Racjonalista - Strona głównaDo treści
System

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
23-07-2006 23:17Filipczak (80 punktów)System
System - twór abstrakcyjnego myślenia ludzi, dążenie jednostek do władzy i zniewolenia mas, który wykorzystuje ludzki brak świadomości i nieumiejętność wychodzenia z ram i narzuconych tradycji, przyzwyczajeń, wierzeń. Trudno żyć jako wolny człowiek, kiedy otaczają cię ludzie zniewalający, którym twoja wolność nie jest potrzebna, bo nie wiedzą o jej istnieniu. Pewnie zastanawialiście się nad historią ich chorej religii, tradycji, podziałów, uprzedzeń i pewnie wiecie jak trudno żyć pomiędzy nieświadomymi ludźmi. Jako młody liberał, ateista, racjonalista, miłośnik antyku, renesansu, wierzący w takich ludzi, którzy rozumieją tematy poruszane na tym forum apeluję o nauczanie głupich mas. To nam wszystkim wyjdzie na dobre. Bądźcie jak Zaratustra, może kogoś czegoś nauczymy, poszerzymy krąg świadomości. Kto jest za ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kacper Kutrzeba (65 punktów)
>System - twór abstrakcyjnego myślenia ludzi, dążenie
>jednostek do władzy i zniewolenia mas, który wykorzystuje
>ludzki brak świadomości i nieumiejętność wychodzenia z ram
>i narzuconych tradycji, przyzwyczajeń, wierzeń. Trudno żyć
>jako wolny człowiek, kiedy otaczają cię ludzie
>zniewalający, którym twoja wolność nie jest potrzebna, bo
>nie wiedzą o jej istnieniu. Pewnie zastanawialiście się nad
>historią ich chorej religii, tradycji, podziałów, uprzedzeń
>i pewnie wiecie jak trudno żyć pomiędzy nieświadomymi
>ludźmi. Jako młody liberał, ateista, racjonalista, miłośnik
>antyku, renesansu, wierzący w takich ludzi, którzy rozumieją
>tematy na tym forum apeluję o nauczanie głupich
>mas. To nam wszystkim wyjdzie na dobre. Bądźcie jak
>Zaratustra, może kogoś czegoś nauczymy, poszerzymy krąg
>świadomości. Kto jest za ?

Jak najbardziej jestem za tym, by edukować masy, pomóc im się wyrwać z pułapki wiary i tradycji. Problem jest tylko taki, że nikogo nie nauczy się żyć inaczej, niż w cieniu kaplicy, jeśli sam nie zechce zburzyć muru w swoim umyśle. Muru, który odgradza go od wolności. Trzeba dokonać rewolucji mentalnej, by nowa filozofia wolności mogła zagościć w głowach zwykłych ludzi.
Filipczak (80 punktów)
Nikt inny nie przeprowadzi rewolucji, tylko my. Musimy dać im podstawy do zburzenia ram ich umysłów.
kafir (363 punktów)
>Nikt inny nie przeprowadzi rewolucji, tylko my. Musimy dać im podstawy do zburzenia ram ich umysłów.
Rewolucja to zapach krwi i swąd palonych wolności!
Naprawdę tego chcesz?
W imię czego?
W imię poczucia wyższości? Przekonania o posiadaniu racji?

Jestem ciekaw po co?
Jestem ciekaw jak?
Kacper Kutrzeba (65 punktów)
>>Nikt inny nie przeprowadzi rewolucji, tylko my. Musimy dać im podstawy do zburzenia ram ich umysłów.
>Rewolucja to zapach krwi i swąd palonych wolności!
>Naprawdę tego chcesz?
>W imię czego?
>W imię poczucia wyższości? Przekonania o posiadaniu racji?
>Jestem ciekaw po co?
>Jestem ciekaw jak?

Ja mówiłem o rewolucji społecznej, jak na przykład rewolucja umysłów 68' - chodzi o przekonanie ludzi do innych wartości i nowego sposobu myślenia, a nie o strzelanie z karabinu czy wieszanie "kontrrewolucjonistów".
kafir (363 punktów)
OK!
To jeszcze pozostało pytanie "jak", bo bym sie przyłączył!
Zbudujmy wolnomyślicielskie szkoły i ateistyczne przedszkola!
Brzmi intrygująco, ale nierealnie...
Filipczak (80 punktów)
Wszystko jest realne ... no ale to trudne. Połowa kobiet w wieku 60-70 lat powiedziałaby, że to sekta.
kafir (363 punktów)
>Wszystko jest realne ...
Oprócz bogów!

>Połowa kobiet w wieku 60-70 lat powiedziałaby, że to sekta.
Co Kościół Rzymski? No pewnie, że tak! Widać to mądre starowinki!

A czasu coraz mniej...
bezsenność w sieci
>>Wszystko jest realne ...
>Oprócz bogów!
i argumentów że Go nie ma...
kafir (363 punktów)
>>>Wszystko jest realne ...
>>Oprócz bogów!
>i argumentów że Go nie ma...
Nie są mi do niczego potrzebne.
Wolałbym zobaczyć argumenty przemawiające za tym że On jest.

A czasu coraz mniej...
stormrider (206 punktów)
>>>Wszystko jest realne ...
>>Oprócz bogów!
>i argumentów że Go nie ma...

Argumenty, że go nie ma są jak najbardziej realne. Chodzi tu raczej o to czy są sensowne.


Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy a tym który wierzy, że wie
W.Stoczkowski
rozumek
>>>>Wszystko jest realne ...
>>>Oprócz bogów!
>>i argumentów że Go nie ma...
>Argumenty, że go nie ma są jak najbardziej realne. Chodzi tu raczej o to czy są sensowne.
Są równie realne i sensowne, jak argumenty na to, że nie było naszych pradziadków i nie będzie naszych potomnych.
Filipczak (80 punktów)
Ja też myślałem o umysłowej rewolucji. Tylko tak rozumiem słowo rewolucja, w grę nie wchodzą żadne krwawe jatki. Źle mnie zrozumiałeś.
internal policy
>Ja też myślałem o umysłowej rewolucji. Tylko tak rozumiem słowo rewolucja, w grę nie wchodzą żadne krwawe jatki. Źle mnie zrozumiałeś.
Jesli ktos juz sie decyduje na realizacje takiego przedsiewziecia to musi byc wdzieczny...kto uzbroil twoja psychike w takie cechy ktore pozwola Ci na to?Szacunek dla babc...
Moze nowym dragiem wyzwolenia powinna stac sie amfetamina?Zycie jest pelne absurdalnosci i maluczkich prywatnych aktow buntu.Moze trzeba dac konkretny przyklad.
Nawet samobojca zostawia po sobie akt zgonu.
truthsearcher (437 punktów)
>>Nikt inny nie przeprowadzi rewolucji, tylko my. Musimy dać im podstawy do zburzenia ram ich umysłów.
>Rewolucja to zapach krwi i swąd palonych wolności!

rewolucja to jedyna sposobnosc do progresu. konserwatyzm ni zapewni nam rozwoju ( zadnego duchowego, spolecznego...)
rozumek
>>System - twór abstrakcyjnego myślenia ludzi,
Szczególnie system komputerowy. Jestem zdecydowanie przeciw niszczeniu jakichkolwiek systemów, z wyjątkiem religijnych, które uniemożliwiają rozwój wszelkich innych. I jestem przeciw uniezależnieniu jednostek od systemów (innych jednostek). I przeciw zawłaszczaniu systemu przez jednostki (choćby najbardziej "wyedukowane").
Jestem przeciw panoszeniu się jakichkolwiek religii (ateizmu nie wyłączając). Jestem za wiarą w prawdę (także prawdziwego Boga).
>Jak najbardziej jestem za tym, by edukować masy, pomóc im się wyrwać z pułapki wiary i tradycji.
A ja jestem nie za edukacją, ale za wychowaniem (nauką współpracy i współdziałania). Własną edukację, pozostawiam jednostkom. Z "pułapki" mojej wiary w wychowanie i prawdziwego Boga, raczej mnie nie wyrwiesz.
> Problem jest tylko taki, że nikogo nie nauczy się żyć inaczej, niż w cieniu kaplicy, jeśli sam nie zechce zburzyć muru w swoim umyśle. Muru, który odgradza go od wolności. Trzeba dokonać rewolucji mentalnej, by nowa filozofia wolności mogła zagościć w głowach zwykłych ludzi.
A którzy są niezwykli?
Filipczak (80 punktów)
Nie widzę sensu w Twojej odpowiedzi. Ja uważam, że nie ma bytu nadrzędnego, Ty uważasz, że jest, więc w najważniejszej kwestii się nie zgadzamy. Nie przekonasz mnie do swoich racji. Niezwykli są ci, którzy dostrzegają niedostrzegalne.
rozumek
>Nie widzę sensu w Twojej odpowiedzi. Ja uważam, że nie ma bytu nadrzędnego, Ty uważasz, że jest, więc w najważniejszej kwestii się nie zgadzamy. Nie przekonasz mnie do swoich racji. Niezwykli są ci, którzy dostrzegają niedostrzegalne.
Oprócz tych, którzy dostrzegają Boga, czyli skutki własnych działań? Oprócz tych, którzy STAJĄ po stronie racji nadrzędnych wobec ich własnych, więc o żadne nie walczą i do żadnych nie usiłują Cię przekonać (wolą realizować własne, niż do nich kogokolwiek przekonywać)?
Walcz sobie o racje z wyznawcami innych religii. Ja wolę wierzyć w prawdę i z niej korzystać. Wolę żyć wiecznie, niż tłuc się z Tobą o zmartwychwstawanie.
I bądź uprzejmy nie poszukiwać sensu w moich wypowiedziach. Poszukaj go raczej w swoich.
Filipczak (80 punktów)
Widzę sens w moich, ale nie będę polemizował z Twoimi, bo ja mam swoje racje. Jeśli Twoje są inne, to jedyny sens Twojej wypowiedzi to próba przekonania mnie lub kogokolwiek do Twoich poglądów. Nie prosiłem wierzących o odpisywanie na mój post, więc już nie odpisuj bo siejesz tutaj propagandę przeciwko moim poglądom. Załóz swój post i tam pisz co chcesz, mój post jest dla ateistów.
rozumek
>Widzę sens w moich, ale nie będę polemizował z Twoimi, bo ja mam swoje racje. Jeśli Twoje są inne, to jedyny sens Twojej wypowiedzi to próba przekonania mnie lub kogokolwiek do Twoich poglądów. Nie prosiłem wierzących o odpisywanie na mój post, więc już nie odpisuj bo siejesz tutaj propagandę przeciwko moim poglądom. Załóz swój post i tam pisz co chcesz, mój post jest dla ateistów.
Czyli dla wierzących w ateizm? Czyj?
Przedstaw swoje racje, bo ja nie mam żadnych sprzecznych z Twoimi. Wierzę w filozofię systemów i nie zamierzam tworzyć żadnego nowego systemu filozoficznego. Wolę popierać rozwój filozofii Sokratesa i podoba mi się, jak jego następcy go rozwijają (od Platona, przez Chrystusa, Marksa, a nawet Einsteina). Popierany przez Ciebie katolicki system filozoficzny, zupełnie mi nie odpowiada, niezależnie od tego, czy wyznawca wyznaje teizm, ateizm, czy cokolwiek innego.
Filipczak (80 punktów)
Ateizm jest elementem katolickiego systemu filozoficznego ? Moim zdaniem ateizm nie ma nic wspólnego z żadną wiarą, szczególnie katolicką. Zupełnie nie rozumiem co masz na myśli pisząc "wierzysz w ateizm". Bycie ateistą to negowanie istnienia bytu nadrzędnego, kumulacji siły która ma wpływ na wszechświat, lub była powodem jego powstania. Reszta moim zdaniem jest kłamstwem. Bogowie, ich podobieństwo do ludzi, bogowie jako przyczyna wszechświata. Nic z tego nie mieści się w moim światopoglądzie i jest według mnie nie do przyjęcia. Mam własny system filozoficzny, własne teorie do których sam doszedłem, nie czerpałem z katolicyzmu.
rozumek
>Ateizm jest elementem katolickiego systemu filozoficznego ?
Nie. Ateizm to ten sam system filozoficzny. Sprzeczny z filozofią systemów.
>Moim zdaniem ateizm nie ma nic wspólnego z żadną wiarą,
Tak, jak żadna religia. Z wiarą w prawdziwego Boga, ma za to bardzo dużo wspólnego filozofia (systemów). Gdyby filozofowie nie wierzyli, nie mieliby o czym pisać i gadać, bo nie tylko Sokrates wiedział, że nic nie wie. Chrześcijański Bóg (w przeciwieństwie do katolickiego) pochodzi od filozofów, ale gdy ktoś zaczyna go wyznawać zanim uwierzy, filozofem raczej nie zostanie (będzie się modlił do słów i obrazków, a przy okazji tworzył nowe religie).
>szczególnie katolicką. Zupełnie nie rozumiem co masz na myśli pisząc "wierzysz w ateizm".
No, przecież go wyznajesz. Mam Ci nie wierzyć?
>Bycie ateistą to negowanie istnienia bytu nadrzędnego, kumulacji siły która ma wpływ na wszechświat,
Wiem. Podobnie jak teizm, ateizm również ignoruje upływ czasu, wszelkie zmiany, wszelkie dzianie się i działanie. Katolicy, Boga i wszystko co on stworzył (w tym upływ czasu) ukrzyżowali, ateiści w ogóle nie wierzą, że cokolwiek istnieje (działa i dzieje się wokół).
>lub była powodem jego powstania.
Skoro niczego nie ma, to nic nie musiało być powodem powstania tego niczego. Ja wierzę, że czas istnieje, więc coś go musiało uruchomić. Z tego uruchomienia, wynika też cała masa następstw. Wierzę we wszystkie następstwa i skutki, a także ich przyczyny, więc wierzę w prawdziwego Boga.
>Reszta moim zdaniem jest kłamstwem.
A moim zdaniem, to właśnie kłamstwo (np. katolicki Bóg, w przeciwieństwie do chrześcijańskiego) nie istnieje, choć niektórym wydaje się, że jeśli zgromadzą odpowiednią liczbę jego wyznawców, to go stworzą.
>Bogowie, ich podobieństwo do ludzi, bogowie jako przyczyna wszechświata. Nic z tego nie mieści się w moim światopoglądzie i jest według mnie nie do przyjęcia. Mam własny system filozoficzny, własne teorie do których sam doszedłem, nie czerpałem z katolicyzmu.
To obal sobie ten system i wróć do odwiecznej filozofii systemów. I nie wierz, że prawdziwy Bóg, został stworzony na obraz i podobieństwo człowieka (w dodatku fizyczne), bo było dokładnie odwrotnie. Bóg JEST twórcą wszechświata, a człowiek, jak Bóg, również potrafi stworzyć, co zechce (np. komputery). Nawet siebie samych potrafimy tworzyć (dzięki wolnej woli), tyle, że nie fizycznie. Potrafimy też tworzyć następców, a nawet wmówić im, że jesteśmy ich Bogami. To "najlepsze" z naszych kłamstw (obracających się niestety w prawdę).
Bartek (80 punktów)
Potrafisz sobie wyobrazić nieskończoność ? Oczywiście, bardzo łatwo wyobrazić sobie nieskończoność następczą. Oczywiście istnienie, wszystko co nas otacza (mimo, że prawie nic o TYM nie wiemy) nie może się skończyć, bo jeszcze trudniej wyobrazić sobie "nic". Myśląc nic, wyobrażamy sobie pustą przestrzeń, ale jednak jest to przestrzeń, czyli coś. Zgodzisz się chyba ze mną, że istnienie jest konieczne i nie skończy się. A teraz wyobraź sobie nieskończoność wsteczną, w drugą stronę. Tu masz odpowiedź, to jest czysty ateizm, racjonalny i naturalny. Nie było żadnej przyczyny, bo nie było początku i nie będzie końca. Jako ludzie istniejemy krótką chwilę i wymyślamy bogów, żeby było nam łatwiej. Przykro mi, na mnie to nie działa. Ani katolicki bóg, ani chrześcijański. Nie obraź się, że słowo bóg piszę z małej litery.
bezsenność w sieci
pustka to pustka a nie jakaś przestrzeń, to że Ty ją sobie tak wyobrażasz nie znaczy że taki jest stan faktyczny. Nadal nie wiemy czy początek miał miejsce czy nie bo jak napisałeś:
>(mimo, że prawie nic o TYM nie wiemy)
Nasuwa się inne pytanie, jeśli Bóg stworzył świat to co dało początek Bogu...
>Jako ludzie istniejemy krótką chwilę i wymyślamy bogów, żeby było nam łatwiej.
Czyli ateiści odrzucają Boga w celu utrudnienia sobie życia?
kafir (363 punktów)
>pustka to pustka
A jak ty sobie to wyobrażasz?

>Nasuwa się inne pytanie, jeśli Bóg stworzył świat to co dało początek Bogu...
Odp. nr 1:
A na jakiej podstawie twierdzisz, że zdanie "Bóg stworzył świat" jest prawdziwe?
Odp. nr 2:
Nie mam zielonego pojęcia!!!

>>Jako ludzie istniejemy krótką chwilę i wymyślamy bogów, żeby było nam łatwiej.
>Czyli ateiści odrzucają Boga w celu utrudnienia sobie życia?
Jesteś specem od odwracania tzw. kota wiadomo czym do góry!
Ateiści nie przyjmują na wiarę hipotezy o istnieniu jakiegokolwiek boga dlatego, że jest niedowodliwa!
Nie mają zamiaru ani utrudniać, ani ułatwiać sobie życia.
Cenią sobie prawdę i do niej usilnie dążą eliminująć hipotezy nielogiczne!

Pozdrawiam!

A czasu coraz mniej...
rozumek
>A na jakiej podstawie twierdzisz, że zdanie "Bóg stworzył świat" jest prawdziwe?
Ty go stworzyłeś?
>Ateiści nie przyjmują na wiarę hipotezy o istnieniu jakiegokolwiek boga dlatego, że jest niedowodliwa!
Czy istnienie Świata, jest dla Ciebie dowodem niewystarczającym na istnienie Boga, czy może nie wierzysz, że Świat istnieje? A może masz na myśli nie Boga, ale rozmaitych bożków, którzy Ci się z nim pomylili?
>Nie mają zamiaru ani utrudniać, ani ułatwiać sobie życia.
>Cenią sobie prawdę i do niej usilnie dążą eliminująć hipotezy nielogiczne!
Hipoteza o istnieniu Świata, należy, Twoim zdaniem, do nielogicznych?
kafir (363 punktów)
>>A na jakiej podstawie twierdzisz, że zdanie "Bóg stworzył świat" jest prawdziwe?
>Ty go stworzyłeś?
To, że ja go nie stworzyłem, a ty nie wiesz kto nie jest żadnym dowodem na to, że zrobił to jakiś bóg!

>>Ateiści nie przyjmują na wiarę hipotezy o istnieniu jakiegokolwiek boga dlatego, że jest niedowodliwa!
>Czy istnienie Świata, jest dla Ciebie dowodem niewystarczającym na istnienie Boga
Absolutnie!!!
Ciekawym jak byś dowodził istnienia Boga na podstawie istnienia świata?

>czy może nie wierzysz, że Świat istnieje?
Nie muszę wierzyć poniewaz wiem, że isnieje!

>A może masz na myśli nie Boga, ale rozmaitych bożków, którzy Ci się z nim pomylili?
Szczerze powiedziawszy mam faktycznie problemy z ich rozróżnianiem. Za dużo ich ludzie powymyslali.

>Hipoteza o istnieniu Świata, należy, Twoim zdaniem, do nielogicznych?
Ależ skąd! Istnienie świata nie jest wcale hipotezą, jest namacalnym, sprawdzalnym przez wszystkich faktem.
Natomiast istnienie jakichkolwiek bogów jest nie dość, że tylko hipotezą to jeszcze zupełnie nielogiczną.

Podziwiam siłę twojej wiary. Gdybyś tylko tak samo mocno chciał wiedzieć zamiast wierzyć!

A czasu coraz mniej...
rozumek
>To, że ja go nie stworzyłem, a ty nie wiesz kto nie jest żadnym dowodem na to, że zrobił to jakiś bóg!
Ja wiem, że nie ktoś, tylko Bóg i że tylko niewierzący (także niewierzący teiści) robią z niego "ktosia", albo "boga".
>>Czy istnienie Świata, jest dla Ciebie dowodem niewystarczającym na istnienie Boga
>Absolutnie!!!
>Ciekawym jak byś dowodził istnienia Boga na podstawie istnienia świata?
Wcale nie będę dowodzić, bo wolę wierzyć, niż innym dowodzić. A jeśli mam dowodzić, to raczej teistom (że wierzą w krasnoludki, a nie Boga).
>Nie muszę wierzyć poniewaz wiem, że isnieje!
Ja też. I dlatego wierzę w Boga (a nie boga, czy ktosia).
>Szczerze powiedziawszy mam faktycznie problemy z ich rozróżnianiem. Za dużo ich ludzie powymyslali.
Nie ludzie, tylko teiści. Dla Ciebie, wymyślili bożka ateizmu.
>>Hipoteza o istnieniu Świata, należy, Twoim zdaniem, do nielogicznych?
>Ależ skąd! Istnienie świata nie jest wcale hipotezą, jest namacalnym, sprawdzalnym przez wszystkich faktem.
>Natomiast istnienie jakichkolwiek bogów jest nie dość, że tylko hipotezą to jeszcze zupełnie nielogiczną.
>Podziwiam siłę twojej wiary. Gdybyś tylko tak samo mocno chciał wiedzieć zamiast wierzyć!
A w życiu! Jak wiem, że nic nie wiem, tak mam zamiar przy swojej wiedzy prawdziwej pozostać. Przestaniesz podziiać, gdy sam uwierzysz, że w ateizm, "wrobili" Cię teiści (mnie przez długie lata też wrabiali). Pozdrawiam.
kafir (363 punktów)
>>To, że ja go nie stworzyłem, a ty nie wiesz kto nie jest żadnym dowodem na to, że zrobił to jakiś bóg!
>Ja wiem, że nie ktoś, tylko Bóg i że tylko niewierzący (także niewierzący teiści) robią z niego "ktosia", albo "boga".
A skąd to wiesz?

>>>Czy istnienie Świata, jest dla Ciebie dowodem niewystarczającym na istnienie Boga
>>Absolutnie!!!
>>Ciekawym jak byś dowodził istnienia Boga na podstawie istnienia świata?
>Wcale nie będę dowodzić, bo wolę wierzyć, niż innym dowodzić. A jeśli mam dowodzić, to raczej teistom (że wierzą w krasnoludki, a nie Boga).
ZDECEDUJ SIĘ! Wiesz czy wierzysz?

>>Nie muszę wierzyć poniewaz wiem, że isnieje!
>Ja też. I dlatego wierzę w Boga (a nie boga, czy ktosia).
A jaka jest różnica między Bogiem, a bogiem?

>>Szczerze powiedziawszy mam faktycznie problemy z ich rozróżnianiem. Za dużo ich ludzie powymyslali.
>Nie ludzie, tylko teiści.
A to nie ludzie?
Mam wrażenie, że ty też jesteś teistą skoro deklarujesz, że wierzysz w Boga, a mylisz teistów z teologami, ale może to tylko wrażenie.

>Dla Ciebie, wymyślili bożka ateizmu.
Nie znam go niestety, ale bardzo proszę napisz coś więcej. Tak chciałbym się czegoś na temat tego bożka dowiedzieć.

>A w życiu! Jak wiem, że nic nie wiem, tak mam zamiar przy swojej wiedzy prawdziwej pozostać. Przestaniesz podziiać, gdy sam uwierzysz, że w ateizm, "wrobili" Cię teiści (mnie przez długie lata też wrabiali). Pozdrawiam.

Oświeć mnie bo nie rozumiem.

A czasu coraz mniej...
rozumek
>>>To, że ja go nie stworzyłem, a ty nie wiesz kto nie jest żadnym dowodem na to, że zrobił to jakiś bóg!
>>Ja wiem, że nie ktoś, tylko Bóg i że tylko niewierzący (także niewierzący teiści) robią z niego "ktosia", albo "boga".
>A skąd to wiesz?
Bo wierzę (w przeciwieństwie do teistów i ateistów, którzy TYLKO wiedzą).
>>Wcale nie będę dowodzić, bo wolę wierzyć, niż innym dowodzić. A jeśli mam dowodzić, to raczej teistom (że wierzą w krasnoludki, a nie Boga).
>ZDECEDUJ SIĘ! Wiesz czy wierzysz?
Wierzę, więc wiem. Ty, ani wierzyć, ani wiedzieć nie musisz. Przecież to Twoja, a nie moja sprawa.
>>Ja też. I dlatego wierzę w Boga (a nie boga, czy ktosia).
>A jaka jest różnica między Bogiem, a bogiem?
Bardzo zasadnicza. Bóg stworzył Świat. Ludzie stworzyli bogów i ktosiów.
>>Nie ludzie, tylko teiści.
>A to nie ludzie?
Ludzie, ale nie wszyscy. Np. ja, żadnych bogów nie tworzę i w żadnych stworzonych przez innych nie wierzę. Wierzyć w nich nie mogę, bo wierzę w prawdziwego (stwórcę).
>Mam wrażenie, że ty też jesteś teistą skoro deklarujesz, że wierzysz w Boga, a mylisz teistów z teologami, ale może to tylko wrażenie.
Pewnie, że wrażenie, bo żaden teista, w Boga raczej nie uwierzy. Ateiści też nie wierzą, ale mają znacznie większe szanse. Z teologami ma to tylko taki związek, ze oni tworzą (uczą) teistów.
>Nie znam go niestety, ale bardzo proszę napisz coś więcej. Tak chciałbym się czegoś na temat tego bożka dowiedzieć.
Nie znasz, a jednak wyznajesz (ateizm).
>>A w życiu! Jak wiem, że nic nie wiem, tak mam zamiar przy swojej wiedzy prawdziwej pozostać. Przestaniesz podziiać, gdy sam uwierzysz, że w ateizm, "wrobili" Cię teiści (mnie przez długie lata też wrabiali). Pozdrawiam.
>Oświeć mnie bo nie rozumiem.
Ty wierzysz (w Boga stwórcę), tylko o tym nie wiesz i nie możesz się przyznać (przed samym sobą), bo teiści nauczyli Cię, że można tylko albo wierzyć w "krasnoludki", albo nie wierzyć wcale. To nieprawda. Każdy wierzy. Jedni w Boga prawdziwego, drudzy w krasnoludki. Wiara, bardzo rzadko wiąże się z jej werbalnym wyznaniem, bo ją się praktykuje, a nie wyznaje werbalnie (do Boga, ludzie się nie modlą, ale mu służą).
kafir (363 punktów)
>Bo wierzę (w przeciwieństwie do teistów i ateistów, którzy TYLKO wiedzą).
Skąd posiadasz wiedzę na temat obiektu twoich wierzeń - Boga?

>>ZDECEDUJ SIĘ! Wiesz czy wierzysz?
>Wierzę, więc wiem. Ty, ani wierzyć, ani wiedzieć nie musisz. Przecież to Twoja, a nie moja sprawa.
Czy dla ciebie nie ma różnicy pomiędzy wiarą a wiedzą?

>Ludzie, ale nie wszyscy. Np. ja, żadnych bogów nie tworzę i w żadnych stworzonych przez innych nie wierzę. Wierzyć w nich nie mogę, bo wierzę w prawdziwego (stwórcę).
A który jest prawdziwy?

>Nie znasz, a jednak wyznajesz (ateizm).
Można wyznawać teizm albo antyteizm! Ateizmu wyznawać się nie da, bo to nie jest ani wiara, ani niewiara. To jest brak wiary.
W kategoriach nadprzyrodzonych: ani 1, ani -1 tylko 0

>Ty wierzysz (w Boga stwórcę), tylko o tym nie wiesz i nie możesz się przyznać (przed samym sobą), bo teiści nauczyli Cię, że można tylko albo wierzyć w "krasnoludki", albo nie wierzyć wcale. To nieprawda. Każdy wierzy. Jedni w Boga prawdziwego, drudzy w krasnoludki. Wiara, bardzo rzadko wiąże się z jej werbalnym wyznaniem, bo ją się praktykuje, a nie wyznaje werbalnie (do Boga, ludzie się nie modlą, ale mu służą).
SŁABO MI


A czasu coraz mniej...
rozumek
>>Ludzie, ale nie wszyscy. Np. ja, żadnych bogów nie tworzę i w żadnych stworzonych przez innych nie wierzę. Wierzyć w nich nie mogę, bo wierzę w prawdziwego (stwórcę).
>A który jest prawdziwy?
Ten, który stworzył. Chcesz, by Ci podać jego imię? Nadaj sobie, jakie chcesz, ale nie używaj nadaremno i niech to nie będzie imię żadnego człowieka (God by ci pasował?)
>>Nie znasz, a jednak wyznajesz (ateizm).
>Można wyznawać teizm albo antyteizm! Ateizmu wyznawać się nie da, bo to nie jest ani wiara, ani niewiara. To jest brak wiary.
No to nie wiem, co ja Twoim zdaniem wyznaję. I co wyznawał Sokrates, Chrystus, Marks...
Jest to chyba antyteizm (nie wierzyli w swoją boskość, a wierzyli w twórcze do Boga podobieństwo wszystkich ludzi), połączony z wiarą prawdziwą, nie mającą się nijak do ateizmu czy agnostycyzmu.
>W kategoriach nadprzyrodzonych: ani 1, ani -1 tylko 0
A kto Ci powiedział, że Bóg jest nadprzyrodzony? Kto Ci zrobił wodę z mózgu, twierdząc, że jakiekolwiek prawo natury jest nadprzyrodzone? Naprawdę nie wierzysz w to wszystko, co Cię otacza? I wierzysz, że poza tym, co poznałeś, niczego nie ma? Naprawdę wierzysz w swoją wszechwiedzę? Jeśli tak, to rzeczywiście, zatwardziały z Ciebie ateista.
>SŁABO MI

Nie słabnij! Lepiej uwierz, że Bóg jest DOBRY, w przeciwieństwie do tych, którzy wyznają fałszywego, lub zaprzeczają istnieniu jakiegokolwiek.
kafir (363 punktów)
>Nie słabnij! Lepiej uwierz, że Bóg jest DOBRY, w przeciwieństwie do tych, którzy wyznają fałszywego, lub zaprzeczają istnieniu jakiegokolwiek.
Zamiast wierzyć, wolałbym wiedzieć, że bóg wogóle jest, a tym bardziej DOBRY, albo nawet bardzo dobry lub najlepiej WSZECHdobry! Niestety nic o jego istnieniu bądź nieistnieniu nie wiem, a w związku z tym nielogicznie byłoby temu istnieniu/nieistnieniu zaprzeczać. Nie jestem przecież antyteistą.

A czasu coraz mniej...
rozumek
>>Nie słabnij! Lepiej uwierz, że Bóg jest DOBRY, w przeciwieństwie do tych, którzy wyznają fałszywego, lub zaprzeczają istnieniu jakiegokolwiek.
>Zamiast wierzyć, wolałbym wiedzieć, że bóg wogóle jest, a tym bardziej DOBRY, albo nawet bardzo dobry lub najlepiej WSZECHdobry! Niestety nic o jego istnieniu bądź nieistnieniu nie wiem, a w związku z tym nielogicznie byłoby temu istnieniu/nieistnieniu zaprzeczać. Nie jestem przecież antyteistą.
Jeśli nie chcesz wierzyć, to nigdy niczego nie będziesz wiedział. Jeśli nie wierzysz, że to małe nad Twoją głową to nie kropka, tylko cała ogromna gwiazda, to nie ma siły, żebyś się o tym dowiedział. Jeśli nie wierzysz, że wszystko co kiedykolwiek stworzono ma swojego autora, to nie ma siły, żebyś się o tym dowiedział. Jeśli wierzysz, że Wszechświat stworzył człowiek, albo że w ogóle go nie ma, to nie ma siły, żebyś się dowiedział, że jesteś w błędzie. Jeśli wierzysz, że prawa natury ludzie tworzą, to nigdy nie dowiesz się, że jesteś w błędzie. Jeśli wierzysz, że Einstein był twórcą, a nie odkrywcą, to też jesteś w błędzie i w nim pozostaniesz. Zapewniam Cię, że w Boga prawdziwego, czyli prawdę o otaczającym Cię Świecie, uwierzyć warto. I zapewniam Cię, że nie ma w tym nic złego, bo prawda jest zawsze WSZECHDOBRA (także ta, o wszechzwyrodniałym zwyrodnialcu).
stormrider (206 punktów)
>Czy istnienie Świata, jest dla Ciebie dowodem niewystarczającym na istnienie Boga, czy może nie wierzysz, że Świat istnieje? A może masz na myśli nie Boga, ale rozmaitych bożków, którzy Ci się z nim pomylili?

Fakt, że wydaje nam się, iż coś nie może istnieć bez czyjejś ingerencji nie oznacza, że taka ingerencja rzeczywiście miała miejsce. Brak dowodu w jedną stronę nie jest dowodem w drugą stronę.

______________________________________________________________________
Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy, a tym który wierzy, że wie
W.Stoczkowski
bezsenność w sieci
>>pustka to pustka
>A jak ty sobie to wyobrażasz?
Jeśli myślisz nic. Możesz tylko myśleć o tym słowie jako wyrazie, ponieważ nie opisuje ono czegokolwiek. Jeśli pod wyrazem nic chowa się przestrzeń, to po prostu to słowo zostało źle użyte. Jeśli użyjesz je do jakiegoś elementu, zbioru (gdzie może wystąpić), wtedy ono nabiera sensu, ponieważ określasz jego brak.
>Odp. nr 1:
>A na jakiej podstawie twierdzisz, że zdanie "Bóg stworzył świat" jest prawdziwe?
przeczytaj jeszcze raz, użyłem słowa "jeśli"
>Jesteś specem od odwracania tzw. kota wiadomo czym do góry!
>Ateiści nie przyjmują na wiarę hipotezy o istnieniu jakiegokolwiek boga dlatego, że jest niedowodliwa!
Jak większość świata jaki nas otacza z powodu naszych ograniczeń poznawczych. Ktoś pisał kiedyś o kwarkach, uważasz że istnieją?
>Nie mają zamiaru ani utrudniać, ani ułatwiać sobie życia.
A co ze szczęściem, czyż ono nie ułatwia życia. Ps zamiary ateisty wg Ciebie ocierają o buddyzm.
>Cenią sobie prawdę i do niej usilnie dążą eliminująć hipotezy nielogiczne!
postępowanie logiczne, Twoje pojęcie prawdy niekoniecznie.
kafir (363 punktów)
>>Ateiści nie przyjmują na wiarę hipotezy o istnieniu jakiegokolwiek boga dlatego, że jest niedowodliwa!
>Jak większość świata jaki nas otacza z powodu naszych ograniczeń poznawczych.
Uważaj, bo za chwilę stwierdzisz, że nie możesz być pewien swojego istnienia ponieważ wiesz o nim jedynie dzięki swoim zmysłom, a im ufać nie możemy ze względu na nasze ograniczenia poznawcze!!!
Tak można zanegować pewność czegokolwiek, tyle że to do niczego nie prowadzi. To ślepa uliczka ultramasochistycznych religiantów: "jestem prochem, jestem niczym wobec Boga"
Jeśli wątpisz w siłę człowieczego umysłu, dlaczego używasz go do tak nieproduktywnych rzeczy jak spieranie się na tym forum? Powinieneś się ograniczyć do fizjonomii, bo reszta może być ułudą!

>Ktoś pisał kiedyś o kwarkach, uważasz że istnieją?
Nie wiem! Być może ich istnienie jest logicznie możliwe, ale ja nie sprawdzałem i wcale nie twierdzę, że istnieją!!!

>>Nie mają zamiaru ani utrudniać, ani ułatwiać sobie życia.
>A co ze szczęściem, czyż ono nie ułatwia życia.
Ani utrudniać, ani ułatwiać sobie życia przy pomocy jakichś nieznanych nikomu nadprzyrodzonych sił! A szczęście nie ułatwia życia, tylko jest jego sensem i celem.

>Ps zamiary ateisty wg Ciebie ocierają o buddyzm.
Nie znam sie na buddyzmie, ale z tego co sobie przypominam to jest to światopogląd wysoce humanistyczny i raczej bezbożny, skupiony na dążeniu do szczęścia więc może masz rację!

>>Cenią sobie prawdę i do niej usilnie dążą eliminująć hipotezy nielogiczne!
>postępowanie logiczne, Twoje pojęcie prawdy niekoniecznie.
Nie zrozumiałem! Możesz wolniej i na jabłuszkach?

A czasu coraz mniej...
bezsenność w sieci
>Uważaj, bo za chwilę stwierdzisz, że nie możesz być pewien swojego istnienia ponieważ wiesz o nim jedynie dzięki swoim zmysłom, a im ufać nie możemy ze względu na nasze ograniczenia poznawcze!!!
Hmm skąd takie rzeczy Ci po głowie chodzą. Może sam nad tym główkujesz?
Nasze ograniczenie jest widoczne gołym okiem. Robimy bardzo wiele na miarę naszych możliwości, niestety możliwości nadal mamy niewielkie. Ile rzeczy chcielibyśmy zbadać, w ile miejsc dotrzeć. Nie uważasz, że jeśli mielibyśmy większe możliwości np. szybkiego podróżowania w przestrzeni kosmicznej nauka i ludzki rozum stałyby na dużo wyższym poziomie niż obecnie?
Czy pojawienie się dowodów na istnienie Boga nie przyniosło by kresu wiary w Niego? Wiara z natury jest, jak to określiłeś "niedowodliwa".
>Jeśli wątpisz w siłę człowieczego umysłu, dlaczego używasz go do tak nieproduktywnych rzeczy jak spieranie się na tym forum?
To nie wątpliwość, lecz umiar w przyjmowaniu tylko rozumu odrzucając sferę duchową.
>A szczęście nie ułatwia życia, tylko jest jego sensem i celem.
Tu się zgadzamy, tylko dlaczego ktoś nie może osiągać szczęścia ze świadomością istnienia Boga? Bo Ty byś nie mógł?
>>postępowanie logiczne, Twoje pojęcie prawdy niekoniecznie.
>Nie zrozumiałem!
Dlaczego hipoteza istnienia Boga jest nielogiczna, niezgodna z prawdą?
kafir (363 punktów)
>Czy pojawienie się dowodów na istnienie Boga nie przyniosło by kresu wiary w Niego? Tak, ponieważ wiara i wiedza się wykluczają!

>Dlaczego hipoteza istnienia Boga jest nielogiczna, niezgodna z prawdą?
Bo najważniejszą cechą boskości "Boga" jest wszechmocność, która stwarza wiele wewnętrznych sprzeczności!

A czasu coraz mniej...
bezsenność w sieci
>Bo najważniejszą cechą boskości "Boga" jest wszechmocność, która stwarza wiele wewnętrznych sprzeczności!
Pojęcie wszechmocy wymyślonej przez ludzi,czy tej którą cechuje się Bóg na jego sposób wiadomej?
kafir (363 punktów)
>Pojęcie wszechmocy wymyślonej przez ludzi,czy tej którą cechuje się Bóg na jego sposób wiadomej?
A to są jakieś różne WSZECHmoce?

A czasu coraz mniej...
bezsenność w sieci
hmm nasze pojęcie wszechmocy odnosi się do tego co jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Uważasz że możemy wyobrazić sobie wszystko co istnieje, istniało, będzie istnieć?
rozumek
>Czyli ateiści odrzucają Boga w celu utrudnienia sobie życia?
Dokładnie tak. Odrzucają Boga, z tego samego powodu, z którego teiści zastępują go obrazkami (np. Jezusa). Odrzucają go, bo nie wierzą w życie wieczne. Wola wierzyć w śmierć. Tacy to już z nich sado-masochiści.
kafir (363 punktów)
>>Czyli ateiści odrzucają Boga w celu utrudnienia sobie życia?
>Dokładnie tak. Odrzucają Boga, z tego samego powodu, z którego teiści zastępują go obrazkami (np. Jezusa). Odrzucają go, bo nie wierzą w życie wieczne. Wola wierzyć w śmierć. Tacy to już z nich sado-masochiści.
Spokojnie! Uregulujmy coś!
Powtarzam po tobie:
"Odrzucają Boga, bo nie wierzą w życie wieczne, z tego samego powodu, z którego teiści zastępują go obrazkami."
Dalej uważasz to zdanie za prawdziwe?
Ja nie! I to z dwu powodów:
1. Powód nie jest ten sam co u teistów.
2. Teiści nie odrzucają boga!!!
Poplątałeś się!

Rozplątując powiem tak: ateiści wcale nie odrzucają boga i to w jakimś celu, tylko go nie przyjmują bo nie widzą ku temu logicznych podstaw!

A czasu coraz mniej...
rozumek
>Rozplątując powiem tak: ateiści wcale nie odrzucają boga i to w jakimś celu, tylko go nie przyjmują bo nie widzą ku temu logicznych podstaw!
A wierzysz, tylko w to, do wiary w co masz logiczne podstawy? Jakie masz podstawy wierzyć, że atom nie jest najmniejszą cząsteczką materii? Jakie masz logiczne podstawy wierzyć, że po dniu dzisiejszym, będzie jutro? Jakie masz logiczne podstawy do wiary w to, że nie ma życia po śmierci?
kafir (363 punktów)
>Jakie masz logiczne podstawy wierzyć, że po dniu dzisiejszym, będzie jutro?
Całe moje życiowe doświadczenie udowadnia, że po dziś następuje jutro. I choć mogę się mylić jeszcze nigdy nie było inaczej. Nigdy nie czytałem, ani nie słyszałem nic o tym aby czas miał się skończyć.

>Jakie masz logiczne podstawy do wiary w to, że nie ma życia po śmierci?
Bo śmierć to koniec życia, a logika podpowiada, że jeśli coś się skończyło to nie jest kontynuowane.


A czasu coraz mniej...
Konowal (6291 punktów)
czyja logika - ateistów?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
kafir
>czyja logika - ateistów?
Z tego co wiem logika jest jedna. Chyba, że fideiści mają jakąś inną, swoją.
Konowal (6291 punktów)
>>czyja logika - ateistów?
>Z tego co wiem logika jest jedna. Chyba, że fideiści mają jakąś inną, swoją.

z tego co wiem to raczej nie masz racji

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
kafir (363 punktów)
>>>czyja logika - ateistów?
>>Z tego co wiem logika jest jedna. Chyba, że fideiści mają jakąś inną, swoją.
>z tego co wiem to raczej nie masz racji

Nie? Dlaczego?
Czyżby w tej innej logice coś co się skończyło jednak trwało?

A czasu coraz mniej...
rozumek
>Czyżby w tej innej logice coś co się skończyło jednak trwało?
Nie. W tej innej, nic się nie kończy, bo wszystko jest nieskończone.
Konowal (6291 punktów)
>>>>czyja logika - ateistów?
>>>Z tego co wiem logika jest jedna. Chyba, że fideiści mają jakąś inną, swoją.
>>z tego co wiem to raczej nie masz racji
>Nie? Dlaczego?
>Czyżby w tej innej logice coś co się skończyło jednak trwało?

no właśnie bo dla jednych śmierć oznacza koniec zaś dla drugich początek :-D


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
rozumek
>>Czyżby w tej innej logice coś co się skończyło jednak trwało?
>no właśnie bo dla jednych śmierć oznacza koniec zaś dla drugich początek :-D
To, wiedzą chyba wszyscy. Ludzie wierzący w prawdziwego Boga, nie wierzą, że ktokolwiek wie, co OPRÓCZ tego, śmierć oznacza. Nie wierzą, że ktokolwiek wie, co w chwili śmierci dzieje się z energią ich myśli. Krótko mówiąc, nie mają żadnych podstaw wierzyć, że kiedykolwiek umrą i dlatego nie wierzą ani w widzialne duchy, ani w żadne inne religijne bajki.
rozumek
>>Jakie masz logiczne podstawy wierzyć, że po dniu dzisiejszym, będzie jutro?
>Całe moje życiowe doświadczenie udowadnia, że po dziś następuje jutro. I choć mogę się mylić jeszcze nigdy nie było inaczej. Nigdy nie czytałem, ani nie słyszałem nic o tym aby czas miał się skończyć.
>>Jakie masz logiczne podstawy do wiary w to, że nie ma życia po śmierci?
>Bo śmierć to koniec życia, a logika podpowiada, że jeśli coś się skończyło to nie jest kontynuowane.
Mówisz oczywiście o śmierci ciała (całe Twoje życiowe doświadczenie...). Ja pytam o śmierć Twojego ducha, czyli śmierć Twojej logiki.
kafir (363 punktów)
>Ja pytam o śmierć Twojego ducha, czyli śmierć Twojej logiki.
Nic nie wiem o istnieniu duchów tym bardziej mojego własnego. Natomiast przyrównywanie logiki do czegoś tak "ulotnego" jak duchy to już gruba przesada.

A czasu coraz mniej...
internal policy
>>Ja pytam o śmierć Twojego ducha, czyli śmierć Twojej logiki.
>Nic nie wiem o istnieniu duchów tym bardziej mojego własnego. Natomiast przyrównywanie logiki do czegoś tak "ulotnego" jak duchy to już gruba przesada.
>
A czasu coraz mniej...

Istnieje cos takiego jak parapsychologia przeciez nigdy nie wnikalam w jej objekty moze wlasnie z twojego powodu
rozumek
>>Ja pytam o śmierć Twojego ducha, czyli śmierć Twojej logiki.
>Nic nie wiem o istnieniu duchów tym bardziej mojego własnego. Natomiast przyrównywanie logiki do czegoś tak "ulotnego" jak duchy to już gruba przesada.
A ja nic nie wiem o tym, żeby Twój duch (Twoja logika) się zmaterializował, choć logika ludzi w nią wierzących, czyli prawdziwych filozofów i prawdziwych inżynierów, ma tę interesującą właściwość od zarania dziejów. I od zarania dziejów, oni wierząc w prawdziwą logikę, wierzą jednocześnie w prawdziwego Boga. I wyobraź sobie, że jest on nieskończony i nieśmiertelny (nikt go nie ukrzyżował, ani nie spałił na żadnym stosie i nikomu nigdy to się nie uda).
Bartek (80 punktów)
Nie logiki, tylko abstrakcyjnego myślenia. Czy zwierzęta wierzą w życie po śmierci ? Czy ludzie pierwotni, zanim pojawiła się zdolność abstrakcyjnego myślenia wierzyli w życie po śmierci ? Ludziom jest mało życia na ziemii i cały czas czują niedosyt, że czegoś nie zrobili, za mało dokonali, więc wymyślają życie po śmierci. Przykro mi, ale jesteśmy tylko zwierzętami z gatunku homo sapiens, które za dużo sobie wyobrażają. Zdolność abstrakcyjnego myślenia dała nam przewodnictwo na tej planecie, ale czasem tworzy żałosne obrazy w naszej wyobraźni. Żałośnie nielogiczne.
rozumek
>Nie logiki, tylko abstrakcyjnego myślenia. Czy zwierzęta wierzą w życie po śmierci ? Czy ludzie pierwotni, zanim pojawiła się zdolność abstrakcyjnego myślenia wierzyli w życie po śmierci ?
Logiki, logiki. To właśnie abstrakcyjne myślenie spowodowało, że niektórzy uwierzyli w śmierć i zaczęli przed nią bronić nie tylko z pomocą instynktu samozachowawczego, ale także tego abstrakcyjnego (oderwanego od realiów) myślenia. Ani zwierzę, ani człowiek myślący logicznie, nie ma żadnych podstaw, by bać się śmierci swojej świadomości. Zwierzę, być może dlatego, że nie ma świadomości jej istnienia, człowiek myślący logicznie, dlatego, że wie, że nic na temat śmierci nie wie, a niewiadome lubi (lubi wszystko poznawać).
>Ludziom jest mało życia na ziemii i cały czas czują niedosyt, że czegoś nie zrobili, za mało dokonali, więc wymyślają życie po śmierci. Przykro mi, ale jesteśmy tylko zwierzętami z gatunku homo sapiens, które za dużo sobie wyobrażają. Zdolność abstrakcyjnego myślenia dała nam przewodnictwo na tej planecie, ale czasem tworzy żałosne obrazy w naszej wyobraźni. Żałośnie nielogiczne.
Żałosnie nielogiczne jest każde abstrakcyjne myślenie (o które pomawianych jest wielu matematyków, choć większość z nich, myśli logicznie, a nie abstrakcyjnie).
Bartek (80 punktów)
Chyba się nie rozumiemy. Abstrakcyjne myślenie to naukowe pojęcie dotyczące homo sapiens. Oznacza ono świadomość, rozpoznawanie przeszłości, planowanie dalekiej przyszłości itd. Ogólnie oznacza to myślenie wyższe i głębsze niż "zjeść, rozmnożyć się, spać." Czyli wymyślanie boga, życia po śmierci, duchów, demonów, i tym podobnych bzdur. Ale też ogromny rozwój nauki, i udogodnienie życia w pewnych aspektach. Jak wszystko, dla równowagi abstrakcyjne myślenie ma swoje minusy, takie jak wymyślanie bzdur. Zwierzęta nie czczą boga, nie wierzą w duchy i życie po śmierci. Nie wierzą, bo nie myślą. Paradoksalnie ich naturalne instynkty są naturalne i nieomylne.
rozumek
>Chyba się nie rozumiemy. Abstrakcyjne myślenie to naukowe pojęcie dotyczące homo sapiens. Oznacza ono świadomość, rozpoznawanie przeszłości, planowanie dalekiej przyszłości itd. Ogólnie oznacza to myślenie wyższe i głębsze niż "zjeść, rozmnożyć się, spać." Czyli wymyślanie boga, życia po śmierci, duchów, demonów, i tym podobnych bzdur. Ale też ogromny rozwój nauki, i udogodnienie życia w pewnych aspektach. Jak wszystko, dla równowagi abstrakcyjne myślenie ma swoje minusy, takie jak wymyślanie bzdur. Zwierzęta nie czczą boga, nie wierzą w duchy i życie po śmierci. Nie wierzą, bo nie myślą. Paradoksalnie ich naturalne instynkty są naturalne i nieomylne.
Dobrze. Zgadzam się na tę definicję abstrakcyjnego myślenia. Przyjmując ją, proponuję, abyś się zgodził, że człowiek, oprócz niego, ma także to drugie, a co więcej, nad jednym i drugim potrafi panować. I nie ma takiej siły, która zmusiłaby go do wyobrażania sobie tego, czego wyobrazić sobie nie chce lub nie potrzebuje. Nierozwiązywalną dla mnie zagadką jest to, po co ludzie wymyślają sobie bogów, jakby mało było im tego, w którego każdy wierzy (że stworzyła ich ewolucja i historia własnych indywidualnych przodków, że dobro procentuje, a zło się mści, że nie wiedzą co się staje z ich świadomością po śmierci, więc spokojnie mogą wierzyć w życie wieczne). Przy podanej przez Ciebie definicji abstrakcyjnego myślenia, nie widzę żadnych ujemnych jego skutków, chyba, że ktoś samego siebie pozbawi wolnej woli, a wraz z nią, własnego abstrakcyjnego myślenia (uwierzy w innego boga niż prawdziwy i w ten sposób, zrówna ze zwierzęciem).
internal policy (32 punktów)
>Nie logiki, tylko abstrakcyjnego myślenia. Czy zwierzęta wierzą w życie po śmierci ? Czy ludzie pierwotni, zanim pojawiła się zdolność abstrakcyjnego myślenia wierzyli w życie po śmierci ? Ludziom jest mało życia na ziemii i cały czas czują niedosyt, że czegoś nie zrobili, za mało dokonali, więc wymyślają życie po śmierci. Przykro mi, ale jesteśmy tylko zwierzętami z gatunku homo sapiens, które za dużo sobie wyobrażają. Zdolność abstrakcyjnego myślenia dała nam przewodnictwo na tej planecie, ale czasem tworzy żałosne obrazy w naszej wyobraźni. Żałośnie nielogiczne.
To bardzo smutne,ale nie kazdy czlowiek majacy zdlonosc abstrakcyjnego myslenia swiadomie i bez wiekszego wysilku intelektualnego sklada sobie takie rozne historie,inni po prostu wierza w to i przyjmuja ze jest to prawda,bo widocznie tak im lepiej.
Nie zgodze sie z tym ze czlowiek jest zwierzeciem po jego swiat staje sie coraz bardziej abstrakcyjny.Z postepem nauki wszyscy (z wyjatami) odchodza od zalozen i teorii o czlowieku ,ktore opieraly sie na jego pokrewienstwie ze zwierzetami.
Bartek (80 punktów)
jesteśmy ssakami z grupy kręgowców, możemy mówić o sobie ludzie, ale ludzie to podgatunek zwierząt (no ale jednak rządzący ziemią).
bezsenność w sieci
>Rozplątując powiem tak: ateiści wcale nie odrzucają boga i to w jakimś celu, tylko go nie przyjmują bo nie widzą ku temu logicznych podstaw!
Odrzucić i przyjmować można kogoś kto istnieje. Ateiści nie przyjmują istnienia Boga w jakiejkolwiek postaci. Jeśli nie widzą logicznych podstaw to nie znaczy, że ich nie ma.
rozumek
>>Rozplątując powiem tak: ateiści wcale nie odrzucają boga i to w jakimś celu, tylko go nie przyjmują bo nie widzą ku temu logicznych podstaw!
>Odrzucić i przyjmować można kogoś kto istnieje. Ateiści nie przyjmują istnienia Boga w jakiejkolwiek postaci. Jeśli nie widzą logicznych podstaw to nie znaczy, że ich nie ma.
Mylisz się głęboko. Ci, którzy podają się za ateistów, odrzucają TYLKO i wyłacznie to, że teiści wierzą w Boga, a nie wymyślone na swój wątpliwy użytek krasnoludki (obrazki bożków). Wielu ateistów, wierzy w Boga prawdziwego i gołym okiem to widać, bo praktykują swoją wiarę w życiu (kościele, jako zgromadzeniu wiernych), a nie przed takim, czy innym ołtarzem (zawsze jest to ołtarz wystawiony Szatanowi, a nie Bogu, bo tylko jego da się przedstawić na obrazkach).
stokrotka (877 punktów)
Ateiści nie wierzą w boga.
Jeśli praktykują religijne obrzędy to, albo widzą wynikające z tego zachowania korzyści i chcą je osiągnąć (nie jest to etyczne zachowanie), albo traktują te obrzędy jako tradycję, która łączy społeczność, w której żyją i której chcą być częścią.
rozumek
>Ateiści nie wierzą w boga.
>Jeśli praktykują religijne obrzędy to, albo widzą wynikające z tego zachowania korzyści i chcą je osiągnąć (nie jest to etyczne zachowanie), albo traktują te obrzędy jako tradycję, która łączy społeczność, w której żyją i której chcą być częścią.
A co z tymi, którzy nie religijne obrzędy praktykują, ale swoją wiarę? Mniejsza z tym, czy jest to wiara w Boga, czy jakiegokolwiek zaprzeczającego mu bożka (np. Jezusa lub bożka ateizmu).
stokrotka (877 punktów)
Bóg czy bożek - nie ma znaczenia jak nazwiesz. Jeśli wierzysz w jakiś "absolut" to nie jesteś ateistą. Ateistą nie jest ktoś kto neguje dominującą religię, tylko ktoś, kto racjonalnie dochodzi do wniosku, iż nie ma dowodów na istnienie jakichkolwiek sił niepoddających się prawom istniejącego świata. Dla mnie ktoś kto wierzy w to, iż UFO nawiedza Ziemię itd. też nie jest ateistą, bo przyjmuje ich istnienie na wiarę, a nie na podstawie wiedzy.
Pozdrawiam
rozumek
> Dla mnie ktoś kto wierzy w to, iż UFO nawiedza Ziemię itd. też nie jest ateistą, bo przyjmuje ich istnienie na wiarę, a nie na podstawie wiedzy.
A ja nie wierzę nie tylko w to, że UFO nawiedza, ale także w to, że nie nawiedza. I dlatego, nie jestem ani teistą ani ateistą. Wierzę w to, co jest (niezaleznie od mojej wiary), czyli wierzę w Boga prawdziwego, niezależnego od religii i czyichkolwiek "chciejstw".
stokrotka (877 punktów)
A na jakiej podstawie wierzysz?? Jakie masz dowody??
Wydaje się, że Ty również wierzysz zaspokajając własne chciejstwo.
rozumek
>A na jakiej podstawie wierzysz?? Jakie masz dowody??
Na co? Na to, że UFO istnieje, czy na to, że nie? Nie mam żadnych. Dlatego nie wierzę.
Nie wierzę też w żadnego boga, stworzonego przez żadnego człowieka. Wierzę w tego, który stworzył Świat. Mało Ci dowodów, że został stworzony? Masz jakieś wątpliwości, że istnieje?
>Wydaje się, że Ty również wierzysz zaspokajając własne chciejstwo.
Jeśli przez chciejstwo rozumiesz wolną wolę, to masz rację. Każdy wierzy, w co chce wierzyć i nikogo do wiary TYLKO w prawdę nie zmusisz.
stokrotka (877 punktów)
>Nie wierzę też w żadnego boga, stworzonego przez żadnego człowieka. Wierzę w tego, który stworzył Świat. Mało Ci dowodów, że został stworzony? Masz jakieś wątpliwości, że istnieje?

Wątpliwości, niepewność jakaś zawsze istnieje, bo nie można być czegoś na 100% pewnym. To, że świat istnieje nie oznacza, że ma stwórcę. Nie mam dowodów na to, iż świat został przez kogoś utworzony.

Prawdą nazywasz to w co sam chcesz wierzyć. Tak robi każda osoba wierząca, niezależnie od tego w co wierzy.
rozumek
>>Nie wierzę też w żadnego boga, stworzonego przez żadnego człowieka. Wierzę w tego, który stworzył Świat. Mało Ci dowodów, że został stworzony? Masz jakieś wątpliwości, że istnieje?
>Wątpliwości, niepewność jakaś zawsze istnieje, bo nie można być czegoś na 100% pewnym. To, że świat istnieje nie oznacza, że ma stwórcę. Nie mam dowodów na to, iż świat został przez kogoś utworzony.
Nie wyobrażam sobie, jak można w nic nie wierzyć. Ani w prawdę ani fałsz (kłamstwo). Jak potrafisz tak żyć? W to, że żyjesz, też nie wierzysz? Dlaczego zachciewa Ci się wierzyć, że Wszechświat stworzył człowiek, a nie Bóg? Nie wierzysz w istnienie wszystkiego co Cię otacza? Tego wszystkiego nie ma, bo człowiek nie potrafiłby stworzyć? Jakieś dziwne to Twoje niewierzenie.
>Prawdą nazywasz to w co sam chcesz wierzyć. Tak robi każda osoba wierząca, niezależnie od tego w co wierzy.
Ty tak robisz? Na siłę wierzysz, że prawda to to, w co zachciało Ci się uwierzyć? A nie. Przecież Ty nie wierzysz ani w jedno, ani drugie.
stokrotka (877 punktów)
>Nie wyobrażam sobie, jak można w nic nie wierzyć. Ani w prawdę ani fałsz (kłamstwo).
A dlaczego uważasz, że trzeba w coś wierzyć??
>Jak potrafisz tak żyć? W to, że żyjesz, też nie wierzysz?
Co ma do tego wiara?? Żyję i cieszę się życiem.
>Dlaczego zachciewa Ci się wierzyć, że Wszechświat stworzył człowiek, a nie Bóg?
Nie wierzę, że świat stworzył człowiek!
By żyć nie trzeba wierzyć!!
rozumek
>Co ma do tego wiara?? Żyję i cieszę się życiem.
>>Dlaczego zachciewa Ci się wierzyć, że Wszechświat stworzył człowiek, a nie Bóg?
>Nie wierzę, że świat stworzył człowiek!
To co go stworzyło? Nie Bóg przypadkiem? A moze chcesz się spierać TYLKO o jego imię?
>By żyć nie trzeba wierzyć!!
Ale żeby cokolwiek wiedzieć (np. że się żyje), trzeba najpierw w to uwierzyć. Jeśli nie wierzysz, że żyjesz, nie możesz tego wiedzieć, a jeśli nie wiesz, nie możesz cieszyć się życiem. Twoje wyznania (to, co mówisz), niestety są fałszywe (nie trzymają się kupy).
Nie masz wyboru. Albo wierzysz w otaczający Cię Świat (a więc i to coś, co go stworzyło i nadal tworzy), albo nie. Jeśli nie, to nie wiesz, że żyjesz. Trudno cieszyć się, że ma się coś (np. życie), gdy się nie wie, że to coś się ma. Chyba mnie zwodzisz (a może siebie?).
stokrotka (877 punktów)
Tak jak można powiedzieć, iż w pewnym sensie przyjmuję, że ten świat istnieje (a więc w pewnym sensie wierzę, jeśli taką przyjąć definicję wiary), tak nie zgodzę się, że musiało go COŚ stworzyć. Moim zdaniem nie ma na to dowodów, mało tego, to komplikuje wiele spraw (jak choćby powstaje pytanie, co stworzyło to COŚ). I zupełną przesadą jest wiara w ingerujące to COŚ (choć Ty o tym nie piszesz).
Pozdrawiam
rozumek
>Tak jak można powiedzieć, iż w pewnym sensie przyjmuję, że ten świat istnieje (a więc w pewnym sensie wierzę, jeśli taką przyjąć definicję wiary), tak nie zgodzę się, że musiało go COŚ stworzyć.
A więc NIC go stworzyło? Jestem przeciwnego zdania. Uważam, że stworzyło go WSZYSTKO, co stworzyło (wszystko, co w historii Wszechświata miało wpływ na jego zmiany i na to, jaki jest dziś). Nie znam ani tego wszystkiego (stwórcy), ani samego Wszechświata (jego dzieła), więc pozostaje mi tylko założyć, że jak wszystko go stworzyło, tak wszystko dalej tworzy.
>Moim zdaniem nie ma na to dowodów, mało tego, to komplikuje wiele spraw (jak choćby powstaje pytanie, co stworzyło to COŚ).
Też wszystko, co stworzyło. Gdybyś miała to wiedzieć, nie musiałabyś już wierzyć. Skazani jesteśmy na wiarę, bo nigdy się nie dowiemy.
> I zupełną przesadą jest wiara w ingerujące to COŚ (choć Ty o tym nie piszesz).
Może to i przesada, ale ja nie mogę jakoś uwierzyć, że to ja jestem Bogiem. Nie mogę też uwierzyć, że gdy nie ma mnie w lesie, to nic tam drzew nie przewraca. Nie mogę uwierzyć, że to nie ja jestem cząstką Wszechświata, ale Wszechświat moją. Zdumiewa mnie taki światopogląd, niezależnie od tego, czy ktoś jest ateistą, czy teistą. Nie wiem, jak można zastępować sobie wiarę w Boga prawdziwego, niewiarą w nic, lub wiarą w fałszywego. Nie rozumiem też, po co ludzie to robią. Może mi to wyjaśnisz? Moim zdaniem, to właśnie brak wiary i wiara fałszywa, wszystko w życiu komplikuje.
internal policy
>
>A więc NIC go stworzyło? Jestem przeciwnego zdania. Uważam, że stworzyło go WSZYSTKO, co stworzyło (wszystko, co w historii Wszechświata miało wpływ na jego zmiany i na to, jaki jest dziś). Nie znam ani tego wszystkiego (stwórcy), ani samego Wszechświata (jego dzieła), więc pozostaje mi tylko założyć, że jak wszystko go stworzyło, tak wszystko dalej tworzy.Nie uwazasz ,ze to jest troche gornolotne,i nadymane?Nie kazdy ma taki dar pojecia jak ty.Czemu taka logika nie jest dostepna kazdemu czlowiekowi,skoro tan bog jest taki prawdziwy to znaczy ze wariaci klamia i dlatego zamyka sie ich w zakladach?A jezeli chodzi o filozofie czy cos tam to czy nie jest za wiele nazwac tego nauka?

>Też wszystko, co stworzyło. Gdybyś miała to wiedzieć, nie musiałabyś już wierzyć. Skazani jesteśmy na wiarę, bo nigdy się nie dowiemy.


"Zeby byc nienagannym czlonkiem stada owiec,trzeba byc owca".Albert Einstein
>
rozumek
>>A więc NIC go stworzyło? Jestem przeciwnego zdania. Uważam, że stworzyło go WSZYSTKO, co stworzyło (wszystko, co w historii Wszechświata miało wpływ na jego zmiany i na to, jaki jest dziś). Nie znam ani tego wszystkiego (stwórcy), ani samego Wszechświata (jego dzieła), więc pozostaje mi tylko założyć, że jak wszystko go stworzyło, tak wszystko dalej tworzy
>Nie uwazasz ,ze to jest troche gornolotne,i nadymane?
Moja niewiedza? I to, że nie wiem, czy w tej chwili zakwita jakiś kwiatek w Australii? I to, że nie wiem kto/co go właśnie depcze? Czy może to, ze wierzę, że może zakwitać i może ktos go deptać, a ja, nawet gdy zobaczę, że zdeptany, nie będę wiedzieć przez kogo? Co widzisz w moim światopoglądzie górnolotnego i nadymanego? Chyba, że Twoim zdaniem, każda nieskończonoiść (także wiedzy) jest nadymana lub górnolotna (albo w ogóle żadnych nieskończoności nie ma).
>Nie kazdy ma taki dar pojecia jak ty.Czemu taka logika nie jest dostepna kazdemu czlowiekowi,skoro tan bog jest taki prawdziwy to znaczy ze wariaci klamia i dlatego zamyka sie ich w zakladach?A jezeli chodzi o filozofie czy cos tam to czy nie jest za wiele nazwac tego nauka?
Wariatów zamyka się w zakładach raczej dlatego, że wydaje im się, że atakują ich indianie, którzy nie tu, nie teraz i nie ich atakują. Niektórych zamyka się także dlatego, że skoro wiedzą że kwiatek MOŻE zakwitać w Australii, to podlewają własny parapet.
Filozofia, nie jest nauką, ale matką wszechnauk (w tym, samej siebie). Nie jest natomiast matką żadnej religii, ani żadnego innego ograniczenia światopoglądu.

>"Zeby byc nienagannym czlonkiem stada owiec,trzeba byc owca".Albert Einstein
Żeby być Einsteinem, trzeba być człowiekiem, co nie oznacza, że Ty też możesz się za niego podawać. Żeby wierzyć, też trzeba być człowiekiem, co nie oznacza, że każdy wyznawca wierzy (większość wyznaje jedno, a wierzy w drugie).
internal policy
4

>Moja niewiedza? I to, że nie wiem, czy w tej chwili zakwita jakiś kwiatek w Australii? I to, że nie wiem kto/co go właśnie depcze? Czy może to, ze wierzę, że może zakwitać i może ktos go deptać, a ja, nawet gdy zobaczę, że zdeptany, nie będę wiedzieć przez kogo? Co widzisz w moim światopoglądzie górnolotnego i nadymanego? Chyba, że Twoim zdaniem, każda nieskończonoiść (także wiedzy) jest nadymana lub górnolotna (albo w ogóle żadnych nieskończoności nie ma).
Tak ale czujesz to wkosciach czy moze sie Tobie jakos dziwnie robi na sercu?Chodzi mi o uzywanie slowa Bog.Jego ominac w zaden sposob sie nie da tak juz jest i nalezy to do natury ludzkiej tzw .wiara w istoty wyzsze,bo czlowiek jest zbyt skomplikowanym stworzeniem by widziec wszedzie i we wszystkim swoje dzielo.Ty to nazwiesz Bog a ktos inny indianinem,choc nie jestem psychiatra by wnikac w struktury psychiczne takiego czlowieka,ale sa ludzie ktorzy potrafia nabrac psychiatre z takich lub innych powodow i zostac uznanym za niepoczytalnego.Nie ma badz ciezko jest powiedziec lub moze zbyt lekko sie mowi,ze jestes cos takiego jak chora psychika badz zdrowa psychika.Ty tu wszystko sprowadzasz to procesow chemicznych w mozgu.Ale jak bez Boga tak i bez innych pojec nie obejdziesz sie .Np .czym sie rozni egocentryzm od wyzszego stopnia egocentryzmu?Mi sie wydaje ,ze jest czlowiekiem doskonalym,ktory takowyym jest obdarzony.
>Wariatów zamyka się w zakładach raczej dlatego, że wydaje im się, że atakują ich indianie, którzy nie tu, nie teraz i nie ich atakują. Niektórych zamyka się także dlatego, że skoro wiedzą że kwiatek MOŻE zakwitać w Australii, to podlewają własny parapet.
To przemawia heretyzm i zaklamanie naszego spoleczenstwa ktore zalozylo nam petle swoich wartosci i norm.To rowniez wynikalo by z twojego swiatopogladu.

>>"Zeby byc nienagannym czlonkiem stada owiec,trzeba byc owca".Albert Einstein
>Żeby być Einsteinem, trzeba być człowiekiem, co nie oznacza, że Ty też możesz się za niego podawać. Żeby wierzyć, też trzeba być człowiekiem, co nie oznacza, że każdy wyznawca wierzy (większość wyznaje jedno, a wierzy w drugie).
Wyraznie zaznaczylam ze jest to cytat i wlasnie chcialam go uzupelnic zeby bylo poprawnie:"Zeby moc byc nieskazitelnym czlonkiem stada owiec,trzeba przede wszystkim byc owca"Albert Einstein
Tobie jeszcze chodzi o dewotyzm ,ale to chyba normalne i nieszkodliwe dopoki nie jestes ksiedzem.
rozumek
Jakos tak nieprecyzyjnie opisujesz mi to, w co wierzysz, że nijak nie umiem się w tym Twoim wewnętrznym Świecie połapać, a swojego, nie mam ochoty ci opisywać ( po co masz poznawać orgie, jakie tam wyprawiam?). Porozmawiajmy raczej o tym wspólnym, czyli realnym. I o Bogu, który nim, a nie Twoim wirtualem rządzi (moimi orgiami, zarządza ten sam, co realem). Proponuję, żebyś przestał śledzić Indian, którzy innym zalęgają się w mózgach i opowiedział coś o swoich. Albo porozmawiajmy o realnym Świecie i wspólnym Bogu, czyli wszystkich znanych Ci i nieznanych prawach natury, rządzacych Światem, a nie Tobą akurat.
internal policy
>Jakos tak nieprecyzyjnie opisujesz mi to, w co wierzysz, że nijak nie umiem się w tym Twoim wewnętrznym Świecie połapać, a swojego, nie mam ochoty ci opisywać ( po co masz poznawać orgie, jakie tam wyprawiam?). Porozmawiajmy raczej o tym wspólnym, czyli realnym. I o Bogu, który nim, a nie Twoim wirtualem rządzi (moimi orgiami, zarządza ten sam, co realem). Proponuję, żebyś przestał śledzić Indian, którzy innym zalęgają się w mózgach i opowiedział coś o swoich. Albo porozmawiajmy o realnym Świecie i wspólnym Bogu, czyli wszystkich znanych Ci i nieznanych prawach natury, rządzacych Światem, a nie Tobą akurat.
Ja nie sledze niczyich Indian tylko wierze ze sa ludzie ktorzy sa obdarzeni taka psychika,ktora pozwala im widziec i przezywac wiecej.A wszystko to opiera sie na zupelnie realnych prawach natury czyli przelewajacej sie chemii w naszych mozgach.To oczywiscie nie upraszcza ani mi ani nikomu innemu zycia,bo nawet nie chce mi sie myslec w takich kategoriach.Psyche to chyba dusza?Wiec chyba mam prawo do mocnych uczuc wobec takich osob mimo ze dokladniejsza etiologia jest mi nieznana.Nie jestem bardziej obsesywna niz przecietny czlowiek.A ta twoja wiara w Boga to musi miec gdzies swoje zrodlo ,jezeli z niej tyle czerpiesz i musi sie opierac na czyms stalym (jak prawa natury?),ale nie zastanawiales sie nigdy nad tym czy to nie autosugestia?
rozumek
>ale nie zastanawiales sie nigdy nad tym czy to nie autosugestia?
Kiedy zacznę się zastanawiać, czy prawo np. grawitacji to autosugestnia, zgłoszę się na psychoterapię, bo jeśli to nawet prawda, to nie chcę w nią wierzyć.
internal policy
>>ale nie zastanawiales sie nigdy nad tym czy to nie autosugestia?
>Kiedy zacznę się zastanawiać, czy prawo np. grawitacji to autosugestnia, zgłoszę się na psychoterapię, bo jeśli to nawet prawda, to nie chcę w nią wierzyć.
Ale nie porownuj wiary w Boga do grawitacji.Czy byt czlowieka mozna postawic na rowni z bytem Boga.Chyba nie.Wole myslec ze jest ktos kto zyje na takich samych zasadach jak ja ,czyli podlega rowniez sile grawitacji ale prowadzi wyzsza ekzystencje od mojej,wyzsza od przecietnego czlowieka.Nie chodzi mi opsychopatow,ktorzy po prostu nie chca sie podporzadkowac sie normom spolecznym.
rozumek
>>>ale nie zastanawiales sie nigdy nad tym czy to nie autosugestia?
>>Kiedy zacznę się zastanawiać, czy prawo np. grawitacji to autosugestnia, zgłoszę się na psychoterapię, bo jeśli to nawet prawda, to nie chcę w nią wierzyć.
>Ale nie porownuj wiary w Boga do grawitacji.
Wiary w tego prawdziwego, nie da się do wiary w nic innego "porównać", bo to własnie On stworzył m.in. grawitację. Stworzył też i nadal tworzy wszystko, co tworzą nieświadome tworzenia twory (rośliny, zwierzęta, głupi ludzie). Nie tworzy tylko tego, co tworzą wierzący w niego ludzie (ci, którzy stworzeni zostali na jego obraz i podobieństwo i którzy przyjęli dar wolnej woli).
>Czy byt czlowieka mozna postawic na rowni z bytem Boga.
Tak robią wyłącznie ci, którzy w niego nie wierzą (są głupi).
>Chyba nie.Wole myslec ze jest ktos kto zyje na takich samych zasadach jak ja ,czyli podlega rowniez sile grawitacji ale prowadzi wyzsza ekzystencje od mojej,wyzsza od przecietnego czlowieka.
Twoja wiara jest o tyle prawdziwa, że rzeczywiście są ludzie, którzy tak żyją, bo żyją Twoim i "zwykłych ludzi" kosztem. I gwarantuję Ci, że żaden z nich nie jest Bogiem, a większość, w tego prawdziwego nie wierzy.
>Nie chodzi mi opsychopatow,ktorzy po prostu nie chca sie podporzadkowac sie normom spolecznym.
Bóg nie jest człowiekiem, więc ani prawu grawitacji, ani prawom moralnym nie podlega. On prawa te tworzy. A tworzy tak, że nie wierzący w niego (nie podporządkowujący się prawom i tworzący własne), choćby nie wiem ile się modlili, niczego nie wymodlą. Wierzący, zawsze osiągną, czego zapragną.
internal policy
>>>>ale nie zastanawiales sie nigdy nad tym czy to nie autosugestia?
>>>Kiedy zacznę się zastanawiać, czy prawo np. grawitacji to autosugestnia, zgłoszę się na psychoterapię, bo jeśli to nawet prawda, to nie chcę w nią wierzyć.
>>Ale nie porownuj wiary w Boga do grawitacji.
>Wiary w tego prawdziwego, nie da się do wiary w nic innego "porównać", bo to własnie On stworzył m.in. grawitację. Stworzył też i nadal tworzy wszystko, co tworzą nieświadome tworzenia twory (rośliny, zwierzęta, głupi ludzie). Nie tworzy tylko tego, co tworzą wierzący w niego ludzie (ci, którzy stworzeni zostali na jego obraz i podobieństwo i którzy przyjęli dar wolnej woli).Czyli on nie ingeruje po prostu tak jak Bog chrzescijanski?
>>Chyba nie.Wole myslec ze jest ktos kto zyje na takich samych zasadach jak ja ,czyli podlega rowniez sile grawitacji ale prowadzi wyzsza ekzystencje od mojej,wyzsza od przecietnego czlowieka.
>Twoja wiara jest o tyle prawdziwa, że rzeczywiście są ludzie, którzy tak żyją, bo żyją Twoim i "zwykłych ludzi" kosztem. I gwarantuję Ci, że żaden z nich nie jest Bogiem, a większość, w tego prawdziwego nie wierzy.
O ile nie chodzi ci o pieniadze ,wladze zycie na koszt i kosztem innych ludzi ,ktorzy sa widocznie nieswiadomi albo wlasnie uswiadomieni ,bo psychologia nie znalazla dowodow,ze agresja kolektywna daje zamierzone rezultaty,to sie zgadzam .

>>Nie chodzi mi opsychopatow,ktorzy po prostu nie chca sie podporzadkowac sie normom spolecznym.
>Bóg nie jest człowiekiem, więc ani prawu grawitacji, ani prawom moralnym nie podlega. On prawa te tworzy. A tworzy tak, że nie wierzący w niego (nie podporządkowujący się prawom i tworzący własne), choćby nie wiem ile się modlili, niczego nie wymodlą. Wierzący, zawsze osiągną, czego zapragna.Czyli spoleczenstwo ,ktore jest tworem czlowieka jest martwe ,bo bog go nie tworzy jest tworem sztucznym?To nawet modlic sie nie trzeba .A psychopata to i tak juz archaizm i jest bardzo negatywne;
rozumek
>O ile nie chodzi ci o pieniadze ,wladze zycie na koszt i kosztem innych ludzi ,ktorzy sa widocznie nieswiadomi albo wlasnie uswiadomieni ,bo psychologia nie znalazla dowodow,ze agresja kolektywna daje zamierzone rezultaty,to sie zgadzam .
I gdyby znalazła, to rzeczywistość by tych dowodów nie potwierdziła. Kolektywna agresja, zawsze prowadzi jednostki do pozornego podporządkowania się kolektywowi, czyli fałszu i zakłamania. Tyle tylko, że o ile agresji fizycznej ulegasz niekiedy niezależnie od woli, o tyle agresji psychicznej (przymusowi kreowania się na kogoś, kim nie jesteś), tylko wtedy, gdy tego chcesz.
>>Bóg nie jest człowiekiem, więc ani prawu grawitacji, ani prawom moralnym nie podlega. On prawa te tworzy. A tworzy tak, że nie wierzący w niego (nie podporządkowujący się prawom i tworzący własne), choćby nie wiem ile się modlili, niczego nie wymodlą. Wierzący, zawsze osiągną, czego zapragna.
Czyli spoleczenstwo ,ktore jest tworem czlowieka jest martwe ,bo bog go nie tworzy jest tworem sztucznym?To nawet modlic sie nie trzeba .A psychopata to i tak juz archaizm i jest bardzo negatywne;
Społeczeństwo, jako takie, tworem sztucznym nie jest. Sztuczne są tylko pisane prawa, które różnymi społecznościami rządzą. I tylko ich sprzeczna z prawami naturalnymi interpretacja, prowadzi do złego (np. uwalniania napastnika i karania ofiary napadu, albo chronienia uczuć psychicznych agresorów, kosztem ich ofiar). Moim zdaniem, modlić się nie warto, a psychopata (niekiedy mało groźny) to ten, kto modli się wspólnie ze znacznie groźniejszymi psychopatami.
internal policy

>I gdyby znalazła, to rzeczywistość by tych dowodów nie potwierdziła. Kolektywna agresja, zawsze prowadzi jednostki do pozornego podporządkowania się kolektywowi, czyli fałszu i zakłamania. Tyle tylko, że o ile agresji fizycznej ulegasz niekiedy niezależnie od woli, o tyle agresji psychicznej (przymusowi kreowania się na kogoś, kim nie jesteś), tylko wtedy, gdy tego chcesz.Agresja nie musi byc skierowana wobec osoby tylko np.wobec politykow niebezposrednio jako niezgoda na panujace warunki ,ktore ci politycy tworza zarzadzajac panstwem.Jest zla,bo jest to agresja,ktorej nie powinno sie propagowac jako "zloty srodek"
A poza tym trudne warunki socjalne czy inne pobudzaja u czlowieka poprzez procesy adaptacyjne rozwoj wielu pozytywnych cech,rowniez przydatnych spolecznie.
>>>Bóg nie jest człowiekiem, więc ani prawu grawitacji, ani prawom moralnym nie podlega. On prawa te tworzy. A tworzy tak, że nie wierzący w niego (nie podporządkowujący się prawom i tworzący własne), choćby nie wiem ile się modlili, niczego nie wymodlą. Wierzący, zawsze osiągną, czego zapragna.
>Czyli spoleczenstwo ,ktore jest tworem czlowieka jest martwe ,bo bog go nie tworzy jest tworem sztucznym?To nawet modlic sie nie trzeba .A psychopata to i tak juz archaizm i jest bardzo negatywne;
>Społeczeństwo, jako takie, tworem sztucznym nie jest. Sztuczne są tylko pisane prawa, które różnymi społecznościami rządzą. I tylko ich sprzeczna z prawami naturalnymi interpretacja, prowadzi do złego (np. uwalniania napastnika i karania ofiary napadu, albo chronienia uczuć psychicznych agresorów, kosztem ich ofiar). Czyli jezeli te prawa spoleczne powstaly na bazie praw natury ,to nic dziwnego,ze czlowiek prowadzacy wyzsza egzystencje zyje na koszt innych ludzi,bo te prawa spoleczne nie sa transparentne a odczuwane jako cos co musisz i powinienes.
rozumek
>>Agresja nie musi byc skierowana wobec osoby tylko np.wobec politykow niebezposrednio jako niezgoda na panujace warunki ,ktore ci politycy tworza zarzadzajac panstwem.Jest zla,bo jest to agresja,ktorej nie powinno sie propagowac jako "zloty srodek"
A polityk, to nie osoba? Gdy obiecuje złote góry, a potem do nich rzeczywiście dochodzi, ale sam, to raczej na agresję zasługuje. Gdy obiecuje mniej niż potem robi, to agresja jest nieuzasadniona, ale rzadko się zdarza, bo taki rzadko zostaje wybrany.
>A poza tym trudne warunki socjalne czy inne pobudzaja u czlowieka poprzez procesy adaptacyjne rozwoj wielu pozytywnych cech,rowniez przydatnych spolecznie.
Bo głupia sprawa, ale Marek Jurek prawdę mówił, gdy mówił, że człowiek bity jest lepszy. Co wcale nie oznacza, że dorosły człowiek ma prawo palcem kiwnąć, by kogokolwiek pobić. Oznacza tylko tyle, że samo życie nas leje (i w dzieciństwie rówieśnicy).
>>Czyli spoleczenstwo ,ktore jest tworem czlowieka jest martwe ,bo bog go nie tworzy jest tworem sztucznym?To nawet modlic sie nie trzeba .A psychopata to i tak juz archaizm i jest bardzo negatywne;
> Czyli jezeli te prawa spoleczne powstaly na bazie praw natury ,to nic dziwnego,ze czlowiek prowadzacy wyzsza egzystencje zyje na koszt innych ludzi,bo te prawa spoleczne nie sa transparentne a odczuwane jako cos co musisz i powinienes.
Nie warto tak odczuwać. Człowiek musi (bo warto) jedynie powstrzymać się od chęci włażenia na te wyższe poziomy, bo lepiej być, niż mieć. Gdy jesteś, masz wszystko, czego potrzebujesz. Gdy masz więcej niż Ci potrzeba, tracisz wszystko co wartościowe, a zostają Ci tylko kłopoty, z całym tym nadmiarem. Ten nadmiar dotyczy zarówno dóbr materialnych, jak fanów (pseudo-przyjaciół).
internal policy
>>>Agresja nie musi byc skierowana wobec osoby tylko np.wobec politykow niebezposrednio jako niezgoda na panujace warunki ,ktore ci politycy tworza zarzadzajac panstwem.Jest zla,bo jest to agresja,ktorej nie powinno sie propagowac jako "zloty srodek"
>A polityk, to nie osoba? Gdy obiecuje złote góry, a potem do nich rzeczywiście dochodzi, ale sam, to raczej na agresję zasługuje. Gdy obiecuje mniej niż potem robi, to agresja jest nieuzasadniona, ale rzadko się zdarza, bo taki rzadko zostaje wybrany.
>>A poza tym trudne warunki socjalne czy inne pobudzaja u czlowieka poprzez procesy adaptacyjne rozwoj wielu pozytywnych cech,rowniez przydatnych spolecznie.
>Bo głupia sprawa, ale Marek Jurek prawdę mówił, gdy mówił, że człowiek bity jest lepszy. Co wcale nie oznacza, że dorosły człowiek ma prawo palcem kiwnąć, by kogokolwiek pobić. Oznacza tylko tyle, że samo życie nas leje (i w dzieciństwie rówieśnicy).
>>>Czyli spoleczenstwo ,ktore jest tworem czlowieka jest martwe ,bo bog go nie tworzy jest tworem sztucznym?
>> Czyli jezeli te prawa spoleczne powstaly na bazie praw natury ,to nic dziwnego,ze czlowiek prowadzacy wyzsza egzystencje zyje na koszt innych ludzi,bo te prawa spoleczne nie sa transparentne a odczuwane jako cos co musisz i powinienes.
>Nie warto tak odczuwać. Człowiek musi (bo warto) jedynie powstrzymać się od chęci włażenia na te wyższe poziomy, bo lepiej być, niż mieć. Gdy jesteś, masz wszystko, czego potrzebujesz.
No dobra,ale musisz dzialac ,a to jest reakcja na nakazy i normy jakie narzuca spoleczenstwo.Zeby takimi nie byly to nikt by ich tak nie nazwal .Wiec dlaczego nie jestesmy nieokielznanym stadem zwierzat a moze jestesmy,bo kazdy czlowiek ma chyba wolna wole i prawo do wolnosci.Czy to juz cos innego?Kazdemu (?)jest dana mozliwosc do aranzacji wedlug wlasnych preferencji,ale i na wlasne ryzyko...i mozna tak bez konca szukac powodow swojej egzystencji,a przynajmniej niejest nudno.Tylko jak sam powiedziales to wszystko stworzyli ludzie;Sprecyzuj to jestes...
rozumek
>>Nie warto tak odczuwać. Człowiek musi (bo warto) jedynie powstrzymać się od chęci włażenia na te wyższe poziomy, bo lepiej być, niż mieć. Gdy jesteś, masz wszystko, czego potrzebujesz.
>No dobra,ale musisz dzialac
No przecież na tym polega "być"=żyć
,a to jest reakcja na nakazy i normy jakie narzuca spoleczenstwo.
Nie na normy, ale na potrzeby innych i swoje, a nie swoje i innych.
>Zeby takimi nie byly to nikt by ich tak nie nazwal .Wiec dlaczego nie jestesmy nieokielznanym stadem zwierzat a moze jestesmy,bo kazdy czlowiek ma chyba wolna wole i prawo do wolnosci.
Nie jesteśmy, ale ci, którzy zaczynają dążyć do "mieć", zaczynają "być", nie w wymiarze ludzkim, ale zwierzęcym. Co gorsza, tych którzy "są" w tym ludzkim, zaganiają do swojego stada. Mimo to, do żadnego stada, ze społeczeństwa ludzkiego, nie warto dać się zagonić (Polacy, dają się zagonić najczęściej do KK). W ten sposób, człowiek samemu sobie i innym zabiera wolność, a daje ją złoczyńcom.
>Czy to juz cos innego?Kazdemu (?)jest dana mozliwosc do aranzacji wedlug wlasnych preferencji,ale i na wlasne ryzyko...i mozna tak bez konca szukac powodow swojej egzystencji,a przynajmniej niejest nudno.Tylko jak sam powiedziales to wszystko stworzyli ludzie;Sprecyzuj to jestes...
Nie warto szukać powodów swojej egzystencji, bo nie warto egzystować. Warto żyć, cieszyć się życiem i sprawiać nim radość otoczeniu. Nie warto zakłócać egzystencji tym, którzy uważają ją za najlepszą formę spędzania wolnego czasu, ale warto mieć w nosie ich "normy" nienormalnego życia.
internal policy

>>No dobra,ale musisz dzialac
>No przecież na tym polega "być"=żyć
>,a to jest reakcja na nakazy i normy jakie narzuca spoleczenstwo.
>Nie na normy, ale na potrzeby innych i swoje, a nie swoje i innych.
To czemu czlowiek rzuca sobie klody pod nogi?Kto to zapoczatkowal?Juz jest za pozno by sie cofnac i jest to raczej nie mozliwe.Nie ma procesu uspolecznianaia tylko cywilizacja,globalizacja,industrializacja i indywidualizacja.Dlaczego czlowiek swiadomy ma byc lepszy od czlowieka ktory zyje ponad wszelkimi ludzkimi prawami(sztucznymi) po prostu jako kwintesencja wszystkiego co oznacza slowo czlowiek w sensie filozoficznym.Przypisujac mu jakiekolwiek atrybuty charakterystyczne dla tego swiadomego czlowieka popelniasz morderstwo(bo chyba jest cos takiego jak gwalt ludzkiego istnienia).
>>Zeby takimi nie byly to nikt by ich tak nie nazwal .Wiec dlaczego nie jestesmy nieokielznanym stadem zwierzat a moze jestesmy,bo kazdy czlowiek ma chyba wolna wole i prawo do wolnosci.
>Nie jesteśmy, ale ci, którzy zaczynają dążyć do "mieć", zaczynają "być", nie w wymiarze ludzkim, ale zwierzęcym. Co gorsza, tych którzy "są" w tym ludzkim, zaganiają do swojego stada. Mimo to, do żadnego stada, ze społeczeństwa ludzkiego, nie warto dać się zagonić (Polacy, dają się zagonić najczęściej do KK). W ten sposób, człowiek samemu sobie i innym zabiera wolność, a daje ją złoczyńcom..
>Nie warto szukać powodów swojej egzystencji, bo nie warto egzystować. Warto żyć, cieszyć się życiem i sprawiać nim radość otoczeniu. Nie warto zakłócać egzystencji tym, którzy uważają ją za najlepszą formę spędzania wolnego czasu, ale warto mieć w nosie ich "normy" nienormalnego życia.
Czlowiek zawsze dazy do czegos wiecej do jakiegos metafizycznego sensu,ale jezeli zyciem nazwiesz wdrapywanie sie na drabine spoleczna po czyichs plecach i swoisty kult hedonizmu
to jest to jakies wynaturzenie i raczej bajka niz rzeczywistosc.
rozumek
>>>No dobra,ale musisz dzialac
>>No przecież na tym polega "być"=żyć
>>,a to jest reakcja na nakazy i normy jakie narzuca spoleczenstwo.
>>Nie na normy, ale na potrzeby innych i swoje, a nie swoje i innych.
>To czemu czlowiek rzuca sobie klody pod nogi?Kto to zapoczatkowal?Juz jest za pozno by sie cofnac i jest to raczej nie mozliwe.Nie ma procesu uspolecznianaia tylko cywilizacja,globalizacja,industrializacja i indywidualizacja.Dlaczego czlowiek swiadomy ma byc lepszy od czlowieka ktory zyje ponad wszelkimi ludzkimi prawami(sztucznymi) po prostu jako kwintesencja wszystkiego co oznacza slowo czlowiek w sensie filozoficznym.Przypisujac mu jakiekolwiek atrybuty charakterystyczne dla tego swiadomego czlowieka popelniasz morderstwo(bo chyba jest cos takiego jak gwalt ludzkiego istnienia).
Nikt tego świadomie nie zapoczątkował i świadomy człowiek, nigdy się temu procesowi nie podda. To się samo zapoczątkowało i samo sobie trwa. A bierze się stąd, że nieświadomi ludzie, zamiast od szczegółu przechodzić do ogółu (statystyki), robią odwrotnie i usiłują dostosować się do statystyk, a w ten sposób, wszelkie statystyki zakłamują. Ci sami ludzie, zawsze myślą do tyłu, zamiast do przodu i w ten sposób cofają się (i nie tylko się) w rozwoju. Idiotyzmem jest, uczenie dzieci czegokolwiek przez kogokolwiek, kto sam niczego od nich nie potrafi się nauczyć. Takim samym idiotyzmem jest uczenie rozumu człowieka dojrzałego, przez niedojrzałego (to reguła w KK). Czemu niektórzy ludzie wolą uczyć się rozumu od głupszych od siebie i wolą żeby ich dzieci od takich się uczyły, nikt raczej nie zgadnie. Czemu ktoś woli mieć dyplom, niż zasługi, za które ten dyplom mógłby dostać, też nikt nie zgadnie. To chyba ten dziwny sposób "myślenia" do tyłu, czyli zastępowanie myślenia pamiętaniem. A czemu jest tak drogi akurat Polakom? Naprawdę nie wiem.
>Czlowiek zawsze dazy do czegos wiecej do jakiegos metafizycznego sensu,ale jezeli zyciem nazwiesz wdrapywanie sie na drabine spoleczna po czyichs plecach i swoisty kult hedonizmu to jest to jakies wynaturzenie i raczej bajka niz rzeczywistosc.
Niektórzy nam tę bajkę wprowadzają w życie (zarówno ci, którzy sami ją realizują, jak ci, którzy się do nich "modlą"). Nie każdy człowiek dąży do czegokolwiek z wyjątkiem kasy. Inni, nie dążąc do niczego, poprzestają na marzeniach, że spełnią je ci, którzy dążą do kasy. Ani jednym, ani drugim, żadne marzenia się nie spełniają. Ci pierwsi, duszą się kasą do której doszli, ci drudzy pretensjami, że kasa nie ich marzenia zrealizowała.
internal policy

>. Idiotyzmem jest, uczenie dzieci czegokolwiek przez kogokolwiek, kto sam niczego od nich nie potrafi się nauczyć. Takim samym idiotyzmem jest uczenie rozumu człowieka dojrzałego, przez niedojrzałego (to reguła w KK). Czemu niektórzy ludzie wolą uczyć się rozumu od głupszych od siebie i wolą żeby ich dzieci od takich się uczyły, nikt raczej nie zgadnie. Czemu ktoś woli mieć dyplom, niż zasługi, za które ten dyplom mógłby dostać, też nikt nie zgadnie. To chyba ten dziwny sposób "myślenia" do tyłu, czyli zastępowanie myślenia pamiętaniem. A czemu jest tak drogi akurat Polakom? Naprawdę nie wiem.
No tak ale trzeba byc pewnym tego co jest prawda,a szukanie jej bez konca to jakas psychoza.Freud powiedzial,ze ta nowa rzeczywistosc propagujaca konsumpceje mozna tylko maniakalnie odbierac.Moze powinienes szukac zla ,czyli falszu w tym co jest na prawde tylko zludzeniem i zamierzona manipulacja ludzkiej psychiki a nie w tym co pobudza twoje myslenie.
>>Czlowiek zawsze dazy do czegos wiecej do jakiegos metafizycznego sensu,ale jezeli zyciem nazwiesz wdrapywanie sie na drabine spoleczna po czyichs plecach i swoisty kult hedonizmu to jest to jakies wynaturzenie i raczej bajka niz rzeczywistosc.
>Niektórzy nam tę bajkę wprowadzają w życie (zarówno ci, którzy sami ją realizują, jak ci, którzy się do nich "modlą"). Nie każdy człowiek dąży do czegokolwiek z wyjątkiem kasy. Inni, nie dążąc do niczego, poprzestają na marzeniach, że spełnią je ci, którzy dążą do kasy. Ani jednym, ani drugim, żadne marzenia się nie spełniają. Ci pierwsi, duszą się kasą do której doszli, ci drudzy pretensjami, że kasa nie ich marzenia zrealizowała.
Ja mysle ,ze kapitalizm juz nikogo nie powinien bolec.To jakas farsa, bo nie przyjmuje sie etycznego dzialania tam gdzie chodzi o egzystencje a spoleczenstwo samo powinno zadbac o zasady moralne ustanawiajac wartosci i normy ,ktorymi sie rzadzi.


rozumek
>No tak ale trzeba byc pewnym tego co jest prawda,a szukanie jej bez konca to jakas psychoza.Freud powiedzial,ze ta nowa rzeczywistosc propagujaca konsumpceje mozna tylko maniakalnie odbierac.Moze powinienes szukac zla ,czyli falszu w tym co jest na prawde tylko zludzeniem i zamierzona manipulacja ludzkiej psychiki a nie w tym co pobudza twoje myslenie.
Gdy zdobędę tę pewność co do całej prawdy (o całym Wszechświecie), ogłoszę się Bogiem i pewnie trafię do psychiatry. Mam nadzieję, że nie zdobędę nigdy. Nie zamierzam też w złudzeniach poszukiwać prawdy, bo póki co, wiem, że tam znajdę jedynie fałsz. Wolę pozostać przy poszukiwaniu prawdy w realnym Świecie i mam nadzieję, że nadal wyłącznie on, będzie pobudzał moje myślenie (również marzenia, z których nie zamierzam rezygnować).
>Ja mysle ,ze kapitalizm juz nikogo nie powinien bolec.To jakas farsa, bo nie przyjmuje sie etycznego dzialania tam gdzie chodzi o egzystencje a spoleczenstwo samo powinno zadbac o zasady moralne ustanawiajac wartosci i normy ,ktorymi sie rzadzi.
Mnie, kapitalizm tych, którzy sami kapitału nie mając, wyrywają go tym, którzy go posiadają (np wyrywając babci torebkę na ulicy), nigdy nie przestanie boleć, niestety. Uważam, że babcia ma prawo do własnego, a nie "kapitalisty" socjalizmu. I nigdy nic mi nie usprawiedliwi, takiego rozwodu kapitalizmu z socjalizmem i odwrotnie. Nie wiem, co społeczeństwo "powinno", ale widzę co robi. I rozumiem dlaczego.
internal policy

>Gdy zdobędę tę pewność co do całej prawdy (o całym Wszechświecie), ogłoszę się Bogiem i pewnie trafię do psychiatry. Mam nadzieję, że nie zdobędę nigdy. Nie zamierzam też w złudzeniach poszukiwać prawdy, bo póki co, wiem, że tam znajdę jedynie fałsz. Wolę pozostać przy poszukiwaniu prawdy w realnym Świecie i mam nadzieję, że nadal wyłącznie on, będzie pobudzał moje myślenie (również marzenia, z których nie zamierzam rezygnowac
Swiat to troche grubo przesadzone...ale nie bede cie rozpraszala ani chwalila sie moja szeroka wiedza na temat biedy i zacofania .Twoja nieograniczona wiara w potege ludzkiego umyslu jest po prostu zniewalajaca,jesli nie powiedziec znieczulajaca.Nie kazdy bol musi byc rzeczywisty zeby byl bolem a mimo wszystko jest rownie silnie odczuwany i zostawia po sobie trwaly slad na psychice(zreszta tez zalezy od indywidualnej konstytucji).Ten swiat o ktorym mowisz to zaplanowano w za zamknietymi drzwiami a nie w sklepie spozywczym.
A jesli chodzi o tajemnice jego powstania to pozostawi gorzki posmak jak zostanie odkryta;ja nie jestem wyrocznia ale zycze Ci takich warunkow i jakosci jakie maja ludzie od psychiatry...

>>Ja mysle ,ze kapitalizm juz nikogo nie powinien bolec.To jakas farsa, bo nie przyjmuje sie etycznego dzialania tam gdzie chodzi o egzystencje a spoleczenstwo samo powinno zadbac o zasady moralne ustanawiajac wartosci i normy ,ktorymi sie rzadzi.
>Mnie, kapitalizm tych, którzy sami kapitału nie mając, wyrywają go tym, którzy go posiadają (np wyrywając babci torebkę na ulicy), nigdy nie przestanie boleć, niestety. Uważam, że babcia ma prawo do własnego, a nie "kapitalisty" socjalizmu. I nigdy nic mi nie usprawiedliwi, takiego rozwodu kapitalizmu z socjalizmem i odwrotnie. Nie wiem, co społeczeństwo "powinno", ale widzę co robi. I rozumiem dlaczego.

To dobrze ze rozumiesz spoleczenstwo ale za to brak ci zrozumienia dla czlowieka
rozumek
>Swiat to troche grubo przesadzone...ale nie bede cie rozpraszala ani chwalila sie moja szeroka wiedza na temat biedy i zacofania .Twoja nieograniczona wiara w potege ludzkiego umyslu jest po prostu zniewalajaca,jesli nie powiedziec znieczulajaca.Nie kazdy bol musi byc rzeczywisty zeby byl bolem a mimo wszystko jest rownie silnie odczuwany i zostawia po sobie trwaly slad na psychice(zreszta tez zalezy od indywidualnej konstytucji).Ten swiat o ktorym mowisz to zaplanowano w za zamknietymi drzwiami a nie w sklepie spozywczym.
Nie!!! Ten Świat "zaplanowano" w nieskończonej przestrzeni Wszechświata. Nie ma tam żadnych drzwi, które odgradzają człowieka cierpiącego, od ludzi, którzy mogą mu pomóc. Te drzwi, może zatrzasnąć tylko sam cierpiący, zwracając się o pomoc do swojego boga, zamiast bliźnich i innych "tworów" prawdziwego Boga.
>A jesli chodzi o tajemnice jego powstania to pozostawi gorzki posmak jak zostanie odkryta;ja nie jestem wyrocznia ale zycze Ci takich warunkow i jakosci jakie maja ludzie od psychiatry...
Prawdziwych psychiatrów (ludzi bliskich), mam na szczęście pod dostatkiem, więc nie sądzę, aby ten z dyplomem mógł mi kiedykolwiek ulżyć w jakimkolwiek cierpieniu. Nie sądzę też, aby udało mu się stworzyć mi warunki lepsze niż tworzą ci moi.
>>Mnie, kapitalizm tych, którzy sami kapitału nie mając, wyrywają go tym, którzy go posiadają (np wyrywając babci torebkę na ulicy), nigdy nie przestanie boleć, niestety. Uważam, że babcia ma prawo do własnego, a nie "kapitalisty" socjalizmu. I nigdy nic mi nie usprawiedliwi, takiego rozwodu kapitalizmu z socjalizmem i odwrotnie. Nie wiem, co społeczeństwo "powinno", ale widzę co robi. I rozumiem dlaczego.
>To dobrze ze rozumiesz spoleczenstwo ale za to brak ci zrozumienia dla czlowieka
Społeczeństwa, to nikt nigdy nie zrozumie. Szczęśliwie, rozumiem tworzących je ludzi.
internal policy (32 punktów)

>Nie!!! Ten Świat "zaplanowano" w nieskończonej przestrzeni Wszechświata. Nie ma tam żadnych drzwi, które odgradzają człowieka cierpiącego, od ludzi, którzy mogą mu pomóc. Te drzwi, może zatrzasnąć tylko sam cierpiący, zwracając się o pomoc do swojego boga, zamiast bliźnich i innych "tworów" prawdziwego Boga.
Zebys cos zaplanowac potrzebujesz przede wszystkim narzedzi do wykonania tego planu,surowego materialu i profesjonalisty.czyli nieskonczona ciemnosc plus swiatlo ...bog naprawde musial byc odkrywczy.Ale on jest i nadal tworzy jak powiedziales,wiec moze tworzy rowniez czlowieka.W koncu dlugosc zycia czy wysokosc przecietna z kazda dekada wzrasta,wiec czemu nie umysl ludzki.Skad wiesz jakie jest zadanie czlowieka .Moze wlasnie odciecie sie mentalne od otaczajacego swiata a tym samym zycie w pelnej harmonii z nim.Oczywiscie zawsze mozna dazyc do doskonalosci.

>>>Mnie, kapitalizm tych, którzy sami kapitału nie mając, wyrywają go tym, którzy go posiadają (np wyrywając babci torebkę na ulicy), nigdy nie przestanie boleć, niestety. Uważam, że babcia ma prawo do własnego, a nie "kapitalisty" socjalizmu. I nigdy nic mi nie usprawiedliwi, takiego rozwodu kapitalizmu z socjalizmem i odwrotnie. Nie wiem, co społeczeństwo "powinno", ale widzę co robi. I rozumiem dlaczego.
>>To dobrze ze rozumiesz spoleczenstwo ale za to brak ci zrozumienia dla czlowieka
>Społeczeństwa, to nikt nigdy nie zrozumie. Szczęśliwie, rozumiem tworzących je ludzi.
Spoleczenstwo chyba musi skladac sie z ludzi ,to jest podstawowy warunek jego istnienia.
Nie bez podstaw socjologia jest nauka a wiec ktos jednak stara sie to spoleczenstwo zrozumiec i podstawy jego funktionowania zeby bylo wszystkim lzej albo sztywniej ,zalezy od podejscia.Ja nie zmienie zdania pojedynczy czlowiek jest wazniejszy od aggregatu.
rozumek
>Zebys cos zaplanowac potrzebujesz przede wszystkim narzedzi do wykonania tego planu,surowego materialu i profesjonalisty.czyli nieskonczona ciemnosc plus swiatlo ...bog naprawde musial byc odkrywczy.Ale on jest i nadal tworzy jak powiedziales,wiec moze tworzy rowniez czlowieka.W koncu dlugosc zycia czy wysokosc przecietna z kazda dekada wzrasta,wiec czemu nie umysl ludzki.Skad wiesz jakie jest zadanie czlowieka .Moze wlasnie odciecie sie mentalne od otaczajacego swiata a tym samym zycie w pelnej harmonii z nim.Oczywiscie zawsze mozna dazyc do doskonalosci.
No pewnie. Po co znać koło i teorię Einsteina, skoro można się od ich znajomości "odciąć" i wymyślić własne, odcięte od otaczającego nas świata? Po co widzieć dookoła innych, skoro wszystko można zrobić samemu? Nie wiem, jakie jest "zadanie człowieka". Wiem tylko tyle, że nie takie, jak opisujesz i jakie zachciewa Ci się ludziom powierzać. Na szczęście, to Bóg jest Bogiem, a nie Ty. I wyłącznie dlatego, zarówno człowiek jak Świat się rozwija, a nie cofa do czasów biblijnych.
>>>To dobrze ze rozumiesz spoleczenstwo ale za to brak ci zrozumienia dla czlowieka
>>Społeczeństwa, to nikt nigdy nie zrozumie. Szczęśliwie, rozumiem tworzących je ludzi.
>Spoleczenstwo chyba musi skladac sie z ludzi ,to jest podstawowy warunek jego istnienia.
>Nie bez podstaw socjologia jest nauka a wiec ktos jednak stara sie to spoleczenstwo zrozumiec i podstawy jego funktionowania zeby bylo wszystkim lzej albo sztywniej ,zalezy od podejscia.Ja nie zmienie zdania pojedynczy czlowiek jest wazniejszy od aggregatu.
To po co się upierasz, żeby ten agregat tworzyły czyjeś klony? Ja nie zmienię zdania, co do prawa pozostania sobą i obowiązku pracy na rzecz społeczeństwa. Nie podoba mi się socjologiczny model, zgodnie z którym masz obowiązek być czyimkolwiek klonem, a praw nie masz żadnych. I swoich upodobań nie zmienię. Jeśli bardzo Ci zależy, mogę zmienić co najwyżej zdanie (na Twoje).
internal policy (32 punktów)
>>Zebys cos zaplanowac potrzebujesz przede wszystkim narzedzi do wykonania tego planu,surowego materialu i profesjonalisty.czyli nieskonczona ciemnosc plus swiatlo ...bog naprawde musial byc odkrywczy.Ale on jest i nadal tworzy jak powiedziales,wiec moze tworzy rowniez czlowieka.W koncu dlugosc zycia czy wysokosc przecietna z kazda dekada wzrasta,wiec czemu nie umysl ludzki.Skad wiesz jakie jest zadanie czlowieka .Moze wlasnie odciecie sie mentalne od otaczajacego swiata a tym samym zycie w pelnej harmonii z nim.Oczywiscie zawsze mozna dazyc do doskonalosci.
>No pewnie. Po co znać koło i teorię Einsteina, skoro można się od ich znajomości "odciąć" i wymyślić własne, odcięte od otaczającego nas świata? Po co widzieć dookoła innych, skoro wszystko można zrobić samemu? Nie wiem, jakie jest "zadanie człowieka". Wiem tylko tyle, że nie takie, jak opisujesz i jakie zachciewa Ci się ludziom powierzać. Na szczęście, to Bóg jest Bogiem, a nie Ty. I wyłącznie dlatego, zarówno człowiek jak Świat się rozwija, a nie cofa do czasów biblijnych.
Teoria Einsteina jest teoria jak kazda inna tyle ze prawa natury sa niezmienne a te spoleczne sie zmienialy i beda zmieniac.Aggregat mial tylko zwizualizowac ludzkie tendencje samodestrukcyjne i chowanie sie za plecami innych,co nie jest szczytem ludzkich marzen a skoro ktos chce byc ,sie realizowac, rozwijac a tym samym sie spelnic to czemu zarzucac mu zwyrodnialstwo,nieetycznosc,niemoralnosc.Kazdy jest czlowiekiem i inaczej widzi swiat w jego metafizycznych wymiarach.Uwazam,(choc jest to wzgledne),ze ludzie ktorzy niszcza,gwalca czyjes zycie wewnetrzne nie ponosza wspolmiernej kary za swe (swiadome) uczynki ,bo eliminuja wszelkie przejawy swego zycia duchowego wtapiajac sie w aggregat.

>>Nie bez podstaw socjologia jest nauka a wiec ktos jednak stara sie to spoleczenstwo zrozumiec i podstawy jego funktionowania zeby bylo wszystkim lzej albo sztywniej ,zalezy od podejscia.Ja nie zmienie zdania pojedynczy czlowiek jest wazniejszy od aggregatu.
>To po co się upierasz, żeby ten agregat tworzyły czyjeś klony? Ja nie zmienię zdania, co do prawa pozostania sobą i obowiązku pracy na rzecz społeczeństwa. Nie podoba mi się socjologiczny model, zgodnie z którym masz obowiązek być czyimkolwiek klonem, a praw nie masz żadnych. I swoich upodobań nie zmienię. Jeśli bardzo Ci zależy, mogę zmienić co najwyżej zdanie (na Twoje).
>Nie mam nic przeciwko pracy na rzecz spoleczenstwa im mniej ucisku tym wolniej.Czlowiek nigdy dobrowolnie nie stanie sie klonem, osobowosc ludzka nie jest wcale tak zniszczalna i kazdemu bardzo cenna.Kazdy chyba pielegnuje swoje pozytywne i stara sie zwaczyc te uciazliwe nawyki ,choc to jest rowniez subjektywne.
rozumek
>>No pewnie. Po co znać koło i teorię Einsteina, skoro można się od ich znajomości "odciąć" i wymyślić własne, odcięte od otaczającego nas świata? Po co widzieć dookoła innych, skoro wszystko można zrobić samemu? Nie wiem, jakie jest "zadanie człowieka". Wiem tylko tyle, że nie takie, jak opisujesz i jakie zachciewa Ci się ludziom powierzać. Na szczęście, to Bóg jest Bogiem, a nie Ty. I wyłącznie dlatego, zarówno człowiek jak Świat się rozwija, a nie cofa do czasów biblijnych.
>Teoria Einsteina jest teoria jak kazda inna
Nie jak każda inna, bo są teorie zgodne z praktyką i sprzeczne. Była np. taka, która głosiła, że Ziemia jest centrum Wszechświata. Tych sprzecznych z rzeczywistością, nigdy nie głosili filozofowie, bo zawsze znali takie słowa, jak "nie wiem". Głosili je i bronili ich po trupach (często bez cudzysłowu) zawsze wyłącznie durnie.
>tyle ze prawa natury sa niezmienne a te spoleczne sie zmienialy i beda zmieniac.
Nie wszystkim się zmieniają. Niektórym (filozofom) tylko rozwijają. Ja, stoję po stronie filozofów (tych, którzy manipulują wyłącznie sobą), więc podzielam poglądy Sokratesa, a nie socjologów (tych, którzy nad sobą władzy nie posiadając, usiłują manipulować innymi).
>Aggregat mial tylko zwizualizowac ludzkie tendencje samodestrukcyjne i chowanie sie za plecami innych,co nie jest szczytem ludzkich marzen a skoro ktos chce byc ,sie realizowac, rozwijac a tym samym sie spelnic to czemu zarzucac mu zwyrodnialstwo,nieetycznosc,niemoralnosc.Kazdy jest czlowiekiem i inaczej widzi swiat w jego metafizycznych wymiarach.Uwazam,(choc jest to wzgledne),ze ludzie ktorzy niszcza,gwalca czyjes zycie wewnetrzne nie ponosza wspolmiernej kary za swe (swiadome) uczynki ,bo eliminuja wszelkie przejawy swego zycia duchowego wtapiajac sie w aggregat.
A ja uważam, że nie wolno rozwijać własnego ducha, kosztem czyjejkolwiek materii. Uważam, że tak robią wyłącznie większe i mniejsze Hitlerki. Uważam, że ich duch, nadaje się wyłącznie do krematorium i nie wolno im pozwolić, by go w sobie i innych rozwijali.
>>To po co się upierasz, żeby ten agregat tworzyły czyjeś klony? Ja nie zmienię zdania, co do prawa pozostania sobą i obowiązku pracy na rzecz społeczeństwa. Nie podoba mi się socjologiczny model, zgodnie z którym masz obowiązek być czyimkolwiek klonem, a praw nie masz żadnych. I swoich upodobań nie zmienię. Jeśli bardzo Ci zależy, mogę zmienić co najwyżej zdanie (na Twoje).
>>Nie mam nic przeciwko pracy na rzecz spoleczenstwa im mniej ucisku tym wolniej.Czlowiek nigdy dobrowolnie nie stanie sie klonem, osobowosc ludzka nie jest wcale tak zniszczalna i kazdemu bardzo cenna.Kazdy chyba pielegnuje swoje pozytywne i stara sie zwaczyc te uciazliwe nawyki ,choc to jest rowniez subjektywne.
Dopóki są subiektywne, nie warto ich zwalczać, bo nie są ani dobre, ani złe. Niektórzy, całkiem dobrowolnie uczęszczają do kościołów i wstępują do innych sekt religijnych (a także partii politycznych), gdzie całkowicie dobrowolnie poddają się duchowemu klonowaniu (stają klonami przywódcy stada, które raczej trudno nazwać społeczeństwem). Osobowość ludzka jest niezniszczalna tylko tak długo, dopóki jej właściciel nie skaże jej na zagładę.
internal policy (32 punktów)
>>>No pewnie. Po co znać koło i teorię Einsteina, skoro można się od ich znajomości "odciąć" i wymyślić własne, odcięte od otaczającego nas świata? Po co widzieć dookoła innych, skoro wszystko można zrobić samemu? Nie wiem, jakie jest "zadanie człowieka". Wiem tylko tyle, że nie takie, jak opisujesz i jakie zachciewa Ci się ludziom powierzać. Na szczęście, to Bóg jest Bogiem, a nie Ty. I wyłącznie dlatego, zarówno człowiek jak Świat się rozwija, a nie cofa do czasów biblijnych.
>>Teoria Einsteina jest teoria jak kazda inna
>Nie jak każda inna, bo są teorie zgodne z praktyką i sprzeczne. Była np. taka, która głosiła, że Ziemia jest centrum Wszechświata. Tych sprzecznych z rzeczywistością, nigdy nie głosili filozofowie, bo zawsze znali takie słowa, jak "nie wiem". Głosili je i bronili ich po trupach (często bez cudzysłowu) zawsze wyłącznie durnie.Takie byly warunki spoleczne,na pewno czerpali z tego jakies korzysci materialne,ale zacofane czasy minely chociaz skutki odczuwalne sa po dzien dzisiejszy.Nie zgodze sie ,ze spoleczenstwo sie nie zmienilo.Rozwoj nie jest ciaglym procesem tylko polega na powracaniu i burzeniu rownowagi i ciaglym dopasowywaniu sie do nowych warunkow.To ze dzisiaj ludzie niektorzy krytykuja kosciol i zdanie swoje wyrazaja publicznie badz tez nie boja sie tego uczynic i dochodzi z tego powodu do zatarc jest zjawiskiem ,oznaka zmiany ,ale cos mi sie wydaje ze to jakos wolno postepuje .Zeby ewolucja nie byla tak czasochlonnym procesem to moze bys zmienil zdanie (na moje),ale jest.Jednak to co w mozgach ludzkich sie odbywa pozostaje zagadka niedokonca wyjasniona ,a poza tym jescze kilkadziesiat lat temu ludzi psychicznie chorych leczono elektrowstrzasami lub wycinano im czesc mozgu aby byli nieszkodliwi a wiec niezdolni do jakiegokolwiek spolecznego zycia.Czy to chcesz nazwac rozwojem?Spoleczenstwo jak mowiles czy prawa spoleczne istnieja dla dobra ludzi z grubsza rzecz bioradz a wiec powinny byc modyfikowane rowniez w tym kierunku,wiec mysle,ze im wiecej wiedzy tym bezpieczniej dla mnie dla ciebie dla wszystkich...
>>Aggregat mial tylko zwizualizowac ludzkie tendencje samodestrukcyjne i chowanie sie za plecami innych,co nie jest szczytem ludzkich marzen a skoro ktos chce byc ,sie realizowac, rozwijac a tym samym sie spelnic to czemu zarzucac mu zwyrodnialstwo,nieetycznosc,niemoralnosc.Kazdy jest czlowiekiem i inaczej widzi swiat w jego metafizycznych wymiarach.Uwazam,(choc jest to wzgledne),ze ludzie ktorzy niszcza,gwalca czyjes zycie wewnetrzne nie ponosza wspolmiernej kary za swe (swiadome) uczynki ,bo eliminuja wszelkie przejawy swego zycia duchowego wtapiajac sie w aggregat.
>A ja uważam, że nie wolno rozwijać własnego ducha, kosztem czyjejkolwiek materii. Uważam, że tak robią wyłącznie większe i mniejsze Hitlerki. Uważam, że ich duch, nadaje się wyłącznie do krematorium i nie wolno im pozwolić, by go w sobie i innych rozwijali.
Ja nie mam zdolnosci telepatycznych,ale4 przemawia przez ciebie bardzo wyczulona empatia,bo chyba zaden normalny czlowiek nie chcialbyc skatygoryzowany jako Hitlerek.
>>>To po co się upierasz, żeby ten agregat tworzyły czyjeś klony? Ja nie zmienię zdania, co do prawa pozostania sobą i obowiązku pracy na rzecz społeczeństwa. Nie podoba mi się socjologiczny model, zgodnie z którym masz obowiązek być czyimkolwiek klonem, a praw nie masz żadnych. I swoich upodobań nie zmienię. Jeśli bardzo Ci zależy, mogę zmienić co najwyżej zdanie (na Twoje).
>>>Nie mam nic przeciwko pracy na rzecz spoleczenstwa im mniej ucisku tym wolniej.Czlowiek nigdy dobrowolnie nie stanie sie klonem, osobowosc ludzka nie jest wcale tak zniszczalna i kazdemu bardzo cenna.Kazdy chyba pielegnuje swoje pozytywne i stara sie zwaczyc te uciazliwe nawyki ,choc to jest rowniez subjektywne.
>Dopóki są subiektywne, nie warto ich zwalczać, bo nie są ani dobre, ani złe. Niektórzy, całkiem dobrowolnie uczęszczają do kościołów i wstępują do innych sekt religijnych (a także partii politycznych), gdzie całkowicie dobrowolnie poddają się duchowemu klonowaniu (stają klonami przywódcy stada, które raczej trudno nazwać społeczeństwem). Osobowość ludzka jest niezniszczalna tylko tak długo, dopóki jej właściciel nie skaże jej na zagładę.
Czy uwazasz,ze pasywny czlowiek czy niesmialy nie ma osobowosci?Ja uwazam ,ze ma i nie ma to nic wspolnego z praniem mozgu i manipulacja.
rozumek
>>Nie jak każda inna, bo są teorie zgodne z praktyką i sprzeczne. Była np. taka, która głosiła, że Ziemia jest centrum Wszechświata. Tych sprzecznych z rzeczywistością, nigdy nie głosili filozofowie, bo zawsze znali takie słowa, jak "nie wiem". Głosili je i bronili ich po trupach (często bez cudzysłowu) zawsze wyłącznie durnie.
>Takie byly warunki spoleczne,na pewno czerpali z tego jakies korzysci materialne,
Niczego nie czerpali. Po prostu byli i są ludzie, którzy nie tylko innym, ale także sobie, nie potrafią powiedzieć "nie wiem", a gdy kogoś mają za mądrzejszego od siebie, to wyobrażają sobie, że ten to dopiero musi wiedzieć wszystko. Ludzie żyjący w czasach, gdy filozofowie rozwijali geometrię płaską (nie wiedząc wcale, czy Ziemia jest płaska), zakładali, że o płaskości Ziemii, wiedzą od filozofów. Tak samo było z geocentryzmem. Ci, którzy "wiedzieli od filozofów", robili wszystko, żeby nie dowiedzieć się o swoim błędzie. Byli gotowi zarżnąć każdego współczesnego im filozofa, czy innego naukowca (dziś, zarzynają jedynie materialnie).
>ale zacofane czasy minely
Bo nie ma stosów.
> chociaz skutki odczuwalne sa po dzien dzisiejszy.Nie zgodze sie ,ze spoleczenstwo sie nie zmienilo.Rozwoj nie jest ciaglym procesem tylko polega na powracaniu i burzeniu rownowagi i ciaglym dopasowywaniu sie do nowych warunkow.To ze dzisiaj ludzie niektorzy krytykuja kosciol i zdanie swoje wyrazaja publicznie badz tez nie boja sie tego uczynic i dochodzi z tego powodu do zatarc jest zjawiskiem ,oznaka zmiany ,ale cos mi sie wydaje ze to jakos wolno postepuje .
Rozwija się, bez powracania, bo naukowcy (nawet w czasach stosów) kościoła się nie bali.
>Zeby ewolucja nie byla tak czasochlonnym procesem to moze bys zmienil zdanie (na moje),ale jest.Jednak to co w mozgach ludzkich sie odbywa pozostaje zagadka niedokonca wyjasniona
To, co się "odbywa" w moim, nie jest ani dla mnie, ani najbliższego otoczenia żadną zagadką i nikomu nie przeszkadza, że nie wiem, w jaki sposób to się realizuje chemicznie i biologicznie. Nie jest też dla mnie specjalną zagadką fakt, że niektórzy ludzie, nie przyznają się innym do tego, co sobie i innym planują (jak i kiedy chcą "podstawić nogę").
>Czy to chcesz nazwac rozwojem?
Nie chcę żadnych eksperymentów na kimkolwiek, oprócz samego siebie, nazwać rozwojem. Jestem za nauką samokształcenia, a nie eksperymentami na innych (dlatego też jestem bardzo przeciw KK).
>Spoleczenstwo jak mowiles czy prawa spoleczne istnieja dla dobra
Naturalne prawa (także społeczne), istnieją, bo istnieją, a naukowcy poznają je i wykorzystują (KK nieustannie łamie, rzekomo dla czyjegoś tam dobra).
>Ja nie mam zdolnosci telepatycznych,ale4 przemawia przez ciebie bardzo wyczulona empatia,bo chyba zaden normalny czlowiek nie chcialbyc skatygoryzowany jako Hitlerek.
No, ale popatrz, jak on swojego ducha "rozwinął" i wpoił swoim ziomkom. On był mistrzem, w rozwoju własnego, kosztem cudzego. Nikt nie chce być tak skategoryzowany, ale sporo ludzi tak właśnie postępuje. Interesuje ich tylko własny "duch". Zarówno cudzego ducha, jak cudzą materię, mają w "głębokim poważaniu". Sporo ludzi tak robi, bo ci ludzie nigdy nie dorastają, a jest to dość naturalna cecha dzieci, wobec rodziców.
>>Dopóki są subiektywne, nie warto ich zwalczać, bo nie są ani dobre, ani złe. Niektórzy, całkiem dobrowolnie uczęszczają do kościołów i wstępują do innych sekt religijnych (a także partii politycznych), gdzie całkowicie dobrowolnie poddają się duchowemu klonowaniu (stają klonami przywódcy stada, które raczej trudno nazwać społeczeństwem). Osobowość ludzka jest niezniszczalna tylko tak długo, dopóki jej właściciel nie skaże jej na zagładę.
>Czy uwazasz,ze pasywny czlowiek czy niesmialy nie ma osobowosci?Ja uwazam ,ze ma i nie ma to nic wspolnego z praniem mozgu i manipulacja.
Też tak uważam, ale uważam też, że pasywnego i nieśmiałego, trzeba i warto ośmielić, czyli udowodnić mu (jeśli sam nie potrafi), że nie jest gorszy od innych, a na pewno lepszy od tych, którzy za lepszych się podają (np. wiedzą wszystko, a w dodatku, widzą Matkę Boską w szybie), a nie widzą, że król jest nagi.
internal policy (32 punktów)
. Ludzie żyjący w czasach, gdy filozofowie rozwijali geometrię płaską (nie wiedząc wcale, czy Ziemia jest płaska), zakładali, że o płaskości Ziemii, wiedzą od filozofów. Tak samo było z geocentryzmem. Ci, którzy "wiedzieli od filozofów", robili wszystko, żeby nie dowiedzieć się o swoim błędzie. Byli gotowi zarżnąć każdego współczesnego im filozofa, czy innego naukowca (dziś, zarzynają jedynie materialnie).
Filozofia dzieci nie nakarmisz.Ja nie wiem nic o konekcjach filozofow z astronomami w zamierzchlych czasach,ale czy nie zastanawiales sie jakie to ma wlasciwie znaczenie dla istnienia czlowieka miejsce Ziemi we wszechswiecie?Z dzisiejszej perspektywy mozna wykorzystac ten fakt przeciwko czlowiekowi ,ze taki zadufany w sobie byl...ale co z tego wynika dla plebsu?
>>ale zacofane czasy minely
>Bo nie ma stosów.
>> chociaz skutki odczuwalne sa po dzien dzisiejszy.Nie zgodze sie ,ze spoleczenstwo sie nie zmienilo.Rozwoj nie jest ciaglym procesem tylko polega na powracaniu i burzeniu rownowagi i ciaglym dopasowywaniu sie do nowych warunkow.To ze dzisiaj ludzie niektorzy krytykuja kosciol i zdanie swoje wyrazaja publicznie badz tez nie boja sie tego uczynic i dochodzi z tego powodu do zatarc jest zjawiskiem ,oznaka zmiany ,ale cos mi sie wydaje ze to jakos wolno postepuje .
>Rozwija się, bez powracania, bo naukowcy (nawet w czasach stosów) kościoła się nie bali.
Ja nie moie o cofaniu sie tylko powracaniu do rownowagi .chodzi o to,ze pewne rzeczy ktore sa osiagnieciem przemian na przelomie ilus tam lat traktujesz jako naturalne i niezbedne np.rownouprawnienie kobiet(z tych nowszych).
>>Zeby ewolucja nie byla tak czasochlonnym procesem to moze bys zmienil zdanie (na moje),ale jest.Jednak to co w mozgach ludzkich sie odbywa pozostaje zagadka niedokonca wyjasniona
>To, co się "odbywa" w moim, nie jest ani dla mnie, ani najbliższego otoczenia żadną zagadką i nikomu nie przeszkadza, że nie wiem, w jaki sposób to się realizuje chemicznie i biologicznie. Nie jest też dla mnie specjalną zagadką fakt, że niektórzy ludzie, nie przyznają się innym do tego, co sobie i innym planują (jak i kiedy chcą "podstawić nogę").
ty mowisz o jakichs procesach myslowych.To sa historie juz bardziej uwarunkowane przez otoczenie ,a to jak je odbierasz przez twoj mozg(miedzy innymi).Jezeli ktos przez caly dzieen np. nosi sie z mysla podstawienia komus nogi to ma w sobie widocznie wiele agresywnosci.
>>Czy to chcesz nazwac rozwojem?
>Nie chcę żadnych eksperymentów na kimkolwiek, oprócz samego siebie, nazwać rozwojem. Jestem za nauką samokształcenia, a nie eksperymentami na innych (dlatego też jestem bardzo przeciw KK).
>>Spoleczenstwo jak mowiles czy prawa spoleczne istnieja dla dobra
>Naturalne prawa (także społeczne), istnieją, bo istnieją, a naukowcy poznają je i wykorzystują (KK nieustannie łamie, rzekomo dla czyjegoś tam dobra).
No dobra ale czy jestesmy z tym szczesliwi?
>>Ja nie mam zdolnosci telepatycznych,ale4 przemawia przez ciebie bardzo wyczulona empatia,bo chyba zaden normalny czlowiek nie chcialbyc skatygoryzowany jako Hitlerek.
>No, ale popatrz, jak on swojego ducha "rozwinął" i wpoił swoim ziomkom. On był mistrzem, w rozwoju własnego, kosztem cudzego. Nikt nie chce być tak skategoryzowany, ale sporo ludzi tak właśnie postępuje. Interesuje ich tylko własny "duch". Zarówno cudzego ducha, jak cudzą materię, mają w "głębokim poważaniu". Sporo ludzi tak robi, bo ci ludzie nigdy nie dorastają, a jest to dość naturalna cecha dzieci, wobec rodziców.
Taki czlowiek ktorego motywacja jest miec w glebokim powazaniu sprawy innych czy tez deklarowanie braku szacunku jest bardzo zgorzknialy i sam sobie odbiera mozliwosc przejscia na wyzszy stopien rozwoju duchowego.Jednak nie ocenialabym nikogo po zachowaniu zewnetrznym.Dzieci nie pojmuja skutkow ani wymiaru szkody jaka wyrzadzily
jezeli im tego nie wskarzesz,sa jednak z reguly zdolne do skruchy i poczucia winy.
>>Czy uwazasz,ze pasywny czlowiek czy niesmialy nie ma osobowosci?Ja uwazam ,ze ma i nie ma to nic wspolnego z praniem mozgu i manipulacja.
>Też tak uważam, ale uważam też, że pasywnego i nieśmiałego, trzeba i warto ośmielić, czyli udowodnić mu (jeśli sam nie potrafi), że nie jest gorszy od innych, a na pewno lepszy od tych, którzy za lepszych się podają (np. wiedzą wszystko, a w dodatku, widzą Matkę Boską w szybie), a nie widzą, że król jest nagi.

A moze taki czlowiek zdaje sobie z tego sprawe.Dlaczego ktos pewny siebie czy elokwentny
nie musi sobie zdawac z tego sprawy ze ma cos cennego co mu w zyciu wiele rzeczy uprosci.Czy zastanawianie sie nad soba w tym sensie nie jest egzystencjalnym wyzwaniem?
stokrotka (877 punktów)
>Nie wiem, jak można zastępować sobie wiarę w Boga prawdziwego, niewiarą w nic, lub wiarą w fałszywego. Nie rozumiem też, po co ludzie to robią. Może mi to wyjaśnisz? Moim zdaniem, to właśnie brak wiary i wiara fałszywa, wszystko w życiu komplikuje.

Miliony ludzi, przez całą historię ludzkości twierdziło, że to oni wierzą w PRAWDZIWEGO boga. Dziś też jest wiele PRAWDZIWYCH bogów. I wierzą oni, że wszyscy pozostali są fałszywi.

Co mają robić? Kiedys idea boga była potrzebna by wyjaśnić pewne zjawiska czy wzmocnić władze. Powodów było i jest nadal wiele. Faktem jest, że w dzisiejszej cywilizacji i rozwoju wiedzy to żenujące...

Brak wiary w boga nie oznacza nihilizmu. Jako ateistka także potrafię cieszyć się życiem, każdym promieniem słońca, kroplą deszczu na szybie... Ateizm zdecydowanie czyni życie prostsze, choć niekoniecznie łatwiejsze...

Jak wygląda ta twoja wiara? Uznajesz istnienie jakiegoś (tak, tak, wiem, prawdziwego) boga. Przyjmujesz że stworzył świat i tyle? Czy modlisz sie do niego? Wierzysz w jego ingerecję? Jakie miejsce zajmuje w jego stworzonym świecie człowiek? Jakie są jego atrybuty?
rozumek
>>Nie wiem, jak można zastępować sobie wiarę w Boga prawdziwego, niewiarą w nic, lub wiarą w fałszywego. Nie rozumiem też, po co ludzie to robią. Może mi to wyjaśnisz? Moim zdaniem, to właśnie brak wiary i wiara fałszywa, wszystko w życiu komplikuje.
>Miliony ludzi, przez całą historię ludzkości twierdziło, że to oni wierzą w PRAWDZIWEGO boga.
Ale nie miliony było Sokratesami, Arystotelesami,...Chrystusami,... Gallileuszami,.. Kopernikami,,,, Marksami,... Einsteinami...i prostymi ludźmi, wierzącymi w nieskończoność.
>Dziś też jest wiele PRAWDZIWYCH bogów. I wierzą oni, że wszyscy pozostali są fałszywi.
Prawdziwych nieskończoności - tak, ale nie prawdziwych Bogów, czyli nieskończoności nieskończoności, bo ta jest tylko jedna.
>Co mają robić? Kiedys idea boga była potrzebna by wyjaśnić pewne zjawiska czy wzmocnić władze. Powodów było i jest nadal wiele. Faktem jest, że w dzisiejszej cywilizacji i rozwoju wiedzy to żenujące...
Nie wiem, do czego komu kiedyś i dziś potrzebna jest idea bogów fałszywych. Bóg prawdziwy, to nie idea, ale rzeczywistość.
>Brak wiary w boga nie oznacza nihilizmu. Jako ateistka także potrafię cieszyć się życiem, każdym promieniem słońca, kroplą deszczu na szybie... Ateizm zdecydowanie czyni życie prostsze, choć niekoniecznie łatwiejsze...
Prostsze - tak, bo o wiele łatwiej założyć, że wszystko jest skończone niz nieskończone. Mniej przyjemne, bo zaskakuje i straszy każda nieskończoność. Na pewno trudniejsze, bo nie rozumie się, co się wokół dzieje, co skąd się wzięło i nadal bierze.
>Jak wygląda ta twoja wiara? Uznajesz istnienie jakiegoś (tak, tak, wiem, prawdziwego) boga. Przyjmujesz że stworzył świat i tyle? Czy modlisz sie do niego? Wierzysz w jego ingerecję? Jakie miejsce zajmuje w jego stworzonym świecie człowiek? Jakie są jego atrybuty?
Nie modlę się do niego, tylko jemu i sobie służę (jak umiem i ile mogę). Przyjmuję, że nie tylko stworzył Wszechświat, ale także nadal go tworzy (choć nie mam pojęcia, co, gdzie, jakimi metodami i czyimi rękami tworzy). W przeciwieństwie do teistów i ateistów, nie wierzę po prostu, że zmienia się tylko to, co widzę i wiem.
stormrider (206 punktów)
>Wierzę w to, co jest (niezaleznie od mojej wiary), czyli wierzę w Boga prawdziwego, niezależnego od religii i czyichkolwiek "chciejstw".

Wierzysz w to co jest, niezależnie od Twojej wiary??????????... ( No tak, w Bogu zawierają się największe paradoksy )

A skąd wiesz, że istnieje "Bóg Prawdziwy"? Może jego "istnienie" jest wytworem Twojej potrzeby zawierzenia w istnienie "Boga Prawdziwego"? Twoje przekonanie o istnieniu "Boga Prawdziwego" mocno trąci fanatyzmem. Jeśli w niego wierzysz to wierzysz pewnie też w "Jego" prawdy objawione, zasady życia, normy itp. A te muszą mieć określoną formę, różną od innych form, tylko jakich? Skoro "Bóg Prawdziwy" jest "Stwórcą wszystkiego" to czy istnieją jakieś prawdy, normy, zasady, które mozna z tego wszystkiego wyłączyć i powiedzeć, że nie pochodzą od "Boga Prawdziwego"?

______________________________________________________________________
Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy, a tym który wierzy, że wie
W.Stoczkowski
internal policy
>>Wierzę w to, co jest (niezaleznie od mojej wiary), czyli wierzę w Boga prawdziwego, niezależnego od religii i czyichkolwiek "chciejstw".
>Wierzysz w to co jest, niezależnie od Twojej wiary??????????... ( No tak, w Bogu zawierają się największe paradoksy )
>A skąd wiesz, że istnieje "Bóg Prawdziwy"? Może jego "istnienie" jest wytworem Twojej potrzeby zawierzenia w istnienie "Boga Prawdziwego"? Twoje przekonanie o istnieniu "Boga Prawdziwego" mocno trąci fanatyzmem. Jeśli w niego wierzysz to wierzysz pewnie też w "Jego" prawdy objawione, zasady życia, normy itp. A te muszą mieć określoną formę, różną od innych form, tylko jakich? Skoro "Bóg Prawdziwy" jest "Stwórcą wszystkiego" to czy istnieją jakieś prawdy, normy, zasady, które mozna z tego wszystkiego wyłączyć i powiedzeć, że nie pochodzą od "Boga Prawdziwego"?
>____________________________________________________________________
>__
>Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy, a tym który wierzy, że wie
>W.Stoczkowski
Z tej oto rozmowy wynika ,ze Bog jest wazny jako pojecie abstrakcyjne czy z czysto moralnej potrzeby.Tylko nie rozumiem co to ma wspolnego z poczatkowym tematem co sie stalo z przewodnim watkiem?Ani nowa religia ani wyleczenie spoleczenstwa z jakiegos rozkladu moralnego nie jest potrzebne .Czemu nie interesuja was realne problemy?Mam odczucie jakiegos kolka deklamacyjnego a juz nie wspomne o tendencjach regresyjnych
samych uczestnikow.
stormrider (206 punktów)
>>>Wierzę w to, co jest (niezaleznie od mojej wiary), czyli wierzę w Boga prawdziwego, niezależnego od religii i czyichkolwiek "chciejstw".
>>Wierzysz w to co jest, niezależnie od Twojej wiary??????????... ( No tak, w Bogu zawierają się największe paradoksy )
>>A skąd wiesz, że istnieje "Bóg Prawdziwy"? Może jego "istnienie" jest wytworem Twojej potrzeby zawierzenia w istnienie "Boga Prawdziwego"? Twoje przekonanie o istnieniu "Boga Prawdziwego" mocno trąci fanatyzmem. Jeśli w niego wierzysz to wierzysz pewnie też w "Jego" prawdy objawione, zasady życia, normy itp. A te muszą mieć określoną formę, różną od innych form, tylko jakich? Skoro "Bóg Prawdziwy" jest "Stwórcą wszystkiego" to czy istnieją jakieś prawdy, normy, zasady, które mozna z tego wszystkiego wyłączyć i powiedzeć, że nie pochodzą od "Boga Prawdziwego"?

>Z tej oto rozmowy wynika ,ze Bog jest wazny jako pojecie abstrakcyjne czy z czysto moralnej potrzeby.Tylko nie rozumiem co to ma wspolnego z poczatkowym tematem co sie stalo z przewodnim watkiem?Ani nowa religia ani wyleczenie spoleczenstwa z jakiegos rozkladu moralnego nie jest potrzebne .Czemu nie interesuja was realne problemy?Mam odczucie jakiegos kolka deklamacyjnego a juz nie wspomne o tendencjach regresyjnych
>samych uczestnikow.

Owszem, interesują mnie realne problemy. Może próbuję pokazać, że spory na temat czegoś czego nie można udowodnić prowadzą do nikąd? Ale widzę, że w niektórych przypadkach silniejsza jest potrzeba wiary w coś, czego nie sposób udowodnić, niż choćby próba uwierzenia w człowieka i jego zdolność do wzięcia swojego życia w swoje ręce.


Jest ogromna różnica między tym który wie, ze wierzy, a tym który wierzy, że wie
W.Stoczkowski
internal policy
>>>>Wierzę w to, co jest (niezaleznie od mojej wiary), czyli wierzę w Boga prawdziwego, .
>Owszem, interesują mnie realne problemy. Może próbuję pokazać, że spory na temat czegoś czego nie można udowodnić prowadzą do nikąd? Ale widzę, że w niektórych przypadkach silniejsza jest potrzeba wiary w coś, czego nie sposób udowodnić, niż choćby próba uwierzenia w człowieka i jego zdolność do wzięcia swojego życia w swoje ręce.
>
Jest ogromna różnica między tym który wie, ze wierzy, a tym który wierzy, że wie

>W.Stoczkowski
Jezeli ktos wierzy to zawsze bedzie mial chec na dyskusje z wymienionych mi wyzej powodow.Oczywiscie trzeba szanowac czyjes przekonania ,ale nikt Tobie nie karze wdawac sie w tego ro dzaju dyskusje.Uwazam ze to jest rowniez rodzaj standaryzowania wartosci,tym samym akceptujesz nadrzedne miejsce tej religii w hierarhii wartosci spoleczenstwa.Paradox :walczysz z wiatrakami.
stormrider
>Jezeli ktos wierzy to zawsze bedzie mial chec na dyskusje z wymienionych mi wyzej powodow.Oczywiscie trzeba szanowac czyjes przekonania ,ale nikt Tobie nie karze wdawac sie w tego ro dzaju dyskusje.

Więc pozwól, że sam będę decydować czy się w nie wdawać, czy nie.

>Uwazam ze to jest rowniez rodzaj standaryzowania wartosci,tym samym akceptujesz nadrzedne miejsce tej religii w hierarhii wartosci spoleczenstwa.

Może nie nadrzędne, ale na pewno znaczace. Raczej trudno jej nie zauważyć.

>Paradox :walczysz z wiatrakami.

Lubię czasem podonkiszocić


Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy, a tym który wierzy, że wie
W.Stoczkowski
internal policy
>>Jezeli ktos wierzy to zawsze bedzie mial chec na dyskusje z wymienionych mi wyzej powodow.Oczywiscie trzeba szanowac czyjes przekonania ,ale nikt Tobie nie karze wdawac sie w tego ro dzaju dyskusje.
>Więc pozwól, że sam będę decydować czy się w nie wdawać, czy nie.
>>Uwazam ze to jest rowniez rodzaj standaryzowania wartosci,tym samym akceptujesz nadrzedne miejsce tej religii w hierarhii wartosci spoleczenstwa.
>Może nie nadrzędne, ale na pewno znaczace. Raczej trudno jej nie zauważyć.
No ale moze czas sie obudzic.Co innego cel co innego droga do niego ,ktora mniej lub wiecej wyznaczaja ramy zycia spolecznego i to ja musze sie glebiej zastanowic dlaczego mnie irytuja (-waly)spiewy kolka rozancowego w moim bloku.Czy jestem zla badz przewrotna w oczach duzej czesci spoleczenstwa?A moze w Twoich jestem ignorantka ,bo nie szukam glebszego sensu?Nie potrafie sie uniesc ponad brak mi moze jakichs istotnych komorek nerwowych?
Bartek (80 punktów)
Jest duża różnica między tym, który wie, że wierzy a tym który wierzy, że wie.
Cytat zawiera paradoks. Drugi człon jak się domyślam jest nacechowany negatywnie, ktoś wierzy, że wie, czyli jego wiara jest błędem. Później dochodzimy do pierwszego członu, czyli ktoś wie, że wierzy. Jego wiedza prowadzi do niezrozumiałej wiary, a wiara nie prowadzi do niczego, bo prowadzi do jego niewiedzy.
internal policy
>Jest duża różnica między tym, który wie, że wierzy a tym który wierzy, że wie.
>Cytat zawiera paradoks. Drugi człon jak się domyślam jest nacechowany negatywnie, ktoś wierzy, że wie, czyli jego wiara jest błędem. Później dochodzimy do pierwszego członu, czyli ktoś wie, że wierzy. Jego wiedza prowadzi do niezrozumiałej wiary, a wiara nie prowadzi do niczego, bo prowadzi do jego niewiedzy.
Moim zdanie paatrzysz na to w zlych kategoriach tu chodzi o ludzi,o ich dwa rodzaje.Roznice miedzy glupota a naiwnoscia.I do tego :u podstaw funkcjonowania wszelkich instytucji warunkujacych zycie spoleczne lezy jakas teoria na temat rzeczy czy zjawiska ,ktorym sie zajmuje ta instytucja.Przyjmuje sie pewna abstrakcyjna rzeczywistosc,a takiej nie ma.
stormrider (206 punktów)
>Jest duża różnica między tym, który wie, że wierzy a tym który wierzy, że wie.
>Cytat zawiera paradoks. Drugi człon jak się domyślam jest nacechowany negatywnie, ktoś wierzy, że wie, czyli jego wiara jest błędem. Później dochodzimy do pierwszego członu, czyli ktoś wie, że wierzy. Jego wiedza prowadzi do niezrozumiałej wiary, a wiara nie prowadzi do niczego, bo prowadzi do jego niewiedzy.

Świadomość, że się wierzy daje prawdziwą wiedzę. Spotykając się ze światem, nie jesteśmy w stanie wszystkiego doświadczyć osobiście, nie jesteśmy w stanie absolutnej większości zjawisk doświadczyć osobiście, więc wiedza o nich płynie do nas tylko poprzez naszą wiarę w ich istnienie, ich prawdziwość. Możemy uwierzyć we wszystko, ale może się okazać, że wierzymy w nieprawdę. Czy mając świadomość, że możemy wierzyć w nieprawdę powinniśmy nadal wierzyć absolutnie i mieć zamknięte oczy? Czy lepiej wiedzieć że się wierzy, niż wierzyć że się wie? Osobiście wolę znać taką prawdę, że czegoś nie wiem, niż taką wątpliwą prawdę, bądź całkowitą nieprawdę, iż coś wiem. Są oczywiście rzeczy w które wierzę, ( jest ich nawet dużo ), ale świadomość możliwości pomyłki co do ich prawdziwości, daje mi ( Może to zabrzmieć jak paradoks ) poczucie spokoju ducha, bo czegóż mogę się obawiać? Że ktoś mi zarzuci, iż moje życie opiera się na ( Możliwej ) nieprawdzie, skoro sam to wiem? Najbardziej w obronie "wartości " walczą ci, którzy "święcie" wierzą w swoje "prawdy" a do tego ich "prawdy" są bardzo wąskie. Im węższa prawda i silniejsza wiara, w tę prawdę, tym większy krzyk w jej obronie. Ot, taki paradoks "silnej wiary"


Jest ogromna...
W Stoczkowski
internal policy
>>Wierzę w to, co jest (niezaleznie od mojej wiary), czyli wierzę w Boga prawdziwego, niezależnego od religii i czyichkolwiek "chciejstw".
>Wierzysz w to co jest, niezależnie od Twojej wiary??????????... ( No tak, w Bogu zawierają się największe paradoksy )
>A skąd wiesz, że istnieje "Bóg Prawdziwy"? Może jego "istnienie" jest wytworem Twojej potrzeby zawierzenia w istnienie "Boga Prawdziwego"? Twoje przekonanie o istnieniu "Boga Prawdziwego" mocno trąci fanatyzmem. Jeśli w niego wierzysz to wierzysz pewnie też w "Jego" prawdy objawione, zasady życia, normy itp. A te muszą mieć określoną formę, różną od innych form, tylko jakich? Skoro "Bóg Prawdziwy" jest "Stwórcą wszystkiego" to czy istnieją jakieś prawdy, normy, zasady, które mozna z tego wszystkiego wyłączyć i powiedzeć, że nie pochodzą od "Boga Prawdziweg".
Blad nie tkwi w nazwie itd. tylko w tym jakie przymioty mu przypisujesz bo ze wierzysz to jasne wierze wiec jestem?Jestem wiec czuje?Czuje wiec odbieram swiat....Co za roznica czy kogos nazwiesz Hiobem czy nieudacznikiem zyciowym czy wstaniesz i podasz mu reke.
Ludzie lubia widziec zcyjes niepowodzenia bo od tego zalezy ich sukces i teraz jest kwestia twego sumienia jak zareagujesz.Amoze nikt od ciebie tego nie wymaga?Wdajac sie w takie dyskusje stajesz sie egomanem albo ignorantem.
kafir (363 punktów)
>Odrzucić i przyjmować można kogoś kto istnieje. Ateiści nie przyjmują istnienia Boga w jakiejkolwiek postaci.
Masz rację! Czasem z uproszczeń powstają błędy.

>Jeśli nie widzą logicznych podstaw to nie znaczy, że ich nie ma.
Oczywiście!

A czasu coraz mniej...
kafir (363 punktów)
>Jeśli nie widzą logicznych podstaw to nie znaczy, że ich nie ma.
Nie znaczy, ale jak nie widzą logicznych podstaw to nie mają o czym dumać!
Inaczej by było jakby istnienie czegoś miało widoczne i logiczne podstawy.

A czasu coraz mniej...
rozumek
>Potrafisz sobie wyobrazić nieskończoność ? Oczywiście, bardzo łatwo wyobrazić sobie nieskończoność następczą. Oczywiście istnienie, wszystko co nas otacza (mimo, że prawie nic o TYM nie wiemy) nie może się skończyć, bo jeszcze trudniej wyobrazić sobie "nic". Myśląc nic, wyobrażamy sobie pustą przestrzeń, ale jednak jest to przestrzeń, czyli coś. Zgodzisz się chyba ze mną, że istnienie jest konieczne i nie skończy się. A teraz wyobraź sobie nieskończoność wsteczną, w drugą stronę. Tu masz odpowiedź, to jest czysty ateizm, racjonalny i naturalny. Nie było żadnej przyczyny, bo nie było początku i nie będzie końca. Jako ludzie istniejemy krótką chwilę i wymyślamy bogów, żeby było nam łatwiej. Przykro mi, na mnie to nie działa. Ani katolicki bóg, ani chrześcijański. Nie obraź się, że słowo bóg piszę z małej litery.
Nie potrafię wyobrazić sobie niczego, poza nieskończonością i wszystkimi wypełniającymi ją nieskończonościami. Nie obraź się, ale nie wierzę, że to ateiści stworzyli te wszystkie nieskończoności i w nieskończonej odległóści czasowej, "uruchomili" czas. Wierzę, że stworzył to jakiś bezosobowy Bóg. I wierzę, że nie jest on wymysłem ani moim, ani Einsteina, ani Chrystusa, ani Sokratesa. Wierzę też, że oni wszyscy, wyznawali tego samego co ja, Boga. Nie obrażam się za to, że ateiści, pisząc o swoim, używają małej litery. Zupełnie mi to nie przeszkadza.
internal policy
>Nie widzę sensu w Twojej odpowiedzi. Ja uważam, że nie ma bytu nadrzędnego, Ty uważasz, że jest, więc w najważniejszej kwestii się nie zgadzamy. Nie przekonasz mnie do swoich racji. Niezwykli są ci, którzy dostrzegają niedostrzegalne.
ja uwazam ze ten byt nadrzedny jest tylko moze nie wieczny i nie wszechobecny,np taka idea jak zaistnieje chocby na krotko to cos po sobie pozostawi przyszlym pokoleniom i.
ps."na poczatku bylo swiatlo"...?a tu chodzi najwidoczniej o ciemnosc.wszelkie asocjacje z Bogiem wydaja mi sie byc w tej kwestii bezsensu.Najpierw musisz miec karton zeby cos w niego wlozyc.
bezsenność w sieci
>Jak najbardziej jestem za tym, by edukować masy, pomóc im się wyrwać z pułapki wiary i tradycji.
Pojęcie jak "pułapka teizmu" i pułapka ateizmu" jest jedną wielką bzdurą. Zrozum, że to co dla Ciebie jest pułapką, dla kogoś innego jest wyjściem z pułapki i odwrotnie. Kolejny ateista który znalazł złoty środek dla siebie i twierdzi, że jest on złoty dla innych. Jeśli tak wybrałeś - wporządku, nie martw się o innych - też mogą wybrać. Masy trzeba edukować te teistyczne jak i te ateistyczne.
>Problem jest tylko taki, że nikogo nie nauczy się żyć inaczej, niż w cieniu kaplicy,
no proszę chcesz uczyć życia, a na jakiej podstawie twierdzisz, że Twoja wiedza na ten temat jest pomocna dla innych? Na własnym przykładzie? A co napisałbyś teiście który twierdzi podobnie jak Ty z tym, że w odwrotnym kierunku? Nikt z nas nie ma złotego środka dla wszystkich stąd własny indywidualny wybór!
>jeśli sam nie zechce zburzyć muru w swoim umyśle. Muru, który odgradza go od wolności. Trzeba dokonać rewolucji mentalnej, by nowa filozofia wolności mogła zagościć w głowach zwykłych ludzi.
zastanów się co piszesz...
Konowal (6291 punktów)
>System - twór abstrakcyjnego myślenia ludzi, dążenie
>jednostek do władzy i zniewolenia mas, który wykorzystuje
>ludzki brak świadomości i nieumiejętność wychodzenia z ram
>i narzuconych tradycji, przyzwyczajeń, wierzeń.

ALE JA CHcę mieć tradycje i wierzenia

> Trudno żyć
>jako wolny człowiek, kiedy otaczają cię ludzie
>zniewalający, którym twoja wolność nie jest potrzebna, bo
>nie wiedzą o jej istnieniu. Pewnie zastanawialiście się nad
>historią ich chorej religii, tradycji, podziałów, uprzedzeń
>i pewnie wiecie jak trudno żyć pomiędzy nieświadomymi
>ludźmi.

chorej z czyjego punktu widzenia?

> Jako młody liberał, ateista, racjonalista, miłośnik
>antyku, renesansu, wierzący w takich ludzi, którzy rozumieją
>tematy poruszane na tym forum apeluję o nauczanie głupich
>mas. To nam wszystkim wyjdzie na dobre. Bądźcie jak
>Zaratustra, może kogoś czegoś nauczymy, poszerzymy krąg
>świadomości. Kto jest za ?

mieszasz dwie sprawy. poszerzanie świadomości - tu jestem za, z narzucaniem swojego światopogldu. Ja nie chcę być ateistą bo to bardziej szkodliwe niz być wierzącym

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Bartek (80 punktów)
ok Konowal, ale skoro masz takie poglądy a nie inne to nie pisz na tym poście, chyba jasno określiłem z kim chciałbym dyskutować. Na pewno nie z tradycjonalistami, konserwatystami, wierzącymi itp. Nie dogadamy się, więc nie marnuj czasu na polemikę ze mną.
Konowal (6291 punktów)
>ok Konowal, ale skoro masz takie poglądy a nie inne to nie pisz na tym poście, chyba jasno określiłem z kim chciałbym dyskutować. Na pewno nie z tradycjonalistami, konserwatystami, wierzącymi itp. Nie dogadamy się, więc nie marnuj czasu na polemikę ze mną.

ok. jeden wódz jedna partia jedyne słuszne poglądy - to faktycznie nie dla mnie

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
kafir
>ok. jeden wódz jedna partia jedyne słuszne poglądy - to faktycznie nie dla mnie
1. Ateizm nie ma jednego wodza - w przeciwieństwie do Kościoła Rzymskiego.
2. Ateizm nie ma jednej partii, bo nie ma jej w ogóle - w przeciwieństwie do KRK.
3. Ateistyczna jedynosłuszność poglądów to tylko brak poglądu na jakiegokolwiek boga - w przeciwieństwie do KRK, który tylko swojego Jahwe uważa za jedynie słusznego.

>
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie

4. Światopoglądowo ateizmowi chyba faktycznie najbliższa jest lewicowość, ale gospodarczo ateizm jest bardzo zróżnicowany, a przez częstokroć głoszony humanizm najdalej mu do katolickiego feudalizmu.
Konowal (6291 punktów)
>>ok. jeden wódz jedna partia jedyne słuszne poglądy - to faktycznie nie dla mnie
>1. Ateizm nie ma jednego wodza - w przeciwieństwie do Kościoła Rzymskiego.

fakt w KK jest Król, zaś ateizm ma tylu wodzów ilu się dorwie do władzy

>2. Ateizm nie ma jednej partii, bo nie ma jej w ogóle - w przeciwieństwie do KRK.

ale tworzy partie typu PZPR

>3. Ateistyczna jedynosłuszność poglądów to tylko brak poglądu na jakiegokolwiek boga - w przeciwieństwie do KRK, który tylko swojego Jahwe uważa za jedynie słusznego.

co fakt to fakt ateizm to brak jednmakowych poglądów co się jakiemuś wodzowi zamarzy to to wprowadzi jako obowiązujące

>4. Światopoglądowo ateizmowi chyba faktycznie najbliższa jest lewicowość, ale gospodarczo ateizm jest bardzo zróżnicowany, a przez częstokroć głoszony humanizm najdalej mu do katolickiego feudalizmu.

czy to nie ateiści spod znaku sierpa i młota głosili te humaniztyczne zasady?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
AstralStorm (558 punktów)
>>1. Ateizm nie ma jednego wodza - w przeciwieństwie do Kościoła Rzymskiego.
>fakt w KK jest Król, zaś ateizm ma tylu wodzów ilu się dorwie do władzy

Ateizm nie ma wodzów, w tej ideologii (jeśli by ją tak nazwać) nie ma mowy o żadnych. Chyba mylisz z socjalizmem w wydaniu ZSRR.

>>2. Ateizm nie ma jednej partii, bo nie ma jej w ogóle - w przeciwieństwie do KRK.
>ale tworzy partie typu PZPR

Nie, partie tworzą ludzie, dodajmy głupi. Na polecenie matuszki Rosji.

>>3. Ateistyczna jedynosłuszność poglądów to tylko brak poglądu na jakiegokolwiek boga - w przeciwieństwie do KRK, który tylko swojego Jahwe uważa za jedynie słusznego.
>co fakt to fakt ateizm to brak jednmakowych poglądów co się jakiemuś wodzowi zamarzy to to wprowadzi jako obowiązujące

Nie. To będzie totalitaryzm.

>>4. Światopoglądowo ateizmowi chyba faktycznie najbliższa jest lewicowość, ale gospodarczo ateizm jest bardzo zróżnicowany, a przez częstokroć głoszony humanizm najdalej mu do katolickiego feudalizmu.
>czy to nie ateiści spod znaku sierpa i młota głosili te humaniztyczne zasady?

To byli socjaliści, mylisz pojęcia. Wierzyli w Stalina i jego
wszechmoc.
To nie jest ateizm. Że się tak chciał nazywać?

Konkurencja między religiami!
Konowal (6291 punktów)
>>>1. Ateizm nie ma jednego wodza - w przeciwieństwie do Kościoła Rzymskiego.
>>fakt w KK jest Król, zaś ateizm ma tylu wodzów ilu się dorwie do władzy
>Ateizm nie ma wodzów, w tej ideologii (jeśli by ją tak nazwać) nie ma mowy o żadnych. Chyba mylisz z socjalizmem w wydaniu ZSRR.

no wiesz w końcu nie wymuyślili tego systemu wierzący

>>>2. Ateizm nie ma jednej partii, bo nie ma jej w ogóle - w przeciwieństwie do KRK.
>>ale tworzy partie typu PZPR
>Nie, partie tworzą ludzie, dodajmy głupi. Na polecenie matuszki Rosji.

ludzie ale o określonych poglądach. Wierzący mają swoją wspólnotę, zaś ateiści tworzą ją poprzez tworzenie partii

>>>3. Ateistyczna jedynosłuszność poglądów to tylko brak poglądu na jakiegokolwiek boga - w przeciwieństwie do KRK, który tylko swojego Jahwe uważa za jedynie słusznego.
>>co fakt to fakt ateizm to brak jednmakowych poglądów co się jakiemuś wodzowi zamarzy to to wprowadzi jako obowiązujące
>Nie. To będzie totalitaryzm.

no właśnie wiara dąży do Królestwa, ateizm do totalitaryzmu

>>>4. Światopoglądowo ateizmowi chyba faktycznie najbliższa jest lewicowość, ale gospodarczo ateizm jest bardzo zróżnicowany, a przez częstokroć głoszony humanizm najdalej mu do katolickiego feudalizmu.
>>czy to nie ateiści spod znaku sierpa i młota głosili te humaniztyczne zasady?
>To byli socjaliści, mylisz pojęcia. Wierzyli w Stalina i jego
>wszechmoc.
>To nie jest ateizm. Że się tak chciał nazywać?
>Konkurencja między religiami!
>

trochę uszczypliwości nie zawadz , ale to ludzie o określonych pogladach szafują takimi pojęciami że kojarzy się ich automatycznie

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
mohawk (2936 punktów)
>>Ateizm nie ma wodzów, w tej ideologii (jeśli by ją tak nazwać) nie ma mowy o żadnych. Chyba mylisz z socjalizmem w wydaniu ZSRR.
>no wiesz w końcu nie wymuyślili tego systemu wierzący
No i...?

>>>>2. Ateizm nie ma jednej partii, bo nie ma jej w ogóle - w przeciwieństwie do KRK.
>>>ale tworzy partie typu PZPR
>>Nie, partie tworzą ludzie, dodajmy głupi. Na polecenie matuszki Rosji.
>ludzie ale o określonych poglądach. Wierzący mają swoją wspólnotę, zaś ateiści tworzą ją poprzez tworzenie partii
Żart.

>no właśnie wiara dąży do Królestwa, ateizm do totalitaryzmu
Ty tak poważnie czy tylko się przekomarzasz?
Konowal (6291 punktów)
>>>Ateizm nie ma wodzów, w tej ideologii (jeśli by ją tak nazwać) nie ma mowy o żadnych. Chyba mylisz z socjalizmem w wydaniu ZSRR.
>>no wiesz w końcu nie wymuyślili tego systemu wierzący
>No i...?
>>>>>2. Ateizm nie ma jednej partii, bo nie ma jej w ogóle - w przeciwieństwie do KRK.
>>>>ale tworzy partie typu PZPR
>>>Nie, partie tworzą ludzie, dodajmy głupi. Na polecenie matuszki Rosji.
>>ludzie ale o określonych poglądach. Wierzący mają swoją wspólnotę, zaś ateiści tworzą ją poprzez tworzenie partii
>Żart.
>>no właśnie wiara dąży do Królestwa, ateizm do totalitaryzmu
>Ty tak poważnie czy tylko się przekomarzasz?

a troszkę się przekomarzam tak pół żartem pół serio
ale to ostatnie zdanie jest raczej w sferze pół serio.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
kafir (363 punktów)
>fakt w KK jest Król, zaś ateizm ma tylu wodzów ilu się dorwie do władzy
Podaj przykład choć jednego.

>>2. Ateizm nie ma jednej partii, bo nie ma jej w ogóle - w przeciwieństwie do KRK.
>ale tworzy partie typu PZPR


>>3. Ateistyczna jedynosłuszność poglądów to tylko brak poglądu na jakiegokolwiek boga - w przeciwieństwie do KRK, który tylko swojego Jahwe uważa za jedynie słusznego.
>co fakt to fakt ateizm to brak jednmakowych poglądów co się jakiemuś wodzowi zamarzy to to wprowadzi jako obowiązujące
A ty lubisz jednakowe poglądy?

>czy to nie ateiści spod znaku sierpa i młota głosili te humaniztyczne zasady?
Rozumiem, że nie lubisz socjalizmu, ja nawet go szczerze nienawidzę, ale cóż on ma wspólnego z brakiem wiary w siły nadprzyrodzone?
Nie rozumiem dlaczego nie lubisz humanizmu, który wierzy w człowieka i jego możliwości.
Szkoda, że Kościół Rzymski tej wiary w człowieka nie podziela. Może byłby bardziej ludzki?

A czasu coraz mniej...
Konowal (6291 punktów)
>>fakt w KK jest Król, zaś ateizm ma tylu wodzów ilu się dorwie do władzy
>Podaj przykład choć jednego.

Castro

>>>2. Ateizm nie ma jednej partii, bo nie ma jej w ogóle - w przeciwieństwie do KRK.
>>ale tworzy partie typu PZPR
>

chłopakom z Katynia nie było do śmiechu

>>>3. Ateistyczna jedynosłuszność poglądów to tylko brak poglądu na jakiegokolwiek boga - w przeciwieństwie do KRK, który tylko swojego Jahwe uważa za jedynie słusznego.
>>co fakt to fakt ateizm to brak jednmakowych poglądów co się jakiemuś wodzowi zamarzy to to wprowadzi jako obowiązujące
>A ty lubisz jednakowe poglądy?

co do Boga - tak

>>czy to nie ateiści spod znaku sierpa i młota głosili te humaniztyczne zasady?
>Rozumiem, że nie lubisz socjalizmu, ja nawet go szczerze nienawidzę, ale cóż on ma wspólnego z brakiem wiary w siły nadprzyrodzone?

bo jego twórcy byli pierwszoplanowymi ateistami

>Nie rozumiem dlaczego nie lubisz humanizmu, który wierzy w człowieka i jego możliwości.
>Szkoda, że Kościół Rzymski tej wiary w człowieka nie podziela. Może byłby bardziej ludzki?

no Hitler też wierzył w człowieka a nawet w nadczłowieka

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Bartek (80 punktów)
Hitler źle zinterpretował filozofię Nietzschego.
internal policy
>Hitler źle zinterpretował filozofię Nietzschego
A z drugiej strony ci ,ktorzy ja dobrze zinterpretowali zostali sami zle zinterpretowani
(czasami)
kafir (363 punktów)
>>>fakt w KK jest Król, zaś ateizm ma tylu wodzów ilu się dorwie do władzy
>>Podaj przykład choć jednego.
>Castro
Poproszę o dowód na twoje twierdzenie, że Castro jest wodzem ateizmu.

>chłopakom z Katynia nie było do śmiechu
Przegiąłeś na całego!!!
Pamięcią Polaków zamordowanych przez funkcjonariuszy państwa, którego celem nadrzędnym było utrzymywanie władzy poprzez totalne kontrolowanie swoich obywateli i niszczenie wszystkich organizacji niezależnych, w tym związków wyznaniowych, mordy sobie nie wycieraj!!!
Hołd chłopakom z Katynia i basta!

>>A ty lubisz jednakowe poglądy?
>co do Boga - tak
Jednakowe czyli czyje? Bo z tego co wiem ich kilkanaście.

>>Rozumiem, że nie lubisz socjalizmu, ja nawet go szczerze nienawidzę, ale cóż on ma wspólnego z brakiem wiary w siły nadprzyrodzone?
>bo jego twórcy byli pierwszoplanowymi ateistami
No coż, wyznawcy boga jedynego urządzili sobie kilka krucjat, polowań na czarownice, rozpętali antysemityzm czy przeprowadzili rękami konkwistadorów holokaust indian, ale chyba nie powiesz mi, że winna temu wszystkiemu jest wiara w stwórcę świata?

>no Hitler też wierzył w człowieka a nawet w nadczłowieka
Zły przykład! Hitler był wrogiem humanizmu!

>
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie

Piszesz "Socjalizm", a myślisz ateizm zapominając, że ateizm jest dużo starszy i z socjalizmem niewiele ma wspólnego.

A czasu coraz mniej...
Konowal (6291 punktów)
>>>>fakt w KK jest Król, zaś ateizm ma tylu wodzów ilu się dorwie do władzy
>>>Podaj przykład choć jednego.
>>Castro
>Poproszę o dowód na twoje twierdzenie, że Castro jest wodzem ateizmu.

1 jest ateistą 2 jest wodzem na swojej wyspie 3 1 i 2 dają że jest wodzem ateizmu

>>chłopakom z Katynia nie było do śmiechu
>Przegiąłeś na całego!!!
>Pamięcią Polaków zamordowanych przez funkcjonariuszy państwa, którego celem nadrzędnym było utrzymywanie władzy poprzez totalne kontrolowanie swoich obywateli i niszczenie wszystkich organizacji niezależnych, w tym związków wyznaniowych, mordy sobie nie wycieraj!!!

no wiesz wierzący człowiek nie strzeliłby w tył głowy jeńcowi ze związanymi rękami, ateista i owszem, bo czemu nie.

>>>A ty lubisz jednakowe poglądy?
>>co do Boga - tak
>Jednakowe czyli czyje? Bo z tego co wiem ich kilkanaście.

jedyne prawdziwe

>>>Rozumiem, że nie lubisz socjalizmu, ja nawet go szczerze nienawidzę, ale cóż on ma wspólnego z brakiem wiary w siły nadprzyrodzone?
>>bo jego twórcy byli pierwszoplanowymi ateistami
>No coż, wyznawcy boga jedynego urządzili sobie kilka krucjat, polowań na czarownice, rozpętali antysemityzm czy przeprowadzili rękami konkwistadorów holokaust indian, ale chyba nie powiesz mi, że winna temu wszystkiemu jest wiara w stwórcę świata?

winna temu jest właśnie niewiara w Stwórcę Świata

>>no Hitler też wierzył w człowieka a nawet w nadczłowieka
>Zły przykład! Hitler był wrogiem humanizmu!

nano tak bo był przyjacielem nadhumanizmu

>>
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie

>Piszesz "Socjalizm", a myślisz ateizm zapominając, że ateizm jest dużo starszy i z socjalizmem niewiele ma wspólnego.

ateizm z socjalizmem może i nie, ale socjalizm z ateizmem na pewno tak

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
kafir (363 punktów)
>>Poproszę o dowód na twoje twierdzenie, że Castro jest wodzem ateizmu.
>1 jest ateistą 2 jest wodzem na swojej wyspie 3 1 i 2 dają że jest wodzem ateizmu
1. Nie wiem.
2. Prawda.
3. Kpisz ze mnie czy z własnego rozumu?

>no wiesz wierzący człowiek nie strzeliłby w tył głowy jeńcowi ze związanymi rękami,
A niby dlaczego? Historia uczy, że byli i tacy.

>ateista i owszem,...
Pewnie by się tacy znaleźli, niestety.

>...bo czemu nie.
Nie rozumiem!

>>>>A ty lubisz jednakowe poglądy?
>>>co do Boga - tak
>>Jednakowe czyli czyje? Bo z tego co wiem ich kilkanaście.
>jedyne prawdziwe
Które ewangelickie, żydowskie, mormońskie, zielonoświątkowe, katolickie, prawosławne, islamskie?

>>>>Rozumiem, że nie lubisz socjalizmu, ja nawet go szczerze nienawidzę, ale cóż on ma wspólnego z brakiem wiary w siły nadprzyrodzone?
>>>bo jego twórcy byli pierwszoplanowymi ateistami
Ale nie tworzyli go z myślą o ateizmie, a jedynie o władzy. Ja zauważam różnicę, a ty?
Dla dobra wszystkich światopoglądów wolałbym je odpolitycznić, bo jak wiemy polityka im nie służy i dlatego tak się dziwię twojemu uporowi.

>>No coż, wyznawcy boga jedynego urządzili sobie kilka krucjat, polowań na czarownice, rozpętali antysemityzm czy przeprowadzili rękami konkwistadorów holokaust indian, ale chyba nie powiesz mi, że winna temu wszystkiemu jest wiara w stwórcę świata?
>winna temu jest właśnie niewiara w Stwórcę Świata
Winna jest temu żądza władzy i pieniędzy, a nie wiara czy niewiara w cokolwiek.

>>Zły przykład! Hitler był wrogiem humanizmu!
>nano tak bo był przyjacielem nadhumanizmu
Wspieranym niestety przez chrześcijan i ich organizacje.

>...socjalizm z ateizmem na pewno tak
Co?

A czasu coraz mniej...
Konowal (6291 punktów)
>>>Poproszę o dowód na twoje twierdzenie, że Castro jest wodzem ateizmu.
>>1 jest ateistą 2 jest wodzem na swojej wyspie 3 1 i 2 dają że jest wodzem ateizmu
>1. Nie wiem.
>2. Prawda.
>3. Kpisz ze mnie czy z własnego rozumu?

ad3 jesteś wolnym człowiekiem - sam wybierz

>>no wiesz wierzący człowiek nie strzeliłby w tył głowy jeńcowi ze związanymi rękami,
>A niby dlaczego? Historia uczy, że byli i tacy.

to nie byli wierzący

>>ateista i owszem,...
>Pewnie by się tacy znaleźli, niestety.
>>...bo czemu nie.
>Nie rozumiem!

właśnie o to chodzi że ci co strzelali w tył głowy też nie rozumieli że popełniają mord. Oni wykonywali rozkazy/ misję dziejową itd.

>>>>>A ty lubisz jednakowe poglądy?
>>>>co do Boga - tak
>>>Jednakowe czyli czyje? Bo z tego co wiem ich kilkanaście.
>>jedyne prawdziwe
>Które ewangelickie, żydowskie, mormońskie, zielonoświątkowe, katolickie, prawosławne, islamskie?

jestem katolikiem

>>>>>Rozumiem, że nie lubisz socjalizmu, ja nawet go szczerze nienawidzę, ale cóż on ma wspólnego z brakiem wiary w siły nadprzyrodzone?
>>>>bo jego twórcy byli pierwszoplanowymi ateistami
>Ale nie tworzyli go z myślą o ateizmie, a jedynie o władzy. Ja zauważam różnicę, a ty?

ale z wiarą im by tak łatwo nie poszło więc musieli wyrugować wiarę zastępując ją ideologią ateistyczną

>Dla dobra wszystkich światopoglądów wolałbym je odpolitycznić, bo jak wiemy polityka im nie służy i dlatego tak się dziwię twojemu uporowi.

polityka to też światopogląd, nie można tego oddzielić

>>>No coż, wyznawcy boga jedynego urządzili sobie kilka krucjat, polowań na czarownice, rozpętali antysemityzm czy przeprowadzili rękami konkwistadorów holokaust indian, ale chyba nie powiesz mi, że winna temu wszystkiemu jest wiara w stwórcę świata?
>>winna temu jest właśnie niewiara w Stwórcę Świata
>Winna jest temu żądza władzy i pieniędzy, a nie wiara czy niewiara w cokolwiek.

ja mówię że szklanka jest w połowie pusta a ty że w połowie pełna. Brak wiary w Boga powoduje żadzę władzy i pieniędzy

>>>Zły przykład! Hitler był wrogiem humanizmu!
>>nano tak bo był przyjacielem nadhumanizmu
>Wspieranym niestety przez chrześcijan i ich organizacje.

jak i przez ateistów

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
kafir
>>3. Kpisz ze mnie czy z własnego rozumu?
>ad3 jesteś wolnym człowiekiem - sam wybierz
Z tonu twoich wypowiedzi sądzę, że jesteś kulturalnym człowiekiem i raczej nie pozwoliłbyś sobie na kpiny ze mnie, nie pozostaje mi więc nic innego jak uznać twój pseudodowód nr 3 za głęboką autoironię lubco gorsze brak szacunku do własnego rozumu!

>>>no wiesz wierzący człowiek nie strzeliłby w tył głowy jeńcowi ze związanymi rękami,
>>A niby dlaczego? Historia uczy, że byli i tacy.
>to nie byli wierzący
Odmawiasz wiary grzesznikom?

>>>ateista i owszem,...
>>Pewnie by się tacy znaleźli, niestety.
>>>...bo czemu nie.
>>Nie rozumiem!
>właśnie o to chodzi że ci co strzelali w tył głowy też nie rozumieli że popełniają mord. Oni wykonywali rozkazy/ misję dziejową itd.
Widzę, że chciałbyś żyć w świecie czarnobiałym!
Wiara = DOBRO vs brak wiary = ZŁO
Ale tak nie jest!

>>>>>>A ty lubisz jednakowe poglądy?
>>>>>co do Boga - tak
>>>>Jednakowe czyli czyje? Bo z tego co wiem ich kilkanaście.
>>>jedyne prawdziwe
>>Które ewangelickie, żydowskie, mormońskie, zielonoświątkowe, katolickie, prawosławne, islamskie?
>jestem katolikiem
Katolik prawoskrętny to jedyna słuszna postawa? Reszta się myli totalnie?

>>>>>>Rozumiem, że nie lubisz socjalizmu, ja nawet go szczerze nienawidzę, ale cóż on ma wspólnego z brakiem wiary w siły nadprzyrodzone?
>>>>>bo jego twórcy byli pierwszoplanowymi ateistami
>>Ale nie tworzyli go z myślą o ateizmie, a jedynie o władzy. Ja zauważam różnicę, a ty?
>ale z wiarą im by tak łatwo nie poszło więc musieli wyrugować wiarę zastępując ją ideologią ateistyczną
Jedno z drugim nie ma nic wspólnego! Znamy przecież dyktatury nieateistyczne, prawda!
Nie jestem pewien czy chodziło im o wyrugowanie wiary, czyba nie byli aż takimi idealistami. Chodziło im z pewnością o zniszczenie Kościoła Katolickiego (z innymi już tak mocno nie walczyli) jako organizacji pozarządowej, nie dającej się tak mocno kontrolować jak tego chcieli, jako organizacji wokół której może skupiać się opozycja (nie tylko prawicowa). Po prostu bali się silnego KK!

>polityka to też światopogląd, nie można tego oddzielić
Dla mnie polityka to zarządzanie państwem jak zarządzanie budynkiem, w którym mieszkam!
Nie chcę by "firma" zarządzająca moją "wspólnotą mieszkaniową" zaglądała mi do sypialni bądź sprawdzała czy wiem coś o Jahwe czy nie!

>>Winna jest temu żądza władzy i pieniędzy, a nie wiara czy niewiara w cokolwiek.
>ja mówię że szklanka jest w połowie pusta a ty że w połowie pełna.
NIE!
Ja mówię, że tej szklanki nie ma!

>Brak wiary w Boga powoduje żadzę władzy i pieniędzy
Mój brak wiary w Boga nie powoduje żadzy władzy i pieniędzy większej niz moich głeboko wierzących znajomych.

>>>>Zły przykład! Hitler był wrogiem humanizmu!
>>>nano tak bo był przyjacielem nadhumanizmu
>>Wspieranym niestety przez chrześcijan i ich organizacje.
>jak i przez ateistów
Jakich?
Konowal (6291 punktów)

>>>>no wiesz wierzący człowiek nie strzeliłby w tył głowy jeńcowi ze związanymi rękami,
>>>A niby dlaczego? Historia uczy, że byli i tacy.
>>to nie byli wierzący
>Odmawiasz wiary grzesznikom?

fak tu się zagalopowałem, problem jest głębszy, ale wydaje mi się że jeżeli ktoś popełnia morderstwo, tak w głębi duszy nie jest wierzący. Ale faktycznie nie da się tego tak spłycić jak próbowałem

>>>>ateista i owszem,...
>>>Pewnie by się tacy znaleźli, niestety.
>>>>...bo czemu nie.
>>>Nie rozumiem!
>>właśnie o to chodzi że ci co strzelali w tył głowy też nie rozumieli że popełniają mord. Oni wykonywali rozkazy/ misję dziejową itd.
>Widzę, że chciałbyś żyć w świecie czarnobiałym!
>Wiara = DOBRO vs brak wiary = ZŁO
>Ale tak nie jest!

w Królestwie Niebieskim tak jest i chciałbym w nim żyć :-D

>>>>>>>A ty lubisz jednakowe poglądy?
>>>>>>co do Boga - tak
>>>>>Jednakowe czyli czyje? Bo z tego co wiem ich kilkanaście.
>>>>jedyne prawdziwe
>>>Które ewangelickie, żydowskie, mormońskie, zielonoświątkowe, katolickie, prawosławne, islamskie?
>>jestem katolikiem
>Katolik prawoskrętny to jedyna słuszna postawa? Reszta się myli totalnie?

błądzi

>>>>>>>Rozumiem, że nie lubisz socjalizmu, ja nawet go szczerze nienawidzę, ale cóż on ma wspólnego z brakiem wiary w siły nadprzyrodzone?
>>>>>>bo jego twórcy byli pierwszoplanowymi ateistami
>>>Ale nie tworzyli go z myślą o ateizmie, a jedynie o władzy. Ja zauważam różnicę, a ty?
>>ale z wiarą im by tak łatwo nie poszło więc musieli wyrugować wiarę zastępując ją ideologią ateistyczną
>Jedno z drugim nie ma nic wspólnego! Znamy przecież dyktatury nieateistyczne, prawda!

niby tak , ale czy one tak mordowały jak ateistyczne?

>Nie jestem pewien czy chodziło im o wyrugowanie wiary, czyba nie byli aż takimi idealistami. Chodziło im z pewnością o zniszczenie Kościoła Katolickiego (z innymi już tak mocno nie walczyli) jako organizacji pozarządowej, nie dającej się tak mocno kontrolować jak tego chcieli, jako organizacji wokół której może skupiać się opozycja (nie tylko prawicowa). Po prostu bali się silnego KK!

pewnie że tak, bo silny kościół to brak zgody na niegodziwość

>>polityka to też światopogląd, nie można tego oddzielić
>Dla mnie polityka to zarządzanie państwem jak zarządzanie budynkiem, w którym mieszkam!

mylisz politykę z administracją

>Nie chcę by "firma" zarządzająca moją "wspólnotą mieszkaniową" zaglądała mi do sypialni bądź sprawdzała czy wiem coś o Jahwe czy nie!

a to już zależy od polityki jak będzie się administrowanym

>>>Winna jest temu żądza władzy i pieniędzy, a nie wiara czy niewiara w cokolwiek.
>>ja mówię że szklanka jest w połowie pusta a ty że w połowie pełna.
>NIE!
>Ja mówię, że tej szklanki nie ma!

ja tam myślę że jest

>>Brak wiary w Boga powoduje żadzę władzy i pieniędzy
>Mój brak wiary w Boga nie powoduje żadzy władzy i pieniędzy większej niz moich głeboko wierzących znajomych.

znowu problem szklanki - głęboko wierzących czy głeboko grzeszących ? :-D

>>>>>Zły przykład! Hitler był wrogiem humanizmu!
>>>>nano tak bo był przyjacielem nadhumanizmu
>>>Wspieranym niestety przez chrześcijan i ich organizacje.
>>jak i przez ateistów
>Jakich?

juzia stalina


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
kafir (363 punktów)
>ok. jeden wódz jedna partia jedyne słuszne poglądy - to faktycznie nie dla mnie
1. Ateizm nie ma jednego wodza - w przeciwieństwie do Kościoła Rzymskiego.
2. Ateizm nie ma jednej partii, bo nie ma jej w ogóle - w przeciwieństwie do KRK.
3. Ateistyczna jedynosłuszność poglądów to tylko brak poglądu na jakiegokolwiek boga - w przeciwieństwie do KRK, który tylko swojego Jahwe uważa za jedynie słusznego.

>Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
4. Światopoglądowo ateizmowi chyba faktycznie najbliższa jest lewicowość, ale gospodarczo ateizm jest bardzo zróżnicowany, a przez częstokroć głoszony humanizm najdalej mu do katolickiego feudalizmu.

A czasu coraz mniej...
Bartek (80 punktów)
Kafir, dzięki ! Niestety tak to jest, że jak ktoś jest pewny swego, to nie dopuszcza innej prawdy. Nie uznaję innych poglądów za prawdziwe, więc po co mam się kłócić z teistami kto ma rację ? Ja wiem, że ja mam rację.
kafir (363 punktów)
>Kafir, dzięki ! Niestety tak to jest, że jak ktoś jest pewny swego, to nie dopuszcza innej prawdy. Nie uznaję innych poglądów za prawdziwe, więc po co mam się kłócić z teistami kto ma rację ? Ja wiem, że ja mam rację.

1. Myślę, więc jestem! A skoro myślę, że mam rację, to kłócę się w jej obronie i po to kłócę się z teistami, żeby wiedzieli, że są tacy, którzy myślą ... inaczej niz oni! A może przynajmniej jeden po modlitwie któregoś wieczora zacznie po cichu zastanawiać się czy...
2. Ja wcale nie wiem czy mam rację, ja tylko tak myślę, tak zakładam i tego się trzymam tak długo, aż ktoś mi udowodni, że jest inaczej. Dla mnie ateizm to punkt zero, to stan wyjściowy do człowieczeństwa, to stan dziecięcia które nie zastanawia się czy istnieje bóg, bo nie przychodzi mu to do głowy, ale pewnego dnia powiedziano mu że bóg jest!
I wtedy zaczyna zadawać proste, dziecięco naiwne pytania:
- a kto to jest bóg?
- a po co?
- a kto go stworzył?
- itd...
I choć zawsze przyjemnie przeczytać podziękowania (człek jednak próżny jest), a jeszcze przyjemniej, że jest nas conajmniej n+1, zrozum, że mój post nie był w twojej obronie, a raczej w mojej!
A tak poza tym wku.wia mnie notorycznie stawiany przez niektórych w moim kraju znak równości pomiędzy ateizmem a komunizmem!

Zdrówko!

A czasu coraz mniej...
Bartek (80 punktów)
ja też jestem egoistą ale mimo wszystko dzięki, właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałem. Jak coś to moje gg : 3475244
kafir (363 punktów)
>ja też jestem egoistą ale mimo wszystko dzięki, właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałem. Jak coś to moje gg : 3475244
Ja jestem raczej egocentrykiem!

A czasu coraz mniej...
Bartek (80 punktów)
>Ja jestem raczej egocentrykiem!
Czyli jesteśmy do siebie podobni. To bardzo zdrowe być egocentrykiem.
kafir (363 punktów)
>Ja nie chcę być ateistą bo to bardziej szkodliwe niz być wierzącym

1. Ja też czasami myślę, że bycie teistą byłoby łatwiejsze, niestety mój mózg jest odporny na nielogiczne hipotezy.
2. Dlaczego twoim zdaniem "być ateistą bo to bardziej szkodliwe niz być wierzącym"?

A czasu coraz mniej...
Konowal (6291 punktów)
>>Ja nie chcę być ateistą bo to bardziej szkodliwe niz być wierzącym
>1. Ja też czasami myślę, że bycie teistą byłoby łatwiejsze, niestety mój mózg jest odporny na nielogiczne hipotezy.

to ateistą jest być łatwiej, bo na wszystko się znajdzie wytłumaczenie. Zaś nielogiczne hipotezy są wszędzie obojętne czy się wierzy w Boga czy nie. Wierzący oprócz dogmatów naukowych mają dogmaty wiary, a to że i jedne i drugie są nieraz nielogiczne to inna sprawa.

>2. Dlaczego twoim zdaniem "być ateistą bo to bardziej szkodliwe niz być wierzącym"?

bo ateista może popełnić każdy czyn - w końcu jak się go nie złapie to będzie bez kary, wierzący zawsze poniesie konsekwencje swoich czynów

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Bartek (80 punktów)
Istnienie świata nie jest dowodem istnienia boga. Ateiści też znają zasady etyki i moralności. Morderstwo, kradzież to ingerencja w wolność innego bytu, innego człowieka. Szanując otoczenia, będzie się szanowanym, ateiści to wiedzą i nie potrzebują bożych przykazań.
bezsenność w sieci
>Istnienie świata nie jest dowodem istnienia boga.
Dowodem owszem, ale nie niepodważalnym, stąd wiara.
>Ateiści też znają zasady etyki i moralności. Morderstwo, kradzież to ingerencja w wolność innego bytu, innego człowieka.
A jeśli dokonujesz tych czynów w skryciu przed otoczeniem (w sensie braku powiązania tych faktów z Twoją osobą)? Bóg wierzących widzi to (potraktuj to jako "półżart" )
Czynów tych dokonują tak często teiści jak i ateiści (to nie cecha danej grupy, lecz po prostu ludzka cecha ułomności i płycizny).
Szanując otoczenia, będzie się szanowanym, ateiści to wiedzą i nie potrzebują bożych przykazań.
I nikt ich do tego nie zmusza. Każdy może wybrać!!!
Bartek (80 punktów)
Nie muszę bać się boga, żeby nie zabijać. Nie zabiłbym nikogo, chyba, że w samoobronie. Do rozumka : Czy jak widzisz linię prostą to potrafisz wyobrazić sobie nieskończoność tylko z prawej strony ?
enfant (64444 punktów)
>Nie zabiłbym nikogo, chyba, że w samoobronie.

No, wiesz co. Czytałem ich program, ale nie przesadzajmy.
Bartek (80 punktów)
Jak już o tym mówimy to dochodzi PiS i LPR, ale chodziło mi o obronę konieczną
bezsenność w sieci
>Nie muszę bać się boga, żeby nie zabijać. Nie zabiłbym nikogo, chyba, że w samoobronie.
Jeśli wierzący chce zabijać już Boga traci. Tu nie chodzi o strach. Uważasz, że wierzący nie zabijają ze strachu przed Bogiem?
Konowal (6291 punktów)
>Istnienie świata nie jest dowodem istnienia boga. Ateiści też znają zasady etyki i moralności. Morderstwo, kradzież to ingerencja w wolność innego bytu, innego człowieka. Szanując otoczenia, będzie się szanowanym, ateiści to wiedzą i nie potrzebują bożych przykazań.

no a później wprowadzają aborcję i eutanazję - ot wszystko można sobie logicznie wytłumaczyć nie?


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
internal policy
>Istnienie świata nie jest dowodem istnienia boga. Ateiści też znają zasady etyki i moralności. Morderstwo, kradzież to ingerencja w wolność innego bytu, innego człowieka. Szanując otoczenia, będzie się szanowanym, ateiści to wiedzą i nie potrzebują bożych przykazań.
tak nie mozna ludzi pakowac garsciami w kieszenie .Stwierdzasz fakty oczywiscie bezsprzeczne i mysle ,ze ci kryminalni ludzie maja potem wyrzuty sumienia .
To nie ma nic wspolnego z ateizmem czy tez nie .Tylko serce mi sie mimowszystko kraja jak agresywny chlopak pod przewodnim nadzorem szanownych psychologow czy socjologow powraca na wlasciwa droge....kip kip kip i po papierosie z czystym sumieniem i usmiechem na twarzy.Mysle ,ze powinienes zrelatywowacswe wyobrazenia o ZLU,nie jestes przeciez gabka zeby wsiakac wszystko czym cie obleja.
kafir (363 punktów)
>>>Ja nie chcę być ateistą bo to bardziej szkodliwe niz być wierzącym
>>1. Ja też czasami myślę, że bycie teistą byłoby łatwiejsze, niestety mój mózg jest odporny na nielogiczne hipotezy.
>to ateistą jest być łatwiej, bo na wszystko się znajdzie wytłumaczenie.
Nie rozumiem! Prościej proszę!
Ateistą być to brać 100% odpowiedzialność za swoje czyny przed rodziną, społecznością, prawem!

>Zaś nielogiczne hipotezy są wszędzie obojętne czy się wierzy w Boga czy nie.
Ja brak logiki odrzucam, więc mów za siebie!

>Wierzący oprócz dogmatów naukowych mają dogmaty wiary, a to że i jedne i drugie są nieraz nielogiczne to inna sprawa.
Racjonalnie myślący ludzie nie mają żadnych dogmatów, to raczej domena światopoglądowych fantastów.

>>2. Dlaczego twoim zdaniem "być ateistą bo to bardziej szkodliwe niz być wierzącym"?
>bo ateista może popełnić każdy czyn
Tylko ten, na który go stać.

>- w końcu jak się go nie złapie to będzie bez kary,
Jak wszyscy. Wobec prawa jesteśmy równi.

>wierzący zawsze poniesie konsekwencje swoich czynów
Dlaczego?


A czasu coraz mniej...
Konowal (6291 punktów)
>>>>Ja nie chcę być ateistą bo to bardziej szkodliwe niz być wierzącym
>>>1. Ja też czasami myślę, że bycie teistą byłoby łatwiejsze, niestety mój mózg jest odporny na nielogiczne hipotezy.
>>to ateistą jest być łatwiej, bo na wszystko się znajdzie wytłumaczenie.
>Nie rozumiem! Prościej proszę!
>Ateistą być to brać 100% odpowiedzialność za swoje czyny przed rodziną, społecznością, prawem!

pan Gebels wytłumaczył logicznie dlaczego powinno się eliminować żydów, pedałów, i chorych umysłowo, Józio Stalin wytłumaczył dlaczego młodzi konsomolcy mają donosić na rodziców, Pol Pol że niepotrzebni śa intelektualiści w kraju - kwiat ateistów bo chyba mi nie wmówisz że oni wierzyli w Boga

>>Zaś nielogiczne hipotezy są wszędzie obojętne czy się wierzy w Boga czy nie.
>Ja brak logiki odrzucam, więc mów za siebie!

według nauki bąk nie powinien latać - co odrzucasz jako nielogiczne bąka czy naukę ??

>>Wierzący oprócz dogmatów naukowych mają dogmaty wiary, a to że i jedne i drugie są nieraz nielogiczne to inna sprawa.
>Racjonalnie myślący ludzie nie mają żadnych dogmatów, to raczej domena światopoglądowych fantastów.

prędkość światła jest nieprzekraczalna - to jest dogmat czy wiara w toą teorię ??

>>>2. Dlaczego twoim zdaniem "być ateistą bo to bardziej szkodliwe niz być wierzącym"?
>>bo ateista może popełnić każdy czyn
>Tylko ten, na który go stać.

no cóż właśnie, zaś wierzący nie popełni pewnych czynów nawet jak go na nie stać

>>- w końcu jak się go nie złapie to będzie bez kary,
>Jak wszyscy. Wobec prawa jesteśmy równi.
>>wierzący zawsze poniesie konsekwencje swoich czynów
>Dlaczego?

bo każdy z nas stanie przed Bogiem


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Bartek (80 punktów)
bąk lata, czyli powinien latać. Prędkość światła w próżni jest nieprzekraczalna W NASZYM FRAGMENCIE RZECZYWISTOŚCI, czyli w tym, którego mniej więcej potrafimy przeanalizować. Dlaczego mam nie wierzyć, że prędkość światła jest nieprzekraczalna ? Nawiasem mówiąc, jest teoretycznie przekraczalna, poszukaj "tachiony".
Konowal (6291 punktów)
>bąk lata, czyli powinien latać. Prędkość światła w próżni jest nieprzekraczalna W NASZYM FRAGMENCIE RZECZYWISTOŚCI, czyli w tym, którego mniej więcej potrafimy przeanalizować. Dlaczego mam nie wierzyć, że prędkość światła jest nieprzekraczalna ? Nawiasem mówiąc, jest teoretycznie przekraczalna, poszukaj "tachiony".

no właśnie - to są fakty czy wara w fakty :-D

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Bartek (80 punktów)
To jest teoria, hipoteza, która czeka na udowodnienie. Naukowcy są sceptyczni, bo tachiony zakłócałyby porządek przyczynowy wszechświata. Są rzeczy już udowodnione, są też takie, które czekają na udowodnienie. Udowodnij, że bóg istnieje. Wiesz powiem tyle, szukamy odpowiedzi daleko, a ona jest blisko. Nie było ludzi, nie było duchów, upiorów, wampirów, diabłów, aniołów i co najważniejsze bogów. Dinozaury nie wyznawały bogów, jednokomórkowce też nie. Czyżby bóg zwlekał tak długo i tak niedawno stworzył kogoś kto by go czcił ? Nie, abstrakcyjne myślenie ludzi stworzyło boga, system wymieszał go z jakąś tradycją, i tak powstała wigilia. A wiesz mój teisto dlaczego obchodzisz 25 grudnia święta narodzin Twojego boga ? Bo pewien cesarz rzymski, aby pojednać chrześcijan i pogan, ustalił datę bożego narodzenia na pogańskie święto słońca. Do tego dochodzi tradycja, czyli czyste bałwochwalstwo kreowane przez system, jakies matki boskie z lichenia z koroną-zakrętką. To jest właśnie ogłupianie społeczeństwa. A co do tego cesarza, przyznam się bez bicia, zapomniałem jego imienia i daty tego ustalenia.
Konowal (6291 punktów)
no wiesz przez 2000 lat zawsze prawda trochę obrasta legendą. jak byś pogrzebał w podstawach katolickiej wiary to byś odkrył że jest całkiem spójna i na bardzo wiele rzeczy ma logiczne wyjaśnienie - nie miej logicznie (a często bardziej) niż w niejednej naukowej teorii, które zresztą co jakiś czas się zmieniają pod wpływem nowych odkryć. Ot urodzi się taki Eistein i cała fizyka staje na głowie - co oczywiście "naukowcom" nie przeszkadza twierdzić że coś mogą udowodnić.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
rozumek
> Ot urodzi się taki Eistein i cała fizyka staje na głowie - co oczywiście "naukowcom" nie przeszkadza twierdzić że coś mogą udowodnić.
Chyba tylko Tobie stanęła na głowie. Innym TYLKO się rozwinęła. Przecież naukowcy nie są od udowadniania, tylko od tłumaczenia i rozwijania tego, co istnieje. Dowodzeniem istnienia nieistniejącego, zajmują się teiści i ateiści.
Konowal (6291 punktów)
>> Ot urodzi się taki Eistein i cała fizyka staje na głowie - co oczywiście "naukowcom" nie przeszkadza twierdzić że coś mogą udowodnić.
>Chyba tylko Tobie stanęła na głowie. Innym TYLKO się rozwinęła. Przecież naukowcy nie są od udowadniania, tylko od tłumaczenia i rozwijania tego, co istnieje. Dowodzeniem istnienia nieistniejącego, zajmują się teiści i ateiści.

jak zwał tak zwał


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
rozumek
>jak zwał tak zwał
A zwał PRAWDĄ lub FAŁSZEM. Nie bardzo wydaje mi się to bez znaczenia, bo nie wiem, co ma większe znaczenie.
kafir (363 punktów)
>pan Gebels wytłumaczył logicznie dlaczego powinno się eliminować żydów, pedałów, i chorych umysłowo, Józio Stalin wytłumaczył dlaczego młodzi konsomolcy mają donosić na rodziców, Pol Pol że niepotrzebni śa intelektualiści w kraju - kwiat ateistów bo chyba mi nie wmówisz że oni wierzyli w Boga
Fakt, że nielogiczne odrzucam nie powoduje, że logiczne przyjmuję bez namysłu.
Każdy totalitaryzm, równiez religijny tłamsi człowieka dlatego jest niedobry dla homo sapiens. Dałeś na to przykłady tylko nie rozumiem dlaczego totalitaryzm łączysz tak uparcie z brakiem wiary w boga/bogów?

>według nauki bąk nie powinien latać - co odrzucasz jako nielogiczne bąka czy naukę ??
Nauka myli się bardzo często, ale weryfikuje to co powiedziała przed chwilą. Czy z wiarą jest podobnie?

>>>Wierzący oprócz dogmatów naukowych mają dogmaty wiary, a to że i jedne i drugie są nieraz nielogiczne to inna sprawa.
>>Racjonalnie myślący ludzie nie mają żadnych dogmatów, to raczej domena światopoglądowych fantastów.
>prędkość światła jest nieprzekraczalna - to jest dogmat czy wiara w toą teorię ??
To ani dogmat ani wiara! To teoria, którą może ktoś kiedyś obali. Na razie obowiązuje.

>no cóż właśnie, zaś wierzący nie popełni pewnych czynów nawet jak go na nie stać
Jakich?

>bo każdy z nas stanie przed Bogiem
A skąd ta pewność?

A czasu coraz mniej...
Konowal (6291 punktów)
>>pan Gebels wytłumaczył logicznie dlaczego powinno się eliminować żydów, pedałów, i chorych umysłowo, Józio Stalin wytłumaczył dlaczego młodzi konsomolcy mają donosić na rodziców, Pol Pol że niepotrzebni śa intelektualiści w kraju - kwiat ateistów bo chyba mi nie wmówisz że oni wierzyli w Boga
>Fakt, że nielogiczne odrzucam nie powoduje, że logiczne przyjmuję bez namysłu.
>Każdy totalitaryzm, równiez religijny tłamsi człowieka dlatego jest niedobry dla homo sapiens. Dałeś na to przykłady tylko nie rozumiem dlaczego totalitaryzm łączysz tak uparcie z brakiem wiary w boga/bogów?

bo uważam że bez Wiary nie ma żadnego hamulca, dokąd dojdziemy samym racjonalnym myśleniem? do eutanazji i aborcji? do legalizacji związków zoofilskich? Ostatnio w holandi sąd najwyższy odrzucił wniosek o zdelegalizowanie partii pedofili. Gdzie zajdziemy bez Wiary?!

>>według nauki bąk nie powinien latać - co odrzucasz jako nielogiczne bąka czy naukę ??
>Nauka myli się bardzo często, ale weryfikuje to co powiedziała przed chwilą. Czy z wiarą jest podobnie?

tak - jakbyś nie zauważył krucjat już nie ma

>>>>Wierzący oprócz dogmatów naukowych mają dogmaty wiary, a to że i jedne i drugie są nieraz nielogiczne to inna sprawa.
>>>Racjonalnie myślący ludzie nie mają żadnych dogmatów, to raczej domena światopoglądowych fantastów.
>>prędkość światła jest nieprzekraczalna - to jest dogmat czy wiara w toą teorię ??
>To ani dogmat ani wiara! To teoria, którą może ktoś kiedyś obali. Na razie obowiązuje.

ale czy to logiczne wierzyć w coś co może być nieprawdziwe ?? kiedyś nauka mówiła że ziemia jest płaska i kręci się wokół słońca, dlaczego uważasz że wiara w boga jest mniej logiczna od wiary w prawdy naukowe ??

>>no cóż właśnie, zaś wierzący nie popełni pewnych czynów nawet jak go na nie stać
>Jakich?

morderstwa

>>bo każdy z nas stanie przed Bogiem
>A skąd ta pewność?
z Wiary


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
kafir (363 punktów)
>>dlaczego totalitaryzm łączysz tak uparcie z brakiem wiary w boga/bogów?
>bo uważam że bez Wiary nie ma żadnego hamulca,...
NIestety z wiarą jest głównie hamulec!

>...dokąd dojdziemy samym racjonalnym myśleniem?
Dalej!

> do eutanazji i aborcji?
A czy bez racjonalnego myślenia te zjawiska nie istnieją?

> do legalizacji związków zoofilskich?
Ale o co chodzi?
Czyżby twoim zdaniem jedynie religie miały prawo do tworzenia zakazów i nakazów?

>Ostatnio w holandi sąd najwyższy odrzucił wniosek o zdelegalizowanie partii pedofili.
Pedofilia niszczy i zatruwa młodych, nieukształtowanych ludzi.
Zakazaliśmy i musimy przeciwdziałać i ścigać.

>Gdzie zajdziemy bez Wiary?!
Dalej!

>>>według nauki bąk nie powinien latać - co odrzucasz jako nielogiczne bąka czy naukę ??
>>Nauka myli się bardzo często, ale weryfikuje to co powiedziała przed chwilą. Czy z wiarą jest podobnie?
>tak - jakbyś nie zauważył krucjat już nie ma
Krucjaty to nie sprawa wiary a władzy i pieniędzy! Zły przykład na autoweryfikację.

>>>prędkość światła jest nieprzekraczalna - to jest dogmat czy wiara w toą teorię ??
>>To ani dogmat ani wiara! To teoria, którą może ktoś kiedyś obali. Na razie obowiązuje.
>ale czy to logiczne wierzyć w coś co może być nieprawdziwe ??
Masz rację! To nielogiczne wierzyć w coś co może być nieprawdziwe!!!
Ja nie wierzę, a ty?

>kiedyś nauka mówiła że ziemia jest płaska i kręci się wokół słońca, dlaczego uważasz że wiara w boga jest mniej logiczna od wiary w prawdy naukowe ??
Albo wiara albo prawdy uparciuszku!
Ja nie uważam, że wiara w boga jest mniej logiczna. Ja uważam, że wiara w boga jest nielogiczna! Nauka ma tą zaletę, że jak już odkryła swój błąd o płaskiej Ziemi (choć dużo dłużej przywiązany do tej teorii był chyba Kościół Rzymski ), to skorygowała go i nie próbowała brnąć w udowadnianie, że ma rację.

>>>no cóż właśnie, zaś wierzący nie popełni pewnych czynów nawet jak go na nie stać
>>Jakich?
>morderstwa
Czyżby? To po co JP2 przepraszał za grzechy Kościoła i jego ludzi? Holokaust Indian i Żydów to urządzili sobie niewierzący, tak?

>>>bo każdy z nas stanie przed Bogiem
>>A skąd ta pewność?
> z Wiary
Brakło argumentów?

A czasu coraz mniej...
Pietrosian (27 punktów)

>>>>bo każdy z nas stanie przed Bogiem
>>>A skąd ta pewność?
>> z Wiary
>Brakło argumentów?

To już bezczelność. Wiara, obojętnie, czy dla kogoś obłudna, nieuzasadniona ect. nie potrzebuje argumentów.

Czy gdyby argumenty obalono nie zawaliłby się wasz światopogląd? Możliwe, iż ktoś popełnił błąd już dawno temu, a tera nawarstwiany sie potęguje i nie ma odwrotu.

Nie należy polegać jedynie na wiedzy (jakkolwiek poleganie na niej jest wskazane - wszak jest całym dorobkiem ludzkości, nawet jeśli gdy spojrzeć z dystansu - śmiesznie małym sie zdaje), niepewnej w posadach, gubiąc przy tym ducha. A tego ma każdy, obojętnie od wyznania czy też jego braku.

Spójrzcie na piękny krajobraz. Czy zastanawiają się państwo, jakie procesy chemiczne weń zachodzą i jak ułożyły się atomy na tę niezwykłość?

Wątpie, chłonie się raczej coś zdecydowanie bardziej ulotnego, zespół wrażeń, które pojąć mogą jedynie ludzkie zmysły.

Widzenie umysłem i zmysłami winny sie przenikać wzajem, nie zaś wykluczać.

Takiego widzenia państwu życzę.
Konowal (6291 punktów)

>>>>według nauki bąk nie powinien latać - co odrzucasz jako nielogiczne bąka czy naukę ??
>>>Nauka myli się bardzo często, ale weryfikuje to co powiedziała przed chwilą. Czy z wiarą jest podobnie?
>>tak - jakbyś nie zauważył krucjat już nie ma
>Krucjaty to nie sprawa wiary a władzy i pieniędzy! Zły przykład na autoweryfikację.

no sam piszesz niżej że JP2 przepraszał, czyli weryfikował KK swoje błędy w iwerze

>>>>prędkość światła jest nieprzekraczalna - to jest dogmat czy wiara w toą teorię ??
>>>To ani dogmat ani wiara! To teoria, którą może ktoś kiedyś obali. Na razie obowiązuje.
>>ale czy to logiczne wierzyć w coś co może być nieprawdziwe ??
>Masz rację! To nielogiczne wierzyć w coś co może być nieprawdziwe!!!
>Ja nie wierzę, a ty?

to bąk lata czy nie ?? nauka mówi że nie może zaś on lata - przecież to nielogiczne, a może nauka jest nielogiczna ?

>Albo wiara albo prawdy uparciuszku!

Heisenberg już dawno udowodnił że te Twoje prawdy to w rzeczywistości wiara w nie

>>>>bo każdy z nas stanie przed Bogiem
>>>A skąd ta pewność?
>> z Wiary
>Brakło argumentów?

nie ale wystarcza Wiara


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
kafir (363 punktów)
>no sam piszesz niżej że JP2 przepraszał, czyli weryfikował KK swoje błędy w iwerze
On przepraszał za czyny, a nie za wiarę!
Chyba, że ja coś przeoczyłem.

>to bąk lata czy nie ?? nauka mówi że nie może zaś on lata - przecież to nielogiczne, a może nauka jest nielogiczna ?
Podrzuć Waść cóś konkretnego o bąku i nauce to pogadamy.

>Heisenberg już dawno udowodnił że te Twoje prawdy to w rzeczywistości wiara w nie
O jakiej rzeczywistości mówisz?

>>>>>bo każdy z nas stanie przed Bogiem
>>>>A skąd ta pewność?
>>> z Wiary
>>Brakło argumentów?
>nie ale wystarcza Wiara
Mi nie, więc poproszę jednak o jakieś proste argumenty.

A czasu coraz mniej...
Konowal (6291 punktów)
>>no sam piszesz niżej że JP2 przepraszał, czyli weryfikował KK swoje błędy w iwerze
>On przepraszał za czyny, a nie za wiarę!
>Chyba, że ja coś przeoczyłem.

za wiarę w nawracanie czynem w postaci ognia i miecza

>>to bąk lata czy nie ?? nauka mówi że nie może zaś on lata - przecież to nielogiczne, a może nauka jest nielogiczna ?
>Podrzuć Waść cóś konkretnego o bąku i nauce to pogadamy.

wg nauki powierzchnia nośna skrzydeł bąka jest za mała aby unieść taki ciężar

>>Heisenberg już dawno udowodnił że te Twoje prawdy to w rzeczywistości wiara w nie
>O jakiej rzeczywistości mówisz?

o zasadzie nieokreśloności Heisenberga, czyli takiej rzeczywistości w której przypuszczamy że coś tam powinno być w określonym miejscu - czyli wierze że tam jest

>>>>>>bo każdy z nas stanie przed Bogiem
>>>>>A skąd ta pewność?
>>>> z Wiary
>>>Brakło argumentów?
>>nie ale wystarcza Wiara
>Mi nie, więc poproszę jednak o jakieś proste argumenty.

ludzie się modlą i zdrowieją

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365