiary w rozum? >Właściwie to jest bardzo dobre pytanie, a dobre dlatego, że chyba wcześniej się nad tym nie zastanawiałam... W każdym razie dystans do wiary w rozum jest z pewnością (w moim przypadku oczywiście) duuuużo mniejszy niż ten do wiary w bogów... Mi się wydaje, zę powinien byc on znacznie wiekszy niz w przypadku jakichś bogów aby rozum mógł sie rozwijać i ogarniać coraz więcej.
|
|
| | | | |  | | rozum | >Mi się wydaje, zę powinien byc on znacznie wiekszy niz w przypadku jakichś bogów aby rozum mógł sie rozwijać i ogarniać coraz więcej. A masz na myśli własny rozum, czy rozum innych (w tym przodków)? Bo mnie się wydaje, że dystans warto mieć gównie do własnego. W przeciwnym wypadku, raczej marne mamy szanse na jego rozwinięcie (nie pomylenie rozwoju z zanikiem, czyli historii z religią).
|
|
| | | | | |  | | Orcio (481 punktów) | > >Mi się wydaje, zę powinien byc on znacznie wiekszy niz w przypadku jakichś bogów aby rozum mógł sie rozwijać i ogarniać coraz więcej.> A masz na myśli własny rozum, czy rozum innychMozna jedno i drugie, czy wobe wypocin cudzych rozumków tez mam byc bezkrytyczny? Na jakiej podstawie? A może wiara w rozum to taki sam absurd jak wiara w żołądek bo przecież jestem moim zołądkiem i moim rozumem. Rozum mówi wierze w rozum?
|
|
| | | | | | |  | | rozumek | > Mozna jedno i drugie, czy wobe wypocin cudzych rozumków tez mam byc bezkrytyczny? Na jakiej podstawie? A może wiara w rozum to taki sam absurd jak wiara w żołądek bo przecież jestem moim zołądkiem i moim rozumem. Rozum mówi wierze w rozum?  > Zupełnie wystarczy, gdy wobec cudzych, będziesz mniej krytyczny niż wobec własnego. Nie polecam Ci natomiast, wobec cudzych być równie bezkrytycznym jak wobec własnego (a to właśnie, chyba Ty mnie zalecasz, nieprawdaż?). Nie wiem jak to jest z Tobą, ale ja, nie jestem ani własnym żołądkiem, ani własnym rozumkiem i nie składam się wyłącznie z tych dwóch elementów. Ty, naprawdę jesteś tak mało rozbudowany, żeby nie użyć słowa "ograniczony" ? (to ostatnie słowo, w sposób całkowicie nieuzasadniony, mogłoby urazic Twoje uczucia, a nie jest to moim zamiarem).
|
|
| | | | | | | |  | | Orcio (481 punktów) | > >Mozna jedno i drugie, czy wobe wypocin cudzych rozumków tez mam byc bezkrytyczny? Na jakiej podstawie? A może wiara w rozum to taki sam absurd jak wiara w żołądek bo przecież jestem moim zołądkiem i moim rozumem. Rozum mówi wierze w rozum?  > >Zupełnie wystarczy, gdy wobec cudzych, będziesz mniej krytyczny niż wobec własnego. Nie polecam Ci natomiast, wobec cudzych być równie bezkrytycznym jak wobec własnego (a to właśnie, chyba Ty mnie zalecasz, nieprawdaż?).> Nie wiem jak to jest z Tobą, ale ja, nie jestem ani własnym żołądkiem, ani własnym rozumkiem.Trzeba być conajmniej równie krytycznym, bycie mniej krytycznym względem siebie niz innych graniczy z zarozumiałoscia i jest zgola nieracjonalne A ja owszem jestem rozumkiem, żołądkiem i jeszcze paroma innymi rzeczami oczywiscie.  > i nie składam się wyłącznie z tych dwóch elementów.Nie chcę być złośliwy ale twój nick wskazuje, ze skłądasz sie z jednego.  >Ty, naprawdę jesteś tak mało rozbudowany, Gdzie ja powiedziałem,z ę skąłdams ie tylko z jednej części, powiedziałem, zę jestem całością i nie ma sensu bym wydzielał z siebie rozum.
|
|
| | | | | | | | |  | | rozumek | > A ja owszem jestem rozumkiem, żołądkiem i jeszcze paroma innymi rzeczami oczywiscie.  Gdybyś był nimi, nie mógłbyś być człowiekiem, bo ani żolądek, ani rozum, to nie człowiek. Ręka, to też nie człowiek, tak jak ulica to nie miasto, a sól, którą solisz jajecznicę, to nie jajecznica. > >i nie składam się wyłącznie z tych dwóch elementów.No to nie wmawiaj mi, że jesteś nogami, rękami i diabli wiedzą czym jeszcze. Nie uwierzę też, że jesteś wielbłądem (chociaż przecież Cię nie widzę). Żywię głęboką wiarę w to, że jesteś człowiekiem i nie zamierzam wyznania tego zmienić, więc się nie wysilaj. Jeśli nadal będziesz bełkotał, nadal będę wierzyć, że jesteś człowiekiem (tyle, że bełkocącym). > Nie chcę być złośliwy ale twój nick wskazuje, ze skłądasz sie z jednego.  Twoja wiara jest fałszywa. > Gdzie ja powiedziałem,z ę skąłdams ie tylko z jednej części, powiedziałem, zę jestem całością i nie ma sensu bym wydzielał z siebie rozum.Ale najwyraźniej wierzysz, że myślisz żołądkiem (a może, nie daj Boże, jeszcze mniej przydatną do myślenia częścią ciała?). Jeśli nie ma sensu byś "wydzielał" rozum, to proponuję, żebyś nie epatował nas tu treścią swojego żoładka. Jest mało interesująca, a w stwierdzeniu tym nie ma nawet cienia złośliwości.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Orcio (481 punktów) | > >A ja owszem jestem rozumkiem, żołądkiem i jeszcze paroma innymi rzeczami oczywiscie.  > Gdybyś był nimi, nie mógłbyś być człowiekiem, bo ani żolądek, ani rozum, to nie człowiek. Ręka, to też nie człowiek, tak jak ulica to nie miasto, a sól, którą solisz jajecznicę, to nie jajecznica.Ale suma tych częśći to człowiek własnie. Sól i jaja to nie jajecznica prawda, jajecznica powstanie dopiero w wyniku ich z sumowania. > >>i nie składam się wyłącznie z tych dwóch elementów.> No to nie wmawiaj mi, że jesteś nogami, rękami i diabli wiedzą czym jeszcze.Nic ci nie wmawiam. > Nie uwierzę też, że jesteś wielbłądem (chociaż przecież Cię nie widzę).Po co te emocje? > Żywię głęboką wiarę w to, że jesteś człowiekiem i nie zamierzam wyznania tego zmienić, więc się nie wysilaj.Bardzo ddziękuję, proszę mi tylko nie wmawiac, ze jestm czystym rozumem.  >Jeśli nadal będziesz bełkotał, nadal będę wierzyć, że jesteś człowiekiem (tyle, że bełkocącym). To ty jak narazie się pienisz chyba, ale ja też wierzę, ze będziesz człowiekiem, Chcoicaż niektórzy ateisci nie wierzą, że człowiek wciaż bęłkoczący albo będący w stanie stałego i trwałego podłaczenia do respiratora nie sa juz ludźmi, a jeśli sa to są ludźmi nie wartymi istnienia. mam nadzieje, ze do nich nie należysz. > >Nie chcę być złośliwy ale twój nick wskazuje, ze skłądasz sie z jednego.  > Twoja wiara jest fałszywa.Znasz inny język niż religijny?  > >Gdzie ja powiedziałem,z ę skąłdams ie tylko z jednej części, powiedziałem, zę jestem całością i nie ma sensu bym wydzielał z siebie rozum.> Ale najwyraźniej wierzysz, że myślisz żołądkiem (a może, nie daj Boże, jeszcze mniej przydatną do myślenia częścią ciała?).Myslę, tylko, ze mój mużdzek wysiądzie bez jedzenia więc daje memu żołądkowi jakiś szacunek. Wydaje mi się, że pośrednio bieże on udział w myśleniu dostarczajac i obrabiajac pokarm.  > Jeśli nie ma sensu byś "wydzielał" rozum, to proponuję, żebyś nie epatował nas tu treścią swojego żoładka.Sorry ale jestem refluxowcem o ile wiesz co to znaczy i o to za choroba.  Ja zeszta chce aby wasz rozum był strawny dla mego żąłodką nic wiecej, w końcu nie przypadkiem ukuto kreślenie mol książkowy.  > Jest mało interesująca, a w stwierdzeniu tym nie ma nawet cienia złośliwości.Oczywiscie, mam jeszcze uwierzyć, ze nie lubisz zjeść.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | rozumek | > Sorry ale jestem refluxowcem o ile wiesz co to znaczy i o to za choroba. Ja zeszta chce aby wasz rozum był strawny dla mego żąłodką nic wiecej, w końcu nie przypadkiem ukuto kreślenie mol książkowy.  > >Jest mało interesująca, a w stwierdzeniu tym nie ma nawet cienia złośliwości.> Oczywiscie, mam jeszcze uwierzyć, ze nie lubisz zjeść.Lubić, a mieć co, to dwa osobne zagadnienia. Badź sobie molem książkowym i otwieraj dzioba jak pisklę. Ciekawe, kto Ci do tego dzioba coś wsadzi, gdy zabraknie tych, którzy mają rozum. Myślę, że najwyższy czas się go nabawić. Ja tam, swój żoładek lubię dzięki SWOJEMU rozumowi mieć czym karmić. Skoro wolisz karmić mózg niestrawnym, a żołądka wcale, to w końcu Twoja sprawa.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Orcio (481 punktów) | Zeby sie nabawic czegokolwiek trza wpierw sie najeść, a madrych nigdy nie zabrakbnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | > Zeby sie nabawic czegokolwiek trza wpierw sie na jeść, a madrych nigdy nie zabrakbnie.  Chyba, że wszyscy będą żreć, modlić się i głupieć, zamiast się uczyć. To oczywiście niemożliwe. Dlatego, gwarantuję Ci, że żadnego głupiego, chetnego do inwestowania w Twoj żoładek, raczej nie znajdziesz. Mądrzy, wolą inwestować w rozum. I raczej nie zmusisz ich do pokochania Twojego żołądka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Orcio (481 punktów) | > > Zeby sie nabawic czegokolwiek trza wpierw sie na jeść, a madrych nigdy nie zabrakbnie.  > Chyba, że wszyscy będą żreć, modlić się i głupieć, zamiast się uczyć. To oczywiście niemożliwe. Dlatego, gwarantuję Ci, że żadnego głupiego, chetnego do inwestowania w Twoj żoładek, raczej nie znajdziesz. Mądrzy, wolą inwestować w rozum. I raczej nie zmusisz ich do pokochania Twojego żołądka.No nie, z tym modleniem to kolega jak kulą w płot a nadto nauka przy poscie to jakaś średniowieczna praktyka.  Moge jeszcze zrozumieć, że odrzucsasz ludowe przysłowie "przez żoładek do serca". (Pewnie jakoś inaczej rozwiażecie problem pieprzenia i rozmanażania się) Ale skąd pomysł, ze wszystkożerna małpa jaką jest człowiek żyje jak roślina? Mnie podlewać nie trzeba, ale obawiam sie, zę wrótce sobie z stad pójdę istnieja lepsze wyżerki niz twe posty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | > No nie, z tym modleniem to kolega jak kulą w płot a nadto nauka przy poscie to jakaś średniowieczna praktyka.A niby co robisz, modląc się nad swoimi książkami i usiłując w ten sposób "zażreć wszystkie rozumy"? > Moge jeszcze zrozumieć, że odrzucsasz ludowe przysłowie "przez żoładek do serca".Nie odrzucam. Cierpliwie czekam, aż trafisz mi do serca (może być i przez żołądek). > (Pewnie jakoś inaczej rozwiażecie problem pieprzenia i rozmanażania się) Ale skąd pomysł, ze wszystkożerna małpa jaką jest człowiek żyje jak roślina? Mnie podlewać nie trzeba, ale obawiam sie, zę wrótce sobie z stad pójdę istnieja lepsze wyżerki niz twe posty.  No pewnie, że pójdziesz. I dobrze, bo proponowana przez Ciebie wyżerka, jest bardzo, bardzo ciężkostrawna. Idź się rozmnażać (chyba przez pączkowanie). Wróć, gdy zdecydujesz się trafić komukolwiek do serca.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Orcio (481 punktów) | > >No nie, z tym modleniem to kolega jak kulą w płot a nadto nauka przy poscie to jakaś średniowieczna praktyka.> A niby co robisz, modląc się nad swoimi książkami i usiłując w ten sposób "zażreć wszystkie rozumy"?Nie słyszałem żeby koś sie modlił nad, ewentualnie przed co może być nawet sposobem na dobre skupienie się.  > > Moge jeszcze zrozumieć, że odrzucsasz ludowe przysłowie "przez żoładek do serca".> Nie odrzucam. Cierpliwie czekam, aż trafisz mi do serca (może być i przez żołądek).A ja zrozumiałem, ze zalecacie scisły post, możecie jeszcze powiedzieć czy na randce z dziewczyną życzysz sobie babki ubranej od stóp do głów niby muzułmanka bo nieżyczycie sobie epatowania czymkolwiek innym niż rozumem? > >(Pewnie jakoś inaczej rozwiażecie problem pieprzenia i rozmanażania się) Ale skąd pomysł, ze wszystkożerna małpa jaką jest człowiek żyje jak roślina? Mnie podlewać nie trzeba, ale obawiam sie, zę wrótce sobie z stad pójdę istnieja lepsze wyżerki niz twe posty.  > No pewnie, że pójdziesz. I dobrze, bo proponowana przez Ciebie wyżerka, jest bardzo, bardzo ciężkostrawna.Ale za to kaloryczna! A ty proponujesz mi jakies mdłe jedzonko. >Idź się rozmnażać (chyba przez pączkowanie). Wróć, gdy zdecydujesz się trafić komukolwiek do serca. Rozumiem twoim zdaniem na przykład w małżeństwach nie ma miłości w ogóle... . Pewnie w wolnych zwiazxkach także... . Macie zaskakujaco postępowe poglądy. A może na koniec wyjaśnisz mi z tym rozumme. Czy chodzi o to, ze wierzysz e przysadkę? A moze wierzytsz w płaty czołowe albo hotrmony tropowe?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >A ja zrozumiałem, ze zalecacie scisły post, możecie jeszcze powiedzieć czy na randce z dziewczyną życzysz sobie babki ubranej od stóp do głów niby muzułmanka bo nieżyczycie sobie epatowania czymkolwiek innym niż rozumem? Naprawdę, tak zrozumieliście towarzyszu? Chyba pomylili Wam się partyjni towarzysze. Nie Twoich partyjnych towarzyszy sprawa, z kim chodzę na randki, co na nich robię i kogo czym epatuję. Zajmijcie się uprzejmie swoimi randkami. >Ale za to kaloryczna! To bardzo dziwne, bo po Twoich posiłkach, ciągle odczuwam niedosyt. Chyba to jakiś substytut kalorii, ale skoro Wam wystarcza...Ja, mam przecież swoje. >Rozumiem twoim zdaniem na przykład w małżeństwach nie ma miłości w ogóle... . Pewnie w wolnych zwiazxkach także... . Macie zaskakujaco postępowe poglądy. A może na koniec wyjaśnisz mi z tym rozumme. Czy chodzi o to, ze wierzysz e przysadkę? A moze wierzytsz w płaty czołowe albo hotrmony tropowe? W co ja wierzę, nie masz szans zrozumieć, skoro udało Ci się poznać dopiero własny żołądek (bardzo mi przykro, naprawdę). Moim zdaniem, nie zachęcisz nikogo (nawet partyjnych towarzyszy), do pokochania Twojego żołądka, więc i na małżeństwo i na jakikolwiek wolny związek, masz raczej mizerne szanse. Pozostaje pączkowanie. Poglądy mam postępowe. Skoro nie masz innego wyjścia, daję Ci pełne prawo do pączkowania. Żegnam i nie przeszkadzam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Orcio (481 punktów) | > >A ja zrozumiałem, ze zalecacie scisły post, możecie jeszcze powiedzieć czy na randce z dziewczyną życzysz sobie babki ubranej od stóp do głów niby muzułmanka bo nieżyczycie sobie epatowania czymkolwiek innym niż rozumem?> Naprawdę, tak zrozumieliście towarzyszu? Chyba pomylili Wam się partyjni towarzysze. Nie Twoich partyjnych towarzyszy sprawa, z kim chodzę na randki, co na nich robię i kogo czym epatuję. Zajmijcie się uprzejmie swoimi randkami.Ja tylko uprzejmie zapytałem, nie jestem żadnym towarzyszem partyjnym i nie wiem skąd ta fobia, czyzby strach przed kaczystymi sięgał aż tak glęboko do twego umysłu? > >Ale za to kaloryczna!> To bardzo dziwne, bo po Twoich posiłkach, ciągle odczuwam niedosyt. Chyba to jakiś substytut kalorii, ale skoro Wam wystarcza...Ja, mam przecież swoje.Skoro czujesz niedosyt oznacza, ze chcecie dokladkę.  To się zdarza przy smakowitościach.  > >Rozumiem twoim zdaniem na przykład w małżeństwach nie ma miłości w ogóle... . Pewnie w wolnych zwiazxkach także... . Macie zaskakujaco postępowe poglądy. A może na koniec wyjaśnisz mi z tym rozumme. Czy chodzi o to, ze wierzysz e przysadkę? A moze wierzytsz w płaty czołowe albo hotrmony tropowe?> W co ja wierzę, nie masz szans zrozumieć, skoro udało Ci się poznać dopiero własny żołądekKolego własny zolądek ludzie zwykle poznają na którymś roku medycyny.  Zresztą co za pogarda dla ludzkiego ciała z ciebie wyszła.  > (bardzo mi przykro, naprawdę).> Moim zdaniem, nie zachęcisz nikogo (nawet partyjnych towarzyszy),Czy kolega wyjaśni skad te piorunujace wnioski na mój temat? > do pokochania Twojego żołądka, więc i na małżeństwo i na jakikolwiek wolny związek, masz raczej mizerne szanse. Pozostaje pączkowanie. Poglądy mam postępowe. Skoro nie masz innego wyjścia, daję Ci pełne prawo do pączkowania. Żegnam i nie przeszkadzam.No własnie widze jakie postępowe, takie postępowe, ze wróciły do punktu wyjścia człowieka z paleolitu. To sie zdarza, jak się za szybko chce być postepowym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | > >>A ja zrozumiałem, ze zalecacie ....> Ja tylko uprzejmie zapytałem, nie jestem żadnym towarzyszem partyjnymTo skąd pomysł, że ja jestem? > >>Ale za to kaloryczna!> Skoro czujesz niedosyt oznacza, ze chcecie dokladkę. To się zdarza przy smakowitościach.  Powstrzymaj się od dokładek. Błagam. Zmień raczej kartę dań. > Kolego własny zolądek ludzie zwykle poznają na którymś roku medycyny. Zresztą co za pogarda dla ludzkiego ciała z ciebie wyszła.  Niektórzy poznają go zaraz po urodzniu. Nie wiem, dlaczego masz dla nich taką pogardę. > Czy kolega wyjaśni skad te piorunujace wnioski na mój temat?Oczywiście z Twojej pogardy dla cudzych żołądków. > >do pokochania Twojego żołądka, więc i na małżeństwo i na jakikolwiek wolny związek, masz raczej mizerne szanse. Pozostaje pączkowanie. Poglądy mam postępowe. Skoro nie masz innego wyjścia, daję Ci pełne prawo do pączkowania. Żegnam i nie przeszkadzam.> No własnie widze jakie postępowe, takie postępowe, ze wróciły do punktu wyjścia człowieka z paleolitu. To sie zdarza, jak się za szybko chce być postepowym.  Myślę, że długo poczekasz na tych postępowych, czyli tych którzy zadbają o Twój, a nie własny żoładek. A może jednak uda Ci się ruszyć z posad bryłę Świata i nagle wszyscy zaczną napełniać Twój, a nie swój żoładek. Życzę miłej podrózy z paleolituw XXI wiek, ale nie wiem, czy nie za dużo sobie po niej obiecujesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Orcio (481 punktów) | > >>>A ja zrozumiałem, ze zalecacie ....> >Ja tylko uprzejmie zapytałem, nie jestem żadnym towarzyszem partyjnym> To skąd pomysł, że ja jestem?To kolega zacząl pierwszy o partyjnych, Czy towarzysze podróży na przykąld dla was nowoczesnych hjuż nie istnuieją? > >>>Ale za to kaloryczna!> >Skoro czujesz niedosyt oznacza, ze chcecie dokladkę. To się zdarza przy smakowitościach.  > Powstrzymaj się od dokładek. Błagam. Zmień raczej kartę dań.Widzę, że jesteś w takim razie najwyraźniej uzaleznionyu, czeka cię więc cały garnek. Skuteczne przesycenie to najlepszy sposób. > >Kolego własny zolądek ludzie zwykle poznają na którymś roku medycyny. Zresztą co za pogarda dla ludzkiego ciała z ciebie wyszła.  > Niektórzy poznają go zaraz po urodzniu. Nie wiem, dlaczego masz dla nich taką pogardę.O teraz to juz znacie go do uurodzenia (jak to mozliwe, bedąc li tylko rozumem, nie wiem). Wyraziłęm sie nie precyzyjnie, dogłębnie swój żołądek poznają, powinno byc. > >Czy kolega wyjaśni skad te piorunujace wnioski na mój temat?> Oczywiście z Twojej pogardy dla cudzych żołądków.Nie wiedziałem,ze żoładek to ciało astralne.  > >>do pokochania Twojego żołądka, więc i na małżeństwo i na jakikolwiek wolny związek, masz raczej mizerne szanse.Czyzbyś coś sugerował? Od razu mówie ze nie jestem, ale o ile wiem to ten serwis wa;lczy również za wolnosć chomików i wyżerkę dla nich.  > Pozostaje pączkowanie. Poglądy mam postępowe. Skoro nie masz innego wyjścia, daję Ci pełne prawo do pączkowania. Żegnam i nie przeszkadzam.> >No własnie widze jakie postępowe, takie postępowe, ze wróciły do punktu wyjścia człowieka z paleolitu. To sie zdarza, jak się za szybko chce być postepowym.  > Myślę, że długo poczekasz na tych postępowych,Ja na zadnych postepowych nie czekam, nie jestem frajerem w przeciwieństwie do ciebie.  >czyli tych którzy zadbają o Twój, a nie własny żoładek. Czyzbyś nie był zowlennikiem takich ustrojów jak postepowy "szwecjalizm"? >A może jednak uda Ci się ruszyć z posad bryłę Świata Przepraszam, panu się pomyliły konwencje, o bryłkach i ruszaniu Mickiewicz pisął wiec sobie wypraszam. > i nagle wszyscy zaczną napełniać Twój, a nie swój żoładek.Przeciez tłumnaczyłem już, ze jaknajbardziej wypelniam swój żoładek a jedyne co oferują tpo wspólnota wyzerka i uświadonmienie sobie owej wyzerki. >Życzę miłej podrózy z paleolituw XXI wiek, ale nie wiem, czy nie za dużo sobie po niej obiecujesz.  Po co taka długa trasa? Chyba lepiejw rócic sie przez morze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | Szkoda gadać, bo najwyraźniej należysz do tych, którzy uznają za stosowne z pomocą własnego żoładka poznawać własny rozum, niż odwrotnie. Są też i tacy. A najzabawniejsze jest nie to, że robią sobie z tego zabawę, ale to, że w końcu i tak do rozumu dojdą (i wtedy zdziwią się, jak dokładnie pusty żoładek daje się poznać).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Orcio (481 punktów) | >Szkoda gadać, bo najwyraźniej należysz do tych, którzy uznają za stosowne z pomocą własnego żoładka poznawać własny rozum, niż odwrotnie. Mylisz się uznaję, że mojemu żołądkowi należy się szacunek bo inaczej rozum nie miałby co poznawać. >Są też i tacy. A najzabawniejsze jest nie to, że robią sobie z tego zabawę, jakie to straszne, że ludzie lubią się bawić. I czy może być coś zabawniejszego niż zabawa? Może byc masło bardziej maslane niż masło? >ale to, że w końcu i tak do rozumu dojdą (i wtedy zdziwią się, jak dokładnie pusty żoładek daje się poznać). Myślałem, zę pustote żoładka poznaje dizęki takim kabelkom zwanymi nerwami, które prowadzą do neuroprzekaźników w mózgu idalej do neuronów... . (ogólnie i niedokłądnie mówiąc). Gdzie ejst ten twój rozum to ja dalej nie wiem.
|
|
| | |  | | rozumek | > Tak? A z jakim dystansem podchodzicie do wiary w rozum? I czy ona jest wspólna czy nie wspólna dla wszystkich ludzi bo z tych różnych postów trudno wywnioskować co na ten temat ostatecznie sądzicie. Jedni (w tym katolicy), do własnego podchodzą bez najmniejszego dystansu (ślepo mu wierzą), w rozum innych nie wierzą wcale. Inni (w tym ja) do własnego podchodzą z dystansem ogromym (na zapas, nie wierzą mu wcale), do cudzych (fachowców róznych dziedzin i ludzi doświadczonych) ze znacznie mniejszym. W rozum papierowych "fachowców" i ludzi wszystkowiedzących, nie wierzą wcale. I właśnie ten brak wiary, czyni z nich ludzi rozumnych.
|
|
| | | |  | | Orcio (481 punktów) | Ok, wiesz my się własciwie zgadzamy a cała ta rozmow to jedno wielkie przekamarzanie sie.  Acha dla tych co cha poznac jakichs "klerofaszystów", www.fronda.pl Racjonalista to nei najlepsze miejsce aby sie wywiadywać co myslą.
|
|
| Stal_Prawdy (83 punktów) | >Wczoraj oglądałam film 'FANATYK' o człowieku, który >pochodził z dość ortodoksyjnej żydowskiej rodziny, jednak >im był starszy tym bardziej negował sens judaizmu. Z czasem >stał się zagorzałym neonazistą. Szybko zyskiwał popularność >w kręgach skin-headów, jego działalność zataczała coraz >szersze kręgi. Słuchałam z wielkim zainteresowaniem jego >wypowiedzi; wywodów na temat Żydów, podziałów rasowych (na >samym szczycie biali - aryjczycy, 'na samym dole' - czarni, >po środku zaś azjaci, arabowie, natomiast Żydzi - są >pasożytami, chorobą, która toczy cały świat), jego >uzasadnień dlaczego właśnie Żydzi są źli, dlaczego powinno >się ich 'zlikwidować' itp. Szczerze mówiąc byłam >wstrząśnięta, film wywarł na mnie ogromne wrażenie. Ja >osobiście spotkałam się z niechęcią do Żydów, która >najczęściej jednak wypływała z zawiści, ponieważ 'mają oni >pieniądze, są wbrew pozorom świetnie sytuowanymi ludźmi; >itd., ale nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się poznać osobście >żadego neo-nazisty. Być może wynika to z tego, że obracam >się w kręgach ludzi podobnych do mnie (jeżeli chodzi o tego >typu poglądy) - a może - ludzie boją się głośno mówić o >swoim antysemityzmie. Jak myślicie? Czy Wam zdarzyło się >poznać jakiegoś neonazistę? Ale takiego prawdziwego, który >kocha Hitlera, naprawdę jest za likwidacją narodu >żydowskiego... ?
Poznałem niejednego neo-nazistę i sam przyznam, że nienawidzę Żydów i chrześcijan, bo są to po prostu obłudnicy, ulegający pewnej fikcji. Ponadto mama mi niedawno powiedziała, że w niej płynie żydowska krew. I to mogło by się zgadzać, bo gdy ktoś mnie w szkole bił ona siedziała cicho, ale jak przystąpiłem do samoobrony od razu był wielki cyrk i seria pytań pt; "jak tak mogłeś?","zwariowałeś?", a na lekcjach religii spotykałem się z potępieniem ze strony całej klasy (100% tego stanu dalej chodzi do kościoła i wierzy w boga) i izolacją. Nieco później przyszedł czas na przeczytanie obu testamentów Biblii i okazało się, że Żydzi wolą być słabi (scena po przejściu przez Morze Czerwone, gdzie Żydzi spotkali złotego cielca, uważanego za złego). Tak samo było w Nowym Testamencie. Chrześcijanie też lubieli być słabi i dlatego w wieku 16-lat odstąpiłem od tej wiary, plując na jej założenia. Jakby tego było mało odkryłem, że chrześcijaństwo to wiara narzucona Białym ludziom za pomocą miecza. Cała Europa była pogańska, ale Żydasy z chrześcijanami postanowili zabić naszą prawdziwą wiarę. Dlatego tak ich nienawidzę...
|
|
 | | Pietrosian (27 punktów) |
>Jakby tego było mało odkryłem, że chrześcijaństwo to wiara narzucona Białym ludziom za pomocą miecza. Cała Europa była pogańska, ale Żydasy z chrześcijanami postanowili zabić naszą prawdziwą wiarę. Dlatego tak ich nienawidzę... >
Naprawdę sądzisz, że działali w zgodzie ze swoim ideami? Mnie za nich wstyd. To nie powinno było się zdarzyć. Nie wolno jednak nienawidzić wszystkich chrześcijan i Żydów za przewinienia ich przodków. Pogaństwo ku niczemu dobremu nie prowadziło, nie wyzwalało w ludziach dobra, teraz stanowi jedynie ciekawostkę, okrutnie zbagatelizowana pamiątkę krwawych lat.
Biali nie lepsi. Zydzi nie gorsi. Tacy sami, różni w wyglądzie i pochodzeniu. A nie po tym się powinno oceniać ludzi.
Nienawiść jest przywarą, obojęnie w jakim kierunku skierowana.
|
|
|  | | Szczery | >>Jakby tego było mało odkryłem, że chrześcijaństwo to wiara narzucona Białym ludziom za pomocą miecza. Cała Europa była pogańska, ale Żydasy z chrześcijanami postanowili zabić naszą prawdziwą wiarę. Dlatego tak ich nienawidzę... >>Naprawdę sądzisz, że działali w zgodzie ze swoim ideami? Mnie za nich wstyd. To nie powinno było się zdarzyć. Nie wolno jednak nienawidzić wszystkich chrześcijan i Żydów za przewinienia ich przodków. Pogaństwo ku niczemu dobremu nie prowadziło, nie wyzwalało w ludziach dobra, teraz stanowi jedynie ciekawostkę, okrutnie zbagatelizowana pamiątkę krwawych lat. >Biali nie lepsi. Zydzi nie gorsi. Tacy sami, różni w wyglądzie i pochodzeniu. A nie po tym się powinno oceniać ludzi. >Nienawiść jest przywarą, obojęnie w jakim kierunku skierowana.
"Czy nie widzisz nic?!/Gdy kradną Wolność... dziewczyno, ta bandycka, semicka wiara jest chwastem, który należy wyeliminować ze świata. Oni nawet dzisiaj robią to samo. Trudno ich zaakceptować, a ponadto jesteś chyba za młoda, by mi mówić co dobre, a co złe. Przeszedłem już swoje i wiem, że do tej wiary nie wrócę, bo nie zamierzam być słabym człowiekiem.
|
|
| |  | | olka (60 punktów) |
> ta bandycka, semicka wiara jest chwastem, który należy wyeliminować ze świata. zakładając ten wątek na forum pytałam Was - czy znacie jakichś nazistów... ta wypowiedź chyba mówi nam coś o nienawiści do Żydów. teraz już wiem, że nie brakuje nam fanatycznych antysemitów - o czym świadczą te cytowane powyżej słowa... nie ukrywam, że mnie przeraża taki stan rzeczy.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|