Tak sobie pomyślałem, że te religie to jakaś wielka lipa jest.
No, poważnie.
Tyle się tych religii narobiło i każda głosi, że jest jedyna i prawdziwa.
Kapujecie? Powaga. Sprawdzałem. Każda mówi to samo.
Przynajmniej w tym się zgadzają.
Ale do rzeczy.
Siedzę sobie i myślę (zdarza się): Przydałby mi się jakiś Bóg.
Nooo. Dobry Bóg to dobra rzecz. Można by dzięki niemu załatwić wiele spraw. Niesamowite.
Hm, cholera, sąsiad znowu włączył głośno telewizor.
Wiem. Potrzebny mi Bóg silny. Dobrze zbudowany, kawał chłopa, taki ABS - pomodlę się, a jakby jeszcze coś trzeba - dogadamy się.
Bóg zstąpi, zapuka do sąsiada i...
Nastanie cisza.
Wyobraziłem sobie takiego Boga.
Błyski, pioruny i z innego wymiaru - sru na beton!
No tak.
Wyszedł mi Terminator.
Ja tam do Austriaków w zasadzie nic nie mam.
Ale co ci Austriacy właściwie osiągnęli? Wymyślili zegar z kukułką?
Dobra. Szukamy dalej.
Niech Bóg będzie trochę - szczuplejszy.
Krótko przystrzyżone włosy, garniturek, lakierki, krawat.
Błyski, pioruny i z innego wymiaru - sru na beton!
No tak. Jaś Fasola.
Do Anglików właściwie też nic nie mam.
Ale...
Dajmy na to, uderzę się w kostkę.
I co mam wtedy wykrzyknąć?
O, Jasiu??
To już wolę pozostać przy tradycyjnym, staropolskim "O, kur...!!!".
Wtedy pomyślałem - zaraz, zaraz. Podobno jestem katolikiem.
Sprawdziłem w papierkach. Zgadza się.
Chrzest przeżyłem, złoty zegarek z komunii jest.
Właściwie, do Żydów nic nie mam. Żydowski Bóg może być.
Idę do czytelni, sprawdzę co to za gość ten mój Bóg.
Pytam się, nieco leciwej już pani, jest Biblia?
Kobiecina patrzy na mnie. Widzę w jej oczach blask i jakiś dziwny uśmiech na twarzy.
Myślę sobie, co jest grane? Pytam o Kamasutrę, czy co?
Kobieta otwiera szufladę i wyciąga w moim kierunku grube, czarne tomisko.
Książka jak książka, tylko pełno papierowych zakładek. Widać kobiecina często do niej zagląda.
Ok. Podziękowałem. Usiadłem. Czytam.
Czytam, czytam, czytam, czyytam, czyyytam.
No, nie. Nic z tego nie kapuję.
Nie ma obrazków, nie ma dialogów. Co to za książka bez obrazków i dialogów?
Pytam się kobieciny, czy ma coś lżejszego. Żeby były obrazki, no i dialogi. Może w formie komiksu?
Uuuu... Chyba sobie nagrabiłem. Już się nie uśmiecha. Mówi, że ma. Biblia dla dzieci.
Ok. Czytam.
I właśnie wtedy, stwierdziłem że to lipa. Aha.
Posłuchajcie. Lubię sobie czasami wyobrażać (czasami tak mam) i wyobraziłem sobie to tak.
Był Bóg. Nagle ten Bóg myśli sobie tak. Drzewo "dobra i zła" posadziłem, domy boże na Ziemi mi stawiają, potrzebny mi kurde jeszcze syn!
Woła ten Bóg jednego z pracowników i mówi do niego tak:
- Słuchajcie, chcę mieć syna.
Na to ten ze skrzydłami, mówi:
- A jak było ze Złotą Rybką, co?
- Jak to co? Lubię ryby - rzekł Bóg.
- Pan Bóg lubi, a ja co? Myśli Bóg, że zapładnianie ikry w zimnej wodzie, to przyjemność? Na taką perwersję, zgodziłem się tylko raz.
- No fakt - rzekł Bóg. - Z tą złotą rybką to nie był dobry pomysł.
- No - pokiwał głową ten ze skrzydłami. - Złote łańcuszki z patelnią nie przyjęły się.
- Zaraz, zaraz - zadumał się Bóg. - Jak nazywa się ten gatunek, no wiecie, na Ziemi. Ci co ciągle stawiają mi świątynie, zbierają kasę. No, ci. Mam to na końcu języka. No, ci od małpy.
- Ludzie?
- Dokładnie - strzelił palcami Bóg. - Zejdziecie na Ziemię i ma być syn.
- A jak urodzi się córka? - bronił się przed wyprawą ten ze skrzydłami.
- Chyba cię Bóg opuścił - grzmiał Bóg. - Ma być pisiolek, rozumiecie? Chcecie dopuścić do tego, żeby światem rządziły baby? A co się stanie, jeśli nagle ludzie wpadną na pomysł, wybrać na stanowisko papieża, kobietę? Hm? Ewa już sobie nagrabiła. Kobiety nadal rodzą w bólu? I dobrze im tak. Mają za prababcie. Więc nie gadajcie głupot. Lecicie najbliższym czarterem na Ziemię. I pamiętajcie, ma być z penisem.
Tu właśnie Wielka Księga, nie wyjaśniła mi, dlaczego sam tego nie załatwił. Może takich spraw nie tłumaczy się w Biblii dla dzieci?
Ale wracajmy na Ziemię.
Pewnego dnia, o poranku, Maryja mówi do męża:
- Józefie, będziemy mieć bejby.
Na to Józef chwycił się za włosy (swoje) i krzyczy:
- Dziecko!? Jakim cudem? Przed ślubem zapewniałaś mnie, że jesteś dziewicą. Potem, kiedy wymagałem od ciebie spełnienia powinności małżeńskich, zawsze miałaś migrenę.
Skąd teraz dziecko? Mów mi zaraz, ale już! Kto to był?
- Cud, mężu. Cud.
I wiecie co? Ten frajer to kupił. Uwierzył.
Niesamowite, prawda?
Ale...
Nie dość, że kupił, to jeszcze sprzedał.
Tak, tak. Panie i Panowie.
Dlatego uważam, że Polacy to najdowcipniejszy naród na świecie.
Dlaczego?
To proste. Ponoć 97% obywateli tego kraju, wierzy w to (GUS podaje inne statystyki, ale kto by tam im wierzył).
Jaki naród na świecie, brałby na poważnie takie bzdury?
Więc uważam, że wszyscy traktują to wszystko jako żart. Ktoś się nabierze, jest kupa śmiechu. Ogólne rozbawienie.
Ale...
Ja tam do...
Mam nadzieję, że nie obraziłem żadnego katolika. Skoro tu jesteście, to powinniście spodziewać się, że tego typu posty mogą znaleźć się na forum.
Jeśli tak - przepraszam.
To nie było do Was, ani o Was.
Na pocieszenie, mogę dodać, że następny post będzie o ateistach!
