Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rok z Racjonalista - moje przemyslenia II

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
29-07-2006 18:57WilhelmRok z Racjonalista - moje przemyslenia II
Mariusz Agnosiewicz
>Pomysl ten na tle innych sewisow polskich jest oryginalny, choc nawiazuje w pewnym sensie do dziela spoleczenstwa internetowego: Wikipedii.
Skojarzylo mi sie w tym sensie, ze podobnie jak w Wikipedii kazdy, kto ma dostep do komputerow moze uczestniczyc jako wolontariusz w projekcie.
> Eee, nie do końca tak. Gdybym chciał coś odreagowywać to pewnie charakter antyklerykalny utrzymywałby się dużo dłużej, może wciąż. Tymczasem już w pierwszym roku zaczął się kształtować charakter religioznawczy. To była po prostu rejestrowana i stopniowa droga do wolnomyślicielstwa i racjonalizmu, które się bardzo często zaczynają od krytyki kościoła/religii.
Byc moze mialo byc tak z zalozenia, ale wyszlo jak zwykle, czyli na opak. Rozumiem, ze kler sklada sie z roznych ludzi, i ze moze tak byc, ze dzialalnosc niektorych organizacji katolickich moze budzic kontrowersje, lecz nalezy pamietac, ze wine moze ponosic kosciol jako organizacja i wierni, a nie wiara jako taka. Tymczasem jest to najczesciej zwykly upust niezadowolenia (nie chce powiedziec schamienia, bo niestety daje sie to poznac na wszystkich wiekszych forach internetowych) i checia wyladowania sie np, bo jakis nie do konca przewidujacy klecha wpadl na pomysl wprowadzenia matury z religii, a politycy chcac sie przypodobac klerowi wprowadzaja ow dziwny pomysl w zycie. Totez staje sie to okazja, aby jechac po wszystkich, co bronia zasad wiary albo zajmuja jakies wywazone stanowisko. Nie podoba mi sie, ze wchodzi matura z religii, bo moze to dac okazje do tego, ze presja otoczenia niejako wymusi obligatoryjne zdawanie matury z religii. Ale zmiane regulacji prawnych wprowadzili jednak politycy, wiec miejmy o to pretesje do politykow.
> Ale teraz znów zauważyłem, że wobec tego co się dzieje, aspekt antyklerykalny przybiera wśród wolnomyślicieli na sile, i nie ma co się dziwić, bo z natury rzeczy ogromna większość wolnomyślicieli jest także antyklerykalna, tylko jeśli nie ma potrzeby zewnętrznej, to się tego antyklerykalizmu szczególnie nie eksponuje.
Owszem przybiera, lecz jest to spowodowane checia narzucenia wlasnej woli przez przedstawicieli kosciola, nie zas przez to, ze wiekszosc wolnomyslicieli jest w jakis szegolny sposob antyklerykalna. Bardziej prawdopodobny jest to, ze wiekszosc wolnomyslicieli marzy o tym, zeby znalezc jakas rownowage w spojrzeniu na swiat, totez wystrzegaja sie oni jakis skrajnych stanowisk.
> Nasze relacje z ludźmi kościoła powinny być wyznaczane tylko tym, jakimi są oni ludźmi, czy chcą normalnie rozmawiać i szanować różnice, czy też nie. Czasami spotykam wśród kleru prawdziwe kreatury, jak np. ostatnio jeden braciszek, który prowadził ze mną wymianę zdań aż w końcu zapytał ile by kosztowało, abym przestał robić to co robię. Innym razem udaje się ciekawie rozmawiać nawet z zaangażowanymi członkami Opus Dei. Absolutnie więc nie można utożsamiać antyklerykalizmu jako czegokolwiek, co odnosi się do relacji z klerem.
Skrajne postawy jak i nieodpowiedzialnych ludzi uswiadczysz wszedzie.
>Niestety, ale nie mogę się z tym zgodzić. Zależy jeszcze jak będziemy rozumieć religię, ale zasadniczo nie jest to spór pozorny, tak jak nie jest pozorny spór między religią i nauką, choć modne są zgoła inne opinie.
Naturalnie jak wszystkie pojecia ludzkie zalezy to od definicji. Generalnie problem polega na tym, ze ludzie maja sklonnosc do doslownej interpretacji wszelkich przekazow i porownywania ich z rzeczywistoscia. Poza tym ludzki jezyk bazuje na wieloznacznych pojeciach, przeto te same pojecia sa one roznie rozumiane, co prowadzi de facto do pustych dyskusji. Wtedy to mozemy mowic o otwartym konflikcie miedzy religia a nauka. Strona racjonalna nie jest wolna od pewnych pulapek, czego wyrazem moga byc np paradoks Epimenidesa jak rowniez wieloletnie dyskusje o paradoksach kwantowych czy kosmologicznych.
>Wilhelmie to tylko świadczy, że racjonalizm rozumiesz niezwykle wąsko, tak wąsko, że w oparciu o taką koncepcję nie sposób zbudować spójnej postawy światopoglądowej. To popularne niestety nieporozumienie. O tym, że racjonalizm w naszym rozumieniu, wiązany z postawą wolnomyślicielską i humanistyczną, nie jest w żadnym razie sprzeczny czy obcy uczuciom i zjawiskom nieuporządkowanym, niesterowalnym itd., pisałem tutaj: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3203 oraz tutaj: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4608
Ciekawe, bo humanisci na ktorych sie racjonalisci czesto powoluja, byli tez ludzmi wierzacymi np: Galileusz, Kopernik, Newton, co nie klocilo sie z ich racjonalnym podejsciem do zycia. Zatem nalezy rozumiec, ze mozna byc racjonalista i jednoczesnie czlowiekiem wierzacym.
>Nie jest to sprzeczne. Wyjaśnię to poglądowo. Jeśli sterowalny proces społeczny jest w pewnych sferach lub bardzo często mniej wydajny niż proces samorzutny, samoorganizujący się, to nie znaczy, że racjonalistą jesteśmy wtedy kiedy wybieramy procesy sterowane rozumem a nie te, którym brak jakiegoś nadrzędnego sterowania. Racjonalizm to także umiejętność rezygnowania, kiedy to konieczne, z koncypowania pewnych rozwiązań. Mój racjonalizm nie ucierpi, jeśli stosunek do pewnych spraw będę kształtował z dużą dawką uczuć (np. związek) czy odczuć (np. ocena dzieła sztuki). Oczywiście taka rezygnacja z kierowniczej roli rozumu musi się odnosić do realnych przedmiotów i procesów, a nie "transcendencji", bo wtedy już spadamy w otchłań fideizmu. Kiedy bowiem powiedziałbym sobie, że rezygnuję z władzy rozumu dla oceny prawdziwości opowieści biblijnych, to równie dobrze już mogę zrezygnować i dla krasnoludków czy co bym tam sobie chciał upchać w "transcendencji".
Z tego wynika, ze racjonalizm byly rownowazny umiejetnosci znalezienia rownowagi wobec roznych sytaucji, aby kierownicza rola rozumu pozostala na swoim miejscu. I tu na razie wszystko jest OK.
>Nieuczciwe względem nas jest więc forsowanie tezy, że racjonalizm i religia to dwa końce tego samego kija, bo to teza, które odmawia prawa racjonaliście do posiadania koherentnego światopoglądu. A to jest rozmowa

WilhelmOdp: Rok z Racjonalista - moje przemyslenia II cd
na poziomie: "Bóg i tak cię kocha..."

I tu sie mylisz, gdyz gdzie sie koncza racjonalizm i prawa logiki, tam musi zaczynac sie pole dla religii. Bledem natomiast jest tlumaczenie przy pomocy religii zjawisk dajacych sie wyjasnic racjonalnie jak i rowniez bledem jest racjonalne rozwazanie kategorii religijnych, gdyz nasz jezyk i zwiazane z tym pojecia sa zbyt ubogie, aby temu podolac. Nie mozesz stworzyc zadnego racjonalnego (formalnego) systemu, ktory bylby jednoczesnie niesprzeczny ze soba i zupelny. Sztuczka sformalizowania matematyki nie udala sie Hilbertowi, zas koronny tego dowod dostarczyl wlasnie Gödel, co mozesz znalezc w jego Principia Mathematica. Nie oczekuj zatem, ze z pomoca rozumu odpowiesz na wszystkie pytania i problemy.

>Nie mogę się wypowiadać w imieniu Neutrum, ale PSR jest z pewnością najbardziej apolityczną organizacją laicką w Polsce. To, że tworzą je ludzie tacy a nie inni nie przekreśla tego. Z pewnością będzie u nas szereg posunięć, które jednostkowo mogą zostać określone mianem: "lewactwo", "zgniły liberalizm", "socjalizm", "kapitalizm", lecz jednostkowa ocena nie może przesądzać o tym, że będziemy poszukiwali rozwiązań bez inklinacji politycznych ideologii. Ale to już w dużej mierze zależy od członków. Takie w każdym razie są zamierzenia zarządu. Wszyscy członkowie zarządu są bowiem osobami niezaangażowanymi politycznie (w tym wąskim rozumieniu).

Nie przeszkadza mi, ze ta albo inna frakcja polityczna tworzy stowarzyszenie, lecz to, ze mowi o apolitycznosci. Nie wyzywam nikogo od "lewakow", bo musialbym sie chyba sam tak nazwac.

>To kwestia dyskusji, lecz ja osobiście się z tym nie zgadzam. Model niemiecki jest także kwestionowany przez niemieckich wolnomyślicieli i przez inne środowiska.
Tzn?


Mein PGP Schlüssel
"Jedes hinreichend mächtige formale System ist entweder widersprüchlich oder unvollständig." K.Gödel
placownik (17853 punktów)

   Przepraszam, że dorzucę swoje trzy grosze do waszej niezmiernie interesującej wymiany poglądów, ale wydaje mi się, że wyciągasz nieuprawnione wnioski z ustaleń Gödela. Mogę się zgodzić co do tego, że za pomocą rozumu nie można odpowiedzieć na wszystkie pytania i problemy. Z drugiej jednak strony nie można jednak wskazywać z góry konkretnych pytań i problemów wobec których rozum jest bezsilny. Historia pokazuje, że ludzie kierując się wskazaniami religii wielokrotnie uważali się za uprawnionych do takiego właśnie wskazywania. Pokazuje także jak często się w tych sądach mylili.

   Wracając do Gödela. Wydaje się kuszącym, aby istnienie bądź nieistnienie Boga uznać za przykład takiego właśnie problemu. Pomińmy trudności z określeniem sformalizowanego systemu w ramach którego nie da się dowieść prawdziwości twierdzenie o istnieniu, lub nieistnieniu Boga. Gdyby nawet udało nam się te trudności pokonać, to kolejnym krokiem powinno być poszerzenie tego systemu o aksjomat głoszący istnienie Boga, lub też o jego zaprzeczenie. Który jednak z tych dwóch różnych systemów wybrać? Jak widać znajdujemy się ponownie w punkcie wyjścia.

   Podkreślasz, że Galileusz, Kopernik, Newton byli ludźmi wierzącymi. Owszem. Tak było. Jednak hipoteza istnienia Boga nie grała żadnej roli w ich opisach świata. Przyjęcie zaprzeczenia tej hipotezy w niczym tych opisów nie zmienia. Nie byłbym sobą, gdybym przy tej okazji nie przypomniał, że akceptacja tej hipotezy upowszechnianiu poglądów Galileusza, Kopernika i Newtona bynajmniej nie sprzyjała.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Wilhelm
>Przepraszam, że dorzucę swoje trzy grosze do waszej niezmiernie interesującej wymiany poglądów, ale wydaje mi się, że wyciągasz nieuprawnione wnioski z ustaleń Gödela.

Jesli tylko znajde wiecej czasu, postaram sie napisac artykul przedstawiajacy ten problem. Zagadnienie jest duzo glebsze niz Ci sie moze wydawac: dotyczy min. matematyki, informatyki, cybernetyki, fizyki, chemii, techniki oraz filozofii. Wlasnie to sprawia, ze nie mozesz skonstruowac maszyny, ktora zdalaby test Turinga oraz rowniez to, ze nie istnieje mozliwosc rozwiazania wszystkich problemow matematycznych przy uzyciu komputerow! Fakt nieistnienia programu bez bledu powoduje, ze zaden system operacyjny nie moze byc bezpieczny, jesli w kodzie zrodlowym zawarte sa slowa kluczowe true, false, if else itp., bo maszyna nigdy nie zrozumie, co sie za tymi operacjami kryje, czego przykladem jest niemoznosc roztrzygniecia "problemu zatrzymania", znanego wszystkim informatykom.

>Mogę się zgodzić co do tego, że za pomocą rozumu nie można odpowiedzieć na wszystkie pytania i problemy. Z drugiej jednak strony nie można jednak wskazywać z góry konkretnych pytań i problemów wobec których rozum jest bezsilny.

Nie mozesz rozstrzygnac, czy elektron jest fala czy czasteczka, gdyz istnieja eksperymenty potwierdzajace obie "formy" elektronu. Tym samym otrzymujesz jak w paradoksie Gödla dwie wykluczajace sie odpowiedzi. Uciekajac w relacje nieoznaczonosci Heisenberga, de facto przyznajemy sie do niemoznosci poznania calosci informacji o obiekcie bez wzgledu na nasze zdolnosci techniczne. Dysponujac nawet nieskonczenie dokladnymi pomiarami jednej wielkosci, uzyskujemy nieskonczenie niedokladne dane o drugiej. Tym samym istnienie Tajemnicy jest odgornie narzucone przez prawa natury. Matematyka daje wprawdzie zupelny opis zagadnienia w postaci funkcji falowych, jednakze funkcje te nie maja sensu fizycznego (jedynie ich kwadrat wielkosci ma sens gestosci prawdopodobienstwa), a ich interpretacja prowadzi do sprzecznosci: bo raz widzi sie czastki, a raz fale, ale nigdy obie formy jednoczesnie. Powiedz mi tylko, czemu to wymysla sie dziwne teorie o wszechswiatach rownoleglych (ktore to teorie nie mozna obalic ani obronic), zeby tylko wyjsc z tego paradoksu? Przykladow moge Ci podac jeszcze wiecej. Ale to pozostawie sobie na artykul

>Historia pokazuje, że ludzie kierując się wskazaniami religii wielokrotnie uważali się za uprawnionych do takiego właśnie wskazywania. Pokazuje także jak często się w tych sądach mylili.

Wiesz, Gödel byl ateista, ktory udowodnil, stosujac rownania Einsteina, ze obracajacy sie wszechswiat moze prowadzic do mozliwosci wedrowki w czasie, co z reszta sam Einstein potwierdzil. Zalozenie do tego bylo jak najbardziej racjonalne: wszystkie obiety we wszechswiecie rotuja, dlaczego wszechswiat mialby nie rotowac? Wczasie pobytu w USA, zapadl Gödel na paranoje, gdyz uwazal, ze ktos z przyszlosci bedzie chcial go otruc. W konsekwecji umarl z glodu.

> Wracając do Gödela. Wydaje się kuszącym, aby istnienie bądź nieistnienie Boga uznać za przykład takiego właśnie problemu. Pomińmy trudności z określeniem sformalizowanego systemu w ramach którego nie da się dowieść prawdziwości twierdzenie o istnieniu, lub nieistnieniu Boga. Gdyby nawet udało nam się te trudności pokonać, to kolejnym krokiem powinno być poszerzenie tego systemu o aksjomat głoszący istnienie Boga, lub też o jego zaprzeczenie. Który jednak z tych dwóch różnych systemów wybrać? Jak widać znajdujemy się ponownie w punkcie wyjścia.

Wszystko tutaj jest kwestia definicji Boga. Jesli przyjme, ze Bog jest Tajemnica (obszar informacji dla nas nie dostepnej, ograniczonej przez prawa natury, nie zas przez rozwoj naukowo-techniczny), odpada kwestia stosowania pojec zarezerwowanych wylacznie dla ludzi w opisie Boga. Na mocy tej definicji wynika, ze tak definiowyny Bog istnieje, ale nie moze byc calkowicie poznany. Pokrywaloby sie to z pewnymi pogladami ateistow, mowiacych, ze rozwoj nauki i techniki ograniczyl pole dla "dzialania" Boga. Cos, co dawniej tlumaczono boska interwecja, daje sie dzis wytlumaczyc racjonalnie. Czy tak jest zupelnie? Nie, bo jestemy ograniczeni przez prawa natury, a czesc informacji i Tajemnicy pozostanie dla nas nieznana.

>Podkreślasz, że Galileusz, Kopernik, Newton byli ludźmi wierzącymi. Owszem. Tak było. Jednak hipoteza istnienia Boga nie grała żadnej roli w ich opisach świata. Przyjęcie zaprzeczenia tej hipotezy w niczym tych opisów nie zmienia. Nie byłbym sobą, gdybym przy tej okazji nie przypomniał, że akceptacja tej hipotezy upowszechnianiu poglądów Galileusza, Kopernika i Newtona bynajmniej nie sprzyjała.

Przeciez podkreslilem, ze wiara w istnienie czegos jest nieistotna dla tego istnienia! Zatem czemu sie krecisz w kolo? Galileusz, Newton, Kopernik chcieli uszczknac rabka Tajemnicy, stosujac srodki, ktore byly im dotepne w ich epoce. Atmosfera im nie sprzyjala, bowiem wtedy bazowano na pogladach Arystotelesa, Ptomeleusza, ktore nie poddano rzetelnej dyskusji, zas hierarchowie koscielni traktowali doslownie przekazy biblijne i wybrali jedynie te poglady, aby nie staly one w przecznosci z Biblia. I poglady filozoficzne potraktowano na rowni z prawdami religijnymi, co bylo oczywistym bledem. Rowniez nie bylbym soba, jesli bym nie powiedzial, ze to wlasnie Grecy jako pierwsi wyznaczyli promien Ziemi. Byl on tylko o 11% mniejszy od obcenie znanej wielkosci.



"Jedes hinreichend mächtige formale System ist entweder widersprüchlich oder unvollständig." Kurt Gödel
Totus
Rozumiem, że wątek jest zaproszeniem do wzbogacenia przemyśleń o cudze a w tym intymne wyznanie skromnego wolnomyśliciela.
>Generalnie problem polega na tym, ze ludzie maja sklonnosc do doslownej interpretacji wszelkich przekazow i porownywania ich z rzeczywistoscia.
Ciekawe spostrzeżenie. Czy jesteś osobą, której ten problem nie dotyczy?
Na czym się opierasz interpretując przekaz?
>Ciekawe, bo humanisci na ktorych sie racjonalisci czesto powoluja, byli tez ludzmi wierzacymi np: Galileusz, Kopernik, Newton, co nie klocilo sie z ich racjonalnym podejsciem do zycia. Zatem nalezy rozumiec, ze mozna byc racjonalista i jednoczesnie czlowiekiem wierzacym.
"Człowiekiem wierzącym" bez "w co" ? Wierzę, że po śmierci moja dusza poleci w kosmos, moje "ja" nie zginie. OK. Jakie wnioski wyciągniesz z moich przekonań? Albo wierzę, że moi zmarli dziadkowie czekają na mnie w "zaświatach" itd, itd. i co z tego? Ma to jakiś wpływ na przewodnią, kierowniczą rolę rozumu w życiu od narodzin do śmierci? Albo wierzę, że kresem mojego "ja" jest śmierc fizyczna, no i? Jestem inny? Co sądzi o tym czy lepszy czy gorszy w stwierdzanym (z pomocą czego?) życiu fizycznym? Co w powyższym wierzeniu zmusza mnie do klęczenia? Co do koncentracji na modlitwie o deszcz zamiast inwestycji w metody upraw niezależne od pogody?
MA: "Racjonalizm to także umiejętność rezygnowania, kiedy to konieczne, z koncypowania pewnych rozwiązań."
Innymi słowy zdrowy rozsądek w etycznym spoglądaniu na rzeczywistośc. Pewna doza "machnięcia ręką" na etykę przy czynnościach o znikomej szkodliwości społecznej lub udawanie, że jest się równie nieetycznym jak rozmówca w sytuacjach, gdy bycie etycznym wobec rozmówcy jest zbyt ryzykowne np. w towarzystwie ofiar pogańskiej indoktrynacji i to jeszcze posiadających władzę np. Misia wysoko ustawionego, który oskarża Boga Chrześcijan, poniżając Go w sejmie RP, jako rzekomy obrońca liturgii, że specjalnie (Bóg) zaaranżował suszę byśmy cierpieli z tego powodu. To nie żart! Czy podobnie postąpili Twoi emot-przyjaciele i było by Ci niezręcznie, Wil, skomentowac sens ich modlitw o deszcz?
MA: "Nieuczciwe względem nas jest więc forsowanie tezy, że racjonalizm i religia to dwa końce tego samego kija, bo to teza, które odmawia prawa racjonaliście do posiadania koherentnego światopoglądu. A to jest rozmowa na poziomie: "Bóg i tak cię kocha...""
>I tu sie mylisz, gdyz gdzie sie koncza racjonalizm i prawa logiki, tam musi zaczynac sie pole dla religii.
Inaczej bym to ujął. Gdzie niedostępny jest racjonalizm i humanizm. Będzie to jakiś problem geograficzny? Nie sadzę. Przez jaką ciemnotę gasi się tam światło rozumowi, tak, że krew ludzka leje się strumieniami bez względu na pogodę?
>Bledem natomiast jest tlumaczenie przy pomocy religii zjawisk dajacych sie wyjasnic racjonalnie jak i rowniez bledem jest racjonalne rozwazanie kategorii religijnych, gdyz nasz jezyk i zwiazane z tym pojecia sa zbyt ubogie, aby temu podolac.
Nasz czyli czyj? Zauważ:
MA: "Oczywiście taka rezygnacja z kierowniczej roli rozumu musi się odnosić do realnych przedmiotów i procesów, a nie "transcendencji", bo wtedy już spadamy w otchłań fideizmu."
W religijnym języku:
"Oto morze w którym łowic będziemy ryby (otchłań fideizmu). Jestem Ten, który chodzi po wodzie i sprawia, że zarzucone sieci napełniają się rybami, gdyż mądry, etyczny Ojciec, apelujący do korzystania z kierowniczej roli rozumu, który sprawia Piotrze, że nie zatoniesz w (otchłani fideizmu) jeśli tylko nie stracisz wiary we mnie, Syna Rozumnego..."
Kojarzysz z czego to? i dalej:
MA: "Kiedy bowiem powiedziałbym sobie, że rezygnuję z władzy rozumu dla oceny prawdziwości opowieści biblijnych, to równie dobrze już mogę zrezygnować i dla krasnoludków czy co bym tam sobie chciał upchać w "transcendencji"."
Są tacy Mariuszu, którzy by sobie kamień u szyi woleli uwiązac niż byc nieetycznym wobec ludzi. Ale w takie anomalia pewnie nie warto wierzyc z definicji niewiary w nic.
Bóg wszak z definicji rozumny byc nie może, no chyba że...
>Nie mozesz stworzyc zadnego racjonalnego (formalnego) systemu, ktory bylby jednoczesnie niesprzeczny ze soba i zupelny. Sztuczka sformalizowania matematyki nie udala sie Hilbertowi, zas koronny tego dowod dostarczyl wlasnie Gödel, co mozesz znalezc w jego Principia Mathematica. Nie oczekuj zatem, ze z pomoca rozumu odpowiesz na wszystkie pytania i problemy.
A szczególnie na problemy i pytania o naturze etycznej jak również na zawiłości literatury podnoszącej ten temat. Obydwa głęboko antropologiczne twierdzenia Gödla stanowią głęboką racjonalną przesłankę za tezą, iż jako cywilizacja jesteśmy skazani na zamulenie (?)

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365