 |
Nowoczesny Bóg i Jezus w jeansach Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-11-2006 20:18 | mewa (22 punktów) | Nowoczesny Bóg i Jezus w jeansach | Czy to nie dziwne? Jesteśmy już całkiem oświeconymi ludźmi, mamy dość spore pojęcie o wszechświecie i prawie doskonałe o świecie. Lot na Księżyc czy lądowanie na Marsie nie stanowi dla nas dziś już problemu. Postęp cywilizacji jest obecnie większy niż kiedykolwiek. Cuda techniki są w zasięgu ręki. Telefony komórkowe - mówiące do nas, wyświetlające nam nasze położenie geograficzne, służące za telewizor, radio, dyktafon, kamerę. Telewizory - płaskie jak deska do krojenia, które możemy powiesić na ścianie, na suficie. Samochody - przypominające coraz bardziej mikroskopijne statki kosmiczne, super bezpieczne, potrafiące już nawet samodzielnie poruszać się bez udziału człowieka a za pomocą zdalnie sterowanego kierowcy - pilota. Jesteśmy ludźmi postępu, obyci, nowocześni, ale wciąż wyobrażamy sobie Boga tak jak ludzie pierwotni, w epoce kamienia, brązu, za życia Jezusa, w średniowieczu, pięćset lat temu, trzysta, sto. Ten obraz się nie zmienia i dziwne, że tylko on, bo wszystko inne się zmieniło, my się zmieniliśmy, nasz świat się zmienił. Przeżyliśmy już kilka zlodowaceń, kilka zderzeń z asteroidą, tysiące kataklizmów. Świat podzielił się na setki państw, grup etnicznych, języków i kultur. Świat podzielił się na dobrych i złych, mądrych i mądrzejszych, ale to jedno - obraz Boga - nie zmienił się. Dlaczego? Dlaczego w XXI wieku większość z nas wciąż wyobraża go sobie jako staruszka, siwiuteńkiego, w długiej szacie? Niektórzy widzą Go w myślach podpierającego się laską, przygarbionego, zatroskanego nad losem świata. Zapominamy, że Jego starość nie obowiązuje, nie dotyczy, nie dotyka. Laska, w porządku, dodaje Mu powagi i niejednokrotnie jest przedstawiona w Biblii jako przedmiot magiczny, o boskiej wręcz mocy, ale siwizna czy garb na plecach Świętego Boga to już przesada. Zapominamy, że Bóg jest wiecznie młody, że nie cierpi na ludzkie dolegliwości, że nie postarzał się ani trochę przez ostatnie miliard lat. Trudno nam to zrozumieć. Postrzegamy Go przez pryzmat naszego świata, naszego życia i nas samych. Chcemy by był taki jak my, by się z nami razem starzał, chorował, zmagał się z problemami, martwił. Wtedy byłby nam bliższy, lepiej byśmy Go pojmowali i wydawałoby się nam, że i On rozumie nas lepiej a przede wszystkim nie czuli byśmy się tacy samotni. Ale On nie jest taki jak my, choć trudno nam sobie to wyobrazić. Jest doskonały. Ma moc i mądrość w którą nigdy za życia nie zostaniemy wtajemniczeni, ale to nie znaczy że jest nam obcy. On stworzył nas na swoje podobieństwo, a teraz my chcemy stworzyć jego obraz na podobieństwo nasze. A więc wciąż przed oczami widzimy zatroskanego staruszka. Przejrzyjmy na oczy. Uświadommy sobie, że Bóg nie jest mitem, bóstwem, które wyszło już z mody. On też powinien zmieniać się z nami, wtedy będzie nam bliższy, mniej obcy, poczujemy, że lepiej nas rozumie i my Go lepiej pojmiemy. Godząc się ze zdaniem większości, że Bóg jest mężczyzną, ubierzmy Go w spodnie i sweter, zamiast tej ponurej długiej sukmany, jakie dziś noszą już tylko pustelnicy albo wyznawcy sekt. Ostrzyżmy Mu włosy, przecież dziś z innych powodów niż w starożytności mężczyźni noszą długie włosy. Odmłódźmy Go, bo On jest zawsze młody. Pozbądźmy się stereotypów. Uwspółcześnijmy naszego Boga. Kiedy to zrobimy, kiedy w naszej wyobraźni zobaczymy Go jako młodego, radosnego mężczyznę, pozbawionego bagażu ziemskiego życia, zmieni się nie tylko Jego wizerunek, ale poczujemy się lepiej, bo On będzie nam bliższy o te kilka tysięcy lat. A jeśli nasza wiara jest rzeczywiście prawdziwa, wcale nie sprawi to, że Bóg będzie mniej święty, bo nasz problem kontaktu z Bogiem polega na tym, że Bóg wciąż w naszym mniemaniu jest starożytny, przemawia do nas niezrozumiałym dla nas językiem Starego Testamentu i oczekuje od nas, słabych istot, rzeczy niemożliwych a my jesteśmy młodzi, nowocześni, współcześni, zagubieni w swojej samotności i tęsknocie za Bogiem, ale takim na nasze czasy. Ponadto zdajmy sobie sprawę, że gdyby Jezus zamiast dwa tysiące lat temu zjawił się na Ziemi dziś, również nie nosiłby długich włosów i tuniki. Gdyby Jezus narodził się w naszych czasach i obojętnie czy w Izraelu czy w innym kraju na świecie, ubierałby się tak jak my, nosiłby taką fryzurę jak większość z nas, kąpał by się pod prysznicem, słuchał muzyki z płyt CD, jeździł samochodem a w ostateczności rowerem, ale na Miłość Boską, nie na ośle! Myślę, że wiele osób jest nawet skłonnych uważać, że Jezus nosiłby dredy i słuchał rocka, bo w moim przekonaniu nawet te rzeczy nie odebrały by mu boskości, ale osobiście uważam, że wyglądałby zupełnie zwyczajnie, tak jak wyglądał w swoich czasach i może dlatego ówcześni ludzie nie uwierzyli w tego "zwyczajnego" człowieka, który wyglądał tak jak oni, jadał to co oni i mówił tym językiem co oni. Ale nie potępiajmy ich za brak wiary przecież gdyby dziś przyszedł do kogokolwiek z nas zwyczajnie wyglądający facet, w dżinsach i koszuli w kratkę, w półbutach albo adidasach i powiedział: Jestem Jezus Chrystus, Syn Boga Żywego, to odpowiedzmy sobie, tylko szczerze, we własnych sercach, jak byśmy zareagowali i czy byśmy Mu uwierzyli. I nawet gdybyśmy Go nie wysłali na krzyż, gdyż w naszych czasach kara śmierci na krzyżu nie funkcjonuje, to wysłalibyśmy Go do "wariatkowa", albo pozwolili by umarł na chodniku z głodu i zimna, w osamotnieniu i niezrozumieniu, jak co roku na naszych oczach umiera wiele osób. A potem ratując nasze sumienie stwierdzilibyśmy, że sam był sobie winny, bo wariat był i sam nie wiedział co gadał, a tacy nie są nam do niczego potrzebni. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 Nelchael (2125 punktów) (zablokowany) | > Uwspółcześnijmy naszego Boga.Chyba Twojego. Nie pomyliłaś(eś) for? Nie przeczytałem wszystkiego, mój mózg odmawia przetwarzania tekstów, w których słowa "Jezus" i "bóg" padają z częstotliwością większą niż 1/zdanie, wybacz. Tak na marginesie - skoro religia jest przestarzała, to dlaczego się jej trzymasz? Pozdrawiam venganza.pl
|
|
 | | mewa (22 punktów) | >Nie przeczytałem wszystkiego, mój mózg odmawia przetwarzania tekstów, w których słowa "Jezus" i "bóg" padają z częstotliwością większą niż 1/zdanie, wybacz.
Jeśli przebiegasz wzrokiem pobieżnie teksty, aby dodać do nich swoje trzy grosze to w porządku - masz do tego prawo, ale jeśli chcesz żeby Ciebie i Twoje wypowiedzi traktowano poważnie to miej na tyle przyzwoitości i uczciwości, aby przeczytać w całości tekst, który krytykujesz, a potem możesz powiedzieć o nim co zechcesz, bo to prawo gwarantuje Ci konstytucja.
Przyznasz, że jeśli tekst dotyczy Boga to trudno żeby to słowo w ogóle nie padało, a jeśli Twoim zdaniem pada ono z częstotliwością większą niż 1/zdanie to kiepsko u Ciebie z liczeniem.
>Tak na marginesie - skoro religia jest przestarzała, to dlaczego się jej trzymasz?
Czy ja gdzieś napisałam, że religia jest przestarzała??? Nie!!! Napisałam, że często nasze wyobrażenie Boga jest przestarzałe. Pozdrawiam.
mewa
|
|
|  | 1 na 1 Nelchael (2125 punktów) (zablokowany) | > Jeśli przebiegasz wzrokiem pobieżnie teksty, aby dodać do nich swoje trzy grosze to w porządku - masz do tego prawo, ale jeśli chcesz żeby Ciebie i Twoje wypowiedzi traktowano poważnie to miej na tyle przyzwoitości i uczciwości, aby przeczytać w całości tekst, który krytykujesz, a potem możesz powiedzieć o nim co zechcesz, bo to prawo gwarantuje Ci konstytucja.Nie skrytykowałem całego tekstu, a jedynie fragmenty, które (o dziwo) przeczytałem. Tym razem się poświęciłem i przeczytałem całość, ale wszystko skomentował już Thorvoy. > Przyznasz, że jeśli tekst dotyczy Boga to trudno żeby to słowo w ogóle nie padało, a jeśli Twoim zdaniem pada ono z częstotliwością większą niż 1/zdanie to kiepsko u Ciebie z liczeniem.Ze zdolnościami matematycznymi jest u mnie całkiem dobrze, nie narzekam  . > Czy ja gdzieś napisałam, że religia jest przestarzała??? Nie!!! Napisałam, że często nasze wyobrażenie Boga jest przestarzałe.Bóg jest tylko wyobrażeniem, niczym więcej. Religia, której głównym filarem jest wiara w przestarzałego boga też jest przestarzała. > Pozdrawiam.Ja również. > mewa venganza.pl
|
|
 | | JATO (2644 punktów) | >Nie pomyliłaś(eś) for? Chyba jednak nie. Forum z założenia jest miejscem gdzie każdy może wyartykułować "co mu tam w duszy gra". Wbrew pozorom postawa racjonalistyczna nie wyklucza wiary w cokolwiek. Nieprawda jest jakoby racjonalista był z założenia ateistą. Poza tym jeżeli Mewa jest wierząca a ma akurat fantazję wypowiadać się właśnie na tym forum - dlaczego nie! Ja daję swoje błogosławieństwo. Przeczytaj posty Teresy (chylę czoła przed jej wiedzą przedmiotową i szanuje poglądy choć ideowo nam nie po drodze). Czy uważasz, że nie ma tu dla niej miejsca? Jedną z cech racjonalizmu jest tolerancja. Bez niej racjonalizm stanie się jednym z wielu "izmów", z którymi walczy rozumem i argumentami a nie ogniem i mieczem. Pozdrawiam. JATO
Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Chyba jednak nie. Forum z założenia jest miejscem gdzie każdy może wyartykułować "co mu tam w duszy gra".
Jeśli piszesz na forum racjonalistycznym, nie rozwódź się nad tym jak powinniśmy sobie wyobrażać boga, w którego większość tu zgromadzonych nie wierzy. To tak jakbyś wszedł na forum hodowców ryb akwariowych i zaczął dyskusję na temat lądowań UFO w USA.
> Wbrew pozorom postawa racjonalistyczna nie wyklucza wiary w cokolwiek.
W cokolwiek nie.
> Nie prawda jest jakoby racjonalista był z założenia ateistą.
Powinien, albo nie jest do końca racjonalny.
> Poza tym jeżeli Mewa jest wierząca a ma akurat fantazję wypowiadać się właśnie na tym forum - dlaczego nie! Ja daję swoje błogosławieństwo.
Patrz: pierwszy akapit mojej odpowiedzi. Chcesz dyskutować o chirurgii- wchodzisz na forum medyczne. O wyposażeniu radiowozów- policyjne. Chcesz rozprawiać o tym, jak wierzyć w boga- udajesz się na katolik.pl.
>Przeczytaj posty Teresy (chylę czoła przed jej wiedzą przedmiotową i szanuje poglądy choć ideowo nam nie po drodze). Czy uważasz, że nie ma tu dla niej miejsca?
Uważam że ma tu swoje miejsce chociażby dlatego że dzięki Jej postom można się czasem czegoś ciekawego dowiedzieć. Inna sprawa że znaczna część treści Jej postów jest pozbawiona argumentacji i widać w nich, że nie docierają do Niej pewne oczywiste rzeczy.
> Jedną z cech racjonalizmu jest tolerancja.
Nie bezwzględna. Jesteś tolerancyjny dla gwałtów i morderstw? Ja nie.
Jesteś tolerancyjny dla religii? Może jesteś, nie wiem. Ja w bardzo znikomym stopniu, ponieważ uważam ją za zarazę.
> Bez niej racjonalizm stanie się jednym z wielu "izmów", z którymi walczy rozumem i argumentami a nie ogniem i mieczem.
Czasem chyba lepiej użyć argumentu siły, wiedząc że nie doczeka się chwili, gdy przemówi siła argumentu.
|
|
| |  | | zenek | >>Chyba jednak nie. Forum z założenia jest miejscem gdzie każdy może wyartykułować "co mu tam w duszy gra". >Jeśli piszesz na forum racjonalistycznym, nie rozwódź się nad tym jak powinniśmy sobie wyobrażać boga, w którego większość tu zgromadzonych nie wierzy. To tak jakbyś wszedł na forum hodowców ryb akwariowych i zaczął dyskusję na temat lądowań UFO w USA.
Generalnie pozwolę sobie podzielić zdanie JATO. Przykład z rybami i UFO nie jest najlepszy, bo Racjonalista nie zajmuje się bardzo wąską dziedziną. Racjonalizm ma związek z wieloma aspektami - a w naturalny sposób, najsilniej chyba rzutuje na kwestie religii. Dlatego nie uważam, żeby nie było tu miejsca na teksty o charakterze religijnym, a niekiedy nawet "natchnionym", bo są one często pretekstem do ciekawych polemik. Oczywiście wiele zależy od ich poziomu.
>Patrz: pierwszy akapit mojej odpowiedzi. Chcesz dyskutować o chirurgii- wchodzisz na forum medyczne. O wyposażeniu radiowozów- policyjne. Chcesz rozprawiać o tym, jak wierzyć w boga- udajesz się na katolik.pl.
Na katoliku.pl prawdopodobnie nie usłyszysz, że może nie warto wierzyć.
>>Przeczytaj posty Teresy (chylę czoła przed jej wiedzą przedmiotową i szanuje poglądy choć ideowo nam nie po drodze). Czy uważasz, że nie ma tu dla niej miejsca? >Uważam że ma tu swoje miejsce chociażby dlatego że dzięki Jej postom można się czasem czegoś ciekawego dowiedzieć. Inna sprawa że znaczna część treści Jej postów jest pozbawiona argumentacji i widać w nich, że nie docierają do Niej pewne oczywiste rzeczy.
A mimo to mogę się z nich pewnych rzeczy dowiedzieć. Choćby poznać Jej sposób rozumowania, nawet jeśli wydaje mi się on osobliwy.
>Jesteś tolerancyjny dla religii? Może jesteś, nie wiem. Ja w bardzo znikomym stopniu, ponieważ uważam ją za zarazę.
Troszkę się już na podobny temat spieraliśmy. Nie chcę wchodzić w kwestię tolerowania religii bo to osobny temat. Natomiast tu mam wrażenie, że raczej należy mówić o braku tolerancji dla cudzych poglądów. Bo co innego oznacza obcinanie osób wypowiadających się "niezgodne z linią" forum? To zresztą nie musi dotyczyć tylko wiary ale też innych, drażliwych tematów typu aborcja, homoseksualizm, antysemityzm itp.
>Czasem chyba lepiej użyć argumentu siły, wiedząc że nie doczeka się chwili, gdy przemówi siła argumentu.
Pozostaje jednak niewielka możliwość, że adwersarz ma jednak jakieś argumenty. Poza tym, czy chodzi o to, żeby za wszelką cenę Twoje było na wierzchu. Jaki tego cel? Bo rozmówcy raczej nie przekonasz.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Dlatego nie uważam, żeby nie było tu miejsca na teksty o charakterze religijnym, a niekiedy nawet "natchnionym", bo są one często pretekstem do ciekawych polemik. >Oczywiście wiele zależy od ich poziomu.
Tego słowa mi brakowało. "Natchniony". Tym tekstom dziękujemy.
>Na katoliku.pl prawdopodobnie nie usłyszysz, że może nie warto wierzyć.
Ale wszyscy przyklasną, a przecież nie po to taka osoba tu przychodzi, żeby ktoś ją od wiary odwiódł. Raczej liczy na coś odwrotnego.
>>>Przeczytaj posty Teresy (chylę czoła przed jej wiedzą przedmiotową i szanuje poglądy choć ideowo nam nie po drodze). Czy uważasz, że nie ma tu dla niej miejsca? >>Uważam że ma tu swoje miejsce chociażby dlatego że dzięki Jej postom można się czasem czegoś ciekawego dowiedzieć. Inna sprawa że znaczna część treści Jej postów jest pozbawiona argumentacji i widać w nich, że nie docierają do Niej pewne oczywiste rzeczy. >A mimo to mogę się z nich pewnych rzeczy dowiedzieć. Choćby poznać Jej sposób rozumowania, nawet jeśli wydaje mi się on osobliwy.
Teresa jest jednym z wyjątków, który faktycznie ma coś ciekawego do powiedzenia.
>Bo co innego oznacza obcinanie osób wypowiadających się "niezgodne z linią" forum?
E, nikt tu nikogo nie obcina, za to dajemy do zrozumienia że pewna linia JEST.
>>Czasem chyba lepiej użyć argumentu siły, wiedząc że nie doczeka się chwili, gdy przemówi siła argumentu. >Pozostaje jednak niewielka możliwość, że adwersarz ma jednak jakieś argumenty.
Niechże więc je przedstawi, najlepiej na samym początku.
>Poza tym, czy chodzi o to, żeby za wszelką cenę Twoje było na wierzchu. Jaki tego cel? Bo rozmówcy raczej nie przekonasz.
Oczywiście. W dyskusji próbuję przekonać adwersarza do swoich poglądów i na odwrót. Jesli on ma argumenty- ja je przyjmuję, jeśli ja mam- on powinien je przyjąć.
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | zenek | >> Dlatego nie uważam, żeby nie było tu miejsca na teksty o charakterze religijnym, a niekiedy nawet "natchnionym", bo są one często pretekstem do ciekawych polemik. >>Oczywiście wiele zależy od ich poziomu. >Tego słowa mi brakowało. "Natchniony". Tym tekstom dziękujemy.
Może i masz rację. Po zastanowieniu wycofuję się. Niektóre teksty są na tyle kuriozalne, że nawet nie ma sensu podejmować z nimi polemiki.
Natomiast pozostanę przy zdaniu, że chłodne wypunktowanie (jak to zrobiłeś w liście z 29 w tym wątku), jest lepsze od tekstów w stylu - "ale co ty tu robisz?".
>>Na katoliku.pl prawdopodobnie nie usłyszysz, że może nie warto wierzyć. >Ale wszyscy przyklasną, a przecież nie po to taka osoba tu przychodzi, żeby ktoś ją od wiary odwiódł. Raczej liczy na coś odwrotnego.
Naiwnie. Ale nie spławiałbym jej. Dla wielu ludzi ateizm to synonim ohydy moralnej i braku jakichkolwiek wartości. Możemy takie osoby utwierdzać w tym przekonaniu lub starać się zmieniać ten stereotyp.
>>Bo co innego oznacza obcinanie osób wypowiadających się "niezgodne z linią" forum? >E, nikt tu nikogo nie obcina, za to dajemy do zrozumienia że pewna linia JEST.
No i dobrze. Natomiast nie bez znaczenia jest w jaki sposób to robimy. Testowałem na wierzących różne teksty z Racjonalisty. Artykuły szydercze i prześmiewcze, choćby i zawierały sensowne argumenty, nie trafiają do nich. I wcale się nie dziwię - one są pisane do nas. Tylko po co?. Mnie nie trzeba przekonywać, że np. Całun Turyński nie jest autentycznym płótnem grobowym Chrystusa.
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Niektóre teksty są na tyle kuriozalne, że nawet nie ma sensu podejmować z nimi polemiki. >Natomiast pozostanę przy zdaniu, że chłodne wypunktowanie (jak to zrobiłeś w liście z 29 w tym wątku), jest lepsze od tekstów w stylu - "ale co ty tu robisz?".
Z reguły staram się odpowiadać na każdą myśl z osobna. To jedna z zasad dobrej dyskusji. "Przeoczanie" ważnych zagadnień, czy argumentów przeciwnika (niedopuszczalne!) jest częstą zbrodnią wielu dyskutantów.
Inna sprawa że czasem całość wątku jest tak beznadziejna, lub w żenujący sposób napisana, że nie pozostaje nic innego, jak zapytać: "czego właściwie chcesz, człowieku?" i zasugerować spacer po świeżym powietrzu.
>Naiwnie. Ale nie spławiałbym jej. Dla wielu ludzi ateizm to synonim ohydy moralnej i braku jakichkolwiek wartości.
Nie spławiam. Chętnie widzę nowe osoby na forum. Nie wiem czy pamiętasz, niedawno gościł tu niejaki Behemoth. Technicznie zraził mnie swoją ortografią, brakiem jakiejkolwiek interpunkcji, oraz stylistyką. Merytorycznie- błyszczącą na kilometr legitymacją Naczelnego Chrystianizatora Regionu. Nie wiem, czy po zejściu z forum Racjonalisty trzyma się tego do dziś, ale: 1. W ostatnich Jego postach widać że zaczął trochę więcej się zastanawiać nad tym co mówi. 2. Mimo że daleko Behemothowi do nauczenia się poprawnej mowy pisanej, korzysta przynajmniej z odpowiednich korektorów, dzięki czemu na przyszłość będą traktować Go poważniej.
Myślę że to całkiem spore osiągnięcie, nawet jeśli osoba ta ostatecznie nie ma zamiaru podzielać naszych przekonań. Osiągnięcie, ponieważ z początku facet wydawał się zupełnie beznadziejny, a my nie jesteśmy dyplomowanymi profesorami Szkoły Życia.
>Możemy takie osoby utwierdzać w tym przekonaniu lub starać się zmieniać ten stereotyp.
Ciężko będzie zmienić ten stereotyp inaczej jak przez postępującą ateizację państwa. Im więcej zdeklarowanych ateistów, tym większy i częstszy kontakt z nimi przez osoby wierzące, a co za tym idzie- większe możliwości obalenia stereotypu, o które to obalenie nie będziemy musieli już specjalnie zabiegać.
>Testowałem na wierzących różne teksty z Racjonalisty. Artykuły szydercze i prześmiewcze, choćby i zawierały sensowne argumenty, nie trafiają do nich. I wcale się nie dziwię - one są pisane do nas. Tylko po co?. Mnie nie trzeba przekonywać, że np. Całun Turyński nie jest autentycznym płótnem grobowym Chrystusa.
To jeden z większych dziś problemów, które próbujemy rozwiązać: jak powiedzieć, by dotarło?
|
|
| | | |  | | mewa (22 punktów) | > W dyskusji próbuję przekonać adwersarza do swoich poglądów i na odwrót. Jesli on ma argumenty- ja je przyjmuję, jeśli ja mam- on powinien je przyjąć.
Chciałabym nieśmiało zauważyć, że Ty raczej nie starasz się tu nikogo przekonać do swoich poglądów, ale narzucić je innym. Taki rodzaj prowadzenia dyskusji, szczególnie na forum, jest niewskazany. Ale to tylko moja opinia.
mewa
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Wskaż mi, proszę, moje próby narzucania.
|
|
| | | | | |  | | mewa (22 punktów) | >Wskaż mi, proszę, moje próby narzucania.
Musiałby to być jeden wielki cytat. Chodzi przede wszystkim o sposób przedstawiania swoich racji i sposób w jaki traktujesz innych rozmówców. "Ty masz zawsze rację a wszyscy inni to dno, nie mają o niczym pojęcia i zawsze się mylą".
mewa
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Chyba możesz przytoczyć fragmenty, które wskazywałyby na takie podejście do rozmówcy.
|
|
| |  | | mewa (22 punktów) | > Chcesz dyskutować o chirurgii- wchodzisz na forum medyczne. O wyposażeniu radiowozów- policyjne. Chcesz rozprawiać o tym, jak wierzyć w boga- udajesz się na katolik.pl.Patrz odpowiedź, którą skierowałam do D.Sprenglewskiego.  Pozdrawiam.
mewa
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nawet pozwoliłem sobie na nią odpowiedzieć.
|
|
| |  | | JATO (2644 punktów) | Był taki jeden. Torquemada się nazywał. Stosował ta samą zasadę. Przed nim i po nim było również kilku. Używali argumentów siły. Na Ukrainie do dzisiaj nie mogą się doliczyć ilu przekonano taką argumentacją. Szacują, że m/w tylu zostało przekonanych co w Polsce w latach 1939 - 1945. Gratuluję pomysłu. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | A co, jeśli argumentów siły muszą użyć ludzie zagrożeni?
Czy potępiasz powstańców, którzy nie są w stanie PRZEKONAĆ okupanta do zaprzestania okupacji? Czy potępiasz bojowników o wolność?
Nie chciałbym wprowadzać rządów terroru, jeśli chcesz wiedzieć.
|
|
| | | |  | | JATO (2644 punktów) | A czy czujesz się zagrożony? Poczucie zagrożenia nawiasem mówiąc to emocja i z mysleniem ma niewiele wspólnego. Pozdrawiam JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >A czy czujesz się zagrożony?
Tak.
>Poczucie zagrożenia nawiasem mówiąc to emocja i z mysleniem ma niewiele wspólnego.
Czasem lepiej zdać się na instynkt.
|
|
| |  | | JATO (2644 punktów) | Tym samym na forum Racjonalisty powinniśmy zaprzestać dyskusji religijnych wychodząc z założenia, że ateizm to jedynie słuszna doktryna filozoficzna. Idąc dalej tą ścieżką, zapomnijmy o antyklerykalizmie bo jest niejako wbudowany w ateizm. Dalej. Wyrzućmy dział społeczno-polityczny ponieważ tym winno zająć się forum politologów i socjologów, Dalej. Wyrzućmy dział naukowy. Jego miejsce jest na forach fizyków, matematyków, historyków etc... Oczywiście każda dziedzina na innym. Pozostawmy dział poświęcony racjonalizmowi w stanie czystym. Tam będziemy wszyscy jak jeden mąż albo niewiasta chwalić zalety rozumu i oczywiście zalety guru racjonalistów niejakiego Thorvoy'a.  Mewa. Sorry. Tym razem zaprzeczyłem sam sobie. Pozdrawiam. JATO.
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Tym samym na forum Racjonalisty powinniśmy zaprzestać dyskusji religijnych wychodząc z założenia, że ateizm to jedynie słuszna doktryna filozoficzna. Idąc dalej tą ścieżką, zapomnijmy o antyklerykalizmie bo jest niejako wbudowany w ateizm. Dalej. Wyrzućmy dział społeczno-polityczny ponieważ tym winno zająć się forum politologów i socjologów, Dalej. Wyrzućmy dział naukowy. Jego miejsce jest na forach fizyków, matematyków, historyków etc... Oczywiście każda dziedzina na innym.Wyobraź sobie że jesteś na konferencji poświęconej sensowności pewnego ideału, którego uczestnicy nie podzielają. Nagle ktoś wyrywa się i próbuje prowadzić dyskusję w myśl tego ideału założeń, których jak się rzekło, reszta obecnych NIE UZNAJE. Nie uznałbyś że źle trafił? > Pozostawmy dział poświęcony racjonalizmowi w stanie czystym. Tam będziemy wszyscy jak jeden mąż albo niewiasta chwalić zalety rozumu i oczywiście zalety guru racjonalistów niejakiego Thorvoy'a.  Dopiero od stosunkowo niedawna się udzielam, a już zostałem nazwany misjonarzem. Teraz guru. Jeszcze trochę i zdeklasuję Mariusza Agnosiewicza, przejmę władzę nad Jego Stowarzyszeniem i zdobędę władzę nad światem. Potem się zobaczy co dalej.  Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | JATO (2644 punktów) | Tym samym być może źle trafił lecz gremium nie wyrzuca go za to za drzwi, najwyżej usiłuje przekonać. Zostanie przekonany lub sam sobie pójdzie. jeżeli jednak zacznie się zachowywać agresywnie - gremium zawezwie ochronę lub w ostateczności policję. Agresji na razie nie zauważyłem. W przypadku, gdy interlokutora uważam za niereformowalnego to go ignoruję. Jeżeli temat mi nie odpowiada, nie podejmuje wątku. Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
|  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | >>Nie pomyliłaś(eś) for? >Chyba jednak nie. Forum z założenia jest miejscem gdzie każdy może wyartykułować "co mu tam w duszy gra".
Według mnie trochę przesadzone stwierdzenie. Jakieś granice muszą być.
>Poza tym jeżeli Mewa jest wierząca a ma akurat fantazję wypowiadać się właśnie na tym forum - dlaczego nie! Ja daję swoje błogosławieństwo.
Nie zakazuję jej tworzenia takiego wątku, chciałbym tylo wiedzieć dlaczego zapoczątkowała taki temat tutaj. Na katoliku.pl otrzymalaby chyba bardziej zadowalające odpowiedzi... no chyba, że chce się rozwodzić nad tematami pokrewnymi, czyli nie tylko czy można inaczej sobię boga wyobrażać, ale czy w ogóle warto to robić. Wolałbym najpierw wiedzieć czego od rozmowy oczekuje ponieważ jak na razie opieram się wyłącznie na swoich domysłach.
|
|
| |  | | JATO (2644 punktów) | Mewa czując powołanie zamieściła swój wątek tu. Widocznie ma taka misję do spełnienia. Na forum katolik.pl lub podobnym nie ma co robić ponieważ tam może jedynie spotkać się z aprobatą lub, jeżeli błądzi z ojcowskim pouczeniem. W końcu nie o to chodzi. Dyskusja nie polega na wzajemnym kadzeniu sobie lub odrzucaniu tezy a'priori na zasadzie, że ja wiem lepiej. Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | > Na forum katolik.pl lub podobnym nie ma co robić ponieważ tam może jedynie spotkać się z aprobatą
Nie jedynie. Na kotoliku.pl (chodzi mi o forum) jest zarejestrowanych sporo niechrześcijan, więc opiniej również były by przynajmniej częściowo nieaprobujące (chociaż nie tak jak tutaj).
>Dyskusja nie polega na wzajemnym kadzeniu sobie lub odrzucaniu tezy a'priori na zasadzie, że ja wiem lepiej.
Wiem, ale przy włączaniu się w duskusję wypadałoby przedstawić swoje spojrzenie na sprawę co nie jest absolutnym odrzuceniem argumentów i stwierdzeniem "ja wiem lepiej", a jedynie ulokowanie samego siebie po odpowiedniej stronie "barykady". Oczywiście późniejsze wypowiedzi, które brzmią niezmiennie są już raczej niepożądane (nie biorę pod uwagę wyjątków, które obecne są dość licznie na forum).
>Pozdrawiam.
Ja również.
|
|
| DawidKarolkievitz (984 punktów) | Nie, ja jestem za tradycyjnym wizerunkiem boga tj. broda, sandały, prześcieradło przepasane sznurem. Ale mam koncepcję zmiany dizajnu iście szatańską- bóg z trzema głowami. Przeca bóg ojciec i syn i duch bardzomocnoświęty to jedno i zarazem niejedno... więc myślę, że trzy szyje załatwią sprawę i z każdej wyrastać będzie inna głowa, że niby głowa na karku 
"nie jest źle myśleć, że istnieje jakiś układ, niebezpiecznie jest uważać, że nie istnieje żaden" Karolkiewicz
|
|
 | | Balkowski (5685 punktów) | > Ale mam koncepcję zmiany dizajnu iście szatańską- bóg z trzema głowami.
Nic nowego, w końcu to mniej więcej słowiański Trygław. Ciekawe czy Młodzież Wszechpolska też by poparła taki "powrót do korzeni"...
|
|
| superkuku (191 punktów) |
Och....
Gdybyś przeczytała Biblię nie plotłabyś tak. Boga nie wolno sobie wyobrażać. To jest drugie przykazanie, które wprawdzie Katolicyzm zatuszował, ale w Biblii stoi. Rozpoczęłaś koncert obelg wobec Boga. Bardzo mnie to zasmuciło.
Gdybyś przeczytała Biblię to miałabyś pojęcie jak Bóg postrzega magię i o lasce bzdur byś nie opowiadała.
Ludzie się zmieniają , Świat się zmienia, ale Bóg jest wciąż ten sam. Wielki i Straszny, Miłościwy i Łaskawy, godzien wszelkiej czci i chwały. Pan na Wysokościach.
|
|
 | | mewa (22 punktów) | >Och.... >Gdybyś przeczytała Biblię nie plotłabyś tak.
Zapewniam Cię, że znam Biblię - czytałam ją wiele razy.
Boga nie wolno sobie wyobrażać.
A to pierwsze słyszę.
To jest drugie przykazanie, które wprawdzie Katolicyzm zatuszował, ale w Biblii stoi.
Ale jak to się ma do wyobrażania sobie Boga?
Rozpoczęłaś koncert obelg wobec Boga. Bardzo mnie to zasmuciło.
I tu się zastanawiam, czy Ty aby na pewno czytałeś mój tekst. Jeśli tak i rozumiesz go w ten sposób to mnie również to bardzo zasmuca. Pozdrawiam.
mewa
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | >To jest drugie przykazanie, które wprawdzie Katolicyzm zatuszował, ale w Biblii stoi. >Ale jak to się ma do wyobrażania sobie Boga?
Ano tak, że czynienie podobizn wychodzi z prób wyobrażania sobie bóstwa.
Pozdrawiam.
|
|
 | | JATO (2644 punktów) | >Och.... >Gdybyś przeczytała Biblię nie plotłabyś tak. Boga nie wolno sobie wyobrażać. Zapis zakazuje tworzenia wizerunku a nie wyobrażania !
Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | A dlaczego zakazuje wizerunków? Może dlatego że są one wynikiem niedozwolonych wyobrażeń? Inna sprawa że to tylko moje spekulacje.
|
|
|  | | superkuku (191 punktów) |
>Zapis zakazuje tworzenia wizerunku a nie wyobrażania !
Właściwie Thorvoy odpowiedział. Ale należałoby się też zastanowić na podstawie jakich przesłanek możnaby stworzyć wizerunek czy wyobrazić sobie Boga? Jakiż człowiek może stworzyć obraz Boga, skoro Go nigdy nie widział?! Każdy będzie karykaturą obrażającą Prawdę.
Pozdrawiam.
|
|
| sceptyżaba (279 punktów) | Podstawowym pytaniem jest, czy potrafimy wpływać na istnienie/nieistnienie boga, czy tylko na nasz pogląd/wyobrażenie o owym kształcie istnienia/nieistnienia. Załóżmy dla przykładu, że bóg nie istnieje, by uprościć sobie problem. I nic nie możemy z tym zrobić (z jej nieistnieniem [bóg jest kobietą zawsze {a to dlatego, że ma dzieci (nie jestem pewien, czy hermafrodyta nie byłby dopuszczalny)}]). Pozostaje więc tylko praca nad naszymi wyobrażeniami. Nad osobistą wizją świata, która czasem prowadzi do przyjęcia pewnych pozycji względem idei bytujących w społeczeństwie. W tym do kwestii wiary w nadbyty. Niemniej powinnaś wziąć poprawkę, że sporo osób nie może zmieniać swoich przekonań w sposób, o którym piszesz, z tego powodu, że posiada przekonania kompletnie inne. Pozdrawiam
|
|
 | | mewa (22 punktów) | >Załóżmy dla przykładu, że bóg nie istnieje, by uprościć sobie problem. I nic nie możemy z tym zrobić (z jej nieistnieniem [bóg jest kobietą zawsze {a to dlatego, że ma dzieci (nie jestem pewien, czy hermafrodyta nie byłby dopuszczalny)}]).
To ciekawe co piszesz. A co jeśli założymy tę drugą opcję? Czy problem, który się zrodzi będzie do rozwiązania? Czy człowiek byłby, Twoim zdaniem, w stanie się z nim uporać?
mewa
|
|
| Thorvoy (6588 punktów) | >Jesteśmy ludźmi postępu, obyci, nowocześni, ale wciąż >wyobrażamy sobie Boga tak jak ludzie pierwotni, w epoce >kamienia, brązu, za życia Jezusa, w średniowieczu, pięćset >lat temu, trzysta, sto.
Może dlatego że jeśli bóg istnieje, to nie on powinien dostosowywać się do naszych zmiennych wyobrażeń, ale nasze wyobrażenia do jego stałości.
> Świat podzielił się na dobrych i złych, >mądrych i mądrzejszych, ale to jedno - obraz Boga - nie >zmienił się. Dlaczego?
Oj, zmienił się zmienił. Zmienia się cały czas, chociaż w bardzo nieznacznym stopniu.
> Dlaczego w XXI wieku większość z nas >wciąż wyobraża go sobie jako staruszka, siwiuteńkiego, w >długiej szacie? Niektórzy widzą Go w myślach podpierającego >się laską, przygarbionego, zatroskanego nad losem świata.
Nieee... już dawno chrześcijanie nie wyobrażają sobie w ten sposób boga.
>Postrzegamy Go przez pryzmat >naszego świata, naszego życia i nas samych. Chcemy by był >taki jak my, by się z nami razem starzał, chorował, zmagał >się z problemami, martwił. Wtedy byłby nam bliższy, lepiej >byśmy Go pojmowali i wydawałoby się nam, że i On rozumie >nas lepiej a przede wszystkim nie czuli byśmy się tacy >samotni.
Wszak człowiek stworzył boga na swoje podobieństwo; nie ma się czemu dziwić.
> Ale On nie jest taki jak my, choć trudno nam sobie >to wyobrazić. Jest doskonały.
Nie ma rzeczy doskonałych.
> Ma moc i mądrość w którą nigdy >za życia nie zostaniemy wtajemniczeni, ale to nie znaczy że >jest nam obcy.
Ależ owszem, jest. Chociażby dlatego że możemy w niego jedynie wierzyć.
> On stworzył nas na swoje podobieństwo, a >teraz my chcemy stworzyć jego obraz na podobieństwo nasze.
Powiedziałbym raczej że człowiek stworzył boga na swoje podobieństwo, a potem starał się wmówić sobie że jest na odwrót. Nie bez sukcesów- należy dodać.
>A więc wciąż przed oczami widzimy zatroskanego staruszka.
Chyba tylko Ty.
>Przejrzyjmy na oczy. Uświadommy sobie, że Bóg nie jest >mitem, bóstwem, które wyszło już z mody.
To nazywasz przejrzeniem na oczy!?
> On też powinien >zmieniać się z nami, wtedy będzie nam bliższy, mniej obcy, >poczujemy, że lepiej nas rozumie i my Go lepiej pojmiemy.
Ale po co? Albo wierzysz w boga, albo sam go sobie kreujesz, tylko czy w tym przypadku można w niego wierzyć, jeśli nie jest się chorym na umyśle?
>Uwspółcześnijmy naszego Boga. Kiedy to zrobimy, kiedy w >naszej wyobraźni zobaczymy Go jako młodego, radosnego >mężczyznę, pozbawionego bagażu ziemskiego życia, zmieni się >nie tylko Jego wizerunek, ale poczujemy się lepiej, bo On >będzie nam bliższy o te kilka tysięcy lat.
Ale powiedz mi: NA CO nam takie jego wizerunki, skoro będą z założenia nieprawdziwe?
> A jeśli nasza >wiara jest rzeczywiście prawdziwa, wcale nie sprawi to, że >Bóg będzie mniej święty [...]
Powiem więcej: wcale nie sprawi że bóg BĘDZIE.
>[...], bo nasz problem kontaktu z Bogiem >polega na tym, że Bóg wciąż w naszym mniemaniu jest >starożytny [...]
Nie, ja Ci powiem jaki jest prawdziwy problem. Taki, że on nie istnieje, stąd brak kontaktu.
>[...], przemawia do nas niezrozumiałym dla nas >językiem Starego Testamentu i oczekuje od nas, słabych >istot, rzeczy niemożliwych a my jesteśmy młodzi, >nowocześni, współcześni, zagubieni w swojej samotności i >tęsknocie za Bogiem, ale takim na nasze czasy.
Mów za siebie. Nie jestem zagubiony ani w samotności, ani tęsknocie za bogiem.
> Ponadto zdajmy sobie sprawę, że gdyby Jezus zamiast dwa >tysiące lat temu zjawił się na Ziemi dziś, również nie >nosiłby długich włosów i tuniki.
E tam. Z długimi piórami miałby wzięcie. Nawiasem mówiąc: skąd wiesz że miał długie włosy? Z obrazków?
> Myślę, że wiele >osób jest nawet skłonnych uważać, że Jezus nosiłby dredy i >słuchał rocka, bo w moim przekonaniu nawet te rzeczy nie >odebrały by mu boskości, ale osobiście uważam, że >wyglądałby zupełnie zwyczajnie, tak jak wyglądał w swoich >czasach i może dlatego ówcześni ludzie nie uwierzyli w tego >"zwyczajnego" człowieka, który wyglądał tak jak oni, jadał >to co oni i mówił tym językiem co oni.
Niezwykłe, prawda?
> Ale nie potępiajmy >ich za brak wiary [...]
Nie potępiamy. Sami jesteśmy niewierzący.
>przecież gdyby dziś przyszedł do >kogokolwiek z nas zwyczajnie wyglądający facet, w dżinsach >i koszuli w kratkę, w półbutach albo adidasach i >powiedział: Jestem Jezus Chrystus, Syn Boga Żywego, to >odpowiedzmy sobie, tylko szczerze, we własnych sercach, jak >byśmy zareagowali i czy byśmy Mu uwierzyli.
Stwierdzilibyśmy że jest ma zdrowo napaćkane pod czerepem i badania psychiatryczne pewnie by to wykazały.
> I nawet gdybyśmy >Go nie wysłali na krzyż, gdyż w naszych czasach kara śmierci >na krzyżu nie funkcjonuje, to wysłalibyśmy Go do >"wariatkowa", albo pozwolili by umarł na chodniku z głodu i >zimna, w osamotnieniu i niezrozumieniu, jak co roku na >naszych oczach umiera wiele osób.
Raczej nie umarłby na ulicy, prędzej wylądowałby na oddziale zamkniętym. Trudno, jeśli ktoś jest synem boga, powinien zadbać o to, by wszyscy zaczęli mu wierzyć.
> A potem ratując nasze >sumienie stwierdzilibyśmy, że sam był sobie winny, bo >wariat był i sam nie wiedział co gadał, a tacy nie są nam >do niczego potrzebni.
Pewnie tak.
Pozdrawiam.
|
|
 | | mewa (22 punktów) | >Ale powiedz mi: NA CO nam takie jego wizerunki, skoro będą z założenia nieprawdziwe?
W takim razie każdy wizerunek Boga będzie nieprawdziwy, ale brak jego wizerunku - jakiegokolwiek wyobrażenia jego istoty - to brak jego samego. Chyba, że ktoś wyobraża go sobie jako pustkę czy nicość, ale to też jakieś wyobrażenie.
Bóg bez wizerunku? Ależ jedyne co mamy w dzisiejszych czasach to właśnie jego wizerunek, który sobie sami stwarzamy. Pozdrawiam.
mewa
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Innymi słowy- bez naszej wyobraźni bóg nie istnieje, ergo: bóg jest wytworem wyobraźni człowieka.
|
|
| |  | | JATO (2644 punktów) | >Innymi słowy- bez naszej wyobraźni bóg nie istnieje, ergo: bóg jest wytworem wyobraźni człowieka. A czy atom istnieje w wyniku naszej wyobraźni? Wyobrażeń atomu było już kilka. Nikt jednak nie przeczy jego istnieniu. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Innymi słowy- bez naszej wyobraźni bóg nie istnieje, ergo: bóg jest wytworem wyobraźni człowieka. >A czy atom istnieje w wyniku naszej wyobraźni? >Wyobrażeń atomu było już kilka. Nikt jednak nie przeczy jego istnieniu.
No i...? To jednak nie wyobraźnia go stworzyła. Jeśli ktoś, nie znając kozy, wymyślił sobie przypadkiem bardzo podobne do niej zwierzę, wcale nie oznacza to że koza zaistniała dzięki tej osoby wyobraźni.
|
|
|  | | superkuku (191 punktów) | >>Ale powiedz mi: NA CO nam takie jego wizerunki, skoro będą z założenia nieprawdziwe? >W takim razie każdy wizerunek Boga będzie nieprawdziwy, ale brak jego wizerunku - jakiegokolwiek wyobrażenia jego istoty - to brak jego samego. Chyba, że ktoś wyobraża go sobie jako pustkę czy nicość, ale to też jakieś wyobrażenie. >Bóg bez wizerunku? Ależ jedyne co mamy w dzisiejszych czasach to właśnie jego wizerunek, który sobie sami stwarzamy.
Moim zdaniem niepotrzebnie utożsamiasz istnienie Boga z istnieniem Jego wizerunku. Bóg istnieje i nigdy nie objawił tego jak wygląda. Z Biblii znamy pewne Jego cechy, np., że może okazać swój gniew, ale nie znaczy to, iż marszczy brwi i jest zdenerwowany.
Moim pragnieniem jest poznawanie Boga takim jakim On jest. Podstawowym źródłem wiedzy o Bogu jest Biblia. W Biblii Bóg jest przedstawiony jako Ten, który nie życzy sobie, aby człowiek stwarzał na własne potrzeby jakiekolwiek Jego wyobrażenia. O tym mówi drugie przykazanie. Jeśli prawdziwą wiedzę o Bogu, zawartą w Biblii zamieniasz na swoje własne wyobrażenia, to stwarzasz sobie iluzję, a prawdziwego Boga obrażasz występując przeciwko jego przykazaniom.
Jeśli chodzi o Jezusa, to gdyby przyszedł teraz, to prawdopodobnie chodziłby w jeansach, ale przyszedł kiedy przyszedł, a wtedy ubierano się inaczej. Z pewnością uznany byłby za wariata tak jak za wariatów uważało i uważa się wielu chrześcijan. Teraz oczekujemy powrotu Jezusa-Króla, który pochwyci swój kościół, co zapisane jest w proroctwach. Nie ma to żadnego znaczenia jaki ma strój i wizerunek. Sprawa mody jest na dalszym planie.
Serdecznie pozdrawiam.
|
|
| sininen (72 punktów) | >Czy to nie dziwne? Jesteśmy już całkiem oświeconymi >ludźmi, mamy dość spore pojęcie o wszechświecie i prawie >doskonałe o świecie.
Trochę za dużo powiedziane.
>Jesteśmy ludźmi postępu, obyci, nowocześni, ale wciąż >wyobrażamy sobie Boga tak jak ludzie pierwotni, w epoce >kamienia, brązu, za życia Jezusa, w średniowieczu, pięćset >lat temu, trzysta, sto.
No niezupełnie. Troche się jednak zmieniły.
>Dlaczego? Dlaczego w XXI wieku większość z nas >wciąż wyobraża go sobie jako staruszka, siwiuteńkiego, w >długiej szacie?
Ja Go sobie tak wyobrażałam w przedszkolu.
>Godząc się ze zdaniem większości, że Bóg jest mężczyzną, >ubierzmy Go w spodnie i sweter, zamiast tej ponurej długiej >sukmany, jakie dziś noszą już tylko pustelnicy albo wyznawcy >sekt. Ostrzyżmy Mu włosy, przecież dziś z innych powodów niż >w starożytności mężczyźni noszą długie włosy. Odmłódźmy Go, >bo On jest zawsze młody. Pozbądźmy się stereotypów. >Uwspółcześnijmy naszego Boga.
I zróbmy z niego Dionizosa, albo Zeusa Nie rozumiem po co mamy sobie Boga wyobrażać jako człowieka? Skoro starzec jest ludziom tak odległy, to jak bliski będzie im młodzian w pełni sił? Stanie się przez to bardziej wyrozumiały, czy grzechy przestaną być takie poważne?
> wysłalibyśmy Go do >"wariatkowa", albo pozwolili by umarł na chodniku z głodu i >zimna, w osamotnieniu i niezrozumieniu, jak co roku na >naszych oczach umiera wiele osób. A potem ratując nasze >sumienie stwierdzilibyśmy, że sam był sobie winny, bo >wariat był i sam nie wiedział co gadał, a tacy nie są nam >do niczego potrzebny
Pewnie tak by było.
|
|
| D.Sprenglewski (426 punktów) | Na początek ponawiam pytanie jednego z moich przedmówców: Nie pomyliłaś for? Tutaj wielu ludzi w boga nie wierzy. Zapewne na katoliku.pl (czy jakoś tak) otrzymałabyś bardzie zadowalające odpowiedzi.
A teraz... kolejne pytanie: Po co zmodernizować wyobrażenia boga?
Z chęcią włączę się do dyskusji, ale pierwej wolę wiedzieć jaki jest jej cel (uzyskanie odpowiedzi na OBA pytania: Dlaczego tu? i Dlaczego wogóle?).
Pozdrawiam
|
|
 | | mewa (22 punktów) | >Na początek ponawiam pytanie jednego z moich przedmówców: >Nie pomyliłaś for? Tutaj wielu ludzi w boga nie wierzy. Zapewne na katoliku.pl (czy jakoś tak) otrzymałabyś bardzie zadowalające odpowiedzi. >A teraz... kolejne pytanie: >Po co zmodernizować wyobrażenia boga? >Z chęcią włączę się do dyskusji, ale pierwej wolę wiedzieć jaki jest jej cel (uzyskanie odpowiedzi na OBA pytania: Dlaczego tu? i Dlaczego wogóle?).
Po pierwsze- bardzo zdziwił mnie fakt, że proponujesz mi ( nie tylko Ty zresztą) stronę katolik.pl. Moje zdziwienie wynika stąd, że ja nie jestem katoliczką i z katolikami nie mam nic wspólnego. Osoba wierząca, za którą się uważam, nie musi być katolikiem ani należeć do żadnego innego wyznania i tak jest w moim przypadku. Jeśli chodzi o katolików i wspomnianą już stronę, to nie interesuje mnie co oni myślą na temat mojej wypowiedzi i z tego powodu nie trafiłam na temże stronę. Dlaczego interesuje mnie opinia "RACJONALISTÓW" wyjaśniam:
Z racji mojego zawodu spotykam się na codzień z młodymi, inteligentnymi ludźmi. Byłam przerażona, kiedy w trakcie dyskusji na temat Boga i jego znaczenia we współczesnym świecie, usłyszałam, że większość z nich właśnie tak go postrzega - jako staruszka. Próbowałam dociec dlaczego tak się dzieje, dlaczego w ogóle Bóg jest w ich wyobrażeniu uosobiony. Odpowiedzi były różne: że dlatego, że On nas stworzył na swoje podobieństwo, że przez to jest bliższy człowiekowi i inne niedorzeczności. Kiedy próbowałam, idąc ich torem myślenia, zasugerować, że jeśli już ma postać ludzką i ma być im bliższy, to może postrzegać go jako kogoś również młodego, wywołało to dyskusję wręcz na noże. Moja wypowiedź wywołała takie kontrowersje i ogólny sprzeciw, że postanowiłam zrobić mały eksperyment. Sprawdzić ile jeszcze ludzi, jakich i dlaczego ma takie wyobrażenie Boga. Dlatego umieściłam na stronie RACJONALISTY swoją wypowiedź. Byłam ciekawa co ludzie tacy jak Wy sądzą na ten temat.
Na szczęście odetchnęłam z ulgą. Tu nikt tak Go sobie nie wyobraża. Za to ze zdziwieniem stwierdziałam, że większość z Was wzięła mnie za gorliwą katoliczkę, która jest przekonana, że Bóg jest siwiuteńkim staruszkiem z laską.
Tak czy tak, wina leży po mojej stronie i zdaję sobie z tego sprawę, bo tekst, który zamieściłam na tej stronie mógł na to wskazywać, przynajmniej w kilku miejscach. Chyba za bardzo wczułam się w rolę tych młodych ludzi. Poleciłam im tę stronę i to forum, mam nadzieję, że je odwiedzą i sami wyciągną właściwe wnioski.
Swoją drogą wiele wypowiedzi mnie tu zainteresowało i chętnie będę kontynuowała dyskusję z tymi, którzy mają na to ochotę. Pozdrawiam.
mewa
|
|
|  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | > Po pierwsze- bardzo zdziwił mnie fakt, że proponujesz mi ( nie tylko Ty zresztą) stronę katolik.pl. Moje zdziwienie wynika stąd, że ja nie jestem katoliczką i z katolikami nie mam nic wspólnego. Osoba wierząca, za którą się uważam, nie musi być katolikiem ani należeć do żadnego innego wyznania i tak jest w moim przypadku. Jeśli chodzi o katolików i wspomnianą już stronę, to nie interesuje mnie co oni myślą na temat mojej wypowiedzi i z tego powodu nie trafiłam na temże stronę.Na forum katolika.pl są zarejestrowani nie tylko katolicy, ale i ateisci, agnostycy itp. A zaproponowałem tę stronę ze względu na przeważającą liczbę zadeklarowanych kokatolików, którzy wierzą i część z nich zapewne boga sobie wyobraża. > Dlaczego interesuje mnie opinia "RACJONALISTÓW" wyjaśniam:> Z racji mojego zawodu spotykam się na codzień z młodymi, inteligentnymi ludźmi. Byłam przerażona, kiedy w trakcie dyskusji na temat Boga i jego znaczenia we współczesnym świecie, usłyszałam, że większość z nich właśnie tak go postrzega - jako staruszka. Próbowałam dociec dlaczego tak się dzieje, dlaczego w ogóle Bóg jest w ich wyobrażeniu uosobiony. Odpowiedzi były różne: że dlatego, że On nas stworzył na swoje podobieństwo, że przez to jest bliższy człowiekowi i inne niedorzeczności. Kiedy próbowałam, idąc ich torem myślenia, zasugerować, że jeśli już ma postać ludzką i ma być im bliższy, to może postrzegać go jako kogoś również młodego, wywołało to dyskusję wręcz na noże. Moja wypowiedź wywołała takie kontrowersje i ogólny sprzeciw, że postanowiłam zrobić mały eksperyment. Sprawdzić ile jeszcze ludzi, jakich i dlaczego ma takie wyobrażenie Boga. Dlatego umieściłam na stronie RACJONALISTY swoją wypowiedź. Byłam ciekawa co ludzie tacy jak Wy sądzą na ten temat.Dziękuję za wyjaśnienia  > Na szczęście odetchnęłam z ulgą. Tu nikt tak Go sobie nie wyobraża.Spora część w niego nie wierzy. > Za to ze zdziwieniem stwierdziałam, że większość z Was wzięła mnie za gorliwą katoliczkę, która jest przekonana, że Bóg jest siwiuteńkim staruszkiem z laską.Może nie gorliwą, ale katoliczkę, a przynajmniej wierzącą raczej tak (przynajmniej ja). > Tak czy tak, wina leży po mojej stronie i zdaję sobie z tego sprawę, bo tekst, który zamieściłam na tej stronie mógł na to wskazywać, przynajmniej w kilku miejscach.Na szczęście już kilka nurtujących mnie kwestii zostało wyjaśnionych. > Poleciłam im tę stronę i to forum, mam nadzieję, że je odwiedzą i sami wyciągną właściwe wnioski.Oby  > Swoją drogą wiele wypowiedzi mnie tu zainteresowało i chętnie będę kontynuowała dyskusję z tymi, którzy mają na to ochotę.Pora dorzucić swoje trzy grosze. Na początek pomińmy wspaniały zakaz wyobrażania sobie boga - po co sobie życie utrudniać  Wyobrażanie sobie boga jako starca z laską itp. w przypadku niektórych (lub większości) nadaje mu majestatu. Starość można tu interpretować jako symbol mądrości. Laska (wystepująca opcjonalnie - zależy od wyobrażenia) to atrybut mistyczny dający bogu (nie dosłownie rzecz jansa) nadprzyrodzoną moc. Obraz boga jaki zaproponowałaś nieco strywializował obraz boga zniżając go do bardziej "ludzkiej" postaci, bardziej normalnej i co za tym idzie mnie tajemniczej oraz mistycznej. Mi osobiscie ukazanie boga w postaci normalnie wyglądającego człowieka podoba się nawet bardzo (jest trochę awangardowe - wniosek wyciągnięty po przeczytaniu jakich reakcji byłaś świadkiem po zaproponowaniu tejże opcji). Wątpiej jednak by część społeczeństwa katolickiego przyzwoliłaby na taka orginalność. Na pytanie "Które przedstawianie boga sprawia, że staje się on bliższy człowiekowi?" niestety odpowiedzieć nie mogę, ponieważ w boga (chrześcijańskiego zwłaszcza) nie wierzę. Uważam jednak, że jest to kwestia subiektywna. Jedni potrzebuja autorytety (starca) drudzy kumpla, który ich poklepie po ramieniu (obraz zaproponowany przec Ciebie). > Pozdrawiam.Ja rownież.
|
|
| |  | | mewa (22 punktów) | >Mi osobiscie ukazanie boga w postaci normalnie wyglądającego człowieka podoba się nawet bardzo (jest trochę awangardowe - wniosek wyciągnięty po przeczytaniu jakich reakcji byłaś świadkiem po zaproponowaniu tejże opcji). Wątpiej jednak by część społeczeństwa katolickiego przyzwoliłaby na taka orginalność.
Pytanie czy katolicy mają "wyłączność na Boga"? Czy mogą decydować o naszych wyobrażeniach? Ale jeśli ktoś jest katolikiem, tak jak wspomniani przeze mnie młodzi ludzie, to masz rację - mogą mieć z tym problem.
>Na pytanie "Które przedstawianie boga sprawia, że staje się on bliższy człowiekowi?" niestety odpowiedzieć nie mogę, ponieważ w boga (chrześcijańskiego zwłaszcza) nie wierzę. Uważam jednak, że jest to kwestia subiektywna. Jedni potrzebuja autorytety (starca) drudzy kumpla, który ich poklepie po ramieniu (obraz zaproponowany przec Ciebie).
Jeśli o mnie chodzi (abstrahuję już zupełnie od wątku zapoczątkowanego przeze mnie), to myślę, że Boga można, ale nie trzeba sobie wyobrażać, za to można widzieć, słyszeć i czuć. Jak?
Zasłuchać się w Bachu, Chopinie, Mozarcie, Ravelu, Beethovenie, Bartoku. Zapatrzeć się w Rembrandta, Moneta, Fra Filippo Lippiego, Rouaulta, Leonarda da Vinci. Zapatrzeć się w wiejskie domy, gotyckie katedry, ich wspaniałe witraże, w zamki wiszące na skale; błądzić po wąskich ulicach starych miasteczek; pochylić się nad kolejnym cudem świata: zwyczajnym kwiatkiem, motylem, skamieliną, w której odciśnięta jest muszka sprzed bardzo dawna. Tak można moim zdaniem usłyszeć, zobaczyć i poczuć Boga! Co o tym sądzisz? Pozdrawiam.
mewa
|
|
| | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | > Pytanie czy katolicy mają "wyłączność na Boga"?Oczywiście, że nie. > Czy mogą decydować o naszych wyobrażeniach?jw. > Ale jeśli ktoś jest katolikiem, tak jak wspomniani przeze mnie młodzi ludzie, to masz rację - mogą mieć z tym problem.Niestety. A takich wcale nie mało. > Boga można, ale nie trzeba sobie wyobrażać, za to można widzieć, słyszeć i czuć. Jak?> Zasłuchać się w Bachu, Chopinie, Mozarcie, Ravelu, Beethovenie, Bartoku. Zapatrzeć się w Rembrandta, Moneta, Fra Filippo Lippiego, Rouaulta, Leonarda da Vinci. Zapatrzeć się w wiejskie domy, gotyckie katedry, ich wspaniałe witraże, w zamki wiszące na skale; błądzić po wąskich ulicach starych miasteczek; pochylić się nad kolejnym cudem świata: zwyczajnym kwiatkiem, motylem, skamieliną, w której odciśnięta jest muszka sprzed bardzo dawna. Tak można moim zdaniem usłyszeć, zobaczyć i poczuć Boga!> Co o tym sądzisz?Ja w tych arcydziełach (lub cudach jak je nazwałaś) raczej boga nie dostrzegam (przynajmniej nie chrześcijańskiego) ponieważ w niego nie wierzę. Co nie oznacza, że nie cenię tych niezwykłych elementów świata. Jest wręcz przeciwnie. Niby to rzeczy mało praktyczne, ale tylko pozornie. Słuchając choćby Mozarta (tylko gdy mam odpowiedni nastrój) przeżywam ogromną gamę emocji, co powoduje wzbogacenie mojego umysłowego ekosystemu. Patrząc na obraz Rembranta niektórzy widzą boga/Boga, ja widzę piękno i to nie JEDYNIE piękno, ale AŻ piękno. > Pozdrawiam.Ja również
|
|
| | | |  | | mewa (22 punktów) | > Ja w tych arcydziełach (lub cudach jak je nazwałaś) raczej boga nie dostrzegam (przynajmniej nie chrześcijańskiego) ponieważ w niego nie wierzę.Czy Twój bóg (ten nie chrześcijański, a nawet napisałabym to - 'niechrześcijański') ma jakąś postać? W sumie w dzisiejszym świecie mamy co najmniej tyle samo bogów co w mitologii greckiej; jednemu na imię pieniądz, innemu kariera, jeszcze innemu sława itp., itd. Pozdrawiam. 
mewa
|
|
| | | | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | > Czy Twój bóg (ten nie chrześcijański, a nawet napisałabym to - 'niechrześcijański') ma jakąś postać?> W sumie w dzisiejszym świecie mamy co najmniej tyle samo bogów co w mitologii greckiej; jednemu na imię pieniądz, innemu kariera, jeszcze innemu sława itp., itd.To nie są moi "bogowie". Gdyby już miał jakiegoś wybrać, nazywałby się przypadek i zdecydowanie nie miałby postaci, nie byłby miłosierny, czy surowy, nie miałby osobowości, ale byłby wszędzie i od zawsze. Nie wiem, czy taka odpowiedź Cię zadowala. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | mewa (22 punktów) | > Gdyby już miał jakiegoś wybrać, nazywałby się przypadek i zdecydowanie nie miałby postaci, nie byłby miłosierny, czy surowy, nie miałby osobowości, ale byłby wszędzie i od zawsze.
Jeśli jesteś racjonalistą i nie wierzysz w Boga, bo nie ma żadnych racjonalnych przesłanek mówiących o tym, że istnieje, to nie możesz też wierzyć w przypadek, bo tak naprawdę nie wiemy czy naszym życiem kieruje właśnie on, czy też jakaś siła wyższa - Bóg.
mewa
|
|
| | | | | | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | >Jeśli jesteś racjonalistą i nie wierzysz w Boga, bo nie ma żadnych racjonalnych przesłanek mówiących o tym, że istnieje, to nie możesz też wierzyć w przypadek, bo tak naprawdę nie wiemy czy naszym życiem kieruje właśnie on, czy też jakaś siła wyższa - Bóg.
Dlaczego nie mogę wierzyć? To, że staram się racjonalnie patrzeć na świat nie znaczy, że nie uważam iż istnieje jakaś bezosobowa siła, którą (z racji mojego ateizmu) wolę nazywać przypadkiem niż bogiem. Coś w końcu musiało zainicjować powstanie Wszechświata, a Inteligentny Projekt wydaje mi się zbyt bajkową opowieścią by w niego wierzyć.
Pozdrawiam.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Przepraszam za takie odebranie swojej osoby, ale jak sama powiedziałaś: za bardzo wczułaś się w rolę wspomnianych przez Ciebie rozmówców. Potem osoby niewierzące były zdziwione że pytasz je o to jak powinniśmy sobie wyobrażać boga, i dały temu wyraz.
Od razu mówię że czasem osoby wierzące są u nas mile widziane (mamy tu kilku takich bywalców), ale treść założonego przez Ciebie wątku brzmiała cokolwiek dziwnie.
|
|
| JATO (2644 punktów) | Mewa! Podobno to Bóg stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje a nie my stworzyliśmy Boga (na obraz i podobieństwo). Tym samym problem jest bezprzedmiotowy. Bóg powinien być pojmowany jako bezcielesny absolut. Tu skłaniam się np do panteizmu. Pierwotnie Bóg zakazał tworzenia swojego wizerunku co zamieszczone jest w kanonicznym Dekalogu. Tak się jednak złożyło, że ekspansja chrześcijaństwa wymagała pewnych chwytów psychologicznych, które stosowano wobec pogan. Ci musieli mieć wizerunek boga by móc go czcić. Stąd wizja dobrotliwego starca z brodą, matki boskiej wiecznie dziewicy, orszaku świętych pańskich i oczywiście Chrystusa zmartwychwstałego (tego z chorągwią i barankiem). Wizerunku Boga nie można unowocześnić ponieważ Ten jest pierwotny absolutny i doskonały! A'propos wizerunku Boga. Polecam gorąco "Dogmę" - wspaniały! Abstrahując od wizji Chrystusa kumpla (początek)- okazuje się, ze Bóg jest kobietą i uwielbia koszykówkę. Pozdrawiam JATO
Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
|
|
 | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Napisałeś: >Podobno to Bóg stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje [...] by za chwilę napisać: >Bóg powinien być pojmowany jako bezcielesny absolut. Nie dostrzegasz w tym jakiejś sprzeczności, niekonsekwencji, nielogiczności?
>Tak się jednak złożyło, że ekspansja chrześcijaństwa wymagała pewnych chwytów psychologicznych, które stosowano wobec pogan.
Nie tylko wobec pogan, wobec "swoich" także; nie tylko "wymagała" i nie tylko "stosowano", czas teraźniejszy jest tu właściwszy; a dotyczy to nie tylko chrześcijaństwa, innych systemów religijnych również.
Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | JATO (2644 punktów) | >Napisałeś: >>Podobno to Bóg stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje [...] >by za chwilę napisać: >>Bóg powinien być pojmowany jako bezcielesny absolut. >Nie dostrzegasz w tym jakiejś sprzeczności, niekonsekwencji, Podobno odnosi się do wyświechtanego powiedzonka pochodzącego z Biblii. Forma bezosobowa oznacza coś w rodzaju cytatu. Bóg powinien pochodzi z kolei ode mnie. Sprzeczności nie widzę. Pozdrawiam JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Sprzeczności nie widzę.
Ja też nie. Przynajmniej w Twoim poście! To była jedynie taka drobna złośliwość pod adresem chrześcijan na jednym oddechu wypowiadających tę właśnie sekwencję bez żadnej refleksji. Zapomniałem o emotikonie, stąd mogłeś opatrznie odczytać intencje - sorry.
>Pozdrawiam JATO
Wzajemnie.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | mewa (22 punktów) | Wiem to lepiej niż myślisz.  Patrz odpowiedź, którą skierowałam do D.Sprenglewskiego. P.S. Dziękuję Ci Jato, że podjąłeś się obrony mojej wypowiedzi na tym forum. Serdecznie pozdrawiam.
mewa
|
|
|  | | JATO (2644 punktów) | Miło mi. Rzecz w tym, iż jako "stary piernik" (51) naoglądałem się dosyć postaw dogmatycznych, paternalistycznych, autorytarnych i wreszcie chamskich. Jako osoba tolerancyjna nie toleruję braku tolerancji (zaraz mi ktoś powie, że sprzeczność) i braku kultury w wypowiedziach. Uznaję zasadę, że można się spierać z poglądami a nie z osobą. Niestety, czasami czuje się w tej materii bardzo samotny. Na forum zdarzają się nawet tacy co poprawią Ci ortografię, interpunkcję etc, nie wnikając w treść wypowiedzi. Na szczęście jest ich mało. Tym, którzy zapomnieli staram się z pokorą i z całym szacunkiem przypomnieć, że forum to miejsce wymiany myśli a nie inwektyw . Walczyć należy z głupotą a nie z człowiekiem. W przeciwnym wypadku staniemy się tacy sami jak Ci, których zacietrzewienie, dogmatyzm i agresję zwalczamy. Jeżeli nawet adresaci naszych wynurzeń nie odmienią swoich przekonań, to pójdą za nami świadkowie naszych czynów. Nic innego nie mówią Chrześcijanie, natomiast dawno zapomnieli o miłości bliźniego, którą wpajał im Mistrz. Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| |  | | mewa (22 punktów) | > Rzecz w tym, iż jako "stary piernik" (51) naoglądałem się dosyć postaw dogmatycznych, paternalistycznych, autorytarnych i wreszcie chamskich. Jako osoba tolerancyjna nie toleruję braku tolerancji (zaraz mi ktoś powie, że sprzeczność) i braku kultury w wypowiedziach. Uznaję zasadę, że można się spierać z poglądami a nie z osobą.> Niestety, czasami czuje się w tej materii bardzo samotny.Muszę przyznać, że chociaż dzieli nas pewna różnica wieku (mam 27) to nie tylko się z Tobą absolutnie zgadzam, ale nie wyraziłabym swoich myśli lepiej niż Ty to robisz. I nie jest to kadzenie  Musiałam to napisać, bo pierwszy raz spotykam w wirtualnym świecie kogoś kto myśli tak jak ja, a w rzeczywistym też zdarza mi się to niezwykle rzadko. Temat, który umieściłam na tym forum okazał się kijem w mrowisko. Chociaż zostałam ostro skrytykowana to również sporo się dowiedziałam o postawach ludzi, czego nie omieszkam wykorzystać w przyszłości. > Pozdrawiam.Ja również. > Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.Święta racja!
mewa
|
|
| greg13 (187 punktów) | > Czy to nie dziwne? Jesteśmy już całkiem oświeconymi...> ...wariat był i sam nie wiedział co gadał, a tacy nie są nam> do niczego potrzebni.Ja tak tylko na sekundkę z odpowiedzią do całej dyskusji: -Czy zastanawiali się wszyscy nad tym, że przed powstaniem bibli (zarówno Stary jak i Nowy Testament) było jeszcze przynajmniej naście, jak nie dziesiąt religii, wiar w bóstwa, bogów, duchy itd. -Czy wiara w Adtę w ówczesnych czasach jak w teraźniejszych w JHWH nie jest tym samym? -Czy Gilgamesh był kimś gorszym od JHWH tylko dlatego, że był tysiąc lat przed nim? -Czy człowiek nie jest tak skonstruowany, że musi w coś wierzyć i musi na coś zwalać swe klęski i czemuś dziękować? -Czy ludzie podchodzący do tego wszystkiego sceptycznie (jak my racjonaliści) będziemy przez takie osoby dyskryminowani, tylko dlatego, bo mamy inne zdanie? -Nas nie przekonasz, bo w większości MY odeszliśmy od wiary w coś co dla nas jest czymś co wymyślił człowiek, aby się czegoś bać, czemuś dziękować itd. W związku z tym myślę, że dysputa ta czcza jest, bo wierzący nie przekona niewierzącego (jeśli obaj są przekonani do swoich racji oczywiście) i odwrotnie, a w moim przekonaniu tak to jest, ale z innej strony jak wszyscy mamy mieć to samo zdanie, to chyba już ambrozji na OLIMPIE dawno byśmy kosztowali... choć podobno bogowie też mieli różne zdania...  "Człowiek ma wierzyć, choć w kamień, ale wierzyć, bo bez wiary anarchia powstaje..." - ktoś mądry to powiedział, a później się zaczęło... Pozdrawiam oczywiście Greg13
|
|
 | | mewa (22 punktów) | Gregu13! Ty wcale nie przeczytałeś całej dyskusji. Zresztą nie dziwię się, ale nie przeczytałeś też moich wyjaśnień dlaczego umieściłam ten tekst na tym forum. Odrób lekcje i wtedy podyskutujemy. Zrozumiesz, że tu nikt nikogo nie chce przekonywać. Pozdrawiam.
mewa
|
|
|  | | greg13 (187 punktów) | > Gregu13!> Ty wcale nie przeczytałeś całej dyskusji. Zresztą nie dziwię się, ale nie przeczytałeś też moich wyjaśnień dlaczego umieściłam ten tekst na tym forum. Odrób lekcje i wtedy podyskutujemy. Zrozumiesz, że tu nikt nikogo nie chce przekonywać.> Pozdrawiam.> mewaObawiam się, że przeczytałem i wychodzi na to, że trochę bieżysz między tematami!! Ja odpowiedziałem na cały wątek dyskusji, dlatego powiedziałem, że - "ja tylko na chwilę..." O przekonywaniu nie było mowy, ale jak to tak odebrałaś to sorki, potraktuj to jako moją taką małą fobię!!!  Poza tym więcej uśmiechu życzę i dziękuję za odp. Wydajesz się być osobą dosyć sensowną!!! Pisz więcej!!!! Ja wpadam tu tylko jak mam coś ciekawego do powiedzenia i może dlatego odebrałaś to trochę inaczej niż miało być... Mimo wszystko Pozdrawiam Greg13
|
|
|  | | greg13 (187 punktów) | >Gregu13! >Ty wcale nie przeczytałeś całej dyskusji. Zresztą nie dziwię się, ale nie przeczytałeś też moich wyjaśnień dlaczego umieściłam ten tekst na tym forum. Odrób lekcje i wtedy podyskutujemy. Zrozumiesz, że tu nikt nikogo nie chce przekonywać. >Pozdrawiam. > mewa
Aha! Będąc wykładowcą historii religii na UW nie mogę częściej wpadać, ale koresponduj z THORVOYEM to wartościowy człowiek, bardzo gorąco go POLECAM!!!!!! Pozdrawiam jeszcze raz Greg13
|
|
| |  | | mewa (22 punktów) | > Będąc wykładowcą historii religii na UW nie mogę częściej wpadać, ale koresponduj z THORVOYEM to wartościowy człowiek, bardzo gorąco go POLECAM!!!!!!No to jesteśmy znajomymi po fachu  Ale to, że wykładasz nie tłumaczy dlaczego nie możesz częściej wpadać, chyba chodziło przede wszystkim o pochwalenie się. A co się tyczy THORVOYEMA to nie przypadł mi szczególnie do gustu jako rozmówca - jest zbyt agresywny, a agresja w dobrej dyskusji niekoniecznie jest wskazana. Pozdrawiam.
mewa
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > A co się tyczy THORVOYEMA to nie przypadł mi szczególnie do gustu jako rozmówca [...]Przepraszam, ale skoro już mowa o mnie, nie mógłbym się nie wtrącić.  > jest zbyt agresywny, a agresja w dobrej dyskusji niekoniecznie jest wskazana.Chyba jeszcze nie widziałaś prawdziwej agresji. Twój post, jak zauważyłaś, był dla większości tu obecnych całkiem jednoznaczny. Cała reszta została wytłumaczona wcześniej. Wracając do agresji- jest jej we mnie stosunkowo niewiele. Ja jedynie żywię głęboką nienawiść do chorych poglądów i jestem nietolerancyjny dla wyznających je ludzi. Mógłbym się jeszcze trochę rozpisać, ale to już byłby temat na osobny wątek. Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Jeszcze trochę i się zaczerwienię.
Dziękuję za uznanie.
|
|
| | |  | | Rudzewicz (6 punktów) | Jakuba 4:8
KoloZ
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | (4) Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga. (5) A może utrzymujecie, że na próżno Pismo mówi: Zazdrośnie pożąda On ducha, którego w nas utwierdził? (6) Daje zaś tym większą łaskę: Dlatego mówi: Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę. (7) Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was. (8) Przystąpcie bliżej do Boga, to i On zbliży się do was. Oczyśćcie ręce, grzesznicy, uświęćcie serca, ludzie chwiejni!
To ten fragment.
Wszystko fajnie, ale zadam Ci pytanie: na co mi to?
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|