Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozwody

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
23-10-2006 10:50Ewa KowalczeRozwody
Witam,
przeczytałam kiedyś na tym forum, że w którejś ze chrześcijańskich religii (bodaj w protestanckiej, chociaż pewna nie jestem) dopuszczane są rozwody w myśl zasady,"rzeczą ludzką błądzić" i się mylić. Skoro religia katolicka blokuje się przed rozwodami kościelnymi tym, że powiedziane w Piśmie, co Bóg złączył, człek niech nie rozdziela, to w jaki sposób, czy w oparciu o jakie przesłanki, inna religia chrześcijańska jednak jakoś pogodziła jedno z drugim?
Prosiłabym o poważne odpowiedzi, nie zapodałam tego tematu jako pretekst do kpin i tak dalej,
pozdrawiam

szukacz

>powiedziane w Piśmie, co Bóg złączył, człek niech nie...

Kościół ma wiele takich powiedzonek, które wyciąga jak asy z rękawa, w zależności od potrzeb.
Jest też przeciwstawne: " Co zawiążecie na ziemi będzie zawiązanie w niebie, a co rozwiążecie ... itd"
Nie ma rozwodów, ale jest unieważnienie.
Czy to znaczy, że człowiek ma prawo unieważnić, to co Bóg złączył?
Ewa Kowalcze
dziekuję za odpowiedź, wiem, że nie ma rozwodów, tylko nazywa się to unieważnieniem,
dalej jednak interesuje mnie kwestia , którą zapodałam w temacie- tj, jak obchodzi ten zapis tamta religia

pozdrawiam
Kornowski (835 punktów)
Religia chrześćjańska zawiera szereg doktryn moralnych, które miałypomagać wyznawcom np. obrzezanie zmniejszające ryzyko chorób przenoszonych drogą płciową.

Nie inaczej jest z małżeństwami - w założeniu twórców miało to chronić kobietę i jej dzieci przed opuszczeniem przez mężczyznę, w zamian za wierność zwiększającą szanse mężczyzny na to, iż będzie on wychowywać swoje dzieci. Ponieważ nie działa to w 100% wprowadzono instytucję unieważnienia.
kś Robak
>Religia chrześćjańska zawiera szereg doktryn moralnych, które miałypomagać wyznawcom np. obrzezanie zmniejszające ryzyko chorób przenoszonych drogą płciową.
>Nie inaczej jest z małżeństwami - w założeniu twórców miało to chronić kobietę i jej dzieci przed opuszczeniem przez mężczyznę, w zamian za wierność zwiększającą szanse mężczyzny na to, iż będzie on wychowywać swoje dzieci. Ponieważ nie działa to w 100% wprowadzono instytucję unieważnienia.

drogi badaczu pism Chrzesciajańskich obrzezanaie nie jest doktryna chrzescijańską !!! bo św Paweł deprecjonuje wartość obrzezania i czyni je bezwartościowym nie ma w Cheścijanstwie ono żadnego znaczenia jak zresztą dekalog ( św Paweł Apostoł nigdy nie widział Jezusa i nie został przez niego wybrany na apostoła dlatego pomiedzy nim a Piotrem był ciągły konflikt nauczał on czegoś zupełnie innego niż Piotr)
Kornowski (835 punktów)
Faktycznie dość nieprecyzyjnie się wyraziłem, moja wina.

Miałem na myśli niektóre religie chrześćjańskie, a wyszło tak jakby wg mnie każda religia chrześćjańska (wliczając w to katolików gdzie oczywiście jest tak jak kś Robak pisze) miała na ten temat takie samo zdanie.

Tymniemniej chodziło mi o ukazanie, iż niektóre wzorce zachowań we wszystkich religiach mają za zadanie służyć wyznawcom i ich chronić.
kś Robak
>Faktycznie dość nieprecyzyjnie się wyraziłem, moja wina.
>Miałem na myśli niektóre religie chrześćjańskie, a wyszło tak jakby wg mnie każda religia chrześćjańska (wliczając w to katolików gdzie oczywiście jest tak jak kś Robak pisze) miała na ten temat takie samo zdanie.
>Tymniemniej chodziło mi o ukazanie, iż niektóre wzorce zachowań we wszystkich religiach mają za zadanie służyć wyznawcom i ich chronić.

z tym się w pełni zgadzam
Totus (1201 punktów)
>Jest też przeciwstawne: " Co zawiążecie na ziemi będzie zawiązanie w niebie, a co rozwiążecie ... itd"
Rzeczywistość potwierdza te słowa.
>Nie ma rozwodów, ale jest unieważnienie.
Ha! Tu jest rzecz piękna. Musisz przyznać się do błędu w momencie składania przysięgi małżeńskiej. Nie warto więc przysięgać z szacunku do Siebie i Boga jeśli nie jesteś pewien, że:
>co Bóg złączył, człek niech nie...
Twoja decyzja jest tożsama z decyzją Boga!
>Czy to znaczy, że człowiek ma prawo unieważnić, to co Bóg złączył?
Nie. Człowiek jeśli zaprzecza, że był Synem Bożym współistotnym Ojcu (dojrzałym więc do zawarcia tego typu związku) w momencie składania przysięgi ma prawo domagać się unieważnienia. Pomijam już zdanie Głównego Pominiętego na ten temat (Mt 5,33), które jasno mówi, że przysięganie jest grzechem przeciwko ósmemu przykazaniu.
Jakikolwiek przymus a w tym społeczny unieważnia prawomocność małżeństwa.
Małżeństwo dwojga Chrześcijan jest "nierozerwalne wewnętrznie" z natury stanu relacji między ogniwami małżeństwa i stanem samych ogniw ludzkich.
Spełnia wszystkie warunki małżeństwa humanistycznego.
Nie widzę powodu by jacyś ludzie ingerowali w związek dwojga chrześcijan (formalizowany z celebracją czy bez) nawet jeśli drażni ich fakt, że są to osoby tej samej płci.

Jeżeli ktoś ma problem z uzyskaniem unieważnienia ślubu kościelnego to może nie przedstawia argumentów za unieważnieniem w należyty sposób osobie powołanej do tego przez kościół?
Ewa Kowalcze
tylko tutaj się przenosmimy w kwestie rozegłych dyskusji-kiedy był przymus, a kiedy już nie ( czy przystawienie pistoletu do głowy tak, a szantaż emocjonalny i naleganie na przykład przyszłej Panny młodej typu : wyjdź za mnie, bo będę nieszczęśliwa bez ciebie ( i ten często niedojrzały jeszcze młody człowiek ulega rozpłakanej kobietce) już nie - TAKŻE TO KWESTIE BAARDZO SPORNE )i sądzę, że tak naprawdę to w sumieniu każdy powinien je rozstrzygnąc- i to ten człowiek, który osobiście to na własnej skórze odczuł i przeżył, a nie grupa sędziów, która szabonowo niestety w większym lub mniejszym stopniu podchodzi do problemów. Mnie boli tylko to,że osoba, która się rozwiedzie z powodów bardzo poważnych (a często niestety nie mieszczących się w wykazie powodów dla unieważnienia małżenstwa) i wchodząca w nowy związek , w którym normalnie żyje z kimś( z seksem, który jest naturalnym czynnikiem ludzkiej egzustencji) jest ekskomunikowana. To czasem bestialski przepis-zwłaszcza w odniesieniu do osób, które były naprawdę dręczone w małżeństwie i chcąc wejść w nowy związek, nigdy nie będą miały spokoju, bo będzie ciążył nad nimi przepis kościelny. To jest po prostu złe, żeby tak obciążać dobrych ludzi, którzy kiedyś źle zadecydowali w swoim życiu ( nie mówię o łajdakach- tacy i tak się tym nie przejmują )- ale co tam. Czasem lepiej postąpić wbrew czemuś, niż żyć kłamiąc i na siłę się przekonywać do czegoś, czego nie ma.

ale ja dalej proszę o odpowiedź o podstawową kwestię , którą napisałam na początku.
Totus
>tylko tutaj się przenosmimy w kwestie rozegłych dyskusji-kiedy był przymus, a kiedy już nie ( czy przystawienie pistoletu do głowy tak, a szantaż emocjonalny i naleganie na przykład przyszłej Panny młodej typu : wyjdź za mnie, bo będę nieszczęśliwa bez ciebie ( i ten często niedojrzały jeszcze młody człowiek ulega rozpłakanej kobietce) już nie - TAKŻE TO KWESTIE BAARDZO SPORNE )
Dlatego powstało Ósme przykazanie, które zablokowuje drogę Złemu (=złu, o którym piszesz) a jest tym złem głównie szantaż, nawet wtedy gdyby przyjąć pełną antykoncepcję z reaktywacją gabinetów ginekologicznych łącznie. Może się komuś uczciwemu przydarzyć, że zwiedzie go nihilista/tka lub coś jeszcze gorszego, czemu wsparciem będzie propaganda prorodzinna, która łamie prawa człowieka jak ma to miejsce choćby dzisiaj w Polsce.

>i sądzę, że tak naprawdę to w sumieniu każdy powinien je rozstrzygnąc- i to ten człowiek, który osobiście to na własnej skórze odczuł i przeżył, a nie grupa sędziów, która szabonowo niestety w większym lub mniejszym stopniu podchodzi do problemów.
Trzeba człowieka uczyć bycia sędzią samego siebie, bycia Chrześcijaninem.

>Mnie boli tylko to,że osoba, która się rozwiedzie z powodów bardzo poważnych (a często niestety nie mieszczących się w wykazie powodów dla unieważnienia małżenstwa) i wchodząca w nowy związek , w którym normalnie żyje z kimś( z seksem, który jest naturalnym czynnikiem ludzkiej egzustencji) jest ekskomunikowana.
Potrzebuję przykład powodu a przedstawię interpretację.
Co do problemu seksu znika jako problem przy niemożności urodzenia dziecka (jak? patrz wyżej).
>To czasem bestialski przepis-zwłaszcza w odniesieniu do osób, które były naprawdę dręczone w małżeństwie i chcąc wejść w nowy związek, nigdy nie będą miały spokoju, bo będzie ciążył nad nimi przepis kościelny.
Istnieje możliwość trafnego sprecyzowania co było przyczyną wystąpienia "dręczenia" w małżeństwie. Może to być argument za wymuszeniem ze strony "wiernego" unieważnienia małżeństwa (uniewinnienia, odciążenia) na instytucji kościelnej, bez konieczności tracenia pieniędzy na ofiary wstawienno-przekupne.
>To jest po prostu złe, żeby tak obciążać dobrych ludzi, którzy kiedyś źle zadecydowali w swoim życiu ( nie mówię o łajdakach- tacy i tak się tym nie przejmują )- ale co tam.
Dlatego tak bardzo ważne jest uświadamianie młodych ludzi. Prewencja polegająca na jawnej krytyce postaw irracjonalnych, ryzyka jakie niesie wyznawanie farsy, ryzyka jakiemu podlegasz w kontakcie z osobą o zmodyfikowanym niekorzystnie światopoglądzie a w tym i z religiantem czy też nieukształtowanym jak w przypadku osób małoletnich.
>Czasem lepiej postąpić wbrew czemuś, niż żyć kłamiąc i na siłę się przekonywać do czegoś, czego nie ma.
Po co łudzić samą siebie? No chyba, że i tu szantaż, niemoc lub nie dej boże gromadka dzieci.
>ale ja dalej proszę o odpowiedź o podstawową kwestię , którą napisałam na początku.
Przepraszam jeśli odszedłem od tematu.
Pozdrawiam.
Thorvoy (6588 punktów)
Czytałem bardzo pobieżnie, ale...

>[...] przydażyć [...]

???

Wstyyyd.
szukacz
>Czytałem bardzo pobieżnie, ale...
>>[...] przydażyć [...]
>???
>Wstyyyd.
Wstyd nie wiedzieć, że błędy ortograficzne robi się z różnych powodów.
- Przy przejściu z pisania ręcznego na klawiaturę,
- jeżeli długo się nie pisze,
- ktoś mówi i pisze sześcioma językami,
- ktoś cierpi na dysortografię
- błędy popełniają osoby zmęczone
- niewłaściwa rozdzielczość monitora
- złe oświetlenie monitora
- chwilowy brak okularów
Zwracanie uwagi na błędy ortograficzne, to przejaw nietolerancji i niskiego poziomu wiedzy.
Nie widzę powodu, aby znajomość ortografii cenić wyżej niż np. umiejętność dobrego gotowania. Czy Ty dobrze gotujesz, mówisz sześcioma językami?
Wstyd!!
Thorvoy (6588 punktów)
>Wstyd nie wiedzieć, że błędy ortograficzne robi się z różnych powodów.
>- Przy przejściu z pisania ręcznego na klawiaturę,

Tak? To podczas pisania na klawiaturze skrzywia Ci się pamięć co do pisowni?

>- jeżeli długo się nie pisze,

I nie czyta, a tego Tobie raczej bym nie zarzucił.

>- ktoś mówi i pisze sześcioma językami,

Mówisz i piszesz sześcioma językami?

>- ktoś cierpi na dysortografię

Ty jej nie masz, bo z reguły piszesz poprawnie. Dlatego napisałem że wstyd.

>- błędy popełniają osoby zmęczone

Mi się zdarza, ale jakoś nigdy nie ortograficzne.


>- niewłaściwa rozdzielczość monitora
>- złe oświetlenie monitora
>- chwilowy brak okularów

No już nie przesadzaj. I może jeszcze zawartość lodówki sąsiada?

>Zwracanie uwagi na błędy ortograficzne, to przejaw nietolerancji i niskiego poziomu wiedzy.

O moim poziomie wiedzy możemy jeszcze kiedyś podyskutować. Nie mówię że wszystkie rozumy pozjadałem, ale przynajmniej posługuję się poprawną polszczyzną, zamiast pisać/mówić "po polskiemu".

Aha- zgadzam się z Tobą, że to przejaw nietolerancji. Nie toleruję kaleczenia języka, z którym styczność ma się praktycznie od urodzenia.

>Nie widzę powodu, aby znajomość ortografii cenić wyżej niż np. umiejętność dobrego gotowania.

Przeciwnie, cenię ją niżej, bo gotowania uczysz się znacznie później niż ortografii i często musisz samemu pokombinować co i jak, żeby smacznie wyszło. Ortografia to kwestia zapamiętania kilku reguł, albo zwykłego oczytania. Z tego powodu bardziej bardziej drażni mnie, że ktoś nie umie pisać poprawnie, niż to że nie odpalił nigdy piekarnika.

> Czy Ty dobrze gotujesz [...]

Podobno nieźle.

> mówisz sześcioma językami?
>Wstyd!!

Wstydem jest nieumiejętność posługiwania się językiem, na którym się człowiek wychował, a nie którego znajomość mógł nabyć.
szukacz

>Tak? To podczas pisania na klawiaturze skrzywia Ci się pamięć co do pisowni?
Tak, szkoda, że tego nie wiesz. Taka niewiedza, to też rodzaj analfabetyzmu
>>- jeżeli długo się nie pisze,
>I nie czyta, a tego Tobie raczej bym nie zarzucił.
Czytać i pisać, to nie to samo.

>>- ktoś cierpi na dysortografię
Ale w innej dziedzinie jest dobry.

>>- błędy popełniają osoby zmęczone
>Mi się zdarza, ale jakoś nigdy nie ortograficzne.
>>- niewłaściwa rozdzielczość monitora
>>- złe oświetlenie monitora
>>- chwilowy brak okularów
>No już nie przesadzaj. I może jeszcze zawartość lodówki sąsiada?
O lodówce nic nkie pisałem, ale reszta, to wiedza psychologiczna
>Wstydem jest nieumiejętność posługiwania się językiem, na którym się człowiek wychował, a nie którego znajomość mógł nabyć.
To tylko taki polski stereotyp.
Po nabyciu znajomości wielu języków, często zaczyna popełniać błędy ortograficzne we własnym języku.
szukacz
Ciąg dalszy:
Moja wypowiedź bierze się stąd, że znam wielu mądrych ludzi, którzy robią błędy ortograficzne. Polski stereotyp dyskryminuje takich ludzi.
Thorvoy (6588 punktów)
Ja niestety nie znam żadnej mądrej osoby, która co zdanie strzela po 10 byków.

Stereotyp nie wziął się znikąd.

Spójrz sobie na pisownię świeżo upieczonych studentów na jakiejkolwiek państwowej uczelni i porównaj ją z pisownią uczniów ostatniej klasy szkoły zawodowej. Potem dopiero mów mi, że wyznaję błędny stereotyp.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Moja wypowiedź bierze się stąd, że znam wielu mądrych ludzi, którzy robią błędy ortograficzne. Polski stereotyp dyskryminuje takich ludzi.

Jaki stereotyp??? O czy Ty mówisz?
Przed wojną (II-gą Światową) już w szkołach powszechnych przywiązywano ogromną wagę do ortografii, stylistyki i kaligrafii. Efekty były (z naszego punktu widzenia) zdumiewające. Ludzie tamtej daty do dziś potrafią pięknie pisać po polsku.
Za moich czasów szkolnych (lata 60-te) takich rygorów już nie było. Ale nie było też usprawiedliwień (jednostek chorobowych!) takich jak dyslekcja, dysortografia. Więc kompletnych ignorantów językowych było mniej niż obecnie.
Jeśli dalej pójdziemy tą drogą (psychologiczne usprawiedliwienia nieuctwa), to będziemy mieli "intelektualistów" pokroju np. Doroty Masłowskiej (tegoroczna nagroda Nike!).

Język ojczysty nie może być najlepiej nam znanym językiem obcym!!!
Dlatego popieram protest Thorvoy'a.

Pozdrawiam.


fides ex necessitate esse non debet
Thorvoy (6588 punktów)
>[...] Ale nie było też usprawiedliwień (jednostek chorobowych!) takich jak dyslekcja [...]

Że co? Dysleksja, chciałeś powiedzieć.

>Język ojczysty nie może być najlepiej nam znanym językiem obcym!!!
>Dlatego popieram protest Thorvoy'a.

Ja przy tej okazji wzywam wszystkich do boju o nieskalane bykiem piękno ojczystego języka.

Pozdrawiam.
Thorvoy (6588 punktów)
>>Tak? To podczas pisania na klawiaturze skrzywia Ci się pamięć co do pisowni?
>Tak, szkoda, że tego nie wiesz. Taka niewiedza, to też rodzaj analfabetyzmu

Wybacz, bazowałem na własnym doświadczeniu, a nigdy nie miałem takich problemów. W każdym razie czuję się mądrzejszy dzięki Twojej informacji. Dziękuję.

>>I nie czyta, a tego Tobie raczej bym nie zarzucił.
>Czytać i pisać, to nie to samo.

Z ortografią nigdy nie miałem problemów, a dużo pisuję dopiero od paru lat.

>O lodówce nic nkie pisałem, ale reszta, to wiedza psychologiczna

Ja pisałem.

Te wszystkie czynniki wpływające na strzelanie byków są moim zdaniem tylko wykrętem. Tak jak młodociany bandyta tłumaczy się swoim ADeHaDe. Może ma to swoje podstawy, ale bez przesady. Oświetlenie, przerwy w czytaniu i pisaniu i inne takie, przez lata nie pozwoliły mi na popełnienie "ortografa".

>>Wstydem jest nieumiejętność posługiwania się językiem, na którym się człowiek wychował, a nie którego znajomość mógł nabyć.
>To tylko taki polski stereotyp.

Dla mnie to fakt.

>Po nabyciu znajomości wielu języków, często zaczyna popełniać błędy ortograficzne we własnym języku.

Tu bym się jeszcze zgodził. Co prawda dobrze znam tylko angielski, niemieckiego nie miałem od czasów liceum, łaciny uczyłem się krótko, a w norweskim mam długą już przerwę, niemniej przy wielojęzykowości logiczne jest że czasem można się pogubić.
Totus
>Tu bym się jeszcze zgodził. Co prawda dobrze znam tylko angielski, niemieckiego nie miałem od czasów liceum, łaciny uczyłem się krótko, a w norweskim mam długą już przerwę, niemniej przy wielojęzykowości logiczne jest że czasem można się pogubić.

Nie sądzę by autorce chodziło o rozwody w sensie rozwodzenia się nad przyczynami popełniania błędów tego typu. Szukacz oczywiście ma wiele racji i dobrze, że w tym punkcie z nim się zgadzasz. Nie wiem czy nauka języka aramejskiego podnosi ryzyko popełniania błędów oraz jak interferują z tym faktem języki wcześniej częściowo już zakodowane pod czachą. W każdym razie przyczynę już znasz.
To żaden wstyd Gdybyś jeszcze coś znalazł wal śmiało a zacznę używac edytora.
kS robak
>>Jest też przeciwstawne: " Co zawiążecie na ziemi będzie zawiązanie w niebie, a co rozwiążecie ... itd"
>Rzeczywistość potwierdza te słowa.
>>Nie ma rozwodów, ale jest unieważnienie.
>Ha! Tu jest rzecz piękna. Musisz przyznać się do błędu w momencie składania przysięgi małżeńskiej. Nie warto więc przysięgać z szacunku do Siebie i Boga jeśli nie jesteś pewien, że:
>>co Bóg złączył, człek niech nie...
>Twoja decyzja jest tożsama z decyzją Boga!
>>Czy to znaczy, że człowiek ma prawo unieważnić, to co Bóg złączył?
>Nie. Człowiek jeśli zaprzecza, że był Synem Bożym współistotnym Ojcu (dojrzałym więc do zawarcia tego typu związku) w momencie składania przysięgi ma prawo domagać się unieważnienia. Pomijam już zdanie Głównego Pominiętego na ten temat (Mt 5,33), które jasno mówi, że przysięganie jest grzechem przeciwko ósmemu przykazaniu.
>Jakikolwiek przymus a w tym społeczny unieważnia prawomocność małżeństwa.
>Małżeństwo dwojga Chrześcijan jest "nierozerwalne wewnętrznie" z natury stanu relacji między ogniwami małżeństwa i stanem samych ogniw ludzkich.
>Spełnia wszystkie warunki małżeństwa humanistycznego.
>Nie widzę powodu by jacyś ludzie ingerowali w związek dwojga chrześcijan (formalizowany z celebracją czy bez) nawet jeśli drażni ich fakt, że są to osoby tej samej płci.
>Jeżeli ktoś ma problem z uzyskaniem unieważnienia ślubu kościelnego to może nie przedstawia argumentów za unieważnieniem w należyty sposób osobie powołanej do tego przez kościół?

cała instytucja małżeństwa w Chrzescijaństwie jest herezją i w opozycji do nauki Jezusa bo przeciez jezus zakazał przysiąg.............
deltec
>powiedziane w Piśmie, co Bóg złączył, człek niech nie
>rozdziela,

Czy to znaczy, ze elektrownie jadrowe sa pelne grzechu?
szukacz
>>powiedziane w Piśmie, co Bóg złączył, człek niech nie
>>rozdziela,
Skąd mamy wiedzieć, co Bóg złączył, a czego nie złączył?
Kamil
witam. Oczywiście w Kościele Katolickim istnieje coś takiego jak UNIEWAżNIENIE SAKRMANETU MAłżEńSTWA. Nie wiem jak to wygląda w nny odłamach chrześcijaństwa, ale jest to na podobnej zasadzie. Można zresztą łatwo zauważyć, że odłamy różnią się ze sobą niekeidy dość znacząco np EUCHARYSTIA u katolików i prawosławnych (liturgia) czego np nie ma w nnych religiach chrześcijańskich co nie decyduje i przesądza o zbawieniu.
Ewa Kowalcze
Na pewno nikt nie zna odpowiedzi na pytanie postawione w temacie?
Petite Violette (273 punktów)
>Na pewno nikt nie zna odpowiedzi na pytanie postawione w temacie?
Nie jestem pewna ale wydaje mi sie ze wlasnie protestanci maja prawo do rozwodu, bo mozna raz sie pomylic.
Poza tym w kosciele anglikanskim sa na pewno dopuszczane rozwody, bo z tego powodu powstal ten odreb religii chrzescianskiej.
Nie wiem jak to jest u ewangelistow, ale jestem ciekawa...

Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
Gosia (9452 punktów)
>Na pewno nikt nie zna odpowiedzi na pytanie postawione w temacie?

Przecież Szukacz już Ci na nie odpowiedział.Gdzieś w świętych księgach chrześcijan ( nie jestem wierząca, nie potrafię podać " z głowy" źródła )jest przypowieść jak to Jezus wysyłając swoich uczniów by rozpowszechniali Jego naukę,powiedział by uzdrawiali, wskrzeszali zmarłych, etc... i że cokolwiek zwiążecie, będzie zawiązane, cokolwiek ROZWIĄŻECIE będzie rozwiązane...
Na tej ( prawdopodobnie) podstawie wyznania protestanckie opierają prawo unieważniania małżeństw, a katolicyzm odpuszczanie grzechów poprzez spowiedź.
Mogę jednak się mylić, najlepiej wejdź na jakiś wortal ewangelicki i zadaj pytanie bezpośrednio zaangażowanym.

Pozdrawiam.
kś Robak
>>Na pewno nikt nie zna odpowiedzi na pytanie postawione w temacie?
>Przecież Szukacz już Ci na nie odpowiedział.Gdzieś w świętych księgach chrześcijan ( nie jestem wierząca, nie potrafię podać " z głowy" źródła )jest przypowieść jak to Jezus wysyłając swoich uczniów by rozpowszechniali Jego naukę,powiedział by uzdrawiali, wskrzeszali zmarłych, etc... i że cokolwiek zwiążecie, będzie zawiązane, cokolwiek ROZWIĄŻECIE będzie rozwiązane...
>Na tej ( prawdopodobnie) podstawie wyznania protestanckie opierają prawo unieważniania małżeństw, a katolicyzm odpuszczanie grzechów poprzez spowiedź.
>Mogę jednak się mylić, najlepiej wejdź na jakiś wortal ewangelicki i zadaj pytanie bezpośrednio zaangażowanym.
>Pozdrawiam.


skoro tak żekomo Jezus powiedział to : do tej pory dzieci które zmarły bez chrztu były w otchłani Benedyk16 zastanawia się gdzie mozna by je przenieść i czy jest dla nich miejsce w niebie a moze ? gdzieś pomiedzy niebem a piekłem biedny ten wasz Bóg bo co rósz musi się podpożądkowywać doktrynom i poleceniom swoich owieczek czesto sprzecznych pomiedzy soba i kto tu w tej sytuacji jest tu Bogiem? jedno mnie zastanawia dlaczego papiez Jan Paweł 2 namiestnik Chrystusa który to Chrystus żekomo jest bogiem modlił sie za ofiary tsunami czyżby był bardziej miłosierny od Boga który ich potopił a który jest wedłóg waszej Chrzescijńskiej doktryny miłościa mało tego ten Bog nie poinformował wczesniej swojego namiestnika co zamieża zrobic ? to zgroza czyżby sie buntował przeciwko swojemu kościołowi świętemu ktoremu wcześniej przekazał nad sobą władzę ? lwydaje mi się jednak że odpowiedz jest duzo prostsza...........
Gosia (9452 punktów)
Pomyłka w adresie, wszak napisałam:
< nie jestem wierząca,<
Poza tym, tak niechlujnie napisałeś swój post, że nie bardzo wiem o co Ci chodzi...

Pozdrawiam.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Poza tym, tak niechlujnie napisałeś swój post, że nie bardzo wiem o co Ci chodzi...

Gosieńko, podziwiam Twoją delikatność... (p. niżej)

>Pozdrawiam.

Jak zwykle i z wielkim uczuciem.

fides ex necessitate esse non debet
Gosia (9452 punktów)

>Gosieńko, podziwiam Twoją delikatność...<

I słusznie!

Pozdrawiam.
ps."Dobranoc, dobranoc mężczyzno,zbiegany za groszem jak mrówka.
Dobranoc.
Niech sny ci się przyśnią porosłe drzewami w złotówkach.
Złotówki jak liście na wietrze czeredą unoszą się całą,
Garściami pakujesz je w kieszeń a resztę taczkami w PEKAO
Aż prosisz ,by rząd ulżył tobie i w portfel zapuścił ci dren.
Dobranoc, dobranoc mój chłopie.
już czas na sen."
IQ955 (2355 punktów)

Dobranoc, dobranoc niewiasto
skłoń główkę na miekką poduszkę.
Dobranoc, nad wieś i nad miasto
jak rączym rumakiem wzleć łóżkiem.
Niech rycerz cię na nim porywa,
co piękny i dobry jest wielce,
Co zrobił zakupy, pozmywał
i dzieciom dopomógł zmóc lekcje.
A teraz cię objął tak ciasno
jak amant ekranów i scen,
Dobranoc, dobranoc niewiasto,
już czas na sen.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>skoro tak żekomo Jezus powiedział to : do tej pory dzieci które zmarły bez chrztu były w otchłani Benedyk16 zastanawia się gdzie mozna by je przenieść i czy jest dla nich miejsce w niebie a moze ? gdzieś pomiedzy niebem a piekłem biedny ten wasz Bóg bo co rósz musi się podpożądkowywać doktrynom i poleceniom swoich owieczek czesto sprzecznych pomiedzy soba i kto tu w tej sytuacji jest tu Bogiem? jedno mnie zastanawia dlaczego papiez Jan Paweł 2 namiestnik Chrystusa który to Chrystus żekomo jest bogiem modlił sie za ofiary tsunami czyżby był bardziej miłosierny od Boga który ich potopił a który jest wedłóg waszej Chrzescijńskiej doktryny miłościa mało tego ten Bog nie poinformował wczesniej swojego namiestnika co zamieża zrobic ? to zgroza czyżby sie buntował przeciwko swojemu kościołowi świętemu ktoremu wcześniej przekazał nad sobą władzę? lwydaje mi się jednak że odpowiedz jest duzo prostsza...........

Wszystkie pogrubienia pochodzą ode mnie.
Czy nadal oczekujesz odpowiedzi?
Zostawiam bez komentarza...

fides ex necessitate esse non debet
Thorvoy (6588 punktów)
Tego, ten... A mógłbyś tak trochę mniej błędnie pisać? Już jeden Behemoth nam wystarczy na forum.
ks Robak
>Witam,
>przeczytałam kiedyś na tym forum, że w którejś ze
>chrześcijańskich religii (bodaj w protestanckiej, chociaż
>pewna nie jestem) dopuszczane są rozwody w myśl
>zasady,"rzeczą ludzką błądzić" i się mylić. Skoro religia
>katolicka blokuje się przed rozwodami kościelnymi tym, że
>powiedziane w Piśmie, co Bóg złączył, człek niech nie
>rozdziela, to w jaki sposób, czy w oparciu o jakie
>przesłanki, inna religia chrześcijańska jednak jakoś
>pogodziła jedno z drugim?
>Prosiłabym o poważne odpowiedzi, nie zapodałam tego tematu
>jako pretekst do kpin i tak dalej,
>pozdrawiam

skoro rozwód w starym testamencie jest dozwolony przez Boga mało tego dozwolone jest również wielozeństwo większośc proroków Boga miało po kilka żon, a kiedy Mojżesz ogłosił prawo dodał taką formułkę : tego wszystkiego przestrzegać będziesz po wszystkie pokolenia wasze !!!!! to . pierwsze czy Mojżesz czy Jezus mówi prawdę ?
drugie czy Jezus Ewangeliczny = Jezus skoro zaprzecza w wielu miejscach porzedającym go prorokom
trzecie czy Bóg do jednego proroka mówi a przez innego zaprzecza temu co powiedział wcześniej
następnie najważniejsza osobą Chrzescijaństwa i jego prawodawcą jest Bóg, Jezus, Papieże, buskupi mnisi, bo pomiedzy tymi wszystkimi istnieja poważne różnice ?
Balkowski (5685 punktów)
>Skoro religia
>katolicka blokuje się przed rozwodami kościelnymi tym, że
>powiedziane w Piśmie, co Bóg złączył, człek niech nie
>rozdziela, to w jaki sposób, czy w oparciu o jakie
>przesłanki, inna religia chrześcijańska jednak jakoś
>pogodziła jedno z drugim?

No cóż, pod taki cytat (co Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza) możnaby podciągnąć wiele spraw. A że w Piśmie nie jest powiedziane że autor miał akurat na myśli małżeństwo, więc różnica wynika wg mnie głównie stąd że u protestantów (przynajmniej u luteran i reformowanych) nie jest ono sakramentem (w przeciwieństwie do katolików). Czyli nie musi podpadać koniecznie pod wspomniany cytat...

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365