Zachęcony przez pana posła Krzysztofa B. (nr skrytki: 24) przeczytałem sobie rządowy program "Zero tolerancji dla przemocy w szkole"... Już na poczatku (str. 7) znalazłem cudną perełkę: `Badaniami objęta była reprezentatywna próba ogólnopolska (uczniowie szkół wszystkich typów: podstawowych, gimnazjów i ponadgimnazjalnych), a więc uprawnionym jest sformułowanie, iż we wszystkich szkołach istnieją sytuacje noszące znamiona naruszeń norm moralnych, prawnych i społecznych.' Ciekawy związek przyczynowo-skutkowy... już sam fakt objęcia badaniem sprawia, że wśród badanych obserwuje się sytuacje noszące znamiona... A co by było, gdyby objąć badaniem przedszkola i żłobki...? Przypomina mi to rozważania nad teorią względności - już sam fakt obserwowania zjawiska wpływa na to zjawisko... Ogólnie rzecz ujmując zdecydowana większość zawartych w tym rządowym programie postulatów da się zrealizować natychmiast - wystarczy jedynie we własciwy sposób stosować istniejące uregulowania prawne... Doprawdy nie rozumiem co stoi na przeszkodzie, aby "od teraz" korzystać z dwudziestu ośmiu przepisów prawnych, na które powołuje się program pana Romana G... Byłbym jednak stronniczy, gdybym nie zauważał nowości w prezentowanym programie rzadowym... Na pierwszy plan wysuwa się punkt VIII.1. "Nałożenie na policję i straż gminną obowiązku informowania rodziców i szkoły o uczniach, którzy w godzinach zajęć szkolnych przebywają w miejscach publicznych." (str. 40). Szkoda, że do projektu nie został dołączony opis procedur mających realizować ten postulat... Chętnie poczytałbym o nakazie posiadania przez nieletniego przebywającego w miejscach publicznych własnego planu lekcji (potwierdzonego pieczęcią dyrektora szkoły)... A może jest inny sposób na sprawdzanie, czy uczeń przebywający poza szkołą w godzinach 7.30-18.30 (bo tak w niektórych szkołach odbywają sie zajęcia) ma do tego prawo...? I jeszcze jeden drobiazg, panie G. - skoro np. policja ma zwiększone obowiązki wynikające z pana pomysłu (sic!), gdzie umieścił pan zwiększone koszty na rzecz MSWiA...? Policjanci będą robili to społecznie...? Przekazanie informacji rodzicowi, że jego pociecha właśnie błąka się w miejscu publicznym (bo na przykład odwołano ostatnia lekcję z powodu choroby nauczyciela) nastąpi telefonicznie, czy może listem poleconym...? Kto za to zapłaci...? I kto zapłaci za dodatkowe patrole policyjne, bo chyba nie sądzi pan, Romanie G., że aktualnie policja ma zbyt mało roboty...? Zanim zadam kolejne pytania w tej sprawie panu Romanowi G. - poczekam odpowiedzi na powyższe... I jak zwykle czekam na odpowiedź w terminie ustwowym dla pana G., czyli ad calendas Greacas... |