 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-02-2007 19:38 | $kRz@tEi$tK@ (5585 punktów) | Elektrownie, a prawo | Nie wiem, czy o tym słyszeliście, ale wybudowanie prywatnej elektrowni (wodnej, wiatrowej etc.) jest bardzo kosztowne, że właściwie kupowanie energii państwowych bardziej się opłaca. Nie chodzi tu tylko o koszty wybudowania owej elektrowni, ale również podatki i (tu rzecz dziwna) opłaty za pobraną energię! Co wraz z ukrytymi kosztami się nie opłaca. Dlaczego nasz kraj nie pozwala na oszczędność i budowanie elektrowni na własną rękę? Ja widzę praktycznie same zalety: - nie wykorzystuje się węgla, którego zaczyna być mało - nie zanieczyszcza się środowiska - oszczędność (bo wystarczy początkowa inwestycja, a później energia do końca życia) Więc co jest nie tak? Czy nie chodzi o to żeby dbać o środowisko i oszczędzać zasoby naturalne??? Jeżeli to by się opłacało to ludzie woleliby korzystać z niekonwencjonalnych źródeł energii, niż z tych, które zanieczyszczają środowisko, stanowią zagrożenie i są kosztoweniejsze od niekonwencjonalnych. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| LEGION (3161 punktów) | Pędzenie własnego spirytu też jest tańsze...I też zabronione. Dlaczego?
Lajf is brutal. Ja też.
|
|
 | | Patty Matheson (2087 punktów) | Otóż to. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Jeśli jakieś poczynania rządzących, ważnych czy bogatych wydają się bezsensowne, to tylko na pierwszy rzut oka. Ktoś ma w tym interes  Na serio; konwencjonalny przemysł energetyczny jest po prostu takim establishmentem, któy chce się utrzymać i "nachapać", póki może. Nowe technologie też dają możliwości zarobku sprytnym, jednak w takim kraju jak nasz instalacja alternatywnych elektrowni jest droga, nawet bez podatków.
"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"
|
|
| kszan (559 punktów) | Mój znajomy dogadał się z niemiecką firmą, która u niego chciała postawić elektrownię wiatrową. Goście zrobili pomiary (maszt testowy przez rok) i stwierdzili ze się opłaca. Do granicy jest jakieś 60 km. I co? I nic. Problem pojawił się na poziomie przesyłu. Nie było jak przesłać energii bo sieci energertyczne odmówiły. Nieoficjalnie dowiedział się ze z powodu umowy z zakładem energetycznym na tym terenie, który oczywiście ma monopol na produkcję prądu. No to gosć zaproponował ZE okupienie tej energii bo pewien procent energii ZE powinien mieć ze zródeł odnawialnych. No to oni, że nie bo wolą kupić prąd 3x drożej z tamy we Włocławku (350km - koszty przesyłu). Niesty w Polsce jest monopol na produkcję prądu i chwilowo nie ma szans go złamać. Jeżeli tzw. lobby zdecyduje ze mamy mieć elektrownie wyłącznie węglowe, to chośby z atmosfery miał zniknąć cały tlen a Polska miałaby być liderem w produkcji CO2 to tak się stanie.
|
|
| Thorvoy (6588 punktów) | Myślałem kiedyś o biznesie, który jest bardzo prądożerny. Za dobry uznałem pomysł wybudowania agregatów, które sprawiłyby, że interes stałby się opłacalny. Niestety, rozczarowanie wielkie przyszło, kiedy okazało się, że muszę płacić naszemu złodziejskiemu państwu za prąd, który sam sobie wytwarzam.
Podkreślę, że nie chodzi tu tylko o podatki za wybudowanie elektrowni, ale o opłaty za WYTWARZANY prąd.
Poruszasz dość ważny temat, który sięga dalej, niż Ci się zdaje. Nasze państwo zabija przedsiębiorczość w ludziach, których nie stać na zaczynanie od pewnego poziomu. Z tymi elektrowniami to tak jak z ZUSem. Możesz równie dobrze spytać: dlaczego, nawet jeśli nic nie zarobisz na swoim małym osiedlowym sklepiku, czy podobnej inwestycji, to i tak muszę miesięcznie odprowadzić dobrych kilkaset złotych na przymusowe ubezpieczenie?
Praktycznie każdy rządca naszego kraju jest, jak się już nieraz rzekło, pozbawiony większości mózgu, prawdopodobnie wskutek postępującej atrofii, lub drogą operacyjną i dlatego nasz rząd, jako ogół, nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie uleczy się gospodarki podwyższaniem i dodawaniem podatków, akcyz, czy innych przymusowych opłat.
Pozdrawiam serdecznie i oby więcej takich tematów tu poruszano. To coś, o co warto kiedyś zawalczyć.
|
|
 | | kszan (559 punktów) | >Podkreślę, że nie chodzi tu tylko o podatki za wybudowanie elektrowni, ale o opłaty za WYTWARZANY prąd. W Niemczech (podobno - nie sprawdzałem ale czytałem o tym) można odsprzedwać prąd do sieci jeżeli np. posiadamy ogniwa fotowoltaiczne lub przydomową elektrownie wodną czy wiatrak a akurat mamy niskie zużycie (np. wieje jak cholera a my jesteśmy w pracy i nie pracuje większosc urządzeń). W domu są dwa liczniki: poboru i energii oddanej a użytkownik płaci różnicę pomiędzy wskazanimi obu liczników. Ciekawe ile prądu musi upłynąć w polskiej energetyce i w kalarepach nią zarządzających, żeby chociaż ZBLIŻYĆ się do tego typu rozwiązania, tzn. choćby nie płacić za wytwarzany prąd. Swoją drogą sytuacja jak z Misia.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Zbyt wiele.
Polski rząd potrafi tylko obcinać renty/emerytury, tudzież dodatki do nich, oraz nakładać podatki. Nasz rząd nie rozumie, że człowiek, który dzięki rozsądniejszej polityce podatkowej odłoży 1000 zł miesięcznie, zamiast 100, szybciej zainwestuje w rozwiązanie, które przyniosłoby lepszy dochód zarówno obywatelowi, jak i samemu państwu.
Pomijam fakt, że podatnik i tak kryje się jak może ze swoimi dochodami, ale jakoś ciężko się temu dziwić.
|
|
 | | nieobecny | >nasz rząd, jako ogół, nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie uleczy się gospodarki podwyższaniem i dodawaniem podatków, akcyz, czy innych przymusowych opłat. Mało kto pcha się do koryta po to, żeby cokolwiek robić dla gospodarki czy społeczeństwa. Chodzi wyłącznie o władzę i kasę. W obecnym rządzie są dodatkowo jeszcze socjopaci napędzani chorobliwą chęcią zemsty na tych, których winią za swoje nieudane życie, w tym także erotyczne. Poza tym rządzący są tam gdzie są, bo obiecali tym i owym to i tamto, w skrócie, że im dadzą. A żeby dać, to trzeba mieć z czego, stąd bezustanne pomysły w stylu Robin Hooda - zabrać bogatym, dać biednym.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Może w tym przypadku warto byłoby skorzystać ze wzoru amerykańskiego: do polityki dopuszczać tylko bogatych ludzi, którym będzie mniej zależało na dopchaniu się do koryta, niż obecnym naszym ulubieńcom.
|
|
| |  | | LEGION (3161 punktów) | A ja stawiałbym raczej na rozsądnych, stabilnych, mających równo pod sufitem... Żeby uzyskać prawo prowadzenia pojazdów, trzeba przejść badania lekarskie, kurs, i zdać egzamin. Żeby kierować państwem... No właśnie.
Lajf is brutal. Ja też.
|
|
| FailSafe (308 punktów) | jestem w tym momencie na etapie rozważania podobnego interesu, choć traktuję to raczej jako realizację pewnego hobby niż rzeczywiście biznes. Przeczytałem tutejsze komentarze i muszę przyznać, że są raczej nieaktualne. Wiele się zmieniło w dziedzinie wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych w Polsce i to na korzyść.
Po pierwsze - elektrownie mają obowiązek odkupować energię wytworzoną ze źródeł odnawialnych. Jeśli więc ma się np. wiatrak to oni musza zakupić z niego energię.
Po drugie - producent energii nie ma obowiązku sprzedaży energii elektrowni. Może z nią robić co chce, choć w praktyce opłaca się ją sprzedać.
Po trzecie - jest niezła sytuacja finansowa jeśli chodzi o sprzedaż prądu ze źródeł odnawialnych. Np. elektrownia kupuje go po stałej taryfie niezależnie od pory dnia. Normalnie zaś wykorzystanie prądu jest podzielone na taryfę dzienną i nocną, która jest oczywiście tańsza. Dlatego m.in. opłaca się sprzedawać prąd jak leci a na własne potrzeby kupować z elektrowni - jeśli oczywiście prowadzi się biznes.
Po czwarte - po nabyciu certyfikatu na naszą energię, możemy handlować tzw. świadectwami pochodzenia, które przynależą nam z samej racji wytworzenia energii ze źródeł odnawialnych. Co więcej - obrót nimi jest wolny i odbywa się m.in. na giełdzie. Oznacza to, że możemy np. sprzedać energię do elektrowni w Bełchatowie a świadectwa pochodzenia do Stoenu w Wawie bo akurat to nam się bardziej opłaci. Świadectwa pochodzenia są poszukiwane przez elektrownie, gdyż są to w rzeczywistości takie wirtualne dowody na wytworzenie energii ekologicznej. Każda elektrownia musi jej produkować pewną ilość lub wykazać się ekwiwalentem świadectw pochodzenia.
Po piąte - odstraszająca od produkcji własnej energii może być cena infrastruktury. Energia słoneczna to kosmos. Za kilkadziesiąt tysięcy złotych można zakupić baterię zdolną zapewnić ok 30% zapotrzebowania domu jednorodzinnego a więc tyle co nic. Lepiej jest z wiatrem. Za około 300 tysięcy złotych można wznieść tzw. elektrownię przydomową o liczącej się mocy. To już da się wykorzystać a nawet sprzedać. 300 - 400k to używana elektrownia przemysłowa, która produkuje od groma energii ale wymaga konserwacji i innych kosztownych prac. Dodam jeszcze, że trzeba przeprowadzić badania wietrzności które kosztują około 100 tysięcy złotych i trwają rok. Są to sumy, które nie są wielkie z punktu widzenia przedsiębiorstw ale dla przeciętnych Kowalskich raczej pozostają poza zasięgiem.
mimo wszystko: uważam że jest dobrze
Wojownik Szarej Strony Mocy...
W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|