Racjonalista - Strona głównaDo treści
Laickość=lewicowość?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
04-08-2006 01:13Celsus (128 punktów)Laickość=lewicowość?
Byłem w zeszłą niedziele na debacie z okazji 13-tej rocznicy podpisania przez Polske konkordatu. Debata była światła- tzn. znamienici ludzie tam zabierali głos(ot choćby Andrzej Dominiczak, czy dr Aleksander Merkel). Kiedyś mamiłem się ideą, że bycie laikiem nie zmusza do bycia lewakiem, ktorym to ochoty wcale nie mam być. Że to jest swoista apolityczność. Bądź dowolność własnego "światopoglądu politycznego", czy to liberalizm, anarchizm, libertarianizm, czy lewcowość pod postacią socjalizmu czy socjaldemokracji. A tutaj przyszło rozczarowanie ze strony światłego grona dyskutantów, znamienita część spośród nich albo mówiła jakim to złem jest podatek liniowy, albo o tym że role naprawy obecnego stanu rzeczy w III RP(w postaci roli religii i kleru w życiu publicznym)powinni się zająć ludzie lewicy. Proszę o delikatne wyjaśnienie czy konieczne jest by "raczkujący" ruch laicko-humanistyczny skręcał w lewo?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Zapomniałeś dodać, że równocześnie jeden z dyskutantów wyraził swą dezaprobatę wobec tego, że Racjonalista nie prezentuje socjalistycznego profilu, wobec czego w obronie pluralizmu Racjonalisty wystąpiła zarówno rzeczniczka Racji, Teresa Jakubowska, jak i ja sam, dając do zrozumienia, że wolnomyślicielstwo, którego jesteśmy częścią nie jest zorientowane politycznie.

Wprawdzie często zabezpieczamy się zastrzeżeniami apolityczności, czyli teoretycznie wśród sympatyków naszej postawy i naszego światopoglądu mogą być reprezentanci najróżniejszych orientacji czy opcji politycznych, lecz de facto najbliżej nam do tradycyjnego liberalizmu i tradycyjnej lewicowości. Nie ma wśród nas za wielu prawicowców, nie wielu jest też radykalnych liberałów czy konserwatywnych liberałów, niewielu jest też radykalnych lewicowców. Najwięcej liberałów i socjaldemokratów. Takie oblicze myślę będzie miał ruch racjonalistyczny w Polsce. Może tym się będziemy odróżniać od tradycyjnych wolnomyślicieli czy humanistów, że o ile tam najczęśćiej dominuje lewicowośc, no i więcej elementów radykalniejszych, u nas jest to bardziej zróżnicowane i umiarkowanie.

Taka jest moja opinia, ale mogę się mylić, w szczególności w tych różnicach między racjonalistami, wolnomyślicielami, humanistami, bo w zasadzie nie jestem wcale pewien czy mają one jakieś praktyczne znaczenie. W praktyce sobie często z Andrzejem Dominiczakiem żartujemy, że "u was racjonalistów" to jest tak, a "u was humanistów" to jest siak, kiedy w istocie w większości spraw i tak się zgadzamy.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Jeszcze małe sprostowanie: pomimo, że Aleksander Merker ma bardzo dużą wiedzę, nie jest doktorem
Celsus (128 punktów)
Zabiorę wreszcie głos w dyskusji bo widzę że się znakomicie rozwinęła
>Jeszcze małe sprostowanie: pomimo, że Aleksander Merker ma bardzo dużą wiedzę, nie jest doktorem
Każdemu może się zdarzyć błąd(widocznie się przesłyszałem).
Chodziło mi raczej o to, że w tamtej debacie większość stanowili przedstawiciele lewicy. A jeżeli ktoś zabierał głos, chodzi mi tutaj przykładowo o p. Andrzeja Dominiczaka, który mówił o konsolidacji lewicy, ale większość zabierających głos dyskutantów , mówiła podatek liniowy jest be, podatek liniowy siamto. Jakby całym złem świata był liberalizm, a gdyby nie on nie byliśmy w tym miejscu co jesteśmy.
waldmarc
Tak to już jest, zwłaszcza w Polsce, że laickość wiąże sie z lewicą. Trudno wyobrazić sobie polska prawicę zaangażowaną w ideę laickości państwa. Z prawicą z definicji łączą się przekonania konserwatywne (nawet jeżeli towarzyszy im liberalizm gospodarczy), a więc jest jej po drodze z Kościołem.
Nie rozumiem lęku związanego z pojęciem "lewicowości". Mam wrażenie, że w Polsce wypowiada się je z zakłopotaniem i zawstydzeniem. To chyba wynik agresywnej prawicowej propagandy. Każdego, kto jest chociaż odrobinę bardziej liberalny od PiS-u określa się od razu mianem lewaka lub lewactwa (to drugie ma chyba nasuwać skojarzenia z robactwem, które trzeba zdeptać), jako najgorszą obelgą. Takie podejście uzasadnia się ciągłym odwoływaniem do komunizmu, tak jakby nie było innych form lewicowości. O komunizmie jako ideologii w Polsce można mówić co najwyżej do czasów Gomułki, a główną cechą poprzedniego systemu był jego autorytaryzm/totalitaryzm a nie lewicowość. Obecnie ciągoty autorytarne w Polsce wykazuje przede wszystkim, jeżeli nie jedynie, prawica.
A socjaldemokratyzm w stylu zachodnim to umiarkowany, laicki nurt, dopuszczający znaczny liberalizm w gospodarce, stojący na straży praw człowieka, rozdziału kościołów od państwa itp. Dla racjonalistów, wolnomyślicieli, humanistów jest to propozycja atrakcyjna, stąd wielu się z nią identyfikuje.
Przemek K.
>Nie rozumiem lęku związanego z pojęciem "lewicowości". Mam wrażenie, że w Polsce wypowiada się je z zakłopotaniem i zawstydzeniem. To chyba wynik agresywnej prawicowej propagandy.

Ja się absolutnie zgodzę. Można nie chcieć być prawicowcem, albo się z prawicą nie zgadzać, ale nigdy, ale to nigdy nie spotkałem się z twierdzeniem, że kogoś się nie wysłucha bo jest prawicowcem. Na prawicy nie ma też odpowiednika 'lewaka'.

A co do samego Celsusa -- po prostu chce lansowac laickość nie zmieniając swoich poglądów.

>Każdego, kto jest chociaż odrobinę bardziej liberalny od PiS-u określa się od razu mianem lewaka lub lewactwa (to drugie ma chyba nasuwać skojarzenia z robactwem, które trzeba zdeptać), jako najgorszą obelgą.

Pytanie czy na lewo od PiS jest PO. Ja bym powiedział, że problem polega na tym, że wiele osób przyjmuje za dobre, czy właściwe by nasza scena polityczna podzieliła się na PiS i PO.
waldmarc
>Pytanie czy na lewo od PiS jest PO. Ja bym powiedział, że problem polega na tym, że wiele osób przyjmuje za dobre, czy właściwe by nasza scena polityczna podzieliła się na PiS i PO.
Oczywiście, że Platforma Obywatelska jest partią konserwatywno-liberalną, co nie przeszkadza środowiskom radiomaryjnym nazywać jej lewicowo-liberalną czy wręcz lewacką, co ma być straszną obelgą. Wytworzenie układu, gdzie na scenie politycznej zostałyby jako opozycyjne wobec siebie PiS i PO byłoby fatalne. Byłaby to demokracja bardzo zawężona. Jednak na dziś problemem ważniejszym wydaje się, czy PiS chce utrzymać coś takiego jak demokracja (czyli, w mniemaniu niemałej części tego środowiska, rodzaj oświeceniowego zwyrodnienia). Na razie można mieć wrazenie, że postępują w myśl zasady gomułkowskiej: Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy. Temu służą manipulacje przy ordynacji wyborczej, ograniczanie niezależności mediów, obsadzanie wszelkich stanowisk "swoimi", wprowadzanie tresury ideologicznej do szkół itp.
Celsus (128 punktów)
>>Nie rozumiem lęku związanego z pojęciem "lewicowości".
Wybacz ale to nie jest żaden lęk, ot po prostu chciałby żeby ruch laicki mieniący się racjonalistyczno-humanistycznym wyrażał albo pluralizm polityczny albo apolityczność(co w rzeczywistości jest nierealne)
>Można nie chcieć być prawicowcem, albo się z prawicą nie zgadzać, ale nigdy, ale to nigdy nie spotkałem się z twierdzeniem, że kogoś się nie wysłucha bo jest prawicowcem. Na prawicy nie ma też odpowiednika 'lewaka'.
Nie mam nic absolutnie do prawicy, jeżeli prowadzi rozsądną politykę. Termin "lewak" stąd że nie mogłem przypomnieć sobie inną ciekawszą nazwę
>A co do samego Celsusa -- po prostu chce lansowac laickość nie zmieniając swoich poglądów.
Otóż to, acz moje poglądy polityczne nie mają nic laikości.
Jarek Kubaszewski
>Tak to już jest, zwłaszcza w Polsce, że laickość wiąże sie z lewicą.
Hm, jestm liberałem a mimo to jestem aktywnie zaangażowany w ruch racjonalistyczny. Sugerujesz że muszę wybrać?
A teraz inaczej. Ludzie nie lubią polityków i polityki. Związanie się z jakąś stroną sceny politycznej to całkiem realna grożba rozłamu w naszym ruchu a co za tym idzie jego osłabienie. Będzie nam także o wiele trudniej przekonać zwykłych ludzi do siebie.
Upolitycznienie stowarzyszenia i portalu wpłynie negatywnie na liczbę członków, sympatyków i czyteników.
Bycie organizacją niezaangażowaną politycznie daje pewne przywileje które staram się wykorzystywać w ośr. trójmiejskim. Jeżeli rozpoczniemy flirt z polityką to nie będę mógł tego dalej robić. Po prostu nie będę miał takich możliwości gdyż one są tylko dla stowarzyszeń niepolitycznych.
waldmarc
>Hm, jestm liberałem a mimo to jestem aktywnie zaangażowany w ruch racjonalistyczny. Sugerujesz że muszę wybrać?

Niczego nie sugeruję, stwierdzam tylko pewną prawidłowość, co nie wyklucza, że są też inne postawy.
Nie wspominam również nic o tym, jaki profil ideologiczny powinien mieć ruch racjonalistyczny czy portal Racjonalista. Nikogo nie zamierzam odstraszać, nie jestem też politykiem, a tym bardziej dogmatykiem lewicowym. Ustosunkowałem się do kwestii silniejszych związków laickości z lewicowością i tylko tyle.
Przemek K.
>Kiedyś mamiłem się ideą, że bycie laikiem nie zmusza do
>bycia lewakiem, ktorym to ochoty wcale nie mam być.

W teorii politycznej masz rację. W praktyce pewne zestawienia idei częściej się łączą ze sobą. Tak jest z laickością i lewicowością. Częstotliwość, to oczywiście nie konieczność logiczna, ani przymus dla zwolenników, czy to lewicowości, czy to laickości, by wyznawać oba te poglądy jednocześnie.

>Że to
>jest swoista apolityczność.

Trudno powiedzieć, że apolitycznością jest występowanie z postulatami politycznymi. A laickość jest postulatem politycznym.

>Proszę o delikatne wyjaśnienie czy konieczne
>jest by "raczkujący" ruch laicko-humanistyczny skręcał w
>lewo?

Dobrze, by te rzeczy odróżniać i nie narzucać wszystkim jednakowych poglądów. Ale to, że najczęściej osoby o poglądach laickich to osoby o poglądach lewicowych, nie wydaje mi się polską specjalnością.
Jarek (418 punktów)
Witam
Wydaje mi się że problem łącznia laickości z lewicą związany jest z nierozerwalnym połączeniem kościoła z polityką i demonstracją polityków przywiązania do wiary - traktowaną jako poprawność polityczną bardzo widoczną na dzisiejszej scenie politycznej. Jeden mówi że jest katolikiem i automatycznie staje się prawicowcem, a drugi mówi że nie ma nic wspólnego z wiarą i jest lewicowcem - bzdura !!Przekonania polityczne nie powinny mieć nic wspólnego z wyznawaną wiarą, Dzisiejsze partie tzw. Prawicowe, PiS, LPR czy Samoobrona, to najbardziej lewicowe partie od 1989 roku, chodzą na czworaka do kościoła i do tego z Torunia a pieniądze podatników rozdają na lewo i prawo. Poglądy polityczne trzeba wreszcie oddzielić od wiary, od przekonań religijnych. Wiara powinna być osobistą sprawą każdego człowieka a przede wszystkim polityka.
Pozdrawiam
Głąbiński (3538 punktów)
>... Poglądy polityczne trzeba wreszcie oddzielić od wiary, od przekonań religijnych. Wiara powinna być osobistą sprawą każdego człowieka a przede wszystkim polityka.
>Pozdrawiam
W zasadzie masz rację, jednak tak, jak pojmuję nauki Jezusa, konsekwentny chrześcijanin jest z przekonań komunikstą. Podkreślam - z przekonań, w odróżnieniu od działalności politycznej, która (znowu chodzi o moje rozumienie nie pretendujące do obowiązującej wszystkich prawdy), aczkolwiek nie pozbawiona związku z poglądem (inaczej mówiąc - z motywacją etyczną), rzeczywiście winna być niezależna od wiary.


Stach M. G.
rozumek
>Proszę o delikatne wyjaśnienie czy konieczne
>jest by "raczkujący" ruch laicko-humanistyczny skręcał w
>lewo?
A w prawo, to gdzie? Do koscioła, czy do tego, żeby jedni pracowali, a drudzy handlowali zarówno nimi samymi, jak efektami ich pracy, czyli żeby tworzony przez jednych kapitał, szedł na socjal zupełnie kogo innego (np. poborców podatkowych)?
placownik (17853 punktów)

>A w prawo, to gdzie?

   Wygląda na to, że się kompletnie zagubiłeś. A z Twoją pewnością co do słuszności Twojej drogi raczej trudno będzie Ci pomóc.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
rozumek
>>A w prawo, to gdzie?
>   Wygląda na to, że się kompletnie zagubiłeś. A z Twoją pewnością co do słuszności Twojej drogi raczej trudno będzie Ci pomóc.
Myślisz, że kto pyta błądzi? Skoro sądzisz, że pytanie to zła droga, zamiast ubolewać, wskaż lepszą.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Myślisz, że kto pyta błądzi? Skoro sądzisz, że pytanie to zła droga, zamiast ubolewać, wskaż lepszą.

Każda jest lepsza od ślepego fanatyzmu (o ile w ogóle fanatyzm może nie być śepy).

fides ex necessitate esse non debet
rozumek
>>Myślisz, że kto pyta błądzi? Skoro sądzisz, że pytanie to zła droga, zamiast ubolewać, wskaż lepszą.
>Każda jest lepsza od ślepego fanatyzmu (o ile w ogóle fanatyzm może nie być śepy).
A to pytania, czy może raczej ich brak, grożą fanatyzmem i ślepotą, Twoim zdaniem?
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>A to pytania, czy może raczej ich brak, grożą fanatyzmem i ślepotą, Twoim zdaniem?

Pytania są różnorodne. Często kryją w sobie treści pozornie z nimi nie związane. Bywają też retoryczne. Więc to nie ich treść lecz kontekst decyduje o potencjalnej groźbie.


fides ex necessitate esse non debet
rozumek
>>A to pytania, czy może raczej ich brak, grożą fanatyzmem i ślepotą, Twoim zdaniem?
>Pytania są różnorodne. Często kryją w sobie treści pozornie z nimi nie związane. Bywają też retoryczne. Więc to nie ich treść lecz kontekst decyduje o potencjalnej groźbie.
>
fides ex necessitate esse non debet

Rozumiem, że do takich "groźnych" pytań, należy pytanie "A w prawo, to gdzie?" Jakie jeszcze pytania masz na tej groźnej liście? Postaram się ich nie zadawać, bo nie ma nic gorszego od fanatyzmu, szczególnie ślepego (o ile o jakikolwiek inny w ogóle istnieje) .
eddie (19 punktów)
>>>A to pytania, czy może raczej ich brak, grożą fanatyzmem i ślepotą, Twoim zdaniem?
>>Pytania są różnorodne. Często kryją w sobie treści pozornie z nimi nie związane. Bywają też retoryczne. Więc to nie ich treść lecz kontekst decyduje o potencjalnej groźbie.
>>
fides ex necessitate esse non debet

>Rozumiem, że do takich "groźnych" pytań, należy pytanie "A w prawo, to gdzie?" Jakie jeszcze pytania masz na tej groźnej liście? Postaram się ich nie zadawać, bo nie ma nic gorszego od fanatyzmu, szczególnie ślepego (o ile o jakikolwiek inny w ogóle istnieje) .

nie chcę się wtrącać, ale chodzi chyba o ... bezkompromisowość Twoich poglądów. Pewność że masz racje, gwałtowny sposób prezentowania poglądów. Mówienie wprost, kłótliwość, obrażanie rozmówców.
rozumek
>nie chcę się wtrącać, ale chodzi chyba o ... bezkompromisowość Twoich poglądów. Pewność że masz racje, gwałtowny sposób prezentowania poglądów. Mówienie wprost, kłótliwość, obrażanie rozmówców.
Dziękuję za to, że się wtrąciłeś, bo lubię uzyskiwać odpowiedzi od wszystkich i na wszystkie wszystkich pytania (nie tylko moje). Dziękuję, że na jedno z nich, Ty odpowiedziałeś.
Może odpowiem Ci na Twoje, jeśli wyjaśnię, że absolutnie bezkompromisowo uważam, że wszyscy mają rację i wszyscy wspólnego Boga. Mówię to wprost i nie zamierzam oszczędzać uczuć ludzi, którzy uważają, że ich uczucia i racje są lepsze od uczuć i racji kogokolwiek innego (a to wszystkich moherowych beretów, a to wszystkich komuchów, a to
wszystkich katolików). Bezkompromisowo uważam, że uczucia i racje mają ludzie, a nie ich berety, czy nazwy światopoglądów. Jeśli rozmówca czuje się urażony, że obrażam beret jaki sobie wybrał i który tu prezentuje, to po co go prezentuje? Nie może zaprezentować swoich pogladów?
Na pytanie "A w prawo, to gdzie?", nadal nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Dla mnie, "w lewo" oznacza pomóc sąsiadowi (a nie Iranowi), "w prawo" - zmusić go do pomagania mnie, w wysyłaniu nas razem do Iranu.
placownik (17853 punktów)

>Na pytanie "A w prawo, to gdzie?", nadal nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Dla mnie, "w lewo" oznacza pomóc sąsiadowi (a nie Iranowi), "w prawo" - zmusić go do pomagania mnie, w wysyłaniu nas razem do Iranu.

   Sam widzisz jak Cię rzuca od tematu do tematu. Kościół, poborcy podatkowi, a teraz ni z gruszki ni z pietruszki Iran. Ale skoro tak uporczywie pytasz to widocznie zależy Ci na odpowiedzi. Moja jest taka.

   "W lewo" to pomóc sąsiadowi, ale także każdemu kto tej pomocy potrzebuje. Ale to zdecydowanie za mało. Bo "w lewo" to starać się tak urządzić świat, aby pomoc sąsiadowi nie była dla niego jedyną szansą na godne życie. Aby zwracał się do mnie o pomoc wyłącznie z potrzeby serca, powodowany ciekawością drugiego człowieka, tego jak myśli, tego w jaki sposób ten drugi człowiek mógłby rozwiązać jego problemy.

   "W prawo" to pomóc sąsiadowi w przekonaniu, że najlepszą pomocą byłoby wbicie mu do głowy, że jego problemy wynikają wyłącznie z jego postawy. Że gdyby wziął się do roboty, on i setki tysięcy jemu podobnych (biorąc oczywiście przykład ze mnie, który łaskawie pomocy mu udzielam) świat stałby się zdecydowanie lepszy. Że większość problemów świata wynika z tego, że tacy jak on stoją z wyciągniętą ręką czekając aż manna spadnie im z nieba.

   I w którą stronę teraz skręcisz?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Celsus (128 punktów)
>>Na pytanie "A w prawo, to gdzie?", nadal nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Dla mnie, "w lewo" oznacza pomóc sąsiadowi (a nie Iranowi), "w prawo" - zmusić go do pomagania mnie, w wysyłaniu nas razem do Iranu.
>   Sam widzisz jak Cię rzuca od tematu do tematu. Kościół, poborcy podatkowi, a teraz ni z gruszki ni z pietruszki Iran. Ale skoro tak uporczywie pytasz to widocznie zależy Ci na odpowiedzi. Moja jest taka.
>   "W lewo" to pomóc sąsiadowi, ale także każdemu kto tej pomocy potrzebuje. Ale to zdecydowanie za mało. Bo "w lewo" to starać się tak urządzić świat, aby pomoc sąsiadowi nie była dla niego jedyną szansą na godne życie. Aby zwracał się do mnie o pomoc wyłącznie z potrzeby serca, powodowany ciekawością drugiego człowieka, tego jak myśli, tego w jaki sposób ten drugi człowiek mógłby rozwiązać jego problemy.
>   "W prawo" to pomóc sąsiadowi w przekonaniu, że najlepszą pomocą byłoby wbicie mu do głowy, że jego problemy wynikają wyłącznie z jego postawy. Że gdyby wziął się do roboty, on i setki tysięcy jemu podobnych (biorąc oczywiście przykład ze mnie, który łaskawie pomocy mu udzielam) świat stałby się zdecydowanie lepszy. Że większość problemów świata wynika z tego, że tacy jak on stoją z wyciągniętą ręką czekając aż manna spadnie im z nieba.
>   I w którą stronę teraz skręcisz?
Widzę, że nasza dyskusja zeszła z tematu i nabrała niepokojącego kolorytu.
Zostało tutaj zaprezentowane rozbicie pomocy ludzkiej wynikającej z dobroci serca, na taką która jest "w prawo" i "w lewo".
A co z imperatywem moralnym? Pomagamy drugiemu człowiekowi, z potrzeby chwili i własne, jak również mozliwości, a nie ze względu na osobiste poglądy polityczne. Nie chciałbym Pana urazić, ale nie rozumiem takiego myślenia i wręcz dla mnie to absurd.

________________

Aequam memento rebus in arduis servare mentem

rozumek
>Zostało tutaj zaprezentowane rozbicie pomocy ludzkiej wynikającej z dobroci serca, na taką która jest "w prawo" i "w lewo".
Zostało tu zaprezentowane rozbicie pomocy na wynikającą z "dobroci" serca i z dobroci rozumu, bo ta z "dobroci" serca, prowadzi raczej do tego, żeby jak najwięcej stracić na to, żeby nikt nie zyskał (oprócz tego z "dobrym" sercem, bo on zawsze zyska dobre o sobie mniemanie).
>A co z imperatywem moralnym?
Fatalnie, gdy "imperatyw moralny" jest niemoralny, bo wynika z "dobroci" serca.
placownik (17853 punktów)

>Pomagamy drugiemu człowiekowi, z potrzeby chwili i własne, jak również mozliwości,

   Czyż nie to właśnie napisałem?

>a nie ze względu na osobiste poglądy polityczne.

   Osobiste poglądy polityczne wpływają natomiast na naszą ocenę kierunków działań jakie należałoby podjąć, aby ludzi którzy bez naszej pomocy nie są w stanie godnie żyć było jak najmniej. Wydaje mi się zresztą, że olbrzymia większość tych, którzy takiej pomocy udzielają w ogóle się nad tym nie zastanawia. Czy to źle, czy dobrze?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
rozumek
>>Na pytanie "A w prawo, to gdzie?", nadal nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Dla mnie, "w lewo" oznacza pomóc sąsiadowi (a nie Iranowi), "w prawo" - zmusić go do pomagania mnie, w wysyłaniu nas razem do Iranu.
>   Sam widzisz jak Cię rzuca od tematu do tematu. Kościół, poborcy podatkowi, a teraz ni z gruszki ni z pietruszki Iran. Ale skoro tak uporczywie pytasz to widocznie zależy Ci na odpowiedzi. Moja jest taka.
Nigdzie mnie nie rzuca. Uważam tylko (najwyraźniej w przeciwieństwie do Ciebie i przykro mi to zauważyć), że rozmowa o jakimkolwiek szczególe w oderwaniu od ogółu, pozbawiona jest sensu. A zależy mi nie na Twojej akurat odpowiedzi, ale każdego. Dziękuję, że skłonny jesteś mnie "wyedukować", czyli przedstawić zdanie, które na temat definicji lewicy i prawicy mają wszyscy, ale niestety nie wierzę, że wszyscy je z Tobą podzielają.
To akurat pytanie, w tym akurat kontekście, skierowane było raczej do Celsusa, niż Ciebie. Dziękuję za zainteresowanie, ale myślę, że możesz podarować sobie zarówno ataki na mnie, jak występowanie w obronie Celsusa. Nie sądzisz, że jeśli będzie chciał, poradzi sobie bez Ciebie? Ty natomiast, mógłbyś odpowiedzieć mi na pytanie, czy broniąc Celsusa, a atakując mnie, występujesz w obronie lewicy, czy prawicy? Jakoś nie mogę się zorientować.
>   I w którą stronę teraz skręcisz?
Nie w Twoją.
Pozdrawiam
placownik (17853 punktów)

>Dziękuję, że skłonny jesteś mnie "wyedukować", czyli przedstawić zdanie, które na temat definicji lewicy i prawicy mają wszyscy, ale niestety nie wierzę, że wszyscy je z Tobą podzielają.

   Ani przez chwilę nie miałem zamiaru zajmować się Twoją edukacją. Odpowiedziałem na Twoje pytanie. I wyraźnie napisałem, że jest to moja odpowiedź. Podobnie jak Ty, nie wierzę aby wszyscy podzielali moje zdanie w tej kwestii.

>Ty natomiast, mógłbyś odpowiedzieć mi na pytanie, czy broniąc Celsusa, a atakując mnie, występujesz w obronie lewicy, czy prawicy? Jakoś nie mogę się zorientować.

   Nie wiem czemu ma służyć ta wojskowa terminologia. Nikogo nie bronię i nikogo nie atakuję. Przedstawiłem tylko to jak postrzegam różnicę pomiędzy lewicą i prawicą. Jeśli różnicę tę postrzegasz podobnie i temat nadal Cię interesuje to możemy spróbować przejść do ocen. Chyba dopiero wtedy mógłbyś być pewny, że na pewno nie skręcisz w moją stronę. Przy czym możemy iść w tym samym kierunku, ale niekoniecznie razem. Widzę bowiem, że nie wiedzieć dlaczego moje towarzystwo zdecydowanie Ci nie odpowiada, a nie lubię się narzucać.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
rozumek
> Przy czym możemy iść w tym samym kierunku, ale niekoniecznie razem. Widzę bowiem, że nie wiedzieć dlaczego moje towarzystwo zdecydowanie Ci nie odpowiada, a nie lubię się narzucać.
Jeśli Twoje zaproszenia do wspólnej drogi wyglądać mają następująco:
>>"A w prawo, to gdzie?
>Wygląda na to, że się kompletnie zagubiłeś. A z Twoją pewnością co do słuszności Twojej drogi raczej trudno będzie Ci pomóc. "
to raczej we wspólną z Tobą drogę się nie udam, bo nie lubię przedwcześnie oceniać rozmówcy (czy się gubi czy nie, czy prosi o pomoc czy nie i czy ma pewność czy nie). Wolę oceniać to, co rozmówca mówi i dowiadywać się, co chciał powiedzieć. I pytać, w którą stronę zamierza iść, a nie z kim. Tak zamierzam robić, bo z nikim nie zamierzam dojść tam, gdzie nikt nie chciałby trafić.
placownik (17853 punktów)

   To nie pierwszy Twój post na tym forum. Ze wszystkich dotychczasowych wyłania się raczej obraz przewodnika, a nie pytającego o drogę. Stąd moja reakcja na pierwszy wyraz wahania jaki udało mi się dostrzec w Twoich dotychczasowych wypowiedziach. Jeśli miał to być chwyt retoryczny, a wszystko na to wskazuje, to dałem się nabrać.

   Ruszaj więc dalej. Jedyne co mógłbym Ci doradzić, to abyś czasem przystanął i obejrzał się za siebie, aby się upewnić czy ktoś za Tobą podąża.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Celsus (128 punktów)
>   To nie pierwszy Twój post na tym forum. Ze wszystkich dotychczasowych wyłania się raczej obraz przewodnika, a nie pytającego o drogę. Stąd moja reakcja na pierwszy wyraz wahania jaki udało mi się dostrzec w Twoich dotychczasowych wypowiedziach. Jeśli miał to być chwyt retoryczny, a wszystko na to wskazuje, to dałem się nabrać.
Myli się Pan. To że na końcu postu zadaje pytania po to aby móc się do tego ustosunkować. Poza tym na razie nie potrzebuje być dla nikogo przewodnikiem, mogę jedynie wskazać drogę jaką kroczę.
Każdy obiera sobie sam drogę posługując się rozumem, imperatywem moralnym i wolną wolą. Nie mam zamiaru niczym kaznodzieja krzyczę jak niektorzy na tym forum "jak czynić winno się a jak nie".Cóż można zauważyć podobieństwo w moich postach bo tyczą się tematyki moich zainteresowań.
Pozdrawiam
placownik (17853 punktów)

   Czy rozumek to Twoje alter ego? Parę postów wyżej wymienialiście poglądy. Czy to ze mną jest coś nie tak, czy to Ty cierpisz na forumowe rozdwojenie jaźni?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Celsus (128 punktów)
>   Czy rozumek to Twoje alter ego? Parę postów wyżej wymienialiście poglądy. Czy to ze mną jest coś nie tak, czy to Ty cierpisz na forumowe rozdwojenie jaźni?
Skąd ten pomysł? Przecież ostatni post był odpowiedzią na pańskie poprzednie pytanie..
Poza tym wydaje mi się że rozumek wymieniał poglądy z Panem aniżeli ze mną. Dosyć dziwne spostrzeżenie..
rozumek
>   Czy rozumek to Twoje alter ego? Parę postów wyżej wymienialiście poglądy. Czy to ze mną jest coś nie tak, czy to Ty cierpisz na forumowe rozdwojenie jaźni?
placowniku! Celsus ten jeden raz się pomylił (nie zrozumiał, do kogo skierowałeś swój post). Ty mylisz się nieustannie. I nie na rozdwojenie jaźni cierpisz, ale na jej zwielokrotnienie. Pewnie dlatego, bez zadawania innym pytań, z góry znasz odpowiedzi na wszystkie. I z góry wiesz, kto wprowadza innych w błąd, kto się gubi i komu w czym pomóc.
Doradzam śmielsze zadawanie pytań i powstrzymanie się od odpowiadania na te, których się nie rozumie.
Pozdrawiam
rozumek
>   To nie pierwszy Twój post na tym forum. Ze wszystkich dotychczasowych wyłania się raczej obraz przewodnika, a nie pytającego o drogę. Stąd moja reakcja na pierwszy wyraz wahania jaki udało mi się dostrzec w Twoich dotychczasowych wypowiedziach. Jeśli miał to być chwyt retoryczny, a wszystko na to wskazuje, to dałem się nabrać.
>   Ruszaj więc dalej. Jedyne co mógłbym Ci doradzić, to abyś czasem przystanął i obejrzał się za siebie, aby się upewnić czy ktoś za Tobą podąża.
Wolę podążać za innymi, niż rozglądać się, czy ktoś podąża za mną. I wolę podażać za przyjaciółmi niż forumowiczami.
A co do wypowiedzi, to gdy komuś odpowiadam, to nie pytam. Pytam, gdy nie rozumiem pytania. Nie udzielam też odpowiedzi na pytania, na które odpowiedzi nie znam.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365